.
Strona główna Blog Strona 73

„Wolność wyboru” – Konferencja poświęcona pochówkom dzieci utraconych w poronieniach

26 października 2023 roku, odbyła się niezwykła konferencja, w bardzo nietypowym miejscu, jakim był Zakład Pogrzebowy Służew. Lokalizacja była nieprzypadkowa, gdyż znajduje się tuż przy pierwszym w Polsce grobie zbiorowym Dzieci Utraconych, przy kościele Św. Katarzyny w Warszawie, w którym proboszczem był jeden z prelegentów.

Termin konferencji również był  celowy, ponieważ był tuż po Światowym Dniu Dzieci Utraconych i przed Dniem Wszystkich Świętych. W trakcie tego spotkania padły ważne i poruszające słowa w temacie pochówków dzieci utraconych w poronieniach.

Konferencja została zorganizowane przez warszawską Fundację pomocy rodzinie „Człowiek w potrzebie”, w ramach projektu Dzieci Nieba, którego cel, to pomoc rodzicom zmagającym się ze stratą dzieci. Konferencja odbyła się dzięki dofinansowaniu od IDMN, z Funduszu Patriotycznego, Wolność po polsku”, Priorytet I.

W Polsce co roku umiera kilkadziesiąt tysięcy dzieci. W latach 2017-2019 ok. 1700 kobiet urodziło martwe dziecko, a u ok. 40 tys. kobiet ciąża zakończyła się poronieniem. Strata dziecka bywa najtrudniejszym doświadczeniem życiowym. Rodziny często nie radzą sobie z tym doświadczeniem, co prowadzi momentami nawet do ich rozpadu. By udźwignąć ten  ból Rodzice zaczynają szukać pomocy w różnych gabinetach specjalistycznych oraz fundacjach. Właśnie tego rodzaju wsparcie udzielane jest przez Fundację pomocy rodzinie „Człowiek w potrzebie”.

Prelegentami konferencji byli:

  • Ksiądz prał. Józef Roman Maj – legendarny kapelan Solidarności, który był pomysłodawcą i twórcą pierwszej w Polsce mogiły zbiorowej dla dzieci utraconych
    w poronieniach, właśnie na cmentarzu przy kościele Św. Katarzyny,
  • Psycholog społeczna Agnieszka Jackowska – doradca życia rodzinnego, matka
    sześciu córek, członek Rady Rodziny przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej,
  • Profesor Jan Żaryn – historyk oraz badacz dziejów ruchu chrześcijańsko-narodowego. Dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego,
  • Anna Bocheńska-Wiatr – Prezes Fundacji pomocy rodzinie „Człowiek w rodzinie”.
    W wyniku trudnych doświadczeń własnych – inicjatorka projektu „Dzieci Nieba”. Matka trójki dzieci. Założycielka DIFFERENT – restauracji w ciemności, obsługiwanej przez niewidomych kelnerów. Społeczniczka, dla której wspieranie osób potrzebujących to priorytet osobisty i zawodowy.

Okazało się, że wszyscy prelegenci mieli przykre doświadczenia z poronieniami. Padły bardzo osobiste wyznania. Ksiądz Maj wzruszył wszystkich wyznaniem „moja mama powiedziała o pochówku mojej nienarodzonej siostrzyczki – pochowali Ją jak kota”. Niestety za czasów dzieciństwa i młodości księdza Józefa Maj, księża katoliccy nie zgadzali się na udział przy pogrzebach dzieci utraconych w poronieniach. Jego przykre doświadczenie z dzieciństwa, gdy mógł pożegnać się z siostrzyczką, tylko przy przekazaniu ciałka grabarzom, bez możliwości udziału w normalnym  pogrzebie, spowodowały m.in. to że wpłynął na poziomie Watykanu, na zmianę podejścia kościoła katolickiego, na całym świecie, do kwestii godnego pochówku dzieci utraconych w poronieniach. Nasz polski ksiądz sprawił, że Watykan zatwierdził liturgię pogrzebową dla dzieci utraconych w poronieniach. To było niezwykłe przeżycie móc wysłuchać wyznań księdza Maj.

Równie poruszające były szczere opowieści Pani psycholog, która dziś ,jest matką, a straciła dwójeczkę dzieci w poronieniach – „Nasza rodzina doświadczyła utraty, wtedy nie było wiadomo co można zrobić, jak pochować to dzieciątko. Był to ogromny ból. Każdy kto przeżył tę stratę, która jak powiedziałam jest stratą idącą w poprzek naszej świadomości ludzkiej, upływowi życia wie, z jakim ciężarem to się wiąże. Tracimy to co jest naszą nadzieją. Każde nowe życie to nadzieja”.

Byliśmy zaskoczeni tym, że i w rodzinie Profesora Żaryna pojawił się przykry przypadek śmierci nienarodzonego dziecka – „Każdy z nas może mieć wśród swoich rodzin, swoich przyjaciół (tak się składa, że ja także) taki przypadek, w którym doświadczyliśmy tego zjawiska śmierci nienarodzonego dziecka. Jest to oczywiste, że ta godność osoby ludzkiej wymaga chrześcijańskiego pochówku.”

Ważne słowa jakie padły z ust znakomitego Profesora – „W przestrzeni publicznej dominuje pogląd, iż nie wiadomo, kiedy życie ludzkie się zaczyna. Ten zarodek ludzi przez to nie ma godności życia, nie ma godności by nazywać go żywym organizmami gotowym do wypełnienia swej jedynej wyjątkowej obecności na ziemi, czyli niepowtarzalności.”

Pomysłodawczyni projektu Dzieci Nieba, chyba ze względu na duże, trudne do ukrycia wzruszenie, nie powiedziała zbyt wiele o swojej stracie ale Jej rany są tymi najświeższymi. Dowiedzieliśmy się, że Pani Ania miała szczęście bo, za Jej czasów już był w Warszawie grób „Dzieci Utraconych”, zbudowany przez pionierskiego księdza Maj. Wzruszyła się wyznając, że Jej przyjaciółki nie miały takiej szansy jak Ona, tj. na godny pochówek swoich dzieci w takiej mogile i niestety pozostawiły ciałka dzieci w szpitalach. Zabrakło Im informacji, że mogą skorzystać z takiej możliwości, a finanse były barierą do pobudowania grobów. „Szpitale rzadko informują rodziców, o trzeciej możliwości” – opinia Pani Ani. „Rodzice dostają do wyboru dwie opcje: pozostawienie ciałka dziecka w szpitalu lub zabranie do celów pochówku. Niestety ze względów finansowych i organizacyjnych, wielu rodziców decyduje się na opcję nr 1 – pozostawienie ciałka w szpitalu. Jest to bardzo bolesna decyzja, skutkująca często pogłębieniem i tak już strasznej rozpaczy. Chcę mówić głośno o tym, że rodzice mają opcję nr 3! Że mogą pochować bardzo tanio swoje dzieci w grobach zbiorowych, o których lokalizacji informujemy m.in. na https://dziecinieba.pl/mogily-zbiorowe/. Chcę zbudować jak najwięcej takich mogił zbiorowych, minimum 2 w każdym województwie. Jeśli rodziców zupełnie nie będzie stać na pochówek dziecka, bo nie mają prawa do zasiłku pogrzebowego, to będą mieli szansę na złożenie ciałka zmarłego dzieciątka, zupełnie za darmo w naszych grobach Dzieci Nieba. Chcę aby rodzice tracący dziecko mieli wolność wyboru, w kwestii tego czy chcą pochować dziecko na cmentarzu, w towarzystwie najbliższych, w asyście księdza, pastora, rabina czy świeckiego mistrza ceremonii. Mój projekt jest ponad wyznaniowy”.  Pani psycholog Jackowska dodała „Godny pochówek jest prawem każdego człowieka. Znalazłam rozporządzenie Ministra Zdrowia, chyba lata 2015-2016 mówiące o tym, że każdemu człowiekowi należy się pochówek oraz jest rozporządzenie idące dalej mówiące o tym, że gminy są zobowiązane do zapewnienia pochówku każdemu człowiekowi i jest podkreślone – czy się narodził czy zmarł w poronieniu”.

Więcej na temat formalności związanych z pochówkiem dzieci zmarłych w poronieniach oraz na temat lokalizacji mogił zbiorowych https://dziecinieba.pl/.

Konferencja ” Managera” Modernizacja polskiej gospodarki w duchu zrównoważonego rozwoju

Konferencję otworzył Ireneusz Zyska, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii

Panel I

Małgorzata Szczepańska – dyrektor Departamentu Programów Wsparcia Innowacji i Rozwoju w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej
Ewa Wernerowicz – CEO Soonly Finance
Dariusz Blocher – prezes Grupy Unibep

Arkadiusz Urban – prezes Krajowego Zasobu Nieruchomości
Tomasz Pawlikowski – ekspert zrównoważonego rozwoju, lider Sustainable Brands Poland Piotr Cegłowski – redaktor naczelny „Managera” – moderator

W pierwszym panelu została zainicjowana dyskusja na temat realizacji planów Unii Europejskiej dotyczących gospodarki obiegu zamkniętego i dostosowania procesów produkcyjnych do zasad gospodarki obiegu zamkniętego w celu redukcji odpadów oraz oszczędności surowców naturalnych.

Małgorzata Szczepańska: Chętnie przyjęłam zaproszenie na konferencję, ponieważ im więcej takich wydarzeń, tym bardziej wzmacnia się świadomość społeczeństwa i przedsiębiorców, jak ważna jest zielona transformacja. Przeznaczone na ten cel środki europejskie są dostępne od tego roku. I tak będzie przez najbliższe kilka lat. Potwierdza to, jak ważna jest promocja nowych technologii służących gospodarce obiegu zamkniętego. Kierunki wyznacza szeroko nagłośniony dokument – Europejski Zielony Ład. Nakreśla on cele, do których powinny dążyć kraje członkowskie Unii. Pierwotnie projekt ten skupiał się głównie na gospodarce obiegu zamkniętego, podkreślając potrzebę ponownego wykorzystania zasobów naturalnych oraz ich ochrony. Jednym z działów gospodarki, który ma się przyczynić do tego, żeby w lepszym stopniu wykorzystywać zasoby naturalne, jest szeroko rozumiany sektor firm usługowych i produkcyjnych. Środki europejskie, które będziemy inwestować w ciągu najbliższych kilku lat, siłą rzeczy odzwierciedlają to, co jest zapisane w strategiach na poziomie europejskim. Największym programem, który ma się przyczynić do szeroko rozumianej transformacji energetycznej w Polsce, są Fundusze Europejskie dla Środowiska o wartości 24 mld euro. Jeśli chodzi o wsparcie przedsiębiorstw, to mamy program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, dysponujący kwotą około 8 mld euro. Zachęcam więc firmy, aby inwestowały w nowe zielone technologie. Wiąże się to z budowaniem świadomości i popularyzacją wiedzy doradczej. Nie ma dość czasu, by opowiadać o konkretnych instrumentach, więc wspomnę tylko o jednym. W tym tygodniu Bank Gospodarstwa Krajowego uruchomił instrument dla firm, które chcą inwestować w modernizację swoich budynków w celu poprawy efektywności energetycznej. Będziemy też uruchamiać inicjatywy służące pod- noszeniu świadomości, a polegające na świadczeniu usług doradczych dla firm, głównie z sektora MŚP. Mamy świadomość, że potrzebują one bardzo dużo wsparcia, jeśli chodzi o wiedzę związaną z szeroko pojętą transformacją.

Piotr Cegłowski: Niektóre przedsiębiorstwa narzekają, że są zmuszane do transformacji, a ich konkurencyjność kuleje, ponieważ produkują drożej niż firmy z krajów nierespektujących żadnych reguł.

Małgorzata Szczepańska: Niestety, nadal świadomość przemian jest niska. Firmy, które będą chciały konkurować na rynku europejskim, muszą zainwestować w bardziej efektywne rozwiązania energetyczne i stosować ekologiczne technologie. Jeśli tego nie zrobią, to nie zostaną zaakceptowane jako kooperanci. W przetargach organizowanych na poziomie UE zawsze pojawia się wątek śladu środowiskowego. Środki, o których wcześniej mówiłam, mają obniżyć koszty transformacji. Kolejny wątek dyskusji stanowiło polskie budownictwo, mieszkalnictwo oraz planowanie i zagospodarowanie przestrzenne w kontekście uregulowań związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Dariusz Blocher: Przypomnę, że budownictwo dostarcza 9 proc. PKB i zatrudnia w Polsce 1,2 mln osób. Nasza branża w potężnym zakresie korzysta z zasobów naturalnych i silnie oddziałuje na środowisko. Nie ma nawet co marzyć o cyklu zamkniętym w budownictwie. Niemniej jesteśmy w stanie wznosić budynki, które, gdy po kilkudziesięciu latach zostaną rozebrane, będzie można w całości poddać recyklingowi. Na razie zamiast stosować elementy prefabry- kowane, nadal wylewamy duże ilości betonu na placach budów. Powinniśmy w większym stopniu korzystać z materiałów z recyklingu, np. przy budowie nawierzchni dróg. Nie sprzyjają temu rozwiązania prawne i kalkulacja potencjalnych zysków. Najpierw musimy więc wyraźnie określić, co chcemy zrobić w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Odruchowo bronimy się przed rozwiązaniami narzucanymi odgórnie. I trudno się temu dziwić. Mam 3 tys. podwykonawców, którym muszę wyjaśnić sens określonych decyzji, zaczynając od tego, że należy możliwie jak najlepiej wykorzystywać zasoby ludzkie, społeczne i naturalne. A jednocześnie musimy zadbać o to, by z łańcucha dostaw nie wykluczyć małych firm, które nie rozumieją sensu przemian. Zdziwiły mnie wyniki badań pokazujące, że w skali świata zaledwie 20 proc. pracowników rozumie strategie zrównoważonego rozwoju realizowane przez zatrudniające ich firmy. Przez wiele lat pracowałem dla wielkiego koncernu budowlanego, który podejmował wysiłki w tej dziedzinie, eksponując aspekt społeczny – np. to, jak wielka inwestycja oddziałuje na okolicznych mieszkańców. U nas wciąż najważniejszymi czynnikami są koszty i czas realizacji. W naszej grupie jest firma produkująca elementy modułowe, która 95 proc. sprzedaje za granicę. Dla krajowych klientów jest to rozwiązanie zbyt kosztowne.

Arkadiusz Urban: Strategię zrównowa- żonego rozwoju staramy się realizować w praktyce. Odpowiadam za program wspierający budownictwo w małych i średnich ośrodkach. Prowadzimy in- westycje w 350 gminach. Preferujemy budownictwo modułowe, którego zale- tę – obok racjonalnego wykorzystania materiałów – stanowi skrócenie procesu inwestycyjnego. Rzeczywiście, techno- logia ta jest nieco droższa, ale zależy nam na tym, żeby spełniać standardy europejskie np. w dziedzinie efektyw- ności energetycznej budynków. Wkrótce pojawią się nowe programy związane z dofinansowaniem kolejnych przed- sięwzięć ze środków unijnych, na co czeka 450 gmin. Odczuwamy potrzebę wprowadzania rozwiązań wspierających stosowanie nowych proekologicznych technologii. My jesteśmy do nich prze- konani, ale podstawową kwestię stanowi zmiana nastawienia indywidualnych inwestorów.

W ten sposób pojawił się w dyskusji wątek wsparcia inicjatyw, które nie tylko są ekologiczne, lecz także oszczędzają czas i zmniejszają koszty produkcji.

Małgorzata Szczepańska: Celem funduszy europejskich jest termomodernizacja i wzrost efektywności energetycznej w firmach w taki sposób, żeby osiągnąć 30-procentową oszczędność energii. Kolejny wymóg dotyczy tego, by wspierana inwestycja pozytywnie oddziaływała na środowisko. Zachęcamy firmy, żeby stosowały w praktyce zasadę 6R: rethink, efuse, reduce, reuse, repair, recycle. Wiążą się z tym oczywiście zadania dotyczące odpowiedniego zarządzania gospodarką odpadową i stosowania najnowszych technologii oszczędności wody. W związku z tym zapewnimy usługi doradcze przedsiębiorstwom, przede wszystkim z sektora MŚP, które będą chciały wejść na drogę transformacji energetycznej. Trzeba pamiętać, że firmy mają obawy dotyczące tego procesu, ponieważ wymaga on przygotowania wieloletnich strategii. Cóż – ten rodzaj zmian nie przynosi szybkich efektów finansowych. Dochodzenie do zero waste to kwestia kilkunastu lat. Niezbędne jest więc budowanie świadomości transformacji i pokazywanie szans, jakie daje podnoszenie konkurencyjności. Planu- jemy utworzyć Green Innovation Hubs, ośrodki, które będą doradzały przedsiębiorstwom angażującym się w zieloną transformację. Dysponujemy środkami na podnoszenie wiedzy i umiejętności pracowników tych firm. Do tej pory było tak, że w ramach jednego projektu nie można było finansować inwestycji, a równocześnie szkoleń pracowników średniego i niższego szczebla. Teraz firmy chcące zainwestować w zielone rozwiązania otrzymają możliwość pod- noszenia kwalifikacji załogi. Pokazuje to, jak środki europejskie podążają za celami wyznaczanymi przez Unię

Dariusz Blocher: Nawiązując do wypowiedzi pani dyrektor Małgorzaty Szczepańskiej – z perspektywy dużych firm najlepszym rozwiązaniem są szkolenia, na które moglibyśmy wysłać managerów, by następnie przekazali wiedzę swoim podwładnym. W naszym przypadku mogliby to być np. kierownicy kontraktów, którzy potem zostaliby ambasadorami zrównoważonego rozwoju w kontaktach z pracownikami i dostawcami.

Tomasz Pawlikowski: Znakomicie, że będziemy mieli środki na edukację w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, ale kluczową sprawą jest systemowe podejście do tych rozwiązań. Chodzi nie tylko o dotarcie z przekazem zarówno do kadry managerskiej, jak i pracowników różnego szczebla, ale przede wszystkim o wykształcenie właściwych postaw kon- sumenckich. Ważną rolę w tym procesie odgrywają marki, które przebudowują swoje modele biznesowe. Różnice między różnymi rynkami są ogromne. W Stanach Zjednoczonych wielkie znaczenie ma aspekt społeczny, a u nas ciągle jeszcze ekologiczny. Za oceanem dużo mówi się o roli kobiet w biznesie, równej płacy, tolerancji, równości płci. Dotyczy to zarówno korporacji, jak i mniejszych podmiotów. Chociaż USA to jeden z największych światowych trucicieli, to świadomość problemów związanych z sustainability jest tam znacznie większa niż w Polsce. W naszej flagowej konferencji w San Diego bierze udział kilka tysięcy uczestników. Trudno przecenić świadomość dużego biznesu, że to właśnie on powinien kształtować równowagę.

Podczas panelu został wywołany problem kapitałowego aspektu perspektyw zrów- noważonego rozwoju w naszym kraju.

Ewa Wernerowicz: To prawda, że zrównoważony rozwój kojarzony jest ciągle z ekologią. Równie ważny jest aspekt społeczny. Zagraniczne firmy, które w swoich krajach podejmują wiele inicjatyw w tej dziedzinie, u nas nastawiają się przede wszystkim na szybki zysk. Dlaczego? Nie czują się stabilnie, boją się częstych zmian przepisów podatkowych i odgórnych regulacji. Przeprowadziłam niedawno proces polonizacji firmy, którą zarządzam, przejmując udziały zagranicznego właściciela. Konsekwencję tej decyzji stanowi w moim przypadku długoterminowa strategia działania na polskim rynku i zrównoważony rozwój biznesu. Jako właścicielka firmy wiem, że muszę przeżyć na tym rynku. Nie szukam żadnych luk prawnych, tylko dostosowuję się do zmian. Zależy mi na dobrej opinii regulatorów. Traktując uczciwie klientów, nie tylko działam z myślą o przyszłości biznesu, lecz także realizuję jedną z zasad zrównoważonego rozwoju. W relacjach z pracownikami nie oszczędzam na płacach, staram się o stabilność kadr. Poza tym wspieram organizacje charytatywne. Jestem przekonana, że europejski model dotyczący zrównoważonego rozwoju wyznacza standardy, do których będą musiały się dostosować firmy z innych rynków, chociażby jako dostawcy. A to oznacza krok w kierunku wspólnego ratowania planety. Odrębny problem stanowi konieczność edukacji w tych sprawach. Charakterystyczny jest przykład celebrytki, która w prywatnym odrzutowcu zrobiła awanturę, ponieważ dostała plastikową słomkę do napojów. Zapomniała za to, jaki ślad węglowy zostawił za sobą samolot, którym podróżowała.

Panel zakończyło pytanie: Czym dla państwa jest zrównoważony rozwój z perspektywy biznesowej i osobistej?

Małgorzata Szczepańska: Na pewno jest myśleniem o planecie, ale też o drugim człowieku i przyszłości na- szych dzieci.

Dariusz Blocher: Dla mnie jest to zbiór własnych wartości i działań, które będę podejmował – nie tylko szczytnych, lecz także codziennych, mających na celu ochronę środowiska i zachowanie balansu między życiem prywatnym i zawodowym. Ważne jest też myśle- nie o naszym świecie w perspektywie znacznie dłuższej niż 10 lat.

Tomasz Pawlikowski: To kolektywna zmiana świadomości wyrażona przez indywidualną przemianę, żeby nasi następcy mogli żyć w lepszym świecie.

Ewa Wernerowicz: Na pierwszym planie stawiam odejście od dzikiego kapitali- zmu. Pamiętamy lata 90. – wykorzystywanie pracowników i agresywny management, system wartości budowany wyłącznie w oparciu o pieniądze. Główną zdobyczą obecnej przemiany nie jest bogacenie się za wszelką cenę, ale dbałość o środowisko. Dzieląc się dobrem, jesteśmy w stanie osiągnąć więcej niż dotychczas.

Panel II 

Ryszard Hordyński – dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska Arkadiusz Siwko – ekspert Instytutu Studiów Strategicznych
Tomasz Pawlikowski – lider Sustainable Brands Polska
Tomasz Pałaszewski – ekspert rynku kolejowego

Piotr Cegłowski – redaktor naczelny „Managera” – moderator

Głównym tematem drugiego panelu konferencji były działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, które podejmują firmy reprezentujące kluczowe sektory

Ryszard Hordyński: Z perspektywy firmy, którą reprezentuję, na zrównoważony rozwój składa się wiele różnych elementów: edukacja, działania prospołeczne przeciw różnego rodzaju wykluczeniom, rozwój technologiczny oraz dbałość o środowisko ze szczególnym naciskiem na nowoczesne rozwiązania energetyczne. Zainwestowaliśmy ogromne sumy w dziedzinie źródeł energii. Pracuje nad tym połowa pracowników Huawei w kilkudziesięciu centrach badań i rozwoju na całym świecie. Dzięki temu staliśmy się jednym z wiodących producentów fotowoltaiki, ale nie paneli, które są dość prostymi konstrukcjami, tylko inwerterów, w inteligentny sposób przetwarzających energię słoneczną. Produkujemy też magazyny energii, na które zapotrzebowanie rośnie w bardzo szybkim tempie. Nasza nowa specjalność to samochody elektryczne, do których dostarczamy baterie oraz systemy ładowania i operacyjne. Na tym jednak nie koniec: na wielu polach wspieramy edukację, pamiętając, że kiedy dzieci rozpoczynające dziś naukę w szkołach podstawowych ukończą studia, zniknie 60 proc. wykonywanych obecnie zawodów. Zmiany dokonują się w błyskawicznym tempie. Dobrze to ilustruje anegdota z mojej firmy. Gdy 4 lata temu podjąłem pracę w Huawei, pojawił się specjalista z Chin, który miał zajmować się fotowoltaiką, koledzy z innych działów powątpiewali w sens takiego przedsięwzięcia. Szybko okazało się, że nie mieli racji.

Tomasz Pałaszewski: Transport to dziedzina, w której wpływ zmian związanych ze zrównoważonym rozwojem jest szczególnie widoczny. Dotyczy bowiem nie tylko wykluczenia komunikacyjnego obywateli, lecz także budowy przemysłu oraz zrównoważonego rozwoju różnych form transportu. Tutaj poprawa energochłonności jest niezwykle istotna. Wiele mówi się o elektrycznej motoryzacji, ale nie wolno zapominać o rozwoju ko- lei, która jest najbardziej ekologicznym środkiem transportu. Niestety, praktyka działań państwa tego nie potwierdza. W Polsce mamy 26 mln samochodów, co nas lokuje na trzecim miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę aut na 1000 mieszkańców. Tymczasem w dziedzinie korzystania z kolei zajmujemy 16. miejsce w UE. Trwa rywalizacja między rzecznikami transportu kolejowego i drogowego. Ci drudzy na razie są górą. Budżet przewidziany na budowę dróg na najbliższe 7 lat wynosi 300 mld zł, a na modernizację kolei – 80 mld. Stoi to w sprzeczności z dokumentami planistycznymi zarówno Unii, jak i naszego kraju. To także bardzo ważne wyzwanie dla miast, w których przez całe dziesięciolecia likwidowano linie tramwajowe i trolejbusowe. Stanowi ono nowe otwarcie dla tego rodzaju transportu. Słowem – zmiany muszą być kompleksowe, dziś światową tendencją nie jest już posiadanie 2–3 samochodów przez jedną rodzinę. Wręcz przeciwnie – chodzi o to, by zastąpić je innymi ekologicznymi środkami transportu. To nasz obowiązek realizowany z myślą o przyszłych pokoleniach.

Arkadiusz Siwko: Przemysł obronny to sektor, dla którego kwestia zrównoważonego rozwoju jest bardzo ważna. Podstawowym aspektem jest kooperacja ponad stu zakładów tej branży, które działają w naszym kraju. Warto przypomnieć, że część z nich to firmy prywatne. Wspólnie realizują one koncepcję, jaką wypracowano na szczeblu centralnym. Korzystają z nowych rozwiązań prawnych i ułatwień związanych z finansowaniem. Generalnie wojna w Ukrainie zmieniła sposób postrzegania przemysłu obron- nego. Wcześniej pozostawał on w stanie wegetatywnym. Chociaż utrzymywano istniejące linie produkcyjne, niewiele działo się w dziedzinie nowych technologii. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Opinia publiczna w naturalny sposób zaakceptowała większe wydatki na te cele. Wręcz brakuje mocy produkcyjnych, by sprostać zapotrzebowaniu. Teatr wojenny to sprawdzian sprzętu z całego świata. Polskie produkty do- skonale zdały ten egzamin.

Tomasz Pawlikowski: Bardzo mnie cieszą wypowiedzi przedmówców, ponieważ w holistyczny sposób opisują zrównoważoną transformację. Jest ona niezbędna na wszystkich polach, nawet w sektorze zbrojeniowym, ponieważ jak mówili Rzymianie: Si vis pacem, para bellum. Dziś widać, jak ważne jest to, że chcąc pokoju, trzeba być przygotowanym do wojny. Mam dużo do czynienia z rynkiem amerykańskim i europejskim, gdzie świadomość obowiązków związanych ze zrównoważonym rozwojem zamieniła się w poszukiwanie rozwiązań i innowacji – nie tylko co powinniśmy zrobić, lecz także w jaki sposób. Szczególnie inspirujący jest w tym kontekście udział marek i prywatnego kapitału. Dziś duże korporacje mają większy wpływ na konsumentów i rynek niż rządy. Organizacje takie jak Apple w dziedzinie przychodów mogą konkurować ze średniej wielkości krajami. Mają one coraz większy wpływ na regulacje. Członkami organizacji, którą reprezentuję – Sustainable Brands – są firmy, które reprezentują łącznie roczne przychody na poziomie 2 bln dol. Każda z nich podejmuje wysiłki na polu zrównoważonego świata.

W dalszej części dyskusji paneliści mówili o działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju jako czynniku, który wkrótce może mieć decydujący wpływ na konkurencyjność polskiej gospodarki na globalnych rynkach.

Ryszard Hordyński: W naszym kraju dokonała się prawdziwa rewolucja w dziedzinie technologii cyfrowych, która objęła również administrację. W wielu krajach Europy Zachodniej gorzej niż u nas działają sieci teleko- munikacyjne i systemy płatności zbli- żeniowych. Nie widzę jednak jasnego planu odchodzenia od elektrowni wę- glowych. Wręcz przeciwnie. Nasze sieci transmisyjne nie są w stanie przyjąć zielonej energii wytwarzanej w róż- nych miejscach kraju. Trzeba myśleć, jak to zmienić. Samochód jeżdżący na prąd wytwarzany przez elektrownie węglowe trudno nazwać ekologicznym rozwiązaniem. Konkurencyjność naszej gospodarki będzie wyznaczana przez zieloną energię.

Tomasz Pałaszewski: Musimy pamiętać, że zielona transformacja to trudny i kosztowny proces. Z 19 tys. km linii kolejowych dotychczas zelektryfikowa- no 12 tys. Pozostaje pytanie, co zrobić z pozostałymi 7 tys. Są to w większości linie lokalne o mniejszym ruchu. Siłą rzeczy jeździ tam tabor spalinowy. Unia Europejska od dawna nie dopłaca do tego typu taboru. Czekają nas długo- falowe inwestycje, aby ukończyć przed 2050 r. – stawianym przez UE jako cel – zeroemisyjność przemysłu. Dla kolei te terminy są jeszcze krótsze – pierwsze daty osiągania transformacji ekologicznej transportu kolejowego to już 2030 r.

Arkadiusz Siwko: W przemyśle obronnym obowiązują takie same zasady, jak w całej gospodarce. Najlepiej sprzedają się produkty dobre i tanie. W tej dziedzinie możemy się pochwalić po- ważnymi dokonaniami. Wojna w Ukrainie pokazała, jak bardzo zmieniła się technologia – najważniejsze działania są prowadzone w powietrzu. Segment zbrojeniowy korzysta z zielonej energii, ale nie może zrezygnować ze współpracy ze stalowniami i producentami silników spalinowych.

Tomasz Pawlikowski: Nawiązując do pana wypowiedzi, warto zauważyć, że technika obronna idzie w kierunku – paradoksalnie – zrównoważonym, ponieważ skupia się na eliminacji za- grożeń z jak najmniejszym skutkiem dla otoczenia i środowiska.

Arkadiusz Siwko: Należy na to spojrzeć raczej jako na oczekiwanie kulturowe świata demokratycznego, żeby teren działań zbrojnych był precyzyjnie określony, a broń likwidowała cele wojskowe. Trzeba pamiętać o tym, że działalność przemysłu obronnego jest odpowiedzią na określone zagrożenia.

Ryszard Hordyński: Nie możemy zapominać o społecznych aspektach zrównoważonego rozwoju, które również będą miały wpływ na konkurencyjność naszej gospodarki. Polska ma najniższy wskaźnik w całej UE osób z niepełnosprawnościami, które są aktywne zawodowo. Kolejna kwestia to wspieranie kobiet w sektorze wyso- kich technologii. Wymaga to myślenia strategicznego – aktywności już na po- ziomie szkół średnich i wyższych. Jako firma podejmujemy różne inicjatywy w tej dziedzinie.

Na koniec padło pytanie, czym dla panów jest zrównoważony rozwój z perspektywy biznesowej i osobistej?

Ryszard Hordyński: Dla mnie to pewne- go rodzaju drogowskaz. Mapa drogowa pokazująca, w którą stronę powinniśmy zmierzać, ale też działanie przeciw wykluczeniom oraz na rzecz poszko- dowanych grup społecznych.

Arkadiusz Siwko: Jest to piękna idea. Chcąc udzielić realistycznej odpowie- dzi na to pytanie, należałoby zapytać mieszkańców ściany wschodniej czy ziem zachodnich. Odpowiedź zapewne byłaby podobna: jesteśmy na początku tego procesu.

Tomasz Pałaszewski: Jest to wielka inwestycja gospodarcza, ale też oso- bista. Gospodarcza, zaplanowana na 20 lub więcej lat, żeby żyło nam się lepiej. To również moje marzenie, żebyśmy naszym dzieciom pozostawili świat intensywnie kolorowy, naturalnie pachnący – nie tylko w parkach narodowych.

Partnerami wydarzenia były firmy Huawei Polska oraz Soonly Finance

Czy branża farb nadal będzie mogła używać ważnej substancji czynnej?

Czy branża farb nadal będzie mogła używać ważnej substancji czynnej? Trwa procedura zatwierdzenia propikonazolu

Na forum Unii Europejskiej trwa procedura przedłużenia stosowania propikonazolu. To ważna substancja czynna, wykorzystywana w produktach do konserwacji drewna, w wielu obszarach. Decyzja będzie miała bardzo duży wpływ na polską branżę farb oraz związane z nią sektory. Dlatego o przedłużenie stosowania substancji aktywnie zabiega Polski Związek Producentów Farb i Klejów.

Planowana data wygaśnięcia stosowania propikonazolu to grudzień 2023 roku. Reprezentowana przez Polski Związek Producentów Farb i Klejów (PZPFiK) branża farb wnioskuje o odnowienie zatwierdzenia jego stosowania jako substancji czynnej w produktach biobójczych, przeznaczonych do konserwacji drewna.

Branża liczy na pozytywne rozstrzygnięcie i możliwość dalszego stosowania substancji. To niezwykle istotne, gdyż brak jej zatwierdzenia miałby bardzo negatywny wpływ na działalność gospodarczą wielu sektorów rodzimej gospodarki. Obecnie na rynku nie ma bowiem dostępnej alternatywy dla propikonazolu, a opracowanie i wprowadzenie nowego produktu biobójczego trwa wiele lat, zwłaszcza dla wyrobów zawierających inne substancje czynne.

PZPFiK wystosował pismo do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, w którym wskazał kluczowe znaczenie dalszego stosowania propikonazolu dla funkcjonowania branży oraz jakości wyrobów.

Na forum Unii Europejskiej sprawę opiniuje Komitet ds. Produktów Biobójczych Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA), a decyzję, na podstawie opinii ECHA, podejmie Komisja Europejska. Rozstrzygnięcie powinno nastąpić w najbliższym czasie. Propikonazol ze względu na swoją bardzo wysoką skuteczność wykorzystywany jest w konserwacji drewna od co najmniej trzech dekad. Jest to fungicyd o szerokim spektrum działania, chroniący drewno przed grzybami pleśniowymi i sinizną.

Komentarz Bartłomieja Ślązaka, Dyrektora Zarządzającego PZPFiK:

Obecnie branża testuje alternatywne produkty biobójcze wolne od propikonazolu. Oparte są na nowych substancjach czynnych. Prognozujemy jednak, iż testy skuteczności zakończą się dopiero w latach 2027-2028. Wynika to stąd, iż długoterminowy test skuteczności roztworów do impregnacji drewna wymaga 5-letniego testu ekspozycji. To natomiast czyni je niezgodnymi z planowaną datą wygaśnięcia stosowania propikonazolu, czyli grudniem 2023 roku.

W międzyczasie tylko alternatywy oparte na kombinacji propikonazolu, tebukonazolu i IPBC mogą być stosowane przez naszych klientów. Inne rozwiązania są niestety niezgodne z potrzebami i przeznaczeniem wielu branż, np. okien i drzwi drewnianych.

W konsekwencji, bez propikonazolu można oczekiwać całego szeregu niepożądanych skutków m.in. takich jak korozja okuć czy śrub montażowych oraz znaczne odbarwienia powłoki. Stosowanie tej substancji ma więc olbrzymie znaczenie dla branży zarówno bezpośrednio dla przemysłu, jak i rynku profesjonalnego.

Pragniemy jednocześnie podkreślić, iż wprowadzono już środki ograniczające ryzyko w celu ochrony pracowników fabryk (zautomatyzowany proces i stosowanie środków ochrony indywidualnej), profesjonalistów (szkolenia i noszenie środków ochrony indywidualnej), użytkowników końcowych (stosowane są np. powłoki nawierzchniowe) oraz środowiska (rozwiązania konstrukcyjne fabryk zapobiegające wyciekom i odpowiedni skład produktów zapobiegający wymywaniu) – dodaje Bartłomiej Ślązak.  

PZPFiK będzie na bieżąco informować o rozstrzygnięciach dotyczących zatwierdzenia dalszego stosowania substancji.

 

Wyzwanie emerytalne naszych czasów

Międzynarodowa współpraca i wymiana doświadczeń – wyzwania emerytalne i demograficzne zmieniającego się świata

W dniu 19 kwietnia br. w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie odbyła się konferencja „Społeczeństwo, gospodarka i finanse w obliczu zmienności rynku i demografii”. Jej celem była przede wszystkim wymiana doświadczeń w zakresie europejskich systemów długoterminowego oszczędzania. Rozmawiano także o rynku benefitów zmieniającego się społeczeństwa, a także oceniano wpływ wojny w Ukrainie na portfele inwestycyjne przyszłych emerytów. Organizatorami konferencji były: PFR Portal PPK oraz Fundacja GPW. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz ambasada brytyjska.
Europejskie systemy zabezpieczenia emerytalnego borykają się z podobnymi problemami. Starzenie się społeczeństw i postępująca niewydolność publicznych systemów emerytalnych przekładają się na rozwój produktów oszczędnościowych w ramach III filaru. – Mimo że wyzwania w skali całego kontynentu będą podobne, to doświadczenia oraz podejmowane w ramach europejskich systemów emerytalnych działania mogą być zupełnie inne. Dlatego zorganizowaliśmy tę konferencję, by zderzyć ze sobą różne punkty widzenia, różne międzynarodowe wnioski i obserwacje i zainspirować się – czy to do wprowadzenia ewentualnych zmian, czy do rozwoju tych zagadnień, nad którymi aktualnie pracujemy – powiedział Robert Zapotoczny, prezes PFR Portal PPK.

Wyzwania systemu emerytalnego w Polsce
O wyzwaniach stojących przed systemem zabezpieczenia emerytalnego w Polsce mówiła prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS. – W większości krajów Unii Europejskiej, zwłaszcza w Polsce, za bezpieczeństwo socjalne osób w wieku nieaktywnym ekonomicznie, bo skorzystały z prawa do emerytury, odpowiada system publiczny. Natomiast w wielu krajach jest inaczej. Ta dywersyfikacja polega na tym, że państwo ustanawia system emerytalny, utrzymuje go, odpowiada za jego funkcjonowanie, za gwarancję wypłaty, ale tworzy też warunki, żeby emerytura pochodziła z różnych źródeł, a więc także tych, za które odpowiada pracodawca i my, obywatele, uczestnicy rynków finansowych. I to jest wielkie zadanie, które mamy do wykonania w perspektywie przyszłości – powiedziała, otwierając konferencję. Jak jednak skłonić Polaków do oszczędzania na przyszłość? – Planujemy wdrożyć Centralną Informację Emerytalną (CIE), czyli jedno miejsce, w którym znajdziemy informacje o wszystkich naszych kontach emerytalnych, po to, aby ludzie podejmowali racjonalne decyzje i żeby nastąpiła realna dywersyfikacja. Jak obywatele zobaczą, na co mogą liczyć, to być może zdecydują się oszczędzać dodatkowo, być może przestaną godzić się na pracę na czarno, być może zdecydują się zmienić strategię inwestycyjną, być może zdecydują się na dłuższą pracę – prognozował Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR SA.

Wyzwania emerytalne współczesnego świata

Konferencja „Społeczeństwo, gospodarka i finanse w obliczu zmienności rynku i demografii” to jedyne w Polsce wydarzenie umożliwiające międzynarodową współpracę i wymianę doświadczeń w zakresie systemów emerytalnych w tak szerokim zakresie. W panelu „Wyzwania emerytalne współczesnego świata” udział wzięli: prof. Gertruda Uścińska (prezes ZUS, Polska), prof. Inmaculada Domingu- ez Fabian (Uniwersytet Estremadury, Hiszpania), prof. Maria Mercè Claramunt Bielsa (Uniwersytet w Barcelonie, Hiszpania), dr Seda Peksevim (Pensión Research & Consulting, Turcja), prof. Thomas Post (Uniwersytet Maastricht, Holandia), Dan McLaughlin (Smart, Wielka Brytania). Panel poprowadził Jakub Janas (Investment & Pensions Europe, Wielka Brytania). Rozmowa dotyczyła przede wszystkim wyzwań demograficznych, z jakimi mierzą się poszczególne państwa.

Holendrzy nie boją się emerytury.
– W Holandii jesteśmy w luksusowej sy- tuacji, ponieważ mamy I i II filar, mamy dodatkowo takie zabezpieczenie przed ubóstwem – bez względu na to, czy pracujemy, czy nie. Co ważne, 90 proc. społeczeństwa ma zabezpieczenia eme- rytalne – nie mamy takich problemów, jak większość krajów, nie boimy się, że będziemy głodować na emeryturze z powodu braku środków – powiedział prof. Thomas Post.

– W Turcji osoby w wieku poniżej 45. roku życia są automatycznie zapisy- wane do programów emerytalnych. Mamy hojne dopłaty ze skarbu państwa, natomiast nie są one zapewniane podczas całego cyklu życia. Dlatego, niestety, ok. 60 proc. osób uprawnionych wycofuje się z tego programu. To, czego potrzebujemy na rynkach wschodzących, to rozwiązania tech- nologiczne, bo nie ma jednego wyjścia idealnego dla wszystkich, każda zmiana systemowa musi uwzględniać obecną sytuację w danym kraju” – oceniła dr Seda Peksevim.

Przed większością krajów stoją wyzwania demograficzne, w tym starzenie się społeczeństw, kurczenie populacji oraz wydłużająca się długość życia.

– W zeszłym roku po raz pierwszy populacja chińska skurczyła się i są to spadki na poziomie setek milionów. Gdy rozmawiamy o demografii, to nie ma znaczenia, czy mówimy o Chinach, czy Słowenii, bo prawie wszystkie kraje mają do czynienia z takimi samymi problemami, o jakich rozmawiamy dzisiaj – powiedział Dan McLaughlin. Maria Mercè Claramunt Bielsa przedstawiła wyniki hiszpańskich badań. – Wskazują one, że jest wiele analogii do sytuacji w różnych krajach. Badaliśmy średnią długość życia w 1990 i 2030 r. Wynosi ona w wielu miejscach ponad 80 lat. W większości krajów ta wartość będzie się wydłużać. W Hong- kongu średnia długość życia będzie wynosić ponad 90 lat dla kobiet i 85 dla mężczyzn – stwierdziła. O problemach hiszpańskiego systemu zabezpieczenia społecznego mówiła także prof. Inmaculada Dominguez Fabian. – Hiszpania jest krajem, który ma chyba największy problem, jeśli chodzi o długowieczność. Mamy wysoką stopę zastąpienia, wynoszącą 90 proc., ale mamy równocześnie problem z wypłacalnością tego systemu. Rok temu, w 2022 r., mieliśmy 9 mln emerytów, przy 22 mln pracujących, a w 2050 r. będzie to już 16 mln emerytów, przy 28 mln pracujących. Liczba pracowników nie zwiększa się tak jak liczba emerytów – wskazała.

Ekonomia behawioralna w kształtowaniu świadomości emerytalnej
Dlaczego ludzie nie oszczędzają na przyszłość i w jaki sposób zachę- cić ich do budowania zabezpieczenia emerytalnego? O tym w panelu „Wy- korzystanie ekonomii behawioralnej w kształtowaniu świadomości eme- rytalnej” rozmawiali: dr Jesús María García Martínez (Uniwersytet w Barce- lonie, Hiszpania), prof. José Vila (Uni- wersytet w Walencji, Hiszpania), Žiga Vižintin (Słowenia), Roberto Carcache (Portugalia) oraz Robert Zapotoczny (PFR Portal PPK, Polska). Rozmowę prowadził Jakub Janas.
– Większość osób jest w programach emerytalnych, ale jest to udział pa- sywny. Ci ludzie potrzebują impulsu do podjęcia ważnych decyzji, stąd nasze zainteresowanie ekonomią behawioralną – podzielił się swoim doświadczeniem Žiga Vižintin. Dlaczego mamy problem z oszczędzaniem? – To przede wszystkim brak zrozumienia, jak działa system publicznych ubezpieczeń społecznych. Drugi problem jest natury behawioralnej. Ludzie mają trudność z odkładaniem czegoś dzisiaj, żeby cieszyć się tym za 30–40 lat. Ekonomia behawioralna może nam pomóc w rozwiązaniu tego problemu – wyjaśnił Jesús María García Martínez. Krytyczną kwestią jest wyjaśnienie, w jaki sposób podejmujemy decyzje. – Przeprowadzamy teraz badania do- tyczące tego, w jaki sposób podejmują decyzje osoby, które korzystają ze sztucznej inteligencji. Chcemy zidentyfikować, w którym momencie, kiedy ktoś korzysta np. z aplikacji, najlepiej jest zaprezentować informacje i w ja- kiej formie, żeby przekonać odbiorcę do zwiększenia swoich oszczędności. Na razie ten wpływ nie jest duży, ale przy obecnym tempie rozwoju technologii wkrótce będzie ogromny – ocenił José Vila.

Paneliści odnieśli się także do tematu Pracowniczych Planów Kapitałowych. – Portugalia ma opóźnienie w stosunku do Polski, bo u nas tylko 2 proc. pracow- ników ma takie dodatkowe oszczęd- nościowe plany pracownicze, co daje 16 mln aktywów. Aby uzupełnić braki w systemie ubezpieczeń społecznych, rząd wprowadził dobrowolne rachunki oszczędnościowe. Chodziło w nich o to, żeby ludzie odkładali dobrowolnie część swojego dochodu. Interesujące jest to, że od 2007 do 2019 r. tylko 9 tys. osób zaczęło to robić. Dla mnie PPK jest wspaniałą inicjatywą ze względu na sposób interakcji obywateli z państwem – podsumował Roberto Carcache.

Benefity pracownicze zmieniającego się społeczeństwa – perspektywy i oczekiwania

Druga część konferencji dotyczyła rynku polskiego. Tematem rozmowy prowadzonej przez Martę Piasecką, dziennikarkę TVP i Polskiego Radia, była rola benefitów pracowniczych w pozyskiwaniu najbardziej utalentowanych pracowników oraz poszerzenie oferty benefitów o programy emerytalne, współfinansowane przez pracodawców. W panelu udział wzięli: Sylwia Bilska (General Manager i członek zarządu Edenred Polska), dr Wojciech Nagel (przewodniczący Rady Nadzorczej Fundacji GPW), Cezary Kaźmierczak (prezes zarządu Związku Pracodawców i Przedsiębiorców), Tomasz Więckowski (prezes zarządu Agencji Kore), Danu- ta Kisielewska (dyrektor personalna PHH), Sławomir Łopalewski (dyrektor zarządzający LuxMed Ubezpieczenia) oraz Helena Gądek (manager Zespołu Benefitów Santander Bank Polska). W panelu poruszony został temat Pracowniczych Planów Kapitałowych, które mogą być formą oszczędzania, inwestowania i zabezpieczenia na trud- ne czasy. – To pierwszy produkt, który powstał na przestrzeni trzech dekad funkcjonowania polskiego rynku finansowego, który łączy trójporozumienie: pracodawcy, pracownika i państwa. Dzięki temu oszczędności pracownika mogą szybciej rosnąć. Jeżeli byśmy wszystkie formy oszczędzania pod- sumowali, włączając w to czynne rachunki w IKE i IKZE, to mielibyśmy ok. 4,5 mln osób. To dobra baza, żeby temat oszczędzania rozwijać – wyjaśnił dr Wojciech Nagel.

Benefit powinien odpowiadać na bieżące potrzeby pracowników. – Benefity pracownicze mają pełnić trzy funkcje z punktu widzenia ekonomicznego: mają zwiększać możliwości zakupowe pracownika, czyli pracownik ma zyskiwać większą siłę nabywczą; pracodawca wspiera rozwój pracowników przez benefity i ponosi koszty poza wynagrodzeniem za pracę; benefity powinny być wspierane przez administrację publiczną przez zwolnienia podatkowe. To jest bardzo ważne, bo to zwolnienie i zapewnienie celowości powoduje recyrkulację tych pieniędzy w gospodarkę państwową. Dzięki benefitom małe i średnie przedsiębiorstwa mogą walczyć o zdobycie i utrzymanie najlepszych talentów na rynku pracy. Jako Edenred zachęcamy do weryfikacji ponoszonych inwestycji na pracowni- ka i zapewnienia mu odpowiedniego wsparcia w danym momencie, bez utartych wzorów – powiedziała Sylwia Bilska. Benefity to również forma konkurowania firm o pracowników. – Duże znaczenie z punktu widzenia pracowników ma to, co realnie przekłada się na siłę nabywczą. To jest miernik i wskazówka dla pracodawców. Dlatego dużą popularnością cieszą się karty lunchowe czy dopłaty do wakacji. Z punktu widzenia pracodawcy każda forma pozapłacowego podnoszenia standardu pracy jest bardzo atrakcyjna z uwagi na wysokie opodatkowanie pracy – wskazał Cezary Kaźmierczak. Czy oczekiwania pracowników, jeśli chodzi o benefity, ewoluują? Na wpływ pracowników, wchodzących aktualnie na rynek pracy, zwracał uwagę Tomasz Więckowski. – Na rynku MŚP temat benefitów jest trudny przede wszystkim dlatego, że firmy mają swoje ograniczenia budżetowe, a pracownicy, szczególnie młodzi, należący do po- kolenia płatków śniegu, wchodzący na rynek pracy, mają swoje oczekiwania. Pandemia wiele nam zmieniła w tym zakresie. „Elastyczność” jest w tym przypadku słowem kluczem. Pracownicy doceniają możliwość pracy zdalnej, hybrydowej lub w formie workation – zaznaczał. Prelegenci zwracali uwagę, że oprócz motywacji, rywalizacji i realnych korzyści materialnych pracownicy – za pomocą benefitów – mogą zwiększać swoje zaangażowanie na rzecz społeczeństwa oraz dbać o zdrowie i sprawność fizyczną. Benefity nie powinny być okazjonalne, ich cechą powinna być stałość i możliwość rozwoju. W rozmowie pojawił się także wątek pracowników z Ukrainy. Oni również są zainteresowani możliwością korzystania z benefitów, ale potrzeby i oczekiwania tych pracowników mogą być inne. Okazuje się, że benefitem może być np. system premiowo-moty- wacyjny, możliwość uzyskania miejsca zamieszkania przez jakiś czas, pomoc w założeniu konta bankowego czy nauce języka polskiego, a także integracja kulturowa.

Nowatorski program z elementami rywalizacji wprowadził Polski Holding Hotelowy. – Kwestia benefitów bardzo się zmieniła. Reprezentuję branżę hotelarską, a to praca przede wszystkim z ludźmi. Oferujemy benefity tradycyjne, czyli sponsorowany pakiet ubezpieczenia na życie, pakiet medyczny, możliwość nauki języków obcych, zniżki w hotelach z naszej sieci. Poza tym proponujemy pracownikom udział w programie, który wymyślili- śmy, a który nosi nazwę „Ambasador”. Bierze w nim udział obecnie ponad 70 proc. pracowników. W programie zbiera się punkty, które można wymienić na nagrody w formie pieniężnej. Punk- ty przyznajemy przede wszystkim za działalność społeczną, np. za wsparcie domów dziecka, schroniska czy udział w biegu charytatywnym, za działania profilaktyczne, a także za uzyskanie po- chwały, dzięki czemu rozwijamy relacje interpersonalne – powiedziała Danuta Kisielewska, dyrektor personalna PHH. Nadal dużym zainteresowaniem pracowników cieszy się opieka zdrowotna. – Według najnowszego raportu „Barometr polskiego rynku pracy” mamy rynek pracownika: ponad 70 proc. pracowników jest zadowolonych z pracy, ponad 50 proc. spodziewa się podwyżki, a pracodawcy mają coraz większy problem ze znalezieniem pracowników (28 proc. pracodawców w Polsce i aż 41 proc. pracodawców w samym woj. mazowieckim). Z raportu wynika też, że wiele osób nadal wysoko ceni benefity medyczne. Dlatego LuxMed wprowadził ubezpieczenia szpitalne, jedyne takie ubezpieczenie na rynku. Ten benefit polega na leczeniu ludzi, a nie wypłacaniu pieniędzy. W ubezpieczeniach tych nie ma sumy ubezpieczenia, leczonych jest 80 proc. dolegliwości w 10 dziedzinach medycyny, a dodatkowo mamy własne szpitale. Ten benefit oferuje koordynację opieki medycznej od samego początku. Co ciekawe, istnieje związek między posiadaniem ubezpieczenia szpitalnego a długością życia i potwierdzają to wyniki badań Eurostatu – wyjaśnił Sławomir Łopalewski.

Najważniejsze w świadczeniach pozapłacowych jest reagowanie na bieżące potrzeby pracowników i sprawdzanie, czy oferowane im benefity są odpowiednie. – Społeczeństwo się zmienia, więc dokonujemy rocznego przeglądu benefitów, chcemy weryfikować na bieżąco potrzeby pracowników, aby nieszablonowo podchodzić do te- matu. Pytamy o to, co z naszej oferty benefitów podoba się pracownikom, co nie, diagnozujemy punkty zapalne i sprawdzamy, które zmiany możemy wprowadzić już, w krótkiej perspektywie. Dzięki temu corocznemu przeglądowi mamy poczucie kontroli nad tym obszarem, wiemy, co jest potrzebne naszym pracownikom i w którą stronę mamy iść. Poza tym ważną kwestią w zakresie benefitów jest utrzymanie stałego poziomu zadowolenia pracowników z oferowanych benefitów – pod- sumowała Helena Gądek.

Portfele inwestycyjne po roku wojny w Ukrainie
Ostatni panel konferencji dotyczył wyzwań rynku finansowego w kontekście zarządzania ryzykiem emerytalnym w przyszłości. W rozmowie prowadzonej przez Michała Duńca, prezesa serwisu Analizy Online, udział wzięli: Grzegorz Chłopek (wiceprezes PKO TFI), Sebastian Buczek (prezes Quercus TFI), Marlena Janota (członek zarządu Santander TFI), Izabela Kozakiewicz-Frańczak (partner zarządzający iKsync.com) oraz dr Marcin Żółtek (wiceprezes TFI PZU). Punktem wyjścia do dyskusji był temat wysokiej inflacji, która może pomagać lub przeszkadzać w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Czy zmiana w podejściu do oszczędzania z powodu inflacji jest konieczna?

Zdaniem Grzegorza Chłopka taka zmiana nie jest konieczna. Ma to związek z przejściowym charakterem pewnych zjawisk czy sytuacji gospodarczych, które będą wpływały na nasze oszczędzanie w długoterminowym horyzoncie. Argumentem przemawiającym za tą zmianą jest natomiast dłuższe trwanie życia. Co istotne – żyjemy dłużej, a wieku emerytalnego podnosić nie chcemy. – Aktywa, które gromadzimy na jesień życia, są zupełnie nieoptymalnie alokowane. Abstrahuję od tego, ile oszczędności trzymamy w bankach na lokatach, a ile na rynku kapitałowym. Ale nawet to, co jest na rynkach kapitałowych, to proporcja nieoptymalna, bo ok. 22 proc. to akcje, a 78 proc. to obligacje. To stawia nas w gorszej sytuacji w porównaniu z tym, co robią np. Amerykanie, którzy stawiają wyraźnie na rynek kapitałowy. Skład ich portfeli łączy się z trochę większym ryzykiem, co w dłuższym terminie i przy odpowiedniej dywersyfikacji przynosi wyższe stopy zwrotu – wskazał wiceprezes PKO TFI. Sebastian Buczek został zapytany o potencjał Polski w zakresie gromadzenia środków z przeznaczeniem na cele emerytalne w takich programach, jak np. PPK. „Wybuch wojny w Ukrainie to zmiana fundamentalna, bo przez wiele lat było zaniedbywane tzw. ryzyko geopolityczne. Ubiegły rok uświadomił nam, że jest to czynnik ryzyka, którego nie wolno zaniedbywać. To nowe zjawisko i jest ono nawet ważniejsze od inflacji, bo inflacja, mimo wszystko, jest zjawiskiem raczej tymczasowym, będącym pokłosiem kilku zdarzeń – na czele z olbrzymią płynnością wprowadzoną do systemu przez wszystkie banki centralne w latach 2020–2021, kiedy wybuchła pandemia. Na to nałożyła się wojna i bardzo silny rynek pracy oraz kilka innych zjawisk – zaznaczył prezes Quercus TFI. – Jest wiele firm, w które warto inwestować długoterminowo na naszej warszawskiej giełdzie, co nie oznacza, że nie namawiamy do dywersyfikacji. Na pewno warto na polskim rynku inwestować w mniejsze i średnie spółki prywatne. Jest potencjał do inwestowania pieniędzy na naszej warszawskiej giełdzie, tylko trzeba starannie wybierać firmy – dodał. Reakcje inwestorów na wybuch wojny w Ukrainie zależały w dużej mierze od ich stażu. – Ci, którzy mieli za sobą doświadczenia wieloletnie, dłuższe niż tylko to, co się wydarzyło w Ukrainie, podeszli do sprawy spokojniej. Dużych zmian alokacji np. w portfelach PPK nie było. Natomiast zeszły rok był rokiem bardzo trudnym dla towarzystw funduszy inwestycyjnych, bo wszyscy odnotowywaliśmy ujemną sprzedaż netto, czyli umorzenia przeważały nad nabyciami – zmieniło się to na początku roku i to bardzo korzystnie. Natomiast u klientów przeważają instrumenty dłużne krótkoterminowe. Ale to, co widać w kontekście produktów emerytalnych i reakcji uczestników, to dłuższe trwanie przy produktach emerytalnych niż podstawowych. Wydarzenia rynkowe wpływają na uczestników tak, że wycofują środki przed czasem, natomiast wytrwali i doświadczeni zostają z nami – powiedziała Marlena Janota. Izabela Kozakiewicz-Frańczak wskazała, że z przeprowadzanych badań „Polak Inwestor” wynika mniejsza skłonność do ryzyka u pań niż u panów. Kobiety skłaniają się do inwestowania w nieruchomości, a jednocześnie dużo częściej wskazują na to, że inwestowałyby z uwagi na zabezpieczenie emerytalne lub zabezpieczenie przyszłości swoich dzieci. – Po wybuchu wojny w Ukrainie wielu mężczyzn odpowiadało, że inwestuje jak zwykle lub w miarę zachowawczo, a kobiety się wstrzymywały. Widać dużą aktywność kobiet w różnych działaniach dotyczących inwestycji zagranicznych. Ostatnie 2 lata, kiedy przyszła pandemia, a potem wojna w Ukrainie, to był czas, kiedy otworzyliśmy oczy jako inwestorzy indywidualni na to, jak dywersyfikować ten portfel nie tylko strukturalnie, lecz także geograficznie. To jest idealny moment na edukowanie inwestorów – podsumowała. Podczas debaty eksperci zastanawiali się także, czy oszczędności emerytalne powinny finansować odbudowę Ukrainy, o czym coraz więcej mówi się w deba- cie publicznej. – Podstawowym zadaniem oszczędności emerytalnych jest zapewnienie godziwej emerytury. Nie wspieranie gospodarki, nie odbudowa Ukrainy, lecz zapewnienie godziwej emerytury naszym klientom. Dlatego boję się takich pomysłów. Myślmy inaczej. Oczywiście są podmioty w Polsce, które zapewne będą beneficjentami odbudowy Ukrainy. Będą to inwestycje podwyższonego ryzyka, z wielu powodów. Pamiętajmy, że Ukraina to kraj, który przed wybuchem wojny funkcjonował słabo w sensie instytucji demokratycznych, bezpieczeństwa inwestowania. Była daleka od standardów, których oczekujemy – zaznaczył Marcin Żółtek. Sektorem, który jest wskazywany przez inwestorów jako ten potencjalnie będący benefitem zakończenia wojny, jest sektor budowlany i to szeroko rozumiany ze względu na ogrom zniszczeń w Ukrainie. – To dotyczy zarówno spółek stricte budowlanych, na czele z największą spółką budowlaną w Polsce, będącą jednocześnie spółką giełdową, czyli Budimexem, jak i spółek, które prowadzą działalność okołobudowlaną. Tego typu podmiotów jest na naszej warszawskiej giełdzie co najmniej kilkanaście i inwestorzy będą się im na pewno bacznie przyglądać – podsumował prof. Sebastian Buczek. Patronami honorowymi konferencji byli: Ministerstwo Rozwoju i Techno- logii, Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz ambasada brytyjska. Partnerami wydarzenia byli: Edenred Polska, Lux- Med Ubezpieczenia, Analizy Online oraz Quercus TFI. Patronat medialny objęły: „Gazeta Ubezpieczeniowa”, magazyn „Manager” oraz portal Comparic.

Z pasją do sukcesu

    O tym jak tworzyć sukces z sercem opowiada Beata Drzazga – kobieta inspiracja, znana nie tylko w Polsce, ale również międzynarodowo jako przedsiębiorca wizjoner. Już od najmłodszych lat, z determinacją realizuje swoją wizję doskonalenia świata dla dobra ludzkości.

    Czy w pracy czuje się pani lepiej w towarzystwie mężczyzn czy kobiet?

    Nie przywiązuję wagi do płci, gdyż uważam, że w biznesie talent, pracowitość i przedsiębiorczość nie ma płci. To, czy ktoś odnosi sukces, zależy od determinacji i umiejętności, niezależnie od tego, czy jest mężczyzną czy kobietą. Wychowałam się w czasach, gdy na stanowiskach decyzyjnych dominowali mężczyźni, co utrudniało kobietom zdobycie uznania w niektórych dziedzinach. To bywało frustrujące, ale ja nie chciałam poddawać się ograniczeniom. Biznes nie powinien być zdominowany przez żadną płeć, a predyspozycje i zainteresowania powinny być kluczowe przy wyznaczaniu kierunku kariery. Często kobiety mają wewnętrzne dylematy, czy będą w stanie pogodzić sukces zawodowy z rolą matki. Otoczenie czasami może być niezbyt wspierające, sugerując, że kobiety powinny skupić się na rodzinie zamiast na karierze. To często zniechęca niektóre z nas i powodowuje wątpliwości co do naszych możliwości. Ale stale powtarzam – nie powinniśmy rezygnować. Wszyscy, bez względu na płeć, mogą czerpać inspirację z siebie nawzajem, dzielić się doświadczeniem i wspierać się w dążeniu do celów. Biznes i życie osobiste można pogodzić, jeśli dobrze się zorganizujemy i efektywnie zarządzamy czasem. Bycie przedsiębiorcą dostarcza ogromnej satysfakcji i stałej nauki, co stanowi inspirację dla naszych dzieci. Ważne jest, abyśmy wierzyli w siebie i własne możliwości, niezależnie od tego, jakie wyzwania stoją przed nami. Sukces jest osiągalny dla każdego, kto podejmuje wysiłek i nieustannie rozwija swoje umiejętności. Szczególnie gdy podchodzimy do czegoś z sercem.

    Stworzyła pani kilka silnych marek i firmę w sektorze opieki zdrowotnej, która ma aż 91 fili w Polsce, proszę opowiedzieć swoją historię sukcesu.

    Od najmłodszych lat wzruszali mnie starsi ludzie. Byłam wizjonerką, wyobrażając sobie piękny świat, w którym są oni zadbani i kochani. Myślałam, że gdy trafiają do szpitala, są tam bezpieczni. Lata później, rzeczywistość okazała się odmienna, bo to co zobaczyłam pracując w szpitalach i  placówkach medycznych było dalekie od moich wyobrażeń. Choć personel był często bez zarzutu, to niestety cały system opieki kulał. Widok pacjentów stojących w długich kolejkach i spóźniających się lekarzy budził moje rozczarowanie i sprzeciw. Sama też pracując ciężko, zaczęłam buntować się, że nie mogę zapewnić swoim dzieciom godnych warunków życia, bo moje zarobki były tak niskie. Mimo to, praca w ochronie zdrowia była nadal moim marzeniem. Dziś, gdy wykładam na Akademii Medycznej, zawsze podkreślam to, co jest ważne w tej branży:  czyli empatia. Bez niej w tym zawodzie szybko można się wypalić. W firmie, którą stworzyłam, standardem jest, że do chorych podchodzi się z miłością. Właśnie dlatego BetaMed SA odniosła tak wielki sukces rynkowy. Osobiście zawsze czuję smutek, kiedy widzę, że pacjenci gasną, dlatego chciałam dać im godne życie i dużo miłości na ostatnim etapie. Starsze osoby są dla mnie bardzo ważne do dziś, dlatego staram się dostarczyć im radości i poczucie bycia kochanymi, ważnymi. Realizując moje wizje w każdym przedsięwzięciu wprowadzam innowacje. Często mam nowe pomysły, jak poprawić warunki pracy i życia. Dla pracowników również staram się zorganizować coś wyjątkowego – krótsza o parę godzin praca w piątki, wolne z okazji urodzin, a nawet dodatkowe dni urlopu na badania medyczne. Na konferencjach dla przedsiębiorców zachęcam do rywalizacji o to, kto będzie lepszym pracodawcą, kto będzie potrafił dawać swoim pracownikom szczęście. W końcu to my sami kształtujemy nasze firmy i mamy władzę, by wpływać pozytywnie na życie innych. Zawsze motywowało mnie dążenie do stworzenia czegoś wyjątkowego. Pragnę być pionierem, wprowadzającym pozytywne zmiany, które przyczynią się do lepszego życia na Ziemi.

    Czy będąc kobietą w biznesie zdarza się pani odczuć jakieś uprzedzenia wobec płci pięknej?

    Na szczęście, zaledwie kilka razy w ciągu 23 lat doświadczyłam takiej sytuacji. Niestety, niektórzy mężczyźni, odczuwając własne niedowartościowanie, nie chcieli przyjąć do wiadomości, że prowadzę poważny biznes. Być może z łatwością zaakceptowali tylko obraz kobiety świadczącej drobne usługi pielęgnacyjne. Nie byli gotowi zaakceptować zmian, które zaszły w świecie, w którym kobiety nie tylko dbają o swój wygląd, ale są również wykształcone w różnych dziedzinach i prowadzą poważne firmy. Receptą na niepoddawanie się tym uprzedzeniom było skupienie się na swojej firmie i ciężkiej pracy.  Osiągnęłam znaczący sukces w dziedzinie opieki długoterminowej, a później w innych przedsięwzięciach.

    Długo nie chciałam się chwalić swoimi osiągnięciami, właśnie ze względu na to by nie podważano moich zdolności w biznesie, ale cały czas realizowałam swoje cele. Pewnego razu na kongresie usłyszałam komplement, który brzmiał: „Beata, jesteś z nas najlepsza, a my myśleliśmy, że jesteś żoną któregoś z zaproszonych panów”. Wydaje się, że nadal istnieje mit, że kobieta, która dba o swój wygląd, musi być jedynie żoną, która zajmuje się sobą, dziećmi i pozostaje w domu. Mój sukces często przyciąga uwagę ludzi, którzy z góry zakładają, że wszystko, co osiągnęłam, zostało mi „podarowane” przez męża a dodam, że nie jestem mężatką. Jednakże, jestem dumna z tego, co osiągnęłam i z tego, że zatrudniam ponad 3200 osób. Ciągle rozwijam się zawodowo i osiągam kolejne cele. Obecnie między innymi pełnie funkcje dziekana  wydziału medycznego na Akademii Górnośląskiej w Katowicach i ta rola daje mi ogromną satysfakcję i potwierdzenie, że wszystko co robię ma sens.

    Beata Drzazga, wybitny przedsiebiorca ,filantrop,  źródło inspiracji oraz mentor w świecie biznesu. Jest ona czołową prelegentką zarówno na polskich, jak i międzynarodowych konferencjach z obszaru medycyny, zarządzania oraz ekonomii. Jej imponujące osiągnięcia zostały docenione ponad 270 prestiżowymi nagrodami i wyróżnieniami, które zdobyła nie tylko w kraju, ale także na międzynarodowej scenie.

     

     

     

     

    Jak zbudować start-up wart miliardy

    Personio, N26, Celonis, Trade Republic, Tier Mobility czy Enpal – lista niemieckich start-upów za miliard dolarów jest długa. Według McKinsey w tym kraju jest obecnie około 30 jednorożców

    Stawia to Niemcy na drugim miejscu w Europie, za Wielką Brytanią z około 50 start-upami o wartości co najmniej miliarda dolarów. Na całym świecie jest prawie 1000 takich firm jednorożców, ponad połowa z nich pochodzi z USA.
    Z definicji takie firmy są wyjątkowe. W związku z obecnym kryzysem, podwyżką stóp procentowych i ostatnimi dużymi dyskontami wycen, zwłaszcza dla firm z segmentu tech, kryteria jednak się przesunęły, ale wciąż istnieją wzorce i czynniki, które sprzyjają awansowaniu młodych firm do statusu jednorożca. Jest to np. aktualne badanie firmy zajmującej się doradztwem w zakresie zarządzania McKinsey, które jest dostępne wyłącznie dla magazynu managerów.
    Jak start-upy stały się aż tak wartościowe? Jakie czynniki są w tym istotne? Czego szukają inwestorzy? Firma konsultingowa przeprowadziła ankietę wśród inwestorów venture capital i inwestorów i przeanalizowała około 100 jednorożców na całym świecie. W istocie, zdaniem autorów, sukces sprowadza się do pięciu czynników: zespołu założycielskiego, potencjalnego rynku, czasu, technologii i – co ważniejsze drogi do rentowności.

    1. Zespół założycielski

    „Inwestuj w ludzi, a nie w firmy” – stwierdzono w badaniu. To prawdopodobnie najważniejszy czynnik prowadzący do sukcesu. I rzadko dotyczy to samotników, najczęściej – zespołów. Według McKinsey zdecydowana większość firm jednorożców (około 75 proc.) została założona przez dwie osoby lub więcej. Członkowie zespołów wnoszą różnorodne umiejętności, najlepiej z dziedziny technologii, nauk przyrodniczych i biznesu. Historia zmywarki do naczyń własnej roboty to mit. Edukacja uniwersytecka jest nadal bardzo ważna. Ponad 95 proc. założycieli 100 Największych Jednorożców posiada stopień naukowy, a ponad 70 proc. – stopnie wyższe, takie jak magister, MBA lub doktorat, co według autorów badania, Jeromego Königsfelda i Markusa Bergerde León, jest zaskoczeniem. Nie ma jednak znaczenia, skąd pochodzą i jakie są stopnie naukowe. 25 proc. założycieli ukończyło czołowe amerykańskie uniwersytety, takie jak Stanford, Harvard czy Yale, reszta po- chodziła z innych uczelni. Ponad połowa założycieli 100 najlepszych start-upów założyła wcześniej inną firmę. Pokazuje to również, jak cenne jest doświadczenie. Ponad 80 proc. założycieli miało wcześniejsze doświadczenie za- wodowe, a ponad połowa ma za sobą założenie mniej udanych start-upów w przeszłości. Istnieją jednak pewne różnice regionalne. Na przykład azjatyckie zespoły założycielskie jednorożców zazwyczaj mają mniejsze doświadczenie zawodowe przed rozpoczęciem działalności.

    Przy obecnych zawirowaniach na rynku czynnik ten nabiera coraz większego znaczenia. „Doświadczeni założyciele lub założyciele seryjni, którzy również przeszli przez czas kryzysu, z pewnością mają tutaj przewagę” – mówi partner McKinsey, Jerome Königsfeld. Inwestorzy poszukują obecnie w szczególności start-upów, które przede wszystkim mają pod kontrolą finanse.

    2. Potencjał rynku

    Według analizy McKinsey wielkość potencjalnego rynku, całkowity rynek adresowalny lub w skrócie TAM, odgrywa ważną rolę w ocenie start- -upu. Trzy największe sektory o rocznej sprzedaży globalnej wynoszącej co najmniej 5 bln dol. każdy technologie/media/telekomunikacja; przemysł; opieka zdrowotna – są skierowane do prawie jednej trzeciej ze 100 najcenniejszych firm na świecie. Wysokie oceny uzyskują również młode firmy, które opierają się na ważnych trendach. Obejmuje to na przykład temat zrównoważonego rozwoju, na który w nadchodzących dziesięcioleciach popłyną znaczne pieniądze od państwa i firm, a także energetyki – zwłaszcza w dobie obecnego kryzysu. „Rosnące ceny energii i zwiększona świadomość zmian klimatycznych będą sprzyjać rozwojowi i wzrostowi start-upów czystych technologii” – przewiduje starszy partner McKinsey, Markus Berger-de León, również autor badania. Firmy te mogą pomóc w oszczędzaniu zasobów dzięki czystym technologiom. Firmy z mniejszych segmentów ryn- ku mogą osiągać wysokie oceny, jeśli istnieje duży potencjał zakłóceń. To wyjaśnia na przykład, że 16 start-upów z niszowego obszaru sztucznej inteligencji znalazło się wśród 100 najlepszych jednorożców. W przeciwnym razie generalnie obowiązuje zasada: jeśli rynek ma wielu graczy i nie ma wyraźnych liderów rynku, nowicjuszowi często łatwiej jest zdobyć segment.

    3. Czas

    Decydujący dla oceny start-upu jest czas. Wysoko wyceniane firmy często jako pierwsze dostrzegają trend, co zwykle skutkuje wyższymi marżami i szybszym wzrostem. Inwestorzy poszukują więc w szczególności start-upów, których produkt lub usługa nie tylko jest nowa i działa, lecz także wykazuje pierwsze oznaki zainteresowania rynku. W ostatnich latach pojawił się pewien wzorzec: według McKinsey firmy, których pomysł/działalność ma zacząć funkcjonować za dwa–trzy lata, to te, które gromadzą najwięcej kapitału.

    4. Technologia

    Wysoko oceniane start-upy mają tendencję do opracowywania zupełnie nowych technologii, ale mogą również komercjalizować istniejące technologie wraz z nowymi rozwiązaniami, poprawiając w ten sposób doznania użytkownika lub po prostu działając znacznie wydajniej niż konkurenci. Centralnym pytaniem jest, jak można skalować ofertę – tj. w jaki sposób produkt lub usługę można zaoferować milionom, a nie tysiącom użytkowników, bez eksplozji kosztów. Oprogramowanie ma tutaj kluczowe znaczenie. Dlatego inwestorzy wyżej oceniają firmy o wysokim i dojrzałym udziale oprogramowania. Ta logika doprowadziła firmę zajmującą się zieloną technologią Enpal, wycenianą obecnie na ponad miliard dolarów, do modelu czysto internetowego; za pośrednictwem aplikacji klienci mogą zarządzać panelami słonecznymi, pompami ciepła i innymi produktami w jednym.

    5. Droga do rentowności

    Rozwój start-upów wymaga czasu, ponieważ bardzo niewiele z nich jest dochodowych od samego początku. Jako wskaźnik wysokiej oceny konsultanci McKinsey wskazali typowy wzrost sprzedaży według wzorca 3-3-2-2-2. Dochód potroi się w ciągu pierwszych dwóch lat po założeniu, a następnie podwoi się przez kolejne trzy lata. Inwestorzy nie patrzą tylko na sam wzrost, ale na rodzaj wzrostu. Rocznie cykliczna sprzedaż jest wyceniana wyżej niż sprzedaż jednorazowa. Ważnymi wskaźnikami są koszty akwizycji na klienta (CAC) oraz wartość życia klienta (CLV). Zwłaszcza w przypadku nowych modeli biznesowych koszty akwizycji są początkowo wysokie, ale powinny spaść. Historycznie, według konsultantów McKinsey, współczynnik CLV-CAC wynoszący trzy do jednego był postrzegany przez inwestorów jako silny wskaźnik dobrej ścieżki do rentowności. Czysta koncentracja na wzroście rentowności, która dominowała w ostatnich latach, teraz znacznie się zmieniła. Inwestorzy coraz częściej chcą dowodu, że założyciele są na dobrej drodze. „Przychody lub wzrost liczby klientów za wszelką cenę nie jest już najwyż- szym priorytetem” – mówi konsultant Berger-de León. W zamian wycena koncentruje się na zrównoważonym, rentownym wzroście. Oznacza to, że start-upy powinny się rozwijać, a jednocześnie wykazywać zrównoważony rozwój. Istotą jest zyskowne pozyskiwanie klientów i ograniczanie utraty dotychczasowych, tak aby przepływ gotówki stale się poprawiał. „To ciągłe wyzwanie, zwłaszcza przy rosnących kosztach spowodowanych inflacją”. Według Berger-de León kryzys będzie szczególnie trudny dla start-upów z wysokimi wymogami kapitałowymi, które nie mogą wskazać jasnej ścieżki do rentowności. Dobrze pozycjonowa- ne są firmy, które zwracały uwagę na rentowność jeszcze przed kryzysem i mają alternatywne opcje wolniejszego i bardziej zrównoważonego wzrostu w swoich modelach biznesowych. „Obecnie, w czasie kryzysu, chodzi o budowanie zrównoważonej firmy, a nie tylko o historię wzrostu” – mówi konsultant McKinsey. „Ci, którzy przeżyją kryzys, wyjdą zdrowsi i silniejsi”.

    oprac. Andrzej Mroziński

    Trwa druga edycja ekowyzwania Continental

    Jeszcze przez dwa tygodnie trwa druga edycja ekowyzwania Continental. Akcja ma na celu zachęcenie jak największej liczby osób do aktywności fizycznej, którą można monitorować za pomocą aplikacji Activy. Każdy pokonany kilometr zostaje przeliczony na konkretną sumę pieniędzy, które po zakończeniu akcji zostaną przekazane Fundacji MARE na zakup morskiego kosza, umożliwiającego zbieranie nawet 1400 kg odpadów bezpośrednio z wody każdego roku.

    W ekowyzwaniu Continental bierze obecnie udział 1994 aktywnych użytkowników, którzy wspólnymi siłami pokonali 167 646 km pieszo oraz 616 445 km na kołach, spalając przy tym łącznie 28 200 000 kalorii. Akcja trwa do 22 sierpnia 2023 r., na obecną chwilę udało się osiągnąć aż 92% zakładanego celu.

    Jak dołączyć do ekowyzwania Continental? To proste: wystarczy zainstalować aplikację Activy na smartfonie, dokonać rejestracji i dołączyć do otwartego wyzwania „Ekowyzwanie Continental dla Bałtyku”. Każdego dnia okazji do aktywności jest wiele: można zamienić windę na schody, spacerować z psem, jeździć na rolkach, rowerze czy grać z dziećmi w piłkę. Dołączyć może każdy, liczy się każdy ruch. Na najbardziej aktywnych uczestników czekają specjalne nagrody! Więcej informacji na stronie: https://razemnampodrodze.pl/.

    „Cieszę się, że druga edycja naszego ekowyzwania nieustannie zyskuje popularność i gromadzi nowe osoby, chcące za pomocą swojej aktywności zrobić coś dobrego dla Bałtyku. Do finału akcji pozostały jeszcze dwa tygodnie, w czasie których wspólnymi siłami możemy zdziałać naprawdę dużo. Dlatego zachęcam do połączenia sił i wspólnego wprawienia swoich mięśni w ruch – zarówno dla siebie oraz dla środowiska” – mówi Ewa Ostapczuk, PR Manager w Continental Opony Polska.

    Continental w trosce o środowisko

    Druga edycja ekologicznego wyzwania Continental podkreśla zrównoważone ambicje firmy, która najpóźniej w 2050 roku zamierza osiągnąć 100% neutralności klimatycznej. Przykładem rozwiązania, które przybliża Continental do osiągnięcia tego celu, jest innowacyjna technologia ContiRe.Tex, dzięki której, przy produkcji opon samochodowych, wykorzystuje się plastik pozyskiwany ze zużytych butelek PET. Technologia ta zastosowana została m.in. w najnowszej, zrównoważonej oponie Continental UltraContact NXT, wykonanej do 65% z materiałów odnawialnych oraz pochodzących z recyklingu.

    W ubiegłym roku w ekologicznym wyzwaniu Continental wzięło udział ponad 2500 uczestników, którzy pokonali w sumie ponad 900 tysięcy kilometrów, spalając przy tym łącznie 37 milionów kalorii. Pieniądze, które udało się w ten sposób zebrać, pozwoliły fundacji MARE na zakup kosza morskiego na Morzu Bałtyckim, który został zainstalowany w Gdańsku.

    Współpraca ZPC Otmuchów S.A. z FLPR z Wrocławia

    Grupa FLPR z Wrocławia wygrała przetarg na obsługę marketingową marki Cosby – jednego z brandów dystrybutora słodyczy ZPC Otmuchów S.A. Wkrótce o marce stanie się głośniej poprzez tradycyjne, jak i ambientowe formy marketingowe. 

    Misją Cosby jest dostarczanie dzieciom najlepszej i najwyższej jakości produktów, które łączą w sobie uwielbiane przez dzieci słodycze oraz zabawki. Marce zależy na promocji rozmaitych aktywności, kreatywności oraz wspólnej zabawy.

    W ramach współpracy Grupa FLPR odpowiada za odświeżenie wizerunku marki, a także pogłębienia świadomości produktu wśród polskich konsumentów. W obsłudze Cosby agencja będzie odpowiadała m.in. za:

    • obsługę social mediów,
    • odświeżenie dotychczasowej strategii komunikacji,
    • obsługę konkursów,
    • działania promocyjne związane z marką,
    • tworzenie materiałów graficznych.

    Agencja rozpocznie współpracę z Klientem od przygotowania harmonogramu postów na social media, spójnego z propozycją nowej komunikacji marki. Celem jest systematyczna publikacja materiałów, połączona z zakotwiczeniem nowej identyfikacji oraz wizerunku Cosby w świadomości konsumentów.

    Za działania komunikacyjne odpowiada zespół koordynowany przez Kaję Hojdys oraz Marcina Chabiera.

    W codziennej pracy ZPC Otmuchów S.A. dokładamy wszelkich starań, aby oferować dzieciom to, co najlepsze. Pyszne, świetne jakościowo słodycze oraz zabawki wywołujące uśmiech. Cosby to marka wprost skoncentrowana na zabawie i czystej, dziecięcej radości. Widzimy w niej ogromny potencjał i mamy nadzieję, że działania Grupy FLPR pozwolą wydobyć go na światło dzienne. – mówi Daniel Stefański, trade marketing manager w Grupie Otmuchów S.A.

    Bardzo nas cieszy współpraca z ZPC Otmuchów S.A. Marka Cosby i jej wartości przemawiają do mnie nie tylko jako do szefa agencji marketingowej, w której wysoko stawiamy kreatywność i zabawę, ale także jako rodzica. Jako ojciec dwójki dzieci wiem, jak ważne jest pobudzanie ich do odkrywania świata oraz poszukiwania aktywności, które dają zabawę i radość. Mam nadzieję, że poprzez różne formy marketingu czy ciekawe konkursy, więcej rodziców w Polsce dowie się Cosby. – mówi Marcin Chabier, właściciel Grupy FLPR.

    Ta współpraca to synonim dobrej zabawy, ponieważ z założenia to właśnie nią chcemy zarażać dzieci. Wiemy, jak ważna w rozwoju jest kreatywność, swoboda tworzenia, czy możliwość podejmowania samodzielnych decyzji, dlatego właśnie takie wartości będziemy chcieli przekazywać w tworzonych materiałach. – mówi Kaja Hojdys, specjalistka ds. PR i marketingu w Grupie FLPR.

    Linki do stron www:

    http://www.grupaotmuchow.pl/
    https://cosby.pl/strona-glowna/
    https://flpr.pl/

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...