Nowa Škoda Superb zdobyła przed miesiącem nagrodę Manager Quality, co dowodzi, że jest modelem szczególnie chętnie wybieranym przez kadrę zarządzającą.
Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak autoreklama, ale właśnie ten model w stu procentach zasłużył na takie wyróżnienie. Poprzedni Superb był ceniony za doskonałą relację jakości do ceny i komfort podróżowania na poziomie klasy Premium. Nowy model jest jednak wyjątkowy – nie tylko praktyczny, ale też niezwykle efektowny. Znakomity projektant Jozef Kabaň – autor nowego designu marki – stworzył samochód, który wpisał się w oczekiwania klientów i dealerów. Limuzyn, które cieszą się równie dużym zainteresowaniem jak wersja kombi, moglibyśmy sprzedać w tym roku dwa razy więcej niż planowaliśmy; łącznie (limo + kombi) ponad 10 tys. Sukces przekłada się, niestety, na dość długi czas oczekiwania, który w przypadku najbardziej luksusowej wersji Laurin & Klement wynosi około 6 miesięcy. A właśnie ta wersja znajduje najwięcej nabywców, bo aż 45 proc.
Czemu trudno się dziwić. Kupując znakomity pod każdym względem samochód reprezentujący segment D, dostajemy – mówiąc żartobliwie – „więcej auta” i o zdecydowanie lepszych osiągach, zwłaszcza w wersji TSI 220 KM, niż w markach Premium.
Nowy Superb ma ogromy wpływ na wizerunek Škody. Obserwuję to wśród moich znajomych. Kilku z nich zrezygnowało z zakupu samochodów marek uważanych w naszym kraju za prestiżowe właśnie na rzecz Škody Superb. Bardzo mnie to cieszy, bo to świetne rokowanie na przyszłość, zyskujemy nowych klientów. Podobnie wygląda to w skali globalnej, gdzie nowy model sprzedaje się dwa razy lepiej niż poprzedni. A przed nami kolejne premiery aut zaprojektowanych przez Josefa Kabaňa. Na wrześniowych targach w Paryżu zostanie zaprezentowany Kodiaq, w 95 proc. tożsamy z pokazanym w Genewie modelem konceptualnym Vision S, który zebrał mnóstwo pochwał. Będzie to efektowny SUV z trzecim, wysuwanym rzędem siedzeń. W drugiej połowie przyszłego roku pojawi się też zupełnie nowy Yeti, bardzo dobrze przyjęty na wewnętrznym pokazie dla polskich dealerów Škody. Na tym nie koniec nowości – na rok 2017 przewidziano lifting Citigo i Rapida, który w dodatku otrzyma nowe wnętrze, oraz Octavię z kompletnie zmienionym przodem.
Škoda od lat jest liderem polskiegorynku.
Po raz pierwszy uzyskaliśmy ten tytuł w 2007 roku i – z krótką przerwą na 2008 rok – utrzymujemy go do dzisiaj. Podobnie dzieje się nie tylko w Polsce, ale też w Czechach, na Węgrzech i Słowacji. W naszym kraju przewaga Škody nad konkurentem zajmującym drugie miejsce jest tak wyraźna, że i w tym roku z pewnością zachowamy tytuł lidera. Chciałbym podkreślić, iż udaje się nam to bez wdawania się w zgubną w dłuższej perspektywie czasu wojnę cenową z naszymi najbliższymi konkurentami. Oni za chwilę będą sprzedawać ponad połowę rocznego wolumenu z rabatami, które do tej pory kojarzone były wyłącznie z akcjami wyprzedaży starego rocznika stosowanymi w pierwszym kwartale roku. Nasza polityka w tym zakresie jest konsekwentna: nie stosujemy agresywnej polityki rabatowej, w zamian za to oferujemy jednak naszym klientom bardzo atrakcyjne formy finansowania. Dzięki świadomej polityce cenowej nasze samochody mają stabilne i wysokie wartości rezydualne, co oznacza, że osiągają wysokie ceny na rynku wtórnym. Jest to warunek niezbędny do przygotowania naprawdę dobrej oferty najmu dla klientów flotowych, jak również atrakcyjnego kredytu z ratą balonową na końcu kontraktu. Obecnie promujemy kredyty i leasingi z miesięczną opłatą abonamentową równą 1 proc. wartości samochodu przy niewielkiej wpłacie własnej. Dzięki tej formie rozliczeń zyskaliśmy znaczną grupę nowych klientów, wśród których jest wielu drobnych przedsiębiorców. Generalnie rzecz biorąc – podobnie jak w Europie Zachodniej i USA – coraz więcej osób rezygnuje z klasycznego zakupu, na rzecz różnych form użytkowania auta, dzięki czemu co 3-4 lata można zmieniać auto na nowe, unikając problemów z odprzedażą. Pokazuje to, jak ważna staje się reguła: płacę tylko za użytkowanie samochodu. Własność staje się kwestią drugorzędną. Klient po zakończeniu 3- lub 4-letniego kontraktu może wybrać jedną z trzech opcji: oddać samochód bankowi, spłacić wartość końcową lub rozłożyć ją na dogodne raty miesięczne.
Wspomniana przed chwilą wysoka wartość rezydualna ma ogromne znaczenie w przypadku zakupów flotowych.
Co tu kryć – klienci flotowi doskonale potrafią liczyć i wiedzą, że wysoki rabat to tylko jeden z elementów składowych końcowej ceny użytkowania pojazdu. Za Škodą przemawia wiele argumentów, m.in. niskie koszty serwisu. Ważna jest też charakterystyczna dla marki międzysegmentowość, co oznacza, że zawsze oferujemy więcej niż konkurenci w danym segmencie. Ostatnio zdecydowaliśmy się wzbogacić ofertę o 4-letni pakiet bezpłatnych przeglądów, który jest zawarty w cenie naszych wszystkich modeli.
Mówi pan o Škodzie z takim zaangażowaniem, jakby to była pańska firma…
Trudno, żeby wyglądało to inaczej, skoro podjąłem tu pracę 17 lat temu, zaraz po uzyskaniu dyplomu. Studiowałem na wydziale maszyn roboczych i pojazdów Politechniki Poznańskiej. Tematem mojej pracy magisterskiej były silniki spalinowe. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ fascynowały mnie sporty motorowe. Moje pierwsze auto przystosowane do wyścigów w klasie H , Fiata 126p z motocyklowym gaźnikiem, rozwijającego szybkość 160 km/h, przygotowałem sam korzystając z części i rad poznańskiego kierowcy wyścigowego Zbigniewa Szwagierczaka. Zawsze bardziej ciągnęło mnie jednak do rajdów samochodowych niż do wyścigów, 4 razy zostałem mistrzem KJS Okręgu Poznańskiego właśnie na Fiacie 126p. Moje kolejne auta, którymi startowałem to Audi Quattro, które świetnie radziło sobie na nawierzchniach szutrowych, później Audi S2, którym udało mi się wygrać kilka zimowych imprez amatorskich. Mam też ogromny sentyment do Subaru Imprezy z 1995 roku, które w tej chwili traktuję jednak bardziej kolekcjonersko. Na marginesie – pieniądze, które umożliwiły mi zakup pierwszego Fiata 126p uzyskałem ze stypendium sportowego jako… mistrz Polski juniorów w trójskoku.
Jak wyglądała pańska kariera w Škodzie? Co jest dla pana szczególnie ważne w dziedzinie zarządzania?
Zaczynałem od rozliczania gwarancji w dziale serwisu. Po dwóch latach zostałem specjalistą planowania sprzedaży i produkcji. Mój ówczesny przełożony – Łukasz Zadworny, który obecnie kieruje marką VW – zaproponował mi w 2008 roku stanowisko szefa sprzedaży. Przed rokiem zostałem szefem marki. Wiedzę na temat zrządzania zdobywałem w praktyce. Dziś wiem z całą pewnością, że najważniejszy jest zespół, do którego można mieć zaufanie. Mam dużo szczęścia, ponieważ pracuję z ludźmi kreatywnymi i skutecznymi, którzy w znakomity sposób umieją korzystać ze swobody jaką im pozostawiam.
Co lubi Tomasz Porawski?
Ubrania Vistula
Wypoczynek niewielki dom w okolicach Murowanej Gośliny, 40 km od Poznania. Chętnie wyjeżdża do Włoch, a ostatnio także na Wyspy Kanaryjskie
Kuchnia śródziemnomorska
Restauracja „Francuski Łącznik” na poznańskim Sołaczu
Samochód oczywiście Škoda Superb
Hobby sporty motorowe, jazda na rowerze i nartach. Dużo uwagi i czasu poświęca muzyce, zwłaszcza jazzowi. Kiedyś muzyka Wojciecha Waglewskiego zachęciła go do poszukiwań w najróżniejszych stylach muzycznych i tak zostało do dziś. Sporo czyta – głównie biografie i reportaże









Firma, którą stworzył pan od zera, dysponuje dziś 1400 samochodami i rozwija się w błyskawicznym tempie, kreując standardy obowiązujące w branży…
Co lubi Maciej Panek?
Pokonując w pierwszym etapie osiemnastu, a w drugim czterech kontrkandydatów wygrał pan w doskonałym stylu konkurs na stanowisko prezesa Stadniny Koni Janów Podlaski. Teraz stoją przed panem niełatwe wyzwania, a każda pańska decyzja zapewne będzie szeroko komentowana przez media…


Grand Prix Manager Award wyróżniony został Zygmunt Berdychowski, prezes Instytutu Studiów Wschodnich, pomysłodawca i główny organizator, przewodniczący rady programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy – najważniejszej imprezy biznesowej Europy Środkowo-Wschodniej. Co roku we wrześniu w Krynicy można spotkać prezydentów, premierów, ministrów, przedstawicieli władzy i opozycji, szefów największych firm. Nie tylko z Polski, ale też z krajów ościennych. Zygmunt Berdychowski jest założycielem Instytutu Studiów Wschodnich, który od 1993 r. organizuje krynickie Forum. Nie sposób też przecenić roli Zygmunta Berdychowskiego dla popularyzacji regionu nowosądeckiego i Krynicy. W latach 2006-2010 był radnym Gminy Chełmiec, a 2010-2014 radnym Sejmiku Województwa Małopolskiego z listy PO. Kolejna aktywność laureata Grand Prix to popularyzacja zdrowego stylu życia. Jest inicjatorem festiwalu biegowego w Krynicy, ale też aktywnym alpinistą, zdobywcą Mount Everestu.





Wiadomo choćby z literatury, że przed wojną dobrze nie było i tysiące kilkupokoleniowych rodzin gnieździło się w lokalach bez wygód, a samodzielny pokój ze zlewem w korytarzu i wychodkiem w podwórzu był niemal luksusem. Wojna przyniosła straszliwe zniszczenia – zakładów przemysłowych, urządzeń komunikacyjnych, zabytków, ale przede wszystkim domów mieszkalnych. Straty samej Warszawy w tej mierze szacuje się na 80 procent. Pierwsze lata po wojnie to nie było zapewnianie ludziom mieszkań. To było zapewnianie dachu nad głową, jakiegokolwiek. Owo „jakiekolwiek” stało się, niestety, standardem i później weszło niejako do kanonu mieszkalnictwa, nazywanego już wówczas polityką mieszkaniową. Jakoś nikt nie zauważył (a jeśli zauważył, to siedział cicho), że „polityka mieszkaniowa” jest pojęciem absurdalnym. Jest to tym dziwniejsze, że próbuje się uprawiać ją jeszcze dzisiaj. To prawdziwy chichot komuny zza grobu. Bo przecież tam, gdzie idzie o podstawowe potrzeby ludzkie, nie ma miejsca na politykowanie. Nie istnieje polityka obuwnicza ani polityka jazdy autobusem.








