.
Strona główna Blog Strona 77

Za kulisami nowoczesnej kliniki kosmetycznej. Odkrywanie sekretów piękna i sukcesu.

Renata Michnowska – właścicielka Kliniki REM z Białegostoku mówi o tym, jak zmienić zasady gry i odnieść sukces na wymagającym i konkurencyjnym rynku usług kosmetycznych

Wykształcenie i doświadczenie w branży kosmetycznej zdobyła Pani głównie w Londynie. Teraz zdecydowała się pani na otwarcie salonu kosmetycznego w Białymstoku. Jak się pracuje w Wielkiej Brytanii, a jak w Polsce?

Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że wymagania klientek i klientów są bardzo wysokie w obu krajach. W Wielkiej Brytanii bardziej ceni się nowoczesne technologie i innowacje. Klienci często szukają najnowszych trendów i zaawansowanych metod, takich jak laserowe leczenie skóry, terapie świetlne czy nowoczesne zabiegi modelowania sylwetki. Istnieje również rosnące zainteresowanie naturalnymi i organicznymi produktami do pielęgnacji skóry oraz trend zrównoważonego podejścia do piękna. Jednak Polska również ma doskonale rozwiniętą i konkurencyjną branżę kosmetyczną. Klienci poszukują szerokiej gamy usług, od tradycyjnych zabiegów pielęgnacyjnych twarzy i ciała po bardziej zaawansowane zabiegi, doceniają skuteczność, ale również cenią naturalne składniki i profesjonalizm. Należy pamiętać o tym, że trendy w branży kosmetycznej mają prawie zawsze charakter globalny. W salonie w Białymstoku są dostępne te same zabiegi, co w Londynie.

Wspomniała już Pani o tym, że konkurencja na polskim rynku jest bardzo intensywna. W takim razie w jaki sposób można dziś przyciągnąć klienta?

Staramy się przekraczać oczekiwania klientów, tworzyć wyjątkowe doświadczenia, zapewniać najwyższą jakość obsługi, indywidualne podejście i komfortową, relaksującą atmosferę. Dbamy o detale, które czynią wizytę w naszym salonie niezapomnianą. Stosujemy wyłącznie produkty najwyższej jakości, zapewniamy klientom dostęp do produktów znanych i zaufanych marek. Stosujemy spersonalizowane podejście, staramy się dokładnie zrozumieć potrzeby, dostosowujemy zabiegi i plany pielęgnacji do indywidualnych preferencji klientów. Koncentrujemy się na nowoczesnych, nieinwazyjnych zabiegach. Celem jest najczęściej zagęszczenie skóry, czyli proces, podczas którego zwiększa się jej gęstość i grubość dzięki stymulacji produkcji kolagenu i elastyny. Efektem jest poprawa jędrności i elastyczności skóry, a także redukcja drobnych zmarszczek i innych oznak starzenia.Nasze zabiegi pomagają również w redukcji trądziku, zmarszczek, rozjaśnieniu skóry, poprawie elastyczności i redukcji zaczerwienień. Terapie z użyciem radiofrekwencji wykorzystują fale radiowe do nagrzewania skóry i stymulacji produkcji kolagenu. Poprawiają elastyczność skóry, redukują zmarszczki, ujędrnieniają skórę oraz zmniejszają cellulit i obrzęki. Z kolei zabiegi z wykorzystaniem ultradźwięków pobudzają mikrokrążenie, zwiększają przepuszczalność skóry, co ułatwia wchłanianie składników aktywnych, nawilżają skórę i poprawiają jej ogólny stan. Dzięki laseroterapii możemy precyzyjnie celować w konkretne problemy skórne, takie jak przebarwienia, blizny, zmarszczki czy naczynka. Laseroterapia poprawia teksturę skóry, redukuje zmiany pigmentacyjne, jest też stosowana do usuwania tatuaży. Do stymulacji skórnych procesów regeneracyjnych można również wykorzystać fale dźwiękowe o wysokiej energii.

Czy łatwo przekonać klientów do rezygnacji ze skalpela i botoksu? W przypadku metod nieinwazyjnych trzeba dłużej czekać na efekty.

W przypadku wszystkich zabiegów możemy mieć do czynienia z powikłaniami, jednak zabiegi nieinwazyjne są uważane za znacznie bezpieczniejsze niż operacje chirurgiczne i iniekcje botoksu. Znacznie mniejsze jest ryzyko infekcji, powstania blizn czy reakcji alergicznych. Zabiegi nieinwazyjne są też mniej bolesne i wymagają krótszego czasu rekonwalescencji. Z reguły klienci mogą wrócić do normalnych aktywności od razu po zabiegu. Efekty zabiegów nieinwazyjnych są bardziej naturalne i subtelne. W przypadku niektórych zabiegów, takich jak terapie laserowe i świetlne, efekty mogą być długotrwałe, jeśli utrzymuje się odpowiednią pielęgnację i przestrzega zaleceń specjalisty. Ponadto, zabiegi nieinwazyjne są zazwyczaj bardziej dostępne pod względem finansowym.Te wszystkie czynniki powodują, że najbliższe lata najprawdopodobniej będą okresem intensywnego rozwoju nieinwazyjnych procedur kosmetologicznych.

Jak wygląda popularność zabiegów kosmetycznych wśród mężczyzn?

Mężczyźni przykładają coraz większą wagę do codziennej pielęgnacji skóry, szukają produktów i zabiegów, dostosowanych do swoich potrzeb. Wśród nich są zabiegi oczyszczające, nawilżające, przeciwdziałające starzeniu się skóry czy łagodzące podrażnienia. Mężczyźni również coraz częściej decydują się na zabiegi medycyny estetycznej. Dotyczy to głównie zabiegów redukujących zmarszczki, poprawiających kontur twarzy czy modelujących sylwetkę. Mężczyźni coraz bardziej akceptują i otwarcie mówią o swoim zainteresowaniu zabiegami kosmetycznymi, zmienia się również społeczna percepcja mężczyzn korzystających z takich usług.

Jakie wyzwania stoją przed branżą beauty w najbliższych latach?

Po pierwsze, rozwój technologii i postęp naukowy przynoszą coraz więcej innowacyjnych rozwiązań i nowych zabiegów, co oznacza, że musimy być na bieżąco z najnowszymi trendami. Zamierzam więc inwestować w rozwój kliniki aby zapewnić dostęp do urządzeń, które będą spełniać oczekiwania klientów. Kolejnym wyzwaniem jest konkurencja. Branża kosmetyczna jest dynamiczna i konkurencyjna, dlatego ważne jest, aby wyróżnić się na tle innych salonów. Można to zrobić tylko poprzez rozwój zespołu, stałe doskonalenie umiejętności i wiedzy. Ponadto, coraz większe znaczenie będzie miało budowanie długotrwałych relacji z klientami. Branża kosmetyczna stoi również przed wyzwaniami związanymi ze zrównoważonym rozwojem. Klienci są coraz bardziej świadomi wpływu produktów i procedur kosmetycznych na środowisko i będą wymagać od dostawców usług minimalizacji wpływu na środowisko. I wreszcie, coraz większe będą oczekiwania klientów wobec efektywności, skuteczności i bezpieczeństwa zabiegów. Przed nami wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że z odpowiednim podejściem, inwestycjami w rozwój i dbałością o potrzeby klientów, mamy możliwość im sprostać.

Perspektywy zielonej energii

W panelu dyskusyjnym poświęconym wytwarzaniu, dystrybucji
i konsumpcji zielonej energii, zorganizowanym przez „Managera” i Sustainable Brands Polska w warszawskim Cambridge Innovation Center (26 kwietnia 2023 r.), wzięli udział: Mariusz Balcerowicz, dyrektor Departamentu Innowacji w KOWR, Wiesław Szałkowski, dyrektor sprzedaży Corab SA, Piotr Ostaszewski, prezes EKOVOLTIS, Tomasz Pawlikowski, lider SB Polska, i Andrzej Gemra, zastępca dyrektora Renault Terytorium East ds. Efektywności i Rozwoju Nowych Projektów. Dyskusję moderował Piotr Cegłowski, redaktor naczelny „Managera”

Pierwsze pytanie dotyczyło działań, które należy podjąć, aby zapewnić równowagę między ochroną środowiska a potrzebami energetycznymi i gospodarczymi w rozwoju zielonej energii.

Mateusz Balcerowicz: Jesteśmy agencją wykonawczą podległą Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, odpowiadamy za dwie rzeczy. Pierwszą jest zarządzanie zasobem własności rolnej Skarbu Państwa, czyli ziemiami służącymi do produkcji rolnej, a druga to rynki rolne. Mój departament zajmuje się także odnawialnymi źródłami energii. Promujemy rozwiązania związane z gospodarką obiegu zamkniętego na obszarach wiejskich i w tym zakresie możemy wskazać dwie ścieżki. Pierwsza dotyczy całego łańcucha dostaw, czyli produkcji rolno-spożywczej. Musimy sobie zdać sprawę, że ze względów środowiskowych, ale także biznesowych, produkcja ta musi być zielona, wspieramy więc wszystkie formy, które do tego prowadzą. Druga to odnawialne źródła energii. Ważne, aby energia była czysta i dodatkowo powstawała w drodze pozbywania się odpadów z produkcji rolno-spożywczej. Dlatego stawiamy na bioga- zownie. Drugą drogę stanowią lokalne spółdzielnie energetyczne. Generalnie chodzi o to, aby produkować energię w miejscach, w których będzie ona wykorzystywana. Co ważne, dzisiaj jedynie z 5 proc. odpadów po- wstaje bioenergia, a pozostałe 95 proc. jest niezagospodarowane i ten parytet koniecznie musimy zmienić. Stawiamy na biogaz, ale nie wykluczamy innych źródeł. Oczywiście wymaga to stałej obsługi, ale warto inwestować w takie instalacje właśnie ze względu na ich wydajność. To gospodarka obiegu zamkniętego zapewnia równowagę między zapotrzebowaniem na energię a ochroną środowiska na obszarach wiejskich i co bardzo ważne – jest dopasowana do lokalnych możliwości.

Piotr Cegłowski (P.C.): W USA rolnicy na nieużytkach stawiają farmy fotowoltaiczne. Jak to wygląda w Polsce? Czy państwo będzie wspierało inwestorów również w tym zakresie?

Mateusz Balcerowicz: Jako KOWR nie oferujemy bezpośredniego wsparcia dla rolników w tej dziedzinie. Zostawiamy to rynkowi, który w segmencie fotowoltaiki rozwija się bardzo dynamicznie i ma cały wachlarz propozycji dla sektora rolniczego. Ludzie, którzy korzystają z fotowoltaiki lub biogazowni, widzą realne korzyści, czyli minimalne lub zerowe koszty opłat za energię. Ich nie trzeba już przekonywać, bo zwycięża zdrowy rozsądek.

Piotr Ostaszewski: Chciałbym potwierdzić, że duże zakłady przetwórcze produkujące mięso rzeczywiście inwestują w biogaz. Jako spółka obrotu szeroko z nimi współpracujemy. Co ważne, ubojnia i biogazownia nie zawsze są w tym samym miejscu, a i tak bardzo efektywnie współdziałają. Nakłady inwestycyjne są wyższe, ale doskonale się to sprawdza w produktywności i pod tym względem wyprzedza fotowoltaikę. Biogazownia działa w układzie 24 godz./7 dni w skali roku, więc „żniwa” energetyczne są nieporównywalnie większe niż w przypadku fotowoltaiki.

P.C.: Jakie są największe ograniczenia w rozwoju fotowoltaiki i co należy robić, aby im przeciwdziałać i przyspieszać rozwój tej technologii?

Wiesław Szałkowski: W 2022 r. mieliśmy 3. miejsce w Europie jako najszybciej rozwijający się kraj w branży fotowoltaicznej. Polska ma z niej 4,9 GW. Pierwsi byli Niemcy z 8 GW, a za nimi Hiszpania – 7,5 GW. To pokazuje, ile jeszcze przestrzeni w tym zakresie mamy do za- gospodarowania. Branża rozwija się bardzo dynamicznie, a jedyne zagrożenia, które widzę, są związane z przesyłem wyprodukowanej w ten sposób energii. Mamy bardzo dobre firmy produkujące panele i instalujące je u odbiorców. Do tego stopnia, że dostają zlecenia z całej Europy. Wąskie gardło to przyłączenia i przesył. Chciałbym jeszcze poruszyć zagadnienie agrofotowoltaiki, czyli stawiania instalacji fotowoltaicznych na gruntach rolnych. To już się dzieje na świecie. W 2012 r. pozyskiwano w ten sposób 5 MW energii, w 2021 r. było to już 14 GW. Pionierami są Chiny i USA, a w Europie – Francja. Do tego niezbędne są przyjazne regulacje i wsparcie państwa. Oferujemy potrzebne do tego instalacje, które można wykorzystywać przy uprawach roślin cieniolubnych, ta- kich jak np. borówka. Agrofotowoltaika zapobiega erozji gleby i znacznie zwiększa jej wilgotność. Moduły ulokowane są wysoko nad roślinnością, co ma też niebagatelny wpływ na wzrost plonów. W ubiegłym roku w Polsce obsiano rze- pakiem ponad milion hektarów – gdyby zamontować instalacje agrofotowoltaiczne tylko nad 5 proc. tych zasiewów, miałyby one moc 35 GW. Pamiętajmy, że nasz obecny cel jako Polski to 40 GW energii z samej fotowoltaiki.

P.C.: Coraz więcej energii – najlepiej zielonej – jest potrzebne elektrycznej motoryzacji.

Andrzej Gemra: Szeroko rozumiana elektromobilność weszła do słowników w 2007 r. w trakcie kongresu w Davos. Przedstawiono tam projekt, jak uniezależnić Izrael od arabskiej ropy przez wprowadzenie na szeroką skalę samochodów elektrycznych. Projekt piękny, ale jak się okazało w praktyce, bardzo skomplikowany, zwłaszcza w kontekście śladu węglowego związanego z produkcją akumulatorów. Biorąc pod uwagę niestabilność pozyskiwania prądu z wiatru i ze słońca, akumulator okazuje się jednak bardzo stabilnym magazynem energii. Są już nawet zalecenia, aby w czasie mniejszego zapotrzebowania, na przykład w nocy, ładować akumulatory do maksimum ich mocy. Sens istnienia samochodów elektrycznych w dużej mierze uzasadnia właśnie magazynowanie przez nie energii. Poza tym w naszych zakładach tworzymy magazyny umiejscowione przy fabrykach i zasilane z zielonej energii – w ciągu dnia z paneli, a w nocy z wiatraków. Nasza firma nie ogranicza się tylko do energii pozyskiwanej z wiatraków i paneli, stawiamy również na wodór.

P.C.: Wielu odbiorców chce używać zielonej energii. To wyraz wsparcia idei zrównoważonego rozwoju.

Piotr Ostaszewski: Prowadzimy obecnie szeroką kampanię naszej marki i z ubolewaniem muszę stwierdzić, że emocje potencjalnych użytkowników nie zawsze są pozytywne. Komunikujemy zmianę, która powinna nastąpić, ale okazuje się, że nie wszyscy są na nią gotowi. Część odbiorców uważa, że zielona energia jest zbyt droga. Nic bardziej błędnego, wszystkie badania dowodzą, że obecnie jest to najtańsze źródło energii. Jako społeczeństwo czeka nas olbrzymia zmiana codziennych zachowań. Dotyczy to każdego, nie tylko użytkowników elektrycznych aut. Kiedyś ładowaliśmy telefon raz w tygodniu, dzisiaj nierzadko dwa razy dziennie. Aby nadać zielonej energii pozytywny wymiar, niezbędna jest edukacja. A co trzeba zrobić, by zwiększyć jej wykorzystanie? Przede wszystkim zainwestować w sieci przesyłowe. Drugi niezwykle ważny element stanowią kwestie deregulacyjne. Moim zdaniem obecnie jesteśmy przeregulowani. Nie dość tego – zielona energia w miksie energetycznym została najgorzej po- traktowana. Następną bardzo ważną kwestią jest zbudowanie większej ilości interkonektorów, czyli umożliwienie eksportu zielonej energii, kiedy będzie jej zbyt dużo. Warto byłoby szerzej otworzyć drzwi do inwestowania nie tylko w panele, instalacje, lecz także w sieci. Edukacja jest tu jednak kluczowa.

P.C.: Zgodnie z regulacjami wynikają- cymi z ESG zapotrzebowanie na zieloną energię szybko wzrośnie.

Piotr Ostaszewski: Obawiam się, że może się to zdarzyć nawet w tym roku. Pamiętajmy, że chcąc dostać kredyt inwestycyjny, musimy zaraportować, że jesteśmy zielonopozytywni. I w tym przypadku kluczowa jest edukacja. To ona stanowi klucz do racjonalnych decyzji pozwalających na osiągnięcie sukcesu. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną bar- dzo ważną sprawę. Kupujemy energię u zielonych wytwórców i jednocześnie umarzamy gwarancje pochodzenia, czyli potwierdzamy, że energia jest zielona. W latach 2013–2014 cena tych gwaran- cji przekładała się na grosze. W 2018 r. były to 2zł za MWh, a dzisiaj–20zł. Te gwarancje mają ważność jedynie przez rok, a w związku ze stałym wzrostem ich ceny zakup zielonej energii będzie jeszcze trudniejszy. Warto pamiętać, że firmy, które nie będą korzystały z zielonej energii, nie będą mogły eksportować na rynki europejskie żywności, części samochodowych i wielu innych towarów.

Andrzej Gemra: Zgadzam się z przed- mówcą. Zamawiając części do samochodów, wymagamy od naszych kontrahentów certyfikatów dotyczących zbilansowanego śladu węglowego.

P.C.: A jak problemy, o których mówimy, wyglądają z szerszej perspektywy?

Tomasz Pawlikowski: Reprezentuję Sustainable Brands, globalną orga- nizację, która pomaga organizacjom i markom w transformacji nie tylko związanej z taksonomią, czyli RSG, lecz także z tym, co nazywamy łańcuchami wartości. Jesteśmy ulokowani między biznesem i konsumentami. Ważnym problemem, z którym borykamy się w Polsce, jest niedostateczna komunikacja. Nie mamy dobrych rozwiązań systemowych, dostępnych dla przecięt- nego konsumenta. I jak tu się dziwić, że zielona energia przez wielu jest traktowana jako zło konieczne? Pozytywny wzór stanowią kraje wspierające biznes, który dba o swoje otoczenie, stymulujące łańcuch dostaw. Na przykład w Niemczech o rozwój fotowoltaiki dba zarówno rząd, jak i poszczególne landy. Z kolei w USA współpraca między markami jest kluczem do zmiany świa- domości w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Nasza inicjatywa SB Brands for Good zaadresowana do konsumentów polega na budowaniu komunikacji między marką a konsumentem, opartej na dziewięciu zachowaniach służących zrównoważonemu rozwojowi. Trzy z nich dotyczą ochrony środowiska, kolejne trzy – oszczędzania zasobów, a pozostałe aspektów społecznych. Cel stanowi zmiana modelu życia. Chcąc tego dokonać, trzeba zbudować konsorcjum wpływów, które zmieni świadomość.

Zmiany klimatyczne a nowa rewolucja przemysłowa

Rozmowa z Piotrem Ostaszewskim Prezesem Ekovoltis – właścicielem marki e2V – na temat sukcesów branży Odnawialnych Źródeł Energii (OZE), ich znaczenia w epoce dynamicznych zmian klimatycznych i świadomościowych oraz napędzanej nimi gospodarce.

Zacznijmy od niedawnej sytuacji na Towarowej Giełdzie Energii, gdzie po raz pierwszy odnotowano ujemne ceny na fixingu drugim jak Pan to skomentuje?

Ta sytuacja na rynku energii była zaskakująca dla wszystkich w Polsce. Po raz pierwszy w historii, ceny energii były ujemne, co oznacza, że to wytwórca musiał zapłacić za wprowadzenie energii do sieci. Taki obrót spraw oczywiście obudził obawy wśród wytwórców energii OZE, którzy z oczywistych względów, obawiają się utraty potencjalnych dochodów. Było to wynikiem dużej produkcji energii ze źródeł odnawialnych i ogólnie niższego zapotrzebowania na energię w tych godzinach. Natomiast sytuacja zmieniła się około godziny 16:00, ceny wróciły do normalnych wartości. Niemniej jednak dla wytwórców energii takie niespodziewane sytuacje mogą stanowić duże wyzwanie. Dlatego e2V oferuje stabilne rozwiązanie – umowę ze stałą ceną odbioru energii. Współpraca z nami to zabezpieczenie przed ryzykiem ujemnych cen, które mogą pojawić się w przyszłości. Dzięki temu, niezależnie od sytuacji na rynku, nasi partnerzy zawsze mogą liczyć na stały dochód z produkcji energii i nie muszą obawiać się przyszłości. Z drugiej strony, pozyskując coraz więcej partnerów, dzięki tak bezpiecznym dla nich warunkom, coraz więcej zielonej energii dociera do biznesu. Ekovoltis bardzo angażuje się w edukację społeczeństwa.  Dbamy o przyszłość kolejnych pokoleń. Apelujemy o wybór zielonej energii, bo ten wybór będzie miał wpływ na powstrzymanie katastrofalnych zmian klimatycznych.

Otrzymaliście ostatnio nagrodę Orła Wprost Polskiego Biznesu za propagowanie zielonej energii oraz za zaangażowanie w budowanie bezpiecznej przyszłości dla kolejnych pokoleń…

Tak, rzeczywiście otrzymaliśmy tę prestiżową nagrodę, co jest dla nas ogromnym zaszczytem oraz potwierdzeniem, że nasza praca przynosi oczekiwane efekty. Odkąd jesteśmy na rynku staramy się promować ideę zielonej energii, zdając sobie sprawę z jej znaczenia dla przyszłości naszej planety. Nagroda Orła Wprost jest dowodem na to, że nasze działania są widoczne i doceniane nie tylko przez naszych klientów, ale także przez ekspertów branży. W szczególności cieszymy się z efektów naszej kampanii edukacyjnej, która zdobyła ogromne zasięgi i wywołała szerokie zainteresowanie wśród internautów. Dla nas jest to dowód na to, że tematyka zrównoważonego rozwoju i ekologicznych źródeł energii jest coraz bardziej popularna w społeczeństwie. Dzięki temu jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani do dalszego działania w kierunku zrównoważonego rozwoju i propagowania zielonej energii.

Wracając do waszej strategii biznesowej, czy planujecie wprowadzić jeszcze jakieś inne mechanizmy mogące wyeliminować ryzyko niskiej opłacalności produkcji energii odnawialnej dla branży?

W przeciwieństwie do konkurencji, w naszym przypadku nie ma potrzeby szukać bardziej innowacyjnych rozwiązań, ponieważ umowy z gwarancją cen są w zupełności wystarczające, aby zminimalizować to ryzyko. Dzięki nim, zamieniamy problem ujemnych cen na okazję do bilansowania i generowania dodatkowych zysków. Naszym celem jest, aby te nieskomplikowane rozwiązania pomagały producentom OZE w efektywnym zarządzaniu  oraz w optymalizacji produkcji. To powoduje, że mamy coraz więcej partnerów. Wiedzą oni, że dzięki nam opłacalność produkcji zielonej energii jest przewidywalna, co umożliwia im planowanie z większym wyprzedzeniem. Chcemy zapewnić stabilność i zabezpieczenie przed ryzykiem niskiej opłacalności wytwarzania energii odnawialnej.

Czy perspektywa obowiązku raportowania zużycia CO2 również przez MŚP spowoduje, że zaczną one chętniej korzystać z zielonej energii, za Państwa pośrednictwem?

Faktycznie, dotychczas obowiązek raportowania zużycia CO2 dotyczył tylko dużych przedsiębiorstw, ale wkrótce zostanie rozszerzony również na MŚP. Unijna dyrektywa CSRD, zapowiada taki obowiązek od 1 stycznia 2026. Dotychczas sytuacja była taka, że małe i średnie przedsiębiorstwa zużywały na tyle mało energii, że umowy typu cPPA nie były dla nich interesujące. Z drugiej strony wiele z nich nie posiada własnych budynków lub ich budynki są zbyt małe, aby umieścić na nich instalacje fotowoltaiczne. Dlatego perspektywa raportowania zmusi je do znalezienia dostawcy zielonej energii, jeśli nie własnej instalacji. W e2V umożliwiamy MŚP korzystanie z zielonej energii, proponując im zakup energii pochodzącej wyłącznie z zielonych, odnawialnych źródeł.

Na koniec, proszę skomentować jaki wpływ mają zmiany klimatyczne na gospodarkę?

Przede wszystkim warto powiedzieć, że wymuszające na nas szybką dekarbonizację zmiany klimatyczne, powodują, że gospodarka wchodzi w nową rewolucję przemysłową. Paradoksalnie, zagrożenie życia na ziemi napędza naszą gospodarkę, czyniąc ją coraz bardziej neutralną dla ekologii. Unia Europejska zaplanowała przejście na OZE do roku 2055 i do tego czasu konieczne będą ogromne inwestycje w nowe technologie, które pozwolą na magazynowanie energii, wytwarzanie jej z wodoru, czy jeszcze większą redukcję energii ze źródeł kopalnych. Już dziś obserwujemy, że sektor OZE to też nowe miejsca pracy, więc kolejny element wpływu na wzrost gospodarczy. Tak więc reasumując: dziś ekologia łączy się z gospodarką nierozerwalnie. Jedno drugie napędza i jest od siebie uzależnione. Dodatkowo firmy, które wybierają już dziś drogę zielonej energii, robią to z przekonaniem, że podążają słuszną ścieżką rozwoju. Energia odnawialna staje się coraz bardziej ekonomiczna, a jej rosnący udział w miksie energetycznym będzie tylko prowadził do dalszego spadku kosztów. Posiadam ogromne zaufanie do producentów inwestujących w OZE. Mimo obecnych wyzwań finansowych związanych z inwestycjami, jestem przekonany, że nasi producenci mają silne ambicje w zakresie tworzenia nowych, coraz większych farm fotowoltaicznych, wiatrowych i biogazowych. Moje spostrzeżenia co do rynku OZE i całej gospodarki są wysoce optymistyczne. Kluczowe znaczenie ma tutaj wprowadzenie regulacji prawnych, które będą sprzyjały dynamicznemu rozwojowi tego sektora.

Klucz do sukcesu tkwi w dążeniu do swoich marzeń

Beata Drzazga stworzyła największą polską firmę, specjalizującą się w świadczeniu długoterminowej opieki nad pacjentami. W Stanach Zjednoczonych zdobyła rozpoznawalność jako niezwykły przedsiębiorca oraz wizjoner. Dziś opowiada nam jak pokonała wyzwania i osiągnęła sukces, a także jak inspiruje innych do przedsiębiorczości.

Zdecydowała się Pani pójść trudną ścieżką w branży zdrowia, która łączy się blisko z cierpieniem ludzkim i wymaga ciężkiej pracy. Chciałbym zapytać, co było motywacją dla Pani do podjęcia tego wyzwania i jakie zmiany wniosła Pani w opiece nad pacjentami?

Od wczesnej młodości marzyłam o pracy w szpitalu. Po wielu latach nauki i wysiłku, udało mi się spełnić to marzenie. Wynagrodzenie w szpitalu było tak niskie, że nie mogłam zapewnić swoim dzieciom godnego życia. Często stawałam w trudnych sytuacjach, musząc decydować czy zapewnić im podstawowe potrzeby, czy pozwolić na przyjemności. W związku z tym, podjęłam decyzję o zmianie ścieżki kariery. Postanowiłam opuścić dotychczasową pracę w szpitalu i zainwestować w swoje marzenie. Wynajęłam jeden pokój i założyłam BetaMed, gdzie mogłam poświęcić całe serce i zaangażowanie w opiekę nad pacjentami oraz realizować swoje pasje.

Czy nazwa BetaMed S.A. pochodzi od Pani imienia? A także, czy od samego początku planowała Pani świadczyć pełną opiekę długoterminową, czy doszła do tego w drodze rozwoju?

Nazwa firmy BetaMed S.A. rzeczywiście nawiązuje do mojego imienia. Na początku, skupiałam się wyłącznie na ozonoterapii. Następnie, podjęłam decyzję o wzięciu udziału w konkursie Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), aby rozpocząć działalność w dziedzinie opieki długoterminowej. W miarę rozwoju firmy, zaczęłam zatrudniać kolejnych pracowników, którzy pozostają ze mną do dzisiaj. Nasza rosnąca liczba personelu okazała się znacząca – zaczęliśmy od 200 osób, a obecnie liczba ta przekroczyła 3200, działając na terenie 91 filii w 11 województwach. W ciągu tych lat, zbudowałam również własną klinikę, na którą wzięłam prywatny kredyt w wysokości 60 mln. Obecnie, z dumą mogę powiedzieć, że jesteśmy największą firmą świadczącą usługi opieki długoterminowej w Polsce.

Jaka była reakcja otoczenia na fakt wzięcia kredytu w wysokości 60 mln?

Moja decyzja wywołała podziw wśród wielu znajomych, którzy dostrzegli w niej moją odwagę. Podczas mojego pobytu w Dolinie Krzemowej, Janusz Bryzek, polski naukowiec, nazwał mnie Wizjonerem. To trafne określenie, ponieważ nie tylko buduję coś nowego, lecz tworzę także zupełnie nowe rzeczy, które wcześniej nie istniały. Widzę teraz, że rzeczywiście jestem Wizjonerem. Uważam, że przedsiębiorczość to nie tylko zawód, ale stan umysłu. To zdolność zarządzania, organizacji oraz kreatywności, niezależnie od branży. Dlatego też prowadzę kilka firm, w tym nieruchomości w Miami i BetaMed International w Las Vegas. Zainteresowanie modą pojawiło się spontanicznie, kiedy zaczęłam podróżować służbowo i nie znalazłam czasu na zakupy ubrań. Postanowiłam więc założyć sklep odzieżowy, stając się zarazem jego najważniejszą klientką. Szukając chwytliwej nazwy, przeglądałam słownik polsko-włoski i natrafiłam na „scheggia”, co w języku włoskim oznacza „drzazgę”. Tak powstała marka DONO DA SCHEGGIA, co dosłownie tłumaczy się jako „Prezent od Drzazgi”. Zaczęłam sprowadzać do Polski oryginalne kreacje, które wzbudzały duże zainteresowanie. Regularnie organizowałam spotkania z klientkami, a ich entuzjazm zachęcił mnie do organizowania pokazów mody w międzynarodowych lokalizacjach, takich jak Dubaj, Paryż czy Mediolan.

Czy Pani kreatywność już osiągnęła swoje granice w zakresie kolejnych biznesów, czy nadal powstają nowe pomysły, które inspirują do dalszego rozwoju?

Wciąż nie brakuje mi kreatywności, a kolejne pomysły pojawiają się w mojej głowie. Ostatnio szczególnie zafascynowały mnie nowe technologie, a uczestnictwo w międzynarodowych konferencjach w tej dziedzinie było inspirujące. W najbliższym czasie chciałabym skierować swoje działania w kierunku związanym z nowymi technologiami, które mają potencjał znacznie ułatwić życie, zwłaszcza osobom potrzebującym wsparcia medycznego. Cieszy mnie, że moje marzenia i wysiłki przyczyniły się do stworzenia wielkiej firmy BetaMed SA i pozwoliły mi osiągnąć sukcesy za granicami kraju, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych.Wspominając o sukcesach, jestem dumna nie tylko z osiągnięć zawodowych, ale także z tego, że pozostałam wierna swoim wartościom i zasadom. Nadal utrzymuję bliskie relacje z przyjaciółką z podstawówki i wieloma innymi znajomymi. Wartości, takie jak szacunek dla drugiego człowieka, pokora i empatia, są dla mnie niezmiernie ważne i starannie je przekazuję moim wspaniałym dzieciom. Jestem pełna wdzięczności za możliwość wpływania na ich rozwój i widzę, że dzięki temu stają się wyjątkowymi ludźmi.

Jak Pani motywuje siebie i innych?

Jako przedsiębiorca uważa,  że najlepsza motywacja pochodzi z wewnętrznej determinacji, wspieranej przez samodyscyplinę i zaangażowanie w osiąganie celów. W biznesie, samodzielność i odwaga w podejmowaniu decyzji są kluczowe, ponieważ jako przedsiębiorcy nie otrzymujemy wytycznych od szefa – sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje działania. Aby skutecznie osiągać cele biznesowe, kluczowe znaczenie ma wiara w siebie, wytrwałość oraz maksymalne wykorzystanie zasobów, takich jak czas, środki finansowe i wiedza. Pasja w wykonywanej pracy sprzyja utrzymaniu zaangażowania i osiągnięciu sukcesu. Dobrze zorganizowana struktura projektów i zadań może pomóc w zwiększeniu wydajności pracy, a dostępne aplikacje do zarządzania czasem mogą ułatwić to zadanie. Warto doceniać swoje osiągnięcia i zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym, co pozwala na większą satysfakcję i wydajność. Czasami warto zdystansować się od codziennych spraw i spojrzeć na firmę z nowej perspektywy, na przykład poprzez wyjazd do innego miejsca, co może przynieść nowe pomysły i zapobiec wypaleniu zawodowemu. Odpowiednie zarządzanie sobą i zespołem oraz dbanie o własne dobre samopoczucie przekłada się na sukces i efektywność w biznesie.

Jako mentorka biznesowa, czym najchętniej dzieli się Pani z przedsiębiorcami, którzy szukają wsparcia i inspiracji od Pani?

Często jestem pytana o największe wyzwania związane z osiąganiem celów. Paradoksalnie, to właśnie potrzeba konsekwencji i rygoru może powodować frustrację oraz przykre doświadczenia związane z porażkami. Dlatego ważne jest stawianie sobie celów, które są realistyczne i osiągalne. Z drugiej strony, realizacja większości projektów w biznesie wiąże się z ryzykiem i potrzebą odwagi. Warto być zaradnym, odpowiedzialnym i odważnym, ale jednocześnie rozważać możliwe konsekwencje i unikać nieuzasadnionego ryzyka. W biznesie kluczową rolę odgrywa również współpraca oraz troska o pracowników i partnerów biznesowych. Często osiągamy cele dzięki wsparciu innych osób i zespołów.

„Wolność wyboru” – Konferencja poświęcona pochówkom dzieci utraconych w poronieniach

26 października 2023 roku, odbyła się niezwykła konferencja, w bardzo nietypowym miejscu, jakim był Zakład Pogrzebowy Służew. Lokalizacja była nieprzypadkowa, gdyż znajduje się tuż przy pierwszym w Polsce grobie zbiorowym Dzieci Utraconych, przy kościele Św. Katarzyny w Warszawie, w którym proboszczem był jeden z prelegentów.

Termin konferencji również był  celowy, ponieważ był tuż po Światowym Dniu Dzieci Utraconych i przed Dniem Wszystkich Świętych. W trakcie tego spotkania padły ważne i poruszające słowa w temacie pochówków dzieci utraconych w poronieniach.

Konferencja została zorganizowane przez warszawską Fundację pomocy rodzinie „Człowiek w potrzebie”, w ramach projektu Dzieci Nieba, którego cel, to pomoc rodzicom zmagającym się ze stratą dzieci. Konferencja odbyła się dzięki dofinansowaniu od IDMN, z Funduszu Patriotycznego, Wolność po polsku”, Priorytet I.

W Polsce co roku umiera kilkadziesiąt tysięcy dzieci. W latach 2017-2019 ok. 1700 kobiet urodziło martwe dziecko, a u ok. 40 tys. kobiet ciąża zakończyła się poronieniem. Strata dziecka bywa najtrudniejszym doświadczeniem życiowym. Rodziny często nie radzą sobie z tym doświadczeniem, co prowadzi momentami nawet do ich rozpadu. By udźwignąć ten  ból Rodzice zaczynają szukać pomocy w różnych gabinetach specjalistycznych oraz fundacjach. Właśnie tego rodzaju wsparcie udzielane jest przez Fundację pomocy rodzinie „Człowiek w potrzebie”.

Prelegentami konferencji byli:

  • Ksiądz prał. Józef Roman Maj – legendarny kapelan Solidarności, który był pomysłodawcą i twórcą pierwszej w Polsce mogiły zbiorowej dla dzieci utraconych
    w poronieniach, właśnie na cmentarzu przy kościele Św. Katarzyny,
  • Psycholog społeczna Agnieszka Jackowska – doradca życia rodzinnego, matka
    sześciu córek, członek Rady Rodziny przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej,
  • Profesor Jan Żaryn – historyk oraz badacz dziejów ruchu chrześcijańsko-narodowego. Dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego,
  • Anna Bocheńska-Wiatr – Prezes Fundacji pomocy rodzinie „Człowiek w rodzinie”.
    W wyniku trudnych doświadczeń własnych – inicjatorka projektu „Dzieci Nieba”. Matka trójki dzieci. Założycielka DIFFERENT – restauracji w ciemności, obsługiwanej przez niewidomych kelnerów. Społeczniczka, dla której wspieranie osób potrzebujących to priorytet osobisty i zawodowy.

Okazało się, że wszyscy prelegenci mieli przykre doświadczenia z poronieniami. Padły bardzo osobiste wyznania. Ksiądz Maj wzruszył wszystkich wyznaniem „moja mama powiedziała o pochówku mojej nienarodzonej siostrzyczki – pochowali Ją jak kota”. Niestety za czasów dzieciństwa i młodości księdza Józefa Maj, księża katoliccy nie zgadzali się na udział przy pogrzebach dzieci utraconych w poronieniach. Jego przykre doświadczenie z dzieciństwa, gdy mógł pożegnać się z siostrzyczką, tylko przy przekazaniu ciałka grabarzom, bez możliwości udziału w normalnym  pogrzebie, spowodowały m.in. to że wpłynął na poziomie Watykanu, na zmianę podejścia kościoła katolickiego, na całym świecie, do kwestii godnego pochówku dzieci utraconych w poronieniach. Nasz polski ksiądz sprawił, że Watykan zatwierdził liturgię pogrzebową dla dzieci utraconych w poronieniach. To było niezwykłe przeżycie móc wysłuchać wyznań księdza Maj.

Równie poruszające były szczere opowieści Pani psycholog, która dziś ,jest matką, a straciła dwójeczkę dzieci w poronieniach – „Nasza rodzina doświadczyła utraty, wtedy nie było wiadomo co można zrobić, jak pochować to dzieciątko. Był to ogromny ból. Każdy kto przeżył tę stratę, która jak powiedziałam jest stratą idącą w poprzek naszej świadomości ludzkiej, upływowi życia wie, z jakim ciężarem to się wiąże. Tracimy to co jest naszą nadzieją. Każde nowe życie to nadzieja”.

Byliśmy zaskoczeni tym, że i w rodzinie Profesora Żaryna pojawił się przykry przypadek śmierci nienarodzonego dziecka – „Każdy z nas może mieć wśród swoich rodzin, swoich przyjaciół (tak się składa, że ja także) taki przypadek, w którym doświadczyliśmy tego zjawiska śmierci nienarodzonego dziecka. Jest to oczywiste, że ta godność osoby ludzkiej wymaga chrześcijańskiego pochówku.”

Ważne słowa jakie padły z ust znakomitego Profesora – „W przestrzeni publicznej dominuje pogląd, iż nie wiadomo, kiedy życie ludzkie się zaczyna. Ten zarodek ludzi przez to nie ma godności życia, nie ma godności by nazywać go żywym organizmami gotowym do wypełnienia swej jedynej wyjątkowej obecności na ziemi, czyli niepowtarzalności.”

Pomysłodawczyni projektu Dzieci Nieba, chyba ze względu na duże, trudne do ukrycia wzruszenie, nie powiedziała zbyt wiele o swojej stracie ale Jej rany są tymi najświeższymi. Dowiedzieliśmy się, że Pani Ania miała szczęście bo, za Jej czasów już był w Warszawie grób „Dzieci Utraconych”, zbudowany przez pionierskiego księdza Maj. Wzruszyła się wyznając, że Jej przyjaciółki nie miały takiej szansy jak Ona, tj. na godny pochówek swoich dzieci w takiej mogile i niestety pozostawiły ciałka dzieci w szpitalach. Zabrakło Im informacji, że mogą skorzystać z takiej możliwości, a finanse były barierą do pobudowania grobów. „Szpitale rzadko informują rodziców, o trzeciej możliwości” – opinia Pani Ani. „Rodzice dostają do wyboru dwie opcje: pozostawienie ciałka dziecka w szpitalu lub zabranie do celów pochówku. Niestety ze względów finansowych i organizacyjnych, wielu rodziców decyduje się na opcję nr 1 – pozostawienie ciałka w szpitalu. Jest to bardzo bolesna decyzja, skutkująca często pogłębieniem i tak już strasznej rozpaczy. Chcę mówić głośno o tym, że rodzice mają opcję nr 3! Że mogą pochować bardzo tanio swoje dzieci w grobach zbiorowych, o których lokalizacji informujemy m.in. na https://dziecinieba.pl/mogily-zbiorowe/. Chcę zbudować jak najwięcej takich mogił zbiorowych, minimum 2 w każdym województwie. Jeśli rodziców zupełnie nie będzie stać na pochówek dziecka, bo nie mają prawa do zasiłku pogrzebowego, to będą mieli szansę na złożenie ciałka zmarłego dzieciątka, zupełnie za darmo w naszych grobach Dzieci Nieba. Chcę aby rodzice tracący dziecko mieli wolność wyboru, w kwestii tego czy chcą pochować dziecko na cmentarzu, w towarzystwie najbliższych, w asyście księdza, pastora, rabina czy świeckiego mistrza ceremonii. Mój projekt jest ponad wyznaniowy”.  Pani psycholog Jackowska dodała „Godny pochówek jest prawem każdego człowieka. Znalazłam rozporządzenie Ministra Zdrowia, chyba lata 2015-2016 mówiące o tym, że każdemu człowiekowi należy się pochówek oraz jest rozporządzenie idące dalej mówiące o tym, że gminy są zobowiązane do zapewnienia pochówku każdemu człowiekowi i jest podkreślone – czy się narodził czy zmarł w poronieniu”.

Więcej na temat formalności związanych z pochówkiem dzieci zmarłych w poronieniach oraz na temat lokalizacji mogił zbiorowych https://dziecinieba.pl/.

Konferencja ” Managera” Modernizacja polskiej gospodarki w duchu zrównoważonego rozwoju

Konferencję otworzył Ireneusz Zyska, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii

Panel I

Małgorzata Szczepańska – dyrektor Departamentu Programów Wsparcia Innowacji i Rozwoju w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej
Ewa Wernerowicz – CEO Soonly Finance
Dariusz Blocher – prezes Grupy Unibep

Arkadiusz Urban – prezes Krajowego Zasobu Nieruchomości
Tomasz Pawlikowski – ekspert zrównoważonego rozwoju, lider Sustainable Brands Poland Piotr Cegłowski – redaktor naczelny „Managera” – moderator

W pierwszym panelu została zainicjowana dyskusja na temat realizacji planów Unii Europejskiej dotyczących gospodarki obiegu zamkniętego i dostosowania procesów produkcyjnych do zasad gospodarki obiegu zamkniętego w celu redukcji odpadów oraz oszczędności surowców naturalnych.

Małgorzata Szczepańska: Chętnie przyjęłam zaproszenie na konferencję, ponieważ im więcej takich wydarzeń, tym bardziej wzmacnia się świadomość społeczeństwa i przedsiębiorców, jak ważna jest zielona transformacja. Przeznaczone na ten cel środki europejskie są dostępne od tego roku. I tak będzie przez najbliższe kilka lat. Potwierdza to, jak ważna jest promocja nowych technologii służących gospodarce obiegu zamkniętego. Kierunki wyznacza szeroko nagłośniony dokument – Europejski Zielony Ład. Nakreśla on cele, do których powinny dążyć kraje członkowskie Unii. Pierwotnie projekt ten skupiał się głównie na gospodarce obiegu zamkniętego, podkreślając potrzebę ponownego wykorzystania zasobów naturalnych oraz ich ochrony. Jednym z działów gospodarki, który ma się przyczynić do tego, żeby w lepszym stopniu wykorzystywać zasoby naturalne, jest szeroko rozumiany sektor firm usługowych i produkcyjnych. Środki europejskie, które będziemy inwestować w ciągu najbliższych kilku lat, siłą rzeczy odzwierciedlają to, co jest zapisane w strategiach na poziomie europejskim. Największym programem, który ma się przyczynić do szeroko rozumianej transformacji energetycznej w Polsce, są Fundusze Europejskie dla Środowiska o wartości 24 mld euro. Jeśli chodzi o wsparcie przedsiębiorstw, to mamy program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, dysponujący kwotą około 8 mld euro. Zachęcam więc firmy, aby inwestowały w nowe zielone technologie. Wiąże się to z budowaniem świadomości i popularyzacją wiedzy doradczej. Nie ma dość czasu, by opowiadać o konkretnych instrumentach, więc wspomnę tylko o jednym. W tym tygodniu Bank Gospodarstwa Krajowego uruchomił instrument dla firm, które chcą inwestować w modernizację swoich budynków w celu poprawy efektywności energetycznej. Będziemy też uruchamiać inicjatywy służące pod- noszeniu świadomości, a polegające na świadczeniu usług doradczych dla firm, głównie z sektora MŚP. Mamy świadomość, że potrzebują one bardzo dużo wsparcia, jeśli chodzi o wiedzę związaną z szeroko pojętą transformacją.

Piotr Cegłowski: Niektóre przedsiębiorstwa narzekają, że są zmuszane do transformacji, a ich konkurencyjność kuleje, ponieważ produkują drożej niż firmy z krajów nierespektujących żadnych reguł.

Małgorzata Szczepańska: Niestety, nadal świadomość przemian jest niska. Firmy, które będą chciały konkurować na rynku europejskim, muszą zainwestować w bardziej efektywne rozwiązania energetyczne i stosować ekologiczne technologie. Jeśli tego nie zrobią, to nie zostaną zaakceptowane jako kooperanci. W przetargach organizowanych na poziomie UE zawsze pojawia się wątek śladu środowiskowego. Środki, o których wcześniej mówiłam, mają obniżyć koszty transformacji. Kolejny wątek dyskusji stanowiło polskie budownictwo, mieszkalnictwo oraz planowanie i zagospodarowanie przestrzenne w kontekście uregulowań związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Dariusz Blocher: Przypomnę, że budownictwo dostarcza 9 proc. PKB i zatrudnia w Polsce 1,2 mln osób. Nasza branża w potężnym zakresie korzysta z zasobów naturalnych i silnie oddziałuje na środowisko. Nie ma nawet co marzyć o cyklu zamkniętym w budownictwie. Niemniej jesteśmy w stanie wznosić budynki, które, gdy po kilkudziesięciu latach zostaną rozebrane, będzie można w całości poddać recyklingowi. Na razie zamiast stosować elementy prefabry- kowane, nadal wylewamy duże ilości betonu na placach budów. Powinniśmy w większym stopniu korzystać z materiałów z recyklingu, np. przy budowie nawierzchni dróg. Nie sprzyjają temu rozwiązania prawne i kalkulacja potencjalnych zysków. Najpierw musimy więc wyraźnie określić, co chcemy zrobić w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Odruchowo bronimy się przed rozwiązaniami narzucanymi odgórnie. I trudno się temu dziwić. Mam 3 tys. podwykonawców, którym muszę wyjaśnić sens określonych decyzji, zaczynając od tego, że należy możliwie jak najlepiej wykorzystywać zasoby ludzkie, społeczne i naturalne. A jednocześnie musimy zadbać o to, by z łańcucha dostaw nie wykluczyć małych firm, które nie rozumieją sensu przemian. Zdziwiły mnie wyniki badań pokazujące, że w skali świata zaledwie 20 proc. pracowników rozumie strategie zrównoważonego rozwoju realizowane przez zatrudniające ich firmy. Przez wiele lat pracowałem dla wielkiego koncernu budowlanego, który podejmował wysiłki w tej dziedzinie, eksponując aspekt społeczny – np. to, jak wielka inwestycja oddziałuje na okolicznych mieszkańców. U nas wciąż najważniejszymi czynnikami są koszty i czas realizacji. W naszej grupie jest firma produkująca elementy modułowe, która 95 proc. sprzedaje za granicę. Dla krajowych klientów jest to rozwiązanie zbyt kosztowne.

Arkadiusz Urban: Strategię zrównowa- żonego rozwoju staramy się realizować w praktyce. Odpowiadam za program wspierający budownictwo w małych i średnich ośrodkach. Prowadzimy in- westycje w 350 gminach. Preferujemy budownictwo modułowe, którego zale- tę – obok racjonalnego wykorzystania materiałów – stanowi skrócenie procesu inwestycyjnego. Rzeczywiście, techno- logia ta jest nieco droższa, ale zależy nam na tym, żeby spełniać standardy europejskie np. w dziedzinie efektyw- ności energetycznej budynków. Wkrótce pojawią się nowe programy związane z dofinansowaniem kolejnych przed- sięwzięć ze środków unijnych, na co czeka 450 gmin. Odczuwamy potrzebę wprowadzania rozwiązań wspierających stosowanie nowych proekologicznych technologii. My jesteśmy do nich prze- konani, ale podstawową kwestię stanowi zmiana nastawienia indywidualnych inwestorów.

W ten sposób pojawił się w dyskusji wątek wsparcia inicjatyw, które nie tylko są ekologiczne, lecz także oszczędzają czas i zmniejszają koszty produkcji.

Małgorzata Szczepańska: Celem funduszy europejskich jest termomodernizacja i wzrost efektywności energetycznej w firmach w taki sposób, żeby osiągnąć 30-procentową oszczędność energii. Kolejny wymóg dotyczy tego, by wspierana inwestycja pozytywnie oddziaływała na środowisko. Zachęcamy firmy, żeby stosowały w praktyce zasadę 6R: rethink, efuse, reduce, reuse, repair, recycle. Wiążą się z tym oczywiście zadania dotyczące odpowiedniego zarządzania gospodarką odpadową i stosowania najnowszych technologii oszczędności wody. W związku z tym zapewnimy usługi doradcze przedsiębiorstwom, przede wszystkim z sektora MŚP, które będą chciały wejść na drogę transformacji energetycznej. Trzeba pamiętać, że firmy mają obawy dotyczące tego procesu, ponieważ wymaga on przygotowania wieloletnich strategii. Cóż – ten rodzaj zmian nie przynosi szybkich efektów finansowych. Dochodzenie do zero waste to kwestia kilkunastu lat. Niezbędne jest więc budowanie świadomości transformacji i pokazywanie szans, jakie daje podnoszenie konkurencyjności. Planu- jemy utworzyć Green Innovation Hubs, ośrodki, które będą doradzały przedsiębiorstwom angażującym się w zieloną transformację. Dysponujemy środkami na podnoszenie wiedzy i umiejętności pracowników tych firm. Do tej pory było tak, że w ramach jednego projektu nie można było finansować inwestycji, a równocześnie szkoleń pracowników średniego i niższego szczebla. Teraz firmy chcące zainwestować w zielone rozwiązania otrzymają możliwość pod- noszenia kwalifikacji załogi. Pokazuje to, jak środki europejskie podążają za celami wyznaczanymi przez Unię

Dariusz Blocher: Nawiązując do wypowiedzi pani dyrektor Małgorzaty Szczepańskiej – z perspektywy dużych firm najlepszym rozwiązaniem są szkolenia, na które moglibyśmy wysłać managerów, by następnie przekazali wiedzę swoim podwładnym. W naszym przypadku mogliby to być np. kierownicy kontraktów, którzy potem zostaliby ambasadorami zrównoważonego rozwoju w kontaktach z pracownikami i dostawcami.

Tomasz Pawlikowski: Znakomicie, że będziemy mieli środki na edukację w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, ale kluczową sprawą jest systemowe podejście do tych rozwiązań. Chodzi nie tylko o dotarcie z przekazem zarówno do kadry managerskiej, jak i pracowników różnego szczebla, ale przede wszystkim o wykształcenie właściwych postaw kon- sumenckich. Ważną rolę w tym procesie odgrywają marki, które przebudowują swoje modele biznesowe. Różnice między różnymi rynkami są ogromne. W Stanach Zjednoczonych wielkie znaczenie ma aspekt społeczny, a u nas ciągle jeszcze ekologiczny. Za oceanem dużo mówi się o roli kobiet w biznesie, równej płacy, tolerancji, równości płci. Dotyczy to zarówno korporacji, jak i mniejszych podmiotów. Chociaż USA to jeden z największych światowych trucicieli, to świadomość problemów związanych z sustainability jest tam znacznie większa niż w Polsce. W naszej flagowej konferencji w San Diego bierze udział kilka tysięcy uczestników. Trudno przecenić świadomość dużego biznesu, że to właśnie on powinien kształtować równowagę.

Podczas panelu został wywołany problem kapitałowego aspektu perspektyw zrów- noważonego rozwoju w naszym kraju.

Ewa Wernerowicz: To prawda, że zrównoważony rozwój kojarzony jest ciągle z ekologią. Równie ważny jest aspekt społeczny. Zagraniczne firmy, które w swoich krajach podejmują wiele inicjatyw w tej dziedzinie, u nas nastawiają się przede wszystkim na szybki zysk. Dlaczego? Nie czują się stabilnie, boją się częstych zmian przepisów podatkowych i odgórnych regulacji. Przeprowadziłam niedawno proces polonizacji firmy, którą zarządzam, przejmując udziały zagranicznego właściciela. Konsekwencję tej decyzji stanowi w moim przypadku długoterminowa strategia działania na polskim rynku i zrównoważony rozwój biznesu. Jako właścicielka firmy wiem, że muszę przeżyć na tym rynku. Nie szukam żadnych luk prawnych, tylko dostosowuję się do zmian. Zależy mi na dobrej opinii regulatorów. Traktując uczciwie klientów, nie tylko działam z myślą o przyszłości biznesu, lecz także realizuję jedną z zasad zrównoważonego rozwoju. W relacjach z pracownikami nie oszczędzam na płacach, staram się o stabilność kadr. Poza tym wspieram organizacje charytatywne. Jestem przekonana, że europejski model dotyczący zrównoważonego rozwoju wyznacza standardy, do których będą musiały się dostosować firmy z innych rynków, chociażby jako dostawcy. A to oznacza krok w kierunku wspólnego ratowania planety. Odrębny problem stanowi konieczność edukacji w tych sprawach. Charakterystyczny jest przykład celebrytki, która w prywatnym odrzutowcu zrobiła awanturę, ponieważ dostała plastikową słomkę do napojów. Zapomniała za to, jaki ślad węglowy zostawił za sobą samolot, którym podróżowała.

Panel zakończyło pytanie: Czym dla państwa jest zrównoważony rozwój z perspektywy biznesowej i osobistej?

Małgorzata Szczepańska: Na pewno jest myśleniem o planecie, ale też o drugim człowieku i przyszłości na- szych dzieci.

Dariusz Blocher: Dla mnie jest to zbiór własnych wartości i działań, które będę podejmował – nie tylko szczytnych, lecz także codziennych, mających na celu ochronę środowiska i zachowanie balansu między życiem prywatnym i zawodowym. Ważne jest też myśle- nie o naszym świecie w perspektywie znacznie dłuższej niż 10 lat.

Tomasz Pawlikowski: To kolektywna zmiana świadomości wyrażona przez indywidualną przemianę, żeby nasi następcy mogli żyć w lepszym świecie.

Ewa Wernerowicz: Na pierwszym planie stawiam odejście od dzikiego kapitali- zmu. Pamiętamy lata 90. – wykorzystywanie pracowników i agresywny management, system wartości budowany wyłącznie w oparciu o pieniądze. Główną zdobyczą obecnej przemiany nie jest bogacenie się za wszelką cenę, ale dbałość o środowisko. Dzieląc się dobrem, jesteśmy w stanie osiągnąć więcej niż dotychczas.

Panel II 

Ryszard Hordyński – dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska Arkadiusz Siwko – ekspert Instytutu Studiów Strategicznych
Tomasz Pawlikowski – lider Sustainable Brands Polska
Tomasz Pałaszewski – ekspert rynku kolejowego

Piotr Cegłowski – redaktor naczelny „Managera” – moderator

Głównym tematem drugiego panelu konferencji były działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, które podejmują firmy reprezentujące kluczowe sektory

Ryszard Hordyński: Z perspektywy firmy, którą reprezentuję, na zrównoważony rozwój składa się wiele różnych elementów: edukacja, działania prospołeczne przeciw różnego rodzaju wykluczeniom, rozwój technologiczny oraz dbałość o środowisko ze szczególnym naciskiem na nowoczesne rozwiązania energetyczne. Zainwestowaliśmy ogromne sumy w dziedzinie źródeł energii. Pracuje nad tym połowa pracowników Huawei w kilkudziesięciu centrach badań i rozwoju na całym świecie. Dzięki temu staliśmy się jednym z wiodących producentów fotowoltaiki, ale nie paneli, które są dość prostymi konstrukcjami, tylko inwerterów, w inteligentny sposób przetwarzających energię słoneczną. Produkujemy też magazyny energii, na które zapotrzebowanie rośnie w bardzo szybkim tempie. Nasza nowa specjalność to samochody elektryczne, do których dostarczamy baterie oraz systemy ładowania i operacyjne. Na tym jednak nie koniec: na wielu polach wspieramy edukację, pamiętając, że kiedy dzieci rozpoczynające dziś naukę w szkołach podstawowych ukończą studia, zniknie 60 proc. wykonywanych obecnie zawodów. Zmiany dokonują się w błyskawicznym tempie. Dobrze to ilustruje anegdota z mojej firmy. Gdy 4 lata temu podjąłem pracę w Huawei, pojawił się specjalista z Chin, który miał zajmować się fotowoltaiką, koledzy z innych działów powątpiewali w sens takiego przedsięwzięcia. Szybko okazało się, że nie mieli racji.

Tomasz Pałaszewski: Transport to dziedzina, w której wpływ zmian związanych ze zrównoważonym rozwojem jest szczególnie widoczny. Dotyczy bowiem nie tylko wykluczenia komunikacyjnego obywateli, lecz także budowy przemysłu oraz zrównoważonego rozwoju różnych form transportu. Tutaj poprawa energochłonności jest niezwykle istotna. Wiele mówi się o elektrycznej motoryzacji, ale nie wolno zapominać o rozwoju ko- lei, która jest najbardziej ekologicznym środkiem transportu. Niestety, praktyka działań państwa tego nie potwierdza. W Polsce mamy 26 mln samochodów, co nas lokuje na trzecim miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę aut na 1000 mieszkańców. Tymczasem w dziedzinie korzystania z kolei zajmujemy 16. miejsce w UE. Trwa rywalizacja między rzecznikami transportu kolejowego i drogowego. Ci drudzy na razie są górą. Budżet przewidziany na budowę dróg na najbliższe 7 lat wynosi 300 mld zł, a na modernizację kolei – 80 mld. Stoi to w sprzeczności z dokumentami planistycznymi zarówno Unii, jak i naszego kraju. To także bardzo ważne wyzwanie dla miast, w których przez całe dziesięciolecia likwidowano linie tramwajowe i trolejbusowe. Stanowi ono nowe otwarcie dla tego rodzaju transportu. Słowem – zmiany muszą być kompleksowe, dziś światową tendencją nie jest już posiadanie 2–3 samochodów przez jedną rodzinę. Wręcz przeciwnie – chodzi o to, by zastąpić je innymi ekologicznymi środkami transportu. To nasz obowiązek realizowany z myślą o przyszłych pokoleniach.

Arkadiusz Siwko: Przemysł obronny to sektor, dla którego kwestia zrównoważonego rozwoju jest bardzo ważna. Podstawowym aspektem jest kooperacja ponad stu zakładów tej branży, które działają w naszym kraju. Warto przypomnieć, że część z nich to firmy prywatne. Wspólnie realizują one koncepcję, jaką wypracowano na szczeblu centralnym. Korzystają z nowych rozwiązań prawnych i ułatwień związanych z finansowaniem. Generalnie wojna w Ukrainie zmieniła sposób postrzegania przemysłu obron- nego. Wcześniej pozostawał on w stanie wegetatywnym. Chociaż utrzymywano istniejące linie produkcyjne, niewiele działo się w dziedzinie nowych technologii. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Opinia publiczna w naturalny sposób zaakceptowała większe wydatki na te cele. Wręcz brakuje mocy produkcyjnych, by sprostać zapotrzebowaniu. Teatr wojenny to sprawdzian sprzętu z całego świata. Polskie produkty do- skonale zdały ten egzamin.

Tomasz Pawlikowski: Bardzo mnie cieszą wypowiedzi przedmówców, ponieważ w holistyczny sposób opisują zrównoważoną transformację. Jest ona niezbędna na wszystkich polach, nawet w sektorze zbrojeniowym, ponieważ jak mówili Rzymianie: Si vis pacem, para bellum. Dziś widać, jak ważne jest to, że chcąc pokoju, trzeba być przygotowanym do wojny. Mam dużo do czynienia z rynkiem amerykańskim i europejskim, gdzie świadomość obowiązków związanych ze zrównoważonym rozwojem zamieniła się w poszukiwanie rozwiązań i innowacji – nie tylko co powinniśmy zrobić, lecz także w jaki sposób. Szczególnie inspirujący jest w tym kontekście udział marek i prywatnego kapitału. Dziś duże korporacje mają większy wpływ na konsumentów i rynek niż rządy. Organizacje takie jak Apple w dziedzinie przychodów mogą konkurować ze średniej wielkości krajami. Mają one coraz większy wpływ na regulacje. Członkami organizacji, którą reprezentuję – Sustainable Brands – są firmy, które reprezentują łącznie roczne przychody na poziomie 2 bln dol. Każda z nich podejmuje wysiłki na polu zrównoważonego świata.

W dalszej części dyskusji paneliści mówili o działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju jako czynniku, który wkrótce może mieć decydujący wpływ na konkurencyjność polskiej gospodarki na globalnych rynkach.

Ryszard Hordyński: W naszym kraju dokonała się prawdziwa rewolucja w dziedzinie technologii cyfrowych, która objęła również administrację. W wielu krajach Europy Zachodniej gorzej niż u nas działają sieci teleko- munikacyjne i systemy płatności zbli- żeniowych. Nie widzę jednak jasnego planu odchodzenia od elektrowni wę- glowych. Wręcz przeciwnie. Nasze sieci transmisyjne nie są w stanie przyjąć zielonej energii wytwarzanej w róż- nych miejscach kraju. Trzeba myśleć, jak to zmienić. Samochód jeżdżący na prąd wytwarzany przez elektrownie węglowe trudno nazwać ekologicznym rozwiązaniem. Konkurencyjność naszej gospodarki będzie wyznaczana przez zieloną energię.

Tomasz Pałaszewski: Musimy pamiętać, że zielona transformacja to trudny i kosztowny proces. Z 19 tys. km linii kolejowych dotychczas zelektryfikowa- no 12 tys. Pozostaje pytanie, co zrobić z pozostałymi 7 tys. Są to w większości linie lokalne o mniejszym ruchu. Siłą rzeczy jeździ tam tabor spalinowy. Unia Europejska od dawna nie dopłaca do tego typu taboru. Czekają nas długo- falowe inwestycje, aby ukończyć przed 2050 r. – stawianym przez UE jako cel – zeroemisyjność przemysłu. Dla kolei te terminy są jeszcze krótsze – pierwsze daty osiągania transformacji ekologicznej transportu kolejowego to już 2030 r.

Arkadiusz Siwko: W przemyśle obronnym obowiązują takie same zasady, jak w całej gospodarce. Najlepiej sprzedają się produkty dobre i tanie. W tej dziedzinie możemy się pochwalić po- ważnymi dokonaniami. Wojna w Ukrainie pokazała, jak bardzo zmieniła się technologia – najważniejsze działania są prowadzone w powietrzu. Segment zbrojeniowy korzysta z zielonej energii, ale nie może zrezygnować ze współpracy ze stalowniami i producentami silników spalinowych.

Tomasz Pawlikowski: Nawiązując do pana wypowiedzi, warto zauważyć, że technika obronna idzie w kierunku – paradoksalnie – zrównoważonym, ponieważ skupia się na eliminacji za- grożeń z jak najmniejszym skutkiem dla otoczenia i środowiska.

Arkadiusz Siwko: Należy na to spojrzeć raczej jako na oczekiwanie kulturowe świata demokratycznego, żeby teren działań zbrojnych był precyzyjnie określony, a broń likwidowała cele wojskowe. Trzeba pamiętać o tym, że działalność przemysłu obronnego jest odpowiedzią na określone zagrożenia.

Ryszard Hordyński: Nie możemy zapominać o społecznych aspektach zrównoważonego rozwoju, które również będą miały wpływ na konkurencyjność naszej gospodarki. Polska ma najniższy wskaźnik w całej UE osób z niepełnosprawnościami, które są aktywne zawodowo. Kolejna kwestia to wspieranie kobiet w sektorze wyso- kich technologii. Wymaga to myślenia strategicznego – aktywności już na po- ziomie szkół średnich i wyższych. Jako firma podejmujemy różne inicjatywy w tej dziedzinie.

Na koniec padło pytanie, czym dla panów jest zrównoważony rozwój z perspektywy biznesowej i osobistej?

Ryszard Hordyński: Dla mnie to pewne- go rodzaju drogowskaz. Mapa drogowa pokazująca, w którą stronę powinniśmy zmierzać, ale też działanie przeciw wykluczeniom oraz na rzecz poszko- dowanych grup społecznych.

Arkadiusz Siwko: Jest to piękna idea. Chcąc udzielić realistycznej odpowie- dzi na to pytanie, należałoby zapytać mieszkańców ściany wschodniej czy ziem zachodnich. Odpowiedź zapewne byłaby podobna: jesteśmy na początku tego procesu.

Tomasz Pałaszewski: Jest to wielka inwestycja gospodarcza, ale też oso- bista. Gospodarcza, zaplanowana na 20 lub więcej lat, żeby żyło nam się lepiej. To również moje marzenie, żebyśmy naszym dzieciom pozostawili świat intensywnie kolorowy, naturalnie pachnący – nie tylko w parkach narodowych.

Partnerami wydarzenia były firmy Huawei Polska oraz Soonly Finance

Czy branża farb nadal będzie mogła używać ważnej substancji czynnej?

Czy branża farb nadal będzie mogła używać ważnej substancji czynnej? Trwa procedura zatwierdzenia propikonazolu

Na forum Unii Europejskiej trwa procedura przedłużenia stosowania propikonazolu. To ważna substancja czynna, wykorzystywana w produktach do konserwacji drewna, w wielu obszarach. Decyzja będzie miała bardzo duży wpływ na polską branżę farb oraz związane z nią sektory. Dlatego o przedłużenie stosowania substancji aktywnie zabiega Polski Związek Producentów Farb i Klejów.

Planowana data wygaśnięcia stosowania propikonazolu to grudzień 2023 roku. Reprezentowana przez Polski Związek Producentów Farb i Klejów (PZPFiK) branża farb wnioskuje o odnowienie zatwierdzenia jego stosowania jako substancji czynnej w produktach biobójczych, przeznaczonych do konserwacji drewna.

Branża liczy na pozytywne rozstrzygnięcie i możliwość dalszego stosowania substancji. To niezwykle istotne, gdyż brak jej zatwierdzenia miałby bardzo negatywny wpływ na działalność gospodarczą wielu sektorów rodzimej gospodarki. Obecnie na rynku nie ma bowiem dostępnej alternatywy dla propikonazolu, a opracowanie i wprowadzenie nowego produktu biobójczego trwa wiele lat, zwłaszcza dla wyrobów zawierających inne substancje czynne.

PZPFiK wystosował pismo do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, w którym wskazał kluczowe znaczenie dalszego stosowania propikonazolu dla funkcjonowania branży oraz jakości wyrobów.

Na forum Unii Europejskiej sprawę opiniuje Komitet ds. Produktów Biobójczych Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA), a decyzję, na podstawie opinii ECHA, podejmie Komisja Europejska. Rozstrzygnięcie powinno nastąpić w najbliższym czasie. Propikonazol ze względu na swoją bardzo wysoką skuteczność wykorzystywany jest w konserwacji drewna od co najmniej trzech dekad. Jest to fungicyd o szerokim spektrum działania, chroniący drewno przed grzybami pleśniowymi i sinizną.

Komentarz Bartłomieja Ślązaka, Dyrektora Zarządzającego PZPFiK:

Obecnie branża testuje alternatywne produkty biobójcze wolne od propikonazolu. Oparte są na nowych substancjach czynnych. Prognozujemy jednak, iż testy skuteczności zakończą się dopiero w latach 2027-2028. Wynika to stąd, iż długoterminowy test skuteczności roztworów do impregnacji drewna wymaga 5-letniego testu ekspozycji. To natomiast czyni je niezgodnymi z planowaną datą wygaśnięcia stosowania propikonazolu, czyli grudniem 2023 roku.

W międzyczasie tylko alternatywy oparte na kombinacji propikonazolu, tebukonazolu i IPBC mogą być stosowane przez naszych klientów. Inne rozwiązania są niestety niezgodne z potrzebami i przeznaczeniem wielu branż, np. okien i drzwi drewnianych.

W konsekwencji, bez propikonazolu można oczekiwać całego szeregu niepożądanych skutków m.in. takich jak korozja okuć czy śrub montażowych oraz znaczne odbarwienia powłoki. Stosowanie tej substancji ma więc olbrzymie znaczenie dla branży zarówno bezpośrednio dla przemysłu, jak i rynku profesjonalnego.

Pragniemy jednocześnie podkreślić, iż wprowadzono już środki ograniczające ryzyko w celu ochrony pracowników fabryk (zautomatyzowany proces i stosowanie środków ochrony indywidualnej), profesjonalistów (szkolenia i noszenie środków ochrony indywidualnej), użytkowników końcowych (stosowane są np. powłoki nawierzchniowe) oraz środowiska (rozwiązania konstrukcyjne fabryk zapobiegające wyciekom i odpowiedni skład produktów zapobiegający wymywaniu) – dodaje Bartłomiej Ślązak.  

PZPFiK będzie na bieżąco informować o rozstrzygnięciach dotyczących zatwierdzenia dalszego stosowania substancji.

 

Wyzwanie emerytalne naszych czasów

Międzynarodowa współpraca i wymiana doświadczeń – wyzwania emerytalne i demograficzne zmieniającego się świata

W dniu 19 kwietnia br. w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie odbyła się konferencja „Społeczeństwo, gospodarka i finanse w obliczu zmienności rynku i demografii”. Jej celem była przede wszystkim wymiana doświadczeń w zakresie europejskich systemów długoterminowego oszczędzania. Rozmawiano także o rynku benefitów zmieniającego się społeczeństwa, a także oceniano wpływ wojny w Ukrainie na portfele inwestycyjne przyszłych emerytów. Organizatorami konferencji były: PFR Portal PPK oraz Fundacja GPW. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz ambasada brytyjska.
Europejskie systemy zabezpieczenia emerytalnego borykają się z podobnymi problemami. Starzenie się społeczeństw i postępująca niewydolność publicznych systemów emerytalnych przekładają się na rozwój produktów oszczędnościowych w ramach III filaru. – Mimo że wyzwania w skali całego kontynentu będą podobne, to doświadczenia oraz podejmowane w ramach europejskich systemów emerytalnych działania mogą być zupełnie inne. Dlatego zorganizowaliśmy tę konferencję, by zderzyć ze sobą różne punkty widzenia, różne międzynarodowe wnioski i obserwacje i zainspirować się – czy to do wprowadzenia ewentualnych zmian, czy do rozwoju tych zagadnień, nad którymi aktualnie pracujemy – powiedział Robert Zapotoczny, prezes PFR Portal PPK.

Wyzwania systemu emerytalnego w Polsce
O wyzwaniach stojących przed systemem zabezpieczenia emerytalnego w Polsce mówiła prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS. – W większości krajów Unii Europejskiej, zwłaszcza w Polsce, za bezpieczeństwo socjalne osób w wieku nieaktywnym ekonomicznie, bo skorzystały z prawa do emerytury, odpowiada system publiczny. Natomiast w wielu krajach jest inaczej. Ta dywersyfikacja polega na tym, że państwo ustanawia system emerytalny, utrzymuje go, odpowiada za jego funkcjonowanie, za gwarancję wypłaty, ale tworzy też warunki, żeby emerytura pochodziła z różnych źródeł, a więc także tych, za które odpowiada pracodawca i my, obywatele, uczestnicy rynków finansowych. I to jest wielkie zadanie, które mamy do wykonania w perspektywie przyszłości – powiedziała, otwierając konferencję. Jak jednak skłonić Polaków do oszczędzania na przyszłość? – Planujemy wdrożyć Centralną Informację Emerytalną (CIE), czyli jedno miejsce, w którym znajdziemy informacje o wszystkich naszych kontach emerytalnych, po to, aby ludzie podejmowali racjonalne decyzje i żeby nastąpiła realna dywersyfikacja. Jak obywatele zobaczą, na co mogą liczyć, to być może zdecydują się oszczędzać dodatkowo, być może przestaną godzić się na pracę na czarno, być może zdecydują się zmienić strategię inwestycyjną, być może zdecydują się na dłuższą pracę – prognozował Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR SA.

Wyzwania emerytalne współczesnego świata

Konferencja „Społeczeństwo, gospodarka i finanse w obliczu zmienności rynku i demografii” to jedyne w Polsce wydarzenie umożliwiające międzynarodową współpracę i wymianę doświadczeń w zakresie systemów emerytalnych w tak szerokim zakresie. W panelu „Wyzwania emerytalne współczesnego świata” udział wzięli: prof. Gertruda Uścińska (prezes ZUS, Polska), prof. Inmaculada Domingu- ez Fabian (Uniwersytet Estremadury, Hiszpania), prof. Maria Mercè Claramunt Bielsa (Uniwersytet w Barcelonie, Hiszpania), dr Seda Peksevim (Pensión Research & Consulting, Turcja), prof. Thomas Post (Uniwersytet Maastricht, Holandia), Dan McLaughlin (Smart, Wielka Brytania). Panel poprowadził Jakub Janas (Investment & Pensions Europe, Wielka Brytania). Rozmowa dotyczyła przede wszystkim wyzwań demograficznych, z jakimi mierzą się poszczególne państwa.

Holendrzy nie boją się emerytury.
– W Holandii jesteśmy w luksusowej sy- tuacji, ponieważ mamy I i II filar, mamy dodatkowo takie zabezpieczenie przed ubóstwem – bez względu na to, czy pracujemy, czy nie. Co ważne, 90 proc. społeczeństwa ma zabezpieczenia eme- rytalne – nie mamy takich problemów, jak większość krajów, nie boimy się, że będziemy głodować na emeryturze z powodu braku środków – powiedział prof. Thomas Post.

– W Turcji osoby w wieku poniżej 45. roku życia są automatycznie zapisy- wane do programów emerytalnych. Mamy hojne dopłaty ze skarbu państwa, natomiast nie są one zapewniane podczas całego cyklu życia. Dlatego, niestety, ok. 60 proc. osób uprawnionych wycofuje się z tego programu. To, czego potrzebujemy na rynkach wschodzących, to rozwiązania tech- nologiczne, bo nie ma jednego wyjścia idealnego dla wszystkich, każda zmiana systemowa musi uwzględniać obecną sytuację w danym kraju” – oceniła dr Seda Peksevim.

Przed większością krajów stoją wyzwania demograficzne, w tym starzenie się społeczeństw, kurczenie populacji oraz wydłużająca się długość życia.

– W zeszłym roku po raz pierwszy populacja chińska skurczyła się i są to spadki na poziomie setek milionów. Gdy rozmawiamy o demografii, to nie ma znaczenia, czy mówimy o Chinach, czy Słowenii, bo prawie wszystkie kraje mają do czynienia z takimi samymi problemami, o jakich rozmawiamy dzisiaj – powiedział Dan McLaughlin. Maria Mercè Claramunt Bielsa przedstawiła wyniki hiszpańskich badań. – Wskazują one, że jest wiele analogii do sytuacji w różnych krajach. Badaliśmy średnią długość życia w 1990 i 2030 r. Wynosi ona w wielu miejscach ponad 80 lat. W większości krajów ta wartość będzie się wydłużać. W Hong- kongu średnia długość życia będzie wynosić ponad 90 lat dla kobiet i 85 dla mężczyzn – stwierdziła. O problemach hiszpańskiego systemu zabezpieczenia społecznego mówiła także prof. Inmaculada Dominguez Fabian. – Hiszpania jest krajem, który ma chyba największy problem, jeśli chodzi o długowieczność. Mamy wysoką stopę zastąpienia, wynoszącą 90 proc., ale mamy równocześnie problem z wypłacalnością tego systemu. Rok temu, w 2022 r., mieliśmy 9 mln emerytów, przy 22 mln pracujących, a w 2050 r. będzie to już 16 mln emerytów, przy 28 mln pracujących. Liczba pracowników nie zwiększa się tak jak liczba emerytów – wskazała.

Ekonomia behawioralna w kształtowaniu świadomości emerytalnej
Dlaczego ludzie nie oszczędzają na przyszłość i w jaki sposób zachę- cić ich do budowania zabezpieczenia emerytalnego? O tym w panelu „Wy- korzystanie ekonomii behawioralnej w kształtowaniu świadomości eme- rytalnej” rozmawiali: dr Jesús María García Martínez (Uniwersytet w Barce- lonie, Hiszpania), prof. José Vila (Uni- wersytet w Walencji, Hiszpania), Žiga Vižintin (Słowenia), Roberto Carcache (Portugalia) oraz Robert Zapotoczny (PFR Portal PPK, Polska). Rozmowę prowadził Jakub Janas.
– Większość osób jest w programach emerytalnych, ale jest to udział pa- sywny. Ci ludzie potrzebują impulsu do podjęcia ważnych decyzji, stąd nasze zainteresowanie ekonomią behawioralną – podzielił się swoim doświadczeniem Žiga Vižintin. Dlaczego mamy problem z oszczędzaniem? – To przede wszystkim brak zrozumienia, jak działa system publicznych ubezpieczeń społecznych. Drugi problem jest natury behawioralnej. Ludzie mają trudność z odkładaniem czegoś dzisiaj, żeby cieszyć się tym za 30–40 lat. Ekonomia behawioralna może nam pomóc w rozwiązaniu tego problemu – wyjaśnił Jesús María García Martínez. Krytyczną kwestią jest wyjaśnienie, w jaki sposób podejmujemy decyzje. – Przeprowadzamy teraz badania do- tyczące tego, w jaki sposób podejmują decyzje osoby, które korzystają ze sztucznej inteligencji. Chcemy zidentyfikować, w którym momencie, kiedy ktoś korzysta np. z aplikacji, najlepiej jest zaprezentować informacje i w ja- kiej formie, żeby przekonać odbiorcę do zwiększenia swoich oszczędności. Na razie ten wpływ nie jest duży, ale przy obecnym tempie rozwoju technologii wkrótce będzie ogromny – ocenił José Vila.

Paneliści odnieśli się także do tematu Pracowniczych Planów Kapitałowych. – Portugalia ma opóźnienie w stosunku do Polski, bo u nas tylko 2 proc. pracow- ników ma takie dodatkowe oszczęd- nościowe plany pracownicze, co daje 16 mln aktywów. Aby uzupełnić braki w systemie ubezpieczeń społecznych, rząd wprowadził dobrowolne rachunki oszczędnościowe. Chodziło w nich o to, żeby ludzie odkładali dobrowolnie część swojego dochodu. Interesujące jest to, że od 2007 do 2019 r. tylko 9 tys. osób zaczęło to robić. Dla mnie PPK jest wspaniałą inicjatywą ze względu na sposób interakcji obywateli z państwem – podsumował Roberto Carcache.

Benefity pracownicze zmieniającego się społeczeństwa – perspektywy i oczekiwania

Druga część konferencji dotyczyła rynku polskiego. Tematem rozmowy prowadzonej przez Martę Piasecką, dziennikarkę TVP i Polskiego Radia, była rola benefitów pracowniczych w pozyskiwaniu najbardziej utalentowanych pracowników oraz poszerzenie oferty benefitów o programy emerytalne, współfinansowane przez pracodawców. W panelu udział wzięli: Sylwia Bilska (General Manager i członek zarządu Edenred Polska), dr Wojciech Nagel (przewodniczący Rady Nadzorczej Fundacji GPW), Cezary Kaźmierczak (prezes zarządu Związku Pracodawców i Przedsiębiorców), Tomasz Więckowski (prezes zarządu Agencji Kore), Danu- ta Kisielewska (dyrektor personalna PHH), Sławomir Łopalewski (dyrektor zarządzający LuxMed Ubezpieczenia) oraz Helena Gądek (manager Zespołu Benefitów Santander Bank Polska). W panelu poruszony został temat Pracowniczych Planów Kapitałowych, które mogą być formą oszczędzania, inwestowania i zabezpieczenia na trud- ne czasy. – To pierwszy produkt, który powstał na przestrzeni trzech dekad funkcjonowania polskiego rynku finansowego, który łączy trójporozumienie: pracodawcy, pracownika i państwa. Dzięki temu oszczędności pracownika mogą szybciej rosnąć. Jeżeli byśmy wszystkie formy oszczędzania pod- sumowali, włączając w to czynne rachunki w IKE i IKZE, to mielibyśmy ok. 4,5 mln osób. To dobra baza, żeby temat oszczędzania rozwijać – wyjaśnił dr Wojciech Nagel.

Benefit powinien odpowiadać na bieżące potrzeby pracowników. – Benefity pracownicze mają pełnić trzy funkcje z punktu widzenia ekonomicznego: mają zwiększać możliwości zakupowe pracownika, czyli pracownik ma zyskiwać większą siłę nabywczą; pracodawca wspiera rozwój pracowników przez benefity i ponosi koszty poza wynagrodzeniem za pracę; benefity powinny być wspierane przez administrację publiczną przez zwolnienia podatkowe. To jest bardzo ważne, bo to zwolnienie i zapewnienie celowości powoduje recyrkulację tych pieniędzy w gospodarkę państwową. Dzięki benefitom małe i średnie przedsiębiorstwa mogą walczyć o zdobycie i utrzymanie najlepszych talentów na rynku pracy. Jako Edenred zachęcamy do weryfikacji ponoszonych inwestycji na pracowni- ka i zapewnienia mu odpowiedniego wsparcia w danym momencie, bez utartych wzorów – powiedziała Sylwia Bilska. Benefity to również forma konkurowania firm o pracowników. – Duże znaczenie z punktu widzenia pracowników ma to, co realnie przekłada się na siłę nabywczą. To jest miernik i wskazówka dla pracodawców. Dlatego dużą popularnością cieszą się karty lunchowe czy dopłaty do wakacji. Z punktu widzenia pracodawcy każda forma pozapłacowego podnoszenia standardu pracy jest bardzo atrakcyjna z uwagi na wysokie opodatkowanie pracy – wskazał Cezary Kaźmierczak. Czy oczekiwania pracowników, jeśli chodzi o benefity, ewoluują? Na wpływ pracowników, wchodzących aktualnie na rynek pracy, zwracał uwagę Tomasz Więckowski. – Na rynku MŚP temat benefitów jest trudny przede wszystkim dlatego, że firmy mają swoje ograniczenia budżetowe, a pracownicy, szczególnie młodzi, należący do po- kolenia płatków śniegu, wchodzący na rynek pracy, mają swoje oczekiwania. Pandemia wiele nam zmieniła w tym zakresie. „Elastyczność” jest w tym przypadku słowem kluczem. Pracownicy doceniają możliwość pracy zdalnej, hybrydowej lub w formie workation – zaznaczał. Prelegenci zwracali uwagę, że oprócz motywacji, rywalizacji i realnych korzyści materialnych pracownicy – za pomocą benefitów – mogą zwiększać swoje zaangażowanie na rzecz społeczeństwa oraz dbać o zdrowie i sprawność fizyczną. Benefity nie powinny być okazjonalne, ich cechą powinna być stałość i możliwość rozwoju. W rozmowie pojawił się także wątek pracowników z Ukrainy. Oni również są zainteresowani możliwością korzystania z benefitów, ale potrzeby i oczekiwania tych pracowników mogą być inne. Okazuje się, że benefitem może być np. system premiowo-moty- wacyjny, możliwość uzyskania miejsca zamieszkania przez jakiś czas, pomoc w założeniu konta bankowego czy nauce języka polskiego, a także integracja kulturowa.

Nowatorski program z elementami rywalizacji wprowadził Polski Holding Hotelowy. – Kwestia benefitów bardzo się zmieniła. Reprezentuję branżę hotelarską, a to praca przede wszystkim z ludźmi. Oferujemy benefity tradycyjne, czyli sponsorowany pakiet ubezpieczenia na życie, pakiet medyczny, możliwość nauki języków obcych, zniżki w hotelach z naszej sieci. Poza tym proponujemy pracownikom udział w programie, który wymyślili- śmy, a który nosi nazwę „Ambasador”. Bierze w nim udział obecnie ponad 70 proc. pracowników. W programie zbiera się punkty, które można wymienić na nagrody w formie pieniężnej. Punk- ty przyznajemy przede wszystkim za działalność społeczną, np. za wsparcie domów dziecka, schroniska czy udział w biegu charytatywnym, za działania profilaktyczne, a także za uzyskanie po- chwały, dzięki czemu rozwijamy relacje interpersonalne – powiedziała Danuta Kisielewska, dyrektor personalna PHH. Nadal dużym zainteresowaniem pracowników cieszy się opieka zdrowotna. – Według najnowszego raportu „Barometr polskiego rynku pracy” mamy rynek pracownika: ponad 70 proc. pracowników jest zadowolonych z pracy, ponad 50 proc. spodziewa się podwyżki, a pracodawcy mają coraz większy problem ze znalezieniem pracowników (28 proc. pracodawców w Polsce i aż 41 proc. pracodawców w samym woj. mazowieckim). Z raportu wynika też, że wiele osób nadal wysoko ceni benefity medyczne. Dlatego LuxMed wprowadził ubezpieczenia szpitalne, jedyne takie ubezpieczenie na rynku. Ten benefit polega na leczeniu ludzi, a nie wypłacaniu pieniędzy. W ubezpieczeniach tych nie ma sumy ubezpieczenia, leczonych jest 80 proc. dolegliwości w 10 dziedzinach medycyny, a dodatkowo mamy własne szpitale. Ten benefit oferuje koordynację opieki medycznej od samego początku. Co ciekawe, istnieje związek między posiadaniem ubezpieczenia szpitalnego a długością życia i potwierdzają to wyniki badań Eurostatu – wyjaśnił Sławomir Łopalewski.

Najważniejsze w świadczeniach pozapłacowych jest reagowanie na bieżące potrzeby pracowników i sprawdzanie, czy oferowane im benefity są odpowiednie. – Społeczeństwo się zmienia, więc dokonujemy rocznego przeglądu benefitów, chcemy weryfikować na bieżąco potrzeby pracowników, aby nieszablonowo podchodzić do te- matu. Pytamy o to, co z naszej oferty benefitów podoba się pracownikom, co nie, diagnozujemy punkty zapalne i sprawdzamy, które zmiany możemy wprowadzić już, w krótkiej perspektywie. Dzięki temu corocznemu przeglądowi mamy poczucie kontroli nad tym obszarem, wiemy, co jest potrzebne naszym pracownikom i w którą stronę mamy iść. Poza tym ważną kwestią w zakresie benefitów jest utrzymanie stałego poziomu zadowolenia pracowników z oferowanych benefitów – pod- sumowała Helena Gądek.

Portfele inwestycyjne po roku wojny w Ukrainie
Ostatni panel konferencji dotyczył wyzwań rynku finansowego w kontekście zarządzania ryzykiem emerytalnym w przyszłości. W rozmowie prowadzonej przez Michała Duńca, prezesa serwisu Analizy Online, udział wzięli: Grzegorz Chłopek (wiceprezes PKO TFI), Sebastian Buczek (prezes Quercus TFI), Marlena Janota (członek zarządu Santander TFI), Izabela Kozakiewicz-Frańczak (partner zarządzający iKsync.com) oraz dr Marcin Żółtek (wiceprezes TFI PZU). Punktem wyjścia do dyskusji był temat wysokiej inflacji, która może pomagać lub przeszkadzać w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Czy zmiana w podejściu do oszczędzania z powodu inflacji jest konieczna?

Zdaniem Grzegorza Chłopka taka zmiana nie jest konieczna. Ma to związek z przejściowym charakterem pewnych zjawisk czy sytuacji gospodarczych, które będą wpływały na nasze oszczędzanie w długoterminowym horyzoncie. Argumentem przemawiającym za tą zmianą jest natomiast dłuższe trwanie życia. Co istotne – żyjemy dłużej, a wieku emerytalnego podnosić nie chcemy. – Aktywa, które gromadzimy na jesień życia, są zupełnie nieoptymalnie alokowane. Abstrahuję od tego, ile oszczędności trzymamy w bankach na lokatach, a ile na rynku kapitałowym. Ale nawet to, co jest na rynkach kapitałowych, to proporcja nieoptymalna, bo ok. 22 proc. to akcje, a 78 proc. to obligacje. To stawia nas w gorszej sytuacji w porównaniu z tym, co robią np. Amerykanie, którzy stawiają wyraźnie na rynek kapitałowy. Skład ich portfeli łączy się z trochę większym ryzykiem, co w dłuższym terminie i przy odpowiedniej dywersyfikacji przynosi wyższe stopy zwrotu – wskazał wiceprezes PKO TFI. Sebastian Buczek został zapytany o potencjał Polski w zakresie gromadzenia środków z przeznaczeniem na cele emerytalne w takich programach, jak np. PPK. „Wybuch wojny w Ukrainie to zmiana fundamentalna, bo przez wiele lat było zaniedbywane tzw. ryzyko geopolityczne. Ubiegły rok uświadomił nam, że jest to czynnik ryzyka, którego nie wolno zaniedbywać. To nowe zjawisko i jest ono nawet ważniejsze od inflacji, bo inflacja, mimo wszystko, jest zjawiskiem raczej tymczasowym, będącym pokłosiem kilku zdarzeń – na czele z olbrzymią płynnością wprowadzoną do systemu przez wszystkie banki centralne w latach 2020–2021, kiedy wybuchła pandemia. Na to nałożyła się wojna i bardzo silny rynek pracy oraz kilka innych zjawisk – zaznaczył prezes Quercus TFI. – Jest wiele firm, w które warto inwestować długoterminowo na naszej warszawskiej giełdzie, co nie oznacza, że nie namawiamy do dywersyfikacji. Na pewno warto na polskim rynku inwestować w mniejsze i średnie spółki prywatne. Jest potencjał do inwestowania pieniędzy na naszej warszawskiej giełdzie, tylko trzeba starannie wybierać firmy – dodał. Reakcje inwestorów na wybuch wojny w Ukrainie zależały w dużej mierze od ich stażu. – Ci, którzy mieli za sobą doświadczenia wieloletnie, dłuższe niż tylko to, co się wydarzyło w Ukrainie, podeszli do sprawy spokojniej. Dużych zmian alokacji np. w portfelach PPK nie było. Natomiast zeszły rok był rokiem bardzo trudnym dla towarzystw funduszy inwestycyjnych, bo wszyscy odnotowywaliśmy ujemną sprzedaż netto, czyli umorzenia przeważały nad nabyciami – zmieniło się to na początku roku i to bardzo korzystnie. Natomiast u klientów przeważają instrumenty dłużne krótkoterminowe. Ale to, co widać w kontekście produktów emerytalnych i reakcji uczestników, to dłuższe trwanie przy produktach emerytalnych niż podstawowych. Wydarzenia rynkowe wpływają na uczestników tak, że wycofują środki przed czasem, natomiast wytrwali i doświadczeni zostają z nami – powiedziała Marlena Janota. Izabela Kozakiewicz-Frańczak wskazała, że z przeprowadzanych badań „Polak Inwestor” wynika mniejsza skłonność do ryzyka u pań niż u panów. Kobiety skłaniają się do inwestowania w nieruchomości, a jednocześnie dużo częściej wskazują na to, że inwestowałyby z uwagi na zabezpieczenie emerytalne lub zabezpieczenie przyszłości swoich dzieci. – Po wybuchu wojny w Ukrainie wielu mężczyzn odpowiadało, że inwestuje jak zwykle lub w miarę zachowawczo, a kobiety się wstrzymywały. Widać dużą aktywność kobiet w różnych działaniach dotyczących inwestycji zagranicznych. Ostatnie 2 lata, kiedy przyszła pandemia, a potem wojna w Ukrainie, to był czas, kiedy otworzyliśmy oczy jako inwestorzy indywidualni na to, jak dywersyfikować ten portfel nie tylko strukturalnie, lecz także geograficznie. To jest idealny moment na edukowanie inwestorów – podsumowała. Podczas debaty eksperci zastanawiali się także, czy oszczędności emerytalne powinny finansować odbudowę Ukrainy, o czym coraz więcej mówi się w deba- cie publicznej. – Podstawowym zadaniem oszczędności emerytalnych jest zapewnienie godziwej emerytury. Nie wspieranie gospodarki, nie odbudowa Ukrainy, lecz zapewnienie godziwej emerytury naszym klientom. Dlatego boję się takich pomysłów. Myślmy inaczej. Oczywiście są podmioty w Polsce, które zapewne będą beneficjentami odbudowy Ukrainy. Będą to inwestycje podwyższonego ryzyka, z wielu powodów. Pamiętajmy, że Ukraina to kraj, który przed wybuchem wojny funkcjonował słabo w sensie instytucji demokratycznych, bezpieczeństwa inwestowania. Była daleka od standardów, których oczekujemy – zaznaczył Marcin Żółtek. Sektorem, który jest wskazywany przez inwestorów jako ten potencjalnie będący benefitem zakończenia wojny, jest sektor budowlany i to szeroko rozumiany ze względu na ogrom zniszczeń w Ukrainie. – To dotyczy zarówno spółek stricte budowlanych, na czele z największą spółką budowlaną w Polsce, będącą jednocześnie spółką giełdową, czyli Budimexem, jak i spółek, które prowadzą działalność okołobudowlaną. Tego typu podmiotów jest na naszej warszawskiej giełdzie co najmniej kilkanaście i inwestorzy będą się im na pewno bacznie przyglądać – podsumował prof. Sebastian Buczek. Patronami honorowymi konferencji byli: Ministerstwo Rozwoju i Techno- logii, Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz ambasada brytyjska. Partnerami wydarzenia byli: Edenred Polska, Lux- Med Ubezpieczenia, Analizy Online oraz Quercus TFI. Patronat medialny objęły: „Gazeta Ubezpieczeniowa”, magazyn „Manager” oraz portal Comparic.

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...