.
Strona główna Blog Strona 78

Kobieta w świecie biznesu

    Rozmowa z Beatą Drzazgą, założycielem BetaMed SA, właścicielem wielu firm, w tym Drzazga Clinic i Dono da Scheggia w Polsce, BetaInvest LLC w Miami, wizjonerem, doradcą biznesowym i życiowym, filantropem oraz dziekanem wydziału medycznego Akademii Górnośląskiej.

     

    Jak wygląda typowy dzień pracy Beaty Drzazgi jednej z najbardziej znanych i wpływowych kobiet w Polsce?

    Często pracuję siedem dni w tygodniu, szczególnie gdy mam zaplanowane spotkania z przedsiębiorcami, uczestniczę w konferencjach lub podróżuję zawodowo za granicę. Mój typowy dzień wygląda podobnie. Zasypiam późno w nocy a budzę się o 7:30 rano. Na początku dnia sięgam po telefon i odpowiadam na wiadomości, ponieważ brak mojej reakcji bezpośrednio wpływa na pracę innych. Wynika to z mojego silnego poczucia odpowiedzialności. Nawet podczas wakacji czasem odpowiadam na maile czy SMS związane z pracą. Staram się jednak pracować nad tym, aby nie zabierać ani sobie, ani mojej rodzinie wspólnego czasu.

    Jest Pani twórcą kilku firm, które operują na różnych obszarach działalności gospodarczej. Największą z nich jest BetaMed S.A. Jak istotną rolę odgrywają innowacje w tej branży?

    W branży usług medycznych, innowacje odgrywają niezwykle istotną rolę, gdyż bezpośrednio wpływają na dobro człowieka. Dzięki innowacjom możemy tworzyć lepsze warunki dla pacjentów, nadzorować oraz poprawiać jakość świadczonych usług. W medycynie, pojęcie „jakość” jest kluczowe – dotyczy ono jakości usług, sprzętu, pokoi oraz czasu spędzanego w klinice. Czasami inwestorzy pytają mnie, dlaczego zdecydowałam się zbudować klinikę za 60 milionów, które zwrócą się w ciągu 50 lat. Możliwe, że tak się stanie, ale moją motywacją nie były jedynie pieniądze. Pragnęłam stworzyć miejsce o najwyższej jakości. W naszej klinice pacjenci mają dostęp do klubokawiarni, Spa, salonu fryzjerskiego, a nawet występów mariachi z Miami, aby uprzyjemnić im pobyt. Nieustannie staram się wprowadzać nowe urozmaicenia, rozrywki i udogodnienia. W dziedzinie usług medycznych, konkurencja opiera się wyłącznie na jakości, a pacjenci dostrzegają i doceniają to. Jestem dumna z faktu, że jakość usług i sposób, w jaki traktujemy pacjentów w BetaMed S.A., osiąga tak wysoki poziom, że nasza klinika jest polecana droga pantoflową. Lekarze rodzinni, wiedząc, że nasze placówki zawsze dbają o dobro pacjentów z największą troską i zaangażowaniem, polecają nas swoim pacjentom. Dla mnie takie rekomendacje stanowią ogromne wyróżnienie i nagrodę.

    Podczas gdy wielu ludzi traktuje Panią jako mentora w dziedzinie biznesu, jakie są najczęstsze wątpliwości i pytania, z jakimi się spotyka?

    W czasie rozmów zarówno z osobami planującymi rozpoczęcie własnego biznesu, jak i z tymi, którzy prowadzą przedsiębiorstwa od wielu lat, napotykam na różnorodne pytania i wątpliwości. Dostrzegam ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju spotkania i jestem zmotywowana, aby organizować ich jeszcze więcej. Młodzi przedsiębiorcy często zadają pytania, które dla mnie są już oczywiste, ponieważ sama przeszłam przez lata nauki metodą prób i błędów. Jednak cieszę się, że mogę podzielić się konkretnymi rozwiązaniami, które pomagają im pokonać przeszkody lub uniknąć niektórych błędów. Przestrzegam młodych przedsiębiorców przed pochopnym braniem zbyt dużych kredytów i zachęcam ich do sprawdzania wszystkiego na mniejszą skalę, bycia konsekwentnymi i gotowymi na nieuchronne zmiany w życiu. Sama musiałam się tego nauczyć. Było to niezwykle trudne, ponieważ ciągle pojawiały się nowe wyzwania. Rynek stale się zmienia, jest dynamiczny  a przedsiębiorcy muszą być elastyczni i dostosowywać się do tych zmian. Zrozumiałam to po latach doświadczeń. Również zalecam właścicielom firm, aby dobrze znali swoich pracowników, ponieważ to pomaga budować więź i zaangażowanie. Często spotykam się też z pytaniem: „Jak pogodzić prowadzenie biznesu z wychowaniem dzieci?”. Uśmiecham się wtedy, ponieważ dla mnie odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta.

    I co Pan wtedy odpowiada?

    Kiedy spotykam się z pytaniem dotyczącym pogodzenia prowadzenia biznesu z wychowywaniem dzieci, odpowiadam, że istnieje wiele różnych sposobów i każda sytuacja jest indywidualna. Natomiast jeśli jesteś dobrym organizatorem, im więcej zadań masz do wykonania, tym lepiej sobie z nimi radzisz. Kluczem jest także łączenie pracy z pasją. Samodzielnie wychowywałam trójkę dzieci, otwierając w tym czasie kolejne firmy. Spełniałam marzenia i kontynuowałam naukę na kolejnych kierunkach studiów. Ważne jest aby zawsze pamiętać, że dzieci szybko dorastają, dlatego należy znaleźć dla nich czas na rozmowę i bycie razem. Jednym z najlepszych pomysłów na znalezienie tego czasu jest założenie własnej firmy. Dlaczego? Ponieważ możemy planować wakacje kilka razy w roku i dysponować swoim czasem. Ja uwielbiam organizowanie i tworzenie. Oczywiście, jest to wymagające, ale trzeba znaleźć w tym radość i spełnienie. Jeśli lubimy wyzwania, uwielbiamy organizować i tworzyć, poradzimy sobie w biznesie. Dla mnie to jest łatwe i przyjemne. Mimo liczby pacjentów, zawsze znajduję czas podczas pracy, aby poświęcić im swój czas, przytulić, porozmawiać, spojrzeć im w oczy i powiedzieć, że są dla mnie ważni.

     

    Czy lubi Pani dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi ?

    Z radością i otwartością dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Życzę wszystkim ludziom hojności, gotowości do pomagania i współdzielenia sukcesów z innymi. Nawet w środowisku konkurencyjnym wierzę w ideę wzajemnego wsparcia, pomocy i życzenia sobie nawzajem jak najlepiej. Dla mnie jest niezwykłą przyjemnością dzielić się swoim doświadczeniem, ponieważ czuję, że mogę być mentorem dla innych, podobnie jakbym doradzała młodszym braciom czy własnym dzieciom.

    Czy planuje Pani wydać książę o swoim doświadczeniu związanym z biznesem?

    Od lat obiecuję sobie, że spiszę swoje doświadczenia i wiedzę w formie książki. Dziś BetaMed S.A. jest firmą działającą w 11 województwach, posiadającą 91 placówek, co stanowi ogromne wyzwanie w zarządzaniu nią. W przeszłości moje pomysły często nie były zrozumiane np.  jak chęć wprowadzenia innowacji, troska o pacjentów i personel, o czym głośno mówiłam na konferencjach. Spotykałam się z opinią, że pracowników nie należy rozpieszczać, jednak sprzeciwiałam się temu. Pragnęłam, aby moi pracownicy czuli się wspaniale w miejscu pracy, dlatego organizowałam dla nich różnego rodzaju niespodzianki, obdarowywałam prezentami podczas Wigilii czy urodzin, zapraszam na seanse filmowe do kina. W moich firmach pracownicy pracują dwa godziny krócej w piątki, a w poniedziałki zaczynają później. Dodatkowo, wprowadziłam dwa dodatkowe dni wolne dla każdego pracownika, aby mógł wykonać badania lekarskie, takie jak badania jąder dla mężczyzn czy mammografię dla kobiet. Chciałam, aby pracownicy widzieli, że ich pracodawca o nich dba i, że są dla niego ważni. Kiedy opowiadałam o tym innym pracodawcom, spotykałam się z politowaniem, ponieważ uważano, że nie jest to istotne w prowadzeniu biznesu. Ponadto, mówiłam o znaczeniu dbania o środowisko i integracji z lokalną społecznością. Uczniowie szkół w pobliżu naszych placówek są zapraszani do wspólnych celebracji, takich jak Dzień Dziecka czy Dzień Matki, które finansujemy i organizujemy. Po upływie 23 lat okazało się, że miałam wizję przyszłości. Obecnie weszło w życie ESG, czyli inicjatywa wymagana przez Unię Europejską dla dużych przedsiębiorstw, a wkrótce także dla firm małych i średnich, które będą musiały się dostosować do jej wytycznych. W ramach ESG podkreśla się znaczenie ochrony środowiska, troski o dobro pracowników i społeczności zewnętrznej oraz dążenia do zrównoważonej gospodarki.

    Przowiedziała Pani wcześniej oraz wdrożyła to, o czym teraz mówi się w jednym słowie: wartości. Firmy powinny być oparte na wartościach, wspierać działania charytatywne, proekologiczne i mieć wyraźnie określoną misję.

    Tak, absolutnie. Już w 2001 roku miałam w sobie poczucie, że coś wyjątkowego wymyśliłam. W jednej z moich rozmów opowiedziałam o swoich pomysłach, inicjatywach i działaniach Januszowi Bryzkowi, inżynierowi z Doliny Krzemowej, który jest uznawany za ojca czujników i sensorów w samochodach. Jego odpowiedź brzmiała: „Beata, jesteś wizjonerem, dlatego tak działasz”. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę, aby przedsiębiorcy wkładali więcej wysiłku, podejmowali działania o znaczeniu społecznym, troszczyli się o swoich pracowników, środowisko i lokalną społeczność.

    Czy spotkała się Pani z następującym pytaniem: dlaczego marnować pieniądze?

    Słyszałam o tym wielokrotnie. Obecnie obserwuję, jak niektóre firmy chwalą się korzyściami wynikającymi z pracy zdalnej po pandemii, takich jak oszczędności na spotkaniach integracyjnych czy wynajmie biur. Ta perspektywa mnie przeraża. Chciałabym zobaczyć ich biznesy za parę lat. Dla mnie firma to przede wszystkim ludzie, którzy się znają i integrują. To miejsce, w którym prezes inwestuje środki finansowe w integrację i prezenty dla pracowników. Każdy przedsiębiorca powinien dążyć do tego, aby człowiek, którego zatrudnia, rano z uśmiechem na twarzy myślał o swojej pracy.

    Jakie cele Pani sobie wyznacza?

    Moim głównym celem jest inspirowanie innych, szczególnie młodych przedsiębiorców i młodzieży, poprzez poświęcanie im swojego czasu. Uważam, że czas jest najcenniejszym zasobem, który mogę ofiarować tym młodym ludziom. Często podczas spotkań otrzymuję pytania, na które mógłbym odpowiadać godzinami, ale niestety czas jest ograniczony. Dlatego chcę zacząć nagrywać podcasty, aby dotrzeć do większej liczby osób. Ponadto, planuję napisać książkę, która będzie opowiadać o moim życiu, o tym, jak przeżywałam upadki i jak się podnosiłam. Chcę podzielić się w niej również wskazówkami, jak osiągnąć spełnienie w życiu. Oprócz tego, wraz z innymi przedsiębiorcami, zamierzam szerzyć świadomość na temat ESG, czyli odpowiedzialności społecznej, środowiskowej i zarządzania, aby pokazać, że to nie tylko kolejny wymóg Unii Europejskiej, który należy spełniać i raportować. Możemy zmienić nasze podejście do tego zagadnienia i w rezultacie stawać się lepszymi ludźmi, a nasze firmy mogą przyczynić się do ochrony ludzi i świata. Przez ostatnie 23 lata zachęcam do tego wszystkich, z którymi się spotykam.

     

     

     

     

     

     

     

    Kuźnia innowacyjnych technologii

    Eligiusz Sidor, prezes IPM, opowiada o działalności swojej firmy i innowacyjnych technologiach na polskim rynku tworzyw sztucznych i gumy

    IPM w zeszłym roku obchodziła swoje trzydziestolecie. Cofnijmy się na chwilę do 1992 r. Jak wyglądały początki?

    Firma IPM rozpoczęła swoją działalność w 1992 r. od sprzedaży w Polsce maszyn i urządzeń następujących producentów: TECOM (linie do wytłaczania folii), STAR (drukarki do folii), DEBERNARDI (torebki i wyroby foliowe), PLASTIBLOW (wytłaczanie z rozdmuchem butelek i pojemników) oraz FRIUL FILIERE (li- nie do produkcji profili). Na początku sprzedaż była stosunkowa łatwa, ponieważ po zmianach ustrojowych w 1989 r. brakowało wszystkiego na rynku polskim. Później rynek się wstępnie nasycił, konkurencja wzrosła i już nie było tak łatwo. Dominantą była wówczas cena. Większość inwestorów szukała maszyn możliwie najtańszych, bez zwracania nadmiernej uwagi na złożone kwestie techniczne czy technologiczne.

    Miał pan okazję obserwować rozwój rynku polskiego przez ostatnie trzy- dzieści lat. Jakie można zauważyć charakterystyczne zmiany?

    Można powiedzieć, że rynek polski prze- szedł przez okres niemowlęcy, dziecięcy i młodzieżowy, a dzisiaj to już okres pełnej dojrzałości. Na początku lat 90. inwestorzy poszukiwali stosunkowo prostych maszyn. Nie był to dobry okres dla firm takich jak nasza, specjalizujących się w projektach z maszynami klasy premium. Wtedy większość klientów koncentrowała się na cenie samej maszyny i nie zwracała nadmiernej uwagi na inne kwestie. Dzisiaj znakomita większość klientów poszukuje maszyn wysokiej jakości, mających unikalne rozwiązania techniczne i technologiczne. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ z wy- kształcenia jestem technologiem. Technologia zaczyna dominować. Przy sprzedaży maszyn premium zwykle następuje transfer technologii. Dostarczamy maszyny razem z precyzyjnie dopracowaną technologią do określonej produkcji. Dzisiaj inwestor otrzymuje konkretną maszynę czy linię produkcyjną z opracowaną technologią i dzięki temu może rozpocząć produkcję zaraz po jej uruchomieniu w swoim zakładzie, bez tracenia cennego czasu na własne doświadczenia.Kiedyś inwestorzy koncentrowali się bardziej na maszynach, dzisiaj konieczna jest technologia do maszyny. Obecnie mówienie tylko o jakości maszyn to za mało. Najwyższa jakość maszyny to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Konieczna jest właściwa technologia do danej produkcji. To jak w wyścigach – nawet najlepszy samochód sam nie wygra Formuły 1. Konieczny jest dobry kierowca (tu odpowiednik technolo- gii), który będzie potrafił poprowadzić w umiejętny sposób swój samochód do zwycięstwa.

    A co oznacza skrót IPM?

    IPM to skrót od INNOVATIVE PLASTIC MACHINES. Nasza firma specjalizuje się w innowacyjnych projektach, zawierających najnowsze i unikalne rozwiązania technologiczne i techniczne. W nazwie jest słowo Plastic, ponieważ na początku zajmowaliśmy się wyłącznie maszynami do tworzyw sztucznych. Z czasem rozszerzyliśmy nasz asortyment o maszyny do przetwórstwa gumy i silikonu.

    Co jest misją IPM i czym się ona charakteryzuje?

    Jak już wcześniej wspomniałem, specjalizujemy się w projektach mających unikalne rozwiązania techniczne i technologiczne. Naszą misją jest prowadzenie projektów od pomysłu do wyrobu gotowego w branży tworzyw sztucznych i gumy. Bardzo często powtarza się taki scenariusz, w którym nasi klienci przychodzą do nas z pomysłem czy ze szkicem lub próbką jakiegoś produktu, który chcieliby realizować, ale nie wiedzą, jak to zrobić. Naszą rolą jest poprowadzić potencjalnego inwestora za rękę i doradzić mu, jakiej technologii ma użyć i jakie maszyny będą potrzebne do uruchomienia danej produkcji. Oczywiście nie robimy tego sami, ale we współpracy z naszymi włoskimi partnerami – producentami maszyn i właścicielami technologii. Są to zwy- kle unikalne projekty z wykorzystaniem innowacyjnych technologii.

    Jak wygląda wasza oferta?

    Pełna nazwa naszej firmy to IPM EXTRUSION COMPOUNDING RE- CYCLING i specjalizujemy się właśnie w technologiach i maszynach do tych procesów, tj. wytłaczania, kompandowania i recyklingu. Dotyczy to zarówno tworzyw sztucznych, jak i gumy oraz silikonu. Dobór reprezentowanych przez nas firm stanowi wynik dokładnej selekcji i długiej współpracy.Wymagamy od naszych partnerów naj- wyższych kwalifikacji technicznych, handlowych i etycznych. Każda z tych firm jest nie tylko jednym ze światowych liderów w swojej dziedzinie pod względem technicznym i technologicznym, lecz także jest znana ze stosowania najwyższych standardów obsługi klienta, gdzie podstawą relacji jest pełen profesjonalizm i wysokie za- ufanie.

    Trzeba przyznać, że to szeroki asor- tyment. Czy zamierzacie rozszerzyć jeszcze ofertę?
    Gama oferowanych przez nas maszyn, urządzeń i technologii jest aktualnie kompletna i została tak skomponowana, aby zapewnić obsługę klientów na każdym etapie życia produktów: od produkcji materiałów (kompandowanie) przez ich przetwórstwo (wytłaczanie) do recyklingu lub upcyklingu. Temat, który nas jeszcze interesuje, to maszyny i technologie do prze- twarzania materiałów uzyskanych z recyklingu na gotowe wyroby. Po- siadamy takie urządzenia, pracują już w Polsce i w tym zakresie pragniemy rozwijać jeszcze nasz asortyment.

    Recykling – dużo na ten temat mówi się ostatnio. Czy mógłby pan nam przybliżyć tę gałąź waszej działalności?

    Bardzo chętnie, tym bardziej że temat jest ciekawy i ostatnio obserwuje się znaczne przyspieszenie w zakresie recyklingu tworzyw sztucznych i gumy. Związane jest to z upowszechnianiem się gospodarki cyrkulacyjnej, tj. gospodarki o obiegu zamkniętym, w której materiały są wielokrotnie wtórnie wykorzystywane, co zmniejsza presję na środowisko, redukuje emisję gazów cieplarnianych i ilość odpadów oraz przynosi wymierne oszczędności finansowe. To spowodowało, że od kilku lat szczególnie intensywnie zajmujemy się technologiami recyklingu, które obecnie zaczynają mieć dominującą pozycję w naszej działalności.

    Co uważa pan obecnie za najważniejsze w gospodarce recyrkulacyjnej?

    Myślę, że jej dynamiczny rozwój. Powstają nowe unikalne technologie, a stare są ulepszane. Coraz częściej upcykling zaczyna zastępować recykling, oferując nowe możliwości wykorzystania surowców wtórnych. Celem gospodarki recyrkulacyjnej jest zwiększanie udziału surowców wtórnych lub nawet w niektórych przypadkach całkowite zastąpienie surowców nowych surowcami wtórnymi. Powstają coraz nowocześniejsze i bardziej zautomatyzowane linie do recyklingu, pozwalające otrzymać surowce wtórne o coraz lepszych właściwościach, a ich praca zużywa coraz mniej energii i obniża koszty całego procesu. Istotny jest również trend zrównowa- żonego rozwoju. Myślę tutaj o rosnącej świadomości firm przy projektowaniu opakowań, które są przyjazne recyklingowi. A należy pamiętać, że ok. 90 proc. opakowań to opakowania jednorazowe.

    Jakiego rodzaju technologiami i urzą- dzeniami do recyklingu zajmuje się IPM?

    Reprezentujemy kompleksowe podejście do procesów recyklingu. Zajmujemy się zarówno urządzeniami do rozdrabniania i mycia odpadów, liniami do regranulacji, jak i urządzeniami do dalszego wykorzystania surowców wtórnych. Zajmujemy się liniami do recyklingu zarówno tworzyw sztucznych, jak i gumy. Współpracujemy ze światowymi li- derami w poszczególnych dziedzi- nach, takimi jak: PREVIERO – młyny do rozdrabniania odpadów, SOREMA – linie do mycia odpadów tworzyw sztucznych, GAMMA MECCANICA – linie do regranulacji, MARIS – linie do upcyklingu tworzyw sztucznych oraz linie do dewulkanizacji gumy. Natomiast jeśli chodzi o urządzenia do dalszego wykorzystania materia- łów z recyklingu, to oferujemy bardzo ciekawe projekty, np. różnego rodzaju membrany budowlane i drogowe firmy BG PLAST, profile firmy FRIUL FILIERE, palety transportowe firmy PLAXTECH lub panele i maty z granulatu gumowego firmy COMERIO ERCOLE.

    Mówi się ostatnio o tzw. upcyklingu. Co to właściwie oznacza?

    W tradycyjnym recyklingu otrzymane surowce wtórne mają zawsze gorszą jakość niż oryginalne nowe materiały. Natomiast upcykling to nowoczesny pro- ces recyklingu polegający na przekształceniu odpadów tworzyw sztucznych w nowy pełnowartościowy materiał o pożądanych właściwościach. Dzięki uplastycznieniu, odgazowaniu i filtracji oraz wprowadzaniu dodatków i wypełniaczy można modyfikować i uszlachetniać tworzywa sztuczne i dostosować ich parametry mechaniczne, fizyczne i chemiczne do konkretnych zastosowań. Ten proces upcyklingu nazywany jest również rekompandowaniem, pro- wadzony jest na liniach kaskadowych składających się z wytłaczarki jednośli- makowej i dwuślimakowej współbieżnej (kompander).

    A jakie produkty można wytwarzać z materiałów recyklowanych?

    Aktualnie praktycznie każdy produkt może być wytworzony jeśli nie w całości, to ze znacznym udziałem materiałów recyklowanych. Kluczem jest odpowiednia technologia.Dla przykładu dzięki współpracy z firmą BG PLAST oferujemy szeroką gamę technologii produkcji wyrobów dla budownictwa i drogownictwa. Są to np. kompletne linie do produkcji folii kubełkowej, geomembran czy linie do produkcji płyt osłonowych do betonu. Z kolei firma FRIUL FILIERE produkuje kompletne linie wytłaczarkowe do wytłaczania różnorodnych profili z tworzyw z recyklingu.

    A co zrobić z odpadami, których poddanie standardowym procesom recy- klingu, tj. sortowania, oczyszczania i regranulacji, jest trudne, kosztowne i w konsekwencji nieopłacalne?

    Na to też mamy rozwiązanie i to bardzo ciekawe. System ROTEAX firmy PLAX- TECH jest unikalną i innowacyjną technologią produkcji palet transportowych, która pozwala na użycie zmieszanych odpadów tworzyw sztucznych, nawet takich, których wykorzystanie w inny sposób jest albo niemożliwe, albo nieopłacalne. Dzięki systemowi ROTEAX przemiał odpadów ze zmie- szanych tworzyw sztucznych może zostać wykorzystany jako bardzo tani surowiec do produkcji wysokiej jakości palet, co pozwala obniżyć koszty ich produkcji nawet o 50 proc. w stosunku do palet produkowanych tradycyjnymi metodami, wymagającymi wsadu w postaci dobrej jakości, a zatem kosztownego, granulatu.

    Jak wpłynął na działalność IPM kryzys spowodowany lockdownem z powodu COVID-19?
    Musieliśmy ograniczyć nasz udział w imprezach targowych, kongresach i konferencjach. Bardzo się cieszymy, że już w ubiegłym roku mogliśmy praco- wać bez tych ograniczeń, dzięki czemu mogliśmy brać udział w targach PLAST- POL Kielce 2022, targach K Düsseldorf 2022 oraz konferencji FLEXPACK 2022. W bieżącym roku będziemy obecni na PLASTPOL Kielce 2023, FLEXPACK 2023 oraz PLAST MILANO 2023. Natomiast nasze sprzedaże na rynku nie doznały uszczerbku. Posiadamy duże grono zaufanych klientów, powtarza- jących zamówienia, sprawdzonych do- stawców i mimo obiektywnych przeszkód udało się prowadzić „business as usual”.

    Ma pan doświadczenia managerskie w zarządzaniu większymi organizacjami?

    Przez siedem lat prowadziłem kilka różnych firm międzynarodowych w Polsce, zawsze w charakterze dyrektora generalnego. Były to firmy handlowe m.in. z branży DIY (marketów budow- lanych) czy produkujące i sprzedające materiały budowlane, a nawet jedna duża firma sprzedająca ubrania. Były to ciekawe doświadczenia, również dlatego, że mogłem poznać ludzi i kul- turę pracy w firmach zagranicznych (niemiecka, norweska, szwedzka). Doświadczenia te bardzo owocują teraz w mojej aktualnej działalności. Mimo że nasz polski zespół to mała grupa osób, w połączeniu z zespołami naszych partnerów z Włoch reprezentuje potencjał grupy firm zatrudniających ok. 1500 osób, ponieważ każda z reprezentowanych przez nas firm ma średnio 100–200 pracowników. Moje doświadczenia managerskie bardzo pomagają mi zrozumieć mechanizmy funkcjonujące w tych firmach, przez co mogę lepiej wykorzystać ich potencjał.  Natomiast nie ukrywam, że preferuję pracę w mojej firmie IPM, która wycho- dzi z założenia, że „Małe Jest Piękne”. IPM to mała grupa osób, które pracują bardzo zespołowo, korzystając z synergii naszych różnorodnych doświadczeń i kompetencji. W firmie pracują m.in. inż. Marcin Jędrzejczyk, specjalista od przetwórstwa tworzyw sztucznych, który jest pracownikiem IPM prawie od dwudziestu lat, oraz mój syn Alexander Sidor, odpowiedzialny za kontynuację działalności firmy, miej- my nadzieję, że przez kolejne wiele lat.

    Proszę powiedzieć, jak spędza pan czas wolny.

    Staram się wykorzystywać czas wolny na moje hobby, którym jest muzyka. Nie gram na instrumentach muzycznych, ale słucham wiele różnorodnych gatunków muzyki (klasyka, rock, jazz, ostatnio mi- nimalizm). Mam dużą kolekcję płyt i od czasu do czasu bywam na koncertach. O muzyce mógłbym mówić długo i bez końca, ale obawiam się, że przekroczyłoby to ramy tego wywiadu. Poza tym bardzo lubię sport. W młodości uprawiałem lekkoatletykę, a potem przez wiele lat grałem po amatorsku w tenisa. Bardzo też lubię jazdę na nartach i co roku wyjeżdżam w Alpy, głównie do Włoch. Poza tym kibicuję. Jestem kibicem Le- gii Warszawa i Milanu i bywam na ich meczach zarówno w Warszawie, jak i w Mediolanie. Oglądam również mecze tenisowe i oczywiście kibicuję naszej Idze Świątek, za którą trzymam kciuki i przez którą potrafię czasami zarywać noce.

    Czego możemy życzyć IPM na następne lata działalności?

    Myślę, że tego, co wszystkim: przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Poza tym jasnych zasad i warunków gospodarowania dla wszystkich firm w Polsce, tych małych, tych średnich i tych dużych oraz specjalnie dla recyklerów jak najszybszego wejścia w życie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta oraz wprowadzenia Systemu Kaucyjnego.

    Tour de France po raz kolejny z Continental

    W wyścigu o żółtą koszulkę Tour de France o zwycięstwach i miejscach na podium decydują nie tylko kolarze, czy strategia zespołu, ale także sprzęt i stosowane w rowerze opony. Continental po raz kolejny jest jednym z głównych sponsorów tego legendarnego wydarzenia. Sześć zespołów kolarskich przejedzie Wielką Pętlę na oponach Continental, a oprócz tego samochody techniczne zostaną wyposażone w produkty Continental klasy premium.

    Najlepsze międzynarodowe zespoły użyją opon Continental

    Łącznie sześć zespołów (INEOS Grenadiers, Movistar Team, Bahrain Victorious, Intermarché-Circus-Wanty, UAE Team Emirates i Groupama-FDJ) będzie rywalizować w tegorocznym Tour de France na ogumieniu Continental Grand Prix 5000 S Tubeless Ready. Ta zaawansowana technologicznie opona wyścigowa została opracowana i ręcznie wykonana w fabryce Continental w niemieckim Korbach. Grand Prix 5000 S TR jest lżejsza i szybsza od swoich poprzedniczek oraz posiada mocniejsze ściany boczne, dzięki czemu wyznacza nowy standard w technologii tubeless ready. Opona wyróżnia się również optymalną równowagą między masą a przebiegiem oraz osiągami a komfortem i odpornością na przebicie, co czyni ją idealnym ogumieniem sportowym. Zapewnia szybszą, bardziej komfortową jazdę i zwiększoną ochronę przed przebiciem – kluczowe atrybuty w warunkach, które kolarze oraz rowery napotkają podczas Tour de France. Postępy poczynione w technologii opon odegrały znaczącą rolę w systematycznym podnoszeniu średnich prędkości odnotowywanych podczas wyścigów. Wartość ta podczas inauguracyjnej edycji wynosiła 25 km/h, obecnie przekracza 41 km/h, mimo że profil trasy z biegiem lat staje się coraz bardziej wymagający.

    Continental w kolumnie wyścigu

    Zastosowane opony samochodowe PremiumContact 6 i EcoContact 6 łączą w sobie komfort, precyzyjną reakcję układu kierowniczego, wyjątkowe bezpieczeństwo oraz dobre właściwości środowiskowe. Dzięki temu idealnie sprawdzą się w roli opon pojazdów technicznych, które z zawrotną prędkością pokonują zalane deszczem zakręty, długie kilometry płaskich dróg czy nasłonecznione górskie podjazdy. Wszystkie montowane na samochodach kolumny wyścigu opony wyposażone są w innowacyjną technologię ContiRe.Tex, po raz pierwszy zaprezentowaną przez Continental w sierpniu 2021 roku.

    „Jako jeden z pięciu głównych sponsorów, marka Continental znów będzie mogła zabłysnąć podczas Tour de France. Nasze opony do samochodów osobowych i rowerów sprawdzone zostaną w najcięższych warunkach, co pozwoli im zaprezentować swoje wyjątkowe właściwości i osiągi” – mówi Enno Straten, Head of Strategy, Analytics & Marketing EMEA w Continental. „Dzięki naszej wiedzy technologicznej oraz ambitnym celom środowiskowym, które realizujemy wraz z Amaury Sport Organisation, wnosimy znaczący wkład w bezpieczną i zrównoważoną rywalizację podczas Tour de France” – dodaje.

    Continental rozwija pionierskie technologie i usługi dla zrównoważonej i połączonej mobilności ludzi i towarów. Założona w 1871 roku firma technologiczna oferuje bezpieczne, wydajne, inteligentne i przystępne cenowo rozwiązania dla pojazdów, maszyn, ruchu drogowego i transportu. W 2022 roku Continental wygenerował sprzedaż na poziomie 39,4 mld euro i obecnie zatrudnia około 200 000 osób w 57 krajach.

    Działalność związana z oponami obejmuje 24 lokalizacje produkcyjne i rozwojowe na całym świecie. Continental jest jednym z wiodących producentów opon, zatrudniającym 57 000 pracowników. W 2022 roku odnotował w tym sektorze sprzedaż na poziomie 14 mld euro. Continental należy do liderów technologicznych w produkcji opon i oferuje szeroką gamę produktów dla samochodów osobowych, pojazdów użytkowych i specjalnych, a także jednośladów. Poprzez ciągłe inwestycje w badania i rozwój, Continental wnosi istotny wkład w bezpieczną, oszczędną i ekologicznie wydajną mobilność. Portfolio biznesu oponiarskiego obejmuje usługi dla handlu oponami i zastosowań flotowych, a także cyfrowe systemy zarządzania ogumieniem.

    Continental Opony Polska oferuje 7 lat gwarancji od daty zakupu na opony do aut osobowych i dostawczych. Wydłużona gwarancja obejmuje także opony osobowe z grupy Continental, m.in. Uniroyal, Barum, Semperit, Viking.

    Nissan Townstar w trzech odmianach nadwoziowych i dwóch napędowych

    Nissan Townstar jest kolejnym modelem w coraz liczniejszej gamie zelektryfikowanych samochodów marki, który wpisuje się w założenia strategii Ambition 2030. Długofalowy plan zakłada rozwój mobilności w kierunku bardziej ekologicznych i bezpieczniejszych środków transportu.

    Townstar – dotychczas dostępny na rynku w wersjach Van i Combi z benzynowym silnikiem o mocy 130 KM – zadebiutował właśnie w długo wyczekiwanej odmianie w pełni elektrycznej, mającej być następcą popularnego i cenionego na rynku Nissana e-NV200. Poza znanymi z wersji spalinowej odmianami nadwozia Van i Combi ze standardowym rozstawem osi do „elektrycznej gamy” modelu dołączyły także zupełnie nowe wersje nadwoziowe: Van z długim rozstawem osi oraz Crew Van.

    Elektryczny Townstar napędzany jest silnikiem o mocy 90 kW (122 KM), zasilanym z akumulatora o pojemności netto 44 kWh. Do seryjnego wyposażenia większości wersji należą: ładowarka trójfazowa AC o mocy 22 kW, aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora oraz pompa ciepła.

    W lepiej wyposażonych egzemplarzach znajdziemy także instalację umożliwiającą szybkie ładowanie prądem stałym w standardzie CCS z maksymalną mocą do 80 kW. Ładowanie akumulatora od 15% do 80% przy użyciu szybkiej ładowarki DC ze złączem CCS i prądem z maksymalną mocą do 80 kW trwa jedynie 37 minut.

    Elektryczny Townstar, podobnie jak inne użytkowe samochody marki Nissan, jest objęty pięcioletnią gwarancją lub do przebiegu 160 000 km, a ponadto ośmioletnią gwarancją na pojemność akumulatora trakcyjnego. Dotyczy to także osobowej wersji Combi.

    Nissana Townstar Combi – idealny dla rodziny

    Pięciomiejscową odmianę Combi elektrycznego Nissana Townstar zaprojektowano z myślą o potrzebach dużych rodzin. Model ten dysponuje nie tylko przestronnym wnętrzem i ogromnym bagażnikiem, ale może też ciągnąć przyczepę o masie własnej do 1500 kg. Osobowa wersja jest wyposażona w najnowsze systemy łączności i wiele innych, których zadaniem jest czuwanie nad bezpieczeństwem podróżowania. Townstar Combi oferuje pięć wygodnych foteli w dwóch rzędach i potężny bagażnik, którego standardowa pojemność wynosi imponujące 775 litrów. Po złożeniu asymetrycznie dzielonej i przesuwanej kanapy pojemność przedziału bagażowego może wzrosnąć aż do 2500 litrów.

    Do seryjnego wyposażenia rodzinnego vana w wersji elektrycznej należą ładowarka trójfazowa AC o mocy 22 kW, aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora oraz pompa ciepła, dzięki której obszerne wnętrze Nissana Townstar Combi nagrzewa się bardzo szybko. Zasięg na jednym ładowaniu wynosi do 285 kilometrów w cyklu mieszanym WLTP.

    W wypadku elektrycznego Nissana Townstar Combi nie tylko nabywcy indywidualni, ale również firmy mogą wnioskować o rządowe wsparcie w wysokości do 27 tysięcy złotych.

    Funkcjonalne i nowoczesne wnętrze Nissana Townstar Combi

    Standardowo Townstar Combi w odmianie elektrycznej wyposażony jest w klasyczny zestaw zegarów z dużym, kolorowym ekranem komputera pokładowego. W najwyższej wersji wyposażenia Tekna został on zastąpiony całkowicie cyfrowym zestawem wskaźników o przekątnej 10 cali. Na konsoli środkowej wygospodarowano miejsce na bezprzewodową ładowarkę. W zależności od wersji samochód może być wyposażony w podgrzewaną przednią szybę, podgrzewane koło kierownicy oraz w podgrzewanie przednich foteli. Aplikacja NissanConnect Services zapewnia dostęp do niektórych funkcji za pośrednictwem smartfonu. Zdalnie można sterować między innymi klimatyzacją oraz procesem ładowania.

    Pojemność obszernych schowków w przedniej i tylnej części kabiny wynosi w sumie 49 litrów. Na przesuwanej tylnej kanapie umieszczono punkty mocowania Isofix dla dwóch skrajnych miejsc, które w połączeniu z mocowaniem Isofix na przednim fotelu pasażera tworzą z Townstara prawdziwie rodzinny samochód. Do wyposażenia seryjnego należą nie tylko relingi dachowe, ale również wyjątkowo praktyczne, zintegrowane poprzeczne belki.

    Bogate wyposażenie seryjne

    System automatycznego hamowania awaryjnego z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów rozpoznaje potencjalne zagrożenia przed pojazdem i ostrzega kierowcę, gdy ten nie reaguje. System potrafi automatycznie rozpocząć hamowanie, aby zminimalizować ryzyko kolizji. Standardowe wyposażenie modelu Townstar obejmuje także szeroki pakiet aktywnych i pasywnych systemów bezpieczeństwa i asystentów kierowcy tj.: ostrzeżenie o obiektach w martwym polu, ostrzeżenie o niezamierzonej zmianie pasa ruchu czy system rozpoznawania znaków drogowych. Dodatkowo w seryjnym wyposażeniu wersji Tekna znajduje się znany z innych modeli Nissana system Pro-PILOT Assist wspomagający kierowcę w czasie jazdy na drogach wielojezdniowych zarówno podczas hamowania, przyspieszania, a także kierowania. Elektryczny Townstar Combi w wersji Tekna jest również wyposażony w ceniony przez wielu kierowców system kamer 360°, który znacznie ułatwia manewrowanie w ciasnych miejscach. Standardowo w wersji N-Connecta jest kamera cofania oraz przednie i tylne czujniki parkowania.

    Nissan Townstar Van z długim rozstawem osi (LWB) – jedyny w swoim rodzaju samochód dostawczy

    Niezależnie od wersji układu napędowego (spalinowej lub elektrycznej) maksymalna pojemność przestrzeni ładunkowej wynosi do 4,3 m3, a maksymalna ładowność – do 800 kg. Podłoga o długości ponad 2,2 metra zapewnia możliwość przewiezienia 2 europalet. Co bardzo przydatne, jedną z nich można umieścić w przestrzeni ładunkowej przez szerokie boczne drzwi przesuwane. W tej odmianie nadwozia Nissan Townstar jest dostępny z kabiną 2- lub 3-osobową.

    Wyposażenie seryjne wersji z elektrycznym układem napędowym obejmuje ładowarkę trójfazową AC o mocy 22 kW. Jako wyposażenie dodatkowe można zamówić przygotowanie do ładowania DC w standardzie CCS z maksymalną mocą do 80 kW. Ponadto, elektryczny Nissan Townstar Van z długim rozstawem osi jest wyposażony w aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora oraz w pompę ciepła, szczególnie przydatną w chłodniejsze dni. W cyklu miejskim zasięg wynosi do 398 km, a w cyklu mieszanym do 284 km.

    Nissan Townstar Crew Van – 2 w 1, czyli połączenie auta 5-osobowego z dostawczym

    Nissan Townstar Crew Van, oferowany wyłącznie z długim rozstawem osi i w wersji wyposażenia Business, łączy komfort 5-osobowego samochodu osobowego z obszerną przestrzenią ładunkową auta dostawczego z homologacją N1. Ta wersja Nissana Townstar jest przeznaczona szczególnie dla przedsiębiorców, którzy od samochodu osobowo-dostawczego wymagają dużej wszechstronności. Dzięki praktycznej 3-osobowej ławce w drugim rzędzie, którą można złożyć do pozycji pionowej, długość podłogi przestrzeni ładunkowej łatwo powiększymy do około 2 metrów.

    Również w tej wersji wyposażenie seryjne odmiany z napędem elektrycznym obejmuje ładowarkę trójfazową AC o mocy 22 kW. Jako wyposażenie dodatkowe można zamówić przygotowanie do ładowania DC ze złączem CCS z maksymalną mocą do 80 kW. Aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora i pompa ciepła także znajdują się na pokładzie.

    Nabywcy elektrycznego Nissana Townstar w wersjach Van LWB oraz Crew Van mogą ubiegać się o dopłatę rządową w wysokości do 30% wartości samochodu, ale nie przekraczającą 70 tysięcy złotych (przy deklarowanym przebiegu minimum 20 tysięcy kilometrów rocznie).

    „Nissan Townstar to bardzo ważny model dla naszej marki. Oferuje niezrównaną funkcjonalność, a liczne wersje nadwoziowe pozwalają spełniać oczekiwania szerokiego grona klientów – od firm potrzebujących maksymalnych możliwości ładunkowych w kompaktowym nadwoziu, poprzez przedsiębiorców, dla których możliwość łatwej transformacji z samochodu dostawczego na osobowy jest kluczowe, aż po rodziny, dla których liczy się wygoda i pokaźna przestrzeń na bagaże. Każda z nich jest także dostępna w wersji w pełni elektrycznej, która nie tylko wpisuje się w coraz silniejszy trend dążenia do bezemisyjnej mobilności, a także – co nie mniej ważne – pozwala na racjonalizację kosztów. Dzięki programom dopłat i niskim kosztom użytkowania ekonomia wyboru samochodu elektrycznego jest bezdyskusyjna” – powiedział Paweł Powalski, EV and Infrastructure Manager w Nissan Sales CEE.

    BMW X1 M35i xDrive na szczycie gamy modelowej

    BMW zaprezentowało usportowioną wersję swojego kompaktowego SAV-a. Nowe BMW X1 M35i xDrive jest odpowiedzią na oczekowiania wymagających klientów, pragnących poczuć magię radości z jazdy, typową dla modeli spod znaku M.

    Usportowiony samochód o typowej dla M charakterystyce plasuje się na szczycie gamy modelowej nowego BMW X1. Nowe BMW X1 M35i xDrive rozszerza koncepcję kompaktowego Sports Activity Vehicle (SAV) oferującego spontaniczną radość z jazdy, typową dla M dynamikę, zwinność i precyzję prowadzenia. Jego czterocylindrowa jednostka napędowa pochodzi z nowej modułowej generacji silników BMW Group Efficient Dynamics i dzięki technologii M TwinPower Turbo osiąga maksymalną moc 221 kW (300 KM) w Europie i aż 233 kW (317 KM) w USA i na innych wybranych rynkach.

    Nowe BMW X1 M35i xDrive przyspiesza od 0 do 100 km/h w  5,4 s. Prędkość maksymalna ograniczona jest elektronicznie do 250 km/h. Specjalny układ jezdny M, który po raz pierwszy w usportowionym modelu obejmuje również opcjonalny pływający układ hamulcowy M, a także inteligentny napęd na wszystkie koła BMW xDrive zapewniają doskonałe właściwości jezdne. Bardziej drapieżny charakter nowego BMW X1 M35i xDrive jest wyraźnie zauważalny zarówno na zewnątrz, jak i we wnętrzu. Nowy topowy model ma ekskluzywną stylistykę i wyposażenie w wersji pierwotnie zarezerwowanej dla samochodów BMW M GmbH o wysokich osiągach. Obejmuje ono dwie pary końcówek rur wydechowych, a także opcjonalne fotele sportowe M z podświetlanym logo M.

    Nowe BMW X1 M35i xDrive jest również pionierem w dziedzinie technologii cyfrowych. Jest on jednym z pierwszych modeli wyposażonych w nowy system BMW iDrive z funkcją „QuickSelect” i BMW Operating System 9. Nowe BMW X1 M35i xDrive zadebiutuje na rynku w październiku 2023 r. w USA. W Europie pojawi się w sprzedaży od listopada 2023 roku. Najwyższy model będzie produkowany wraz ze wszystkimi innymi wariantami nowego BMW X1, w tym w pełni elektrycznym BMW iX1, w zakładach BMW Group w Ratyzbonie.

    Trakcja i zwinność na najwyższym poziomie: napęd na wszystkie koła BMW xDrive, mechaniczna blokada poprzeczna przedniej osi.

    Inteligentny napęd na wszystkie koła BMW xDrive zapewnia rozdział momentu napędowego na przednie i tylne koła zawsze dostosowany do potrzeb. Jest stałe połączony z systemami regulacji układu jezdnego. Za pośrednictwem elektrohydraulicznego sprzęgła typu hang-on moment napędowy może być również w ciągu kilku milisekund przenoszony na tylne koła, co zapewnia zauważalny wzrost trakcji, stabilności jazdy i typowego sportowego charakteru BMW.

    Napęd na wszystkie koła jest wspomagany przez mechaniczną blokadę mechanizmu różnicowego zintegrowaną z 7-biegową skrzynią Steptronic nowego BMW X1 M35i xDrive. Jest to blokada poprzeczna ograniczająca działanie mechanizmu różnicowego przedniej osi. Blokada w zakresie do 26% poprawia trakcję na nieutwardzonym terenie lub w niekorzystnych warunkach pogodowych, a także zwinność i dynamikę jazdy podczas sportowego pokonywania zakrętów.

    Adaptacyjny układ jezdny M i sportowy układ kierownicy w standardzie.

    W wyposażeniu standardowym nowego BMW X1 M35i xDrive znajduje się również adaptacyjny układ jezdny M. Obejmuje on amortyzatory sterowane mechanicznie zależnie od częstotliwości zapewniające zarówno zwinność, jak i komfort jazdy na długich dystansach. Skoki ciśnienia w amortyzatorach są łagodzone przez dodatkowe zawory działające po stronie odbicia. Łączy to komfortowe reakcje podczas kompensowania niewielkich nierówności nawierzchni ze sportową charakterystyką amortyzacji w dynamicznych sytuacjach drogowych.

    Układ jezdny M tego usportowionego ma ponadto obniżone o 15 mm zawieszenie w porównaniu z innymi wariantami BMW X1. Sportowy układ kierowniczy, oferowany również w standardzie, obejmuje zależne od prędkości wspomaganie kierownicy Servotronic, a także bardzo bezpośrednią przekładnię zębatkową.

    Ekskluzywne elementy sygnalizujące typowe osiągi M.

    Nowe BMW X1 M35i xDrive będzie wyjątkiem w gamie modelowej kompaktowego SAV-a nie tylko ze względu na swoje doskonałe osiągi, ale także dzięki unikalnej stylistyce. Bardziej intensywnie niż kiedykolwiek dotąd w usportowionym samochodzie BMW M GmbH cechy stylistyczne dla M odzwierciedlają wybitnie sportowy charakter nowego topowego modelu.

    Również we wnętrzu nowe BMW X1 M35i xDrive oferuje już w wyposażeniu standardowym zdecydowanie sportową atmosferę, której indywidualny urok można dodatkowo wzmocnić ekskluzywnymi opcjami, takimi jak fotele sportowe M. Charakterystyczne wskazania M na zakrzywionym wyświetlaczu BMW sprzyjają skupieniu się na sportowych wrażeniach z jazdy. W pełni cyfrowy zespół ekranów obejmuje wyświetlacz informacyjny o przekątnej 10,25 cala i wyświetlacz kontrolny o przekątnej 10,7 cala. Ponadto prawie wszystkie elementy wyposażenia dodatkowego oferowane w BMW X1 są również dostępne w najmocniejszej wersji kompaktowego SAV-a, aby zapewniać jeszcze większą radość z jazdy, komfort i indywidualność.

    Wnętrze M, opcjonalnie z fotelami sportowymi M.

    Kokpit M zapewnia intensywne wrażenia we wnętrzu. Oprócz deski rozdzielczej obitej Alcantarą, listew ozdobnych z ciemnego aluminium Hexacube, antracytowej podsufitki, listew progowych M, pedałów M i grafiki M wyświetlanej na zakrzywionym wyświetlaczu BMW i opcjonalnie również na wyświetlaczu BMW Head-Up obejmuje także kierownicę skórzaną M z łopatkami zmiany biegów.

    Standardowe wyposażenie nowego BMW X1 M35i xDrive zawiera ponadto fotele sportowe z tapicerką z Sensateku i Alcantary w kolorze czarnym z kontrastującym niebieskim stebnowaniem. Fotele są opcjonalnie dostępne z tapicerką skórzaną Vernasca ze specjalnym diamentowym pikowaniem. Opcjonalnie można zamówić fotele sportowe M. Oferują one szeroki zakres elektrycznych opcji regulacji, w tym pamięć ustawień fotela kierowcy, zintegrowane zagłówki i podświetlane logo M w górnej części oparć.

    Zdecydowanie sportowa atmosfera wnętrza idzie w parze z nieograniczoną funkcjonalnością. Oparcie tylnej kanapy nowego BMW X1 M35i xDrive dzielone jest w proporcjach 40:20:40, ma regulację nachylenia i funkcję składania. Opcjonalna regulacja wzdłużna tylnych siedzeń zapewnia jeszcze większą wszechstronność. Pojemność bagażnika można zwiększyć z 540 do 1600 l.

    Toyota PROACE Verso z zabudową kamperową do odbioru jeszcze w te wakacje

    Tanuki to nowa zabudowa z dachem sypialnym dla Toyoty PROACE Verso z nadwoziem Long. Samochód objęty jest standardową gwarancją PRO na 3 lata lub milion kilometrów. Zamówionym teraz kamperem będzie można wyjechać w trasę jeszcze w te wakacje.

    Zabudowa kamperowa Tanuki dla modelu PROACE Verso z nadwoziem Long powstała we współpracy Toyoty z firmami AE Conversions i Escape Vans. W wyniku konwersji samochód zyskuje wysokiej jakości wyposażenie kempingowe, skonfigurowane przez doświadczonych podróżników. Z zewnątrz ta wersja wyróżnia się białą perłową okleiną Tanuki w górnej części auta oraz emblematami na drzwiach i klapie bagażnika.

    Najważniejszymi elementami zabudowy Tanuki są: dach sypialny z podnoszonym, dwuosobowym łóżkiem i funkcją Panorama View oraz dodatkowe miejsce do spania wewnątrz samochodu, z wysuwaną platformą na bagaże. Dwuosobowe łóżko we wnętrzu auta ma powierzchnię 210 x 135 cm i jest montowane na szynach zamiast trzeciego rzędu siedzeń. Po konwersji w aucie mogą̨ spać́ nawet 4 osoby dorosłe.

    Wyposażenie kempingowe i dodatkowe akcesoria

    Zabudowa Tanuki to też wyposażenie, które jest przydatne podczas dłuższych wyjazdów na kempingi. Wysuwana platforma na bagaże zawiera schowek o pojemności 415 l oraz mieści dwa rozkładane krzesła kempingowe. Funkcjonalność wnętrza kampera można zwiększyć dzięki obrotowym przednim fotelom. Komfortową temperaturę w aucie zapewnia ogrzewanie postojowe Webasto AirTop 2 kW, sterowane panelem Multicontrol przy kierownicy oraz za pomocą aplikacji w telefonie Webasto ThermoConnect.

    Jeszcze większe możliwości komfortowego podróżowania z dala od cywilizacji umożliwia oferta specjalnie dobranych opcjonalnych akcesoriów. Na ich liście znajduje się elastyczny panel solarny 150 W oraz dwie szyny AirLine mocowane na dachu sypialnym, belki poprzeczne do szyn AirLine, stacja zasilania EcoFlow River 2 PRO, bagażnik na 2-4 rowery Fiamma Carry Bike montowany na tylnej klapie samochodu oraz markiza Fiamma F45S rozwijana manualnie, tworząca zadaszenie wzdłuż boku auta.

    Szybki termin odbioru i pełna gwarancja PRO

    Zakup modelu PROCE Verso z zabudową Tanuki przebiega tak samo jak w przypadku innych wersji tego auta, a klient otrzymuje pełen pakiet korzyści. Zabudowa zostaje ujęta na fakturze w cenie samochodu, jest objęta gwarancją PRO na 3 lata lub milion kilometrów oraz wybranym przez klienta finansowaniem auta. Samochód odebrany z salonu Toyoty jest już gotowy do drogi, z zamontowaną zabudową i akcesoriami.

    „Mamy pewną pulę aut, które czekają na klientów. Po skonfigurowaniu swojego egzemplarza oraz wybraniu dodatkowego wyposażenia jak np. bagażnik na rowery zlecamy konwersję samochodu do odmiany Tanuki. Cały proces trwa około miesiąca, więc jeszcze w te wakacje można wyjechać z salonu nowym kamperem Toyoty” – mówi Robert Słomiany, Manager Projektu Toyota PROACE Tanuki.

    Co więcej, zabudowę Tanuki można zamówić także do używanych egzemplarzy PROACE Verso Long z aktualnego roku modelowego. Elementy samochodu kempingowego zostaną objęte gwarancją PRO na trzy lata lub milion kilometrów.

    Rodzinne wartości biznesowe a sukces pokoleniowy

    Pokolenie Z, to młode wilki biznesu, które nie tracą czasu na dojrzałość przychodzącą z wiekiem. To pokolenie, które chce sięgać gwiazd z „Olimpu biznesu”. Karol Tomas, dwudziestodwuletni przedsiębiorca z Zielonej Góry opowiada o tym jak zdobywa się Tuza Biznesu w kategorii „Odkrycie Roku Pokolenia Z”.

     

    Otrzymał pan właśnie Tuza Biznsu od kapituły tygodnika Wprost, w kategorii „Odkrycie roku Pokolenia Z”. Jakie wartości i nauki przekazywane w pana rodzinie, wpłynęły na zawodowe ambicje, które doprowadziły pana do tej nagrody?

    Jedną z kilku nauk, jaką wyniosłem z domu rodzinnego, jest uparte dążenie do celu i umiejętność stawiania na swoim, bez urazy otoczenia. Dużo musiałem negocjować ze swoimi rodzicami, aby przekonywać ich do swoich pomysłów. Musiałem też stale uczyć się, jak rozmawiać z nimi, by rozumieli moje racje. To z pewnością wpłynęło pozytywnie na sposób w jaki dziś prowadzę negocjacje biznesowe z partnerami i z kontrahentami. Zwykle dziwią się, że choć jestem tak mody, łatwo nam się rozmawia i ustala korzystniejsze warunki. Kolejną wartością, jak wpoili mi moi rodzice, jest wiara w siebie. Ojciec uczył mnie, abym się nie przejmował opinią innych i robił to, co uważam za słuszne, nie poddawał się porażkom i wierzył w siebie. Z domu wyniosłem przekonanie, że tak naprawdę to ja sam jestem swoim największym ograniczeniem. Z pewnością takie wychowanie wpłynęło na moje ambicje i postrzeganie siebie w świecie bizesu. Oczywiście zawsze staram się pamiętać, że cokolwiek robię muszę mieć w sobie pokorę i szacunek dla ludzi dookoła. Pycha jak wiadomo, kroczy tuż przed upadkiem.

     Pana ojciec jest człowiekiem sukcesu, czy sukces ojca motywuje, czy zniechęca do pójścia za jego przykładem?

    Jak dotychczas sukces ojca był dla mnie jednocześnie motywujący jak i zniechęcający.  Podejście mojego taty do biznesu nauczyło mnie pewnych wzorców, nawyków, które umożliwiają mi łatwiejsze poruszanie się w branży deweloperskiej. To powoduje, że pewne mechanizmy i zachowania są dla mnie naturalne. Z kolei negatywną stroną sukcesu ojca jest błędne mniemanie otoczenia, że ja nie muszę się starać, bo jestem z bogatego domu i wszystko zawdzięczam rodzicom. Jest wręcz odwrotnie, bo chcąc wyjść z cienia sukcesów mojego ojca, muszę się starać dużo bardziej, by udowodnić, że moje sukcesy zawdzięczam tylko sobie. Choć faktycznie lekcje, jakie odebrałem od ojca, dały mi bardzo poważne podstawy.

    Czy to co wyniósł pan z nauk ojca, będzie pan przekazywał kolejnym pokoleniom jako klucz do sukcesu?

     Chcę po części kontynuować to, co rozpoczął mój ojciec, bo widzę w tym ponadczasową wartość oraz wzorce, które się sprawdzają. Jednakże, chcę też mieć swój wkład w biznes i w pokoleniowe lekcje, jakie przekażę w przyszłości moim dzieciom. Choć jestem wdzięczny za wartości, jakie zaczerpnąłem od rodziców, lubię tworzyć, lubię być autorem tego co tworzę, Dziś oprócz współpracy z tatą w branży deweloperskiej otwieram własną markę odzieżową. W chwili obecnej nie mam jeszcze dzieci, ale naturalne wydaje mi się, że kiedyś, gdy zostanę ojcem, będę chciał im przekazać swoją wiedzę i sprawdzone wartości. Jednocześnie będę też zachęcał wszystkich młodych ludzi z mojego i kolejnego pokolenia, aby nie bali się sięgać po więcej, nie bali się realizować swoich pomysłów, nawet jeśli wydają się nierealne. To akurat przekazał mi mój ojciec.

    Czy może pan podać przykłady udanych przedsięwzięć rodzinnych, w które miał pan swój kreatywny wkład?

    Jednym z takich przedsięwzięć rodzinnych jest – Osiedle Złote Piaski – nowe osiedle, przy Zielonej Górze, blisko lasu z nowoczesną infrastrukturą. Ta realizacja dała ludziom możliwość zamieszkania w bardzo pięknej okolicy i cieszy się ogromnym powodzeniem. Obecnie na terenie tego osiedla stoi już około 200 domów, a wkrótce będzie ich ponad 400, ponieważ obserwując jakość życia na tym osiedlu naszych klientów, zaproponowałem byśmy rozbudowali tę inwestycję o domy klasy „premium”.  Okazało się, że domy sprzedały się prawie wszystkie jeszcze przed ich wybudowaniem. Innym moim już całkiem indywidualnym przedsięwzięciem, które w pewnym sensie miało wpływ na społeczność Zielonej Góry, jest nowo wybudowana kamienica w centrum miasta. Nieruchomość ta, sama w sobie, wprowadza do miasta nowy standard budynków funkcjonalnych, które są nie tylko nowoczesne i luksusowe, ale również doskonale wtapiają się w cały pejzaż miasta. Realizacja sprzedała się „na pniu” choć ceny były, jak na Zieloną Górę zdecydowanie nietypowe. Biznes to jednak nie wszystko co mi przyświeca na co dzień. Lubię pomagać bezinteresownie, dlatego, na wiosnę zorganizowałem akcję charytatywną na rzecz Domu Samotnej Matki. Udało mi się, razem z moimi followersami na SM, uzbierać całkiem poważną kwotę i wesprzeć samotne kobiety i ich dzieci.

     

    Tuz Biznesu od kapituły Wprost w kategorii, która dotychczas nie była przyznawana – odkrycie biznesowe Pokolenia Z, to prawdziwe wydarzenie.  Jakie przedsięwzięcia złożyły się na to wyróżnienie?

    W zasadzie byłem sam zdziwiony tym wyróżnieniem, ale złożyło się na nie kilka czynników. Również te, o których opowiedziałem powyżej. W ślad za sukcesami w branży deweloperskiej zdecydowałem spróbować sił w innej branży – otwierając własną pracownię limitowanej odzieży luksusowej, tworzonej z wysokiej jakości materiałów sprowadzanych z całego świata. Kapituła Wprost doceniła też informację, że mając zaledwie 20 lat zainwestowałem swoje pierwsze zarobki w Bitcoina i ta decyzja okazała się być dla mnie bardzo korzystną decyzją. Z kolei za zarobione na Bitconie pieniądze mogłem sfinansować kolejne pomysły biznesowe, czy też dalej szkolić się podnosząc swoje kompetencje biznesowe w różnych obszarach. Kapituła Wprost uznała, że fakt, iż nie wydaje wszystkich zarobionych pieniędzy na „przywileje młodości”, a raczej je reinwestuje, jest godzien wyróżnienia Tuzem Biznesu w tej nowej kategorii.

    Jaki będzie świat widziany przez gogle VR?

    Czy Virtual Reality ( Wirtualna Rzeczywistość) zmieni nasze życie, podobnie jak powszechny dostęp do smartfonów? Właściwie należałoby zapytać: Kiedy to się stanie? Zapewne w ciągu kilku najbliższych lat.

    Chociaż wiek niemowlęcy technologii V trwał dość długo, coraz pewien już stawia kroki, czekając na przełom, który spowoduje, że ruszy wirtualna lawina. Przypomnijmy, że VR umożliwia tworzenie cyfrowego świata, do którego użytkownik może wejść i w którym może go doświadczyć, zakładając specjalne gogle, słuchawki i manipulatory. Pozwala mu to zatopić się w sztucznie wykreowanej rzeczywistości, żeby zyskać niedostępne wcześniej doznania. Katalog możliwości jest nieograniczony…w jaki sposób obecnie wykorzystywany jest VR? W grach wideo, animacjach i filmach, w reklamie, ale tez podczas treningów i terapii oraz w edukacji. To jednak dopiero początek-technologia ta będzie wpływała na rozwój wielu dziedzin życia

    Przełom wywoła lawinę?

    Zgodnie z profetycznymi wizjami wielu autorów science fiction VR może okazać się równie przełomowa, jak wynalezienie telefonu komórkowego czy sztucznej in- teligencji. Od kilku lat słychać plotki, że wielki amerykański koncern ma wypuścić na rynek lekkie, funkcjonalne gogle VR, niewiele różniące się od okularów. Jeśli tak się stanie, wybuchnie prawdziwa rewolucja na rynku sprzętu wideo. Czy warto będzie kupować telewizory, projektory lub ekrany komputerowe, skoro rolę tę znacznie lepiej spełnią niewielkie okulary VR?

    Od tego już tylko krok do totalnych zmian w dziedzinie rozrywki. Do lamusa przejdą niewygodne gogle i hełmy oraz toporne produkcje VR. Zastąpi je powszechny dostęp do realistycznych, trójwymiarowych filmów, programów, gier i reklam.

    Nasze mózgi są doskonale przygotowane do takiego sposobu obrazowania. Oczy, patrząc pod nieco innym kątem, przekazują obrazy 2D, które umysł łączy i interpretuje jako trójwymiarowe. Wszystko jedno, czy jest to realny, czy wirtualny świat prezentowany na mini ekranach gogli.

    Wspomniani wcześniej twórcy science fiction prorokują, że rewolucja VR do- prowadzi do głębokich zmian obyczajo- wych i społecznych. Już dziś najmłodsze pokolenie rezygnuje z części bodźców dostarczanych przez rzeczywistość, po- strzegając jako prawdziwy świat ten wykreowany za pomocą smartfonów i mediów społecznościowych. Co się stanie, gdy nowego typu gogle będzie można podłączyć do urządzeń mobilnych?

    Brak jednolitych standardów 

    Domeną VR ciągle jeszcze pozostaje świat rozrywki, zwłaszcza gier komputerowych. Liczba użytkowników jest jednak ograniczona. Żeby się to zmieniło, trzeba pokonać wiele wyzwań technologicznych, takich jak zaprojektowanie wygodnych, lekkich gogli, polepszenie jakości obrazu i dźwięku oraz zwiększenie interaktywności proponowanych treści. Barierę stanowią też relatywnie wysokie ceny ciągle jeszcze niedoskonałych urządzeń. Kolejny problem to brak jednolitych standardów. Słowem – rynek czeka na przełom, którego dokona światowy koncern wyznaczający kierunki rozwoju technologii.

    Nie sposób nie wspomnieć też o potencjalnych zagrożeniach. Już dziś różne organizacje i firmy zbierają wszystkie możliwe informacje o użytkownikach Internetu. Wymóg używania gogli lub okularów śledzących ruchy ciała stanowi kolejne źródło informacji, które mogą być wykorzystywane wbrew intencjom użytkowników.

    Inna ważna kwestia to wysoce prawdo- podobne zmiany socjologiczne, jakie może wywołać popularyzacja VR. Już dziś mamy do czynienia z atomizacją, rosnącym wyobcowaniem powodującym zanik więzi społecznych i nieumiejętność nawiązywania głębokich relacji. Czy jednak warto walczyć ze zjawiskami w skali masowej, których nie da się zatrzymać?

    Wśród zwolenników VR dominuje przekonanie o pozytywnych aspektach tej technologii. Mówią o jej użyteczności w edukacji – np. wirtualnych wycieczkach po muzeach i zabytkach oraz modelach ułatwiających rozumienie anatomii czy chemii. Zajęcia w goglach pozwalają studentom medycyny prowadzić symulacje zabiegów chirurgicznych. Inżynierowie planują rozkład hal fabrycznych i linii produkcyjnych. Podobne zastosowania okazały się też inspirujące dla logistyki.

    W branży deweloperskiej VR wspomaga sprzedaż mieszkań, ponieważ w przekonujący sposób prezentuje domy, które jeszcze nie powstały. Z kolei firmy modowe organizują wirtualne pokazy, udostępniając przymierzalnie w wersji VR. Luksusowe marki – Dolce & Gabanna, Louis Vuitton, Ralph Lauren i Tommy Hilfiger – korzystają z wirtualnych awatarów.

    Możliwości VR wykorzystuje branża motoryzacyjna. Audi uruchomiło wirtu- alny salon samochodowy. Jeszcze dalej

    posunął się Lexus, oferując mobilną aplikację, dzięki której użytkownicy mogą korzystać z prostych gogli VR, żeby oglądać samochody pod każdym kątem.

    Pomysł ma prawie 200 lat

    Jak to wszystko się zaczęło? W naszym kraju najbardziej znanym przykła- dem myślenia w kategoriach VR jest Panorama Racławicka z 1884 r., którą można oglądać we Wrocławiu. Pomysł najwyraźniej się nie zestarzał, ponieważ na berlińskiej Wyspie Muzeów jest prezentowana ukazująca starożytne miasto „Das Panorama Exhibition” (z 2018 r.), ulokowana obok „Pergamonmuseum”. W 1838 r. angielski fizyk Charles Wheatstone zbudował stereoskop służący do oglądania obrazów przestrzennych. Generalnie jego pomysł był prosty – widz patrzył z małego dystansu na dwa zdjęcia wykonane pod różnym kątem. Tak samo działają współczesne okulary VR. Identyczną zasadę trójwymiarowej iluzji wykorzystują fotoplastykony. Zanim powstały kina, pełniły podobną funkcję. Niektóre działają do dziś, np. w Warszawie w kamienicy Hoserów w Alejach Jerozolimskich 51 i w łódzkim Muzeum Kinematografii.

    Kolejne udoskonalone wersje wynalazku Wheatstone’a pojawiały się, żeby wkrótce zniknąć z rynku. Wyjątek stanowi wyprodukowany w milionach egzemplarzy View Master, który podbił USA. To niewielki aparat wyglądający jak skrzyżowanie lornetki z odtwarzaczem CD. Wkłada się do niego płytkę z umieszczonymi na niej podwójnymi przezroczami. Dziś to już zabawka dla dzieci, ale kiedyś, w epoce przedinterne- towej, dzięki Master View Amerykanie poznawali świat.

    Mniej znany, choć przełomowy, był projekt Ivana Sutherlanda „The Ultimate Display” z 1965 r., który jako pierwszy wykorzystywał obrazy generowane przez komputer. Dopiero 19 lat później, w 1984 r., Jaron Lanier założył firmę VPL Research. Sprzedawała ona nowatorskie okulary VR przenoszące użytkowników w uproszczony wirtualny świat. Ważne uzupełnienie tego rozwiązania stanowiły rękawice, pozwalające manipulować przedmiotami wirtualnej rzeczywistości. Warto dodać, że to właśnie Lanier był autorem terminu Virtual Reality. Wirtualny gaming zapoczątkowały maszyny Arcade. Dziś gracze używają gogli: VR Oculus, Samsung Gear VR, HTC Vive i PlayStation VR. Najprostsza, budżetowa wersja z kartonu oferowana jest przez Google. Działa w połączeniu ze smartfonem. Chociaż kosztuje niewiele, dostarcza podobnych wrażeń do tych, które zapewniają droższe gogle. Wszystko to jednak pomysły i ulepszenia, tymczasem potrzebny jest prawdziwy przełom. Niedoskonałość techniczna i niezadowalające efekty wizualne spowodowały, że kolejne próby wprowadzenia zubożonej wersji VR – czyli technologii 3D – do kina i telewizji nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. A przecież wydawałoby się, że to najbardziej naturalna droga rozwoju. Co rusz któryś z producentów filmowych podejmuje kolejny eksperyment z obrazem trójwymiarowym, ale to droga donikąd. Przykład niedawno wprowadzonego na ekrany „Avatara 2” pokazał, że dla odbiorców ważniejsza jest wysoka jakość obrazu niż kulawa trójwymiarowość. W dziedzinie VR potrzebna jest więc prawdziwa zmiana, a nie rzekome in- nowacje. Co dalej? Eksperci szacują, że w 2024 r. przychody z VR przekroczą 12 mld dol., a VR stanie się jednym z naj- szybciej rozwijających się segmentów rozrywki i mediów. 

    Piotr Cegłowski

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...