.
Strona główna Blog Strona 82

Marki pomagają ratować świat

Ważne pytanie na dziś: Co marki powinny zrobić, żeby były postrzegane jako pozytywni bohaterowie współczesnego świata? Mogą skutecznie przyczynić się do ratowania Ziemi przed problemami takimi jak zmiana klimatu, zanieczyszczenia i kurczące się zasoby

Z globalnego badania przeprowadzonego przez Accenture& Havas Media wynika, że spośród 30 tys. respondentów 72 proc. orzekło, iż biznes nie dba o planetę i ludzkość. Czy słusznie? Eric J. McNulty, zastępca dyrektora National Preparedness Leadership Initiative, podkreśla, że marki, które decydują się ratować świat, skazane są na liczne wyrzeczenia. To właśnie one ponoszą koszty transformacji, której beneficjentami są konsumenci. Inny raport, TrendWatching, pokazuje, że coraz więcej marek jest skłonnych do tego rodzaju poświęceń.

Działania marek na tym polu mają różne motywacje. Celem wyrzeczeń może być dobrostan społeczny, przyszłość planety lub własna strategia. Czy to jednak ważne? Liczą się efekty. Amerykańska sieć drogerii CVS wstrzymała sprzedaż papierosów i wyrobów tytoniowych, ponieważ kolidowało to z jej misją jako firmy medycznej. Korporacja pogodziła się z tym, że decyzja będzie ją kosztować około 2 mld dol. rocznie. Z kolei Intel przestał wykorzystywać do budowy procesorów złoto i wolfram ze stref konfliktu, np. Konga, i wezwał firmy z branży technologicznej do pójścia tą samą drogą.

Warta popularyzacji jest też inicjatywa Levisa „A Care Tag for Our Planet”, który zdecydował się przekazać ok. 10,8 tys. ton niechcianej odzieży i tekstyliów, żeby rozdystrybuować je wśród biednych społeczności. W Nigerii GlaxoSmithKline, w ramach programu „No Poverty”, wspiera ofiary katastrof humanitarnych darowiznami w postaci leków i szczepionek.

Z kolei Guinness Nigeria podjął kilka inicjatyw, takich jak zapewnienie po- nad 5 tys. osób całorocznego dostępu do wody pitnej. Firma przeszkoliła również 1086 mieszkanek wsi w 15 rejonach w stanie Edo w dziedzinie zrównoważonych metod uprawy ro- ślin potrzebnych do produkcji Guinnessa.

Każde z takich przedsięwzięć jest godne odnotowania. Wszyscy możemy ratować świat, choć czasem może to wymagać pewnych wyrzeczeń.

Inflacja pomaga środowisku?

Inflacja i zwiazany z nią wzrost kosztów utrzymania dotyka nie tylko Polaków. Podobne problemy, choć na mniejszą skalę, mają mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którzy wzięli udział w badaniu Global Consumer Barometer Study, przeprowadzonym przez instytut Toluna. Najbardziej oczywiste aspekty narasta- jącego kryzysu odzwierciedlają rosnące ceny artykułów spożywczych, energii i benzyny, co ma wpływ na plany życiowe 75 proc. Brytyjczyków, spośród 1011 osób, które wypełniły ankiety. Połowa z nich uważa, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy znajdzie się w gorszej sytuacji finansowej, więc planują ograniczyć wydatki.

Badanie zostało przeprowadzone przed ogłoszeniem przez Bank Anglii informacji o podniesieniu stóp procentowych do 1 proc., najwyższego poziomu od 13 lat. Jednocześnie bank centralny ostrzegł, że inflacja przekroczy 10 proc. w nadchodzących miesiącach i w związku z tym przewiduje recesję przed końcem roku. Badanie ujawniło, że dla 93 proc. respondentów najpoważniejszy problem stanowią wyższe ceny artykułów spożywczych. Ponad dwie trzecie odnotowało inne dolegliwości, jak np. wzrost cen ubrań, elektroniki, jedzenia w restauracjach i na wynos, ale też subskrypcji telewizyjnych i muzycznych.

W związku z tym 38 proc. z nich planuje korzystać nie ze sklepów lokalnych, ale supermarketów, w dodatku wybierając te najtańsze. 26 proc. zamierza zrezy- gnować ze znanych marek.

Co ciekawe – inflacja w paradoksalny sposób może pomóc środowisku, ponieważ 57 proc. respondentów planuje wyłączać światło w domu, gdy tylko jest to możliwe. 47 proc. chce obniżyć docelową temperaturę ogrzewania. Jedna trzecia skróci czas pobytu pod prysznicem, a 30 proc. myśli o wymianie pralek na ekologiczne.

Lucia Juliano, szefowa działu badań Toluna w Wielkiej Brytanii i Holan- dii skomentowała to w następujący sposób: „Ludzie są skłonni są zmienić styl życia, aby utrzymać koszty na jak najniższym poziomie. Marki powinny to zrozumieć, żeby być przygotowane na taką właśnie reakcję.”

Źródło: Toluna, Guardian

Sztuczna inteligencja skontroluje zgrzewy w fabrykach Audi

Audi kontynuuje cyfryzację procesów produkcyjnych. Po udanym zakończeniu pilotażu, marka rozpoczęła wdrażanie sztucznej inteligencji (AI) do kontroli jakości zgrzewów punktowych w konstrukcji karoserii. Sztuczna inteligencja została opracowana i przetestowana wcześniej w zakładzie w Neckarsulm. Do końca roku, infrastruktura techniczna związana z wykorzystywaniem AI zostanie zainstalowana również w trzech innych lokalizacjach Grupy Volkswagen. Projekt jest także doskonałym studium poglądowym dla uruchomionej przez Audi Inicjatywy Motoryzacyjnej 2025 (AI25).

Audi, z pomocą sztucznej inteligencji analizuje około 1,5 miliona zgrzewów punktowych 300 pojazdów produkowanych na jednej zmianie w zakładzie w Neckarsulm. Do tej pory pracownicy produkcji wyrywkowo ręcznie monitorowali jakość procesów tzw. zgrzewania oporowego (WPS) za pomocą ultradźwięków, sprawdzając w ten sposób nieco ponad 5000 punktów zgrzewu na karoserii samochodu. Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, pracownicy mogą teraz skoncentrować się na wykrywaniu anomalii produkcyjnych, a tym samym kontrolować jakość jeszcze wydajniej i w bardziej ukierunkowany sposób.

Jednocześnie rozpoczęto przygotowania do zastosowania tej technologii w innych zakładach Grupy Volkswagen. Infrastruktura techniczna do wykorzystania AI jest obecnie tworzona w zakładzie Audi w Brukseli. Jeszcze w tym roku mają zostać w nią wyposażone fabryka Volkswagena w Emden i główny zakład produkcyjny Audi w Ingolstadt. By stworzyć infrastrukturę techniczną w tych lokalizacjach, zespół ekspertów identyfikuje obecnie różnice w ustawieniach spawania w celu przeszkolenia modelu AI w tym zakresie.

Dane generowane przez aplikację AI mogą w przyszłości zostać wykorzystane do optymalizacji innych procesów. Przykład: zespół Audi pracuje obecnie nad wykorzystaniem w przyszłości danych jako podstawy do predykcyjnej konserwacji. „Zdigitalizowane linie produkcyjne są przyszłością Audi. W ramach naszej strategii produkcyjnej „360factory” sprawimy, że produkcja w zakładach Audi na całym świecie będzie jeszcze bardziej wydajna. Wykorzystanie sztucznej inteligencji w produkcji seryjnej ma ogromny potencjał” – mówi Gerd Walker, członek zarządu AUDI AG ds. produkcji i logistyki.

Ścisła koordynacja procesów wdrożeniowych z DGQ, Fraunhofer IAO i Fraunhofer IPA

W celu zmapowania procesu w sposób bezpieczny dla audytu i certyfikacji, wdrożenie w zakładzie w Neckarsulm zostało przeprowadzone w ścisłej współpracy z Niemieckim Stowarzyszeniem Jakości (DGQ), Instytutem Inżynierii Przemysłowej Fraunhofera IAO oraz Instytutem Inżynierii Produkcji i Automatyzacji Fraunhofera IPA. Podejście to wynika z faktu, że jak dotąd nie ma standardów i certyfikacji niezależnego organu dla aplikacji AI. „W ten sposób możliwe jest jednoznaczne wykazanie w produkcji, jak powstaje wynik testu opartego na sztucznej inteligencji” – wyjaśniają Mathias Mayer i Andreas Rieker, kierownicy projektu WPS Analytics. Wraz z instytutami Fraunhofera IAO i IPA, Audi opracowało też przewodnik AI dla procesów produkcyjnych.

Projekt „WPS Analytics” służy również jako studium poglądowe dla uruchomionej przez Audi Inicjatywy Motoryzacyjnej 2025 (AI25). Celem inicjatywy jest zbudowanie sieci kompetencji w zakresie cyfrowej transformacji fabryk oraz innowacji. Dzięki cyfryzacji, Audi chce uczynić produkcję i logistykę bardziej elastycznymi i wydajnymi. W swojej drodze do stania się inteligentną fabryką, Audi, z myślą o przeniesieniu ich do produkcji seryjnej w późniejszym terminie, testuje rozwiązania cyfrowe dla produkcji premium w rzeczywistym środowisku produkcyjnym w Neckarsulm. Testy te są prowadzone wraz z partnerami marki z sektora nauki i IT.

Z workation korzysta już 41% osób pracujących zdalnie na laptopach

Rozpoczął się sezon wakacyjnych wyjazdów. A gdyby tak połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli podróżować i pracować, nie wykorzystując przy okazji ani jednego dnia urlopu? Brzmi świetnie, ale pracowakacje nie są niestety dostępne dla każdego. Korzystać z nich mogą przede wszystkim ci, którzy wykonują obowiązki służbowe na laptopach (czyli nieco ponad co trzeci z nas) oraz mogą pracować zdalnie. Na workation wyjeżdża 41% spośród osób spełniających te warunki. Najczęściej wybierane kierunki, to te dobrze nam znane: działka lub wieś, jezioro albo Bałtyk – wynika z badania Huawei CBG Polska. Co powstrzymuje pozostałych przed pracowakacjami? Jednym z powodów może być nieprzystosowany do pracy zdalnej laptop.

Zaledwie 12% osób w Polsce w ogóle nie używa laptopów – ani zawodowo, ani prywatnie. W celach osobistych, czyli np. rozrywkowych lub do nauki, korzysta z nich 80% z nas. Natomiast dla 36% Polaków laptop to narzędzie pracy, przy czym zdecydowana większość z nich korzysta z home office. Zaledwie ¼ osób, wykonujących obowiązki służbowe na laptopie, nie pracuje zdalnie.

Home office – wyobrażenia vs rzeczywistość

Z czym kojarzy nam się praca zdalna? Głównie ze swobodą wyboru miejsca wykonywania obowiązków służbowych, możliwością przemieszczania się w ciągu dnia po domu lub jego okolicy. Rano kawka w kawiarni i sprawdzenie maili, potem praca w słońcu na balkonie lub w zacienionym parku. Czyli teoretycznie zawsze tam, gdzie akurat chcemy. Ale w rzeczywistości praca zdalna zdecydowanie bardziej przypomina tę biurową – potrzebujemy bowiem miejsca, gdzie możemy się skupić i wygodnie rozłożyć nasze służbowe rzeczy. Aż 87% osób, pracujących zdalnie na laptopie, podczas home office korzysta także z dodatkowego sprzętu. W skład naszego mobilnego biura wchodzą najczęściej smartfon (62% wskazań), słuchawki (44%) i tablet, którego używa niemalże co piąty pracownik (19%). Dodatkowy monitor i zewnętrzny mikrofon przydają się nieco rzadziej (12%).

Dlatego jako miejsce pracy najchętniej wybieramy biurko lub stół – wskazało tak 44% osób pracujących mobilnie. Na drugim miejscu znalazła się kanapa lub fotel (13%), a na trzecim ogród (6%). Kawiarnia i balkon mają jedynie po 3% odpowiedzi, a park 2%. Ale praca zdalna to nie tylko dosłowny home office lecz także możliwość połączenia obowiązków zawodowych z podróżami. Ile osób tak robi?

Co powstrzymuje Polaków przed pracowakacjami?

41% osób pracujących zdalnie na laptopach korzysta z workation, czyli możliwości okresowej pracy poza miejscem zamieszkania. Najchętniej wyjeżdżamy pracować zdalnie na działkę (18%), nad jezioro lub do lasu (14%) oraz nad Bałtyk (11% wskazań). Sporym zainteresowaniem cieszą się również wyjazdy zagraniczne, które deklaruje 9% badanych z tej grupy. Jednak workation nie jest jeszcze dominującym trendem wśród osób pracujących zdalnie na laptopach, ponieważ na pracowakacje nie wybiera się ponad połowa z nich (59%). Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być za niewystarczająco wydajny i nieprzystosowany do pracy zdalnej sprzęt. Aż 44% osób wykonujących swoje zadania na laptopach twierdzi, że ich służbowe urządzenia nie spełniają ich oczekiwań! Problemy na które najczęściej wskazujemy, to: bateria za krótko wytrzymująca bez ładowarki (20%), za wolno działający komputer (18%), za słaba łączność Wi-Fi (9%) oraz zbyt duży ciężar i gabaryty (odpowiednio po 7% i 6%).

Wprowadzliśmy na polski rynek dwa udoskonalone laptopy, lepiej przystosowane do specyfiki pracy zdalnej. Wyposażyliśmy je w najnowsze procesory i ulepszone anteny Wi-Fi. Te udoskonalenia przekładają się na wyższą wydajność i stabilniejsze połączenie z internetem, co jest szczególnie ważne podczas pracowakacji. Zarówno HUAWEI MateBook 16s 2023, jak i HUAWEI MateBook X Pro 2023 otrzymały także certyfikację Intel® Evo™, która stanowi gwarancję m.in. długiego czasu pracy na baterii. Oba dobrze sprawdzą się podczas workation, ponieważ, jak na swoje możliwości i rozmiary ekranów, są niezwykle poręczne, lekkie i zmieszczą się bez problemu do plecaka lub damskiej torebki – mówi Dorota Rakowska, Marketing Director w Huawei CBG Polska.

Laptop nie tylko do pracy

Nie samą pracą jednak Polacy żyją. Dlatego w czasie wolnym również bardzo chętnie używamy laptopów, głównie do przeglądania internetu (71%) i social mediów (38%) czy oglądania filmów i seriali (35%). Wśród osób użytkujących laptopy do celów prywatnych popularnością cieszą się także gry, w które gra 22%, a także cele związane z nauką (13%), czy wreszcie czytanie książek (10%).

Kobieta w świecie biznesu

    Rozmowa z Beatą Drzazgą, założycielem BetaMed SA, właścicielem wielu firm, w tym Drzazga Clinic i Dono da Scheggia w Polsce, BetaInvest LLC w Miami, wizjonerem, doradcą biznesowym i życiowym, filantropem oraz dziekanem wydziału medycznego Akademii Górnośląskiej.

     

    Jak wygląda typowy dzień pracy Beaty Drzazgi jednej z najbardziej znanych i wpływowych kobiet w Polsce?

    Często pracuję siedem dni w tygodniu, szczególnie gdy mam zaplanowane spotkania z przedsiębiorcami, uczestniczę w konferencjach lub podróżuję zawodowo za granicę. Mój typowy dzień wygląda podobnie. Zasypiam późno w nocy a budzę się o 7:30 rano. Na początku dnia sięgam po telefon i odpowiadam na wiadomości, ponieważ brak mojej reakcji bezpośrednio wpływa na pracę innych. Wynika to z mojego silnego poczucia odpowiedzialności. Nawet podczas wakacji czasem odpowiadam na maile czy SMS związane z pracą. Staram się jednak pracować nad tym, aby nie zabierać ani sobie, ani mojej rodzinie wspólnego czasu.

    Jest Pani twórcą kilku firm, które operują na różnych obszarach działalności gospodarczej. Największą z nich jest BetaMed S.A. Jak istotną rolę odgrywają innowacje w tej branży?

    W branży usług medycznych, innowacje odgrywają niezwykle istotną rolę, gdyż bezpośrednio wpływają na dobro człowieka. Dzięki innowacjom możemy tworzyć lepsze warunki dla pacjentów, nadzorować oraz poprawiać jakość świadczonych usług. W medycynie, pojęcie „jakość” jest kluczowe – dotyczy ono jakości usług, sprzętu, pokoi oraz czasu spędzanego w klinice. Czasami inwestorzy pytają mnie, dlaczego zdecydowałam się zbudować klinikę za 60 milionów, które zwrócą się w ciągu 50 lat. Możliwe, że tak się stanie, ale moją motywacją nie były jedynie pieniądze. Pragnęłam stworzyć miejsce o najwyższej jakości. W naszej klinice pacjenci mają dostęp do klubokawiarni, Spa, salonu fryzjerskiego, a nawet występów mariachi z Miami, aby uprzyjemnić im pobyt. Nieustannie staram się wprowadzać nowe urozmaicenia, rozrywki i udogodnienia. W dziedzinie usług medycznych, konkurencja opiera się wyłącznie na jakości, a pacjenci dostrzegają i doceniają to. Jestem dumna z faktu, że jakość usług i sposób, w jaki traktujemy pacjentów w BetaMed S.A., osiąga tak wysoki poziom, że nasza klinika jest polecana droga pantoflową. Lekarze rodzinni, wiedząc, że nasze placówki zawsze dbają o dobro pacjentów z największą troską i zaangażowaniem, polecają nas swoim pacjentom. Dla mnie takie rekomendacje stanowią ogromne wyróżnienie i nagrodę.

    Podczas gdy wielu ludzi traktuje Panią jako mentora w dziedzinie biznesu, jakie są najczęstsze wątpliwości i pytania, z jakimi się spotyka?

    W czasie rozmów zarówno z osobami planującymi rozpoczęcie własnego biznesu, jak i z tymi, którzy prowadzą przedsiębiorstwa od wielu lat, napotykam na różnorodne pytania i wątpliwości. Dostrzegam ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju spotkania i jestem zmotywowana, aby organizować ich jeszcze więcej. Młodzi przedsiębiorcy często zadają pytania, które dla mnie są już oczywiste, ponieważ sama przeszłam przez lata nauki metodą prób i błędów. Jednak cieszę się, że mogę podzielić się konkretnymi rozwiązaniami, które pomagają im pokonać przeszkody lub uniknąć niektórych błędów. Przestrzegam młodych przedsiębiorców przed pochopnym braniem zbyt dużych kredytów i zachęcam ich do sprawdzania wszystkiego na mniejszą skalę, bycia konsekwentnymi i gotowymi na nieuchronne zmiany w życiu. Sama musiałam się tego nauczyć. Było to niezwykle trudne, ponieważ ciągle pojawiały się nowe wyzwania. Rynek stale się zmienia, jest dynamiczny  a przedsiębiorcy muszą być elastyczni i dostosowywać się do tych zmian. Zrozumiałam to po latach doświadczeń. Również zalecam właścicielom firm, aby dobrze znali swoich pracowników, ponieważ to pomaga budować więź i zaangażowanie. Często spotykam się też z pytaniem: „Jak pogodzić prowadzenie biznesu z wychowaniem dzieci?”. Uśmiecham się wtedy, ponieważ dla mnie odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta.

    I co Pan wtedy odpowiada?

    Kiedy spotykam się z pytaniem dotyczącym pogodzenia prowadzenia biznesu z wychowywaniem dzieci, odpowiadam, że istnieje wiele różnych sposobów i każda sytuacja jest indywidualna. Natomiast jeśli jesteś dobrym organizatorem, im więcej zadań masz do wykonania, tym lepiej sobie z nimi radzisz. Kluczem jest także łączenie pracy z pasją. Samodzielnie wychowywałam trójkę dzieci, otwierając w tym czasie kolejne firmy. Spełniałam marzenia i kontynuowałam naukę na kolejnych kierunkach studiów. Ważne jest aby zawsze pamiętać, że dzieci szybko dorastają, dlatego należy znaleźć dla nich czas na rozmowę i bycie razem. Jednym z najlepszych pomysłów na znalezienie tego czasu jest założenie własnej firmy. Dlaczego? Ponieważ możemy planować wakacje kilka razy w roku i dysponować swoim czasem. Ja uwielbiam organizowanie i tworzenie. Oczywiście, jest to wymagające, ale trzeba znaleźć w tym radość i spełnienie. Jeśli lubimy wyzwania, uwielbiamy organizować i tworzyć, poradzimy sobie w biznesie. Dla mnie to jest łatwe i przyjemne. Mimo liczby pacjentów, zawsze znajduję czas podczas pracy, aby poświęcić im swój czas, przytulić, porozmawiać, spojrzeć im w oczy i powiedzieć, że są dla mnie ważni.

     

    Czy lubi Pani dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi ?

    Z radością i otwartością dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Życzę wszystkim ludziom hojności, gotowości do pomagania i współdzielenia sukcesów z innymi. Nawet w środowisku konkurencyjnym wierzę w ideę wzajemnego wsparcia, pomocy i życzenia sobie nawzajem jak najlepiej. Dla mnie jest niezwykłą przyjemnością dzielić się swoim doświadczeniem, ponieważ czuję, że mogę być mentorem dla innych, podobnie jakbym doradzała młodszym braciom czy własnym dzieciom.

    Czy planuje Pani wydać książę o swoim doświadczeniu związanym z biznesem?

    Od lat obiecuję sobie, że spiszę swoje doświadczenia i wiedzę w formie książki. Dziś BetaMed S.A. jest firmą działającą w 11 województwach, posiadającą 91 placówek, co stanowi ogromne wyzwanie w zarządzaniu nią. W przeszłości moje pomysły często nie były zrozumiane np.  jak chęć wprowadzenia innowacji, troska o pacjentów i personel, o czym głośno mówiłam na konferencjach. Spotykałam się z opinią, że pracowników nie należy rozpieszczać, jednak sprzeciwiałam się temu. Pragnęłam, aby moi pracownicy czuli się wspaniale w miejscu pracy, dlatego organizowałam dla nich różnego rodzaju niespodzianki, obdarowywałam prezentami podczas Wigilii czy urodzin, zapraszam na seanse filmowe do kina. W moich firmach pracownicy pracują dwa godziny krócej w piątki, a w poniedziałki zaczynają później. Dodatkowo, wprowadziłam dwa dodatkowe dni wolne dla każdego pracownika, aby mógł wykonać badania lekarskie, takie jak badania jąder dla mężczyzn czy mammografię dla kobiet. Chciałam, aby pracownicy widzieli, że ich pracodawca o nich dba i, że są dla niego ważni. Kiedy opowiadałam o tym innym pracodawcom, spotykałam się z politowaniem, ponieważ uważano, że nie jest to istotne w prowadzeniu biznesu. Ponadto, mówiłam o znaczeniu dbania o środowisko i integracji z lokalną społecznością. Uczniowie szkół w pobliżu naszych placówek są zapraszani do wspólnych celebracji, takich jak Dzień Dziecka czy Dzień Matki, które finansujemy i organizujemy. Po upływie 23 lat okazało się, że miałam wizję przyszłości. Obecnie weszło w życie ESG, czyli inicjatywa wymagana przez Unię Europejską dla dużych przedsiębiorstw, a wkrótce także dla firm małych i średnich, które będą musiały się dostosować do jej wytycznych. W ramach ESG podkreśla się znaczenie ochrony środowiska, troski o dobro pracowników i społeczności zewnętrznej oraz dążenia do zrównoważonej gospodarki.

    Przowiedziała Pani wcześniej oraz wdrożyła to, o czym teraz mówi się w jednym słowie: wartości. Firmy powinny być oparte na wartościach, wspierać działania charytatywne, proekologiczne i mieć wyraźnie określoną misję.

    Tak, absolutnie. Już w 2001 roku miałam w sobie poczucie, że coś wyjątkowego wymyśliłam. W jednej z moich rozmów opowiedziałam o swoich pomysłach, inicjatywach i działaniach Januszowi Bryzkowi, inżynierowi z Doliny Krzemowej, który jest uznawany za ojca czujników i sensorów w samochodach. Jego odpowiedź brzmiała: „Beata, jesteś wizjonerem, dlatego tak działasz”. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę, aby przedsiębiorcy wkładali więcej wysiłku, podejmowali działania o znaczeniu społecznym, troszczyli się o swoich pracowników, środowisko i lokalną społeczność.

    Czy spotkała się Pani z następującym pytaniem: dlaczego marnować pieniądze?

    Słyszałam o tym wielokrotnie. Obecnie obserwuję, jak niektóre firmy chwalą się korzyściami wynikającymi z pracy zdalnej po pandemii, takich jak oszczędności na spotkaniach integracyjnych czy wynajmie biur. Ta perspektywa mnie przeraża. Chciałabym zobaczyć ich biznesy za parę lat. Dla mnie firma to przede wszystkim ludzie, którzy się znają i integrują. To miejsce, w którym prezes inwestuje środki finansowe w integrację i prezenty dla pracowników. Każdy przedsiębiorca powinien dążyć do tego, aby człowiek, którego zatrudnia, rano z uśmiechem na twarzy myślał o swojej pracy.

    Jakie cele Pani sobie wyznacza?

    Moim głównym celem jest inspirowanie innych, szczególnie młodych przedsiębiorców i młodzieży, poprzez poświęcanie im swojego czasu. Uważam, że czas jest najcenniejszym zasobem, który mogę ofiarować tym młodym ludziom. Często podczas spotkań otrzymuję pytania, na które mógłbym odpowiadać godzinami, ale niestety czas jest ograniczony. Dlatego chcę zacząć nagrywać podcasty, aby dotrzeć do większej liczby osób. Ponadto, planuję napisać książkę, która będzie opowiadać o moim życiu, o tym, jak przeżywałam upadki i jak się podnosiłam. Chcę podzielić się w niej również wskazówkami, jak osiągnąć spełnienie w życiu. Oprócz tego, wraz z innymi przedsiębiorcami, zamierzam szerzyć świadomość na temat ESG, czyli odpowiedzialności społecznej, środowiskowej i zarządzania, aby pokazać, że to nie tylko kolejny wymóg Unii Europejskiej, który należy spełniać i raportować. Możemy zmienić nasze podejście do tego zagadnienia i w rezultacie stawać się lepszymi ludźmi, a nasze firmy mogą przyczynić się do ochrony ludzi i świata. Przez ostatnie 23 lata zachęcam do tego wszystkich, z którymi się spotykam.

     

     

     

     

     

     

     

    Kuźnia innowacyjnych technologii

    Eligiusz Sidor, prezes IPM, opowiada o działalności swojej firmy i innowacyjnych technologiach na polskim rynku tworzyw sztucznych i gumy

    IPM w zeszłym roku obchodziła swoje trzydziestolecie. Cofnijmy się na chwilę do 1992 r. Jak wyglądały początki?

    Firma IPM rozpoczęła swoją działalność w 1992 r. od sprzedaży w Polsce maszyn i urządzeń następujących producentów: TECOM (linie do wytłaczania folii), STAR (drukarki do folii), DEBERNARDI (torebki i wyroby foliowe), PLASTIBLOW (wytłaczanie z rozdmuchem butelek i pojemników) oraz FRIUL FILIERE (li- nie do produkcji profili). Na początku sprzedaż była stosunkowa łatwa, ponieważ po zmianach ustrojowych w 1989 r. brakowało wszystkiego na rynku polskim. Później rynek się wstępnie nasycił, konkurencja wzrosła i już nie było tak łatwo. Dominantą była wówczas cena. Większość inwestorów szukała maszyn możliwie najtańszych, bez zwracania nadmiernej uwagi na złożone kwestie techniczne czy technologiczne.

    Miał pan okazję obserwować rozwój rynku polskiego przez ostatnie trzy- dzieści lat. Jakie można zauważyć charakterystyczne zmiany?

    Można powiedzieć, że rynek polski prze- szedł przez okres niemowlęcy, dziecięcy i młodzieżowy, a dzisiaj to już okres pełnej dojrzałości. Na początku lat 90. inwestorzy poszukiwali stosunkowo prostych maszyn. Nie był to dobry okres dla firm takich jak nasza, specjalizujących się w projektach z maszynami klasy premium. Wtedy większość klientów koncentrowała się na cenie samej maszyny i nie zwracała nadmiernej uwagi na inne kwestie. Dzisiaj znakomita większość klientów poszukuje maszyn wysokiej jakości, mających unikalne rozwiązania techniczne i technologiczne. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ z wy- kształcenia jestem technologiem. Technologia zaczyna dominować. Przy sprzedaży maszyn premium zwykle następuje transfer technologii. Dostarczamy maszyny razem z precyzyjnie dopracowaną technologią do określonej produkcji. Dzisiaj inwestor otrzymuje konkretną maszynę czy linię produkcyjną z opracowaną technologią i dzięki temu może rozpocząć produkcję zaraz po jej uruchomieniu w swoim zakładzie, bez tracenia cennego czasu na własne doświadczenia.Kiedyś inwestorzy koncentrowali się bardziej na maszynach, dzisiaj konieczna jest technologia do maszyny. Obecnie mówienie tylko o jakości maszyn to za mało. Najwyższa jakość maszyny to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Konieczna jest właściwa technologia do danej produkcji. To jak w wyścigach – nawet najlepszy samochód sam nie wygra Formuły 1. Konieczny jest dobry kierowca (tu odpowiednik technolo- gii), który będzie potrafił poprowadzić w umiejętny sposób swój samochód do zwycięstwa.

    A co oznacza skrót IPM?

    IPM to skrót od INNOVATIVE PLASTIC MACHINES. Nasza firma specjalizuje się w innowacyjnych projektach, zawierających najnowsze i unikalne rozwiązania technologiczne i techniczne. W nazwie jest słowo Plastic, ponieważ na początku zajmowaliśmy się wyłącznie maszynami do tworzyw sztucznych. Z czasem rozszerzyliśmy nasz asortyment o maszyny do przetwórstwa gumy i silikonu.

    Co jest misją IPM i czym się ona charakteryzuje?

    Jak już wcześniej wspomniałem, specjalizujemy się w projektach mających unikalne rozwiązania techniczne i technologiczne. Naszą misją jest prowadzenie projektów od pomysłu do wyrobu gotowego w branży tworzyw sztucznych i gumy. Bardzo często powtarza się taki scenariusz, w którym nasi klienci przychodzą do nas z pomysłem czy ze szkicem lub próbką jakiegoś produktu, który chcieliby realizować, ale nie wiedzą, jak to zrobić. Naszą rolą jest poprowadzić potencjalnego inwestora za rękę i doradzić mu, jakiej technologii ma użyć i jakie maszyny będą potrzebne do uruchomienia danej produkcji. Oczywiście nie robimy tego sami, ale we współpracy z naszymi włoskimi partnerami – producentami maszyn i właścicielami technologii. Są to zwy- kle unikalne projekty z wykorzystaniem innowacyjnych technologii.

    Jak wygląda wasza oferta?

    Pełna nazwa naszej firmy to IPM EXTRUSION COMPOUNDING RE- CYCLING i specjalizujemy się właśnie w technologiach i maszynach do tych procesów, tj. wytłaczania, kompandowania i recyklingu. Dotyczy to zarówno tworzyw sztucznych, jak i gumy oraz silikonu. Dobór reprezentowanych przez nas firm stanowi wynik dokładnej selekcji i długiej współpracy.Wymagamy od naszych partnerów naj- wyższych kwalifikacji technicznych, handlowych i etycznych. Każda z tych firm jest nie tylko jednym ze światowych liderów w swojej dziedzinie pod względem technicznym i technologicznym, lecz także jest znana ze stosowania najwyższych standardów obsługi klienta, gdzie podstawą relacji jest pełen profesjonalizm i wysokie za- ufanie.

    Trzeba przyznać, że to szeroki asor- tyment. Czy zamierzacie rozszerzyć jeszcze ofertę?
    Gama oferowanych przez nas maszyn, urządzeń i technologii jest aktualnie kompletna i została tak skomponowana, aby zapewnić obsługę klientów na każdym etapie życia produktów: od produkcji materiałów (kompandowanie) przez ich przetwórstwo (wytłaczanie) do recyklingu lub upcyklingu. Temat, który nas jeszcze interesuje, to maszyny i technologie do prze- twarzania materiałów uzyskanych z recyklingu na gotowe wyroby. Po- siadamy takie urządzenia, pracują już w Polsce i w tym zakresie pragniemy rozwijać jeszcze nasz asortyment.

    Recykling – dużo na ten temat mówi się ostatnio. Czy mógłby pan nam przybliżyć tę gałąź waszej działalności?

    Bardzo chętnie, tym bardziej że temat jest ciekawy i ostatnio obserwuje się znaczne przyspieszenie w zakresie recyklingu tworzyw sztucznych i gumy. Związane jest to z upowszechnianiem się gospodarki cyrkulacyjnej, tj. gospodarki o obiegu zamkniętym, w której materiały są wielokrotnie wtórnie wykorzystywane, co zmniejsza presję na środowisko, redukuje emisję gazów cieplarnianych i ilość odpadów oraz przynosi wymierne oszczędności finansowe. To spowodowało, że od kilku lat szczególnie intensywnie zajmujemy się technologiami recyklingu, które obecnie zaczynają mieć dominującą pozycję w naszej działalności.

    Co uważa pan obecnie za najważniejsze w gospodarce recyrkulacyjnej?

    Myślę, że jej dynamiczny rozwój. Powstają nowe unikalne technologie, a stare są ulepszane. Coraz częściej upcykling zaczyna zastępować recykling, oferując nowe możliwości wykorzystania surowców wtórnych. Celem gospodarki recyrkulacyjnej jest zwiększanie udziału surowców wtórnych lub nawet w niektórych przypadkach całkowite zastąpienie surowców nowych surowcami wtórnymi. Powstają coraz nowocześniejsze i bardziej zautomatyzowane linie do recyklingu, pozwalające otrzymać surowce wtórne o coraz lepszych właściwościach, a ich praca zużywa coraz mniej energii i obniża koszty całego procesu. Istotny jest również trend zrównowa- żonego rozwoju. Myślę tutaj o rosnącej świadomości firm przy projektowaniu opakowań, które są przyjazne recyklingowi. A należy pamiętać, że ok. 90 proc. opakowań to opakowania jednorazowe.

    Jakiego rodzaju technologiami i urzą- dzeniami do recyklingu zajmuje się IPM?

    Reprezentujemy kompleksowe podejście do procesów recyklingu. Zajmujemy się zarówno urządzeniami do rozdrabniania i mycia odpadów, liniami do regranulacji, jak i urządzeniami do dalszego wykorzystania surowców wtórnych. Zajmujemy się liniami do recyklingu zarówno tworzyw sztucznych, jak i gumy. Współpracujemy ze światowymi li- derami w poszczególnych dziedzi- nach, takimi jak: PREVIERO – młyny do rozdrabniania odpadów, SOREMA – linie do mycia odpadów tworzyw sztucznych, GAMMA MECCANICA – linie do regranulacji, MARIS – linie do upcyklingu tworzyw sztucznych oraz linie do dewulkanizacji gumy. Natomiast jeśli chodzi o urządzenia do dalszego wykorzystania materia- łów z recyklingu, to oferujemy bardzo ciekawe projekty, np. różnego rodzaju membrany budowlane i drogowe firmy BG PLAST, profile firmy FRIUL FILIERE, palety transportowe firmy PLAXTECH lub panele i maty z granulatu gumowego firmy COMERIO ERCOLE.

    Mówi się ostatnio o tzw. upcyklingu. Co to właściwie oznacza?

    W tradycyjnym recyklingu otrzymane surowce wtórne mają zawsze gorszą jakość niż oryginalne nowe materiały. Natomiast upcykling to nowoczesny pro- ces recyklingu polegający na przekształceniu odpadów tworzyw sztucznych w nowy pełnowartościowy materiał o pożądanych właściwościach. Dzięki uplastycznieniu, odgazowaniu i filtracji oraz wprowadzaniu dodatków i wypełniaczy można modyfikować i uszlachetniać tworzywa sztuczne i dostosować ich parametry mechaniczne, fizyczne i chemiczne do konkretnych zastosowań. Ten proces upcyklingu nazywany jest również rekompandowaniem, pro- wadzony jest na liniach kaskadowych składających się z wytłaczarki jednośli- makowej i dwuślimakowej współbieżnej (kompander).

    A jakie produkty można wytwarzać z materiałów recyklowanych?

    Aktualnie praktycznie każdy produkt może być wytworzony jeśli nie w całości, to ze znacznym udziałem materiałów recyklowanych. Kluczem jest odpowiednia technologia.Dla przykładu dzięki współpracy z firmą BG PLAST oferujemy szeroką gamę technologii produkcji wyrobów dla budownictwa i drogownictwa. Są to np. kompletne linie do produkcji folii kubełkowej, geomembran czy linie do produkcji płyt osłonowych do betonu. Z kolei firma FRIUL FILIERE produkuje kompletne linie wytłaczarkowe do wytłaczania różnorodnych profili z tworzyw z recyklingu.

    A co zrobić z odpadami, których poddanie standardowym procesom recy- klingu, tj. sortowania, oczyszczania i regranulacji, jest trudne, kosztowne i w konsekwencji nieopłacalne?

    Na to też mamy rozwiązanie i to bardzo ciekawe. System ROTEAX firmy PLAX- TECH jest unikalną i innowacyjną technologią produkcji palet transportowych, która pozwala na użycie zmieszanych odpadów tworzyw sztucznych, nawet takich, których wykorzystanie w inny sposób jest albo niemożliwe, albo nieopłacalne. Dzięki systemowi ROTEAX przemiał odpadów ze zmie- szanych tworzyw sztucznych może zostać wykorzystany jako bardzo tani surowiec do produkcji wysokiej jakości palet, co pozwala obniżyć koszty ich produkcji nawet o 50 proc. w stosunku do palet produkowanych tradycyjnymi metodami, wymagającymi wsadu w postaci dobrej jakości, a zatem kosztownego, granulatu.

    Jak wpłynął na działalność IPM kryzys spowodowany lockdownem z powodu COVID-19?
    Musieliśmy ograniczyć nasz udział w imprezach targowych, kongresach i konferencjach. Bardzo się cieszymy, że już w ubiegłym roku mogliśmy praco- wać bez tych ograniczeń, dzięki czemu mogliśmy brać udział w targach PLAST- POL Kielce 2022, targach K Düsseldorf 2022 oraz konferencji FLEXPACK 2022. W bieżącym roku będziemy obecni na PLASTPOL Kielce 2023, FLEXPACK 2023 oraz PLAST MILANO 2023. Natomiast nasze sprzedaże na rynku nie doznały uszczerbku. Posiadamy duże grono zaufanych klientów, powtarza- jących zamówienia, sprawdzonych do- stawców i mimo obiektywnych przeszkód udało się prowadzić „business as usual”.

    Ma pan doświadczenia managerskie w zarządzaniu większymi organizacjami?

    Przez siedem lat prowadziłem kilka różnych firm międzynarodowych w Polsce, zawsze w charakterze dyrektora generalnego. Były to firmy handlowe m.in. z branży DIY (marketów budow- lanych) czy produkujące i sprzedające materiały budowlane, a nawet jedna duża firma sprzedająca ubrania. Były to ciekawe doświadczenia, również dlatego, że mogłem poznać ludzi i kul- turę pracy w firmach zagranicznych (niemiecka, norweska, szwedzka). Doświadczenia te bardzo owocują teraz w mojej aktualnej działalności. Mimo że nasz polski zespół to mała grupa osób, w połączeniu z zespołami naszych partnerów z Włoch reprezentuje potencjał grupy firm zatrudniających ok. 1500 osób, ponieważ każda z reprezentowanych przez nas firm ma średnio 100–200 pracowników. Moje doświadczenia managerskie bardzo pomagają mi zrozumieć mechanizmy funkcjonujące w tych firmach, przez co mogę lepiej wykorzystać ich potencjał.  Natomiast nie ukrywam, że preferuję pracę w mojej firmie IPM, która wycho- dzi z założenia, że „Małe Jest Piękne”. IPM to mała grupa osób, które pracują bardzo zespołowo, korzystając z synergii naszych różnorodnych doświadczeń i kompetencji. W firmie pracują m.in. inż. Marcin Jędrzejczyk, specjalista od przetwórstwa tworzyw sztucznych, który jest pracownikiem IPM prawie od dwudziestu lat, oraz mój syn Alexander Sidor, odpowiedzialny za kontynuację działalności firmy, miej- my nadzieję, że przez kolejne wiele lat.

    Proszę powiedzieć, jak spędza pan czas wolny.

    Staram się wykorzystywać czas wolny na moje hobby, którym jest muzyka. Nie gram na instrumentach muzycznych, ale słucham wiele różnorodnych gatunków muzyki (klasyka, rock, jazz, ostatnio mi- nimalizm). Mam dużą kolekcję płyt i od czasu do czasu bywam na koncertach. O muzyce mógłbym mówić długo i bez końca, ale obawiam się, że przekroczyłoby to ramy tego wywiadu. Poza tym bardzo lubię sport. W młodości uprawiałem lekkoatletykę, a potem przez wiele lat grałem po amatorsku w tenisa. Bardzo też lubię jazdę na nartach i co roku wyjeżdżam w Alpy, głównie do Włoch. Poza tym kibicuję. Jestem kibicem Le- gii Warszawa i Milanu i bywam na ich meczach zarówno w Warszawie, jak i w Mediolanie. Oglądam również mecze tenisowe i oczywiście kibicuję naszej Idze Świątek, za którą trzymam kciuki i przez którą potrafię czasami zarywać noce.

    Czego możemy życzyć IPM na następne lata działalności?

    Myślę, że tego, co wszystkim: przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Poza tym jasnych zasad i warunków gospodarowania dla wszystkich firm w Polsce, tych małych, tych średnich i tych dużych oraz specjalnie dla recyklerów jak najszybszego wejścia w życie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta oraz wprowadzenia Systemu Kaucyjnego.

    Tour de France po raz kolejny z Continental

    W wyścigu o żółtą koszulkę Tour de France o zwycięstwach i miejscach na podium decydują nie tylko kolarze, czy strategia zespołu, ale także sprzęt i stosowane w rowerze opony. Continental po raz kolejny jest jednym z głównych sponsorów tego legendarnego wydarzenia. Sześć zespołów kolarskich przejedzie Wielką Pętlę na oponach Continental, a oprócz tego samochody techniczne zostaną wyposażone w produkty Continental klasy premium.

    Najlepsze międzynarodowe zespoły użyją opon Continental

    Łącznie sześć zespołów (INEOS Grenadiers, Movistar Team, Bahrain Victorious, Intermarché-Circus-Wanty, UAE Team Emirates i Groupama-FDJ) będzie rywalizować w tegorocznym Tour de France na ogumieniu Continental Grand Prix 5000 S Tubeless Ready. Ta zaawansowana technologicznie opona wyścigowa została opracowana i ręcznie wykonana w fabryce Continental w niemieckim Korbach. Grand Prix 5000 S TR jest lżejsza i szybsza od swoich poprzedniczek oraz posiada mocniejsze ściany boczne, dzięki czemu wyznacza nowy standard w technologii tubeless ready. Opona wyróżnia się również optymalną równowagą między masą a przebiegiem oraz osiągami a komfortem i odpornością na przebicie, co czyni ją idealnym ogumieniem sportowym. Zapewnia szybszą, bardziej komfortową jazdę i zwiększoną ochronę przed przebiciem – kluczowe atrybuty w warunkach, które kolarze oraz rowery napotkają podczas Tour de France. Postępy poczynione w technologii opon odegrały znaczącą rolę w systematycznym podnoszeniu średnich prędkości odnotowywanych podczas wyścigów. Wartość ta podczas inauguracyjnej edycji wynosiła 25 km/h, obecnie przekracza 41 km/h, mimo że profil trasy z biegiem lat staje się coraz bardziej wymagający.

    Continental w kolumnie wyścigu

    Zastosowane opony samochodowe PremiumContact 6 i EcoContact 6 łączą w sobie komfort, precyzyjną reakcję układu kierowniczego, wyjątkowe bezpieczeństwo oraz dobre właściwości środowiskowe. Dzięki temu idealnie sprawdzą się w roli opon pojazdów technicznych, które z zawrotną prędkością pokonują zalane deszczem zakręty, długie kilometry płaskich dróg czy nasłonecznione górskie podjazdy. Wszystkie montowane na samochodach kolumny wyścigu opony wyposażone są w innowacyjną technologię ContiRe.Tex, po raz pierwszy zaprezentowaną przez Continental w sierpniu 2021 roku.

    „Jako jeden z pięciu głównych sponsorów, marka Continental znów będzie mogła zabłysnąć podczas Tour de France. Nasze opony do samochodów osobowych i rowerów sprawdzone zostaną w najcięższych warunkach, co pozwoli im zaprezentować swoje wyjątkowe właściwości i osiągi” – mówi Enno Straten, Head of Strategy, Analytics & Marketing EMEA w Continental. „Dzięki naszej wiedzy technologicznej oraz ambitnym celom środowiskowym, które realizujemy wraz z Amaury Sport Organisation, wnosimy znaczący wkład w bezpieczną i zrównoważoną rywalizację podczas Tour de France” – dodaje.

    Continental rozwija pionierskie technologie i usługi dla zrównoważonej i połączonej mobilności ludzi i towarów. Założona w 1871 roku firma technologiczna oferuje bezpieczne, wydajne, inteligentne i przystępne cenowo rozwiązania dla pojazdów, maszyn, ruchu drogowego i transportu. W 2022 roku Continental wygenerował sprzedaż na poziomie 39,4 mld euro i obecnie zatrudnia około 200 000 osób w 57 krajach.

    Działalność związana z oponami obejmuje 24 lokalizacje produkcyjne i rozwojowe na całym świecie. Continental jest jednym z wiodących producentów opon, zatrudniającym 57 000 pracowników. W 2022 roku odnotował w tym sektorze sprzedaż na poziomie 14 mld euro. Continental należy do liderów technologicznych w produkcji opon i oferuje szeroką gamę produktów dla samochodów osobowych, pojazdów użytkowych i specjalnych, a także jednośladów. Poprzez ciągłe inwestycje w badania i rozwój, Continental wnosi istotny wkład w bezpieczną, oszczędną i ekologicznie wydajną mobilność. Portfolio biznesu oponiarskiego obejmuje usługi dla handlu oponami i zastosowań flotowych, a także cyfrowe systemy zarządzania ogumieniem.

    Continental Opony Polska oferuje 7 lat gwarancji od daty zakupu na opony do aut osobowych i dostawczych. Wydłużona gwarancja obejmuje także opony osobowe z grupy Continental, m.in. Uniroyal, Barum, Semperit, Viking.

    Nissan Townstar w trzech odmianach nadwoziowych i dwóch napędowych

    Nissan Townstar jest kolejnym modelem w coraz liczniejszej gamie zelektryfikowanych samochodów marki, który wpisuje się w założenia strategii Ambition 2030. Długofalowy plan zakłada rozwój mobilności w kierunku bardziej ekologicznych i bezpieczniejszych środków transportu.

    Townstar – dotychczas dostępny na rynku w wersjach Van i Combi z benzynowym silnikiem o mocy 130 KM – zadebiutował właśnie w długo wyczekiwanej odmianie w pełni elektrycznej, mającej być następcą popularnego i cenionego na rynku Nissana e-NV200. Poza znanymi z wersji spalinowej odmianami nadwozia Van i Combi ze standardowym rozstawem osi do „elektrycznej gamy” modelu dołączyły także zupełnie nowe wersje nadwoziowe: Van z długim rozstawem osi oraz Crew Van.

    Elektryczny Townstar napędzany jest silnikiem o mocy 90 kW (122 KM), zasilanym z akumulatora o pojemności netto 44 kWh. Do seryjnego wyposażenia większości wersji należą: ładowarka trójfazowa AC o mocy 22 kW, aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora oraz pompa ciepła.

    W lepiej wyposażonych egzemplarzach znajdziemy także instalację umożliwiającą szybkie ładowanie prądem stałym w standardzie CCS z maksymalną mocą do 80 kW. Ładowanie akumulatora od 15% do 80% przy użyciu szybkiej ładowarki DC ze złączem CCS i prądem z maksymalną mocą do 80 kW trwa jedynie 37 minut.

    Elektryczny Townstar, podobnie jak inne użytkowe samochody marki Nissan, jest objęty pięcioletnią gwarancją lub do przebiegu 160 000 km, a ponadto ośmioletnią gwarancją na pojemność akumulatora trakcyjnego. Dotyczy to także osobowej wersji Combi.

    Nissana Townstar Combi – idealny dla rodziny

    Pięciomiejscową odmianę Combi elektrycznego Nissana Townstar zaprojektowano z myślą o potrzebach dużych rodzin. Model ten dysponuje nie tylko przestronnym wnętrzem i ogromnym bagażnikiem, ale może też ciągnąć przyczepę o masie własnej do 1500 kg. Osobowa wersja jest wyposażona w najnowsze systemy łączności i wiele innych, których zadaniem jest czuwanie nad bezpieczeństwem podróżowania. Townstar Combi oferuje pięć wygodnych foteli w dwóch rzędach i potężny bagażnik, którego standardowa pojemność wynosi imponujące 775 litrów. Po złożeniu asymetrycznie dzielonej i przesuwanej kanapy pojemność przedziału bagażowego może wzrosnąć aż do 2500 litrów.

    Do seryjnego wyposażenia rodzinnego vana w wersji elektrycznej należą ładowarka trójfazowa AC o mocy 22 kW, aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora oraz pompa ciepła, dzięki której obszerne wnętrze Nissana Townstar Combi nagrzewa się bardzo szybko. Zasięg na jednym ładowaniu wynosi do 285 kilometrów w cyklu mieszanym WLTP.

    W wypadku elektrycznego Nissana Townstar Combi nie tylko nabywcy indywidualni, ale również firmy mogą wnioskować o rządowe wsparcie w wysokości do 27 tysięcy złotych.

    Funkcjonalne i nowoczesne wnętrze Nissana Townstar Combi

    Standardowo Townstar Combi w odmianie elektrycznej wyposażony jest w klasyczny zestaw zegarów z dużym, kolorowym ekranem komputera pokładowego. W najwyższej wersji wyposażenia Tekna został on zastąpiony całkowicie cyfrowym zestawem wskaźników o przekątnej 10 cali. Na konsoli środkowej wygospodarowano miejsce na bezprzewodową ładowarkę. W zależności od wersji samochód może być wyposażony w podgrzewaną przednią szybę, podgrzewane koło kierownicy oraz w podgrzewanie przednich foteli. Aplikacja NissanConnect Services zapewnia dostęp do niektórych funkcji za pośrednictwem smartfonu. Zdalnie można sterować między innymi klimatyzacją oraz procesem ładowania.

    Pojemność obszernych schowków w przedniej i tylnej części kabiny wynosi w sumie 49 litrów. Na przesuwanej tylnej kanapie umieszczono punkty mocowania Isofix dla dwóch skrajnych miejsc, które w połączeniu z mocowaniem Isofix na przednim fotelu pasażera tworzą z Townstara prawdziwie rodzinny samochód. Do wyposażenia seryjnego należą nie tylko relingi dachowe, ale również wyjątkowo praktyczne, zintegrowane poprzeczne belki.

    Bogate wyposażenie seryjne

    System automatycznego hamowania awaryjnego z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów rozpoznaje potencjalne zagrożenia przed pojazdem i ostrzega kierowcę, gdy ten nie reaguje. System potrafi automatycznie rozpocząć hamowanie, aby zminimalizować ryzyko kolizji. Standardowe wyposażenie modelu Townstar obejmuje także szeroki pakiet aktywnych i pasywnych systemów bezpieczeństwa i asystentów kierowcy tj.: ostrzeżenie o obiektach w martwym polu, ostrzeżenie o niezamierzonej zmianie pasa ruchu czy system rozpoznawania znaków drogowych. Dodatkowo w seryjnym wyposażeniu wersji Tekna znajduje się znany z innych modeli Nissana system Pro-PILOT Assist wspomagający kierowcę w czasie jazdy na drogach wielojezdniowych zarówno podczas hamowania, przyspieszania, a także kierowania. Elektryczny Townstar Combi w wersji Tekna jest również wyposażony w ceniony przez wielu kierowców system kamer 360°, który znacznie ułatwia manewrowanie w ciasnych miejscach. Standardowo w wersji N-Connecta jest kamera cofania oraz przednie i tylne czujniki parkowania.

    Nissan Townstar Van z długim rozstawem osi (LWB) – jedyny w swoim rodzaju samochód dostawczy

    Niezależnie od wersji układu napędowego (spalinowej lub elektrycznej) maksymalna pojemność przestrzeni ładunkowej wynosi do 4,3 m3, a maksymalna ładowność – do 800 kg. Podłoga o długości ponad 2,2 metra zapewnia możliwość przewiezienia 2 europalet. Co bardzo przydatne, jedną z nich można umieścić w przestrzeni ładunkowej przez szerokie boczne drzwi przesuwane. W tej odmianie nadwozia Nissan Townstar jest dostępny z kabiną 2- lub 3-osobową.

    Wyposażenie seryjne wersji z elektrycznym układem napędowym obejmuje ładowarkę trójfazową AC o mocy 22 kW. Jako wyposażenie dodatkowe można zamówić przygotowanie do ładowania DC w standardzie CCS z maksymalną mocą do 80 kW. Ponadto, elektryczny Nissan Townstar Van z długim rozstawem osi jest wyposażony w aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora oraz w pompę ciepła, szczególnie przydatną w chłodniejsze dni. W cyklu miejskim zasięg wynosi do 398 km, a w cyklu mieszanym do 284 km.

    Nissan Townstar Crew Van – 2 w 1, czyli połączenie auta 5-osobowego z dostawczym

    Nissan Townstar Crew Van, oferowany wyłącznie z długim rozstawem osi i w wersji wyposażenia Business, łączy komfort 5-osobowego samochodu osobowego z obszerną przestrzenią ładunkową auta dostawczego z homologacją N1. Ta wersja Nissana Townstar jest przeznaczona szczególnie dla przedsiębiorców, którzy od samochodu osobowo-dostawczego wymagają dużej wszechstronności. Dzięki praktycznej 3-osobowej ławce w drugim rzędzie, którą można złożyć do pozycji pionowej, długość podłogi przestrzeni ładunkowej łatwo powiększymy do około 2 metrów.

    Również w tej wersji wyposażenie seryjne odmiany z napędem elektrycznym obejmuje ładowarkę trójfazową AC o mocy 22 kW. Jako wyposażenie dodatkowe można zamówić przygotowanie do ładowania DC ze złączem CCS z maksymalną mocą do 80 kW. Aktywny system zarządzania temperaturą akumulatora i pompa ciepła także znajdują się na pokładzie.

    Nabywcy elektrycznego Nissana Townstar w wersjach Van LWB oraz Crew Van mogą ubiegać się o dopłatę rządową w wysokości do 30% wartości samochodu, ale nie przekraczającą 70 tysięcy złotych (przy deklarowanym przebiegu minimum 20 tysięcy kilometrów rocznie).

    „Nissan Townstar to bardzo ważny model dla naszej marki. Oferuje niezrównaną funkcjonalność, a liczne wersje nadwoziowe pozwalają spełniać oczekiwania szerokiego grona klientów – od firm potrzebujących maksymalnych możliwości ładunkowych w kompaktowym nadwoziu, poprzez przedsiębiorców, dla których możliwość łatwej transformacji z samochodu dostawczego na osobowy jest kluczowe, aż po rodziny, dla których liczy się wygoda i pokaźna przestrzeń na bagaże. Każda z nich jest także dostępna w wersji w pełni elektrycznej, która nie tylko wpisuje się w coraz silniejszy trend dążenia do bezemisyjnej mobilności, a także – co nie mniej ważne – pozwala na racjonalizację kosztów. Dzięki programom dopłat i niskim kosztom użytkowania ekonomia wyboru samochodu elektrycznego jest bezdyskusyjna” – powiedział Paweł Powalski, EV and Infrastructure Manager w Nissan Sales CEE.

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...