Nowe BMW iX3 to auto, po spotkaniu z którym człowiek przez chwilę szuka odpowiednich słów, po czym wypowiada jedyne, jakie przychodzą mu do głowy: „Mein Gott!”.
Autor: Michał Garbaczuk
Bo oto BMW stworzyło elektrycznego SUV-a, który nie tylko wyznacza nowy kierunek rozwoju marki, ale też przypomina, że lewy pas autostrady od zawsze był naturalnym środowiskiem samochodów z Monachium. Nawet jeśli zamiast benzyny potrzebują teraz prądu.
Przyznam się do czegoś. Od wielu lat jeżdżę samochodami elektrycznymi. Obserwuję rozwój technologii, zmieniające się możliwości akumulatorów, rosnące moce ładowania i kolejne generacje napędów. Widziałem już naprawdę wiele. Elektryki szybkie, luksusowe, oszczędne, komfortowe, a także takie, których największą zaletą było to, że po zakończeniu testu mogłem oddać kluczyki.
I wydawało mi się, że niewiele jest mnie jeszcze w stanie zaskoczyć. A potem wsiadłem do nowego BMW iX3 50 xDrive. O ja pierdziuuu! Przepraszam za tę mało wyszukaną formę ekspresji, ale czasami dziennikarska elegancja musi ustąpić miejsca autentycznym emocjom. Bo to, co zrobili inżynierowie z Monachium, zasługuje na naprawdę solidne brawa.

Neue Klasse. Nazwa zobowiązuje
BMW nieprzypadkowo sięgnęło po określenie Neue Klasse. To nazwa głęboko zakorzeniona w historii marki, nawiązująca do samochodów, które w latach 60. ubiegłego wieku pomogły zdefiniować jej nowoczesny charakter.
Dzisiaj historia zatacza koło. Tyle że zamiast rewolucji w świecie silników spalinowych mamy rewolucję elektryczną. I muszę przyznać, że nowy iX3 wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać samochód otwierający kolejny rozdział historii BMW. Jest odważny, charakterystyczny, nieco kontrowersyjny, ale przede wszystkim nie da się przejść obok niego obojętnie. Oczywiście znajdą się tacy, którzy będą narzekać na stylistykę. Bo przecież w motoryzacji nic nie jednoczy internetowych ekspertów tak skutecznie jak możliwość skrytykowania nowego BMW.
Pamiętam doskonale czasy, kiedy niemal wszyscy znawcy samochodowego piękna „wieszali psy” na Chrisie Bangle’u. Jego BMW serii 7 E65 i seria 5 E60 wywoływały emocje porównywalne z ogłoszeniem, że od jutra bawarskie samochody będą miały napęd wyłącznie na przednie koła.
A dzisiaj? O ile tamta siódemka wciąż wydaje mi się nieco zbyt ciężka stylistycznie, o tyle E60 zestarzała się znakomicie. Powiem więcej, uważam ją za jednego z najładniejszych sedanów swojej epoki. Dlatego z ocenianiem stylistyki nowego iX3 proponuję trochę poczekać. Mnie osobiście bardzo odpowiada. Widzę w nim mnóstwo odniesień do klasycznych BMW. Wąskie, pionowo zorientowane nerki przywołują wspomnienie legendarnego modelu 2002 ti, a oszczędna forma nadwozia jest jednocześnie nowoczesna i zaskakująco elegancka. To samochód, który ma własną tożsamość. Nie próbuje udawać spalinowego SUV-a, nie jest też kolejnym bezkształtnym elektrycznym mydłem. Jest po prostu BMW. Tyle że z przyszłości.

Witajcie na pokładzie statku kosmicznego
Jeśli nadwozie stanowi zapowiedź zmian, to wnętrze jest już pełnoprawną deklaracją technologicznej rewolucji. Mein Gott, co tu się wydarzyło! Pierwsze spojrzenie na deskę rozdzielczą wystarczy, żeby zrozumieć, że projektanci dostali wyjątkowo dużo swobody. Ale co najważniejsze, nie wykorzystali jej wyłącznie do tworzenia efektownych gadżetów.
Nowy kokpit jest ultranowoczesny, a jednocześnie bardzo logiczny. Największe wrażenie robi kierownica. Jej nietypowy kształt i charakterystyczne, niemal pionowe ramiona wyglądają jak element wyposażenia futurystycznego pojazdu. Początkowo można się zastanawiać, czy projektanci przypadkiem nie przesadzili, ale wystarczy kilka kilometrów, żeby zrozumieć, że nie jest to wyłącznie stylistyczna ekstrawagancja.
Do tego dochodzi system Panoramic Vision, wyświetlający najważniejsze informacje u podstawy przedniej szyby oraz centralny ekran delikatnie zwrócony w stronę kierowcy. I tutaj pojawia się piękny ukłon w stronę tradycji. Przez dziesięciolecia BMW słynęło z kokpitów zorientowanych na kierowcę. Centralne konsole były charakterystycznie pochylone, podkreślając, że to właśnie osoba siedząca za kierownicą jest najważniejsza. Ergonomia i sportowy charakter szły ze sobą w parze. Nowe iX3 wraca do tej filozofii, ale interpretuje ją na miarę XXI wieku.
A fotele? Cóż, są fenomenalne. Wygodne, świetnie wyprofilowane, doskonale podtrzymujące ciało i zapewniające komfort nawet podczas wielogodzinnej podróży. Mam tylko pewien problem. Są tak komfortowe, tak odprężające, że chwilami można zapomnieć, iż siedzimy w BMW. Gdyby nie znaczek na kierownicy, można by pomyśleć, że trafiliśmy do luksusowego modelu konkurencyjnej marki ze Stuttgartu.
I teraz sam nie wiem, czy właśnie znalazłem wadę, czy może jedną z największych zalet nowego iX3. Bo przecież kto powiedział, że BMW musi być twarde, bezkompromisowe i wymagać od kierowcy poświęceń? Klienci się zmieniają, oczekiwania również. A BMW najwyraźniej doskonale to rozumie.

Lewy pas jest jego naturalnym środowiskiem
Przejdźmy jednak do tego, co w samochodach z Monachium zawsze interesowało mnie najbardziej. Do jazdy. I tutaj kończą się wszelkie wątpliwości. Nowe iX3 jest najprawdziwszym BMW. Takim, które kocha autostrady, wysokie prędkości i długie podróże. Mam wręcz wrażenie, że inżynierowie projektowali ten samochód z jednym, bardzo konkretnym założeniem: ma pojawiać się innym kierowcom w tylnym lusterku.
I trzeba przyznać, że zadanie wykonali wzorowo. Dwa silniki elektryczne generują łącznie 469 KM i 645 Nm momentu obrotowego. Napęd na cztery koła xDrive zapewnia znakomitą trakcję, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 4,9 sekundy.
Ale ponownie, jak to zwykle bywa w przypadku naprawdę dobrych samochodów, same liczby nie oddają całego charakteru maszyny. Największe wrażenie robi sposób nabierania prędkości. BMW rozpędza się soczyście, zdecydowanie, z absolutną pewnością siebie. Niezależnie od tego, czy ruszamy spod świateł, czy przyspieszamy podczas jazdy autostradowej, reakcja jest natychmiastowa. Nie ma żadnego zastanawiania się, żadnej zwłoki. Jest polecenie i jest wykonanie.
A przy tym wszystkim iX3 prowadzi się z precyzją, która pozwala zapomnieć o jego gabarytach i masie. Jest stabilne, przewidywalne, znakomicie trzyma obrany tor jazdy i daje kierowcy ogromne poczucie kontroli. Do tego dochodzi doskonale pracujący układ hamulcowy, który potrafi skutecznie wytracać prędkość, nie zaburzając płynności jazdy. To właśnie tutaj widać, że BMW nie zapomniało, czym powinien być samochód tej marki. Może być elektryczny. Może być luksusowy. Może mieć kokpit przypominający centrum dowodzenia statkiem kosmicznym. Ale przede wszystkim musi znakomicie jeździć. I jeździ.
Czterysta kilometrów bez nerwowego zerkania na baterię
A teraz przejdźmy do czegoś, co w przypadku samochodów elektrycznych ma fundamentalne znaczenie – zasięg. Nie ten katalogowy, osiągany w idealnych warunkach, przy sprzyjającej temperaturze i prędkościach, z jakimi przeciętny kierowca porusza się po osiedlowej uliczce. Mówię o prawdziwej autostradzie. Takiej, na której można jechać 140 km/h i nie zastanawiać się co kilka minut, czy przypadkiem nie trzeba będzie zjechać do ładowarki.
Nowe BMW iX3 pokazuje tutaj klasę. Podczas testu przekonaliśmy się, że pokonanie blisko 400 kilometrów z autostradową prędkością nie stanowi dla niego problemu. To oznacza, że podróż z Warszawy do Krakowa można zaplanować bez przymusowego postoju na ładowanie. Przy odpowiednich warunkach również Trójmiasto staje się celem osiągalnym za jednym zamachem. I to jest naprawdę duża rzecz, bo choć elektromobilność rozwija się w imponującym tempie, wciąż nie jest oczywiste, że duży elektryczny SUV będzie w stanie przejechać autostradą 350 kilometrów bez ładowania. Wiele samochodów nadal ma z tym problem. A przecież nie po to kupujemy mocnego, luksusowego SUV-a, żeby później podróżować prawym pasem za ciężarówkami, obsesyjnie kontrolując wskazania zużycia energii.
Duży akumulator o pojemności użytkowej 108,7 kWh, nowa architektura 800-woltowa i zaawansowane zarządzanie energią pozwoliły stworzyć samochód, który nie wymaga od kierowcy ciągłego dostosowywania stylu jazdy do ograniczeń technologii. Wreszcie to technologia zaczyna dostosowywać się do kierowcy.

Symfoniczny metal w klasie biznes
Nie mogę pominąć jeszcze jednego elementu wyposażenia, który dla mnie ma znaczenie niemal równie duże jak osiągi. Jestem fanem dobrego brzmienia i nie wyobrażam sobie samochodu tej klasy, w którym zestaw nagłośnienia nie potrafiłby zapewnić prawdziwej muzycznej przyjemności. Na szczęście BMW postawiło na Harman Kardon, z którym od lat tworzy spektakularne systemy grające.
Ten w iX3 Neue Klasse ma odpowiedni zapas mocy, świetną szczegółowość i bardzo przyjemną charakterystykę dźwięku. Potrafi zagrać subtelnie, kiedy trzeba, ale również pokazać pazur. A że podczas testów lubię słuchać symfonicznego metalu, poprzeczka została ustawiona wysoko. Potężne partie gitarowe, rozbudowane aranżacje orkiestrowe, mocna perkusja i operowe wokale brzmią mięsiście, detalicznie i niezwykle elegancko. Nawet przy wysokiej głośności dźwięk pozostaje uporządkowany, a poszczególne instrumenty nie walczą ze sobą o uwagę słuchacza.
Samochód z przyszłości, infrastruktura z przeszłości
Czy zatem nowe iX3 ma jakieś wady? Oczywiście można szukać drobiazgów. Dyskutować o stylistyce, przyzwyczajać się do nowego sposobu obsługi czy zastanawiać, czy fotele nie są przypadkiem zbyt komfortowe jak na sportowe DNA marki.
Ale największy problem pojawia się wtedy, kiedy trzeba samochód naładować i, co szczególnie irytujące, nie jest to wina BMW. Nowe iX3 potrafi przyjmować prąd z mocą do 400 kW. W odpowiednich warunkach wystarczy około 10 minut, żeby uzupełnić energię na setki kolejnych kilometrów. Brzmi fantastycznie. Tyle że rzeczywistość publicznej infrastruktury ładowania potrafi skutecznie ostudzić entuzjazm.
Bo albo ładowarka nie działa, albo terminal płatniczy odmawia współpracy, albo czytnik RFID ma akurat gorszy dzień. Czasami problemem jest aplikacja, czasami połączenie z samochodem, a kiedy wreszcie wszystko zadziała, okazuje się, że deklarowana na obudowie moc ładowania ma z rzeczywistością dość luźny związek.
I człowiek stoi przy tym technologicznym cudzie, który potrafi niemal wszystko, zastanawiając się, dlaczego rozpoczęcie ładowania wymaga czasem większego zaangażowania niż uruchomienie reaktora jądrowego.
To oczywiście problem całego rynku, nie tylko BMW, ale właśnie w przypadku tak zaawansowanych samochodów kontrast pomiędzy możliwościami pojazdu a niedoskonałością infrastruktury staje się szczególnie widoczny. Technologia motoryzacyjna wyraźnie wyprzedziła otoczenie, w którym przyszło jej funkcjonować.I oby to otoczenie jak najszybciej nadrobiło zaległości.

Czy wydałbym na niego własne pieniądze?
To pytanie zadaję sobie po każdym teście samochodu, który robi na mnie szczególne wrażenie, bo zachwycać się cudzą maszyną jest łatwo. Znacznie trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście chciałoby się mieć ją we własnym garażu.
W przypadku nowego BMW iX3 50 xDrive Neue Klasse odpowiedź jest zaskakująco prosta. Zdecydowanie tak.I nie chodzi wyłącznie o imponujące osiągi, znakomity zasięg czy technologiczne fajerwerki we wnętrzu. Chodzi o to, że BMW stworzyło samochód kompletny, taki, który świetnie wygląda, znakomicie jeździ, zapewnia wysoki komfort i pozwala podróżować na długich dystansach bez poczucia, że korzystanie z napędu elektrycznego wymaga nieustannych kompromisów.
Co więcej, nowe iX3 ma w sobie coś, czego nie da się wyrazić liczbami – charyzmę. To samochód, który przyciąga spojrzenia, budzi zainteresowanie i będzie budował prestiż swojego właściciela. Nie przez ostentację, lecz przez nowoczesność, odwagę i wyraźnie zaznaczoną indywidualność. Neue Klasse jest więc czymś więcej niż marketingową nazwą nowej generacji samochodów BMW. To obietnica, że przyszłość motoryzacji może być naprawdę ekscytująca.
A jeśli tak mają wyglądać elektryczne samochody kolejnych lat, to nawet ja, człowiek wychowany na dźwięku silników spalinowych, zaczynam patrzeć na tę przyszłość z coraz większym optymizmem.


















