.
Strona główna Blog Strona 60

Wyniki branży farb dekoracyjnych za 2023 rok

W 2023 roku branża farb dekoracyjnych utrzymała dodatni wynik finansowy pomimo spadku wolumenu sprzedanych farb. Wartość sprzedaży farb dekoracyjnych – stanowiących największy segment rynku – wzrosła r/r. o 13%, do 2,62 mld PLN w 2023 r. (w roku 2022 dynamika była ujemna i wyniosła -3,4%). Jednocześnie zmniejszył się wolumen sprzedanych farb liczony w litrach o -2% w 2023 r. (w 2022 r. było to -16.9%). Wyniki powstały na bazie raportu SellFiK przygotowanego dla Polskiego Związku Producentów Farb i Klejów.

W 2023 roku otoczenie makroekonomiczne branży farb dekoracyjnych było wymagające. Malejąca liczba remontów związana ze spadkiem popytu wśród konsumentów (oszczędności w domowych budżetach wywołane rosnącą inflacją) oraz korekta po rekordowym, covidowym 2022 roku nie sprzyjały rozwojowi sektora. Dodatkowo, utrzymywał się stosunkowo wysoki poziom cen surowców i usług, a na rynku budownictwa mieszkaniowego widoczne było spowolnienie. Szczególnie w pierwszej połowie 2023 roku te czynniki w niekorzystny sposób oddziaływały na działalność branży.

Druga połowa ub. roku, m.in. dzięki wprowadzeniu programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, przyniosła natomiast ożywienie w budownictwie mieszkaniowym. Zaobserwowano także poprawę wskaźnika zaufania konsumentów i spadek dynamiki inflacji. W ujęciu rocznym, pomimo spadku wolumenu sprzedanych farb, branża farb dekoracyjnych zanotowała więc w 2023 r. dodatni wynik finansowy.

Ubiegły rok był dla naszej branży wymagający. Można jednak powiedzieć, że dobrze odnaleźliśmy się w niestabilnej sytuacji makroekonomicznej, korzystając z doświadczeń z lat poprzednich i czerpiąc korzyści ze ścisłej, branżowej współpracy. Jeśli chodzi o prognozy, w 2024 roku możemy oczekiwać stabilnego rozwoju rynku oraz powrotu na ścieżkę wzrostu. Jednocześnie spodziewamy się także dalszej konsolidacji na poszczególnych rynkach regionalnych. Zakładamy, iż w sektorze budowlanym nastąpi dalszy rozwój zeroemisyjnego budownictwa, które obejmuje cały proces powstawania nowego budynku – od projektu poprzez utylizację zużytych wyrobów. Branża liczy na uruchomienie środków z KPO, które pomogą w powyższym procesie – mówi Bartłomiej Ślązak, Dyrektor Zarządzający PZPFiK.

***

SellFiK to unikalny raport PZPFiK – najlepsze ujęcie sektora farb, prezentujące specjalistyczne dane na temat funkcjonowania rynku. To swoisty autoportret branży, poprzez który PZPFiK dostarcza swoim członkom wiarygodnych informacji, zgodnie z hasłem „Wiedza ułatwia zmiany”. Pełen dostęp do przygotowanych w ramach SellFiK danych otrzymują tylko członkowie PZPFiK. Dzięki temu, firmy zyskują unikalną wiedzę, niezbędną w działalności biznesowej. Panel sprzedażowy – SellFiK prowadzi GfK Polonia na zlecenie PZPFiK.

***

Polski Związek Producentów Farb i Klejów (PZPFiK) jest organizacją branżową zrzeszającą producentów farb, klejów, pian i silikonów, a także dostawców surowców w tym obszarze. PZPFiK reprezentuje branżę w kraju i za granicą, aktywnie wspiera jej rozwój i współpracuje z organami oraz instytucjami państwowymi i europejskimi w zakresie rozwiązań legislacyjnych. Związek inicjuje i wspiera programy oraz działania promujące odpowiedzialny biznes, w tym budowanie postaw proekologicznych, zarówno wśród samych producentów, jak i odbiorców końcowych.

PZPFiK należy do CEPE (Europejska Rada Przemysłu Farb, Farb Drukarskich i Barwników) oraz FEICA (Stowarzyszenie Europejskiego Przemysłu Klejów i Uszczelniaczy).

Strona internetowa PZPFiK: pzpfik.pl

Dlaczego potrzebujemy nowej filozofii pracy?

Powrotu do tego, co najważniejsze, do źródeł domaga się niemiecki psycholog i autor książek non-fiction na temat biznesu i psychologii pracy Markus Väth. Powinniśmy przemyśleć i konsekwentnie zmieniać sposób, w jaki pracujemy. Pracę radykalną nazywa redukcją pracy do jej rdzenia. W swojej najnowszej publikacji Väth wyjaśnia, co się za tym kryje

Słowo „radykalny” jest obecnie źle postrzegane. Za „radykalnych” uważa się na przykład aktywistów, prawicowych lub lewicowych radykałów (sic!) i w ogóle ludzi, którzy przechwalają się opiniami innych, jak nosorożce nad osadą surykatek. Radykałowie to ludzie, którzy za wszelką cenę chcą narzucić swoje wyobrażenie o świecie – bez względu na to, jak bardzo jest on oniryczny i niebezpieczny.

Pod terminem „radykalny” kryje się zupełnie inne znaczenie. „Radykalny” pochodzi od łacińskiego „radix”, czyli rdzenia. Coś radykalnego wskazuje zatem na istotę rzeczy, na jej naturę, na to, na czym ona polega. Radykalność staje się zatem poszukiwaniem esencji. Również Johann Wolfgang von Goethe doprowadził do radykalnej refleksji w swoim „Fauście”: „To, że rozpoznaję to, co spaja świat w jego rdzeniu” stało się dla nas słynnym cytatem.

Dlaczego czas na radykalną pracę

Dziś potrzebujemy go o rozmiar mniejszego niż Goethe i jego „Faust”, ale przyszedł też czas na powrót: do korzeni, do sedna – w naszej twórczości. Dlatego powinniśmy ogłosić nowy ruch: Pracę Radykalną.

Radykalne działanie, ograniczające pracę do sedna, jest konieczne z kilku powodów.

1

. Niedobór wykwalifikowanych pracowników. Od długiego czasu w Niemczech, ale i w innych państwach UE mamy za mało ludzi do pracy. W nadchodzących latach tendencja ta nie ulegnie odwróceniu, a wręcz może się pogorszyć. Dlatego musimy zadać sobie pytanie, jak mądrze wykorzystać ludzi w pracy. Innymi słowy: jakie zawody i działania są dla nas istotne społecznie?

2

. Brak czasu. Niekiedy brakuje nam zasobów w samej pracy; najbardziej obciążonym zasobem jest czas. Dlatego potrzebujemy ofensywy produktywności w ramach dostępnych nam godzin pracy. Pozbądźmy się niepotrzebnych spotkań i niepotrzebnej biurokracji. Ludzie chcą być efektywni w swojej pracy.

3

. Brak funduszy. W dzisiejszych czasach nawet dobrze prosperujące firmy muszą się dyscyplinować. Rosnące stopy procentowe, inflacja, rosnące ceny energii i inne koszty napędzają wydatki. Samo zmniejszenie liczby miejsc pracy lub kosztów nie jest wystarczającym środkiem zaradczym; potrzebujemy radykalnego spojrzenia na strategie korporacyjne, procesy i tworzenie wartości.

4

. Przestarzałe organizacje. Nadal zbyt często stosujemy w firmach przestarzałe modele organizacyjne i przywództwa. Z jednej strony ma to związek z dziesięcioleciami socjalizacji w starych środowiskach szkolnych i zawodowych, a z drugiej strony ma to związek z obawą przed odnową. Potrzebujemy organizacji, których zdolność do adaptacji będzie w stanie dotrzymać kroku zmieniającemu się światu.

Tak poznaje się radykalną pracę

Powinniśmy przemyśleć i konsekwentnie zmieniać sposób, w jaki pracujemy. Rzecz w tym, jak rozpoznać radykalną pracę? Radykalna praca zadaje pięć pytań, na które, jeśli to możliwe, należy odpowiedzieć „tak”.

  1. Czy czynność jest konieczna?

Nie powinniśmy już tolerować bezsensownej pracy.

  1. Czy praca jest atrakcyjna?

Aby uzyskać sensowną pracę, należy zapewnić dobre warunki pracy i godziwą płacę.

  1. Czy zadanie jest wykonalne?

Radykalna praca powinna rzucać wyzwanie jednostce, stymulować ją do rozwoju – ale też nie pozwalać na wypalenie.

  1. Czy działanie jest humanitarne? Radykalna praca uwzględnia psychologiczne i fizyczne potrzeby człowieka.
  2. Czy działanie ma sens?

Radykalna praca tworzy większą całość i ma znaczenie społeczne w najszerszym tego słowa znaczeniu.

Nasza sytuacja gospodarcza i polityczna wymaga nowego podejścia do zasobu pracy. Nasze społeczeństwo potrzebuje zmian, zmiana wymaga postępu, a postęp wymaga wyników. Praca radykalnie łączy zasoby, odzwierciedla znaczenie społeczne i przyczynia się do postępu w przedsiębiorczości. Radykalna praca to perspektywa nowej filozofii pracy. Zacznijmy od tego dzisiaj.

AM

Ruszyła rejestracja na Kongres Nowej Mobilności 2024

Największa konferencja i targi zrównoważonego transportu w regionie CEE odbędą się w dniach 25-27 września br. w Expo Łódź. Kongres Nowej Mobilności 2024 obejmie 6 scen oraz rozbudowaną strefę expo (w tym dwie hale o powierzchni 1,5 tys. m2, jedna z nich zostanie wybudowana od podstaw). Organizatorzy – PSPA oraz Miasto Łódź – przewidują obecność ponad 5 tys. uczestników. Bilety z puli Early Bird na KNM 2024 są już dostępne. Można je kupować w specjalnej cenie do końca kwietnia br.

Już we wrześniu Łódź po raz kolejny stanie się na trzy dni europejską stolicą zeroemisyjnego transportu. W okresie pełnym wyzwań, wysocy rangą politycy, unijni i krajowi decydenci, przedstawiciele administracji centralnej i lokalnej (w tym włodarze miast), dyplomaci, liderzy opinii, liczące się think tanki, świat nauki oraz interesariusze rynku po raz 5. spotkają się na najszybciej rozwijającym się wydarzeniu branży e-mobility – Kongresie Nowej Mobilności. Program KNM 2024 obejmie wszystkie najważniejsze kwestie polityczne, regulacyjne, rynkowe, technologiczne i społeczne wpływające na rozwój zrównoważonego transportu w Polsce i na świecie.

– Do rozpoczęcia stosowania przepisów rozporządzenia AFIR zostały mniej niż dwa miesiące, a prace nad kolejnymi ważnymi aktami prawnymi UE (w tym nowelizacją dyrektywy budynkowej EPBD, nowelizacją rozporządzenia 2019/1242 określającego normy emisji CO2 dla ciężarówek, Net-Zero Green Industry Act, czy też nowym standardem emisji spalin Euro 7) są bardzo zaawansowane. Coraz poważniejszym wyzwaniem staje się również zachowanie konkurencyjności europejskiego przemysłu w kontekście transformacji napędowej, jak również rosnące ceny energii, wycofywanie się państw europejskich z systemów dopłat, rozbudowa infrastruktury ładowania, konieczność wzrostu udziału OZE w mikście energetycznym oraz elektryfikacja transportu ciężkiego. A to tylko niektóre tematy, które w szerokim, eksperckim gronie zostaną omówione podczas KNM 2024 – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA, Prezydent AVERE.

Kongres Nowej Mobilności to największa konferencja zrównoważonego transportu w regionie CEE. W ubiegłorocznej edycji wydarzenia wzięło udział niemal 3 tys. uczestników, w tym ponad 300 prelegentów z całego świata. Zorganizowano 100 debat, warsztatów i wystąpień merytorycznych. Na KMM pojawiło się ponad 150 partnerów i wystawców, odbyło się 15 premier branżowych, a zeroemisyjne technologie były prezentowane na 19 tys. mkw. powierzchni expo. Organizatorzy konferencji – PSPA oraz Miasto Łódź – zapowiadają, że w roku bieżącym uda się podbić te liczby.

Osoby zainteresowane uczestnictwem Kongresie Nowej Mobilności 2024 mogą już kupować bilety. Najtańsze wejściówki „EXPO pass” można nabyć już za 290 zł netto. Ich zakup umożliwi jednodniowy dostęp do wewnętrznej i zewnętrznej strefy wystawienniczej.

W puli Early Bird koszt wejściówki „Conference & EXPO pass” wynosi 1690 zł netto. W tej kwocie przysługuje dostęp do wszystkich sześciu scen konferencyjnych i przestrzeni networkingowych (Poziom 1 i 2), jak również całej strefy expo.

Z kolei cena biletów specjalnych „Conference & EXPO VIP pass” wynosi 3990 zł netto. Obok dostępu do wszystkich atrakcji przewidzianych dla nabywców tańszych wejściówek, ich zakup umożliwi również wstęp do Strefy VIP KNM 2024, do Business Longue, na wydarzenia wieczorne organizowane po pierwszym i drugim dniu Kongresu oraz dostęp do szybkiej rejestracji (fast-track).

Bilety Early Bird można kupować do 30 kwietnia 2024 r. lub do czasu wyczerpania puli. Od 1 maja do końca lipca br. bilety „Conference & EXPO pass” będą dostępne w regularnej cenie 2190 zł netto, zaś od sierpnia – w ramach puli Final Call – 2690 zł netto.

Więcej informacji na: kongresnowejmobilnosci.pl

Renault SCENIC E-Tech electric Samochodem Roku 2024

Renault Scenic E-Tech electric zdobył tytuł samochodu roku, przyznawany przez jury europejskiego konkursu The Car of the Year. Scenic E-Tech electric to kompaktowy SUV wyposażony w najnowsze technologie i zasięgiem do 625 km (WLTP).  Renault Scenic jest siódmym samochodem francuskiego producenta z tytułem The Car of the Year.

Scenic E-Tech electric został wybrany samochodem roku 2024. Werdykt jury został ogłoszony podczas uroczystości przyznania nagród na salonie motoryzacyjnym w Genewie w poniedziałek, 26 lutego br.

Po pierwszej turze głosowania w listopadzie 2023 roku Scenic znalazł się wśród siedmiu finalistów – modeli: BMW 5-series, BYD Seal, Kia EV9, Peugeot E-3008/3008, Renault Scenic, Toyota C-HR i Volvo EX30.

Zwycięski model został wybrany w głosowaniu przez 58 dziennikarzy motoryzacyjnych z 22 krajów. Scenic zajął pierwsze miejsce z 329 punktami. Jest siódmym samochodem marki z prestiżowym tytułem „The Car of the Year” po modelach Renault 16 (1966), Renault 9 (1982), Clio (1991), Scenic (1997), Megane (2003), Clio (2006).

Wszyscy pracownicy Grupy i marki Renault są ogromnie dumni z otrzymania prestiżowej nagrody «The Car of the Year». To wyraz uznania, który pokazuje, że dokonaliśmy właściwych wyborów – postawiliśmy na rekordowy zasięg, przestronne i przyjazne wnętrze i ograniczenie śladu środowiskowego! Jeśli dodamy do tego przyjemność jazdy i elementy wyposażenia, dzięki którym Renault stało się marką samochodów zapewniających pełnię życia, takie jak nowy dach Solarbay czy najnowsza generacja systemu OpenR Link z wbudowaną wyszukiwarką Google, Scenic dysponuje fantastycznymi atutami, by zdobyć europejski rynek samochodów elektrycznych. Fabrice Cambolive, dyrektor generalny marki Renault

Scenic E-Tech electric to samochód w 100% elektryczny, opracowany na platformie AmpR medium (dawnej CMF-EV). Jest przeznaczony dla osób aktywnych, którym zależy na uniwersalnym samochodzie. Zerowa emisja zanieczyszczeń, zwrotność, niska masa (1890 kg) i kompaktowe wymiary (długość 4,47 m) sprawiają, że Scenic doskonale radzi sobie w mieście. Jednocześnie na długie trasy oferuje zasięg do 625 km (WLTP), komfort, przestronne wnętrze i przyjemność jazdy, do której przyczyniają się przydatne technologie.

Scenic E-Tech electric jest oferowany w cenie poniżej 40 000 euro w przypadku podstawowej wersji. Jednocześnie w wielu krajach, gdzie istnieje system zachęt, można skorzystać z dopłat rządowych przy zakupie. Można już składać zamówienia na nowy model, a pierwsze egzemplarze samochodów trafią do sieci Renault już wkrótce.

źródło: Renault

Ruszyła przedsprzedaż nowego Volkswagena Golfa

Volkswagen rozpoczyna przedsprzedaż najnowszego wcielenia bestsellera z Wolfsburga – Golfa. Ceny zaczynają się od 112 100 zł. Tyle kosztuje auto z nadwoziem hatchback w podstawowej wersji wyposażenia Golf, z silnikiem 1.5 TSI o mocy 115 KM. Poza odmianami Golf, Life i Style nowy Golf debiutuje na rynku także w wyjątkowej wersji Special Edition, która wyróżnia się pakietem wyposażenia dodatkowego w bardzo korzystnej cenie.

Golf Special Edition jest droższy od odmiany Life o zaledwie 800 zł, a nabywca zyskuje pakiet wyposażenia dodatkowego o wartości 11 190 zł. Nowy Golf będzie oferowany także w wielu wariantach finansowania, m.in. leasingu – przy założeniu 10% wpłaty wstępnej i umowie na 48 miesięcy z limitem 15 tys. km rocznie miesięczna rata za bazową odmianę wyniesie 1006 zł netto.

Zmodernizowany Golf wyróżnia się na nowo zaprojektowanymi reflektorami LED, nowymi tylnymi światłami LED i nowym przednim zderzakiem. Reflektory mają teraz prostsze linie i zwężają się do wewnątrz. Jako alternatywa dla standardowych reflektorów LED, będą dostępne także reflektory LED Plus. Niejako w pakiecie z nimi będzie podświetlane logo Volkswagena w osłonie chłodnicy – po raz pierwszy w Europie. Litery V i W oraz okrąg wokół nich są otoczone delikatnymi konturami świetlnymi na zewnątrz i wewnątrz. Podświetlane logo Volkswagena oznacza także początek nowego, niepowtarzalnego designu świateł Volkswagena. Na szczycie gamy są matrycowe reflektory LED IQ.LIGHT, również z podświetlanym logo Volkswagena. Ich elementem są światła drogowe o zasięgu ok. 500 m w nocy – znacznie więcej niż w konwencjonalnych reflektorach. W pakiecie z nimi będą nowe tylne światła LED 3D, w których można ustawić efekty powitania i pożegnania. Do wyboru są trzy różne ustawienia.

Nowe jest nie tylko nadwozie, odświeżono także gamę dostępnych kolorów lakieru. Wśród kolorów lakieru, jakie będą dostępne w nowym Golfie cztery są nowe: czarny Grenadilla, niebieskie Anemone Blue i Crystal Ice, a także srebrny Oyster (dwa ostatnie dołączą do oferty nieco później). Ponadto w odmianach Style, R-Line, GTE i GTI będzie można wybrać dach lakierowany na czarno. W nowym Golfie zadebiutuje także gama pięciu nowych wzorów felg z lekkich stopów o średnicy do 19 cali.

Całkowicie nowe w debiutującym właśnie Golfie będą systemy infotainment. Obsługę znacząco uproszczono dzięki zupełnie nowej grafice i strukturze menu. Intuicyjny system infotainment będzie dostępny w dwóch rozmiarach – w podstawowej wersji Composition dotykowy ekran ma przekątną 10,4 cala, podczas gdy odmiana Ready2Discover – 12,9 cala. Nowe wyświetlacze zostały zaprojektowane tak, aby wyglądały na wolnostojące i przypominały tablet. Przeprojektowano także dotykowe slidery do regulacji temperatury i głośności – są one teraz podświetlane i bardziej ergonomiczne w użyciu. Opcjonalnie dla obu wersji nadwoziowych nowego Golfa będzie można zamówić wyświetlacz head-up na przedniej szybie.

Nowy Golf od wersji Life będzie wyposażony w zaawansowane cyfrowe wskaźniki Digital Cockpit Pro o przekątnej wyświetlacza 10,2 cala. Kierowca może za pomocą przycisków na nowej kierownicy wielofunkcyjnej ustawić dwie różne konfiguracje graficzne: Classic z okrągłymi instrumentami i Progressive z kafelkami wyświetlacza. Obszar między okrągłymi instrumentami lub kafelkami można dowolnie przypisać – na przykład wskazaniom nawigacji albo wykorzystać je jako wyświetlacz systemów wspomagających. Wewnątrz okrągłych instrumentów i kafelków mogą znaleźć się różne informacje, ich wybór zależy od upodobań kierowcy.

Nowością, która pojawi się w Golfie i Golfie Variancie w drugiej połowie 2024 roku będzie opcjonalny system Park Assist Pro. Umożliwia on wjeżdżanie i wyjeżdżanie z miejsc parkingowych za pomocą smartfona. Kierowca kontroluje procedurę parkowania z zewnątrz pojazdu za pomocą aplikacji w smartfonie; samochód sam skręca, hamuje i przyspiesza w ramach wcześniej określonych parametrów. Kolejną nowością jest system Area View – dzięki połączeniu czterech kamer powstaje widok 360o, wyświetlany na ekranie systemu infotainment.

Pod maską początkowo znajdą się wyłącznie silniki 1.5 TSI, również w wersji mild hybrid – eTSI mHEV. Do wyboru będzie 115 lub 150 KM. Samochody z silnikami eTSI będą standardowo wyposażone w zautomatyzowaną przekładnię DSG, a jednostki TSI będą przekazywać moment obrotowy na przednie koła za pośrednictwem manualnej skrzyni biegów. Nieco później w sprzedaży znajdą się także odmiany z silnikami 2.0 TDI (o mocy 115 lub 150 KM, ta druga standardowo ze skrzynią DSG), a także 2.0 TSI o mocy 204 KM (w Golfie Variancie Style z napędem 4MOTION) oraz 265 KM (w Golfie GTI). Technicznym majstersztykiem jest wersja hybrydowa 1.5 TSI eHybrid o mocy systemowej 204 KM. Jeszcze bardziej sportowa wersja, GTE, dysponuje mocą 272 KM. W obu wersjach moment obrotowy jest przenoszony na przednie koła za pośrednictwem sześciostopniowej skrzyni biegów eDSG, zaprojektowanej specjalnie do hybrydowych układów napędowych typu plug-in. Dzięki zmianie akumulatora na większy (19,7 KWh w porównaniu do 10,6 kWh poprzednio) i oszczędnemu silnikowi 1.5 TSI evo2 nowy Golf eHybrid będzie w stanie pokonać łącznie ok. 1000 km w trybie hybrydowym na długich trasach. Przy korzystaniu wyłącznie z silnika elektrycznego hybrydowy Golf będzie dysponować zasięgiem ok. 100 km. Dodatkową zaletą obu odmian hybrydy plug-in jest możliwość ładowania prądem stałym o mocy do 50 kW i przemiennym do 11 kW (poprzednio 3,6 kW).

Golf i Golf Variant będą oferowane w bazowej wersji Golf, a także lepiej wyposażonych: Life, Style i R-Line (ta ostatnia, podobnie jak GTE i GTI, pojawi się w sprzedaży nieco później). Szeroka gama odmian wyposażeniowych i silnikowych pozwoli klientom idealnie dopasować samochód do swoich potrzeb.

Już podstawowy Golf jest bogato wyposażony, w standardzie znajdą się m.in. automatyczna klimatyzacja, wielofunkcyjna kierownica, system wyświetlania znaków drogowych, tempomat, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, nowy system infotainment, bezprzewodowy App-Connect (integracja z Apple CarPlay i Android Auto), interfejs telefonu komórkowego oraz nowe reflektory LED i tylne światła w tej samej technologii.

Kolejnym poziomem wyposażenia nowego Golfa jest Life. Tutaj na pokładzie znajdują się dodatkowe elementy, takie jak bezprzewodowe ładowanie smartfonów, 10-kolorowe oświetlenie ambientowe, komfortowe fotele z podparciem lędźwiowym z przodu, a także skórzana kierownica wielofunkcyjna i adaptacyjny tempomat ACC. Standardem są także 16-calowe felgi aluminiowe. Golf Life kosztuje od 115 090 zł (wersja 1.5 TSI 115 KM).

Przyszli nabywcy nowego Golfa i Golfa Varianta będą mogli wybrać także wersję Style. Z zewnątrz wyróżnia się ona 17-calowymi felgami aluminiowymi, reflektorami LED Plus wraz z podświetlanym logo Volkswagena z przodu. Wewnątrz wyposażenie zostało wzbogacone o 3-strefową automatyczną klimatyzację, sportowe, komfortowe fotele z tapicerką ArtVelours, elektryczną, 14-kierunkową regulację fotela kierowcy oraz oświetlenie ambientowe w 30 kolorach. W standardzie jest także kamera cofania Rear Assist. Ceny odmiany Style zaczynają się od 134 090 zł w przypadku hatchbacka i od 138 990 zł za kombi.

Golf Special Edition został opracowany na bazie wersji Life. Auto ma znacznie bogatsze wyposażenie, a dopłata wynosi zaledwie 800 zł. Korzyść dla nabywcy tej odmiany wynosi 10 390 zł, bo samochód jest wyposażony standardowo m.in. w lakier metalizowany, 17-calowe aluminiowe felgi Nottingham, dodatkowo przyciemniane tylną i tylne boczne szyby, alarm, a także systemy Keyless Advanced i Light Assist.

źródło: volkswagen

Angola

W 1976 roku w reportażu „Jeszcze dzień życia”, poświęconym wojnie domowej w Angoli, Ryszard Kapuściński pisał: „To jest kraj nieszczęśliwy, tak jak są nieszczęśliwi ludzie, którym życie nie chce się ułożyć.” Dalej skonstatował: „Żaden kraj Afryki nie miał takiej długiej wojny. Żaden nie był tak zniszczony. Były to krótkie prolegomena do tego, co dopiero miało się wydarzyć. Wojna skończyła się 26 lat później, już w XXI w.

Jeszcze w połowie XX w. Angola była najważniejszą i największą posiadłością portugalską w Afryce. Stanowiła jeden z ostatnich bastionów upadłego imperium kolonialnego. W XX wieku była rajem dla ubogiej ludności Portugalii. Drugie co do wielkości miasto Angoli z nowoczesną wielkomiejską architekturą, obecne Huambo, nosi nazwę Nowa Lizbona. W 1970 r. co dziesiąty mieszkaniec miał portugalskie korzenie. Na ponad 5 mln mieszkańców, pół miliona stanowili Portugalczycy. Portugalia długo nie chciała pożegnać się z Angolą, oddała ją dopiero w 1975 r. Ponad 95 proc. Portugalczyków uciekło z Angoli, udając się głównie do Brazylii i RPA, a Angola upadła, najpierw gospodarczo, następnie politycznie, pogrążając się na dziesięciolecia w wojnie domowej i zamykając dla świata zewnętrznego.

Najdroższe miasto świata

Moja przygoda z Angolą zaczęła się w ambasadzie tego kraju w Berlinie. Proces wizowania było to biurokratyczne szaleństwo. Aby uzyskać wizę musiałem przedstawić dziesiątki dokumentów, w tym rachunki, które większość z nas wyrzuca. Wygląda na to, że Angolą też nikt się nie interesuje, poza fanami ropy naftowej i diamentów.

Jestem na lotnisku Quatro de Fevereiro w Luandzie. Quatro de Fevereiro to w języku portugalskim po prostu 4  lutego, to dzień święta narodowego obchodzonego z okazji rozpoczęcia walki zbrojnej z kolonialną Portugalią w 1961 r. Z lotniska wchodzę wprost w gorące i chaotyczne miasto. To Luanda. Miasto wojny domowej, naftowego bogactwa i typowej afrykańskiej biedy. Miasto nowoczesnych chińskich drapaczy chmur i cicho rozkładającej się portugalskiej architektury kolonialnej. Miasto nienawiści i miłości. Miasto uciekinierów i tułaczy. Najdroższe miasto świata dla cudzoziemców. Miasto bolesnych kontrastów.

Docieram do Huambo, aż do 1975 r. zwanego Nową Lizboną. W 1960 r., czy w 1970 r. zapewne żaden Portugalczyk z Nowej Lizbony nie przypuszczał, że jego kochane, piękne i dumne miasto będzie ukoronowane pomnikiem rewolucjonisty, a dla niektórych terrorysty Antonia Agostinha Neto. Tak też musi myśleć Jonas Savimbi, który go nienawidzi, władając tym miastem do 2002 r. po exodusie Portugalczyków.

Neto i Savimbi

Pomnik Neto w Huambo dominuje nad każdym jego przeciwnikiem politycznym, stanowi symbol zwycięstwa Neto nad wszystkimi, nad Portugalczykami, którzy porzucają Huambo, a właściwie Nową Lizbonę, oraz nad Jonasem Savimbim i jego UNITĄ, dla których Huambo było ostatnim domem, przed ich nieodwracalną klęską. Ale że tak będzie, Neto nigdy się nie dowie.

Neto, poeta, lekarz, rewolucjonista, prezydent i triumfator umiera w 1979 r. w Moskwie na raka trzustki. Jonas Savimbi, śmiertelny wróg Neto, wydaje się być nieśmiertelny. Ginie ponad 23 lata później. Przeżywa 6 prób zamachu, 17-krotnie ogłaszana jest jego śmierć. Umiera dopiero 22 lutego 2002 r. w bitwie. Podczas strzelaniny odnosi 15 ran. Ale i tak niewielu wierzy w jego śmierć. Ten stan zmienia dopiero oświadczenie Departamentu Stanu USA, w którym potwierdza się jego zgon. Jonasowi nie stawia się pomników. Po wypchnięciu go ze świata, wypycha się go z pamięci.

Wałęsam się po zrujnowanej posiadłości Savimbiego w Huambo, które on sam nazywał swym „Białym Domem”. Mieszkają tam teraz bezdomni. Są mili. Pozwalają mi fotografować. Tylko na tym budynku, a właściwie jego ruinach powiewa poszarpana flaga UNITA. Poza tym miejscem, całe Huambo dekorują barwy MPLA.

Jadę Estradą Nacional 280 w Serra de Leba. Tę drogę też pozostawili w spuściźnie Portugalczycy. To jedna z najsłynniejszych dróg górskich na świecie. Jej budowa rozpoczyna się w epoce kolonialnej pod koniec lat 60. XX w. W też tej epoce, w latach 70. ubiegłego wieku oddaje się drogę do użytku. Portugalczycy są dumni. Takiej nie ma nawet w Portugali. Meandrująca droga prowadzi z wysokości 1845 m n.p.m. do poziomu morza. Jadąc nią, przemierza się aż 4 strefy klimatyczne. Jazda w deszczowe dni jest niebezpieczna nawet dla doświadczonych kierowców. Droga, biorąc pod uwagę czas jej budowy, jest cudem inżynierii. Jest tak piękna, że wielu kierowców, zahipnotyzowanych jej urodą, składa jej ofiarę ze swego życia. Ci hojniejsi poświęcają także życie swych pasażerów. Trudno o wyższe uwielbienie. Droga zyskuje kultową nazwę piękna przepaść.

Targ niewolników

Jestem w Bengueli, czwartym co do wielkości mieście Angoli. Benguela to dawne centrum handlu niewolnikami. Miasto wypełnia dostojna, lecz w większości zniszczona architektura kolonialna, ale są tutaj także obiekty w stanie nienaruszonym. Znajduję bardzo mały kościół. Ogrzewa go ostre, afrykańskie słońce. Wygląda tak spokojnie i cicho. To właśnie Igreja Nossa Senhora do Populo z 1748 r. To w tej świątyni byli chrzczeni niewolnicy przed zabójczą podróżą na plantacje Ameryki Południowej przez Atlantyk, ocean śmierci.

W lokalnym barze stawiam piwo Windhoek Draught. Jedno z nich podaję Miltonowi. Jeździ on po Namibii i coś sprzedaje, ale to mnie nie interesuje, interesuje mnie jego wojna. Rozmawiamy o mnie, o nim, o tym co robię, tutaj w środku Namibii, w Keetmanshoop, w środku niczego, podczas już którejś fali pandemii i o nim, i jego wielkiej wojnie, wojnie w Angoli. Milton należy do Koloredów, co z dumą podkreśla. Koloredzi stanowią najbardziej wymieszaną grupę rasową w Afryce. W RPA za czasów obowiązywania doktryny apartheid Koloredzi byli uznawani za „rasowo” doskonalszych niż ludność czarnoskóra i mogli walczyć w południowoafrykańskich wojnach. Milton miał ten przywilej i bił się w Angoli jako żołnierz armii RPA. Rozmawiamy o polach

Cuito Cuanavale.

Wynajmuję samochód i jadę jeszcze dalej. Na pola minowe Cuito Cuanavale, na miejsce największej bitwy lądowej w Subsaharyjskiej Afryce. Bitwa pod Cuito Cuanavale toczy się z przerwami między 14 sierpnia 1987 r. a 23 marca 1988 r. Armia Angoli, którą władała MPLA, wraz z bitnymi Kubańczykami, którzy pojawili się w Afryce, by wspierać lewicowy ruch MPLA, i sowieckimi doradcami, żołnierze biali i czarnoskórzy stają naprzeciw żołnierzom białym, kolorowym i czarnoskórym z RPA i angolskiej UNITA. To już nie jest pojedynek między białymi kolonistami a czarnoskórymi rewolucjonistami, to nie jest wojna o wyzwolenie podbitych i wypędzenie agresorów, to jest konfrontacja między ludźmi o odmiennych wizjach ideologicznych budowy postkolonialnej Angoli. Klasyczna proxy war, jakich dziesiątki ma teraz miejsce.

Na plaży pod Luandą znajduję olbrzymi cmentarz. Cięgnie się kilometrami. Rozkładają się na nim dziesiątki tytanów. Metalowe olbrzymy, już nie mogą pływać. Stały się bezużyteczne i zostały porzucone. Nie leżą na dnie jak ich bracia, potopieni pod Lepanto, lecz rozkładają się w gorących promieniach angolskiego słońca. Nikt im nie pozwolił spocząć z honorem w otchłani oceanu. Czekają na śmierć na lądzie jak gigantyczne szczury. Fotografuję je. Jeden nosi emblematyczną nazwę: Lepanto.

 

Dariusz J. „Drayer” Drajewicz

Fotografik, filmolog, reportażysta (Akademia Fotografii, Studium Fotografii Związku Polskich Artystów Fotografików, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk [filmoznawstwo]), dr nauk prawnych (Instytut Nauk Prawnych PAN), profesor Akademii Polonijnej, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Sztuki, podróżnik (przebywał w ponad 110 krajach świata), uczestnik wystaw fotograficznych i autor zbiorów fotografii, m.in. albumów: Unresurrected Cities, 2021 (j. arabski i angielski); Somalia. Black Hawk Died”, 2023 (j. angielski), reportaży i fotoreportaży podróżniczych oraz podcastów radiowych: „Apokalipsa Trzeciego Świata”, afrykanista i nyktofil.

Elektryczna OMODA 5 – polska premiera już blisko

Premiera OMODY w Polsce zbliża się wielkimi krokami. Początkowo była mowa tylko o modelu spalinowym w pierwszej kolejności, jednak teraz chiński producent potwierdził, że model elektryczny zadebiutuje w tym samym czasie – oba z nowym, odświeżonym wnętrzem. Spalinowa OMODA 5 zdobyła komplet gwiazdek w teście bezpieczeństwa Euro NCAP – wariant elektryczny również stawia przede wszystkim na bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów.

„Widzimy, że zainteresowanie autami elektrycznymi w Polsce jest coraz większe. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić na polski rynek obie wersje OMODY 5 jednocześnie. Wiemy, że elektromobilność jest przyszłością i naszym celem jest zagwarantowanie jej jak najszerszemu gronu odbiorców. Dlatego elektryczna wersja OMODY 5 będzie zapewniała wyposażenie oraz bezpieczeństwo na najwyższym pozimie i jednocześnie bardzo atrakcyjną cenę” – podkreśla Eric Zheng, dyrektor krajowy OMODA w Polsce.

OMODA 5 była projektowana przy współpracy europejskich inżynierów w centrum rozwojowym marki pod Frankfurtem. Auto zostało zbudowane pod kątem europejskich odbiorców – pod kątem designu, ale również z uwzględnieniem wyższych limitów prędkości w Europie niż w Chinach. Dlatego auto zostało wyposażone w liczne, nowoczesne systemy bezpieczeństwa oraz mocną konstrukcję.

Nadwozie elektrycznej OMODY 5 jest w 78 proc. zbudowane ze stali o wzmocnionej wytrzymałości. Została ona skonstruowana w taki sposób, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów. Z kolei akumulatory wykorzystywane w aucie zapewniają nie tylko długą żywotność baterii oraz możliwość szybkiego ładowania, ale również zwiększone bezpieczeństwo w razie wypadku. Zaprojektowano je tak, aby wytrzymywały wysokie temperatury oraz zabezpieczenie przed wybuchem w przypadku pożaru.

Nowoczesne systemy bezpieczeństwa

Aby jednak do wypadku nie doszło, OMODA E5 została wyposażona w liczne systemy bezpieczeństwa, które ograniczają zagrożenie na drodze do minimum – auto jest wyposażone w inteligentny system wspomagania jazdy na poziomie L2.5. Oznacza to aż 15 zaawansowanych systemów bezpieczeństwa. Są to m.in. asystent pasa ruchu, wykrywanie martwego pola, awaryjne utrzymywanie pasa ruchu, adaptacyjny tempomat, asystent jazdy w korku oraz system zapobiegania opuszczania pasa ruchu.

Jak podkreśla Peter Matkin, główny inżynier OMODA, bezpieczeństwo było priorytetem podczas projektowania auta. „OMODA E5 przeszła rygorystyczne testy bezpieczeństwa i otrzymała prestiżową 5-gwiazdkową ocenę bezpieczeństwa od China New Car Assessment Program (CNCAP). Ponadto jesteśmy obecnie w trakcie uzyskiwania oceny bezpieczeństwa Euro NCAP na rok 2024, co jeszcze bardziej umacnia nasze zaangażowanie w zapewnianie bezpiecznego i niezawodnego wyboru kierowcom na całym świecie” – podkreśla Matkin.

Model spalinowy przeszedł już testy zderzeniowe w Europie i otrzymał maksymalną ocenę, czyli 5 gwiazdek w teście zderzeniowym Euro NCAP.

Premiera obu modeli w Polsce jest zaplanowana na pierwszą połowę 2024 roku.

źródło: Omoda

LEXUS LBX w salonach już w marcu

Nowy crossover Lexus LBX zadebiutuje w salonach marki w połowie marca. Z tej okazji do gamy modelu dołącza wersja podstawowa w wyjątkowej cenie od 139 900 zł, z atrakcyjnym finansowaniem od 900 zł netto miesięcznie w programie Najmu KINTO ONE. Auto otrzymuje specjalną ofertę, z rabatami na najbardziej popularne konfiguracje sięgającymi 20 000 zł. Dni Otwarte nowego modelu odbędą się w kwietniu tego roku.

Bogate wyposażenie i jakość premium już od 139 900 zł

Miejski crossover LBX otwiera gamę modelową marki skoncentrowanej na luksusowym stylu życia. Nowy model już w podstawowej wersji ma wszystkie cechy Lexusa – oszczędny i niezawodny napęd hybrydowy, zapewniający niskie koszty użytkowania, bogate wyposażenie oraz wnętrze premium naszpikowane technologiami i wykończone materiałami wysokiej klasy.

Samochód zwraca uwagę stylistyką i muskularnym, kompaktowym nadwoziem oraz przestronną, dobrze wygłuszoną kabiną. Nowy, 136-konny napęd hybrydowy 1.5 ma w standardzie automatyczną przekładnię o wybitnej niezawodności i świetnej charakterystyce pracy w miejskich warunkach.

Podstawowa wersja LBX-a oferuje najnowocześniejsze technologie Lexusa, w tym elektroniczne klamki, aktywny tempomat działający w pełnym zakresie prędkości, system multimedialny Lexus Link Connect z 9,8-calowym wyświetlaczem i nawigacją w chmurze, przednie reflektory Full LED L-Shape oraz najnowszy pakiet systemów bezpieczeństwa Lexus Safety System + 3.

Auto można zamówić w bardzo atrakcyjnej cenie już za 139 000 zł oraz skorzystać z finansowania KINTO ONE z niską ratą – od 900 zł netto miesięcznie w Najmie KINTO ONE lub od 990 zł netto miesięcznie w Leasingu KINTO ONE.

Lexus LBX, captured on 29.11.2023 in Valencia, Spain. Photo: Daniel Reinhardt for LEXUS

Lexus LBX Comfort od 146 900 zł

W nowej ofercie atrakcyjnymi rabatami zostały objęte także pakiety zapewniające większy komfort i bezpieczeństwo podróży. Wystarczy dopłata 7000 zł za pakiet Comfort, by auto zyskało podgrzewane przednie fotele, elektryczną regulację podparcia lędźwiowego fotela kierowcy, porty USB z przodu i z tyłu, czujniki parkowania z funkcją automatycznego zatrzymania, inteligentny kluczyk czy ładowarkę indukcyjną telefonu. Lexus LBX Comfort kosztuje teraz od 146 900 zł. Miesięczna rata w programie Najem KINTO ONE wynosi od 1000 zł netto, zaś w Leasingu KINTO ONE od 1090 zł netto*.

Wybór pakietu Safety wyniesie na jeszcze wyższy poziom bezpieczeństwo jazdy i manewrów za sprawą poszerzonego zestawu sześciu systemów bezpieczeństwa czynnego, zawierającego m.in. system zapobiegający otwarciu drzwi w razie ryzyka kolizji (SEA), oraz takich udogodnień jak wewnętrzne i zewnętrzne lusterko elektrochromatyczne czy spryskiwacz kamery cofania. Lexus LBX z pakietami Comfort i Safety jest dostępny w zakupie od 166 900 zł, w Najmie KINTO ONE od 1050 zł netto lub w Leasingu KINTO ONE od 1150 zł netto*.

Lexus LBX, captured on 29.11.2023 in Valencia, Spain. Photo: Daniel Reinhardt for LEXUS

Cztery „atmosfery” i napęd AWD-i

W gamie modelu LBX oprócz podstawowej wersji oferowane są cztery tematyczne „atmosfery”, stworzone z myślą o różnych odbiorcach. Wersje Elegant i Relax dają poczucie ekskluzywności, a odmiany Emotion i Cool mają bardziej dynamiczny i sportowy charakter. Każda z nich dostępna jest z napędem na przód lub z inteligentnym napędem na cztery koła E-FOUR. Do wyboru jest także 17 wariantów kolorystycznych – dziewięć lakierów oraz osiem dwukolorowych malowań nadwozia z czarnym, kontrastującym dachem.

Bogatsze wyposażenie „atmosfer” Elegant i Emotion

Stylowe „atmosfery” Elegant i Emotion wyróżniają się 18-calowymi felgami o charakterystycznych wykończeniach, fotelami typu Sporty, wysokiej klasy tapicerką ze skóry syntetycznej oraz wieloma udogodnieniami na poziomie samochodów premium. Wybierając pakiet Tech, można je wzbogacić m.in. o 12,3-calowy wirtualny kokpit, elektrycznie otwieraną i zamykaną klapę bagażnika oraz system nanoe™ X. W nowej ofercie wersje Elegant i Emotion z tym pakietem zostały objęte rabatem w wysokości 20 000 zł. LBX Elegant Tech kosztuje teraz od 162 900 zł, zaś odmiana Emotion Tech z dwukolorowym nadwoziem od 166 900 zł.

Luksusowe wersje Relax oraz Cool w niższych cenach

Wersje Relax i Cool to najlepiej wyposażone auta w gamie LBX. Luksusowy charakter podkreśla oświetlenie ambientowe w 50 barwach oraz unikalne materiały we wnętrzu, niespotykane do tej pory w segmencie miejskich crossoverów. W wersji Relax znajdziemy tapicerkę z naturalnej skóry półanilinowej w kolorach Black lub Saddle Tan oraz 18-calowe felgi z połyskiem. Odmiana Cool otrzymała zamsz Ultrasuede w kolorystyce Black & Dark Grey z przeszyciami Copper, dwukolorowe nadwozie (osiem wariantów do wyboru), przyciemniane tylne szyby oraz maszynowo wykończone 18-calowe felgi aluminiowe.

W nowej ofercie LBX Relax kosztuje od 175 900 zł, zaś dynamiczny LBX Cool od 179 900 zł. Można je wzbogacić o pakiet Premium zawierający m.in. adaptacyjne reflektory Full LED L-Shape (AHS), oraz pakiet Advanced z takimi technologiami jak 13-głośnikowy system audio klasy premium Mark Levinson, kolorowy wyświetlacz HUD na przedniej szybie czy haptyczne przyciski na kierownicy.

CENNIK LEXUSA LBX

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...