.
Strona główna Blog Strona 82

Gen turystyczny

Andrzej Gut-Mostowy, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, polityk z doświadczeniem przedsiębiorczym, opowiada o działaniach na rzecz branży turystycznej, która silnie ucierpiała podczas pandemii, oraz o niezwykłej historii swojej rodziny.

Jest pan obecnie politykiem, ale ma pan też spore doświadczenie w pro- wadzeniu biznesu, którym zajmował się pan, zanim został posłem. Udało się panu wykorzystać doświadczenia z obu tych aktywności, gdy trzeba było ratować branżę turystyczną podczas pandemii.

Czas COVID-u to dla mnie kilkanaście miesięcy intensywnej walki o polską turystykę. Decyzje podejmowane wtedy, gdy trzeba było działać szybko, rzutowały na losy tysięcy firm i ich właścicieli. Gdy w listopadzie 2020 r. pojawiły się pierwsze doniesienia o nadciągającej pandemii, wydawało się, że zwalczymy ją jak zwykłą grypę. Nikt nie spodziewał się ograniczenia ruchu lotniczego, zamknięcia granic i innych restrykcji. Trudno było przewidzieć, że problemy te rozciągną się aż na dwa lata. Wszystkie dotychczasowe długoletnie strategie i plany związane z turystyką trzeba było odłożyć na bok. W marcu 2021 r. pojawi- ła się kompletna blokada i zatrzymanie ruchu turystycznego. W związku z tym– zgodnie z dyrektywą europejską – tysiące polskich biur turystycznych miały w ciągu dwóch tygodni zwrócić klientom wszystkie pieniądze za imprezy, które nie mogły się odbyć z powodu pandemii.

To zupełnie nierealne, przecież biura musiały wcześniej zapłacić za czartery, hotele itp.
Co gorsza – znacznej części tych pieniędzy nie mogły odzyskać. Udało się doprowadzić do odroczenia tego procesu o pół roku, co ratowało wiele firm, ale miałem świadomość, że to nie wystarczy. W związku z tym został powołany – jedyny tego rodzaju w Unii Europejskiej – Turystyczny Fundusz Zwrotów. Działając w imieniu biur, możliwe stało się zwracanie pieniędzy klientom. Był to rodzaj długoterminowej, rozłożonej na 7 lat pożyczki dla biur ze środków budżetu państwa. W sumie wyasygnowaliśmy 300 mln zł, ale dzięki wprowadzeniu tego mechanizmu udało nam się uratować ponad 3 tys. biur podróży przed utratą płynności. W innych krajach europejskich odnotowano w tym czasie wiele upadłości tego typu firm. To jednak nie wszystko – utworzyliśmy też Turystyczny Fundusz Pomocowy, który chroni rynek biur podróży przed nieprzewidzianymi sytuacjami, takimi jak COVID lub wybuch wojny w Ukrainie. Jest to dodatkowe zabezpieczenie środków wpłacanych przez turystów. Pieniądze na rzecz tego funduszu pochodzą z niewielkich dopłat – na poziomie kilkunastu złotych – dodawanych do ceny wycieczek. Wprowadzenie tego rozwiązania poprzedził sondaż prze- prowadzony przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Agentów Turystycznych, który wykazał, że popiera je 90 proc. Polaków. W efekcie w Polsce udało się zbudować jeden z najbardziej bezpiecznych rynków biur podróży w Europie.

Znakomitym wsparciem branży, którą COVID dotknął znacznie silniej niż inne sektory rynku, był też Bon Turystyczny.

Przed pandemią pracowałem nad projektem wsparcia turystyki na poziomie pracodawca–pracownik. Nie zdawałem sobie sprawy, że stanie się to szczególnie aktualne podczas pandemii. Rozważaliśmy międzyresortowo kilka wariantów, takich jak np. wydanie specjalnych kart płatniczych. Zajęłoby to jednak zbyt dużo czasu. Wybraliśmy więc najprostsze rozwiązanie oparte na bazie „500+”. Wartość projektu to ponad 3 mld zł. Nie słyszałem o większym programie pomocowym dla turystyki w Europie. Była to również zachęta do wypoczynku rodzinnego w kraju i odkrywania na nowo jego piękna. Wiele rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, które dotąd nie podróżowały ze względów materialnych, mogło sobie na to pozwolić. Kolejnym efektem wprowadzenia bonu było znaczne zwiększenie bazy zareje- strowanych obiektów noclegowych.

Dlaczego?

Chcąc zrealizować bon turystyczny, trzeba było mieć terminal płatniczy i zarejestrować działalność w gminie. W niektórych rejonach baza noclegowa oficjalnie zwiększyła się o 25 proc. Bon Turystyczny znakomicie spełnił swoją rolę.

Nastąpił też przełom w dziedzinie agroturystyki.
Niewątpliwie była to również zasługa wprowadzenia bonu, ale paradoksalnie tej części rynku najbardziej pomogła pandemia. Wiele osób szukało możliwości spędzenia urlopu z dala od zgiełku, blisko natury. Była to turystyka dystansu, której pozytywne skutki widoczne są do dziś. Gospodarstwa agroturystyczne zyskały na popularno- ści i stały się alternatywą dla krótkich wyjazdów zagranicznych.

Nie sposób nie wspomnieć również o wsparciu ministerstwa dla gmin górskich i uzdrowiskowych.
W naszym kraju mamy około 50 uzdrowisk, które otrzymują fundusze z Ministerstwa Zdrowia i środki z opłaty klimatycznej. Gminy podczas pandemii wstrzymały wiele inwestycji o charakterze turystycznym. W ramach programu Polskie Uzdrowiska przekazane zostało im 250 mln zł bezzwrotnej dotacji na poprawę infrastruktury i podniesienie jakości usług turystycznych. Chciałbym, aby nasze uzdrowiska odzyskały blask i dorównywały zagranicznym. Odnotowujemy już pozytywne zmiany – liczba turystów z Niemiec odwiedzających je wzrosła o 30 proc. Kolejne 700 mln zł trafiło do gmin górskich, które sporo inwestowały, ale straciły źródło finansowania, ponieważ podczas pandemii nie mogły przyjmować turystów. Z pomocy skorzystały 202 gminy, a inwestycje turystyczne i komunalne ruszyły na nowo. Projekt został opracowany w ciągu zaledwie dwóch tygodni.

Czy inne kraje unijne wprowadziły rozwiązania pomocowe podobne do polskich?
Programy wspierające turystykę w czasie pandemii COVID, choć na mniejszą skalę, pojawiły się we Włoszech, w Czechach i w Niemczech.

Otrzymał pan niedawno doktorat honoris causa bułgarskiej International Business School za zasługi na rzecz rozwoju turystyki.

Cieszę się, że moje działania zostały dostrzeżone w kraju, z którym od dawna współpracujemy na polu turystyki. Jestem zaszczycony. Inicjatorką przyznania mi tego wyróżnienia była prof. Stela Baltova, wicerektor tej uczelni, aktywna też na polu politycznym m.in. jako dwukrotna minister turystyki.

Jakie były kamienie milowe pańskiej kariery jako przedsiębiorcy i polityka? Prywatnie i zawodowo jestem związany z turystyką przez całe życie, a zarządzaniem w sferze publicznej zajmuję się od 20 lat, czyli od czasu, gdy zakładałem Małopolską Organizację Turystyczną w Krakowie. Zapewne dziedziczę gen turystyczny, ponieważ tą dziedziną zajmowały się cztery pokolenia mojej rodziny. Mój prapradziadek w II połowie XIX w. woził turystów bryczkami z Chabówki do Poronina. Z kolei pradziadek w 1902 r. założył słynny pensjonat Willa Wańkówka w Poroninie, gdzie gościł wielu wybitnych artystów, m.in. Jana Kasprowicza, który zadedykował jeden z wierszy mojej prababce. Mieszkał tam też, niestety, Lenin, co w konsekwencji sprowadziło na moją rodzinę poważne problemy. Po II wojnie światowej komunistyczne władze zajęły budynek i urządziły w nim muzeum wodza rewolucji. Dziś mieści się tam dom kultury, w którego parku od 30 lat, co roku, w dniu Bożego Ciała, organizujemy rodzinne zjazdy. Przyjeżdża około dwustu osób z całego świata. Na marginesie – przydomek Mostowy przy nazwisku Gut wziął się od mostu, przy którym stał pensjonat. Muszę też wspomnieć o dziadku, który był znanym kucharzem i rzecz jasna gotował dla turystów. Natomiast ojciec produkował drewniane pamiątki turystyczne. Nie muszę więc wyjaśniać, dlaczego wybrałem technikum hotelarskie. Następnie ukończyłem gospodarkę turystyczną na krakowskiej Akademii Ekonomicznej. W 1994 r. kupiłem ze wspólnikiem zabytkowy hotel z dużą restauracją Sabała przy Krupówkach w Zakopanem. Kolejne moje ówczesne inwestycje to Karczma przy Młynie, stacja narciarska i mniejsze nieruchomości komercyjne. W 1995 r. zostałem radnym i członkiem zarządu miasta w Zakopanem. Trzy lata później trafiłem do sejmiku małopolskiego. Działalność publiczna zaczęła zajmować mi więcej czasu niż biznesowa. Po raz pierwszy wygrałem wybory do Sejmu w 2005 r. Od 2020 r. jestem sekretarzem stanu w resortach odpowiedzialnych za turystykę.

Co pana zdaniem decyduje o sukcesie managera i polityka?
Cechy osobowe: dynamika i wola, pracowitość, bystrość, szerokie horyzonty. Determinują one absolutnie wszystko. Lubię powiedzenie: „Żeby się chciało chcieć”.

rozmawiał Piotr Cegłowski

Z uśmiechem do celu

    Zdrowie to nieodłączny fundament sukcesu – jest źródłem wewnętrznej energii i wytrwałości, które pozwalają nam osiągać cele i cieszyć się życiem – podkreśla Michał Kort, właściciel renomowanej kliniki stomatologicznej Implantik.

    Truizmem jest powiedzieć, że zdrowie ma ogromny wpływ na nasze sukcesy w życiu zawodowym. W jaki sposób te dwie sfery się przenikają?

    Osiągnięcie sukcesu w karierze wymaga wiedzy, wytrwałości i konsekwencji w dążeniu do celu. Często skupiamy się na aspektach mentalnych, które bez wątpienia odgrywają ważną rolę. Niemniej jednak, nie możemy zapominać, że nasza wewnętrzna energia nie pochodzi znikąd, a osiąganie trudnych celów ma również wymiar fizyczny. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak istotne jest ogólne zdrowie dla naszego sukcesu. Dobrostan i zdrowie jamy ustnej są nieodzowne dla naszego samopoczucia. Zdrowe zęby nie tylko stanowią naszą wizytówkę, ale są również kluczem do nawiązywania kontaktów zarówno w sferze zawodowej, jak i osobistej. Trudno sobie wyobrazić budowanie relacji z zamkniętymi ustami. Choroby jamy ustnej i nieprawidłowy zgryz mogą powodować kompleksy, które wpływają na jakość naszej pracy oraz zdolność do osiągania biznesowych celów. W dzisiejszej konkurencyjnej rzeczywistości nawet najdrobniejsze szczegóły mogą decydować o powodzeniu projektów, a wygląd uśmiechu z pewnością nie jest detalem. Uśmiech jest wizytówka zdrowia, a ludziom sukcesu zależy zarówno na zdrowiu, jak i atrakcyjnym wyglądzie. Niezależnie od naszych preferencji, cały czas jesteśmy oceniani przez naszych klientów i współpracowników. Warto jednak zauważyć różnicę między oceną opartą na wyglądzie a reakcją na zaniedbane zęby, które niestety zawsze budzą negatywne skojarzenia. Z kolei zdrowy uśmiech otwiera wiele możliwości, zarówno w biznesie, jak i życiu osobistym. Uśmiech jest wyrazem pozytywnych emocji, postrzeganym pozytywnie przez naszych kontrahentów i współpracowników. Zwiększa efektywność pracy zespołowej, pomaga nawiązywać relacje i buduje zaufanie. W dzisiejszym biznesie uśmiech staje się niezbędnym narzędziem, szczególnie dla menedżerów i liderów. Dla nich leczenie stomatologiczne jest inwestycją, która z pewnością przyniesie wielokrotny zwrot.

    Jest pan ceniony w branży za prowadzenie prac badawczo-rozwojowych i wprowadzanie innowacyjnych produktów. Czy mógłby pan opowiedzieć jakie korzyści przynoszą pacjentom najnowsze zdobycze stomatologii?

    Wraz z naszym zespołem stale angażujemy się w prace badawczo-rozwojowe, których celem jest doskonalenie procesów wytwórczych konstrukcji protetycznych. Ulepszone korony, mosty i licówki przynoszą pacjentom coraz większy komfort użytkowania i doskonałą estetykę. Ponadto, dzięki naszemu doświadczeniu i dostępnym innowacyjnym technologiom, opracowaliśmy program rekonstrukcji zgryzu – Implantik Digital. Ten schemat postępowania pozwala osiągnąć precyzyjne, estetyczne i funkcjonalne uzupełnienie protetyczne, uwzględniając staw skroniowo-żuchwowy, napięcie mięśniowe oraz układ kostny, co umożliwia pacjentom długotrwałe korzystanie z nowego uzębienia. Ze względu na innowacyjność tej procedury, stale testujemy jej zastosowanie na zainteresowanych pacjentach, a jak dotąd osiągnięte efekty są bardzo satysfakcjonujące.

    Jakie wyposażenie powinno być dostępne w nowoczesnej klinice stomatologicznej?

    Bardzo ważnym elementem, który powinien znaleźć się w nowoczesnej klinice stomatologicznej, są drukarki 3D. Dzięki nim możliwe jest wykonanie precyzyjnych szablonów wstępnych projektów uzębienia, takich jak wax up, mock up czy szablony implantologiczne. Drukarki 3D zapewniają pacjentom przewidywalność na każdym etapie leczenia, co przekłada się na wyższy komfort i skuteczność zabiegów. Warto mieć co najmniej dwie takie drukarki, aby uniknąć oczekiwania pacjentów na procedury lecznicze.

    Jakie są wyzwania związane z funkcjonowaniem w branży stomatologicznej? Jakie są perspektywy rozwoju?

    Polski rynek usług stomatologicznych stanowi dowód na to, że ochrona zdrowia może być innowacyjnym i dynamicznym biznesem. Pacjenci mają coraz większe oczekiwania i dostęp do wiedzy. Aby sprostać ich potrzebom, musimy mieć holistyczne podejście. Chcać być postrzeganym jako eksperci w dziedzinie implantologii, protetyki i ortodoncji, musimy zapewniać kompleksowe usługi stomatologiczne, a nawet zabiegi kosmetyczne wspomagające regenerację po operacjach chirurgicznych. Należy pamiętać, że kompleksowe leczenie stomatologiczne nie można przeprowadzić w ciągu jednego dnia. W niektórych przypadkach leczenie trwa nawet kilka tygodni. Dlatego warto zapewnić własną bazę noclegową. Będzie to nie tylko wygodne dla pacjentów, ale również ułatwi pracę lekarzom i pozytywnie wpłynie na jakość świadczonych usług.

     

    Michał Kort – ekspert implantologii, właściciel firmy stomatologicznej Implantik.

    Komfort i technologia w podróży

    Air France kontynuuje wdrażanie nowego standardu podróżowania na trasach międzynarodowych, instalując nowy typ kabin Biznes w najnowszej flocie 21 Airbusów A350.

    Wyjątkowo miękki fotel ma szerokość 53 cm i rozkłada się do poziomu idealnie płaskiego, blisko dwumetrowego łózka. Dzięki przemyślanej konfiguracji kabiny, każdy ma wygodny dostęp do przejścia między rzędami, bez naruszania spokoju współpasażerów. Ponadto specyficzny kształt fotela oraz przesuwane drzwi zapewniają każdemu pasażerowi strefę doskonałej prywatności, tworząc dyskretne, indywidualne miejsce do odpoczynku lub pracy podczas lotu. Dodatkowo w środkowym rzędzie umieszczono fotele z ruchomą przegrodą  która po opuszczeniu tworzy przytulną, wspólną przestrzeń dla par.

    Każdy fotel posiada największy we flocie Air France, 20-calowy ekran 4K Ultra High-Definition z powłoką przeciwodblaskową z nowoczesnym interfejsem graficznym. Nowy panel dotykowy umożliwia pasażerom zarówno przeglądanie oferty rozrywkowej, jak też łatwe sterowanie otoczeniem fotela – od regulacji pozycji siedzenia po dostosowanie natężenia oświetlenia. Dodatkowa funkcja „nie przeszkadzać” informuje załogę, kiedy podróżny chce odpocząć. Każdy fotel w kabinie Biznes jest wyposażony w gniazdka elektryczne i porty USB typu A i C, bezprzewodową ładowarkę indukcyjną, a także pokładowe Wi-Fi, które jest dostępne w całym samolocie. Dodatkowo, dzięki funkcji parowania, można podłączyć własny smartfon do ekranu w fotelu i używa go jako pilota do sterowania, a połączenie Bluetooth, pozwala na odbiór programu we własnych słuchawkach. AM

    3,3 mln uczestników PPK

    O 718 tys. zwiększyła PPK się liczba uczestników Pracowniczych Planów Kapitałowych po pierwszym ponownym autozapisie. W sumie w programie oszczędza już wraz z pracodawcami i państwem 3,3 mln osób, co przekłada się na partycypację na
    poziomie 43,7 proc. Tym samym o 27,9 proc. wzrosła liczba aktywnych uczestników wobec poziomu z 27 lutego 2023 r., czyli sprzed autozapisu.

     

    Modele cyrkularne w e-commerce

    W branży e-commerce coraz więcej firm zastanawia się, w jaki sposób, korzystając z technologii cyfrowej, można wprowadzić zasady gospodarki o obiegu zamkniętym, a jednocześnie pomagać w tym klientom.

    Inaczej niż w przypadku gospodarki liniowej, w której każda innowacja sprawia, że dotychczasowe oferty stają się przestarzałe, gospodarka o obiegu zamkniętym uwzględnia zrównoważone projektowanie na każdym etapie rozwoju produktu i stara się nadawać mu właściwy cykl życia. Z realizacją modeli cyrkularnych związane są liczne wyzwania. Ponowne przemyślenie i przebudowanie produktu, tak, żeby był zrównoważony od samego początku, to niełatwe zadanie. Warto pamiętać, że gospodarka o obiegu za- mkniętym oczekuje wiele także od użytkowników końcowych – którzy muszą oduczyć się zakorzenionych nawyków dotyczących konsumpcji i utylizacji, aby korzystać z tych produktów w nowy, bardziej zrównoważony sposób.

    Zielone technologie

    Dla organizacji są to wyzwania, w których sprostaniu może pomóc technologia. Wiadomo, że zakupy on-line i handel elektroniczny zapewniają korzyści środowisku. Oznaczają transakcje bez użycia papieru, skrócenie procesu od zakupu do dostawy, mniejszą emisję dwutlenku węgla. Korzyści te mogą być większe dzięki zastosowaniu nowych technologii.Dobry przykład to analizy pomagające firmom e-commerce w pozyskiwaniu informacji, co z kolei pozwala im maksymalizować wydajność operacyjną i lepiej rozumieć zachowania konsumentów. Dzięki temu mogą one projektować zrównoważone produkty, które będą ponownie wykorzystywane. Kolejna korzyść to możliwość optymalizacji opakowań i procesów dostaw. Na razie wygląda to nie najlepiej. Zgodnie z danymi World Economic Forum, tylko 9 proc. firm aktywnie korzysta z oprogramowania, które wspiera gromadzenie, analizę i raportowanie na temat ochrony środowiska, polityki społecznej i ładu korporacyjnego (ESG). Ponadto badanie, przeprowadzone przez centrum SAP Insights WEF, wy- kazało, że zaledwie 21 proc. kadry kierowniczej wyraża zadowolenie jakości i dostępności danych gromadzonych na potrzeby zrównoważonego rozwoju. Nowe preferencje klientów. Przed firmami e-commerce pojawiła się wielka szansa – coraz większa grupa konsumentów jest zainteresowana zakupem produktów o obiegu zamkniętym. Niedawne badanie przeprowadzone przez Footprint wykazało, że 63 proc. potencjalnych klientów jest skłonnych zapłacić więcej za produkty i usługi, jeśli pomagają one chronić środowisko. A 68 proc. wybiera marki, sklepy lub restauracje, która używają ekologicznych opakowań. Z kolei 77 proc. oczekuje produktów zapakowanych we właściwy sposób. To samo badanie wykazało, że to właśnie na markach spoczywa ciężar wykreowania zrównoważonej zmiany. 87 proc. ankietowanych zgodziło się, że firmy są odpowiedzialne za ochronę planety i jej mieszkańców; 85 proc. stwierdziło, że marki powinny odgrywać ważną rolę w rozwiązywaniu problemu zrównoważonego rozwoju, ponieważ to one wy- wołały ten problem; a 78 proc. orzekło, że firmy i marki nie robią wystarczająco dużo, aby chronić planetę.

    Przekuć plany w działania

    Od czego należy zacząć? Pierwszy krok to ocena, na jakim etapie przeobrażeń znajduje się firma przechodząca na model cyrkulacyjny. Następnie należy opracować plan strategiczny zgodny z jej aspiracjami. Zasoby technologiczne i doradcze, takie jak SAP Sustainability Advisory Service, mogą pomóc zrozumieć co trzeba zrobić, aby osiągnąć cele w zakresie zrównoważonego rozwoju. Istnieją rozwiązania informatyczne, które mogą pomóc firmom e-commerce w działaniu w sposób zrównoważony przez cały okres przechodzenia na mo- del cyrkulacyjny. Na przykład ecoinvent Association stworzyło narzędzie do łatwego wprowadzenia uproszczonych współczynników emisji dwutlenku węgla. Z kolei Queen of Raw oferuje narzędzia, które pomagają oceniać korzyści dla środowiska, a jednocześnie zarabiać na odpadach na globalnym rynku. Ale to nie wszystko. Identify opracowane przez Everledgera wykorzystuje technologię chmury i blockchain, aby pomóc w rozpoznawaniu greenwashingu i dzieleniu się dokładniejszymi, bardziej przejrzystymi informacjami dotyczącymi pochodzenia produktów. Everledger został wykorzystany przez markę odzieżową MCQ podczas wprowadzania nowej linii Alexandra McQueena, by wykorzystując technologię blockchain, zapewnić odzieży dłuższy cykl życia. Niewątpliwie, przyszłość handlu elektronicznego to model cyrkularny, a coraz więcej narzędzi cyfrowych pomaga urzeczywistnić tę wizję.

    Źródło: artykuł Amandy Mountain, Global VP, SAP Digital Commerce

    Biznesowa niezależność

    Kobiety prowadząc dom, nieustannie pełnią rolę przedsiębiorców – zasady rządzące domowym ogniskiem są przecież analogiczne do tych obowiązujących w biznesie – mówi Beata Drzazga, założycielka BetaMed SA i kilku innych firm. Dzisiaj skupimy się na omówieniu stereotypów, z jakimi muszą się borykać kobiety w świecie biznesu.

    Pani Beato, przez prawie trzy dekady prowadzi Pani własne firmy. Jakie stereotypy związane z płcią dostrzega Pani w biznesie?

    W Polsce, jak i w wielu innych miejscach na świecie, utrzymuje się pogląd, że mężczyźni są naturalnie predysponowani do prowadzenia biznesu – jest to przecież obszar wymagający siły, decyzyjności i pewności siebie. Kobiety z kolei często są odbierane jako osoby delikatne, niezdolne do przezwyciężania przeciwności losu. Podobne przekonania przewijają się również w kontekście stanowisk publicznych, takich jak prezydent czy burmistrz – w pierwszej kolejności rozważa się kandydatury mężczyzn. Uważam to za niesprawiedliwe, i to nie tylko z perspektywy kobiety, ale z punktu widzenia obiektywnej oceny kwalifikacji. Są stanowiska, na które warto wybrać osobę o odpowiedniej charyzmie, kompetencjach, przedsiębiorczości, pasji i sile. Taka osobą może być też kobieta. Niestety, zdarza się, że gdy rywalizuje ona z mężczyzną o dane stanowisko, nawet jeśli ten nie posiada potrzebnych cech, to wybór pada na niego – z powodu stereotypów. Chciałabym, żeby zarówno w biznesie, jak i poza nim, ludzie oceniali nasze talenty i kompetencje, a nie płeć. Nie oznacza to, że teraz należy wszędzie wybierać kobiety. Wystarczy po prostu traktować wszystkich równo, bez skupiania się na płci.

    Jakie pani zdaniem atrybuty są kluczowe w zarządzaniu firmą i czy są one w jakikolwiek sposób związane z płcią osoby prowadzącej biznes?

    Moim zdaniem, dominacja nigdy nie prowadzi do zwycięstwa. Zbyt surowe podejście wywołuje frustrację i negatywne emocje wśród podwładnych. Ludzie szanują i słuchają tych liderów, którzy zasługują na ten szacunek i autorytet. Tu potrzeba równowagi, połączenia cech tradycyjnie uważanych za męskie i kobiece w odpowiednich proporcjach.W zarządzaniu firmą kluczowa jest odpowiedzialność, siła – również na poziomie emocjonalnym. Musisz być osobą, która jest w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom, które pojawiają się w trakcie prowadzenia biznesu, np. porażką czy zmianami na rynku. Dobry przedsiębiorca nie wpada w panikę, nie odreagowuje na pracownikach, ale zaczyna działać.Równie ważne jest zachowanie równowagi w relacjach z pracownikami – ani zbyt duży dystans, ani zbyt bliska relacja nie są dobre. Kluczowe jest stworzenie atmosfery, w której pracownicy czują, że jako pracodawca troszczysz się o nich, stajesz w ich obronie i zawsze masz na uwadze ich dobro, a nie tylko sukces i wyniki firmy.Innym istotnym aspektem jest umiejętność inspirowania ludzi, prowadzenia ich i mobilizowania do działania. Jak to ktoś mądrze powiedział – nie sztuką jest namówić ludzi do zbudowania łodzi, sztuką jest zaszczepić w nich miłość do oceanu. Widzę to w mojej firmie na każdym szczeblu.

    Jakie są główne przeszkody dla kobiet dążących do osiągnięcia wysokich pozycji w biznesie?

    Wciąż istnieje powszechne przekonanie w wielu środowiskach, że główną rolą kobiet powinno być poświęcanie się domowi i rodzinie, a prowadzenie biznsu powinno należeć do mężczyzn. To jednak jest całkowicie błędne podejście. W końcu, zarządzanie domem to właściwie prowadzenie własnej małej firmy – wszystko musi być zorganizowane, zakupy muszą być zrobione i dostarczone na czas, członkowie rodziny muszą być przygotowani do swoich codziennych obowiązków. Nie wspominając już o przygotowaniach do świąt i innych rodzinnych uroczystości. Zatem kobiety, zarządzając domem, od dawna są tak naprawdę przedsiębiorcami. To przeciwstawia się postrzeganiu wielu mężczyzn, którzy nie są zazwyczaj tak zaangażowani w te codzienne, domowe obowiązki.

    Przejdźmy do następnego mitu: kobieta prowadząca firmę musi zrezygnować z życia rodzinnego.

    Zdecydowanie, to jest mit. Moje doświadczenia bezpośrednio przeczą tej tezie i nie jestem w tym jedyna. Mam okazję spotykać się z innymi kobietami biznesu w klubach dla przedsiębiorców. Dyskutujemy na ten temat i widzę, że wiele z nich podziela moje przekonania. Bycie przedsiębiorcą daje nam możliwość doskonałego połączenia życia zawodowego i domowego. Ograniczenia wynikające z tradycyjnego 8-godzinnego dnia pracy nie mają dla nas zastosowania. Dlatego też z całego serca zachęcam kobiety do zakładania i prowadzenia własnych firm, do ciągłego rozwoju, ponieważ dzięki temu zyskują one kontrolę nad swoim czasem. To, że rodzina kobiety prowadzącej własny biznes na tym traci, to mit. Moje doświadczenia pokazują, że rzeczywistość wygląda inaczej. Jestem samodzielną mamą trójki dzieci, ukończyłam siedem kierunków studiów, jestem dziekanem Wydziału Medycznego Akademii Górnośląskiej w Katowicach i prowadzę firmy. Udaje mi się z sukcesem połączyć te wszystkie sfery życia. Poświęcam dzieciom dużo czasu, dbam o to, aby dorastały na cudownych, empatycznych ludzi. Nawet idę krok dalej, twierdząc, że często kobiety, które skupiają się wyłącznie na domu, mogą czuć się niedocenione, mogą czuć się niezadowolone. Jeżeli obudziłyby w sobie ducha przedsiębiorczości, mogłyby czuć się bardziej spełnione i szczęśliwe, co przekładałoby się na korzyści dla całej rodziny.

    Posiadając doświadczenie z międzynarodowym środowisku, na pewno miała Pani okazję porównać sytuację kobiet prowadzących biznes w Polsce i innych krajach. Jakie są Pani spostrzeżenia na ten temat? Jak Polska wypada w tym porównaniu?

    Moim zdaniem, sytuacja kobiet prowadzących biznes w Polsce jest bardzo dobra, chociaż to oczywiście zależy, z którym krajem się nas porównuje. Patrząc na kontekst europejski, uważam, że Polki są niezwykle pracowite, zorganizowane i zaangażowane, co pozwala im osiągać wyjątkowe sukcesy. Jestem z nich bardzo dumna. Jednocześnie, podczas moich podróży do mniej zamożnych krajów, takich jak niektóre państwa Afryki, gdzie kobiety nie mają takiej samoświadomości jak my, zawsze staram się zainspirować je do niezależności. Próbuję przekazać im, poprzez opowieści o moim własnym doświadczeniu, że mają prawo do innej, lepszej rzeczywistości, niezależnej od oczekiwań społecznych. Ważne jest, aby podczas tego procesu zachować swoją kobiecość, być troskliwą matką i żoną, ale jednocześnie samodzielną i niezależną osobą. Zawsze powtarzam im – pamiętaj, bądź niezależna!

    Czy istnieją kobiety-przedsiębiorcy, które są Pani źródłem inspiracji?

    Podziwiam wiele kobiet za ich osiągnięcia i sposób, w jaki prowadzą swoje biznesy. Ich sukcesy stanowią dla mnie inspirację i dodatkowo wzmacniają mnie wewnętrznie. Chciałbym podkreślić, że nigdy nie odczuwam zazdrości wobec cudzych sukcesów, a raczej czysty podziw. Jestem szczęśliwy, gdy mogę wyrazić te pozytywne emocje tym osobom. Uważam, że bardzo istotne jest, aby kobiety wzajemnie się wspierały i mówiły sobie piękne rzeczy. Wspieranie się to wartość, którą powinnyśmy

     

    Beata Drzazga, wybitny przedsiebiorca ,filantrop,  źródło inspiracji oraz mentor w świecie biznesu. Jest ona czołową prelegentką zarówno na polskich, jak i międzynarodowych konferencjach z obszaru medycyny, zarządzania oraz ekonomii. Jej imponujące osiągnięcia zostały docenione ponad 270 prestiżowymi nagrodami i wyróżnieniami, które zdobyła nie tylko w kraju, ale także na międzynarodowej scenie.

     

    Prawo otwiera świat

      Mariusz Gębski, nowojorski adwokat, opowiada o determinacji, dzięki której studiował na prestiżowych uczelniach, a następnie rozwinął międzynarodową karierę.

      Pańska kariera stanowi potwierdzenie starej prawdy, że trzeba korzystać z szans, które daje nam życie.
      To prawda. Pochodzę z przeciętnie sytuowanej rodziny z Radomia. Drogę w świat otworzyły mi, jeszcze jako licealiście, wakacyjne wyjazdy na winobranie do Francji. Zbudowałem tam sieć przyjaźni, która ułatwiła mi podjęcie decyzji o studiach w Paryżu. Była to odważna decyzja, ponieważ wówczas jeszcze słabo mówiłem po francusku. Na początku nie było łatwo – dostałem się na prawo na Sorbonie, ale musia- łem zarobić na utrzymanie. Kiedy zabrakło mi pieniędzy na czynsz, przez miesiąc mieszkałem w samochodzie. Pracowałem na budowach z innymi cudzoziemcami. Odgrywałem rolę kata- lizatora między zleceniodawcą a grupą robotników, ponieważ tylko ja byłem w stanie porozumieć się z francuskimi szefami. Była to moja główna, ale też jedyna zaleta, ponieważ nie miałem żadnych doświadczeń zawodowych.

      Francuski system prawny jest podobny do naszego, co otwiera w Polsce wiele możliwości, ale zdecydował się pan zmienić kraj i uczelnię.

      W wieku 20 lat łatwo pójść za głosem serca. Choć byłem zakochany we Francji, do której także dziś mam ogromny sentyment, postanowiłem przenieść się za ocean i rozpocząć studia na New York University. Także tam podjąłem pracę. Zostałem ochroniarzem w bardzo ciekawym miejscu – w dużej firmie jubilerskiej specjalizującej się w przerobie złota. Przygoda ta trwała pół roku. Znów uśmiechnął się do mnie los i znalazłem zatrudnienie w kancelarii prawnej. Zaczynałem od najniższego stanowiska. Najpierw roznosiłem korespondencję, ale szybko awansowałem. Po roku jeden z partnerów – Craig Davidowitz – zaproponował mi, żebym przeniósł się z nim do kancelarii, którą właśnie uruchamiał. Przepracowałem z nim ponad 10 lat, początkowo jako student, a potem licencjonowany adwokat. Nadal mamy dobre kontakty, uważam go za mentora. Nauczył mnie kunsztu adwokackiego.

      Działa pan nie tylko w USA, choć – jak wiadomo – w tej profesji obowiązuje wiele ograniczeń.
      Moją specjalnością na studiach były stosunki międzynarodowe i Business Administration. Wiedziałem, że znajomość różnych kultur i języków może mi pomóc w porozumiewaniu się z klientami z różnych obszarów geograficznych i biznesowych. Na marginesie – system nauki obowiązujący w Stanach Zjednoczonych jest znakomity, pozwala na kształtowanie programu pod kątem własnych zainteresowań. Dzięki temu udało mi się znacznie zredukować czas nauki. Czteroletni college zaliczyłem w ciągu 2 lat i uzyskałem tytuł Bachelor of Arts z wyróżnieniem „Cum laude”. Następnie dostałem się na Harvard, gdzie przez dwa lata studiowałem nauki polityczne, żeby przenieść się na prawo do Western Michigan University. I tym razem trzyletni kurs zrealizowałem w 2,5 roku.

      Studia w USA nie są tanie…

      Właśnie dlatego przez cały czas pracowałem. Korzystając z dobrodziejstw systemu, tak ułożyłem sobie plan zajęć, żeby w Cambridge w Massachusetts być w poniedziałek i we wtorek, a od środy do piątku realizowałem swoje zadania w kancelarii w Nowym Jorku. Dzięki dobrym wynikom otrzymywałem stypendia naukowe. Był to dla mnie wyjątkowo intensywny czas, ale wspominam go bardzo dobrze. Podczas pobytu w Michigan pracowałem w mniejszym zakresie, działając zdalnie i obsługując kilku klientów.

      Ukończenie prawa to dopiero krok w kierunku adwokatury.
      Mój dyplom Juris Doctor pozwolił mi podejść do uchodzącego za bardzo trudny egzaminu adwokackiego. Zdecydowałem się zdawać dwa tego rodzaju egzaminy – łatwiejszy w New Jersey i bardziej wymagający w Nowym Jor- ku. I zdałem obydwa w pierwszym podejściu. Przygotowywałem się do nich przez ponad 3 miesiące. Musiałem zapamiętać treść około tysiąca stron notatek, ale je straciłem, ponieważ dwa tygodnie przed egzaminem skra- dziono mi laptopa. Nawet nie zdążyłem niczego wydrukować. Zdecydowałem więc, że podejdę do egzaminu na luzie, choćby po to, żeby sprawdzić, jak wygląda. Tymczasem udało mi się uzyskać wynik na tak dobrym poziomie, że znalazłem się w gronie 73 najlepszych młodych prawników w USA. Dzięki doskonałym relacjom z moim mentorem korzystałem z jego kancelarii, budując swoją własną praktykę. Po raz kolejny zdarzył się szczęśliwy przypadek. Znajomy adwokat, który nie dysponował licencją na Nowy Jork, poprosił mnie o poprowadzenie trudnej sprawy dotyczącej własności intelektualnej. Nie miałem w tej dziedzinie żadnego doświadczenia. W dwa miesiące zdobyłem całą niezbędną wiedzę i udało mi się wygrać proces. Moim przeciwnikiem był adwokat reprezentujący jedną z największych kancelarii, autor podręcznika doty- czącego ochrony praw autorskich. Co więcej – precedensowe orzeczenie sądu zostało opublikowane. Od tej chwili – na zasadzie domina – posypały się kolejne zlecenia.

      Wróćmy do pańskich działań na arenie międzynarodowej.
      Do Wielkiej Brytanii trafiłem w 2005 r. Wtedy jeszcze system angielski pozwalał zdobyć licencje adwokatom amerykańskim praktykującym od co najmniej 5 lat. Kolejny warunek stanowiło zdanie egzaminu obejmującego różnice prawne między obu krajami. Zaliczyłem go z wynikiem celującym na Oxford University. Uzyskałem w ten sposób uprawnienia radcy prawnego. W efekcie uruchomiłem niewielki oddział mojej kancelarii w Londynie. Wcześniej jako amerykański student – dzięki programowi wymiany – wróciłem na Sorbonę, by studiować tam przez kilka miesięcy. Na tym jednak moje związki z Francją się nie skończyły. Moja nowojorska kancelaria ma obecnie świetnie prosperujący oddział w Paryżu. W tym przypadku zaprocentowała wymiana studencka na uniwersytecie w Lyonie w 1998 r. Rektor udzielił mi zezwolenia na udział w kursie pomagisterskim. Kolejne uczelniane wyjazdy – do Hiszpanii i Grecji – związane były z ekologią. Podczas drugiego z nich przygotowałem nowatorską pracę na temat… klasyfikacji owadów na wyspie Psara. Warto też wspomnieć o naukowej wymianie amerykańsko-rosyjskiej. Poznałem Rosję od środka, gdy mieszkałem przez kilka miesięcy w Moskwie. Chociaż miałem kilku klientów rosyjskich, od czasu agresji na Ukrainę nie utrzymuję z nimi kontaktów. Po ponad 20 latach bliskiej znajomości mój rosyjski współpracownik zerwał ze mną relacje, ponieważ zamieściłem zdjęcie z flagą ukraińską na moim facebookowym profilu.

      Czym zajmuje się pan na co dzień?

      Lista jest długa. Proszę pamiętać, że nie wolno mówić mi o konkretnych sprawach. Spędzam dużo czasu w podróżach związanych z działalnością klientów – np. negocjacjami i podpisywaniem umów na rynku międzynarodowym. Cieszy mnie, że przez ostatnie 10 lat odwrócił się trend, który polegał na tym, że to Amerykanie inwestowali w Polsce. Dziś prężne, dysponujące dużym kapitałem polskie spółki bez kompleksów konku- rują z podmiotami światowymi. Zajmuję się konsultingiem, analizuję możliwości firm, które stawiają na rozwój na arenie międzynarodowej. Pomagam im zała- twiać rejestracje na rynku amerykań- skim, ułatwiam kontakty z potencjalnymi partnerami. Nie ograniczam działalności do Stanów Zjednoczonych, wspieram np. jedną z wielkich polskich spółek ko- smetycznych we wchodzeniu na rynki azjatyckie i do Brazylii. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przenosimy kolejne angielskie spółki do Irlandii.

      Jak nazywa się pańska kancelaria?

      Segal Gebski & Berne LLP. Przez kilka lat zajmowaliśmy biuro na Manhatta- nie w pobliżu WTC. Po ataku na wieże straciliśmy do niego dostęp. Dopiero po dwóch tygodniach pod specjalną eskortą zabraliśmy dokumenty i komputery, które znosiliśmy z czwartego piętra. Zaprzyjaźniona firma użyczyła nam pomieszczeń, byśmy mogli kontynuować działalność. Od 2012 r. kancelaria znów mieści się na dolnym Manhattanie w okolicach sądów stanowych i federalnych, w charakterystycznym srebrno-niebieskim budynku, który widać na każdym zdjęciu zrobionym z promu płynącego ze Staten Island.

      Trudno o lepszą wizytówkę firmy.

      To świetny adres, co pozostaje nie bez wpływu na rozwój biznesu, który nigdy nie wymagał reklamy. Pierwszych klientów zdobyłem dzięki rekomendacji moich profesorów. Kolejni pojawili się dzięki polecającym nas klientom. Jestem aktywnym członkiem stowarzyszenia skupiającego prawników międzynarodowych – American Bar Association. Nawiązałem współpracę z innymi firma- mi prawnymi, z którymi nawzajem polecamy swoje usługi. W nazwie kancelarii widnieje nazwisko Brendana Berne’a re- prezentującego nas w Paryżu. Niezwykłe jest to, że jego droga zawodowa była lustrzaną kopią mojej – to Amerykanin, który studiował we Francji i zdobył tam uprawnienia adwokackie.

      A jak wygląda praca amerykańskich prawników? Czy dobrze ilustrują to książki Johna Grishama?
      Dzień pracy trwający 16 godzin to nic nadzwyczajnego. Do domu można wrócić dopiero wtedy, gdy praca zostanie wykonana. Pracując z dużymi firmami nad międzynarodowymi projektami, spędzałem w biurze całe dni. Mieliśmy do dyspozycji małe sypialnie i łazienki. Dobrze funkcjonował system kurierski, który w nocy dostarczał garnitury do pralni. Zdarzało się, że przez kilka dób nie opuszczałem kancelarii. Istnieje niepisana zasada, że chcąc zostać partnerem, trzeba przez kilka lat pracować po 100 godzin tygodniowo. Obecnie moje życie wygląda inaczej łączę pracę w NYC z mieszkaniem nad Pacyfikiem w Huntington Beach, pod Los Angeles. Pandemia spopularyzowała pracę zdalną, z czego korzystam podobnie jak wiele innych osób. W kancelarii spędzam około 12 dni w miesiącu. Kilka razy przemieszczam się ze wschodniego wybrzeża na zachodnie.

      Na pewno zapamiętał pan dzień 11 wrze- śnia 2001 r.?
      Szczęśliwie spóźniłem się do pracy. Usłyszałem wybuchy, gdy stałem w korku na jednej z okolicznych ulic. Zostawiłem samochód i pieszo, podobnie jak tłum nowojorczyków, ruszyłem Brooklyn Bridge, do mieszkania na wyspie, przez którą prowadzi ten most. Nic nie działało, telefony komórkowe milczały. Początkowo pojawiły się plotki, że w jedną z wież uderzyła awionetka. Kiedy kolosalne słupy WTC runęły, wszystko stało się jasne. Nowojorczycy, których cechuje to, że nie znają nawet najbliż- szych sąsiadów i są zamknięci na relacje międzyludzkie, zmienili się zupełnie. Zaczęli sobie powszechnie okazywać życzliwość i chęć pomocy. Niestety, skończyło się to po trzech tygodniach. Nie mieszkam w NYC już od trzech lat, ale bardzo dobrze wspominam spędzo- ne tu 20 lat. Wbrew obiegowym opiniom jest to bezpieczne miasto, co stanowi zasługę stanowczej walki z najdrobniejszymi nawet przejawami przestępczości, prowadzonej przez byłego burmistrza Rudy’ego Giulianiego. Symbolem tych zmian jest Times Square, wypełniony ludźmi przez całą dobę.

      Tęskni pan za starym krajem?

      Przez 10 lat odwiedzałem Polskę co 6 tygodni. Teraz podróżuję znacznie rzadziej. W czasach przedinternetowych zawsze wsiadałem do samolotu na lotnisku Chopina z walizką pełną polskich filmów i płyt.

      rozmawiał Piotr Cegłowski

      Trendy, które kształtują rynek nieruchomości

      Adam Bojanowski – ekspert rynku nieruchomości, właściciel firmy „Działki budowlane w zaciszu” opowiada o trendach, które aktualnie kształtują rynek nieruchomości.

      W jaki sposób zmieniają się trendy na rynku nieruchomości w obliczu trudności finansowych, spadku popytu i wzrostu cen?

      Aktualna sytuacja rynku nieruchomości, która jest wynikiem pandemii, konfliktu na Ukrainie oraz spowolnienia gospodarczego, możemy zauważyć szereg problemów. Trudności finansowe, z którymi borykają się potencjalni nabywcy nieruchomości, stanowią jedno z głównych wyzwań. Ta sytuacja prowadzi do spadku popytu na rynku i obniżenia cen. Dodatkowo, sektor bankowy wprowadza wysokie wymagania dotyczące zdolności kredytowej, co utrudnia uzyskanie finansowania. Spadek dostępności kredytów wpływa na zdolność nabywczą i dalsze zmniejszenie popytu. W rezultacie przedsiębiorcy, odgrywający istotną rolę na rynku nieruchomości, również odczuwają negatywne skutki, takie jak trudności finansowe związane z realizacją projektów inwestycyjnych. To prowadzi do ograniczenia podaży nowych nieruchomości i wzrostu cen. Obecnie możemy zaobserwować dużą niestabilność cen nieruchomości, co utrudnia prognozowanie ich przyszłego kierunku. Ta nieprzewidywalna rzeczywistość niesie ze sobą wiele zagrożeń, ale jednocześnie stanowi szansę na dostosowanie się do nowych potrzeb i preferencji nabywców. W takiej sytuacji istotne jest, aby być elastycznym i dostosować się do zmieniających się warunków rynkowych, zamiast polegać na oczekiwaniu, że sytuacja sama się poprawi.Deweloperzy muszą teraz poszukiwać nowych strategii przetrwania. Jednym z możliwych rozwiązań jest sprzedaż nieruchomości na raty, pomijając tradycyjne procedury bankowe, co umożliwi zakup osobom, które nie spełniają tradycyjnych wymagań kredytowych. Inne podejście polega na skoncentrowaniu się na mniejszych projektach, takich jak budowa małych domów lub mieszkań. Dodatkowo, budowa domów mobilnych, które są atrakcyjne ze względu na ich niską cenę i przenośność, może przynieść korzyści w obecnej sytuacji. Elastyczność i adaptacja do zmieniających się potrzeb klientów stanowią klucz do przetrwania na trudnym rynku nieruchomości.

      W jaki sposób deweloperzy mogą przystosować się do obecnego kryzysu na rynku nieruchomości?

      W obecnej sytuacji kryzysowej na rynku nieruchomości, deweloperzy muszą podjąć szereg strategii mających na celu przetrwanie i utrzymanie swojej pozycji. Zastosowanie innowacji stanowi kluczowe rozwiązanie w tym kontekście. Jednym z potencjalnych rozwiązań jest wprowadzenie modelu sprzedaży nieruchomości na raty własne inwestorów, którzy praktycznie pełnią rolę „kredytodawców”. Tego rodzaju podejście umożliwia deweloperom uniknięcie restrykcyjnych procedur bankowych i zapewnia dostęp do nieruchomości osobom, które nie spełniają tradycyjnych wymogów kredytowych. Taka elastyczna forma finansowania zwiększa atrakcyjność oferty deweloperskiej i przyciąga większą liczbę potencjalnych klientów.Kolejną efektywną strategią jest skupienie się na realizacji projektów o mniejszej skali, które określane są jako „mała deweloperka”. Koncentrując się na budowie małych domów lub mieszkań o powierzchni od 45 do 70 metrów kwadratowych, deweloperzy mogą łatwiej wykończyć i utrzymać nieruchomości. W obecnych czasach istnieje duże zainteresowanie tego typu nieruchomościami ze względu na ich dostępność i atrakcyjne ceny. Dlatego deweloperzy powinni dostosować swoją ofertę do preferencji klientów i wykorzystać tę tendencję.Budowa domów mobilnych stanowi również interesującą alternatywę dla tradycyjnych nieruchomości. Domy mobilne zyskują na popularności zarówno w kraju, jak i za granicą, ze względu na swoją niską cenę i możliwość przemieszczania się. Deweloperzy powinni rozważyć tę formę inwestycji jako sposób na zwiększenie konkurencyjności i przyciągnięcie klientów poszukujących mobilnych i elastycznych rozwiązań mieszkaniowych.Deweloperzy powinni również dostosować się do zmieniających się potrzeb i oczekiwań klientów. Obecnie klienci coraz bardziej poszukują nieruchomości, które spełniają wymogi związane z pracą zdalną i ochroną środowiska. Deweloperzy powinni skoncentrować się na oferowaniu nieruchomości, które zapewniają przestrzeń do pracy zdalnej i są przyjazne dla środowiska. Dzięki temu będą w stanie dostosować się do nowych preferencji klientów i zaspokoić ich rosnące potrzeby.Dodatkowo, wsparcie ze strony rządu, takie jak ulgi podatkowe i ułatwienia w uzyskiwaniu kredytów hipotecznych, może znacznie pomóc deweloperom w przetrwaniu kryzysu i realizacji projektów. Rządowe działania mogą stymulować rozwój rynku nieruchomości i zapewnić większą stabilność dla deweloperów.

      Jaki jest wpływ wzrostu stóp procentowych na kredytobiorców i deweloperów?

      Podniesienie stóp procentowych miało negatywny wpływ zarówno na kredytobiorców, jak i deweloperów. W przypadku kredytobiorców, wielu z nich zdecydowało się sprzedać swoje nieruchomości i przenieść się do wynajmowanych mieszkań lub domów. Niektórzy musieli również dostosować się do bardziej skromnego stylu życia w celu radzenia sobie z wyższymi kosztami kredytu. W rezultacie wielu właścicieli nieruchomości zdecydowało się na wynajem swoich mieszkań i przeniesienie się do mniejszych lub wynajmowanych lokali. Wzrost cen najmu, spowodowany również migracją obywateli Ukrainy do Polski, był dodatkowym problemem. To skłoniło osoby z dostępnymi środkami finansowymi do poszukiwania nieruchomości do zakupu, aby później wynająć je na rynku najmu i odnieść korzyści z inflacji. W rezultacie wiele rodzin, które sprzedały swoje nieruchomości w ramach kredytów, zdecydowało się na wynajem mieszkań na prowincji lub na wsi. W odpowiedzi na te zmiany na rynku, nasza firma dostosowała swoją ofertę, aby sprostać oczekiwaniom klientów. Skoncentrowaliśmy się na wynajmie nowoczesnych mieszkań w nowych budynkach usytuowanych na wsi, z dala od miejskiego zgiełku. Te nowoczesne budynki oferują wysokie standardy wyposażenia, zbliżone do tych w dużych miastach, ale są otoczone piękną przyrodą. Ten innowacyjny koncept okazał się niezwykle udany, a niektórzy lokatorzy zdecydowali się już na trzyletni pobyt. To potwierdza, że taka oferta spełnia oczekiwania rynku i cieszy się dużym zainteresowaniem.

      Jakie są obecnie widoczne trendy na rynku nieruchomości?

      Obecnie na rynku nieruchomości obserwuje się kilka istotnych trendów. Pierwszym z nich jest rosnące zainteresowanie inwestycjami w nieruchomości komunalne, takie jak hotele, pensjonaty czy budynki użyteczności publicznej. Inwestorzy dostrzegają potencjał zarobkowy tych nieruchomości poprzez wynajem lub dzierżawę, a także możliwość wzrostu ich wartości w przyszłości.Kolejnym ważnym trendem jest wzrastające zainteresowanie nieruchomościami o zrównoważonym charakterze ekologicznym. Coraz więcej osób przywiązuje wagę do efektywności energetycznej i ochrony środowiska. Budynki spełniające te wymagania cieszą się rosnącą popularnością, ponieważ klienci poszukują nieruchomości, które są przyjazne dla środowiska i umożliwiają oszczędność energii. Następny trend dotyczy nieruchomości typu coworking. Wraz ze wzrostem liczby osób pracujących zdalnie lub prowadzących własną działalność gospodarczą, popyt na elastyczne i nowoczesne przestrzenie do pracy również rośnie. Nieruchomości coworkingowe stanowią doskonałe rozwiązanie dla takich osób, zapewniając im profesjonalne i sprzyjające współpracy środowisko pracy. Ostatnim istotnym trendem jest rosnące zainteresowanie inwestycjami w działki położone z dala od dużych aglomeracji miejskich, na przykład na Mazurach, Pomorzu czy Lubelszczyźnie. W pięknych i spokojnych rejonach Polski, infrastruktura jest na tyle rozwinięta, że życie na wsi staje się coraz bardziej atrakcyjne, a dojazd do miast jest szybki i wygodny. Osoby decydujące się na tego rodzaju inwestycje mogą liczyć na atrakcyjne ceny nieruchomości oraz możliwość zakupu na korzystnych warunkach, na przykład poprzez oferty wewnętrznych rat oferowanych przez firmy takie jak „Działki w Zaciszu”.

      Podsumowując, obecne trendy na rynku nieruchomości obejmują inwestycje w nieruchomości komunalne, rosnące zainteresowanie nieruchomościami ekologicznymi, rozwój przestrzeni coworkingowych oraz inwestycje w działki położone z dala od dużych miast. Deweloperzy i inwestorzy, którzy rozpoznają te trendy i dostosowują swoją ofertę do potrzeb klientów, mają większe szanse na osiągnięcie sukcesu i zdobycie przewagi konkurencyjnej na rynku nieruc

      Ważne Informacje

      Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

      Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

      AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

      Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

      Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

      Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

      Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

      Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...