.
Strona główna Blog Strona 103

PANEK CarSharing z promocją Black Weeks -50% na pakiety dobowe i tygodniowe

Operator usługi wynajmu samochodów na minuty, godziny i dni PANEK CarSharing wprowadził promocję na zakup pakietów dobowych i tygodniowych. Akcja wpisuje się w światowy trend czasowego oferowania swoich usług w obniżonych cenach Black Weeks, a obniżka cen sięga 50%.

Black Weeks i kulminacyjny Black Friday są jedną z najpopularniejszych form promocji produktów i usług na świecie. Oferenci prześcigają się w wymyślaniu szalonych promocji, a wśród najbardziej odważnych w tym sezonie znalazł się PANEK CarSharing, który obniżył ceny swoich pakietów dobowych i tygodniowych o połowę, co spowodowało, że obecnie oferuje najtańszą usługę wynajmu samochodów na polskim rynku w ujęciu dobowym. Oferta dotyczy pakietów w grupach ECONOMY, STANDARD i COMFORT, a samochód można wynająć już od kwoty 59,50 zł/dobę. W akcji bierze udział 2500 pojazdów, które dostępne są w strefach na terenie całego kraju.

„Celem akcji promocyjnej jest nie tylko popularyzacja usługi carsharingu wśród Polaków. Zależy nam na dotarciu z ofertą do naszych stałych użytkowników, którym w ten sposób chcemy podziękować za korzystanie z usług wypożyczalni PANEK. Celujemy również w aktywizację klientów, którzy mają zarejestrowaną usługę wynajmu samochodów na minuty, godziny i dni, ale do tej pory jeszcze nie z niej nie skorzystali. Mamy nadzieję, że nasza oferta Black Weeks skłoni cześć z nowych użytkowników do przetestowania nas po okazyjnej cenie. Według statystyk, aż 30% użytkowników PANEK CarSharing korzysta z pakietów czasowych, głównie dobowych. To bardzo wygodna opcja, gdzie samochód jest do dyspozycji przez cały dzień, a rozliczenie podróży następuje wyłącznie na podstawie przejechanych kilometrów” – tłumaczy Leszek Leśniak, Dyrektor Zarządzający PANEK CarSharing. „Obserwujemy systematyczny wzrost liczby użytkowników, którzy okazjonalnie korzystają z auta, szczególnie w sytuacjach awaryjnych, ale także tych, którzy korzystają z samochodów jedynie weekendowo, realizując przejazdy wakacyjne, lub przemieszczając się pomiędzy miastami w celach zarobkowych. Tak często dzieje się w przypadku dużych aglomeracji i mniejszych miast oddalonych od nich o 100 do 200 km. Przykładem mogą być przejazdy z Lublina do Warszawy na początku tygodnia i z powrotem do Lublina w piątki.” – dodaje Leszek Leśniak.

Należy podkreślić, że carsharing jest obecnie najbezpieczniejszą formą przemieszczania się ze wszystkich, wykorzystujących do tego samochody. To użytkownik jest kierowcą pojazdu i sam decyduje o bezpieczeństwie własnym i swoich pasażerów. Pakiety dobowe w PANEK CarSharing są idealnym rozwiązaniem dla każdego, kto potrzebuje samochodu na określony czas oraz doskonałą alternatywą dla tradycyjnych wypożyczalni samochodów. Aby skorzystać z auta wystarczy pobrać na swój smartfon aplikację dostępną w Sklepie Play i na AppStore i zarejestrować się w usłudze postępując zgodnie z przewodnikiem instalacji w aplikacji. Wystarczy podać swoje podstawowe dane, zrobić zdjęcie prawa jazdy oraz selfie potwierdzające tożsamość oraz wybrać jedną z kilku opcji płatności (karta płatnicza, przedpłata, portfel elektroniczny). Można również zarejestrować się w usłudze w jednym z 16 punktów PANEK w całym kraju.

Serum młodości

    Dr n. med. Rafał Kuźlik, współwłaściciel kliniki SaskaMed, mówi o rewolucyjnej metodzie medycznego wykorzystywania osocza bogatopłytkowego (PRP).

    SaskaMed stale rozwija zakres usług, oprócz medycyny estetycznej ważne miejsce zajmuje również chirurgia. Czekacie na supernowoczesnego robota dotworzenia osocza bogatopłytkowego.

    W Polsce wykorzystanie tego urządzenia jest jeszcze rzadkością, natomiast na Zachodzie wyznacza już ono nowe standardy w leczeniu.

    Może pan nam przybliżyć, do czego konkretnie jest wykorzystywane?

    Pobraną od pacjenta krew przygotowuje, odpowiednio ją preparując. Dzieje się to całkowicie automatycznie bez ingerencji człowieka. W ten sposób powstaje osocze bogatopłytkowe całkowicie pozbawione frakcji ubogopłytkowych.

    Do czego się je wykorzystuje?

    Jest to preparat własny, autologiczny, więc bardzo bezpieczny. Zawiera płytki krwi, które po podaniu do organizmu aktywują się i powodują jego regenerację.

    Czyli coś w rodzaju serum młodości?

    No, właściwie można by to tak nazwać. Preparat działa regenerująco, na przykład poprawia gojenie ran, poprawia jakość skóry i włosów. Generalnie regeneruje tkanki, do których zostanie zaaplikowany, i ma bardzo szerokie zastosowanie. Wyjątkowość tego preparatu polega na tym, że jest on całkowicie naturalny. Leczymy się czymś, co w całości pochodzi z naszego organizmu, więc nie ma obaw o odrzucenie lub powikłania. Ma również wyjątkowe działanie w domenie związanej z naszą seksualnością.

    Na czym ono polega?

    Na przywróceniu prawidłowych odczuć seksualnych w przypadku kobiet i leczeniu zaburzeń erekcji u mężczyzn.

    W jaki sposób preparat jest aplikowany pacjentom?

    Miejscowo. Na przykład kobietom cierpiącym na zaburzenia odczuć związanych z orgazmem podaje się w łechtaczkę i okolice przedniej ściany pochwy. Mężczyznom w penisa. Lepsze ukrwienie tkanek, które jest wynikiem zabiegu, powoduje zwiększenie odczuwania, a co za tym idzie – przyjemności z seksu. Oczywiście, zabiegi wykonywane są w znieczuleniu miejscowym. Chciałbym jednak podkreślić, że podanie osocza nie spowoduje natychmiastowego 100 procentowego efektu. Na to trzeba poczekać i dać organizmowi szansę na regenerację i odtworzenie komórek. Chcę jeszcze raz podkreślić, że zastosowanie osocza daje bardzo wysokie prawdopodobieństwo osiągnięcia oczekiwanego rezultatu, a co najważniejsze, w porównaniu z preparatami wytworzonymi sztucznie nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Oczywiście zabieg daje  efekt na kilka miesięcy, po tym czasie można go powtórzyć. Doskonały efekt daje w przypadku przywrócenia lub wzmocnienia orgazmu u kobiet.

    Czy można używać osocza również w ramach medycyny estetycznej twarzy?

    Jak najbardziej. Osocze powoduje regenerację komórek skóry i daje bardzo dobry efekt. Co najważniejsze, bez ryzyka powikłań. Skóra nie dość, że nabiera elastyczności, to jeszcze wolniej się starzeje. Ważna jest też świadomość, że zabiegi, które wykonujemy, nie dzieją się w próżni. U kobiet świadomych swego ciała, dbających o odpowiednią dietę, pielęgnację skóry, efekty systematycznego użycia osocza będą bardziej widoczne. Uprzedzając pytanie: nie ma odpowiedniego wieku do rozpoczęcia kuracji osoczem – to sprawa indywidualna, leżąca w sferze świadomości własnego ciała. Im szybciej zaczniemy o siebie dbać, tym efekt będzie lepszy.

    Wykonujecie również zabiegi liposukcji.

    Tak, ale oczywiście nie pełną, całego ciała w trakcie jednego zabiegu, bo to wymaga warunków szpitalnych w znieczuleniu ogólnym. My wykonujemy liposukcję częściową, na przykład ud lub brzucha czy ramion w znieczuleniu miejscowym.

    Kiedyś mówiło się, że są to kontrowersyjne i niebezpieczne zabiegi.

    Jedynym powikłaniem, oczywiście przy prawidłowo wykonanej liposukcji, bo o takiej mówimy, mogą być zatory tłuszczowe. W tym przypadku tkanka tłuszczowa może dostać się do naczyń krwionośnych i dalej do płuc, powodując zator. W opisanych przypadkach działo się tak tylko w przypadku zabiegów w znieczuleniu ogólnym, natomiast ani razu w trakcie znieczulenia miejscowego, ponieważ pacjent mimo tego, że nie czuje bólu, cały czas jest świadomy i kontroluje swój organizm, a naczynia krwionośne są obkurczone dzięki stosowanemu roztworowi do znieczulenia.

    Niektórzy, a zwłaszcza mężczyźni, liczą na to, że liposukcja da piorunujący efekt zmiany wyglądu.

    Wyjaśnijmy sobie najpierw, że liposukcja nie jest lekiem na odchudzanie. To nie jest tak, że ważę 150 kg, zrobię sobie liposukcję i będę ważył 90 i wyglądał jak Apollo. Tak to nie działa. Odsysanie tłuszczu można wykonać u pacjentów, którzy są do tego odpowiednio przygotowani.

    To znaczy?

    Przygotowali do tego organizm odpowiednią dietą i ćwiczeniami fizycznymi, czyli zrzucili wagę metodami naturalnymi. W takim przypadku liposukcją dokonujemy tylko korekty sylwetki, nadając jej pożądanej smukłości. Usuwamy tłuszcz, którego nie dało się zgubić metodami naturalnymi. W takich przypadkach nie musimy stosować plastyki, czyli wycinania zbędnych płatów skóry. Wystarczą jedynie zabiegi ujędrniające i napinające zwiotczałą skórę, na przykład radiofrekwencja lub fale uderzeniowe.

    Problemem sporej grupy mężczyzn, którzy nie uprawiają sportu, są tzw. damskie piersi. Czy w tym przypadku liposukcja też może być użyteczna?

    Jak najbardziej, ale najpierw musimy sprawdzić, czy zaburzenia wyglądu klatki piersiowej mają podłoże związane jedynie z otłuszczeniem, czy na przykład hormonalne. Jeśli to drugie, to trzeba się upewnić, że nie wynika ono z zaburzeń funkcjonowania prostaty. Jeśli nie hormonalne, to postępowanie jest standardowe, czyli dieta, ćwiczenia i liposukcja. Ewentualny nadmiar skóry, której nie da się usunąć, wycinamy i formujemy kształtną klatkę piersiową. Trzeba jednak pamiętać, że to, jak wyglądamy, nie zależy od lekarza, tylko przede wszystkim od nas samych.

    Bolt inwestuje dodatkowe 10 mln zł w jakość i bezpieczeństwo przejazdów

    Bolt wprowadza szereg zmian operacyjnych, które mają na celu podniesienie bezpieczeństwa i jakości przejazdów. Firma przeznaczy dodatkowe 10 mln zł na otwarcie kilkunastu Punktów Obsługi Kierowców oraz rozwój technologii i procesów weryfikacji współpracujących kierowców. W efekcie na platformie Bolt usługi będą mogli świadczyć tylko kierowcy, którzy dostosują się do zmian.  

    Strategiczna inwestycja w jakość i bezpieczeństwo

    Bolt przeznaczy 10 mln zł na wprowadzenie zmian, które mają na celu podniesienie jakości i bezpieczeństwa przejazdów taksówkami. W ten sposób firma wyznacza nowy standard dla branży w Polsce. Jest to kontynuacja ustawicznych działań firmy, które zmierzają do podnoszenia poziomu bezpieczeństwa i jakości świadczonych usług. Część przedstawionych rozwiązań stanowi wynik rozmów z przedstawicielami instytucji administracji publicznej, w czasie których zespół Bolt wsłuchiwał się w sugestie i oczekiwania ekspertów.

    • Rola lidera na rynku przewozu osób zobowiązuje. Bezpieczeństwo i komfort naszych użytkowniczek i użytkowników od zawsze były naszym priorytetem. Z uwagą dostosowaliśmy naszą codzienną pracę do wymogów centralnych i lokalnych administracji oraz dokonaliśmy znaczących inwestycji w obszarze bezpieczeństwa, regularnie wprowadzając nowe rozwiązania. Postanowiliśmy jednak pójść krok dalej, strategiczna inwestycja pozwoli nam wprowadzić prawdziwą zmianę – wyznaczyć nowy standard dla wszystkich firm z obszaru usług transportu taxi mówi Paweł Kuncicki, Country Manager Bolt w Polsce.

    Zaostrzona weryfikacja aut na platformie

    Podstawową zmianą wynikającą z nowych standardów jest obowiązkowe oznakowanie samochodów, co będzie weryfikowane przez wymóg dostarczenia zdjęcia. Dla użytkowniczek i użytkowników oznacza to, że wszystkie pojazdy na platformie Bolt będą oznakowane jako taksówki, co pozwoli uniknąć jakichkolwiek pomyłek.

    Punkty Obsługi Kierowców w całej Polsce

    Bolt uruchomi również Punkty Obsługi Kierowców. Pierwszy punkt zostanie otwarty już na początku przyszłego roku w Warszawie. Kolejnych 11 powstanie w największych polskich miastach. W punktach kierowcy będą musieli przedstawić konieczne dokumenty, a specjalnie przeszkolony zespół Bolt będzie je szczegółowo weryfikował przed dodaniem do platformy.

    Obowiązkowe identyfikatory kierowców taxi i badania psychologiczne

    Kolejnym wyróżnikiem nowych standardów będzie weryfikacja przez zespół Bolt dodatkowych dokumentów każdego partnerskiego kierowcy. Potwierdzeniem, że partnerzy stosują się do nowych wymagań będzie dostarczenie kopii identyfikatora kierowcy taxi, który musi się znaleźć w widocznym dla pasażerek i pasażerów miejscu w aucie wykonującym przejazd z aplikacją Bolt. Ponadto Bolt będzie weryfikował czy dany kierowca przebył odpowiednie badania psychologiczne i medyczne.

    • Poprzez zaostrzenie wymogów wobec partnerskich kierowców i flot potwierdzamy, że Bolt traktuje poważnie swoje zobowiązania wobec polskich władz i lokalnej społeczności. Tylko zaufanie użytkowniczek i użytkowników pozwoli nam realizować naszą misję poprawy jakości sektora transportu taxi w Polsce mówi Paweł Kuncicki, Country Manager Bolt w Polsce.

    Kierowcy oraz floty mają czas na dostarczenie dokumentów do końca grudnia.

    ***

    Bolt to europejska superaplikacja, której misją jest uczynienie mobilności miejskiej bardziej przystępną, bezpieczną i zrównoważoną.

    Bolt ma 100 milionów klientek i klientów w 45 krajach w Europie i Afryce. Celem firmy jest przyspieszyć rezygnację z prywatnych aut na rzecz współdzielonej mobilności, oferując lepsze rozwiązania dla różnych potrzeb, w tym przewozy, car-sharing i wypożyczalnię hulajnóg oraz dostawę jedzenia i artykułów spożywczych.

    Nowe rozwiązanie dla osiągania wyższych zysków w e-commerce

    Ostatnie lata to punkt zwrotny dla światowej branży e-commerce. Również sprzedaż online za granicę – czyli cross-border e-commerce – to duża szansa na wzrost przychodów i większe zyski dla wielu polskich przedsiębiorców. Aby rozwijać biznes międzynarodowy i chronić profity, warto poważnie podejść do rozliczeń i odpowiednio zarządzać ryzykiem walutowym. Jedno z ciekawszych rozwiązań to lokalne rachunki walutowe w krajach, w których sprzedajemy online. Takie rozwiązanie z polskim serwisem od fintechu Ebury jest dostępne już na 10 rynkach.

    Jak każdy model biznesowy, również handel elektroniczny ma swoją specyfikę w zakresie potrzeb i wymogów dotyczących zarządzania finansami. Dobrym przykładem są chociażby możliwości inkasa środków w krajach, których sprzedajemy towary lub oferujemy usługi.

    Brak możliwości otrzymania środków w walucie kraju, w którym sprzedajemy – we własnym sklepie internetowym lub na marketplace – to realny problem, za którym idą niemałe straty. Wiedzą o tym przedsiębiorcy, sprzedający towary za pośrednictwem internetu kontrahentom w innych krajach, czyli w kanale cross-border e-commerce. Wynika to z reguł i automatycznych procesów stosowanych przez operatorów płatności oraz platformy marketplace. Są one źródłem dodatkowych, zbędnych kosztów dla firm.

    Posiadanie własnego konta w funtach brytyjskich w Wielkiej Brytanii, euro we Francji lub dolarach amerykańskich w Stanach Zjednoczonych zdecydowanie poprawia komfort, szybkość i efektywność kosztową prowadzenia działalności.

    Sprzedawca musi wskazać do rozliczeń konto walutowe i uzgodnić walutę, w jakiej będzie otrzymywać wpływy z marketplace. Gdy konto nie znajduje się w kraju, w którym stosuje się daną walutę, środki i tak zostaną przewalutowane przez operatora płatności, co dla przedsiębiorcy jest zawsze niekorzystne i zmniejsza jego zyski wyjaśnia Maciej Michalski, lider zespołu e-commerce w Ebury Polska. – Dlatego wyszliśmy z rozwiązaniem dotychczas trudno dostępnym w Polsce, które ma ułatwić rozliczenia i ochronić zyski sprzedającego. Nasze lokalne rachunki walutowe działają już na 10 rynkach, w tym w Wielkiej Brytanii, krajach strefy euro, na Węgrzech i w USA, a konta są dostępne na jednej wspólnej platformie z polskojęzycznym serwisem operacyjnym i wsparciem naszych specjalistów.

    Skąd się bierze dodatkowe przewalutowanie u operatorów płatności?

    Dla pośredników w operacjach bankowych kluczowy jest specyficzny numer rachunku np. IBAN, czyli numer rachunku bankowego wyrażony w standardzie międzynarodowym i powiązany z krajem, w którym założone jest dane konto. W przypadku banków z siedzibą w Polsce jest więc poprzedzony skrótem „PL” – nawet jeżeli rachunek jest prowadzony w walucie obcej. Systemy rozliczeniowe rozpoznają ten numer najczęściej jako rachunek w złotych w Polsce i zamiast wybranej waluty, która została przelana na konto firmy (np. euro), otrzymamy złote przeliczone po niekorzystnym kursie.

    Część handlujących w kanale e-commerce niechętnie wymienia całość przychodów na złote. Gdyby pozostawiono im wybór, to mieliby szansę na wymianę walut po korzystniejszych kursach i w najdogodniejszym dla siebie momencie, jak pokazuje przykład naszych klientówpodkreśla ekspert Ebury.

    W wyniku wysokiego spreadu walutowego (czyli różnicy między cenami kupna i sprzedaży waluty) kwoty, które wpływają na konto w złotych po automatycznej operacji przewalutowania – wykonanej przez platformę e-commerce bądź operatora systemu płatniczego – mogą być nawet do kilku proc. niższe w stosunku do tych wymienionych po najlepszym rynkowym kursie.

    Wirtualny IBAN i obsługa w Polsce rozwiązaniem bolączki cross-border e-commerce

    Aby uniknąć przewalutowania, można co prawda spróbować założyć konto bezpośrednio w kraju sprzedaży, np. w Kanadzie albo na Węgrzech, i dzięki temu otrzymywać środki w lokalnej walucie. Jest to jednak czasochłonny i kosztowny proces, zwykle niedostępny m.in. dla małych i średnich polskich przedsiębiorstw.

    Z pomocą przychodzi wirtualny numer rachunku IBAN – rozwiązanie połączone z lokalnymi kontami walutowymi, które udostępnia Ebury jako regulowana instytucja płatnicza. Taki rachunek posiada wszelkie funkcjonalności rachunku bankowego i stanowi korzystne narzędzie rozliczeniowe dla sprzedawców elektronicznych.

    Wirtualny IBAN zapewnia firmom sprzedającym lub kupującym online za granicą bezpieczne otrzymanie zapłaty w walucie danego kraju. Umożliwiają to numery IBAN poprzedzone skrótami przypisanymi na rynku bankowym do konkretnych państw, a co za tym idzie – krajowych walut.

    Globalny fintech Ebury obecnie umożliwia założenie konta i dokonywanie transakcji online bez kosztownego przewalutowania już na 10 rynkach i w takich walutach jak:

    • Wielka Brytania (w funtach brytyjskich, GBP),
    • Węgry (w forintach, HUF),
    • strefa euro (w euro, EUR) – IBAN belgijski, niderlandzki, francuski oraz hiszpański (każdy z nich uprawnia do przeprowadzania transakcji w całej UE bez przewalutowania),
    • Bułgaria (w lewach bułgarskich, BGN),
    • Australia (w dolarach australijskich, AUD),
    • Nowa Zelandia (w dolarach nowozelandzkich, NZD),
    • Kanada (w dolarach kanadyjskich, CAD),
    • Stany Zjednoczone (w dolarach amerykańskich, USD),
    • Hongkong (w dolarach hongkońskich, HKD),
    • Polska (w złotych polskich, PLN) – konto dostępne również dla zagranicznych podmiotów sprzedających produkty polskim klientom.

    Założone konta walutowe są zebrane na jednej wspólnej platformie. Jej polskojęzyczny serwis wyróżnia Ebury na polskim rynku – co ważne, również cały proces rejestracji klientów, ich obsługa, jak i dokumentacja są dostępne w języku polskim. Klienci mogą dodatkowo także uzyskać od fintechu finansowanie zakupów towarów, którymi handlują.

    Polscy przedsiębiorcy będą szukać możliwości zwiększenia eksportu i dywersyfikacji przychodów podkreśla Jakub Makurat, Country Manager Ebury na Polskę, Czechy, Słowacja i kraje bałtyckie. – Zapewniamy im istotny element know-how, czyli rozwiązania, które umożliwiają sprawne rozliczenia, spełniające wszystkie wymagania prawne na danym rynku eksportowym. Będziemy rozwijać usługi w tym zakresie, bo rynek cross border e-commerce ma w Polsce ogromny potencjał rozwoju. Jak sądzę – pod względem wartości i tempa wzrostu jeszcze większy niż e-commerce na rynku krajowym.

    ***

    O Ebury:

    Ebury to globalna instytucja płatnicza, mająca status instytucji pieniądza elektronicznego. Zespół fintechu, liczący ponad 1 400 specjalistów, pracuje w 32 oddziałach oraz biurach zlokalizowanych w 21 krajach na czterech kontynentach. Fintech specjalizuje się w usługach finansowych dla sektora MSP i dużych przedsiębiorstw. Pomaga eksporterom i importerom rozwijać biznes na rynkach zagranicznych, eliminując bariery w obszarze rozliczeń, finansowania handlu, transakcji walutowych oraz zarządzania ryzykiem kursowym.

    Ebury umożliwia transakcje dla firm w ponad 130 walutach (m.in. chiński juan, czeska i szwedzka korona, lira turecka, rupia indyjska, real brazylijski, tajski bat, meksykańskie peso). Prowadzi także konta dla firm w lokalnych walutach w ponad 20 krajach, w tym w Hong Kongu, Kanadzie, Australii, na Węgrzech oraz w Wielkiej Brytanii.

    Ebury jest członkiem Izby Gospodarki Elektronicznej, gdzie działa w grupie roboczej ds. cross-border e-commerce. Firma organizuje liczne inicjatywy edukacyjne dotyczące poszerzania wiedzy przedsiębiorców rozwijających handel zagraniczny online.

    Klasycy polskiej rzeźby

      O godnych uwagi twórcach, których – niesłusznie – nie doceniają kolekcjonerzy i właściciele galerii, opowiada Maria Wollenberg-Kluza.

      Warto przypomnieć sylwetkę świetnego rzeźbiarza Franciszka Masiaka, który urodził się na początku wieku, a zmarł w1993 r. Studiował w latach 30. w pracowni Tadeusza Breyera, gdzie został asystentem. Już przed wojną zyskał uznanie. W konkursie „Sport w sztuce” towarzyszącym olimpiadzie w Berlinie w 1936 r. zdobył wyróżnienie honorowe za rzeźbę „Pływak”, które wręczył mu osobiście… Adolf Hitler.

      Po wojnie wykonywał pomniki i rzeźby sakralne, np. drzwi w kościele przy pl. Narutowicza. Jego piękny „Neptun” stoi przy wejściu do Zachęty. Bardzo lubię też prace przedstawiające dzieci – myślę, że inspirację stanowili dwaj synowie twórcy.

      Niestety, nie przetrwał jego przedwojenny pomnik Unii Lubelskiej w Lublinie, który zburzyli Niemcy. Dla nowej władzy był to temat kontrowersyjny, więc dzieło nie zostało odtworzone. Po wojnie Masiak działał jako dydaktyk w Pracowni Rzeźby Monumentalnej Bohdana Pniewskiego w warszawskiej ASP. Nie trwało to jednak długo, ponieważ było mu nie po drodze z socrealizmem, w dodatku krzywo patrzono na jego twórczość religijną.

      Nadal, już po śmierci artysty, na warszawskich Dynasach funkcjonuje jego wypełniona rzeźbami pracownia utrzymywana przez syna bez żadnej pomocy ze strony władz kultury. Niewielu jest artystów, których twórczość tak bardzo wrosła w przestrzeń publiczną, jak Gustawa Zemły. Byłam jego studentką, a później wielokrotnie przychodził na moje wystawy. Odwiedzałam go też w pracowni na warszawskim Kole, gdzie długo rozmawialiśmy z artystą i jego żoną – historykiem sztuki. To uroczy starszy pan, który już przekroczył dziewięćdziesiątkę. Jego najbardziej znana praca to pomnik Powstańców Śląskich, bardzo nowatorski jak na lata 60. Zaproponował nową, organiczną formułę, gigantyczne skrzydła były czymś zupełnie innym niż dominujące wówczas granitowe figury. Kiedy kilka lat temu oglądałam jego wystawę w Nieborowie, wielkie wrażenie zrobiły na mnie jego prace sakralne. Ato przypomniało mi pewien incydent z aukcji charytatywnej, którą prowadziłam w latach 90. Wśród twórców, którzy ofiarowali swoje dzieła, był Gustaw Zemła. Niestety, jego już wylicytowana praca z patynowanego gipsu, przedstawiająca Chrystusa, spadła i się stłukła. Nie wiedziałam, co zrobić. Zmartwiona zadzwoniłam do autora, który w ogóle się tym nie przejął i powiedział: „Pani Mario, niech pani przywiezie pracę do mnie, a ja ją sam naprawię”. Taka reakcja świadczy o klasie artysty.

      Szczególnie cenię odsłonięty w 1999 r., w 55. rocznicę bitwy pod Monte Cassino, monument przy Ogrodzie Krasińskich w Warszawie. Uskrzydlony pomnik nawiązuje do klasycznej sylwetki Nike.

      Niedawno, w maju tego roku, zmarł kolejny znakomity rzeźbiarz Stanisław Kulon, który miał piękną pracownię w Łomiankach. Jako dziecko wspólnie z bratem uciekł z Uralu, gdzie wywieziona została jego rodzina. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie jego „Sybirska Droga Krzyżowa”. Był to jeden z klasyków polskiej rzeźby, przez wiele lat pracował w warszawskiej ASP, najpierw jako asystent, a później profesor Wydziału Rzeźby.

      spisał Piotr Cegłowski

      Niepozorna limuzyna

        Jeszcze nie tak dawno trudno było sobie wyobrazić biznesmena lub ważnego managera w innym niż limuzyna samochodzie. Dziś bywa różnie, bo luźniej traktujemy zwyczaje, a poza tym doszły SUV-y i crossovery, w których takie osoby równie dobrze mogą być postrzegane.

        Oczywiście pod warunkiem, że auto jest prestiżowej marki. Co prawda, obecnie niemal każdy producent ma w swojej ofercie drogiego SUV-a, ale w pewnych środowiskach nie każda marka jest traktowana jako prestiżowa. Takich obaw z pewnością nie musi mieć Lexus, który przebojem wdarł się do grupy luksusowych pojazdów, a jednym z interesujących modeli jest sedan serii ES. Występuje on w kilku wersjach silnikowych. Tym razem usiadłem za kierownicą modelu z napędem hybrydowym 300h w wydaniu F Sport. 5 metrowej długości limuzyna ma klasyczne proporcje i opływową sylwetkę, w zasadzie charakterystyczną dla tej klasy samochodów. Agresywności dodaje jej wygląd przodu z wieloma ostrymi kształtami świateł i grilla, po bokach równie ostre zakończenie chromowanego obramowania okien, natomiast z tyłu specyficznie osadzony spojler. Nie jestem pewien, czy wybrałbym czarne felgi, ale skoro taka jest moda, to OK. Podoba mi się duża szerokość drugiej pary drzwi, bo w niektórych autach wyglądają jak zło konieczne. To nie zmienia faktu, że zwłaszcza one mogłyby się nieco szerzej otwierać. Mimo iż ES jest znacznie niższy od crossovera, wsiada się wygodnie. Z przodu krawędź dachu jest na wysokości 128 cm od podłoża, z tyłu, w obszarze, w którym wsuwamy głowę, wsiadając, jest zaledwie 1 cm niżej. Wnętrze kolorystycznie jest ładne, ale design nie jest w moim guście. Przede wszystkim nie podoba mi się umieszczenie dwóch przełączników wychodzących po obu stronach obudowy zegarów. Ogólnie różnych przełączników pozostawiono na tablicy rozdzielczej sporo jak na dzisiejsze czasy, ale przecież nie jest to auto młodzieżowe, więc z pewnością właśnie to będzie chwalone, a komu nie odpowiada, ten może korzystać z monitora dotykowego albo z pada. Tuż za nim znajduje się schowek, którego zamknięcie będące podłokietnikiem magicznie się otwiera: albo na stronę kierowcy, albo na stronę pasażera. Proste, a cieszy.

        Przy rozstawie osi 287 cm miejsca jest pod dostatkiem dla wszystkich podróżujących. Nie przeszkadzają nawet wykończenia foteli twardym plastikiem przed kolanami pasażerów. Jednym słowem wnętrze zapewnia dobry komfort jazdy. Ale nie mniej ważnym jego elementem jest charakterystyka zawieszenia. Po teście licznych SUV-ów i crossoverów odetchnąłem z ulgą, najprawdopodobniej dzięki adaptacyjnemu zawieszeniu o zmiennej sztywności (AVS) auto łyka nierówności, jakby ich nie było. Pierwsza faza tłumienia jest tak delikatna, że prawie nie czujemy ciosów, jakie przyjmują opony i zawieszenie podczas jazdy po wybojach. To sprawia, że podróżowanie ES-em jest bardzo przyjemne i nie męczy podczas dłuższych podróży. Oczywiście jest to też efekt dobrego wyciszenia. Nie licząc momentów, w których przekładnia E-CVT zmusza silnik do pracy na wysokich obrotach, poziom hałasu jest tak niski, że – podobnie jak w elektryku – słyszymy przede wszystkim świst wiatru. Podczas jazdy miejskiej, kiedy w korku podjeżdżamy po 2–3 metry, też jest cicho, bo auto przesuwa się dzięki silnikowi elektrycznemu. Nic dziwnego, że średnie zużycie paliwa kształtuje się na poziomie auta segmentu A-B. Według normy WLTP jest to 5,2–5,8 l/100 km. Realia są mniej optymistyczne, bo komputer pokładowy wylicza ok. 7 l/100 km. Z kolei w temacie przyspieszenia jest akurat odwrotnie, przynajmniej jeśli chodzi o wrażenie. Producent podaje 8,9 s do setki, a w praktyce wydaje się, że ruszamy szybciej. 218-konna, spalinowo – elektryczna hybryda z łatwością radzi sobie z masą 1725 kg. Tak więc F Sport Edition w równym stopniu odnosi się do wyglądu, co do osiągów – nawet jeśli nie są jakieś powalające. Zresztą ważniejsza od nich jest zdolność pokonywania zakrętów na śliskiej, luźnej nawierzchni. Pod tym względem jest to jedno z najlepiej prowadzących się aut przednionapędowych. Trzeba jednak pamiętać, że fizyki nie oszukamy; ciężki zespół napędowy z przodu oznacza co najmniej lekką podsterowność. Oczywiście, tak wzorowe prowadzenie wspierane jest systemami elektronicznymi. Właściwie to są one wszędobylskie. O ile nie jestem wielkim fanem systemów automatycznego parkowania, o tyle system monitorowania ruchu poprzecznego podczas cofania z funkcją wykrywania pieszego (RCTAB) jest nieoceniony. Z pewnością docenilibyśmy też systemy związane z bezpieczeństwem jazdy oraz obecność 10 poduszek gazowych w standardzie, ale nikomu nie życzymy, by przekonał się o ich zaletach. Warto wspomnieć, że ta dość niepozorna limuzyna przekonała do siebie już ponad 2,75 mln nabywców na całym świecie. Cena testowanej wersji to 302 tys. zł.

        Wojciech Sierpowski

        Ruszyły zamówienia na nowego Citroëna c4 x i elektrycznego ë-c4 x

        Już można składać zamówienia na nowego C4 X i elektrycznego ë-C4 X, które miały swoją oficjalną premierę w czerwcu 2022 r. Modele C4 X i elektryczny ë-C4 X to nowa, atrakcyjna i przystępna cenowo oferta w gamie Citroëna przeznaczona dla klientów, którzy szukają atrakcyjnej alternatywy dla kompaktowych sedanów i SUV-ów. Łączą elegancką sylwetkę fastbacka z nowoczesnym wyglądem SUV-a i ponadczasowym wyrafinowaniem oraz przestronnym wnętrzem sedana. Ceny zaczynają się od 106 600 PLN brutto.

        W ofercie, dostępne będą dwa silniki benzynowe PureTech i silnik wysokoprężny BlueHDi dla C4 X, a także silnik w 100% elektryczny dla ë-C4 X. To wyróżniająca się oferta w tym segmencie, która służyć będzie przyspieszeniu transformacji energetycznej marki.

        Zasięg elektrycznego ë-C4 X wynosi do 360 km w cyklu WLTP. Samochód jest wyposażony w silnik elektryczny o mocy 100 kW / 136 KM. Oferuje również możliwość szybkiego doładowania akumulatora i zwiększenia zasięgu o 100 km w ciągu zaledwie 10 minut za pomocą ładowarki 100 kW DC.

        C4 X i ë-C4 X trafią do salonów sprzedaży w pierwszym kwartale 2023 r.

        Kreator uśmiechu

           

          Wygląd naszych zębów wpływa na odczucia i wrażenia osoby, która rozmawia z nami, więc siłą rzeczy przekłada się na nasze relacje osobiste, biznesowe i finalnie nasz sukces zawodowy. Nawet sam kolor zębów ma ogromny wpływ na to jak jesteśmy postrzegani – mówi doktor Michał Kort.

          Zdaje się, że wykreowanie nowego uśmiechu to wcale nie taka prosta sprawa. Jak to się robi dziś w czasach, gdy technologia udoskonala wszystko?

          Wymaga to znajomości trzech dziedzin: implantologii, protetyki i ortodoncji. A to znaczy, że musieliśmy opanować dość dużo specjalistycznych technologii. Na przykład, we współpracy z Politechniką Białostocką opracowaliśmy autorski program rekonstrukcji zgryzu (Implantik Digital Prosthetic Protocol). Jesteśmy jedną z pierwszych polskich firm, która posiada systemy do skanowania twarzy.  Posiadamy też, coś wyjątkowego – specjalną strefę wellness, gdzie wykonujemy zabiegi, które uzupełniają efekty zabiegów stomatologicznych, co ułatwia regenerację po zabiegach chirurgicznych. Dodam, że w sumie wszczepiliśmyokoło 5000 implantów oraz wykonaliśmy ponad 10 000 koron z tlenku cyrkonu.

          W sensie technologicznym oferujemy pacjentom praktycznie wszystko co można. Ale mamy też świadomość, że to nie zawsze wystarcza. Musimy się starać jeszcze bardziej. Dla pacjenta wizyta musi być komfortowa, musi też być pozytywnym wspomnieniem. Dbamy więc o rzeczy oczywiste, takie jak parking. Zauważłyliśmy też, że wielu naszych pacjentów przyjeżdża z daleka. Dlatego uznaliśmy, że musimy zapewnić im bazę noclegową, ponieważ  większości zabiegów protetycznych nie można wykonać w ciągu jednego dnia. Baza noclegowa to nie tylko komfort dla nich, to również ułatwienie dla lekarzy – to że pacjenci są cały czas dostępni przekłada się na lepszą jakość procesu leczenia.

          Już od wielu lat dostępne są domowe metody pozwalające na to, by dużą cześć leczenia ortodontycznego pacjent prowadził samodzielnie w domu. Pozwalają one na spore oszczędności, a przecież dziś wszyscy szukamy oszczędności.

          Bardzo się cieszę, że pan poruszył ten temat. Nie będę tu wymieniać producentów i nazw handlowych, ale chciałbym wyraźnie powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem tych domowych metod. Polegają one na tym, że pacjent dostaje wykonane specjalnie dla niego nakładki, których używa samodzielnie w domu. Problem polega na tym, że pacjent nie jest w stanie ocenić, czy leczenie przebiega prawidłowo. Wtedy pojawia się bardzo ważne pytanie – gdzie leży odpowiedzialność. To jest niestety bardzo szeroki temat i pacjent musi mieć świadomość, że cena to nie wszystko. Moim zdaniem, prawie w każdym przypadku potrzebne jest całościowe podejście do procesu leczenia. Dlatego, gdy tworzymy nowy uśmiech, ważna jest nie tylko estetyka, ale również jego funkcjonalność. Musimy stosować narzędzia, które pozwalają nam dostosować funkcję zgryzu i estetykę do indywidualnych cech danego pacjenta. Dzięki temu zwiększamy wytrzymałość uzupełnienia protetycznego i zabezpieczamy pacjenta przed różnymi schorzeniami, zwłaszcza związanymi ze stawem skroniowo żuchwowym i nieprawidłowym napięciem mięśniowym.

          Wszyscy wiemy, że kompleksowe usługi stomatologiczne nie są tanie. Jednak pacjentów nie brakuje, jakie są ich motywacje, czy chodzi im tylko o ładne zęby i uśmiech? 

          Wygląd naszych zębów wpływa na odczucia i wrażenia osoby, która rozmawia z nami, więc siłą rzeczy przekłada się na nasze relacje osobiste, biznesowe i finalnie nasz sukces zawodowy. Nawet sam kolor zębów ma ogromny wpływ na to jak jesteśmy postrzegani. Implantolog powinien rozpocząć pracę, od zastosowania specjalnego programu komputerowego, który symuluje zmiany stanu uzębienia jego pacjenta. Zdjęcia, które są generowane przez ten program robią z reguły ogromne wrażenie na każdym. Poza tym pamiętajmy, że zdrowe zęby są wizytówką naszego zdrowia i prawdę mówiąc również statusu społecznego. Pacjenci mówią mi często, że te zabiegi traktują jako inwestycję w siebie. I wiedzą, że ta inwestycja się zwróci. Nie tylko w sensie finansowym. Mając zdrowe zęby jesteśmy szczęśliwsi i mamy więcej pozytywnej energii.

          Pamiętajmy też o tym, że rozwój technologii powoduje, że kompleksowe usługi stomatologiczne są coraz bardziej dostępne. Technologie stają się tylko dojrzalsze, ich rozwój ostatnio nieco zwolnił, wygasają niektóre patenty, a więc zaostrza się konkurencja między producentami. To jest zawsze dobre dla pacjenta, spodziewam się więc, że w najbliższych latach będziemy mieli do czynienia z dynamicznym rozwojem rynku usług implantologicznych, a laboratoria będą musiały bardzo dbać o jakość i wyszkolenie personelu, aby sprostać wymaganiom pacjentów.

          Ważne Informacje

          Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

          Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

          Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

          Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

          XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

          XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

          Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

          Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

          Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

          Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

          III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

          Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...