.
Strona główna Blog Strona 397

Rozmowa z Adamem Purwinem, prezesem PKP CARGO

ROZMOWA Z ADAMEM PURWINEM, PREZESEM PKP CARGO

Jest pan jednym z wielu managerów wywodzących się z sektora finansowego. jak te doświadczenia przydają się panu na obecnym stanowisku? Jaka z tego płynie korzyść dla spółki?

– Rzeczywiście, choć z wykształcenia jestem prawnikiem, zaczynałem w sektorze finansowym. To po części przypadek – karierę zawodową rozpoczynałem w okresie przełomu, wraz z narodzi- nami sektora finansowego w Polsce. Tuż po studiach rozpocząłem pracę w banku i to było fascynujące doświadczenie. Wraz z całym wchodzącym wówczas na ten rynek pokoleniem miałem tam okazję poznać dojrzałą kulturę organizacyjną, profesjonalne podejście do biznesu. To była bardzo dobra szkoła i – co ważne – nie sprowadzająca się tylko do edukacji finansowej. W ramach instytucji finansowych pracowaliśmy z przedsiębiorcami i widzieliśmy, jak na przestrzeni lat zmieniają się polskie firmy. To nie była zatem tylko szkoła finansów, ale i szkoła biznesu.

– Bo w biznesie przede wszystkim trzeba liczyć pieniądze… 

– Osoby, które pracowały w instytucjach finansowych mają świadomość, jak ważne dla zarządzania firmą jest liczenie. Równie ważne jest jednak, by liczenie nie było wartością samą w sobie. Staram się tak dobierać współpracowników, by kompetencje ludzi z branży kolejowej zostały wzmocnione o wiedzę biznesową. Myślę, że sukcesem projektu PKP Cargo nigdy nie będzie taka zmiana tej organizacji, by zarządzali nią tylko finansiści. Ale uważam, że jesteśmy na dobrej drodze do stworzenia optymalnego miksu kompetencji, w którym wiedza techniczna jest uzupełniana o spojrzenie na biznes przez pryzmat liczb, pomiaru efektów i podejmowania decyzji w oparciu o rzetelne kalkulacje.

Do zapoznania się z resztą wywiadu z Adamem Purwinem zapraszamy do kwietniowego numeru Managera.

Straty biznesu z powodu nadużyć idą w setki tysięcy rocznie

    ManagerOnline

    Włamania, kradzieże, nadużycia. Tylko z powodu tych ostatnich polskie firmy tracą co roku miliony złotych. To efekt niedostatecznej ochrony biur i zakładów, a po części również wina samych pracowników.

    Jak wynika z raportu PwC „Ciemna strona mocy, czyli kto i jak oszukuje polskie firmy”, aż 44 proc. polskich przedsiębiorstw traci rocznie ponad 400 tys. zł z powodu nadużyć. Więcej niż co piąte z nich musiało sobie radzić ze stratami powyżej 4 mln zł.

    Największą plagą okazało się być:

    • sprzeniewierzenie aktywów (niemal 2/3 ogólnej liczby przypadków nadużyć),
    • nadużycia wynikające z cyberprzestępczości (32 proc.),
    • nadużycia przy zakupach i nadużycia księgowe (29 proc.).

    W ubiegłym roku doszło też do niemal 95 tys. przypadków kradzieży z włamaniem, których ofiarą również padają przedsiębiorcy. Kradzione są samochody, komputery, inny sprzęt elektroniczny, a nawet dokumenty. To stawia pytanie o metody zwiększania bezpieczeństwa mienia w rodzimych firmach. Co ciekawe, biznes musi się dobrze chronić nie tylko przed zagrożeniami z zewnątrz, ale także z wewnątrz.

    Nadużycia dotykają handlu
    Jak pokazał raport „The Global Retail Theft Barometr”, opublikowany przez Checkpoint, za 33 proc. tzw. strat nieznanych w polskich obiektach handlowych odpowiedzialni są pracownicy. Kim są? Statystyka pokazuje, że to osoby z 3- lub 5-letnim stażem, a w 20 proc. przypadków są one przedstawicielami kadry kierowniczej. Jak wskazują eksperci nieuczciwymi pracownikami kierują różne motywacje. Od chęci zemsty na pracodawcy po zwykły brak świadomości, że dane działanie jest niezgodne z prawem i etyką pracowniczą.

    Jak podnieść bezpieczeństwo?
    Co w takim razie robią pracodawcy, by zabezpieczyć się na wypadek wspomnianych zdarzeń? Najpopularniejszą metodą obrony przed zjawiskiem nadużyć i kradzieży pozostają klasyczne systemy monitoringu. Coraz częściej z pomocą przedsiębiorcom przychodzą nowe technologie. W największych przedsiębiorstwach wykorzystuje się np. elektroniczne systemy kontroli dostępu, które regulują ruch w budynku, pozwalają kontrolować kto i dokąd może wejść. Firmy zaczynają też stawiać na prostsze w użyciu, ale równie innowacyjne rozwiązania, jak kompaktowe rejestratory wideo, którymi zarządza się z poziomu telefonu.

    Rośnie e-zagrożenie
    Przedsiębiorcy muszą jednak pamiętać, że zagrożenia istnieją nie tylko w świecie rzeczywistym, ale również w wirtualnym – to cyberprzestępczość, której dotyczy co trzeci przypadek nadużyć. Szacuje się, że z tego powodu w 2015 roku co najmniej 5 proc. przedsiębiorstw straciło przynajmniej 1 mln złotych. Na szczęście regularnie rośnie świadomość tego typu zagrożenia – firmy wydają już 10 proc. budżetu na bezpieczeństwo informacji. W połączeniu z coraz sprawniejszym wykorzystywaniem nowoczesnych technologii, istnieje szansa na sukcesywne ograniczanie finansowych strat.
    Źródło: Yi Home

    VIII Konferencja Sieci Przedsiębiorczych Kobiet

      VIII Konferencja Sieci Przedsiębiorczych Kobiet – 19 maja, Warszawa, Centrum Konferencyjne Muranów w Muzeum Polin

      Jak odnaleźć się w świecie, w którym jedyną stałą wydaje się zmiana?  Jak zacząć postrzegać punkty zwrotne jako szanse na rozwój, a nie problem?

      Kolejną konferencję Sieci Przedsiębiorczych Kobiet organizujemy pod hasłem „Be the change” i poświęcamy tematowi zmiany.  

      Dlaczego temat zmiany? Jest to niejako paradygmat kobiet z Sieci Przedsiębiorczych Kobiet: coś zaczynają, myślą nad jakąś zmianą, która na ogół jest negatywnie przyjmowana. Trzeba ją zatem oswoić. Zmiana jest także symbolem brania losu w swoje ręce. Opierając się zmianom, tracimy energię. A gdyby tak stać się zmianą?  Podczas wykładów i warsztatów prelegenci i praktycy biznesu podpowiedzą, jak czerpać ze zmieniającej się rzeczywistości i budować przewagę konkurencyjną dzięki elastyczności. Inspirujące kobiety podzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Opowiedzą o punktach zwrotnych, które – często w nieoczekiwany sposób – odmieniły ich życie i pracę.   

      Konferencja to jak zwykle okazja do spotkania. W ostatniej wzięło udział ponad 550 kobiet. 

      Weź swój los w swoje ręce. Bądź zmianą. Be the change.

      Europejski rynek logistyczny dynamicznie rośnie

        ManagerOnline

        Według najnowszego raportu Cushman & Wakefield, w 2015 r. odnotowano dalszy wzrost na europejskim rynku powierzchni przemysłowych zarówno pod względem liczby najemców, jak i wysokości inwestycji.

        Aktywność najemców powierzchni przemysłowych i logistycznych sięgnęła 18 mln m kw., co stanowi rekordowo wysoką wartość oraz wzrost o 7 proc. w stosunku do roku 2014. Najemcy byli najbardziej aktywni w Niemczech, gdzie wolumen transakcji najmu wyniósł 6 mln m kw., o 17 proc. więcej niż przed rokiem. W 2015 r. prosperował również region CEE – wynajęto tu 4,7 mln m kw. Polska, z popytem na poziomie 2,5 mln m kw., rywalizuje obecnie z Francją i Wielką Brytanią o drugie miejsce w rankingu aktywności najemców.

        Mimo wzrostu ryzyka geopolitycznego, perspektywa na resztę roku 2016 pozostaje pozytywna. Niezadowalające wyniki sektora produkcyjnego na koniec 2015 r. zostały zrównoważone przez silny popyt ze strony europejskich konsumentów.

        – Na wielu rynkach europejskich coraz wyraźniej widać rosnącą dysproporcję między popytem a podażą. W obliczu niedostatecznej podaży firmy handlowe i przemysłowe zmieniają strategię i coraz częściej decydują się na budynki typu built-to-suit – mówi autorka raportu Magali Marton, Head of EMEA Research.

        Coraz większa nierównowaga między słabą podażą i silnym popytem skutkuje presją na podwyżki stawek czynszu w regionie. Cushman & Wakefield spodziewa się średniego wzrostu czynszów w Europie o 1,5 proc. rocznie przez najbliższe pięć lat. Na rynkach peryferyjnych, najbardziej dotkniętych kryzysem, oczekiwane są największe wzrosty.

        – Przewidujemy, że do 2020 r. czynsze za najlepsze powierzchnie w Europie będą rosły w średnim tempie 1,6 proc. rocznie, znacznie szybciej niż w przypadku powierzchni biurowych czy handlowych. Największych wzrostów oczekujemy w Dublinie, na poziomie nawet 5,3 proc. rocznie przez najbliższe pięć lat. Czynsze na brytyjskim rynku powierzchni logistycznych, który nie ucierpiał tak mocno w czasie kryzysu, utrzymają się na wysokim poziomie, zwłaszcza w miastach regionalnych, takich jak Birmingham czy Leeds – uważa Rob Hall, Senior Director, Industrial and Logistics EMEA.

        W 2015 r. na europejskim rynku inwestycji w powierzchnie przemysłowe zainwestowano 21 mld euro. To bardzo dobry wynik, zbliżony do rekordowych 22 mld euro z 2014 r. Na rynku nadal dominują lokalni gracze. Już od kilku lat stabilnie rośnie jednak udział inwestycji transgranicznych, a szczególną aktywnością w dużych transakcjach wykazują się inwestorzy z Azji.

        – Inwestorzy wciąż poszukują możliwości inwestycyjnych w Europie, a nieruchomości przemysłowe pozostają bardzo atrakcyjną klasą aktywów. Na rynek wchodzi coraz więcej graczy z różnych krajów, więc spodziewamy się dalszego prężnego rozwoju sektora w roku 2016, zwłaszcza w obliczu planowanych dużych transakcji portfelowych – mówi Mark Webster, Partner, Head of Industrial and Logistics EMEA.

        – Po rekordowym pod względem wolumenu transakcji najmu roku 2015, również w tym roku region CEE utrzyma pozytywną dynamikę rozwoju. Ważną rolę w rozwoju rynku powierzchni przemysłowych i logistycznych odgrywa popyt ze strony najemców z sektora logistycznego, motoryzacyjnego i e-handlu. Całkowite zasoby powierzchni w Polsce przekraczają 10 mln m kw. Już teraz cieszymy się pozycją lidera regionu CEE nie tylko pod względem dostępnych zasobów, lecz także ilości powierzchni wynajmowanej oraz nowo budowanej, a wskaźniki te będą rosnąć. W innych krajach regionu, takich jak sąsiednie Czechy i Słowacja czy Węgry i Rumunia, również odnotowano wzrost aktywności najemców, deweloperów i inwestorów. Pozytywna perspektywa rozwoju przyciąga do tej części Europy największych producentów z całego świata – mówi Tom Listowski, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Polsce oraz Relacji z Klientami Korporacyjnymi na Europę Środkowo-Wschodnią firmy Cushman & Wakefield.

        Wysoka poprzeczka

          Igor Wasilewski, prezes Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociagów Naftowych „Przyjaźń”, o aktualizacji strategii spółki, celach, jakie stawia sobie i współpracownikom oraz o tym, że nowe wyzwania są ważniejsze od stabilizacji

          Zrezygnował Pan ze świetnej posady w zagranicznej firmie i przeszedł do spółki należącej do Skarbu Państwa…

          O to pyta mnie wiele osób. Odpowiedź jest prosta: lubię nowe wyzwania. To mnie inspiruje, wyzwala kreatywność. Kierując Gdańskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej osiągnąłem sukces, ale po raz kolejny stwierdziłem, że osiągnąłem cele, które mi wcześniej postawiono i zaczyna wdawać się rutyna… Moi niemieccy szefowie nie mogli uwierzyć, gdy złożyłem rezygnację, przecież nie mogłem narzekać na warunki kontraktu, ani na brak perspektyw. Zmiany, jakie zaszły w GPEC, najlepiej ilustrują liczby – w czasie, gdy byłem w zarządzie, zysk netto wzrósł z prawie 10 mln do ponad 50 mln złotych. Warto wspomnieć, że 15 proc. udziałów w GPEC ma samorząd gdański i taki zastrzyk gotówki to dla niego ważna sprawa. Jako mieszkaniec Trójmiasta przez ostatnie pięć lat cieszę się, iż miałem w tym swój udział.

          Co, Pana zdaniem, charakteryzuje sprawnego managera?

          Umiejętność słuchania innych, zarówno guru biznesu, jak i współpracowników. Ważne jest też szukanie inspiracji w innych branżach – w moim przypadku to logistyka, infrastruktura czy elektroenergetyka. Nie lubię powtarzać banalnych prawd, ale nie można sprawnie zarządzać nie dysponując zaangażowanym zespołem, który podziela te same wartości. W firmach, którymi wcześniej kierowałem, jak i obecnie w PERN, ustalam trzy zasady. Po pierwsze, decyzje podejmuję bazując na prawdziwych i pełnych informacjach; po drugie, rozumiem, że pracownicy popełniają błędy, ale muszą z nich wyciągać wnioski, aby ich nie powtarzać; i wreszcie po trzecie, firma działa jako jeden organizm. Mówiąc obrazowo: głowa nie jest ważniejsza od serca i na odwrót.

          Czy zarządzanie można mieć we krwi?

          Moja odpowiedź zabrzmi zabawnie: można, ale trzeba się tego też nauczyć. Już w podstawówce byłem przewodniczącym klasy, bo koledzy w naturalny sposób wystawiali mnie do załatwiania trudnych spraw. Chodziłem do szkoły sportowej, która jak żadna inna uczyła samodyscypliny. Bez systematycznych treningów nie mogliśmy nawet myśleć o sukcesach. Marzyłem wtedy, że zostanę tenisistą lub szermierzem. Kiedy jednak przyszedł czas na wybór szkoły średniej – zmieniłem plany i chciałem zostać lekarzem. Stąd wybór klasy o profilu biologiczno-chemicznym. To dużo mnie nauczyło – jako szef w większości kobiecej klasy musiałem godzić różne, czasami skonfliktowane grupy. Potem był kolejny zwrot i decyzja o zdawaniu egzaminów na Politechnikę Warszawską. Podczas studiów na Wydziale Inżynierii Środowiska ograniczyłem swoją aktywność społeczną, ponieważ zostałem… pomocnikiem majstra. Razem z ojcem podjęliśmy się budowy sposobem gospodarczym domu, w którym mieszkam do dzisiaj.

          Gdzie trafił Pan po studiach?

          Ustawiłem sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Postanowiłem nostryfikować dyplom w USA, gdzie wyjechałem w 1992 roku. Zamieszkałem w Chicago. Żeby zdobyć pieniądze na studia wieczorami sprzątałem biura, a w ciągu dnia przez 8 godzin uczyłem się angielskiego w szkole dla cudzoziemców – absolwentów wyższych uczelni. W mojej grupie było tylko dwoje Europejczyków – ja i Litwinka. Kontakty ze studentami z Azji, Afryki i Ameryki Południowej pomogły mi poznać zrozumieć wiele zagadnień, o których w naszej części świata niewiele wiemy. Dzięki koledze z Wenezueli zrozumiałem na przykład kontekst historyczno-kulturowy arcydzieła Márqueza „100 lat samotności”. Kończąc chicagowską szkołę udało mi się zdobyć wystarczającą liczbę punktów, by dostać się na tamtejszą politechnikę. Stało się jednak inaczej – ze względów rodzinnych wróciłem do kraju.

           

          Nie żałował Pan tej decyzji?

          Znajomi mówili mi wtedy: chyba zwariowałeś, mogłeś uzyskać amerykański dyplom i podjąć świetnie płatną pracę. Pewnie było w tym sporo racji, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy uważam, że dobrze się stało. Wróciłem na czas wielkich przemian w Polsce, dzięki czemu zdobyłem doświadczenia, o jakich nie mógłbym marzyć wspinając się na kolejne szczeble kariery w USA.

          Wróćmy więc do pytania o Pańską pierwszą posadę.

          Przez przypadek, dzięki koledze ze studiów, trafiłem na rozmowę kwalifikacyjną do PGNiG. I tak, wcale tego nie planując, zostałem młodszym referentem. W nowej pracy przydała mi się znajomość angielskiego i umiejętność obsługi komputera – wtedy jeszcze nie tak powszechna, jak dziś. Wyniosłem ją z domu, bo rodzice byli informatykami. W dziale planowania rozwoju pracowałem nad przebiegiem gazociągów. Kiedy zadałem szefowi pytanie, kiedy ta inwestycja się zwróci, odpowiedział: zajmij się tym i policz. W konsekwencji zainteresowałem się metodologią UNIDO planowania opłacalności projektów inwestycyjnych, która w 1996 roku stanowiła totalną nowość. Wprowadzenie jej do firmy zaowocowało moim awansem na stanowisko szefa Działu Ekonomiki Rozwoju. Wtedy też postanowiłem podjąć studia MBA University of Illinois, które sam częściowo finansowałem. Była to dobra inwestycja, zwłaszcza dzięki zajęciom prowadzonym przez specjalistów z USA. Na koniec, wspólnie z zespołem, przygotowałem projekt „Zarządzanie zmianą w PGNiG”. Po zapoznaniu się z tą pracą prof. Krzysztof Obłój powiedział: teraz szefowie muszą pana awansować albo zwolnić. Stało się jednak inaczej. Projekt musiał „dojrzeć” i dopiero po zmianie zarządu nowy prezes wezwał mnie i wskazując na 400-stronicowy projekt stwierdził: proszę go wprowadzić w życie. Zaskoczył mnie, gdyż mój kontrakt właśnie się kończył i planowałem zmianę pracy. Mając 33 lata zostałem zastępcą dyrektora ds. dystrybucji gazu w całej Polsce.

          W takiej firmie, jak PGNiG, niełatwo wprowadzać głębokie reformy.

          Musiałem przekonać do nich 23 dyrektorów zakładów gazowniczych, managerów znacznie bardziej doświadczonych i starszych ode mnie. Po pierwszym spotkaniu sześciu z nich poszło do prezesa z ultimatum: albo on, albo my. Po 1,5 roku ci sami dyrektorzy szczerze podziękowali mi za rozwiązania, które przyniosły dobre efekty dla firmy. Wkrótce nastąpił zaskakujący zwrot w mojej karierze w PGNiG. Szef wysłał mnie na 5 dni do ośrodka wypoczynkowego w Jadwisinie, gdzie miałem przygotować strategię marketingową spółki. Najwyraźniej poradziłem sobie z tym, ponieważ wygrałem konkurs na stanowisko dyrektora Biura Marketingu. Moje założenie, że w ciągu roku możemy sprzedać 1 mld m3 gazu więcej sprawdziły się w 100 procentach. Jednym z ciekawszych wyzwań natury zarządczej w PGNiG było przygotowanie się do zmian, jakie pociągała za sobą historyczna już data kalendarzowa 1 stycznia 2000 roku i związane z nią zagrożenie „pluskwą milenijną”. Noc sylwestrową spędziłem wtedy z żoną w biurze, z którego wyszliśmy dopiero po upewnieniu się, że wszystkie systemy komputerowe działają bez zarzutu. Mimo kolejnych zmian zarządów pozostałem na stanowisku dyrektorskim do 2004 roku, gdy ze względów rodzinnych zmuszony byłem wziąć dłuższy urlop. Po powrocie poprosiłem o zgodę na przejście do tworzonego właśnie operatora gazociągów przesyłowych, spółki-córki PGNiG.

          Zapewne czekało tam na Pana kolejne niełatwe wyzwanie.

          W Gaz-Systemie zostałem zastępcą dyrektora handlowego, a w związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej i wprowadzeniem nowej dyrektywy gazowej wraz z zespołem opracowaliśmy pierwszą umowę przesyłową w tej części Europy. Niezbędne okazało się szybkie wprowadzenie sprawnego systemu rozliczeń dla kilku tysięcy punktów rozliczeniowych, który z pomocą firmy zewnętrznej powstał zaledwie w trzy miesiące. Nieco później, w 2006 roku, Gaz-System ogłosił konkurs na wiceprezesa ds. rozwoju. Złożyłem CV, w kuluarach mówiono, że mam największe szanse, ale konkurs został unieważniony. W kolejnym konkursie też wystartowałem, ale już na stanowisko prezesa. I tym razem wygrałem. Przez trzy lata udało mi się rozwinąć działalność spółki, która zwiększyła zatrudnienie z 200 do blisko 2000 osób i wypracowywała 350 mln złotych zysku rocznie.

           

          Zarządzanie taką firmą łączy się nieodwołalnie z różnymi zagrożeniami i kryzysami.

          Najpoważniejszy z nich związany był z zakręceniem przez Rosję kurka z gazem 1 stycznia 2009 roku. Nikt nie umiał przewidzieć, jakie mogą być tego konsekwencje. Musieliśmy przejść na ręczne sterowanie przesyłem gazu w całym kraju. Zbyt niskie ciśnienie gazu oznaczało zagrożenie wybuchami. Nie mogliśmy też zaprzestać dostaw do niektórych zakładów, jak np. hut szkła, dla których zatrzymanie produkcji oznaczałoby zniszczenie linii produkcyjnych. Na szczęście, po tygodniu wszystko wróciło do normy. Dramatyczny przebieg miała też awaria gazociągu nad Wartą w Wielkopolsce. Traktorzysta bronując pole uszkodził zawór i powstało realne zagrożenie katastrofą na wielką skalę. Natychmiast zarządziliśmy ewakuację w promieniu kilku kilometrów. Na wykonanie tzw. obejścia potrzebowaliśmy około 8 godzin. Dziś wspominam to z ulgą, ale wtedy to był najdłuższy spacer w życiu dla mojego psa, który towarzyszył mi, gdy koordynowałem wielogodzinną akcję. Następnego dnia zostałem wezwany do ministerstwa, ponieważ media roztaczały czarne scenariusze. Mogłem powiedzieć tylko jedno: na szczęście to już nieaktualne wiadomości…

          Sukcesy na stanowisku prezesa Gaz-Systemu zaowocowały…

          …powołaniem na kolejną trzyletnią kadencję i… odwołaniem w następnym tygodniu. Pomyślałem wtedy: szkoda, ale nie mogę mieć pretensji, jestem tylko  wynajmowanym managerem. Korzystając z wcześniejszych doświadczeń, zacząłem realizować projekt informatyczny dla Polskich Sieci Energetycznych. Któregoś dnia zadzwonił do mnie młody przedstawiciel firmy headhunterskiej, ale podczas rozmowy dowiedziałem się, że mając 44 lata jestem już w zbyt zaawansowanym wieku na stanowisko prezesa w nowej firmie. Jakiś czas później odebrałem telefon od szefa tej samej agencji. Po trzech spotkaniach okazało się, że od początku chodzi o tę samą firmę – Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Moje CV spodobało się właścicielom spółki i to oni podjęli decyzję o nawiązaniu ze mną kontaktu. Kierowanie GPEC okazało się fascynującym wyzwaniem. Co ciekawe, w zarządzie tej prywatnej i w większości niemieckiej firmy znalazłem się razem z Anglikiem, Adamem Stanyerem.

          Kiedy przedstawialiśmy projekty zmian większość managerów patrzyła na nas z niedowierzaniem. Zdecydowaliśmy się wtedy na rewolucję organizacyjną, kulturową i informatyczną. Dziś jest to zupełnie inna firma niż pięć lat temu. W 2015 roku „Computerworld” docenił wdrożenie mobilnej pracy brygad monterskich w terenie wspomaganej obiegiem dokumentacji w całej firmie. Wszystko, co dotychczas notowano na papierze, trafia teraz do komputerów. Teraz prace są planowane, przygotowywane i realizowane z wykorzystaniem narzędzi informatycznych. Każda czynność podejmowana przez pracowników jest szybko widoczna w systemie. Ekipy serwisowe wyposażono w smartfony z dedykowanym oprogramowaniem, które dostarcza wiedzy o każdym elemencie infrastruktury. Mimo wcześniejszych obaw, system sprawdził się w praktyce i zyskał uznanie nawet zachowawczych pracowników. Rewolucja nie ominęła również managerów: zmniejszyliśmy liczbę dyrektorów/prezesów z 14 do 7. Wyznaczyliśmy im też nowe zadania, często podejmując tak niestandardowe działania, jak zamiana ról między panem dyrektorem technicznym i panią dyrektor handlową.

          Na czym koncentruje się Pan obecnie w PERN?

          Wbrew temu, co można by wywnioskować z medialnych informacji, ważny jest nie sam rozruch technologiczny naszego nowego terminalu naftowego w Gdańsku, co jego przyszłe wykorzystanie. W związku z tym musimy zaktualizować strategię spółki, dostosowując ją do zmian zachodzących na światowych rynkach ropy związanych z rewolucją łupkową, zwiększoną podażą ropy, zmianami kierunków dostaw, wzrostem zapotrzebowania na magazynowanie i – co może najważniejsze – sytuacją naszego kraju i regionu, czyli zapewnieniem bezpieczeństwa dostaw. W każdej z tych dziedzin sytuacja zmieniła się radykalnie w ciągu ostatnich lat, a – zdaniem wielu analityków – to dopiero początek rewolucji, która nas czeka. Aktualizując strategię chcemy wprowadzić mechanizmy, które pozwolą na zwiększenie elastyczności, efektywności i optymalizację funkcjonowania PERN oraz podmiotów z Grupy Kapitałowej PERN, co jest niezbędne dla zachowania konkurencyjności firmy. Bez wątpienia czekają nas niezwykle poważne wyzwania, w tym przede wszystkim realizowane i planowane inwestycje, strategiczne dla zachowania bezpieczeństwa energetycznego kraju.

          Co lubi Igor Wasilewski?

          Ubrania polskie marki: Bytom, Wólczanka, Próchnik

          Wypoczynek nigdy nie wraca w to samo miejsce, z wyjątkiem rodzinnych zimowych wyjazdów na narty w Alpy. Najciekawszy wyjazd – Meksyk z okazji 20. rocznicy ślubu. Planuje podróże do Portugalii oraz Skandynawii, gdzie pracował w czasie wakacji podczas studiów

          Kuchnia japońska, z żoną i dwójką dzieci najchętniej wybiera restauracje sushi

          Hobby biega maratony, planuje triathlon. Czyta i słucha dużo książek o zarządzaniu szukając inspiracji. Lubi prace stolarskie – wiele lat temu sprzedał Fiata 126p żeby kupić obrabiarkę do drewna.

          Jego ulubiona maksyma to „Ad aspera ad astra”, czyli „Przez ciernie do gwiazd”

          Leasing napędza małe i średnie firmy

             

            W połowie ubiegłego roku polska branża leasingowa pod względem wartości transakcji stała się szóstym rynkiem w Europie, dołączając do grona największych graczy. W 2015 roku dynamika wzrostu osiągnęła 16,3 proc., a cały rok zamknął się transakcjami na poziomie 50 mld złotych

            Od 2009 roku, kiedy po silnych wzrostach w okresie hossy gospodarczej nastąpił spadek (23 mld zł po ponad 33 mld zł rok wcześniej), wartość rynku leasingu w Polsce nieustannie rośnie. Największy udział w finansowaniu leasingiem ma transport lekki (pojazdy osobowe, dostawcze i ciężarowe do 3,5 tony) wraz z transportem ciężkim.

            – W ubiegłym roku oddano do użytkowania ponad 153 tys. aut osobowych o wartości 15,2 mld złotych, co oznacza wzrost o 36,7 proc. w porównaniu do roku 2014. Transakcje dotyczące pojazdów osobowych stanowiły 31,4 proc. rynku leasingu ruchomości. Segment rósł głównie dzięki pojazdom osobowym, co wynikało z korzystnych przepisów dla leasingu aut premium – komentuje Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu.

            Rekordowe wyniki

            Tuż za transportem, także z pokaźnym wynikiem uplasowały się segmenty maszyn i urządzeń oraz IT. To transakcje warte kilkanaście miliardów złotych.Wynika to głównie z wysokiego wykorzystania zdolności produkcyjnych w firmach, stabilnego rozwoju gospodarki i wciąż wysokiego popytu inwestycyjnego w rolnictwie. Silne odbicie nastąpiło też w finansowaniu nieruchomości, niszowym elemencie leasingu: dynamika była tu nawet trzycyfrowa.

            – Analizy przygotowane przez ZPL na koniec 2015 roku wykazały wzrost całego rynku leasingu na poziomie 16,3 proc. i łączną wartość nowych transakcji w wysokości 49,8 mld złotych – informuje Andrzej Sugajski. Bardzo dobrymi wynikami mogą pochwalićsię również same spółki leasingowe. Ewa Łuniewska, prezes ING Lease, podkreśla, że leasing stał się jednym z podstawowych źródeł finansowania inwestycji przez polskie firmy. Dodaje, że właściwie w każdym segmencie rynku można zaobserwować wzrost wartości aktywów oddanych w leasing, a segment pojazdów jest właściwie zarezerwowany do takiego finansowania.

            – Polskie firmy, także te mniejsze, coraz świadomiej wybierają źródło finansowania inwestycji w środki trwałei widząc korzyści płynące z leasingu,  choćby podatkowe, pytają o leasing już nie tylko samochodów, ale również mniej standardowych przedmiotów, jak wyposażenie czy nietypowe urządzenia – przekonuje Ewa Łuniewska. Rekordowy rok pod względem wartości sfinansowanych środków trwałych zanotowały także spółki leasingowe BZ WBK. Na wyniki szczególnie wpłynęły kategorie maszyn i urządzeń oraz pojazdów.

            – Z naszej perspektywy to właśnie te dwie kategorie cieszyły się w ubiegłym roku zdecydowanie największym zainteresowaniem wśród klientów – mówi Tomasz Sudaj, dyrektor zarządzający ds. strategii rynkowej w BZ WBK Leasing. Na znaczenie transportu drogowego, czyli od pojazdów poniżej 3,5 tony po transport ciężki (m.in. autobusów) zwraca uwagę Cezary Raczyński, wiceprezes mLeasing.

            – To segment, który zatrudnia blisko milion osób i wytwarza ok. 10 proc. PKB – wylicza. Jego zdaniem, wart podkreślenia jest też 17-procentowy wzrost finansowania przez spółkę maszyn i urządzeń w branży tworzyw sztucznych, obróbki metalu oraz urządzeń medycznych. – Mam nadzieję, że w roku 2016 pozytywne trendy nie wyhamują i za rok znów pochwalimy się podobną dynamiką wartości sfinansowanych aktywów – komentuje Cezary Raczyński.

            Coraz więcej samochodów

            Najszybciej rośnie segment transportu lekkiego, a w jego ramach wynajem długoterminowy.

            – W 2015 roku ten rynek urósł w rekordowym na przestrzeni ostatnich kilku lat tempie – aż o 16,6 proc., czyli na prawie 21 tys. pojazdów. Dla porównania, rok wcześniej wzrost ten wyniósł nieco ponad 10 proc. – twierdzi Michał Jankowski, dyrektor Biura Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP). – Biorąc pod uwagę obecny wolumen rynku, dynamika wzrostu jest imponująca. W 2015 roku w Polsce już co piąte nowe auto osobowe kupowane przez firmy znajdowało się w wynajmie długoterminowym – dodaje. Największą popularnością cieszy się usługa Full Service Leasingu (ponad 70 proc. wynajmowanych aut). Obok wynajmu długoterminowego nabywcy mogą skorzystać z kredytu i leasingu finansowego.

            – Na ten pierwszy składa się finansowanie pojazdu w formie leasingu operacyjnego oraz szereg dodatkowych usług, jak obsługa  serwisowa, zarządzanie oponami, ubezpieczenie czy Assistance – mówi Artur Sulewski, ekspert PZWLP i dyrektor handlowy LeasePlan Polska. Przed decyzją o finansowaniu floty przede wszystkim należy ocenić własne potrzeby i przeprowadzić analizę kosztową. – Z doświadczenia Lease- Plan Fleet Management wynika, że pod tym względem najkorzystniej wypada wynajem długoterminowy i klienci, którzy raz skorzystali z tego rozwiązania pozostają mu wierni – podkreśla Sulewski. Bo ma ono wiele zalet: flota nie wchodzi do środków trwałych, raty zalicza się do kosztów, a dodatkowo są one niższe jako różnica między ceną zakupu a wartością wykupu. Floty są młode, a sprawy serwisu, wymiany opon i ubezpieczeń bierze na siebie leasingodawca. Z tego względu coraz więcej jest chętnych na usługi CFM (Car Fleet Management – zarządzania flotą).

            – Jeszcze kilka lat temu kierowane były głównie do korporacji międzynarodowych. Dziś oferty dostawców usług CFM w coraz większym stopniu spełniają oczekiwania lokalnych firm, nawet jeśli ich flota liczy kilka czy kilkanaście aut. Wynajem długoi średnioterminowy cieszą się coraz większą popularnością głównie ze względu na minimalizację kosztów nabycia i obsługi pojazdów służbowych oraz wygodę użytkowania auta – komentuje dyrektor Lease- Plan Polska.

            Finansowanie dla każdego

            Oprócz samochodów przedsiębiorcy potrzebują urządzeń, maszyn, sprzętu IT i oprogramowania.

            – Leasing IT zapewnia dostępność nowoczesnego sprzętu komputerowego bez konieczności jednorazowego wydatkowania na ten cel dużych kwot– tłumaczy Ewa Łuniewska. Oferta obejmuje zarówno kilka zestawów komputerowych dla niewielkich firm, jak i zaawansowane rozwiązania (np. wyposażenie serwerowni) dla dużych korporacji. Są też oferty dla przedstawicieli wolnych zawodów, jak lekarzy, prawników, architektów, geodetów, biegłych rewidentów i doradców podatkowych. Korzystając z leasingu mogą sfinansować wyposażenie biura czy gabinetu. Zwykle w takich przypadkach stosuje się uproszczone procedury, nawet bez konieczności przedstawiania dokumentów finansowych.

            – Nasza oferta to minimum formalności, decyzja w ciągu doby i bezpieczeństwo transakcji – podkreśla Ewa Łuniewska. Im lepiej rozwija się gospodarka, tym większa jest potrzeba finansowania maszyn i urządzeń dla praktycznie wszystkich branż. – I to w każdej skali: od osób prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, przez segment małych i średnich przedsiębiorstw, aż po największe korporacje. Nie zapominamy również o bardzo ważnym, z naszej perspektywy, przedsiębiorcy rolnym – przekonuje Tomasz Sudaj. Maszyny i urządzenia to ponad 50 proc. sfinansowanych w 2015 roku przez spółki BZ WBK przedmiotów, wykorzystywanych przez wiele branż, m.in. budownictwo, rolnictwo, medycynę, gastronomię, poligrafię.

            Nieruchomości także w górę

            Osobną kategorią jest leasing nieruchomości. To nisza z udziałem w rynku leasingu na poziomie 3 proc. (w 2015 r.). W ostatnich latach ten segment rozwijał się wolniej niż rynek, ale w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy ubiegłego roku doszło do silnego odbicia, z kilkudziesięcioprocentowymi wzrostami. Wprawdzie IV kwartał był już nieco gorszy, ale w sumie cały rok zamknął się wzrostem 14,5 proc.

            – Udział finansowania nieruchomości w Polsce jest znacznie mniejszy niż w krajach Europy Zachodniej, ale też segment ten podlega wielu ograniczeniom i jest wrażliwy na wahania koniunktury. Jego specyfiką są transakcje długoterminowe (często 10-letnie), ryzyko oparte w dużej mierze na kondycji rynku nieruchomości, a wartości transakcji istotnie większe od średniej dla rynku ruchomości – wyjaśnia Ewa Łuniewska. Większe zainteresowanie finansowaniem nieruchomości to efekt dobrej koniunktury na rynku nieruchomości komercyjnych.

            – Finansowane mogą być zarówno typowe nieruchomości generujące przychód z najmu, a więc biura, obiekty handlowe czy magazynowe, jak też nieruchomości wykorzystywane na potrzeby własne, jak siedziby firm, hale magazynowe i produkcyjne. Kolejną kategorią są lokale użytkowe, które przy niskich obecnie stopach procentowych stanowią alternatywną formę lokowania kapitału. Lokale takie są wynajmowane podmiotom trzecim na działalność handlową czy usługową – mówi Cezary Raczyński. Zwykle minimalne wartości transakcji to 1,5 mln złotych dla lokali użytkowych i 3 mln złotych dla samodzielnych, wolno stojących budynków.

            – Rynek leasingu nieruchomości w Polsce jest wciąż relatywnie mały, jednak stabilnie się rozwija. Jeżeli tylko utrzyma się koniunktura inwestycyjna w nieruchomościach, widzimy dobre perspektywy dla tego typu finansowania – podsumowuje wiceprezes mLeasing.

             

            Szóste miejsce w Europie

            W ubiegłym roku polska branża leasingowa awansowała na szóste miejsce w Europie, dołączając do rynkowej elity, którą tworzą Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy i Szwecja. W pierwszej połowie roku na tę grupę państw przypadało ok. 72 proc. wartości inwestycji sfinansowanych przez europejski sektor leasingowy. W Europie klienci firm leasingowych to w ponad 70 proc. przedsiębiorstwa, ale już ćwierć rynku stanowią konsumenci. W niewielkim stopniu z leasingu korzysta sektor publiczny (ok. 3 proc.). U nas finansuje się głównie działalność przedsiębiorstw.

            – Z naszych szacunków wynika, że z usług leasingowych w Polsce korzysta około pół miliona firm, głównie z sektora MŚP. Podobnie jak w Europie, dominują samochody do 3,5 tony, aczkolwiek tam z dużo większym, prawie 50-procentowym udziałem w rynku. Udział leasingu w finansowaniu inwestycji w Polsce był w 2014 roku zbliżony do średniej europejskiej – tłumaczy Andrzej Sugajski. Branża ma się świetnie, ale na jej kondycję może pośrednio wpłynąć podatek bankowy.

            – Firmy leasingowe muszą się liczyć z możliwością wzrostu kosztów kredytów, z których korzystają finansując zakupy przedmiotów leasingu. Siłą rzeczy może to mieć także negatywny wpływ na wysokość rat leasingowych – wyjaśnia dyrektor generalny ZPL. Wprowadzenie podatku może w pierwszej kolejności odbić się na wzroście kosztów kredytów dla firm z sektora MMŚP.

            – Dla firm z tego sektora leasing, z uwagi na uproszczone procedury i minimalne oczekiwania dotyczące zabezpieczenia transakcji, jest często jedyną dostępną formą finansowania inwestycji – uważa Andrzej Sugajski. Przyszłość w jasnych barwach Branża widzi w tym roku równie dobre perspektywy, jak w poprzednim.

            – Rok 2016 to przede wszystkim uwolnienie środków z nowej perspektywy unijnej na lata 2014-2020, ze szczególnym uwzględnieniem inwestycji w sektorze rolnym i branży budowlanej. Zakładamy duży optymizm na rynku maszyn i urządzeń budowlanych, co może przynieść nawet kilkunastoprocentowy wzrost wartości sfinansowanych aktywów w tym sektorze – mówi Tomasz Sudaj. Motorem napędzającym wzrost inwestycji będą również kolejne nakłady w energetykę, transport kolejowy oraz w budownictwo drogowe. Tempo wzrostu PKB powinno się utrzymać w granicach 3-3,5 proc., można też liczyć na dalsze ożywienie popytu zagranicznego na polskie towary, któremu sprzyja wzrost gospodarczy w strefie euro i osłabienie kursu złotego.

            – Analitycy wskazują, iż tylko w styczniu poziom wzrostu eksportu w euro może wynieść nawet 15,2 proc., licząc rok do roku – dodaje dyrektor z BZ WBK Leasing. Prezes Ewa Łuniewska podkreśla z kolei rolę obsługi klientów i budowania z nimi długoterminowych relacji, a także poszerzania oferty zgodnie z ich oczekiwaniami.

            – Sytuacja na rynkach finansowych jest dynamiczna zarówno w Polsce, jak i za granicą, co ma oczywiście wpływ na zachowania inwestycyjne klientów, ale my chcemy zapewnić im stabilność oraz utrzymać opinię przewidywalnego i stabilnego partnera – mówi Ewa Łuniewska. – Rozwijamy kanały elektroniczne oraz naszą obecność w internecie. Zmieniamy procesy i narzędzia obsługi klienta – dodaje.

            Nowoczesne magazyny to polska specjalność

            ManagerOnline

            W ubiegłym roku firmy wynajęły w Polsce ponad 2,6 mln mkw. nowoczesnych powierzchni magazynowych. Dla tego sektora nieruchomości komercyjnych to kolejny, już trzeci z rzędu rok rekordowych wyników. Prognozy na najbliższe miesiące także napawają optymizmem

            Polska staje się magazynowym potentatem już nie tylko w Europie Środkowo- -Wschodniej. Mimo braku spektakularnych wejść nowych graczy i podpisania tak znaczących umów najmu, jak choćby z Amazon w 2013 roku, poziom popytu na rynku magazynów kolejny rok z rzędu bije rekordy. Jak podliczyli eksperci firmy doradczej Colliers International, wolumen transakcji był w 2015 roku o ponad 100 tys. mkw. większy niż rok wcześniej, osiągając na koniec IV kwartału 2,62 mln mkw. Dodatkowo ponad 230 tys. mkw. zostało wynajętych w ramach umów krótkookresowych, które nie s uwzględniane w zbiorczych statystykach.

            – Najemcy coraz częściej przedłużają umowy lub decydują się zwiększyć wynajmowaną już popowierzchnię. Łączny udział takich transakcji wzrósł w 2015 roku o kolejne 2 proccent – do 67 procent. Jedna trzecia wszystkich podpisanych umów to przedłużenia dotychczasowych kontraktów – podkreśla Joanna Sinkiewicz, dyrektor ds. kluczowych klientów i reprezentacji najemców w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych firmy Cushman & Wakefield.

            Tyle po stronie popytu. A jak wygląda druga strona rynku? Łączna powierzchnia nowoczesnych magazynów (obiekty tzw. klasy A) oferowanych w ubiegłym roku przez deweloperów osiągnęła na koniec grudnia poziom 983 tys. mkw. To nieco mniej niż rok wcześniej (1,12 mln mkw.). Z kolei całkowita podaż na polskim rynku przekroczyła nana 9. miejscu w Europie pod względem wielkości rynku. W porównaniu z końcem 2014 roku, wskaźnik pustostanów zmniejszył się o 0,9 pkt. proc. i na koniec IV kwartału 2015 roku wyniósł zaledwie 4,6 proc. Tak niskiego poziomu wolnych powierzchni magazynowych nie notowano w Polsce od 2007 roku. W wielu mniejszych ośrodkach, takich jak Rzeszów, Toruń, Opole czy Lublin, praktycznie nie ma powierzchni dostępnych „od zaraz”. Rok 2015 możemy uznać za rekordowy zarówno dla całej branży magazynowej, jak i dla firmy budujących magazyny.

            – W I kwartale wybudowaliśmy milionowy metr powierzchni w naszym polskim portfolio – podkreśla Magdalena Szulc, dyrektor SEGRO na Europę Centralną, firmy która na polskim rynku działa już od 10 lat. – Przekazaliśmy klientom nowe obiekty, m.in. centrum logistyczne dla Volkswagen Group Polska na terenie SEGRO Logistics Park Poznań, Komorniki, o powierzchni 32 tys. mkw. oraz trzecie już centrum dystrybucyjne dla firmy Żabka, w kompleksie SEGRO Logistics Park Gdańsk (27 tys. mkw.).

            Atuty dobrze wykorzystane

            Z czego wynika to niesłabnące od kilku lat zainteresowanie polskimi magazynami? Przede wszystkim, wciąż jesteśmy bardzo atrakcyjną lokalizacją dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych, co wynika z dobrej kondycji gospodarki oraz dostępu do licznej i wykwalifikowanej siły roboczej. W 2015 roku polska gospodarka rozwijała się w tempie 3,4 proc. (3,2 proc. w roku 2014). W latach 2016 i 2017 spodziewana jest kontynuacja trendu wzrostowego. Zainteresowanie Polską inwestorów bezpośrednich potwierdza Manufacturing Index, opracowany przez Cushman & Wakefield. W 2015 roku Polska zajęła 12. miejsce w głównym rankingu koniec roku 9,9 mln mkw. Wynik ten plasuje nasnajlepszych lokalizacji produkcyjnych na świecie. W Europie wyprzedziła nas jedynie Turcja. Wielkim atutem Polski dla najemców nowoczesnych magazynów jest znakomita lokalizacja ze względu na nasze położenie geograficzne.

            – Firmy mogą z jednego miejsca w naszym kraju efektywnie obsługiwać różne rynki, m.in. Niemcy, Słowację, Czechy czy Ukrainę. Dzięki położeniu geograficznemu Polski koszt dostaw do tych rynków zbytu jest relatywnie niższy niż z krajów, w których koszt utrzymania bazy jest niższy niż w Polsce – wyjaśnia Tom Listowski, partner, dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Polsce oraz Relacji z Klientami Korporacyjnymi na Europę Środkowo-Wschodnią firmy Cushman & Wakefield. Plusem (i to bardzo znaczącym) jest przeprowadzona na dużą skalę modernizacja infrastruktury drogowej, dziękiczemu na polskim rynku powstają nowe lokalizacje dla operatorów logistycznych, którzy dążą do usprawnienia łańcucha dostaw i skrócenia czasu realizacji dostaw.

            – Ponadto w opinii inwestorów zainteresowanych zakupem dochodowych aktywów magazynowych Polska jest sprawdzonym rynkiem, oferującym dużą płynność, co zachęca deweloperów do rozpoczynania kolejnych inwestycji – dodaje Tom Listowski. Jego zdaniem, wysoki poziom aktywności deweloperskiej jest także pochodną stabilnego poziomu kosztów budowlanych i cen gruntów przeznaczonych pod zabudowę komercyjną. Na jeszcze jeden nie do pogardzenia atut w tej branży zwraca uwagę Przemysław Ciupek, starszy analityk rynku w międzynarodowej firmie doradczej JLL.

            – Polska oferuje nowoczesną powierzchnię magazynowo-produkcyjną po bardzo korzystnych stawkach najmu, co – wraz z wyżej wymienionymi już czynnikami – niewątpliwie stanowi o atrakcyjności naszego rynku – podsumowuje ekspert JLL. Według najnowszego raportu Colliers International „Market Insight 2015”, w ubiegłym roku efektywne stawki czynszu wahały się od 3,5 do 4,8 euro za mkw. w ścicsłym centrum stolicy, a do 2,2-2,8 euro za mkw. w rejonie Toruń/Bydgoszcz.

            Liderzy nie zwalniają tempa

            Najważniejsze rynki magazynowe w kraju to Warszawa (miasto Warszawa i okolice Warszawy), Górny Śląsk, Poznań, Polska Centralna i Wrocław. Notują w miarę stabilny rozwój, jednak w poszczególnych kwartałach inny region zajmuje pozycję lidera w aktywności, co związane jest z oddawaniem do użytku pojedynczych ogromnych projektów, takich jak np. Amazon (we Wrocławiu i w Poznaniu), Leroy Merlin w Strykowie koło Łodzi czy GE w Bielsku-Białej. Liderem rynku pozostaje od lat Warszawa. Jak podliczyli eksperci Colliers, w stołecznych strefach łączna podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej na koniec 2015 roku wyniosła 2,86 mln mkw. Wolumen transakcji osiągnął poziom blisko 672 tys. mkw. w ramach 200 podpisanych umów. Zdecydowaną większość wynajęto w strefie II , czyli 15-30 km od centrum (472,8 tys. mkw.).

            W budowie obecnie znajduje się powyżej 200 tys. mkw. (11 projektów). Na drugim miejscu plasuje się Górny Śląsk, z całkowitą podażą blisko 1,75 mln mkw. W 2015 roku do użytku oddano tu 147,6 tys. mkw. nowych magazynów, a w budowie znajduje się obecnie 8 projektów o łącznej wielkości blisko 100 tys. mkw. Trzecie miejsce okupuje Poznań, który w ubiegłym roku wzbogacił się aż o 226,8 tys. mkw. nowych magazynów (najwięcej ze wszystkich analizowanych regionów). Tym samym wielkość łącznej powierzchni klasy A przekroczyła w tym regionie 1,38 mln mkw. Wśród nowo oddanych projektów można wyróżnić inwestycję typu BTS wybudowaną w Goodman Poznań II Logistics Centre dla Intermarché, która odpowiada aż za 36 proc. nowo dostarczonej podaży. Rynek poznański jest także największy pod względem wolumenu powierzchni pozostającej w budowie (209,3 tys. mkw.). Poza głównymi rynkami z zasobami powierzchni magazynowej powyżej 1 mln mkw., bardzo dobrze rozwijają się rónież okolice Krakowa, Rzeszowa, Szczecina i Trójmiasta. Wpływ na to ma m.in. dobra sytuacja gospodarcza miast, nowe inwestycje w ich okolicach oraz poprawa infrastruktury drogowej i morskiej.

            – Dynamiczny jest też region Lublina, ale jest to rynek w początkowej fazie rozwoju. Swoje zainteresowani zawdzięcza oddaniu do użytkowania północnej obwodnicy miasta oraz napływowi nowych inwestorów do strefy ekonomicznej. Są to jednak nadal relatywnie małe regiony, w których zasoby powierzchni magazynowej kształtują się na poziomie od 100 do 300 tys. mkw. – podkreśla Przemysław Ciupek.

            Tarnów i Stryków na czele

            W 2015 roku największymi transakcjami zawartymi na rynku nieruchomości magazynowych były: przedłużenie umowy najmu wraz z rozszerzeniem wynajmowanej powierzchni (56 tys. mkw.) przez firmę Goodyear Dunlop Tires Operations w Tarnów Logistic Park oraz wynajęcie 53 tys. mkw. przez Leroy Merlin w Panattoni Park Stryków II. Magazyn w Tarnowie jest doskonale zlokalizowany jeśli chodzi o potrzeby Goodyeara. Znajduje się blisko firmy oponiarskiej Dębica, a nowo powsta-ły odcinek autostrady A4 umożliwia szybką dystrybucję opon do klientów w różnych kierunkach. Centrum Logistyczne w Tarnowie to obiekt typu BTS (build-to-suit), czyli zbudowany pod potrzeby konkretnego klienta. Takie „szyte na miarę” obiekty stanowią już ponad 40 proc. podaży powierzchni przemysłowej i logistycznej w Polsce. Także druga z wymienionych transakcji to magazyn BTS. Francuska sieć sklepów budowlano-dekoratorskich Leroy Merlin uruchomi w Panattoni Stryków II nowe centrum dystrybucyjne (będzie obsługiwać 48 wielkopowierzchniowych sklepów LM w całej Polsce). Stryków to jedna z najlepszych lokalizacji inwestycji dedykowanych branży kurierskiej. Bliskie sąsiedztwo Łodzi i najważniejszych szlaków komunikacyjnych (m.in. węzeł autostrady A2, droga 71 w pobliżu krajowej trasy Warszawa-Łódź) sprawia, że powstające tu obiekty są jednymi z najlepiej skomunikowanych z resztą kraju. Najaktywniejszymi deweloperami na polskim rynku magazynowym na koniec III kwartału 2015 roku (ostatnie dostępne dane) były firmy ProLogis (23-procentowy udział), SEGRO (11-procentowy) i Panattoni (10-procentowy). Sam tylko ProLogis ma w Polsce 25 parków dystrybucyjnych (ze 105 budynkami magazynowymi o łącznej powierzchni ponad 2,1 mln mkw.), a do SEGRO należy 15 takich parków.

            To będzie kolejny udany rok

            Prognozy na rok 2016 są bardzo optymistyczne. Nadal popyt na nowoczesne magazyny będą generować firmy logistyczne, branża e-commerce, sieci sklepów i przemysł motoryzacyjny.

            – Przewidujemy dalszy rozwój mniejszych ośrodków logistycznych, takich jak Toruń, Bydgoszcz, Lublin, Rzeszów czy Szczecin. Obserwujemy także zainteresowanie transakcjami typu „sale and leaseback”, w których właściciel obiektu sprzedaje go, by następnie samemu wynająć w nim powierzchnię. W ten sposób kapitał uzyskany ze sprzedaży może zostać przeznaczony na dalsze inwestycje lub bieżące działanie operacyjne firmy – mówi Tomasz Kasperowicz, partner i dyrektor Działu Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers International.

            – Niewielka ilość powierzchni dostępnych, coraz większe wymagania w zakresie specyfikacji technicznej dostosowanej do najemcy oraz zainteresowanie inwestorów naszym rynkiem będą sprzyjać nowym inwestycjom, w tym również spekulacyjnym. Nastąpi dalszy rozwój takich rynków, jak Bydgoszcz, Rzeszów czy Lublin. Bardzo możliwe, że na magazynowej mapie Polski pojawią się nowe lokalizacje – wyjaśnia Joanna Sinkiewicz.

            – W najbliższym czasie spodziewamy się napływu zagranicznych przedsiębiorców, dla których realizowane będą projekty typu BTS. Będą to przedstawiciele branż: motoryzacyjnej, logistycznej, sieci handlowych oraz coraz silniej rozwijającej się branży e-commerce – prognozuje Magdalena Szulc.

            – Obecnie polski rynek oferuje niecałe 10 mln mkw. powierzchni, podczas gdy w sąsiednich Niemczech jest dostępne ponad 80 mln mkw. Widzimy zatem ogromny potencjał do rozwoju branży magazynowej w naszym kraju

            Nie leasinguj auta byle gdzie

              ManagerOnline

              Wybór firmy leasingowej, z której usług chcemy skorzystać, jest tak samo ważną decyzją, jak wybór rodzaju leasingu czy też określenie warunków umowy

              Na rynku leasingu samochodów wiele się ostatnio dzieje. LeasePlan otworzył salon sprzedaży samochodów poleasingowych, Getin Fleet zwiększył liczebność floty, a Raiffeisen-Leasing zapewnia błyskawiczne załatwianie formalności. Konkurencja na rynku rośnie. Siłą przetargową jest głównie cena, a że firm leasingowych jest sporo, wybór najlepszej jest coraz trudniejszy. Zwłaszcza, że dla leasingobiorcy nie tylko koszty odgrywają wielką rolę.

              Koszt, ale nie tylko

              Małgorzata Lipska, manager Zespołu Zarządzania Produktami ING Lease, podkreśla, że ważne jest dokładne porównanie wszystkich parametrów zawartych w koszcie leasingu. Można to sprawdzićw tabeli opłat i prowizji danej firmy lub w Ogólnych Warunkach Leasingu, które są częścią umowy. Istotne są jednak również inne parametry.

              – Warto porównać koszt i zakres ubezpieczenia, jakie jest proponowane wraz z ofertą. Pamiętajmy, że umowa leasingu zawierana jest na kilka lat, podczas których mogą zaistnieć różne sytuacje związane z użytkowaniem przedmiotu. Tak więc bardzo ważny jest także poziom obsługi klienta, m.in. dostęp do informacji o umowie, poziomie zadłużenia, nadchodzących spłatach, obrazów faktur (np. poprzez elektroniczny portal dokumentów), wsparcie w procesie zgłaszania i likwidacji szkody, łatwość zgłaszania wniosków o zmianę w umowach (np. telefoniczne Biuro Obsługi Klienta) czy możliwość samodzielnego złożenia wniosku online – tłumaczy Małgorzata Lipska. Krzysztof Kot, manager Rynku Pojazdów w Departamencie Sprzedaży EFL, zwraca uwagę, że podejmując decyzję o wyborze leasingodawcy powinniśmy kierować się specjalizacją danego towarzystwa leasingowego. Chodzi o to, czy dana firma podpisze z nami umowę na wybrany środek trwały oraz czy jest zainteresowana finansowaniem przedsięwzięcia o określonej wartości. Niektóre towarzystwa w przypadku określonego rodzaju sprzętu ograniczają ofertę tylko do dużych projektów. Wszyscy specjaliści jednomyślnie podkreślają, że warto także sprawdzić, jak wygląda kondycja finansowa firmy leasingowej oraz na jakiej pozycji w rankingach lub zestawieniach branżowych się plasuje.

              – Jeśli firma przoduje w prowadzeniu działalności leasingowej i cieszy się zaufaniem swoich klientów, można się spodziewać, że wykona swoje usługi na najwyższym poziomie. Dodatkowymi informacjami dla zainteresowanych mogą być również dane o zabezpieczeniu bankowym firmy oraz informacje na temat współpracy z firmami ubezpieczeniowymi – tłumaczy Krzysztof Kot. Istotnym aspektem, który może ułatwić nam wybór odpowiedniego leasingodawcy, są wymogi formalne potrzebne do uzyskania finansowania. Dotyczą one m.in. okresu funkcjonowania naszego biznesu, jego wyników finansowych, jak również konieczności dostarczenia kompletu dokumentów czy wyboru dodatkowego zabezpieczenia finansowanej inwestycji. Co więcej, firmy te różnie określają okres zawieranej umowy oraz wysokość wkładu własnego. Zwykle wszystkie te parametry ustalane są indywidualnie.

              Ubezpieczenie i co jeszcze

              Każdy przedmiot leasingu musi być ubezpieczony. Ubezpieczenie opłaca leasingobiorca, ale firmy oferują także szereg ubezpieczeń i usług dodatkowych, które zwiększają koszt leasingu.

              – Obowiązkowe jest ubezpieczanie podstawowe OC/AC/NW. Dostępna jest też szeroka gama dodatkowych produktów ubezpieczeniowych, których wybór jest decyzją klienta. Pamiętajmy o tym, że czeka nas kilka lat użytkowania pojazdu, a szkoda komunikacyjna może zdarzyć się każdemu. Warto więc pomyśleć o takich produktach, jak Moto Assistance czy GAP – radzi Małgorzata Lipska. ING Lease oferuje również bezpłatną usługę Likwidacji Szkód, dzięki której klient oszczędza czas i nerwy. Otrzymuje nie tylko profesjonalną pomoc w zgromadzeniu dokumentów, ale również do dyspozycji samochód zastępczy, serwis, który udzieli gwarancji na naprawę oraz bezgotówkowe rozliczenia z ubezpieczycielem. Z leasingu może skorzystać dowolny podmiot gospodarczy – m.in. osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, spółka cywilna, akcyjna i spółka z o.o. Każdy leasingobiorca musi jednak spełnić pewne wymogi, choć nie każdy takie same.

              – Firma, która chce skorzystać z leasingu, nie może być zadłużona wobec budżetu państwa i ZUS, musi też posiadać określoną zdolność kredytową. Firmy leasingowe analizują zdolność spłaty zobowiązań leasingowych m.in. poprzez analizę wyników finansowych przedsiębiorstwa, jego pozycji rynkowej, doświadczenia czy historii współpracy. Wszystkie te informacje pozyskiwane są z dokumentów rejestrowych i finansowych firmy, co pozwala na podjęcie w bardzo krótkim czasie decyzji o przyznaniu lub odmowie leasingu

              – tłumaczy Krzysztof Kot. Ekspert przypomina też, że jednym z podstawowych kryteriów formalnych, które podlega ocenie firmy leasingowej, jest okres istnienia przedsiębiorstwa. Dla firm, które są na rynku stosunkowo stosunkowo niedługo, leasing może być jednak jedyną formą finansowania z uwagi na wysokie wymogi stawiane przez banki.

              Papierkowe procedury

              – Firmy udzielają leasingu za pośrednictwem procedury standardowej oraz uproszczonej – na ich podstawie kształtowane są odmienne wymogi formalne. W przypadku procedury uproszczonej od przedsiębiorcy nie jest wymagane dostarczenie pełnej dokumentacji, a jedynie wpis do ewidencji działalności gospodarczej, zaświadczenie o numerze REGON, NIP, oświadczenie o wysokości osiąganego dochodu oraz zaświadczenie z ZUS. Z W ramach procedury standardowej przedsiębiorca dostarcza m.in. dokumenty rejestrowe firmy, kserokopię dowodu osobistego, numer REGON, NIP, deklaracje PIT i CIT dokumentujące dochód za ostanie 12 miesięcy oraz zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o braku zaległości – wyjaśnia Krzysztof Kot. Procedura uproszczona jest kierowana do uprzywilejowanych grup klientów, np. przedstawicieli wolnych zawodów: prawników, lekarzy, itp.

              – Proces jest prosty. Wystarczy złożenie podpisanego wniosku o leasing (dostępny także w formie elektronicznej) wraz z dokumentami wybranego przedmiotu, takimi jak faktura pro forma czy specyfikacja. To wszystko. W programie ING AUTO czy ING Profesjonalista nie są wymagane żadne dodatkowe dokumenty finansowe – mówi Małgorzata Lipska z ING Lease. Specjalistka zapewnia, że czas oceny i realizacji transakcji ograniczony jest do minimum. Decyzja wydawana jest w kilka godzin, a jeżeli pojazd dostępny jest u dostawcy i dostarczy on niezwłocznie dokumenty konieczne do rejestracji pojazdu i ubezpieczenie opłacane jest za pośrednictwem ING Lease (zaraz po rejestracji pojazdu), klient może wyjechać z salonu wybranym samochodem po maksymalnie dwóch dniach od złożenia wniosku. Krzysztof Kot zapewnia, że w EFL – w procedurze uproszonej – decyzja kredytowa wydawana jest nawet w 15 minut, a klient może wyjechać zarejestrowanym i ubezpieczonym autem już w ciągu 24 godzin. Podobnie jest w Raiffeisen-Leasing Polska.

              – W ramach oferty Fast Auto decyzja o przyznaniu finansowania podejmowana jest w większości przypadków w ciągu maksymalnie 24 godzin od złożenia kompletu wymaganych dokumentów – zapewnia Jakub Poręcki, dyrektor Rynku Samochodów Osobowych w Raiffeisen-Leasing Polska. Problemom da się zapobiec Leasingobiorcy mają możliwość kształtowania miesięcznych rat leasingowych, dopasowując je do swoich możliwości poprzez wybór wartości leasingowanego środka trwałego oraz określenie długości trwania umowy. Bezpośrednia współpraca z dostawcami środków trwałych umożliwia bowiem negocjowanie atrakcyjnych rabatów dla firm leasingujących, co przekłada się na korzystne warunki cenowe proponowane leasingobiorcom. EFL np. ma w ofercie usługę Leasingu Swobodnego, która pozwala na samodzielne zarządzanie płatnościami. Dzięki niej można dopasować raty do bieżącej płynności finansowej firmy.

              – Przedsiębiorca ma możliwość szybkiej reakcji na sytuację na rynku, na którym funkcjonuje. Może wygodnie, bo za pośrednictwem serwisu Portal KlientEFL, zarządzać harmonogramem spłat. Elastyczna umowa leasingowa zapewnia też bezpieczeństwo na wypadek, gdyby kontrahent spóźnił się z płatnością. Leasing Swobodny jest dodatkowo narzędziem wspierającym rozwój firmy w przypadku, gdy przedsiębiorca inwestuje środki w nowy sprzęt, rynek czy kontrakt – wyjaśnia Krzysztof Kot. Kiedy klient ma przejściowe kłopoty może się zwrócić np. z prośbą o zmianę harmonogramu rat lub odroczenie spłaty. Na ogół firmy pozytywniej rozpatrują wnioski o obniżenie czynszów niż całkowite zawieszenie spłacania czynszów leasingu.

              Podatkowe perturbacje

              Leasing ma jeszcze jedną zaletę: korzyści podatkowe. – W leasingu operacyjnym miesięczne raty wchodzić będą w skład kosztów podatkowych przedsiębiorcy, umożliwiając zwiększenie kosztów uzyskania przychodu, a następnie zmniejszenie podstawy opodatkowania. W przypadku leasingu finansowego koszt uzyskania przychodu stanowi amortyzacja sprzętu oraz odsetki z płaconych rat leasingowych – tłumaczy Krzysztof Kot. Rozliczenie jest różne, w zależności od tego, z jakiej formy finansowania skorzysta leasingobiorca – czy wybierze leasing operacyjny, czy też finansowy. Kryterium jej stosowania zależy od tego, która ze stron umowy jest uprawniona do dokonywania odpisów amortyzacyjnych od przedmiotu leasingu. Gdy uprawnionym będzie finansujący, transakcja będzie miała charakter leasingu operacyjnego, a gdy korzystający – leasingu finansowego. Oba rodzaje są narzędziem stosowanym przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. Najczęściej wybieraną przez przedsiębiorców formą jest leasing operacyjny.

              – W przypadku leasingu operacyjnego umowa musi być zawarta na okres stanowiący co najmniej 40 procent normatywnego okresu amortyzacji. Dodatkowo leasingobiorca może odliczać VAT od rat leasingowych (w przypadku tego rodzaju leasingu VAT płatny jest w ratach i wynosi zawsze 23 proc.). Wysokość odliczenia VAT, w zależności od rodzaju przedmiotu, wynosi dla pojazdów osobowych 60 proc. (nie więcejniż 6 tys.), a dla pozostałych środków trwałych – 100 proc. Przedmiot leasingu amortyzowany jest przez leasingodawcę – tłumaczy Krzysztof Kot. Dodaje też, że leasing finansowy traktowany jest jako dostawa towaru. Leasingobiorca podpisując umowę zobowiązany jest więc do zapłaty całegonależnego podatku VAT z góry.

              – Leasing ten korzystny jest w przypadku z leasingu sprzętów z 8-procentowym VAT-em, ponieważ taki też podatek ma do zapłaty leasingobiorca. Jeśli sprzęt z 8-procentowym VAT-em byłby leasingowany w leasingu operacyjnym, podatek ten wynosiłby 23 procent– tłumaczy specjalista EFL. Kosztem uzyskania przychodu dla leasingobiorcy w przypadku leasingu finansowego jest jedynie część odsetkowa raty leasingowej i amortyzacja sprzętu. Umowę można zawrzeć już na okres 6 miesięcy.

              Ważne Informacje

              Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

              Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

              AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

              Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

              Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

              Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

              Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

              Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...