.
Strona główna Blog Strona 83

Równanie jest proste

Eksperci e2V / Ekovoltis tworzą społeczność zrzeszoną wokół wspólnego celu, jakim jest ochrona środowiska naturalnego. Weszli w rolę przewodnika na ścieżce zrównoważonego rozwoju, tworzą nowoczesne rozwiązania z segmentu greentech, które umożliwiają zakup zielonej, przyjaznej dla środowiska energii, na przejrzystych warunkach i w prosty sposób. Oto dwanaście argumentów ekspertów e2V – zarówno ekologicznych, jak i ekonomicznych – przemawiających za transformacją energetyczną

1. Ochrona środowiska

Energia z odnawialnych źródeł jest jednym z kluczowych rozwiązań w ramach walki z postępującą katastrofą klimatyczną. Zielona energia jest bezpieczna dla środowiska, podczas gdy nie tylko samo spalanie paliw kopalnych (węgla, gazu ziemnego i ropy naftowej), lecz także procesy ich pozyskiwania prowadzą do ogromnych zniszczeń i zanieczyszczenia przyrody. Warto tutaj przypomnieć, że także samo bycie „eko” jest obecnie w Polsce jednym z najsilniejszych trendów konsumenckich. Mariusz Chałat

2. Nieograniczone zasoby

Pewnego dnia na świecie zabraknie paliw kopalnych, tymczasem zrównoważona energia obejmuje takie źródła, których wykorzystywanie nie wiąże się z długotrwałym ich deficytem, ponieważ ich zasób odnawia się w relatywnie krótkim czasie. Istotna jest też efektywność energetyczna, czyli taka polityka zarządzania energią, by zużywać jej jak najmniej. W przypadku zielonej energii uzyskujemy tę efektywność choćby przez wydajniejszą technologię potrzebną do jej produkcji. Dariusz Rzegocki

3. Zerowa emisyjność CO2

Produkcja energii z odnawialnych źródeł nie powoduje emisji dwutlenku węgla, który szkodzi atmosferze i przyczynia się do globalnego ocieplenia. Rządy mogą radykalnie zmniejszyć ślad węglowy danego kraju, kupując lub bezpośrednio wytwarzając energię elektryczną z czystych, odnawialnych źródeł. Zmiana źródła energii w twoim przedsiębiorstwie może pomóc zmniejszyć wpływ, jaki wywierasz na planetę i na środowisko. Dariusz Kwiatkowski 

4. Poprawa zdrowia publicznego 

Spalenie paliw kopalnych w elektrowniach węglowych i gazowych jest bezpośrednio związane z wieloma poważnymi problemami zdrowia publicznego, takimi jak uszkodzenia neurologiczne, rak, zawały serca, problemy z oddychaniem i przedwczesna śmierć. Wszystkie te powiązane z zanieczyszczeniem środowiska zagrożenia można wyeliminować, przechodząc na zrównoważoną energię. Andrzej Zieliński 

5. Oszczędność zasobów wodnych 

OZE nie obciążają lokalnych zasobów wodnych ani nie wywierają na nie negatywnego wpływu. Tymczasem wydobycie węgla, odwierty gazu ziemnego i elektrownie cieplne konkurują o zasoby z lokalnym rolnictwem, wodą pitną i innymi ważnymi potrzebami społeczności w zakresie wody. Marcin Zbroszczyk 

6. Obniżenie kosztów energii

OZE takie jak energia słoneczna i wiatrowa obniżają koszty energii dlatego, że są naturalnie dostępne i nie wymagają zakupu paliw, a także przez to, że rozwój technologii i skalowanie produkcji komponentów dla jednostek wytwórczych obniżyły koszt ich zakupu. Dodatkowo korzystanie z OZE redukuje zależność od importu paliw, co chroni przed wahaniem cen na rynkach. Radosław Bartnicki 

7. Nowe miejsca pracy

Przejście na zieloną energię pomaga tworzyć nowe miejsca pracy i wspiera gospodarkę. Zamiast wydawać pieniądze na import energii od firm zajmujących się paliwami kopalnymi, kraje coraz częściej wolą przeznaczyć te środki na materiały i wykonanie zielonych obiektów energetycznych lokalnie. Aleksandra Gorovaya 

8. Bezpieczeństwo energetyczne 

Zrównoważona energia jest z definicji niezawodną formą energii, ponieważ jej źródła, takie jak wiatr, słońce czy woda, nigdy się nie wyczerpią. W wielu państwach uznaje się, że efektywność energetyczna przynosi korzyści dla bezpieczeństwa narodowego, ponieważ może przyczynić się do ograniczania poziomu importu energii z zagranicy i może spowolnić tempo wyczerpywania krajowych zasobów energii. Tomasz Przybylik 

9. Korzyści wizerunkowe

Firmy i przedsiębiorstwa, które korzystają z zielonej energii, zyskują na transformacji energetycznej nie tylko finansowo, lecz także relacyjnie. Zmierzając w kierunku zeroemisyjności, masz większą szansę na otrzymanie kredytu w instytucjach finansowych, cieszysz się większym zainteresowaniem inwestorów, świadomych nowych trendów i regulacji. Na rynku z dnia na dzień rośnie grupa konsumentów, którzy poszukują produktów powstałych w technologii zeroemisyjnej, a konsumenci i kontrahenci coraz częściej wymagają zielonych certyfikatów. Michał Leksandrowicz 

10. Wygoda i bezawaryjność

OZE są w większości samoobsługowe, działają 24/7 i są praktycznie bezawaryjne. Mają także znacznie mniejsze wymagania pod względem konserwacji. Turbiny wiatrowe czy panele słoneczne mają bowiem niewiele ruchomych elementów, które mogą się zepsuć. To wszystko przekłada się natomiast bezpośrednio na oszczędność, zarówno pieniędzy, jak i czasu. Mariusz Matuliński 

11. Oszczędność

W ostatnim czasie rząd przyjął projekt nowelizacji prawa energetycznego, który zakłada wprowadzenie taryfy dynamicznej (cena energii aktualizowana co godzinę) dla odbiorców indywidualnych. Wszystko wskazuje na to, że niebawem taryfy dynamiczne będą w Polsce normą, podobnie jak w Szwecji, Niemczech i Portugalii. W praktyce oznacza to, że odbiorcy energii w chwilach, gdy będzie dużo taniej energii z OZE, będą mogli po niższych kosztach wykorzystać ją, planując np. ładowanie samochodu elektrycznego. Marek Łaszkiewicz 

12. Raportowanie ESG

Współczesne firmy zdają sobie sprawę, że odpowiedzialność ekologiczna to klucz do sukcesu. Raportowanie ESG umożliwia mierzenie i komunikowanie naszego wpływu na środowisko, społeczność i zarządzanie firmą. Konieczność raportowania niefinansowego obejmowała dotąd spółki notowane na giełdzie, docelowo jednak raportowanie ma dotyczyć wszystkich spółek działających na terenie Unii Europejskiej. Warto więc już dziś zaplanować właściwą strategię ESG. Damian Orzechowski 

Ekovoltis właściciel marki e2V zajmuje się obrotem energią, pochodzącą wyłącznie z odnawialnych źródeł. Łączy Wytwórców OZE z tymi, którzy chcą z niej korzystać. Spółka oferuje rozwiązania dla firm z sektora MŚP oraz dla dużych odbiorców. e2V dąży do zdekarbonizowania rynku energii i stworzenia czystego oraz bezpiecznego środowiska dla przyszłych pokoleń.

 

 

 

Repolonizacja w świecie finansów

Ewa Wernerowicz, prezes Soonly Finance opowiada o repolonizacji firmy Vivus, rynku mikropożyczek i nowych produktach pożyczkowych.

Dokonała pani czegoś, czym dziś zajmuje się państwo, czyli repolonizacji zarządzanej przez siebie firmy…

Prezesem Vivusa zostałam w 2017 roku. Wcześniej byłam dyrektorem jednego z departamentów. Firma udzieliła pierwszej pożyczki w lipcu 2012 roku, a ja dołączyłam do zespołu w listopadzie. Początkowo zajmowałam się windykacją, wkrótce potem większością operacji. Przejęłam stery po Loukasie Notopoulosie, który zarekomendował mnie na to stanowisko. Na marginesie – było to zgodne z naszą filozofią działania – staramy się wspierać rozwój naszych pracowników, wskazując im ścieżki awansu. Tam, gdzie tylko jest to możliwe, korzystamy z awansów we- wnętrznych. Wykształciłam też swojego potencjalnego zastępcę.

Warto podkreślić, że to działanie wy- rażające jedną z zasad sustainability. Inaczej mówiąc – stanowi przykład zastosowania w praktyce reguł ESG w części Governance…

Dziękuję za tę uwagę, ponieważ jest to dla nas ważne żeby odpowiedzialny rozwój realizować w praktyce, a nie tylko zapisany w pięknych strategiach.

Wróćmy jednak do tego, co sprowoko- wało zmianę właścicielską.
Firma należała do grupy kapitałowej 4Finance z siedzibą na Łotwie, zatrudniającej około 2 tys. osób. Zmiana, o którą pan pyta, w pewnym sensie została wymuszona. Choć polski oddział był najbardziej prężny w całej organizacji, to jednak wybuch wojny w Ukrainie 24 lutego 2022 roku wstrząsnął funda- mentami naszej działalności.

Dlaczego?

Stuprocentowym udziałowcem 4Finance był cypryjski fundusz inwestycyjny, w którym 30 proc. akcji kontrolowała rodzina inwestora z Moskwy, aktywnego na rynku finansowym. Wokół naszej spółki zaczął się szum, że mamy rosyjski kapitał. Nikogo nie interesowały informacje, że właściciel jest w połowie Ukraińcem i w jasny sposób wyraził swój sprzeciw wobec wojny. Zaczęliśmy mieć. problemy z kontrahentami, a jedna z organizacji pracodawców wypowiedział nam umowę korzystając z Twittera. Firmy marketingowe nie chciały z nami współpracować. Trudno jednak mieć o to pretensje, ponieważ sama gorąco kibicuję Ukrainie i angażuję się w różne akcje charytatywne. Jako jedna z pierw- szych polskich firm przekazaliśmy 1 mln zł Caritasowi Diecezji Przemyskiej. Te środki trafiły od razu do punktów pomocy uchodźcom na granicy. Jednocześnie w Sejmie była procedowana ustawa sankcyjna. W związku z tym zaproponowałam moim zwierzchnikom, żeby czym prędzej sprzedali naszą spółkę, ponieważ w innym przypadku grozi jej bankructwo. Zaproponowałem, że sama mogłabym ją kupić, ale nikt z kierownictwa grupy nie zareagował na moją ofertę. Kiedy kolejne próby znalezienia nabywcy nie przyniosły efektów, a sytuacja stała się naprawdę trudna, otrzymałam propozycję przejęcia firmy. Myślę, że do końca liczyli na to, że uda im się uniknąć tej transakcji.

W jaki sposób zgromadziła pani środki potrzebne, żeby przeprowadzić tak poważną transakcję?

Nie było żadną tajemnicą, że nie dysponuję odpowiednią kwotą, a czasu na poszukiwanie inwestorów nie było. Porozumieliśmy się korzystając z modnej obecnie formuły: buy now, pay later. Dostałam trzy lata na spłatę należności uzgodnionej na 18 mln euro. W negocjacjach wsparła mnie wprowadzona właśnie… ustawa antylichwiarska, która – jak się wydawało – pogarszała perspektywy rozwoju biznesu. Stało się jednak inaczej. Ustawa spowodowała, że poprawił się profil klientów, którzy lepiej wywiązują się ze spłaty pożyczek. Dodatkową motywację, żeby dokonać tej transakcji stanowiła dla mnie perspektywa utraty pracy przez 200 osób, co mogłoby się wydarzyć, gdyby Vivus znalazł się na liście sankcyjnej. Generalnie – była to ryzykowna, ale dobra decyzja. Biznes funkcjonuje bez przeszkód. W kwietniu tego roku udało mi się spłacić pierwszą ratę – 6 mln euro.

Czy brała pani pod uwagę stworzenie nowej firmy, korzystając z pomocy współpracowników?

Byłoby to bardzo trudne i wymagało olbrzymich nakładów na marketing. Taka jest specyfika branży. Co prawda pojawiają się nowe firmy, ale trudno im przebić się na rynku. Trzeba pamiętać, że siłę Vivusa stanowi jego dziesięcio- letnia historia, znakomita rozpoznawal- ność i potężna baza 3 mln klientów. Tak więc nie rezygnujemy ze sprzedażowej marki Vivus, choć firma zmieniła nazwę na Soonly Finance.

Na czym obecnie koncentruje się So- only?
Mamy trzy marki. Jak wspomniałam, naszym flagowym produktem jest Vi- vus proponujący pierwszą pożyczkę na 61 dni za darmo, czyli bez oprocento- wania. Jest to rodzaj testu, pokazujący, czy klient jest wiarygodny. Kolejne po- życzki w tym systemie – na 30 dni – są oprocentowane w wys. 10 proc. plus odsetki, czyli w sumie około 11,5 proc. Maksymalna dostępna kwota to niecałe 7 tys. zł, średnia pożyczka wynosi 1,3 tys. zł. W tym modelu pożyczamy średnio 250 mln zł miesięcznie. Aktualnie obsłu- gujemy 300 tys. klientów. Z kolei marka Zaplo to nasze długoterminowe pożyczki na trzy miesiące. Średnia kwota dotyczy 5-8 tys. zł. Nasz nowy produkt, który za chwilę wejdzie na rynek, to zaliczki na wynagrodzenia. Jest to model, który świetnie działa w wielu krajach, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Działa on inaczej niż klasyczne pożyczki. Będzie dostępny dla pracowników firm, z którymi podpiszemy stosowne umowy. Bo to właśnie pracodawca bezpośrednio z wypłayty będzie spłacał zaciągnięte przez pracowników pożyczki. Wyda- je się, że jest to dość skomplikowany mechanizm, ale trzeba pamiętać, że działy HR permanentnie rozpatrują podania o pożyczki na poczet wynagro- dzeń. Umowy z nami ułatwią kadrom funkcjonowanie, co stanowi zachętę do nawiązania współpracy. Warto dodać, że powołaliśmy też nową spółkę operacyjną Vizard Finance.

W jaki sposób działa Soonly?

Przede wszystkim przez Internet. Wszystko jest automatyczne. Cały pro- ces odbywa się w sieci. System działa błyskawicznie, pożyczone pieniądze natychmiast pojawiają się na koncie. W przypadku spóźniających się klientów wysyłamy im SMS-y, potem dzwoni do nich automat, a w końcu przedstawiciel firmy, który proponuje spłatę w ratach. Odsetki karne są minimalnie wyższe od umownych. Nie mamy większych problemów z niesolidnymi pożyczko- biorcami, ponieważ zawsze sprawdzamy zdolność kredytową we własnym systemie i we wszystkich dostępnych bazach. Problemy dotyczą tylko 4-5 proc. klientów. To lepszy wskaźnik niż w niejednym dużym banku. Jesteśmy liderem z 50 proc. udziałem w rynku on-line i 25 proc. w całym rynku mikropożyczek.

Wróćmy jeszcze do kwestii zrównoważonego rozwoju, która pojawiła się na początku naszej rozmowy.

Większość naszych pracowników wyszła z banków, są przyzwyczajeni do wysokich standardów. Dbamy wiec o to, by wszyscy czuli się komfortowo. Potwierdzają to bardzo dobre wskaźniki zadowolenia z pracy. Wysokie oceny wystawiają nam też klienci.

W naszych wywiadach zawsze pojawia się wątek kariery zawodowej. Jak to wyglądało w pani przypadku?

Ukończyłam zarządzenie w Akademii Morskiej w Gdyni. Na czwartym roku studiów pojechałam do Londynu, żeby dobrze nauczyć się angielskiego. Z kolei na piątym roku uruchomiłam biuro podróży, które miało szanse na sukces, ale w 2001 roku po zamachu na WTC ruch turystyczny zamarł. Mu- siałam więc znaleźć pracę. Zaczynałam ze słuchawkami na głowie w windykacji w Citibanku. Po dwóch latach w Citi Financial, obsługującym segment maso- wy, zostałam trenerem, robiłam audyty. Wyszkoliłam tam 250 osób. W 2006 roku przeszłam do Polbanku, gdzie stworzyłam departament windykacji B2C. Po przejęciu banku przez Raiffeisen, otrzymałam propozycję, która pachniała nudą, więc zaczęłam rozsyłać CV. Wtedy zadzwonił do mnie Loukas Notopoulos, z którym pracowałam w Polbanku. Po- wiedział: „Cześć, dostałem twoje CV”. Zdenerwowałam się myśląc, że przez pomyłkę wysłałam ofertę do mojego banku. Okazało się, że zakłada startup pod nazwą Vivus. I tak zaczęła się moja przygoda w firmie, której dziś jestem właścicielką. 

rozmawiał Piotr Cegłowski

Marki pomagają ratować świat

Ważne pytanie na dziś: Co marki powinny zrobić, żeby były postrzegane jako pozytywni bohaterowie współczesnego świata? Mogą skutecznie przyczynić się do ratowania Ziemi przed problemami takimi jak zmiana klimatu, zanieczyszczenia i kurczące się zasoby

Z globalnego badania przeprowadzonego przez Accenture& Havas Media wynika, że spośród 30 tys. respondentów 72 proc. orzekło, iż biznes nie dba o planetę i ludzkość. Czy słusznie? Eric J. McNulty, zastępca dyrektora National Preparedness Leadership Initiative, podkreśla, że marki, które decydują się ratować świat, skazane są na liczne wyrzeczenia. To właśnie one ponoszą koszty transformacji, której beneficjentami są konsumenci. Inny raport, TrendWatching, pokazuje, że coraz więcej marek jest skłonnych do tego rodzaju poświęceń.

Działania marek na tym polu mają różne motywacje. Celem wyrzeczeń może być dobrostan społeczny, przyszłość planety lub własna strategia. Czy to jednak ważne? Liczą się efekty. Amerykańska sieć drogerii CVS wstrzymała sprzedaż papierosów i wyrobów tytoniowych, ponieważ kolidowało to z jej misją jako firmy medycznej. Korporacja pogodziła się z tym, że decyzja będzie ją kosztować około 2 mld dol. rocznie. Z kolei Intel przestał wykorzystywać do budowy procesorów złoto i wolfram ze stref konfliktu, np. Konga, i wezwał firmy z branży technologicznej do pójścia tą samą drogą.

Warta popularyzacji jest też inicjatywa Levisa „A Care Tag for Our Planet”, który zdecydował się przekazać ok. 10,8 tys. ton niechcianej odzieży i tekstyliów, żeby rozdystrybuować je wśród biednych społeczności. W Nigerii GlaxoSmithKline, w ramach programu „No Poverty”, wspiera ofiary katastrof humanitarnych darowiznami w postaci leków i szczepionek.

Z kolei Guinness Nigeria podjął kilka inicjatyw, takich jak zapewnienie po- nad 5 tys. osób całorocznego dostępu do wody pitnej. Firma przeszkoliła również 1086 mieszkanek wsi w 15 rejonach w stanie Edo w dziedzinie zrównoważonych metod uprawy ro- ślin potrzebnych do produkcji Guinnessa.

Każde z takich przedsięwzięć jest godne odnotowania. Wszyscy możemy ratować świat, choć czasem może to wymagać pewnych wyrzeczeń.

Inflacja pomaga środowisku?

Inflacja i zwiazany z nią wzrost kosztów utrzymania dotyka nie tylko Polaków. Podobne problemy, choć na mniejszą skalę, mają mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którzy wzięli udział w badaniu Global Consumer Barometer Study, przeprowadzonym przez instytut Toluna. Najbardziej oczywiste aspekty narasta- jącego kryzysu odzwierciedlają rosnące ceny artykułów spożywczych, energii i benzyny, co ma wpływ na plany życiowe 75 proc. Brytyjczyków, spośród 1011 osób, które wypełniły ankiety. Połowa z nich uważa, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy znajdzie się w gorszej sytuacji finansowej, więc planują ograniczyć wydatki.

Badanie zostało przeprowadzone przed ogłoszeniem przez Bank Anglii informacji o podniesieniu stóp procentowych do 1 proc., najwyższego poziomu od 13 lat. Jednocześnie bank centralny ostrzegł, że inflacja przekroczy 10 proc. w nadchodzących miesiącach i w związku z tym przewiduje recesję przed końcem roku. Badanie ujawniło, że dla 93 proc. respondentów najpoważniejszy problem stanowią wyższe ceny artykułów spożywczych. Ponad dwie trzecie odnotowało inne dolegliwości, jak np. wzrost cen ubrań, elektroniki, jedzenia w restauracjach i na wynos, ale też subskrypcji telewizyjnych i muzycznych.

W związku z tym 38 proc. z nich planuje korzystać nie ze sklepów lokalnych, ale supermarketów, w dodatku wybierając te najtańsze. 26 proc. zamierza zrezy- gnować ze znanych marek.

Co ciekawe – inflacja w paradoksalny sposób może pomóc środowisku, ponieważ 57 proc. respondentów planuje wyłączać światło w domu, gdy tylko jest to możliwe. 47 proc. chce obniżyć docelową temperaturę ogrzewania. Jedna trzecia skróci czas pobytu pod prysznicem, a 30 proc. myśli o wymianie pralek na ekologiczne.

Lucia Juliano, szefowa działu badań Toluna w Wielkiej Brytanii i Holan- dii skomentowała to w następujący sposób: „Ludzie są skłonni są zmienić styl życia, aby utrzymać koszty na jak najniższym poziomie. Marki powinny to zrozumieć, żeby być przygotowane na taką właśnie reakcję.”

Źródło: Toluna, Guardian

Sztuczna inteligencja skontroluje zgrzewy w fabrykach Audi

Audi kontynuuje cyfryzację procesów produkcyjnych. Po udanym zakończeniu pilotażu, marka rozpoczęła wdrażanie sztucznej inteligencji (AI) do kontroli jakości zgrzewów punktowych w konstrukcji karoserii. Sztuczna inteligencja została opracowana i przetestowana wcześniej w zakładzie w Neckarsulm. Do końca roku, infrastruktura techniczna związana z wykorzystywaniem AI zostanie zainstalowana również w trzech innych lokalizacjach Grupy Volkswagen. Projekt jest także doskonałym studium poglądowym dla uruchomionej przez Audi Inicjatywy Motoryzacyjnej 2025 (AI25).

Audi, z pomocą sztucznej inteligencji analizuje około 1,5 miliona zgrzewów punktowych 300 pojazdów produkowanych na jednej zmianie w zakładzie w Neckarsulm. Do tej pory pracownicy produkcji wyrywkowo ręcznie monitorowali jakość procesów tzw. zgrzewania oporowego (WPS) za pomocą ultradźwięków, sprawdzając w ten sposób nieco ponad 5000 punktów zgrzewu na karoserii samochodu. Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, pracownicy mogą teraz skoncentrować się na wykrywaniu anomalii produkcyjnych, a tym samym kontrolować jakość jeszcze wydajniej i w bardziej ukierunkowany sposób.

Jednocześnie rozpoczęto przygotowania do zastosowania tej technologii w innych zakładach Grupy Volkswagen. Infrastruktura techniczna do wykorzystania AI jest obecnie tworzona w zakładzie Audi w Brukseli. Jeszcze w tym roku mają zostać w nią wyposażone fabryka Volkswagena w Emden i główny zakład produkcyjny Audi w Ingolstadt. By stworzyć infrastrukturę techniczną w tych lokalizacjach, zespół ekspertów identyfikuje obecnie różnice w ustawieniach spawania w celu przeszkolenia modelu AI w tym zakresie.

Dane generowane przez aplikację AI mogą w przyszłości zostać wykorzystane do optymalizacji innych procesów. Przykład: zespół Audi pracuje obecnie nad wykorzystaniem w przyszłości danych jako podstawy do predykcyjnej konserwacji. „Zdigitalizowane linie produkcyjne są przyszłością Audi. W ramach naszej strategii produkcyjnej „360factory” sprawimy, że produkcja w zakładach Audi na całym świecie będzie jeszcze bardziej wydajna. Wykorzystanie sztucznej inteligencji w produkcji seryjnej ma ogromny potencjał” – mówi Gerd Walker, członek zarządu AUDI AG ds. produkcji i logistyki.

Ścisła koordynacja procesów wdrożeniowych z DGQ, Fraunhofer IAO i Fraunhofer IPA

W celu zmapowania procesu w sposób bezpieczny dla audytu i certyfikacji, wdrożenie w zakładzie w Neckarsulm zostało przeprowadzone w ścisłej współpracy z Niemieckim Stowarzyszeniem Jakości (DGQ), Instytutem Inżynierii Przemysłowej Fraunhofera IAO oraz Instytutem Inżynierii Produkcji i Automatyzacji Fraunhofera IPA. Podejście to wynika z faktu, że jak dotąd nie ma standardów i certyfikacji niezależnego organu dla aplikacji AI. „W ten sposób możliwe jest jednoznaczne wykazanie w produkcji, jak powstaje wynik testu opartego na sztucznej inteligencji” – wyjaśniają Mathias Mayer i Andreas Rieker, kierownicy projektu WPS Analytics. Wraz z instytutami Fraunhofera IAO i IPA, Audi opracowało też przewodnik AI dla procesów produkcyjnych.

Projekt „WPS Analytics” służy również jako studium poglądowe dla uruchomionej przez Audi Inicjatywy Motoryzacyjnej 2025 (AI25). Celem inicjatywy jest zbudowanie sieci kompetencji w zakresie cyfrowej transformacji fabryk oraz innowacji. Dzięki cyfryzacji, Audi chce uczynić produkcję i logistykę bardziej elastycznymi i wydajnymi. W swojej drodze do stania się inteligentną fabryką, Audi, z myślą o przeniesieniu ich do produkcji seryjnej w późniejszym terminie, testuje rozwiązania cyfrowe dla produkcji premium w rzeczywistym środowisku produkcyjnym w Neckarsulm. Testy te są prowadzone wraz z partnerami marki z sektora nauki i IT.

Z workation korzysta już 41% osób pracujących zdalnie na laptopach

Rozpoczął się sezon wakacyjnych wyjazdów. A gdyby tak połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli podróżować i pracować, nie wykorzystując przy okazji ani jednego dnia urlopu? Brzmi świetnie, ale pracowakacje nie są niestety dostępne dla każdego. Korzystać z nich mogą przede wszystkim ci, którzy wykonują obowiązki służbowe na laptopach (czyli nieco ponad co trzeci z nas) oraz mogą pracować zdalnie. Na workation wyjeżdża 41% spośród osób spełniających te warunki. Najczęściej wybierane kierunki, to te dobrze nam znane: działka lub wieś, jezioro albo Bałtyk – wynika z badania Huawei CBG Polska. Co powstrzymuje pozostałych przed pracowakacjami? Jednym z powodów może być nieprzystosowany do pracy zdalnej laptop.

Zaledwie 12% osób w Polsce w ogóle nie używa laptopów – ani zawodowo, ani prywatnie. W celach osobistych, czyli np. rozrywkowych lub do nauki, korzysta z nich 80% z nas. Natomiast dla 36% Polaków laptop to narzędzie pracy, przy czym zdecydowana większość z nich korzysta z home office. Zaledwie ¼ osób, wykonujących obowiązki służbowe na laptopie, nie pracuje zdalnie.

Home office – wyobrażenia vs rzeczywistość

Z czym kojarzy nam się praca zdalna? Głównie ze swobodą wyboru miejsca wykonywania obowiązków służbowych, możliwością przemieszczania się w ciągu dnia po domu lub jego okolicy. Rano kawka w kawiarni i sprawdzenie maili, potem praca w słońcu na balkonie lub w zacienionym parku. Czyli teoretycznie zawsze tam, gdzie akurat chcemy. Ale w rzeczywistości praca zdalna zdecydowanie bardziej przypomina tę biurową – potrzebujemy bowiem miejsca, gdzie możemy się skupić i wygodnie rozłożyć nasze służbowe rzeczy. Aż 87% osób, pracujących zdalnie na laptopie, podczas home office korzysta także z dodatkowego sprzętu. W skład naszego mobilnego biura wchodzą najczęściej smartfon (62% wskazań), słuchawki (44%) i tablet, którego używa niemalże co piąty pracownik (19%). Dodatkowy monitor i zewnętrzny mikrofon przydają się nieco rzadziej (12%).

Dlatego jako miejsce pracy najchętniej wybieramy biurko lub stół – wskazało tak 44% osób pracujących mobilnie. Na drugim miejscu znalazła się kanapa lub fotel (13%), a na trzecim ogród (6%). Kawiarnia i balkon mają jedynie po 3% odpowiedzi, a park 2%. Ale praca zdalna to nie tylko dosłowny home office lecz także możliwość połączenia obowiązków zawodowych z podróżami. Ile osób tak robi?

Co powstrzymuje Polaków przed pracowakacjami?

41% osób pracujących zdalnie na laptopach korzysta z workation, czyli możliwości okresowej pracy poza miejscem zamieszkania. Najchętniej wyjeżdżamy pracować zdalnie na działkę (18%), nad jezioro lub do lasu (14%) oraz nad Bałtyk (11% wskazań). Sporym zainteresowaniem cieszą się również wyjazdy zagraniczne, które deklaruje 9% badanych z tej grupy. Jednak workation nie jest jeszcze dominującym trendem wśród osób pracujących zdalnie na laptopach, ponieważ na pracowakacje nie wybiera się ponad połowa z nich (59%). Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być za niewystarczająco wydajny i nieprzystosowany do pracy zdalnej sprzęt. Aż 44% osób wykonujących swoje zadania na laptopach twierdzi, że ich służbowe urządzenia nie spełniają ich oczekiwań! Problemy na które najczęściej wskazujemy, to: bateria za krótko wytrzymująca bez ładowarki (20%), za wolno działający komputer (18%), za słaba łączność Wi-Fi (9%) oraz zbyt duży ciężar i gabaryty (odpowiednio po 7% i 6%).

Wprowadzliśmy na polski rynek dwa udoskonalone laptopy, lepiej przystosowane do specyfiki pracy zdalnej. Wyposażyliśmy je w najnowsze procesory i ulepszone anteny Wi-Fi. Te udoskonalenia przekładają się na wyższą wydajność i stabilniejsze połączenie z internetem, co jest szczególnie ważne podczas pracowakacji. Zarówno HUAWEI MateBook 16s 2023, jak i HUAWEI MateBook X Pro 2023 otrzymały także certyfikację Intel® Evo™, która stanowi gwarancję m.in. długiego czasu pracy na baterii. Oba dobrze sprawdzą się podczas workation, ponieważ, jak na swoje możliwości i rozmiary ekranów, są niezwykle poręczne, lekkie i zmieszczą się bez problemu do plecaka lub damskiej torebki – mówi Dorota Rakowska, Marketing Director w Huawei CBG Polska.

Laptop nie tylko do pracy

Nie samą pracą jednak Polacy żyją. Dlatego w czasie wolnym również bardzo chętnie używamy laptopów, głównie do przeglądania internetu (71%) i social mediów (38%) czy oglądania filmów i seriali (35%). Wśród osób użytkujących laptopy do celów prywatnych popularnością cieszą się także gry, w które gra 22%, a także cele związane z nauką (13%), czy wreszcie czytanie książek (10%).

Kobieta w świecie biznesu

    Rozmowa z Beatą Drzazgą, założycielem BetaMed SA, właścicielem wielu firm, w tym Drzazga Clinic i Dono da Scheggia w Polsce, BetaInvest LLC w Miami, wizjonerem, doradcą biznesowym i życiowym, filantropem oraz dziekanem wydziału medycznego Akademii Górnośląskiej.

     

    Jak wygląda typowy dzień pracy Beaty Drzazgi jednej z najbardziej znanych i wpływowych kobiet w Polsce?

    Często pracuję siedem dni w tygodniu, szczególnie gdy mam zaplanowane spotkania z przedsiębiorcami, uczestniczę w konferencjach lub podróżuję zawodowo za granicę. Mój typowy dzień wygląda podobnie. Zasypiam późno w nocy a budzę się o 7:30 rano. Na początku dnia sięgam po telefon i odpowiadam na wiadomości, ponieważ brak mojej reakcji bezpośrednio wpływa na pracę innych. Wynika to z mojego silnego poczucia odpowiedzialności. Nawet podczas wakacji czasem odpowiadam na maile czy SMS związane z pracą. Staram się jednak pracować nad tym, aby nie zabierać ani sobie, ani mojej rodzinie wspólnego czasu.

    Jest Pani twórcą kilku firm, które operują na różnych obszarach działalności gospodarczej. Największą z nich jest BetaMed S.A. Jak istotną rolę odgrywają innowacje w tej branży?

    W branży usług medycznych, innowacje odgrywają niezwykle istotną rolę, gdyż bezpośrednio wpływają na dobro człowieka. Dzięki innowacjom możemy tworzyć lepsze warunki dla pacjentów, nadzorować oraz poprawiać jakość świadczonych usług. W medycynie, pojęcie „jakość” jest kluczowe – dotyczy ono jakości usług, sprzętu, pokoi oraz czasu spędzanego w klinice. Czasami inwestorzy pytają mnie, dlaczego zdecydowałam się zbudować klinikę za 60 milionów, które zwrócą się w ciągu 50 lat. Możliwe, że tak się stanie, ale moją motywacją nie były jedynie pieniądze. Pragnęłam stworzyć miejsce o najwyższej jakości. W naszej klinice pacjenci mają dostęp do klubokawiarni, Spa, salonu fryzjerskiego, a nawet występów mariachi z Miami, aby uprzyjemnić im pobyt. Nieustannie staram się wprowadzać nowe urozmaicenia, rozrywki i udogodnienia. W dziedzinie usług medycznych, konkurencja opiera się wyłącznie na jakości, a pacjenci dostrzegają i doceniają to. Jestem dumna z faktu, że jakość usług i sposób, w jaki traktujemy pacjentów w BetaMed S.A., osiąga tak wysoki poziom, że nasza klinika jest polecana droga pantoflową. Lekarze rodzinni, wiedząc, że nasze placówki zawsze dbają o dobro pacjentów z największą troską i zaangażowaniem, polecają nas swoim pacjentom. Dla mnie takie rekomendacje stanowią ogromne wyróżnienie i nagrodę.

    Podczas gdy wielu ludzi traktuje Panią jako mentora w dziedzinie biznesu, jakie są najczęstsze wątpliwości i pytania, z jakimi się spotyka?

    W czasie rozmów zarówno z osobami planującymi rozpoczęcie własnego biznesu, jak i z tymi, którzy prowadzą przedsiębiorstwa od wielu lat, napotykam na różnorodne pytania i wątpliwości. Dostrzegam ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju spotkania i jestem zmotywowana, aby organizować ich jeszcze więcej. Młodzi przedsiębiorcy często zadają pytania, które dla mnie są już oczywiste, ponieważ sama przeszłam przez lata nauki metodą prób i błędów. Jednak cieszę się, że mogę podzielić się konkretnymi rozwiązaniami, które pomagają im pokonać przeszkody lub uniknąć niektórych błędów. Przestrzegam młodych przedsiębiorców przed pochopnym braniem zbyt dużych kredytów i zachęcam ich do sprawdzania wszystkiego na mniejszą skalę, bycia konsekwentnymi i gotowymi na nieuchronne zmiany w życiu. Sama musiałam się tego nauczyć. Było to niezwykle trudne, ponieważ ciągle pojawiały się nowe wyzwania. Rynek stale się zmienia, jest dynamiczny  a przedsiębiorcy muszą być elastyczni i dostosowywać się do tych zmian. Zrozumiałam to po latach doświadczeń. Również zalecam właścicielom firm, aby dobrze znali swoich pracowników, ponieważ to pomaga budować więź i zaangażowanie. Często spotykam się też z pytaniem: „Jak pogodzić prowadzenie biznesu z wychowaniem dzieci?”. Uśmiecham się wtedy, ponieważ dla mnie odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta.

    I co Pan wtedy odpowiada?

    Kiedy spotykam się z pytaniem dotyczącym pogodzenia prowadzenia biznesu z wychowywaniem dzieci, odpowiadam, że istnieje wiele różnych sposobów i każda sytuacja jest indywidualna. Natomiast jeśli jesteś dobrym organizatorem, im więcej zadań masz do wykonania, tym lepiej sobie z nimi radzisz. Kluczem jest także łączenie pracy z pasją. Samodzielnie wychowywałam trójkę dzieci, otwierając w tym czasie kolejne firmy. Spełniałam marzenia i kontynuowałam naukę na kolejnych kierunkach studiów. Ważne jest aby zawsze pamiętać, że dzieci szybko dorastają, dlatego należy znaleźć dla nich czas na rozmowę i bycie razem. Jednym z najlepszych pomysłów na znalezienie tego czasu jest założenie własnej firmy. Dlaczego? Ponieważ możemy planować wakacje kilka razy w roku i dysponować swoim czasem. Ja uwielbiam organizowanie i tworzenie. Oczywiście, jest to wymagające, ale trzeba znaleźć w tym radość i spełnienie. Jeśli lubimy wyzwania, uwielbiamy organizować i tworzyć, poradzimy sobie w biznesie. Dla mnie to jest łatwe i przyjemne. Mimo liczby pacjentów, zawsze znajduję czas podczas pracy, aby poświęcić im swój czas, przytulić, porozmawiać, spojrzeć im w oczy i powiedzieć, że są dla mnie ważni.

     

    Czy lubi Pani dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi ?

    Z radością i otwartością dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Życzę wszystkim ludziom hojności, gotowości do pomagania i współdzielenia sukcesów z innymi. Nawet w środowisku konkurencyjnym wierzę w ideę wzajemnego wsparcia, pomocy i życzenia sobie nawzajem jak najlepiej. Dla mnie jest niezwykłą przyjemnością dzielić się swoim doświadczeniem, ponieważ czuję, że mogę być mentorem dla innych, podobnie jakbym doradzała młodszym braciom czy własnym dzieciom.

    Czy planuje Pani wydać książę o swoim doświadczeniu związanym z biznesem?

    Od lat obiecuję sobie, że spiszę swoje doświadczenia i wiedzę w formie książki. Dziś BetaMed S.A. jest firmą działającą w 11 województwach, posiadającą 91 placówek, co stanowi ogromne wyzwanie w zarządzaniu nią. W przeszłości moje pomysły często nie były zrozumiane np.  jak chęć wprowadzenia innowacji, troska o pacjentów i personel, o czym głośno mówiłam na konferencjach. Spotykałam się z opinią, że pracowników nie należy rozpieszczać, jednak sprzeciwiałam się temu. Pragnęłam, aby moi pracownicy czuli się wspaniale w miejscu pracy, dlatego organizowałam dla nich różnego rodzaju niespodzianki, obdarowywałam prezentami podczas Wigilii czy urodzin, zapraszam na seanse filmowe do kina. W moich firmach pracownicy pracują dwa godziny krócej w piątki, a w poniedziałki zaczynają później. Dodatkowo, wprowadziłam dwa dodatkowe dni wolne dla każdego pracownika, aby mógł wykonać badania lekarskie, takie jak badania jąder dla mężczyzn czy mammografię dla kobiet. Chciałam, aby pracownicy widzieli, że ich pracodawca o nich dba i, że są dla niego ważni. Kiedy opowiadałam o tym innym pracodawcom, spotykałam się z politowaniem, ponieważ uważano, że nie jest to istotne w prowadzeniu biznesu. Ponadto, mówiłam o znaczeniu dbania o środowisko i integracji z lokalną społecznością. Uczniowie szkół w pobliżu naszych placówek są zapraszani do wspólnych celebracji, takich jak Dzień Dziecka czy Dzień Matki, które finansujemy i organizujemy. Po upływie 23 lat okazało się, że miałam wizję przyszłości. Obecnie weszło w życie ESG, czyli inicjatywa wymagana przez Unię Europejską dla dużych przedsiębiorstw, a wkrótce także dla firm małych i średnich, które będą musiały się dostosować do jej wytycznych. W ramach ESG podkreśla się znaczenie ochrony środowiska, troski o dobro pracowników i społeczności zewnętrznej oraz dążenia do zrównoważonej gospodarki.

    Przowiedziała Pani wcześniej oraz wdrożyła to, o czym teraz mówi się w jednym słowie: wartości. Firmy powinny być oparte na wartościach, wspierać działania charytatywne, proekologiczne i mieć wyraźnie określoną misję.

    Tak, absolutnie. Już w 2001 roku miałam w sobie poczucie, że coś wyjątkowego wymyśliłam. W jednej z moich rozmów opowiedziałam o swoich pomysłach, inicjatywach i działaniach Januszowi Bryzkowi, inżynierowi z Doliny Krzemowej, który jest uznawany za ojca czujników i sensorów w samochodach. Jego odpowiedź brzmiała: „Beata, jesteś wizjonerem, dlatego tak działasz”. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę, aby przedsiębiorcy wkładali więcej wysiłku, podejmowali działania o znaczeniu społecznym, troszczyli się o swoich pracowników, środowisko i lokalną społeczność.

    Czy spotkała się Pani z następującym pytaniem: dlaczego marnować pieniądze?

    Słyszałam o tym wielokrotnie. Obecnie obserwuję, jak niektóre firmy chwalą się korzyściami wynikającymi z pracy zdalnej po pandemii, takich jak oszczędności na spotkaniach integracyjnych czy wynajmie biur. Ta perspektywa mnie przeraża. Chciałabym zobaczyć ich biznesy za parę lat. Dla mnie firma to przede wszystkim ludzie, którzy się znają i integrują. To miejsce, w którym prezes inwestuje środki finansowe w integrację i prezenty dla pracowników. Każdy przedsiębiorca powinien dążyć do tego, aby człowiek, którego zatrudnia, rano z uśmiechem na twarzy myślał o swojej pracy.

    Jakie cele Pani sobie wyznacza?

    Moim głównym celem jest inspirowanie innych, szczególnie młodych przedsiębiorców i młodzieży, poprzez poświęcanie im swojego czasu. Uważam, że czas jest najcenniejszym zasobem, który mogę ofiarować tym młodym ludziom. Często podczas spotkań otrzymuję pytania, na które mógłbym odpowiadać godzinami, ale niestety czas jest ograniczony. Dlatego chcę zacząć nagrywać podcasty, aby dotrzeć do większej liczby osób. Ponadto, planuję napisać książkę, która będzie opowiadać o moim życiu, o tym, jak przeżywałam upadki i jak się podnosiłam. Chcę podzielić się w niej również wskazówkami, jak osiągnąć spełnienie w życiu. Oprócz tego, wraz z innymi przedsiębiorcami, zamierzam szerzyć świadomość na temat ESG, czyli odpowiedzialności społecznej, środowiskowej i zarządzania, aby pokazać, że to nie tylko kolejny wymóg Unii Europejskiej, który należy spełniać i raportować. Możemy zmienić nasze podejście do tego zagadnienia i w rezultacie stawać się lepszymi ludźmi, a nasze firmy mogą przyczynić się do ochrony ludzi i świata. Przez ostatnie 23 lata zachęcam do tego wszystkich, z którymi się spotykam.

     

     

     

     

     

     

     

    Kuźnia innowacyjnych technologii

    Eligiusz Sidor, prezes IPM, opowiada o działalności swojej firmy i innowacyjnych technologiach na polskim rynku tworzyw sztucznych i gumy

    IPM w zeszłym roku obchodziła swoje trzydziestolecie. Cofnijmy się na chwilę do 1992 r. Jak wyglądały początki?

    Firma IPM rozpoczęła swoją działalność w 1992 r. od sprzedaży w Polsce maszyn i urządzeń następujących producentów: TECOM (linie do wytłaczania folii), STAR (drukarki do folii), DEBERNARDI (torebki i wyroby foliowe), PLASTIBLOW (wytłaczanie z rozdmuchem butelek i pojemników) oraz FRIUL FILIERE (li- nie do produkcji profili). Na początku sprzedaż była stosunkowa łatwa, ponieważ po zmianach ustrojowych w 1989 r. brakowało wszystkiego na rynku polskim. Później rynek się wstępnie nasycił, konkurencja wzrosła i już nie było tak łatwo. Dominantą była wówczas cena. Większość inwestorów szukała maszyn możliwie najtańszych, bez zwracania nadmiernej uwagi na złożone kwestie techniczne czy technologiczne.

    Miał pan okazję obserwować rozwój rynku polskiego przez ostatnie trzy- dzieści lat. Jakie można zauważyć charakterystyczne zmiany?

    Można powiedzieć, że rynek polski prze- szedł przez okres niemowlęcy, dziecięcy i młodzieżowy, a dzisiaj to już okres pełnej dojrzałości. Na początku lat 90. inwestorzy poszukiwali stosunkowo prostych maszyn. Nie był to dobry okres dla firm takich jak nasza, specjalizujących się w projektach z maszynami klasy premium. Wtedy większość klientów koncentrowała się na cenie samej maszyny i nie zwracała nadmiernej uwagi na inne kwestie. Dzisiaj znakomita większość klientów poszukuje maszyn wysokiej jakości, mających unikalne rozwiązania techniczne i technologiczne. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ z wy- kształcenia jestem technologiem. Technologia zaczyna dominować. Przy sprzedaży maszyn premium zwykle następuje transfer technologii. Dostarczamy maszyny razem z precyzyjnie dopracowaną technologią do określonej produkcji. Dzisiaj inwestor otrzymuje konkretną maszynę czy linię produkcyjną z opracowaną technologią i dzięki temu może rozpocząć produkcję zaraz po jej uruchomieniu w swoim zakładzie, bez tracenia cennego czasu na własne doświadczenia.Kiedyś inwestorzy koncentrowali się bardziej na maszynach, dzisiaj konieczna jest technologia do maszyny. Obecnie mówienie tylko o jakości maszyn to za mało. Najwyższa jakość maszyny to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Konieczna jest właściwa technologia do danej produkcji. To jak w wyścigach – nawet najlepszy samochód sam nie wygra Formuły 1. Konieczny jest dobry kierowca (tu odpowiednik technolo- gii), który będzie potrafił poprowadzić w umiejętny sposób swój samochód do zwycięstwa.

    A co oznacza skrót IPM?

    IPM to skrót od INNOVATIVE PLASTIC MACHINES. Nasza firma specjalizuje się w innowacyjnych projektach, zawierających najnowsze i unikalne rozwiązania technologiczne i techniczne. W nazwie jest słowo Plastic, ponieważ na początku zajmowaliśmy się wyłącznie maszynami do tworzyw sztucznych. Z czasem rozszerzyliśmy nasz asortyment o maszyny do przetwórstwa gumy i silikonu.

    Co jest misją IPM i czym się ona charakteryzuje?

    Jak już wcześniej wspomniałem, specjalizujemy się w projektach mających unikalne rozwiązania techniczne i technologiczne. Naszą misją jest prowadzenie projektów od pomysłu do wyrobu gotowego w branży tworzyw sztucznych i gumy. Bardzo często powtarza się taki scenariusz, w którym nasi klienci przychodzą do nas z pomysłem czy ze szkicem lub próbką jakiegoś produktu, który chcieliby realizować, ale nie wiedzą, jak to zrobić. Naszą rolą jest poprowadzić potencjalnego inwestora za rękę i doradzić mu, jakiej technologii ma użyć i jakie maszyny będą potrzebne do uruchomienia danej produkcji. Oczywiście nie robimy tego sami, ale we współpracy z naszymi włoskimi partnerami – producentami maszyn i właścicielami technologii. Są to zwy- kle unikalne projekty z wykorzystaniem innowacyjnych technologii.

    Jak wygląda wasza oferta?

    Pełna nazwa naszej firmy to IPM EXTRUSION COMPOUNDING RE- CYCLING i specjalizujemy się właśnie w technologiach i maszynach do tych procesów, tj. wytłaczania, kompandowania i recyklingu. Dotyczy to zarówno tworzyw sztucznych, jak i gumy oraz silikonu. Dobór reprezentowanych przez nas firm stanowi wynik dokładnej selekcji i długiej współpracy.Wymagamy od naszych partnerów naj- wyższych kwalifikacji technicznych, handlowych i etycznych. Każda z tych firm jest nie tylko jednym ze światowych liderów w swojej dziedzinie pod względem technicznym i technologicznym, lecz także jest znana ze stosowania najwyższych standardów obsługi klienta, gdzie podstawą relacji jest pełen profesjonalizm i wysokie za- ufanie.

    Trzeba przyznać, że to szeroki asor- tyment. Czy zamierzacie rozszerzyć jeszcze ofertę?
    Gama oferowanych przez nas maszyn, urządzeń i technologii jest aktualnie kompletna i została tak skomponowana, aby zapewnić obsługę klientów na każdym etapie życia produktów: od produkcji materiałów (kompandowanie) przez ich przetwórstwo (wytłaczanie) do recyklingu lub upcyklingu. Temat, który nas jeszcze interesuje, to maszyny i technologie do prze- twarzania materiałów uzyskanych z recyklingu na gotowe wyroby. Po- siadamy takie urządzenia, pracują już w Polsce i w tym zakresie pragniemy rozwijać jeszcze nasz asortyment.

    Recykling – dużo na ten temat mówi się ostatnio. Czy mógłby pan nam przybliżyć tę gałąź waszej działalności?

    Bardzo chętnie, tym bardziej że temat jest ciekawy i ostatnio obserwuje się znaczne przyspieszenie w zakresie recyklingu tworzyw sztucznych i gumy. Związane jest to z upowszechnianiem się gospodarki cyrkulacyjnej, tj. gospodarki o obiegu zamkniętym, w której materiały są wielokrotnie wtórnie wykorzystywane, co zmniejsza presję na środowisko, redukuje emisję gazów cieplarnianych i ilość odpadów oraz przynosi wymierne oszczędności finansowe. To spowodowało, że od kilku lat szczególnie intensywnie zajmujemy się technologiami recyklingu, które obecnie zaczynają mieć dominującą pozycję w naszej działalności.

    Co uważa pan obecnie za najważniejsze w gospodarce recyrkulacyjnej?

    Myślę, że jej dynamiczny rozwój. Powstają nowe unikalne technologie, a stare są ulepszane. Coraz częściej upcykling zaczyna zastępować recykling, oferując nowe możliwości wykorzystania surowców wtórnych. Celem gospodarki recyrkulacyjnej jest zwiększanie udziału surowców wtórnych lub nawet w niektórych przypadkach całkowite zastąpienie surowców nowych surowcami wtórnymi. Powstają coraz nowocześniejsze i bardziej zautomatyzowane linie do recyklingu, pozwalające otrzymać surowce wtórne o coraz lepszych właściwościach, a ich praca zużywa coraz mniej energii i obniża koszty całego procesu. Istotny jest również trend zrównowa- żonego rozwoju. Myślę tutaj o rosnącej świadomości firm przy projektowaniu opakowań, które są przyjazne recyklingowi. A należy pamiętać, że ok. 90 proc. opakowań to opakowania jednorazowe.

    Jakiego rodzaju technologiami i urzą- dzeniami do recyklingu zajmuje się IPM?

    Reprezentujemy kompleksowe podejście do procesów recyklingu. Zajmujemy się zarówno urządzeniami do rozdrabniania i mycia odpadów, liniami do regranulacji, jak i urządzeniami do dalszego wykorzystania surowców wtórnych. Zajmujemy się liniami do recyklingu zarówno tworzyw sztucznych, jak i gumy. Współpracujemy ze światowymi li- derami w poszczególnych dziedzi- nach, takimi jak: PREVIERO – młyny do rozdrabniania odpadów, SOREMA – linie do mycia odpadów tworzyw sztucznych, GAMMA MECCANICA – linie do regranulacji, MARIS – linie do upcyklingu tworzyw sztucznych oraz linie do dewulkanizacji gumy. Natomiast jeśli chodzi o urządzenia do dalszego wykorzystania materia- łów z recyklingu, to oferujemy bardzo ciekawe projekty, np. różnego rodzaju membrany budowlane i drogowe firmy BG PLAST, profile firmy FRIUL FILIERE, palety transportowe firmy PLAXTECH lub panele i maty z granulatu gumowego firmy COMERIO ERCOLE.

    Mówi się ostatnio o tzw. upcyklingu. Co to właściwie oznacza?

    W tradycyjnym recyklingu otrzymane surowce wtórne mają zawsze gorszą jakość niż oryginalne nowe materiały. Natomiast upcykling to nowoczesny pro- ces recyklingu polegający na przekształceniu odpadów tworzyw sztucznych w nowy pełnowartościowy materiał o pożądanych właściwościach. Dzięki uplastycznieniu, odgazowaniu i filtracji oraz wprowadzaniu dodatków i wypełniaczy można modyfikować i uszlachetniać tworzywa sztuczne i dostosować ich parametry mechaniczne, fizyczne i chemiczne do konkretnych zastosowań. Ten proces upcyklingu nazywany jest również rekompandowaniem, pro- wadzony jest na liniach kaskadowych składających się z wytłaczarki jednośli- makowej i dwuślimakowej współbieżnej (kompander).

    A jakie produkty można wytwarzać z materiałów recyklowanych?

    Aktualnie praktycznie każdy produkt może być wytworzony jeśli nie w całości, to ze znacznym udziałem materiałów recyklowanych. Kluczem jest odpowiednia technologia.Dla przykładu dzięki współpracy z firmą BG PLAST oferujemy szeroką gamę technologii produkcji wyrobów dla budownictwa i drogownictwa. Są to np. kompletne linie do produkcji folii kubełkowej, geomembran czy linie do produkcji płyt osłonowych do betonu. Z kolei firma FRIUL FILIERE produkuje kompletne linie wytłaczarkowe do wytłaczania różnorodnych profili z tworzyw z recyklingu.

    A co zrobić z odpadami, których poddanie standardowym procesom recy- klingu, tj. sortowania, oczyszczania i regranulacji, jest trudne, kosztowne i w konsekwencji nieopłacalne?

    Na to też mamy rozwiązanie i to bardzo ciekawe. System ROTEAX firmy PLAX- TECH jest unikalną i innowacyjną technologią produkcji palet transportowych, która pozwala na użycie zmieszanych odpadów tworzyw sztucznych, nawet takich, których wykorzystanie w inny sposób jest albo niemożliwe, albo nieopłacalne. Dzięki systemowi ROTEAX przemiał odpadów ze zmie- szanych tworzyw sztucznych może zostać wykorzystany jako bardzo tani surowiec do produkcji wysokiej jakości palet, co pozwala obniżyć koszty ich produkcji nawet o 50 proc. w stosunku do palet produkowanych tradycyjnymi metodami, wymagającymi wsadu w postaci dobrej jakości, a zatem kosztownego, granulatu.

    Jak wpłynął na działalność IPM kryzys spowodowany lockdownem z powodu COVID-19?
    Musieliśmy ograniczyć nasz udział w imprezach targowych, kongresach i konferencjach. Bardzo się cieszymy, że już w ubiegłym roku mogliśmy praco- wać bez tych ograniczeń, dzięki czemu mogliśmy brać udział w targach PLAST- POL Kielce 2022, targach K Düsseldorf 2022 oraz konferencji FLEXPACK 2022. W bieżącym roku będziemy obecni na PLASTPOL Kielce 2023, FLEXPACK 2023 oraz PLAST MILANO 2023. Natomiast nasze sprzedaże na rynku nie doznały uszczerbku. Posiadamy duże grono zaufanych klientów, powtarza- jących zamówienia, sprawdzonych do- stawców i mimo obiektywnych przeszkód udało się prowadzić „business as usual”.

    Ma pan doświadczenia managerskie w zarządzaniu większymi organizacjami?

    Przez siedem lat prowadziłem kilka różnych firm międzynarodowych w Polsce, zawsze w charakterze dyrektora generalnego. Były to firmy handlowe m.in. z branży DIY (marketów budow- lanych) czy produkujące i sprzedające materiały budowlane, a nawet jedna duża firma sprzedająca ubrania. Były to ciekawe doświadczenia, również dlatego, że mogłem poznać ludzi i kul- turę pracy w firmach zagranicznych (niemiecka, norweska, szwedzka). Doświadczenia te bardzo owocują teraz w mojej aktualnej działalności. Mimo że nasz polski zespół to mała grupa osób, w połączeniu z zespołami naszych partnerów z Włoch reprezentuje potencjał grupy firm zatrudniających ok. 1500 osób, ponieważ każda z reprezentowanych przez nas firm ma średnio 100–200 pracowników. Moje doświadczenia managerskie bardzo pomagają mi zrozumieć mechanizmy funkcjonujące w tych firmach, przez co mogę lepiej wykorzystać ich potencjał.  Natomiast nie ukrywam, że preferuję pracę w mojej firmie IPM, która wycho- dzi z założenia, że „Małe Jest Piękne”. IPM to mała grupa osób, które pracują bardzo zespołowo, korzystając z synergii naszych różnorodnych doświadczeń i kompetencji. W firmie pracują m.in. inż. Marcin Jędrzejczyk, specjalista od przetwórstwa tworzyw sztucznych, który jest pracownikiem IPM prawie od dwudziestu lat, oraz mój syn Alexander Sidor, odpowiedzialny za kontynuację działalności firmy, miej- my nadzieję, że przez kolejne wiele lat.

    Proszę powiedzieć, jak spędza pan czas wolny.

    Staram się wykorzystywać czas wolny na moje hobby, którym jest muzyka. Nie gram na instrumentach muzycznych, ale słucham wiele różnorodnych gatunków muzyki (klasyka, rock, jazz, ostatnio mi- nimalizm). Mam dużą kolekcję płyt i od czasu do czasu bywam na koncertach. O muzyce mógłbym mówić długo i bez końca, ale obawiam się, że przekroczyłoby to ramy tego wywiadu. Poza tym bardzo lubię sport. W młodości uprawiałem lekkoatletykę, a potem przez wiele lat grałem po amatorsku w tenisa. Bardzo też lubię jazdę na nartach i co roku wyjeżdżam w Alpy, głównie do Włoch. Poza tym kibicuję. Jestem kibicem Le- gii Warszawa i Milanu i bywam na ich meczach zarówno w Warszawie, jak i w Mediolanie. Oglądam również mecze tenisowe i oczywiście kibicuję naszej Idze Świątek, za którą trzymam kciuki i przez którą potrafię czasami zarywać noce.

    Czego możemy życzyć IPM na następne lata działalności?

    Myślę, że tego, co wszystkim: przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Poza tym jasnych zasad i warunków gospodarowania dla wszystkich firm w Polsce, tych małych, tych średnich i tych dużych oraz specjalnie dla recyklerów jak najszybszego wejścia w życie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta oraz wprowadzenia Systemu Kaucyjnego.

    Ważne Informacje

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

    Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

    Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...