Bogaty jak Polak

Bogaty jak Polak – debata Manager. Idea
Dzień dobry. Po roku odpoczynku od dziennikarstwa, a raczej redagowania gazety, bogatszy o doświadczenie, że jest życie poza dziennikarstwem, znowu jestem. Dlaczego? Bo jest jeszcze wiele do zrobienia
I do razu zapraszam Państwa do debaty pod nieco przewrotnym tytułem: „Bogaty jak Polak…”. Dopiero rozwinięcie wyjaśnia o co chodzi: „… czyli dlaczego zarabiamy cztery razy mniej niż w bogatych krajach Europy Zachodniej”.
Z mniejszym lub większym natężeniem dyskusja na ten temat trwa już od kilkunastu miesięcy, kiedy to niektórzy ekonomiści, nie tyle pochylili się nad ciężkim losem polskiego pracownika, co dostrzegli, że niskie płace w Polsce mają negatywny wpływ na konsumpcję a za jej pośrednictwem na wzrost PKB.
Co bardziej dociekliwi zwrócili uwagę, że Polacy nie oszczędzają, a jeżeli nawet to za mało. A brak oszczędności to brak kapitału na inwestycje. I tak oto wszystkie kółka, a raczej składowe wzrostu PKB, zaczynają się zazębiać (eksport jest gdzieś po drodze).
Co uczynić, aby państwo było bogate bogactwem swoich obywateli, a nie obywatele bogaci bogactwem swojego państwa?
Pretekstem do zajęcia się poważnie tym tematem była publikacja „Wspólnie budujemy naszą zamożność”, fundacji „Pomyśl o przyszłości”.
Poprosiliśmy o zabranie głosu w tej sprawie Ryszarda Florka, właściciela firmy Fakro, lidera fundacji „Pomyśl o przyszłości”, prof. Witolda Orłowskiego i innych. Poprosimy kolejnych, bo tę debatę dopiero rozpoczynamy na łamach Managera i poza nimi.
W kolejnych wydaniach zamierzamy bardziej szczegółowo zastanowić się co trzeba zrobić byśmy przynajmniej zaczęli zbliżać się do wielkości zarobków notowanych w rozwiniętej Europie.
Zamierzamy również w cyklu debat publicznych zyskać wpływowych sojuszników w szerzeniu poglądu, że polska powinna być bogata bogactwem swoich obywateli a nie odwrotnie. Zaczynamy!

Cykl czterech debat tematycznych
1/ Polskie prawo nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu
2/ Jak polskie firmy rodzinne uczynić globalnymi
3/ Polska w UE. Jak wpływać na unijne prawo w zakresie kształtowania warunków konkurencji silnych koncernów z podmiotami z nowych krajów UE
4/ Zmiana nawyków zakupowych polskich konsumentów, czyli co zrobić, aby Polacy kupowali polskie produkty
• Pierwsza Debata publiczna odbędzie się 23 listopada 2015 r. w Warszawie, w godz. 18.00-22.00
• Debata będzie się składać z dwóch paneli dyskusyjnych
• Oba panele będą moderowane przez redaktora naczelnego Magazynu MANAGER, Kazimierza Krupę
• Kolejne debaty będą organizowane co miesiąc (styczeń, luty, marzec), tuż przed ukazaniem się wydań Magazynu MANAGER

Temat pierwszej Debaty: „Polskie prawo nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu” – 23 listopada 2015 Warszawa
Tezy:
• Polskie prawo powinno być jasne, przejrzyste i zrozumiałe. Dlaczego tak nie jest?
• Polskie prawo jest stanowione w oderwaniu od patrzenia na ile nowe przepisy poprawiają efektywność gospodarczą
• Prawo podatkowe powinno mieć nie tylko charakter fiskalny, ale motywujący do rozwoju
• Czy nie powinniśmy wrócić do słynnej ustawy Wilczka o wolności gospodarczej, którą najbardziej cechowała prostota i klarowność.
Do dyskusji zostali zaproszeni wybitni eksperci, ludzie biznesu, naukowcy, m.in..:
- Andrzej Sadowski
- Prof. Witold Orłowski
- Adam Góral, prezes Asseco
- Adam Łącki, prezes KRD
- Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP
- Stanisław Kluza
- Prof. Marek Wierzbowski
- Prof. Tomasz Siemiątkowski
- Paweł Szewczyk, prezes Kredyt Inkaso
- Jean- Michel Kaleta, prezes SITA Polska
- Tomasz Misiak, szef rady nadzorczej Work Sevice


Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości jest zaangażowana w realizację krajowych i międzynarodowych przedsięwzięć, finansowanych ze środków funduszy strukturalnych, budżetu państwa oraz programów wieloletnich Komisji Europejskiej. PARP bierze aktywny udział w tworzeniu i efektywnym wdrażaniu polityki państwa w zakresie przedsiębiorczości, innowacyjności i adaptacyjności kadr, dążąc do przekształcenia się w kluczową instytucję odpowiedzialną za tworzenie otoczenia wspierającego przedsiębiorców. Zgodnie z zasadą „Think Small First” – „MSP przede wszystkim” wszystkie działania Agencji są realizowane ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb sektora MSP.
Oracle OpenWorld 2015, San Francisco
Podczas konferencji, w której wzięło udział 40 tys. uczestników ze 141 krajów, zaprezentowano 45 nowych produktów i usług Oracle, odbyło się 2508 sesji, miało miejsce 3368 wystąpień prelegentów oraz 401 pokazów na żywo. Poniżej przegląd najciekawszych innowacji.
Technologia i sprzęt
Największym wydarzeniem było udostępnienie wersji beta bazy danych Oracle 12c Release 2. Posiadając unikalne cechy, takie, jak architektura Multitenant, czy technologia przetwarzania w pamięci w dwóch formatach Database In-Memory, wydatnie pomoże klientom w ich migracji do chmury.
Jednocześnie o nowe funkcje chmurowe poszerzono platformę Oracle Fusion Middleware. Między innymi wprowadzono najważniejszą od dziesięciu lat wersję Oracle WebLogic Server, rozszerzone zostały też inne elementy platformy, w tym Oracle BPM Suite, Oracle Data Integration, Oracle SOA Suite, Oracle WebCenter orazOracle Developer Tools.
SPARC M7
Na konferencji odbyła się także premiera nowej rodziny systemów SPARC, których podstawą jest rewolucyjny, 32-rdzeniowy i obsługujący 256 wątków mikroprocesor SPARC M7. Zapewnia on radykalną poprawę w obszarze ochrony pamięci, przyspieszenia szyfrowania i przetwarzania operacji bazodanowych in-memory, kompleksowe bezpieczeństwo i wydajność systemów programowo-sprzętowych oraz serwerów Oracle.
– Żadna platforma komputerowa nie była dotychczas w stanie zapewnić bezpieczeństwa, nie wpływając zarazem znacznie na wydajność i efektywność aplikacji – powiedział John Fowler, wiceprezes Oracle ds. systemów. – Dziś Oracle udostępnia rewolucyjną technologię do ochrony pamięci przed włamaniami i szyfrowania, która jednocześnie przyspiesza działające w pamięci analizy, bazy danych i aplikacje Java.
W pomysłach nie chodzi o dumę, ale o biznes

O znaczeniu nowych rozwiązań w budowaniu relacji z klientami, roli dyktatora innowacyjności, przemianach w banku i osobistej karierze
Po liście nagród, które tylko w tym roku otrzymał Idea Bank, można wnosić, że zbudował pan instytucję, która ma ambicje dyktować warunki i wskazywać drogę innowacji bankom nie tylko w Polsce, lecz także na całym globie. Co jest w banku motorem innowacji?
Przede wszystkim konkurencja, ale też klient, który docenia innowacyjne pomysły. Koncentrujemy się tylko na segmencie przedsiębiorców, ale konkurujemy z dużymi bankami, które obsługiwały biznesmenów na długo przed powstaniem Idei. Nowych firm nie przybywa w Polsce aż tak dużo, żeby można było budować pozycję rynkową wyłącznie w oparciu o nie, nie mówiąc już o ryzyku takiego biznesu. A żeby zachęcić kogoś do zmiany banku, nie wystarczy dać mu wyższego procentu na lokacie lub bonusu za otwarcie rachunku. Trzeba zaproponować coś, czego nikt inny nie ma. I to nie jakiś gadżet, ale narzędzie, które realnie usprawni życie przedsiębiorcy.
Z którego pomysłu jest pan najbardziej dumny?
Każdy nowy pomysł jest bardzo ekscytujący na etapie projektowania. Jeśli już go jednak wdrożymy, to tak szybko zaczyna być standardem, że właściwie przestajemy go traktować jako innowację. Inni wchodzą do Idea Hubu i mówią: „Wow”, patrzą na mobilny wpłatomat i pytają, jak na to wpadliście. To jest ten moment, kiedy my staramy się mieć już w zanadrzu coś nowego. W tych wszystkich pomysłach ostatecznie nie chodzi przecież o dumę, ale o biznes. Nasze pomysły służą nam do pozyskania klienta i utrzymania relacji z nim.
Cztery lata po powstaniu Idea Banku kierowana przez pana instytucja ma ugruntowaną pozycję na polskim rynku. Jak dziś można ją opisać w liczbach?
Mamy ponad 220 tys. aktywnych klientów. Gdyby odnieść to do liczby aktywnych firm jednoosobowych, to dałoby to nam około 10 proc. rynku. Myślę, że realnie jesteśmy gdzieś w okolicach 7-8 proc. Z mojego doświadczenia wynika, że jest to poziom, do którego dosyć łatwo dojść, jeżeli ma się dobry pomysł. Od tego momentu wzrost w dotychczasowym tempie robi się jednak znacznie trudniejszy…
Do zapoznania się z pozostałą częścią wywiadu zapraszamy do listopadowego numeru Managera.
Mobilność i chmura zwiększają szanse w biznesie – rozmowa z Agnieszką Rynkowską, dyrektor działu Marketing & Operations w polskim oddziale Microsoftu

O coraz większej roli cyfryzacji w biznesie opowiada Agnieszka Rynkowska, dyrektor działu Marketing & Operations, która w polskim oddziale Microsoftu odpowiada za realizację strategicznych celów biznesowych oraz działania marketingowe
Czy Polska odstaje od krajów wysoko rozwiniętych w cyfryzacji procesów biznesowych?
Zdecydowanie tak. Jak wynika z badań Ipsos MORI przeprowadzonych w tym roku na zlecenie Microsoftu, w naszym kraju zaledwie 20 proc. firm jest w pełni scyfryzowanych, co znaczy, że w ogóle nie korzysta już z papierowego obiegu dokumentów. To dużo mniej niż średnia europejska – 31 proc. – a wręcz przepaść dzieli nas od Holandii, Wielkiej Brytanii i krajów skandynawskich, gdzie liczba firm o wysokim stopniu cyfryzacji przekroczyła 40 proc.
W Polsce ciągle jest widoczna obawa przed najnowszymi rozwiązaniami, takimi chociażby jak chmura obliczeniowa. Jakie są tego powody?
W początkowej fazie rozwoju przedsiębiorstw na ograniczony stopień cyfryzacji wpływają wciąż niska siła nabywcza i niewielka skłonność do inwestycji. O wydłużeniu procesu wprowadzania innowacyjnych rozwiązań decyduje również wiele mitów, które z czasem są niwelowane. Dotyczy to np. Postrzegania bezpieczeństwa chmury, która charakteryzuje się najwyższym stopniem ochrony danych. Innym powodem jest to, że jesteśmy zachowawczym narodem i tempo przyswajania nowych technologii nie jest u nas tak szybkie jak gdzie indziej. A także że świętując dopiero 25 lat wolności gospodarczej, nasza swoboda w myśleniu nie jest jeszcze na takim poziomie jak w krajach wysoko rozwiniętych. Nie bez znaczenia są też przyzwyczajenia, które powodują, że pracownicy cały czas chętniej składają wniosek urlopowy napisany odręcznie na kartce, niż przesyłają jego elektroniczną wersję. Do ich zmiany potrzebna jest w organizacji osoba, która mentalnie czuje się liderem innowacji. To ona uświadamia pracownikom, czym jest mobilność lub chmura obliczeniowa.
Mobilni są już jednak przecież niemal wszyscy?
To prawda, ale dotyczy to używania komórek tylko na prywatne potrzeby. O mobilności w pracy nie przesądza posiadanie smartfona lub tabletu. Trzeba jeszcze mieć pakiet usług chmurowych zapewniający zdalny dostęp do zasobów firmy. Rozumie to już coraz więcej firm, chociaż bardziej skłonne do zmian są te mniejsze. Pozostałe muszą stawić czoło ograniczeniom proceduralnym. Chociaż, z drugiej strony, to właśnie ogromne korporacje międzynarodowe stać na prowadzenie prac badawczo-rozwojowych w zakresie takich na przykład obszarów cyfryzacji jak automatyzacja produkcji i modelowanie biznesowe, z którego know-how mogą potem czerpać także mniejsze przedsiębiorstwa. Prowadzi to do zwiększenia produktywności i innowacyjności oraz do odchodzenia od gospodarki opartej na niskim koszcie. Zanim jednak ten ekosystem dojrzeje, tzn. zanim, przykładowo, warsztat samochodowy zacznie zamawiać części przez Internet w sposób zautomatyzowany, a nie telefonicznie, upłynie jeszcze sporo wody w Wiśle. Nawet tak dojrzałe gospodarki jak amerykańska potrzebowały na to dużo czasu…
Do zapoznania się z pozostałą częścią wywiadu zapraszamy do listopadowego numeru Managera.
Hakerzy polują na okazje

Hakerzy polują na okazje
Od odebrania zainfekowanego maila do włamania do firmy mija nie więcej niż półtorej minuty, Zagrożenie przestępczością internetową rośnie w zastraszającym tempie. Z najnowszych badań wynika, że każdego roku w sieci pojawia się 317 mln nowych wersji wirusów oraz innych form złośliwego oprogramowania . A to prawie milion dziennie.
Ubiegły rok zaowocował szczególnymi sukcesami haker.w. Przykładowo, przez długi czas mogli oni wykorzystywać lukę o nazwie Heartbleed w popularnej bibliotece kryptograficznej OpenSSL, umożliwiającą odczytywanie zaszyfrowanych danych. Skutecznie przeprowadzali też ataki na największe firmy świata – rok wcześniej do zaatakowania przez haker.w przyznało się 58 firm z listy Fortune 500, w ubiegłym było to już 80 proc., przy czym do najbardziej zagrożonych cyberatakiem należały sektory wydobywczy i energetyczny. Ofiarą najbardziej spektakularnego ataku padła jednak firma z zupełnie innej branży, bo Sony Pictures, z kt.rej serwer.w na początku listopada 2014 r. hakerzy wykradli duże ilości danych finansowych, dostępowych i haseł. Oznacza to jednak, że Sony nie wyciągnęło wniosk.w z ataku na PlayStation Network w 2011 r., kt.ry zablokował ją na ponad 2 dni, co naraziło na szkody 70 mln jej użytkownik.w i zmusiło Sony do wypłaty odszkodowań w wysokości 15 mln dol. Niepok.j może też budzić to, że hakerzy w coraz większym stopniu interesują się danymi medycznymi, bo, jak się okazało, mogą być im one przy datne zar.wno do szantażu, jak i do wyłudzeń z firm ubezpieczeniowych.
SAMI JESTEŚMY SOBIE WINNI
Dlaczego ataki hakerskie są coraz bardziej skuteczne? No c.ż, dziewięć na dziesięć atak.w jest prowadzonych z wykorzystaniem luk w bezpieczeństwie znanych od co najmniej 10 lat. To znaczy, tkwiących w wersjach aplikacji z tamtego okresu i usuniętych w kolejnych, ale akurat administrator systemu zapomniał je zaktualizować albo, co gorsza, dyrektor finansowy firmy właśnie wtedy zrezygnował z powodu oszczędności z usług informatyk.w, co może się jej odbić czkawką właśnie teraz. Z niedawno przeprowadzonych w USA badań wynika, że koszty zaniedbań są poważne. Wyciek informacji o 100 tys. klient.w średnio przekłada się na stratę w wysokości ok. 0,5 mln dol., ale przechwycenie danych lub zablokowanie 100 mln kont może wygenerować straty nawet dwudziestokrotnie większe. To jednak wszystko nic w por.wnaniu do strat, kt.re mogą być spowodowane ingerencją w podstawowe operacje firmy. Jednej z firm energetycznych w USA skradziono plik z raportem opisującym potencjalnie zyskowne miejsce do wykonania odwiert.w i wystawiono go… na sprzedaż. Gdyby udało się go sprzedać, straty mogłyby sięgnąć setek milion.w dolar.w, na szczęście jego prawowitemu właścicielowi udało się przekonać potencjalnych klient.w, że dane zawarte w pliku zostały celowo zafałszowane. Jeszcze bardziej wyrafinowane techniki są stosowane przez włamywaczy w przypadku atak.w celowanych, czyli nakierowanych na określoną firmę. Najczęściej odbywa się to poprzez podmienienie plik.w instalacyjnych oprogramowania i cierpliwe oczekiwanie, aż ktoś w atakowanej firmie je pobierze i uruchomi. A to otwiera hakerom wrota do jej środka, gdzie mogą robić co im się podoba. W większości przypadk.w wystarczają im jednak najprostsze formy ataku. W dw.ch przypadkach na trzy jest to phishing, czyli podszywanie się pod osobę lub instytucję w celu wyłudzenia danych lub zainstalowania oprogramowania śledzącego. Zwykle atak rozpoczyna się od rozesłania spamu przez e-mail, kt.ry w załączniku skrywa złośliwe oprogramowanie (np. oferta handlowa) lub link do strony, kt.ra infekuje komputer. Prawdopodobieństwo udanego włamania sięga 90 proc. przy wysłaniu takiego e-maila do zaledwie 10 os.b w firmie. Pierwsza ofiara klika w załącznik już w 82 sekundy po rozpoczęciu ataku, a gdy atak na daną firmę mimo to się nie powiedzie, następna z branży jest atakowana w ten sam spos.b w ciągu 24 godzin. Wystrzegać trzeba się też fali spamu w sieciach społecznościowych. Fałszywe lajki na Facebooku mają skłonić użytkownika do kliknięcia w przycisk, kt.ry w rzeczywistości może instalować oprogramowanie lub rozsyłać spam do kolejnych ofiar. Na wyciągnięcie pieniędzy od niespodziewającej się niczego firmy jest jednak jeszcze prostsza metoda – zaszyfrowanie jej dysku na komputerze i zażądanie od niej haraczu w wysokości 300-500 dol. Ku przestrodze – liczba tego typu atak.w wzrosła w ub. roku ponad 2 razy!
JAK SIĘ ZABEZPIECZYĆ?
Absolutną koniecznością dla firmy każdej wielkości jest pakiet antywirusowy, kt.ry zwykle działa r.wnież jako firewall. Pozwala on na regularne skanowanie nie tylko dysk.w, ale także pobranych plik.w. Dzięki funkcjonalności firewalla jest się natomiast w stanie zablokować znaczną część podejrzanych program.w, a także ruch internetowy, kt.ry zachowuje się niestandardowo. Niemniej jednak, taka pasywna ochrona może być niewystarczająca. Przykładowo, gdy kliknie się na niewinnie wyglądający link, może zostać pobrany złośliwy kod, kt.ry zainstaluje w tle szkodliwe oprogramowanie, a wszystko to bez zgody lub wiedzy użytkownika. Podobna sytuacja może się zdarzyć podczas pobierania pozornie nieszkodliwego programu, kt.ry wprowadzi do systemu kilka szkodliwych. Biorąc to pod uwagę, obok regularnego aktualizowania systemu operacyjnego i program.w, i to wszystkich, a nie tylko antywirusowych, rekomendowane są zdroworozsądkowe środki bezpieczeństwa, np. sprawdzanie podejrzanych plik.w i nie klikanie w podejrzane linki. No i regularnie przeprowadzanie skanowania komputera, choć nawet wtedy nie można być w stu procentach pewnym, że zabezpieczenie posiadanych komputer.w będzie kompletne. Martwić może natomiast to, że wielu tych bardziej świadomych użytkownik.w technologii informatycznych koncentruje się dziś na eliminowaniu najgroźniejszych słabości system.w oraz aplikacji, często lekceważąc standardowe, powszechnie znane luki. I właśnie dlatego cyberprzestępcy zwiększają liczbę atak.w na przestarzałe aplikacje i obsługujące je elementy infrastruktury, kt.re nie mają krytycznego znaczenia dla działania firm. Wykorzystując dobrze znane „dziury” i słabości oprogramowania, są w stanie uniknąć wykrycia napaści przez specjalist.w ds. bezpieczeństwa.
















