.
Strona główna Blog Strona 104

VII edycja Kongresu 590

    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda uhonorował laureatów Nagrody Gospodarczej podczas VII edycji Kongresu 590 w Rzeszowie.

    17 listopada na Uniwersytecie Rzeszowskim podczas kolejnej odsłony Kongresu 590 odbyła się uroczysta gala, w czasie której prezydent RP uhonorował laureatów Nagrody Gospodarczej. Wyróżnienia zostały przyznane w siedmiu kategoriach – pięciu głównych oraz dwóch specjalnych. Prezydent RP Andrzej Duda przyznał również dodatkową Nagrodę Indywidualną oraz Nagrodę Specjalną.

    Wydarzenie otworzył Wojciech Majewski, prezes Zarządu Kongresu 590, autor koncepcji i hasła tegorocznej edycji, odczytując list od prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego:

    – Kongres 590 w ciągu kilku lat zdążył wpisać się w krajobraz najistotniejszych wydarzeń gospodarczych w Polsce. Tegorocznemu kongresowi przyświeca hasło „Łączymy wszystkich”. Trudno o bardziej trafną diagnozę sytuacji, w jakiej znalazł się nasz region po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Trójmorze jest obecnie w samym centrum przemian geopolitycznych zachodzących w Europie. Wyjątkowe miejsce w tym procesie zajmuje Polska, która stała się najważniejszym kierunkiem ucieczki mieszkańców miast i wsi zagrożonych wojną. Od miesięcy pozostaje również niezastąpionym ogniwem w łańcuchu pomocy humanitarnej i wojskowej płynącej z całego świata na Ukrainę.

    – Gratuluję wszystkim laureatom i nominowanym do Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP. To wzmocnienie polskiej gospodarki poprzez promowanie rzetelnych polskich firm – powiedział w czasie gali Andrzej Duda. – Jesteście wzorcem, jesteście perłami polskiej gospodarki.

    Prezydent przyznał również Nagrodę Indywidualną osobie wyróżniającej się wybitnymi zasługami dla rozwoju polskiej gospodarki oraz przedsiębiorczości. Jej laureatką jest Beata Drzazga, prezes i założycielka BetaMed SA.

    Nagroda Specjalna trafiła do województwa podkarpackiego za wkład w rozwój polskiej gospodarki, a także w pomoc zaatakowanej przez Rosję Ukrainie.

    Ponadto prezydent RP przekazał na ręce prezydenta Rzeszowa dekret w sprawie nadania miastu Rzeszowowi honorowego tytułu miasta ratownika, który został podpisany 2 maja 2022 r., w trakcie wizyty prezydenta w Kijowie.

    – Za naszą granicą toczy się wojna, niestety jej tragiczne skutki stają się i naszym udziałem. Gdyby nie Rzeszów, Ukraina mogłaby nie przetrwać. Dziękuję całemu województwu za wielką pomoc, jakiej udziela naszym sąsiadom – powiedział w czasie gali prezydent Andrzej Duda.

    Nagroda Gospodarcza Prezydenta RP to wyróżnienie gospodarcze przyznawane raz do roku. Inicjatywa ta towarzyszy Kongresowi 590 od jego pierwszej edycji, i podkreśla rangę tego wydarzenia. Przez ten czas zmieniała swoją formułę, ale cel przyznawania nagród pozostał ten sam – wspieranie polskich przedsiębiorców i wyróżnianie tych najlepszych. Zostają nią uhonorowane przedsiębiorstwa, które przyczyniają się do rozwoju gospodarki, przestrzegają zasad odpowiedzialnego biznesu, promują pozytywny wizerunek Polski oraz stanowią wzór funkcjonowania dla innych firm.

    Relacje z uroczystości można obejrzeć na kanale YouTube Kongresu 590.

    Wojna, sankcje co z tego wynika?

      Wojna jest zupełnie czymś innym i odmiennym dla każdego z nas, w zależności od doświadczeń, jakie spotykają nas samych, znajomych czy wreszcie biznes, w którym działamy. Bez wątpienia przestała być pojęciem abstrakcyjnym, jest olbrzymią katastrofą, która dotyka wielu dziedzin życia. W wykonaniu Rosji jest zaś w czystej postaci barbarzyństwem z elementami ludobójstwa, terroryzmu oraz prymitywnej agresji.

      Wojna zapoczątkowana zbrojną agresją Rosji w Ukrainie trwa już dziewięć miesięcy. Równoległe z konfliktem zbrojnym trwa wojna ekonomiczna, której skutki, szczególnie w obszarze energetyki, będziemy w całej Unii Europejskiej odczuwali coraz mocniej i przez długie lata. Orężem cywilizowanego świata w wojnie z prymitywnym agresorem są m.in. różnorodne sankcje ekonomiczne. Profesor Jeffrey A. Sonnenfeld wraz z grupą ekspertów z Yale Chief Executive Leadership Institute opublikował niedawno raport, z którego m.in. wynika, że wycofywanie się biznesu i sankcje wyniszczają rosyjską gospodarkę zarówno w perspektywie krótkoterminowej, jak i długoterminowej. Pomimo pewnej nieszczelności łańcucha dostaw rosyjski import praktycznie się załamał, a kraj ten stoi przed poważnymi wyzwaniami związanymi z zabezpieczeniem kluczowych czynników produkcji, części i technologii. Raport stawia i uzasadnia tezę, że w wyniku wycofania się biznesu Rosja straciła firmy reprezentujące ok. 40 proc. jej PKB, podsumowując, iż „nie ma dla Rosji drogi wyjścia z ekonomicznego zapomnienia tak długo, jak długo państwa sojusznicze pozostaną zjednoczone w utrzymywaniu i zwiększaniu presji sankcyjnej wobec Rosji”. Presja sankcyjna Unii Europejskiej się zwiększa, ale zwiększa się też inwencja biznesu w omijaniu sankcji. W sierpniu 2022 r. np. Turcja wyeksportowała do Rosji towary o wartości ok. 950 mln dol. – jest to wzrost niemal dwuipółkrotny względem 2021 r. Jednocześnie w tym samym okresie odnotowano skokowy wzrost polskiego eksportu do Turcji. Czy mamy do czynienia z kolejnym cudem gospodarczym? Wydaje się, że odpowiedź jest prozaicznie prosta – jest to efekt omijania systemu sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję, a Turcja jest tylko jednym z krajów, które są przyczółkiem dla firm europejskich w dalszej ekspansji do Rosji i Białorusi. Potrzebny jest zatem zdecydowanie mocniejszy nadzór nad przestrzeganiem sankcji. Państwa członkowskie Unii Europejskiej niewystarczająco angażują się w monitorowanie przestrzegania sankcji przez biznes, dla którego zysk ciągle pozostaje najwyższą wartością, a społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR), etyka biznesu to pojęcia czysto teoretyczne. Reasumując zatem ten wątek, można stwierdzić, że polskie firmy, które omijają sprytnie system sankcji, biorą pośrednio udział w finansowaniu zbrodniczej wojny prowadzonej przez Rosję. Jednocześnie należy podkreślić, że pojawiają się inicjatywy obywatelskie, inicjatywy organizacji pozarządowych, którym nie jest obojętna społeczna wrażliwość. W październiku 2022 r. francuska organizacja pozarządowa Darwin Climax Coalitions z siedzibą w Bordeaux i ukraińska fundacja Razom We Stand wniosły skargę przeciwko TotalEnergies oskarżającej francuski koncern naftowy o współudział w zbrodniach wojennych polegający na pomocy rosyjskiemu wojsku w inwazji w Ukrainie. Obie pozarządowe organizacje zarzucają, że syberyjskie pole gazowe, którego właścicielem jest Total, dostarczało surowiec do paliwa lotniczego, które mogło być użyte przez rosyjskie wojsko atakujące ukraińskich cywili. Paryska prokuratura musi teraz podjąć decyzję o wszczęciu bądź odmowie wszczęcia śledztwa. Skarga jest także próbą weryfikacji odpowiedzialności prawnej zachodnich firm inwestujących w Rosji w związku z toczącą się wojną i popełnianymi przez rosyjskich żołnierzy zbrodniami wojennymi. Total oczywiście zaprzeczył, by dopuścił się jakichkolwiek naruszeń. William Bourdon, jeden z prawników zajmujących się prawami człowieka, reprezentujący organizacje pozarządowe, powiedział, że „bezprecedensowy poziom kontroli medialnej” nad zbrodniami wojennymi w Ukrainie pozbawił firmy działające w Rosji zdolności do powoływania się na niewiedzę, argumentując przy tym, że firma może być finansowo współwinna zbrodni wojennych na mocy artykułu 25 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego, o ile miała wiedzę o czynie, nawet jeśli nie zamierzała go dokonać.

      W Polsce także pojawiają się cenne inicjatywy organizacji pozarządowych, takich jak np. World Anew Foundation, która we współpracy z fundacją z Ukrainy wspiera kobiety walczące w ukraińskiej armii. Jak powiedział Marian Turski, „nie bądź obojętny”, działaj, pomagaj tak jak potrafisz najlepiej, do wojny nie można się przyzwyczaić.

      Maciej Rudnicki
      prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, radca prawny, specjalista z zakresu prawa finansowego, prorektor Akademii Polonijnej, w latach 1997–2001 poseł i wiceminister środowiska

      Luiza Wyrębkowska
      dr nauk prawnych, radca prawny w kancelarii B2RLaw Jankowski, Stroiński, Zięba i Partnerzy. Kieruje praktyką compliance kancelarii. Adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Mazowieckiej Uczelni Publiczne

      Webfleet częścią wizji zrównoważonej mobilności Bridgestone na Targach CES 2023

      Bridgestone zaprezentuje swoją kompleksową wizję zrównoważonej mobilności na targach CES®1.2023 w Las Vegas, w dniach od 5 do 8 stycznia. Wizja ta skoncentrowana jest na poprawie przepływu materiałów, wydajności produktów i świadczeniu usług na żądanie w zakresie mobilności osobistej i flotowej. Webfleet, cieszące się globalnym zaufaniem rozwiązanie Bridgestone do zarządzania flotą, zademonstruje kluczową rolę, jaką odgrywają dane w przyszłej, zrównoważonej mobilności.

      Webfleet analizuje dane w czasie rzeczywistym, dostarczając wiedzę, która pozwala zwiększyć wydajność floty firm o dowolnej wielkości. Webfleet pomaga firmom nie tylko zmaksymalizować efektywność, ale także zredukować koszty, usprawnić obsługę klienta, digitalizować procesy i ograniczyć emisję CO2. Webfleet wspiera również swoich klientów w transformacji floty na pojazdy elektryczne, oferując przejrzyste, oparte na danych raporty wskazujące, które z obecnych pojazdów mogłyby zostać zastąpione modelami elektrycznymi.

      Bridgestone wykorzystuje dane z pojazdów podłączonych do platformy Webfleet jeszcze głębiej, oferując analizy wspierające podmioty zarządzające infrastrukturą drogową we wdrażaniu prewencyjnych działań związanych z utrzymaniem dróg, w usprawnianiu infrastruktury, w ograniczaniu zatorów i tworzeniu inteligentnych planów miejskich.

      Raj Bajaj, wiceprezes Webfleet International, powiedział: „Nasze rozwiązanie do zarządzania flotą pojazdów Webfleet było i pozostaje kluczowym elementem wizji Bridgestone dotyczącej zrównoważonej mobilności. Dane są niezbędne, aby zapewnić zrównoważoną przyszłość mobilności, dlatego cieszymy się, że uczestniczymy w tym globalnym wydarzeniu, jakim jest CES, gdzie możemy pokazać światu pełny potencjał naszych rozwiązań opartych na danych.”

      W ciągu czterech dni targowych, Bridgestone skoncentruje się również na trzech innych kluczowych tematach: odnawialnym kauczuku naturalnym i recyklingu opon, „Smart Corner” – inteligentnych oponach i zawieszeniach pneumatycznych dla pojazdów elektrycznych oraz cyfrowym concierge do zarządzania pojazdami osobowymi i flotowymi.

      Wizja zrównoważonej mobilności Bridgestone wynika z globalnego zobowiązania Bridgestone E8 dotyczącego wartości dla społeczeństwa, klientów i przyszłych pokoleń w ośmiu kluczowych obszarach: Energia, Ekologia, Wydajność, Rozszerzenie, Ekonomia, Emocje, Łatwość i Wzmocnienie.

      Uczestnicy targów CES mogą spotkać się z ekspertami Webfleet na stoisku Bridgestone nr 5867 w West Hall w Las Vegas Convention Center. Dni dla mediów podczas CES 2023 trwają 3 i 4 stycznia 2023, a dla zwiedzających od 5 do 8 stycznia 2023. Więcej informacji można znaleźć na stronie https://www.bridgestoneamericas.com/ces.

      O Webfleet

      Webfleet to cieszące się globalnym zaufaniem rozwiązanie Bridgestone do zarządzania flotą. Ponad 60 tysięcy klientów na całym świecie korzysta z rozwiązań Webfleet, w celu zwiększenia ogólnej wydajności floty, bieżącego wsparcia kierowców, bezpieczeństwa, utrzymania reklamacji i pracowania w sposób bardziej zrównoważony. Od ponad 20 lat Webfleet umożliwia menedżerom flot wgląd w dane, które pomagają im w optymalizacji działań.

      Webfleet realizuje misję firmy Bridgestone Mobility Solutions, która zmierza w kierunku zrównoważonej przyszłości dzięki rozwiązaniom mobilnym opartym na danych, a także przyczynia się do realizacji Zobowiązania Bridgestone E8. To szerokie, globalne zobowiązanie korporacyjne jasno określa wartość, jaką Bridgestone obiecuje dostarczyć społeczeństwu, klientom i przyszłym pokoleniom w ośmiu obszarach: Energia, Ekologia, Wydajność, Rozszerzenie, Ekonomia, Emocje, Łatwość i Wzmocnienie. Stanowią one kompas do wyznaczania priorytetów strategicznych, podejmowania decyzji i działań we wszystkich obszarach działalności firmy.

      Więcej informacji na stronie: webfleet.com. Obserwuj nas na Twitterze: @WebfleetNews. Aby uzyskać więcej informacji na temat Bridgestone w regionie EMIA, odwiedź stronę www.bridgestone-emia.com i Bridgestone Newsroom.

      1CES® jest zarejestrowanym znakiem towarowym Consumer Technology Association (CTA)®  

       

      Wizjoner przedsiębiorczości

        O tym czy trzeba być Wizjonerem, by nasze przedsięwzięcia odnosiły sukcesy, czy wystarczy mieć tylko doświadczenie, opowiada kobieta z listy 100 kobiet roku 2022 magazynu Forbes – Beata Drzazga. Wizjoner przedsiębiorca, twórca wielu firm i prelegent biznesowych konferencji w Polsce i na świecie.

        Czy przedsiębiorca powinien być też wizjonerem czy lepiej gdy jest tylko strategiem?

        Przede wszystkim powinien być Wizjonerem, bo wizja łączy się ze strategią. Strategia musi być powiązana z wizją. Nie możemy mylić tej wizji z wizjonerstwem. Wizja przedsiębiorcy polega na tym, że widzisz coś co planujesz, później do tego dobierasz właściwą strategię i włączasz zespół, który ją realizuje. Wizjonerstwo natomiast to jest coś co jest nowością, jest wprowadzeniem czegoś co jeszcze nie istnieje, co różni się od wszystkiego co do tej pory zostało stworzone. Kiedy ja zaczynałam tworzenie BetaMed SA pomyślałam sobie dlaczego nikt nie wprowadza nowych możliwości opieki nad pacjentami np. w ich domach. Zaczęłam mieć wizje jakby taka usługa dla pacjentów miała wyglądać i jaką wartością byłaby dla rynku zdrowia w Polsce. Tak jak w różnych usługach szkoli się personel jak ma dbać o klientów, tak w służbie zdrowia to samo powinno dotyczyć troski o pacjenta.

        Wizjoner odnosi sukcesy, gdy kieruje się wyobraźnią czy doświadczeniem?

        Przede wszystkim wyobraźnią. Nawet jak ktoś jest młody i brakuje mu doświadczenia najpierw powinien mieć pomysł, wizję. Doświadczenia każdy nabierze pracując i coś tworząc. Ale wyobraźnię i pomysł musimy mieć już w sobie biorąc się za własny biznes. Oczywiście jest też tak, że jeśli jesteś doświadczonym przedsiębiorcą, idziesz swoją drogą to nagle coś cię oświeci i masz pomysł na nowy biznes. Ale jestem zdania, że aby mówić o sobie – wizjoner, musimy się nim urodzić i wprowadzać do świata pomysły, które jeszcze nie istniały.

        Dlaczego mówią o pani Wizjoner?

        Ja całe życie coś chcę zmieniać, ulepszać mam wizje jak coś mogłoby być bardziej pożyteczne, przydatne, przyjemne lub bardziej funkcjonalne, coś czego jeszcze nikt nie wymyślił. Ja uwielbiam wyznaczać nowe trendy, być nestorem tych trendów. I marzę o tym, aby mój trud nie poszedł na marne, by te moje pomysły przydały się innym. Bardzo było mi miło, gdy potwierdził to św.pm. pan Janusz Bryzek, polski naukowiec i przedsiębiorca, inżynier z Doliny Krzemowej powiedział do mnie – Beato, to co ty stworzyłaś i co dalej tworzysz to nic dziwnego bo ty po prostu jesteś Wizjonerem.

        Czy Wizjonerem się rodzimy czy stajemy poprzez obserwacje świata?

        Chyba i tak i tak. Po sobie mogę powiedzieć, że ja urodziłam się Wizjonerem, urodziłam się z pasją dbania o ludzi starszych, ludzi cierpiących i jako dziewczynka wyobrażałam sobie jak im pomóc, jak uczynić ich życie lepszym. Później, gdy zaczęłam pracować w służbie zdrowia zaczęłam zdobywać doświadczenie, zaczęłam wyobrażać sobie jak można by poprawić tę opiekę w zakładach pielęgnacyjnych. Wiedziałam, że wszyscy na tym skorzystają. Ale myślę, że ktoś wraz z obserwacją świata może stać się Wizjonerem jeśli te cechy miał już w sobie.

        Gdzie szukać inspiracji, by mieć wizje?

        Trzeba patrzeć na innych ludzi, jaką drogę oni przeszli, by coś stworzyć. Ale przede wszystkim patrzeć na rynek, czego on potrzebuje i czego jeszcze na świecie nie ma. Wtedy to sobie spróbować zwizualizować i tworzyć. Ale przede wszystkim trzeba mieć chęć stworzenia tego czegoś, mieć niesamowite przekonanie do tego czegoś, że to ma sens. Za każdym razem, gdy zaczynam coś tworzyć dostaje takich skrzydeł, że powtarzam swoim dzieciom „czuje się tak, jakbym świat miała w swoich rękach”. Tą moją radość, błysk w oku uwielbia moja rodzina.

        Dlaczego wielu wizjonerów ponosi porażki, z których nigdy się nie podnosi?

        Dlatego, że szybko tracą wiarę w siebie. Mają za dużo w sobie „wewnętrznego rodzica” a za mało „dziecka”. Dziecko jest ufne i nie zniechęca się łatwo do swoich marzeń. „Rodzic” jest kimś kto stale krytykuje nas, przestrzega, straszy konsekwencjami porażki. Te cechy hamują nas w rozwoju, dodają nam niewiary, podsycają świadomość ryzyka. A ktoś kto ma w sobie dużo „wewnętrznego dziecka”, ale przede wszystkim dużo „dorosłego” jest częściej pozytywny i odważniejszy w działaniu.

         

        Citroen C5 Aircross Hybrid, czyli latający dywan XXI wieku

        To nie jest moje pierwsze spotkanie z SUV-em Citroena. Prawie 2 lata temu miałem okazję jeździć wersją z silnikiem diesla. Minęło jednak trochę czasu i silniki wysokoprężne stały się passe, a dodatkowo producent postanowił zafundować swojemu SUV-owi kurację odmładzającą, a wraz z nią pojawił się hybrydowy układ napędowy Plug-in. Auto tak mną zawładnęło, że zwróciłem je do parku prasowego Citroena nie robiąc ani jednego zdjęcia.

        Tekst: Michał Garbaczuk
        zdjęcia: materiały prasowe Stellantis

        W motoryzacyjnym świecie często mówi się o stylu projektowania samochodów, charakterystycznym dla danej narodowości. Japonia kojarzy się z precyzją i niezawodnością, Niemcy to przede wszystkim trwałość, pragmatyzm, prostota i ergonomia, ale także moc i prędkość. Włochy z kolei to serce, emocje i radość prowadzenia. Z czym kojarzy się Francja? Dla mnie to zdecydowanie design, styl, komfort i tajemnicze słowo „Awangarda” szczególnie dobrze opisujące auta z ojczyzny Szampana.

        Od zawsze inaczej

        Citroen od początku swojego istnienia kroczył własną motoryzacyjną drogą tworząc spektakularne projekty, które z czasem stały się ikonami. Cudownie prosty w konstrukcji 2CV, zjawiskowe DS19 i DS21 wprowadzające rozwiązania techniczne, które popularne stały się kilkadziesiąt lat później, czy model SM, pod którego maską pracował silnik Maserati. Niemniej ważne były także współczesne modele Xantia i C5 wykorzystujące bajecznie komfortowe zwieszenie hydropneumatyczne. Naturalnie nie wszystkie patenty okazały się trafione, ale druga dekada XXI wieku to zdecydowanie czas Citroena, który ponownie rozwinął skrzydła i dumnie kroczy szeroką aleją z wielkim transparentem „Awangarda”.

        Reflektory wpisane w przedni grill, miękkie, spokojne linie nadwozia i powabne krągłości zwracają uwagę. Dwukolorowe nadwozie ozdobione chromowanymi listwami, elementy z tworzyw sztucznych mają za zadanie nie tylko zdobić karoserię, ale także chronić ją przed przypadkowym uszkodzeniem. Po otwarciu drzwi od razu uwagę zwróciłem na przedłużone ku dołowi drzwi chroniące próg przed zabrudzeniem. To bardzo proste rozwiązanie sprawia, że wasze spodnie oraz sukienka waszej damy nigdy nie zostaną pobrudzone błotem, co niestety często zdarza się podczas wysiadania z wysokiego auta.

        Studzienka, Jaśnie Panie…

        Kabina wyposażona została kompletnie. Na pokładzie jest skóra, miłe w dotyku tworzywa oraz morze elektroniki sterującej wszystkim. Grube, mięsiste koło kierownicy aż prosi się, by je czule obejmować, ale największym szokiem są fotele przednie. Fotele Citroena C5 Aircross Hybrid, proszę Państwa, to oddzielny rozdział w historii motoryzacji. Zapewniają tak bajeczny komfort podróżowania, jak jeszcze chyba w żadnym SUV-ie. Są miękkie jak fotele w klubie dla dżentelmenów i pozwalają się prawdziwie odprężyć podczas długich podróży. Oparcia naturalnie nie znają pojęcia „trzymanie boczne”, ale nie zostały stworzone do szybkiego pokonywania zakrętów. Widzieliście kiedyś luksus przemykający nad asfaltem lotem błyskawicy? Ja też nie. Luksus nie lubi pośpiechu. Luksus jest leniwy, nieco zblazowany i nade wszystko sprawia wrażenie wyluzowanego. I dokładnie taki jest Citroen C5 Aircross Hybrid. Jego zawieszenie zdaje się utrzymywać auto kilka centymetrów  ponad nawierzchnią, a amortyzatory informują pasażerów jedynie o większych ubytkach w asfalcie i nadmiernie obluzowanych studzienkach. Robi to jednak dystyngowanie jak najlepiej wychowany lokaj: „Panie, pragnę poinformować, że to była dziura w jezdni.” Albo „ Pst… Jaśnie Panie, pozwalam sobie zaznaczyć, że w tej jezdni są opuszczone studzienki i progi zwalniające.” W kategorii komfortu Citroen zwyczajnie nie ma konkurencji. Jednak jak mówi stare przysłowie: „nie ma róży bez kolców” i w tym przypadku również się sprawdza. Bajeczny komfort wiąże się bowiem z delikatnie mówiąc: niezbyt sportowym zachowaniem w zakrętach. Nadwozie wydatnie przechyla się w ciasnych łukach, dlatego pamiętajcie by po zjeździe z autostrady nieco zwolnić. Przyczepię się też do działania podgrzewania siedzeń, które co prawda podnosi temperaturę siedziska, ale robi to tak, jakby właśnie wybierało się na urlop.

        Rejs w przyszłość

        Testowany przeze mnie Citroen C5 Aircross Hybrid wyposażony został w nowy hybrydowy zespół napędowy plug-in. Oznacza to, że do dyspozycji mamy silnik spalinowy o mocy 181 KM, silnik elektryczny o mocy 110 KM lub obydwa razem. Gdy pracują wspólnie osiągają łączną moc 225 KM i potrafią rozpędzić rodzinnego SUV-a do 100 km/h w czasie 8,7 sekundy i doprowadzić do prędkości maksymalnej 225 km/h. To bardzo szybko, jak na latający dywan. Hybryda Plug-in zdaje się być idealnym rozwiązaniem do codziennej jazdy po mieście, pod warunkiem, że dysponujecie w domu gniazdkiem z którego czerpać będziecie prąd do ładowania akumulatorów. Producent podaje, że C5 Aircross z bateriami „wypełnionymi po brzegi” auto będzie w stanie pokonać dystans nawet 60 kilometrów. No cóż, ja nie jestem w stanie chyba aż tak się wyluzować, by zbliżyć się do tego wyniku, bo udało mi się opróżnić akumulatory w nieco ponad 40 kilometrów, ale i tak uważam, że to bardzo dobry wynik.

        Zespół napędowy został wyposażony w automatyczną 8-biegową skrzynię biegów. Została ona bardzo łagodnie zestrojona i faktycznie zmienia przełożenia lekko i niemal niezauważalnie, a jazda w trybie elektrycznym nabrała zupełnie nowego znaczenia. Kompletna cisza i miękko falujące nadwozie niemal zupełnie odizolowane od nawierzchni, przenosi pasażerów w baśniowy świat. To jakby wyjść za drzwi rzeczywistości i obserwować ten cały zwariowany świat zza grubej szyby. Uważam, że NFZ powinien wysyłać pacjentów chorych na nerwice do „Citroenowego Sanatorium”. W tym aucie jest tak kojąco, że po prostu nie ma opcji, by się czymkolwiek zdenerwować.

        Azyl idealny?

        I można by tak płynąć i płynąć w poszukiwaniu lądu, gdyby nie fakt, że ktoś w fabryce zdecydował, że zbiornik paliwa będzie miał niecałe 40 litrów pojemności. Być może w mieście nie będzie to problemem, bo stacji jest dużo, ale zasięg na autostradzie w granicach 400 kilometrów brzmi jak niezły dowcip. Chciałbym wierzyć, że to celowy zabieg projektantów, by kierowca nie zatracił się do reszty w tym bajecznym komforcie i choć na chwilę opuścił przytulne wnętrze Citroena. A może to po to, by wyskakując na chwilę, znów wracać do niego z okrzykiem: „Jak tu ciepło i przyjemnie!” Może. Zatem proszę dajcie mi fotele, które naprawdę grzeją plecy i pośladki.

        SsangYong Rexton – wciąż dzielnie trzyma ramę

        Pamiętacie ekstrawaganckie modele Ssangyonga sprzed 10 lat? Auta, które skrywając porządną, sprawdzoną technikę zmuszały swoich właścicieli do przemieszczania się ciemnymi ulicami? Pamiętacie? To teraz zapomnijcie o nich, bo producent z Korei Południowej ma ten okres dawno za sobą, a model Rexton G4, który debiutował w 2018 roku właśnie przeszedł udany lifting.

        Tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

        Ktoś na górnych piętrach kwatery głównej SsangYonga w Pyeongtaek zrozumiał, że Europejczycy oprócz wartości jaką daje niezawodna technika, żeby kupić samochód, muszą mieć pewność, że będzie on także dobrze wyglądać. Dobrze dla nas Europejczyków, bo samochody marki Ssangyong nie budzą już takich emocji jak jeszcze kilka lat temu… emocji związanych z wyglądem oczywiście.

        I oto jest  – nowy Rexton. Zaprojektowany zupełnie od nowa samochód, w dalszym ciągu zdradza swój azjatycki rodowód, ale teraz dzięki długości 485 cm długości i prawie dwóm metrom szerokości, wygląda majestatycznie i nowocześnie zarazem. To nowa jakość, która każe głowie wyobrazić go sobie na podjeździe przed domem. Tak, tak, przed domem lub w obszernym garażu, bowiem nowy Rexton szczelnie wypełnia namalowane miejsca na parkingach i w garażach podziemnych.

        Zawodnik wagi ciężkiej w balerinach

        Rexton to duży SUV zbudowany na ramie, który występuje w opcjach pięcio- i siedmioosobowej. To jedna z ostatnich takich konstrukcji na rynku nie licząc Toyoty Land Cruiser, Jeepa Wranglera i kilku pick-upów. Ogromna karoseria, 20-calowe felgi i duży prześwit robią świetne wrażenie. Podobnie jest wewnątrz. Po otwarciu drzwi, przez chwilę zastanawiałem się, czy nie jestem w ukrytej kamerze… Fotele i deska rozdzielcza wykończona pikowaną skórą, aluminiowe listwy, minimalne przerwy między poszczególnymi elementami, idealne spasowanie. Szczeliny pomiędzy elementami są tak równiutkie, że byłbym w stanie uwierzyć, że deska rozdzielcza składana jest przez roboty z wykorzystaniem czujników laserowych, do tego wszystko jest przyjemne w dotyku. I jeszcze ten zapach, który kojarzy się raczej z klasą premium… no jest naprawdę dobrze! Rozstaw osi 2865mm sprawia, że miejsca dla kierowcy i wszystkich pasażerów jest aż nadto. 5 dorosłych osób zmieści się swobodnie, a do bagażnika wejdą spokojnie 4 psy i ekwipunek myśliwski.

        Nawet silnik jest tak odizolowany od kabiny, że do uszu kierowcy docierają jedynie ciche pomruki. Diesel e-XDi o pojemności 2,2 litra jest przy tym całkiem chętny do współpracy i nie brakuje mu wigoru. 204 KM i 441 Nm to wartości bardzo przyzwoite. Rexton G4 nie jest sprinterem, ale nie będzie też zawalidrogą. Ten samochód w końcu waży ponad dwie tony. 8-biegowa automatyczna skrzynia biegów bardzo dobrze radzi sobie z przeniesieniem napędu, a poszczególne przełożenia zmieniane są wręcz niezauważalnie. napęd wszystkich kół AWD z blokadą tylnego mostu i reduktorem posiada 4 tryby jazdy, pozwalające na wjechanie trochę dalej, niż tylko leśny parking. Jedno jest  pewne – będzie budził respekt na drodze, a z motorówką na przyczepie będzie wyglądać rewelacyjnie, tym bardziej, że homologacja mówi o uciągu do 3,5 tony!

        Stara, dobra szkoła…

        Rexton prowadzi się bardzo pewnie. Zaskoczyło mnie nawet, że jak na swoją masę jest całkiem zwinny i nie wygląda na ulicy jak Guliwer wśród Liliputów. Widać jednak, że budzi respekt w innych kierowcach, a z pozycji kierowcy widać większość dachów nie tylko osobówek, ale i crossoverów. Auto zapewnia też ponadprzeciętny komfort resorowania, ale trzeba pamiętać o tym, że Rexton postawiony jest na ramie, a krótkie przeszkody przenoszone są na karoserię. I nie zmieni tego niezależne zawieszenie tylnej osi Multilink, choć na równych asfaltach auto zdaje się płynąć niczym wycieczkowiec po Morzu Karaibskim, a progi zwalniające sygnalizowane są jedynie cichym „puf, puf”. Największe wrażenie robi jednak zużycie paliwa. W mieście komputer wyświetlał wynik 7,8 l/100 km, a na autostradzie nawet 6,9 l/100 km! Przypominam, że Rexton waży 2 tony.

        Auto wyposażono w takie systemy jak: asystent nagłego hamowania, asystent pasa ruchu, klimatyzację z jonizacją powietrza, nawigację z wyświetlaczem 9,2 cala oraz system kamer 360 stopni. Zegary i wskazania komputera pokładowego wyświetla teraz ekran o przekątnej 12,3 cala. Jest asystent ruchu poprzecznego, reflektory Full LED i doświetlanie zakrętów. Dodatkowo dzięki Apple CarPlay  i Google Android Auto, przeniesiemy na ekran aplikacje naszego smartfona.

        I teraz uwaga: Podstawowa, ale wcale nie uboga wersja Crystal wyceniona została na 196 990 zł, a „wszystkomająca” wersja Sapphire 246 990 zł, czyli tyle, ile nie kosztuje żaden konkurent podobnej wielkości. Nie mam pytań.

        Jeep Compass 4xe Plug-in Hybrid, czyli jak legenda off-roadu przechodzi na elektryczność

        Zaostrzające się przepisy dotyczące czystości spalin i nadciągająca elektryfikacja motoryzacji sprawiła, że najbardziej strzeżone bastiony upadają niczym domki z kart. Samochody sportowe stają się bezgłośne i nie da się ich zatankować na stacji, a terenówki znikają z bezdroży. Czy wraz z nadchodzącą elektromobilnością będziemy musieli zapomnieć o wycieczkach poza utwardzone drogi?

        Tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

        Quo vadis Jeepie?
        Bardzo obawiałem się tego, co Unia Europejska zrobiła z Jeepem, no bo jak tak można zapakować do legendy offroadu silniki elektryczne, baterie i udawać, że wszystko jest po staremu? Prawdziwy samochód terenowy powinien przecież mieć duży silnik spalinowy, który najlepiej żeby miał więcej niż 4 cylindry, a do tego obowiązkowo musi mieć mechanizmy różnicowe o zwiększonym tarciu, blokady międzyosiowe i reduktor. Okazuje się jednak, że takich ortodoksyjnych miłośników terenowych wypraw jest już bardzo niewielu, a z legendami to jest tak, że najfajniejsze opowiada zawsze dziadek. Dzisiejsi kierowcy praktycznie nie zjeżdżają z asfaltu, a jeśli im się zdarzy, to największym wyzwaniem może być leśna droga prowadząca do domku nad jeziorem. Część producentów w ogóle zrezygnowała z napędu wszystkich kół, a jedyną cechą, która zdradza terenowy charakter, jest zwiększony prześwit. Ale umówmy się, że to problem tych producentów, a Jeep zawsze był terenowy i to właśnie jego dzielność odróżniała go od konkurencji. Co zatem kryje się pod niebieskim emblematem 4xe?

        Małe serce z rozrusznikiem

        Jeep Compass został hybrydą Plug-in i jeśli nie zapomnimy go wcześniej naładować, to będziemy mogli pojechać nim do lasu, by podziwiać machające do nas radośnie zające, jeże i inne zwierzęta. No już dobrze, żarty na bok. Układ napędowy hybrydowego Jeepa Compassa w wersji S składa się z silnika spalinowego o pojemności 1.3 l, który napędza przednie koła oraz silnika elektrycznego, który odpowiada za napędzanie kół tylnych. Zestaw legitymuje się mocą aż 240 KM! Takie rozwiązanie paradoksalnie sprawiło, że z układu napędowego usunięto elementy, które do tej pory wydawały się niezbędne. Nie ma zatem reduktora, nie ma centralnego mechanizmu różnicowego, nie ma blokady międzyosiowej, nie ma wreszcie wału napędowego biegnącego od skrzyni biegów do tylnej osi. Są za to akumulatory trakcyjne o pojemności 11,4 kW, które zasilają silnik elektryczny i pozwalają poruszać się po mieście nie tylko bezszelestnie, ale też ekologicznie. Producent twierdzi, że Jeep Compass Plug-in Hybrid jest w stanie przejechać 50 kilometrów korzystając jedynie z energii zgromadzonej w bateriach i muszę przyznać, że dokładnie tak jest i to zarówno w mieście, jak i na trasie, przy czym na autostradzie ten dystans jest nieco mniejszy, bo wynosi trochę ponad 35 km. Mechanizm różnicowy na tylnej osi jest w stanie w ułamku sekundy przenieść moc na odpowiednie koło, zapewniając przyczepność i stabilność w różnych warunkach.

        Wciąż się broni

        Łączna moc hybrydy to 240 KM i mimo wysokiej masy własnej Jeepa, wynoszącej prawie 2 tony rozpędza naszego Compassa do 100 km/h w 7,3 sekundy. Wierzcie mi, że to naprawdę czuć jak amerykański SUV nabiera prędkości. Co ważne, samochód jest zrywny i bardzo dobrze przyspiesza praktycznie od każdej prędkości powodując, że wyprzedzanie jest bezpieczne i przyjemne. Nisko położony środek ciężkości sprzyja też precyzji pokonywania zakrętów, jednak muszę za znaczyć, że Jeep, choć kilka lat temu trafił pod władanie włoskiego FIAT-a wciąż zachował amerykańskie geny i przepięknie buja się na szybko pokonywanych łukach. To, co jest wrogiem precyzji, jest z kolei przyjacielem komfortu. Jeep Compass po prostu płynie po drodze jedynie delikatnie zaznaczając nierówności nawierzchni. Jeśli w waszej okolicy ulice przypominają szwajcarski ser, to amerykański SUV będzie wyborem idealnym. Nie do końca rozumiem, co mieli na myśli informatycy piszący program automatycznej skrzyni biegów. Nie mam zastrzeżeń do samej zmiany biegów, bo ta jest płynna, wręcz aksamitna, ale komputer nie wie co ma zrobić po wciśnięciu gazu. Skrzynia miesza biegami, ale nie przekłada się to na przyspieszanie. Dopiero, gdy „kopniemy” w gaz samochód wystrzeliwuje do przodu. Zaczynam wierzyć, że Jeep faktycznie jest autem dla prawdziwego faceta, a ten facet, musi być dobrze wkurzony, by zdecydowanie wydawać polecenia prawą stopą.

        Ale lubi wypić

        Amerykańskie geny dają też o sobie znać przy dystrybutorze. Podczas spokojnej jazdy Jeep Compass zużywa około 8 litrów benzyny na 100 kilometrów, ale jeśli pojedziemy dynamicznie, to komputer natychmiast pokaże 11, 12, a nawet 13 l/100 km. To, co jednak jest zaskakujące, to pojemność zbiornika paliwa. Jeep Compass, który nie był projektowany jako samochód niskoemisyjny musiał oddać akumulatorom część przestrzeni, w której znajdował się zbiornik paliwa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo wielu producentów stosuje takie rozwiązanie, gdyby nie fakt, że do zbiornika da się wlać maksymalnie 27 litrów benzyny! Tak, to nie jest żart. W warunkach miejskich da się na tym przejechać około 500 km, ale na autostradzie już tylko 200!

        Adres: Dolina Krzemowa

        Tegoroczny facelifting popchnął jednak Jeepa w stronę nowych technologii. Zupełnie nowe są multimedia, jak również ekran centrum sterowania wszechświatem. Na pokładzie znajduje się oczywiście Apple CarPlay i Android Auto, a system Uconnect pozwala na zdalne aktualizacje najnowszych danych. Stojący przed domem samochód podłączyć można do asystenta Google lub Amazon Alexa i sprawdzić jego status (poziom naładowania baterii, ilość paliwa) przed rozpoczęciem jazdy.

        Wydaje się, że Jeep bezpowrotnie zatraca swój unikalny terenowy charakter. Dlaczego tak jest? Producenci podążają za preferencjami klientów, którzy coraz częściej szutrowe drogi znają już tylko z rajdowych gier na konsole. Ekologia i dbałość o środowisko sprawiły, że do lasów nie można już wjeżdżać, żeby sobie pojeździć, a rajdy terenowe stają się atrakcją wyłącznie dla największych zapaleńców. Elektryfikacja z pewnością zmieni przeznaczenie samochodów terenowych i SUV-ów, mam tylko nadzieję, że namalowany na przedniej szybie Willis nie będzie w przyszłości jednym elementem przypominającym o dziedzictwie amerykańskiej marki, a „Potwór z Loch Ness” na tylnej szybie nie będzie symbolem czegoś, o czym każdy słyszał, ale nigdy tego nie widział.

        Przywództwo autentyczne

          W czasach każdej zawieruchy sprawdzają się najlepiej kompetencje przywódcze naszych leaderów. Każdy kryzys weryfikuje ich siłę oraz charyzmę. O tym czy przywódcą trzeba się urodzić opowiada Beata Drzazga – przedsiębiorca wizjoner, doradca biznesowy i prelegent konferencji związanych z rynkiem zdrowia i przedsiębiorczością.

          Jakim przywódcą trzeba być, aby stworzyć jedną z największych firm w sektorze zdrowia w Polsce?

          Przede wszystkim przywódcą, który kocha ludzi, nie boi się wyzwań, chce stale się rozwijać i tworzyć. Jak połączymy to wszystko to jest duża szansa na to, że odniesiemy sukces. Oczywiście ludzie jakich sobie dobieramy do pracy z nami są również bardzo ważni, bo ich lojalność, ich chęć utożsamiania się z naszą firmą też wpływa na sukces naszej firmy. Trzeba też być przywódcą, który uczy swoich ludzi pływać, a nie tylko daje im koło ratunkowe. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli chcesz aby twoi pracownicy z pasją zbudowali łódź to naucz ich miłości do morza. Jeśli pracownik pokocha misję i wizję w jakiej będzie brał udział pracując z tobą to będzie bardzo w to zaangażowany i powstanie cudowne dzieło. Widzisz od razu po jego reakcji, że jest to człowiek, który chce iść twoją ścieżką albo nie. Umiejętność dobrania właściwego zespołu jest też bardzo ważną cechą dobrego przywódcy. Przecież ludzie są różni. Niektórzy nadają się do tego by coś współtworzyć, a inni by tylko biernie wykonywać polecenia. I tacy i tacy są bardzo potrzebni, ale przywódca musi wiedzieć jakich powinno być więcej, i gdzie jakich osadzić. Ważne jest, aby przywódca potrafił też pociągnąć ludzi za sobą i jeszcze nauczyć ich jak za tobą nadążyć. Czasem rynek daje nam niesamowitą okazję do rozwoju firmy, ale czasami są zewnętrzne ograniczenia, bo brak odpowiednich ludzi. Dobry przywódca musi wiedzieć jak budować zespół, jak ten zespół prowadzić i jak ten zespół motywować. Dobry leader musi być też wzorem dla swoich ludzi. Wzorem odpowiedzialności, sumienności i ciekawości świata. Leader musi być uważny na pracowników oraz szanować wiedzę swoich ludzi. Przywódca nie jest przecież alfą i omegą, dlatego zbiera ludzi, którzy są ekspertami w swojej dziedzinie. Ważna jest też taka zdrowa pokora przywódcy, który wie, że jego ludzie mają coś co mogą wnieść do projektu. Każdy jest cenny oddzielnie i jeszcze bardziej cenny w grupie. Przywódca musi też być dostępny, aby jego ludzie nie wahali się przyjść do niego zapytać o cokolwiek.

          Czy każda sfera biznesu potrzebuje innych przywódców?

          Każdy biznes wymaga tych samych cech przywódczych, ale później w zależności od dziedziny w jakiej działasz, dopasowujesz specjalistów. Jeśli leader zna się na zarządzaniu, to każdą firmę w każdej dziedzinie będzie potrafił poprowadzić. Tylko musi dobrać właściwych specjalistów, czyli personel o różnej wiedzy i różnych kompetencjach właściwych dla danej branży.

          Jakich przywódców ludzie słuchają, a jakich szanują?

          Szanuje się tych przywódców, którzy są etyczni i którzy szanują innych ludzi, tak pracowników jak i klientów czy kontrahentów. Szanuje się przywódcę, który kiereje się wartościami. Szacunku nie można wymagać, to swoją postawą zasługuje się na ten szacunek. Takich przywódców słuchamy mając do nich szacunek. Natomiast przywódców, którzy łamią zasady etyki, którzy nie liczą się z innymi, którzy są zarozumiali słuchamy, ale z innych pobudek – ze strachu. Uważam, że trzeba tak traktować swoich pracowników, by jeśli odejdą z naszej firmy mówili tylko to co dobre. Taka reputacja głoszona przez naszych pracowników jest najlepszą wizytówką tego jakimi jesteśmy przywódcami.

          Czy przywództwa można się nauczyć, czy trzeba się z nim urodzić?

          Moim zdaniem to jest talent, z którym się rodzimy. Oczywiście można się też tego nauczyć. Jest przecież cała masa szkół, kursów, ale uważam, że tacy przywódcy wyuczeni nigdy nie będą autentyczni. Uważam, że dobry przywódca powinien mieć w sobie też charyzmę, a tego nikt nas nie nauczy.

          Zatrudnia pani ponad 3250 osób i wiele z nich jest z panią od lat, czym kieruje sie taki przywódca?

          Ma być naturalny, ma być sobą, ma też mieć wartości, którymi żyje i daje przykład. Wtedy ludzie są jak przyjaciele, niezależnie na jakim są stanowisku. Nagrodą za tą twoją autentyczność jest ich lojalność. Wtedy nawet gdy nie możesz ich lepiej wynagrodzić, bo czasy są ciężkie, oni trwają przy tobie, bo wiedzą, że jeśli tylko będziesz mógł to zrekompensujesz im to. Tę więź z pracownikami budujesz latami, konsekwentnie. Doceniasz swoich ludzi, inwestujesz w nich w ich rozwój, wynagradzasz, a kiedy są problemy, wiesz, że nie będą uciekać z pokładu, tylko pozostaną na nim, by przeczekać burzę, ratować łódkę.

           

           

          Ważne Informacje

          Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

          Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

          AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

          Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

          Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

          Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

          Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

          Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

          Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

          Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

          Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...