.
Strona główna Blog Strona 72

AI na straży bioróżnorodności Ziemi

Technologia sztucznej inteligencji jest obecnie wszechobecna, a jej zastosowanie praktycznie uniwersalne. Firmy na całym świecie wykorzystują ją do budowania innowacyjnej oferty, personalizacji relacji z klientami, zarządzania łańcuchem dostaw czy optymalizacji procesów biznesowych. Z drugiej strony, coraz więcej instytucji i organizacji wykorzystuje potencjał AI w projektach, których celem jest ratowanie zagrożonych gatunków i szeroko rozumiana ochrona środowiska naturalnego.

Najnowszą inicjatywą w tym zakresie jest współpraca UNC Center for Galapagos Studies z firmą SAS, liderem rynku analityki i AI, w ramach której algorytmy sztucznej inteligencji są wykorzystywane w badaniach fauny i fitoplanktonu wyspy Galapagos. Wypracowane na ekwadorskiej wyspie modele mogą w przyszłości zostać wykorzystane na szerszą skalę w innych projektach na rzecz ochrony bioróżnorodności naszej planety.

Prowadzone przez Karola Darwina w XIX wieku badania nad teorią ewolucji trwały ponad 20 lat. W tym czasie autor osobiście analizował zebrane na wyspach Galapagos dane oraz weryfikował poprawność wyciągniętych na ich podstawie wniosków. Nic więc dziwnego, że praca nad publikacją „O powstawaniu gatunków” zajęła tyle czasu. Jednak dzisiaj, dzięki wykorzystaniu mocy sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, naukowcy mogą szybko i skutecznie badać populacje zagrożonych gatunków lub analizować zmiany klimatu. Wykorzystanie nowoczesnych technologii będzie miało decydujący wpływ na ochronę naszej planety.

AI w symbiozie z żółwiami

Organizacja UNC Center for Galapagos Studies podjęła współpracę z firmą SAS, aby wesprzeć swoich badaczy innowacyjnymi narzędziami technologicznymi. Dzięki wykorzystaniu indywidualnych zdjęć żółwi i technologii analizy obrazu (computer vision), algorytmy pomogą zidentyfikować żyjące na wyspach osobniki na podstawie ich cech szczególnych. Dzięki temu powstanie indeks uwzględniający dane takie jak tempo wzrostu, stan zdrowia, obszar zamieszkiwania, kierunki migracji i wiele innych wzorców zachowań.

W efekcie dysponując taką bazą danych naukowcy będą mogli analizować stan populacji żółwi i korelacje, jakie zachodzą np. między ich stanem zdrowia i miejscem zamieszkiwania lub innymi czynnikami zewnętrznymi. Tym co wyróżnia ten projekt, jest zaproszenie wolontariuszy i turystów do robienia i przesyłania do Instytutu zdjęć napotkanych podczas wycieczek żółwi. Tym sposobem każdy odwiedzający wyspy będzie mógł przyczynić się do rozwoju wiedzy o symbolu Galapagos, a naukowcy zyskają cenne źródło danych.

„Wyzwania naszej globalnej społeczności stają się coraz bardziej złożone. Potrzebujemy więc metod, które dadzą nam dostęp do nowych informacji i pozwolą wykorzystać je w działaniach na rzecz ochrony przyrody” – przyznaje Sarah Hiser, Principal Technical Architect w SAS. „Wykorzystując takie technologie jak analityka, sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe do ilościowej oceny świata przyrody, zdobywamy wiedzę, która pomaga chronić ekosystemy i przeciwdziałać zmianom klimatu”.

Rekiny w zasięgu AI

Z tych samych narzędzi UNC Center for Galapagos Studies korzysta do identyfikacji i charakterystyki zachowań rekinów młotów. Rekiny młoty żyją wokół odległych wysp archipelagu Galapagos. W ciągu dnia zazwyczaj przebywają w pobliżu skalistych obszarów i raf koralowych niedaleko wysp, a nocą, by żerować, płyną w głąb morza. Jednak te wzorce przemieszczania się nie zawsze są spójne, a przyczyny tego pozostają nieznane. Tymczasem rezerwat morski Galapagos, w którym rekiny są chronione, nie jest wystarczająco duży, aby uwzględnić wszystkie ich ruchy w morzu oraz w pełni chronić ten gatunek. Dzięki oprogramowaniu SAS do analizy i wizualizacji, zespół badaczy mógł zidentyfikować i scharakteryzować wzorce ruchów rekinów młotów w strefie przybrzeżnej i morskiej. Sprawdzono czy istniały przewidywalne dzienne wzorce zachowań, czy występowały one indywidualnie, czy w grupach oraz jakie inne czynniki – np. cykle księżycowe, zmiany środowiskowe itp. – mogły na nie wpływać. Uzyskane spostrzeżenia pomogą w opracowaniu granic obszarów chronionych, a także zrównoważonych praktyk rybołówstwa i turystyki.

„Chcieliśmy wiedzieć, czy czynniki, które wpływają na zachowanie rekinów, mogą się zmienić w dowolnym momencie na skutek zmian klimatu, wpływu El Niño lub innego zjawiska. A następnie chcieliśmy sprawdzić, czy możemy dostosować nasze działania, aby uwzględnić te czynniki” – mówi prof. Alex Hearn z Galapagos Science Center, jednostki nadzorującej prawie 200 oznakowanych rekinów młotów.

Na krańcu łańcucha pokarmowego 

Ochrona fauny ekwadorskiej wyspy stanowi jedynie mikro przykład użycia sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego w działaniach mających na celu zachowania bioróżnorodności Ziemi. Podstawę łańcucha pokarmowego dla życia morskiego nie tylko na Galapagos, ale także w każdym innym miejscu na świecie stanowi fitoplankton. Wszystko więc zależy od rozmieszczenia i obfitości tych mikroskopijnych żyjątek. Ponadto są one odpowiedzialne za wytwarzanie połowy tlenu na naszej planecie. Dla porównania, wszystkie drzewa, w tym lasy deszczowe, produkują go „zaledwie” 25-30 proc.

Dlatego celem UNC Center for Galapagos Studies było mapowanie fitoplanktonu wokół archipelagu Wysp Żółwich i analizowanie, co ma największy wpływ na strukturę i rozwój tego ekosystemu. Największym wyzwaniem w realizacji tego zadania jest brak danych. Próbki wody pobierano przez ostatnie pięć lat, ale w zimnych porach roku jedynie raz w sezonie. W efekcie skuteczne modelowanie środowiska morskiego jest utrudnione. Naukowcy mają jednak nadzieję, że współpraca z SAS pomoże to zmienić.

W pewnym sensie projekt ten dotyczy czegoś więcej niż tylko fitoplanktonu. Mapując jego wpływ na środowisko, można modelować, w jaki sposób zmiany klimatu wpłyną na cały ekosystem oceanów, ponieważ fitoplankton jest podstawą sieci pokarmowej dla życia morskiego.

„Teraz, dzięki danym i AI, możemy uzyskać poziom zrozumienia, który wcześniej nie był możliwy do osiągnięcia. A to z kolei ułatwia podjęcie właściwych działań, które pozwolą złagodzić najsilniejszy wpływ zmian klimatu na bardzo wrażliwe ekosystemy na całym świecie” – podsumowuje Gabriel Tarrason Risa, specjalista data science w SAS.

Pewne jest jednak, że rozwiązania te otwierają dziś przed naukowcami zupełnie nowe możliwości pracy badawczej: pozwalają analizować ogromne zbiory danych – co umożliwia uwzględnienie znacznie większej liczby czynników wpływających na daną sytuację czy gatunek, dają możliwość poznania tych gatunków nie w skali populacji, ale w ujęciu poszczególnych osobników, a także umożliwiają wiarygodniejsze modelowanie zmian w ekosystemach. W efekcie możliwe staje się poznanie odpowiedzi na szereg pytań, które dotąd, ze względu na wielość oddziałujących z sobą czynników, pozostawały bez odpowiedzi. Ich poznanie i głębsze zrozumienie zależności, jakie zachodzą w ekosystemach to zaś szansa na uratowanie licznych gatunków przed wymarciem na skutek zmian klimatu i nieodpowiedzialnych działań człowieka.

Nowe wyzwania dla marketingu

    Agnieszka Sora, prezeska IAA Polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy, a także Regional Director NCE Consulting GfK, opowiada o zmianach w świecie marketingu
    i znaczeniu badań konsumenckich dla biznesu

    Jak trafiła pani do branży reklamowej?

    Jestem absolwentką Handlu Zagranicznego w SGH. Jeszcze przed przełomem ustrojowym miałam możliwość od- bycia praktyk w Niemczech, gdzie po raz pierwszy zetknęłam się z branżą badawczą. Podjęłam wówczas pracę w firmie Koncept und Analyse, a jed- nocześnie studiowałam. Wróciłam do Polski w 1991 roku i złożyłam aplikację do GfK, która otwierała właśnie przedstawicielstwo w naszym kraju. Dołączyłam do zespołu jako 18. pracownica firmy i jestem z nią związana także i dziś.

    Świadomy wybór jednego miejsca pracy?
    W moim przypadku nie było to jedno miejsce pracy. W międzyczasie przez 4 lata pracowałam w Nestle, wprowadzając na nasz rynek Nescafe i Nesquik. Kiedy koncern kupił Winiary, zaangażowałam się w proces zmian w tej firmie. W 1996 roku wróciłam do GfK – tym razem na stanowisko dyrektor zarządzającej i kierowałam firmą do 2021 roku. A obecnie, nie ograniczając się już do Polski, działam jako Regional Consultant Lead NCE – w bezpośrednim kontakcie z klientami z dużej części naszego kontynentu

    Na czym polega specyfika działalności GfK?
    Monitorujemy rynki Tech & Durables oraz FMCG, dostarczamy insighty konsumenckie, a tym samym wspieramy naszych klientów w działaniach optymalizujących ich pozycję rynkową. Nasz najważniejszy produkt to cyfrowa platforma Newron wykorzystująca sztuczną inteligencję. Platforma zasilana jest danymi z panelu dóbr produktów technologicznych i trwałych, danymi konsumenckimi oraz ocenami konsumentów. Dzięki niej dostarczamy informacji na temat wielkości i wartości rynków oraz kategorii, estymujemy udziały poszczególnych producentów, dystrybucję i ceny oraz śledzimy ścieżki zakupowe konsumentów. W nowo wprowadzonym module Predict oferujemy również predykcje dla konkretnej kategorii oraz możliwość testowania różnych scenariuszy. Mamy też największy w Polsce panel konsumencki – inaczej mówiąc panel gospodarstw domowych – w ramach którego monitorujemy rynki FMCG. Oferujemy też usługi konsultingowe, integrując wiedzę z wielu źródeł.

    Kto korzysta z waszych badań?

    Większość producentów aktywnych w naszym kraju, którym zależy na informacjach o rynku i zachowaniach konsumentów.

    Dlaczego jest to dla nich tak ważne?

    Wiedza o rynku i konsumencie to podstawa dla działań marketingowo – sprzedażowych. Bazowanie tylko na własnych danych może być mylne. Nawet kiedy własna sprzedaż rośnie, nigdy nie można mieć pewności, czy rynek nie wzrasta szybciej. Jeśli nie ma się tego rodzaju informacji, łatwo o błędy w planowaniu.

    Skąd tak wczesne wejście GfK do Polski?
    Na początku lat 90. pojawiło się na krajowym rynku wiele zachodnich koncernów, które od dawna korzystały z wyników badań. Stąd potrzeba, o którą pan pyta.

    A jak długo działa GfK?

    Przypomnę, że trzyliterowy skrót oznacza Growth from Knowledge. Jest to firma niemiecka, ale polski oddział powstał jako siostrzana spółka oddziału austriackiego. GfK działa od 1934 roku i jest obecna w kilkudziesięciu krajach na całym świecie – od Japonii po Brazylię.

    Podobnym stażem na polskim rynku jak GfK może się poszczycić IAA, któ- rym pani kieruje…
    Kieruję od 1,5 roku. Wcześniej przez kilka lat byłam w zarządzie stowarzyszenia, które w tym roku obchodzi 30-lecie działania w naszym kraju. A jak trafiłam do IAA Polska? Poprzez wspólny projekt, które GfK na zlecenie IAA zrealizowało wśród marketerów. Był to ważny projekt, ponieważ pokazywał rolę CMO w organizacjach, jego umocowanie i sprawczość. Dzisiaj IAA zrzesza ponad 170 członków i liczba ta stale rośnie. Co ważne – do stowarzyszenia należą marketerzy/ reklamodawcy, agencje mediowe, kreatywne, badawcze, kancelarie prawne i firmy technologiczne oraz przedstawiciele różnego typu mediów. Jest to jedyna organizacja skupiająca wszystkich istotnych uczestników procesu komunikacji marketingowej, umożliwiająca budowanie sieci kontaktów, oferująca platformę do dyskusji i wymiany wiedzy oraz dzielenia się doświadczeniami. Pandemia skłoniła nas do wprowadzenia ciekawych formatów – IAA Power Hour – czyli godzinnych dyskusji panelowych. z ekspertami rynku oraz IAA Power Podcast – rozmów z jednym ekspertem dotyczących ważnych aktualnych tematów.

    Co stanowi nadrzędny cel działania IAA?
    Zrównoważony rozwój całej branży reklamowej oraz reprezentowanie interesów naszych członków. Regularnie występujemy w obronie wolności słowa i wolności gospodarczej. Reagujemy w takich przypadkach, jak np. próba wprowadzenia podatku od reklamy. Zajęliśmy się też problemem nietransparentności przetargów. Wspomagamy, kierując się głosem środowiska, wpro- wadzenie jednolitego standardu badań konsumpcji mediów – Single Source. Jest to koncepcja, którą marketerzy wypracowali wspólnie z mediami. Jesteśmy chyba jedynym krajem, który nie ma jeszcze JIC – Joint Industry Committee – który skupiałby najważniejszych uczestników rynku reklamowego. Udało się natomiast stworzyć MOC – Media Owner Commitee, czyli Związek Pracodawców Ogólnopolskich Mediów Telewizyjnych oraz powołać organizację Marketerzy dla Lepszych Badań.

    Świat reklamy podlega szybkim zmia- nom.
    W związku z tym staramy się pokazywać trendy, wskazywać szanse jak je wykorzystać, ale też związane z nimi zagrożenia. Wiele zależy od przemian związanych z geopolityką, takich jak wojna w Ukrainie, inflacja, czy też wzrost kosztów energii. W tym roku po raz pierwszy przeprowadziliśmy wśród członków IAA Polska badanie nastrojów w branży. Zapytaliśmy m.in. o planowane zmiany budżetów reklamowych i poziomu zatrudnienia. W zeszłym roku wiele uwagi poświęciliśmy infuencer marketingowi oraz metaversum. Rok 2023 jest rokiem sztucznej inteligencji (SI) – my także podejmujemy ten temat. Patrząc z bliskiego mi punktu widzenia managera, SI może pomóc w optymalizacji kosztów. Znakomicie sprawdzają się np. chatboty obsługujące infolinie, czy SI stosowna w grafice. Dobrze sprawdza się analityka oparta o SI, jak choćby wspomniany przeze mnie wcześniej GfK Newron.

    SI zapewne zadecyduje o rozwoju wielu dziedzin, ale nie stanowi panaceum… Jeden z najważniejszych obecnie trendów to personalizacja i związana z nią możliwość bezpośredniego rekomendowania określonych produktów i usług. Kolejna ważna kwestia to wykorzysta- nie krótkich formatów wideo i audio w marketingu. Ogromny potencjał mają podcasty, które wręcz zalały rynek. I to zapewne dopiero początek intensywnego rozwoju tej niezwykle wygodnej w odbiorze formy prezentacji atrakcyjnych treści. Pandemia spowodowała olbrzymi rozkwit e-commerce. Pojawiły się nowe formy handlu, jak np. sprzedaż bezpośrednia lub poprzez media społecznościowe. Nie sposób pominąć też kwestii społecznej odpowiedzialności biznesu i to nie tylko w kontekście ekologii – czyli trzech „r” – reuse, resell, repair. Wiele firm odwołuje się do swojego zaangażowania w dziedzinie społecznej. I wszystko to stanowi wyzwanie dla świata reklamy. Ci, którzy nie nadążają za zmianami na rynku, mogą wypaść z gry.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

     

    Kampus Innowacji

    Dominika Duda, dyrektor programowa Trend House i Thursday Gathering, oraz Natalia Siniłło, manager Trend House, opowiadają o działalności warszawskiego kampusu CIC i budowaniu relacji między innowatorami

    Spotykamy się w warszawskim kampusie innowacji CIC…

    Dominika Duda: Zależało nam na stworzeniu miejsca, które będzie łączyło liderów innowacji, zarówno prezesów, jak i szefów zespołów odpowiedzialnych za nie w różnego rodzaju organizacjach. Nie tylko w firmach, lecz także w instytucjach publicznych, pozarządowych czy w jednostkach naukowych. Trend House wychodzi temu naprzeciw i nie zapomina oczywiście o świecie sportu, nauki, sztuki i mediów. Obecnie nie ma już takiej branży, której nie dotyczyłyby innowacje. Nawet mały osiedlowy sklepik w okresie pandemicznym musiał się zaprzyjaźnić z płatnościami elektronicznymi.

    Natalia Siniłło: Zawsze, gdy ktoś przychodzi do Trend House i pyta, co my tu robimy, odpowiadam właśnie na zasadzie metafory, że od trzech lat rozwijamy miejsce, gdzie liderzy innowacji będą mogli wyjść ze swoich baniek branżowych i spotykać się z ludźmi, których wcześniej nie mieli okazji poznać. Jest to fundament naszej działalności programowej. Zwykle zapominamy, jak ważna i inspirująca jest różnorodność. Tutaj, w Trend House, może się spotkać profesor z młodym start-upowcem lub manager z artystą, który jest świetny w swojej dziedzinie, ale kompletnie nie ma pojęcia, jak biznesowo zarządzać swoim talentem. Możliwość pokonania niewidzialnych, ale realnych barier pozwala poszerzyć wiedzę, zmierzyć się z różnymi poglądami i pomysłami.

    D.D.: Trend House jest częścią kampusu innowacji CIC. Z doświadczenia wiemy, że właśnie na styku różnych branż, wspomnianych wcześniej baniek, tworzą się innowacje, nowatorskie pomysły. Innowacja nie zawsze musi zmieniać bieg rzeki, być czymś naprawdę wielkim. Może skutkować lepszą organizacją pracy, optymalizacją czasu. Wierzę, że ideą innowacji jest lepsze, godniejsze, dłuższe życie.

    N.S.: Stanowiąca jeden z filarów kampusu CIC Fundacja Venture Café przypomina podczas swoich wszystkich eventów, że innowacja to nie jest rocket science, a innowatorem może być każdy. To są nie tylko loty w kosmos, lecz także np. zoptymalizowanie jakiegoś procesu nie na podstawie długoletnich badań i danych, ale zrobienia czegoś po swojemu, dzięki własnej intuicji.

    Wszystko, co panie mówią, brzmi bardzo przekonująco, ale warto pokazać czytelnikom, w jak niezwykłym rozmawiamy miejscu. 

    D.D.: Znajdujemy się w budynku Varso Tower, najwyższym biurowcu w Unii Europejskiej. W 2020 r. jako Cambridge Innovation Center i Fundacja Venture Café – dwie siostrzane organizacje, które nawzajem na siebie wpływają i wzajemnie się napędzają – utworzyliśmy kampus innowacji, który składa się z czterech głównych projektów. Głównym jest CIC, czyli przestrzeń biurowa i coworkingu, która jest naszym głównym działaniem biznesowym, polegającym na wynajmie prestiżowej powierzchni do pracy. Obok ulokowana jest przestrzeń eventowa, którą nazywamy District Hall, gdzie odbywają się konferencje i spotkania biznesowe. W ciągu dnia to darmowa strefa pracy, którą oddajemy do dyspozycji wszystkim chętnym. Korzysta z niej wielu warszawiaków. Nie każdego stać na to, żeby pracować w przestrzeni premium, ale dzięki District Hall to zmieniamy. Kolejnym ważnym elementem jest Fundacja Venture Café, która ma misję tworzenia ekosystemu innowacji w Polsce i na świecie. Najbardziej znanym elementem jej działalności jest program Thursday Gathering, czyli czwartkowe spotkania ok. 250 innowatorów z różnych dziedzin. Esencję projektu stanowi piękne i bardzo prestiżowe miejsce, jakim jest Trend House, który odgrywa rolę klubu. Miejsce, o którym opowiadam, skrywa fantastyczną duszę, czyli społeczność liderów innowacji, osób, które osiągnęły sukces i chcą się nim dzielić.

    Mam wrażenie, że moglibyście używać nazwy „inkubator relacji”. 

    N.S.: To prawda. Tym, co robimy najlepiej, jest dawanie innowatorom możliwości budowania relacji. Mogą się tu spotykać, pracować, przyjmować gości z zewnątrz. Stworzyliśmy dla nich program edukacyjno-networkingowy, który między sobą nazywamy Pretekstami do Spotkań. Nasi klubowicze budują relacje, ucząc się, wymieniając się doświadczeniami, debatując, prowadząc wspólne sesje coachingowe czy zdobywając wiedzę, jak być przywódcami w dobie transformacji cyfrowej poprzez uczestnictwo w Akademii Lidera Przyszłości. Ponad 90 proc. wydarzeń organizujemy na miejscu, ponieważ ogromne znaczenie w dziedzinie budowania relacji ma właśnie ta kawa przed wydarzeniem i to, co dzieje się w kuluarach. Możliwość bezpośredniego spotkania z ekspertami to coś, co nas wyróżnia. Warto raz jeszcze podkreślić, że w ten sposób realizujemy nadrzędny cel – zbudowanie sieci innowatorów, którzy będą wpływali na los przyszłych pokoleń i inicjowali pozytywne zmiany, jeśli chodzi nie tylko o ochronę klimatu, lecz także społeczeństwo.

    Jak zostać klubowiczem Trend House?

    N.S.: Trzeba przejść proces rekrutacji. W praktyce najczęściej zdarzają się osoby, które zostały wcześniej polecone, choć nie jest to wymóg. Słowem – w tym przypadku dobrze działa marketing szeptany. Kandydatowi przedstawiamy formularz z pytaniami, które pozwolą nam go poznać. Następnie robimy research środowiskowy i internetowy na temat jego działalności. Kolejny krok to bezpośrednia rozmowa, która służy temu, żeby przede wszystkim poznać się osobiście i przekonać, czy kandydat pasuje do naszej społeczności i czy będzie chciał być jej aktywną częścią.

    Skąd wziął się pomysł Trend House?

    N.S.: Inspirację stanowiła historyczna pracownia wynalazcy, w której spotykali się z nim inni uczeni, inspirując się wzajemnie. Infrastruktura Trend House jest przygotowana w taki sposób, żeby prowokować wspólne działania. Długo nad detalami pracował Aureliusz Górski, poprzedni dyrektor Fundacji Venture Café, który był pomysłodawcą Trend House. Przygotowaliśmy miejsca spotkań odpowiednie do realizacji kolejnych etapów powstawania projektu. Są to Design Room, Research Room i Strategy Room, odzwierciedlające kolejne etapy: tworzenie nowej idei, jej weryfikację i budowę strategii realizacji. Wielu klubowiczów traktuje ten klub jako azyl, miejsce, gdzie wśród znajomych twarzy mogą odpocząć od zgiełku miasta, porozmawiać ze sobą. Bardzo mnie cieszy, że zapraszając osoby z zewnątrz, czują się współgospodarzami tego miejsca. Regulamin klubu nie jest rozbudowany, bo zasady współżycia naszej społeczności opierają się na tym, by wszyscy mogli z niego korzystać w sposób zgodny ze swoimi potrzebami.

    Warszawskie CIC jest częścią znanej na świecie organizacji.

    D.D.: Nasza lokalizacja jest dziewiątą w świecie i drugą w Europie. W 1999 r. założyciel CIC – Tim Rowe, zaraz po ukończeniu studiów na MIT, szukał pomysłu na biznes. Dołączył do kolegów, którzy uruchomili start-up. Zajął się mało efektowną częścią biznesu, czyli back office. Przyniosło to zaskakujący efekt. Postanowił stworzyć miejsce pracy dla innowatorów, którzy będą mogli skupić się na pracy, nie troszcząc się o obsługę biura. Ale to nie wszystko – bardzo ważny element jego pomysłu stanowiła możliwość bliskiej interakcji osób dołączających do społeczności, co pozwalało wykorzystać potencjał tkwiący w multidyscyplinarności. Tim wzorował się już wtedy bardzo mocno na badaniach naukowych MIT, które udowodniły, że fizyczna bliskość innych przedsiębiorców i innowatorów znacznie zwiększa – ok. 22 razy – potencjał generowania nowych pomysłów i projektów.

    Jest to znakomity, wręcz wzorcowy przykład innowacji. 

    D.D.: Pierwszy kampus powstał w pobliżu MIT i Harvard. Adres: 1 Main Street, Cambridge, tuż przy Kendall Square, Massachusetts, jest symboliczny, gdyż ten obszar jest nazywany najbardziej innowacyjną milą kwadratową na naszej planecie. Obok mieszczą się giganci, tacy jak Pfizer, Moderna, ale też powstają znane na całym świecie projekty, np. Human Genome Project Instytutu Broad czy technologia CRISPR. Trudno o miejsce, które lepiej by symbolizowało modernizację współczesnego świata. Wynaleziono tam szczepionki na COVID-19, bada się mózg i opracowuje leki na alzheimera. CIC Cambridge był ważnym katalizatorem tych zmian, bo to właśnie w naszych przestrzeniach powstał Android, później wykupiony przez Google, który dziś jest najpopularniejszym oprogramowaniem do telefonów komórkowych. W Polsce działamy od 2019 r., korzystając z know-how, który rozwija się od 24 lat w Stanach Zjednoczonych. Aureliusz Górski, founder Venture Café Warsaw i inicjator sprowadzenia projektu do Warszawy, zaraził nas wizją budowania społeczności innowacji w Polsce. Uznał, że oprócz przestrzeni biurowej potrzebne jest też komfortowe miejsce do spotkań i tworzenia relacji.

    N.S.: Warto podkreślić, że Trend House jest jedynym takim klubem na świecie, a pomysł zrodził się w Warszawie. Zarządzamy nim we dwie z Dominiką. Myślę, że element kobiecości ma pewien wpływ na poziom empatii i sposób budowania relacji w klubie. Jestem z wykształcenia andragogiem (specjalistą edukacji dorosłych) i trenerem kompetencji miękkich specjalizującym się w komunikacji. To, co robię, jest bardzo inspirujące. Integrując nasze środowisko, właśnie miękkie kompetencje wykorzystuję w pełni. Czasem muszę tłumaczyć światy różnych osób, by zorientować się, kogo z kim i kiedy warto skontaktować.

    Uprzedziła pani kolejne moje pytanie o doświadczenie zawodowe z okresu sprzed CIC.

    N.S.: Jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, zawsze dodaję też, że batoraczką. Ukończyłam Liceum Stefana Batorego i jest to duża część mojej tożsamości. Jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe, to pracowałam w branży szkoleniowej. Poznałam świat szkoleń zarówno od strony organizacyjnej, jak i trenerskiej. Na początku mojej drogi zawodowej uczestniczyłam w specjalnym programie skierowanym do młodych osób Kompendium MBA, w którym doświadczeni managerowie zaszczepili we mnie podejście, że zarządzanie to przede wszystkim odpowiedzialność. Zdobyłam także doświadczenie w e-szkoleniach, odpowiadając za rozwój biznesowy wyszukiwarki szkoleń i platformy e-learningowej. A później zmieniłam branżę i przez kilka lat zarządzałam usługami cateringowymi dla kilkusetosobowych produkcji telewizyjnych Polsatu, np. „Twoja twarz brzmi znajomo”. Była to prawdziwa szkoła życia i zarządzania w kryzysowych sytuacjach. Uważam, że ktoś, kto spędził choć trochę czasu w HoReCa, poradzi sobie wszędzie. I po tym ciekawym doświadczeniu kształtującym mój charakter postanowiłam wrócić do budowania biznesowych relacji przez edukację.

    D.D.: Droga, która zaprowadziła mnie do CIC, była nieco bardziej skomplikowana. Po ukończeniu studiów politologicznych na Uniwersytecie Śląskim wyjechałam do Holandii, gdzie zdobyłam tytuł Master of Science na Erasmus University w dziedzinie ekonomiki prawa i polityki opieki zdrowotnej. Znalazłam ciekawą pracę w think tanku w Brukseli, który łączył pracowników firm farmaceutycznych, lekarzy, pacjentów i polityków zajmujących się służbą zdrowia. Następnie zatrudniłam się w szczecińskiej organizacji zajmującej się analizami ekonomicznymi i badaniami nad starością w Unii Europejskiej i Izraelu. Po dwóch latach wróciłam z powrotem do Holandii, do Rotterdamu, gdzie w sumie przemieszkałam 11  lat. Właśnie tam rozpoczęłam przygodę z CIC, pracując etatowo w kampusie i wspomagając jako wolontariuszka organizację wydarzeń w Venture Café. Poznałam wtedy organizację od zaplecza. Zrozumiałam, czym są innowacje i start-upy. I znów przyjechałam do Polski, by budować warszawski kampus innowacji razem z Aureliuszem Górskim, Jerzym Brodzikowskim i Kubą Jóźwickim. Zaczynaliśmy w trudnych warunkach podczas pandemii. W maju 2020 r. udało mi się przekroczyć granicę holendersko-niemiecką tylko dzięki pozwoleniu na pracę w Polsce. Odbierając klucze od zarządcy budynku Varso, zaczęliśmy tworzyć inkluzywne miejsce, gdzie można robić wspaniałe rzeczy. Cieszę się z możliwości współpracy ze śmietanką innowacji, z osobami, które chcą zmieniać rzeczywistość, żeby żyło nam się coraz lepiej. n

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Nacjonalizacja majątków firm, które pozostały w Rosji

    Kompleksowe podejście do ESG pokazuje, iż jest to doskonały sposób oceny ryzyka jakie każda firma generuje na skutek relacji ze środowiskiem zewnętrznym. Ryzyko inwestycyjne, reputacyjne, gospodarcze może wynikać właśnie z nieuwzględnienia w procesie zarządczym kryteriów ESG. Jak bardzo i jak szybko ryzyko może się zmaterializować pokazał opublikowany 25 kwietnia 2023 r. dekret Władimira Putina.

    Yale Chief Executive Leadership Institute w Stanach Zjednoczonych jako jeden z wiodących ośrodków ba- dań nad społeczną odpowiedzialnością biznesu po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę opublikował badania, w których udowadnia, iż giełda nagrodziła te spółki, które wycofały się z Rosji – niezależnie od ich wielkości, bądź branży w której operują, wielokrotnie przewyższając wartość aktywów rosyjskich spisanych przez międzynarodowe korporacje na straty. Zbiorowa mądrość graczy giełdowych zawierała się w ograniczaniu ryzyka reputacyjnego i sankcyjnego przez spółki, które można zbiorczo nazwać ryzykiem rosyjskim. Dla tych spółek, które nadal pozostają w Rosji – zmaterializowało się to właśnie ryzyko rosyjskie. Dzisiaj, każda spółka może zostać znacjonalizowana jednym podpisem prezydenta Rosji, zgodnie z literą lokalnego bezprawia. Dekret Władimira Putina został opublikowany 25 kwietnia 2023 r . Na jego mocy w tzw. zarząd powierniczy przekazano dwie spółki: niemiecki Uniper i fiński Fortum – firmy z branży energetycznej. W praktyce może to oznaczać nacjonalizacje tych aktywów. W wyniku dekretu Kremla, rosyjski zarządca aktywów państwowych skutecznie przejął zarówno rosyjski oddział Fortum, jak i spółkę zależną Uniper. 26 kwietnia 2023 r. Fortum, trzeci co do wielkości producent energii odnawialnej w Europie poinformował, że w związku z tym odwołano również prezesa mianowanego przez Finów. Stawką są aktywa warte miliardy, eksploatowane tam przez te firmy elektrownie węglowe i gazowe należą do najnowocześniejszych tego typu obiektów na świecie. Oczywiście takie działanie stanowi na- ruszenie prawa międzynarodowego oraz praw tych firm jako inwestorów zagranicznych. Kreml jednak zupełnie się tym nie przejmuje. Dzisiaj żyjemy bowiem w trochę innej rzeczywistości, od ponad roku mamy w Europie brutalną wojnę, giną cywile, niszczone są miasta i ich infrastruktura. 17 marca 2023 r Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Władimira Putina, uznając, że są realne podstawy, aby sądzić, że jest on odpowiedzialny za zbrodnie wojenne polegające na bezprawnych deportacjach dzieci z terenów okupowanej Ukrainy do Rosji. Dekret ma szerokie zastosowanie do każdej zachodniej firmy posiadającej aktywa w Rosji. W art. 1 stwierdza się bowiem, że jeśli jakakolwiek firma ma siedzibę w nieprzyjaznym kraju (to jest w kraju, który skonfiskował jakiekolwiek rosyjskie aktywa), to podlega ona procedurze tymczasowego zarządzania. Z dalszych przepisów wynika, iż taką procedurą tymczasowego zarządu może być także objęte:

    • mienie ruchome i nieruchomości osób zagranicznych lub osób pozostających pod ich kontrolą, związanych z nieprzyjaznymi państwami obcymi, znajdujące się na terytorium Federacji;
    • papiery wartościowe oraz udziały w kapitale zakładowym rosyjskich osób prawnych należące do osób z nieprzyjaznych państw obcych;
    • prawa majątkowe należące do osób z nieprzyjaznych państw obcych. Zarządcą tymczasowym jest zgodnie z dekretem Federalna Agencja Zarządzania Mieniem Państwowym, która ma bardzo szerokie uprawnienia z pewnym ograniczeniem w zakresie dysponowania mieniem. Oczywiście, jakimikolwiek ograniczenia prawne by nie były, są wątpliwą barierą dla Kremla. Finansowanie wydatków związanych z tymczasowym administrowaniem mieniem odbywa się kosztem dochodów z jego użytkowania. Jednocześnie cała procedura nie jest transparentna i jest także w żaden obiektywny sposób nieweryfikowalna. Zakończenie tymczasowego administrowania mieniem następuje na podstawie decyzji Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Powyższe oznacza, że Władimir Putin zalegalizował możliwość przejęcia aktywów dowolnej firmy zachodniej operującej na terenie Rosji.

    Spóźnialscy powinni żałować, że nie wyszli z Rosji wcześniej. Można prognozować, iż nadchodzi fala nacjonalizacji, za którą opowiadają się także wysocy urzędnicy Kremla, tacy jak np. Andrej Kostin, szef banku VTB. Warto przypomnieć, że w Rosji nadal zarabiają: Calzedonia, Clarins, Heidenhain, Makita, Mitsubishi Heavy Industries, Auchan czy ZTE – łącznie ok. 230 światowych korporacji.

    Za kulisami nowoczesnej kliniki kosmetycznej. Odkrywanie sekretów piękna i sukcesu.

    Renata Michnowska – właścicielka Kliniki REM z Białegostoku mówi o tym, jak zmienić zasady gry i odnieść sukces na wymagającym i konkurencyjnym rynku usług kosmetycznych

    Wykształcenie i doświadczenie w branży kosmetycznej zdobyła Pani głównie w Londynie. Teraz zdecydowała się pani na otwarcie salonu kosmetycznego w Białymstoku. Jak się pracuje w Wielkiej Brytanii, a jak w Polsce?

    Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że wymagania klientek i klientów są bardzo wysokie w obu krajach. W Wielkiej Brytanii bardziej ceni się nowoczesne technologie i innowacje. Klienci często szukają najnowszych trendów i zaawansowanych metod, takich jak laserowe leczenie skóry, terapie świetlne czy nowoczesne zabiegi modelowania sylwetki. Istnieje również rosnące zainteresowanie naturalnymi i organicznymi produktami do pielęgnacji skóry oraz trend zrównoważonego podejścia do piękna. Jednak Polska również ma doskonale rozwiniętą i konkurencyjną branżę kosmetyczną. Klienci poszukują szerokiej gamy usług, od tradycyjnych zabiegów pielęgnacyjnych twarzy i ciała po bardziej zaawansowane zabiegi, doceniają skuteczność, ale również cenią naturalne składniki i profesjonalizm. Należy pamiętać o tym, że trendy w branży kosmetycznej mają prawie zawsze charakter globalny. W salonie w Białymstoku są dostępne te same zabiegi, co w Londynie.

    Wspomniała już Pani o tym, że konkurencja na polskim rynku jest bardzo intensywna. W takim razie w jaki sposób można dziś przyciągnąć klienta?

    Staramy się przekraczać oczekiwania klientów, tworzyć wyjątkowe doświadczenia, zapewniać najwyższą jakość obsługi, indywidualne podejście i komfortową, relaksującą atmosferę. Dbamy o detale, które czynią wizytę w naszym salonie niezapomnianą. Stosujemy wyłącznie produkty najwyższej jakości, zapewniamy klientom dostęp do produktów znanych i zaufanych marek. Stosujemy spersonalizowane podejście, staramy się dokładnie zrozumieć potrzeby, dostosowujemy zabiegi i plany pielęgnacji do indywidualnych preferencji klientów. Koncentrujemy się na nowoczesnych, nieinwazyjnych zabiegach. Celem jest najczęściej zagęszczenie skóry, czyli proces, podczas którego zwiększa się jej gęstość i grubość dzięki stymulacji produkcji kolagenu i elastyny. Efektem jest poprawa jędrności i elastyczności skóry, a także redukcja drobnych zmarszczek i innych oznak starzenia.Nasze zabiegi pomagają również w redukcji trądziku, zmarszczek, rozjaśnieniu skóry, poprawie elastyczności i redukcji zaczerwienień. Terapie z użyciem radiofrekwencji wykorzystują fale radiowe do nagrzewania skóry i stymulacji produkcji kolagenu. Poprawiają elastyczność skóry, redukują zmarszczki, ujędrnieniają skórę oraz zmniejszają cellulit i obrzęki. Z kolei zabiegi z wykorzystaniem ultradźwięków pobudzają mikrokrążenie, zwiększają przepuszczalność skóry, co ułatwia wchłanianie składników aktywnych, nawilżają skórę i poprawiają jej ogólny stan. Dzięki laseroterapii możemy precyzyjnie celować w konkretne problemy skórne, takie jak przebarwienia, blizny, zmarszczki czy naczynka. Laseroterapia poprawia teksturę skóry, redukuje zmiany pigmentacyjne, jest też stosowana do usuwania tatuaży. Do stymulacji skórnych procesów regeneracyjnych można również wykorzystać fale dźwiękowe o wysokiej energii.

    Czy łatwo przekonać klientów do rezygnacji ze skalpela i botoksu? W przypadku metod nieinwazyjnych trzeba dłużej czekać na efekty.

    W przypadku wszystkich zabiegów możemy mieć do czynienia z powikłaniami, jednak zabiegi nieinwazyjne są uważane za znacznie bezpieczniejsze niż operacje chirurgiczne i iniekcje botoksu. Znacznie mniejsze jest ryzyko infekcji, powstania blizn czy reakcji alergicznych. Zabiegi nieinwazyjne są też mniej bolesne i wymagają krótszego czasu rekonwalescencji. Z reguły klienci mogą wrócić do normalnych aktywności od razu po zabiegu. Efekty zabiegów nieinwazyjnych są bardziej naturalne i subtelne. W przypadku niektórych zabiegów, takich jak terapie laserowe i świetlne, efekty mogą być długotrwałe, jeśli utrzymuje się odpowiednią pielęgnację i przestrzega zaleceń specjalisty. Ponadto, zabiegi nieinwazyjne są zazwyczaj bardziej dostępne pod względem finansowym.Te wszystkie czynniki powodują, że najbliższe lata najprawdopodobniej będą okresem intensywnego rozwoju nieinwazyjnych procedur kosmetologicznych.

    Jak wygląda popularność zabiegów kosmetycznych wśród mężczyzn?

    Mężczyźni przykładają coraz większą wagę do codziennej pielęgnacji skóry, szukają produktów i zabiegów, dostosowanych do swoich potrzeb. Wśród nich są zabiegi oczyszczające, nawilżające, przeciwdziałające starzeniu się skóry czy łagodzące podrażnienia. Mężczyźni również coraz częściej decydują się na zabiegi medycyny estetycznej. Dotyczy to głównie zabiegów redukujących zmarszczki, poprawiających kontur twarzy czy modelujących sylwetkę. Mężczyźni coraz bardziej akceptują i otwarcie mówią o swoim zainteresowaniu zabiegami kosmetycznymi, zmienia się również społeczna percepcja mężczyzn korzystających z takich usług.

    Jakie wyzwania stoją przed branżą beauty w najbliższych latach?

    Po pierwsze, rozwój technologii i postęp naukowy przynoszą coraz więcej innowacyjnych rozwiązań i nowych zabiegów, co oznacza, że musimy być na bieżąco z najnowszymi trendami. Zamierzam więc inwestować w rozwój kliniki aby zapewnić dostęp do urządzeń, które będą spełniać oczekiwania klientów. Kolejnym wyzwaniem jest konkurencja. Branża kosmetyczna jest dynamiczna i konkurencyjna, dlatego ważne jest, aby wyróżnić się na tle innych salonów. Można to zrobić tylko poprzez rozwój zespołu, stałe doskonalenie umiejętności i wiedzy. Ponadto, coraz większe znaczenie będzie miało budowanie długotrwałych relacji z klientami. Branża kosmetyczna stoi również przed wyzwaniami związanymi ze zrównoważonym rozwojem. Klienci są coraz bardziej świadomi wpływu produktów i procedur kosmetycznych na środowisko i będą wymagać od dostawców usług minimalizacji wpływu na środowisko. I wreszcie, coraz większe będą oczekiwania klientów wobec efektywności, skuteczności i bezpieczeństwa zabiegów. Przed nami wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że z odpowiednim podejściem, inwestycjami w rozwój i dbałością o potrzeby klientów, mamy możliwość im sprostać.

    Perspektywy zielonej energii

    W panelu dyskusyjnym poświęconym wytwarzaniu, dystrybucji
    i konsumpcji zielonej energii, zorganizowanym przez „Managera” i Sustainable Brands Polska w warszawskim Cambridge Innovation Center (26 kwietnia 2023 r.), wzięli udział: Mariusz Balcerowicz, dyrektor Departamentu Innowacji w KOWR, Wiesław Szałkowski, dyrektor sprzedaży Corab SA, Piotr Ostaszewski, prezes EKOVOLTIS, Tomasz Pawlikowski, lider SB Polska, i Andrzej Gemra, zastępca dyrektora Renault Terytorium East ds. Efektywności i Rozwoju Nowych Projektów. Dyskusję moderował Piotr Cegłowski, redaktor naczelny „Managera”

    Pierwsze pytanie dotyczyło działań, które należy podjąć, aby zapewnić równowagę między ochroną środowiska a potrzebami energetycznymi i gospodarczymi w rozwoju zielonej energii.

    Mateusz Balcerowicz: Jesteśmy agencją wykonawczą podległą Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, odpowiadamy za dwie rzeczy. Pierwszą jest zarządzanie zasobem własności rolnej Skarbu Państwa, czyli ziemiami służącymi do produkcji rolnej, a druga to rynki rolne. Mój departament zajmuje się także odnawialnymi źródłami energii. Promujemy rozwiązania związane z gospodarką obiegu zamkniętego na obszarach wiejskich i w tym zakresie możemy wskazać dwie ścieżki. Pierwsza dotyczy całego łańcucha dostaw, czyli produkcji rolno-spożywczej. Musimy sobie zdać sprawę, że ze względów środowiskowych, ale także biznesowych, produkcja ta musi być zielona, wspieramy więc wszystkie formy, które do tego prowadzą. Druga to odnawialne źródła energii. Ważne, aby energia była czysta i dodatkowo powstawała w drodze pozbywania się odpadów z produkcji rolno-spożywczej. Dlatego stawiamy na bioga- zownie. Drugą drogę stanowią lokalne spółdzielnie energetyczne. Generalnie chodzi o to, aby produkować energię w miejscach, w których będzie ona wykorzystywana. Co ważne, dzisiaj jedynie z 5 proc. odpadów po- wstaje bioenergia, a pozostałe 95 proc. jest niezagospodarowane i ten parytet koniecznie musimy zmienić. Stawiamy na biogaz, ale nie wykluczamy innych źródeł. Oczywiście wymaga to stałej obsługi, ale warto inwestować w takie instalacje właśnie ze względu na ich wydajność. To gospodarka obiegu zamkniętego zapewnia równowagę między zapotrzebowaniem na energię a ochroną środowiska na obszarach wiejskich i co bardzo ważne – jest dopasowana do lokalnych możliwości.

    Piotr Cegłowski (P.C.): W USA rolnicy na nieużytkach stawiają farmy fotowoltaiczne. Jak to wygląda w Polsce? Czy państwo będzie wspierało inwestorów również w tym zakresie?

    Mateusz Balcerowicz: Jako KOWR nie oferujemy bezpośredniego wsparcia dla rolników w tej dziedzinie. Zostawiamy to rynkowi, który w segmencie fotowoltaiki rozwija się bardzo dynamicznie i ma cały wachlarz propozycji dla sektora rolniczego. Ludzie, którzy korzystają z fotowoltaiki lub biogazowni, widzą realne korzyści, czyli minimalne lub zerowe koszty opłat za energię. Ich nie trzeba już przekonywać, bo zwycięża zdrowy rozsądek.

    Piotr Ostaszewski: Chciałbym potwierdzić, że duże zakłady przetwórcze produkujące mięso rzeczywiście inwestują w biogaz. Jako spółka obrotu szeroko z nimi współpracujemy. Co ważne, ubojnia i biogazownia nie zawsze są w tym samym miejscu, a i tak bardzo efektywnie współdziałają. Nakłady inwestycyjne są wyższe, ale doskonale się to sprawdza w produktywności i pod tym względem wyprzedza fotowoltaikę. Biogazownia działa w układzie 24 godz./7 dni w skali roku, więc „żniwa” energetyczne są nieporównywalnie większe niż w przypadku fotowoltaiki.

    P.C.: Jakie są największe ograniczenia w rozwoju fotowoltaiki i co należy robić, aby im przeciwdziałać i przyspieszać rozwój tej technologii?

    Wiesław Szałkowski: W 2022 r. mieliśmy 3. miejsce w Europie jako najszybciej rozwijający się kraj w branży fotowoltaicznej. Polska ma z niej 4,9 GW. Pierwsi byli Niemcy z 8 GW, a za nimi Hiszpania – 7,5 GW. To pokazuje, ile jeszcze przestrzeni w tym zakresie mamy do za- gospodarowania. Branża rozwija się bardzo dynamicznie, a jedyne zagrożenia, które widzę, są związane z przesyłem wyprodukowanej w ten sposób energii. Mamy bardzo dobre firmy produkujące panele i instalujące je u odbiorców. Do tego stopnia, że dostają zlecenia z całej Europy. Wąskie gardło to przyłączenia i przesył. Chciałbym jeszcze poruszyć zagadnienie agrofotowoltaiki, czyli stawiania instalacji fotowoltaicznych na gruntach rolnych. To już się dzieje na świecie. W 2012 r. pozyskiwano w ten sposób 5 MW energii, w 2021 r. było to już 14 GW. Pionierami są Chiny i USA, a w Europie – Francja. Do tego niezbędne są przyjazne regulacje i wsparcie państwa. Oferujemy potrzebne do tego instalacje, które można wykorzystywać przy uprawach roślin cieniolubnych, ta- kich jak np. borówka. Agrofotowoltaika zapobiega erozji gleby i znacznie zwiększa jej wilgotność. Moduły ulokowane są wysoko nad roślinnością, co ma też niebagatelny wpływ na wzrost plonów. W ubiegłym roku w Polsce obsiano rze- pakiem ponad milion hektarów – gdyby zamontować instalacje agrofotowoltaiczne tylko nad 5 proc. tych zasiewów, miałyby one moc 35 GW. Pamiętajmy, że nasz obecny cel jako Polski to 40 GW energii z samej fotowoltaiki.

    P.C.: Coraz więcej energii – najlepiej zielonej – jest potrzebne elektrycznej motoryzacji.

    Andrzej Gemra: Szeroko rozumiana elektromobilność weszła do słowników w 2007 r. w trakcie kongresu w Davos. Przedstawiono tam projekt, jak uniezależnić Izrael od arabskiej ropy przez wprowadzenie na szeroką skalę samochodów elektrycznych. Projekt piękny, ale jak się okazało w praktyce, bardzo skomplikowany, zwłaszcza w kontekście śladu węglowego związanego z produkcją akumulatorów. Biorąc pod uwagę niestabilność pozyskiwania prądu z wiatru i ze słońca, akumulator okazuje się jednak bardzo stabilnym magazynem energii. Są już nawet zalecenia, aby w czasie mniejszego zapotrzebowania, na przykład w nocy, ładować akumulatory do maksimum ich mocy. Sens istnienia samochodów elektrycznych w dużej mierze uzasadnia właśnie magazynowanie przez nie energii. Poza tym w naszych zakładach tworzymy magazyny umiejscowione przy fabrykach i zasilane z zielonej energii – w ciągu dnia z paneli, a w nocy z wiatraków. Nasza firma nie ogranicza się tylko do energii pozyskiwanej z wiatraków i paneli, stawiamy również na wodór.

    P.C.: Wielu odbiorców chce używać zielonej energii. To wyraz wsparcia idei zrównoważonego rozwoju.

    Piotr Ostaszewski: Prowadzimy obecnie szeroką kampanię naszej marki i z ubolewaniem muszę stwierdzić, że emocje potencjalnych użytkowników nie zawsze są pozytywne. Komunikujemy zmianę, która powinna nastąpić, ale okazuje się, że nie wszyscy są na nią gotowi. Część odbiorców uważa, że zielona energia jest zbyt droga. Nic bardziej błędnego, wszystkie badania dowodzą, że obecnie jest to najtańsze źródło energii. Jako społeczeństwo czeka nas olbrzymia zmiana codziennych zachowań. Dotyczy to każdego, nie tylko użytkowników elektrycznych aut. Kiedyś ładowaliśmy telefon raz w tygodniu, dzisiaj nierzadko dwa razy dziennie. Aby nadać zielonej energii pozytywny wymiar, niezbędna jest edukacja. A co trzeba zrobić, by zwiększyć jej wykorzystanie? Przede wszystkim zainwestować w sieci przesyłowe. Drugi niezwykle ważny element stanowią kwestie deregulacyjne. Moim zdaniem obecnie jesteśmy przeregulowani. Nie dość tego – zielona energia w miksie energetycznym została najgorzej po- traktowana. Następną bardzo ważną kwestią jest zbudowanie większej ilości interkonektorów, czyli umożliwienie eksportu zielonej energii, kiedy będzie jej zbyt dużo. Warto byłoby szerzej otworzyć drzwi do inwestowania nie tylko w panele, instalacje, lecz także w sieci. Edukacja jest tu jednak kluczowa.

    P.C.: Zgodnie z regulacjami wynikają- cymi z ESG zapotrzebowanie na zieloną energię szybko wzrośnie.

    Piotr Ostaszewski: Obawiam się, że może się to zdarzyć nawet w tym roku. Pamiętajmy, że chcąc dostać kredyt inwestycyjny, musimy zaraportować, że jesteśmy zielonopozytywni. I w tym przypadku kluczowa jest edukacja. To ona stanowi klucz do racjonalnych decyzji pozwalających na osiągnięcie sukcesu. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną bar- dzo ważną sprawę. Kupujemy energię u zielonych wytwórców i jednocześnie umarzamy gwarancje pochodzenia, czyli potwierdzamy, że energia jest zielona. W latach 2013–2014 cena tych gwaran- cji przekładała się na grosze. W 2018 r. były to 2zł za MWh, a dzisiaj–20zł. Te gwarancje mają ważność jedynie przez rok, a w związku ze stałym wzrostem ich ceny zakup zielonej energii będzie jeszcze trudniejszy. Warto pamiętać, że firmy, które nie będą korzystały z zielonej energii, nie będą mogły eksportować na rynki europejskie żywności, części samochodowych i wielu innych towarów.

    Andrzej Gemra: Zgadzam się z przed- mówcą. Zamawiając części do samochodów, wymagamy od naszych kontrahentów certyfikatów dotyczących zbilansowanego śladu węglowego.

    P.C.: A jak problemy, o których mówimy, wyglądają z szerszej perspektywy?

    Tomasz Pawlikowski: Reprezentuję Sustainable Brands, globalną orga- nizację, która pomaga organizacjom i markom w transformacji nie tylko związanej z taksonomią, czyli RSG, lecz także z tym, co nazywamy łańcuchami wartości. Jesteśmy ulokowani między biznesem i konsumentami. Ważnym problemem, z którym borykamy się w Polsce, jest niedostateczna komunikacja. Nie mamy dobrych rozwiązań systemowych, dostępnych dla przecięt- nego konsumenta. I jak tu się dziwić, że zielona energia przez wielu jest traktowana jako zło konieczne? Pozytywny wzór stanowią kraje wspierające biznes, który dba o swoje otoczenie, stymulujące łańcuch dostaw. Na przykład w Niemczech o rozwój fotowoltaiki dba zarówno rząd, jak i poszczególne landy. Z kolei w USA współpraca między markami jest kluczem do zmiany świa- domości w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Nasza inicjatywa SB Brands for Good zaadresowana do konsumentów polega na budowaniu komunikacji między marką a konsumentem, opartej na dziewięciu zachowaniach służących zrównoważonemu rozwojowi. Trzy z nich dotyczą ochrony środowiska, kolejne trzy – oszczędzania zasobów, a pozostałe aspektów społecznych. Cel stanowi zmiana modelu życia. Chcąc tego dokonać, trzeba zbudować konsorcjum wpływów, które zmieni świadomość.

    Zmiany klimatyczne a nowa rewolucja przemysłowa

    Rozmowa z Piotrem Ostaszewskim Prezesem Ekovoltis – właścicielem marki e2V – na temat sukcesów branży Odnawialnych Źródeł Energii (OZE), ich znaczenia w epoce dynamicznych zmian klimatycznych i świadomościowych oraz napędzanej nimi gospodarce.

    Zacznijmy od niedawnej sytuacji na Towarowej Giełdzie Energii, gdzie po raz pierwszy odnotowano ujemne ceny na fixingu drugim jak Pan to skomentuje?

    Ta sytuacja na rynku energii była zaskakująca dla wszystkich w Polsce. Po raz pierwszy w historii, ceny energii były ujemne, co oznacza, że to wytwórca musiał zapłacić za wprowadzenie energii do sieci. Taki obrót spraw oczywiście obudził obawy wśród wytwórców energii OZE, którzy z oczywistych względów, obawiają się utraty potencjalnych dochodów. Było to wynikiem dużej produkcji energii ze źródeł odnawialnych i ogólnie niższego zapotrzebowania na energię w tych godzinach. Natomiast sytuacja zmieniła się około godziny 16:00, ceny wróciły do normalnych wartości. Niemniej jednak dla wytwórców energii takie niespodziewane sytuacje mogą stanowić duże wyzwanie. Dlatego e2V oferuje stabilne rozwiązanie – umowę ze stałą ceną odbioru energii. Współpraca z nami to zabezpieczenie przed ryzykiem ujemnych cen, które mogą pojawić się w przyszłości. Dzięki temu, niezależnie od sytuacji na rynku, nasi partnerzy zawsze mogą liczyć na stały dochód z produkcji energii i nie muszą obawiać się przyszłości. Z drugiej strony, pozyskując coraz więcej partnerów, dzięki tak bezpiecznym dla nich warunkom, coraz więcej zielonej energii dociera do biznesu. Ekovoltis bardzo angażuje się w edukację społeczeństwa.  Dbamy o przyszłość kolejnych pokoleń. Apelujemy o wybór zielonej energii, bo ten wybór będzie miał wpływ na powstrzymanie katastrofalnych zmian klimatycznych.

    Otrzymaliście ostatnio nagrodę Orła Wprost Polskiego Biznesu za propagowanie zielonej energii oraz za zaangażowanie w budowanie bezpiecznej przyszłości dla kolejnych pokoleń…

    Tak, rzeczywiście otrzymaliśmy tę prestiżową nagrodę, co jest dla nas ogromnym zaszczytem oraz potwierdzeniem, że nasza praca przynosi oczekiwane efekty. Odkąd jesteśmy na rynku staramy się promować ideę zielonej energii, zdając sobie sprawę z jej znaczenia dla przyszłości naszej planety. Nagroda Orła Wprost jest dowodem na to, że nasze działania są widoczne i doceniane nie tylko przez naszych klientów, ale także przez ekspertów branży. W szczególności cieszymy się z efektów naszej kampanii edukacyjnej, która zdobyła ogromne zasięgi i wywołała szerokie zainteresowanie wśród internautów. Dla nas jest to dowód na to, że tematyka zrównoważonego rozwoju i ekologicznych źródeł energii jest coraz bardziej popularna w społeczeństwie. Dzięki temu jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani do dalszego działania w kierunku zrównoważonego rozwoju i propagowania zielonej energii.

    Wracając do waszej strategii biznesowej, czy planujecie wprowadzić jeszcze jakieś inne mechanizmy mogące wyeliminować ryzyko niskiej opłacalności produkcji energii odnawialnej dla branży?

    W przeciwieństwie do konkurencji, w naszym przypadku nie ma potrzeby szukać bardziej innowacyjnych rozwiązań, ponieważ umowy z gwarancją cen są w zupełności wystarczające, aby zminimalizować to ryzyko. Dzięki nim, zamieniamy problem ujemnych cen na okazję do bilansowania i generowania dodatkowych zysków. Naszym celem jest, aby te nieskomplikowane rozwiązania pomagały producentom OZE w efektywnym zarządzaniu  oraz w optymalizacji produkcji. To powoduje, że mamy coraz więcej partnerów. Wiedzą oni, że dzięki nam opłacalność produkcji zielonej energii jest przewidywalna, co umożliwia im planowanie z większym wyprzedzeniem. Chcemy zapewnić stabilność i zabezpieczenie przed ryzykiem niskiej opłacalności wytwarzania energii odnawialnej.

    Czy perspektywa obowiązku raportowania zużycia CO2 również przez MŚP spowoduje, że zaczną one chętniej korzystać z zielonej energii, za Państwa pośrednictwem?

    Faktycznie, dotychczas obowiązek raportowania zużycia CO2 dotyczył tylko dużych przedsiębiorstw, ale wkrótce zostanie rozszerzony również na MŚP. Unijna dyrektywa CSRD, zapowiada taki obowiązek od 1 stycznia 2026. Dotychczas sytuacja była taka, że małe i średnie przedsiębiorstwa zużywały na tyle mało energii, że umowy typu cPPA nie były dla nich interesujące. Z drugiej strony wiele z nich nie posiada własnych budynków lub ich budynki są zbyt małe, aby umieścić na nich instalacje fotowoltaiczne. Dlatego perspektywa raportowania zmusi je do znalezienia dostawcy zielonej energii, jeśli nie własnej instalacji. W e2V umożliwiamy MŚP korzystanie z zielonej energii, proponując im zakup energii pochodzącej wyłącznie z zielonych, odnawialnych źródeł.

    Na koniec, proszę skomentować jaki wpływ mają zmiany klimatyczne na gospodarkę?

    Przede wszystkim warto powiedzieć, że wymuszające na nas szybką dekarbonizację zmiany klimatyczne, powodują, że gospodarka wchodzi w nową rewolucję przemysłową. Paradoksalnie, zagrożenie życia na ziemi napędza naszą gospodarkę, czyniąc ją coraz bardziej neutralną dla ekologii. Unia Europejska zaplanowała przejście na OZE do roku 2055 i do tego czasu konieczne będą ogromne inwestycje w nowe technologie, które pozwolą na magazynowanie energii, wytwarzanie jej z wodoru, czy jeszcze większą redukcję energii ze źródeł kopalnych. Już dziś obserwujemy, że sektor OZE to też nowe miejsca pracy, więc kolejny element wpływu na wzrost gospodarczy. Tak więc reasumując: dziś ekologia łączy się z gospodarką nierozerwalnie. Jedno drugie napędza i jest od siebie uzależnione. Dodatkowo firmy, które wybierają już dziś drogę zielonej energii, robią to z przekonaniem, że podążają słuszną ścieżką rozwoju. Energia odnawialna staje się coraz bardziej ekonomiczna, a jej rosnący udział w miksie energetycznym będzie tylko prowadził do dalszego spadku kosztów. Posiadam ogromne zaufanie do producentów inwestujących w OZE. Mimo obecnych wyzwań finansowych związanych z inwestycjami, jestem przekonany, że nasi producenci mają silne ambicje w zakresie tworzenia nowych, coraz większych farm fotowoltaicznych, wiatrowych i biogazowych. Moje spostrzeżenia co do rynku OZE i całej gospodarki są wysoce optymistyczne. Kluczowe znaczenie ma tutaj wprowadzenie regulacji prawnych, które będą sprzyjały dynamicznemu rozwojowi tego sektora.

    Klucz do sukcesu tkwi w dążeniu do swoich marzeń

    Beata Drzazga stworzyła największą polską firmę, specjalizującą się w świadczeniu długoterminowej opieki nad pacjentami. W Stanach Zjednoczonych zdobyła rozpoznawalność jako niezwykły przedsiębiorca oraz wizjoner. Dziś opowiada nam jak pokonała wyzwania i osiągnęła sukces, a także jak inspiruje innych do przedsiębiorczości.

    Zdecydowała się Pani pójść trudną ścieżką w branży zdrowia, która łączy się blisko z cierpieniem ludzkim i wymaga ciężkiej pracy. Chciałbym zapytać, co było motywacją dla Pani do podjęcia tego wyzwania i jakie zmiany wniosła Pani w opiece nad pacjentami?

    Od wczesnej młodości marzyłam o pracy w szpitalu. Po wielu latach nauki i wysiłku, udało mi się spełnić to marzenie. Wynagrodzenie w szpitalu było tak niskie, że nie mogłam zapewnić swoim dzieciom godnego życia. Często stawałam w trudnych sytuacjach, musząc decydować czy zapewnić im podstawowe potrzeby, czy pozwolić na przyjemności. W związku z tym, podjęłam decyzję o zmianie ścieżki kariery. Postanowiłam opuścić dotychczasową pracę w szpitalu i zainwestować w swoje marzenie. Wynajęłam jeden pokój i założyłam BetaMed, gdzie mogłam poświęcić całe serce i zaangażowanie w opiekę nad pacjentami oraz realizować swoje pasje.

    Czy nazwa BetaMed S.A. pochodzi od Pani imienia? A także, czy od samego początku planowała Pani świadczyć pełną opiekę długoterminową, czy doszła do tego w drodze rozwoju?

    Nazwa firmy BetaMed S.A. rzeczywiście nawiązuje do mojego imienia. Na początku, skupiałam się wyłącznie na ozonoterapii. Następnie, podjęłam decyzję o wzięciu udziału w konkursie Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), aby rozpocząć działalność w dziedzinie opieki długoterminowej. W miarę rozwoju firmy, zaczęłam zatrudniać kolejnych pracowników, którzy pozostają ze mną do dzisiaj. Nasza rosnąca liczba personelu okazała się znacząca – zaczęliśmy od 200 osób, a obecnie liczba ta przekroczyła 3200, działając na terenie 91 filii w 11 województwach. W ciągu tych lat, zbudowałam również własną klinikę, na którą wzięłam prywatny kredyt w wysokości 60 mln. Obecnie, z dumą mogę powiedzieć, że jesteśmy największą firmą świadczącą usługi opieki długoterminowej w Polsce.

    Jaka była reakcja otoczenia na fakt wzięcia kredytu w wysokości 60 mln?

    Moja decyzja wywołała podziw wśród wielu znajomych, którzy dostrzegli w niej moją odwagę. Podczas mojego pobytu w Dolinie Krzemowej, Janusz Bryzek, polski naukowiec, nazwał mnie Wizjonerem. To trafne określenie, ponieważ nie tylko buduję coś nowego, lecz tworzę także zupełnie nowe rzeczy, które wcześniej nie istniały. Widzę teraz, że rzeczywiście jestem Wizjonerem. Uważam, że przedsiębiorczość to nie tylko zawód, ale stan umysłu. To zdolność zarządzania, organizacji oraz kreatywności, niezależnie od branży. Dlatego też prowadzę kilka firm, w tym nieruchomości w Miami i BetaMed International w Las Vegas. Zainteresowanie modą pojawiło się spontanicznie, kiedy zaczęłam podróżować służbowo i nie znalazłam czasu na zakupy ubrań. Postanowiłam więc założyć sklep odzieżowy, stając się zarazem jego najważniejszą klientką. Szukając chwytliwej nazwy, przeglądałam słownik polsko-włoski i natrafiłam na „scheggia”, co w języku włoskim oznacza „drzazgę”. Tak powstała marka DONO DA SCHEGGIA, co dosłownie tłumaczy się jako „Prezent od Drzazgi”. Zaczęłam sprowadzać do Polski oryginalne kreacje, które wzbudzały duże zainteresowanie. Regularnie organizowałam spotkania z klientkami, a ich entuzjazm zachęcił mnie do organizowania pokazów mody w międzynarodowych lokalizacjach, takich jak Dubaj, Paryż czy Mediolan.

    Czy Pani kreatywność już osiągnęła swoje granice w zakresie kolejnych biznesów, czy nadal powstają nowe pomysły, które inspirują do dalszego rozwoju?

    Wciąż nie brakuje mi kreatywności, a kolejne pomysły pojawiają się w mojej głowie. Ostatnio szczególnie zafascynowały mnie nowe technologie, a uczestnictwo w międzynarodowych konferencjach w tej dziedzinie było inspirujące. W najbliższym czasie chciałabym skierować swoje działania w kierunku związanym z nowymi technologiami, które mają potencjał znacznie ułatwić życie, zwłaszcza osobom potrzebującym wsparcia medycznego. Cieszy mnie, że moje marzenia i wysiłki przyczyniły się do stworzenia wielkiej firmy BetaMed SA i pozwoliły mi osiągnąć sukcesy za granicami kraju, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych.Wspominając o sukcesach, jestem dumna nie tylko z osiągnięć zawodowych, ale także z tego, że pozostałam wierna swoim wartościom i zasadom. Nadal utrzymuję bliskie relacje z przyjaciółką z podstawówki i wieloma innymi znajomymi. Wartości, takie jak szacunek dla drugiego człowieka, pokora i empatia, są dla mnie niezmiernie ważne i starannie je przekazuję moim wspaniałym dzieciom. Jestem pełna wdzięczności za możliwość wpływania na ich rozwój i widzę, że dzięki temu stają się wyjątkowymi ludźmi.

    Jak Pani motywuje siebie i innych?

    Jako przedsiębiorca uważa,  że najlepsza motywacja pochodzi z wewnętrznej determinacji, wspieranej przez samodyscyplinę i zaangażowanie w osiąganie celów. W biznesie, samodzielność i odwaga w podejmowaniu decyzji są kluczowe, ponieważ jako przedsiębiorcy nie otrzymujemy wytycznych od szefa – sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje działania. Aby skutecznie osiągać cele biznesowe, kluczowe znaczenie ma wiara w siebie, wytrwałość oraz maksymalne wykorzystanie zasobów, takich jak czas, środki finansowe i wiedza. Pasja w wykonywanej pracy sprzyja utrzymaniu zaangażowania i osiągnięciu sukcesu. Dobrze zorganizowana struktura projektów i zadań może pomóc w zwiększeniu wydajności pracy, a dostępne aplikacje do zarządzania czasem mogą ułatwić to zadanie. Warto doceniać swoje osiągnięcia i zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym, co pozwala na większą satysfakcję i wydajność. Czasami warto zdystansować się od codziennych spraw i spojrzeć na firmę z nowej perspektywy, na przykład poprzez wyjazd do innego miejsca, co może przynieść nowe pomysły i zapobiec wypaleniu zawodowemu. Odpowiednie zarządzanie sobą i zespołem oraz dbanie o własne dobre samopoczucie przekłada się na sukces i efektywność w biznesie.

    Jako mentorka biznesowa, czym najchętniej dzieli się Pani z przedsiębiorcami, którzy szukają wsparcia i inspiracji od Pani?

    Często jestem pytana o największe wyzwania związane z osiąganiem celów. Paradoksalnie, to właśnie potrzeba konsekwencji i rygoru może powodować frustrację oraz przykre doświadczenia związane z porażkami. Dlatego ważne jest stawianie sobie celów, które są realistyczne i osiągalne. Z drugiej strony, realizacja większości projektów w biznesie wiąże się z ryzykiem i potrzebą odwagi. Warto być zaradnym, odpowiedzialnym i odważnym, ale jednocześnie rozważać możliwe konsekwencje i unikać nieuzasadnionego ryzyka. W biznesie kluczową rolę odgrywa również współpraca oraz troska o pracowników i partnerów biznesowych. Często osiągamy cele dzięki wsparciu innych osób i zespołów.

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...