.
Strona główna Blog Strona 111

Likier i jego oblicza. Jaki smak będzie miała jesień?

    Jedni mówią, że jest gęsty i głęboki w swoim wyrazie. Inni, że słodki i pełen harmonii. Ile degustujących tyle smaków. Nic więc dziwnego, że likier zyskał tylu miłośników, a z biegiem czasu ulegał wielu eksperymentom i zmieniał wielokrotnie swoje oblicze. Likier jest też obowiązkową pozycją podczas długich jesiennych wieczorów, zarówno w towarzystwie najbliższych, jak i podczas większych spotkań. Gdzie szukać początków tworzenia tego trunku?

    Apteczne początki 

    Historia likieru sięga XVI-wiecznych Włoch, czyli okresu i miejsca, w którym to człowiek był w centrum uwagi artystów i rzemieślników. Renesansowy sznyt trunku początkowo objawiał się na polu farmacji, ponieważ liquori (od łacińskiego czasownika liquifacere, czyli rozpuszczać) pierwotnie był stosowany jako wysokiej jakości medykament. Co ważne, smakowo debiutancka odsłona likieru w żadnym stopniu nie przypominała współczesnej wersji – była gorzka zarówno dla podniebienia, jak i równie nieprzyjemna w powonieniu.

    W tej kategorii spory wkład w niemałą modyfikację profilu włoskich likierów mieli miejscowi alchemicy (choć ten przypadek potraktowali wyjątkowo przyziemnie). Grupa znawców dodała po prostu do dotychczasowej receptury słodkie wino oraz miód, aby nadać konsystencji nieco gęstszy, ale również bardziej przystępny charakter. W celu aromatyzacji z kolei dodawano olejek różany, czyli rosolis. Tym samym likier przez wieki uchodził za jeden z najdroższych i najszlachetniejszych trunków w całej Europie, a najczęściej sięgali po niego królowie i książęta.

    Zdecydowanie wraz z przybywającymi miłośnikami trunku jego modyfikacje uległy znacznemu rozszerzeniu. Gorzelnicy zmieniali m.in. jego bazowy spirytus, tym samym tworząc jego nowe smaki i warianty. Prawdziwy boom komercyjny na szeroką skalę datuje się na przełom XIX i XX wieku, kiedy to likiery zaczęły być stosowane w drinkach, koktajlach, ale również gastronomii – np. przy wypieku ciast. Tym samym tego typu propozycje stały się wyjątkowo ciekawą alternatywą wobec konwencjonalnej oferty, a szczególnie jesienią woń likieru pobudzała wyobraźnię zarówno gości europejskich restauracji czy barów, jak i przyjaciół i rodziny w zaciszu domowym.

    Co kraj to obyczaj

    Po wielowiekowej ewolucji likierów obecnie mamy do czynienia z najbardziej obiecującymi propozycjami na jesienne wieczory, jednak czym właściwie jest tytułowy trunek i jaki potencjał drzemie w recepturze? Jak zaznaczają eksperci z BZK Alco, likier należy do tzw. wódek gatunkowych, które w całej Unii Europejskiej zaczynają się od 100 g cukru w 1 litrze trunku. Zwykle jednak mają w granicach 100 – 200g. Zdarzają sie także te do 250g cukru / 1l.

    Modyfikacje likierów zaczęły być wprowadzane wraz z wzmożonym eksportem. Początkowo likiery były silnie związane z krajami europejskimi. Współcześnie różne podejścia do klasyfikacji likierów zależą w głównej mierze od konotacji kulturowych. Dla przykładu wzorem krajów anglosaskich producenci z USA uznają za likier propozycje właśnie ze stężeniem 100 g cukru na litr, a miarę francuską wykorzystują producenci m.in. z Afryki. Wniosek nasuwa się bardzo prosty – likiery są znane na całym świecie, a nawet obecne zwyczaje rynkowe nawiązują do wielowiekowej tradycji gorzelniczej.

    Co ciekawe, w niektórych częściach świata samo pojęcie likier bywa kontrowersyjne, ponieważ o ile Kanadyjczycy i Amerykanie naprzemiennie stosują terminologię sznaps lub kordiał, to już w realiach europejskich są to całkowicie odmienne 2 rodzaje alkoholi. Na szczęście najbardziej klasyczni, a co za tym idzie, dbający o każdy szczegół swojej oferty producenci dbają o wyraźny podział typowo jesiennych trunków. Po czym więc poznać likier z prawdziwego zdarzenia?

    Tylko od najlepszych

    W najprostszym ujęciu likiery można podzielić ze względu na 4 podstawowe cechy: zawartość cukru, sposób produkcji, rodzaj surowców bazowych oraz mocy. Co jednak z wariantami owocowymi? Oprócz popularnych wydań cytrynowych, czy też korespondującymi z nimi wersjami na pigwie, dużym zainteresowaniem cieszy się wiśnia. W tym kontekście październikowe wieczory będą świetnie uzupełniane przez właśnie takie wydanie bezprecedensowej na polskim rynku “Dzikiej Kaczki” od BZK Alco.

    Inną propozycją dla ceniących sobie wyjątkowy smak mogą być tzw. alkohole kraftowe a wśród nich trunki o wyjątkowych smakach. W tym segmencie na polskim rynku bezsprzecznie wyróżnia się cytrynowy “Wokulski” od BZK Alco, który oprócz charakterystycznej kwasowości proponuje także wyjątkowo ciekawą bazę alkoholową o nutach bimbru dzięki dodatkom destylatów owocowych. Doskonałą propozycją będą także warianty niekoniecznie owocowe, ale nawiązujące do o wiele bardziej nieoczywistych smaków. Przykłady? Chociażby karmel, który oprócz klasycznego wydania pełnego słodyczy, świetnie sprawdza się także w wersji słonej. Takie też wydanie proponuje BZK Alco – “Wokulski” w akompaniamencie tzw. palonego cukru to świetny pretekst do spotkania, gdy za oknem aura nie zachęca do regularnych wyjść.

    Likiery punktem obowiązkowym jesiennych degustacji? Bez dwóch zdań. Tak wyjątkowy trunek to gwarancja owocnie spędzonego wieczoru, przy jednoczesnym zadbaniu o najbardziej wymagające kubki smakowe gości. Dla wielbicieli spotkań przy nieco mocniejszym akompaniamencie doskonałym kompanem będzie wódka premium „Adam Mickiewicz” w równie jesiennym wydaniu trunku leżakowanego. To wyjątkowe połączenie aksamitnie gładkiego smaku i wykwintnej elegancji.

    Długie jesienne wieczory wcale nie muszą być nudne. Wystarczy odpowiednie towarzystwo. Nie muszą także oznaczać wieczorów spędzonych w domu. Doskonałym pomysłem będą nocne wojaże po zakamarkach ulubionych miast i knajpach oferujących niezwykły klimat.

     

     

     

     

    Nissan Ariya – gotowy do transformacji

    Od momentu debiutu Nissana Ariya tuż przed pandemią Koronawirusa w 2019 roku napisano już wiele tekstów. W Manager-Report ukazał się nawet ekskluzywny wywiad z panem Giovannym Arobą – szefem projektantów Nissana i człowiekiem odpowiedzialnym za wygląd elektrycznego SUV-a. Auto, choć niezwykle dizajnerskie w formie, zdążyło się już nieco opatrzeć na zdjęciach, ale wrażenia z jazdy wciąż pozostawały tajemnicą. Aż do teraz, bo właśnie odbyła się polska prezentacja tego niezwykle ciekawego modelu.

    Tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

    W tym tekście nie będę się zbytnio skupiać na walorach estetycznych nowego Nissana Ariya, bo auto znamy ze zdjęć już od jakiegoś czasu. Na żywo samochód wygląda jednak jeszcze lepiej, a linia nadwozia przypomina nieco delfina w godowym tańcu. Jest subtelna i opływowa, ale nie brakuje jej charyzmy i dynamiki. Ariya jest bardzo fotogeniczna, a to wielki atut w mocno zunifikowanym motoryzacyjnym świecie. Auto w zasadzie nie przypomina żadnego innego modelu Nissana, co odbieram jako wielki plus i od razu mówię, że nowa stylistyka spalinowych modeli bardzo mi się podoba.

    Nowoczesny salon, czy pojazd kosmiczny?

    Wnętrze jest kontynuacją spokojnego designu linii nadwozia. Kształt każdego elementu jest tu konsekwencją kształtu elementu sąsiadującego, a koncepcja kabiny, choć powinienem raczej napisać „salonu”, została narysowana w poziomie. Głównym punktem odniesienia jest tutaj pokrętło głośności na desce rozdzielczej i elegancka, odchodząca w obu kierunkach pozioma linia wyznaczająca niejako horyzont kokpitu. Fantastycznie prezentują się materiały wykończeniowe, powstałe w większości z recyklingu, a największe wrażenie robi panel na desce rozdzielczej przypominający do złudzenia kawałek drewna, w który, zapewne wykorzystując jakąś tajemną kosmiczną technologię, wtopiono wirtualne przyciski. Pojawiają się dopiero po uruchomieniu auta. Fotele zapewniają najwyższy komfort, a miejsca jest w bród w każdą stronę. Ciekawym pomysłem jest również centralny panel z podłokietnikiem, pełniący funkcję sprytnego „cargo”, w którym zgubicie setki drobiazgów. W bogatszych wersjach wyposażenia można go elektrycznie przesuwać, co dodatkowo wpływa na funkcjonalność wnętrza. Z tyłu wygodnie usiądą dwie dorosłe osoby, ale jeśli przyjdzie wam podróżować z kompletem pasażerów, to za sprawą idealnie płaskiej podłogi nikt nie będzie narzekać na brak miejsca. Podobnie jest z bagażnikiem, który ma pojemność 466 l, jest ustawny i łatwo wykorzystać w pełni jego przestrzeń.

    Trzy wizje napędu, jedno gniazdko

    Nissan Ariya występuje w trzech wersjach napędowych, wszystkich w pełni elektrycznych. Do wyboru jest „podstawowa” jednostka o mocy 214 KM i baterią 64 kWh. Drugi w kolejności jest zestaw z silnikiem o mocy 238 KM i baterii o pojemności 87 kWh, a na szczycie oferty znajdziemy wersję z napędem na wszystkie koła e-4ORCE o mocy 300 KM i także baterią o pojemności 87 kWh.

    Najciekawsze wrażenia z jazdy zapewnia naturalnie najmocniejsza opcja, której bardzo blisko do odmian sportowych. Auto niesamowicie przyspiesza, jest świetnie wyważone, a nisko położony środek ciężkości sprawia, że opony mają co robić w ciasnych łukach, bo auto aż prowokuje kierowcę do wciśnięcia pedału przyspieszenia. Łączny moment obrotowy silników to aż 600 Nm, a samochód przyspiesza do 100 km/h w 5,7 sekundy! Robi wrażenie, a odczucia podczas testów były iście sportowe. Nissan przekonuje, że auto w takiej konfiguracji będzie w stanie pokonać dystans 490 km, ale umówmy się, jeśli podczas spokojnej jazdy autostradą zrobi 400 km, to i tak będzie dużym sukcesem, bo Ariya aż pcha się na lewy pas.

    Większość klientów wybierze jednak pewnie wersję pośrednią z jednym silnikiem na przedniej osi. Jego moc to 238 KM, a bateria ma pozwolić na pokonanie dystansu nawet 520 KM! I ja to szanuję, szczególnie, iż na prezentację Nissana Ariya do Kołobrzegu jechałem innym samochodem elektrycznym o realnym zasięgu na autostradzie 200 km, co zajęło mi dokładnie 10 godzin, z Warszawy rzecz jasna. Auta testowe także dotarły na prezentację ze stolicy i jak zapewniali w rozmowach przedstawiciele agencji obsługującej event, trasę Warszawa – Kołobrzeg da się pokonać z jednym tylko szybkim ładowaniem w Bydgoszczy, czyli w połowie drogi i to tylko dlatego, że kolejna szybka ładowarka 150 kW zlokalizowana jest dopiero w Koszalinie. W każdym razie, dystans 450 km na jednym ładowaniu jest jak najbardziej realny i to przy zachowaniu normalnych prędkości na trasie. Jednym zdaniem: jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.

    Zgłaszam przygotowanie

    Nissan, mający w swojej ofercie już drugą generację elektrycznego modelu Leaf, jak żaden inny producent zebrał doświadczenia na polu elektromobilności i dokładnie wie, czego oczekują klienci. Do tego stopnia wsłuchuje się w głosy klientów, że projektując model Ariya zrezygnował z możliwości pełnego zatrzymania auta przy użyciu funkcji e-pedal. Auto zatem zwolni do prędkości pełzania, ale to kierowca będzie musiał ostatecznie zatrzymać pojazd. Szkoda, bo to rozwiązanie akurat bardzo mi się podobało, ale jak wiadomo miliony klientów nie mogą się mylić… spokojnie, póki co, to rozwiązanie zostaje w Leafie, przynajmniej na razie.

    Modelem Ariya Nissan pokazuje, że jest zupełnie gotowy do transformacji z zasilania pochodnymi ropy naftowej na strumień elektronów. Osobiście kupuję te deklaracje, bo na przykładzie najnowszego elektrycznego SUV-a z Japonii przekonałem się, że już jest bardzo dobrze, a przecież 2022 rok to dopiero wstęp do elektromobiolności, jaką mamy poznać za 13 lat.

    Największe wydarzenie gospodarcze na Pomorzu

      W Gdyni zakończyła się V edycja Forum Wizja Rozwoju. Największe wydarzenie gospodarcze w północnej Polsce odbyło się w dniach 20–21 czerwca w Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte.

      Forum Wizja Rozwoju to dwudniowe wydarzenie gospodarcze realizowane pod honorowym patronatem premiera Mateusza Morawieckiego. We wtorek w Gdyni odbyły się sesje w ramach takich bloków, jak Energetyka, Wodór, Finanse, Przemysł Społeczno-Gospodarczy, Innowacje, Gospodarka Morska, Rynek Pracy, Gospodarka, Inwestycje. Udział w spotkaniach wzięli przedstawiciele biznesu, świata nauki oraz polityki. Tak jak w przypadku poprzednich edycji nie zabrakło tematów najbardziej istotnych dla polskiej gospodarki. Wśród panelistów pojawili się m.in. eksperci Orlenu.

      – Funkcjonujemy w gospodarce światowej, ale biznes nie zawsze musi odgrywać pierwszą rolę. Pokazały to wielkie firmy, które przez lata budowały swoją siłę, a następnie wycofały się z Rosji w dwa tygodnie – mówił Karol Wolff, dyrektor Biura Strategii i Projektów Strategicznych PKN Orlen. – Wszystkie rynki, które funkcjonowały sprawnie przez ostatnie 20–30 lat, muszą teraz dostosować się do nowych warunków. To dostosowanie może przebiegać gwałtownie, co widać na rynkach energii, gdzie ceny wzrastają 2–3-krotnie.

      V edycji Forum Wizja Rozwoju towarzyszyły Targi Pracy, organizowane we współpracy z Polskim Rzemiosłem oraz OHP. Polskie rzemiosło to powód do dumy – jedna z gałęzi odgrywających istotną rolę w rozwoju polskiej gospodarki. O jego wartości oraz ogromnym potencjale dyskutowano podczas tegorocznej edycji Forum Wizja Rozwoju.

      Podczas uroczystej gali przyznane zostały nagrody dla firm szczególnie zasłużonych dla polskiej gospodarki. Kapituła postanowiła wtym roku nagrodzić w kategorii „Społeczna odpowiedzialność biznesu” firmę Sylva sp. z o.o., a w kategorii „Badania, rozwój i transfer nowoczesnych technologii” – Hibernaturs sp. z o.o. Laureatem kategorii „Ekomobilność” została firma Vestel Poland sp. z o.o., a w kategorii „E-gospodarka” zwyciężyła firma Altar sp. z o.o. Nagrodę odebrała także firma Progresja New Materials sp. z o.o. w kategorii „Start-up”.

      Przyznano również nagrodę za innowacyjność firmie Caffaro sp. z o.o. Laureatem kategorii „Zarządzanie” jest MM Kwidzyn sp. z o.o. Nagrodę specjalną Fundacji Forum Wizja Rozwoju otrzymała Ekoenergetyka – Polska Spółka Akcyjna. Kolejnym uroczystym momentem było zakończenie Hackathonu – maratonu programowania, który rozpoczął się pierwszego dnia forum. W rywalizacji wzięło udział ponad 30 zawodników, a pula nagród wynosiła 45 tys. zł. W panelach nie zabrakło specjalistów BGK. W trakcie sesji inauguracyjnej poruszony został między innymi temat bezpieczeństwa energetycznego.

      – Polska potrzebuje własnej energii: bezpiecznej i niezależnej. Dzisiejszą transformację energetyczną powinniśmy postrzegać właśnie w tym kontekście – mówił Radosław Kwiecień, członek Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego.

      – Spodziewamy się, że po zakończeniu wojny wektor zmian znacznie przyspieszy. Osobiście uważam jednak, że przed nami niełatwy okres.

      Co roku forum ma imprezy towarzyszące. Tym razem jest to 40-lecie „Solidarności Walczącej”, którego obchody trwały przez cztery dni, w Gdyni 23–24 czerwca i w Warszawie 25–26 czerwca, w Muzeum Solidarności Walczącej przy ulicy Rakowieckiej i w Belwederze. Kolejne wydarzenie związane z gdyńskim spotkaniem gospodarczym to III Pomorskie Forum Gospodyń Wiejskich. W tym roku odbyło się ono w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni 3 i 4 września. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął premier Mateusz Morawiecki. Partnerem generalnym wydarzenia był PKN Orlen, partnerem strategicznym – Bank Gospodarstwa Krajowego. Partner główny to Totalizator Sportowy sp. z o.o., Grupa LOTOS SA, Energa SA, Grupa Orlen. Partner główny i partner Hackathonu to Fundacja KGHM Polska Miedź SA, a partner+ – PGNiG, Polski Fundusz Rozwoju, KGHM Polska Miedź, PKP Polskie Linie Kolejowe, Polski Fundusz Rozwoju SA i Węglokoks SA.

      Partnerami merytorycznymi wydarzenia zostały: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, Ministerstwo Finansów, Minister Edukacji i Nauki, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Aktywów Państwowych.

      Partnerem forum była Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni.

      Autor:
      Piotr Stefański

      Praca zdalna na Mazurach

        Jeszcze niedawno praca zdalna była uważana za luksus dostępny tylko dla nielicznych. Pandemia COVID-19 najprawdopodobniej na zawsze zmieniła rzeczywistość.

        Choć wciąż nie ma odpowiednich uregulowań prawnych w polskim kodeksie pracy, praca zdalna na stałe weszła do codzienności zawodowej znacznej części rynku pracy, w tym także pracowników etatowych. Duże korporacje dostosowały się dość szybko i wdrożyły wiele rozwiązań umożliwiających świadczenie pracy w tej formie. Mniejsze firmy czy instytucje publiczne przystosowały się mniej elastycznie, ale rzeczywistość niezaprzeczalnie się zmieniła i nowe trendy w zakresie form świadczenia pracy poza biurem pozostaną z nami na zawsze Praca zdalna przestała być ponadto domeną freelancerów. Elastyczne modele pracy, a także coraz większe wymieszanie pracy i wypoczynku to już nie tylko domena branży IT. O ile pracodawcy muszą stosować różnorodne technologie umożliwiające swoim pracownikom pracę w środowisku online, o tyle sam pracownik musi zorganizować sobie komfortowe środowisko pracy, które umożliwi mu efektywne jej wykonywanie. Praca poza biurem ma równie dużo plusów, jak minusów, ale niewątpliwie największym z benefitów jest możliwość wykonywania jej z dowolnego miejsca na świecie.

        Praca poza biurem do niedawna świadczona była głównie w formule home office. Jednak gdy praca w zaciszu „domowego biura” nie jest możliwa lub jest niewystarczająco komfortowa, można ją wykonywać m.in. w ogólnodostępnych coworkach. Duże miasta mogą pochwalić się mocno rozbudowaną siecią zarówno publicznych, jak i komercyjnych coworków. W mniejszych miastach wybór nie jest tak duży, ale właśnie w tym zakresie małe mazurskie miasta mogą pozytywnie zaskoczyć. Nowym trendem jest także workation, stanowiący hybrydę pracy i wakacji. Workation jest niczym innym, jak kolejnym krokiem, na który wcześniej czy później będzie decydowało się coraz więcej pracodawców, pod warunkiem możliwości legalnej, zgodnej z przepisami ich realizacji. Workation podbił
        serca pracowników i pracodawców za oceanem już kilka lat temu, ale w Polsce nadal nie jest on jeszcze zbyt popularny z uwagi na brak rozwiązań prawnych. Natomiast dla osób samozatrudnionych jest już bardziej oczywistym wyborem. Należy więc dokonać wyboru, w jakiej formie i gdzie będziemy pracować. A wybór nie należy do najłatwiejszych. Wiecznie słoneczne południe Europy czy nawet inny kontynent wiążą się często z radykalnymi zmianami życiowymi. Oczywiste rozwiązanie, które zatem przychodzi na myśl, to cichy i spokojny zakątek Polski, daleko od zgiełku wielkiego miasta. Miejsce, w którym można krótkookresowo pracować lub jednocześnie wypoczywać i pracować, a nawet takie, do którego można się przeprowadzić na stałe. Regionem jawiącym się jako idealny do realizacji powyższego założenia są Mazury, położone dziś niecałe 3 godziny drogi od Warszawy. W wakacje stanowiące głównie atrakcję turystyczną, a poza sezonem inwestujące w swój rozwój gospodarczy i infrastrukturę regionu. Niebawem zostaną połączone transeuropejską drogą E-67 Via Baltica, łączącą Europę Środkową z Finlandią, umożliwiającą dotarcie ze stolicy do Ełku – największego miasta i ośrodka gospodarczego na Mazurach – w niecałe 2 godziny.

        Mazury wydają się zatem idealnym środowiskiem pracy zdalnej. Gdzie ją zatem wykonywać? Odpowiedź jest prosta: tam, gdzie znajdziemy najlepsze warunki. Może być to spokojna agroturystyka, hotel czy wynajęty apartament lub niezależnie zorganizowany cowork. Przewagą profesjonalnie prowadzonego coworku jest przede wszystkim bezpieczny, niezawodny, szerokopasmowy Internet czy możliwość zorganizowania wideokonferencji. Open space to także networking z innymi użytkownikami, który pozwala m.in. na rozwój kontaktów zawodowych. Zachwalać Mazur nikomu nie trzeba. Mazury to slow life. Mazury to wybór tylko na chwilę lub na całe życie. Jedyne, co trzeba zrobić, to wykorzystać okazję, którą życie samo podsuwa.

         

        Agnieszka Pietrowicz
        dyrektor Parku Naukowo-Technologicznego w Ełku

        Obecnie dyrektor Parku Naukowo-Technologicznego w Ełku, poprzednio zarządzała m.in. procesem obsługi projektów infrastrukturalnych i edukacyjnych dla JST. Karierę zawodową rozpoczynała w Warszawie w międzynarodowej korporacji, gdzie trafiła tuż po studiach ekonomicznych na Uniwersytecie Gdańskim oraz Uniwersytecie w Lublanie. W Słowenii ukończyła także kurs managerski na IEDC Bled School of Management – jednej z czołowych prywatnych uczelni MBA na świecie. To właśnie tam przekonała się, jak mały kraj potrafi świetnie wykorzystać swój potencjał. Ten sam zamysł próbuje realizować na Mazurach, w Ełku. Od przeszło 3 lat zarządza Parkiem Naukowo-Technologicznym w Ełku, jest twórczynią koncepcji ełckiego ekosystemu startupowego elk 4.0. Stale poszukuje możliwości rozwoju organizacji, którą zarządza, lokalnego ekosystemu startupów i innowacji oraz samej siebie. Klubowiczka Trend House.

        Kiedy zabraknie nam wody, a aplikacje zastąpią lekarza?

        „Barometr Bayer“ jest dorocznym badaniem stanu świadomości Polaków na ważne społecznie tematy – zrównoważony rozwój, stosunek do nauki oraz do nowoczesnych rozwiązań w zdrowiu i rolnictwie. W tym roku badanie skupia się na szeroko dyskutowanych w przestrzeni publicznej tematach: kryzysie wodnym, w tym świadomości i podejmowanych działaniach by ograniczyć skutki, oraz dbałości o zdrowie, w tym korzystaniu z różnorodnych aplikacji do monitorowania organizmu. Honorowy patronat nad badaniem objął United Nations Global Compact Network Poland.

        W tym roku ta barwnie namalowana diagnoza, która zawsze skłania do żywiołowych dyskusji, portretuje pokolenie gotowe już za moment przejąć stery świata. Jak go urządzą i w jakiej kondycji pozostaną dzisiejsi 20-latkowie?

        Ile młodzi Polacy wiedzą o problemie niedoboru wody?

        Jeśli zabraknie wody, to raczej na świecie niż w Polsce – twierdzą młodzi, a tylko 1/3 z nich jest przekonana, że to pilny problem. Pytani o to, kto jest odpowiedzialny za niedobory, bez wahania wskazują na siebie (64%), przemysł (42%), duże firmy (41%) i polityków (39%). Jednocześnie to nie tylko zakłady produkcyjne, politycy i my wszyscy powinniśmy przeciwdziałać kryzysowi wodnemu, ale również krajowe i międzynarodowe fundacje oraz organizacje pozarządowe.

        Jakie działania podejmują młodzi by oszczędzać zasoby wody? Deklarują częstsze branie prysznica zamiast kąpieli, ograniczanie prania i zakręcanie wody podczas mycia zębów czy golenia. Jednocześnie tylko co piąty młody człowiek jest przekonany, że jego sposoby na oszczędzanie wody przyczyniają się do poprawy jej dostępności. Blisko 80% badanych wyraźnie potępiło pomysł umycia samochodu w czasie suszy.

        A z jakimi konsekwencjami niedoborów wody stykają się na co dzień? Najbardziej bolą podwyżki – wzrost cen żywności i ogrzewania, ale ankietowani wymieniają też usychanie roślin, obniżenie lustra wody w rzekach i jeziorach a także pożary. Według większości młodych Polaków to rolnicy są szczególnie narażeni na niedobory wody i powinni otrzymywać takie rozwiązania, jak rośliny bardziej odporne na suszę. Za najoszczędniejszy w gospodarowaniu wodą typ rolnictwa dwudziestolatkowie uważają rolnictwo zrównoważone. Zdaniem większości młodych Polaków to rolnicy powinni korzystać z nowych technologii upraw i systemów nawadniania (47% wskazań), stosować gatunki roślin odporne na susze (46%) i potrzebujące mniej wody (45%) oraz monitorować nawodnienie pól za pomocą technologii cyfrowych (36%).

        Zdrowie dzięki nauce i innowacyjności

        Młodzi Polacy są zgodni – warto dbać o siebie od małego i robić to przez całe życie. Ponad połowa dwudziestolatków deklaruje, że dla dobrej kondycji decydujące jest zdrowe odżywianie, odpowiednia ilość snu, regularna aktywność fizyczna i ograniczanie stresu. Jeśli jednak zdrowie nie dopisuje, młodzi chcą mieć kontakt z lekarzem, a 57% zgadza się ze stwierdzeniem, że najlepszy jest bezpośredni kontakt, choć w pewnych wypadkach, np. wypisania recepty czy skierowania, można skorzystać z porady zdalnej. Co według badania „Barometr Bayer 2022“ robi dwudziestolatek, gdy potrzebuje porady lub informacji o swoim zdrowiu?  Najwięcej – bo połowa – kontaktuje się z lekarzem, głównie na wizytę osobistą.

        Młodzi Polacy korzystają z innowacji i możliwości, które daje im technologia: blisko 2/3 zainstalowało już w telefonie aplikację związaną ze zdrowiem, ćwiczeniami, dietą i liczeniem kalorii. Niemal połowa przedstawia lekarzowi dane zebrane przez te aplikacje. Również połowa docenia motywującą rolę aplikacji i możliwość obserwowania jak parametry zdrowia zmieniają się w czasie. To także pomoc w dbaniu o osoby starsze: rodzice i dziadkowie w rodzinach 43% ankietowanych już przekonali się do korzystania z urządzeń elektronicznych, które monitorują kondycję i przypominają o zachowaniach prozdrowotnych (np. wzięciu leków czy wypiciu płynów).

        „Barometr Bayer“ rysuje obraz młodych jako pokolenia czującego odpowiedzialność za stan świata i samych siebie. Podkreślają wagę troski o zdrowie, w tym profilaktykę i odczytywanie sygnałów płynących z organizmu – tak, by nie dopuścić do choroby. Chętnie korzystają ze zdobyczy nauki i techniki – powiedział Markus Baltzer, prezes firmy Bayer w Polsce. – To, co młodzi postulują, my – z pomocą nauki – już wprowadzamy. To z jednej strony popularyzowanie samoleczenia opartego na wiedzy czy rozwiązania cyfrowe na rzecz zdrowia, a z drugiej – propozycje dla rolników uwzględniające wyzwania klimatyczne, np. rozwiązania cyfrowe do monitorowania pola czy rośliny tolerujące niedobory wody.

        Wojciech Gryciuk

        Co symbolizuje złota wstążka?

          Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczepański, specjalista pediatrii i onkologii-hematologii dziecięcej, mówi o problemach i potrzebach tej ważnej gałęzi medycyny oraz inicjatywach Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej.

          Co z perspektywy pana profesora jest wyzwaniem dla onkologii dziecięcej w Polsce?

          Takich wyzwań jest sporo. Zaczynając od spraw prozaicznych, jesteśmy na etapie budowania lepszych warunków dla pacjentów onkologicznych i ich bliskich. Są oddziały, które wymagają rozbudowy, zadbania o wysoki rygor sanitarny, a także stworzenia godziwych warunków do przebywania w nich rodziców. Druga sprawa to zmiana leczenia wspomagającego. Nie jest ono w pełni refundowane przez NFZ. To samo dotyczy niektórych terapii eksperymentalnych, czasami wiemy, że gdzieś za granicą jest badanie kliniczne, w którym dziecko może wziąć udział pod warunkiem znalezienia niezbędnych środków finansowych. W takich przypadkach najczęściej te koszty pokrywane są dzięki współdziałaniu i życzliwości fundacji działających przy ośrodkach onkologicznych. I trzecie wyzwanie – bycie na bieżąco z najnowszymi metodami leczenia i stopniowe ich wprowadzanie przez badania kliniczne, by mogły z czasem być zarejestrowane i refundowane.

          W czym upatruje pan największej szansy na poprawę jakości leczenia dzieci? Jakie szanse przynoszą nowoczesne terapie? Jakie zmiany zaszły w tym obszarze na przestrzeni ostatnich lat?

          Widać na tym polu przyspieszenie, ale, niestety, nowe terapie nie na wszystkie dzieci działają równie skutecznie. Dlatego każda nowa terapia musi przejść fazę badań klinicznych. W tym momencie najbardziej zależy nam, by stosować immunoterapię na wcześniejszych etapach leczenia, zwłaszcza w leczeniu białaczek. Immunoterapia jest znacznie mniej toksyczna i rzadko towarzyszą jej ciężkie powikłania, jak to się zdarza przy chemioterapii. W dużym uproszczeniu polega na aktywowaniu, pobudzeniu limfocytów pacjenta, by lepiej rozpoznawały komórki rakowe i je niszczyły. Najnowocześniejszą technologią jest terapia komórkowo-genowa CAR-T, która od niedawna jest refundowana w Polsce. Specjalnie modyfikuje się limfocyty, które pochodzą od danego pacjenta, by rozpoznawały i zabijały komórki nowotworowe. Wadą nowych technologii jest ich koszt, choć z biegiem czasu zapewne będą dostępniejsze, jeśli oczywiście potwierdzi się ich skuteczność.

          Jak bardzo istotne jest wsparcie psychospołeczne dziecka i rodziny w chorobie
          nowotworowej?

          Nowotwór u dziecka doprowadza do radykalnych zmian w funkcjonowaniu rodziny. Wszystko się ogniskuje na tym, żeby dziecku pomóc, wyleczyć je. Często wiąże się to z długimi hospitalizacjami, wtedy jeden z rodziców jest wyłączony z codziennego życia. Do tego dochodzą sprawy finansowe, dodatkowe koszty dojazdów do szpitala, leków. Ważna jest kwestia opieki nad rodzeństwem chorego dziecka, które może być wręcz zaniedbane, czuć się pozostawione samemu sobie. Cierpi cała rodzina. Choroba dziecka to trauma porównywana do stresu na polu walki. Najgorsze są momenty, gdy dziecko odchodzi, gdy nie jesteśmy w stanie mu pomóc. Dlatego opieka psychologa jest niezbędna. Można z nim porozmawiać, uzyskać wsparcie i pomoc w uporaniu się z tymi wszystkimi wyzwaniami, kryzysem psychicznym. Niezmiernie ważne jest danie także pozytywnego wzmocnienia po wyleczeniu, by pacjent i jego bliscy mogli wrócić do normalnego funkcjonowania. W większości ośrodków brakuje psychologów, są oni często dodatkowo zatrudniani przez fundacje działające przy ośrodkach onkologicznych. Niezmiernie ważna jest także organizacja życia na oddziałach: arteterapia, muzykoterapia, warsztaty grupowe dla dzieci, żeby poczuły się w tym szpitalu trochę jak w przedszkolu czy świetlicy szkolnej. By pomimo choroby mogły się bawić, spotykać z rówieśnikami. Często pomagają w tym wolontariusze pracujący na oddziałach.

          Czy może nam pan przybliżyć, czym zajmuje się PTOHD? Jakie macie plany na obchody złotowstążkowe?

          Nasze towarzystwo powstało w 2000 r. Zrzesza osoby, które działają na rzecz hematologii i onkologii dziecięcej, w większości są to lekarze i naukowcy. Staramy  się intensywnie lobbować na rzecz polepszenia warunków leczenia w onkologii i hematologii dziecięcej. Tworzymy programy specjalizacji, nadzorowania i kształcenia. Obecnie chcemy też z Fundacją „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” otworzyć program grantów naukowych. W ramach złotego września podejmujemy działania na temat uświadomienia, że dzieci onkologiczne są i potrzebują stałej naszej pomocy. Chcemy się włączyć w ogólnoeuropejski nurt podświetlania ważnych budynków w miastach na kolor złoty, by pokazać, że solidaryzujemy się z dziećmi chorymi na nowotwory i ich rodzinami. W tym roku 20–21 września planujemy również spotkać się w Zabrzu, gdzie będziemy obchodzić 50-lecie onkologii i hematologii dziecięcej na Śląsku, ale też podsumujemy w formie konferencji naukowej postępy w tej dziedzinie. Ważne jest, by uświadamiać, że jest to bardzo wrażliwa grupa pacjentów i bez szerszego grona zaangażowanych podmiotów nie będziemy w stanie jej pomóc. W tym momencie możemy wyleczyć ponad 80 proc. pacjentów z nowotworami, natomiast celem jest, żeby żadne dziecko nie umierało z powodu tej choroby.

          Jak biznes mógłby wesprzeć onkologię dziecięcą, nie tylko w czasie kampanii złotej wstążki?

          Biznes jest ważnym motorem pracy wielu fundacji, bo szereg działań i projektów nie byłoby możliwych bez zewnętrznego finansowania. Tak samo widzę duże pole do wspierania działalności naukowej czy nowych metod leczniczych. Potrzebne jest wsparcie w zakresie zakupu drogiego sprzętu diagnostycznego. A do tego kwestie modernizacji ośrodków onkologicznych, w które można się angażować choćby przez wolontariat pracowniczy. Mówiąc najogólniej: firmy mogą wspierać szeroko rozumianą innowacyjność w onkologii dziecięcej. Bez tego nie moglibyśmy tak działać, jak działamy do tej pory i dlatego zaangażowanie biznesu jest nieocenione.

          rozmawiała Anna Apel

           

          Złota wstążka 

          Jest symbolem onkologii dziecięcej i wszelkich działań na rzecz tej bardzo specyficznej populacji pacjentów. Pierwszy raz pojawiła się w Stanach Zjednoczonych, a do jej popularyzacji przyczyniło się Międzynarodowe Stowarzyszenie Onkologii Dziecięcej SIOP,  zwłaszcza jego gałąź europejska, czyli SIOP Europe. To organizacja, która zrzesza głównie lekarzy, personel medyczny czy naukowców. Natomiast drugim bardzo ważnym organizatorem jest CCI, czyli Childhood Cancer International i jej prężnie działająca część europejska, skupiająca fundacje i organizacje pozarządowe. Celem tych działań jest przede wszystkim zwiększanie świadomości społecznej na temat problematyki nowotworów dzieci i pogłębienie wiedzy, jak możemy pomóc lepiej je leczyć i im pomagać.

          Jak odnieść sukces na rynku nieruchomości

            Adam Bojanowski – właściciel i prezes firmy „Działki budowlane w zaciszu”, przedsiębiorca, ekspert rynku nieruchomości, mówi o aktualnych trendach rynkowych oraz o tym czy inwestycja w nieruchomości zabezpiecza przed inflacją.

            Czy inwestycja w nieruchomość w tej chwili zabezpiecza przed inflacją?

            To krótkie i konkretne pytanie. Ale tak naprawdę chodzi o dwie rzeczy. Pierwsza z nich to wartość pieniądza, a druga to wartość nieruchomości. Jeżeli wartość pieniądza będzie spadać, to ceny nieruchomości będą wyższe. Jestem w stanie się założyć z każdym, że wartość pieniądza będzie spadać nadal, a to znaczy, że nominalne ceny mieszkań i działek będą rosły. Niestety, nie oznacza to, że będą one coraz więcej warte. Ich realna wartość będzie uzależniona od wielu innych czynników takich jak dostępność kredytów, przepisy dotyczące odrolnienia, dostępność nieruchomości dla deweloperów, ogólna dynamika gospodarki czy dostępność i opłacalność innych form inwestycji.

            Według danych GUS, od początku 2015 do końca 2021 roku złoty stracił na wartości około 13%. W tym samym czasie wartość popularnego indeksu cen nieruchomości Urban.one wzrosła o 10%. Myślę, że inwestorzy nie powinni liczyć na to, że sam wzrost ceny nieruchomości zrekompensuje im inflację. Aby osiągnąć dodatnią stopę zwrotu musimy z nieruchomości czerpać dodatkowe przychody. Jednak, proszę zwrócić uwagę, że nawet jeżeli wzrosty cen nieruchomości nie zabezpieczają nas w pełni przed inflacją, to zabezpieczają  przed nią w dość znacznym stopniu. Nie ma wątpliwości, że dziś lepiej mieć nieruchomość, niż gotówkę na koncie.

            Nieco inaczej może być w przypadku inwestycji finansowanych kredytem. Koszt kredytu staje się tu czynnikiem decydującym. Według danych NBP, jakie widziałem kilka miesięcy temu, w 2021 roku rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem finansowanej kredytem w 80% wynosiła zaledwie 0,8% rocznie. Od tego czasu stopy procentowe wzrosły kilka razy. Spokojnie możemy założyć, że w tej chwili rentowność takiej inwestycji jest ujemna. Dodajmy też, że ostatnio kredyty stały się praktycznie niedostępne. Według nowych kryteriów, banki chcą je udzielać tylko tym, którzy maja tyle pieniędzy, że ich nie potrzebują.

            Jakie w takim razie są kluczowe czynniki sukcesu na rynku nieruchomości. Pana firma rozwija się bardzo dynamicznie. Ma Pan w ofercie około 400 działek w atrakcyjnych lokalizacjach i nie narzeka Pan na brak klientów.

            Klienci bardzo cenią sobie pomoc w sprawach formalnych. Pomoc w odrolnieniu, uzbrojeniu działek, pracach ziemnych, budowie dróg dojazdowych, dobra współpraca z władzami gmin wpływają na atrakcyjność i wartość nieruchomości. Tutaj staramy się być bardzo pomocni. Dzięki temu klienci są bardzo zadowoleni z naszych usług, a duża ich część poleca nas swoim znajomym.

            Wracając do kwestii związanych z finansowaniem, uważam, że sytuację na rynku trzeba oceniać realnie, a klientów traktować poważnie. Bank, który nie chce udzielić kredytu na nieruchomość klientowi, który ma wysokie dochody i pięćdziesięcioprocentowy wkład własny jest oderwany od rzeczywistości. Nasz program sprzedaży ratalnej działa zupełnie inaczej. Zdolność kredytowa nabywcy w ogóle nas nie interesuje. Nieruchomość, sama w sobie, jest wystarczającym zabezpieczeniem, jeżeli klient przestanie spłacać, możemy tylko na tym zyskać. Proszę mi wierzyć, że wszyscy rzetelnie spłacają, nie mamy żadnych problemów ze ściągalnością.

            Wymaganie od klientów niepotrzebnych zabezpieczeń źle wpływa na rynek, wiąże się z nadmiernymi kosztami przeprowadzenia transakcji dla obu stron, spowalnia gospodarkę jako całość. Dodajmy, że spadek popytu na kredyty mieszkaniowe, jaki obserwujemy obecnie, powoduje, że banki muszą obniżyć marże. Mniej klientów i mniejsze marże to recepta na problemy całego sektora.

            Każdy, kto ma pojęcie o rynku nieruchomości odpowie Panu, że zbyt niskie wymagania dotyczące zdolności kredytowej były przyczyną kredytu finansowego z roku 2008.

            Rzeczywiście, spadek wartości nieruchomości przejmowanych przez banki był jednym z wielu problemów, jakie doprowadziły do kryzysu. Jednak nie była to jedyna przyczyna. Upadły te banki, które miały inne problemy, takie jak wysoka ekspozycja na toksyczne instrumenty pochodne czy zbyt wysokie koszty operacyjne. Pamiętajmy, że banki są narażone na zupełnie inne ryzyka niż małe i średnie przedsiębiorstwa. Małe firmy o niskich kosztach, które w dodatku obracają swoimi własnymi pieniędzmi, a nie pieniędzmi swoich klientów, mogą podejmować znacznie większe ryzyko i jest to podejście racjonalne.

            Jakich nieruchomości szukają w tej chwili klienci?

            Przez ostatnie kilkadziesiąt lat obserwowaliśmy wielką przeprowadzkę ludności ze wsi do miast. Jednak wszystko wskazuje na to, że obecnie ten trend się zmienia. Dobrze sytuowani mieszkańcy miast myślą o czystym powietrzu i przeprowadzce w spokojne, ciche okolice. Możliwość pracy w trybie zdalnym czy robienia zakupów przez internet powoduje, że mieszkanie w mieście ma coraz mniej zalet. Dodajmy, że mamy coraz lepsze drogi i samochody, czyli dojazdy ze wsi do miast stanowią coraz mniejszy problem. Jeśli zdecydujemy się na dom poza miastem, możemy mieć do dyspozycji większą działkę i większą powierzchnię mieszkalną. Infrastruktura jest coraz lepsza, uzbrojenie działek jest coraz łatwiejsze. Życie poza miastem staje się coraz bardziej komfortowe.

            Klienci doskonale to rozumieją. Dlatego świetnie sprzedają się działki położone kilkadziesiąt kilometrów od większych miast. Klienci szukają ładnych widoków, atrakcyjnych form ukształtowania terenu, chcą być przez cały rok w miejscu, które przypomina im wakacje. Dawniej działka atrakcyjnie położona była działką blisko centrum miasta, dziś klienci myślą zupełnie inaczej. Dlatego w naszej ofercie są głównie atrakcyjne nieruchomości położone na Kaszubach i Mazurach.

             

             

            Hoppy Go z programem bonusowym dla właścicieli aut

            W HoppyGo wystartował program bonusowy dla właścicieli aut rejestrujących się na platformie. Do wzięcia extra pieniądze za dołączenie do społeczności i udostępnienie swojego auta! Firma przeznaczy na nagrody łącznie 15 000 zł.

            HoppyGo nie przestaje aktywnie rekrutować nowych właścicieli samochodów osobowych, zachęcając do współdzielenia swoich pojazdów. Niedawno platforma rozpoczęła współpracę z nowym partnerem ubezpieczeniowym Omocom AB, zapewniając tym samym jeszcze lepszą ofertę dedykowanego ubezpieczenia auta na czas wynajmu. W październiku HoppyGo uruchomiło pilotażowy program nagród Hoppy Bonus dla prywatnych właścicieli, którzy zarejestrują swój samochód na platformie. To gwarantowana premia za rejestrację pojazdu osobowego.

            Od ponad roku w Polsce HoppyGo aktywnie rozwija aplikację do prywatnego wynajmu samochodów, buduje też zaufaną społeczność, która chętnie korzysta z coraz szerszej oferty pojazdów. Jest to możliwie dzięki dołączającym do platformy właścicielom samochodów udostępniającym swoje pojazdy.

            HoppyGo stawia na dalszą rekrutację właścicieli, którzy chcą zarobić na wynajmie, udostępniając auto na kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt dni. Z miesiąca na miesiąc widać rosnące zainteresowanie aplikacją, która staje się już rozpoznawalna w dużych miastach Polski, zwłaszcza w Warszawie.

            Coraz więcej użytkowników zainteresowanych wygodnym wynajmem rejestruje się w aplikacji HoppyGo, a po wypróbowaniu „sąsiedzkiego” udostępnienia auta w formule peer to peer po raz kolejny lub nawet częściej korzysta z usługi. Firma podaje, że powracający klienci to już powyżej 20% użytkowników i odsetek ten systematycznie zwyżkuje.

            Rosnące zainteresowanie usługą wymaga też stałego poszerzania oferty dostępnych na platformie samochodów. Kierowcy, w zależności od potrzeb, poszukują pojazdów do bardzo zróżnicowanych celów – od wyjazdów służbowych, rodzinnych wakacji wymagających większych przestrzeni bagażowych, poprzez auta zastępcze, te do przewozu większych gabarytów czy nawet chęci wypróbowania podróży elektrykiem. – Zależy nam na poszerzaniu, ale i urozmaicaniu oferty, stąd pilotażowy program bonusowy przygotowany dla właścicieli, którzy jeszcze się wahają – tłumaczy Paweł Czubak, Business Development & Fleet Manager z HoppyGo.

            – Program premiowy rusza w październiku. Prywatni właściciele samochodów, którzy do 31 października włącznie zarejestrują je na platformie i spełnią kilka bardzo prostych warunków zawartych w regulaminie naszej akcji promocyjnej, mogą otrzymać gwarantowaną premię w wysokości 500 zł właśnie za rejestrację i udostępnienie auta. Ta zachęta nie dotyczy wypożyczalni oraz firm carsharingowych. Dla nowych właścicieli aut mamy pulę 15 000 zł, czyli możemy nagrodzić aż 30 osób, które zdecydują się udostępniać swoje auto za pomocą aplikacji HoppyGo. Zatem z decyzją nie należy zwlekać – mówi Paweł Czubak.

            Jakie warunki musi spełnić właściciel korzystający z bonusu?

            • musi być faktycznym właścicielem pojazdu
            • auto musi zostać udostępnione w Warszawie lub najbliższych okolicach
            • pojazd musi spełnić podstawowe wymogi naszego partnera ubezpieczeniowego:
              zarejestrowane w Polsce, masa do 3,5 t, przebieg poniżej 300 000 km
            • podczas 30-dniowego okresu oceny – liczonego od momentu aktywacji zarejestrowanego w
              HoppyGo auta – właściciel musi utrzymać jego dostępność na poziomie min. 50 % i
              zaakceptować przynajmniej połowę z otrzymanych w tym czasie zapytań o wynajem jego auta.

            Co istotne, po spełnieniu warunków regulaminu akcji promocyjnej Hoppy Bonus, premia 500 zł gwarantowana jest niezależnie od ilości zapytań, które wpłyną w okresie trwania programu. Należy też dostosować cenę wynajmu – tak, by mieściła się w przedziale ustalonym w porozumieniu z HoppyGo.

            Oczywiście warto pamiętać, że jednorazowy bonus jest zachętą do zarejestrowania się
            i wypróbowania platformy. Głównym źródłem zarobku dla właścicieli jest sam wynajem. Im częstszy lub dłuższy, tym większy dochód. Jednocześnie im atrakcyjniejsza stawka za dzień wynajmu, tym większe zainteresowanie wypożyczających. Średni zarobek per wynajem na przestrzeni ostatniego roku wyniósł w polskim HoppyGo 490 zł i nie mówimy tu wyłącznie o pojazdach klasy premium czy nowych. Wśród najaktywniejszych właścicieli w Polsce udostępniających swoje kilkuletnie, a nawet ponad 10-letnie samochody są tacy, którzy do tej pory zarobili już ponad 10 tys., dzięki czemu zwróciły im się koszty utrzymania auta, a w niektórych przypadkach nawet równowartość jego zakupu.

            Ponadto każdy użytkownik aplikacji HoppyGo może skorzystać również z systemu poleceń,
            w ramach którego za rekomendację nowego właściciela auta lub wypożyczającego otrzymuje środki do wykorzystania na wynajem auta w HoppyGo.

            Nie zapominajmy, że udostępnienie auta za pośrednictwem HoppyGo jest bezpłatne, a właściciel ma wpływ na cenę najmu oraz akceptację zapytań. Pilotażowy program bonusowy zaplanowany jest na październik. Jeśli się sprawdzi, HoppyGo nie wyklucza kontynuacji w przyszłości.

            Regulamin programu Hoppy Bonus dostępny jest tu: https://bit.ly/Regulamin_HoppyBonus.

            ——————————————————————————————————————————————————-HoppyGo to innowacyjna platforma wynajmu aut w formule peer-to-peer, łącząca ludzi posiadających samochody z tymi, którzy chcą z nich korzystać, kiedy potrzebują. Dzięki aplikacji mobilnej użytkownicy HoppyGo mogą łatwo i wygodnie wypożyczać auta na każdą okazję bezpośrednio od właścicieli w ich okolicy – na jeden lub kilka dni, a nawet dłużej. Jednocześnie HoppyGo umożliwia właścicielom bezpieczny wynajem samochodu wyłącznie zweryfikowanym użytkownikom społeczności. Wszystko realizowane jest przy użyciu aplikacji, bez papierowych umów, a każdy wynajem jest ubezpieczony.

            HoppyGo jest wspierane przez ŠKODA AUTO DigiLab, międzynarodowe centrum innowacji ŠKODA AUTO, które koncentruje się na rozwoju technologii i rozwiązań dla mobilności przyszłości. HoppyGo rozpoczęło swoją działalność w Czechach. Od 2017 roku zgromadziło już społeczność ponad 150 000 użytkowników. Z aplikacją HoppyGo użytkownicy na czeskim rynku mogą wybierać spośród przeszło 2500 samochodów, w tym 300 różnych modeli. Społeczność HoppyGo tworzą ludzie, którzy współdzieląc auta, pomagają ograniczać ich liczbę w miastach, chronić środowisko oraz dbać o jakość powietrza. W odróżnieniu od tradycyjnego car sharingu, system peer-to-peer nie wprowadza bowiem nowych pojazdów, a pozwala lepiej wykorzystywać te, które już są w użytkowaniu.

            Ważne Informacje

            Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

            Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

            Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

            Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

            Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

            Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

            Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

            Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

            Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

            XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

            XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...