.
Strona główna Blog Strona 120

Ważne wyzwanie dla firm

    Przeprowadzone w grudniu 2020 roku badanie Deloitte #GetOutInFront nic nie straciło na aktualności. Potwierdza ważny trend – konsumenci oczekują, że marki podejmą aktywne działania w dziedzinie zmian klimatycznych.

    Raport Deloitte to efekt przebadania 10 tys. osób w sześciu krajach. Generalny wniosek sprowadza się do stwierdzenia, że konsumenci chcą, żeby firmy dokonały istotnego postępu w dziedzinie zagrożeń środowiska. Prawidłowa ocena tego trendu i właściwa reakcja menedżerów wyższego szczebla mogą spowodować, że marki będą bardziej odporne na ewolucję postaw konsumentów.

    Kierunek zmian pokazuje deklarowana przez 40 proc. respondentów chęć angażowania się w różne inicjatywy społeczne, obejmujące m.in. zmianę zwyczajów zakupowych. Aż 38 proc. podjęło już działania podpisując petycje, uczestnicząc w protestach, czy też przekazując darowizny. Wzrost aktywizmu to bez wątpienia zasługa mediów społecznościowych, które ułatwiają kontakty i budują nastawienie wyrażane przede wszystkim przez przedstawicieli pokolenia Z i millenialsów. A to nie może być obojętne dla biznesu.

    Jakie tematy są szczególnie bliskie uczestnikom opisywanego badania? 64 proc. wymienia recykling. Identycznej wielkości grupę niepokoi kwestia jednorazowych opakowań z tworzyw sztucznych. 62 proc. stawia na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. We wszystkich krajach priorytet stanowi redukcja emisji dwutlenku węgla.

    Badanie Deloitte to sygnał ostrzegawczy dla marek, żeby podjąć poważne działania na rzecz ochrony środowiska. 23 proc. konsumentów twierdzi, że będzie kupowało przede wszystkim ekologiczne produkty, 42 proc. już zmieniło swe nawyki konsumpcyjne motywując to zagrożeniami dla klimatu, a 21 proc. zachęcało inne osoby do wyboru firm, respektujących reguły zrównoważonego świata. Największą wrażliwość wykazują respondenci w wieku 18-24 lat. Są trzy razy bardziej skłonni do zmiany marki niż osoby w wieku 65 lat i starsze.

    Co mogą zrobić firmy, żeby pokazać, iż poważnie traktują te kwestie? 58 proc. respondentów chce, by marki zmieniły swoje praktyki, a 55 proc. wręcz oczekuje, że będą one budowały świadomość wokół takich problemów jak zmiana klimatu.

    To poważne wyzwanie dla firm, które dbają o reputację, więc muszą prawidłowo oceniać nastroje społeczne. Nie ma innej drogi, więc liderzy kadry zarządzającej będą musieli głębiej zaangażować się w omawiane procesy, wychodząc poza zakres sprawozdawczości ESG. Kolejny krok to włączenie ważnych kwestii społecznych do strategii firm, koncentrując wysiłki na wiarygodnych, autentycznych przedsięwzięciach.

     

    Opracowano na podstawie artykułu “Consumers Expect Brands to Address Climate Change” Marka Hutcheona, dyrektora Deloitte North and South Europe.

    Worldline dostarczy Happy Pack terminale SoftPos

    Firma Worldline, wiodący dostawca usług płatniczych, nawiązała współpracę ze spółką Happy Pack, która stworzyła i rozwija oprogramowanie automatyzujące nadawanie i odbiór przesyłek kurierskich. Worldline w ramach współpracy wyposaży punkty odbioru i nadawania paczek w innowacyjne terminale SoftPos

    Happy Pack, dzięki partnerstwu z Worldline, otrzyma innowacyjne terminalne SoftPos, za pośrednictwem których możliwe będzie pobieranie opłat za nadawanie i odbieranie przesyłek kurierskich. Aplikacja SoftPos będzie zainstalowana na smart mobile terminalu Sunmi V2S. Urządzenie to jest kompletnym rozwiązaniem zastępującym komputer, skaner kodów, drukarkę i terminal płatniczy. Rozwiązanie zaproponowane w ramach partnerstwa Worldline i Happy Pack wprowadza wartość dodaną dla merchantów, którzy wykorzystując SoftPosa do transakcji bezgotówkowych, będą mogli powiększyć swój przychód o zysk z obierania i nadawania przesyłek.

    Happy Pack jest spółką dostarczającą autorskie oprogramowanie e-happy.pack automatyzujące proces dostarczania i odbioru przesyłek kurierskich w punktach współpracujących z nimi partnerów. Obecna od 2020 roku pandemia koronawirusa przyspieszyła i tak dynamicznie rozwijającą się w ostatnim czasie branżę e-commerce, budując rosnące zapotrzebowanie na rynku usług kurierskich. Oprogramowanie e-happy.pack świetnie sobie z nim radzi wypełniając lukę. W całej Europie liczba nowych punktów PUDO regularnie wzrasta, odpowiadając tym samym na ogromne potrzeby branży e-commerce.

    – Worldline jako leader usług płatniczych dużą uwagę przykłada do wspierania innowacyjnych rozwiązań. Tym bardziej cieszymy się z rozpoczęcia współpracy, zwłaszcza z tak pożądaną na rynku firmą, jaką jest Happy Pack. Postrzeganie Worldline przez firmy takie jak Happy Pack jako sprawdzonego partnera, który zapewni najwyższą jakość usług w obszarze płatności elektronicznych upewnia nas, że obraliśmy dobry kierunek  – mówi Artur Żymańczyk, Country Manager Poland Worldline.

    – Aplikacja SoftPost firmy Worldline została wybrana ze wszystkich rozwiązań dostępnych na polskim rynku. Cieszymy się z nawiązanej współpracy i faktu, że polecamy bezpieczne i innowacyjne rozwiązania, które pomagają naszym partnerom rozwijać ich biznes – mówi Rafał Moryto, CEO Happy Pack.

    Współpraca Happy Pack z Worldline ma na celu przede wszystkim dostarczanie korzyści w zakresie usług płatniczych w procesie nadawania i odbioru przesyłek kurierskich, co będzie z kolei wsparciem dla lokalnej przedsiębiorczości. Niezwykle istotny jest również fakt, że oferowana przez Happy Pack usługa, jest przyjazna nie tylko dla ludzi młodych, ale także dla seniorów, którzy na co dzień nie posługują się nowoczesnymi technologiami.

    Polski rynek usług kurierskich jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie – tylko w 2020 roku osiągnął wolumen ok. 814 mln dostarczonych przesyłek, generując przychody w wysokości 10,7 mld zł. Eksperci szacują, że do końca 2023 roku wolumen dostarczanych paczek zwiększy się aż o 66%, osiągając wartość 16,2 mld zł.

    ***

    Worldline jest globalnym liderem w branży paytech i partnerem technologicznym wybieranym przez przedsiębiorstwa handlowe oraz banki. W ponad 50 krajach świata zatrudnia łącznie 20 tys. pracowników, dostarczając swoim klientom zrównoważone, innowacyjne i zaufane rozwiązania wspierające rozwój ich działalności. Usługi oferowane przez Worldline obejmują akwizycję handlową w sklepach i w Internecie, wysoce bezpieczne przetwarzanie transakcji płatniczych, a także liczne usługi cyfrowe. W 2021 roku firma osiągnęła przychód w wysokości blisko 4 mld euro.

    ***

    Happy Pack jest spółką dostarczającą autorskie oprogramowanie e-happy.pack automatyzujące proces dostarczania i odbioru przesyłek kurierskich w punktach współpracujących z nimi partnerów. W 2020 roku firma rozpoczęła budowę sieci paczko-punktów Happy Pack. Do końca roku 2021 uruchomiła 7 własnych punktów PUDO (PickUp Drop Off), w których klienci mogą nadawać i odbierać przesyłki, zakupić art. do pakowania, realizować drobne wydruki np. etykiet. W tym czasie Happy Pack obsłużyła ponad 110 tys. przesyłek, a w samym grudniu 2022 roku 18 tys. przesyłek. Firma dostrzegła potrzebę stworzenia koncepcji platformy integrującej wiele firm kurierskich z zastosowaniem jednego urządzenia, bez konieczności inwestycji w otwarcia własnych punktów. Tak powstało oprogramowanie e-happy.pack przeznaczone dla punktów partnerskich. System pozwala zarządzać procesem logistyki dostarczania i odbioru przesyłek na linii kurier – klient i rozwijać sieć, przy optymalizacji kosztów.

    Polski pawilon obsypany nagrodami

      Doskonały projekt architektoniczny z charakterystyczną rzeźbą kinetyczną, profesjonalna realizacja i przyjazne środowisku rozwiązania – tak w skrócie można opisać Pawilon Polski na kończącym się 31 marca Expo Dubai 2020.

      Za budowę pawilonu będącego wizytówką Polski na wystawie światowej odpowiadało konsorcjum Grupy MTP i FM Aldentro. Polska ekspozycja otrzymała nagrodę dla najlepszego dużego pawilonu w konkursie EXHIBITOR Magazine’s Expo 2020 i tytuł najpiękniejszego pawilonu przyznany przez „The National”. 30 marca do tych nagród dołączył srebrny medal w prestiżowym konkursie Dubai Official Participant Awards w kategorii „Exhibition Design Self- -built pavilions”, organizowanym przez Bureau International des Expositions, organizację odpowiedzialną za wybór krajów-gospodarzy przyszłych Expo. Unikalna elewacja została zaprojektowana, wykonana oraz zamontowana przez ekspertów z firmy Veki. Przez sześć miesięcy naszą prezentację narodową odwiedziło ponad milion gości.

      – Jednym z większych wyzwań było przystosowanie do gorącego, wilgotnego i wietrznego klimatu Dubaju. Podczas budowy różnica temperatury między zimową Polską a ZEA wynosiła momentami prawie 40 stopni. Latem termometry wskazywały rekordowe wyniki, a temperatura dochodziła nawet do 50 stopni C. Fachowcy wykonujący pracę fizyczną musieli w krótkim czasie przystosować organizm do aktywności w takich warunkach – tłumaczy Tomasz Kobierski. – Wyzwaniem był transport wszystkich materiałów budowlanych oraz wyposażenia wnętrz do ZEA. Wysłaliśmy aż 53 transporty, głównie drogą morską. Materiały budowlane zajmowały aż 20 kontenerów. Część elementów niezbędnych do budowy i wyposażenia pawilonu była transportowana drogą powietrzną – w samolotach typu cargo, a nawet w jednostkach pasażerskich.

      Do Dubaju zostały przewiezione także rośliny tworzące jedną ze stref prezentacji Polski „Inspired by nature”. Czarna porzeczka, chmiel, pokrzywa czy niecierpek – na ekspozycję musiały pokonać tysiące kilometrów. Łącznie w siedmiu dużych donicach zaprezentowano tu prawie 70 gatunków roślin występujących naturalnie w Polsce.

      W budynku zastosowano rozwiązania przyjazne środowisku. Na całej powierzchni dachu zainstalowano klasyczne panele fotowoltaiczne. Ponadto zastosowano też system z innowacyjnymi ogniwami perowskitowymi, wyprodukowanymi przez polską firmę Saule Technologies. Instalacja składa się z 20 pionowych liniowych elementów taśm fotowoltaicznych. Dzięki technologii druku ink-jet cienkie i elastyczne ogniwa perowskitowe są zintegrowane bezpośrednio z elewacją pawilonu i dostosowane do jego stylu architektonicznego. Generowana przez nie energia służy do ładowania telefonów. Dzięki temu każdy gość pawilonu może skorzystać z ogólnodostępnych złączy USB, a tym samym z zielonej energii. To wynalazek, który ma zrewolucjonizować fotowoltaikę, a jego wynalazczynią jest polska fizyczka Olga Malinkiewicz.

      O obrotach sfer pisarskich

        Maciej Siembieda, pisarz, reporter i manager, mówi o tym, czy w naszym kraju można
        utrzymać się z pisania książek, opowiada o swojej najnowszej powieści i źródłach inspiracji.

        Można w Polsce żyć z pisania?

        Powiem prawdę, jeśli doprecyzujesz pytanie. Z jakiego pisania? Bo można pisać teksty piosenek disco polo, scenariusze telenowel, donosy albo publicystykę, z której wynika, że jest świetnie, i wtedy można żyć z pisania. Podejrzewam, że nawet nieźle.

        A z pisania powieści?

        Też można, ale to przywilej nielicznych. Jak uczy polska rzeczywistość, żeby być zamożną pisarką lub zamożnym pisarzem, trzeba mieć wytwórnię bardzo popularnych kryminałów wydawanych w ilości pół tuzina rocznie albo pisać romanse erotyczne uszyte z lateksu,
        albo dostać literackiego Nobla.

        Mógłbyś napisać powieść pornograficzną?

        To już bym chyba wolał tego Nobla…

        A kryminał?

        Moje książki stoją na półce z kryminałami. Pierwsza powieść o poszukiwaniu tajemniczego obrazu Matejki dostała nominację do Nagrody Kryminalnej Piły, kolejna książka znalazła się w finałowej siódemce Nagrody Wielkiego Kalibru, przyznawanej przez Międzynarodowy Festiwal Kryminału, choć nie było tam ani zbrodni, ani śledztwa, ani niczego kryminalnego. To samo wyróżnienie spotkało „Kukły” kilka dni temu. Też są nominowane do Wielkiego Kalibru i też bez zbrodni. Pojęcie kryminału jest dziś bardzo szerokie, zasysa też książki sensacyjne, szpiegowskie czy takie jak moje – poświęcone zagadkom z przeszłości, sprawom, które działy się dawno temu, ale ciągle nie dają komuś spać.

        Dodajmy, że zawsze są to sprawy oparte na faktach.

        To, co teraz powiedziałeś, też jest oparte na faktach.

        Łatwiej się pisze historie prawdziwe?

        Takie pisanie jest znacznie bardziej zdyscyplinowane i jakkolwiek banalnie to zabrzmi: prawdziwsze. Poza tym opowiadanie historii, które rozegrały się w rzeczywistości, pozwala na research. Zbieranie materiału, dociekanie prawdy, grzebanie, sprawdzanie, dochodzenie. Uwielbiam to. Nigdy bym nie oddał tej fantastycznej przygody w zamian za największe zakresy wyobraźni i umiejętności zmyślania. Zresztą czytelnicy by mi tego nie wybaczyli. Obawiam się, że książka wyssana z palca mogłaby być moją porażką, nawet gdyby była Bóg wie jak emocjonująca.

        Kryminały na faktach sprzedają się lepiej?

        Gorzej. Klasyczny kryminał, nie „true crime”, ale kryminał wymyślony przez autora, ma większą widownię i ciągle jest w Polsce szalenie modny. Dość powiedzieć, że na tegoroczny konkurs Wielkiego Kalibru, o jakim wspomniałem, wydawcy wysłali ponad 450 powieści kryminalnych wydanych w 2021 r. 450 zgłoszono do konkursu, ale ile nie zgłoszono? To ile powstaje kryminałów w Polsce? Dwa dziennie?

        I wszystkie się sprzedają?

        Znikomy procent się sprzedaje, a raczej – przyzwoicie sprzedaje. Olbrzymia społeczność debiutantów nieustannie kuszonych przez wydawnictwa i mamionych przez firmy oferujące usługi z zakresu self-publishing dopłaca do swoich książek, aby tylko zaistnieć.

        Owczy pęd?

        Może nie aż tak. Raczej spontaniczny połów pereł na bardzo dużym akwenie z nadzieją, że w którejś z tysięcy muszli znajdzie się skarb.

        Wydawcom się to opłaca?

        Wydawcy nadal bardzo wierzą w kryminał, choć pojawiają się już nieśmiałe przestrogi, że to może być bańka. Ale to tak jak z nieruchomościami w Sopocie. Ceny sięgnęły kosmosu, inflacja zamienia kredyty hipoteczne w dożywotnie wyroki ubóstwa, Putin straszy rakietami zainstalowanymi tuż obok w Kaliningradzie, a popyt nie maleje. Kupowanie na górce jest naszym narodowym sportem ekstremalnym. Pisanie najwyraźniej też.

        To dlatego mogą z niego żyć nieliczni?

        Gdyby rynek chciał utrzymać wszystkich, którzy w Polsce przejawiają wolę pisania, wskaźnik czytelnictwa musiałby się potroić.

        Bo jest słaby…

        Przez grzeczność nie zaprzeczę. Coś ci opowiem: Dawno temu pracowałem dla Orkli jako redaktor naczelny „Nowej Trybuny Opolskiej”, której Norwegowie byli współwłaścicielami. Kiedyś, podczas jakiegoś międzynarodowego spędu naczelnych gazet Orkli posadzono mnie obok skandynawskiego nieszczęśnika, którego dziennik miał tylko sześć wydań w tygodniu i wszyscy się z niego przez to śmiali, bo wszyscy w Norwegii mieli siedem wydań, łącznie z niedzielnym. No więc jak ten nieszczęśnik się dowiedział, że moja gazeta też ma tylko sześć wydań, to się strasznie uradował i z miejsca pokochał mnie jak brata. Najwyraźniej nie wiedział, że w Polsce wszystkie gazety tak mają. I dawaj dociekać. „Jaki masz nakład w poniedziałek?” – pyta. Ja: „Pięćdziesiąt tysięcy”. Norweg aż podskoczył. „Ja też! – krzyknął. Ja też pięćdziesiąt. A w piątek?”. „Osiemdziesiąt” – odpowiadam i wyjaśniam: „Dodajemy program telewizyjny”. On: „My też mamy osiemdziesiąt i też dodajemy program!”. Potem zaczęliśmy porównywać liczbę stron poszczególnych wydań i wszystko było identyczne, wyobrażasz sobie? On się dowartościował, że wcale nie jest najgorszy, ja się poczułem Europejczykiem i byliśmy bardzo szczęśliwi do momentu, gdy Norweg zepsuł wszystko ostatnim pytaniem: „A ilu ludzi mieszka w regionie, w którym wychodzi twoja gazeta?”.  „Milion” – odpowiedziałem. Popatrzył na mnie dziwnie. „Aha – szepnął. – Bo u mnie sto tysięcy”. Oto brutalna prawda o polskim czytelnictwie. Z książkami jest oczywiście lepiej niż z gazetami, ale szału nie ma. W ubiegłym roku zanotowano rekordowo wysoki poziom czytelnictwa wynoszący 42 proc. Przez pandemię, jak sądzę.

        Wracając do zarobków pisarzy. Mógłbyś żyć z pisania?

        PIT-u do publikacji nie udostępnię, ale zgrzeszyłbym, gdybym narzekał. Kredytów nie mam, potrzeb też coraz mniej, a mój czytelnik to pewny i szczodry chlebodawca.

        Ile z 40–50 zł ceny okładkowej dostaje pisarz?

        Jeśli ma dobry kontrakt i wysokie tantiemy, to około 4 zł. Ale to też przywilej nielicznych. Reszta plasuje się w okolicach 3 zł, a pozostali jeszcze niżej.

        ?!

        W branży nikogo to specjalnie nie szokuje. Tak się po prostu dzieli tort. Ponad połowę – 50 i więcej procent zgarniają dystrybutorzy. Czyli z okładkowych czterdziestu złotych zostaje dwadzieścia lub mniej. Wydawnictwo musi z tego opłacić swoje służby: redakcję, korektę, grafika, skład, łamanie, druk, papier, logistykę. I rzecz najbardziej kosztowną: promocję. Bez niej w dzisiejszej lawinie propozycji wydawniczych nawet literacki geniusz ma szansę zostać zdeptany przez tłum.

        Powiesz kilka słów o swojej najnowszej powieści?

        Tym razem to polsko-grecka saga, ale uszyta na podszewce kryminalnej. Opowiada historię czterech bohaterów: Kostasa – partyzanta z wojny domowej w Grecji, który trafia do tajnego szpitala na wyspie Wolin, bo Polska po cichu pomagała lewicowemu ruchowi oporu i na przełomie lat 40. i 50. przygarnęliśmy  kilkanaście tysięcy Greków. Do tego dochodzi story o jego synku Janisie – bokserze Gwardii Wrocław, i dwie opowieści z Gdyni: O „Sacharynie” – słynnym przedwojennym przemytniku, chodzącym przez granicę z Wolnym Miastem Gdańsk, i jego wychowanku „Zulusie” – gangsterze z czasów PRL. Te cztery wątki, pozornie odległe, łączą się w kopalni uranu w Kletnie na Dolnym Śląsku, skąd Sowieci wydobyli kilka lat po wojnie 20 ton rudy uranu, co pozwoliło zbudować ponad 300 bomb o sile rażenia tej, która spadła na Hiroszimę.

        Brzmi intrygująco. Sprzeda się?

        Z przedsprzedaży w Empiku wynika bardzo dobra prognoza, ale to niełatwy rynek. Tu czasami o sukcesie decyduje impuls: ważna nagroda, sprzedaż praw do ekranizacji albo… opinia jakiegoś megacelebryty. Takie czasy.

        rozmawiał Piotr Cegłowski

        Idee zmieniają świat

          Już po raz szósty prestiżowy portal, ukazującego się od 1995 roku, magazynu Fast
          Company przyznał World Changing Ideas Awards. Nagradza nimi firmy i organizacje, które
          wprowadzają innowacyjne rozwiązania w dziedzinie zrównoważonego rozwoju.

          O randze przedsięwzięcia najlepiej świadczy liczba 3000 zgłoszeń z całego świata – w dziedzinie transportu, edukacji, żywienia, technologii, zdrowia i sprawiedliwości społecznej. Poniżej przytaczamy kilka przykładów wyróżnionych rozwiązań.

          W kategorii żywienia nagrodzono system, śledzący świeżość artykułów spożywczych. Dlaczego? W samych tylko Stanach Zjednoczonych w ciągu roku trafia na śmietniki 30-40 proc. żywności. Grupa studentów z Berkeley zaprojektowała system przypominający o terminach przydatności do spożycia zawartości lodówki. Na drzwiczkach chłodziarki umieszcza się niewielkie magnetyczne panele, które zmieniając kolor informują, co należy zjeść w pierwszej kolejności. Systemem steruje mobilna aplikacja, która zbiera niezbędne dane z paragonów sklepowych.

          Dla wegan, choć nie tylko, szczególnie ciekawa jest technologia zastosowana przez Perfect Day z Berkeley do produkcji fermentacji białka mlecznego, nie różniącego się w smaku z pochodzącym od krowy. Oznacza to, że wegańskie sery mogą być takie same jak naturalne. Firma promuje linię własnych produktów – od lodów po ser śmietankowy i białko w proszku. Co ciekawe, jej wolne białko serwatkowe w porównaniu z wytwarzanym w tradycyjnej mleczarni pozwala zaoszczędzić podczas produkcji 60 proc. energii i 99 proc. wody. Z kolei Impossible Pork udowodnił, że wieprzowinę można zastąpić doskonałym zamiennikiem pochodzenia roślinnego.

          W dziedzinie energetyki przełomowe znaczenie może mieć wynalazek kolumbijskiego startupu Edina, który zatrudnił przedstawicieli rdzennych mieszkańców północnej Kolumbii, aby wspólnie zaprojektować WaterLight. W tym nowatorskim urządzeniu morska woda w procesie jonizacji wytwarza energię elektryczną. Z zaledwie pół litra słonej wody można wyprodukować energię potrzebną, by… przez 45 dni ładować baterie telefonu, radioodbiornika czy też niewielkiej lampy. Z rozwiązania tego ma szansę skorzystać ponad 750 mln ludzi mieszkających na terenach z dostępem do morza.

          Belgijski deweloper Ion szukając zrównoważonych alternatyw grzewczych dla nowej dzielnicy mieszkalnej wVeurne, podjął współpracę PepsiCo. Koncern zaproponował, by wykorzystać do ogrzewania osiedla – zamiast gazu ziemnego – parę z fabryki chipsów Lay-’s. Para powstała przy gotowaniu 20 ton ziemniaków na godzinę podgrzewa wodę, co ogranicza emisję dwutlenku węgla. Projekt dotyczy 500 mieszkań i obliczony jest na 10 lat.

          Ciekawy pomysł w dziedzinie fotowoltaiki promuje GAF Energy spółka należąca do największej na świecie firmy dekarskiej. Są to małe panele, które można przybić do dachu jak zwykły gont. Biorąc pod uwagę fakt, że rynek dekarski jest 20 razy większy niż solarny, zaangażowanie tak duże firmy może przyspieszyć popularyzację energooszczędnej technologii.

          Potencjalni nabywcy domów mogą zweryfikować swoje plany pod kątem zagrożeń klimatycznych korzystając z Redfin’s ClimateCheck. Narzędzie dostępne jako open source podpowiada architektom, jak zaprojektować domy odporne na zmiany klimatu, uwzględniając lokalne warunki pogodowe. Pomaga uwzględnić w projekcie nowatorskie rozwiązania, jak np. ściany termowizyjne zaprojektowane do wychwytywania ciepła ze światła słonecznego. Podobną filozofią kierowali się twórcy BlocPower, które wykorzystuje specjalistyczne oprogramowanie do modelowania budynków, pod kątem zużycia energii.

          Celne diagnozy Think Tanku Fundacji Wizja Rozwoju

            Think Tank, który powstał przy Fundacji Wizja Rozwoju, celnie prognozuje, analizuje i komentuje ważne wydarzenia gospodarcze. Opowiada o tym prezes Fundacji Andrzej Michalak. 

            Jak doszło do powstania Think Tanku przy kierowanej przez pana Fundacji?

            Współpracujący z nami eksperci zbudowali znakomity i aktywny zespół, który wciąż jeszcze się rozrasta. Tak właśnie, w sposób naturalny, ukształtował się Think Tank, który analizuje i komentuje najważniejsze fakty gospodarcze. Zespół spotyka się przy okazji różnych wydarzeń nie tylko na Pomorzu, ale też na terenie kraju. Przedstawiciele Think Tanku kontaktują się z mediami i przedstawicielami biznesu oraz środowiskami, które są zainteresowane tematyką gospodarczą i geopolityczną.

            Czy są to eksperci reprezentujący Pomorze?

            Część z nich tak, ale współpracujemy ze specjalistami z całej Polski. Organizowane przez nas Forum Wizja Rozwoju to duża konferencja, która koncentruje się na wydarzeniach gospodarczych istotnych dla kraju. Często mówimy też o przedsięwzięciach wychodzących poza granice, jak np. Baltic Pipe. Oczywiście, tematyka związana z Pomorzem jest dla nas szczególnie ważna, zwłaszcza w kontekście tego, co się będzie działo w najbliższej i dalszej przyszłości. Dużo uwagi poświęcamy energetyce, wykorzystaniu wodoru, przekopowi Mierzei Wiślanej i wielu innym działaniom strategicznym ważnych dla Polski. Nasi eksperci reprezentują środowiska akademickie i biznesowe. Są wśród nich przedstawiciele instytutów i uczelni, którzy rozumieją biznes i nierzadko mają doświadczenie z rad nadzorczych i zarządów różnych przedsiębiorstw. W związku z tym nie teoretyzują, lecz odnoszą się do rzeczywistości gospodarczej.

            Jakimi sprawami ostatnio zajmował się Think Tank?

            Przez wiele miesięcy siłą rzeczy główny temat stanowiła pandemia i jej oddziaływanie na gospodarkę. Była ona sprawdzianem tego, jak ważny jest kapitał narodowy. Podmioty z polskim kapitałem bardzo szybko i sprawnie reagowały na wymogi rzeczywistości, angażując się w różne formy pomocy. Wykazały się też zdolnością do dywersyfikacji produkcji, umiejętnością elastycznego dostosowania się do zmieniających się warunków. Wiele podmiotów przeorganizowało działalność, opracowując nowe strategie wykorzystania potencjału parku maszynowego i zasobów ludzkich.

            Wspomniał pan, że wiele uwagi poświęciliście problematyce kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej, który wkrótce zostanie uruchomiony.

            Znamy już termin – wydarzy się to 17 września tego roku. Jest to data symboliczna, odwołująca się do wtargnięcia Armii Czerwonej na terytorium Polski w 1939 roku. Przekop Mierzei uniezależni żeglugę na Zalewie Wiślanym od działań Rosji. Nasi eksperci od lat podkreślali, jak ważna i uzasadniona jest to inwestycja. Słuszność decyzji o jej rozpoczęciu najlepiej widać z perspektywy czasu i tego, co się dzieje na Ukrainie… Port w Elblągu, który uzyska nieskrępowany dostęp do Bałtyku, zwiększy możliwości przeładunkowe portu gdańskiego, ponieważ przejmie część transportu drobnicowego. Będzie to impuls rozwojowy działalności gospodarczej wokół Elbląga. Co więcej, zakładamy, że powstanie około tysiąca nowych miejsc pracy.

            Pozytywnym efektem ubocznym dyskusji o przekopie Mierzei była eksplozja patriotyzmu lokalnego w Elblągu.

            W tej sprawie obowiązywała zgoda ponad podziałami. Mieszkańcy zdają sobie sprawę, ile dla nich znaczy ta inwestycja. Odrzucają argumenty polityków, którzy lepiej wiedzą, co jest ważne lokalnie, choć patrzą z pozycji Warszawy. Samorządowcy i reprezentanci regionu we władzach centralnych wspólnie wsparli ideę budowy kanału żeglugowego. Także eksperci Think Tanku podkreślali od samego początku, że o tej inwestycji trzeba mówić wyłącznie w kontekście gospodarczym, a nie politycznym. Powtarzali: mówmy o korzyściach dla regionu i społeczeństwa, dla wszystkich mieszkańców. Inwestycja w znaczący sposób zwiększa potencjał przeładunkowy w portach. Jeżeli zapomnimy o sporach natury politycznej koncentrując się wyłącznie na aspekcie ekonomicznym tego przedsięwzięcia, możemy powiedzieć: to znakomicie, że projekt jest realizowany i że wkrótce zostanie ukończony. Tematyka przekopu Mierzei Wiślanej pojawi się podczas jubileuszowego, 5. Forum Wizja Rozwoju w Gdyni, 20 i 21 czerwca tego roku. Przewidujemy kolejny panel poświęcony tej sprawie.

            W mediach pojawiło się sporo informacji bardzo krytycznie przedstawiających możliwości portu w Elblągu.

            Trzeba powiedzieć wprost, że to są fake newsy. Specjaliści, którzy są związani ze środowiskiem portowym w Elblągu oraz w Gdańsku i Gdyni, ale też armatorzy i firmy transportowe stwierdzają: nie będziemy czekać na rozbudowę portu, zamierzamy realizować przewozy od chwili otwarcia kanału na Mierzei Wiślanej. Powinniśmy więc poprosić krytyków o informacje, co mają na myśli deprecjonując możliwości portu w Elblągu – głębokość zanurzenia statków, gabaryty towarów, czy wielkość jednostek pływających? Elbląg, tak jak każdy port, ma swoje ograniczenia, ale może obsłużyć znaczne ilości towarów masowych. Prezes portu gdańskiego podkreśla, że jest to bardzo ważna inwestycja. Może więc zamiast polityków, którzy mają swoje własne interesy, lepiej słuchać
            ekspertów i skupiać się wyłącznie na merytorycznych dyskusjach? Trzeba poważne odpowiadać na prześmiewcze głosy, że Elbląg to port, który będzie obsługiwał kajaki i żaglówki, bo to zwyczajnie nie jest prawdą.

            A co wasz Think Tank mówi o planowanych morskich farmach wiatrowych.

            I tym razem dotykamy kwestii, która nie powinna budzić żadnych wątpliwości. To szansa na pozyskanie znacznych ilości zielonej energii. Potencjał wynikający z warunków klimatycznych Bałtyku, czyli wiatru, jest olbrzymi. Warto przypomnieć, że temat ten został wpisany do strategii rozwoju energetyki w Polsce. Podczas ostatniego Forum poświęciliśmy mu cały blok, składający się z kilku paneli, pokazujący m.in. w jaki sposób powstawały regulacje prawne, jak wyglądał wybór partnerów, wykonawców oraz podwykonawców inwestycji. Chciałbym podkreślić, że Forum Wizja Rozwoju pomaga w kreowaniu decyzji strategicznych. Eksperci postawili pytanie, czy port instalacyjny, którego zadanie stanowi obsługa tej gigantycznej inwestycji, powinien zostać ulokowany w Gdyni, czy też w Gdańsku. Po kilku miesiącach wstępna decyzja o lokalizacji została zamieniona i port powstanie w Gdańsku. Może on zostać wykorzystany również przy planowanej produkcji wodoru, który ma szansę stać się kolejnym cennym alternatywnym źródłem energii. Oczywiście, w takim przypadku pojawią się kwestie specjalistycznej logistyki, transportu i magazynowania. Jesteśmy coraz bliżej ostatecznych ustaleń i rozpoczęcia prac wykonawczych.

            Jesienią powinien zostać uruchomiony gazociąg bałtycki, czyli Baltic Pipe.

            Od wielu lat powtarzamy, że musimy uniezależnić się energetycznie od Rosji. Temat ten powracał na każdej naszej konferencji. Obecne wydarzenia na Ukrainie pokazują, że mieliśmy rację. Baltic Pipe daje nam szansę pozyskiwania dużego potencjału energetycznego z Morza Północnego, stwarza perspektywę całkowitego odcięcia się od gazu z Rosji. Przesył zostanie uruchomiony już w październiku. Inwestycja napotykała po drodze przeróżne przeszkody. Mogła zostać wstrzymana na terytorium Danii, ze względu na protesty ekologów dotyczące zagrożenia pewnych gatunków zwierząt. Okazało się to jednak nieprawdą i prace wznowiono. To niezwykle ważne przedsięwzięcie stanowi zagrożenie dla rosyjskich interesów i usiłowano je blokować na różne sposoby.

            Uniezależnienie energetyczne od Rosji to także kwestia węgla i ropy. Podobno nasze porty nie są dość wydajne, by przeładowywać potrzebne ilości tych węglowodorów.

            W dużej mierze to kwestia logistyki. Ale rzeczywiście, potrzebne są nam inwestycje w tzw. suche porty, umożliwiające szybkie wywożenie i składowanie w głębi lądu. Spójrzmy, na przykład, na Barcelonę: posiada ona suche porty pod Walencią i Madrytem, a nawet w okolicach Lyonu we Francji. U nas realizowane są inwestycje dotyczące infrastruktury kolejowej w porcie w Gdyni i w Gdańsku, co spowoduje, że wkrótce będzie można sprawnie przewozić jeszcze więcej towarów docierających drogą morską. Słowem, musimy na różne sposoby zwiększać możliwości przeładunkowe.

            rozmawiał Piotr Cegłowski

            Dlaczego inflacja dopiekła Czechom?

              Największe problemy mają nasi południowi sąsiedzi. W Czechach już od dziewięciu miesięcy notuje się galopującą inflację. W lutym osiągnęła poziom ponad 11 proc., a w marcu – około 12 proc. Wojna w Ukrainie pogłębiła ten problem, drastycznie  wzrosły ceny paliw i energii. A to z kolei przełożyło się na transport, sektor spożywczy i budownictwo. Tego rodzaju problemów kraj nie przeżywał od 24 lat. Jak poinformował czeski urząd statystyczny, w ciągu ostatniego roku ceny wzrosły o 12,7 proc.

              Dlaczego inflacja jest tak bardzo widoczna i dokuczliwa właśnie nad Wełtawą? Czechy to niewielki kraj, którego mieszkańcy musieli się przyzwyczaić do tego, że wielkie koncerny uważają go za rynek zbytu drugiej kategorii. A to zakłóciło relację popyt-podaż i w wielu sytuacjach uprzywilejowało producentów i dystrybutorów kosztem nabywców.

              Mieszkańcy przygranicznych województw często spotykają Czechów w marketach oferujących materiały budowlane i meble. Dlaczego? Różnice cen między obu krajami sięgają 30 proc. Dotyczy to przede wszystkim artykułów, które wymagają specjalistycznego transportu. Drobne przedmioty, mieszczące się w osobowym aucie, mają zbliżone ceny.

              Co ciekawe, podobnie wygląda to na południu Czech. Morawianie regularnie jeżdżą na zakupy do przygranicznych austriackich marketów, ponieważ działa tam identyczny schemat. Łóżko lub szafę można kupić w wiedeńskim sklepie znanej sieci o jedną trzecią taniej niż w Brnie. Dyskryminację rynku czeskiego widać także na przykładzie artykułów spożywczych: jeśli nawet po obu stronach granicy mają podobne ceny, to w Austrii opakowania są większe, a produkty cechuje wyższa jakość.

              Mały rynek czeski był zbyt słaby, by wymusić na operatorach telefonii komórkowych ceny zbliżone do polskich. Obowiązują tam zasady jak u nas co najmniej 10 lat temu. Słowem, użytkowanie telefonu komórkowego jest tam średnio dwukrotnie droższe niż w Polsce.

              Przykłady takie można by mnożyć. Nie sposób nie wspomnieć o tym, że w Czechach brakuje małych sklepów ze świeżymi warzywami i owocami. Ten segment rynku przejęły firmy potentata branży – byłego premiera Andreja Babiša. W związku z tym szczypiorek lub jabłka można kupić tylko w supermarketach. O jakości tych towarów nawet nie warto wspominać…

              Kiedy zaczęły się problemy inflacyjne, Czesi, podobnie jak my, zaczęli na potęgę kupować nieruchomości. Nagle okazało się, że domy lub mieszkania, które nie znajdowały nabywców od wielu miesięcy, a nawet lat, stały się łakomym kąskiem. W atrakcyjnych turystycznie miejscowościach – np. w Mikulovie, tuż przy granicy austriackiej, odwiedzanym przez tysiące podróżujących na południe Polaków – ceny nieruchomości wzrosły dwukrotnie.

              Kiedy pieniądze zaczynają parzyć w ręce jak gorący kartofel, rynek błyskawicznie reaguje podwyżkami. A to wymusza reakcję na najwyższym szczeblu. Narodowy Bank Czech podwyższył na razie główną stopę procentową do 5 proc., a zdaniem ekspertów w maju podniesie ją o kolejnych 50 punktów bazowych. Dobre efekty przyniosły interwencje banku na rynku walutowym: w ciągu roku korona wzmocniła się w stosunku do euro aż o 6 proc.

              Nie zmienia to faktu, że inflacja sieje spustoszenie w czeskiej gospodarce, ale nie tylko tam. Proces ten, aczkolwiek o różnym natężeniu, dotknął już wielu krajów. Ekonomiści mierzący inflację posługują się wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych, w skrócie CPI. Odzwierciedla on ceny najważniejszych towarów i usług, z których korzystają gospodarstwa domowe. Są to: artykuły codziennego użytku (np. żywność lub benzyna), dobra trwałe (np. odzież, AGD, RTV) oraz usługi. Wszystko to składa się na koszyk konsumpcyjny, co umożliwia wyliczenie rocznej stopy inflacji na podstawie porównania wartości koszyka w określonym miesiącu obecnego i poprzedniego roku.

              Europejski Bank Centralny w strefie euro posługuje się zharmonizowanym wskaźnikiem cen konsumpcyjnych, czyli HICP. Oblicza się go według dokładnie takiej samej metody pozwalającej na precyzyjne śledzenie zmian cen w gospodarce. Co miesiąc obserwatorzy cen zbierają około 1,8 mln danych, odwiedzają ponad 200 tys. punktów w blisko 1600 miastach. W każdym kraju biorą pod lupę 700 określonych towarów i usług. Dzięki temu Bank Centralny może szybko reagować na niepokojące informacje. Według najnowszych danych np. w Niemczech HICP wyniósł w ubiegłym miesiącu 7,6 proc., o 2 proc. więcej, niż przewidywano. W poszczególnych krajach strefy euro wskaźnik ten prezentuje się rozmaicie, najgorzej w krajach bałtyckich, gdzie przekracza 10 proc. Niepokojące informacje dotyczą też Rumunii. W marcu inflacja wyrażona w CPI wyniosła tam 10,2 proc. rok do roku. Światowa gospodarka to sieć współzależności, które oddziałują na wszystkie kraje i nie omijają ekonomicznego lidera: w Stanach Zjednoczonych wskaźnik inflacji CPI w marcu wzrósł do 8,3 proc. rok do roku. A to oznacza kolejny inflacyjny rekord w tym kraju. Trudno powiedzieć, czy wskaźnik będzie dalej rósł, ponieważ po wybuchu wojny na Ukrainie bardzo wysoko, ale na krótko, poszybowały ceny paliw – benzyny i oleju opałowego. Koncerny ulegające panice kupiły dużo bardzo drogiej ropy, którą muszą teraz sprzedać, ale rynek i tak wymusił obniżki. Na wschodnim wybrzeżu w połowie lutego zaatakowała zima, co spowodowało wzrost popytu na olej. Ci, którzy zrobili zapasy, teraz żałują… Amerykańscy komentatorzy chwalą działania rządu, który aktywnie walczy z inflacją i dąży do obniżenia cen żywności. Pod koniec marca spadły ceny alkoholu, w Connecticut nawet o 30 proc. Cóż, dobre i to.

              Eleport postawi ładowarki do samochodów elektrycznych malowane przez młodych artystów.

              Eleport-naładuj się sztuką to pierwszy projekt tego typu na świecie! Operator sieci ładowania nie tylko postawi infrastrukturę za darmo, ale jeszcze wesprze młodych artystów!

              W Polsce latach 2018-2021 zanotowano ponad 600-krotny wzrost liczby samochodów elektrycznych. Jak podaje Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, czyli największa organizacja i opinio lider branży, po naszych drogach jeździ już ponad 40 000 aut „z wtyczką”. Według prognozy, do 2025 roku w Polsce będziemy mieli ponad pół miliona samochodów, które będziemy mogli naładować.

              Już niedługo w Polsce pojawią się nowe, ogólnodostępne stacje ładowania. Ich budowy podjął się Eleport. Estoński startup technologiczny nie tylko wybuduje infrastrukturę, ale przede wszystkim dostarczy oprogramowanie do jej obsługi i zarządzania. Firma zadeklarowała, że w ciągu roku postawi setki stacji, które będą dostępne dla wszystkich, zostaną połączone z siecią ponad 100 000 ładowarek, które Eleport ma już w swojej aplikacji. Eleport wybuduje również huby dla samochodów ciężarowych w ramach prowadzonego przez PSPA programu eHDV.

              Nie będą to jednak zwykłe ładowarki. Eleport jako jedyna na świecie firma postanowił podejść do budowy infrastruktury w nieszablonowy sposób. Ładowarki to element otaczającej nas przestrzeni miejskiej, nie muszą być nudne, nie powinny szpecić, dobrze, żeby przykuwały uwagę, ale mogą też skłonić do refleksji.

              Zainspirował nas jeden z obecnie prowadzonych projektów, ze względu na miejsce postawienia ładowarki wymagane było nieszablonowe podejście do części wizualnej. Pomyśleliśmy sobie wtedy, że skoro mamy do czynienia z miejscem związanym ze sztuką, to i nasza ładowarka mogłaby być swego rodzaju dziełem. Oczywiście, mogliśmy okleić ładowarkę folią, zaprojektować coś, jednak poszliśmy o krok dalej, stację postanowiliśmy pomalować, najlepiej na żywo. -relacjonuje Katarzyna Panek, Dyrektor Marketingu Eleport.

              Dzięki współpracy z galerią MAG powstała koncepcja tworzenia unikalnych stacji ładowania malowanych przez młodych artystów. Eleport- naładuj się sztuką to projekt, który ma na celu wyjściem ze sztuka do ludzi, skłonienie do refleksji, zatrzymanie się na chwilę i pokazanie, że sztuka ma wiele oblicz, barw, imion, pseudonimów i nazwisk.

              Pierwsza, niepowtarzalna ładowarka została pomalowana na żywo 24 i 25 czerwca w Modlinie, podczas EV Experience- święta elektromobilności. Specjalnie na to wydarzenie przyleciał jeden z najbardziej znanych muralistów i graficiarzy- Paparazzi. Artysta malował stację ładowania, ale też wielkie płótno, na którym przedstawił świat, w którym nie ma już samochodów spalinowych. Paparazzi w swojej artystycznej wizji sięgnął aż do czasów starożytnej Grecji i umiłowania piękna. Na obrazie znajdziemy elementy futurystyczne, klasykę i graffiti oraz nawiązania do czystego środowiska, oraz dzieci, które są przyszłością i dla których z takim zaangażowaniem zmieniamy teraz świat.

              „Eleport- naładuj się sztuką” również swojego rodzaju manifest artystyczny namawiający do tego, żeby się na chwilę zatrzymać. Podczas ładowania samochodu mimowolnie musimy stanąć a czas, który przeznaczamy na tę czynność, możemy spożytkować w różny sposób. Wiele przejrzy pewnie social media, wiadomości czy maile, ale znajdą się też tacy, którzy z zainteresowaniem popatrzą na stację ładowania, sprawdzą na tabliczce nazwisko artysty a w internecie jego twórczość.

              Sztuka uwrażliwia, sztuka otwiera oczy, daje nam natchnienie i na chwilę odciąga od spraw życia codziennego. Czasem warto się zatrzymać, rozejrzeć, na chwilę pomyśleć o czymś innym, żeby potem spokojnie móc iść dalej – dodaje Anna Annomalia, właścicielka Galerii MAG.

              Ładowanie samochodu elektrycznego może trwać kilka, a nawet kilkanaście minut, Eleport inwestuje w szybkie stacje ładowania, żeby podróż samochodem elektrycznym była wygodna. Firma obrała sobie za cel postawienie jak największej liczby stacji DC w miejscach, gdzie czas oczekiwania na napełnienie baterii będzie można dobrze spożytkować. Eleport rozmawia z dużymi sieciami sklepów, galeriami handlowymi, właścicielami i najemcami terenów, które chcą zwiększyć atrakcyjność swoich biznesów, dzięki posiadaniu stacji.

              Obecnie inwestujemy w budowę publicznych stacji ładowania, szukamy najciekawszych lokalizacji. Spersonalizowane stacje, czyli nasze małe pomniki najchętniej stawiamy w miastach, miejscach związanych z kulturą i sztuką, ale nie wykluczamy rozszerzenia tego projektu. Jesteśmy otwarci na rozmowy, działamy szybko, mamy misję. Chcemy wybudować stacje ładowania, ponieważ wiemy, że są one niezbędne, żeby móc przesiąść się na samochody elektryczne. – dodaje Janusz Grądzki, CEO Eleport.

              Coraz więcej osób myśli o zakupie samochodu elektrycznego, to wypadkowa ceny paliwa, ale też potrzeba zmiany świata. Koncerny motoryzacyjne już zapowiadają, że kolejny rok będzie rokiem elektryków. Zainteresowanie wprowadzeniem na rynek europejski samochodów elektrycznych deklarują również producenci z Azji. Na ulicy pojawi się też coraz więcej stacji ładowania, jeśli dzięki nim nie tylko naładujemy samochód, ale też naładujemy się sztuką i wesprzemy młodych artystów, będzie to podwójna korzyść.

              Ważne Informacje

              Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

              Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

              Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

              Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

              Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

              Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

              Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

              Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

              III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

              Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...