.
Strona główna Blog Strona 59

Beata Drzazga w Polskiej Radzie Przedsiębiorców

Polska Rada Przedsiębiorców (PRP) to grupa liderów, która ma reprezentować polskich  przedsiębiorców i współpracować z rządem i partnerami społecznymi. PRP powstała, aby być aktywnym uczestnikiem w budowaniu silnej, innowacyjnej i zrównoważonej przyszłości Polski. Stworzyli ją topowi przedsiębiorcy, z ogromną wiedzą i doświadczeniem, którzy odnieśli sukces na rynku.

W skład rady wchodzą liderzy największych prywatnych firm w Polsce, w tym Beata Drzazga – założyciel  BetaMed SA, największej firmy medycznej w kraju pod względem usług świadczących opiekę długoterminową. Przewodniczącym PRP został Rafał Brzoska.

PRP opublikowała manifest założycielski, w którym wyznaczyła 10 zasad i głównych celów swojej działalności, takich jak: transparentny dialog społeczny z rządem i społeczeństwem, przewidywalność i klarowność prawa, sprawny i uczciwy system podatkowy, wsparcie dla polskich firm za granicą, współpraca kapitałowa rządu i biznesu, polska siła ekonomiczna w Europie, programy smart immigration, współpraca nauka-biznes, wyrównywanie szans dla polskich firm, oraz zielona energia i elektromobilność.

Celem takiej współpracy jest wypracowanie najlepszych dla przedsiębiorczości regulacji prawnych, likwidowanie bubli prawnych, znoszenia barier. Zamierzam  w ramach PRP zaangażować się również w działalność charytatywną i filantropijną – deklaruje Beata Drzazga.

Grupa doradcza chce być partnerem dla rządu i społeczeństwa, a także źródłem inspiracji i wsparcia dla polskich przedsiębiorców.

Beata Drzazga – utalentowany przedsiębiorca, doradca biznesowy i mentor życiowy, udowodniła niejednokrotnie siłę kobiecego sukcesu. Jest laureatką ponad 260 prestiżowych nagród i wyróżnień, które doceniają zarówno jej osiągnięcia biznesowe, jak i filantropijne. Jako założyciel BetaMed SA, największej firmy w Polsce specjalizującej się w długoterminowej opiece nad pacjentami, zyskała międzynarodowe uznanie. Jest założycielem kilku innych firm w Polsce i na świecie. Jej sukces przyciąga zaproszenia do udziału w prelekcjach na konferencjach ekonomicznych i medycznych na całym świecie.

Zniekształcenia poznawcze

Jako managerowie i przedsiębiorcy zapewne wiele inwestujemy w szkolenia i treningi, aby poprawić nasze zdolności komunikacyjne wobec zespołu, klientów czy przełożonych. Jednak niewielu z nas ma świadomość, że fundamentem komunikacji jest najpierw opanowanie swojego monologu wewnętrznego i umiejętność komunikacji ze sobą

 

Dlatego w tekście zadaję pytanie: Jak często się potykasz? Nie, nie mam tu na myśli teatralnych piruetów na oblodzonym chodniku czy niezauważonych krawężników przez utkwiony wzrok w ekranie smartfona. Myślę, że bardzo często „potykasz się poznawczo”. Te potknięcia to nic innego, jak negatywne myśli zalewające nasz umysł, którym ulegamy w monologu wewnętrznym i które kreują w nas zły nastrój, niechęć do siebie i poczucie braku własnej wartości. Mój dobór słów nie jest tu przypadkowy, świadomie użyłam słowa „potknięcie”, a nie „błąd poznawczy”, aby uwypuklić ich nieintencjonalny, nieprzemyślany i podświadomy charakter, a dodatkowo nie energetyzować go poczuciem winy, jakie idzie w parze ze słowem „błąd”. Według Davida D. Burnsa, amerykańskiego profesora nadzwyczajnego psychiatrii i nauk behawioralnych, wieloletniego badacza nad chemią mózgu, to nasze negatywne schematy myślowe powodują w nas emocjonalny zamęt, to myśli są kreatorem naszych uczuć. W swojej książce*, która w latach 80. zrewolucjonizowała rynek terapii poznawczej i była fundamentem narodzenia się nurtu biblioterapii w psychoterapii, Burns wymienił 10 najczęstszych schematów myślowych, które rozwijają i utrwalają w nas zły nastrój i niechęć do siebie. Zdaniem Burnsa to właśnie nauczenie się rozpoznawania, następnie spisywanie krytycznych myśli pojawiających się w naszym monologu wewnętrznym, a w konsekwencji dyskutowanie z nimi i samoobrona w postaci racjonalnej odpowiedzi to przepis na wygranie ze swoim wewnętrznym krytykiem, złymi nastrojami, najlepsza ochrona poczucia własnej wartości, a w najdalszej perspektywie też obrona przed depresją.

Zalecana prosta technika trzech kolumn polegająca na zapisie naszych automatycznych myśli samokrytyki, które pojawiają się podczas tak zwanego wstrząsu emocjonalnego, następnie zaklasyfikowanie ich według jednego z dziesięciu zniekształceń poznawczych, a na końcu racjonalna odpowiedź na nasze nieracjonalne, wewnętrzne zarzuty to najlepsza droga do obrony poczucia wartości nie tylko managera, pracownika czy właściciela firmy. Demotywujący czy oskarżycielski wewnętrzny krytyk to domena wielu z nas, niezależnie od obranych stanowisk, więc warto stosować techniki obronne i uczyć się tej praktyki. Każdy z nas na co dzień mierzy się z wieloma wyzwaniami, które bardzo często w przypływie naszych potknięć poznawczych wywołują paraliżujący strach, gniew, demotywację, rezygnację, a samopomoc według Burnsa to najłatwiejszy sposób, jak sobie z nimi poradzić w ramach pierwszej pomocy. Warto też wiedzieć, że do etapu racjonalnej odpowiedzi możemy zaangażować także osoby trzecie, które mogą pomóc nam w znalezieniu logicznych przykładów demaskujących nasze autodestrukcyjne myśli. Częsta praktyka tego 10-minutowego ćwiczenia doprowadzi nas do szybszego i automatycznego wyłapywania potknięć poznawczych w celu ich wyeliminowania.

Wyjaśnijmy zatem, czym są zniekształcenia poznawcze wymieniane przez Burnsa:

  1. Myślenie wszystko albo nic
  2. Nadmierne uogólnianie
  3. Czarnowidztwo
  4. Tendencyjny wybór faktów
  5. Nieuzasadnione wnioski
  6. Przesadzanie/bagatelizowanie
  7. Rozumowanie emocjonalne
  8. Stwierdzenie typu powinno się/muszę/trzeba
  9. Etykietowanie
  10. Nastawienie ksobne

 

Myślenie wszystko albo nic, inaczej nazywane dychotomią myślenia, to widzenie i ocenianie siebie w barwach bieli lub czerni. To ocenianie się w perspektywie zero-jedynkowej, wygranego i przegranego, kiedy po znalezieniu błędu mówimy do siebie „to była totalna porażka”, „nic mi nie wychodzi”. „Myślenie wszystko albo nic” to bardzo często fundament perfekcjonizmu. To schemat myślenia, w którym jakiekolwiek pomyłki są dowodem naszej przegranej, czynią nas gorszym i bezwartościowym.

Nadmierne uogólnianie

To myśli, w których uważasz, że coś, co przytrafiło ci się raz, będzie przytrafiać ci się zawsze. Swoje jednorazowe porażki utożsamiasz ze skazaniem na porażkę. Jednorazowy zawód miłosny, jednorazowa zła decyzja jest dla Ciebie dowodem na powtarzające się nieszczęścia i na brak możliwości polepszenia swojej sytuacji. W swoich myślach skazujesz się na fatum, którego nie możesz uniknąć, i słyszysz wewnętrzny głos: „Będę zawsze nieszczęśliwy”.

Czarnowidztwo

(inaczej selektywna abstrakcja) To z kolei filtrowanie każdego zdarzenia i wyłapywanie tylko negatywnych szczegółów, to skupianie się na negatywnych aspektach sytuacji, energetyzowanie ich i niedopuszczanie pozytywnych stron. To nawyk widzenia szklanki zawsze do połowy pustej.

Tendencyjny wybór faktów

zwany potocznie odwrotną alchemią, gdyż tak jak niegdyś średniowieczni alchemicy chcieli znaleźć metodę zamiany metali nieszlachetnych w złoto, tak dziś osoby potykające się o tendencyjny wybór faktów potrafią każde złoto przemienić w zardzewiały złom. To jedna z najbardziej destrukcyjnych form zniekształceń poznawczych, w których nadajesz negatywny kontekst pozytywnym sytuacjom, np. gdy otrzymujesz komplement, Twój wewnętrzny głos podpowiada Ci: „Ten ktoś po prostu chce być miły i wcale tak nie uważa”.

Nieuzasadnione wnioski

zazwyczaj przejawiają się w tak zwanym błędzie jasnowidza i czytaniu w myślach. Mówimy o nich, kiedy na przykład występujesz publicznie i widzisz, że osoba w pierwszym rzędzie ma problem ze skupieniem i interpretujesz jej zachowanie na swoją niekorzyść, jako dowód swoich słabych umiejętności przemawiania czy znudzenia prezentacją. Nie dopuszczasz do głosu scenariuszu, w którym ów dystraktorem może być trudna rozmowa tej osoby tuż przed Twoim wystąpieniem bądź podejrzany w trakcie słuchania e-mail ze złymi informacjami.

Przesadzanie i bagatelizowanie

to tak zwany trik optyczny, kiedy swoje pozytywne strony i osiągnięcia umniejszasz, a błędy wyolbrzymiasz. Kiedy najmniejsze rzeczy urastają do miana wielkich spraw, a swoje sukcesy w Twoich oczach są mało ważne i nieistotne. Wyolbrzymiasz swoje niedoskonałości, tak by wskazywały na twój brak wartości.

Rozumowanie emocjonalne to utożsamianie swoich emocji z dowodem prawdy, w którym myśl „czuję się beznadziejny” równa się z faktem „jestem beznadziejny”. Bardzo często prowadzą one do prokrastynacji, gdyż jeśli czujesz, że coś się nie uda, to jesteś przekonany, że będzie tak w rzeczywistości, więc odwlekasz lub rezygnujesz z podjęcia się wyzwania. „Stwierdzenia typu powinienem/powinno się/muszę/trzeba” (zwane musturbacją od ang. must – musieć) to tak zwane imperatywne podejście do życia, kiedy sam nakładasz na siebie i innych powinność i w sytuacji ich niesprostania odczuwasz wobec siebie lub innych złość, niechęć. Oczekiwanie konkretnych zachowań prowadzi do poczucia winy lub gniewu, gdyż jesteś przekonany, że zawodzisz czyjeś oczekiwania bądź inni zawodzą twoje.

Etykietowanie

Ta cięższa odmiana „nadmiernego uogólniania” to utożsamianie się i opisywanie siebie w kontekście rzeczy i zachowań, zgodnie z filozofią, że miarą człowieka są błędy, jakie popełnia. Jestem beznadziejny – jeżeli coś zepsułem, popełniłam błąd, więc „jestem porażką”. Te zdania zasłyszane w myślach zaczynają się od „jestem” i stawiają znaku równości pomiędzy „ja” a tym, co „ja robię”.

Nastawienie ksobne

Ostatnie sklasyfikowane zniekształcenie to „nastawienie ksobne”, które jest matką poczucia winy. Polega ono na braniu odpowiedzialności za zachowania innych ludzi. Jeżeli twój pracownik nie wykonuje jakiegoś zadania bądź źle je wykonał, w twoich myślach zawsze słyszysz zdanie, że to ty jesteś złym managerem. To mylenie wpływu z kontrolą i utożsamianie każdej niedoskonałości ze swoją odpowiedzialnością, to poczucie winy w sytuacjach niezależnych od nas.

Razem z Burnsem i innymi psychologami w nurcie poznawczym chcę zwrócić Twoją uwagę na to, jak duży wpływ mamy na swoją rzeczywistość i na nasze samopoczucie. Możemy reagować na nasze myśli i kształtować je. Nasza rzeczywistość bardzo często jest wypaczona, tak jak wypaczone są nasze myśli, i warto zrozumieć, jak istotnym elementem w zarządzaniu jest opanowanie relacji ze swoim monologiem wewnętrznym. Komunikacja zaczyna się najpierw od komunikacji intrapersonalnej, komunikacji samego ze sobą oraz uzyskania świadomości swoich schematów, które mogą być przeszkodą w komunikacji z innymi. Dlatego, aby móc wejść w interakcje z drugim człowiekiem, być dobrym managerem i liderem, zacznijmy najpierw od umiejętności słuchania i dialogu ze sobą, niewpadania w pułapkę rozumowania emocjonalnego i zrozumienia, że to nie uczucia determinują naszą wartość. Nie musimy zasłużyć na poczucie własnej wartości, lecz jedynie oczyścić je ze swoich schematów i świadomie wybrać, za jakim głosem w swojej głowie podążymy.

Natalia Siniłło

Andragog i trenerka kompetencji miękkich, specjalizująca się w komunikacji interpersonalnej oraz intrapersonalnej, empatii, radzeniu sobie ze stresem, inteligencji emocjonalnej oraz budowaniu trwałych relacji. Rozwija swój autorski projekt „Cup of me”, uświadamiający rolę monologu wewnętrznego w procesie zarządzania zarówno samym sobą, jak i zespołami. Charyzmatyczna managerka klubu Trend House, z ponad 10-letnim doświadczeniem m.in. w branży eventowej, szkoleniowej, HORECA, która pomaga wychodzić przedsiębiorcom ze swoich branżowych baniek, budując społeczność i zarządzając jedynym w Polsce klubem dla innowatorów.

 

 

Korzyści z właściwej segregacji

Sławomir Kowalski, prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rebis SA, mówi o korzyściach, jakie przynosi właściwa segregacja. Podkreśla, że walcząc o zrównoważony świat, powinniśmy wyjść poza, skądinąd słuszne, deklaracje dotyczące zmian klimatycznych

Segregacja śmieci to potrzeba akceptowana przez większość społeczeństwa. Jak jednak tłumaczyć to, że posegregowane przez mieszkańców odpady są potem mieszane przez firmy, które je odbierają?

System ten wymaga fundamentalnej zmiany. Warszawska Organizacja Odzysku Opakowań Rebis SA chce uzmysłowić Polakom, że zużyte opakowania, które trafiają na śmietnik, to dla wielu firm cenny surowiec, a nie bezwartościowe śmieci. Proponujemy, by sięgnąć do wzoru sprzed transformacji ustrojowej, gdy w każdej miejscowości funkcjonowały liczne, łatwo dostępne punkty skupu, do których przynoszono puste butelki, papier i inne surowce. Dla dzieci i młodzieży był to sposób, by zarobić kilka złotych kieszonkowego. W związku z tym do pojemników na śmieci lub niesławnej pamięci blokowych zsypów trafiały wyłącznie odpady nienadające się do utylizacji. Zużyte opakowania starannie segregowano, gromadzono i odnoszono do punktów skupu.

Co ciekawe, podobny system funkcjonuje dziś w Kalifornii, u światowego lidera zrównoważonego stylu życia.

Mówiąc o ekologii, powinniśmy wyjść poza, skądinąd słuszne, deklaracje dotyczące zmian klimatycznych. Chodzi o to, by w rzeczywisty sposób zaangażować społeczeństwo, a zwłaszcza młodych ludzi, w proces przemiany, zaczynając od podstaw, czyli odzyskiwania surowców, które nie powinny trafiać na wysypiska. Najłatwiej zrobić to, pokazując, że mają one określoną wartość. A więc także realną cenę. I tu pojawia się bardzo ważne wyzwanie dla gmin, bo to właśnie one powinny zorganizować sprawny system skupu, a nie tylko – jak dotąd – odbioru surowców wtórnych.

Czy trudno znaleźć odbiorców surowców wtórnych?

Nie ma z tym problemu, korzysta z nich coraz więcej producentów. Wszędzie tam, gdzie domową segregację wspiera właściwie zorganizowany odbiór, firmy, które się tym zajmują, zarabiają poważne kwoty. Chętnie płaciłyby więc indywidualnym dostawcom – bezpośrednio lub przez punkty skupu – za wyselekcjonowane zużyte opakowania. A to rozwiązałoby problem wielu osiedli, gdzie wcześniej posegregowane odpady zgniatane są razem w zbiornikach śmieciarek. Potrzebne jest rozwiązanie systemowe, które w realny sposób zachęci Polaków, a zwłaszcza najmłodsze pokolenie, do segregacji i umożliwi im odsprzedaż zużytych opakowań.

Kolejna ważna kwestia to odpowiedzialność producentów za opakowania, jakie wypuszczają na rynek.

W tej dziedzinie system działa prawidłowo. Od 20 lat firmy wprowadzające towary w opakowaniach na rynek opakowania mają obowiązek, by zadbać o to, co stanie się z nimi później. Rozwiązanie to zostało przyjęte ze Stanów Zjednoczonych. Cel stanowi przetwarzanie, a nie utylizacja, która przecież w taki lub inny sposób szkodzi środowisku. Zajmują się tym organizacje odzysku opakowań, działające zgodnie z założeniami ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej, która weszła w życie w 2002 r. Głównym celem ich działalności jest zapewnienie odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych. Przejmują na siebie obowiązki, jakie ciążą na przedsiębiorcach, producentach i importerach wprowadzających na rynek produkty w różnego rodzaju opakowaniach wykonanych z papieru i tektury, tworzyw sztucznych, aluminium i ze stali, szkła oraz z drewna. Specyficzną kategorię stanowią odpady wielomateriałowe, które składają się z kilku niemożliwych do oddzielenia elementów, np. papieru i plastiku.

Jak wygląda to w praktyce?

Każdy producent lub importer bierze na siebie odpowiedzialność za przyszłą zbiórkę, segregację i proces odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych, które stosuje. Dotyczy to oczywiście masy i typu, a nie konkretnych, jednostkowych pudełek, toreb itp. Jeżeli porozumie się ze specjalistycznymi zakładami odzysku (tzw. recyklerami) i zapłaci im za przyszłą zbiórkę, segregację, proces odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych odpowiedniej ilości określonego rodzaju odpadu, nie będzie musiał uiścić tak zwanej opłaty produktowej, czyli kary lub zadośćuczynienia za wprowadzanie do obiegu opakowań. Organizacja takiego przedsięwzięcia nie jest jednak łatwa; zazwyczaj wymaga zatrudnienia przynajmniej jednego pracownika, który w dodatku musi być specjalistą w tej dziedzinie i wiedzieć, jak interpretować często aktualizowane przepisy. Chcąc uniknąć tego rodzaju problemów, większość producentów podejmuje współpracę z organizacjami odzysku opakowań. Zanim dojdzie do podpisania umowy, organizacja musi zebrać informacje na temat typu i ilości tzw. masy opakowaniowej, żeby ustalić, czy nadaje się ona do recyklingu i czy będzie mogła przejąć na siebie obowiązki producenta lub importera. Generalnie organizacje odzysku opakowań współpracują z licznymi zakładami odzysku i operują dużym wolumenem produktowym, mogą więc uzyskać nieporównywalnie lepsze warunki finansowe niż indywidualni zleceniodawcy. Co więcej – mają dostęp do ogólnokrajowej sieci gospodarki odpadami, więc na rzecz naszego klienta np. z Wrocławia może działać recykler z Kielc. Zgodnie z założeniami ustawodawcy chodzi więc o zapewnienie odzysku i recyklingu określonej masy odpadów, a nie miejsce, w którym się to dzieje.

W praktyce jest to skomplikowany proces.

Organizacja bierze na siebie odpowiedzialność za odzysk i recykling określonej tzw. masy opakowaniowej. Żeby tak się stało, musi poprzez swoich wyspecjalizowanych kontrahentów, to jest zbierających oraz recyklerów, najpierw zebrać wymaganą masę danego rodzaju opakowań, posegregować je i przetworzyć. Co ciekawe – część odpadów trafia na eksport, choć za granicą polskie organizacje mogą współpracować wyłącznie z zakładami recyklingu posiadającymi uprawnienia honorowane w naszym kraju. Choć zdarza się to rzadko, jeśli organizacja nie znajdzie odpowiedniego ekwiwalentu określonych odpadów, przejmuje na siebie zobowiązania przedsiębiorców, producentów lub importerów, wnosząc za nich opłatę produktową. A opłaty produktowe są generalnie dość wysokie i uzależnione od typu opakowań. W przypadku np. opakowań z tworzyw sztucznych stawka opłaty produktowej wynosi 2,7 zł za kg. W związku z tym dużym firmom, które muszą się liczyć z opłatą produktową na poziomie kilku, a nawet kilkudziesięciu milionów złotych, umowa z organizacją odzysku opakowań pozwala zapomnieć o zagrożeniach i karach.

Co dzieje się z opakowaniami, które nie nadają się do powtórnego przerobu?

Część z nich trafia do spalarni śmieci, znaczne ilości wykorzystują cementownie – jako wsad do pieców. Pomimo licznych apeli ekologów nadal poważny problem stanowią torby foliowe. Ich liczba się zmniejsza, ale znacznie wolniej, niż byśmy sobie tego życzyli. Wygląda na to, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest powszechne zastąpienie folii materiałem biodegradowalnym. Jak jednak widać, trudno walczyć z nawykami rynkowymi… Dziurawy system odbioru zużytych opakowań, zwłaszcza z dużych osiedli, a także brak odpowiednich zachęt do ich segregacji i odsprzedaży powoduje, że nadal na wysypiskach rosną hałdy. A przecież tak być nie musi. To wyzwanie nie tylko dla gmin, lecz także dla instytucji oświatowych, które powinny wspierać postawy proekologiczne, ale i promować przedsiębiorczość wśród najmłodszych obywateli. Segregacja i odsprzedaż odpadów opakowaniowych mogą stanowić znakomity poligon doświadczalny.

Rozmawiał Piotr Cegłowski

 

 

Nauczmy się zarządzać zdrowiem

Ogromny postęp medycyny odmienia dziś los chorych i pozwala na dłuższe i lepszej jakości, aktywne życie ich samych, ale też ich bliskich

Nie zmienia to faktu, że każdy kryzys zdrowia jest dramatycznym doświadczeniem pacjenta i ogromną traumą dla jego otoczenia, a suma takich kryzysów powiększa skalę ludzkiego cierpienia, stanowiąc jednocześnie poważne wyzwanie natury ekonomicznej dla nas wszystkich.

Doceniając więc, często spektakularne, osiągnięcia medycyny naprawczej, nie możemy tracić z pola widzenia znaczenia profilaktyki.

W ocenie ekspertów WHO wyborem stylu życia jesteśmy w stanie o 50 proc. zredukować ryzyko poważnego załamania zdrowia.

Tymczasem 30 proc. Polaków pali papierosy, 8 proc. codziennie sięga po alkohol, 60 proc. zagrożonych jest otyłością, a na badania przesiewowe zgłasza się tylko 38 proc. Dla porównania – w Wielkiej Brytanii korzysta z nich ponad 70 proc. obywateli.

O konsekwencjach tego stanu rzeczy przypominają inicjatorzy kampanii edukacyjno-systemowej „TAK dla zdrowia rodziny” – Medyczna Racja Stanu i Fundacja Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych.

– Zmiany świadomości wymagają czasu, a tego nie możemy już tracić. Dlatego wciąż przypominać będziemy o pilnej konieczności wprowadzenia do programu szkół, a nawet zajęć dla przedszkolaków godziny dla zdrowia. Postawy łatwiej kształtować w młodym wieku, niż je korygować po latach utrwalania złych nawyków. To szczególnie ważne, gdy pamiętamy, że polskie dzieci tyją w szybszym tempie niż ich europejscy rówieśnicy. Za kilka lat konsekwencje tego stanu rzeczy będą dramatyczne dla nich samych, dla systemu ochrony zdrowia i budżetu państwa. Doprawdy trudno z tej perspektywy zrozumieć zaniechania w obszarze tak kluczowego elementu edukacji, czyli inicjowaniu kampanii – mówią założyciele Medycznej Racji Stanu: prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM, Anna Jasińska, rzeczniczka think tanku, prof. Paweł Kowal, parlamentarzysta, dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, i dr Michał Sutkowski, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

– Nakłaniając do większej uważności dla własnego zdrowia, świadomi tego, jak częstym powodem odkładania wizyty u lekarza jest lęk przed diagnozą poważnej choroby, przypominamy o nowoczesnych, bardzo skutecznych metodach diagnostyki i terapii, ale też profilaktyki. Do tej grupy zaliczyć trzeba, dostępne już w Polsce dla dziewcząt i chłopców w wieku 12 i 13 lat, szczepienia chroniące przed wirusem HPV, odpowiedzialnym za ryzyko zachorowania na raka szyki macicy, krtani, przełyku… i wielu innych nowotworów.

W kontekście diagnostyki zwracamy też uwagę na pojawienie się bardzo precyzyjnych testów w kierunku HPV.

Kolejnym onkogennym wirusem zbierającym każdego roku w Polsce żniwo ponad 2 tys. istnień jest wirus HCV, którego obecność rozpoznajemy prostym testem, a mając do dyspozycji w pełni skuteczne leczenie, chronimy pacjenta przed groźbą raka wątrobowokomórkowego, resztę zaś populacji – przed ryzykiem zakażenia. Stąd apel Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych i ekspertów Medycznej Racji Stanu o stworzenie Narodowego Planu Eliminacji wirusa HCV. Dotarcie do nieświadomych nosicieli mogłoby, zdaniem ekspertów WHO, całkowicie zlikwidować zagrożenie, jakim, niestety, nadal jest wirus HCV.

– Jako liderka ruchu Amazonek, która od 30 lat zabiega o to, by kobiety zgłaszały się na badania piersi, w tej kampanii zwracam uwagę na to, że w Polsce dostępne jest leczenie nowotworu sutka na światowym poziomie. Dziś czekamy jeszcze tylko na dostęp do innowacyjnej terapii wczesnego hormonozależnego raka piersi HER2 ujemnego, który u 30 proc. pacjentek, mimo wczesnego rozpoznania, stwarza realne zagrożenie nawrotem choroby. Profilaktyka wznowy to w przypadku raka kwestia BYĆ albo NIE BYĆ. Możliwość podania młodym, aktywnym kobietom leku z grupy cyklibów to wybór BYĆ. Tego typu decyzje systemowe powodują, że możemy choroby nowotworowe traktować jak przewlekłe, nie wyrok. Przypominając o istnieniu skutecznych terapii, przełamujemy lęk przed poddaniem się badaniom – dodaje Krystyna Wechmann, prezes Fundacji Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

Mówienie o tym, jak wiele możemy zrobić, by żyć dłużej, lepiej, zdrowiej, to zadanie dla ekspertów w dziedzinie medycyny, nauczycieli, polityków, dziennikarzy. Szeroka koalicja osób zdeterminowanych, by zmienić niepokojące statystyki nadumieralności Polaków, to szansa na pozytywne zmiany. Ale nie wystarczy mówić, by być wysłuchanym. Ważne jeszcze, aby wybrzmiał tu głos osób lubianych i podziwianych, które dotrą z apelem: o udział w badaniach przesiewowych, wykonanie testów profilaktycznych, korzystanie z dobrodziejstwa szczepień przeciw groźnym dla życia chorobom, systematycznie prowadzoną aktywność fizyczną i rezygnację ze „śmieciowego” jedzenia.

Moc przykuwania społecznej uwagi mają z pewnością ambasadorki kampanii „TAK dla zdrowia rodziny”: Ewa Jakubiec – tegoroczna Miss Polonia, dyplomowana pielęgniarka i studentka zdrowia publicznego, oraz Laura Breszka, lektorka, aktorka teatralna i filmowa, znana także z wielu produkcji telewizyjnych.

Ich świadectwo, że o spektakularny sukces w wielu dziedzinach życia znacznie łatwiej, gdy jesteśmy zdrowi, może skłonić do chwili refleksji i… wykonania testu w kierunku HCV po nowym tatuażu, uważności dla tego, co jemy, zgłoszeniu się do lekarza, by być szybszym od choroby.

Ambasadorki kampanii i jej eksperci reprezentujący różne specjalności medycyny rozpoczęli serie spotkań z uczniami szkół podstawowych, potrzebnych do czasu wprowadzenia postulowanych zmian w programach nauczania.

– Musimy zacząć zarządzać zdrowiem, a nie tylko chorobą, i traktować nakłady na profilaktykę jako najistotniejszą inwestycję – apelowała podczas inauguracji kampanii prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS, ubolewając, że dziś jedynie 1,5 proc. nakładów dedykowanych ochronie zdrowia przeznaczamy na zapobieganie kryzysom zdrowia.

Konkurs Odys

Tradycja konkursu ODYS sięga 1995 r. Jego celem jest promocja najlepszych pod względem jakości produktów i ofert na terenie Małopolski.

Oceny zgłoszonych podmiotów dokonuje kapituła powołana przez organizatora, w skład której wchodzą przedstawiciele samorządów gospodarczych i terytorialnych, uczelni wyższych, mediów oraz eksperci działający w branży turystycznej. Uzyskanie certyfikatu ODYS podnosi rangę laureatów i pomaga im uzyskać przewagę konkurencyjną. Po kilku latach przerwy, spowodowanej pandemią COVID-19, inwazją Rosji na Ukrainę i niepewną sytuacją w branży turystycznej, Krakowska Izba Turystyki 26 października tego roku w Energylandii wręczyła certyfikaty Penelopa dedykowane najlepszym obiektom noclegowym oraz nagrody Odysa dla najlepszych produktów i ofert turystycznych Małopolski. SuperOdysem wyróżniono spółkę Nautica Travel. Warto też odnotować Odysa za Wystawę i Edukację Krakowskiego Salonu Ekonomicznego NBP – Udostępnienie Bankowego Serca Polski, którą odebrała dyrektor oddziału NBP w Krakowie Katarzyna Basiak-Gała.

Dassault Systèmes: polski przemysł 2024 potrzebuje zrównoważonych innowacji

Dassault Systèmes 2024
Year 2024 futuristic 3D render. Modern colours. WEB 3.0 colours.

Zmiany technologiczne, napięta sytuacja gospodarcza i regulacje związane ze zrównoważonym rozwojem sprawiają, że, zdaniem firmy Dassault Systèmes, 2024 rok będzie czasem pełnym wyzwań dla branży produkcyjnej. Dla firm, które odpowiednio przygotują się by odpowiedzieć na nadchodzące trendy, będzie to jednak rok, który otworzy nowe możliwości rozwoju.  

Rok 2023 był czasem bezprecedensowych wyzwań. Inflacja, rosnące koszty energii i nadwyrężone łańcuchy dostaw stały się źródłem problemów nie tylko dla konsumentów, ale także dla wielu firm w Polsce. Z rynku płynęły jednak także pozytywne sygnały. Dzięki stopniowej transformacji cyfrowej coraz więcej firm wykonało istotny, biznesowy krok ku przyszłości.

Jakie wyzwania i szanse stoją przed branżą produkcyjną w 2024 roku i jak firmy mogą się na nie przygotować?

Aby odpowiedzieć na te pytania, firma Dassault Systèmes przygotowała listę trendów, które będą miały kluczowe znaczenie w nadchodzących miesiącach 2024.

  • Zrównoważony rozwój jako priorytet biznesowy Zmiana nawyków konsumentów w kierunku bardziej zrównoważonych działań jest ważna. Największa odpowiedzialność spoczywa jednak dziś na biznesie, który odpowiada za emisję większości światowego zanieczyszczenia. Decyzje, jakie podejmują firmy w zakresie środowiska, społecznej odpowiedzialności i ładu korporacyjnego (ESG) stają się coraz bardziej istotne także dla klientów i kontrahentów.

Obowiązek raportowania ESG zgodny z Corporate Sustainability Reporting Directive (dyrektywą CSRD) będzie wkrótce obowiązywał praktycznie każdą polską firmę. Zmiany są wprowadzane stopniowo i na początek dotyczyć będą tylko największych graczy. Firmy powinny jednak wiedzieć, że warto przygotować się już dziś.

  • Zaawansowane technologie zwiększają innowacyjność – Branża produkcyjna stoi u progu technologicznego przełomu spowodowanego pojawieniem się innowacji. Takich jak sztuczna inteligencja (AI), wirtualne bliźniaki czy rzeczywistość rozszerzona (AR). Technologie te umożliwiają wirtualizację całego cyklu życia produktu. A także wprowadzenie wysokiej jakości, efektywności i  innowacyjności w halach produkcyjnych. W 2024 roku odegrają one kluczową rolę w firmach, usprawniając modele działalności, metodologie szkoleniowe i paradygmaty projektowania.
  • Rozbijanie silosów organizacyjnych W tradycyjnym projektowaniu, tworzeniu architektur, inżynierii i produkcji jakiegokolwiek produktu pojawiało się wiele opóźnień. Powodem był fakt, że każda z tych funkcji związana była z osobnym działem lub oddziałem w obrębie firmy, określanym często „silosami informacyjnymi”. Zrównoważone innowacje wymagają jednak ciągłej współpracy nad definicją produktu. Zarówno współpracy technicznej, jak i między wszystkimi interesariuszami, wewnętrznymi i zewnętrznymi w sieci wartości. Zespoły te potrzebują dostępu do aktualnych informacji o produkcie. Tylko wtedy będą mogły wnieść swój wkład w proces jego rozwoju i zapewnić wykonalność na każdym etapie.

Cyfryzacja a obieg informacji

Cyfryzacja wspiera efektywny obieg informacji. Eliminuje uciążliwą wymianę plików, umożliwia interesariuszom natychmiastowy dostęp do najnowszych danych. Proces cyfryzacji rozszerza zatem korzyści płynące z PLM. Integruje bowiem całą sieć wartości i przyczynia się do ujednolicenia definicji produktu.

  • Od mass production do mass customization – Cyfrowe techniki wytwarzania stają się coraz ważniejsze dla firm. Szczególnie dla tych, które starają się różnicować produkty w dążeniu do zwiększenia stopnia ich personalizacji. Producenci często przechodzą na model „pull”, oparty na zapotrzebowaniu klientów na masową personalizację, zamiast po prostu „wypuścić” produkt na rynek. Wymaga to możliwości wizualizacji zarówno swoich produktów, jak i procesów produkcyjnych. Tylko wtedy będą mogli się upewnić, że wszystkie komponenty i surowce są dostępne. A także określić, która lokalizacja fizyczna najlepiej nadaje się do produkcji.

Czytaj też relację z konferencji Dassault Systèmes 3DExperience Summit 2023, która odbyła się pod hasłem „Dlaczego potrzebujemy innowacji”. 

A także o czeskim oddziale firmy Edwards, lidera na światowym rynku urządzeń próżniowych, który do zarządzania cyklem życia produktu wybrał platformę 3DEXPERIENCE. 

Storyteller na pokładzie

Dobre opowiadanie historii jest dzisiaj niezbędną umiejętnością managerów. Niestety wielu z nich tego nie wie 

Przyszło Wam kiedyś do głowy zatrudnienie Chief Storyteller Officera? Nie, to nie jest zbędna funkcja, nie zastąpi jej PR manager albo CMO, choć dobrze, żeby umieli opowiadać wciągające historie o firmie. Storyteller na pokładzie to ktoś, kto ułatwia rynkowi i zespołowi nazywać sens pracy i kierunek działania.  

Dobrze zacząć od siebie samego. Jako founderzy, prezesi, managerowie możemy oczywiście przerzucać setki slajdów każdego miesiąca, ale nawet najlepsza prezentacja nie zastąpi dobrze przygotowanej historii. Przez lata liderzy, z którymi pracowałem, mieli jeden cel: lepiej mówić do kamery. Potem przyszła potrzeba lepszej pracy z publicznością na konferencjach, teraz zaczynają szukać umiejętności skutecznego mówienia do ludzi – czyli fundamentu. Zła kolejność, ale dobrze widzieć zmianę podejścia.  

Chyba wiem, dlaczego tak się dzieje. Wielu liderom wydaje się, że „umieją trafiać w słowa”, potrafią „płynąć”, „sala zawsze dobrze reaguje”. To cytaty. Nie dziwię się, że sala wypełniona Twoim zespołem bije brawo, pytanie, czy robi to szczerze. Jedna z zasad, do której namawiam managerów, to zbudowanie wokół siebie osobistej rady nadzorczej złożonej z ludzi, którzy znają się na rzeczy, są ekspertami w ważnych dla Was dziedzinach i – najważniejsze – nie tracą czasu na nieszczerość. To o ich feedback powinniście zabiegać, ich recenzjami się przejmować, ich pochwałami się wspierać.  

Dobrze opowiedziana historia powinna być krótka. Zdania powinny być esencjonalne, mieć dobry styl. Całość powinna układać się w rytm. To będzie dobre do odegrania na scenie, ale też do wysłuchania dla tych, którzy nie będą z wami fizycznie.  

 5 składników dobrej historii  

  1. wybierz ideę – z jaką myślą wyjedziesz na scenę,
  2. spersonalizuj tezę – co ciebie osobiście do niej doprowadziło, 
  3. uprość – daj widzom szansę, żeby zapamiętali przykłady,
  4. pokaż – zwizualizuj ideę zdjęciem, gadżetem, GIF-em,
  5. przećwicz – zrób kilka generalnych prób, skracaj, poprawiaj.

Szef platformy TED Chris Anderson, którego cytuję w podręczniku The Host, mówi wprost: „Jeżeli idea, z którą stoisz na scenie, jest ważna tylko dla ciebie samego i twojej organizacji – nie warto jej podawać dalej”.  

Doświadczenie pracy z managerami podpowiada mi, że najtrudniej jest im wybrać tę jedną rzecz, z którą mam się pojawić na scenie. Bo mają „za dużo, zbyt ważnego do powiedzenia”, żeby pomijać. Współczuję, ale nie akceptuję. Praca nad dobrą historią przypomina laboratorium alchemika – musicie poddać swoje pomysły sublimacji. Wiele z nich powinno się ulotnić. Zadbajcie tylko o te, które są fundamentalne, które udźwigną konstrukcję waszej narracji, które pozwolą zbudować problem, pokazać kontekst, znaleźć rozwiązanie, zaciekawić.  

Studio filmowe Pixar słynie z dobrych historii. Studiując ich podejście przy pracy nad podręcznikiem The Host, zostawiłem w moich notatkach te 3 podpowiedzi dla ludzi, którzy mierzą się z napisaniem własnej historii:  

  • wymyśl zakończenie, zanim znajdziesz środek historii,
  • zakończ historię i odpuść, nawet kiedy nie jest idealna,
  • historia to testowanie, a nie polerowanie.

Bardzo liczę na to, że będziecie mieli frajdę z kasowania własnych słów, upraszczania własnych zdań. Nie żeby cokolwiek banalizować, ale żeby przygotować lepszą historię. To, co bardzo pomaga ją lepiej zaprezentować, to odpowiednia liczba dni na praktyczne ćwiczenie. Nie ma sensu mamrotać pod nosem tekstu na 5 min przed spotkaniem z publicznością. Ma za to ogromne znaczenie poświęcenie kilku godzin w dniach poprzedzających wydarzenie na przemyślenie, przeczytanie głośno i „zagranie” live to tape tego, co przygotowaliście. Słowo po słowie, puenta po puencie, akapit po akapicie. Nie bójcie się przestawiać, pomijać, podmieniać. Nie ma drogi na skróty.  

Popularny psycholog, autor książek i hostu podcastowego Adam Grant przyznał, że zmorą dla niego było przemawianie publiczne, ale bardzo chciał je wyćwiczyć. Zaczął od oglądania na YouTube Martina Lutera Kinga Jr. I zamęczał się z każdym występem, że nigdy nie osiągnie takiego mistrzostwa. W książce Hidden Potential: The Science of Achieving Greater Things, Grant wspomina, że błędnie zakładamy, że wszystko przychodzi z talentu, że nie widzimy drogi, jaką pokonała podziwiana przez nas osoba. Martin Luter King mówił publicznie od 15. roku życia, a zanim dał mowę: „I have a dream” miał za sobą 350 innych przemów. To czyniło go mistrzem. Widzimy tylko peak czyichś możliwości, nie dostrzegamy potu.  

Bracia Chip i Dan Heath stoją za metodą S.U.C.C.E.S., w jakiej sugerują sześć filarów, na których powinna opierać się dobrze opracowana i opowiedziana historia. Co kryje ta recepta?  

S (simplicity) – prostotę, 

U (unexpectedness) – zaskoczenie, 

C (concreteness) – esencję, 

C (credibility) – zaufanie, 

E (emotions) – emocje, 

S (stories) – historie. 

 

Paradoksalnie to właśnie z prostotą wielu ekspertów, którzy wchodzą w rolę mówców, ma największy kłopot. Nie da się tego skrócić – ile razy sami sobie to powtarzacie? Jak skró, to się ośmieszę. A jak nie zostaniesz zrozumiany, to jak to nazwiesz? Dziś walutą jest czas. Widzowie, którzy dostają 45 minut pozbawione treści, tracą zaufanie. W cenie jest esencja. Dobrym ćwiczeniem (choć trudnym) jest zamknięcie prezentacji. Przespanie się z nią i skrócenie o połowę. O 50 proc.! Wymiana słów, usuwanie zdań, podmiana puent. Polerowanie i szlifowanie. Klątwa wiedzy dotyka prawników, profesorów, polityków, ale też managerów. Nie wystarczą już liczby i fakty, żeby przekonać ludzi do pomysłu – potrzebne są emocje, a one żyją w historiach. 

Ważne są też te słowa, których nie wypowiadacie, a które zastępuje ton głosu, pośpiech na scenie albo niedopasowany strój. „Traktuję ubrania jak narzędzia. Dobór tych narzędzi sprawia, że odnosimy większy lub mniejszy sukces w celach, które sobie wyznaczamy” – mówi w podręczniku The Host Marta Stefańczyk-Ciąpała, założycielka marki Cafardini. To krawcy dla profesjonalistów, którzy doceniają jakość, styl i wiedzą, że kiedy sprzedają usługi za milion, nie mogą wyglądać jak 100 zł. Pamiętajcie, że reputacja jest trudna w budowie i szybka w burzeniu.  

 The Host 

Podręcznik Jarosława Kuźniara o skutecznym mówieniu do ludzi The Host pomaga zrozumieć źródła i oswoić strach przed spotkaniem z publicznością. Prowadzi przez trudne chwile mentalnego przygotowania do pracy na scenie. Uczy technik oddechu, dykcji, retoryki. Pomaga doceniać sceniczny ruch, gest, improwizację. Podpowiada, jak przygotować historię, opisać ideę, którą chcemy zaczarować widzów. 

The Host rozwija liderów, pomagając im budować reputację we własnych mediach, na scenach najważniejszych konferencji. To dobra lektura dla wszystkich, którzy chcą lepiej pracować z publicznością. Ponad 200 stron o przygotowaniu mentalnym, praktycznym, technicznym do publicznych występów. Cały rozdział jest o budowaniu historii i nowoczesnym storytellingu, a kolejny pokazuje strategię budowania własnych mediów lidera.  

Jarosław Kuźniar pisał podręcznik The Host przez dwa lata. Zaprosił do niego ekspertów z różnych dziedzin publicznego życia – wykładowców akademickich, praktyków, specjalistów od nowych mediów i komunikacji. Także dress code’u na profesjonalnym poziomie. Są wśród nich: psycholog sportu Daria Abramowicz, dr Ewa Pragłowska, SWPS, dr Konrad Piotrowski, SWPS, Dominika Pruszczak, psycholożka kliniczna, psychoterapeutka, czy Maja Wojnarowicz, lodopedka i terapeutka głosu, Klaudia Łepkowska-Suska – ekspertka i szkoleniowiec komunikacji marketingowej, oraz MartaStefańczyk-Ciąpała, założycielka Cafardini.  

 

Voice House Academy  

to część Kuźniar Media Group, gdzie liderzy rozwijają swój wyrazisty głos i uczą się budować ekspercki wizerunek. Założycielem i mentorem jest Jarosław Kuźniar, który dzieli się wiedzą z public speaking i storytellingu. W swoim najnowszym podręczniku The Host pokazuje, jak skutecznie mówić do ludzi i oswoić strach przed wystąpieniami publicznymi. 

 

Jarosław Kuźniar  

Mentor Voice House Academy, CEO Kuźniar Media, founder Voice House, o sobie: „Pracuję publicznie od 15. roku życia: prasa, radio, telewizja, digital, Trójka, Radio ZET, TVN24, TVN, Onet. Nie trzeba więcej. Spotkałem tam mistrzów, którzy znaleźli czas, żeby nauczyć mnie zawodu. Dziś doceniam mądrą obecność przed kamerą i mikrofonem. Profesjonalną pracę z publicznością. Mam za sobą duże doświadczenie sceniczne, warsztaty u trenerów dykcji, oddechu, gry aktorskiej oraz retoryki. To bardzo przydaje się w świecie storytellingu, budowania historii, dbania o narrację ludzi i marek. Tą wiedzą i doświadczeniem dzielę się w czasie szkoleń, które prowadzę w Voice House Academy. Uczę, jak opowiadać historie, które angażują odbiorców. Niezależnie od kontekstu. Bo dzisiaj dzięki mediom społecznościowym scena jest wszędzie, a mówcą jest każdy”. 

 www.linkedin.com/in/jaroslawkuzniar/  www.instagram.com/jaroslawkuzniar/  

 Facebook @Jarosław Kuźniar LIVE  www.facebook.com/profile.php?id=100044241963434  

 Twitter @JaroslawKuzniar  TikTok @jaroslawkuzniar 

Sztuka w przestrzeni miejskiej

Maria Wollenberg-Kluza, wybitna malarka kontynuująca tradycje polskiego koloryzmu, podsumowuje wydarzenia kończącego się roku

Był to dla pani bardzo intensywny rok.

Zaczęłam go dużą wystawą na Zamku Królewskim w Warszawie. Była to kontynuacja poprzedniej wystawy z 2019 r. Dyrektor, prof. Wojciech Fałkowski, po pandemii zaproponował mi powrót na zamek, ponieważ – jak stwierdził – wiele osób miało poczucie niedosytu. Nie kryję, że zgodziłam się z przyjemnością.

Jest pani promotorką twórczości młodych artystów.

To właśnie z myślą o nich powołana została fundacja i konkurs Inspiracje. W kwietniu zorganizowałam wystawę laureatów z covidowego 2022 r. w biurowcu Crido przy ul. Towarowej w Warszawie. Jestem przekonana, że łączenie młodej sztuki z biznesem to dobry pomysł, ponieważ zbliża artystów i potencjalnych odbiorców ich dzieł. Z kolei w maju na Służewcu otwarta została moja wystawa poświęcona Zbigniewowi Jerzynie. Pokazałam obrazy z okresu około 30 lat naszej przyjaźni, tylko te, do których Zbyszek napisał wiersze.

Po wakacjach pojawiła się pani w kilku ważnych miejscach.

Letni pobyt nad Bałtykiem zawsze stanowi dla mnie zastrzyk energii. Na zaproszenie Banku PKO BP zaprezentowałam swe prace w rotundzie przy ul. Marszałkowskiej. Pomysł polegał na tym, że odbędą się trzy wernisaże, na które bank zaprosi swoich ważnych klientów. Od razu zaznaczę, że pokaz nie miał charakteru komercyjnego, ponieważ od 30 lat nie sprzedaję swoich prac. Zależało mi na tym, żeby zaprezentować kontynuację cyklu „Camino” i „Ad infinitum” w przestrzeni miejskiej, co ściśle nawiązuje do tematyki tych prac. Wieczorem, po odsłonięciu okien rotundy, tło wystawy stanowił żywy pejzaż miejski. Miło wspominam też spotkanie w Domu Dziennikarza na Foksal połączone z dyskusją panelową, której byłam bohaterką, i mała retrospekcja obrazów, od lat 90., kiedy zamieszkałam na Ursynowie, aż do dzisiaj. Niedługo potem zaprezentowałam swe prace w Antoninie podczas XLII Festiwalu Muzyki Chopinowskiej w pałacu myśliwskim Radziwiłłów.

Na tym jednak nie koniec…

Po rozstrzygnięciu tegorocznej edycji Inspiracji zdobywca głównej nagrody rzeźbiarz Piotr Sobiesiak miał w listopadzie wystawę we wspomnianym wcześniej Crido. Sam znakomicie ją przygotował i zaaranżował. Inne jego dzieła oraz prace autorów wyróżnionych w konkursie można zobaczyć w SGH. Wernisaż odbył się podczas konferencji poświęconej sztuce i jej dokumentowaniu.

 

 

 

SEAT Arona 1.5 TSI – mały SUV z dużą osobowością – test redakcyjny

W świecie miejskich crossoverów coraz trudniej się wyróżnić. A jednak SEAT Arona nie ma z tym większego problemu. Stylowa, zadziorna i bardziej pojemna, niż podpowiadają wymiary — nie próbuje być wszystkim dla wszystkich, ale potrafi trafić do zaskakująco szerokiego grona kierowców. Zwłaszcza w wersji 1.5 TSI, która dorzuca do tej mieszanki coś więcej niż tylko typową miejską poprawność.

autor: Michał Garbaczuk

Zwinność w modnym wydaniu

Arona to miejski SUV, ale daleko jej do napompowanego crossovera, który tylko udaje terenówkę. Tu wszystko jest zwarte, lekkie i zwinne. Nadwozie wygląda dynamicznie — szczególnie w wersji FR z czarnym dachem i większymi kołami, które nadają całości bardziej sportowego wyrazu. Wyraziste przetłoczenia, opływowy spoiler i detale wykończenia tworzą wrażenie auta o klasę większego niż sugeruje segment.

Wnętrze? Przemyślane, ergonomiczne, z wyraźnie sportowym sznytem. Spłaszczona kierownica z czerwonym przeszyciem świetnie leży w dłoniach, a dobrze wyprofilowane fotele dają odpowiednie podparcie nie tylko w miejskich korkach, ale też przy szybszej jeździe na trasie. Materiały? Może nie premium, ale pasujące do miejskiego charakteru i codziennej eksploatacji, do tego dobrze spasowane.

Więcej niż miejskie tempo

Pod maską testowanej wersji pracuje silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM – i to robi różnicę. W połączeniu z 7-biegową skrzynią DSG daje kierowcy pełną swobodę – auto jest elastyczne, dynamiczne i chętne do współpracy. Sprint do setki trwa ok. 8 sekund, co jak na małego crossovera robi bardzo dobre wrażenie.

A co najważniejsze – nie trzeba rezygnować z oszczędności. Przy spokojnej jeździe w mieście Arona potrafi zejść do około 6 l/100 km. Na trasie – jeszcze lepiej. Silnik 1.5 TSI z systemem ACT (odłączanie cylindrów) potrafi zachować trzeźwość nie tylko w zakrętach, ale i na stacji benzynowej.

Zwinność, której nie da się kupić większym SUV-em

W codziennej jeździe Arona daje dużo radości. Układ kierowniczy jest precyzyjny, zawieszenie zwarte, ale komfortowe, a promień skrętu pozwala zawrócić tam, gdzie większe SUV-y muszą cofać. To jedno z tych aut, które zachęcają do jazdy – i to nie tylko po bułki.

Dodatkowo mamy tu spory (jak na segment) bagażnik – 400 litrów w standardzie, który bez trudu pomieści torby na weekend, dziecięcy wózek albo tygodniowe zakupy. Po złożeniu tylnej kanapy – nawet 1280 litrów przestrzeni. Na tle rywali Arona naprawdę wypada praktycznie.

Mały SUV z charakterem – dla ludzi, którzy lubią mieć wybór

SEAT Arona 1.5 TSI to propozycja dla kierowców, którzy nie chcą zrezygnować ani z miejskiej zwinności, ani z przyjemności prowadzenia. Z jednej strony świetnie odnajduje się w roli auta na co dzień – lekkiego, oszczędnego, kompaktowego. Z drugiej – nie brakuje mu temperamentu i pewności siebie, których często szukamy w znacznie droższych autach.

W skrócie: ma rozmiar na miasto, serce do jazdy i bagażnik na spontaniczny weekendowy wypad. A to właśnie połączenia najbardziej ceni dzisiejszy kierowca.

Ważne Informacje

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...