.
Strona główna Blog Strona 78

Kampus Innowacji

Dominika Duda, dyrektor programowa Trend House i Thursday Gathering, oraz Natalia Siniłło, manager Trend House, opowiadają o działalności warszawskiego kampusu CIC i budowaniu relacji między innowatorami

Spotykamy się w warszawskim kampusie innowacji CIC…

Dominika Duda: Zależało nam na stworzeniu miejsca, które będzie łączyło liderów innowacji, zarówno prezesów, jak i szefów zespołów odpowiedzialnych za nie w różnego rodzaju organizacjach. Nie tylko w firmach, lecz także w instytucjach publicznych, pozarządowych czy w jednostkach naukowych. Trend House wychodzi temu naprzeciw i nie zapomina oczywiście o świecie sportu, nauki, sztuki i mediów. Obecnie nie ma już takiej branży, której nie dotyczyłyby innowacje. Nawet mały osiedlowy sklepik w okresie pandemicznym musiał się zaprzyjaźnić z płatnościami elektronicznymi.

Natalia Siniłło: Zawsze, gdy ktoś przychodzi do Trend House i pyta, co my tu robimy, odpowiadam właśnie na zasadzie metafory, że od trzech lat rozwijamy miejsce, gdzie liderzy innowacji będą mogli wyjść ze swoich baniek branżowych i spotykać się z ludźmi, których wcześniej nie mieli okazji poznać. Jest to fundament naszej działalności programowej. Zwykle zapominamy, jak ważna i inspirująca jest różnorodność. Tutaj, w Trend House, może się spotkać profesor z młodym start-upowcem lub manager z artystą, który jest świetny w swojej dziedzinie, ale kompletnie nie ma pojęcia, jak biznesowo zarządzać swoim talentem. Możliwość pokonania niewidzialnych, ale realnych barier pozwala poszerzyć wiedzę, zmierzyć się z różnymi poglądami i pomysłami.

D.D.: Trend House jest częścią kampusu innowacji CIC. Z doświadczenia wiemy, że właśnie na styku różnych branż, wspomnianych wcześniej baniek, tworzą się innowacje, nowatorskie pomysły. Innowacja nie zawsze musi zmieniać bieg rzeki, być czymś naprawdę wielkim. Może skutkować lepszą organizacją pracy, optymalizacją czasu. Wierzę, że ideą innowacji jest lepsze, godniejsze, dłuższe życie.

N.S.: Stanowiąca jeden z filarów kampusu CIC Fundacja Venture Café przypomina podczas swoich wszystkich eventów, że innowacja to nie jest rocket science, a innowatorem może być każdy. To są nie tylko loty w kosmos, lecz także np. zoptymalizowanie jakiegoś procesu nie na podstawie długoletnich badań i danych, ale zrobienia czegoś po swojemu, dzięki własnej intuicji.

Wszystko, co panie mówią, brzmi bardzo przekonująco, ale warto pokazać czytelnikom, w jak niezwykłym rozmawiamy miejscu. 

D.D.: Znajdujemy się w budynku Varso Tower, najwyższym biurowcu w Unii Europejskiej. W 2020 r. jako Cambridge Innovation Center i Fundacja Venture Café – dwie siostrzane organizacje, które nawzajem na siebie wpływają i wzajemnie się napędzają – utworzyliśmy kampus innowacji, który składa się z czterech głównych projektów. Głównym jest CIC, czyli przestrzeń biurowa i coworkingu, która jest naszym głównym działaniem biznesowym, polegającym na wynajmie prestiżowej powierzchni do pracy. Obok ulokowana jest przestrzeń eventowa, którą nazywamy District Hall, gdzie odbywają się konferencje i spotkania biznesowe. W ciągu dnia to darmowa strefa pracy, którą oddajemy do dyspozycji wszystkim chętnym. Korzysta z niej wielu warszawiaków. Nie każdego stać na to, żeby pracować w przestrzeni premium, ale dzięki District Hall to zmieniamy. Kolejnym ważnym elementem jest Fundacja Venture Café, która ma misję tworzenia ekosystemu innowacji w Polsce i na świecie. Najbardziej znanym elementem jej działalności jest program Thursday Gathering, czyli czwartkowe spotkania ok. 250 innowatorów z różnych dziedzin. Esencję projektu stanowi piękne i bardzo prestiżowe miejsce, jakim jest Trend House, który odgrywa rolę klubu. Miejsce, o którym opowiadam, skrywa fantastyczną duszę, czyli społeczność liderów innowacji, osób, które osiągnęły sukces i chcą się nim dzielić.

Mam wrażenie, że moglibyście używać nazwy „inkubator relacji”. 

N.S.: To prawda. Tym, co robimy najlepiej, jest dawanie innowatorom możliwości budowania relacji. Mogą się tu spotykać, pracować, przyjmować gości z zewnątrz. Stworzyliśmy dla nich program edukacyjno-networkingowy, który między sobą nazywamy Pretekstami do Spotkań. Nasi klubowicze budują relacje, ucząc się, wymieniając się doświadczeniami, debatując, prowadząc wspólne sesje coachingowe czy zdobywając wiedzę, jak być przywódcami w dobie transformacji cyfrowej poprzez uczestnictwo w Akademii Lidera Przyszłości. Ponad 90 proc. wydarzeń organizujemy na miejscu, ponieważ ogromne znaczenie w dziedzinie budowania relacji ma właśnie ta kawa przed wydarzeniem i to, co dzieje się w kuluarach. Możliwość bezpośredniego spotkania z ekspertami to coś, co nas wyróżnia. Warto raz jeszcze podkreślić, że w ten sposób realizujemy nadrzędny cel – zbudowanie sieci innowatorów, którzy będą wpływali na los przyszłych pokoleń i inicjowali pozytywne zmiany, jeśli chodzi nie tylko o ochronę klimatu, lecz także społeczeństwo.

Jak zostać klubowiczem Trend House?

N.S.: Trzeba przejść proces rekrutacji. W praktyce najczęściej zdarzają się osoby, które zostały wcześniej polecone, choć nie jest to wymóg. Słowem – w tym przypadku dobrze działa marketing szeptany. Kandydatowi przedstawiamy formularz z pytaniami, które pozwolą nam go poznać. Następnie robimy research środowiskowy i internetowy na temat jego działalności. Kolejny krok to bezpośrednia rozmowa, która służy temu, żeby przede wszystkim poznać się osobiście i przekonać, czy kandydat pasuje do naszej społeczności i czy będzie chciał być jej aktywną częścią.

Skąd wziął się pomysł Trend House?

N.S.: Inspirację stanowiła historyczna pracownia wynalazcy, w której spotykali się z nim inni uczeni, inspirując się wzajemnie. Infrastruktura Trend House jest przygotowana w taki sposób, żeby prowokować wspólne działania. Długo nad detalami pracował Aureliusz Górski, poprzedni dyrektor Fundacji Venture Café, który był pomysłodawcą Trend House. Przygotowaliśmy miejsca spotkań odpowiednie do realizacji kolejnych etapów powstawania projektu. Są to Design Room, Research Room i Strategy Room, odzwierciedlające kolejne etapy: tworzenie nowej idei, jej weryfikację i budowę strategii realizacji. Wielu klubowiczów traktuje ten klub jako azyl, miejsce, gdzie wśród znajomych twarzy mogą odpocząć od zgiełku miasta, porozmawiać ze sobą. Bardzo mnie cieszy, że zapraszając osoby z zewnątrz, czują się współgospodarzami tego miejsca. Regulamin klubu nie jest rozbudowany, bo zasady współżycia naszej społeczności opierają się na tym, by wszyscy mogli z niego korzystać w sposób zgodny ze swoimi potrzebami.

Warszawskie CIC jest częścią znanej na świecie organizacji.

D.D.: Nasza lokalizacja jest dziewiątą w świecie i drugą w Europie. W 1999 r. założyciel CIC – Tim Rowe, zaraz po ukończeniu studiów na MIT, szukał pomysłu na biznes. Dołączył do kolegów, którzy uruchomili start-up. Zajął się mało efektowną częścią biznesu, czyli back office. Przyniosło to zaskakujący efekt. Postanowił stworzyć miejsce pracy dla innowatorów, którzy będą mogli skupić się na pracy, nie troszcząc się o obsługę biura. Ale to nie wszystko – bardzo ważny element jego pomysłu stanowiła możliwość bliskiej interakcji osób dołączających do społeczności, co pozwalało wykorzystać potencjał tkwiący w multidyscyplinarności. Tim wzorował się już wtedy bardzo mocno na badaniach naukowych MIT, które udowodniły, że fizyczna bliskość innych przedsiębiorców i innowatorów znacznie zwiększa – ok. 22 razy – potencjał generowania nowych pomysłów i projektów.

Jest to znakomity, wręcz wzorcowy przykład innowacji. 

D.D.: Pierwszy kampus powstał w pobliżu MIT i Harvard. Adres: 1 Main Street, Cambridge, tuż przy Kendall Square, Massachusetts, jest symboliczny, gdyż ten obszar jest nazywany najbardziej innowacyjną milą kwadratową na naszej planecie. Obok mieszczą się giganci, tacy jak Pfizer, Moderna, ale też powstają znane na całym świecie projekty, np. Human Genome Project Instytutu Broad czy technologia CRISPR. Trudno o miejsce, które lepiej by symbolizowało modernizację współczesnego świata. Wynaleziono tam szczepionki na COVID-19, bada się mózg i opracowuje leki na alzheimera. CIC Cambridge był ważnym katalizatorem tych zmian, bo to właśnie w naszych przestrzeniach powstał Android, później wykupiony przez Google, który dziś jest najpopularniejszym oprogramowaniem do telefonów komórkowych. W Polsce działamy od 2019 r., korzystając z know-how, który rozwija się od 24 lat w Stanach Zjednoczonych. Aureliusz Górski, founder Venture Café Warsaw i inicjator sprowadzenia projektu do Warszawy, zaraził nas wizją budowania społeczności innowacji w Polsce. Uznał, że oprócz przestrzeni biurowej potrzebne jest też komfortowe miejsce do spotkań i tworzenia relacji.

N.S.: Warto podkreślić, że Trend House jest jedynym takim klubem na świecie, a pomysł zrodził się w Warszawie. Zarządzamy nim we dwie z Dominiką. Myślę, że element kobiecości ma pewien wpływ na poziom empatii i sposób budowania relacji w klubie. Jestem z wykształcenia andragogiem (specjalistą edukacji dorosłych) i trenerem kompetencji miękkich specjalizującym się w komunikacji. To, co robię, jest bardzo inspirujące. Integrując nasze środowisko, właśnie miękkie kompetencje wykorzystuję w pełni. Czasem muszę tłumaczyć światy różnych osób, by zorientować się, kogo z kim i kiedy warto skontaktować.

Uprzedziła pani kolejne moje pytanie o doświadczenie zawodowe z okresu sprzed CIC.

N.S.: Jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, zawsze dodaję też, że batoraczką. Ukończyłam Liceum Stefana Batorego i jest to duża część mojej tożsamości. Jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe, to pracowałam w branży szkoleniowej. Poznałam świat szkoleń zarówno od strony organizacyjnej, jak i trenerskiej. Na początku mojej drogi zawodowej uczestniczyłam w specjalnym programie skierowanym do młodych osób Kompendium MBA, w którym doświadczeni managerowie zaszczepili we mnie podejście, że zarządzanie to przede wszystkim odpowiedzialność. Zdobyłam także doświadczenie w e-szkoleniach, odpowiadając za rozwój biznesowy wyszukiwarki szkoleń i platformy e-learningowej. A później zmieniłam branżę i przez kilka lat zarządzałam usługami cateringowymi dla kilkusetosobowych produkcji telewizyjnych Polsatu, np. „Twoja twarz brzmi znajomo”. Była to prawdziwa szkoła życia i zarządzania w kryzysowych sytuacjach. Uważam, że ktoś, kto spędził choć trochę czasu w HoReCa, poradzi sobie wszędzie. I po tym ciekawym doświadczeniu kształtującym mój charakter postanowiłam wrócić do budowania biznesowych relacji przez edukację.

D.D.: Droga, która zaprowadziła mnie do CIC, była nieco bardziej skomplikowana. Po ukończeniu studiów politologicznych na Uniwersytecie Śląskim wyjechałam do Holandii, gdzie zdobyłam tytuł Master of Science na Erasmus University w dziedzinie ekonomiki prawa i polityki opieki zdrowotnej. Znalazłam ciekawą pracę w think tanku w Brukseli, który łączył pracowników firm farmaceutycznych, lekarzy, pacjentów i polityków zajmujących się służbą zdrowia. Następnie zatrudniłam się w szczecińskiej organizacji zajmującej się analizami ekonomicznymi i badaniami nad starością w Unii Europejskiej i Izraelu. Po dwóch latach wróciłam z powrotem do Holandii, do Rotterdamu, gdzie w sumie przemieszkałam 11  lat. Właśnie tam rozpoczęłam przygodę z CIC, pracując etatowo w kampusie i wspomagając jako wolontariuszka organizację wydarzeń w Venture Café. Poznałam wtedy organizację od zaplecza. Zrozumiałam, czym są innowacje i start-upy. I znów przyjechałam do Polski, by budować warszawski kampus innowacji razem z Aureliuszem Górskim, Jerzym Brodzikowskim i Kubą Jóźwickim. Zaczynaliśmy w trudnych warunkach podczas pandemii. W maju 2020 r. udało mi się przekroczyć granicę holendersko-niemiecką tylko dzięki pozwoleniu na pracę w Polsce. Odbierając klucze od zarządcy budynku Varso, zaczęliśmy tworzyć inkluzywne miejsce, gdzie można robić wspaniałe rzeczy. Cieszę się z możliwości współpracy ze śmietanką innowacji, z osobami, które chcą zmieniać rzeczywistość, żeby żyło nam się coraz lepiej. n

rozmawiał Piotr Cegłowski

Nacjonalizacja majątków firm, które pozostały w Rosji

Kompleksowe podejście do ESG pokazuje, iż jest to doskonały sposób oceny ryzyka jakie każda firma generuje na skutek relacji ze środowiskiem zewnętrznym. Ryzyko inwestycyjne, reputacyjne, gospodarcze może wynikać właśnie z nieuwzględnienia w procesie zarządczym kryteriów ESG. Jak bardzo i jak szybko ryzyko może się zmaterializować pokazał opublikowany 25 kwietnia 2023 r. dekret Władimira Putina.

Yale Chief Executive Leadership Institute w Stanach Zjednoczonych jako jeden z wiodących ośrodków ba- dań nad społeczną odpowiedzialnością biznesu po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę opublikował badania, w których udowadnia, iż giełda nagrodziła te spółki, które wycofały się z Rosji – niezależnie od ich wielkości, bądź branży w której operują, wielokrotnie przewyższając wartość aktywów rosyjskich spisanych przez międzynarodowe korporacje na straty. Zbiorowa mądrość graczy giełdowych zawierała się w ograniczaniu ryzyka reputacyjnego i sankcyjnego przez spółki, które można zbiorczo nazwać ryzykiem rosyjskim. Dla tych spółek, które nadal pozostają w Rosji – zmaterializowało się to właśnie ryzyko rosyjskie. Dzisiaj, każda spółka może zostać znacjonalizowana jednym podpisem prezydenta Rosji, zgodnie z literą lokalnego bezprawia. Dekret Władimira Putina został opublikowany 25 kwietnia 2023 r . Na jego mocy w tzw. zarząd powierniczy przekazano dwie spółki: niemiecki Uniper i fiński Fortum – firmy z branży energetycznej. W praktyce może to oznaczać nacjonalizacje tych aktywów. W wyniku dekretu Kremla, rosyjski zarządca aktywów państwowych skutecznie przejął zarówno rosyjski oddział Fortum, jak i spółkę zależną Uniper. 26 kwietnia 2023 r. Fortum, trzeci co do wielkości producent energii odnawialnej w Europie poinformował, że w związku z tym odwołano również prezesa mianowanego przez Finów. Stawką są aktywa warte miliardy, eksploatowane tam przez te firmy elektrownie węglowe i gazowe należą do najnowocześniejszych tego typu obiektów na świecie. Oczywiście takie działanie stanowi na- ruszenie prawa międzynarodowego oraz praw tych firm jako inwestorów zagranicznych. Kreml jednak zupełnie się tym nie przejmuje. Dzisiaj żyjemy bowiem w trochę innej rzeczywistości, od ponad roku mamy w Europie brutalną wojnę, giną cywile, niszczone są miasta i ich infrastruktura. 17 marca 2023 r Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Władimira Putina, uznając, że są realne podstawy, aby sądzić, że jest on odpowiedzialny za zbrodnie wojenne polegające na bezprawnych deportacjach dzieci z terenów okupowanej Ukrainy do Rosji. Dekret ma szerokie zastosowanie do każdej zachodniej firmy posiadającej aktywa w Rosji. W art. 1 stwierdza się bowiem, że jeśli jakakolwiek firma ma siedzibę w nieprzyjaznym kraju (to jest w kraju, który skonfiskował jakiekolwiek rosyjskie aktywa), to podlega ona procedurze tymczasowego zarządzania. Z dalszych przepisów wynika, iż taką procedurą tymczasowego zarządu może być także objęte:

  • mienie ruchome i nieruchomości osób zagranicznych lub osób pozostających pod ich kontrolą, związanych z nieprzyjaznymi państwami obcymi, znajdujące się na terytorium Federacji;
  • papiery wartościowe oraz udziały w kapitale zakładowym rosyjskich osób prawnych należące do osób z nieprzyjaznych państw obcych;
  • prawa majątkowe należące do osób z nieprzyjaznych państw obcych. Zarządcą tymczasowym jest zgodnie z dekretem Federalna Agencja Zarządzania Mieniem Państwowym, która ma bardzo szerokie uprawnienia z pewnym ograniczeniem w zakresie dysponowania mieniem. Oczywiście, jakimikolwiek ograniczenia prawne by nie były, są wątpliwą barierą dla Kremla. Finansowanie wydatków związanych z tymczasowym administrowaniem mieniem odbywa się kosztem dochodów z jego użytkowania. Jednocześnie cała procedura nie jest transparentna i jest także w żaden obiektywny sposób nieweryfikowalna. Zakończenie tymczasowego administrowania mieniem następuje na podstawie decyzji Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Powyższe oznacza, że Władimir Putin zalegalizował możliwość przejęcia aktywów dowolnej firmy zachodniej operującej na terenie Rosji.

Spóźnialscy powinni żałować, że nie wyszli z Rosji wcześniej. Można prognozować, iż nadchodzi fala nacjonalizacji, za którą opowiadają się także wysocy urzędnicy Kremla, tacy jak np. Andrej Kostin, szef banku VTB. Warto przypomnieć, że w Rosji nadal zarabiają: Calzedonia, Clarins, Heidenhain, Makita, Mitsubishi Heavy Industries, Auchan czy ZTE – łącznie ok. 230 światowych korporacji.

Za kulisami nowoczesnej kliniki kosmetycznej. Odkrywanie sekretów piękna i sukcesu.

Renata Michnowska – właścicielka Kliniki REM z Białegostoku mówi o tym, jak zmienić zasady gry i odnieść sukces na wymagającym i konkurencyjnym rynku usług kosmetycznych

Wykształcenie i doświadczenie w branży kosmetycznej zdobyła Pani głównie w Londynie. Teraz zdecydowała się pani na otwarcie salonu kosmetycznego w Białymstoku. Jak się pracuje w Wielkiej Brytanii, a jak w Polsce?

Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że wymagania klientek i klientów są bardzo wysokie w obu krajach. W Wielkiej Brytanii bardziej ceni się nowoczesne technologie i innowacje. Klienci często szukają najnowszych trendów i zaawansowanych metod, takich jak laserowe leczenie skóry, terapie świetlne czy nowoczesne zabiegi modelowania sylwetki. Istnieje również rosnące zainteresowanie naturalnymi i organicznymi produktami do pielęgnacji skóry oraz trend zrównoważonego podejścia do piękna. Jednak Polska również ma doskonale rozwiniętą i konkurencyjną branżę kosmetyczną. Klienci poszukują szerokiej gamy usług, od tradycyjnych zabiegów pielęgnacyjnych twarzy i ciała po bardziej zaawansowane zabiegi, doceniają skuteczność, ale również cenią naturalne składniki i profesjonalizm. Należy pamiętać o tym, że trendy w branży kosmetycznej mają prawie zawsze charakter globalny. W salonie w Białymstoku są dostępne te same zabiegi, co w Londynie.

Wspomniała już Pani o tym, że konkurencja na polskim rynku jest bardzo intensywna. W takim razie w jaki sposób można dziś przyciągnąć klienta?

Staramy się przekraczać oczekiwania klientów, tworzyć wyjątkowe doświadczenia, zapewniać najwyższą jakość obsługi, indywidualne podejście i komfortową, relaksującą atmosferę. Dbamy o detale, które czynią wizytę w naszym salonie niezapomnianą. Stosujemy wyłącznie produkty najwyższej jakości, zapewniamy klientom dostęp do produktów znanych i zaufanych marek. Stosujemy spersonalizowane podejście, staramy się dokładnie zrozumieć potrzeby, dostosowujemy zabiegi i plany pielęgnacji do indywidualnych preferencji klientów. Koncentrujemy się na nowoczesnych, nieinwazyjnych zabiegach. Celem jest najczęściej zagęszczenie skóry, czyli proces, podczas którego zwiększa się jej gęstość i grubość dzięki stymulacji produkcji kolagenu i elastyny. Efektem jest poprawa jędrności i elastyczności skóry, a także redukcja drobnych zmarszczek i innych oznak starzenia.Nasze zabiegi pomagają również w redukcji trądziku, zmarszczek, rozjaśnieniu skóry, poprawie elastyczności i redukcji zaczerwienień. Terapie z użyciem radiofrekwencji wykorzystują fale radiowe do nagrzewania skóry i stymulacji produkcji kolagenu. Poprawiają elastyczność skóry, redukują zmarszczki, ujędrnieniają skórę oraz zmniejszają cellulit i obrzęki. Z kolei zabiegi z wykorzystaniem ultradźwięków pobudzają mikrokrążenie, zwiększają przepuszczalność skóry, co ułatwia wchłanianie składników aktywnych, nawilżają skórę i poprawiają jej ogólny stan. Dzięki laseroterapii możemy precyzyjnie celować w konkretne problemy skórne, takie jak przebarwienia, blizny, zmarszczki czy naczynka. Laseroterapia poprawia teksturę skóry, redukuje zmiany pigmentacyjne, jest też stosowana do usuwania tatuaży. Do stymulacji skórnych procesów regeneracyjnych można również wykorzystać fale dźwiękowe o wysokiej energii.

Czy łatwo przekonać klientów do rezygnacji ze skalpela i botoksu? W przypadku metod nieinwazyjnych trzeba dłużej czekać na efekty.

W przypadku wszystkich zabiegów możemy mieć do czynienia z powikłaniami, jednak zabiegi nieinwazyjne są uważane za znacznie bezpieczniejsze niż operacje chirurgiczne i iniekcje botoksu. Znacznie mniejsze jest ryzyko infekcji, powstania blizn czy reakcji alergicznych. Zabiegi nieinwazyjne są też mniej bolesne i wymagają krótszego czasu rekonwalescencji. Z reguły klienci mogą wrócić do normalnych aktywności od razu po zabiegu. Efekty zabiegów nieinwazyjnych są bardziej naturalne i subtelne. W przypadku niektórych zabiegów, takich jak terapie laserowe i świetlne, efekty mogą być długotrwałe, jeśli utrzymuje się odpowiednią pielęgnację i przestrzega zaleceń specjalisty. Ponadto, zabiegi nieinwazyjne są zazwyczaj bardziej dostępne pod względem finansowym.Te wszystkie czynniki powodują, że najbliższe lata najprawdopodobniej będą okresem intensywnego rozwoju nieinwazyjnych procedur kosmetologicznych.

Jak wygląda popularność zabiegów kosmetycznych wśród mężczyzn?

Mężczyźni przykładają coraz większą wagę do codziennej pielęgnacji skóry, szukają produktów i zabiegów, dostosowanych do swoich potrzeb. Wśród nich są zabiegi oczyszczające, nawilżające, przeciwdziałające starzeniu się skóry czy łagodzące podrażnienia. Mężczyźni również coraz częściej decydują się na zabiegi medycyny estetycznej. Dotyczy to głównie zabiegów redukujących zmarszczki, poprawiających kontur twarzy czy modelujących sylwetkę. Mężczyźni coraz bardziej akceptują i otwarcie mówią o swoim zainteresowaniu zabiegami kosmetycznymi, zmienia się również społeczna percepcja mężczyzn korzystających z takich usług.

Jakie wyzwania stoją przed branżą beauty w najbliższych latach?

Po pierwsze, rozwój technologii i postęp naukowy przynoszą coraz więcej innowacyjnych rozwiązań i nowych zabiegów, co oznacza, że musimy być na bieżąco z najnowszymi trendami. Zamierzam więc inwestować w rozwój kliniki aby zapewnić dostęp do urządzeń, które będą spełniać oczekiwania klientów. Kolejnym wyzwaniem jest konkurencja. Branża kosmetyczna jest dynamiczna i konkurencyjna, dlatego ważne jest, aby wyróżnić się na tle innych salonów. Można to zrobić tylko poprzez rozwój zespołu, stałe doskonalenie umiejętności i wiedzy. Ponadto, coraz większe znaczenie będzie miało budowanie długotrwałych relacji z klientami. Branża kosmetyczna stoi również przed wyzwaniami związanymi ze zrównoważonym rozwojem. Klienci są coraz bardziej świadomi wpływu produktów i procedur kosmetycznych na środowisko i będą wymagać od dostawców usług minimalizacji wpływu na środowisko. I wreszcie, coraz większe będą oczekiwania klientów wobec efektywności, skuteczności i bezpieczeństwa zabiegów. Przed nami wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że z odpowiednim podejściem, inwestycjami w rozwój i dbałością o potrzeby klientów, mamy możliwość im sprostać.

Perspektywy zielonej energii

W panelu dyskusyjnym poświęconym wytwarzaniu, dystrybucji
i konsumpcji zielonej energii, zorganizowanym przez „Managera” i Sustainable Brands Polska w warszawskim Cambridge Innovation Center (26 kwietnia 2023 r.), wzięli udział: Mariusz Balcerowicz, dyrektor Departamentu Innowacji w KOWR, Wiesław Szałkowski, dyrektor sprzedaży Corab SA, Piotr Ostaszewski, prezes EKOVOLTIS, Tomasz Pawlikowski, lider SB Polska, i Andrzej Gemra, zastępca dyrektora Renault Terytorium East ds. Efektywności i Rozwoju Nowych Projektów. Dyskusję moderował Piotr Cegłowski, redaktor naczelny „Managera”

Pierwsze pytanie dotyczyło działań, które należy podjąć, aby zapewnić równowagę między ochroną środowiska a potrzebami energetycznymi i gospodarczymi w rozwoju zielonej energii.

Mateusz Balcerowicz: Jesteśmy agencją wykonawczą podległą Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, odpowiadamy za dwie rzeczy. Pierwszą jest zarządzanie zasobem własności rolnej Skarbu Państwa, czyli ziemiami służącymi do produkcji rolnej, a druga to rynki rolne. Mój departament zajmuje się także odnawialnymi źródłami energii. Promujemy rozwiązania związane z gospodarką obiegu zamkniętego na obszarach wiejskich i w tym zakresie możemy wskazać dwie ścieżki. Pierwsza dotyczy całego łańcucha dostaw, czyli produkcji rolno-spożywczej. Musimy sobie zdać sprawę, że ze względów środowiskowych, ale także biznesowych, produkcja ta musi być zielona, wspieramy więc wszystkie formy, które do tego prowadzą. Druga to odnawialne źródła energii. Ważne, aby energia była czysta i dodatkowo powstawała w drodze pozbywania się odpadów z produkcji rolno-spożywczej. Dlatego stawiamy na bioga- zownie. Drugą drogę stanowią lokalne spółdzielnie energetyczne. Generalnie chodzi o to, aby produkować energię w miejscach, w których będzie ona wykorzystywana. Co ważne, dzisiaj jedynie z 5 proc. odpadów po- wstaje bioenergia, a pozostałe 95 proc. jest niezagospodarowane i ten parytet koniecznie musimy zmienić. Stawiamy na biogaz, ale nie wykluczamy innych źródeł. Oczywiście wymaga to stałej obsługi, ale warto inwestować w takie instalacje właśnie ze względu na ich wydajność. To gospodarka obiegu zamkniętego zapewnia równowagę między zapotrzebowaniem na energię a ochroną środowiska na obszarach wiejskich i co bardzo ważne – jest dopasowana do lokalnych możliwości.

Piotr Cegłowski (P.C.): W USA rolnicy na nieużytkach stawiają farmy fotowoltaiczne. Jak to wygląda w Polsce? Czy państwo będzie wspierało inwestorów również w tym zakresie?

Mateusz Balcerowicz: Jako KOWR nie oferujemy bezpośredniego wsparcia dla rolników w tej dziedzinie. Zostawiamy to rynkowi, który w segmencie fotowoltaiki rozwija się bardzo dynamicznie i ma cały wachlarz propozycji dla sektora rolniczego. Ludzie, którzy korzystają z fotowoltaiki lub biogazowni, widzą realne korzyści, czyli minimalne lub zerowe koszty opłat za energię. Ich nie trzeba już przekonywać, bo zwycięża zdrowy rozsądek.

Piotr Ostaszewski: Chciałbym potwierdzić, że duże zakłady przetwórcze produkujące mięso rzeczywiście inwestują w biogaz. Jako spółka obrotu szeroko z nimi współpracujemy. Co ważne, ubojnia i biogazownia nie zawsze są w tym samym miejscu, a i tak bardzo efektywnie współdziałają. Nakłady inwestycyjne są wyższe, ale doskonale się to sprawdza w produktywności i pod tym względem wyprzedza fotowoltaikę. Biogazownia działa w układzie 24 godz./7 dni w skali roku, więc „żniwa” energetyczne są nieporównywalnie większe niż w przypadku fotowoltaiki.

P.C.: Jakie są największe ograniczenia w rozwoju fotowoltaiki i co należy robić, aby im przeciwdziałać i przyspieszać rozwój tej technologii?

Wiesław Szałkowski: W 2022 r. mieliśmy 3. miejsce w Europie jako najszybciej rozwijający się kraj w branży fotowoltaicznej. Polska ma z niej 4,9 GW. Pierwsi byli Niemcy z 8 GW, a za nimi Hiszpania – 7,5 GW. To pokazuje, ile jeszcze przestrzeni w tym zakresie mamy do za- gospodarowania. Branża rozwija się bardzo dynamicznie, a jedyne zagrożenia, które widzę, są związane z przesyłem wyprodukowanej w ten sposób energii. Mamy bardzo dobre firmy produkujące panele i instalujące je u odbiorców. Do tego stopnia, że dostają zlecenia z całej Europy. Wąskie gardło to przyłączenia i przesył. Chciałbym jeszcze poruszyć zagadnienie agrofotowoltaiki, czyli stawiania instalacji fotowoltaicznych na gruntach rolnych. To już się dzieje na świecie. W 2012 r. pozyskiwano w ten sposób 5 MW energii, w 2021 r. było to już 14 GW. Pionierami są Chiny i USA, a w Europie – Francja. Do tego niezbędne są przyjazne regulacje i wsparcie państwa. Oferujemy potrzebne do tego instalacje, które można wykorzystywać przy uprawach roślin cieniolubnych, ta- kich jak np. borówka. Agrofotowoltaika zapobiega erozji gleby i znacznie zwiększa jej wilgotność. Moduły ulokowane są wysoko nad roślinnością, co ma też niebagatelny wpływ na wzrost plonów. W ubiegłym roku w Polsce obsiano rze- pakiem ponad milion hektarów – gdyby zamontować instalacje agrofotowoltaiczne tylko nad 5 proc. tych zasiewów, miałyby one moc 35 GW. Pamiętajmy, że nasz obecny cel jako Polski to 40 GW energii z samej fotowoltaiki.

P.C.: Coraz więcej energii – najlepiej zielonej – jest potrzebne elektrycznej motoryzacji.

Andrzej Gemra: Szeroko rozumiana elektromobilność weszła do słowników w 2007 r. w trakcie kongresu w Davos. Przedstawiono tam projekt, jak uniezależnić Izrael od arabskiej ropy przez wprowadzenie na szeroką skalę samochodów elektrycznych. Projekt piękny, ale jak się okazało w praktyce, bardzo skomplikowany, zwłaszcza w kontekście śladu węglowego związanego z produkcją akumulatorów. Biorąc pod uwagę niestabilność pozyskiwania prądu z wiatru i ze słońca, akumulator okazuje się jednak bardzo stabilnym magazynem energii. Są już nawet zalecenia, aby w czasie mniejszego zapotrzebowania, na przykład w nocy, ładować akumulatory do maksimum ich mocy. Sens istnienia samochodów elektrycznych w dużej mierze uzasadnia właśnie magazynowanie przez nie energii. Poza tym w naszych zakładach tworzymy magazyny umiejscowione przy fabrykach i zasilane z zielonej energii – w ciągu dnia z paneli, a w nocy z wiatraków. Nasza firma nie ogranicza się tylko do energii pozyskiwanej z wiatraków i paneli, stawiamy również na wodór.

P.C.: Wielu odbiorców chce używać zielonej energii. To wyraz wsparcia idei zrównoważonego rozwoju.

Piotr Ostaszewski: Prowadzimy obecnie szeroką kampanię naszej marki i z ubolewaniem muszę stwierdzić, że emocje potencjalnych użytkowników nie zawsze są pozytywne. Komunikujemy zmianę, która powinna nastąpić, ale okazuje się, że nie wszyscy są na nią gotowi. Część odbiorców uważa, że zielona energia jest zbyt droga. Nic bardziej błędnego, wszystkie badania dowodzą, że obecnie jest to najtańsze źródło energii. Jako społeczeństwo czeka nas olbrzymia zmiana codziennych zachowań. Dotyczy to każdego, nie tylko użytkowników elektrycznych aut. Kiedyś ładowaliśmy telefon raz w tygodniu, dzisiaj nierzadko dwa razy dziennie. Aby nadać zielonej energii pozytywny wymiar, niezbędna jest edukacja. A co trzeba zrobić, by zwiększyć jej wykorzystanie? Przede wszystkim zainwestować w sieci przesyłowe. Drugi niezwykle ważny element stanowią kwestie deregulacyjne. Moim zdaniem obecnie jesteśmy przeregulowani. Nie dość tego – zielona energia w miksie energetycznym została najgorzej po- traktowana. Następną bardzo ważną kwestią jest zbudowanie większej ilości interkonektorów, czyli umożliwienie eksportu zielonej energii, kiedy będzie jej zbyt dużo. Warto byłoby szerzej otworzyć drzwi do inwestowania nie tylko w panele, instalacje, lecz także w sieci. Edukacja jest tu jednak kluczowa.

P.C.: Zgodnie z regulacjami wynikają- cymi z ESG zapotrzebowanie na zieloną energię szybko wzrośnie.

Piotr Ostaszewski: Obawiam się, że może się to zdarzyć nawet w tym roku. Pamiętajmy, że chcąc dostać kredyt inwestycyjny, musimy zaraportować, że jesteśmy zielonopozytywni. I w tym przypadku kluczowa jest edukacja. To ona stanowi klucz do racjonalnych decyzji pozwalających na osiągnięcie sukcesu. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną bar- dzo ważną sprawę. Kupujemy energię u zielonych wytwórców i jednocześnie umarzamy gwarancje pochodzenia, czyli potwierdzamy, że energia jest zielona. W latach 2013–2014 cena tych gwaran- cji przekładała się na grosze. W 2018 r. były to 2zł za MWh, a dzisiaj–20zł. Te gwarancje mają ważność jedynie przez rok, a w związku ze stałym wzrostem ich ceny zakup zielonej energii będzie jeszcze trudniejszy. Warto pamiętać, że firmy, które nie będą korzystały z zielonej energii, nie będą mogły eksportować na rynki europejskie żywności, części samochodowych i wielu innych towarów.

Andrzej Gemra: Zgadzam się z przed- mówcą. Zamawiając części do samochodów, wymagamy od naszych kontrahentów certyfikatów dotyczących zbilansowanego śladu węglowego.

P.C.: A jak problemy, o których mówimy, wyglądają z szerszej perspektywy?

Tomasz Pawlikowski: Reprezentuję Sustainable Brands, globalną orga- nizację, która pomaga organizacjom i markom w transformacji nie tylko związanej z taksonomią, czyli RSG, lecz także z tym, co nazywamy łańcuchami wartości. Jesteśmy ulokowani między biznesem i konsumentami. Ważnym problemem, z którym borykamy się w Polsce, jest niedostateczna komunikacja. Nie mamy dobrych rozwiązań systemowych, dostępnych dla przecięt- nego konsumenta. I jak tu się dziwić, że zielona energia przez wielu jest traktowana jako zło konieczne? Pozytywny wzór stanowią kraje wspierające biznes, który dba o swoje otoczenie, stymulujące łańcuch dostaw. Na przykład w Niemczech o rozwój fotowoltaiki dba zarówno rząd, jak i poszczególne landy. Z kolei w USA współpraca między markami jest kluczem do zmiany świa- domości w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Nasza inicjatywa SB Brands for Good zaadresowana do konsumentów polega na budowaniu komunikacji między marką a konsumentem, opartej na dziewięciu zachowaniach służących zrównoważonemu rozwojowi. Trzy z nich dotyczą ochrony środowiska, kolejne trzy – oszczędzania zasobów, a pozostałe aspektów społecznych. Cel stanowi zmiana modelu życia. Chcąc tego dokonać, trzeba zbudować konsorcjum wpływów, które zmieni świadomość.

Zmiany klimatyczne a nowa rewolucja przemysłowa

Rozmowa z Piotrem Ostaszewskim Prezesem Ekovoltis – właścicielem marki e2V – na temat sukcesów branży Odnawialnych Źródeł Energii (OZE), ich znaczenia w epoce dynamicznych zmian klimatycznych i świadomościowych oraz napędzanej nimi gospodarce.

Zacznijmy od niedawnej sytuacji na Towarowej Giełdzie Energii, gdzie po raz pierwszy odnotowano ujemne ceny na fixingu drugim jak Pan to skomentuje?

Ta sytuacja na rynku energii była zaskakująca dla wszystkich w Polsce. Po raz pierwszy w historii, ceny energii były ujemne, co oznacza, że to wytwórca musiał zapłacić za wprowadzenie energii do sieci. Taki obrót spraw oczywiście obudził obawy wśród wytwórców energii OZE, którzy z oczywistych względów, obawiają się utraty potencjalnych dochodów. Było to wynikiem dużej produkcji energii ze źródeł odnawialnych i ogólnie niższego zapotrzebowania na energię w tych godzinach. Natomiast sytuacja zmieniła się około godziny 16:00, ceny wróciły do normalnych wartości. Niemniej jednak dla wytwórców energii takie niespodziewane sytuacje mogą stanowić duże wyzwanie. Dlatego e2V oferuje stabilne rozwiązanie – umowę ze stałą ceną odbioru energii. Współpraca z nami to zabezpieczenie przed ryzykiem ujemnych cen, które mogą pojawić się w przyszłości. Dzięki temu, niezależnie od sytuacji na rynku, nasi partnerzy zawsze mogą liczyć na stały dochód z produkcji energii i nie muszą obawiać się przyszłości. Z drugiej strony, pozyskując coraz więcej partnerów, dzięki tak bezpiecznym dla nich warunkom, coraz więcej zielonej energii dociera do biznesu. Ekovoltis bardzo angażuje się w edukację społeczeństwa.  Dbamy o przyszłość kolejnych pokoleń. Apelujemy o wybór zielonej energii, bo ten wybór będzie miał wpływ na powstrzymanie katastrofalnych zmian klimatycznych.

Otrzymaliście ostatnio nagrodę Orła Wprost Polskiego Biznesu za propagowanie zielonej energii oraz za zaangażowanie w budowanie bezpiecznej przyszłości dla kolejnych pokoleń…

Tak, rzeczywiście otrzymaliśmy tę prestiżową nagrodę, co jest dla nas ogromnym zaszczytem oraz potwierdzeniem, że nasza praca przynosi oczekiwane efekty. Odkąd jesteśmy na rynku staramy się promować ideę zielonej energii, zdając sobie sprawę z jej znaczenia dla przyszłości naszej planety. Nagroda Orła Wprost jest dowodem na to, że nasze działania są widoczne i doceniane nie tylko przez naszych klientów, ale także przez ekspertów branży. W szczególności cieszymy się z efektów naszej kampanii edukacyjnej, która zdobyła ogromne zasięgi i wywołała szerokie zainteresowanie wśród internautów. Dla nas jest to dowód na to, że tematyka zrównoważonego rozwoju i ekologicznych źródeł energii jest coraz bardziej popularna w społeczeństwie. Dzięki temu jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani do dalszego działania w kierunku zrównoważonego rozwoju i propagowania zielonej energii.

Wracając do waszej strategii biznesowej, czy planujecie wprowadzić jeszcze jakieś inne mechanizmy mogące wyeliminować ryzyko niskiej opłacalności produkcji energii odnawialnej dla branży?

W przeciwieństwie do konkurencji, w naszym przypadku nie ma potrzeby szukać bardziej innowacyjnych rozwiązań, ponieważ umowy z gwarancją cen są w zupełności wystarczające, aby zminimalizować to ryzyko. Dzięki nim, zamieniamy problem ujemnych cen na okazję do bilansowania i generowania dodatkowych zysków. Naszym celem jest, aby te nieskomplikowane rozwiązania pomagały producentom OZE w efektywnym zarządzaniu  oraz w optymalizacji produkcji. To powoduje, że mamy coraz więcej partnerów. Wiedzą oni, że dzięki nam opłacalność produkcji zielonej energii jest przewidywalna, co umożliwia im planowanie z większym wyprzedzeniem. Chcemy zapewnić stabilność i zabezpieczenie przed ryzykiem niskiej opłacalności wytwarzania energii odnawialnej.

Czy perspektywa obowiązku raportowania zużycia CO2 również przez MŚP spowoduje, że zaczną one chętniej korzystać z zielonej energii, za Państwa pośrednictwem?

Faktycznie, dotychczas obowiązek raportowania zużycia CO2 dotyczył tylko dużych przedsiębiorstw, ale wkrótce zostanie rozszerzony również na MŚP. Unijna dyrektywa CSRD, zapowiada taki obowiązek od 1 stycznia 2026. Dotychczas sytuacja była taka, że małe i średnie przedsiębiorstwa zużywały na tyle mało energii, że umowy typu cPPA nie były dla nich interesujące. Z drugiej strony wiele z nich nie posiada własnych budynków lub ich budynki są zbyt małe, aby umieścić na nich instalacje fotowoltaiczne. Dlatego perspektywa raportowania zmusi je do znalezienia dostawcy zielonej energii, jeśli nie własnej instalacji. W e2V umożliwiamy MŚP korzystanie z zielonej energii, proponując im zakup energii pochodzącej wyłącznie z zielonych, odnawialnych źródeł.

Na koniec, proszę skomentować jaki wpływ mają zmiany klimatyczne na gospodarkę?

Przede wszystkim warto powiedzieć, że wymuszające na nas szybką dekarbonizację zmiany klimatyczne, powodują, że gospodarka wchodzi w nową rewolucję przemysłową. Paradoksalnie, zagrożenie życia na ziemi napędza naszą gospodarkę, czyniąc ją coraz bardziej neutralną dla ekologii. Unia Europejska zaplanowała przejście na OZE do roku 2055 i do tego czasu konieczne będą ogromne inwestycje w nowe technologie, które pozwolą na magazynowanie energii, wytwarzanie jej z wodoru, czy jeszcze większą redukcję energii ze źródeł kopalnych. Już dziś obserwujemy, że sektor OZE to też nowe miejsca pracy, więc kolejny element wpływu na wzrost gospodarczy. Tak więc reasumując: dziś ekologia łączy się z gospodarką nierozerwalnie. Jedno drugie napędza i jest od siebie uzależnione. Dodatkowo firmy, które wybierają już dziś drogę zielonej energii, robią to z przekonaniem, że podążają słuszną ścieżką rozwoju. Energia odnawialna staje się coraz bardziej ekonomiczna, a jej rosnący udział w miksie energetycznym będzie tylko prowadził do dalszego spadku kosztów. Posiadam ogromne zaufanie do producentów inwestujących w OZE. Mimo obecnych wyzwań finansowych związanych z inwestycjami, jestem przekonany, że nasi producenci mają silne ambicje w zakresie tworzenia nowych, coraz większych farm fotowoltaicznych, wiatrowych i biogazowych. Moje spostrzeżenia co do rynku OZE i całej gospodarki są wysoce optymistyczne. Kluczowe znaczenie ma tutaj wprowadzenie regulacji prawnych, które będą sprzyjały dynamicznemu rozwojowi tego sektora.

Klucz do sukcesu tkwi w dążeniu do swoich marzeń

Beata Drzazga stworzyła największą polską firmę, specjalizującą się w świadczeniu długoterminowej opieki nad pacjentami. W Stanach Zjednoczonych zdobyła rozpoznawalność jako niezwykły przedsiębiorca oraz wizjoner. Dziś opowiada nam jak pokonała wyzwania i osiągnęła sukces, a także jak inspiruje innych do przedsiębiorczości.

Zdecydowała się Pani pójść trudną ścieżką w branży zdrowia, która łączy się blisko z cierpieniem ludzkim i wymaga ciężkiej pracy. Chciałbym zapytać, co było motywacją dla Pani do podjęcia tego wyzwania i jakie zmiany wniosła Pani w opiece nad pacjentami?

Od wczesnej młodości marzyłam o pracy w szpitalu. Po wielu latach nauki i wysiłku, udało mi się spełnić to marzenie. Wynagrodzenie w szpitalu było tak niskie, że nie mogłam zapewnić swoim dzieciom godnego życia. Często stawałam w trudnych sytuacjach, musząc decydować czy zapewnić im podstawowe potrzeby, czy pozwolić na przyjemności. W związku z tym, podjęłam decyzję o zmianie ścieżki kariery. Postanowiłam opuścić dotychczasową pracę w szpitalu i zainwestować w swoje marzenie. Wynajęłam jeden pokój i założyłam BetaMed, gdzie mogłam poświęcić całe serce i zaangażowanie w opiekę nad pacjentami oraz realizować swoje pasje.

Czy nazwa BetaMed S.A. pochodzi od Pani imienia? A także, czy od samego początku planowała Pani świadczyć pełną opiekę długoterminową, czy doszła do tego w drodze rozwoju?

Nazwa firmy BetaMed S.A. rzeczywiście nawiązuje do mojego imienia. Na początku, skupiałam się wyłącznie na ozonoterapii. Następnie, podjęłam decyzję o wzięciu udziału w konkursie Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), aby rozpocząć działalność w dziedzinie opieki długoterminowej. W miarę rozwoju firmy, zaczęłam zatrudniać kolejnych pracowników, którzy pozostają ze mną do dzisiaj. Nasza rosnąca liczba personelu okazała się znacząca – zaczęliśmy od 200 osób, a obecnie liczba ta przekroczyła 3200, działając na terenie 91 filii w 11 województwach. W ciągu tych lat, zbudowałam również własną klinikę, na którą wzięłam prywatny kredyt w wysokości 60 mln. Obecnie, z dumą mogę powiedzieć, że jesteśmy największą firmą świadczącą usługi opieki długoterminowej w Polsce.

Jaka była reakcja otoczenia na fakt wzięcia kredytu w wysokości 60 mln?

Moja decyzja wywołała podziw wśród wielu znajomych, którzy dostrzegli w niej moją odwagę. Podczas mojego pobytu w Dolinie Krzemowej, Janusz Bryzek, polski naukowiec, nazwał mnie Wizjonerem. To trafne określenie, ponieważ nie tylko buduję coś nowego, lecz tworzę także zupełnie nowe rzeczy, które wcześniej nie istniały. Widzę teraz, że rzeczywiście jestem Wizjonerem. Uważam, że przedsiębiorczość to nie tylko zawód, ale stan umysłu. To zdolność zarządzania, organizacji oraz kreatywności, niezależnie od branży. Dlatego też prowadzę kilka firm, w tym nieruchomości w Miami i BetaMed International w Las Vegas. Zainteresowanie modą pojawiło się spontanicznie, kiedy zaczęłam podróżować służbowo i nie znalazłam czasu na zakupy ubrań. Postanowiłam więc założyć sklep odzieżowy, stając się zarazem jego najważniejszą klientką. Szukając chwytliwej nazwy, przeglądałam słownik polsko-włoski i natrafiłam na „scheggia”, co w języku włoskim oznacza „drzazgę”. Tak powstała marka DONO DA SCHEGGIA, co dosłownie tłumaczy się jako „Prezent od Drzazgi”. Zaczęłam sprowadzać do Polski oryginalne kreacje, które wzbudzały duże zainteresowanie. Regularnie organizowałam spotkania z klientkami, a ich entuzjazm zachęcił mnie do organizowania pokazów mody w międzynarodowych lokalizacjach, takich jak Dubaj, Paryż czy Mediolan.

Czy Pani kreatywność już osiągnęła swoje granice w zakresie kolejnych biznesów, czy nadal powstają nowe pomysły, które inspirują do dalszego rozwoju?

Wciąż nie brakuje mi kreatywności, a kolejne pomysły pojawiają się w mojej głowie. Ostatnio szczególnie zafascynowały mnie nowe technologie, a uczestnictwo w międzynarodowych konferencjach w tej dziedzinie było inspirujące. W najbliższym czasie chciałabym skierować swoje działania w kierunku związanym z nowymi technologiami, które mają potencjał znacznie ułatwić życie, zwłaszcza osobom potrzebującym wsparcia medycznego. Cieszy mnie, że moje marzenia i wysiłki przyczyniły się do stworzenia wielkiej firmy BetaMed SA i pozwoliły mi osiągnąć sukcesy za granicami kraju, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych.Wspominając o sukcesach, jestem dumna nie tylko z osiągnięć zawodowych, ale także z tego, że pozostałam wierna swoim wartościom i zasadom. Nadal utrzymuję bliskie relacje z przyjaciółką z podstawówki i wieloma innymi znajomymi. Wartości, takie jak szacunek dla drugiego człowieka, pokora i empatia, są dla mnie niezmiernie ważne i starannie je przekazuję moim wspaniałym dzieciom. Jestem pełna wdzięczności za możliwość wpływania na ich rozwój i widzę, że dzięki temu stają się wyjątkowymi ludźmi.

Jak Pani motywuje siebie i innych?

Jako przedsiębiorca uważa,  że najlepsza motywacja pochodzi z wewnętrznej determinacji, wspieranej przez samodyscyplinę i zaangażowanie w osiąganie celów. W biznesie, samodzielność i odwaga w podejmowaniu decyzji są kluczowe, ponieważ jako przedsiębiorcy nie otrzymujemy wytycznych od szefa – sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje działania. Aby skutecznie osiągać cele biznesowe, kluczowe znaczenie ma wiara w siebie, wytrwałość oraz maksymalne wykorzystanie zasobów, takich jak czas, środki finansowe i wiedza. Pasja w wykonywanej pracy sprzyja utrzymaniu zaangażowania i osiągnięciu sukcesu. Dobrze zorganizowana struktura projektów i zadań może pomóc w zwiększeniu wydajności pracy, a dostępne aplikacje do zarządzania czasem mogą ułatwić to zadanie. Warto doceniać swoje osiągnięcia i zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym, co pozwala na większą satysfakcję i wydajność. Czasami warto zdystansować się od codziennych spraw i spojrzeć na firmę z nowej perspektywy, na przykład poprzez wyjazd do innego miejsca, co może przynieść nowe pomysły i zapobiec wypaleniu zawodowemu. Odpowiednie zarządzanie sobą i zespołem oraz dbanie o własne dobre samopoczucie przekłada się na sukces i efektywność w biznesie.

Jako mentorka biznesowa, czym najchętniej dzieli się Pani z przedsiębiorcami, którzy szukają wsparcia i inspiracji od Pani?

Często jestem pytana o największe wyzwania związane z osiąganiem celów. Paradoksalnie, to właśnie potrzeba konsekwencji i rygoru może powodować frustrację oraz przykre doświadczenia związane z porażkami. Dlatego ważne jest stawianie sobie celów, które są realistyczne i osiągalne. Z drugiej strony, realizacja większości projektów w biznesie wiąże się z ryzykiem i potrzebą odwagi. Warto być zaradnym, odpowiedzialnym i odważnym, ale jednocześnie rozważać możliwe konsekwencje i unikać nieuzasadnionego ryzyka. W biznesie kluczową rolę odgrywa również współpraca oraz troska o pracowników i partnerów biznesowych. Często osiągamy cele dzięki wsparciu innych osób i zespołów.

„Wolność wyboru” – Konferencja poświęcona pochówkom dzieci utraconych w poronieniach

26 października 2023 roku, odbyła się niezwykła konferencja, w bardzo nietypowym miejscu, jakim był Zakład Pogrzebowy Służew. Lokalizacja była nieprzypadkowa, gdyż znajduje się tuż przy pierwszym w Polsce grobie zbiorowym Dzieci Utraconych, przy kościele Św. Katarzyny w Warszawie, w którym proboszczem był jeden z prelegentów.

Termin konferencji również był  celowy, ponieważ był tuż po Światowym Dniu Dzieci Utraconych i przed Dniem Wszystkich Świętych. W trakcie tego spotkania padły ważne i poruszające słowa w temacie pochówków dzieci utraconych w poronieniach.

Konferencja została zorganizowane przez warszawską Fundację pomocy rodzinie „Człowiek w potrzebie”, w ramach projektu Dzieci Nieba, którego cel, to pomoc rodzicom zmagającym się ze stratą dzieci. Konferencja odbyła się dzięki dofinansowaniu od IDMN, z Funduszu Patriotycznego, Wolność po polsku”, Priorytet I.

W Polsce co roku umiera kilkadziesiąt tysięcy dzieci. W latach 2017-2019 ok. 1700 kobiet urodziło martwe dziecko, a u ok. 40 tys. kobiet ciąża zakończyła się poronieniem. Strata dziecka bywa najtrudniejszym doświadczeniem życiowym. Rodziny często nie radzą sobie z tym doświadczeniem, co prowadzi momentami nawet do ich rozpadu. By udźwignąć ten  ból Rodzice zaczynają szukać pomocy w różnych gabinetach specjalistycznych oraz fundacjach. Właśnie tego rodzaju wsparcie udzielane jest przez Fundację pomocy rodzinie „Człowiek w potrzebie”.

Prelegentami konferencji byli:

  • Ksiądz prał. Józef Roman Maj – legendarny kapelan Solidarności, który był pomysłodawcą i twórcą pierwszej w Polsce mogiły zbiorowej dla dzieci utraconych
    w poronieniach, właśnie na cmentarzu przy kościele Św. Katarzyny,
  • Psycholog społeczna Agnieszka Jackowska – doradca życia rodzinnego, matka
    sześciu córek, członek Rady Rodziny przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej,
  • Profesor Jan Żaryn – historyk oraz badacz dziejów ruchu chrześcijańsko-narodowego. Dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego,
  • Anna Bocheńska-Wiatr – Prezes Fundacji pomocy rodzinie „Człowiek w rodzinie”.
    W wyniku trudnych doświadczeń własnych – inicjatorka projektu „Dzieci Nieba”. Matka trójki dzieci. Założycielka DIFFERENT – restauracji w ciemności, obsługiwanej przez niewidomych kelnerów. Społeczniczka, dla której wspieranie osób potrzebujących to priorytet osobisty i zawodowy.

Okazało się, że wszyscy prelegenci mieli przykre doświadczenia z poronieniami. Padły bardzo osobiste wyznania. Ksiądz Maj wzruszył wszystkich wyznaniem „moja mama powiedziała o pochówku mojej nienarodzonej siostrzyczki – pochowali Ją jak kota”. Niestety za czasów dzieciństwa i młodości księdza Józefa Maj, księża katoliccy nie zgadzali się na udział przy pogrzebach dzieci utraconych w poronieniach. Jego przykre doświadczenie z dzieciństwa, gdy mógł pożegnać się z siostrzyczką, tylko przy przekazaniu ciałka grabarzom, bez możliwości udziału w normalnym  pogrzebie, spowodowały m.in. to że wpłynął na poziomie Watykanu, na zmianę podejścia kościoła katolickiego, na całym świecie, do kwestii godnego pochówku dzieci utraconych w poronieniach. Nasz polski ksiądz sprawił, że Watykan zatwierdził liturgię pogrzebową dla dzieci utraconych w poronieniach. To było niezwykłe przeżycie móc wysłuchać wyznań księdza Maj.

Równie poruszające były szczere opowieści Pani psycholog, która dziś ,jest matką, a straciła dwójeczkę dzieci w poronieniach – „Nasza rodzina doświadczyła utraty, wtedy nie było wiadomo co można zrobić, jak pochować to dzieciątko. Był to ogromny ból. Każdy kto przeżył tę stratę, która jak powiedziałam jest stratą idącą w poprzek naszej świadomości ludzkiej, upływowi życia wie, z jakim ciężarem to się wiąże. Tracimy to co jest naszą nadzieją. Każde nowe życie to nadzieja”.

Byliśmy zaskoczeni tym, że i w rodzinie Profesora Żaryna pojawił się przykry przypadek śmierci nienarodzonego dziecka – „Każdy z nas może mieć wśród swoich rodzin, swoich przyjaciół (tak się składa, że ja także) taki przypadek, w którym doświadczyliśmy tego zjawiska śmierci nienarodzonego dziecka. Jest to oczywiste, że ta godność osoby ludzkiej wymaga chrześcijańskiego pochówku.”

Ważne słowa jakie padły z ust znakomitego Profesora – „W przestrzeni publicznej dominuje pogląd, iż nie wiadomo, kiedy życie ludzkie się zaczyna. Ten zarodek ludzi przez to nie ma godności życia, nie ma godności by nazywać go żywym organizmami gotowym do wypełnienia swej jedynej wyjątkowej obecności na ziemi, czyli niepowtarzalności.”

Pomysłodawczyni projektu Dzieci Nieba, chyba ze względu na duże, trudne do ukrycia wzruszenie, nie powiedziała zbyt wiele o swojej stracie ale Jej rany są tymi najświeższymi. Dowiedzieliśmy się, że Pani Ania miała szczęście bo, za Jej czasów już był w Warszawie grób „Dzieci Utraconych”, zbudowany przez pionierskiego księdza Maj. Wzruszyła się wyznając, że Jej przyjaciółki nie miały takiej szansy jak Ona, tj. na godny pochówek swoich dzieci w takiej mogile i niestety pozostawiły ciałka dzieci w szpitalach. Zabrakło Im informacji, że mogą skorzystać z takiej możliwości, a finanse były barierą do pobudowania grobów. „Szpitale rzadko informują rodziców, o trzeciej możliwości” – opinia Pani Ani. „Rodzice dostają do wyboru dwie opcje: pozostawienie ciałka dziecka w szpitalu lub zabranie do celów pochówku. Niestety ze względów finansowych i organizacyjnych, wielu rodziców decyduje się na opcję nr 1 – pozostawienie ciałka w szpitalu. Jest to bardzo bolesna decyzja, skutkująca często pogłębieniem i tak już strasznej rozpaczy. Chcę mówić głośno o tym, że rodzice mają opcję nr 3! Że mogą pochować bardzo tanio swoje dzieci w grobach zbiorowych, o których lokalizacji informujemy m.in. na https://dziecinieba.pl/mogily-zbiorowe/. Chcę zbudować jak najwięcej takich mogił zbiorowych, minimum 2 w każdym województwie. Jeśli rodziców zupełnie nie będzie stać na pochówek dziecka, bo nie mają prawa do zasiłku pogrzebowego, to będą mieli szansę na złożenie ciałka zmarłego dzieciątka, zupełnie za darmo w naszych grobach Dzieci Nieba. Chcę aby rodzice tracący dziecko mieli wolność wyboru, w kwestii tego czy chcą pochować dziecko na cmentarzu, w towarzystwie najbliższych, w asyście księdza, pastora, rabina czy świeckiego mistrza ceremonii. Mój projekt jest ponad wyznaniowy”.  Pani psycholog Jackowska dodała „Godny pochówek jest prawem każdego człowieka. Znalazłam rozporządzenie Ministra Zdrowia, chyba lata 2015-2016 mówiące o tym, że każdemu człowiekowi należy się pochówek oraz jest rozporządzenie idące dalej mówiące o tym, że gminy są zobowiązane do zapewnienia pochówku każdemu człowiekowi i jest podkreślone – czy się narodził czy zmarł w poronieniu”.

Więcej na temat formalności związanych z pochówkiem dzieci zmarłych w poronieniach oraz na temat lokalizacji mogił zbiorowych https://dziecinieba.pl/.

Konferencja ” Managera” Modernizacja polskiej gospodarki w duchu zrównoważonego rozwoju

Konferencję otworzył Ireneusz Zyska, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii

Panel I

Małgorzata Szczepańska – dyrektor Departamentu Programów Wsparcia Innowacji i Rozwoju w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej
Ewa Wernerowicz – CEO Soonly Finance
Dariusz Blocher – prezes Grupy Unibep

Arkadiusz Urban – prezes Krajowego Zasobu Nieruchomości
Tomasz Pawlikowski – ekspert zrównoważonego rozwoju, lider Sustainable Brands Poland Piotr Cegłowski – redaktor naczelny „Managera” – moderator

W pierwszym panelu została zainicjowana dyskusja na temat realizacji planów Unii Europejskiej dotyczących gospodarki obiegu zamkniętego i dostosowania procesów produkcyjnych do zasad gospodarki obiegu zamkniętego w celu redukcji odpadów oraz oszczędności surowców naturalnych.

Małgorzata Szczepańska: Chętnie przyjęłam zaproszenie na konferencję, ponieważ im więcej takich wydarzeń, tym bardziej wzmacnia się świadomość społeczeństwa i przedsiębiorców, jak ważna jest zielona transformacja. Przeznaczone na ten cel środki europejskie są dostępne od tego roku. I tak będzie przez najbliższe kilka lat. Potwierdza to, jak ważna jest promocja nowych technologii służących gospodarce obiegu zamkniętego. Kierunki wyznacza szeroko nagłośniony dokument – Europejski Zielony Ład. Nakreśla on cele, do których powinny dążyć kraje członkowskie Unii. Pierwotnie projekt ten skupiał się głównie na gospodarce obiegu zamkniętego, podkreślając potrzebę ponownego wykorzystania zasobów naturalnych oraz ich ochrony. Jednym z działów gospodarki, który ma się przyczynić do tego, żeby w lepszym stopniu wykorzystywać zasoby naturalne, jest szeroko rozumiany sektor firm usługowych i produkcyjnych. Środki europejskie, które będziemy inwestować w ciągu najbliższych kilku lat, siłą rzeczy odzwierciedlają to, co jest zapisane w strategiach na poziomie europejskim. Największym programem, który ma się przyczynić do szeroko rozumianej transformacji energetycznej w Polsce, są Fundusze Europejskie dla Środowiska o wartości 24 mld euro. Jeśli chodzi o wsparcie przedsiębiorstw, to mamy program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, dysponujący kwotą około 8 mld euro. Zachęcam więc firmy, aby inwestowały w nowe zielone technologie. Wiąże się to z budowaniem świadomości i popularyzacją wiedzy doradczej. Nie ma dość czasu, by opowiadać o konkretnych instrumentach, więc wspomnę tylko o jednym. W tym tygodniu Bank Gospodarstwa Krajowego uruchomił instrument dla firm, które chcą inwestować w modernizację swoich budynków w celu poprawy efektywności energetycznej. Będziemy też uruchamiać inicjatywy służące pod- noszeniu świadomości, a polegające na świadczeniu usług doradczych dla firm, głównie z sektora MŚP. Mamy świadomość, że potrzebują one bardzo dużo wsparcia, jeśli chodzi o wiedzę związaną z szeroko pojętą transformacją.

Piotr Cegłowski: Niektóre przedsiębiorstwa narzekają, że są zmuszane do transformacji, a ich konkurencyjność kuleje, ponieważ produkują drożej niż firmy z krajów nierespektujących żadnych reguł.

Małgorzata Szczepańska: Niestety, nadal świadomość przemian jest niska. Firmy, które będą chciały konkurować na rynku europejskim, muszą zainwestować w bardziej efektywne rozwiązania energetyczne i stosować ekologiczne technologie. Jeśli tego nie zrobią, to nie zostaną zaakceptowane jako kooperanci. W przetargach organizowanych na poziomie UE zawsze pojawia się wątek śladu środowiskowego. Środki, o których wcześniej mówiłam, mają obniżyć koszty transformacji. Kolejny wątek dyskusji stanowiło polskie budownictwo, mieszkalnictwo oraz planowanie i zagospodarowanie przestrzenne w kontekście uregulowań związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Dariusz Blocher: Przypomnę, że budownictwo dostarcza 9 proc. PKB i zatrudnia w Polsce 1,2 mln osób. Nasza branża w potężnym zakresie korzysta z zasobów naturalnych i silnie oddziałuje na środowisko. Nie ma nawet co marzyć o cyklu zamkniętym w budownictwie. Niemniej jesteśmy w stanie wznosić budynki, które, gdy po kilkudziesięciu latach zostaną rozebrane, będzie można w całości poddać recyklingowi. Na razie zamiast stosować elementy prefabry- kowane, nadal wylewamy duże ilości betonu na placach budów. Powinniśmy w większym stopniu korzystać z materiałów z recyklingu, np. przy budowie nawierzchni dróg. Nie sprzyjają temu rozwiązania prawne i kalkulacja potencjalnych zysków. Najpierw musimy więc wyraźnie określić, co chcemy zrobić w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Odruchowo bronimy się przed rozwiązaniami narzucanymi odgórnie. I trudno się temu dziwić. Mam 3 tys. podwykonawców, którym muszę wyjaśnić sens określonych decyzji, zaczynając od tego, że należy możliwie jak najlepiej wykorzystywać zasoby ludzkie, społeczne i naturalne. A jednocześnie musimy zadbać o to, by z łańcucha dostaw nie wykluczyć małych firm, które nie rozumieją sensu przemian. Zdziwiły mnie wyniki badań pokazujące, że w skali świata zaledwie 20 proc. pracowników rozumie strategie zrównoważonego rozwoju realizowane przez zatrudniające ich firmy. Przez wiele lat pracowałem dla wielkiego koncernu budowlanego, który podejmował wysiłki w tej dziedzinie, eksponując aspekt społeczny – np. to, jak wielka inwestycja oddziałuje na okolicznych mieszkańców. U nas wciąż najważniejszymi czynnikami są koszty i czas realizacji. W naszej grupie jest firma produkująca elementy modułowe, która 95 proc. sprzedaje za granicę. Dla krajowych klientów jest to rozwiązanie zbyt kosztowne.

Arkadiusz Urban: Strategię zrównowa- żonego rozwoju staramy się realizować w praktyce. Odpowiadam za program wspierający budownictwo w małych i średnich ośrodkach. Prowadzimy in- westycje w 350 gminach. Preferujemy budownictwo modułowe, którego zale- tę – obok racjonalnego wykorzystania materiałów – stanowi skrócenie procesu inwestycyjnego. Rzeczywiście, techno- logia ta jest nieco droższa, ale zależy nam na tym, żeby spełniać standardy europejskie np. w dziedzinie efektyw- ności energetycznej budynków. Wkrótce pojawią się nowe programy związane z dofinansowaniem kolejnych przed- sięwzięć ze środków unijnych, na co czeka 450 gmin. Odczuwamy potrzebę wprowadzania rozwiązań wspierających stosowanie nowych proekologicznych technologii. My jesteśmy do nich prze- konani, ale podstawową kwestię stanowi zmiana nastawienia indywidualnych inwestorów.

W ten sposób pojawił się w dyskusji wątek wsparcia inicjatyw, które nie tylko są ekologiczne, lecz także oszczędzają czas i zmniejszają koszty produkcji.

Małgorzata Szczepańska: Celem funduszy europejskich jest termomodernizacja i wzrost efektywności energetycznej w firmach w taki sposób, żeby osiągnąć 30-procentową oszczędność energii. Kolejny wymóg dotyczy tego, by wspierana inwestycja pozytywnie oddziaływała na środowisko. Zachęcamy firmy, żeby stosowały w praktyce zasadę 6R: rethink, efuse, reduce, reuse, repair, recycle. Wiążą się z tym oczywiście zadania dotyczące odpowiedniego zarządzania gospodarką odpadową i stosowania najnowszych technologii oszczędności wody. W związku z tym zapewnimy usługi doradcze przedsiębiorstwom, przede wszystkim z sektora MŚP, które będą chciały wejść na drogę transformacji energetycznej. Trzeba pamiętać, że firmy mają obawy dotyczące tego procesu, ponieważ wymaga on przygotowania wieloletnich strategii. Cóż – ten rodzaj zmian nie przynosi szybkich efektów finansowych. Dochodzenie do zero waste to kwestia kilkunastu lat. Niezbędne jest więc budowanie świadomości transformacji i pokazywanie szans, jakie daje podnoszenie konkurencyjności. Planu- jemy utworzyć Green Innovation Hubs, ośrodki, które będą doradzały przedsiębiorstwom angażującym się w zieloną transformację. Dysponujemy środkami na podnoszenie wiedzy i umiejętności pracowników tych firm. Do tej pory było tak, że w ramach jednego projektu nie można było finansować inwestycji, a równocześnie szkoleń pracowników średniego i niższego szczebla. Teraz firmy chcące zainwestować w zielone rozwiązania otrzymają możliwość pod- noszenia kwalifikacji załogi. Pokazuje to, jak środki europejskie podążają za celami wyznaczanymi przez Unię

Dariusz Blocher: Nawiązując do wypowiedzi pani dyrektor Małgorzaty Szczepańskiej – z perspektywy dużych firm najlepszym rozwiązaniem są szkolenia, na które moglibyśmy wysłać managerów, by następnie przekazali wiedzę swoim podwładnym. W naszym przypadku mogliby to być np. kierownicy kontraktów, którzy potem zostaliby ambasadorami zrównoważonego rozwoju w kontaktach z pracownikami i dostawcami.

Tomasz Pawlikowski: Znakomicie, że będziemy mieli środki na edukację w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, ale kluczową sprawą jest systemowe podejście do tych rozwiązań. Chodzi nie tylko o dotarcie z przekazem zarówno do kadry managerskiej, jak i pracowników różnego szczebla, ale przede wszystkim o wykształcenie właściwych postaw kon- sumenckich. Ważną rolę w tym procesie odgrywają marki, które przebudowują swoje modele biznesowe. Różnice między różnymi rynkami są ogromne. W Stanach Zjednoczonych wielkie znaczenie ma aspekt społeczny, a u nas ciągle jeszcze ekologiczny. Za oceanem dużo mówi się o roli kobiet w biznesie, równej płacy, tolerancji, równości płci. Dotyczy to zarówno korporacji, jak i mniejszych podmiotów. Chociaż USA to jeden z największych światowych trucicieli, to świadomość problemów związanych z sustainability jest tam znacznie większa niż w Polsce. W naszej flagowej konferencji w San Diego bierze udział kilka tysięcy uczestników. Trudno przecenić świadomość dużego biznesu, że to właśnie on powinien kształtować równowagę.

Podczas panelu został wywołany problem kapitałowego aspektu perspektyw zrów- noważonego rozwoju w naszym kraju.

Ewa Wernerowicz: To prawda, że zrównoważony rozwój kojarzony jest ciągle z ekologią. Równie ważny jest aspekt społeczny. Zagraniczne firmy, które w swoich krajach podejmują wiele inicjatyw w tej dziedzinie, u nas nastawiają się przede wszystkim na szybki zysk. Dlaczego? Nie czują się stabilnie, boją się częstych zmian przepisów podatkowych i odgórnych regulacji. Przeprowadziłam niedawno proces polonizacji firmy, którą zarządzam, przejmując udziały zagranicznego właściciela. Konsekwencję tej decyzji stanowi w moim przypadku długoterminowa strategia działania na polskim rynku i zrównoważony rozwój biznesu. Jako właścicielka firmy wiem, że muszę przeżyć na tym rynku. Nie szukam żadnych luk prawnych, tylko dostosowuję się do zmian. Zależy mi na dobrej opinii regulatorów. Traktując uczciwie klientów, nie tylko działam z myślą o przyszłości biznesu, lecz także realizuję jedną z zasad zrównoważonego rozwoju. W relacjach z pracownikami nie oszczędzam na płacach, staram się o stabilność kadr. Poza tym wspieram organizacje charytatywne. Jestem przekonana, że europejski model dotyczący zrównoważonego rozwoju wyznacza standardy, do których będą musiały się dostosować firmy z innych rynków, chociażby jako dostawcy. A to oznacza krok w kierunku wspólnego ratowania planety. Odrębny problem stanowi konieczność edukacji w tych sprawach. Charakterystyczny jest przykład celebrytki, która w prywatnym odrzutowcu zrobiła awanturę, ponieważ dostała plastikową słomkę do napojów. Zapomniała za to, jaki ślad węglowy zostawił za sobą samolot, którym podróżowała.

Panel zakończyło pytanie: Czym dla państwa jest zrównoważony rozwój z perspektywy biznesowej i osobistej?

Małgorzata Szczepańska: Na pewno jest myśleniem o planecie, ale też o drugim człowieku i przyszłości na- szych dzieci.

Dariusz Blocher: Dla mnie jest to zbiór własnych wartości i działań, które będę podejmował – nie tylko szczytnych, lecz także codziennych, mających na celu ochronę środowiska i zachowanie balansu między życiem prywatnym i zawodowym. Ważne jest też myśle- nie o naszym świecie w perspektywie znacznie dłuższej niż 10 lat.

Tomasz Pawlikowski: To kolektywna zmiana świadomości wyrażona przez indywidualną przemianę, żeby nasi następcy mogli żyć w lepszym świecie.

Ewa Wernerowicz: Na pierwszym planie stawiam odejście od dzikiego kapitali- zmu. Pamiętamy lata 90. – wykorzystywanie pracowników i agresywny management, system wartości budowany wyłącznie w oparciu o pieniądze. Główną zdobyczą obecnej przemiany nie jest bogacenie się za wszelką cenę, ale dbałość o środowisko. Dzieląc się dobrem, jesteśmy w stanie osiągnąć więcej niż dotychczas.

Panel II 

Ryszard Hordyński – dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska Arkadiusz Siwko – ekspert Instytutu Studiów Strategicznych
Tomasz Pawlikowski – lider Sustainable Brands Polska
Tomasz Pałaszewski – ekspert rynku kolejowego

Piotr Cegłowski – redaktor naczelny „Managera” – moderator

Głównym tematem drugiego panelu konferencji były działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, które podejmują firmy reprezentujące kluczowe sektory

Ryszard Hordyński: Z perspektywy firmy, którą reprezentuję, na zrównoważony rozwój składa się wiele różnych elementów: edukacja, działania prospołeczne przeciw różnego rodzaju wykluczeniom, rozwój technologiczny oraz dbałość o środowisko ze szczególnym naciskiem na nowoczesne rozwiązania energetyczne. Zainwestowaliśmy ogromne sumy w dziedzinie źródeł energii. Pracuje nad tym połowa pracowników Huawei w kilkudziesięciu centrach badań i rozwoju na całym świecie. Dzięki temu staliśmy się jednym z wiodących producentów fotowoltaiki, ale nie paneli, które są dość prostymi konstrukcjami, tylko inwerterów, w inteligentny sposób przetwarzających energię słoneczną. Produkujemy też magazyny energii, na które zapotrzebowanie rośnie w bardzo szybkim tempie. Nasza nowa specjalność to samochody elektryczne, do których dostarczamy baterie oraz systemy ładowania i operacyjne. Na tym jednak nie koniec: na wielu polach wspieramy edukację, pamiętając, że kiedy dzieci rozpoczynające dziś naukę w szkołach podstawowych ukończą studia, zniknie 60 proc. wykonywanych obecnie zawodów. Zmiany dokonują się w błyskawicznym tempie. Dobrze to ilustruje anegdota z mojej firmy. Gdy 4 lata temu podjąłem pracę w Huawei, pojawił się specjalista z Chin, który miał zajmować się fotowoltaiką, koledzy z innych działów powątpiewali w sens takiego przedsięwzięcia. Szybko okazało się, że nie mieli racji.

Tomasz Pałaszewski: Transport to dziedzina, w której wpływ zmian związanych ze zrównoważonym rozwojem jest szczególnie widoczny. Dotyczy bowiem nie tylko wykluczenia komunikacyjnego obywateli, lecz także budowy przemysłu oraz zrównoważonego rozwoju różnych form transportu. Tutaj poprawa energochłonności jest niezwykle istotna. Wiele mówi się o elektrycznej motoryzacji, ale nie wolno zapominać o rozwoju ko- lei, która jest najbardziej ekologicznym środkiem transportu. Niestety, praktyka działań państwa tego nie potwierdza. W Polsce mamy 26 mln samochodów, co nas lokuje na trzecim miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę aut na 1000 mieszkańców. Tymczasem w dziedzinie korzystania z kolei zajmujemy 16. miejsce w UE. Trwa rywalizacja między rzecznikami transportu kolejowego i drogowego. Ci drudzy na razie są górą. Budżet przewidziany na budowę dróg na najbliższe 7 lat wynosi 300 mld zł, a na modernizację kolei – 80 mld. Stoi to w sprzeczności z dokumentami planistycznymi zarówno Unii, jak i naszego kraju. To także bardzo ważne wyzwanie dla miast, w których przez całe dziesięciolecia likwidowano linie tramwajowe i trolejbusowe. Stanowi ono nowe otwarcie dla tego rodzaju transportu. Słowem – zmiany muszą być kompleksowe, dziś światową tendencją nie jest już posiadanie 2–3 samochodów przez jedną rodzinę. Wręcz przeciwnie – chodzi o to, by zastąpić je innymi ekologicznymi środkami transportu. To nasz obowiązek realizowany z myślą o przyszłych pokoleniach.

Arkadiusz Siwko: Przemysł obronny to sektor, dla którego kwestia zrównoważonego rozwoju jest bardzo ważna. Podstawowym aspektem jest kooperacja ponad stu zakładów tej branży, które działają w naszym kraju. Warto przypomnieć, że część z nich to firmy prywatne. Wspólnie realizują one koncepcję, jaką wypracowano na szczeblu centralnym. Korzystają z nowych rozwiązań prawnych i ułatwień związanych z finansowaniem. Generalnie wojna w Ukrainie zmieniła sposób postrzegania przemysłu obron- nego. Wcześniej pozostawał on w stanie wegetatywnym. Chociaż utrzymywano istniejące linie produkcyjne, niewiele działo się w dziedzinie nowych technologii. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Opinia publiczna w naturalny sposób zaakceptowała większe wydatki na te cele. Wręcz brakuje mocy produkcyjnych, by sprostać zapotrzebowaniu. Teatr wojenny to sprawdzian sprzętu z całego świata. Polskie produkty do- skonale zdały ten egzamin.

Tomasz Pawlikowski: Bardzo mnie cieszą wypowiedzi przedmówców, ponieważ w holistyczny sposób opisują zrównoważoną transformację. Jest ona niezbędna na wszystkich polach, nawet w sektorze zbrojeniowym, ponieważ jak mówili Rzymianie: Si vis pacem, para bellum. Dziś widać, jak ważne jest to, że chcąc pokoju, trzeba być przygotowanym do wojny. Mam dużo do czynienia z rynkiem amerykańskim i europejskim, gdzie świadomość obowiązków związanych ze zrównoważonym rozwojem zamieniła się w poszukiwanie rozwiązań i innowacji – nie tylko co powinniśmy zrobić, lecz także w jaki sposób. Szczególnie inspirujący jest w tym kontekście udział marek i prywatnego kapitału. Dziś duże korporacje mają większy wpływ na konsumentów i rynek niż rządy. Organizacje takie jak Apple w dziedzinie przychodów mogą konkurować ze średniej wielkości krajami. Mają one coraz większy wpływ na regulacje. Członkami organizacji, którą reprezentuję – Sustainable Brands – są firmy, które reprezentują łącznie roczne przychody na poziomie 2 bln dol. Każda z nich podejmuje wysiłki na polu zrównoważonego świata.

W dalszej części dyskusji paneliści mówili o działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju jako czynniku, który wkrótce może mieć decydujący wpływ na konkurencyjność polskiej gospodarki na globalnych rynkach.

Ryszard Hordyński: W naszym kraju dokonała się prawdziwa rewolucja w dziedzinie technologii cyfrowych, która objęła również administrację. W wielu krajach Europy Zachodniej gorzej niż u nas działają sieci teleko- munikacyjne i systemy płatności zbli- żeniowych. Nie widzę jednak jasnego planu odchodzenia od elektrowni wę- glowych. Wręcz przeciwnie. Nasze sieci transmisyjne nie są w stanie przyjąć zielonej energii wytwarzanej w róż- nych miejscach kraju. Trzeba myśleć, jak to zmienić. Samochód jeżdżący na prąd wytwarzany przez elektrownie węglowe trudno nazwać ekologicznym rozwiązaniem. Konkurencyjność naszej gospodarki będzie wyznaczana przez zieloną energię.

Tomasz Pałaszewski: Musimy pamiętać, że zielona transformacja to trudny i kosztowny proces. Z 19 tys. km linii kolejowych dotychczas zelektryfikowa- no 12 tys. Pozostaje pytanie, co zrobić z pozostałymi 7 tys. Są to w większości linie lokalne o mniejszym ruchu. Siłą rzeczy jeździ tam tabor spalinowy. Unia Europejska od dawna nie dopłaca do tego typu taboru. Czekają nas długo- falowe inwestycje, aby ukończyć przed 2050 r. – stawianym przez UE jako cel – zeroemisyjność przemysłu. Dla kolei te terminy są jeszcze krótsze – pierwsze daty osiągania transformacji ekologicznej transportu kolejowego to już 2030 r.

Arkadiusz Siwko: W przemyśle obronnym obowiązują takie same zasady, jak w całej gospodarce. Najlepiej sprzedają się produkty dobre i tanie. W tej dziedzinie możemy się pochwalić po- ważnymi dokonaniami. Wojna w Ukrainie pokazała, jak bardzo zmieniła się technologia – najważniejsze działania są prowadzone w powietrzu. Segment zbrojeniowy korzysta z zielonej energii, ale nie może zrezygnować ze współpracy ze stalowniami i producentami silników spalinowych.

Tomasz Pawlikowski: Nawiązując do pana wypowiedzi, warto zauważyć, że technika obronna idzie w kierunku – paradoksalnie – zrównoważonym, ponieważ skupia się na eliminacji za- grożeń z jak najmniejszym skutkiem dla otoczenia i środowiska.

Arkadiusz Siwko: Należy na to spojrzeć raczej jako na oczekiwanie kulturowe świata demokratycznego, żeby teren działań zbrojnych był precyzyjnie określony, a broń likwidowała cele wojskowe. Trzeba pamiętać o tym, że działalność przemysłu obronnego jest odpowiedzią na określone zagrożenia.

Ryszard Hordyński: Nie możemy zapominać o społecznych aspektach zrównoważonego rozwoju, które również będą miały wpływ na konkurencyjność naszej gospodarki. Polska ma najniższy wskaźnik w całej UE osób z niepełnosprawnościami, które są aktywne zawodowo. Kolejna kwestia to wspieranie kobiet w sektorze wyso- kich technologii. Wymaga to myślenia strategicznego – aktywności już na po- ziomie szkół średnich i wyższych. Jako firma podejmujemy różne inicjatywy w tej dziedzinie.

Na koniec padło pytanie, czym dla panów jest zrównoważony rozwój z perspektywy biznesowej i osobistej?

Ryszard Hordyński: Dla mnie to pewne- go rodzaju drogowskaz. Mapa drogowa pokazująca, w którą stronę powinniśmy zmierzać, ale też działanie przeciw wykluczeniom oraz na rzecz poszko- dowanych grup społecznych.

Arkadiusz Siwko: Jest to piękna idea. Chcąc udzielić realistycznej odpowie- dzi na to pytanie, należałoby zapytać mieszkańców ściany wschodniej czy ziem zachodnich. Odpowiedź zapewne byłaby podobna: jesteśmy na początku tego procesu.

Tomasz Pałaszewski: Jest to wielka inwestycja gospodarcza, ale też oso- bista. Gospodarcza, zaplanowana na 20 lub więcej lat, żeby żyło nam się lepiej. To również moje marzenie, żebyśmy naszym dzieciom pozostawili świat intensywnie kolorowy, naturalnie pachnący – nie tylko w parkach narodowych.

Partnerami wydarzenia były firmy Huawei Polska oraz Soonly Finance

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...