.
Strona główna Blog Strona 77

Prawo otwiera świat

    Mariusz Gębski, nowojorski adwokat, opowiada o determinacji, dzięki której studiował na prestiżowych uczelniach, a następnie rozwinął międzynarodową karierę.

    Pańska kariera stanowi potwierdzenie starej prawdy, że trzeba korzystać z szans, które daje nam życie.
    To prawda. Pochodzę z przeciętnie sytuowanej rodziny z Radomia. Drogę w świat otworzyły mi, jeszcze jako licealiście, wakacyjne wyjazdy na winobranie do Francji. Zbudowałem tam sieć przyjaźni, która ułatwiła mi podjęcie decyzji o studiach w Paryżu. Była to odważna decyzja, ponieważ wówczas jeszcze słabo mówiłem po francusku. Na początku nie było łatwo – dostałem się na prawo na Sorbonie, ale musia- łem zarobić na utrzymanie. Kiedy zabrakło mi pieniędzy na czynsz, przez miesiąc mieszkałem w samochodzie. Pracowałem na budowach z innymi cudzoziemcami. Odgrywałem rolę kata- lizatora między zleceniodawcą a grupą robotników, ponieważ tylko ja byłem w stanie porozumieć się z francuskimi szefami. Była to moja główna, ale też jedyna zaleta, ponieważ nie miałem żadnych doświadczeń zawodowych.

    Francuski system prawny jest podobny do naszego, co otwiera w Polsce wiele możliwości, ale zdecydował się pan zmienić kraj i uczelnię.

    W wieku 20 lat łatwo pójść za głosem serca. Choć byłem zakochany we Francji, do której także dziś mam ogromny sentyment, postanowiłem przenieść się za ocean i rozpocząć studia na New York University. Także tam podjąłem pracę. Zostałem ochroniarzem w bardzo ciekawym miejscu – w dużej firmie jubilerskiej specjalizującej się w przerobie złota. Przygoda ta trwała pół roku. Znów uśmiechnął się do mnie los i znalazłem zatrudnienie w kancelarii prawnej. Zaczynałem od najniższego stanowiska. Najpierw roznosiłem korespondencję, ale szybko awansowałem. Po roku jeden z partnerów – Craig Davidowitz – zaproponował mi, żebym przeniósł się z nim do kancelarii, którą właśnie uruchamiał. Przepracowałem z nim ponad 10 lat, początkowo jako student, a potem licencjonowany adwokat. Nadal mamy dobre kontakty, uważam go za mentora. Nauczył mnie kunsztu adwokackiego.

    Działa pan nie tylko w USA, choć – jak wiadomo – w tej profesji obowiązuje wiele ograniczeń.
    Moją specjalnością na studiach były stosunki międzynarodowe i Business Administration. Wiedziałem, że znajomość różnych kultur i języków może mi pomóc w porozumiewaniu się z klientami z różnych obszarów geograficznych i biznesowych. Na marginesie – system nauki obowiązujący w Stanach Zjednoczonych jest znakomity, pozwala na kształtowanie programu pod kątem własnych zainteresowań. Dzięki temu udało mi się znacznie zredukować czas nauki. Czteroletni college zaliczyłem w ciągu 2 lat i uzyskałem tytuł Bachelor of Arts z wyróżnieniem „Cum laude”. Następnie dostałem się na Harvard, gdzie przez dwa lata studiowałem nauki polityczne, żeby przenieść się na prawo do Western Michigan University. I tym razem trzyletni kurs zrealizowałem w 2,5 roku.

    Studia w USA nie są tanie…

    Właśnie dlatego przez cały czas pracowałem. Korzystając z dobrodziejstw systemu, tak ułożyłem sobie plan zajęć, żeby w Cambridge w Massachusetts być w poniedziałek i we wtorek, a od środy do piątku realizowałem swoje zadania w kancelarii w Nowym Jorku. Dzięki dobrym wynikom otrzymywałem stypendia naukowe. Był to dla mnie wyjątkowo intensywny czas, ale wspominam go bardzo dobrze. Podczas pobytu w Michigan pracowałem w mniejszym zakresie, działając zdalnie i obsługując kilku klientów.

    Ukończenie prawa to dopiero krok w kierunku adwokatury.
    Mój dyplom Juris Doctor pozwolił mi podejść do uchodzącego za bardzo trudny egzaminu adwokackiego. Zdecydowałem się zdawać dwa tego rodzaju egzaminy – łatwiejszy w New Jersey i bardziej wymagający w Nowym Jor- ku. I zdałem obydwa w pierwszym podejściu. Przygotowywałem się do nich przez ponad 3 miesiące. Musiałem zapamiętać treść około tysiąca stron notatek, ale je straciłem, ponieważ dwa tygodnie przed egzaminem skra- dziono mi laptopa. Nawet nie zdążyłem niczego wydrukować. Zdecydowałem więc, że podejdę do egzaminu na luzie, choćby po to, żeby sprawdzić, jak wygląda. Tymczasem udało mi się uzyskać wynik na tak dobrym poziomie, że znalazłem się w gronie 73 najlepszych młodych prawników w USA. Dzięki doskonałym relacjom z moim mentorem korzystałem z jego kancelarii, budując swoją własną praktykę. Po raz kolejny zdarzył się szczęśliwy przypadek. Znajomy adwokat, który nie dysponował licencją na Nowy Jork, poprosił mnie o poprowadzenie trudnej sprawy dotyczącej własności intelektualnej. Nie miałem w tej dziedzinie żadnego doświadczenia. W dwa miesiące zdobyłem całą niezbędną wiedzę i udało mi się wygrać proces. Moim przeciwnikiem był adwokat reprezentujący jedną z największych kancelarii, autor podręcznika doty- czącego ochrony praw autorskich. Co więcej – precedensowe orzeczenie sądu zostało opublikowane. Od tej chwili – na zasadzie domina – posypały się kolejne zlecenia.

    Wróćmy do pańskich działań na arenie międzynarodowej.
    Do Wielkiej Brytanii trafiłem w 2005 r. Wtedy jeszcze system angielski pozwalał zdobyć licencje adwokatom amerykańskim praktykującym od co najmniej 5 lat. Kolejny warunek stanowiło zdanie egzaminu obejmującego różnice prawne między obu krajami. Zaliczyłem go z wynikiem celującym na Oxford University. Uzyskałem w ten sposób uprawnienia radcy prawnego. W efekcie uruchomiłem niewielki oddział mojej kancelarii w Londynie. Wcześniej jako amerykański student – dzięki programowi wymiany – wróciłem na Sorbonę, by studiować tam przez kilka miesięcy. Na tym jednak moje związki z Francją się nie skończyły. Moja nowojorska kancelaria ma obecnie świetnie prosperujący oddział w Paryżu. W tym przypadku zaprocentowała wymiana studencka na uniwersytecie w Lyonie w 1998 r. Rektor udzielił mi zezwolenia na udział w kursie pomagisterskim. Kolejne uczelniane wyjazdy – do Hiszpanii i Grecji – związane były z ekologią. Podczas drugiego z nich przygotowałem nowatorską pracę na temat… klasyfikacji owadów na wyspie Psara. Warto też wspomnieć o naukowej wymianie amerykańsko-rosyjskiej. Poznałem Rosję od środka, gdy mieszkałem przez kilka miesięcy w Moskwie. Chociaż miałem kilku klientów rosyjskich, od czasu agresji na Ukrainę nie utrzymuję z nimi kontaktów. Po ponad 20 latach bliskiej znajomości mój rosyjski współpracownik zerwał ze mną relacje, ponieważ zamieściłem zdjęcie z flagą ukraińską na moim facebookowym profilu.

    Czym zajmuje się pan na co dzień?

    Lista jest długa. Proszę pamiętać, że nie wolno mówić mi o konkretnych sprawach. Spędzam dużo czasu w podróżach związanych z działalnością klientów – np. negocjacjami i podpisywaniem umów na rynku międzynarodowym. Cieszy mnie, że przez ostatnie 10 lat odwrócił się trend, który polegał na tym, że to Amerykanie inwestowali w Polsce. Dziś prężne, dysponujące dużym kapitałem polskie spółki bez kompleksów konku- rują z podmiotami światowymi. Zajmuję się konsultingiem, analizuję możliwości firm, które stawiają na rozwój na arenie międzynarodowej. Pomagam im zała- twiać rejestracje na rynku amerykań- skim, ułatwiam kontakty z potencjalnymi partnerami. Nie ograniczam działalności do Stanów Zjednoczonych, wspieram np. jedną z wielkich polskich spółek ko- smetycznych we wchodzeniu na rynki azjatyckie i do Brazylii. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przenosimy kolejne angielskie spółki do Irlandii.

    Jak nazywa się pańska kancelaria?

    Segal Gebski & Berne LLP. Przez kilka lat zajmowaliśmy biuro na Manhatta- nie w pobliżu WTC. Po ataku na wieże straciliśmy do niego dostęp. Dopiero po dwóch tygodniach pod specjalną eskortą zabraliśmy dokumenty i komputery, które znosiliśmy z czwartego piętra. Zaprzyjaźniona firma użyczyła nam pomieszczeń, byśmy mogli kontynuować działalność. Od 2012 r. kancelaria znów mieści się na dolnym Manhattanie w okolicach sądów stanowych i federalnych, w charakterystycznym srebrno-niebieskim budynku, który widać na każdym zdjęciu zrobionym z promu płynącego ze Staten Island.

    Trudno o lepszą wizytówkę firmy.

    To świetny adres, co pozostaje nie bez wpływu na rozwój biznesu, który nigdy nie wymagał reklamy. Pierwszych klientów zdobyłem dzięki rekomendacji moich profesorów. Kolejni pojawili się dzięki polecającym nas klientom. Jestem aktywnym członkiem stowarzyszenia skupiającego prawników międzynarodowych – American Bar Association. Nawiązałem współpracę z innymi firma- mi prawnymi, z którymi nawzajem polecamy swoje usługi. W nazwie kancelarii widnieje nazwisko Brendana Berne’a re- prezentującego nas w Paryżu. Niezwykłe jest to, że jego droga zawodowa była lustrzaną kopią mojej – to Amerykanin, który studiował we Francji i zdobył tam uprawnienia adwokackie.

    A jak wygląda praca amerykańskich prawników? Czy dobrze ilustrują to książki Johna Grishama?
    Dzień pracy trwający 16 godzin to nic nadzwyczajnego. Do domu można wrócić dopiero wtedy, gdy praca zostanie wykonana. Pracując z dużymi firmami nad międzynarodowymi projektami, spędzałem w biurze całe dni. Mieliśmy do dyspozycji małe sypialnie i łazienki. Dobrze funkcjonował system kurierski, który w nocy dostarczał garnitury do pralni. Zdarzało się, że przez kilka dób nie opuszczałem kancelarii. Istnieje niepisana zasada, że chcąc zostać partnerem, trzeba przez kilka lat pracować po 100 godzin tygodniowo. Obecnie moje życie wygląda inaczej łączę pracę w NYC z mieszkaniem nad Pacyfikiem w Huntington Beach, pod Los Angeles. Pandemia spopularyzowała pracę zdalną, z czego korzystam podobnie jak wiele innych osób. W kancelarii spędzam około 12 dni w miesiącu. Kilka razy przemieszczam się ze wschodniego wybrzeża na zachodnie.

    Na pewno zapamiętał pan dzień 11 wrze- śnia 2001 r.?
    Szczęśliwie spóźniłem się do pracy. Usłyszałem wybuchy, gdy stałem w korku na jednej z okolicznych ulic. Zostawiłem samochód i pieszo, podobnie jak tłum nowojorczyków, ruszyłem Brooklyn Bridge, do mieszkania na wyspie, przez którą prowadzi ten most. Nic nie działało, telefony komórkowe milczały. Początkowo pojawiły się plotki, że w jedną z wież uderzyła awionetka. Kiedy kolosalne słupy WTC runęły, wszystko stało się jasne. Nowojorczycy, których cechuje to, że nie znają nawet najbliż- szych sąsiadów i są zamknięci na relacje międzyludzkie, zmienili się zupełnie. Zaczęli sobie powszechnie okazywać życzliwość i chęć pomocy. Niestety, skończyło się to po trzech tygodniach. Nie mieszkam w NYC już od trzech lat, ale bardzo dobrze wspominam spędzo- ne tu 20 lat. Wbrew obiegowym opiniom jest to bezpieczne miasto, co stanowi zasługę stanowczej walki z najdrobniejszymi nawet przejawami przestępczości, prowadzonej przez byłego burmistrza Rudy’ego Giulianiego. Symbolem tych zmian jest Times Square, wypełniony ludźmi przez całą dobę.

    Tęskni pan za starym krajem?

    Przez 10 lat odwiedzałem Polskę co 6 tygodni. Teraz podróżuję znacznie rzadziej. W czasach przedinternetowych zawsze wsiadałem do samolotu na lotnisku Chopina z walizką pełną polskich filmów i płyt.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Trendy, które kształtują rynek nieruchomości

    Adam Bojanowski – ekspert rynku nieruchomości, właściciel firmy „Działki budowlane w zaciszu” opowiada o trendach, które aktualnie kształtują rynek nieruchomości.

    W jaki sposób zmieniają się trendy na rynku nieruchomości w obliczu trudności finansowych, spadku popytu i wzrostu cen?

    Aktualna sytuacja rynku nieruchomości, która jest wynikiem pandemii, konfliktu na Ukrainie oraz spowolnienia gospodarczego, możemy zauważyć szereg problemów. Trudności finansowe, z którymi borykają się potencjalni nabywcy nieruchomości, stanowią jedno z głównych wyzwań. Ta sytuacja prowadzi do spadku popytu na rynku i obniżenia cen. Dodatkowo, sektor bankowy wprowadza wysokie wymagania dotyczące zdolności kredytowej, co utrudnia uzyskanie finansowania. Spadek dostępności kredytów wpływa na zdolność nabywczą i dalsze zmniejszenie popytu. W rezultacie przedsiębiorcy, odgrywający istotną rolę na rynku nieruchomości, również odczuwają negatywne skutki, takie jak trudności finansowe związane z realizacją projektów inwestycyjnych. To prowadzi do ograniczenia podaży nowych nieruchomości i wzrostu cen. Obecnie możemy zaobserwować dużą niestabilność cen nieruchomości, co utrudnia prognozowanie ich przyszłego kierunku. Ta nieprzewidywalna rzeczywistość niesie ze sobą wiele zagrożeń, ale jednocześnie stanowi szansę na dostosowanie się do nowych potrzeb i preferencji nabywców. W takiej sytuacji istotne jest, aby być elastycznym i dostosować się do zmieniających się warunków rynkowych, zamiast polegać na oczekiwaniu, że sytuacja sama się poprawi.Deweloperzy muszą teraz poszukiwać nowych strategii przetrwania. Jednym z możliwych rozwiązań jest sprzedaż nieruchomości na raty, pomijając tradycyjne procedury bankowe, co umożliwi zakup osobom, które nie spełniają tradycyjnych wymagań kredytowych. Inne podejście polega na skoncentrowaniu się na mniejszych projektach, takich jak budowa małych domów lub mieszkań. Dodatkowo, budowa domów mobilnych, które są atrakcyjne ze względu na ich niską cenę i przenośność, może przynieść korzyści w obecnej sytuacji. Elastyczność i adaptacja do zmieniających się potrzeb klientów stanowią klucz do przetrwania na trudnym rynku nieruchomości.

    W jaki sposób deweloperzy mogą przystosować się do obecnego kryzysu na rynku nieruchomości?

    W obecnej sytuacji kryzysowej na rynku nieruchomości, deweloperzy muszą podjąć szereg strategii mających na celu przetrwanie i utrzymanie swojej pozycji. Zastosowanie innowacji stanowi kluczowe rozwiązanie w tym kontekście. Jednym z potencjalnych rozwiązań jest wprowadzenie modelu sprzedaży nieruchomości na raty własne inwestorów, którzy praktycznie pełnią rolę „kredytodawców”. Tego rodzaju podejście umożliwia deweloperom uniknięcie restrykcyjnych procedur bankowych i zapewnia dostęp do nieruchomości osobom, które nie spełniają tradycyjnych wymogów kredytowych. Taka elastyczna forma finansowania zwiększa atrakcyjność oferty deweloperskiej i przyciąga większą liczbę potencjalnych klientów.Kolejną efektywną strategią jest skupienie się na realizacji projektów o mniejszej skali, które określane są jako „mała deweloperka”. Koncentrując się na budowie małych domów lub mieszkań o powierzchni od 45 do 70 metrów kwadratowych, deweloperzy mogą łatwiej wykończyć i utrzymać nieruchomości. W obecnych czasach istnieje duże zainteresowanie tego typu nieruchomościami ze względu na ich dostępność i atrakcyjne ceny. Dlatego deweloperzy powinni dostosować swoją ofertę do preferencji klientów i wykorzystać tę tendencję.Budowa domów mobilnych stanowi również interesującą alternatywę dla tradycyjnych nieruchomości. Domy mobilne zyskują na popularności zarówno w kraju, jak i za granicą, ze względu na swoją niską cenę i możliwość przemieszczania się. Deweloperzy powinni rozważyć tę formę inwestycji jako sposób na zwiększenie konkurencyjności i przyciągnięcie klientów poszukujących mobilnych i elastycznych rozwiązań mieszkaniowych.Deweloperzy powinni również dostosować się do zmieniających się potrzeb i oczekiwań klientów. Obecnie klienci coraz bardziej poszukują nieruchomości, które spełniają wymogi związane z pracą zdalną i ochroną środowiska. Deweloperzy powinni skoncentrować się na oferowaniu nieruchomości, które zapewniają przestrzeń do pracy zdalnej i są przyjazne dla środowiska. Dzięki temu będą w stanie dostosować się do nowych preferencji klientów i zaspokoić ich rosnące potrzeby.Dodatkowo, wsparcie ze strony rządu, takie jak ulgi podatkowe i ułatwienia w uzyskiwaniu kredytów hipotecznych, może znacznie pomóc deweloperom w przetrwaniu kryzysu i realizacji projektów. Rządowe działania mogą stymulować rozwój rynku nieruchomości i zapewnić większą stabilność dla deweloperów.

    Jaki jest wpływ wzrostu stóp procentowych na kredytobiorców i deweloperów?

    Podniesienie stóp procentowych miało negatywny wpływ zarówno na kredytobiorców, jak i deweloperów. W przypadku kredytobiorców, wielu z nich zdecydowało się sprzedać swoje nieruchomości i przenieść się do wynajmowanych mieszkań lub domów. Niektórzy musieli również dostosować się do bardziej skromnego stylu życia w celu radzenia sobie z wyższymi kosztami kredytu. W rezultacie wielu właścicieli nieruchomości zdecydowało się na wynajem swoich mieszkań i przeniesienie się do mniejszych lub wynajmowanych lokali. Wzrost cen najmu, spowodowany również migracją obywateli Ukrainy do Polski, był dodatkowym problemem. To skłoniło osoby z dostępnymi środkami finansowymi do poszukiwania nieruchomości do zakupu, aby później wynająć je na rynku najmu i odnieść korzyści z inflacji. W rezultacie wiele rodzin, które sprzedały swoje nieruchomości w ramach kredytów, zdecydowało się na wynajem mieszkań na prowincji lub na wsi. W odpowiedzi na te zmiany na rynku, nasza firma dostosowała swoją ofertę, aby sprostać oczekiwaniom klientów. Skoncentrowaliśmy się na wynajmie nowoczesnych mieszkań w nowych budynkach usytuowanych na wsi, z dala od miejskiego zgiełku. Te nowoczesne budynki oferują wysokie standardy wyposażenia, zbliżone do tych w dużych miastach, ale są otoczone piękną przyrodą. Ten innowacyjny koncept okazał się niezwykle udany, a niektórzy lokatorzy zdecydowali się już na trzyletni pobyt. To potwierdza, że taka oferta spełnia oczekiwania rynku i cieszy się dużym zainteresowaniem.

    Jakie są obecnie widoczne trendy na rynku nieruchomości?

    Obecnie na rynku nieruchomości obserwuje się kilka istotnych trendów. Pierwszym z nich jest rosnące zainteresowanie inwestycjami w nieruchomości komunalne, takie jak hotele, pensjonaty czy budynki użyteczności publicznej. Inwestorzy dostrzegają potencjał zarobkowy tych nieruchomości poprzez wynajem lub dzierżawę, a także możliwość wzrostu ich wartości w przyszłości.Kolejnym ważnym trendem jest wzrastające zainteresowanie nieruchomościami o zrównoważonym charakterze ekologicznym. Coraz więcej osób przywiązuje wagę do efektywności energetycznej i ochrony środowiska. Budynki spełniające te wymagania cieszą się rosnącą popularnością, ponieważ klienci poszukują nieruchomości, które są przyjazne dla środowiska i umożliwiają oszczędność energii. Następny trend dotyczy nieruchomości typu coworking. Wraz ze wzrostem liczby osób pracujących zdalnie lub prowadzących własną działalność gospodarczą, popyt na elastyczne i nowoczesne przestrzenie do pracy również rośnie. Nieruchomości coworkingowe stanowią doskonałe rozwiązanie dla takich osób, zapewniając im profesjonalne i sprzyjające współpracy środowisko pracy. Ostatnim istotnym trendem jest rosnące zainteresowanie inwestycjami w działki położone z dala od dużych aglomeracji miejskich, na przykład na Mazurach, Pomorzu czy Lubelszczyźnie. W pięknych i spokojnych rejonach Polski, infrastruktura jest na tyle rozwinięta, że życie na wsi staje się coraz bardziej atrakcyjne, a dojazd do miast jest szybki i wygodny. Osoby decydujące się na tego rodzaju inwestycje mogą liczyć na atrakcyjne ceny nieruchomości oraz możliwość zakupu na korzystnych warunkach, na przykład poprzez oferty wewnętrznych rat oferowanych przez firmy takie jak „Działki w Zaciszu”.

    Podsumowując, obecne trendy na rynku nieruchomości obejmują inwestycje w nieruchomości komunalne, rosnące zainteresowanie nieruchomościami ekologicznymi, rozwój przestrzeni coworkingowych oraz inwestycje w działki położone z dala od dużych miast. Deweloperzy i inwestorzy, którzy rozpoznają te trendy i dostosowują swoją ofertę do potrzeb klientów, mają większe szanse na osiągnięcie sukcesu i zdobycie przewagi konkurencyjnej na rynku nieruc

    Równanie jest proste

    Eksperci e2V / Ekovoltis tworzą społeczność zrzeszoną wokół wspólnego celu, jakim jest ochrona środowiska naturalnego. Weszli w rolę przewodnika na ścieżce zrównoważonego rozwoju, tworzą nowoczesne rozwiązania z segmentu greentech, które umożliwiają zakup zielonej, przyjaznej dla środowiska energii, na przejrzystych warunkach i w prosty sposób. Oto dwanaście argumentów ekspertów e2V – zarówno ekologicznych, jak i ekonomicznych – przemawiających za transformacją energetyczną

    1. Ochrona środowiska

    Energia z odnawialnych źródeł jest jednym z kluczowych rozwiązań w ramach walki z postępującą katastrofą klimatyczną. Zielona energia jest bezpieczna dla środowiska, podczas gdy nie tylko samo spalanie paliw kopalnych (węgla, gazu ziemnego i ropy naftowej), lecz także procesy ich pozyskiwania prowadzą do ogromnych zniszczeń i zanieczyszczenia przyrody. Warto tutaj przypomnieć, że także samo bycie „eko” jest obecnie w Polsce jednym z najsilniejszych trendów konsumenckich. Mariusz Chałat

    2. Nieograniczone zasoby

    Pewnego dnia na świecie zabraknie paliw kopalnych, tymczasem zrównoważona energia obejmuje takie źródła, których wykorzystywanie nie wiąże się z długotrwałym ich deficytem, ponieważ ich zasób odnawia się w relatywnie krótkim czasie. Istotna jest też efektywność energetyczna, czyli taka polityka zarządzania energią, by zużywać jej jak najmniej. W przypadku zielonej energii uzyskujemy tę efektywność choćby przez wydajniejszą technologię potrzebną do jej produkcji. Dariusz Rzegocki

    3. Zerowa emisyjność CO2

    Produkcja energii z odnawialnych źródeł nie powoduje emisji dwutlenku węgla, który szkodzi atmosferze i przyczynia się do globalnego ocieplenia. Rządy mogą radykalnie zmniejszyć ślad węglowy danego kraju, kupując lub bezpośrednio wytwarzając energię elektryczną z czystych, odnawialnych źródeł. Zmiana źródła energii w twoim przedsiębiorstwie może pomóc zmniejszyć wpływ, jaki wywierasz na planetę i na środowisko. Dariusz Kwiatkowski 

    4. Poprawa zdrowia publicznego 

    Spalenie paliw kopalnych w elektrowniach węglowych i gazowych jest bezpośrednio związane z wieloma poważnymi problemami zdrowia publicznego, takimi jak uszkodzenia neurologiczne, rak, zawały serca, problemy z oddychaniem i przedwczesna śmierć. Wszystkie te powiązane z zanieczyszczeniem środowiska zagrożenia można wyeliminować, przechodząc na zrównoważoną energię. Andrzej Zieliński 

    5. Oszczędność zasobów wodnych 

    OZE nie obciążają lokalnych zasobów wodnych ani nie wywierają na nie negatywnego wpływu. Tymczasem wydobycie węgla, odwierty gazu ziemnego i elektrownie cieplne konkurują o zasoby z lokalnym rolnictwem, wodą pitną i innymi ważnymi potrzebami społeczności w zakresie wody. Marcin Zbroszczyk 

    6. Obniżenie kosztów energii

    OZE takie jak energia słoneczna i wiatrowa obniżają koszty energii dlatego, że są naturalnie dostępne i nie wymagają zakupu paliw, a także przez to, że rozwój technologii i skalowanie produkcji komponentów dla jednostek wytwórczych obniżyły koszt ich zakupu. Dodatkowo korzystanie z OZE redukuje zależność od importu paliw, co chroni przed wahaniem cen na rynkach. Radosław Bartnicki 

    7. Nowe miejsca pracy

    Przejście na zieloną energię pomaga tworzyć nowe miejsca pracy i wspiera gospodarkę. Zamiast wydawać pieniądze na import energii od firm zajmujących się paliwami kopalnymi, kraje coraz częściej wolą przeznaczyć te środki na materiały i wykonanie zielonych obiektów energetycznych lokalnie. Aleksandra Gorovaya 

    8. Bezpieczeństwo energetyczne 

    Zrównoważona energia jest z definicji niezawodną formą energii, ponieważ jej źródła, takie jak wiatr, słońce czy woda, nigdy się nie wyczerpią. W wielu państwach uznaje się, że efektywność energetyczna przynosi korzyści dla bezpieczeństwa narodowego, ponieważ może przyczynić się do ograniczania poziomu importu energii z zagranicy i może spowolnić tempo wyczerpywania krajowych zasobów energii. Tomasz Przybylik 

    9. Korzyści wizerunkowe

    Firmy i przedsiębiorstwa, które korzystają z zielonej energii, zyskują na transformacji energetycznej nie tylko finansowo, lecz także relacyjnie. Zmierzając w kierunku zeroemisyjności, masz większą szansę na otrzymanie kredytu w instytucjach finansowych, cieszysz się większym zainteresowaniem inwestorów, świadomych nowych trendów i regulacji. Na rynku z dnia na dzień rośnie grupa konsumentów, którzy poszukują produktów powstałych w technologii zeroemisyjnej, a konsumenci i kontrahenci coraz częściej wymagają zielonych certyfikatów. Michał Leksandrowicz 

    10. Wygoda i bezawaryjność

    OZE są w większości samoobsługowe, działają 24/7 i są praktycznie bezawaryjne. Mają także znacznie mniejsze wymagania pod względem konserwacji. Turbiny wiatrowe czy panele słoneczne mają bowiem niewiele ruchomych elementów, które mogą się zepsuć. To wszystko przekłada się natomiast bezpośrednio na oszczędność, zarówno pieniędzy, jak i czasu. Mariusz Matuliński 

    11. Oszczędność

    W ostatnim czasie rząd przyjął projekt nowelizacji prawa energetycznego, który zakłada wprowadzenie taryfy dynamicznej (cena energii aktualizowana co godzinę) dla odbiorców indywidualnych. Wszystko wskazuje na to, że niebawem taryfy dynamiczne będą w Polsce normą, podobnie jak w Szwecji, Niemczech i Portugalii. W praktyce oznacza to, że odbiorcy energii w chwilach, gdy będzie dużo taniej energii z OZE, będą mogli po niższych kosztach wykorzystać ją, planując np. ładowanie samochodu elektrycznego. Marek Łaszkiewicz 

    12. Raportowanie ESG

    Współczesne firmy zdają sobie sprawę, że odpowiedzialność ekologiczna to klucz do sukcesu. Raportowanie ESG umożliwia mierzenie i komunikowanie naszego wpływu na środowisko, społeczność i zarządzanie firmą. Konieczność raportowania niefinansowego obejmowała dotąd spółki notowane na giełdzie, docelowo jednak raportowanie ma dotyczyć wszystkich spółek działających na terenie Unii Europejskiej. Warto więc już dziś zaplanować właściwą strategię ESG. Damian Orzechowski 

    Ekovoltis właściciel marki e2V zajmuje się obrotem energią, pochodzącą wyłącznie z odnawialnych źródeł. Łączy Wytwórców OZE z tymi, którzy chcą z niej korzystać. Spółka oferuje rozwiązania dla firm z sektora MŚP oraz dla dużych odbiorców. e2V dąży do zdekarbonizowania rynku energii i stworzenia czystego oraz bezpiecznego środowiska dla przyszłych pokoleń.

     

     

     

    Repolonizacja w świecie finansów

    Ewa Wernerowicz, prezes Soonly Finance opowiada o repolonizacji firmy Vivus, rynku mikropożyczek i nowych produktach pożyczkowych.

    Dokonała pani czegoś, czym dziś zajmuje się państwo, czyli repolonizacji zarządzanej przez siebie firmy…

    Prezesem Vivusa zostałam w 2017 roku. Wcześniej byłam dyrektorem jednego z departamentów. Firma udzieliła pierwszej pożyczki w lipcu 2012 roku, a ja dołączyłam do zespołu w listopadzie. Początkowo zajmowałam się windykacją, wkrótce potem większością operacji. Przejęłam stery po Loukasie Notopoulosie, który zarekomendował mnie na to stanowisko. Na marginesie – było to zgodne z naszą filozofią działania – staramy się wspierać rozwój naszych pracowników, wskazując im ścieżki awansu. Tam, gdzie tylko jest to możliwe, korzystamy z awansów we- wnętrznych. Wykształciłam też swojego potencjalnego zastępcę.

    Warto podkreślić, że to działanie wy- rażające jedną z zasad sustainability. Inaczej mówiąc – stanowi przykład zastosowania w praktyce reguł ESG w części Governance…

    Dziękuję za tę uwagę, ponieważ jest to dla nas ważne żeby odpowiedzialny rozwój realizować w praktyce, a nie tylko zapisany w pięknych strategiach.

    Wróćmy jednak do tego, co sprowoko- wało zmianę właścicielską.
    Firma należała do grupy kapitałowej 4Finance z siedzibą na Łotwie, zatrudniającej około 2 tys. osób. Zmiana, o którą pan pyta, w pewnym sensie została wymuszona. Choć polski oddział był najbardziej prężny w całej organizacji, to jednak wybuch wojny w Ukrainie 24 lutego 2022 roku wstrząsnął funda- mentami naszej działalności.

    Dlaczego?

    Stuprocentowym udziałowcem 4Finance był cypryjski fundusz inwestycyjny, w którym 30 proc. akcji kontrolowała rodzina inwestora z Moskwy, aktywnego na rynku finansowym. Wokół naszej spółki zaczął się szum, że mamy rosyjski kapitał. Nikogo nie interesowały informacje, że właściciel jest w połowie Ukraińcem i w jasny sposób wyraził swój sprzeciw wobec wojny. Zaczęliśmy mieć. problemy z kontrahentami, a jedna z organizacji pracodawców wypowiedział nam umowę korzystając z Twittera. Firmy marketingowe nie chciały z nami współpracować. Trudno jednak mieć o to pretensje, ponieważ sama gorąco kibicuję Ukrainie i angażuję się w różne akcje charytatywne. Jako jedna z pierw- szych polskich firm przekazaliśmy 1 mln zł Caritasowi Diecezji Przemyskiej. Te środki trafiły od razu do punktów pomocy uchodźcom na granicy. Jednocześnie w Sejmie była procedowana ustawa sankcyjna. W związku z tym zaproponowałam moim zwierzchnikom, żeby czym prędzej sprzedali naszą spółkę, ponieważ w innym przypadku grozi jej bankructwo. Zaproponowałem, że sama mogłabym ją kupić, ale nikt z kierownictwa grupy nie zareagował na moją ofertę. Kiedy kolejne próby znalezienia nabywcy nie przyniosły efektów, a sytuacja stała się naprawdę trudna, otrzymałam propozycję przejęcia firmy. Myślę, że do końca liczyli na to, że uda im się uniknąć tej transakcji.

    W jaki sposób zgromadziła pani środki potrzebne, żeby przeprowadzić tak poważną transakcję?

    Nie było żadną tajemnicą, że nie dysponuję odpowiednią kwotą, a czasu na poszukiwanie inwestorów nie było. Porozumieliśmy się korzystając z modnej obecnie formuły: buy now, pay later. Dostałam trzy lata na spłatę należności uzgodnionej na 18 mln euro. W negocjacjach wsparła mnie wprowadzona właśnie… ustawa antylichwiarska, która – jak się wydawało – pogarszała perspektywy rozwoju biznesu. Stało się jednak inaczej. Ustawa spowodowała, że poprawił się profil klientów, którzy lepiej wywiązują się ze spłaty pożyczek. Dodatkową motywację, żeby dokonać tej transakcji stanowiła dla mnie perspektywa utraty pracy przez 200 osób, co mogłoby się wydarzyć, gdyby Vivus znalazł się na liście sankcyjnej. Generalnie – była to ryzykowna, ale dobra decyzja. Biznes funkcjonuje bez przeszkód. W kwietniu tego roku udało mi się spłacić pierwszą ratę – 6 mln euro.

    Czy brała pani pod uwagę stworzenie nowej firmy, korzystając z pomocy współpracowników?

    Byłoby to bardzo trudne i wymagało olbrzymich nakładów na marketing. Taka jest specyfika branży. Co prawda pojawiają się nowe firmy, ale trudno im przebić się na rynku. Trzeba pamiętać, że siłę Vivusa stanowi jego dziesięcio- letnia historia, znakomita rozpoznawal- ność i potężna baza 3 mln klientów. Tak więc nie rezygnujemy ze sprzedażowej marki Vivus, choć firma zmieniła nazwę na Soonly Finance.

    Na czym obecnie koncentruje się So- only?
    Mamy trzy marki. Jak wspomniałam, naszym flagowym produktem jest Vi- vus proponujący pierwszą pożyczkę na 61 dni za darmo, czyli bez oprocento- wania. Jest to rodzaj testu, pokazujący, czy klient jest wiarygodny. Kolejne po- życzki w tym systemie – na 30 dni – są oprocentowane w wys. 10 proc. plus odsetki, czyli w sumie około 11,5 proc. Maksymalna dostępna kwota to niecałe 7 tys. zł, średnia pożyczka wynosi 1,3 tys. zł. W tym modelu pożyczamy średnio 250 mln zł miesięcznie. Aktualnie obsłu- gujemy 300 tys. klientów. Z kolei marka Zaplo to nasze długoterminowe pożyczki na trzy miesiące. Średnia kwota dotyczy 5-8 tys. zł. Nasz nowy produkt, który za chwilę wejdzie na rynek, to zaliczki na wynagrodzenia. Jest to model, który świetnie działa w wielu krajach, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Działa on inaczej niż klasyczne pożyczki. Będzie dostępny dla pracowników firm, z którymi podpiszemy stosowne umowy. Bo to właśnie pracodawca bezpośrednio z wypłayty będzie spłacał zaciągnięte przez pracowników pożyczki. Wyda- je się, że jest to dość skomplikowany mechanizm, ale trzeba pamiętać, że działy HR permanentnie rozpatrują podania o pożyczki na poczet wynagro- dzeń. Umowy z nami ułatwią kadrom funkcjonowanie, co stanowi zachętę do nawiązania współpracy. Warto dodać, że powołaliśmy też nową spółkę operacyjną Vizard Finance.

    W jaki sposób działa Soonly?

    Przede wszystkim przez Internet. Wszystko jest automatyczne. Cały pro- ces odbywa się w sieci. System działa błyskawicznie, pożyczone pieniądze natychmiast pojawiają się na koncie. W przypadku spóźniających się klientów wysyłamy im SMS-y, potem dzwoni do nich automat, a w końcu przedstawiciel firmy, który proponuje spłatę w ratach. Odsetki karne są minimalnie wyższe od umownych. Nie mamy większych problemów z niesolidnymi pożyczko- biorcami, ponieważ zawsze sprawdzamy zdolność kredytową we własnym systemie i we wszystkich dostępnych bazach. Problemy dotyczą tylko 4-5 proc. klientów. To lepszy wskaźnik niż w niejednym dużym banku. Jesteśmy liderem z 50 proc. udziałem w rynku on-line i 25 proc. w całym rynku mikropożyczek.

    Wróćmy jeszcze do kwestii zrównoważonego rozwoju, która pojawiła się na początku naszej rozmowy.

    Większość naszych pracowników wyszła z banków, są przyzwyczajeni do wysokich standardów. Dbamy wiec o to, by wszyscy czuli się komfortowo. Potwierdzają to bardzo dobre wskaźniki zadowolenia z pracy. Wysokie oceny wystawiają nam też klienci.

    W naszych wywiadach zawsze pojawia się wątek kariery zawodowej. Jak to wyglądało w pani przypadku?

    Ukończyłam zarządzenie w Akademii Morskiej w Gdyni. Na czwartym roku studiów pojechałam do Londynu, żeby dobrze nauczyć się angielskiego. Z kolei na piątym roku uruchomiłam biuro podróży, które miało szanse na sukces, ale w 2001 roku po zamachu na WTC ruch turystyczny zamarł. Mu- siałam więc znaleźć pracę. Zaczynałam ze słuchawkami na głowie w windykacji w Citibanku. Po dwóch latach w Citi Financial, obsługującym segment maso- wy, zostałam trenerem, robiłam audyty. Wyszkoliłam tam 250 osób. W 2006 roku przeszłam do Polbanku, gdzie stworzyłam departament windykacji B2C. Po przejęciu banku przez Raiffeisen, otrzymałam propozycję, która pachniała nudą, więc zaczęłam rozsyłać CV. Wtedy zadzwonił do mnie Loukas Notopoulos, z którym pracowałam w Polbanku. Po- wiedział: „Cześć, dostałem twoje CV”. Zdenerwowałam się myśląc, że przez pomyłkę wysłałam ofertę do mojego banku. Okazało się, że zakłada startup pod nazwą Vivus. I tak zaczęła się moja przygoda w firmie, której dziś jestem właścicielką. 

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Marki pomagają ratować świat

    Ważne pytanie na dziś: Co marki powinny zrobić, żeby były postrzegane jako pozytywni bohaterowie współczesnego świata? Mogą skutecznie przyczynić się do ratowania Ziemi przed problemami takimi jak zmiana klimatu, zanieczyszczenia i kurczące się zasoby

    Z globalnego badania przeprowadzonego przez Accenture& Havas Media wynika, że spośród 30 tys. respondentów 72 proc. orzekło, iż biznes nie dba o planetę i ludzkość. Czy słusznie? Eric J. McNulty, zastępca dyrektora National Preparedness Leadership Initiative, podkreśla, że marki, które decydują się ratować świat, skazane są na liczne wyrzeczenia. To właśnie one ponoszą koszty transformacji, której beneficjentami są konsumenci. Inny raport, TrendWatching, pokazuje, że coraz więcej marek jest skłonnych do tego rodzaju poświęceń.

    Działania marek na tym polu mają różne motywacje. Celem wyrzeczeń może być dobrostan społeczny, przyszłość planety lub własna strategia. Czy to jednak ważne? Liczą się efekty. Amerykańska sieć drogerii CVS wstrzymała sprzedaż papierosów i wyrobów tytoniowych, ponieważ kolidowało to z jej misją jako firmy medycznej. Korporacja pogodziła się z tym, że decyzja będzie ją kosztować około 2 mld dol. rocznie. Z kolei Intel przestał wykorzystywać do budowy procesorów złoto i wolfram ze stref konfliktu, np. Konga, i wezwał firmy z branży technologicznej do pójścia tą samą drogą.

    Warta popularyzacji jest też inicjatywa Levisa „A Care Tag for Our Planet”, który zdecydował się przekazać ok. 10,8 tys. ton niechcianej odzieży i tekstyliów, żeby rozdystrybuować je wśród biednych społeczności. W Nigerii GlaxoSmithKline, w ramach programu „No Poverty”, wspiera ofiary katastrof humanitarnych darowiznami w postaci leków i szczepionek.

    Z kolei Guinness Nigeria podjął kilka inicjatyw, takich jak zapewnienie po- nad 5 tys. osób całorocznego dostępu do wody pitnej. Firma przeszkoliła również 1086 mieszkanek wsi w 15 rejonach w stanie Edo w dziedzinie zrównoważonych metod uprawy ro- ślin potrzebnych do produkcji Guinnessa.

    Każde z takich przedsięwzięć jest godne odnotowania. Wszyscy możemy ratować świat, choć czasem może to wymagać pewnych wyrzeczeń.

    Inflacja pomaga środowisku?

    Inflacja i zwiazany z nią wzrost kosztów utrzymania dotyka nie tylko Polaków. Podobne problemy, choć na mniejszą skalę, mają mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którzy wzięli udział w badaniu Global Consumer Barometer Study, przeprowadzonym przez instytut Toluna. Najbardziej oczywiste aspekty narasta- jącego kryzysu odzwierciedlają rosnące ceny artykułów spożywczych, energii i benzyny, co ma wpływ na plany życiowe 75 proc. Brytyjczyków, spośród 1011 osób, które wypełniły ankiety. Połowa z nich uważa, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy znajdzie się w gorszej sytuacji finansowej, więc planują ograniczyć wydatki.

    Badanie zostało przeprowadzone przed ogłoszeniem przez Bank Anglii informacji o podniesieniu stóp procentowych do 1 proc., najwyższego poziomu od 13 lat. Jednocześnie bank centralny ostrzegł, że inflacja przekroczy 10 proc. w nadchodzących miesiącach i w związku z tym przewiduje recesję przed końcem roku. Badanie ujawniło, że dla 93 proc. respondentów najpoważniejszy problem stanowią wyższe ceny artykułów spożywczych. Ponad dwie trzecie odnotowało inne dolegliwości, jak np. wzrost cen ubrań, elektroniki, jedzenia w restauracjach i na wynos, ale też subskrypcji telewizyjnych i muzycznych.

    W związku z tym 38 proc. z nich planuje korzystać nie ze sklepów lokalnych, ale supermarketów, w dodatku wybierając te najtańsze. 26 proc. zamierza zrezy- gnować ze znanych marek.

    Co ciekawe – inflacja w paradoksalny sposób może pomóc środowisku, ponieważ 57 proc. respondentów planuje wyłączać światło w domu, gdy tylko jest to możliwe. 47 proc. chce obniżyć docelową temperaturę ogrzewania. Jedna trzecia skróci czas pobytu pod prysznicem, a 30 proc. myśli o wymianie pralek na ekologiczne.

    Lucia Juliano, szefowa działu badań Toluna w Wielkiej Brytanii i Holan- dii skomentowała to w następujący sposób: „Ludzie są skłonni są zmienić styl życia, aby utrzymać koszty na jak najniższym poziomie. Marki powinny to zrozumieć, żeby być przygotowane na taką właśnie reakcję.”

    Źródło: Toluna, Guardian

    Sztuczna inteligencja skontroluje zgrzewy w fabrykach Audi

    Audi kontynuuje cyfryzację procesów produkcyjnych. Po udanym zakończeniu pilotażu, marka rozpoczęła wdrażanie sztucznej inteligencji (AI) do kontroli jakości zgrzewów punktowych w konstrukcji karoserii. Sztuczna inteligencja została opracowana i przetestowana wcześniej w zakładzie w Neckarsulm. Do końca roku, infrastruktura techniczna związana z wykorzystywaniem AI zostanie zainstalowana również w trzech innych lokalizacjach Grupy Volkswagen. Projekt jest także doskonałym studium poglądowym dla uruchomionej przez Audi Inicjatywy Motoryzacyjnej 2025 (AI25).

    Audi, z pomocą sztucznej inteligencji analizuje około 1,5 miliona zgrzewów punktowych 300 pojazdów produkowanych na jednej zmianie w zakładzie w Neckarsulm. Do tej pory pracownicy produkcji wyrywkowo ręcznie monitorowali jakość procesów tzw. zgrzewania oporowego (WPS) za pomocą ultradźwięków, sprawdzając w ten sposób nieco ponad 5000 punktów zgrzewu na karoserii samochodu. Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, pracownicy mogą teraz skoncentrować się na wykrywaniu anomalii produkcyjnych, a tym samym kontrolować jakość jeszcze wydajniej i w bardziej ukierunkowany sposób.

    Jednocześnie rozpoczęto przygotowania do zastosowania tej technologii w innych zakładach Grupy Volkswagen. Infrastruktura techniczna do wykorzystania AI jest obecnie tworzona w zakładzie Audi w Brukseli. Jeszcze w tym roku mają zostać w nią wyposażone fabryka Volkswagena w Emden i główny zakład produkcyjny Audi w Ingolstadt. By stworzyć infrastrukturę techniczną w tych lokalizacjach, zespół ekspertów identyfikuje obecnie różnice w ustawieniach spawania w celu przeszkolenia modelu AI w tym zakresie.

    Dane generowane przez aplikację AI mogą w przyszłości zostać wykorzystane do optymalizacji innych procesów. Przykład: zespół Audi pracuje obecnie nad wykorzystaniem w przyszłości danych jako podstawy do predykcyjnej konserwacji. „Zdigitalizowane linie produkcyjne są przyszłością Audi. W ramach naszej strategii produkcyjnej „360factory” sprawimy, że produkcja w zakładach Audi na całym świecie będzie jeszcze bardziej wydajna. Wykorzystanie sztucznej inteligencji w produkcji seryjnej ma ogromny potencjał” – mówi Gerd Walker, członek zarządu AUDI AG ds. produkcji i logistyki.

    Ścisła koordynacja procesów wdrożeniowych z DGQ, Fraunhofer IAO i Fraunhofer IPA

    W celu zmapowania procesu w sposób bezpieczny dla audytu i certyfikacji, wdrożenie w zakładzie w Neckarsulm zostało przeprowadzone w ścisłej współpracy z Niemieckim Stowarzyszeniem Jakości (DGQ), Instytutem Inżynierii Przemysłowej Fraunhofera IAO oraz Instytutem Inżynierii Produkcji i Automatyzacji Fraunhofera IPA. Podejście to wynika z faktu, że jak dotąd nie ma standardów i certyfikacji niezależnego organu dla aplikacji AI. „W ten sposób możliwe jest jednoznaczne wykazanie w produkcji, jak powstaje wynik testu opartego na sztucznej inteligencji” – wyjaśniają Mathias Mayer i Andreas Rieker, kierownicy projektu WPS Analytics. Wraz z instytutami Fraunhofera IAO i IPA, Audi opracowało też przewodnik AI dla procesów produkcyjnych.

    Projekt „WPS Analytics” służy również jako studium poglądowe dla uruchomionej przez Audi Inicjatywy Motoryzacyjnej 2025 (AI25). Celem inicjatywy jest zbudowanie sieci kompetencji w zakresie cyfrowej transformacji fabryk oraz innowacji. Dzięki cyfryzacji, Audi chce uczynić produkcję i logistykę bardziej elastycznymi i wydajnymi. W swojej drodze do stania się inteligentną fabryką, Audi, z myślą o przeniesieniu ich do produkcji seryjnej w późniejszym terminie, testuje rozwiązania cyfrowe dla produkcji premium w rzeczywistym środowisku produkcyjnym w Neckarsulm. Testy te są prowadzone wraz z partnerami marki z sektora nauki i IT.

    Z workation korzysta już 41% osób pracujących zdalnie na laptopach

    Rozpoczął się sezon wakacyjnych wyjazdów. A gdyby tak połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli podróżować i pracować, nie wykorzystując przy okazji ani jednego dnia urlopu? Brzmi świetnie, ale pracowakacje nie są niestety dostępne dla każdego. Korzystać z nich mogą przede wszystkim ci, którzy wykonują obowiązki służbowe na laptopach (czyli nieco ponad co trzeci z nas) oraz mogą pracować zdalnie. Na workation wyjeżdża 41% spośród osób spełniających te warunki. Najczęściej wybierane kierunki, to te dobrze nam znane: działka lub wieś, jezioro albo Bałtyk – wynika z badania Huawei CBG Polska. Co powstrzymuje pozostałych przed pracowakacjami? Jednym z powodów może być nieprzystosowany do pracy zdalnej laptop.

    Zaledwie 12% osób w Polsce w ogóle nie używa laptopów – ani zawodowo, ani prywatnie. W celach osobistych, czyli np. rozrywkowych lub do nauki, korzysta z nich 80% z nas. Natomiast dla 36% Polaków laptop to narzędzie pracy, przy czym zdecydowana większość z nich korzysta z home office. Zaledwie ¼ osób, wykonujących obowiązki służbowe na laptopie, nie pracuje zdalnie.

    Home office – wyobrażenia vs rzeczywistość

    Z czym kojarzy nam się praca zdalna? Głównie ze swobodą wyboru miejsca wykonywania obowiązków służbowych, możliwością przemieszczania się w ciągu dnia po domu lub jego okolicy. Rano kawka w kawiarni i sprawdzenie maili, potem praca w słońcu na balkonie lub w zacienionym parku. Czyli teoretycznie zawsze tam, gdzie akurat chcemy. Ale w rzeczywistości praca zdalna zdecydowanie bardziej przypomina tę biurową – potrzebujemy bowiem miejsca, gdzie możemy się skupić i wygodnie rozłożyć nasze służbowe rzeczy. Aż 87% osób, pracujących zdalnie na laptopie, podczas home office korzysta także z dodatkowego sprzętu. W skład naszego mobilnego biura wchodzą najczęściej smartfon (62% wskazań), słuchawki (44%) i tablet, którego używa niemalże co piąty pracownik (19%). Dodatkowy monitor i zewnętrzny mikrofon przydają się nieco rzadziej (12%).

    Dlatego jako miejsce pracy najchętniej wybieramy biurko lub stół – wskazało tak 44% osób pracujących mobilnie. Na drugim miejscu znalazła się kanapa lub fotel (13%), a na trzecim ogród (6%). Kawiarnia i balkon mają jedynie po 3% odpowiedzi, a park 2%. Ale praca zdalna to nie tylko dosłowny home office lecz także możliwość połączenia obowiązków zawodowych z podróżami. Ile osób tak robi?

    Co powstrzymuje Polaków przed pracowakacjami?

    41% osób pracujących zdalnie na laptopach korzysta z workation, czyli możliwości okresowej pracy poza miejscem zamieszkania. Najchętniej wyjeżdżamy pracować zdalnie na działkę (18%), nad jezioro lub do lasu (14%) oraz nad Bałtyk (11% wskazań). Sporym zainteresowaniem cieszą się również wyjazdy zagraniczne, które deklaruje 9% badanych z tej grupy. Jednak workation nie jest jeszcze dominującym trendem wśród osób pracujących zdalnie na laptopach, ponieważ na pracowakacje nie wybiera się ponad połowa z nich (59%). Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być za niewystarczająco wydajny i nieprzystosowany do pracy zdalnej sprzęt. Aż 44% osób wykonujących swoje zadania na laptopach twierdzi, że ich służbowe urządzenia nie spełniają ich oczekiwań! Problemy na które najczęściej wskazujemy, to: bateria za krótko wytrzymująca bez ładowarki (20%), za wolno działający komputer (18%), za słaba łączność Wi-Fi (9%) oraz zbyt duży ciężar i gabaryty (odpowiednio po 7% i 6%).

    Wprowadzliśmy na polski rynek dwa udoskonalone laptopy, lepiej przystosowane do specyfiki pracy zdalnej. Wyposażyliśmy je w najnowsze procesory i ulepszone anteny Wi-Fi. Te udoskonalenia przekładają się na wyższą wydajność i stabilniejsze połączenie z internetem, co jest szczególnie ważne podczas pracowakacji. Zarówno HUAWEI MateBook 16s 2023, jak i HUAWEI MateBook X Pro 2023 otrzymały także certyfikację Intel® Evo™, która stanowi gwarancję m.in. długiego czasu pracy na baterii. Oba dobrze sprawdzą się podczas workation, ponieważ, jak na swoje możliwości i rozmiary ekranów, są niezwykle poręczne, lekkie i zmieszczą się bez problemu do plecaka lub damskiej torebki – mówi Dorota Rakowska, Marketing Director w Huawei CBG Polska.

    Laptop nie tylko do pracy

    Nie samą pracą jednak Polacy żyją. Dlatego w czasie wolnym również bardzo chętnie używamy laptopów, głównie do przeglądania internetu (71%) i social mediów (38%) czy oglądania filmów i seriali (35%). Wśród osób użytkujących laptopy do celów prywatnych popularnością cieszą się także gry, w które gra 22%, a także cele związane z nauką (13%), czy wreszcie czytanie książek (10%).

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...