.
Strona główna Blog Strona 64

Polacy najchętniej wybierają polską kuchnię. Oto, dlaczego tak jest

Cudze chwalimy, ale swoje kochamy. Zwłaszcza gdy chodzi o polską kuchnię, która słynie z różnorodności. Jednak to, co czyni ją tak wyjątkową to niepowtarzalne aromaty potraw, które każdy Polak rozpozna z zamkniętymi oczami. To bardzo ważny element tożsamości kulturowej, który kojarzy się z domem, dlatego od wieków jest pielęgnowany oraz z czasem przekazywany kolejnym pokoleniom.

Według licznych raportów polska kuchnia nadal wiedzie prym na talerzach rodaków. Zapachy takich dań, jak: rosół, grzybowy bigos, pierogi z patelni czy mięsa w przyprawach, znane są każdemu z nas. To właśnie te intensywne aromaty pobudzają nasze zmysły i sprawiają, że jedzenie staje się jeszcze bardziej apetyczne. Zresztą najlepsi szefowie kuchni chętnie korzystają z tej wiedzy, komponując restauracyjne menu, bowiem zapachy rodzimej kuchni przywodzą wspomnienie spotkań przy stole, której zawsze towarzyszy atmosfera ciepła i bliskości.

Od dziewięciu lat, odkąd organizujemy Restaurant Week w Polsce, uważnie przyglądamy się preferencjom kulinarnym naszych Gości i widzimy, że niezmiennie kochają oni polską kuchnię. Choć eksperymentują, kosztując dań kuchni świata, które co edycję cieszą się dużym zainteresowaniem, tradycyjne potrawy w nowoczesnym wydaniu zdają się nie mieć sobie równychmówi Marta Wysocka Head of Relations Restaurant Club. – Tej jesieni dużą popularnością cieszą się ulubione polskie i aromatyczne składniki jak pachnące pieczywo, kojarzące się z domowym ciepłem, pomidory, polskie masło, grzyby no i oczywiście ziemniaki oraz drób. Tradycyjnie, lecz gdy spojrzymy na całość dania, okaże się, że składniki te pojawiają się w takim wydaniu jak tatar z pomidora, conficie z grzybów leśnych, fondancie ziemniaczanym czy mięsach i rybach w najbardziej nietypowych połączeniach. Zwłaszcza w tym roku widać, że Goście dają się uwieść zapachom polskiej kuchni, odkrywając ją na nowo w różnego rodzaju puree warzywnym, sosach i musachdodaje Marta Wysocka.

Jakość tworzy zapach i smak

Tradycja to jednak niejedyny czynnik, jaki przyciąga nas do rodzimej kuchni. Aromat dawnych potraw zapewniały przede wszystkim świeże i jakościowe produkty. Wszak polska kuchnia słynie z wykorzystywania naturalnych składników, takich jak sezonowe warzywa i owoce, zioła mięso czy ryby. To właśnie te składniki nadają potrawom niepowtarzalny zapach, który wyróżnia polskie potrawy na tle innych kuchni świata. Jak zaznacza ekspert, zwracanie uwagi na nie tylko zdrowe, ale także i jakościowe odżywianie jest coraz ważniejsze dla Polaków, co widać także w festiwalowych wyborach.

Coraz więcej osób przykłada wagę do jakości spożywanych produktów, unikając sztucznych dodatków i konserwantów. Na przykład wolimy pachnące, sezonowe warzywa z lokalnych targów, od tych z supermarketów. Dlatego restauracje biorące udział w Restaurant Weeku są przez nas starannie wyselekcjonowane pod względem jakości składników. Obecnie trwająca edycja odbywa się pod hasłem #FoodSmellsGood, co oznacza, że każdy, kto skusi się na rezerwację stolika, ma pewność, że aromaty potraw, w tym różnych wariacji polskiej kuchni, będą wyraziste, wpływające na smak i odbiór całego doświadczenia restauracyjnegozaznacza ekspertka.

Świeże produkty nie mają długiego terminu przydatności, co zresztą wspiera ideę zero waste Festiwalu. Rezerwacji można dokonać maksymalnie z jednodniowym wyprzedzeniem, aby restauracje mogły przygotować odpowiednią ilość składników na konkretne menu. – W ten sposób mamy pewność, że potrawy będą przygotowane z dobrych produktów, które się zresztą nie zmarnują, choć żartujemy, że byłoby to i tak trudne, bo szefowie kuchni w tej edycji Festiwalu stworzyli tak świetne menu, które nie tylko smakują wyśmienicie, ale również obłędnie pachnąpodsumowuje Marta Wysocka.

Nie ma jak w domu

Choć wpływy innych kultur na upodobania kulinarne Polaków jest widoczny, jedno jest pewne: smak i różnorodność będą zawsze kluczowymi elementami polskiej kuchni. Bo to coś znacznie więcej niż tylko jedzenie. To niepowtarzalna atmosfera, która sprawia, że niezależnie od tego, czy jesteśmy w kraju, czy za granicą, zapachy polskiej kuchni zawsze będą kojarzyć nam się z domem.

Jesienna edycja Restaurant Week wystartowała potrwa już tylko do 12 listopada. Festiwal się odbywa dwa razy do roku w około 30 miastach w 12 regionach w kraju. M.in. w Białymstoku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, Śląsku, Szczecinie, Trójmieście, Warszawie, czy we Wrocławiu. Restauracje biorące udział w Festiwalu są starannie selekcjonowane w oparciu o wysoką jakość kuchni i produktów, poziom autorskiego menu, poziom obsługi kelnerskiej. Rezerwacji można dokonać na www.RestaurantWeek.pl m.in. w restauracji LAS, Prodiż Warszawski, Fort Bistro, Orzo, Blue Cactus czy San Thai.

 

Najlepsze stoliki szybko znikają – do zobaczenia przy stole!

Rezerwacje: https://RestaurantWeek.pl/ i https://BreakfastWeek.pl/ oraz https://app.rclb.pl

Termin Festiwalu: 04 października – 12 listopada 2023

Rzetelna firma czyli pewność i zaufanie

Program Rzetelna Firma, prowadzony przez Kaczmarski Group pod patronatem Krajowego Rejestru Długów, powstał po to, by pomóc polskim przedsiębiorcom wyróżnić się na tle konkurencji oraz wzmocnić zaufanie klientów.

Udział w programie umożliwia jego uczestnikom poświadczenie rzetelności finansowej i wzmocnienie wizerunku firmy za pomocą szeregu narzędzi. Jednym z nich jest elektroniczna wizytówka Rzetelnej Firmy dostępna przez całą dobę, przez siedem dni w tygodniu. Zawiera najważniejsze informacje o firmie. Na ich podstawie konsumenci i partnerzy biznesowi mogą zorientować się, czy mają do czynienia z podmiotem, który dba o swój wizerunek, zależy mu na zaufaniu klientów i na tym, by czuli się komfortowo kupując jej produkty. Dodatkowo, system gromadzi opinie klientów, którzy oceniają przebieg transakcji.

– Chcieliśmy wyróżnić firmy zasługujące w oczach ich klientów na zaufanie i promować w naszym kraju kulturę uczciwego prowadzenia biznesu – mówi Rafał Lasota odpowiedzialny w Kaczmarski Group za rozwój programu Rzetelna Firma i jego marketing. – W trakcie certyfikacji uczestników korzystamy z danych pochodzących z ponad 50 źródeł, skupiając się na elementach finansowych. Zaczynamy rzecz jasna od weryfikacji w Krajowym Rejestrze Dłu- gów oraz na giełdzie długów Kaczmarski Inkasso. Dzięki temu od razu wiemy, czy ktoś jest zadłużony, a jest to kryterium, które dyskwalifikuje kandydata z udziału w programie. W przypadku podmiotów zarejestrowanych w KRS sprawdzamy dodatkowo, czy zgodnie z danymi zgromadzonymi w rejestrze posiadają zaległości względem urzędu skarbowego i ZUS. Weryfikujemy też, czy firmy aplikujące do programu nie figurują na liście ostrzeżeń publicznych KNF oraz listach sankcyjnych.

Co więcej, w gronie uczestników nie mogą się znaleźć podmioty działające krócej niż pół roku. Zdarza się przecież, że na rynku pojawiają się tzw. firmy-krzaki właśnie po to, by wykorzystać je w nielegalny sposób i zamknąć po kilku miesiącach działalności. Do programu mogą być zakwalifikowane tylko przed- siębiorstwa, które w świetle dostępnych danych wydają się wiarygodne, ale co najważniejsze ich certyfikacja może zostać w każdej chwili zweryfikowana przez ich klientów. Słowem – ponad 40 tys. uczestników programu Rzetelna Firma to elitarne grono

– Projekt Rzetelnej Firmy powstał w 2009 roku jako odpowiedź na potrzeby naszych klientów – przypomina Magdalena Kamińska, dyrektor departamentu sprzedaży Kaczmarski Group. – Zgłaszali się do nas klienci, którzy korzystali już z usług Krajowego Rejestru Długów. Potrzebowali jednak czegoś, co pomogłoby im wzmocnić wiarygodność swoich firm w oczach klientów, którzy również są konsumentami. Szukali odpowiedzi na pytanie, po czym jeszcze ich klienci mogą poznać, że mają do czynienia z firmą, która zasługuje na zaufanie.

Takich zapytań było coraz więcej, więc pojawiła się kwestia: jak wyróżnić firmy, które robią wszystko, by prowadzić rzetelny biznes i pomóc im budować wizerunek przedsiębiorstw zasługujących za zaufanie? Dzisiaj dzięki programowi każdy może sprawdzić, czy firma, od której chce kupić towar lub usługę ma zaświadczenie o niezaleganiu z płatnościami i jaka jest jej wiarygodność. Siłą rzeczy program wyraźnie ewoluował razem z rynkiem. Pojawiło się więcej źródeł danych o firmach, by ich obraz był pełniejszy. Najważniejszą zmianę stanowiło jednak to, że oprócz wystawianego cyklicznie certyfikatu, pojawił się bieżący opis sytuacji przedsiębiorstwa aktualizowany w czasie rzeczywistym, bezpośrednio z wielu źródeł. To wszystko pomaga wyrobić sobie bardziej całościowy i aktualny pogląd o danej firmie.

Niewątpliwą wartość udziału w programie stanowi również to, że ułatwia on pozyskiwanie nowych kontrahentów i współpracę z konsumentami. Większości transakcji dokonujemy dziś przez Internet, szukając najlepszych ofert. Kupujący zapominają często, że naj- tańsza opcja nie zawsze idzie w parze z jakością i rzetelnością przedsiębiorcy. Uczestnicy programu umieszczają więc przy ofertach w sklepach internetowych czy na swoich stronach specjalne banery prowadzące do bazy Rzetelnej Firmy, dzięki czemu każdy może sprawdzić wiarygodność sprzedawcy. Niektóre firmy korzystają z możliwości umiesz- czenia adresów swoich stron www w internetowym katalogu rzetelnych firm lub nawet założenia osobnej strony w domenie rzetelnafirma.pl. Stosują też stopki elektroniczne w e-mailach oraz cyfrowe pieczątki. Z kolei sklepy stacjonarne eksponują naklejki z QR kodem kierującym do elektronicznej wizytówki. Logotypy Rzetelnej Firmy można też zobaczyć w wielu innych miejscach, np. na samochodach przedsiębiorstw transportowych i taksówkach z różnych korporacji.

– W ten sposób firmy wysyłają do swoich klientów wyraźny sygnał: jesteśmy wiarygodnym partnerem i mamy na to dowody, sprawdźcie nas. To wszystko poprawia ich postrzeganie na rynku – podkreśla Magdalena Kamińska.

Z badań przeprowadzonych w lipcu 2023 r. przez agencję badawczą TGM Research wśród konsumentów wyni- ka, że 96% z nich wybrałoby ofertę od podmiotu posiadającego certyfikat Rzetelnej Firmy, nawet jeśli na rynku pojawiłaby się taka sama oferta firmy nie będącej uczestnikiem programu. Niemal identycznie odpowiadają na to pytanie przedstawiciele kadry zarządzającej małych i średnich przedsiębiorstw. To z pewnością stanowi o sile programu. – Trzeba jednak pamiętać, że niektórzy przedsiębiorcy przeżywają problemy, za które nie byli odpowiedzialni. Do dziś nie potrafią uporać się z kłopotami wywołanymi przez pandemię. Zgłaszają się do nas prosząc o pomoc. Pytają, co mogą zrobić, by odzyskać dobre imię. Takich rozmów prowadzimy tysiące. Są też tacy, którzy odzyskali stabilność finansową i chcą znów pokazać, że są rzetelni. Potrzebują programu, ponieważ dzięki niemu łatwiej jest im pokazać, że odbudowali swoją pozycję rynkową – dodaje Magdalena Kamińska.

– Jeśli spełnią wszystkie warunki uczestnictwa, mają szansę odzyskać zaufanie rynku i zdobyć nowych klientów. Posiadając certyfikat programu Rzetelna Firma, zyskują kolejne narzędzia promocji swoje firmy – tłumaczy Rafał Lasota. Choć program zorganizowany jest w bardzo przemyślany sposób, nie jest, niestety, panaceum na wszystkie problemy związane z realizacją należności. Jedną z najpoważniejszych bolączek polskiej gospodarki są wydłużone, czasem do granic absurdu, terminy płatności. Powszechna zgoda na ich regulowanie wiele tygodni czy nawet miesięcy po terminie to bolączka krajowego rynku. Wymaga to rozwiązań o charakterze systemowym. Uczestnicy programu Rzetelna Firma pokazują jednak, że w biznesie można działać inaczej – uczciwie wobec swoich kontrahentów i klientów, jednocześnie z korzyścią dla siebie.

Raz w roku organizowana jest gala programu Rzetelna Firma, podczas której nagradzani i prezentowani są najsolidniejsi z rzetelnych. Niektóre firmy współpracują z programem od dziesięciu lub więcej lat i są laureatami diamentowych wyróżnień. Tegoroczna, trzynasta już gala odbędzie się 19 października w Warszawie.

Rozmawiał Piotr Cegłowski

Nowa Skoda Superb: przestrzeń, komfort i wolność wyboru

Światowa premiera czwartej generacji Skody Superb już za nami. Model kontynuuje tradycję marki prezentując przestronne i wyrafinowane wnętrza. Dostępny będzie w sześciu wariantach napędowych, w tym – po raz pierwszy – jako miękka hybryda. Nowoczesne technologie i wykorzystane materiały zapewnią pasażerom jeszcze większy komfort.

Skoda Superb jest flagowym modelem w gamie silników spalinowych naszej marki przez ponad 20 lat. W swojej czwartej generacji nadal będzie pełnić tę rolę, oferując jeszcze bardziej wyrafinowany design, wyjątkową przestronność i najnowocześniejsze technologie – mówi Klaus Zellmer, prezes zarządu Skody.

Nowe kolory i więcej przestrzeni

Nadwozie modelu prezentuje nowy język projektowania Skody – Modern Solid. Klienci będą mogli wybierać spośród ośmiu odcieni, z których sześć pojawia się w ofercie marki po raz pierwszy. Są to Purity White oraz metaliczne odcienie: Pebble Silver, Ebony Black, Cobalt Blue, Carmine Red i Ice Tea Yellow.

Model oferuje więcej miejsca zarówno dla pasażerów, jak i na bagaż. Dostępne będą dwie opcje nadwozia: Combi i Liftback. Oba warianty są dłuższe i wyższe niż poprzednie wersje (o 40 mm i 5 mm w Combi, 43 mm i 12 mm w Liftbacku), co gwarantuje więcej przestrzeni nie tylko w obszarze nóg, ale i nad głową. W obu opcjach został powiększony także bagażnik – w nadwoziu typu Liftback będzie to 645 litrów pojemności (+20 litrów), a w Combi 690 litrów (+30 litrów).

Wnętrze nowego modelu prezentuje aż siedem różnych opcji wystroju. Każda z nich tworzy przyjemny i stonowany klimat. Przy selekcji zastosowanych materiałów marka kierowała się zasadami zrównoważonego rozwoju. Przykładowo, wszystkie tkaniny na siedzeniach i tapicerce drzwi są wykonane w 100% z poliestru pochodzącego z recyklingu. Z ekologicznych tworzyw zostały wykonane także skrobaczka do lodu i parasol w drzwiach, które po raz pierwszy pojawiły się właśnie w modelu Superb.

Praktyczność i zrównoważony rozwój

Nowa Skoda Superb jest jeszcze większa niż poprzednia generacja, a jej nadwozie wyróżnia się ulepszoną aerodynamiką. Współczynnik oporu powietrza wynosi 0,23 dla wersji Liftback i 0,25 dla Combi, co oznacza poprawę odpowiednio o 10% i 15%, tym samym przyczyniając się do zmniejszenia zużycia paliwa. Przód samochodu prezentuje nowy ośmiokątny grill i reflektory Matrix LED drugiej generacji, które zapewniają do 40% więcej światła niż pierwsza wersja. Koła mogą mieć średnicę do 19 cali.

Model Superb ukształtował język projektowania Skody, a jego czwarta generacja będzie to kontynuować. Charakteryzuje się wyraźnie zarysowanymi liniami, wyważonymi proporcjami oraz nowoczesną stylistyką. Udało nam się również znacząco ulepszyć aerodynamikę zarówno Liftbacka, jak i Combi, jednocześnie oferując pasażerom jeszcze więcej miejsca – mówi Oliver Stefani, szef Skoda Design.

Model charakteryzuje się praktycznością pod względem przestrzeni i przechowywania, a także elementów sterujących. Tuż za kierownicą znajduje się 10-calowy kokpit, a na desce rozdzielczej umieszczony został ekran systemu Infotainment dostępny w dwóch rozmiarach: 10-calowy lub 13-calowy. Szczególną cechą nowej generacji są wielofunkcyjne inteligentne pokrętła, zapewniające szybki i łatwy dostęp do różnych funkcji, w tym regulacji klimatyzacji.

Najnowocześniejsze technologie

Nowa Skoda Superb oferuje sześć opcji silnika. Po raz pierwszy model dostępny będzie w wersji miękkiej hybrydy z jednostką napędową 1.5 TSI o mocy 110 kW. Silnik benzynowy 2.0 TSI oferuje dwa warianty: 150 kW i 195 kW, tak samo jak diesel 2.0 TDI: 110 kW i 142 kW. Ostatnią opcją jest hybryda typu plug-in z jednostką 1.5 TSI, która umożliwi moc 150 kW (204 KM) i zasięg elektryczny ponad 100 kilometrów w cyklu WLTP. Ten rodzaj napędu dostępny jest jedynie w wersji Combi.

Wszystkie warianty najnowszej generacji modelu Superb zapewniają automatyczną skrzynię biegów DSG z przełącznikiem na kolumnie kierownicy, a najmocniejsze silniki wysokoprężne i benzynowe są standardowo wyposażone w napęd na wszystkie koła.

Szereg zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę (takich jak: nowa generacja systemów wspomagania parkowania czy monitorowania martwego pola) ułatwi prowadzenie samochodu. Doskonałe wrażenia z jazdy dostarczy także opcjonalne zawieszenie adaptacyjne DCC Plus. Skoda zadbała również o najnowocześniejsze rozwiązania zapewniające bezpieczeństwo, a nowy model Superb posiada aż dziewięć poduszek powietrznych, gwarantujących asekurację pasażerów w wymagających tego sytuacjach.

Źródło: Skoda

Nowy Volkswagen Touareg – pierwsze jazdy w Czarnogórze

Grupa Volkswagen ma w swoim portfolio wiele marek, także tych premium i luksusowych, jak Audi, Porsche i Bentley, nie dziwi zatem fakt, że najnowsze wydanie flagowego modelu z Wolfsburga czerpie garściami z technologii swoich kuzynów, a jego walory poznawaliśmy na drogach i bezdrożach Czarnogóry.

Arystokracja w genach

Volkswagen Touareg już od pierwszej generacji zyskał uznanie kierowców nie tylko w Europie. To dopracowany w najmniejszych szczegółach duży SUV, który nie ma się czego wstydzić i w żadnym wypadku nie można go nazwać ubogim krewnym swoich znamienitych kuzynów. Jest bowiem bliskim kuzynem takich modeli jak: Porsche Cayenne, Audi Q7, Bentley Bentayga i Lamborghini Urus. Oczywiście, że jest najtańszy z całej rodziny i może mniej prestiżowy, ale nie odstaje technologicznie. To tak, jakby mieć apartament wyposażony w technologię inteligentnego domu, ze wszelkimi wygodami i wykończony włoskim alabastrem, ale zlokalizowanym na Gocławiu, zamiast w jednym z nowoczesnych wieżowców w centrum Warszawy. Nie oznacza to, że będzie się nam żyło gorzej. Po prostu będziemy mieć nieco dalej do pracy.

Trzy napędy, trzy samochody

O przynależności do tej motoryzacyjnej ekstraklasy niech świadczy fakt, że pod maską niemieckiego SUV-a pracują wyłącznie 6-cylindrowe jednostki napędowe. W gamie nowego Volkswagena Touarega znalazły się trzy zespoły napędowe: benzyna, diesel oraz hybryda plug-in. Napędzają to samo nadwozie, jednak mają tak różną charakterystykę, więc zanim dokonacie ostatecznego wyboru, warto przejechać się każdym z nich, albo choćby przeczytać ten test w całości.

Podstawowa jednostka benzynowa to 6-cylindrowy motor o pojemności 3 litrów i mocy 340 KM. Dźwięk V-szóstki zachęca do wciśnięcia gazu, ale subiektywnie z całej trójki ta opcja najgorzej radzi sobie z, bądź co bądź, ciężkim nadwoziem. Nie oznacza to wcale, że jest mało dynamiczny, bo gdy już złapie obroty, to wyprzedzanie na krótkich odcinkach pomiędzy ciasnymi zakrętami na górskich drogach daje sporo frajdy, tym bardziej, że auto jest dobrze zbalansowane, a zawieszenie ma przyjemnie komfortową charakterystykę. Po prostu brakuje mu nieco momentu obrotowego (450 Nm), by popchnąć do przodu to „tłuściutkie ciałko” na wyjściu z zakrętu. O perfekcji niemieckiej inżynierii niech świadczy fakt, iż pierwszego dnia podróżowaliśmy egzemplarzem bez pneumatycznego zawieszenia, o czym zdaliśmy sobie sprawę dopiero przed ostatnim szutrowym odcinkiem, kiedy to zauważyliśmy brak pokrętła wyboru trybu jazdy. I wiecie co? Wcale nam go nie brakowało nawet podczas jazdy terenowej.

Następnego dnia przyszła kolej na test silnika wysokoprężnego. To także konstrukcja V6 o pojemności 3 litrów, ale o mniejszej, w porównaniu z silnikiem benzynowym, mocy 286 KM, jednak w przypadku diesla ważny jest moment obrotowy. Tu do dyspozycji mamy 600 Nm, dostępnych w zakresie 1750-3250 obrotów. I to jest to, co lubimy w dużych SUV-ach najbardziej. Auto bez zbędnego proszenia nabiera prędkości i wydaje się, że nie sprawia mu to najmniejszej trudności. Wyprzedzanie pod górę? Łatwizna, gwałtowne przyspieszenie z niskich prędkości? Proszę bardzo… Choć klienci odwracają się od silników napędzanych olejem napędowym, to wciąż uważam, że to właśnie diesel jest najlepszym wyborem do dużego samochodu. Ten silnik, współpracujący ze świetnie zestopniowaną 8-biegową skrzynią DSG, ma największą klasę, a zarazem lekkość i coś, co nazywamy plastycznością. Zużywa też najmniej paliwa, bo podczas normalnej jazdy pozamiejskiej zadowalał się nieco ponad 8 litrami na 100 kilometrów. W podstawowej wersji wyposażenia, nazwanej po prostu Touareg, dostępny będzie też diesel 3.0 V6 TDI o mocy 231 KM i momencie obrotowym 500 Nm.

Trzeci w gamie, czyli hybryda plug-in zapewnia najwyższą (na papierze) moc 380 KM. To ten sam silnik benzynowy, co w wersji podstawowej, ale podrasowany obecnością silnika elektrycznego. Auto także jedzie bez proszenia, choć jego moment obrotowy 450 Nm jest wyraźnie niższy niż w dieslu. Czuć również wyższą masę auta, zwłaszcza podczas jazdy po krętych drogach. Ta wersja napędowa przypadnie do gustu w szczególności kierowcom, którzy większość czasu jeżdżą po mieście. Hybryda potrafi bowiem przejechać ponad 50 km wyłącznie na prądzie. Jeśli jednak zamierzacie wykorzystywać możliwości zespołu napędowego, nastawcie się na soczyste 15 l/100 km.

Wszystkie wersje mają napęd 4Motion i wszystkie zapewniają wybitny komfort jazdy. Volkswagen, w swojej historii wielokrotnie eksperymentował z modelami, które miały zawojować segment premium i prawie się to udało z oszałamiającą limuzyną Phaeton. Wtedy w odniesieniu sukcesu przeszkodziła wysoka cena i wciąż „masowy brand”. Dzisiaj Volkswagen Touareg ma wszystko. Jest luksusowy na miarę najlepszych modeli w swoim segmencie, tym bardziej, że dzieli z nimi technologię (Porsche Cayenne, Bentley Bentayga), wygląda wystarczająco prestiżowo, by nikt nie zwracał na niego uwagi, kiedy stał na podjeździe luksusowego hotelu w marinie w Zatoce Kotorskiej, ma też bardzo przyzwoitą cenę, bo cennik otwiera się kwotą niecałych 320 000 zł.

Wszystkomający

Przynależność do klasy premium zobowiązuje, dlatego inżynierowie Volkswagena dostali klucze do magazynów Porsche oraz Audi i w pełni wykorzystali swoją szansę. W najnowszym Touaregu znajdziemy zatem najlepsze ergonomiczne fotele, regulowane we wszystkich płaszczyznach. O tym, że są podgrzewane, wentylowane i mają funkcję masażu nie wypada nawet wspominać. Jest pneumatyczne zawieszenie o kilku trybach pracy, najnowocześniejsza łączność bezprzewodowa i świetny zestaw audio. O bezpieczeństwo pasażerów dbają wszystkie dostępne systemy asystujące, a adaptacyjny tempomat działa do prędkości 250 km/h! Taka też jest prędkość maksymalna wersji benzynowej i hybrydowej (3.0 TDI osiąga prędkość maksymalną 236 KM). Są wreszcie porażająco efektywne reflektory przednie LED, zbudowane z 18 000 (słownie: osiemnastu tysięcy) diod LED, każdy!!! Światła o podobnej konstrukcji ma obecnie tylko Porsche Cayenne. Nie dostaniemy ich jeszcze w Audi Q7 (w momencie pisania tego testu). Touareg znalazł się zatem w technologicznej ekstraklasie i świetnie się w niej odnajduje.

Królestwo Volkswagena

Czarnogóra jest krajem pełnym kontrastów. Kraj zachwyca szybko rozwijającymi się nadmorskimi kurortami i marinami pełnymi jachtów należących do najbogatszych ludzi świata. Wystarczy jednak odjechać od tego luksusu na kilka kilometrów, by zobaczyć inną, tę prawdziwą Czarnogórę, w zasadzie nie skażoną przemysłem, z krajobrazem niezakłóconym cywilizacją. Małe miejscowości, które można nazwać wręcz osadami przyklejone są gdzieś do skał lub kryją się w zakolach górskich rzek. Ten teren to istne królestwo Volkswagena i tak, jak Albania stoi Mercedesem W123 i W124, tak tu w dobrym tonie jest poruszać się Golfem II lub Jettą. Tych samochodów spotkacie na swojej drodze setki i to w różnym stanie: od całkowitych wraków, na których widok cierpnie skóra na plecach, po odpicowane perełki, mogące bez większych przygotowań wziąć udział w sesji zdjęciowej dla magazynu VW Scene. W tym towarzystwie nasze Touaregi wyglądały niczym przybysze z przyszłości. Dla przykładu ekran centralny na desce rozdzielczej najnowszego SUV-a ma przekątną 15 cali, zaś felga w Golfie II zaledwie 13! Te samochody różni wszystko, jednak łączy je to samo logo, a co za tym idzie, pełny szacunek na drodze.

Najnowsze wcielenie dużego SUV-a z Wolfsburga nie zaskoczyło mnie niczym tylko dla tego, że w pełni spodziewałem się najlepszych materiałów wykończeniowych, doskonałego systemu audio, rasowego brzmienia silników oraz wyszukanej technologii. Dlatego też, z całą odpowiedzialnością informuję, że Volkswagen Touareg jest pełnoprawnym przedstawicielem klasy premium. Zaskoczyła mnie za to urzekająca przyroda Czarnogóry, ale o niej opowiem przy innej okazji.

Węglowe dylematy

    Kasjan Wyligała, prezes Zarządu LW Bogdanka S.A., opowiada o transformacji rynku energetycznego i nowej strategii spółki uwzględniającej plany wygaszenia wydobycia węgla do 2049 r.

    Chińczycy otwierają nowe kopalnie i elektrownie węglowe, Niemcy zwięk- szają wydobycie węgla brunatnego w Saksonii. A my słyszymy, że będziemy musieli pozamykać nasze kopalnie i elektrownie…

    Unia Europejska musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zamierza w przyszłości zachować swoją konkurencyjność w porównaniu z innymi kontynentami. W ramach planowanej transformacji sektora energetycznego polityka Unii Europejskiej zakłada pozyskiwanie do 2050 r. aż 50% energii z farm wiatrowych. Jednakże aby osiągnąć ten cel, konieczne będzie zbudowanie po- nad 200 tys. wiatraków. Ich produkcja wymaga znacznych ilości stali i węgla koksującego, które są niezbędne do ich wytworzenia. Jak wiadomo, obecnie nie istnieją rozwiązania umożliwiające uniknięcie emisji CO2 podczas produkcji stali. Dlatego ogłoszona w tym roku dyrektywa metanowa w praktyce może prowadzić do zamknięcia kopalń wę- gla koksującego, co z kolei doprowadzi do braku dostępu do stali, niezbędnej do produkcji wiatraków na farmach wiatrowych. To wyzwanie, przed którym Unia Europejska musi stanąć w kontekście dążenia do niskoemisyjnej przyszłości oraz wpływu na konkurencyjność krajowych gospodarek, m.in. Polski, gdzie górnictwo i przemysł metalowy odgrywają znaczącą rolę.

    Już dziś widać, że europejski nacisk na zrównoważony rozwój trudno będzie pogodzić z harmonijnym rozwojem gospodarki.

    Musimy pamiętać, że konkurencyjność jest związana z efektywnym zarządzaniem surowcami, nie tylko w górnictwie, lecz także w innych gałęziach przemysłu energochłonnego, takich jak np. chemiczny. Zachodni potentaci, chcąc spełnić wymogi klima- tyczne, przenoszą działalność na inne kontynenty. A to z kolei oznacza, że transformując się w duchu sustainability, wyprowadzają szkodliwe emisje poza nasz kontynent. Warto pamiętać, że chcąc rozwijać elektromobilność, panele fotowoltaiczne i wiatraki, mu- simy uzyskać z innych części świata surowce potrzebne do ich produkcji. Często z krajów, które nie stosują tak surowych norm środowiskowych, jak my. Poważnie traktując zrównoważony rozwój, powinniśmy więc prezentować kwestię emisji w skali globalnej.

    A jak odbija się to na waszej branży?

    Górnictwo pozostaje kluczowym sektorem nie tylko w kontekście przemian gospodarczych, lecz także w dostępie do surowców, które napędzają nowe technologie, począwszy od epoki ka- mienia łupanego, a skończywszy na dzisiejszych czasach. Światowe wydobycie metali – zwłaszcza miedzi, niklu, kobaltu – rośnie dynamicznie. W Polsce często kojarzymy górnictwo z Górnym Śląskiem i wydobyciem węgla, ale jako kraj dysponujemy przecież bogatymi złożami innych surowców i umiemy z nich korzystać. Jeśli chodzi o węgiel, to decydujące znaczenie ma umowa społeczna zakładająca zakończenie wydobycia w Polsce do 2049 r. W tym samym okresie planuje się wygaszenie mocy generujących energię elektryczną, które są oparte na tym paliwie. Jest to proces, który już się toczy. W zeszłym roku doświadczyliśmy swoistego powrotu do węgla i wzrostu jego akceptacji ze względu na sytuację na wschodniej gra- nicy. W wyniku agresji na Ukrainę nasz rząd wprowadził embargo na dostawy węgla z Rosji, trzeba więc było szybko zaimportować brakujący wolumen dla gospodarstw domowych i odbiorców indywidualnych. Właśnie dla nich, ponieważ państwowa energetyka praktycznie ma w 100 proc. zabezpieczone dostawy z krajowych kopalni.

    Wszystko to nie może pozostawać bez wpływu na decyzje dotyczące przyszłości Bogdanki…
    Jesteśmy spółką giełdową, która przynosi zyski. Dzielimy się nimi zarówno z akcjonariuszami przez dywidendę, jak i z pracownikami. Wspieramy kulturę i sport w naszym środowisku. Działamy również na rzecz ochrony środowiska. Nasza strategia zakłada transformację działalności przed datą wygaśnięcia wydobycia węgla, czyli 2049 r. Mamy ambicję być pierwszą spółką górniczą, która pomyślnie przejdzie przez proces transformacji. Dlatego w zeszłym roku przyjęliśmy nową strategię przewidującą duży pakiet różnych działań. Chcemy być producentem energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii oraz an- gażować się w produkcję komponentów i ich recykling. Zbudowaliśmy już instalację fotowoltaiczną o mocy 3 MW, a w najbliższych planach mamy kolejne projekty obejmujące kilkadziesiąt megawatów i magazyny energii. Docelowo będzie to 500 MW mocy. Zakładamy przekształcenie naszej firmy w koncern surowcowy. Dlatego analizujemy potencjalne lokalizacje i przygotowujemy się do poszukiwań innych surowców niż węgiel energetyczny. Mamy zamiar za- inwestować w tym celu 50 mln zł, a jednocześnie wykorzystać nasze know-how. Naszą ambicją jest przekształcenie się w firmę, która będzie działała na rzecz ekologii i ochrony środowiska.

    Bogdanka na Lubelszczyźnie jest pewnym symbolem przeobrażenia regionu rolniczego w przemysłowy.

    Obecność kopalni otworzyła nowe perspektywy.Rzeczywiście pokłady węgla na Lubelszczyźnie są duże, ale rynek finansowy – w związku z regulacjami ESG – nie sprzyja inwestycjom w projekty górnicze. Nasi pracownicy zdają sobie sprawę z tych kwestii i mimo że jest to dla nich trudne, zgadzają się z naszą strategią. Niestety, jest to problem znacznie szerszy i bardziej skomplikowany, niżby się wydawało. Coraz mniej młodych ludzi decyduje się na kształcenie na kierunkach związanych z górnictwem, co może stworzyć problemy z kadrami w przyszłości. Kolejne wyzwanie stanowią regulacje środowiskowe, które stają się coraz bardziej restrykcyjne i trudne do spełnienia.

    W naszych wywiadach pytamy zawsze o karierę zawodową.
    Zanim trafiłem do Bogdanki, pracowałem w branży górniczo-wydobywczej oraz w przemyśle ciężkim. Przez ostatnie cztery lata byłem odpowiedzialny za nadzór nad kilkudziesięcioma spółkami krajowymi i zagranicznymi oraz relacje inwestorskie w KGHM. Praca ta dostar- czyła mi inspiracji i doświadczenia, które wykorzystuję w tworzeniu strategii dla Bogdanki. Wcześniej pracowałem w Agencji Rozwoju Przemysłu, która ma w portfolio różne spółki reprezen- tujące przemysł ciężki i wydobywczy. To doświadczenie pozwoliło mi zrozumieć szeroki kontekst działań górniczych i przemysłowych w kraju. Jestem absolwentem prawa, ukończyłem studia na Uniwersytecie Warszawskim. Uzyskałem dwa dyplomy MBA. Pierwszy w Instytucie Nauk Ekonomicznych Pol- skiej Akademii Nauk, a drugi w Queen Hedvig Academy.

    Co według pana jest kluczem do sukcesu w zarządzaniu?
    Nie ma jednej zasady, która by była komplementarna. Na pewno trzeba się otaczać ludźmi mądrzejszymi od siebie i słuchać ich. W dzisiejszym świecie, o coraz bardziej złożonych specjalizacjach w różnych sektorach i branżach, trudno jest być ekspertem we wszystkim. Dlatego warto budować zespół i być dla niego liderem, a nie tylko przełożonym.

    Empatia i indywidualne terapie

    Magdalena Łopuszyńska doktor n. med. dermatolog, właścicielka Gabinetu Bella podkreśla,
    że nie ulega trendom, nie zachłystuje się magicznymi urządzeniami. Ufa intuicji, która nigdy jej nie zawiodła. Każdemu pacjentowi oferuje terapię indywidualną stworzoną specjalnie dla niego

    Jest Pani jedną z prekursorek medycyny estetycznej w Polsce, pomimo ogromnego doświadczenia, nadal się Pani uczy.

    Jestem doktorem nauk medycznych, posiadam specjalizację pierwszego i drugiego stopnia z dermatologii, ale nie zwalnia mnie to przecież z obowiązku uczenia się nowych rzeczy. Rynek dermatologii, a zwłaszcza medycyny estetycznej rozwija się bardzo dynamicznie. Jeden z filozofów powiedział kiedyś, że „nie wstyd nie wiedzieć, wstyd swej wiedzy nie uzupełniać”. Kompleksowa wiedza pozwala mi na stworzenie moich autorskich, indywidualnych terapii, które cenią moi pacjenci. Podkreślam jednak, że bez odpowiedniej profilaktyki, systematyczności, kompleksowego zadbania o siebie, regularnych kontroli lekarskich, diety, ruchu i odpowiedniej dawki snu cuda w medycynie się nie zdarzają.

    Uczestniczy pani w licznych wydarzeniach związanych z medycyną estetyczną.
    Lubię się uczyć, dlatego cieszę się, że mogę być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami ze świata. Poszerzanie wiedzy, zdobywanie i utrzymywanie certyfikatów pozwalają mi m.in. uzyskać wiedzę nie tylko na temat leczenia, lecz także na temat wskazań, z jakimi powinnam wysłać pacjenta na przykład do endokrynologa czy dietetyka. W mojej lekarskiej praktyce zdarzało się wielokrotnie, że pacjent, który przyszedł na przykład na botoks, wymagał konsultacji innego lekarza. Musimy mieć świadomość, że pielęgnacja nie zaczyna się od poda- nia botoksu czy kwasu hialuronowego. O skórę należy zadbać jak najwcześniej i przede wszystkim primum non nocere, czyli po pierwsze nie szkodzić.

    Od 30 lat niezmiennie przychodzi pani pierwsza do gabinetu i kończy pracę jako ostatnia.
    Mam ogromny szacunek do pacjentów i traktuję ich tak, jak sama chciałabym być traktowana. Każdego dnia, jeszcze zanim w gabinecie pojawia się personel, wykorzystuję czas na to, aby profesjonalnie przygotować się do każdej wizyty: czytam dokumentację, przeglądam zdjęcia pacjentów, których będę przyjmować w tym konkretnym dniu. Dzięki przygotowaniu podczas konsultacji mogę uzupełnić wywiad, w empatyczny sposób zapoznać się z trudnościami, z jakimi zmaga się pacjent, i poświęcić czas na diagnozę. Nie wyobrażam sobie, abym podczas zaledwie jednej rozmowy mogła uzyskać komplementarną informację na temat jego zdrowia. Poza pracą w gabinecie jestem w kontakcie z pacjentami, jeśli jest taka potrzeba, niezależnie od godziny i miejsca, w którym się znajduję. Od 30 lat jestem wierna swoim zasadom i priorytetom, nie ulegam trendom, nie zachłystuję się magicznymi urządzeniami. Ufam swojej intuicji, która nigdy mnie jeszcze nie zawiodła. Dzięki wiedzy i doświadczeniu mogę wybrać spośród dostępnych procedur i zaproponować pacjentowi terapię indywidualną stworzoną specjalnie dla niego.

    Pacjenci mają do pani zaufanie. Pani autorskie terapie łączone pomagają całym pokoleniom.
    Cieszę się, że mogę prowadzić pacjentów i ich rodziny przez wiele lat. W istocie przekrój wiekowy pacjentów jest bardzo zróżnicowany. Od powstania gabinetu zawsze pracuję jako główny lekarz, konsultując, lecząc, a także wykonując zabiegi. Dzięki temu wiem, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Osobiście kontroluję także pracę personelu, z którym pracuję od lat – dwie kosmetolożki są ze mną od początku istnienia gabinetu. Bella jest miejscem rozpoznawalnym, nie tylko w Warszawie i Polsce, lecz także poza jej granicami, bo przyjeżdżają do mnie pacjenci z całego świata.

    Gabinet Kosmetyki Lekarskiej Bella oferuje bogate spektrum zabiegów. Dysponujemy urządzeniami najnowszej generacji spełniającymi najwyższe międzynarodowe standardy. Mam świadomość, że dzięki temu mogę wybrać dla pacjenta najlepszą opcję. Nie wprowadzam jednak każdej popularnej nowości, bo doświadczenie nauczyło mnie, że najnowsze wcale nie znaczy najlepsze, a sprawdzone metody wielokrotnie przynoszą lepsze rezultaty. Warto poznawać nowe procedury i urządzenia, bo bez tego nie byłoby rozwoju, niestety, coraz częściej za niezbyt dobrym urządzeniem stoi znakomity marketing. Wychodzę z założenia, że aby uzyskać dobry i naturalny efekt terapeutyczny, należy przede wszystkim zapobiegać procesom starzenia. Ważne jest całościowe i systematyczne podejście do skóry, a więc od pielęgnacji w domu przez zabiegi kosmetyczne i rewitalizujące do bioregeneracji i technologii. Terapie łączone to jedyny kierunek właściwego podejścia do procesów starzenia, oczywiście z uwzględnieniem ich wskazań i przeciwwskazań.

    Jest pani znana z empatii i holistycznego podejścia do pacjentów.
    Gabinet lekarski to nie taśma produkcyjna. Do moich pacjentów podchodzę w sposób holistyczny. Każdy z nich jest inny, wymaga innych zabiegów i indywidualnie dobranego planu działania. Pacjenci często mówią mi, że jako jedna z nielicznych dbam o nich komplekso- wo, dlatego że podczas konsultacji nie ograniczam się jedynie do planu dbania o skórę i rozplanowania zabiegów. Wraz z pacjentami omawiamy dietę, podpowiadam, jakie badania i testy należy wykonać, jakie witaminy warto suplementować, w jaki sposób odpoczywać, jak wykorzystać swój potencjał biologiczny, a także żyć w harmonii psychofizycznej. Wychodzę z założenia, że medycyna estetyczna to nie tylko dbanie o skórę od zewnątrz, lecz także holistyczne dbanie o cały swój organizm. Należy pamiętać, że na przykład nadnercza, jajniki czy tarczyca starzeją się tak samo, jak skóra, dlatego ważne jest, aby mieć prawidłowo ustawione hormony po to, żeby czuć się i wyglądać dobrze.

    Od prawie 30 lat zarządza pani z suk- cesem marką, którą stworzyła pani od podstaw.

    Gabinet Kosmetyki Lekarskiej Bella to ceniony, rozpoznawalny brand. Jaka jest pani recepta na sukces? Najważniejsze w zarządzaniu są: wizja, konsekwencja, empatia i otwartość na wiedzę i zmiany. Ciągle się rozwijam, uczę, nie spoczywam na laurach. Walt Disney powiedział, że jeśli umiesz sobie coś wymarzyć, to potrafisz tego dokonać. Już na studiach wiedziałam, że chcę stworzyć własną markę. Wyznaczam sobie wciąż nowe cele, wychodzę poza strefę własnego komfortu, lubię wyzwania. Przedsiębiorczość to przecież nie tylko finansowy wynik, to determinacja, która pomaga w zbudowaniu silnej marki, a determinacja gwarantuje sukces.

    rozmawiała Anita Zakrzewska

    Zarządzanie Start-upem

    O zarządzaniu ryzykiem w start-upie i cechach niezbędnych dla przedsiębiorców, którzy próbują swoich sił w nowych technologiach, opowiada Beata Drzazga – przedsiębiorca, współorganizator konferencji nowych technologii w Silicon Valley w USA, założyciel polskiego giganta w branży medycznej BetaMed SA.

     

    Działa pani na rynku w Dolinie Krzemowej i współorganizuje konferencje w branży nowych technologii. Czy w przypadku twórców start-upów, cechy wyróżniające tych, którzy odnoszą sukces są tożsame z charakterystyką ludzi sukcesu w branżach tradycyjnych?

    Start-upy wymagają od założycieli, jak i pracowników gotowości do podejmowania ryzyka, kreowania nowych rozwiązań i rozpoczynania czegoś od zera, często bez precedensu, więc bazującego czysto na intuicji biznesowej. Tu ekstremalnie ważna jest samodzielność, gdyż często działają w warunkach ograniczonych zasobów, co wymaga umiejętności podejmowania decyzji bez długotrwałego konsultowania się z dużym zespołem. Świat start-upów jest nieprzewidywalny i dynamiczny. Musisz być gotowy na niespodzianki i umieć szybko reagować na zmieniające się warunki. Bardzo ważna jest tu innowacyjność i kreatywność. Trzeba być otwartym na nietypowe pomysły i podejścia. Wiele start-upów działa w branżach technologicznych. Zrozumienie nowych technologii i umiejętność korzystania z nich może być ogromnym atutem. Tu ważna jest ponadto długoterminowa wizja. Warto by była długoterminowa. Jest ona jak mapa, która kieruje firmą w odpowiednim kierunku, a pasja to źródło energii potrzebnej do jej realizacji. Start-upy to ciągła nauka. Trzeba być gotowym do zdobywania nowej wiedzy i dostosowywania się do zmieniających się warunków rynkowych. W moim przekonaniu, a mówię to po prawie 30 latach działania i obserwacji, w każdym biznesie przede wszystkim liczy się wizja i pasja. Bez względu na czasy. Te cechy są absolutnie niezbędne. To właśnie te elementy stanowią motywację do działania i pozwalają przetrwać trudne chwile. Oczywiście samą wizją nie odniesiemy sukcesu, potrzebna jest też ciężka praca i zaangażowanie na 101 procent w naszą firmę. Musimy stać u steru nawet jeśli zbudowaliśmy godny zaufania zespół bo to my nadajemy ton przedsięwzięciu, które wynika z naszego planu. Nasz zespół tylko pomaga to realizować, ale jednak to my jesteśmy kapitanem.

    Kolejna cecha to zdolność do adaptacji, dziś absolutnie kluczowa. Świat biznesu zmienia się bardzo szybko, dlatego przedsiębiorcy muszą być elastyczni i gotowi do dostosowywania się do nowych warunków i trendów, rozpędzonych technologii, które często są na początku obezwładniające i wymagają od nas odwagi i cierpliwości w opanowaniu. Ponadto umiejętność budowania trwałych relacji z klientami, partnerami biznesowymi oraz pracownikami jest niezwykle ważna, ale tak było od zawsze. Dobra komunikacja, empatia i zdolność do słuchania są niezastąpione w budowaniu powiązań. Klienci są fundamentem każdej firmy. Dlatego przedsiębiorcy sukcesu zawsze stawiają ich potrzeby na pierwszym miejscu. Zrozumienie klientów, śledzenie ich oczekiwań i dostarczanie wartościowych produktów lub usług to kluczowe elementy budowania trwałej bazy klientów.

    Jak radzi pan zarządzać ryzykiem start-upów?

     Pierwszym krokiem jest dokładna identyfikacja potencjalnego ryzyka. To oznacza zrozumienie, jakie zagrożenia mogą wystąpić w Twoim start-upie. Mogą to być ryzyka związane z rynkiem, technologią, finansami, konkurencją itp. Ważne jest, aby dokładnie przeanalizować, co może pójść nie tak. Nie każde ryzyko jest tak samo istotne. Po zidentyfikowaniu zagrożeń warto je priorytetyzować. Określić, które z nich mają największy wpływ na biznes i skoncentrować się na nich w pierwszej kolejności. Dla każdego zidentyfikowanego zagrożenia należy opracować strategię zarządzania. To oznacza określenie, jakie działania podjąć, aby zminimalizować ryzyko lub jakie kroki zrobić, gdy ryzyko się zmaterializuje. Dywersyfikacja ryzyka to słowo klucz dla tej strategii. Warto rozważyć dywersyfikację inwestycji. Oznacza to, że nie należy polegać tylko na jednym produkcie czy rynku. Dzięki różnym źródłom dochodu, ryzyko może być bardziej równomiernie rozłożone. To akurat dotyczy też klasycznego biznesu, ale w przypadku start-up’ów sprawdza się jeszcze lepie

    Jakie najczęściej start-up’y obserwuje pani w organizowanych w Silicom Valey konferencjach?

     Dolina Krzemowa, położona w Kalifornii, jest jednym z najważniejszych i najbardziej znanych regionów na świecie związanych z przemysłem technologicznym i start-upami. Powstają tam różnorodne start-upy, ale kilka branż i kategorii, które są szczególnie często spotykane na tamtejszych konferencjach to: technologie informatyczne i oprogramowanie (czyli firmy skoncentrowane na nowatorskich technologiiach, sztucznej inteligencji, uczeniu maszynowym, analizie danych). Następnie, technologie medyczne i biotechnologiczne skupione na innowacjach w dziedzinie opieki zdrowotnej, diagnostyce medycznej, biotechnologii i farmacji. Firmy te rozwijają nowe leki, urządzenia medyczne, technologie telemedyczne i inne rozwiązania związane z zdrowiem. Kolejno – Internet rzeczy (IoT) i technologie związane z hardware’em, inteligentne urządzenia domowe, czujniki, drony i etc. Firmy te skupiają się na tworzeniu sprzętu i oprogramowania, które łączy się z siecią internetową. Wreszcie rozrywka i gry komputerowe.

     

    Innowacyjne terapie MSD

    Justin Gandy, dyrektor zarządzający MSD Polska, mówi o inwestycjach firmy w naszym kraju, badaniach klinicznych oraz o roli innowacyjnych terapii i szczepień dla zdrowia publicznego.

    Czy postrzega pan nasz kraj jako rynek otwarty na wprowadzanie innowacyj- nych terapii i inwestycje w tej dziedzinie?

    Przebywam w Polsce od zaledwie kilku miesięcy, ale z nawet z tej perspekty- wy dostrzegam ogromne perspektywy i potencjał inwestycyjny. Nasza firma, będąca światowym liderem w branży biofarmaceutycznej, zainwestowała tu znaczne kwoty w ostatnich latach, co ma znaczenie w kontekście rozmiaru biznesu i liczby pracowników. W Polsce zatrudniamy bezpośrednio ponad 600 osób. Działalność MSD obejmuje wiele obszarów, od udostępniania terapii i prowadzenie badań klinicznych i zarządzania danymi ze zdarzeń niepożądanych, po zdrowie zwierząt. Nasze centrum zarządzania danymi znajduje się w Warszawie i jest jednym z sześciu na świecie, a drugim pod względem wielkości w skali globalnej. To istotne, ponieważ zajmujemy się analizą danych z badań klinicznych, więc musimy mieć odpowiednie zasoby, aby precyzyjnie gromadzić i przetwarzać te dane. Do końca 2022r. prowadziliśmy około 125 badań klinicznych, aktualnie jest ich już ponad 150, w ponad 500 róż- nych ośrodkach w Polsce, obejmujących 3,7 tys. pacjentów.

    Wspomniał pan o poważnych inwe- stycjach. Jaka jest ich skala?
    W ubiegłym roku przeznaczyliśmy na nie 157 milionów złotych. W ciągu ostatnich kilkunastu lat nasze łączne inwestycje w Polsce przekraczają 2,7 miliarda złotych. Doskonale to ilustruje, jak ważny jest to dla nas rynek.

    Jaką rolę MSD odgrywa w rozwoju innowacji medycznych?
    To istotne pytanie, ponieważ innowacje, które wprowadzamy na rynek, szczególnie w obszarze badań i rozwoju, mają ogromne znaczenie. Globalnie inwestujemy ponad 23 proc. naszych rocznych przychodów w badania kliniczne. W Polsce aż 80 proc. badań klinicznych, które prowadzimy, dotyczy onkologii, jaką uważamy za obszar szczególnie ważny. Wiodącym dla nas obszarem jest oczywiście onkologia, ale jesteśmy aktywni również w dziedzinie szczepionek, diabetologii czy leczenia szpitalnego. Od czerwca br. w Polsce do Narodowego Programu Szczepień wprowadzone zostały szczepienia przeciwko HPV, co jest ogromnym krokiem naprzód w zakresie profilaktyki chorób takich jak rak szyjki macicy. Jest to program obejmujący zarówno chłopców, jak i dziewczęta w wieku 12 i 13 lat. Obecnie dostarczamy polskim pacjentom ponad pięćdziesiąt różnych produktów i planujemy inwestować w nowe obszary terapeutyczne.

    W jakim kierunku powinno dążyć państwo, by jak najskuteczniej chronić zdrowie i życie obywateli?
    Jeśli spojrzymy na wydatki na opiekę zdrowotną w Polsce jako procent PKB, w porównaniu z innymi krajami wciąż są one stosunkowo niskie, chociaż się to poprawia. Zbyt długi jest czas oczekiwania pacjentów na nowe terapie. Inny ważny aspekt to stabilność prawna. Potrzebujemy przewidywalności. Należy dokładnie określić, jaka ilość leków i produktów leczniczych będzie potrzebna. Jest to szczególnie istotne w przypadku szczepionek, ponieważ proces produkcji szczepionek nie jest prosty, nie możemy ich także przechowywać w dowolnym miejscu. Dlatego musimy precyzyjnie planować ilość i rodzaje produktów, które będą potrzebne w przyszłości.

    A jak MSD traktuje wyzwania zrów- noważonego rozwoju?
    To dla nas bardzo ważna kwestia. Naszym celem globalnie w działalności operacyjnej jest osiągnięcie neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2025 roku. Podejmujemy szereg kroków mających na celu ograniczenie naszego wpływu na środowisko. Odpo- wiedzialność wobec przyrody nie jest dla nas pustym hasłem.

    Jest pan od niedawna w naszym kraju. Proszę opowiedzieć, czym zajmował się pan wcześniej.
    Posiadam stopień doktora farmakologii uzyskany w Pretorii, w Południowej Afryce, moim rodzinnym kraju. Pracowałem jako przedstawiciel handlowy w branży farmaceutycznej, zdobywając wiedzę o różnych lekach. Stopniowo przeszedłem przez działy marketingu i sprzedaży, zyskując ważne doświadczenie. Miałem możliwość zarządzania działalnością firmy MSD w Afryce, zajmując się obszarami takimi jak relacje z partnerami instytucjonalnymi, ochrona przed chorobami zakaźnymi, opieka zdrowotna kobiet na całym kontynencie afrykańskim. Później przeniosłem się do Holandii, gdzie byłam odpowiedzialny za obszar onkologii w firmie MSD w tym kraju. To dało mi zupełnie nową perspektywę – mogłem zrozumieć, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia w Europie. Pochodzę z RPA, wcześniej niewiele wiedziałem o Polsce czy też rynkach wschodnioeuropejskich. Teraz mam okazję poznać kulturę, ludzi i zrozumieć historię tego kraju. Dlatego dużą część wolnego czasu poświęcam nauce i podróżowaniu po kraju.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...