.
Strona główna Blog Strona 84

LEXUS UX 300e z nową baterią i większym zasięgiem

W salonach Lexusa debiutuje Lexus UX 300e w nowej odsłonie. Największą zmianą w modelu jest nowa bateria, która w cyklu WLTP pozwala na przejechanie 450 km – to dystans o 40% większy niż w dotychczasowym modelu.

Ponadto zgodnie z koncepcją „Lexus Electrified” dostrojono pracę układu zawieszenie oraz układu kierowniczego, a także dopracowano konstrukcję nadwozia. We wnętrzu wprowadzono te same zmiany, które otrzymały wersje hybrydowa UX 250h oraz benzynowa UX 200, czyli przeprojektowaną deskę rozdzielczą z większymi ekranami nowego systemu multimediów i nawigacją w chmurze.

Rozszerzono też paletę lakierów UX-a 300e o wariant Sonic Platinum, wykonany przy pomocy technologii sonicznego nakładania lakierów Lexusa. Wnętrze można zamówić w nowej kolorystyce Hazel, która dostępna jest z tapicerką z tkaniny oraz ze skóry naturalnej. Perforowana tapicerka skórzana ma nowe przeszycie Kagome inspirowane tradycyjnym japońskim splotem koszykowym, a tekstura deski rozdzielczej ma wygląd tradycyjnego japońskiego papieru Washi.

Lexus UX 300e z większym zasięgiem

Lexus UX 300e z roku modelowego 2023 otrzymał nową, większą baterię litowo-jonową o pojemności 72,8 kWh, która zastąpiła baterię o pojemności 54,3 kWh. Auto ma kompaktowy silnik elektryczny, który napędza przednie koła, a także odzyskuje energię podczas toczenia i hamowania. Jego moc wynosi 150 kW (204 KM), a maksymalny moment obrotowy to 300 Nm, co pozwala na płynne przyspieszane.

Dzięki nowej baterii zasięg auta wzrósł nawet o 40%. Wersje z kołami o średnicy 17 cali mogą pokonać do 450 km w cyklu mieszanym zgodnie z normą WLTP, a w przypadku samochodów z 18-calowymi felgami zasięg wynosi do 440 km.

Nowy UX 300e został też dopracowany pod kątem aerodynamiki. Płyty ochronne pod podwoziem zostały powiększone i mają zdecydowanie większe rozmiary niż w wersjach benzynowej i hybrydowej, a powierzchnia baterii od spodu jest płaska i gładka, dzięki czemu powietrze opływa podwozie bez zakłóceń.

Lexus UX 300e w Polsce od 262 900 zł

Klienci mogą już zamawiać udoskonalonego Lexusa UX 300e w polskich salonach. Auto jest dostępne w 10 wariantach kolorystycznych, w tym w czterech lakierach wykonanych w technologii sonicznego nakładania (Sonic Quartz, Sonic Grey, Sonic Titanium oraz Sonic Platinium), do wyboru są też cztery kolorystyki tapicerki wnętrza. UX 300e oferowany jest w czterech wersjach wyposażenia: Pure (262 900 zł), Business (272 900zł), Prestige (292 900 zł) oraz Omotenashi (317 900 zł).

Pokolenie Z zdobywa Tuzy Biznesu

    15 czerwca w Warszawie Kapituła Wprost po raz pierwszy przyznała Tuza Biznesu przedstawicielowi Pokolenia Z za osiągnięcia w biznesie. Młody przedsiębiorca z Zielonej Góry – Karol Tomas otrzymał nagrodę w kategorii Odkrycie Roku Pokolenia Z za liczne przedsięwzięcia na biznesowej arenie w Polsce.

    Karol Tomas to młody przedsiębiorca z Zielonej Góry, którego działania zostały zauważone i nagrodzone przez Kapitułę tygodnika Wprost prestiżową nagrodą Tuz Biznesu w kategorii Odkrycie Roku Pokolenia Z.

    Nagroda Tuzy Biznesu przyznawana jest przedsiębiorcom, którzy wykazują się niezwykłymi osiągnięciami i innowacyjnym podejściem do biznesu. Zwykle trafia w ręce dojrzałych przedsiębiorców, tym razem po raz pierwszy przyznano ją przedstawicielowi Pokolenia Z, jako uznanie dla sukcesów w różnych dziedzinach.

    Jednym z kluczowych osiągnięć Karola Tomasa było wybudowanie kamiennicy w Zielonej Górze i błyskawiczna sprzedaż całego budynku. Zarówno standard budynku, jak i najwyższa cena za metr kwadratowy wzbudziły ogromne zainteresowanie na lokalnym rynku nieruchomości. Dzięki temu nieruchomość się szybko sprzedała. Ponadto, Karol Tomas tworzy markę odzieży luksusowej. Otworzył pod nią butikową pracownię krawiecką, która wyszukuje najbardziej luksusowe materiały dostępne na świecie, (takich jak wełna merino czy dodatki ze złota), by ręcznie tworzyć limitowane kolekcje. Jego pierwsza kolekcja odzieżowa już została ukończona i czeka na wprowadzenie na polski rynek.

    Przedsiębiorca został również współwłaścicielem największego osiedla domów jednorodzinnych w Polsce – Złote Piaski. Obecnie zrealizowanych zostało około 200 domów, a wkrótce planuje się budowę ponad 400 kolejnych. Osiedle to staje się coraz bardziej pożądanym miejscem inwestycyjnym, a budowane tam luksusowe wille będą stanowiły kolejny element tej imponującej inwestycji.

    Jednak to nie wszystko – Karol Tomas podjął również pomyślną decyzję inwestycyjną w kryptowalutę Bitcoin. Dzięki temu zarobił fundusze, aby finansować kolejne przedsięwzięcia, doskonalić swoje kompetencje biznesowe oraz rozwijać się jako osoba. Zainteresowanie biznesem i rozwój osobisty są bowiem pasjami Karola Tomasa od bardzo młodego wieku. Uczestniczył w ponad 100 szkoleniach z rozwoju osobistego. Nawet jako nastolatek, Karol Tomas zaczął tworzyć pierwsze koncepcje i biznes plan związane z marką odzieżową, którą teraz wprowadza na rynek.  Ponadto, Karol Tomas zajął 5. miejsce spośród 1200 uczestników w wyzwaniu sportowym Runmagedon. Wszystkie te osiągnięcia skłoniły Kapitułę Wprost do uhonorowania wysiłków młodego przedsiębiorcy Tuzem Biznesu w nowo stworzonej kategorii – odkrycie roku przedsiębiorców Pokolenia Z.

     

    Zarządzanie z sercem

    Beata Drzazga, przedsiębiorca, wizjoner, filantrop i mentor, dzieli się swoją inspirującą historią tworzenia i zarządzania własnym imperium w wywiadzie udzielonym naszej redakcji. Jej rady i wsparcie nie tylko są nieocenione, ale także emanują miłością do ludzi, stanowiąc niezwykłe źródło inspiracji dla  innych przedsiębiorców.

    Jakie wyzwania napotkała Pani na swojej drodze do sukcesu jako kobieta?

    Bycie kobietą sukcesu nie jest łatwym zadaniem. Pomimo realizacji moich pasji i chęci pomagania osobom chorym, spotkałam wiele wyzwań swojej drodze. Praca po 14 godzin na dobę to tylko jedno z nich. W biznesie często występują wzloty i upadki, jednak moja determinacja była niezachwiana. Budowa kliniki BETAMED S.A. była trudnym procesem, który wymagał dużego nakładu pracy i poświęceń. Jednak wiara w cel, którym było zapewnienie najwyższej jakości opieki i miłości do ludzi, napędzało mnie do pokonywania trudności. Wiem, ile wysiłku kosztowało mnie osiągnięcie sukcesu, ale jestem dumna z tego, co udało się zbudować i jak wiele możemy zrobić dla osób chorych  poprzez naszą działalność.

    Które cechy i umiejętności przyczyniły się do Pani sukcesu?

     Bez wątpienia istnieją pewne wrodzone cechy, które mają wpływ na nasze osiągnięcia. W moim przypadku cechuje mnie pasja do podejmowania wyzwań oraz niezwykła konsekwencja. Moje podejście do życia jest zawsze pozytywne, zarówno wobec ludzi, jak i zmian. Jednak sukces wymaga również cech takich jak pracowitość i dobra organizacja. Zawsze stawiam wysokie wymagania zarówno sobie, jak i innym. Często zostaję jako ostatnia w pracy, dbając o to, aby wszystko było dopilnowane. Ważną umiejętnością, którą uważam za kluczową w biznesie, jest szybkie podejmowanie decyzji. Oczywiście, zdarzają się błędy, ale to właśnie na nich się uczymy i rozwijamy. Nie mogę zapomnieć o kolejnej ważnej umiejętności, czyli  właściwym doborze pracowników. Wierzę, że w każdej organizacji powinny pracować osoby, które pasują do siebie i są zgodne z wartościami i celami firmy. To kluczowe dla skutecznej współpracy i sukcesu organizacji.

    Jak Pani dokonuje doboru zespołu i jakie kryteria są dla Pani istotne w tym procesie?

     W prowadzeniu procesu rekrutacji zespołu stawiam na osobiste zaangażowanie. Tłumaczę na różnych wykładach, że kluczowe jest dobieranie ludzi, którzy posiadają podobne cechy do naszych, emanują pozytywną energią, wykazują empatię i mają pogodne usposobienie. W kontekście mojego biznesu, te aspekty są niezwykle istotne, ponieważ codziennie pracujemy z osobami chorymi, które zasługują na miłość i szacunek. Zależy mi również na dobrej atmosferze w pracy i staram się zaskakiwać moich pracowników różnymi niespodziankami. Na przykład, jeśli ktoś ma urodziny, daję mu możliwość wzięcia wolnego dnia, a jednocześnie otrzymuje pełne wynagrodzenie za ten dzień. Dodatkowo, w poniedziałki pozwalam elastycznie rozpocząć pracę do godziny 15:00, aby zespół mógł dłużej cieszyć się weekendem. Ważne jest, aby atmosfera w mojej firmie była pełna zaangażowania, entuzjazmu i radości. Nie akceptujemy typowego „zadęcia”, które często występuje w państwowej służbie zdrowia. W naszej organizacji panuje przyjazna i inspirująca  atmosfera. Regularnie organizuję imprezy integracyjne, podczas których bawimy się, przebieramy i tańczymy. Te momenty nie przeszkadzają nam w byciu jednocześnie zaangażowanymi i profesjonalnymi w naszej pracy.

    Czy kiedykolwiek zastanawiała się Pani, jak wyglądałoby Pani życie, gdyby nie podjęta decyzja o zostaniu przedsiębiorcą?

     Od samego początku czułam głęboką potrzebę działania, zwłaszcza widząc, jak niewystarczająca jest opieka nad osobami chorymi w Polsce. Wiedziałam jak wprowadzić nową jakość i podnieść standardy, o których wcześniej wspomniałam. Wybudowałam Klinikę i mam 91 fili w 11 województwach , kościółek w klinice, fryzjera, klubów kawiarnie, a nawet salon fryzjerski, aby zapewnić seniorom wyjątkowe doświadczenie i poczucie komfortu w naszej klinice. Dla mnie to zawsze było najważniejsze.Może to wydać się nietypowe, ale od najmłodszych lat zawsze pragnęłam opiekować się ludźmi, zwłaszcza osobami chorymi, które często stają się niewidoczne i niedoceniane. Jest to paradoksalne, biorąc pod uwagę, że wszyscy prędzej czy później doświadczamy starości. Moim marzeniem zawsze było wywoływanie szczerych uśmiechów na twarzach ludzi, zwłaszcza u osób starszych. W trakcie moich wykładów na Akademii Medycznej często zadaję pytanie przyszłym pielęgniarkom i pielęgniarzom, czy posiadają wystarczającą empatię wobec drugiego człowieka, ponieważ praca w opiece zdrowotnej tego wymaga. Jeśli nie dostrzegają tego w sobie, zawsze doradzam im, aby przemyśleli swoje zawodowe aspiracje, ponieważ tylko wtedy będą w stanie znaleźć prawdziwe spełnienie i satysfakcje z pracy.

    Jakie cechy powinien posiadać dobry przedsiębiorca?

     Dobry przedsiębiorca powinien być przygotowany na różnorodne, czasem trudne wyzwania i umiejętnie radzić sobie z nimi. Musi być kreatywny w wymyślaniu i realizacji nowych strategii, aby osiągać sukces w zmieniającym się środowisku biznesowym. Konsekwencja, rozsądek i chęć ciągłego rozwoju są nieodłącznymi cechami, który powinien posiadać przedsiębiorca.Otwieram nowe firmy, angażuję się  biznesowo. Na przykład, otworzyłam filię BETAMED w Las Vegas i planuję zainwestować w kolejne przedsięwzięcia.  Posiadam już siedem firm, ale ciągle nieustannie dążę do kolejnych wyzwań. Organizuję również misje gospodarcze w Dolinie Krzemowej w Palo Alto, gdzie promuję polskie i amerykańskie rozwiązania. Kiedyś znany przedsiębiorca Janusz Bryzek nazwał mnie wizjonerem, co jest dla mnie dużym wyróżnieniem, biorąc pod uwagę jego znaczenie w Dolinie Krzemowej. Niestety niedawno zmarł.

     Czy kiedykolwiek odczuwała Pani potrzebę zwolnienia tempa?

    Nigdy nie odczuwałam potrzeby zwolnienia tempa, ponieważ stale pragnę podejmować nowe wyzwania. Przed piętnastoma laty otworzyłam sklep odzieżowy z nowymi kolekcjami, a od tego czasu organizuję pokazy mody w miejscach takich jak Dubaj, Monako, Monte Carlo i Mediolan. Czternaście lat temu poleciałam z małym dzieckiem do Miami, aby uczyć się języka, co skutkowało otwarciem sklepu elektronicznego BetaNEST ELEKTRONICS. Wkrótce potem poznałam Johna Pektusa, konsula honorowego Nevady. Zaczęłam organizację misji gospodarczych z Polski do Nevady oraz otworzyłam BETAMED INTERNATIONAL w Las Vegas. Zostałam uhonorowana tytułem pierwszego ambasadora biznesu Nevady i pomagałam w rozwoju lokalnych przedsiębiorców w Chile i Peru. Oprócz tego, wychowuję samodzielnie  troje dzieci, studiuję i otwieram kolejne firmy.Nieustannie poszukuję nowych możliwości rozwoju, niezależnie od trudności, które napotykam. Pragnę inspirować innych do podejmowania wyzwań i dążenia do osiągnięcia sukcesu w swoich działaniach.

    Jakich cech jest obecnie więcej u Beaty Drzazgi: bycia mentorem czy filantropem?

    Uważam, że w moim przypadku cechy mentora i filantropa są równie obecne. Jestem zaangażowana zarówno w wspieranie różnych projektów finansowo, jak i w udzielanie wsparcia jako mentor. Przez moje doświadczenie i wiedzę staram się inspirować i pomagać innym w ich rozwoju i osiągnięciu sukcesu, udzielając porad i dzieląc się wskazówkami podczas kongresów, wykładów i paneli zarówno w kraju, jak i za granicą.

    Jaka jest Pani opinia na temat wykorzystania sztucznej inteligencji w dziedzinie medycyny?

    Moim zdaniem wykorzystanie sztucznej inteligencji w medycynie to słuszny i nieunikniony  kierunek, ale jak w przypadku każdej innowacji, pojawiają się pewne dylematy. Sztuczna inteligencja nie może zastąpić człowieka, ale może stanowić wartościowe wsparcie dla jego działań. Wierzę w rozwój technologiczny, ale jednocześnie nie możemy zapominać o człowieczeństwie.W kontekście mojej pracy, nie wyobrażam sobie, że robot mógłby zastąpić empatyczną pielęgniarkę. Istnieje niezastąpiona wartość ludzkiego dotyku i wsparcia emocjonalnego, które są nieodłącznym elementem pracy w dziedzinie medycyny.Warto wspomnieć, że już 23 lata temu wprowadzałam idee zgodne z obecną strategią ESG (Environmental, Social, and Governance), nawet nieświadoma tego, że w przyszłości stanie się to obowiązującym trendem. Wprowadzałam te zasady do mojej firmy jako jedna z pierwszych, mając na celu zrównoważony rozwój i uwzględnienie aspektów dotyczących środowiska, społeczeństwa i zarządzania. Niestety, nie zawsze widzę konsekwentne stosowanie takiej strategii w innych organizacjach, gdzie czasami traktuje się ją tylko jako sposób na zaspokojenie opinii publicznej i właścicieli. Jestem dumna, że mogę powiedzieć, że byłem pionierem tej strategii i nadal ją rozwijam.

    VAN Group z e-VAN – potężną platformą logistyczną opartą na technologii low-code Oracle APEX

    VAN Group to jedna z wiodących polskich firm transportowo-logistycznych, która chciała stworzyć system zarządzania transportem wspomagający obsługę danych, planowanie tras, monitorowanie ładunków i kalkulacje frachtów. Wybór padł na platformę Oracle APEX, którą wdrożyła firma Pretius.

    Z ponad trzydziestoletnią historią obecności na rynku i sukcesami w kilku europejskich krajach, grupa VAN jest jednym z liderów sektora transportu lądowego polskiej branży TSL (Transport Spedycja Logistyka). W związku z szybkim rozwojem firmy i koniecznością reagowania na konkurencję ze strony międzynarodowych korporacji, grupa VAN szukała sposobu na łatwiejsze i wydajniejsze zarządzanie danymi, planowanie tras transportowych oraz monitorowanie ładunków.

    Osiągnięcie wszystkich tych celów wymagało modernizacji infrastruktury IT firmy i stosu technologicznego. Istniało jednak dodatkowe wyzwanie: aby ułatwić pracownikom firmy szybką i płynną przesiadkę na nowy system, nie mógł on radykalnie różnić się od starego rozwiązania.

    – Skok technologiczny zaczął się od zbudowania nowego zespołu deweloperskiego, który w oparciu o metody „zwinne” był w stanie tworzyć autorskie rozwiązania – powiedział Adam Kasperowicz, CIO grupy VAN.

    Rozwiązanie

    Istotą tego projektu była transformacja technologiczna. Grupa VAN przeniosła się z Oracle Forms do platformy APEX, która jest nieporównywalnie potężniejszym i bardziej przyszłościowym rozwiązaniem. Firma może teraz korzystać z chmury, łatwo skalować swoje oprogramowanie w miarę rozwoju, a nawet myśleć o wdrożeniu funkcji bazujących na uczeniu maszynowym i sztucznej inteligencji. Co więcej, nowy system oparty jest na aplikacji webowej, więc pracownicy grupy VAN mogą uzyskać do niego dostęp po prostu za pomocą przeglądarki (pracujemy już też nad aplikacjami mobilnymi i PWA).

    Najważniejszym aspektem tej cyfrowej transformacji jest to, że została przeprowadzona bardzo ostrożnie i odpowiedzialnie. Słysząc słowo „transformacja”, zwykle wyobrażamy sobie ogromną zmianę, rewolucję, która wywraca świat do góry nogami i zostawia za sobą wszystko i – co bardzo ważne – wszystkich, którzy nie potrafią się przystosować. Ten projekt tak nie przebiegał. Pod wieloma względami było wręcz zupełnie odwrotnie.

    Grupa VAN posiadała niewielki zespół informatyków, którzy pracują w firmie od wielu lat i świetnie znają zarówno biznes, jak i wykorzystywaną w nim technologię. Stworzenie nowego software’u opartego, przykładowo, na Javie zmusiłoby tych ludzi do uczenia się od podstaw zupełnie innego rozwiązania. Firma bardzo nie chciała stawiać ich w takiej sytuacji – jako że ceni swoich pracowników, zwłaszcza tych długoletnich. Grupa VAN posiadała również istniejące struktury bazy danych i kod PL/SQL. Wybór APEX oznaczał, że przedsiębiorstwo pozostało w ekosystemie Oracle, mogło nadal korzystać z istniejących danych, i wciąż polegać na wiedzy i profesjonalizmie swojego zespołu. Było to również bardzo opłacalne z finansowego punktu widzenia dzięki istniejącym licencjom na bazy danych (APEX może być używany za darmo w wypadku posiadania licencji na Oracle DB).

    – Sercem tego projektu była przemyślana i bezpieczna transformacja. Musieliśmy znaleźć sposób, aby odpowiedzieć na potrzeby biznesowe firmy, nie porzucając przy tym cennych ludzi i zasobów. APEX pozwolił nam zrobić to wszystko i jeszcze więcej, a nasza współpraca z grupą VAN trwa już ponad 5 lat – powiedział Przemysław Staniszewski, CEO Pretius Low-Code.

    A co z samym systemem? To potężna platforma TMS (Transportation Management System) pozwalająca pracownikom planować trasy transportu i monitorować przesyłki za pomocą eleganckiego, łatwego w użyciu interfejsu, który przypomina znane im rozwiązania. Co więcej, programiści Pretius zaimplementowali również algorytm, który pozwoli grupie VAN na pełną automatyzację tego rozwiązania. Już teraz działa w tle, pomagając zminimalizować ilość pracy, jaką muszą wykonać pracownicy firmy i maksymalizując produktywność. Póki co pracownicy weryfikują ceny generowane przez system, ale zespół Pretius jest przekonany, że wkrótce – gdy uda się zgromadzić odpowiednią ilość wysokiej klasy danych – będzie on mógł działać bez takiego nadzoru.

    Z omawianej platformy TMS korzysta obecnie ok. 600 osób. Ponieważ nowy e-VAN jest aplikacją webową, licencja do wirtualizacji aplikacji nie jest już wymagana, co pozwoliło grupie VAN zaoszczędzić kilkaset tysięcy złotych na przestrzeni ostatnich kilku lat. Stary system e-VAN wymagał do działania dwukrotnie większej liczby serwerów, co oznacza, że infrastruktura była bardziej skomplikowana, dużo trudniejsza i droższa w utrzymaniu. Co więcej, stare serwery działały w oparciu o system Windows, co generowało dodatkowe koszty licencyjne. Nowe maszyny są oparte na Linuksie, co przekłada się na jeszcze większe oszczędności dla firmy.

    Podejście co-creation

    Na początku tego projektu zespół Pretius zdecydował się na przyjęcie unikalnego podejścia co-creation, które pozwoliło na włączenie pracowników klienta w proces tworzenia nowego rozwiązania. Oznaczało to również, że strony mogły dzielić się wiedzą – i obydwie zyskały na tej wymianie coś wartościowego.

    Zespół Pretius nauczył developerów grupy VAN sporo o metodyce Scrum, co pozwoliło im zasadniczo zmienić podejście do zarządzania projektami i tworzenia oprogramowania. Zostali również przeszkoleni w zakresie korzystania z Oracle APEX, dzięki czemu mogą utrzymywać swoje rozwiązanie bez pomocy z zewnątrz. Następny krok to zapoznanie z APEX-em nietechnicznych pracowników, by mogli zacząć korzystać z tej technologii jako tzw. citizen developerzy. Grupa VAN otrzymała więc zarówno potężną nową platformę, opartą na przyszłościowej technologii, jak i know-how niezbędny do jej obsługi i ulepszania.

    – Efektem „na dziś” jest system e-VAN, który stał się innowacyjnym narzędziem i środowiskiem pracy. Zbudowany zespół umożliwia wykorzystanie potencjału najnowszych trendów i rozwiązań technologicznych: web & mobile development, responsywność, integrations, low-code, cloud computing. Wprowadziłem formalne zasady współpracy z biznesem, które umożliwiają udział biznesu w procesie wytwarzania oprogramowania. e-Van jest faktycznym szkieletem naszego biznesu. Jest więc oczekiwanie, że będzie wspierał i wprost poprawiał naszą efektywność i biznesowy wynik – tłumaczy Adam Kasperowicz.

    Jednocześnie zespół Pretius dowiedział się wiele o specyfice i zawiłościach branży TSL – co okazało się bardzo przydatne w innych projektach.

    Dzięki platformie niskokodowej Oracle APEX, cyfrowa transformacja grupy VAN przebiegła bardzo sprawnie – została przeprowadzona bezpiecznie i odpowiedzialnie. Firma odświeżyła swój stos technologiczny, uzyskała dostęp do wielu nowych możliwości i osiągnęła to wszystko uwzględniając potrzeby swoich pracowników. Oparte na co-creation podejście do współtworzenia również okazało się dużym sukcesem dla obydwu stron, czego najlepszym dowodem jest ciągła współpraca grupy VAN i Pretius.

     

    Oracle EU Sovereign Cloud

    Firma Oracle wychodzi naprzeciw europejskim wymaganiom dotyczącym prywatności danych i suwerenności dzięki nowej chmurze.

    Pomoże ona organizacjom z sektora prywatnego i publicznego w UE uzyskać większą kontrolę nad prywatnością ich danych i spełnić wymogi suwerenności. Oracle EU Sovereign Cloud, jedna z pierwszych ofert chmurowych zaprojektowanych z myślą o zastosowaniu w UE, zapewnia klientom usługi i możliwości regionów chmury publicznej Oracle Cloud Infrastructure (OCI) potrzebne do uruchamiania dowolnych obciążeń z tymi samymi cenami, wsparciem i umowami o poziomie usług (SLA). Oracle EU Sovereign Cloud jest zlokalizowana w całości w UE, obsługiwana przez personel rezydujący w UE i podmioty prawne zarejestrowane w UE. W ramach strategii rozproszonej chmury OCI, EU Sovereign Cloud zapewnia nową opcję pomagającą spełnić wymogi regulacyjne, uzupełniając strategie Oracle dotyczące chmury hybrydowej i dedykowanej.

    Oracle EU Sovereign Cloud doskonale nadaje się do hostowania systemów firm cyfrowych działających w branżach podlegających ścisłym regulacjom. Klienci posiadający dane i aplikacje, które są wrażliwe, regulowane lub mają strategiczne znaczenie regionalne, a także obciążenia, które podlegają wytycznym i wymogom UE w zakresie suwerenności i prywatności danych, takim jak ogólne rozporządzenie o ochronie danych (RODO), mogą teraz przenieść się do chmury. EU Sovereign Cloud pomoże przyspieszyć transformację cyfrową w kluczowych branżach, takich jak opieka zdrowotna, usługi finansowe (w tym bankowość i ubezpieczenia), telekomunikacja i sektor publiczny, ponieważ hostowane dane klientów pozostają w państwach członkowskich UE, a regiony chmury są obsługiwane wyłącznie przez personel rezydujący w UE. Więcej informacji na stronie oraclecloud.eu

    – Krajobraz technologiczny Unii Europejskiej zmienił się diametralnie ze względu na rosnące znaczenie ochrony danych i lokalizacji, co prowadzi do zwiększonego zapotrzebowania na suwerenne rozwiązania chmurowe, które mogą bezpiecznie przechowywać wrażliwe dane klientów i być zgodne z przepisami – takimi jak RODO” – powiedział Richard Smith, wiceprezes Oracle ds. rozwiązań technologicznych w regionie EMEA. – Naszym celem jest dotarcie do klientów na każdym etapie ich podróży w chmurze, a dzięki Oracle EU Sovereign Cloud klienci z branż podlegających ścisłym regulacjom, czy specyficznym przepisom obowiązującym w niektórych krajach, mogą teraz przyspieszyć swoje strategie chmurowe.

    Dostarcza te same usługi co chmura publiczna Oracle w tej samej cenie

    Chmura Oracle EU Sovereign Cloud, dostępna dla klientów we wszystkich 27 państwach członkowskich UE i na całym świecie, oferuje ponad 100 usług chmurowych dostępnych w chmurze publicznej Oracle bez dodatkowych opłat za funkcje suwerenności i z tymi samymi umowami SLA dotyczącymi wydajności, zarządzania i dostępności. Klienci Oracle mogą również uzyskać dostęp do innych programów – takich, jak Oracle Support Rewards. Ponadto pakiet Oracle Fusion Cloud Applications Suite, który jest obecnie dostępny w ofercie EU Restricted Access, będzie wkrótce dostępny w Oracle EU Sovereign Cloud.

    Oracle EU Sovereign Cloud pozwala organizacjom z branż regulowanych i rządom na bezpieczne stosowanie technik SI. Organizacje stanęły ostatnio w obliczu poważnych wyzwań, które uniemożliwiały korzystanie z istniejących ofert generatywnej sztucznej inteligencji. Oferując usługi i możliwości chmury publicznej Oracle, Oracle EU Sovereign Cloud umożliwia organizacjom sektora publicznego korzystanie z infrastruktury sztucznej inteligencji w chmurze, która jest zgodna z wymogami UE w zakresie przechowywania danych i suwerenności.

    Zaprojektowany i obsługiwany z myślą o prywatności i suwerenności danych w UE

    Nowy suwerenny region chmury działa w oparciu o kompleksowy zestaw polityk i zasad zarządzania, które dodatkowo zwiększają możliwości OCI w zakresie rezydencji danych, bezpieczeństwa, prywatności i zgodności. Zasady te obejmują m.in. sposób przechowywania i zarządzania dostępem do danych przez OCI oraz sposób obsługi dostępu do danych z podmiotów spoza UE. Centra danych Oracle EU Sovereign Cloud znajdują się w krajach Unii Europejskiej (we Frankfurcie i Madrycie), są własnością Oracle i są obsługiwane przez wydzielone unijne podmioty prawne należące do Oracle, zarejestrowane w UE, a operacje i obsługa klienta są wykonywane przez personel rezydujący w UE. Chmura Oracle EU Sovereign Cloud opiera się na istniejących programach zgodności Oracle Cloud, które umożliwiają klientom wykazanie zgodności z przepisami regionalnymi i branżowymi. Jest również zgodna z przepisami UE dotyczącymi monitorowania oraz wytycznymi ograniczającymi przekazywanie danych poza UE (takimi jak orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE Schrems II i Europejskiej Rady Ochrony Danych).

    Ponadto rozległa sieć ponad 85 globalnych i regionalnych partnerów dysponujących kompetencjami OCI FastConnect oferuje organizacjom dedykowaną łączność z Oracle Cloud Regions i usługami OCI. Digital Realty hostuje lokalizację regionu EU Sovereign Cloud w Madrycie, a Equinix lokalizację regionu we Frankfurcie. Inni partnerzy FastConnect dostępni w momencie uruchomienia EU Sovereign Cloud, to Arelion, DE-CIX i InterCloud.

    Oddzielna architektura pomaga zapewnić bezpieczeństwo danych i wzmacnia suwerenność

    Oracle EU Sovereign Cloud została zaprojektowana z myślą o rezydencji i bezpieczeństwie danych dzięki architekturze, która nie współdzieli infrastruktury z komercyjnymi regionami Oracle w UE i która nie ma połączenia sieci szkieletowej z innymi regionami chmury Oracle. Dostęp klientów do Oracle EU Sovereign Cloud jest zarządzany niezależnie od dostępu do komercyjnych regionów Oracle Cloud. Chmura Oracle EU Sovereign Cloud została zaprojektowana z myślą o wysokiej dostępności i składa się z dwóch regionów, co umożliwia odzyskiwanie danych po awarii w granicach UE. Każdy region obejmuje trzy domeny fault domains, aby uniknąć grupowania obciążeń na tym samym sprzęcie fizycznym. W związku z tym każda awaria, czy konserwacja sprzętu w jednej domenie nie będzie miała wpływu na instancje znajdujące się w pozostałych domenach.

    Nowe usługi zarządzania kluczami OCI

    Aby pomóc klientom w dalszym zabezpieczaniu danych i spełnieniu wymogów suwerenności danych, OCI wprowadza dwie nowe usługi zarządzania kluczami dostępne we wszystkich regionach Oracle Cloud, w tym w EU Sovereign Cloud: OCI Dedicated Key Management Service i OCI External Key Management Service.

    Usługa OCI External Key Management została stworzona we współpracy z Thales Group i umożliwia klientom szyfrowanie danych przy użyciu kluczy, które są tworzone i zarządzane przez klienta poza OCI. Te klucze szyfrujące zawsze pozostają pod opieką klienta i nigdy nie są importowane do OCI, umożliwiając klientom przenoszenie do OCI regulowanych obciążeń, wymagających kontroli nad fizycznym przechowywaniem kluczy poza chmurą. OCI Dedicated Key Management zapewnia klientom kontrolę nad kluczami szyfrowania za pomocą modułu HSM (Hardware Security Module).

    Branża farb i klejów omówiła najważniejsze wyzwania dotyczące funkcjonowania rynku podczas Walnego Zgromadzenia Członków PZPFiK

    Przedstawiciele 32 firm członkowskich wzięli udział w Walnym Zgromadzeniu Członków PZPFiK, w dniu 16 czerwca br., w Hotelu Marriott w Warszawie. Podczas spotkania odbył się najnowszy TRENDFiK z udziałem Ignacego Morawskiego, głównego ekonomisty „Pulsu Biznesu” i debata ekspercka, w której uczestniczyli prof. Marek Migalski i redaktor Jacek Pałasiński. W ramach części formalnej podjęto ważne decyzje dotyczące działalności PZPFiK i zaprezentowano nowe firmy członkowskie.

    Walne Zgromadzenie Członków PZPFiK cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem uczestników. Wydarzenie obfitowało w najnowsze, branżowe informacje, umożliwiło podjęcie kluczowych decyzji organizacyjnych i stanowiło doskonałą okazję do bezpośrednich rozmów. Spotkanie podzielone było na dwie części – część seminaryjną i formalną.
    TRENDFiK i debata ekspertów.

    Zgodnie z hasłem: „Wiedza ułatwia zmiany”, PZPFiK dostarcza swoim członkom wiarygodnej wiedzy na temat funkcjonowania rynku. W ramach pierwszej, seminaryjnej części spotkania odbył się więc najnowszy TRENDFiK z udziałem Ignacego Morawskiego, głównego ekonomisty „Pulsu Biznesu”. W prezentacji ekspert przedstawił sytuację Polski i całej światowej gospodarki w świetle najnowszych danych makro i mikroekonomicznych. Na tej podstawie przeanalizował również ryzyko stagflacji i to, jak może ona wpłynąć na prowadzenie biznesu, w tym funkcjonowanie branży farb i klejów.

    Część seminaryjna to także zawsze debata znanych i cenionych ekspertów. W tym roku, na zaproszenie PZPFiK udział w niej wzięli: prof. Marek Migalski, politolog, publicysta i komentator polityczny oraz redaktor Jacek Pałasiński, wieloletni korespondent TVN24, dziennikarz i publicysta. Eksperci rozmawiali o tym, jakim krajem będzie Polska jesienią 2023 roku po wyborach parlamentarnych i przedstawili ocenę skutków politycznych oraz ekonomiczno-społecznych wyników wyborów. Aktywny udział w dyskusji wzięli też uczestnicy spotkania.

    W ramach części formalnej Walnego Zgromadzenia Członków, przedstawiono cztery nowe firmy członkowskie: Ciret Sp. z o.o., CFI S.A. (Symbase), Synthos S.A. i Złoty Stok Sp. z o.o. Tym samym grono firm członkowskich powiększyło się i liczy obecnie 32 przedsiębiorstwa z rodzimej branży farb i klejów.

    Zgodnie z podjętymi uchwałami, przyjęto sprawozdanie z działalności PZPFiK w 2022 roku, zatwierdzono budżet organizacji na rok bieżący i wprowadzono możliwość ubiegania się o reelekcję dla obecnych Członków Zarządu PZPFiK.

    Uczestnicy Walnego Zgromadzenia Członków otrzymali również pilotażowe wydanie NEWSFiK – nowego cyklicznego przeglądu najnowszych i najważniejszych informacji z życia branży oraz działalności Związku. NEWSFiK będzie wydawany kwartalnie i dystrybuowany wśród firm członkowskich organizacji, dostarczając im unikalnej wiedzy.

    Zapraszamy do śledzenia działań PZPFiK na profilu organizacji na Facebook’u: facebook.com/PZPFiK

    oraz w serwisie LinkedIn: https://www.linkedin.com/company/polski-zwi%C4%85zek-producent%C3%B3w-farb-i-klej%C3%B3w/?viewAsMember=true

    ***
    TRENDFiK to przygotowany przez PZPFiK cykl spotkań z udziałem ekspertów, na temat aktualnych trendów gospodarczych, zagadnień produktowych i legislacyjnych – unikalna porcja branżowej wiedzy z „pierwszej ręki”. Pełen dostęp do przygotowanych w ramach TRENDFiK danych otrzymują członkowie PZPFiK. Dzięki temu, firmy członkowskie PZPFiK zyskują aktualną wiedzę, niezbędną w działalności biznesowej.

    99 lat do emerytury

    Władysław Kreid, manager i biegły rewident, który był aktywny zawodowo do 99. roku życia, opowiada o swojej niezwykłej karierze i licznych podróżach

    Rozmowę o pańskiej karierze zacznijmy, proszę, od końca.
    Pracowałem do 99. roku życia. Pla- nowałem przejść na emeryturę jako stulatek, ale pandemia pokrzyżowała mi plany. Z ostatnią firmą, w której pracowałem, agencją Publicis, byłem związany przez 32 lata – od czasu, gdy podjęła działalność w Warszawie. Zaczęło się to w okresie przemian ustrojowych, kiedy inwestorzy z Zachodu szukali w Polsce partnerów. Z Paryża przyjechał Patrick Klugman, który nawiązał kontakt z pionierską na naszym rynku agencją reklamową prowadzoną przez Wojciecha Manna, Krzysztofa Maternę i Tomasza Pawlikowskiego. I tak powstała polsko-francuska spół- ka, a mnie poproszono o przygotowa- nie systemu sprawozdań finansowych, które byłyby zgodne z wymogami obo- wiązującymi w obu krajach. Wkrótce później z trzech wspólników w agencji został Tomasz Pawlikowski, przejął jej stery i świetnie sprawdził się w tej roli. Z kolei Mann i Materna skoncentrowali się na prowadzeniu popularnego programu telewizyjnego. Polski oddział Publicis rozwijał się w szybkim tempie, powstało kilka nowych spółek. Choć proponowano mi pracę w pełnym wymiarze, zdecydowałem się na pół etatu, ponieważ podobną rolę – konsultanta – pełniłem również w ZPR-ach. Przygotowywałem tam bilanse skonsolidowane obejmujące wyniki wielu spółek skupionych w tej grupie. W związku ze zmianą przepisów w 1995 r. musiałem opracować od zera cały system sprawozdawczości. Gdy w wieku 93 lat przestałem kierować autem, stwierdziłem, że zrezygnuję z pracy w ZPR-ach ze względu na uciążliwe dojazdy. Prezes nie chciał tego przyjąć do wiadomości i zapro- ponował, że będą mnie przywozić i odwozić z pracy, żebym tylko nadal przygotowywał bilanse.

    Jak wyglądał pana ostatni dzień w pracy?
    Zupełnie zwyczajnie, 15 marca 2020 r., kiedy szykowałem się do wyjścia, odebrałem telefon z informacją, by nie przyjeżdżać, bo biuro zostało zamknięte. I tak, chcąc nie chcąc, niepostrzeżenie zostałem emerytem. Nie znaczy to jednak, że ominął mnie jubileusz, ponieważ… odbył się kilka lat wcześniej. Publicis zorganizował mi go na 90-lecie pracy. Udzieliłem wówczas dwóch wywiadów – jeden ukazał się w polskich mediach, drugi wysłano do Paryża. Dostałem w prezencie pamiątkowy medal, album opowiadający o sięgającej połowy XIX w. historii firmy oraz komputer. Warto wspomnieć, że Publicis to jeden ze światowych liderów branży reklamowej. O pozycji firmy najlepiej świadczy jej biurowiec na rogu Champs Elysees i placu Gwiazdy. Trudno byłoby znaleźć bardziej eksponowane miejsce w Paryżu. Miło wspominam współpracę z tą firmą, przygotowywałem dla niej wiele bilansów i analiz, czułem się potrzebny, a Publicis do dziś opłaca mój abonament w lecznicy Enel-Med. Praca w agencji pomogła mi przetrwać najtrudniejszy okres w życiu, gdy owdowiałem w 2003 r.

    Rozmawiamy w pięknym domu w Supraślu.
    Przeprowadziłem się tu z Warszawy, mieszkam z córką i zięciem, profesorami Akademii Teatralnej. Powiem żartem – nigdy mi się tak nie powodziło jak obecnie. Dlaczego? Jestem kombatantem, przepracowałem 70 lat, na stulecie otrzymałem 4 tys. zł dodatku do emerytury. Zawsze bałem się jednego – kłopotów z pamięcią i na szczęście nie mam z tym żadnych problemów. Rozwiązuję quizy historyczne i geograficzne i uzyskuję ponadprzeciętne wyniki.

    A to dobry powód, by cofnąć się w cza- sie o 101 lat…
    Jestem ostatnim przedstawicielem piątego pokolenia imigrantów, których zaborcze władze austriackie – za czasów cesarza Józefa II – zachęciły do osiedlenia się na terenie Galicji. Władze oferowały kolonistom bardzo korzystne warunki. Moi przodkowie pochodzili z Palatynatu. Dowiedziałem się o tym stosunkowo niedawno, dzięki… Internetowi. Wnuk mojego starszego brata poznał przez sieć Uwe Kreita spod Frankfurtu. Kreita – z „t” na końcu. Okazało się, że jest to hobbysta zajmujący się historią mojej rodziny, a „t” zamiast „d” to dawny błąd w zapisie. Opracował on drzewo gene- alogiczne sięgające XVI w. Wydał też książkę, w której zamieścił nie tylko dane biograficzne, lecz także zdjęcia moich bliskich. Zdobył te informa- cje z różnych źródeł, korzystał z ksiąg parafialnych i ze zbiorów mormonów z Salt Lake City. Opowiedział mi to osobiście, ponieważ udało nam się nawiązać bezpośredni kontakt. Razem odwiedziliśmy moją rodzinną wieś, a także kilku krewnych mieszkających w Warszawie i jej okolicach.

    Książka, którą oglądamy, zawiera nie- zwykłą wręcz ilość szczegółowych informacji.
    Co ciekawe, mój daleki kuzyn odtworzył drogę kolonistów z Palatynatu do Galicji. Podróżowali furmankami do Ulm, gdzie sprzedali wozy i wsiedli na galary, którymi dopłynęli Dunajem aż do Wiednia. A tam otrzymywali przydziały na konkretne dziesięciohektarowe działki oraz pieniądze na budowę domów, wyposażenie i sprzęt rolniczy, a także zakup wozów i koni. Dodatkowo przysługiwało im zwolnienie z podatków i służby wojskowej na 10 lat. Właśnie w taki sposób moja rodzina pod koniec XVIII w. przywędrowała w okolice Mielca. Koloniści założyli wieś, którą nazwali Schoenanger, czyli Piękny Gaj. Dziś nosi ona nazwę Orłów. Kiedy w Ga- licji pojawiły się polskie szkoły, dzieci mówiące w domu po niemiecku szybko zaczęły używać języka polskiego. Była to naturalna polonizacja. Nie wyniosłem z domu ani jednego niemieckiego słowa.

    Urodził się pan…

    W Schoenanger w 1922 r. Byłem naj- młodszym z ośmiorga dzieci, pięciu sióstr i trzech braci. Najstarsza siostra miała o 22 lata więcej niż ja. Niewiele pamiętam ze wsi, ponieważ ojciec postano- wił sprzedać gospodarstwo i kupił duży dom w Mielcu. W celach zarobkowych wyjechał do Ameryki w 1914 r. i wrócił dopiero po wojnie. W 1926 r. pojechał do Argentyny, gdzie został na stałe. Tak więc w ogóle go nie pamiętam. Moja matka była niezwykle dzielną kobietą, zarabiała, prowadząc gospodę w rodzinnej wsi. W dodatku zadbała o wykształcenie dzieci. Szczęśliwie wszystkim udało się przetrwać dwa przemarsze wojsk rosyjskich i epidemię hiszpanki. W Mielcu chodziłem do gimnazjum. Podczas II wojny światowej pracowałem w fabryce samolotów. Koledzy wciągnęli mnie do konspiracji. Siatka, do której należałem, była dobrze zakonspirowana. Znaliśmy tylko bezpośrednich zwierzchników. Dzięki temu uniknąłem aresztowania przez Gestapo, co trzech moich towarzyszy kosztowało życie. Niewiele się zastanawiając, wsiadłem do pociągu i pojechałem pod Skarżysko, gdzie szwagier był leśniczym. Tam zaczęła się moja przygoda z AK – zostałem członkiem oddziału komendanta „Szarego”. Podczas okupacji przeżyłem kilka niebezpiecznych sytuacji. Najgorszy był napad partyzantów komunistycznych na leśniczówkę, w której gościliśmy lokalnych dowódców AK. Na szczęście zdążyłem wstać z krzesła, w które po sekundzie uderzyła seria z automatu. Mniej szczęścia miał jeden z oficerów – został postrzelony w twarz oraz mój szwagier, który doznał poważniejszej kontuzji i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Udało mi się też przetrwać ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Wieziono mnie do szpitala 30 km furmanką na słomie. Chirurg postanowił odroczyć operację. Przez 7 dni musiałem leżeć pod okładami z lodu, żeby stężała ropa, która mi się rozlała w brzuchu. Kiedy po dwóch tygodniach od zabiegu wstałem z łóżka, pielęgniarka – szarytka – po- wiedziała zaskoczona: „To ty żyjesz…”.

    I tak docieramy do szarych lat powojennych.
    Po powrocie do Mielca, w czerwcu, uzyskałem maturę, a jesienią podjąłem naukę w krakowskiej Akademii Handlowej. Zrobiłem to z rozsądku, ponieważ studia te trwały tylko trzy lata, a okupacja zabrała mi sześć lat życia. Mieszkałem w domu siostry, dorabiałem udzielaniem korepetycji. Nie znałem się na handlu ani księgowości, ale zmieniła to praktyka wakacyjna po drugim roku. Odbyłem ją w zakładach wapienniczych koło Jeleniej Góry, gdzie wicedyrektorem był mój szwagier, który wrócił ze szwajcarskiego obozu internowanych. Zostałem skierowany do księgowości. Musieliśmy w ciągu trzech miesięcy nadrobić zaległości, jakie nagromadziły się od stycznia. Mnóstwo się tam nauczyłem, dzięki czemu na trzecim roku studiów nie miałem żadnych problemów z egzaminem z rachunkowości. Po magisterium wkroczyłem w prawdziwie dorosłe życie – ożeniłem się i podjąłem pracę.

    Od czego pan zaczynał?

    Dowiedziałem się, że zachorował główny księgowy w Teatrze Młodego Widza w Krakowie, który po kilku latach wrócił do przedwojennej nazwy Bagatela. Udało mi się zdobyć tę posadę, choć byłem bezpartyjny. Pod koniec lat 50. zostałem mianowany wicedyrektorem do spraw administracyjno–finansowych. Tak więc nawet w tym trudnym okresie liczyła się fachowość.

    Kiedy trafił pan do Warszawy?

    W 1960 r. zostałem przeniesiony służbowo przez Ministra Kultury i Sztuki do państwowych Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, które zarządzały ośmioma cyrkami, szkołą w Julinku i dwoma lunaparkami. W stolicy zaproponowano mi mieszkanie służbowe na Muranowie. Jak na tamte czasy były to świetne warunki. Podjąłem się bardzo trudnego zadania, ponieważ w firmie panował niewyobrażalny bałagan, a ja musiałem nad nim zapanować. W dodatku w tym samym czasie ogłoszono powszechną krajową inwentaryzację obejmującą wycenę majątku. Po roku morderczej pracy przygotowałem bilans, który został przyjęty bez zastrzeżeń. Praca w ZPR umożliwiła mi służbowy wyjazd do USA. W 1964 r. w ramach umowy z Ringling Circus grupa polskich arty- stów pojechała do Ameryki na roczny kontrakt. Na koniec pojawiły się kłopo- ty z rozliczeniem podatków, zupełnie innych niż w Polsce. Pojechałem więc za ocean, by rozwiązać ten problem. Zacząłem od wizyty w biurze księgowym obsługującym Ringling Circus na Bond Street w Nowym Jorku, gdzie pokazano mi, jak prawidłowo wypełnić deklaracje podatkowe. Pojawiła się jednak kwestia naliczenia kosztów– jak wyliczyć amortyzację związaną z tresurą lwów, koni i niedźwiedzi. Zacząłem więc od ustalenia wartości zwierząt. Przygotowanie wyliczeń zajęło mi miesiąc. Po kolejnych dwóch miesiącach Amerykanie ustalili, że wystąpiła nadpłata podatku i zwrócili nam 15 tys. dol.

    W latach 60. w PRL podróże służbowe, takie jak pański wyjazd do USA, były czymś niezwykłym.
    W tej dziedzinie miałem dużo szczęścia. W 1965 r. otrzymałem nominację na stanowisko wicedyrektora do spraw ekonomicznych Zjednoczenia Przemysłu Muzycznego, któremu podlegały fabryki instrumentów. Z punktu widzenia władz było to mało ważne miejsce na mapie kulturalnej, w odróżnieniu np. od poligrafii. To jednak my zdobywaliśmy dewizy. Sprzedaż instrumentów otworzyła mi drzwi do Europy, ponieważ musiałem – wspólnie z PHZ Universal – szukać nabywców za granicą. Byłem w Grecji, Jugosławii, Austrii, we Francji, w Szwajcarii, RFN, Monako, Szwecji, Norwegii i we Włoszech. Współpracowaliśmy też z firmami z obozu socjalistycznego – z NRD, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, ZSRR. Dotarłem nawet do Archangielska. W PRL po ukończeniu 60. roku życia mógł pan przejść na emeryturę. Przez jeden miesiąc – lipiec 1982 r. – korzystałem z tej możliwości. Jako pracoholik nie mogłem jednak znieść bezczynności, więc zacząłem – jako biegły rewident – współpracować z urzędem skarbowym. Wyspecjalizowałem się w badaniu powstających wówczas spółek joint venture. Po roku Izba Skarbo- wa skierowała mnie na badanie bilansu w przedsiębiorstwie, które świetnie znałem, czyli w ZPR. Okazało się, że wszystkie dokumenty podatkowe zostały źle przygotowane. Siedziałem nad nimi pięć tygodni. Zamiast wykazać błędy w sprawozdaniu, pokazałem je pracownicom księgowości, wyjaśniając, jak wszystko to poprawić. Po roku główna księgowa zaproponowała mi funkcję konsultanta. Gdy zaczęły się przemiany gospodarcze zapoczątkowane przez dwóch Mieczysławów – Rakowskiego i Wilczka ówczesny dyrektor ZPR Stanisław Nowotny wpadł na pomysł, by założyć spółkę Estra, do której weszli renomowani artyści estradowi. Poprosił mnie, żebym zorganizował dla nowej firmy system księgowy. Spółka odniosła spektakularny sukces, organizując koncert Steviego Wondera, ale nieporozumienia wśród wspólników i konkurencja wewnętrzna doprowadziły do jej upadku. Wkrótce potem trafiłem do agencji Publicis…

    Pański przepis na zadowolenie z pracy?

    Na sukces managera i satysfakcję zawodową największy wpływ mają relacje międzyludzkie. Zawsze kierowałem się zasadą życzliwości i unikałem konfliktów. To procentowało. Dobrze czułem się więc w każdym zespole. Oczywiście, są osoby, które prowokują konflikty, ale nawet z nimi jakoś się porozumiewałem. Na marginesie – zawsze lubiłem pracować z kobietami. Uważam, że są bardziej sumienne i pracowite od mężczyzn. Pewnie miało to związek z sentymentem, jaki wyniosłem z rodzinnego domu, ponieważ gdy byłem dzieckiem, zajmowało się mną pięć sióstr.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego stworzy ponad 20 tys. nowych miejsc pracy

      Polska jest jednym z liderów drogowego transportu ciężarowego w Unii Europejskiej. Odpowiadał on za przewóz 380 mld tkm (tonokilometrów) w 2021 r. – najwięcej w całej UE i o 24 proc. więcej od drugich w zestawieniu Niemiec. Polska flota samochodów ciężarowych w 2021 r. liczyła 1,15 mln pojazdów. Sektor ten zatrudniał 486 tys. osób w 2020 r., co stanowiło 15 proc. wszystkich zatrudnionych w tym sektorze w Unii Europejskiej. Branża TSL stoi obecnie przed zmianami wynikającymi z unijnych norm emisji CO2 dla pojazdów ciężarowych, które wymuszą jego elektryfikację. Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Elektryfikacja sektora drogowego transportu ciężkiego”, stworzonym we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych, analizuje scenariusze elektryfikacji tej gałęzi gospodarki i wskazuje możliwe konsekwencje ekonomiczne.

      Polska unijnym liderem transportu drogowego

      Sektor transportu drogowego towarów w Polsce zatrudnia największą liczbę pracowników spośród tego typu branż w całej UE. W 2020 r. pracowało w nim ponad 486 tys. osób, było to o 74 tys., czyli o 18 proc. więcej od drugich w zestawieniu Niemiec. Zatrudnieni w Polsce pracownicy stanowią 15 proc. całego zatrudnienia w tym sektorze w UE. Rośnie także znaczenie branży przewozu towarów w ramach polskiej struktury zatrudnienia, a także zapotrzebowanie na pracowników. Udział osób pracujących w tej gałęzi gospodarki wzrósł z niecałych 2 proc. w 2011 r. do ponad 3 proc. w 2020 r. Rosnąca liczba zatrudnionych wiąże się z wysokim zapotrzebowaniem na pracowników, w tym na kierowców zawodowych. Według szacunków analityków i przedstawicieli branży, w Polsce może dalej brakować 100-150 tys. kierowców ciężarówek.

      Polska dysponuje największym w całej UE parkiem pojazdów ciężarowych o DMC powyżej 3,5 t. W 2021 r. flota w Polsce liczyła blisko 1,15 mln ciężarówek, o 33 tys. więcej r/r. Średnia wieku tego typu pojazdu w Polsce wynosi nieco mniej niż średnia unijna: 13,2 wobec 13,9 lat, ale wyraźnie więcej niż na konkurencyjnych rynkach Niemiec (9,6 lat) i Francji (9 lat).

      „Polski sektor ciężkiego transportu drogowego dominuje wśród europejskich gospodarek. Sukcesywnie od lat obserwujemy wzrost zatrudnienia i coraz większą flotę pojazdów. Trzeba jednak pamiętać, że wartość dodana tego sektora w naszym kraju pozostaje na niższym poziomie niż w bardziej rozwiniętych krajach UE i w ramach istniejącej floty dominują pojazdy konwencjonalne. Dziś sektor stoi przed wyzwaniem jak najszybszej wymiany na pojazdy zeroemisyjne. Opóźnienia w elektryfikacji parku pojazdów mogą w kolejnych latach osłabić konkurencyjność polskiej branży TSL” – komentuje Maciej Miniszewski, starszy doradca w zespole klimatu i energii PIE.

      Niedostateczna infrastruktura dla pojazdów elektrycznych

      Chociaż park pojazdów floty ciężarowej (HDV) stosunkowo nie jest liczny, to jednak generuje zaczną ilość emisji. Dążąc do realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu, Unia Europejska wspiera elektryfikację transportu drogowego. Na mocy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1242 z dn. 20 czerwca 2019 r. producenci są zobowiązani do ograniczenia intensywności emisji floty nowo zarejestrowanych pojazdów ciężkich o 15 proc. w 2025 r. oraz o 30 proc. w 2030 r. względem emisji pojazdów ciężkich po raz pierwszy zarejestrowanych w okresie od 1 lipca 2019 r. do 30 czerwca 2020 r. Z kolei przyjęty 28 marca 2023 r. przez Parlament Europejski projekt AFIR nakłada na państwa członkowskie wymagania dotyczące rozbudowy sieci stacji ładowania. Uregulowana zostanie także emisja spalin w świetle normy Euro 7.

      Unijne działania na rzecz zmniejszenia emisji CO2 wymuszą elektryfikację transportu drogowego. Kluczem do rozwoju elektromobilności w segmencie eHDV jest rozbudowa infrastruktury ładowania. Tymczasem w Polsce ani jedna z ok. 2,7 tys. stacji ogólnodostępnych nie jest przeznaczona dla pojazdów o DMC powyżej 16 t. Ich brak towarzyszy niewielkiej liczbie elektrycznych pojazdów ciężarowych, których w Polsce do 2022 r. zarejestrowano 11. Z perspektywy przedstawicieli branży TSL w Polsce jest to jedna z największych barier opóźniających elektryfikację flot.

      „Jedną z największych barier w elektryfikacji sektora transportu, zarówno ciężkiego, jak i osobowego, jest brak rozwiniętej infrastruktury ładownia. Potrzebne są odpowiednie inwestycje infrastrukturalne, zwłaszcza że rejestracje ciężarówek elektrycznych mogą zwiększyć zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce w latach 2030-2035 o ok. 2-4 proc. Profil ładowania czy wykorzystanie szybkich ładowarek w godzinach szczytu będzie wymagać inwestycji w systemy wytwórcze, magazynowe i sieciowe” – wskazuje Magdalena Maj, kierownik zespołu klimatu i energii PIE.

      Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego będzie korzystna ekonomicznie

      Z raportu opracowanego przez PIE wynika, że elektryfikacja floty może pozwolić Polsce na zwiększenie w sektorze transportu ciężkiego. Rosnący udział Polski w unijnym rynku przewozów i zwiększająca się liczba ciężarówek zwiększy liczbę miejsc pracy w sektorze. Stopniowa lub przyspieszona elektryfikacja spowoduje wzrost zatrudnienia, kosztem innych krajów, głównie Niemiec, odpowiednio o 10,1 tys. lub 20,9 tys. do 2035 r. względem scenariusza utrzymania obecnego tempa elektryfikacji.

      Transformacja może również przyspieszyć wzrost aktywności przewozowej polskich firm z branży TSL. W zależności od tempa elektryfikacji aktywność przewozowa do 2035 r. będzie wyższa o 4,8 mld tkm lub nawet o 9,9 mld tkm względem scenariusza zachowania status quo. Ponadto dzięki przyspieszonej elektryfikacji floty polski sektor drogowego transportu ciężkiego mógłby wzrosnąć o 1,1 mld EUR do 2035 r. względem scenariusza , w którym obecny stan rzeczy został utrzymany.

      Polska pozostaje jedynym spośród wiodących rynków w obszarze TSL, który wciąż nie zaoferował systemu wsparcia zachęcającego do inwestycji w zeroemisyjne pojazdy ciężarowe. Wraz z rozwojem elektromobilności w sektorze transportu ciężkiego w innych państwach członkowskich UE, zachowanie konkurencyjności polskich przewoźników wymaga wprowadzenia systemu subsydiów do eHDV i infrastruktury, a także optymalizacji prawa. Konieczne jest m.in. zniesienie opłat drogowych dla eHDV, wdrożenie możliwości wjazdu do stref ograniczonego ruchu dla elektrycznych ciężarówek, czy też zapewnienie ulg podatkowych dla podmiotów inwestujących w ekologiczne środki transportu. Tego typu zachęty umożliwią realizację pozytywnego scenariusza wpływu postępującej elektryfikacji na branżę transportu ciężkiego w Polsce. Rekomendacje w tym zakresie PSPA przesłało w liście otwartym do Anny Moskwy, Minister Klimatu i Środowiska”  – mówi Piotr Ziółkowski, New Mobility Expert z PSPA.

      Ważne Informacje

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

      Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

      Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...