.
Strona główna Blog Strona 398

Płatności elektroniczne ograniczą szarą strefę

    Platnosci Elektroniczne

    Szara strefa w Polsce w 2014 roku wyniosła 12,4 proc. PKB. Upowszechnienie płatności elektronicznych może znacząco zmniejszyć ten poziom.

    Zwiększenie popularności płatności elektronicznych i ograniczenie płatności gotówkowych mogą się przyczynić do znacznego obniżenia szarej strefy. Wzrost bezgotówkowych transakcji płatniczych w Polsce o 100 proc. doprowadziłby do spadku szarej strefy o 2,3 proc. PKB i do wzrostu dochodów sektora finansów publicznych o ok. 7 mld zł – wynika z raportu EY pt. „Ograniczanie szarej strefy poprzez płatności elektroniczne” przeprowadzonego w ośmiu europejskich krajach na zlecenie firmy MasterCard.

    Szara strefa a luka podatkowa
    Szara strefa odpowiada za ważną część luki podatkowej, czyli należnych dochodów sektora finansów publicznych, które nie trafiają do kasy państwa. – W 2004 roku szara strefa wynosiła 19 proc. PKB, następnie malała, ale od czasu kryzysu gospodarczego w 2008 roku utrzymuje się na poziomie zbliżonym do 13 proc. PKB. W 2014 r. wyniosła 12,4 proc. PKB, czyli ok. 214 mld zł i – tylko z tytułu samych podatków CIT i VAT – odpowiadała za co najmniej 40,3 mld zł ubytku dochodów sektora finansów publicznych – mówi Marek Rozkrut, Partner w Zespole Analiz Ekonomicznych i Główny Ekonomista EY. Pozostałe elementy luki podatkowej to: (1) wyłudzenia podatkowe, (2) uchylanie się od podatków, np. poprzez manipulację danymi lub stosowanie cen transferowych w sposób niezgodny z prawem, a także (3) ubytek dochodów z powodu bankructw przedsiębiorstw, sporów z administracją państwową, czy błędów rozliczeń.

    EY rozwiązał liczne problemy metodyczne, które w wielu opracowaniach doprowadziły do znaczącego przeszacowania szarej strefy, w tym w Polsce. Oszacowany przez EY poziom szarej strefy okazuje się być spójny z dostępnymi szacunkami luki VAT w Polsce.

    Aktywna i pasywna szara strefa
    Choć sama szara strefa ma wiele różnych „odcieni”, to wspólnym elementem dla zdecydowanej większości nierejestrowanych transakcji jest to, że są one realizowane w formie gotówkowej. Z tego punktu widzenia, szarą strefę można podzielić na jej część aktywną i pasywną. W przypadku usługi budowlanej czy naprawy samochodu po obniżonej cenie pod warunkiem braku wystawienia faktury, mamy do czynienia z aktywną szarą strefą. W tej sytuacji obie strony świadomie korzystają z dodatkowego zysku i dążą do ukrycia transakcji poprzez płatność gotówkową. Z kolei w pasywnej szarej strefie, tylko jedna ze stron – sprzedawca, osiąga korzyść z tytułu niezarejestrowania transakcji. Przykładem może być płatność za usługę w restauracji gotówką przy równoczesnym braku wydania paragonu. Brak paragonu nie wpływa na cenę zapłaconą przez klienta, ale umożliwia usługodawcy ukrycie transakcji i osiągnięcie dodatkowych korzyści z tytułu niezapłacenia podatku. W aktywnej szarej strefie gotówka jest skutkiem, konsekwencją występowania szarej strefy i w tym przypadku promowanie płatności elektronicznych nie rozwiąże problemu, gdyż obie strony transakcji konsekwentnie będą korzystać z gotówki. Inna sytuacja ma miejsce w przypadku pasywnej szarej strefy, gdzie płatność gotówkowa jest źródłem, czynnikiem sprzyjającym niezarejestrowaniu transakcji. Wówczas wprowadzenie zachęt czy innych mechanizmów promujących płatności elektroniczne mogłoby istotnie ograniczyć możliwości ukrycia transakcji, a tym samym sprzyjać obniżeniu pasywnej szarej strefy.

    Równocześnie badania EY pokazują, że w przypadku wszystkich 8 analizowanych krajów w Europie Środkowej i Południowej (Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Polski, Serbii, Słowacji i Słowenii) za zdecydowaną większość nierejestrowanych transakcji gotówkowych odpowiadają płatności w pasywnej szarej strefie. – W Polsce ta część szarej strefy odpowiada aż za 10,6 proc. PKB. Utracone z tego tytułu wpływy z podatku dochodowego i VAT to, w warunkach 2014 roku, co najmniej 34 mld zł – tłumaczy Marek Rozkrut.

    – Największy udział w pasywnej szarej strefie ma żywność, napoje i wyroby tytoniowe. Wynika to przede wszystkim z dużego udziału tego sektora w koszyku zakupowym oraz z częstotliwości dokonywanych w nim płatności gotówkowych. Są to często zakupy za niskie kwoty dokonywane na targowiskach i w małych sklepach bez terminali płatniczych – tłumaczy Marek Rozkrut. Równocześnie należy zaznaczyć, że przeprowadzone przez EY badanie sektorowe koncentruje się na pasywnej szarej strefie mierzonej na poziomie sprzedaży detalicznej. Z tego powodu, nie odgrywa w niej istotnej roli branża budowlana, która z kolei charakteryzuje się bardzo dużym odsetkiem nierejestrowanego zatrudnienia oraz udziałem w aktywnej części szarej strefy. – Zjawisko szarej strefy jest wyjątkowo uciążliwe w krajach o dużym obrocie gotówkowym, co potwierdza badanie EY przeprowadzone na 8 rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Są to podobne pod tym względem do siebie gospodarki, gdzie, z uwagi na „zaszłości” gospodarcze, unikanie podatków jest częste i utrudnia rozwój kraju. Jednym z narzędzi, które mogą pomóc w walce z szarą strefą jest promocja płatności bezgotówkowych, dzięki którym trudniej ukryć transakcje płatnicze. Warto pamiętać, że zwiększenie wpływów budżetowych dzięki ograniczeniu szarej strefy to dobra wiadomość nie tylko dla państwa, ale też dla uczciwych przedsiębiorców i konsumentów, którzy niejako „z nawiązką” płacą podatki, również za tych, którzy ich unikają – mówi Michał Skowronek, Dyrektor ds. Rozwoju Rynku w regionie Europy Środkowo-Wschodniej MasterCard Europe.

    Szara strefa a płatności bezgotówkowe
    Pasywną szarą strefę można ograniczyć poprzez promocję płatności bezgotówkowych lub przez zwiększanie udziału zarejestrowanych płatności gotówkowych w transakcjach konsumenckich. Ważnym aspektem w procesie promowania płatności bezgotówkowych jest rozwój infrastruktury płatniczej. – Z danych Europejskiego Banku Centralnego wynika, że w Polsce w 2014 r. na mieszkańca przypadała niespełna 1 karta płatnicza, przy średniej dla Unii Europejskiej wynoszącej 1,5 karty. Z kolei na każde 1 000 mieszkańców Polski przypada 10 terminali płatniczych – połowę tego, co przeciętnie w Unii Europejskiej. Również wartość transakcji kartowych w Polsce kształtuje się na relatywnie niskim poziomie. W 2014 r. wyniosła ona 9,2 proc. PKB, podczas gdy średnio w Unii Europejskiej było to 14,4 proc. PKB. Dane te pokazują, że w Polsce mamy ogromny potencjał do zagospodarowania, jeśli chodzi o rozwój płatności bezgotówkowych. Raport EY udowadnia, że wzrost tego obszaru może mieć korzystny wpływ na polską gospodarkę – mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Mastercard Europe.

    – Działaniem prowadzącym do rozwoju infrastruktury płatniczej jest stosowany w niektórych krajach obowiązek posiadania i stosowania terminali płatniczych, jeżeli tylko kupujący będzie chciał dokonać płatności w formie elektronicznej. Obowiązek taki może dotyczyć tylko wybranych branż lub mieć charakter bardziej powszechny. Zgodnie z szacunkami EY, wprowadzenie takiego wymogu w Polsce mogłoby doprowadzić do spadku szarej strefy o 0,8 proc. PKB i wzrostu dochodów sektora finansów publicznych o 2,6 mld złotych – zaznacza Główny Ekonomista EY.

    Do ograniczenia szarej strefy mogłoby przyczynić się również upowszechnienie wypłaty wynagrodzeń w formie elektronicznej (rozwiązanie stosowane, np. w Chorwacji, Słowenii) oraz świadczeń, w tym emerytalnych (Dania, Szwecja). – Według wyliczeń EY, obowiązek wypłaty emerytur w formie elektronicznej zmniejszyłby pasywną szarą strefę o 0,59 proc. PKB, co oznacza wzrost dochodów sektora finansów publicznych o 1,88 mld zł. Dodatkowo należy uwzględnić znaczący spadek kosztów ZUS, jaki się dziś wiąże z wypłatą świadczeń emerytalnych w formie gotówkowej. Równocześnie, przy wprowadzaniu poszczególnych rozwiązań, trzeba pamiętać o ewentualnych kosztach społecznych czy utrudnieniach, jakie mogą one generować, np. dla osób starszych w przypadku zmiany formy wypłaty emerytur – mówi Marek Rozkrut.

    Inne rozwiązania dotyczą ustalania progów dla maksymalnych konsumenckich płatności gotówkowych (Bułgaria, Słowacja, Czechy). Z kolei działaniem stosowanym w celu zwiększenia odsetka rejestrowanych transakcji gotówkowych jest obowiązek stosowania kas fiskalnych, w tym coraz częstsze ich podłączanie do systemu monitoringu w trybie on-line (np. w Chorwacji, Serbii, Słowacji czy na Węgrzech).

    Szczególnie interesujące są rozwiązania opierające się na systemie zachęt do rejestrowania dokonywanych płatności. Przykładem jest stosowana w wielu krajach, w tym w Polsce, loteria paragonowa. Bardzo dużą rolę w promowaniu płatności elektronicznych mogą odgrywać także odpowiednie ulgi podatkowe przyznawane konsumentom (Korea Południowa). – Według naszych wyliczeń, takie rozwiązanie mogłoby przyczynić się do ograniczenia szarej strefy nawet o 3,4 proc. PKB, a wiążące się z tym korzyści netto dla sektora finansów publicznych mogłyby wynieść 4,2 mld zł – dodaje Marek Rozkrut. Zachęty podatkowe są czasem także stosowane wobec sprzedawców (Korea Południowa, Urugwaj).

    Szacunki EY wskazują, że o ile w przypadku niektórych rozwiązań ich koszty mogą być znaczące, to korzyści – zarówno w formie ograniczenia szarej strefy, jak i związanego z tym wzrostu dochodów sektora finansów publicznych – powinny być istotnie wyższe.

    Na rynku pracy powoli zanikają różnice między Polską A i B

      ManagerOnline

      Historycznie utrwalony podział na Polskę A i B wciąż jest widoczny na rynku pracy, ale pojawiają się symptomy, które wskazują, że powoli traci on na znaczeniu – wynika z „Regionalnego Barometru Rynku Pracy” przygotowanego przez Work Service.

      Zmianę widać wyraźnie w nastrojach pracowników. Na wschodzie tylko 1 na 10 osób boi się, że straci zatrudnienie, podczas gdy ogólnopolski odsetek obawiających się utraty pracy wynosi 18,6 proc. Na podział na Polskę A i B wskazują jednak deklaracje pracodawców. Rekrutacji najwięcej będzie na południu i zachodzie – w województwie małopolskim i śląskim co trzecia firma planuje zatrudniać, w dolnośląskim i opolskim co czwarta. Na wschodzie tylko co siódma.

      – Polski rynek pracy wykazuje duże zróżnicowanie terytorialne. Każde województwo ma swoją specyfikę, która jak na razie jest nadal zgodna z historycznym podziałem na Polskę A i B. Jednak w tegorocznych wynikach widać, że granice tego podziału zaczynają się zacierać – mówi Maciej Witucki, prezes spółki Work Service. – Na wschodzie pracownicy nie obawiają się o zatrudnienie, mają też wysokie wymagania dotyczące wysokości wynagrodzenia.

      Jednak nadal wskaźniki makroekonomiczne wypadają w tym regionie gorzej. Na wschodnich terenach, średnie bezrobocie jest wyższe niż w całej Polsce. W lutym, w województwach lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim oraz podlaskim wynosiło średnio 12,4 proc., podczas gdy ogólnopolski odsetek to 10,3 proc. Dodatkowo, pracodawcy wykazują tam mniejszą aktywność inwestycyjną i tym samym mniejszą skłonność do zwiększania miejsc pracy. Jednak dobre nastroje pracowników to pierwszy sygnał, że sytuacja staje się lepsza – dodaje.

      Na wschodzie wyjątkowo pozytywne nastroje
      W województwach lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim oraz podlaskim prawie 90 proc. mieszkańców jest spokojnych o obecne miejsce pracy. Równie optymistycznie wyniki prezentują się w regionie Centralnym, obejmującym Mazowsze i Łódź, gdzie tylko 14,6 proc. pracowników nie jest pewnych swojego zatrudnienia, podczas gdy ogólnopolski odsetek wynosi 18,6 proc. Dodatkowo, mieszkańcy wschodniej Polski najrzadziej myślą o zmianie pracy – 15,4 proc., podczas gdy wśród wszystkich Polaków odsetek ten wynosi 22,2 proc.

      Na południu najwięcej rekrutacji
      Dobre nastroje pracowników, nie korelują jednak z postawami pracodawców. Otóż największe zapotrzebowanie na pracowników będzie w południowej części Polski. W województwach małopolskim i śląskim aż 31,1 proc. firm planuje rekrutacje w najbliższych miesiącach. Spore zapotrzebowanie na kadrę będzie również w południowo-zachodniej (26,5 proc.), centralnej (25,9 proc.) i północnej (25 proc.) Polsce. Najmniej rekrutacji planowanych jest na wschodzie w województwach świętokrzyskim, podkarpackim, lubelskim i podlaskim – jedynie co siódma firma w regionie (14,6 proc.).

      W regionach, w których zapotrzebowanie na pracowników będzie największe, pracodawcy mają również najwięcej obaw dotyczących możliwości znalezienia wykwalifikowanej kadry. Na południu aż 41,7 proc. pracodawców spodziewa się problemów ze znalezieniem pracowników. Z podobnymi trudnościami będą się zmagali pracodawcy w północno-zachodniej (40,9 proc.) oraz południowo-zachodniej (39,8 proc.) Polsce.

      Regionalny optymizm w kwestii podwyżek
      Właściwie nie ma regionu Polski, w którym duża część zapytanych pracowników spodziewa się obniżenia swojego wynagrodzenia. Najwięcej pracujących optymistów mieszka w województwach małopolskim i śląskim. To tam 62,4 proc. pracowników liczy na wzrost płacy. Spokojni o swoje zatrudnienie mieszkańcy wschodniej Polski, są również optymistami w kwestii wynagrodzeń. Aż 61,8 proc. oczekuje wzrostu płac. To o 6 p.p. więcej niż średnia ogólnopolska, która wynosi 55,8 proc. Najbardziej sceptyczni są natomiast mieszkańcy województw: warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Tam tylko 46,2 proc. pracowników oczekuje podwyżki.

      – Silna presja płacowa jest obecna na terenie całego kraju. Co istotne najwyższe oczekiwania wzrostów wynagrodzeń obserwowane są w tych województwach gdzie notowane są największe trudności z pozyskaniem odpowiednich kadr. Tu przykładem jest Śląsk i Małopolska, gdzie 41,7 proc. firm zgłasza niedobory kadrowe a 62,5 proc. pracowników liczy na podwyżki. To najlepszy dowód na to, że w tych regionach widać już znamiona umacniającego się rynku kandydata – podsumowuje Krzysztof Inglot, Pełnomocnik Zarządu Work Service

      Większe firmy częściej sięgają po pieniądze z zewnątrz

        ManagerOnline

        W sektorze MŚP niemal dwa razy więcej firm oczekuje wzrostu finansowania zewnętrznego niż jego obniżenia. Najchętniej korzystają z leasingu, a nie z kredytu bankowego.

        13,5 proc. firm oczekuje wzrostu finansowania zewnętrznego, a tylko 7,5 jego zmniejszenia – wynika z przeprowadzonego w I kwartale br. badania Barometr EFL. Co więcej, im przedsiębiorstwo zatrudnia więcej pracowników, tym częściej korzysta z zewnętrznych funduszy, a rzadziej ze środków własnych. Od akcesji Polski do UE wartość leasingu środków trwałych wzrosła w naszym kraju aż o 250 proc..

        – Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest niemal w połowie napędzane przez mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. A PKB, jak podaje GUS, w ostatnim kwartale ubiegłego roku wzrosło realnie o 3,9 proc. r/r. Czyli MŚP radzą sobie bardzo dobrze i kluczowe dla krajowej gospodarki jest utrzymanie tej dynamiki także w tym roku. A warunkiem do stworzenia środowiska sprzyjającego rozwojowi biznesu jest dostęp do finansowania zewnętrznego – podkreśla Radosław Kuczyński, prezes EFL. – Dobrym prognostykiem na najbliższe miesiące jest to, że blisko dwa razy więcej przedsiębiorców spodziewa się większego zapotrzebowania na zewnętrzne środki finansowe niż jego spadku. Mam nadzieję, że przełoży się to na aktywność inwestycyjną i napędzanie koniunktury – dodaje Kuczyński.

        Dwa razy więcej średnich firm niż mikro korzysta z leasingu
        Podstawowe źródło finansowania sektora MŚP to środki własne (89 proc. wskazań). Jednak, biorąc pod uwagę zewnętrzne wsparcie, najpopularniejszy dotąd kredyt bankowy został zdetronizowany przez leasing – 41,5 proc. vs. 43,8 proc.. Tylko co siódma firma korzysta z ubezpieczenia majtku firmy (14,2 proc.), a jedna na piętnaście z faktoringu (6,8 proc.).

        Wyraźną tendencję w korzystaniu z produktów finansowych widać spoglądając na wielkość podmiotów. Zgodnie z nią, im firma zatrudnia więcej pracowników, tym częściej korzysta z zewnętrznych funduszy. Podczas gdy wśród mikro firm 90,5 proc. zarządzających bazuje na środkach własnych, 30,5 proc. na kredycie, a 28 proc. na leasingu, tak 83 proc. średnich przedsiębiorców finansuje swoją działalność gotówką, 59 proc. leasingiem, a 53 proc. kredytem bankowym. Wynik ten koresponduje ze stosunkowo dużym optymizmem wśród „średniaków” w zakresie inwestycji w środki trwałe wynikającym z subindeksu „Barometru EFL” za I kwartał 2016.

        Transport i budowlanka na przeciwległych biegunach
        Właściwie każda branża ma swój własny zestaw źródeł finansowych. Uwagę zwraca wyraźnie mniejsze znaczenie środków własnych w branży transportowej (77,5 proc. wskazań), a największe leasingu (64 proc.), co jest związane z powszechnym korzystaniem z leasingowanej floty samochodowej. Z kredytów szczególnie często korzystają przedsiębiorstwa handlowe (62 proc.) z uwagi na konieczność zachowania płynności finansowej oraz produkcyjne (49 proc.), w której zaciągane są kredyty inwestycyjne. Zdecydowanie najrzadziej z produktów finansowych korzysta branża budowlana – tylko co czwarta firma korzysta z kredytu, a co siódma z leasingu. W aż 96 proc. budowlanka finansuje się z własnych środków finansowych.

        Od akcesji do UE wzrost wartości leasingu o 250 proc.
        Jak wynika z danych Związku Polskiego Leasingu (ZPL) leasing to główne, obok kredytu, zewnętrzne źródło finansowania inwestycji pracujących w polskiej gospodarce. Łączna wartość aktywnego portfela branży leasingowej na koniec 2015 roku jest porównywalna z wartością salda kredytów inwestycyjnych udzielonych firmom przez banki (leasing: 87,8 mld zł vs. kredyt: 101,4 mld zł). Biorąc pod uwagę tylko ubiegły rok, leasingodawcy sfinansowali środki trwałe o rekordowej, łącznej wartości niemal 50 mld zł, co oznacza wzrost o 7 mld zł i 16,3 proc. r/r.

        Jednak jak podkreśla prezes EFL, żeby ocenić rosnące znaczenie leasingu wśród firm w Polsce należy spojrzeć na dłuższą perspektywę czasową. – W roku przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, nasza branża sfinansowała aktywa o wartości nieco ponad 14 mld zł, czyli od tamtej pory odnotowaliśmy trzyipółkrotny wzrost. Na tle całej UE to imponujący wynik. W ciągu tych kilkunastu lat tylko raz polski rynek wyhamował – w 2009 roku po wybuchu światowego kryzysu gospodarczego. Ubiegły rok natomiast był szóstym z rzędu, który branża leasingowa zakończyła na plusie. Jeśli polska, a pośrednio europejska gospodarka, w najbliższym czasie nie znajdzie się w stagnacji, m.in. z przyczyn politycznych, wzrost sektora leasingowego będzie się utrzymywał. Wyniki firm leasingowych za pierwsze miesiące wskazują, że tak jest, a przecież uchodzimy za barometr koniunktury gospodarczej – mówi Radosław Kuczyński z EFL.

        Majowy weekend

        Majowy_weekend-768x426Majówka weszła na stałe do kalendarza dni wolnych, choć to, jak będzie długa, zależy od danego roku. W tym można ją zacząć w sobotę, 30 kwietnia, i zakończyć we wtorek, 3 maja. Cztery dni, całkiem przyzwoity weekend. Gdzie go spędzić ?

        Nie będą to prawdziwe wakacje, ale zawsze to dobry moment, żeby spędzić czas inaczej niż dotychczas. Można zorganizować krótki wypad w góry, nad morze albo po prostu na wieś. Ważne jest, żeby wreszcie przebywać dużo na świeżym powietrzu i być aktywnym. A więc wyciągnijmy z piwnic i garaży rowery, rolki, kije do nordic walking i popracujmy nad formą – w górach, nad jeziorami, nad morzem, w lesie, na wsi, byle tylko na łonie natury.

        Morze, jeziora, jazda konna…

        Weekend majowy nad morzem może być piękny, jeśli tylko dopisze pogoda. Długie spacery, a może nawet wylegiwanie się na piasku to coś, o czym marzymy po miesiącach ponurej, miejskiej zimy. Dla tych, którym trudno zrezygnować z miejskich przyjemności typu restauracje, kawiarnie i kluby bliższe są raczej duże ośrodki turystyczne, jak Sopot, Kołobrzeg czy Międzyzdroje. Zwolennicy ciszy i bliskości natury powinni raczej kierować się do mniejszych miejscowości. Maj to dobry czas na zwiedzenie choćby Słowińskiego Parku Narodowego. O tej porze nie ma tu jeszcze dużo ludzi, za to są niezapomniane widoki. Dla wielu z nas majówka to kilka dni, które chętnie spędzamy także na spływach kajakowych. Wypożyczalnie sprzętu znaleźć można przy większości rzek. Warto jednak pamiętać o tym, że trzeba go zarezerwować wcześniej, bo amatorów wiosennych sportów wodnych nie brakuje. W weekend majowy zaczyna się sezon żeglarski i choć na wodzie nie zawsze o tej porze roku będzie ciepło, to na pewno jeszcze nie jest tłoczno. No i wynajęcie jachtu kosztuje mniej niż w pełni sezonu. Kilka dni wolnego to również doskonały moment, żeby spróbować nowych aktywności. Może to być, na przykład, wizyta w stadninie i rozpoczęcie nauki jazdy konnej.

        Są góry poza Tatrami

        Z górami kojarzą nam się przede wszystkim Tatry. Choć są piękne, to nie powinniśmy ograniczać się tylko do nich. Zresztą w maju na tatrzańskich szlakach górskich może być jeszcze śnieg, co utrudnia wycieczki. Ale w Polsce mamy również inne góry. Wciąż niedoceniane przez turystów są np. Sudety. Choć ich wysokość nie jest imponująca, jest to bardzo atrakcyjny i przystosowany do zwiedzania rejon. Znajdziemy tu ponad 3,5 tys. km szlaków, które wiodą przez zachwycające miejsca. Ponadto znajdują się tu dwa parki narodowe. Dla miłośników historii w Sudetach czekają z kolei zamki, pałace, stare kopalnie i kamieniołomy.

        Jeszcze bliżej natury

        Spędzić weekend na łonie natury można w Biebrzańskim Parku Narodowym. Ten największy rezerwat w Polsce ma blisko 60 tys. hektarów powierzchni, z czego ponad 25 tys. to słynne Bagna Biebrzańskie, które są niekwestionowanym królestwem ptaków. Żyje ich tu prawie 300 gatunków, w tym wiele rzadkich i zagrożonych. Na turystów i przyrodników czekają tu liczne szlaki kajakowe, rowerowe i piesze. Dobrym miejscem na aktywny weekend majowy jest Puszcza Białowieska. Jej teren jest dziki i odludny. Prowadzi tu wiele szlaków turystycznych dla pieszych i rowerzystów. Innym rzadko odwiedzanym przez turystów, a pięknym miejscem jest Roztocze, które rozpościera się od lubelskiego Kraśnika aż po ukraiński Lwów. Roztocze słynie z szumów, czyli progów skalnych na przełomach roztoczańskich rzek. Szlak szumów jest uznawany za jedną z najpiękniejszych tutejszych tras. Najlepiej pokonać go pieszo lub na rowerze.

        Sanatorium czy relaks w SPA?

        Miejscowości wypoczynkowe i sanatoria już od dawna kuszą specjalnymi ofertami na majówkę. W czasie krótkich, kilkudniowych turnusów można szybko zregenerować siły przy pomocy masażystów i fizjoterapeutów. Dwuosobowy pokój z wyżywieniem i opieką medyczną w ośrodku sanatoryjnym kosztuje średnio ok. 1500 złotych. Za zabiegi lecznicze trzeba dodatkowo zapłacić. Możemy wybrać się także do SPA, które na majowy weekend także przygotowują atrakcyjne oferty. Za cztery noclegi z wyżywieniem trzeba zapłacić średnio od 800 zł od osoby. W cenie często jest możliwość korzystania przez określony czas ze strefy wellness i z jednego zabiegu, lub otrzymanie zniżki na zestaw zabiegów. Ciekawe pomysły na przyciągnięcie majowych gości mają niektóre hotele. Udostępniają sprzęt sportowy, oferują masaże, atrakcje kuchni regionalnych, wycieczki z przewodnikiem. Aby rodzice mieli chwile wytchnienia, chętnie zajmą się również dziećmi gości, organizując dla nich gry i zabawy. Ośrodki sanatoryjne czy hotele SPA to idealne rozwiązanie dla tych, którzy obawiają się zmiennej pogody podczas majówki. Zawsze lepiej poddać się zabiegom zdrowotno-relaksacyjnym niż marznąć lub moknąć na szlaku.

         

        Bez krawata ani rusz

        Eleganccy mężczyźni zwracają uwagę na świetnie skrojony garnitur, koszulę czy też klasyczne buty. Nierzadko jednak zapominają o tym, jak ważne są akcesoria: krawat, poszetka czy pasek

        W tej dziedzinie powinniśmy uczyć się od kobiet, które wiedzą, że torebka Louisa Vuittona lub apaszka Hermesa decydują o tym, jak są postrzegane, choć reszta stroju może pochodzić z niedrogiej sieciówki.

        – Polecam prosty eksperyment polegający na tym, by przejrzeć się w lustrze w garniturze z odpowiednio dobranymi akcesoriami i bez nich; zapewniam, że różnica będzie ogromna – podkreśla Janusz Bielenia, właściciel Studia Szycia na Miarę „Bielenia”.

        – Zachęcam więc, by nie oszczędzać kupując akcesoria wysokiej klasy i, co równie ważne, żeby regularnie ich używać; na co dzień, a nie tylko z powodu wyjątkowych okazji. Nie rozumiem skąd bierze się w Polsce niechęć do noszenia krawata. Owszem, do stroju casualowego nie trzeba go zakładać, ale na spotkanie biznesowe lub kolację – koniecznie. To kwestia szacunku dla naszego gościa lub partnera w interesach. Warto o tym pamiętać umawiając się z obywatelami Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii. Znajomy Włoch opowiedział mi niedawno, że spotkał się na kolacji z pewnym polskim managerem, który jako jedyny wieczorem w eleganckiej restauracji w Mediolanie nie miał krawata i sam ze wstydem przyznał, że czuje się nieubrany…

        Krawat ma długą i ciekawą historię. W 1660 roku król Francji Ludwik XIV dokonał przeglądu wojsk, w których skład wchodził pułk kawalerii z Chorwacji. Spodobały mu się jedwabne kolorowe chusty, które oficerowie wiązali pod kołnierzami. Nadał tej formacji miano Royal Cravattes. Tak więc słowo „krawat pochodzi bezpośrednio od wyrazu Chorwat. Król zatrudniał specjalnego „cravatiera”, który dbał o jego liczne „cravates”. I tak rozpoczęła się moda na noszenie krawatów, która szybko przeniknęła do Anglii, a potem do reszty Europy.

        W XIX wieku, gdy kształtowały się kanony męskiego stroju, krawat został uznany za element niezbędny. Zapewne czeka go świetlana przyszłość, ponieważ nawet scenografowie filmów s-f dziejących się w dalekiej przyszłości ubierają bohaterów w krawaty i marynarki. Ciekawe są też badania, które… wykazują, że krawat może być starszy niż nam się wydaje. Podobno żołnierze chińskiego cesarza Shi Huang Ti (260- -209 r. p.n.e.) nosili wokół szyi chusty. Również starożytni legioniści rzymscy nosili szale, zwane „focale”. Bogactwo form krawatów jest niezmierzone, choć warto zachować wstrzemięźliwość. Do lamusa powędrowały krawaty ekstremalnie wąskie lub szerokie. Zalecana szerokość to 7,5 do 8,5 cm, choć dopuszczana może być też 9-9,5 cm – w przypadku stroju na wyjątkowe okazje.

        Spośród materiałów na polecenie zasługuje przede wszystkim jedwab o własnej strukturze lub drukowany. Dobrze prezentuje się też wełna. Coraz bardziej popularne krawaty dziergane przeznaczone są generalnie do ubrań casualowych. Istnieje mnóstwo form wiązania krawatów, wystarczy jednak, by nauczyć się wiązać dwa rodzaje węzłów: pojedynczy (half-Windsor) lub podwójny (Windsor).

         

        Pierwszy z nich znakomicie nadaje się na co dzień, do pracy, zwłaszcza do koszuli z angielskim kołnierzykiem. Dodatkową zaletę tak wiązanego krawata stanowi optyczne wyszczuplenie twarzy. Z kolei bardziej oficjalny węzeł podwójny znakomicie wygląda z koszulą z szerokim włoskim kołnierzykiem. Wiążąc krawat nie wolno również zapomnieć o podstawowych zasadach
        dotyczących długości i formy węzła. Dolny róg krawata powinien znajdować się na wysokości sprzączki. I jest to jedyna dopuszczalna forma. Zazwyczaj nieelegancko prezentuje się też niedbały, niedociśnięty węzeł, zwany neapolitańskim.

        Wolność według Piaggio

        Będąc we Włoszech często można spotkać eleganckich menedżerów na skuterach. W miastach ten niewielki pojazd to znakomita alternatywa dla auta. Można nim szybko przecisnąć się przez korki i łatwo znaleźć miejsce do parkowania

        Najsłynniejszym producentem tej branży jest istniejąca od 1884 roku firma Piaggio. Założył ją Rinaldo Piaggio, który z sukcesem produkował także lokomotywy, wagony kolejowe, statki i samoloty. Po 1946 roku spółka skoncentrowała się na branży motoryzacyjnej, w której w szybko odniosła spektakularny sukces, m.in. dzięki kultowemu skuterowi Vespa. Jednym z przebojów rynkowych Piaggio jest Liberty, którego od momentu debiutu w 1997 roku sprzedano ponad 900 tys.

        Najnowszy model występuje (w zależności od silnika), w wersjach 50 i 125. Jego cechy charakterystyczne – rzecz jasna oprócz znakomitego włoskiego designu – to przednie światła w technologii LED i duże koła. Liberty jest dwuosobowy – z tyłu ma podnóżki dla pasażera. W skład podstawowego wyposażenia wchodzi elektrycznie otwierana przegroda pod siedzeniem oraz przyrządy analogowo-cyfrowe z wyświetlaczem LCD. Dla prawdziwych miłośników jednośladów bardzo ważna jest możliwość dopasowania pojazdu do własnych upodobań. Firma przygotowała dla nich bogaty pakiet stylowych akcesoriów, takich jak m.in. kufer, owiewka i szyba. Co więcej – skuter może być wyposażony w funkcję Bikefinder z systemem multimedialnym i nagłośnieniem.

        Należy też wspomnieć o nowej generacji silników Piaggio IGET. Ta chłodzona powietrzem wersja została wprowadzony po raz pierwszy właśnie w najnowszym Liberty. Jednostki napędowe charakteryzuje wysoka jakość i niezawodność połączeniu z niskim zużyciem paliwa i minimalną emisji szkodliwych substancji. Wkrótce zaczyna się wiosna, a pogodne dni to najlepszy czas, by wsiąść na skuter, zwłaszcza tak stylowy, jak nowe Liberty.

        Efekty ofensywy

        Ofensywa modeli Grupy Renault przynosi znakomite efekty. Grupa, w skład której wchodzi też Dacia, osiągnęła rekordowy wynik sprzedaży: w 2015 roku w Polsce sprzedała 41 433 nowych samochodów, o 3633 więcej niż rok wcześniej

        W przypadku marki Renault był to wzrost o 14,9 proc., a Dacii – o 1,3 proc. Udział obu marek w krajowym rynku wyniósł 10,13 proc. W skali globalnej to kolejny sukces najwybitniejszego managera branży motoryzacyjnej Carlosa Ghosna, który stoi na czele Aliansu Renault Nissan. Nie sposób też nie wspomnieć o designerze odpowiedzialnym za nową linię koncernu, Laurensie van den Ackerze. Świetne wyniki w Polsce to rodzaj premii za przemyślaną strategię sprzedażową, ale też stabilną politykę kadrową spółki.

        – Mam nadzieję, że nasze nowości – Talisman, Mégane, Espace i Kadjar oraz kolejne premiery, które wkrótce zaprezentujemy – przełożą się na jeszcze lepszy wynik Renault w tym roku – powiedział Grzegorz Zalewski, dyrektor generalny Terytorium East. Liderem sprzedaży pozostaje Clio, które znalazło 7467 nabywców. Na drugim miejscu znalazł się flagowy model Mégane – 3570 sztuk. W marcu tego roku pojawi się nowy Mégane. Bardzo dobry wynik osiągnął także Captur, który znalazł 2481 nowych właścicieli. Warto też odnotować kolejny rekord grupy – sprzedaż do firm w 2015 roku osiągnęła rekordowe 29 411 szt. aut osobowych i dostawczych.

        W przypadku marki Renault wzrost wyniósł 16,2 proc. w porównaniu z 2014 rokiem. Tym samym Renault znalazło się we flotowej pierwszej piątce. Co więcej, Renault zajmuje drugie miejsce na rynku samochodów dostawczych w Polsce, z udziałem 15,3 proc. Obie marki Grupy Renault mają 18,5 proc. udziału w polskim rynku samochodów dostawczych.

        Kubizm, kryształ, Kabaň…

        Škoda z „szarej myszki” w koncernie zmienia się w prawdziwego stylistycznego wampa. I coraz bardziej imponuje

        Czechy to nie tylko ojczyzna jednej z najstarszych i najbardziej utytułowanych marek samochodowych świata, ale też jeden z najprężniejszych ośrodków stylistycznych i artystycznych. Czescy kubiści stanowili niegdyś awangardę nawet w gronie najbardziej awangardowych artystów, czego owoce można podziwiać do dziś zarówno w architekturze wielu czeskich miast, jak i w najróżniejszych odmianach sztuki, w tym użytkowej. Na przykład, w słynnej na cały świat biżuterii ze szkła kryształowego strass, wytwarzanej przez kultową firmę „Bohemia”, która stosuje niepowtarzalne czeskie wzory krystalicznych form. Ale nie tylko „Bohemia” czy architekci i artyści sięgają po te wielkie czeskie tradycje. Swą specjalnością stylistyczną uczyniła je także Škoda. Dwa lata temu marka zaszokowała i zachwyciła świat motoryzacji zaprojektowanym przez natchnionego stylistę, szefa działu designu Škody, Jozefa Kabaňa, koncepcyjnym modelem VisionC, który błyskawicznie przekształcił się w seryjny model  – tak piękny i znakomity, że znalazł się w finałach najważniejszych konkursów na samochód roku na świecie. Potem był wspaniały prototyp nowego modelu Yeti, a dziś Škoda rzuca na kolana świat motoryzacji fenomenalnym prototypem VisionS.

        W nazwie VisionS litera „S” to odniesienie do akronimu SUV. Bo jest to koncepcja wielkiego samochodu właśnie tej klasy. Trudno się nim nie zachwycić – dzięki bowiem znakomitej inkorporacji kubistycznych motywów kryształu jest to samochód zarówno wielki, jak i subtelny; tchnie niepowstrzymaną siłą, a jest delikatny; jest masywny i ciężki, nawet stojąc nasuwa skojarzenia z szybkością i lekkością. Tak pięknego dużego SUV-a jeszcze nie było!

        Ważne Informacje

        Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

        Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

        AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

        Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

        Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

        Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

        Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

        Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

        Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

        Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

        Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...