.
Strona główna Blog Strona 405

Branży motoryzacyjnej brakuje pracowników

    ManagerOnline

    Motobranża to jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi polskiej gospodarki: nowe inwestycje, rekordowe wartości eksportu, a przy tym wzrost zatrudnienia.

    W 2015 roku pracodawcy z tego sektora opublikowali na portalu Pracuj.pl 10679 ogłoszeń, co oznacza aż 18 proc. wzrost rok do roku. Także w tym roku producenci samochodów i części czy firmy usługowe działające w Automotive uruchamiają setki nowych rekrutacji, jednak spotykają się z mniejszym odzewem ze strony kandydatów niż rok temu. Eksperci Exact Systems, firmy kontrolującej części samochodowe, zwracają uwagę, że podczas gdy pracy w motoryzacji jest coraz więcej, dostęp do wykwalifikowanej kadry coraz trudniejszy. Dlatego bardzo ważna jest dywersyfikacja kanałów poszukiwania kandydatów i wyjście poza utarte schematy.

    – Z ostatniej edycji „Badania opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive”, którą zrealizowaliśmy w połowie ubiegłego roku, wynikało, że ponad 1/3 zapytanych przedstawicieli sektora Automotive planuje w kolejnych miesiącach zwiększenie liczby pracowników w swoich fabrykach. Teraz już wiemy, że przewidywania te sprawdziły się. Rosnące zamówienia na części i podzespoły samochodowe oraz związany z tym eksport mają efekt w postaci zwiększenia zatrudnienia. A w wielu regionach, głównie tam, gdzie zlokalizowane są największe inwestycje motoryzacyjne jak Śląsk czy Wielkopolska, firmy mają coraz większe problemy ze znalezieniem kandydatów do pracy – mówi Paweł Gos, prezes Exact Systems. – Także my zmagamy się z deficytem zatrudnienia i w związku z tym zintensyfikowaliśmy działania i inicjatywy, których celem jest pozyskania kandydatów do pracy – dodaje Gos.

    O 1/3 mniej aplikujących
    Rosnące zamówienia na części i podzespoły samochodowe mają efekt w postaci zwiększenia zatrudnienia. Jednak firmy z sektora, z miesiąca na miesiąc, mają coraz większe trudności z rekrutowaniem nowych pracowników. Jak wynika z wewnętrznych danych Exact Systems, problemem jest przede wszystkim responsywność na publikowane oferty pracy.

    – Jeśli weźmiemy tę samą liczbę ogłoszeń o pracę za styczeń-luty bieżącego i ubiegłego roku oraz liczbę odpowiedzi, jakie otrzymaliśmy, to zobaczymy, że liczba aplikujących zmniejszyła się aż o 30 proc. – mówi Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems. Najtrudniej o pracowników w tych częściach Polski, w których przemysł motoryzacyjny kwitnie. Przede wszystkim w województwach śląskim, łódzkim, wielkopolskim i pomorskim. Exact Systems poszukuje w tym momencie w sumie ok. 300 osób do pracy w całej Polsce, m.in. na takich stanowiskach jak kontroler jakości, inżynier jakości czy team leader.

    Jedna droga to za mało
    Dla zwiększenia liczby kandydatów firmy muszą korzystać z tak wielu kanałów informacyjnych, jak tylko to możliwe. Jednak zawsze należy pamiętać, że wybór odpowiedniego źródła powinien być skorelowany z poziomem stanowiska, na które odbywa się rekrutacja, czy obszarem geograficznym. Możliwości jest w tym momencie naprawdę wiele. Podstawą są ogłoszenia na dedykowanych portalach ogólnopolskich czy lokalnych.

    – W przypadku studentów, którzy stanowią w naszym przypadku niemal 70 proc. załogi, istotne są także plakaty na uczelniach czy obecność na najważniejszych targach pracy. Nie można zapomnieć też o kanałach social media, które stanowią codzienność młodych ludzi – mówi Jacek Opala. Coraz częściej spotykaną praktyką jest także premiowane polecanie osób, co ma miejsce nie tylko w przypadku wyższych stanowisk, gdzie kandydatów jest jak na lekarstwo. – W naszym przypadku często zatrudniamy osoby nie tylko z polecenia naszych kontrolerów, ale również producentów części samochodowych, u których prowadzimy kontrole jakości – dodaje Opala.

    Wyjście poza schematy
    Firmy decydują się także na niestandardowe formy rekrutacji. Na przykład Exact Systems uruchomił na swojej stronie internetowej live chat, przy pomocy którego kandydat zainteresowany pracą może szybko, w czasie rzeczywistym, i bez wychodzenia z domu otrzymać szczegóły oferty. Innym narzędziem, które wspiera nabór pracowników w Exact Systems, jest platforma e-learningowa. Jest to narzędzie skierowane do przyszłych współpracowników firmy, którzy chcą zgodnie z obowiązującymi w spółce standardami wykonywać realizacje dla klientów spółki. W praktyce są to szkolenie on-line, które wdrażają kandydatów w działania firmy, przygotowują do przyszłej pracy oraz wspierają rozwój kompetencji.

    Na pozyskanie pracownika mają wpływ także inicjatywy, które prowadzi dana firma, i które stanowią pozapłacową motywację. Takim działaniem jest realizowany przez Exact Systems autorski program edukacji pod nazwą „Szkoła Jakości”. Ta bezpłatna inicjatywa jest prowadzona m.in. z Politechniką Częstochowską i motoryzacyjnymi koncernami produkcyjnymi jako odpowiedź na nie zawsze dopasowane do potrzeb pracodawców programy szkolnictwa wyższego. Uczestnikiem Szkoły Jakości może być każda osoba współpracująca z Exact Systems, dzięki czemu zdobywa wiedzę i dodatkowe umiejętności praktyczne – nie tylko z dziedziny jakości – ale także w zakresie m.in. autoprezentacji, sprzedaży czy marketingu.

    – Na prosperity w branży motoryzacyjnej w danym kraju wpływają przede wszystkim dwa czynniki – uruchomienie produkcji nowego modelu auta w już istniejącym zakładzie lub zbudowanie nowej fabryki pod produkcję nowych podzespołów samochodowych. One w konsekwencji przynoszą polskiej gospodarce kilka tysięcy nowych miejsc pracy. A jak wynika z danych PAIiIZ, motoryzacja była branżą, w której w ostatnich miesiącach zostało zrealizowanych najwięcej inwestycji zagranicznych, i tak ma być także w tym roku. Stąd potrzeby kadrowe będą coraz większe i warto się odpowiednio do tego przygotować – mówi Paweł Gos z Exact Systems.
    Źródło: Exact Systems
    [qnt]

    Oracle ogłosił wyniki III kwartału roku finansowego 2016

    ManagerOnline

    W trzecim kwartale roku finansowego 2016 sprzedaż subskrypcji usług chmurowych Oracle SaaS i PaaS wzrosła o 57% (61% w stałej wartości USD).

    Korporacja Oracle ogłosiła dzisiaj wyniki trzeciego kwartału swojego roku finansowego 2016. Na obroty kwartału miało znaczący wpływ globalne umocnienie się wartości waluty USA, dlatego w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego są one o 3% niższe, jednak w stałej wartości USD wzrosły o 1%. Całkowity przychód kwartału wyniósł 9 mld USD.

    Sprzedaż oprogramowania on-premise wraz z licencjami chmurowymi osiągnęła wartość 7,1 mld USD, sprzedaż produktów chmurowych wzrosła o 57% (61% w stałej wartości USD) do wartości 583 mln USD.

    Pełny tekst informacji prasowej na ten temat można znaleźć na stronie inwestorskiej Oracle (oracle.com/investor). Na stronie inwestorskiej Oracle znajduje się także link do nagranej konferencji internetowej poświęconej omówieniu wyników kwartalnych oraz szczegółowe tabele z danymi na temat wyników kwartału.

     

     

    Współczesny samorząd: mieszkańcy, współpraca, innowacje


      Jak pozyskać kluczowe inwestycje dla regionu, czy możliwa jest efektywna współpraca samorządu, biznesu i mieszkańców oraz jak zwiększyć efektywność wykorzystywania funduszy strukturalnych Unii Europejskiej – to wiodące tematy II Europejskiego Kongresu Samorządów, który odbędzie się w dniach 5-6 kwietnia w ICE Kraków Congress Centre


      Wielostronna i bezpośrednia współpraca regionów i miast Europy w sferach społecznych i ekonomicznych rozwinęła się już do poziomu, który wywiera istotny wpływ na politykę i gospodarkę nie tylko poszczególnych państw, ale i całego kontynentu. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski tłumacząc sens organizacji kolejnej już edycji Europejskiego Kongresu Samorządów przekonywał, że nie ma inteligentnego rozwoju miast bez współpracy z biznesem i nauką. – To rzeczy ze sobą bardzo ściśle związane. Jeżeli mówimy o poprawie jakości życia mieszkańców trzeba mieć świadomość, że musi się ona odbywać wspólnie z tymi jednostkami – zaznaczył. Jego zdaniem, współczesne samorządy stoją przed całkowicie innymi wyzwaniami niż jeszcze kilkanaście lat temu. Planując rewitalizację, modernizację czy tworzenie nowej przestrzeni, nie mogą one podejmować arbitralnych decyzji ponieważ przestrzeń miasta jest przestrzenią społeczną i nie wystarczy myśleć o niej w kategoriach scenografii. Trzeba też dostrzegać w niej instrument kształtowania jakości życia.

      – Ludzie najlepiej wiedzą, co jest im potrzebne w ich wsi czy mieście i dlatego im więcej odpowiedzialności za losy mieszkańców gmina, powiat czy województwo bierze na siebie, tym większą wykazuje dojrzałość i jednocześnie tym lepiej powinna rozwiązywać ich problemy – podkreśla z kolei Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. Jego zdaniem, rozszerzanie współpracy między regionami europejskimi wydaje się wręcz czymś naturalnym, gdyż dzięki temu skuteczniej wykorzystywane będą środki, którymi dysponują, zarówno te z budżetu, jak i z rozlicznych programów Unii Europejskiej. – Europejski Kongres Samorządów jest więc takim miejscem, gdzie warto poszukiwać najskuteczniejszych rozwiązań i modeli współpracy – podkreśla Zygmunt Berdychowski.


      Europa Regionów

      Obrady ubiegłorocznej konferencji otworzyła sesja plenarna pod hasłem „Europa Regionów – nowe otwarcie”, podczas której przewodniczący Komitetu Regionów Unii Europejskiej Markku Markkula ocenił, że rola samorządów w UE ciągle się zmienia. Jego zdaniem, duże szkody w ich rozwoju poczynił kryzys finansowy, przez który w kilku państwach Europy doszło do „renacjonalizacji unijnej polityki”. – Z drugiej strony, mówi się o nowym otwarciu i nowych szansach dla samorządów. To my, podejmujący decyzje na poziomie samorządów, powinniśmy mieć większy głos na temat przyszłości Unii Europejskiej – przekonywał Markku Markkula. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski podkreślał odpowiedzialność za wykorzystanie nowej puli unijnych funduszy. – Mamy dwa podstawowe cele. Chcemy, by innowacyjność weszła nam w krew, stała się czymś codziennym.

      Chcemy też skoncentrować unijne środki na poprawie jakości życia mieszkańców miasta i regionu – wyjaśniał. – Wsparcie finansowe z Unii oczywiście powinno przyczyniać się do rozwoju gospodarczego i poprawy jakości życia obywateli, ale w ferworze rozdawania i przyjmowania pieniędzy z Unii nie możemy zapomnieć o fundamentach, jakimi są wspieranie demokracji, praw człowieka oraz różnorodności kulturalnej i etnicznej – przestrzegała natomiast Gudrun Mosler-Törnström, przewodnicząca Izby Regionów w Radzie Europy. Kolejny z uczestników Kongresu, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, przekonywał, że potrzebna jest nam ustawa metropolitalna. – Na przykład, w aglomeracji katowickiej wspólna przestrzeń przekroczyła granice administracyjne, to samo dzieje się w Trójmieście czy na obszarach podmiejskich wielkich metropolii – podkreślał prezes największego polskiego banku. Innym z ważnych wydarzeń ubiegłorocznego kongresu była debata prezydentów miast na temat finansów. Samorządy największych regionów będą zarządzać większą niż dotąd pulą europejskich pieniędzy. W latach 2007-2013 około 25 proc. wszystkich środków było wdrażanych przez samorządy, a obecnie (unijna perspektywa na lata 2014-2020) będzie to już niemal 40 procent. Nowy budżet, z którego mogą czerpać regiony, to również inwestycje w miasta, ponieważ na dofinansowanie mogą liczyć projekty związane z kompleksową rewitalizacją, ekologicznym transportem miejskim i gospodarką niskoemisyjną.


      Spotkanie liderów

      Europejski Kongres Samorządów jest platformą wymiany poglądów oraz miejscem spotkań liderów samorządowych i elit regionalnych z przedstawicielami administracji państwowej, organizacji pozarządowych i biznesu. Jest to jednocześnie okazja do podzielenia się doświadczeniami oraz nawiązania partnerskich kontaktów. Wydarzenie w swojej formie nawiązuje do Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. Kongres to ponad 1200 uczestników, siedem ścieżek tematycznych (finanse, gospodarka, społeczeństwo, innowacje, środowisko, rewitalizacja i samorząd gospodarczy), ponad 50 wydarzeń: bloki programowe, raporty, panele, wykłady, prezentacje oraz uroczysta gala. W ubiegłorocznej edycji tej imprezy udział wzięli m.in.: Markku Markkula, przewodniczący Komitetu Regionów UE, Gudrun Mosler-Törnström, przewodnicząca Izby Regionów w Radzie Europy, Davit Narmania, mer Tbilisi oraz prezydenci miast: Hanna Gronkiewicz- Waltz (m.st. Warszawa), Jacek Majchrowski (Kraków), Wojciech Szczurek (Gdynia), Tadeusz Truskolaski (Białystok), Zygmunt Frankiewicz (Gliwice), a także marszałkowie województw: Marek Woźniak (Wielkopolska), Elżbieta Polak (Lubuskie) i Władysław Ortyl (Podkarpackie).

      Paweł Piszczek

      Więcej na:  http://www.forum-ekonomiczne.pl/


      Za dziesięć lat będziemy firmą globalną


      W tym roku planujemy zwiększyć sprzedaż na rynkach zagranicznych o blisko  50 procent.

      Wyniki pierwszego kwartału pokazują, że ostateczny rezultat  może być nawet lepszy – mówi Zbigniew Sosnowski, właściciel i prezes firmy Kross, największego producenta rowerów w Polsce

      Co popchnęło Pańską firmę do wyjścia za granicę?

      Udziały w polskim rynku rozwijaliśmy szybko, ale on ma swoje ograniczenia, związane, na przykład, z relatywnie niską siłą nabywczą konsumentów. Wyjście za granicę było naturalnym krokiem w rozwoju firmy. Zaczynaliśmy od sprzedaży na rynkach ościennych pod własną marką, zdobyliśmy też kontrakt w Anglii na 180 tys. rowerów rocznie, jako private label. Przełomem był podpisany w 2005 roku kontrakt dla Decathlonu, na ponad 400 tys. rowerów rocznie. To była wtedy niemal połowa naszej produkcji.

      Dla Francuzów robiliśmy rowery na stalowych ramach, które cenowo plasowały się między niższą a średnią półką. Z reguły Decathlon dostarcza podwykonawcom wszystkie części i zleca jedynie ich montaż. My mieliśmy większą autonomię – sami produkowaliśmy ramy, widelce, obręcze i lakierowaliśmy je. Resztę podzespołów też zamawialiśmy sami i w pełni odpowiadaliśmy za jakość końcowego produktu. W kwestii jakości Francuzi mieli bardzo wysokie wymagania, podobnie zresztą jeśli chodzi o organizację procesu produkcji. Dzięki temu kontraktowi bardzo poprawiliśmy się w obu tych aspektach, wartość dodana dla firmy była bardzo duża.

      Ale po pięciu latach zakończyliście współpracę…

      Rentowność kontraktu nie była wysoka, czasem do niego dopłacaliśmy, bo euro traciło na wartości. Nie mogliśmy też porozumieć się co do sposobu ustalania ceny końcowego produktu – Francuzi nalegali, żeby była stała, a my chcieliśmy uzależnić ją od kursów walutowych. Ale był jeszcze ważniejszy powód. Zrozumieliśmy, że bardzo trudno być organizacją, która z jednej strony stara się produkować jak najefektywniej i najtaniej, a z drugiej, dbać o rozwój własnej marki. Wiedziałem, że strata tak dużego klienta będzie dla firmy dotkliwa, bo musieliśmy ograniczyć produkcję i zwolnić część załogi, ale po tych kilku latach jestem przekonany, że była to słuszna decyzja.

      Czyli w momencie zakończenia współpracy z Decathlonem powiedzieliście sobie, że wszystkie siły angażujecie w rozwój marki Kross?

      To powiedzieliśmy sobie zanim jeszcze zakończyliśmy ten kontrakt. Zaczęliśmy rozwijać dział badań i rozwoju, w którym dziś pracuje ponad 30 inżynierów, konstruktorów i designerów. To młodzi ludzie, z dobrym wykształceniem, a jednocześnie pasjonaci, oni kochają rowery. Dzięki nim z roku na rok marka zmienia się w sposób rewolucyjny. Czasem na spotkaniach poświęconych wprowadzaniu nowych kolekcji z lekkim zażenowaniem stwierdzam, że coraz mniej znam się na rowerach. Ale to nie jest dla mnie problem. Prezes i zarząd są od tego, żeby wyznaczać kierunki, cele i stworzyć warunki pracy dla zespołu.

      Rower wydaje się dość prostym urządzeniem…

      Każdy rower składa się z około 100 części, a my mamy w ofercie 118 modeli Kross i 35 modeli Le Grand, co daje ponad 7 tys. różnych elementów. Żeby sprostać rosnącym wymaganiom klientów, po każdym sezonie wymieniamy około 70 proc. kolekcji, przy czym te zmiany nie ograniczają się tylko do innego pomalowania roweru.

      W ostatnich latach w rowerach zmieniło się niemal wszystko. W przeszłości rama była stalowa, dziś jest robiona z aluminium albo karbonu. Kiedyś w rowerach montowało się przerzutki z trzema przełożeniami z przodu i siedmioma z tyłu, teraz taki układ jest stosowany tylko w najtańszych modelach. Standardem są dwa przełożenia z przodu i dziesięć z tyłu. Do powszechnego użycia weszły hamulce tarczowe, amortyzatory, z sezonu na sezon ewoluuje kształt ramy. To najważniejszy element w rowerze, bo o tym, czy się na nim dobrze jedzie, decyduje geometria, czyli odpowiedni dobór kątów między elementami ramy. Każdego roku na badania i rozwój wydajemy miliony złotych. Dzięki temu jesteśmy w stanie konkurować z takimi markami, jak Giant, Merida, Scott, Trek czy Cube.

      Zapraszamy do zapoznania się z dalszą częścią artykułu w pełnym wydaniu Managera.

       

       

       

      Nie tylko rośnie, ale się rozwija



        Wzrost wartości usług faktoringowych byłby prawdopodobnie znacznie mniej dynamiczny, gdyby nie zmiany jakościowe na tym rynku. To dzięki nim faktoring  w Polsce nie tylko nadąża za światowymi tendencjami, ale pod względem  elastyczności w podejściu do potrzeb klientów co najmniej im dorównuje


        Podobnie jak większość usług i produktów finansowych faktoring podlega procesom zmian, podążającym za potrzebami i wymaganiami klientów, a także motywowanym rozwojem rynku, rosnącą konkurencją, przenikaniem się różnych obszarów kompetencji instytucji finansowych czy dążeniem do integracji oferowanych usług. Tempo tych zmian będzie zapewne coraz większe, a ich kierunki rozpatrywać trzeba w trzech głównych obszarach: struktury i potrzeb klientów oraz modelu działania firm świadczących usługi faktoringowe.

        Od korporacji do małych firm

        Można uznać, że w kontekście struktury klientów większość zasadniczych zmian już się w dużej mierze dokonała, a obecnie nadchodzi czas ostatecznego jej kształtowania. W pierwszej fazie rozwoju zarówno popyt, jak i podaż koncentrowały się na dużych firmach. Ze strony korporacji zgłaszane było zapotrzebowanie na usprawnianie i optymalizację procesów zarządzania płynnością finansową, strumieniami należności i zobowiązań oraz planowania przepływów i rozliczeń. Również firmy faktoringowe początkowo nastawione były właśnie na ten rodzaj klientów, zarówno ze względów efektywnościowych, jak i kompetencyjnych, dotyczących obu stron. Przy faktoringu niepełnym istotne były także kwestie kondycji finansowej klientów, jej stabilności i oceny ryzyka.

        Oprócz zalet rynek dużych firm ma jednak również swoje ograniczenia. Potrzeba rozwoju biznesu faktoringowego szybko skierowała uwagę działających na nim instytucji w stronę średnich, a w dalszej kolejności i małych przedsiębiorstw, zgodnie zresztą z pojawiającymi się w tych grupach potrzebami. Obecnie wciąż pod względem wartości świadczonych usług czy wartości obsługiwanych płatności dominują korporacje, ale ilościowo, zarówno jeśli chodzi o liczbę obsługiwanych podmiotów, jak i faktur, najliczniejszą grupę stanowią mniejsze firmy i drobni przedsiębiorcy.

        Wraz z tymi zmianami postępowało także różnicowanie się firm faktoringowych zarówno pod względem specjalizacji, jak i organizacji biznesu i technologii jego realizacji. Ten proces wciąż trwa i należy się spodziewać dalszej ewolucji.

        Wszystko wskazuje na to, że będzie on zmierzał w kierunku tworzenia, z jednej strony, silnych centrów specjalizujących się w realizacji określonych zadań operacyjnych, a z drugiej – powstawania licznych podmiotów zajmujących się pozyskiwaniem i bezpośrednią obsługą klientów. W ten sposób będzie możliwe zarówno uzyskiwanie efektów skali w zakresie standardowych procesów (a co za tym idzie, także obniżanie kosztów), jak i dużej elastyczności w dostosowywaniu do potrzeb i wymagań rosnącej i zróżnicowanej grupy odbiorców usług. Pozwoli to uzyskiwać istotne korzyści i firmom factoringowym, i ich klientom.

         

         

        Ratunkowy albo systemowy


          Ratunkowy albo systemowy

          Długie oczekiwanie na zapłatę za dostarczone wyroby lub usługi to zmora zwłaszcza małych i średnich firm. Nawet jeśli nie grozi im to utratą płynności, z pewnością utrudnia działalność i hamuje rozwój. Przedsiębiorcy przyparci do muru często ratują się faktoringiem, ale lepszą metodą jest wprzęgnięcie tej usługi do modelu finansowania

          Według szacunków Polskiego Związku Faktorów, zobowiązania handlowe firm stanowią ponad 40 procent wartości ich zobowiązań ogółem. Z innych danych wynika, że średni czas regulowania zobowiązań wobec kontrahentów przekracza trzy miesiące. Przy normalnym, niezakłóconym opóźnieniami cyklu czas ten sięga, w zależności od branży, od ponad 50 do niemal 80 dni.

          Oznacza to, że część przedsiębiorstw nadmiernie długo musi czekać na zapłatę, a skala tego „darmowego”, najczęściej niechcianego i nieplanowanego kredytowania, sięga już dziesiątek miliardów złotych. Co gorsza, z reguły tymi kredytodawcami mimo woli są małe i średnie firmy, mające słabszą pozycję wobec kontrahentów i szczególnie wrażliwe zarówno na opóźnienia, jak i konsekwencje rezygnacji z uciążliwych pod tym względem kontrahentów.

          Współpraca „na wszelki wypadek”

          Z jednej strony bywa tak, że ci ostatni z premedytacją opóźniają moment zapłaty, czyniąc z tej metody źródło darmowego finansowania, z drugiej zaś, zdarza się, że drobni przedsiębiorcy w obliczu utraty płynności decydują się nawet na korzystanie z usług firm pożyczkowych, ponosząc duże koszty i narażając się jeszcze bardziej na ryzyko niewypłacalności. Na szukanie ratunku w firmach faktoringowych w momencie, gdy sytuacja stała się poważna, często już brakuje czasu, a niejednokrotnie wiedzy o ich usługach.

          Dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie się zawczasu na tego typu sytuacje, nie tylko wówczas, gdy już do nich dochodzi, ale, na przykład, także już w momencie pozyskiwania nowych klientów, których solidność trudno ocenić. Nawiązanie kontaktu z firmą faktoringową „na wszelki wypadek” może być swego rodzaju ubezpieczeniem przed ryzykiem, a koszty tej współpracy nie muszą być wysokie. Coraz częściej bowiem faktorzy oferują rozwiązania polegające na oddzieleniu stałej ryczałtowej opłaty „za gotowość” od kosztów rzeczywistej realizacji usługi, czyli przyjęcia faktury do finansowania.

           

          Polska gospodarka eksportem stoi


            Nie zbudowaliśmy globalnej marki na miarę Nokii, nie mamy nawet tak popularnego na świecie produktu, jak Škoda. Ale nasz eksport z roku na rok ma się coraz lepiej, bo na zagraniczne rynki idziemy szeroką ławą. W ubiegłym roku po raz pierwszy w historii mieliśmy nadwyżkę w handlu towarami z zagranicą

            W ciągu 15 lat wartość eksportowanych przez Polskę dóbr i usług wzrosła 5-krotnie, do 700 mld złotych w 2015 roku. Sprzedaż na rynki zagraniczne w 2000 roku miała równowartość 19 proc. PKB, a w ubiegłym stanowiła już 39 proc. PKB. To w największym stopniu efekt napływu kapitału zagranicznego, który zmodernizował polski przemysł i przyniósł ze sobą zachodnie standardy produkcji. Firmy zagraniczne odpowiadają za 60 proc. polskiego eksportu.

            Ale nie jest prawdą, że Polska stała się tylko wielką montownią, bo nasz eksport jest bardzo różnorodny i rośnie w nim udział produktów wysoko przetworzonych – na maszyny i urządzenia oraz środki transportu przypada już 40 proc. sprzedaży za granicę, a przed 15 laty było to 34 procent. Obok fabryk powstają w Polsce centra badań i rozwoju, jak na przykład w branży AGD, co sprawia, że  stajemy się coraz bardziej innowacyjni i oferujemy coraz lepsze produkty.

            Sprzedaż eksportowa zapewnia stabilność gospodarce, która rozwija się w oparciu o rosnący popyt w kraju i na rynkach zagranicznych. W ostatnich latach na zagraniczne rynki coraz śmielej wychodzą też polskie małe i średnie firmy, a dowodem na to, że jako gospodarka działamy coraz bardziej efektywnie, są dokonywane przez nie przejęcia zagranicznych konkurentów.

            Z Przasnysza w świat

            Przasnysz, 18-tysięczne powiatowe miasto w województwie mazowieckim, 90 kilometrów na północ od warszawskiej strefy dobrobytu. To biedniejsza część Mazowsza – na obrzeżach miasta zaniedbane ulice, sypiące się witryny. Tak jakby gospodarcza transformacja zatrzymała się w połowie lat 90. A jednak to z tego właśnie miejsca każdego roku do kilkudziesięciu krajów świata trafiają produkty za kilkaset milionów złotych.


            – Za dziesięć lat będziemy firmą globalną – deklaruje Zbigniew Sosnowski, prezes i właściciel firmy Kross, największego producenta rowerów w Polsce.

            Ze swoją firmą przeszedł drogę typową dla wielu polskich przedsiębiorstw – zdobywanie rynków zagranicznych zaczął od produkcji na zlecenie zagranicznych kontrahentów. W 2005 roku podpisał kontrakt z największą w Europie siecią sklepów sportowych, francuskim Decathlonem. Do Paryża wysyłał ponad 400 tys. rowerów rocznie, niemal połowę produkcji swojego zakładu. Ale po kilku latach zrozumiał, że produkcja jako private label zbyt mocno pochłania energię jego zespołu i jest za mało opłacalna, żeby jednocześnie budować własną markę. W 2010 roku zakończył współpracę z Francuzami i zaczął rozwijać dział badań i rozwoju.


            – Zakończenie tak dużego kontraktu było dla firmy bardzo trudne. Ale z perspektywy czasu widzę, że to była bardzo trafiona decyzja – mówi prezes Sosnowski.

            Teraz Kross zdobywa rynki na własną rękę – z niemal 200 mln złotych przychodów zrealizowanych w ostatnim roku obrotowym (zakończonym w sierpniu 2015 roku) jedna czwarta przypadła na zagranicę. Przychody Krossa w kraju rosną w tempie około 20 proc., a za granicą o niemal 50 procent. Firma obecna jest już na 34 rynkach, z których największe znaczenie mają Czechy, Hiszpania, Portugalia, Niemcy, Rosja i Węgry.

            W tym samym Przasnyszu, 300 metrów od siedziby i fabryki Krossa, zakład produkcyjny aparatury do średnich i wysokich napięć ulokowała firma ABB, globalny koncern przemysłowy, wyceniany na giełdzie na 40 mld dolarów. Od 2009 roku ABB zainwestowało w Polsce 300 mln złotych w rozwój bazy produkcyjnej. W ciągu dekady zatrudnienie w polskich zakładach ABB wzrosło z 1,8 do 3,6 tys. osób, a eksport – z 0,6 mld zł w 2005 roku do 1,8 mld zł w 2015 roku.  Zakład w Przasnyszu sprzedaje przekładniki, rozłączniki i ograniczniki napięć do kilkudziesięciu krajów na wszystkich kontynentach. Kross i ABB to dwie twarze polskiego sukcesu eksportowego – gdyby na wzrost sprzedaży na rynkach zagranicznych spojrzeć w perspektywie 10, 15 lat, to jego głównym motorem były firmy zagraniczne, które są częścią dużych globalnych koncernów. Takich jak ABB. Na początku wieku z ulokowanych w Polsce fabryk, przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego, pochodziła połowa krajowego eksportu – w 2014 roku już 60 procent. To za sprawą inwestorów zagranicznych Polska, nie posiadając żadnej własnej marki, jest znaczącym eksporterem samochodów oraz części i podzespołów dla przemysłu motoryzacyjnego.

             

            Małe i średnie firmy napędzają gospodarkę

              ManagerOnline

              W I kw. 2016 roku przedstawiciele polskiego sektora MŚP oceniają warunki do rozwoju jako umiarkowanie korzystne. Pesymistyczne są mikro i małe firmy, w lepszych nastrojach bieżący rok rozpoczęły średnie przedsiębiorstwa – wynika z indeksu „Barometr EFL”.

              Skąd taki wynik? Tylko 18,8 proc. przedstawicieli mikrofirm spodziewa się wzrostu inwestycji w pierwszych miesiącach br., podczas gdy wśród średnich podmiotów odsetek ten jest o 9,8 p.p. wyższy i wynosi 28,6 proc. Średni przedsiębiorcy są też większymi optymistami, jeśli chodzi o poziom sprzedaży – więcej niż co trzeci oczekuje wzrostu jej dynamiki, wśród mikrofirm tylko co piąty.

              – Zróżnicowanie ocen sytuacji bardzo często skorelowane jest z wielkością firmy, która tej oceny dokonuje. Więksi gracze czują się pewniej na rynku, śmielej planują kolejne inwestycje i w związku z tym mniej obawiają się przyszłości. Na drugim krańcu mamy mikro i małych przedsiębiorców, którzy wykazują nieco mniejszą aktywność inwestycyjną i ostrożniej podchodzą do prognoz. Potwierdza to odczyt pierwszego w tym roku Barometru, jeśli spojrzymy na subindeksy firm w zależności od ich wielkości. Optymizm wykazują przedstawiciele największych uczestników sektora MŚP, natomiast pesymizm rośnie tym bardziej, im mniejsza jest firma – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL.

              Co ciekawe, wynik uzyskany przez średnie przedsiębiorstwa jest wyższy niż indeks główny (o 3,2 pkt.), co może oznaczać, że to właśnie te podmioty w pierwszej części tego roku będą lokomotywą napędzającą wzrost polskiego sektora MŚP – dodaje Kuczyński.

              Pesymiści w mniejszych firmach
              Subindeks „Barometru EFL”, który informuje o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu, w I kwartale 2016 roku był najwyższy wśród średnich przedsiębiorstw i wyniósł 56,3 pkt. Mikro i małe firmy gorzej oceniają swoją sytuacją – uzyskany przez nie wynik był taki sam i wyniósł tylko 52,2 pkt. Odczyt ten wciąż pozostaje ponad progiem ograniczonego rozwoju (OR ) wynoszącym 50 pkt., czyli także mniejsze przedsiębiorstwa widzą w najbliższych miesiącach szansę na rozwój.

              Na lepszy wynik „BarometruEFL” uzyskany przez średnie podmioty miały wpływ przede wszystkim optymistyczne prognozy dotyczące dwóch spośród czterech badanych obszarów. „Średniaki” częściej niż pozostali planują inwestycje w środki trwałe (28,6 proc. wskazań, małe – 25,7 proc., mikro – 18,8 proc.) oraz liczą na wzrost sprzedaży swoich usług i produktów (38,3 proc. wskazań, małe – 32,5 proc., mikro – 22 proc.). Aż co trzeci przedstawiciel małych firm (najwięcej wśród MŚP) prognozuje spadek inwestycji w I kwartale br. Tego samego spodziewa się co czwarty reprezentant mikrofirm i co piąty średnich.

              W finansach bez zmian
              W pozostałych dwóch kryteriach, dotyczących płynności finansowej oraz zapotrzebowania na finansowanie, wskazania mikro, małych i średnich podmiotów nie odbiegają istotnie od siebie. Według prognoz większości reprezentantów w każdej z trzech grup, w I kwartale br. nie zmieni się zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne oraz płynność finansowa. Dodatkowo, w całym sektorze MŚP grupa respondentów oczekujących poprawy płynności finansowej jest liczniejsza niż spodziewających się jej pogorszenia.

              Główny wynik „Barometru EFL” w I kwartale 2016 roku wyniósł zaledwie 53,1 pkt. i jest to najniższy odczyt od początku realizacji badania. Najwyższą wartość indeks osiągnął w III kwartale ubiegłego roku, kiedy wyniósł 60,3 pkt.

              – W tym momencie mamy dopiero trzeci miesiąc roku, więc bardzo trudno jest prognozować, jaki będzie cały 2016 rok. Z jednej strony mamy spory szum związany z obecną sytuacją polityczno-gospodarczą, który z pewnością wpływa na poczucie niepewności wśród przedsiębiorców. Z drugiej jednak strony, najważniejsze wskaźniki ekonomiczne jak PKB, rosnąca konsumpcja czy niska stopa bezrobocia nie wskazują na to, abyśmy w tym roku mieli do czynienia z pogorszeniem koniunktury. I przy tym bym pozostał – podsumowuje Radosław Kuczyński.

              Ważne Informacje

              Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

              Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

              AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

              Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

              Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

              Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

              Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

              Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...