Są wydarzenia, na które się przychodzi. I są takie, na które się czeka. Trzecia edycja Balu Francuskiego Vive La France, organizowanego przez Elite Club Poland, bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. Już 22 sierpnia warszawskie pałacowe wnętrza i malownicze ogrody zamienią się w scenę rodem z francuskiego filmu – pełną elegancji, muzyki, wyśmienitych smaków i ludzi, którzy wiedzą, że życie warto celebrować z klasą.
Elite Club Poland od lat udowadnia, że biznes i lifestyle mogą tworzyć harmonijną całość. To klub ludzi sukcesu, przedsiębiorców, liderów, artystów i pasjonatów dobrego życia, którzy równie wysoko cenią inspirujące rozmowy, co wspólnie spędzony czas. Bal Francuski stał się już jedną z najbardziej wyczekiwanych letnich tradycji klubu.
Tegoroczna edycja zapowiada się wyjątkowo. Goście będą mogli delektować się wyborną kuchnią inspirowaną smakami Francji i Polski, wznieść toast szlachetnymi trunkami oraz zanurzyć się w atmosferze, w której paryska elegancja spotyka polską gościnność.
Wieczór uświetni niezwykły blok artystyczny. Jednym z jego najważniejszych punktów będzie pokaz mody inspirowany Paryżem, przygotowany przez wyjątkowego polskiego projektanta, którego kolekcja przeniesie gości na wybiegi francuskiej stolicy mody. Nie zabraknie również muzycznych emocji – artyści wykonają największe francuskie przeboje, które od pokoleń rozpalają serca miłośników romantycznych melodii.
A skoro Francja, to… czy można wyobrazić sobie taki wieczór bez słynnego can-can? Oczywiście, że nie! Energia, pióra, uśmiechy i odrobina paryskiego szaleństwa przypomną wszystkim, że elegancja i poczucie humoru od zawsze idą we Francji w parze.
Bal zgromadzi międzynarodowych gości, członków Elite Club Poland, partnerów biznesowych, przyjaciół klubu oraz osoby, które cenią najwyższą jakość wydarzeń, inspirujące relacje i wyjątkową atmosferę. To będzie wieczór pełen nowych znajomości, wartościowych rozmów i wspomnień, które pozostaną na długo po ostatnim tańcu.
Bo Vive La France to znacznie więcej niż bal. To spotkanie ludzi z pasją, święto elegancji i dowód na to, że najlepsze biznesowe relacje często zaczynają się od wspólnego toastu, uśmiechu i odrobiny francuskiego joie de vivre.
ScreenshotScreenshot
22 sierpnia Warszawa ponownie zabrzmi francuskimi melodiami. Będzie stylowo, będzie z klasą, będzie odrobinę po parysku i całkiem sporo po elitarnemu. A jeśli ktoś zapyta, jaki jest przepis na idealny letni wieczór, odpowiedź będzie prosta: Vive La France z Elite Club Poland! Jednak prawdziwe piękno tego wieczoru nie będzie mierzone jedynie blaskiem pałacowych wnętrz, wykwintną kuchnią czy artystycznymi atrakcjami. Od początku ideą Balu Francuskiego Vive La France jest bowiem łączenie świata biznesu, kultury i filantropii.
Podczas tegorocznej edycji Elite Club Poland z dumą wesprze Fundację MyWay, założoną przez aktorkę Romę Gąsiorowską. Tradycyjnie odbędzie się wyjątkowa licytacja charytatywna, z której dochód zostanie przeznaczony na działania fundacji wspierające dzieci i młodzież. To moment, który przypomina wszystkim uczestnikom, że prawdziwa elegancja wyraża się przede wszystkim w otwartym sercu i gotowości do niesienia pomocy.
Nieprzypadkowo ikoną Balu pozostaje Grace Kelly – symbol ponadczasowej klasy, wdzięku i kobiecej siły, ale także kobieta, która swoją pozycję wykorzystywała do działalności dobroczynnej. Jej postawa od lat inspiruje Elite Club Poland, pokazując, że luksus nabiera prawdziwego znaczenia dopiero wtedy, gdy dzielimy się dobrem z innymi.
Bo choć tego wieczoru zachwycać będą francuskie melodie, pokaz mody, szlachetne trunki i paryski can-can, najważniejsze pozostaną dzieci. To właśnie dla nich biją serca organizatorów, partnerów i gości, którzy udowadniają, że wspólnie można tworzyć świat nie tylko piękniejszy, ale przede wszystkim lepszy.
To właśnie dlatego Vive La France jest czymś więcej niż balem. Jest spotkaniem ludzi sukcesu, którzy wiedzą, że największą wartością nie są splendory i brawa, lecz możliwość niesienia nadziei tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Bo prawdziwa elegancja zaczyna się od empatii, a najpiękniejszym gestem jest wyciągnięta dłoń do drugiego człowieka.
Medical technology concept. Remote medicine. Electronic medical record.
Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal – wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie z warunkami umowy Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal za około 1,8 mld USD w gotówce w momencie zamknięcia transakcji oraz wypłaci do 200 mln USD dodatkowego wynagrodzenia, uzależnionego od osiągnięcia wieloletnich celów przychodowych związanych z AI. Transakcja została jednomyślnie zatwierdzona przez Radę Dyrektorów Dassault Systèmes.
Wiodąca platforma ArisGlobal do zapewniania zgodności z regulacjami w przedsiębiorstwach, oparta na sztucznej inteligencji, obsługuje ponad 200 klientów, w tym połowę z 50 największych światowych firm z branży biofarmaceutycznej, a także przedsiębiorstwa z branży biotechnologicznej i medycznej, organizacje CRO oraz globalne instytucje ds. zdrowia. Jej podstawowa platforma, zaprojektowana z myślą o działalności prowadzonej w ściśle regulowanych sektorach stanowi integralny element kluczowych procesów operacyjnych i każdego roku wspiera przetwarzanie ponad 12 milionów zgłoszeń dotyczących bezpieczeństwa pacjentów. Firma zatrudnia ponad 1,3 tys. pracowników na całym świecie, a w 2026 r. ma osiągnąć przychody na poziomie 175 mln USD.
ArisGlobal działa na wysoce stabilnym i odpornym na zmiany rynku rozwiązań z zakresu zgodności z przepisami, którego wartość do 2030 r. ma rosnąć w dwucyfrowym tempie i osiągnąć 7,5 mld USD. Szacuje się, że coraz większa część wydatków na tym rynku będzie przypadać na oprogramowanie oraz rozwiązania AI. Przedsiębiorstwa z sektora biofarmaceutycznego i medtech wykorzystują innowacyjne rozwiązania ArisGlobal do kompleksowego zarządzania zgłoszeniami dotyczącymi bezpieczeństwa pacjentów, procesami z obszaru medical affairs, złożonymi zgłoszeniami regulacyjnymi oraz procesami jakościowymi. Stworzona z myślą o AI platforma NavaX AI umożliwia wykorzystanie sztucznej inteligencji klasy klinicznej na skalę produkcyjną w ściśle regulowanych środowiskach. Zapewnia wzrost produktywności przekraczający 30%, pomagając klientom automatyzować złożone procesy, poprawiać jakość danych, wzmacniać zgodność z regulacjami oraz generować informacje wspierające podejmowanie decyzji w całym cyklu życia produktu.
Przejęcie ArisGlobal przybliża Dassault Systèmes do realizacji ambitnego celu transformacji branży life sciences poprzez połączenie wyjątkowych kompetencji firmy w zakresie odkrywania nowych cząsteczek, badań klinicznych, produkcji i jakości z pozycją ArisGlobal jako lidera w obszarze procesów regulowanych oraz zarządzania dowodami z rzeczywistej praktyki klinicznej. Utworzenie ciągłego obiegu danych obejmującego cały cykl życia terapii pozwoli stworzyć zintegrowaną platformę danych i analityki, która pomoże firmom generować wiarygodne wyniki, przyspieszać innowacje, poprawiać efektywność operacyjną oraz rozwijać bardziej bezpieczne terapie dla pacjentów.
Pascal Daloz, CEO i przewodniczący zarządu w Dassault Systèmes komentuje:
Dziś dokonujemy kroku milowego w realizacji naszej wizji przekształcenia obszaru life sciences. Łącząc wiedzę z dziedziny cząstek chemicznych oraz dane o pacjentach i rzeczywistych efektach leczenia, tworzymy fundament nowej generacji rozwiązań dla tej branży. Wkracza ona w nową erę innowacji napędzaną przez sztuczną inteligencję i rozwój medycyny precyzyjnej, jednocześnie mierząc się z rosnącą złożonością operacyjną i coraz bardziej wymagającym otoczeniem regulacyjnym. Nasza wizja wirtualizacji tej branży nigdy nie była bardziej aktualna. Połączenie dowodów z rzeczywistej praktyki klinicznej z naszymi wyjątkowymi kompetencjami w zakresie modelowania i symulacji sprawia, że ta zintegrowana platforma danych i inteligentnej analityki radykalnie zwiększa możliwości rozwiązywania uporczywych wyzwań związanych z opracowywaniem nowych leków. Dzięki temu nasi klienci będą mogli szybciej dostarczać pacjentom bezpieczniejsze i bardziej innowacyjne terapie. Z radością witamy znakomity zespół zarządzający oraz wszystkich pracowników ArisGlobal w rodzinie Dassault Systèmes.
Aman Wasan, CEO w ArisGlobal dodaje:
Branża life sciences zbliża się do momentu zwrotnego w swojej historii. Jej przyszłości nie zbuduje lepsze oprogramowanie, lecz zintegrowana inteligentna analityka. Od dziesięcioleci organizacje z sektora life sciences funkcjonują w oparciu o rozproszone systemy i odizolowane środowiska danych obejmujące badania, rozwój oraz procesy regulowane. Dołączając do Dassault Systèmes, wykonujemy ważny krok w kierunku realizacji naszej wizji stworzenia zintegrowanej, kompleksowej platformy analityki opartej przede wszystkim na AI, która łączy fragmentaryczne zbiory danych i pozwala szybciej przekładać je na lepsze efekty leczenia pacjentów. Dassault Systèmes jako lider w dziedzinie sztucznej inteligencji opartej na nauce, koncentruje się na transformacji sektora life sciences na całym świecie. Możliwości firmy w zakresie wirtualnych bliźniaków, modelowania i symulacji, w połączeniu z platformątechnologiczną ArisGlobal oraz rozwiązaniami AI NavaX i XDI, tworzą fundament o wyjątkowych możliwościach. Wspólnie pomożemy naszym klientom przyspieszać innowacje, ograniczać złożoność i nieustannie czerpać wiedzę z każdego etapu cyklu życia terapii, aby szybciej dostarczać pacjentom lepsze efekty leczenia. Osobiście bardzo się cieszę, że dołączam do zespołu Dassault Systèmes i z entuzjazmem czekam na możliwość realizacji tej ambitnej wizji.
Oczekuje się, że przejęcie przyniesie synergię w zakresie przychodów, a biorąc pod uwagę atrakcyjny profil finansowy ArisGlobal oraz wysokie marże, zgodne z poziomem osiąganym przez Dassault Systèmes, powinno ono pozytywnie wpłynąć na wzrost przychodów i zysk na akcję już w pierwszym roku. Transakcja zostanie w całości sfinansowana ze środków pieniężnych wykazanych w bilansie, co pozwoli grupie zachować znaczną elastyczność finansową w przyszłości.
Zakończenie transakcji planowane jest na drugą połowę 2026 r., pod warunkiem uzyskania zgód organów regulacyjnych oraz spełnienia innych standardowych warunków dotyczących transakcji tego rodzaju.
Bliski Wschód ponownie znalazł się w centrum uwagi światowych rynków. Eskalacja konfliktu wokół Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportowych ropy naftowej i gazu – powoduje wzrost cen surowców oraz zakłócenie globalnych łańcuchów dostaw. Jak ta sytuacja wpływa na producentów chemii budowlanej i jakie są możliwe scenariusze rozwoju?
Po krótkim okresie względnej stabilizacji, będącym efektem podpisanego 17 czerwca 2026 r. memorandum pomiędzy USA i Iranem, na początku lipca doszło do eskalacji konfliktu. W rezultacie przywrócono sankcje na irańską ropę, ograniczono ruch statków przez Cieśninę Ormuz, a rynek ponownie zaczął uwzględniać ryzyko zakłóceń w światowym handlu surowcami. Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma również bardzo duży wpływ na europejski przemysł chemiczny, a w efekcie na ceny produktów końcowych, takich jak farby, kleje i lakiery.
Choć producenci farb i klejów nie kupują bezpośrednio ropy naftowej, ich działalność jest silnie uzależniona od rynku petrochemicznego. Sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz wpływa zarówno na koszty produkcji, jak i na dostępność frachtu, ubezpieczeń, terminów dostaw i zapasów bezpieczeństwa. Mechanizm ten działa wielotorowo:
ryzyko logistyczne i koszty transportu: według danych agencji Reuters[1], składki ubezpieczenia od ryzyka wojennego wzrosły z poziomu około 0,2-0,25% wartości statku do nawet 3%, co dla tankowców o wartości 200-300 mln dolarów oznacza wielomilionowe koszty dodatkowe. Są one następnie przenoszone na stawki frachtowe, ceny transportu i czas jego realizacji,
ceny energii i komponentów: gdy rosną koszty ropy i gazu, presja kosztowa przechodzi na etylen, propylen, benzen, toluen, ksyleny, metanol i ich pochodne, co oznacza większość zmienność kosztów surowców stosowanych w produkcji farb, klejów i lakierów oraz opakowań tych wyrobów,
dostępność surowców: nawet po ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz priorytet w transporcie otrzymują ropa naftowa, paliwa i skroplony gaz ziemny (LNG), a następnie żywność i nawozy, podczas gdy chemikalia wracają do normalnego obrotu znacznie później. Oznacza to, że rynek produktów chemii budowlanej może normalizować się znacznie dłużej niż rynek energii,
zachowanie klientów: w pierwszej fazie kryzysu pojawia się zjawisko pre-buying: klienci kupują szybciej i więcej, aby zabezpieczyć produkcję. Następnie następuje faza wstrzymania zakupów, bo odbiorcy konsumują zapasy i czekają na rozwój sytuacji na rynku,
sytuacja europejskiego przemysłu chemicznego: z najnowszego raportu Cefic-Chemical Trends Report[2] wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r. wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskim przemyśle chemicznym wyniosło zaledwie 74,3%, podczas gdy średnia wieloletnia przekracza 81%. W tym samym okresie produkcja chemikaliów spadła o 3,2% rok do roku, a ceny gazu ziemnego w Europie pozostawały średnio 3,3 razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Oznacza to, że europejscy producenci już przed wybuchem obecnego kryzysu funkcjonowali przy znacznie wyższych kosztach niż ich globalni konkurenci.
Wpływ na rynek chemii budowlanej
Obecna sytuacja zwiększa przede wszystkim zmienność rynku surowców. – Producenci muszą liczyć się z wahaniami cen produktów petrochemicznych, większą niepewnością dostaw oraz utrudnionym planowaniem zakupów. Krótsza ważność ofert, ograniczona dostępność komponentów i wydłużające się terminy dostaw z Bliskiego Wschodu i Azji mogą utrzymywać się jeszcze przez kilka miesięcy, nawet po ustabilizowaniu sytuacji. Jednocześnie na rynku europejskim rośnie konkurencja ze strony dostawców z Chin– podkreśla Magdalena Chudziak, Managing Director w firmie KRAHN Chemie Polska i Członek Zarządu Polskiego Związku Producentów Farb i Klejów (PZPFK).
Dla odbiorców końcowych oznacza to ryzyko wyższych cen, dłuższego oczekiwania na dostawy i ograniczonej dostępności części produktów. Najbardziej narażone są wyroby o niskiej marży, natomiast w przypadku produktów specjalistycznych większym wyzwaniem może być dostępność odpowiednich surowców niż ich cena.
Utrzymujący się, stosunkowo słaby popyt w Europie częściowo ogranicza presję cenową, jednak nie eliminuje ryzyka zakłóceń w dostawach surowców zależnych od importu z Bliskiego Wschodu i Azji.
Trzy scenariusze dla rynku na najbliższe 6 miesięcy
Na bazie aktualnych informacji i danych rynkowych można wyróżnić trzy możliwe scenariusze rozwoju sytuacji od lipca br. do stycznia 2027 roku:
scenariusz A: stopniowa stabilizacja sytuacji. W tym wariancie ceny ropy Brent mogłyby utrzymywać się w przedziale 70-80 dolarów za baryłkę, natomiast rynek petrochemikaliów potrzebowałby około sześciu miesięcy na stopniowy powrót do równowagi. Nawet wtedy utrzymałaby się jednak podwyższona premia logistyczna oraz wyższe koszty transportu do końca 2026 roku.
scenariusz pośredni (B): częściowe funkcjonowanie Cieśniny Ormuz przy utrzymujących się incydentach militarnych oraz wysokich kosztach ubezpieczeń. W takim wariancie ceny ropy pozostawałyby w szerokim przedziale 70-90 dolarów za baryłkę, a przedsiębiorstwa musiałyby funkcjonować w warunkach podwyższonej zmienności cen surowców i ograniczonej przewidywalności dostaw.
scenariusz C: najbardziej pesymistyczny wariant, który zakłada dalszą eskalację konfliktu i zamknięcie Cieśniny Ormuz. W takim przypadku ceny ropy mogłyby wzrosnąć nawet do 110-140 dolarów za baryłkę, a normalizacja rynku petrochemicznego mogłaby przesunąć się na drugą połowę 2027 roku. Oznaczałoby to utrzymującą się wysoką presję kosztową, większe ryzyko niedoborów wybranych surowców oraz dalsze pogorszenie rentowności producentów.
– Aktualne dane i wydarzenia z pierwszego tygodnia lipca 2026 r., takie jak ograniczony ruch statków, wysokie stawki ubezpieczeniowe, powtarzające się incydenty zbrojne oraz spór o przyszłe opłaty tranzytowe wskazują, że najbardziej prawdopodobny wydaje się obecnie scenariusz pośredni. Granica pomiędzy nim a scenariuszem pełnej eskalacji pozostaje jednak bardzo płynna. Sytuacja z ostatnich tygodni pokazały, że pojedynczy incydent może w krótkim czasie stanowić punkt zwrotny. Dodatkowym czynnikiem ryzyka są niskie zapasy ropy, które zwiększają podatność rynku na gwałtowne reakcje cenowe. Mimo to dotychczasowe zmiany cen sugerują, że scenariusz pełnej eskalacji jest najmniej spodziewany – komentuje Magdalena Chudziak.
Rekomendacje operacyjne dla firm z branży chemii budowlanej
W obliczu powyżej wymienionych wyzwań firmy powinny skoncentrować się na działaniach ograniczających ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw. Sytuacja w regionie Bliskiego Wschodu pozostaje dynamiczna, dlatego przed podjęciem decyzji zakupowych warto zweryfikować aktualny status żeglugi przez Cieśninę Ormuz (np. na podstawie danych IMO PortWatch lub Lloyd’s Joint War Committee). Kluczowe rekomendacje to:
weryfikacja portfela zakupowego pod kątem surowców pochodzących bezpośrednio lub pośrednio z regionu Zatoki Perskiej oraz dostawców korzystających z tras przez Cieśninę Ormuz,
rozważenie krótkoterminowego wydłużenie zapasów bezpieczeństwa dla kluczowych surowców (żywice, rozpuszczalniki, VAM) w horyzoncie do sierpnia 2026 r., kiedy wygasa bezcłowe okno tranzytowe,
dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia, z uwzględnieniem rosnącej obecności dostawców z Chin, przy jednoczesnej ocenie ryzyka jakościowego i regulacyjnego takich zmian,
unikanie długoterminowych kontraktów o stałej cenie w segmentach najbardziej wrażliwych (aromaty, olefiny) do czasu potwierdzenia trwałości rozejmu po 17 sierpnia 2026 r.,
bieżące monitorowanie sytuację geopolityczną i logistyczną, ponieważ rozwój wydarzeń może szybko zmienić warunki rynkowe.
Warto pamiętać, że wpływ obecnej sytuacji będzie różny dla poszczególnych przedsiębiorstw i zależy przede wszystkim od struktury zaopatrzenia oraz udziału surowców pochodzących z Bliskiego Wschodu i Azji. Aktualny kryzys przypomina, jak silnie globalne wydarzenia geopolityczne oddziałują na funkcjonowanie branży chemii budowlanej. W świecie coraz bardziej podatnych na zakłócenia łańcuchów dostaw przewagę konkurencyjną będą budować firmy, które potrafią szybko reagować na zmiany i skutecznie zarządzać ryzykiem.
Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite przychody w drugim kwartale wzrosły o 4% do 1,56 mld euro, a przychody z oprogramowania wzrosły o 4% do 1,40 mld euro. Przychody z subskrypcji i wsparcia wzrosły o 5%; przychody cykliczne stanowiły 81% przychodów z oprogramowania. Przychody z licencji i innego oprogramowania wzrosły o 1% do 272 mln euro. Przychody z usług wzrosły w tym kwartale o 6% do 155 mln euro.
Przychody wg regionów za drugi kwartał 2026
W obu Amerykach przychody z oprogramowania wzrosły w drugim kwartale o 5% i stanowiły 37% przychodów z oprogramowania. Ten wzrost napędzany jest głównie przez branże Home & Lifestyle, High-Tech and Industrial Equipment.
W Europie (38% przychodów z oprogramowania) odnotowano stabilny wynik po silnym wzroście w pierwszym kwartale. Wynikało to ze słabej koniunktury w sektorze motoryzacyjnym w Europie kontynentalnej, częściowo zrównoważonej dwucyfrowym wzrostem w Europie Północnej. Sektory energetyczny, sprzętu przemysłowego oraz lotniczy i obronny odnotowały solidny wzrost.
W Azji (25% przychodów z oprogramowania) odnotowano wzrost o 8%, osiągając doskonałe wyniki kwartalne, szczególnie w Indiach, Korei i Japonii. W Chinach przychody były niższe, ale portfel zamówień uległ poprawie. Silną dynamikę odnotowano w sektorach transportu i mobilności oraz zaawansowanych technologii.
Przychody z oprogramowania za drugi kwartał 2026
Do największego wzrostu przychodów z oprogramowania w tym kwartale przyczyniły się branże: Transportation & Mobility, Aerospace & Defense, Home & Lifestyle oraz Industrial Equipment.
Przychody z oprogramowania 3DEXPERIENCE wzrosły o 14% i stanowiły 43% przychodów z oprogramowania 3DEXPERIENCE Eligible, w porównaniu do 41% w zeszłym roku. Przychody z oprogramowania w chmurze wzrosły o 14%, stanowiąc 28% przychodów z oprogramowania w tym okresie. Wynik ten podkreśla duże zainteresowanie klientów, którzy wdrażają platformę 3DEXPERIENCE i rozszerzają jej zastosowanie, dążąc do transformacji swoich działań operacyjnych w celu wykorzystania w przyszłości możliwości związanych z technologią wirtualnych bliźniaków opartą na sztucznej inteligencji.
Przychody w pierwszej połowie 2026
W pierwszej połowie 2026 r. całkowite przychody wzrosły o 3% w ujęciu IFRS i o 4% do 3,07 mld euro w non-IFRS. Przychody z oprogramowania wzrosły o 3% do 2,78 mld euro. Przychody z subskrypcji i wsparcia technicznego wzrosły o 3% do 2,30 mld euro; przychody cykliczne stanowiły 83% całkowitych przychodów z oprogramowania. Przychody z licencji i innych produktów oprogramowania wzrosły o 4% do 472 mln euro. Przychody z usług wzrosły o 5% do 290 mln euro.
Pascal Daloz, dyrektor generalny Dassault Systèmes, tak skomentował te wyniki:
„Kolejny kwartał zamknęliśmy zgodnie z naszymi celami, odnotowując poprawę w stosunku do poprzedniego kwartału, co odzwierciedla dalsze umacnianie się naszego modelu subskrypcyjnego oraz rosnącą dynamikę rozwoju bazy klientów. Znaczące sukcesy na konkurencyjnym rynku, przyspieszenie wdrażania chmury obliczeniowej oraz ciągła dywersyfikacja działalności wzmacniają naszą pewność co do osiągnięcia trwałego wzrostu.
W miarę jak sztuczna inteligencja staje się nowym interfejsem dla przemysłu, nasza platforma 3DEXPERIENCE ewoluuje w kierunku platformy opartej na agentach AI, w której wirtualni asystenci współpracują z inżynierami, projektantami, naukowcami i producentami, przyspieszając proces podejmowania decyzji i ich realizacji. Oparte na dziesięcioleciach wiedzy naukowej, doświadczeniu branżowym oraz danych korporacyjnych i symulacjach, zapewniają one wiarygodne i przydatne informacje, zachowując jednocześnie naukową dokładność, zgodność z zasadami zarządzania oraz ciągłość przepływu pracy, na których polegają nasi klienci. Łącząc modelowanie, symulacje, dane korporacyjne i sztuczną inteligencję, budujemy platformę współtworzenia przemysłowego nowej generacji, pomagającą klientom przekształcać ich działalność szybciej i w sposób bardziej zrównoważony.”
Współczesny biznes wymaga nieszablonowych rozwiązań, a tradycyjne, zamknięte sale konferencyjne coraz częściej ustępują miejsca przestrzeniom sprzyjającym autentycznemu budowaniu relacji. Jako założyciel Klubu Biznesu na Morzu, od początku kierowałem się prostym, lecz niezwykle skutecznym założeniem: odcięcie przedsiębiorców od codziennych obowiązków operacyjnych i umieszczenie ich w prestiżowym, zamkniętym środowisku generuje unikalne warunki do synergii biznesowej.
W przeciwieństwie do klasycznych, kilkugodzinnych konferencji, gdzie kontakty mają często powierzchowny charakter, stworzony przeze mnie wielodniowy model rejsu pozwala na głębokie poznanie potencjalnych partnerów, wymianę wieloletnich doświadczeń rynkowych oraz budowanie zaufania, które jest fundamentem każdej trwałej transakcji komercyjnej. Wizja „Klubu Biznesu na Morzu” narodziła się z potrzeby stworzenia czegoś więcej niż zwykłe szkolenie – to elitarna, weryfikowana społeczność, do której mogą przystąpić wyłącznie przedsiębiorcy, którzy już wcześniej uczestniczyli w naszych projektach lub zostali bezpośrednio rekomendowani przez innego, sprawdzonego członka. Taki model selekcji eliminuje przypadkowość i gwarantuje najwyższy poziom merytoryczny oraz kulturowy prowadzonych rozmów. Moim priorytetem jest zapewnienie polskim przedsiębiorcom kompleksowej oferty usług, mającej na celu ułatwienie nawiązywania nowych kontaktów biznesowych, motywację do osiągania wyznaczonych celów oraz realną wymianę doświadczeń w prowadzeniu firm.
Architektura podróży: Od magii Florydy po Karaiby
Projektując logistykę tej wyjątkowej wyprawy na trasie USA – Bahamy – Karaiby, zdecydowałem się na precyzyjny podział na dwa uzupełniające się etapy: lądowy oraz morski. Pierwsza, lądowa część rozpoczyna się w Fort Lauderdale w Stanach Zjednoczonych, gdzie uczestnicy kwaterowani są w hotelu Green Island. To właśnie tam organizuję inauguracyjną sesję naszego klubu w profesjonalnych salach konferencyjnych, która stanowi merytoryczny rozbieg przed wejściem na pokład. Aby jednak przełamać pierwsze lody i zintegrować grupę, program lądowy wzbogaciłem o zaawansowany komponent krajoznawczy. Wspólnie bierzemy udział w wielogodzinnych wyprawach obejmujących najważniejsze punkty regionu, od Miami wraz z Miami Beach i Little Havana, aż po jedno z najpiękniejszych miejsc na mapie świata – Key West. Już sama trasa na najdalej wysunięte miejsce USA na południe jest niezmiernie urokliwa. Będziemy przejeżdżać przez kilkadziesiąt mostów z których roztacza się niesamowity widok na ocean oraz rozsiane wyspy, przez które drogą numer 1 będziemy podążać na Key West. Po drodze zatrzymamy się aby nakarmić olbrzymie ryby Tarpony, które wyskakując ponad taflę oceanu będą z naszych rąk pożerać małe rybki specjalnie przygotowane jako pokarm. Trzeba będzie uważać, aby pelikany nie uprzedziły ryby i nie zjadły naszych rybek zamiast Tarponów. Następnie dojedziemy do pięknej mariny już w samym Key West, gdzie będziemy mogli zjeść słynne kanapki z rybą a następnie wsiądziemy na łodzie motorowe aby zobaczyć Key West od strony oceanu. Na sam koniec zostawimy sobie zwiedzanie centrum miasta. To typowo amerykańska architektura, która na pewno urzeknie wszystkich. Nocne życie na Key West, liczne knajpy i bary oraz nieprawdopodobnie przystrojone o tej porze roku już na Halloween domy, hotele i ulice na pewno zostaną na długo w pamięci. To będzie niezapomniana wyprawa.
Po intensywnym pobycie na Florydzie przenosimy całą strukturę do Portu w Miami, skąd wypływa MSC World America – flagowy, ultranowoczesny liniowiec wycieczkowy linii MSC Cruises zwodowany w 2024 roku. Wybrałem tę potężną jednostkę, mogącą pomieścić ponad 8000 pasażerów, ponieważ jej unikalna architektura zorientowana jest na bliskość oceanu poprzez panoramiczne widoki i otwarte promenady, a zaawansowana technologia stabilizacji praktycznie eliminuje jakikolwiek dyskomfort związany z żeglugą. Trasa rejsu została przeze mnie wyselekcjonowana tak, aby zachować idealny balans pomiędzy eksploatacją unikalnych miejsc a czasem na dyskusje. Odwiedzamy Puerto Plata na Dominikanie, będące historycznym miastem łączącym bogatą kulturę kolonialną z egzotyczną przyrodą, a następnie tętniące życiem San Juan w Portoryko, które oferuje szerokie możliwości eksploracji potężnych fortów z epoki konkwistadorów. Zwieńczeniem podróży morskiej jest pobyt na Ocean Cay MSC Marine Reserve na Bahamach – ekskluzywnej, prywatnej wyspie rezerwatowej dostępnej tylko dla pasażerów MSC, która tworzy perfekcyjne i intymne tło dla finałowych rozmów biznesowych.
Agenda merytoryczna: dotacje, edukacja i sesje mastermind
Jako organizator dbam o to, aby dni spędzone na pełnym morzu nie były czasem bezproduktywnym, dlatego kluczowym elementem odróżniającym nasz rejs od tradycyjnych wycieczek turystycznych premium jest precyzyjnie wdrożony program szkoleniowy. Harmonogram rejsu przewiduje cykliczne, wielogodzinne bloki konferencyjne oznaczone jako Sesje Klubu Biznesu na Morzu. W tej edycji szczególny nacisk położyłem na prezentacje firm uczestników, zaznajomieniem się z ich bieżącymi wyzwaniami oraz wspólnym zastanowieniem się nad sposobami realizacji celów przez uczestników.
Obok paneli teoretycznych, fundamentem merytoryki są codzienne, wieczorne kolacje biznesowe oraz sesje typu mastermind. W kameralnej, partnerskiej atmosferze analizujemy konkretne studia przypadków uczestników, rozwiązując realne problemy strukturalne, kadrowe czy marketingowe zgłaszane bezpośrednio przez członków grupy. Całość projektu charakteryzuje się pełną implementacją modelu „peace of mind”. Zadbałem o to, aby oferta w pełni pokrywała wszelkie kwestie operacyjno-logistyczne, od przelotów i zakwaterowania, przez pełne wyżywienie w restauracjach a la carte, pakiety napojów premium, aż po dostęp do stref sportowych i obsługę bagażową. Dzięki temu uwaga właścicieli firm jest w stu procentach przekierowana na chłonięcie wiedzy, generowanie innowacyjnych koncepcji oraz budowanie długofalowych relacji.
Przeniesienie kluczowych dyskusji menedżerskich na pokład luksusowego liniowca oceanicznego udowadnia, że najwyższa efektywność biznesowa rodzi się tam, gdzie profesjonalna wiedza spotyka się z inspirującym otoczeniem, a dla dynamicznie rozwijających się firm jest to wymierna inwestycja w kapitał relacyjny, która procentuje przez lata.
Zobaczcie na tym krótkim filmie co nas czeka podczas nadchodzącego rejsu:
W każdej rodzinie jest ktoś taki, kogo wszyscy wskazują jako wzór. Najstarszy brat zdobywa medale, młodszy właśnie wrócił z olimpiady, kuzyn został mistrzem świata. A ty? Ty po prostu robisz swoje. Nie dlatego, że jesteś gorszy. Po prostu urodziłeś się w rodzinie, w której przeciętność zaczyna się mniej więcej od pięciuset koni mechanicznych. Tak właśnie wygląda życie Porsche Panamery 4S E-Hybrid.
Autor: Michał Garbaczuk
Bo spróbujcie wymienić najbardziej emocjonujące modele Porsche: 911 GT3 RS, 911 Turbo S, Cayman GT4 RS, Panamera Turbo S E-Hybrid, wreszcie Panamera GTS. I gdzieś pomiędzy nimi stoi bohater tego testu. Nie ma w nazwie słowa „Turbo”, nie ma trzech magicznych liter „GTS”, nie próbuje nikomu niczego udowadniać. Po prostu… jest. I właśnie dlatego większość ludzi przechodzi obok niego, nawet nie sprawdzając specyfikacji. A szkoda, bo dane techniczne z katalogu potrafią skutecznie zepsuć kilka motoryzacyjnych mitów.
To „zwykłe” Porsche
Na papierze wygląda wręcz niepozornie. Panamera. Hybryda plug-in. Jeden z modeli otwierających gamę. Brzmi niemal jak wybór z rozsądku, do momentu, kiedy spojrzymy na liczby. 544 KM, sprint do 100 km/h w 3,7 sekundy i prędkość maksymalna 290 km/h.
I nagle okazuje się, że ten „podstawowy” model jest… mocniejszy od Panamery GTS o 44 konie mechaniczne. Do tego rozpędza się do setki o jedną dziesiątą sekundy szybciej. Czy ta różnica ma znaczenie? Na torze prawdopodobnie niewielkie, ale podczas spotkania z kolegami? Ogromne. Na pytanie „Dlaczego nie kupiłeś GTS-a?” odpowiadasz spokojnie: „Bo ten jest szybszy.” i dyskusja właściwie się kończy.
Porsche na co dzień
Największym zaskoczeniem tej wersji nie są jednak osiągi, a… spokój. Panamera 4S E-Hybrid potrafi być niezwykle delikatna i subtelna, wręcz aksamitna. Oczywiście aksamitna na miarę Porsche, bo nie oszukujmy się – w Zuffenhausen słowo „komfort” od zawsze oznaczało coś zupełnie innego niż po drugie stronie Stuttgartu. Tutaj zawieszenie nie rozpieszcza. Ono po prostu pozwala jechać bardzo szybko. I robi to fenomenalnie, ale przez zdecydowaną większość czasu samochód zaskakuje kulturą pracy. Cisza, płynność, naturalność. To auto potrafi z równą łatwością zawieźć dzieci do szkoły, pojechać na spotkanie biznesowe, a kilka minut później przypomnieć kierowcy, dlaczego herb Porsche od dekad działa na wyobraźnię milionów ludzi.
Jedna wada. Naprawdę jedna.
Przy samochodzie tej klasy naprawdę wypadałoby znaleźć jakiś problem, taką malutką wadę, coś na czym mógłbym oprzeć swoją dziennikarską wiarygodność i chyba udało mi się to zrobić.
Panamera 4S E-Hybrid osiąga maksymalnie… 290 km/h. Tak, doskonale wiem, jak absurdalnie brzmi zdanie, w którym 290 km/h staje się wadą. Ale jeśli mówimy o samochodzie, który ma wisieć na plakacie nad łóżkiem nastolatka, trzeba grać według zasad świata marzeń. A tam magiczna dolna granica wynosi 300 km/h. To właśnie dlatego Panamera GTS, rozpędzająca się do 302 km/h, ma w sobie coś z motoryzacyjnej legendy, dlatego Turbo S E-Hybrid z aktywnym, składającym się z trzech elementów tylnym skrzydłem wygląda jak samochód, który właśnie uciekł z toru wyścigowego.
I dlatego właśnie 4 E-Hybrid pozostaje trochę w cieniu. Nie dlatego, że jest słabsza. Dlatego, że jest… rozsądniejsza.
Najbardziej dojrzałe Porsche
I chyba właśnie za to ją polubiłem, bowiem paradoksalnie spośród wszystkich Panamer to właśnie ta wersja najlepiej odnajduje się w codziennym życiu.
Ma wszystko to, czego oczekujecie od Porsche, jednocześnie nie męczy, nie prowokuje, nie próbuje na każdym kroku udowadniać światu swojej wyjątkowości. Ponadto jest cicha, elegancka i dyskretna.
A kiedy trzeba, w jednej chwili przypomina, że pod prawą stopą kierowcy nadal czeka grubo ponad pięćset koni mechanicznych, gotowych na każde wezwanie swojego jeźdźcy. To samochód, którym bez najmniejszego problemu można pojechać na rodzinne wakacje, na spotkanie z klientem, na kolację i równie dobrze poczujecie się na lewym pasie niemieckiej autostrady, gdzie nagle okazuje się, że większość ruchu zostaje daleko za tobą.
Być Porsche przez 365 dni w roku
Łatwo zakochać się w Porsche. Znacznie trudniej zakochać się w „najbardziej zwyczajnym” Porsche. Bo ono nie krzyczy, nie epatuje spojlerami i nie próbuje udowodnić, że jest najbardziej bezkompromisowe w rodzinie. Po prostu robi wszystko z klasą. I może właśnie dlatego Panamera 4S E-Hybrid okazuje się być jednym z najbardziej kompletnych samochodów, jakie dziś można kupić.
Bo są Porsche, które kupuje się po to, żeby spełnić marzenie i są takie, które spełniają marzenia każdego dnia. Panamera 4S E-Hybrid zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. W motoryzacji od dawna wiadomo, że osiągi można zmierzyć stoperem, ale legendy nigdy.
Współczesny biznes kładzie ogromny nacisk na optymalizację procesów, nowoczesne technologie i zaawansowaną analitykę danych. Tymczasem codzienna praktyka menedżerska pokazuje, że projekty najczęściej nie upadają z powodu złych założeń w arkuszach kalkulacyjnych, ale tam, gdzie zawodzi ludzkie porozumienie. Każde spotkanie zarządu, negocjacje czy codzienne delegowanie zadań to skomplikowana sieć wymiany informacji. Jeśli komunikacja w firmie opiera się na ukrytych intencjach, wzajemnych pretensjach czy unikaniu odpowiedzialności, organizacja zaczyna generować ogromne straty energii i kapitału. Kluczem do radykalnego podniesienia skuteczności biznesowej jest wdrożenie dojrzałego, partnerskiego modelu dialogu, który pozwala eliminować toksyczne nawyki i budować kulturę nastawioną na realizację celów.
Większość konfliktów i opóźnień w strukturach firmowych wynika z faktu, że rzadko rozmawiamy ze sobą z pozycji chłodnej, biznesowej logiki. W momentach stresu czy presji czasu menedżerowie i pracownicy bardzo łatwo wchodzą w nieświadome, nawykowe role. Przełożeni często osuwają się w autorytarny, pełen pretensji ton, z kolei pracownicy reagują na krytykę uległością lub buntem, zamiast skupić się na szukaniu rozwiązań. Kiedy merytoryczna rozmowa o projekcie zamienia się w emocjonalną obronę własnych pozycji, w zespole natychmiast umiera innowacyjność i zaangażowanie. Świadomy lider potrafi te mechanizmy natychmiast wyłapać i sprowadzić dyskusję na poziom czystych faktów i partnerskiego dialogu.
Równie dużym obciążeniem dla efektywności są tak zwane gry psychologiczne, czyli zakulisowe gierki, plotki i manipulacje, które rozwijają się wszędzie tam, gdzie brakuje otwartości. Gdy pracownicy zaczynają wchodzić w role ofiar, szukać winnych wokół siebie lub sztucznie ratować sytuacje bez wyciągania wniosków, organizacja zaczyna chorować. Zamiast budować przewagę rynkową, zespół spala energię na czytanie między wierszami i politykę gabinetową. Ceną za tolerowanie takich zachowań są ukrywane błędy, nietrafione decyzje i rotacja kluczowych talentów. Zastąpienie tych destrukcyjnych schematów kulturą otwartej i konstruktywnej informacji zwrotnej to najprostsza droga do uzdrowienia atmosfery i przyspieszenia procesów decyzyjnych.
Dodatkowo, każdy lider musi pamiętać, że ludzie w pracy mają głęboką potrzebę uwagi i uznania. Sposób, w jaki doceniamy pracowników oraz jak reagujemy na ich błędy, bezpośrednio determinuje ich codzienną motywację. Jednych napędza dążenie do perfekcji, innych tempo działania, a jeszcze inni potrzebują silnego poczucia bezpieczeństwa i jasnych ram działania. Sukces nowoczesnego biznesu polega na umiejętnym identyfikowaniu tych indywidualnych stylów pracy. Menedżer, który potrafi dopasować swój komunikat do naturalnych predyspozycji pracownika, potrafi w pełni wykorzystać jego potencjał, jednocześnie chroniąc zespół przed nagłym wypaleniem zawodowym.
Budowanie dojrzałej kultury komunikacji w organizacji to nie kwestia miękkiej empatii, ale twarda strategia biznesowa. Przejście od intuicyjnego zarządzania opartego na gaszeniu emocjonalnych pożarów do precyzyjnego, partnerskiego dialogu daje liderom realną władzę nad wynikami. Firma, w której ludzie rozmawiają otwarcie, szanują swoje kompetencje i potrafią konstruktywnie rozwiązywać sytuacje trudne, staje się odporna na rynkowe zawirowania i zorientowana na stały, stabilny wzrost.
Beata Drzazga
Przedsiębiorca i Filantrop.
Założycielka BetaMed S.A., największej firmy medycznej w Polsce pod kątem opieki długoterminowej w domu pacjenta oraz innych dziedzin medycznych. Twórczyni, właścicielka i prezeska wielu firm w Polsce i za granicą, ekspertka w zarządzaniu, ceniona prelegentka na konferencjach ekonomicznych i medycznych, autorka tekstów biznesowych dla przedsiębiorców. Od lat inspiruje i doradza innym w prowadzeniu biznesu, zajmuje się także działalnością charytatywną. Współautorka prac naukowych z dziedziny ochrony zdrowia. Pełni funkcję dziekana ds rozwoju Akademii Górnośląskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Właścicielka firm w Polsce i na Świecie.
Zajmuje się również doradztwem biznesowym i mentoringiem, szczególnie w zakresie strategii biznesowych małych i średnich przedsiębiorstw.
Chińskie samochody przestały być egzotyczną ciekawostką. Dziś coraz częściej mają po prostu przekonać europejskiego kierowcę, że nie musi już wybierać między rozsądkiem a przyjemnością z jazdy. Problem w tym, że wielu producentów wciąż rozumie Europę bardziej z prezentacji PowerPoint niż z autostrady A4. Geely najwyraźniej odrobiło pracę domową. I to zaskakująco dobrze.
Autor: Michał Garbaczuk
Efekt? Po kilkunasu dniach spędzonych za kierownicą Starray EM-i w wersji PRO złapałem się na tym, że przestałem myśleć o kraju pochodzenia tego samochodu. Zacząłem oceniać go dokładnie tak samo, jak Volkswagena, Peugeota, Kię czy Skodę. I właśnie to jest największy komplement, jaki mogę mu wystawić.
Napęd plug-in hybrid o łącznej mocy 262 KM, oparty na benzynowej jednostce 1.5 oraz silniku elektrycznym, zapewnia nie tylko bardzo dobre osiągi, ale przede wszystkim wyjątkową kulturę pracy. Producent deklaruje łączny zasięg do 943 km oraz bogate wyposażenie już w wersji PRO, której ceny rozpoczynają się od 119 900 zł.
Największym zaskoczeniem nie jest jednak ani moc, ani wyposażenie, a sposób, w jaki Starray jeździ. To bez wątpienia najlepiej prowadząca się hybryda plug-in, jaką miałem okazję testować w ciągu ostatniego roku. I mówię to w kategorii open, a nie wyłącznie wśród samochodów chińskich. Już po pierwszych kilometrach czuć, że inżynierowie nie gonili za spektakularnym efektem „wow”. Zamiast tego postawili na coś znacznie trudniejszego – naturalność.
Dodajesz gazu, a samochód nie wyrywa do przodu. Nie szarpie. Nie próbuje udowodnić światu, że ma ponad 260 KM. Po prostu aksamitnie wysuwa się przed siebie. Moc oddawana jest niezwykle delikatnie, płynnie i z wyczuciem. Im dłużej jedziesz, tym bardziej doceniasz ten charakter. To samochód, który nie zachęca do ścigania się spod świateł. On zachęca do pokonywania kolejnych kilometrów. I właśnie za to polubiłem ten samochód. Dzisiaj niemal każdy producent chce udowodnić, że jego hybryda jest sportowa, a Geely po prostu jedzie.
I robi to w ciszy.
Naprawdę spektakularnej ciszy. Przy prędkościach autostradowych do kabiny dociera właściwie wyłącznie szum opon. Nie słychać świstów przy lusterkach, uszczelki nie prowadzą własnej rozmowy z pędem powietrza, a całe nadwozie sprawia wrażenie zwartego, bardzo solidnie zbudowanego. Dawno nie siedziałem w samochodzie z tego przedziału cenowego, który byłby tak dobrze wyciszony.
To samo można powiedzieć o jakości wykonania wnętrza. Po zamknięciu drzwi nie słychać żadnych trzasków czy skrzypienia. Poszczególne elementy spasowano z dużą precyzją, a tam, gdzie kierowca najczęściej dotyka kokpitu, zastosowano miękkie i przyjemne w odbiorze materiały. Nie ma tu wrażenia oszczędzania na każdym centymetrze tworzywa. Wręcz przeciwnie – kabina sprawia wrażenie dopracowanej i przemyślanej.
Na pochwałę zasługuje również ergonomia obsługi. W czasach, kiedy producenci potrafią ukryć podstawowe funkcje samochodu w czwartym podmenu piątej zakładki, Geely postawiło na logikę. Menu jest przejrzyste, ekran reaguje błyskawicznie na dotyk, a cały system działa szybko i stabilnie.
Bardzo spodobał mi się programowalny przycisk „Ulubione” umieszczony na kierownicy. Można przypisać do niego kilka najczęściej używanych funkcji, ale w praktyce najlepiej sprawdza się jako szybki dostęp do ustawień systemów wspomagających kierowcę. Jednym naciśnięciem można ograniczyć lub wyłączyć najbardziej nadgorliwego asystenta rozpoznawania znaków, system utrzymania pasa ruchu czy monitorowanie uwagi kierowcy. Niby drobiazg, ale po kilku dniach trudno wyobrazić sobie życie bez takiego rozwiązania.
Nie oznacza to jednak, że Starray jest samochodem pozbawionym wad.
Chętniej zobaczyłbym centralny podłokietnik otwierany na boki, a nie unoszony do góry jak klasyczna pokrywa schowka. W codziennym użytkowaniu byłby po prostu wygodniejszy i nie wymagałby odsuwania łokcia podczas jazdy.
Mam też jedną uwagę dotyczącą wyposażenia. Wersja PRO jest bardzo bogata, ale szkoda, że producent zostawił tylny podłokietnik wyłącznie dla odmiany MAX. To niewielki element, jednak zintegrowane uchwyty na kubki znacząco zwiększają funkcjonalność tylnej kanapy. Wielu klientów chętniej wybrałoby właśnie taki dodatek niż otwierany dach panoramiczny czy bardziej rozbudowany zestaw audio.
A skoro już o kanapie mowa…
Z przodu fotele należą do najwygodniejszych w tej klasie. Bardzo dobre wyprofilowanie, odpowiednie podparcie ud i ergonomia sprawiają, że nawet długa podróż nie męczy. Z kolei tylna kanapa oferuje tyle miejsca i tak komfortową pozycję, że bez przesady można powiedzieć, iż nie powstydziłby się jej prezes dużej firmy jadący na spotkanie biznesowe.
Równie praktyczny okazuje się bagażnik. Ma regularne kształty, jest ustawny i bez problemu pomieści wakacyjny bagaż czteroosobowej rodziny.
Geely deklaruje łączny zasięg do 943 km. Podczas naszej podróży autostradami i drogami ekspresowymi na Dolny Śląsk komputer pokazał możliwość przejechania 876 km bez tankowania. To wynik osiągnięty podczas normalnej jazdy, a nie rekordowej próby oszczędzania paliwa. Jestem przekonany, że w ruchu miejskim, gdzie układ znacznie częściej korzysta z napędu elektrycznego, przekroczenie granicy 1000 kilometrów będzie jak najbardziej realne.
Duże wrażenie zrobiło na mnie również zawieszenie. Na autostradzie Starray prowadzi się niezwykle stabilnie. Ma w sobie odrobinę francuskiej szkoły komfortu, choć nie popada w przesadną miękkość. Samochód dosłownie płynie po drodze, nie tracąc przy tym pewności prowadzenia.
Jeszcze ciekawiej zrobiło się na drogach w okolicach Kudowy-Zdroju, Polanicy, Zieleńca i Kłodzka. Górskie podjazdy pokazały, że pod spokojnym charakterem kryje się bardzo sprawny układ napędowy. Mimo komfortowego nastawienia zawieszenia Geely nie sprawia wrażenia ociężałego SUV-a i z dużą swobodą radzi sobie z krętymi odcinkami.
Dogonił Europę?
Największym sukcesem Geely nie jest jednak bogate wyposażenie, długa lista systemów bezpieczeństwa ani atrakcyjna cena. Największym sukcesem jest to, że Starray EM-i nie próbuje nikogo udawać. Po prostu okazuje się bardzo dobrym samochodem. Takim, do którego po kilku dniach naprawdę trudno się nie przywiązać. A jeśli ktoś zapyta mnie dziś, czy Chińczycy potrafią już budować samochody na poziomie europejskich producentów, odpowiem krótko: „Nie tylko potrafią. W przypadku Geely Starray EM-i zrobili to zaskakująco dobrze”.
Przyznam szczerze – oddając kluczyki, nie spodziewałem się, że będę za tym samochodem tęsknił. A jednak, prawie 2 tygodnie testu pozostawiło ślad w umyśle dziennikarza. Geely Starray EM-i nie próbuje nikomu niczego udowodnić. Nie krzyczy, że jest rewolucją. Nie epatuje futurystycznymi gadżetami. Po prostu okazuje się bardzo dopracowanym samochodem, który świetnie sprawdza się w codziennym życiu. I chyba właśnie dlatego zrobił na mnie tak duże wrażenie.
Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...
Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...
Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds”
Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...
Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...
Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...
Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...