.
Strona główna Blog Strona 372

Car-sharing wkracza do Polski

M.Panek

Maciej Panek
prezes Panek SA

Car-sharing to system wspólnego użytkowania samochodów osobowych. Auto wypożyczane jest na krótki okres, mogą to być minuty, godziny lub dni. Cena przejazdu uzależniona jest jedynie od czasu i ilości kilometrów. Samochody zwolnione są z opłaty za paliwo i parkowanie nawet w miejskich płatnych strefach parkingowych. Wynajem auta jest  samoobsługowy i niezwykle prosty. Otwiera się je za pomocą aplikacji w telefonie, oddaje w dowolnie wybranym miejscu w obrębie miasta, zamyka również telefonem.

System ten znany jest na świecie od kilku lat, jednak dopiero niebawem na dobre pojawi się w Polsce. Uruchomienie tak dużego przedsięwzięcia wymaga bowiem doświadczenia, potężnego zaplecza flotowego i dobrej organizacji. Posiadamy wszystkie te cechy i jako benchmark branży rent a car zamierzamy rozpowszechnić car-sharing w Polsce. Już niebawem na ulicach polskich miast pojawią się hybrydowe Toyoty Yaris, które nie tylko usprawnią komunikację, ale też dzięki znacznemu zmniejszeniu emisji spalin przysłużą się środowisku. Ideą car-sharingu jest użytkowanie jednego samochodu przez wiele osób w krótkich odstępach czasu. Powoduje to znaczne zmniejszenie ilości aut. Badania dowodzą, że jeden samochód carsharingowy jest w stanie zastąpić kilkanaście innych aut poruszających się w mieście. Dzięki połączeniu PANEK Rent a Car i PANEK car-sharing będziemy w stanie świadczyć usługę najbardziej kompleksowego wynajmu na rynku. Docelowo Carsharingiem obejmiemy wszystkie większe miasta w Polsce, czyniąc je czystszymi i bardziej przyjaznymi dla transportu samochodowego.

 

Raportowanie danych

Agnieszka_Lechman_Filipiak
Agnieszka Lechman-Filipiak radca prawny, partner w kancelarii DLA Piper Wiater Sp.K.

Kolejna nowelizacja ustawy z dnia 29 września 1994 roku o rachunkowości (Dz. U. z 2013 roku, poz. 330, z późn. zm.), zwanej dalej „ustawą o rachunkowości” wprowadzi nowe obowiązki w zakresie raportowania danych

 

Celem nowelizacji jest implementacja dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/95/UE z 22 października 2014 r. zmieniającej dyrektywę 2013/34/UE w odniesieniu do ujawniania informacji niefinansowych i informacji dotyczących różnorodności przez niektóre duże jednostki oraz grupy.

Nowy art. 49b ustawy o rachunkowości wprowadzi do polskiego porządku prawnego obowiązek rozbudowanego raportowania informacji niefinansowych dla określonych jednostek. Nowe obowiązki obejmą jednostki zainteresowania publicznego, o ile w roku obrotowym, za który sporządza się sprawozdanie finansowe oraz w roku poprzedzającym ten rok jednostki te przekroczą następujące wielkości:

a) 500 osób – w przypadku średniorocznego zatrudnienia w przeliczeniu na pełne etaty oraz
b) 85 000 000 zł – w przypadku sumy aktywów bilansu na koniec roku obrotowego lub 170 000 000 zł w przypadku przychodów netto ze sprzedaży towarów i produktów za rok obrotowy. Do jednostek zainteresowania publicznego zalicza się:

DYREKTYWY PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO
1) jednostki organizacyjne działające na podstawie prawa bankowego, ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, ustawy o funduszach inwestycyjnych, ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, oraz przepisów o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych,
2) jednostki zamierzające ubiegać się, albo ubiegające się o zezwolenie na wykonywanie działalności na podstawie ustaw i przepisów wskazanych w pkt 1,
3) emitentów papierów wartościowych dopuszczonych, zamierzających ubiegać się lub ubiegających się o ich dopuszczenie do obrotu na jednym z rynków regulowanych Europejskiego Obszaru Gospodarczego,
4) jednostki emitentów papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu w alternatywnym systemie obrotu,
5) krajowe instytucje płatnicze oraz
6) instytucje pieniądza elektronicznego, które są spółkami kapitałowymi, spółkami komandytowo-akcyjnymi lub takimi spółkami jawnymi lub komandytowymi, których wszystkimi wspólnikami ponoszącymi nieograniczoną odpowiedzialność są spółki kapitałowe lub spółki komandytowo-akcyjne bądź spółki z innych państw o podobnej do tych spółek formie prawnej.
Powyższe podmioty będą miały obowiązek zawrzeć w sprawozdaniu z działalności dodatkowo – jako wyodrębnioną część – oświadczenie na temat informacji niefinansowych. Oświadczenie na temat informacji ma dotyczyć kwestii środowiskowych, społecznych i pracowniczych, poszanowania praw człowieka, przeciwdziałania korupcji i łapownictwu. Zgodnie z Projektem oświadczenie powinno zawierać co najmniej:
a) zwięzły opis modelu biznesowego jednostki,
b) kluczowe niefinansowe wskaźniki efektywności związane z działalnością jednostki,
c) opis polityk stosowanych przez jednostkę w odniesieniu do zagadnień społecznych, pracowniczych, środowiska naturalnego, poszanowania praw człowieka oraz przeciwdziałania korupcji i łapownictwu, a także opis rezultatów stosowania tych polityk,
d) opis procedur należytej staranności – jeżeli jednostka je stosuje w ramach powyższych polityk,
e) opis istotnych ryzyk związanych z działalnością jednostki, mogących wywierać niekorzystny wpływ na powyższe zagadnienia, w tym ryzyk związanych z produktami jednostki lub jej relacjami z otoczeniem zewnętrznym, w tym z kontrahentami, a także opis zarządzania tymi ryzykami.

Powyższe informacje podmiot zobowiązany wskazuje w zakresie, w jakim są one niezbędne dla oceny rozwoju, wyników i sytuacji jednostki oraz wpływu jego działalności w odniesieniu do zagadnień społecznych, pracowniczych, środowiska naturalnego, poszanowania praw człowieka oraz przeciwdziałania korupcji i łapownictwu. Jeśli podmiot w zakresie tych zagadnień nie stosuje żadnych polityk, będzie miał obowiązek wskazania tego faktu oraz podania jego przyczyny (zasada „stosuj lub wyjaśnij”). Należy zwrócić uwagę, że w projekcie przewidziano możliwość pominięcia w oświadczeniu na temat informacji niefinansowych niektórych informacji, tj. informacji dotyczących oczekiwanych zdarzeń lub spraw będących przedmiotem toczących się negocjacji. Podmioty mogą korzystać z takiej możliwości jednakże tylko w wyjątkowych sytuacjach – jeżeli zgodnie z uzasadnioną opinią kierownika jednostki oraz członków rady nadzorczej lub innego organu nadzorującego jednostkę ujawnienie takich informacji miałoby istotnie szkodliwy wpływ na sytuację rynkową jednostki.Ponadto nie można pominąć tych informacji, jeżeli pominięcie uniemożliwiałoby prawidłową i obiektywną ocenę rozwoju, wyników i sytuacji jednostki oraz wpływu jej działalności w odniesieniu do zagadnień wskazanych w pkt. c powyżej. W przypadku skorzystania z możliwości pominięcia niektórych informacji niefinansowych należy ujawnić fakt skorzystania z tej możliwości w oświadczeniu.

Informacje niefinansowe nie podlegają weryfikacji przez biegłego rewidenta. Prace legislacyjne nad nowymi przepisami są jeszcze w toku. Projekt ustawy o zmianie ustawy o rachunkowości oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym z dnia 1 sierpnia 2016 roku przygotowany przez Ministerstwo Finansów („Projekt”) jest obecnie przedmiotem konsultacji publicznych, przy czym zgodnie z Projektem nowe przepisy mają mieć zastosowanie po raz pierwszy do sprawozdań sporządzanych za rok obrotowy rozpoczynający się od 1 stycznia 2017 roku.

Leasing z serwisem to mobilność dla firm MŚP

ManagerOnline

Daniel Trzaskowski
dyrektor sprzedaży flotowej w Volkswagen Financial Services

Duże firmy i korporacje dobrze znają zalety wynajmu długoterminowego, a nasycenie usługami flotowymi wśród takich podmiotów jest spore. Firmy MŚP stanowią z kolei grupę, która niedawno zaczęła w pełni korzystać z zalet wynajmu. Ten sektor ma olbrzymi potencjał, ponieważ w Polsce jest około 2 mln takich firm. Przekazanie firmie leasingowej zarządzania pojazdem w ramach wynajmu może być opłacalne nawet przy jednym samochodzie. Przykładem są przedstawiciele wolnych zawodów (np. lekarze specjaliści czy prawnicy), dla których auto to nie tylko narzędzie pracy zapewniające pełną mobilność. To jednocześnie ich wizytówka i element budowy zawodowego wizerunku. Wybierają więc samochód w leasingu operacyjnym, wymieniają go co kilka lat na nowy model, a firmie flotowej powierzają opiekę nad samochodem. Takiemu flotowemu partnerowi można zlecić odpowiedzialność za serwisowanie i naprawy samochodu, wymianę i przechowywanie opon, ubezpieczenia i usługi assistance czy karty paliwowe. Tak, aby można było skupić się na swojej pracy i mieć pewność, że auto będzie zawsze sprawne. Korzystanie z wynajmu długoterminowego warto zacząć od połączenia leasingu samochodu z niektórymi, wybranymi usługami. W branży flotowej takie usługi są określane jako leasing z serwisem. Można wtedy dostosować opiekę nad samochodem do własnych oczekiwań i potrzeb swojego biznesu, zlecając zewnętrznej firmie te zadania, które dla przedsiębiorcy MŚP są np. najbardziej czasochłonne i angażujące

Firma HISTORIĄ I z niemal 100-letnią historią i tradycjami

Firma Bazarnik założona w 1922 roku przez Kazimierza Bazarnika jest cały czas firmą związaną historycznie z Warszawą, od lat obdarzana jest ona zaufaniem wielu Klientów. Wśród nich najwyższe urzędy państwowe, znane firmy polskie i zagraniczne, przedstawiciele wolnych zawodów. W swojej działalności wykorzystuje lata doświadczeń oraz tradycyjne wartości kupieckie. Przy połączeniu z nowoczesnymi technikami produkcji i sprzedaży oraz kompetentnym zespołem doradców i profesjonalną obsługą klienta stawia to firmę Bazarnik w gronie najlepszych specjalistów w dziedzinie sprzedaży piór wiecznych, ekskluzywnych upominków oraz najwyższej jakości personalizowanych usług.

PIÓRA WIECZNE – DLA NIEJ I DLA NIEGO
Firma Bazarnik posiadająca szeroki asortyment najważniejszych, najlepszych światowych marek piór wiecznych. Szukając więc prezentów na Gwiazdkę bądź upominków reprezentacyjnych dla VIP Kontrahentów to najlepsze miejsce do realizacji tych potrzeb.

UPOMINKI
Codziennie używane przedmioty powinny dawać Właścicielowi poczucie wartości i jakości. Gwarancją prestiżu płynącego z ich posiadania są uwiarygodnione długą tradycją marki. Wiele z prezentowanych w firmie Bazarnik upominków znakomicie uzupełnia się z ekskluzywnymi przyborami do pisania.

GRAWEROWANIE
Swoim Klientom firma Bazarnik daje możliwość laserowej personalizacji piór wiecznych i upominków, dobierając odpowiedni do okazji asortyment oraz treści. Upominki te można opatrzyć indywidualnym oznaczeniem – inicjałami Właściciela na piórze lub wyjątkową, stworzoną na specjalną okazję dedykacją naniesioną na grawerowanej tabliczce.

www.facebook.com/BazarnikSalon

www.bazarnik.pl

www.instagram.com/bazarnik1/

Flota może być mniej kosztowna

Pod względem rozwoju rynku flotowego Polska należy do najdynamiczniej rozwijających się krajów na Starym Kontynencie

Coraz szersza paleta usług wynajmu pojazdów sprawia, że krajowi przedsiębiorcy, wybierając właściwe rozwiązania zarządzania flotą, spoglądają z większą uwagą w stronę samochodów ekologicznych i wynajmu typu car-sharing. W tym rynku swoją szansę widzą także firmy zajmujące się outsourcingiem parku maszyn, które potrafią uszyć na miarę ofertę nawet dla jednoosobowej firmy.

Rynek wynajmu długoterminowego jeszcze 10 lat temu był około czterokrotnie mniejszy niż obecnie, a samochody firmowe użytkowane w ten sposób stanowiły znikomą część nowych aut kupowanych przez przedsiębiorców. W 2016 roku już więcej niż co szósta firma w Polsce zdecydowała się na użytkowanie swojej floty w formule wynajmu długoterminowego. Firmy branży CFM mają ogromne pole do popisu. Sprzyja temu kształt polskiego rynku nowych samochodów branych w leasing. Biorąc pod uwagę dane za pierwsze półrocze 2016 r., polski sektor leasingowy wyróżnił się w gronie sześciu największych rynków leasingowych (Wlk. Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Szwecja, Polska) najwyższą, bo 17,7-procentową dynamiką. Warto także odnotować, że na koniec 2015 r. europejski rynek wzrósł o 9,4 proc. (rok do roku), podczas gdy dynamika polskiego rynku wyniosła 16,3 proc. i była wyższa od wzrostów wypracowanych przez pierwszą piątkę. Co stanowi o takiej sile wzrostu?

Przede wszystkim zwiększone zainteresowanie nie tylko ze strony wielkich koncernów, ale także firm z sektora MŚP. I patrząc na oferty firm zajmujących się obsługą parków flotowych, to one są w głównej mierze adresatem ofert branży CFM. Kusi ona swoich potencjalnych klientów oszczędnościami, jakie płyną z obsługi floty przez firmy zewnętrzne.

Krótko czy długo?
Wynajem długoterminowy to tylko jedna z wielu usług. Jeśli chodzi o popularność poszczególnych usług tej formy wynajmu, to rok 2016 potwierdza utrzymujące się od wielu lat tendencje rynkowe. Full Service Leasing (leasing operacyjny z pełną obsługą serwisową), gwarantujący przedsiębiorcom pełen outsourcing floty, a więc zewnętrzne finansowanie oraz obsługę serwisową i administracyjną, stanowi w łącznej flocie firm PZWLP zdecydowanie największy, bo aż blisko 70-procentowy udział. Full Service Leasing pozwala na maksymalne wykorzystanie pożytków płynących z wynajmu długoterminowego pojazdów. W zakresie finansowania pojazdów firma unika zamrażania znacznych środków na zakup floty. Jeśli zaś chodzi o obsługę serwisową i administracyjną, to dostawca usług CFM przejmuje na siebie wszystkie uciążliwe obowiązki związane z autami służbowymi – od ich rejestracji, przez naprawy, przeglądy, ubezpieczenia, likwidację szkód, a kończąc na odprzedaży po zakończeniu użytkowania. Dzięki uwolnieniu własnych zasobów potrzebnych do obsługi floty oraz preferencyjnym stawkom uzyskiwanym przez firmy wynajmu długoterminowego w zakresie zakupu np. części zamiennych czy opon, przenoszonym na klienta, przedsiębiorca oszczędza od kilku do kilkunastu procent łącznych kosztów związanych z flotą.

A co, jeśli samochód to narzędzie pracy potrzebne od czasu do czasu? Jest na to sposób – wynajem krótkoterminowy. Samochody w tym przypadku dostępne są od jednego dnia – klient może wynająć samochód nawet na kilka godzin. Międzynarodowe uznane firmy wynajmu zapewniają swoim klientom odpowiedni standard usług, choćby przez dostępność szerokiego przekroju klas i marek pojazdów. Wynajem krótkoterminowy w dużych firmach wiąże się także z elastycznością rozumianą na wiele sposobów. Po pierwsze, klient może wybrać jeden samochód albo nawet kilkadziesiąt dostępnych w krótkim czasie. Po drugie, może wypożyczać kolejne samochody w różnych lokalizacjach. Po trzecie, może oddać lub wymienić samochód na pojazd innej klasy. W początkowym okresie wynajmu może to być klasa kompakt, następnie – choćby przez krótki czas – pojazd 9-osobowy, by na koniec wrócić do pierwotnego wyboru lub skorzystać z auta wyższej klasy. Elastyczność wynajmu w takim przypadku wiąże się także z brakiem dodatkowych kosztów w razie skrócenia lub wydłużenia wynajmu.

Car-sharing
Oblicze miejskiej motoryzacji w Polsce może zmienić car-sharing – system pozwalający wypożyczać samochody równie łatwo, jak miejskie rowery. Klienci korzystający z niego nie muszą się martwić o tankowanie, ubezpieczenie, mycie czy kwestie techniczne. Szacuje się, że car-sharing jest opłacalny dla wszystkich, którzy pokonująsamochodem poniżej 10 tysięcy kilometrów rocznie. Dlatego oferta po skalkulowaniu może być korzystna nie tylko dla osób prywatnych, ale także przedsiębiorców. Oczywiście, posiadanie własnej floty jest bardzo przydatne, ale po co ją utrzymywać, jeżeli pracownicy  się bardzo przydatna w sytuacji krytycznej, gdy  pojazd służbowy uległ awarii lub brał udział w stłuczce.

Ważnym argumentem za car-sharingiem jest to, że użytkownicy wypożyczanych aut często mogą korzystać z buspasów i są zwolnieni z opłat parkingowych (wynajęte auta mają zazwyczaj własne place postojowe lub miasto przeznacza dla nich część własnych miejsc parkingowych). W Polsce nie jest to jeszcze istotne, ale elektrycznym modelem można wjechać do stref w centrach miast, gdzie nie wpuszcza się samochodów spalinowych lub konieczne jest wykupienie drogiej winiety.

A może ekoflota?
Niezależnie od formy wynajmu, coraz większą uwagę zarówno klienci, jak i firmy oferujące użyczenie pojazdów, kierują w stronę ekologii. Na rynku polskim pojawiły się pierwsze oferty dotyczące leasingu aut napędzanych elektrycznie. Jest to odpowiedź na ciągle rosnące ceny paliw, a także stawiane przed producentami wymogi odnoszące się do ochrony środowiska. Nie bez znaczenia pozostają także przewidywania firm analitycznych, wskazujące, iż liczba aut elektrycznych wykorzystywanych przez firmy oraz użytkowników indywidualnych będzie się cały czas zwiększała. W polskich flotach coraz częściej spotkać można auta hybrydowe, pomimo że ich cena, przede wszystkim ze względu na skomplikowaną technologię, wciąż jest wyższa o 25-40 proc. od wersji z klasycznym napędem. Koszty eksploatacji hybryd są jednak niższe, co w połączeniu z polityką ekologiczną firm może przemawiać za ich zakupem. Jeszcze bardziej atrakcyjnie pod tym względem wyglądają samochody elektryczne. Koszt eksploatacji wiąże się jedynie z kosztem energii potrzebnej do naładowania baterii. Ocenia się, że w Polsce obecnie jest użytkowanych ok. 100 samochodów elektrycznych. Znajdują się one m.in. we flotach kilku funkcjonujących na naszym rynku firm.

Czy to się opłaca?
Zaletą samochodów elektrycznych, z którą nie sposób dyskutować, jest koszt ich eksploatacji. Przejazd 100 km to jedynie koszt ok. 6 zł, gdzie w przypadku samochodu klasycznego na pokonanie tego samego dystansu trzeba przeznaczyć 30-45 zł. Mniej zachęcająca z kolei jest na pewno cena zakupu. Samochody elektryczne są o minimum 50 proc. droższe od porównywalnej klasy pojazdów spalinowych. Ceny dostępnych na polskim rynku aut elektrycznych, w zależności od marki i modelu, zaczynają się od ok. 80 tysięcy złotych. Wysoka cena jest tłumaczona przede wszystkim wprowadzaniem na rynek nowoczesnej i bardzo drogiejw opracowaniu technologii. Z czasem, wraz ze wzrostem sprzedaży i produkcji  tego typu pojazdów, ceny ich zakupu będą sukcesywnie spadały. Zasięg aut elektrycznych jest tylko pozornie mały. Badania elektrycznej mobilności w Europie coraz częściej wykazują, że pozwala on na codzienną eksploatację przy ładowaniu baterii co 2-3 dni. Poruszamy się przecież głównie w ruchu miejskim, najczęściej pokonując krótkie dystanse w drodze do i z pracy. Polska, jak do tej pory, odbiega pod względem wspierania rozwoju ekologicznych flot i ekologicznej motoryzacji ogółem. W naszym kraju istnieje jedynie ok. 30 komercyjnych punktów ładowania samochodów elektrycznych oraz 200 punktów utworzonych przy regionalnych agencjach rozwoju regionalnego.

Dla porównania – w Norwegii auto elektryczne można naładować w 3,7 tys. punktów, w Niemczech jest to 2 tys. miejsc, w Holandii 1,7 tys. punktów, a we Francji 1,6 tys. Do przyśpieszenia rozwoju naszego rynku w tym zakresie konieczne jest wprowadzenie odpowiednich mechanizmów prawnych, które skutecznie zachęcą przedsiębiorców i firmy do wprowadzania ekologicznych flot. Poza „zielonym wizerunkiem”, do inwestowania w tego typu rozwiązania potrzebują również ułatwień, przekładających się na wymierne korzyści finansowe. Rozwój ekologicznych flot pojazdów w firmach leży tak naprawdę w interesie wszystkich. Pojazdy firmowe stanowią bowiem już dzisiaj znaczną część ogółu samochodów jeżdżących po polskich drogach. W związku z tym od tego, jak bardzo będą ekologiczne, w dużym stopniu będzie zależał stan naszego środowiska naturalnego.

Monitoring ofert producentów
Według najbardziej aktualnych wyliczeń federacji Leaseurope, wartość europejskiego rynku leasingu w I połowie 2016 r. wzrosła o 13,2 proc. w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku. Na podstawie informacji zebranych od krajowych stowarzyszeń leasingowych, bardzo dobre dane spływają także z polskiego rynku, który wykazał się w tym okresie wysoką, bo 17,7-procentową dynamiką wzrostu. Od kilku lat IBRM SAMAR obserwuje stały wzrost udziału klientów instytucjonalnych w sprzedaży pojazdów. Ten rok nie różni się od pozostałych. Od początku roku firmy kupiły i zarejestrowały niemal 23 proc. więcej aut w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Koniec roku to oferta wyprzedażowa i kolejna okazja do zwiększonych zakupów, które już wkrótce znajdą odzwierciedlenie w podsumowaniu wyników rocznych. Okres od października do grudnia, podobnie jak w latach poprzednich, ma więc ponownie szansę stać się najlepszym kwartałem roku.

Klucz do sukcesu

P. SukiennikPiotr Sukiennik, dyrektor generalny FM Logistic w Polsce, o rozwoju rynku logistycznego, specyfice działania firm rodzinnych i pozytywnych efektach inwestycji zagranicznych w naszym kraju

Zakres pańskich obowiązków powiększył się ostatnio znacząco. Zarządza pan nie tylko polskim oddziałem FM Logistic, lecz także całym obszarem obejmującym Czechy, Słowację, Węgry i kraje bałtyckie.
To kolejny etap nie tyle mojej kariery, ile dynamicznego rozwoju biznesu FM Logistic w naszym kraju. Warto przypomnieć, że jest to francuska firma rodzinna, która należy do czołówki światowej branży logistycznej. Jej międzynarodowa ekspansja to kapitalny temat na case study sukcesu w biznesie. Spółka powstała 50 lat temu. Założyli ją Claude i Edmond Faure oraz szwagier drugiego z braci – Jean-Marie Machet. Co ciekawe, Claude Faure nadal jest aktywnym managerem, pełni funkcję honorowego szefa rady nadzorczej. Firmą kieruje przedstawiciel drugiego pokolenia – Jean- -Christophe Machet. W skład grupy – obok FM Logistic – wchodzi jeszcze Bati Logistic, będąca właścicielem budynków (centrów dystrybucji).

Skoro już mówimy o inwestycjach – dzięki FM Logistic Mszczonów zmienił się w tętniące życiem centrum biznesu.
To ciekawa historia. Wejście firmy do Polski w pewnym sensie wymusili jej klienci. Wszystko zaczęło się od budowy fabryki Mars w Kożuszkach koło Sochaczewa. Był to ważny partner biznesowy FM Logistic już w latach 80. Mars potrzebował obsługi logistycznej, więc trzeba było znaleźć miejsce na budowę nowej platformy, czyli centrum magazynowo-obsługowego. Energiczny burmistrz Mszczonowa, Józef Grzegorz Kurek, potraktował to jako szansę dla miasta i zaprosił na spotkanie przedstawicieli firmy. Samochód z francuską rejestracją zainteresował jednego z miejscowych wałkoni, który otworzył drzwi auta i ukradł znajdujące się w nim walizki. Niewiele brakowało, by rozmowy zostały zerwane, ale burmistrz zapewnił gości: „W ciągu godziny bagaże zostaną zwrócone”. Tak też się stało. W efekcie w Mszczonowie najpierw powstała nasza platforma, potem pojawiły się kolejne firmy. Najlepszą ilustracją rozwoju miasta są: dwukrotny wzrost liczby mieszkańców, nowe baseny termalne, powstający wielki park rozrywki i… fantastyczny trzyprocentowy wskaźnik bezrobocia.

Czym różni się wielka firma rodzinna od typowej korporacji?
Widzę same plusy, ale przede wszystkim możliwość szybkiego podejmowania decyzji. To też dbałość o pracowników. Średni staż pracy w naszej firmie to 6,5 roku. Ja sam związałem się z FM Logistic 20 lat temu, gdy miałem 27 lat. Zaczynałem w jednostce transportowej, wkrótce potem zostałem szefem dywizji, a w 2004 r. dyrektorem operacyjnym. Od 2010 r. jestem dyrektorem generalnym. Wiele osób, które zaczynały w tym samym czasie, pełni dziś odpowiedzialne funkcje. Konieczność zdobywania umiejętności i wiedzy o funkcjonowaniu firmy dotyczy również potomków jej właścicieli. Wróćmy jednak do pytania o rodzinny charakter biznesu. Jak już wspomniałem, to nie pieniądze są tu najważniejsze. Gdy pojawiła się pogłoska, że firmę zamierza kupić duży amerykański fundusz, rodzina Faure wystosowała list do pracowników dementując tę informację. Bardzo istotne są też budowane latami relacje z partnerami biznesowymi. W kontekście wieloletniej współpracy daje to doskonałe efekty. Rodzinne firmy nie ulegają presji giełdy i inwestorów. Dzięki temu mogą zupełnie inaczej traktować klientów niż typowe korporacje. Liczy się dla nich nie tylko zysk dzisiaj, lecz także idea współpracy, która generuje dalszy rozwój i obustronne korzyści nawet przez dziesięciolecia. Słowem – właściciele firm rodzinnych planują z myślą o kolejnych pokoleniach.

Rynek logistyczny w Polsce rozwija się w szybkim tempie…
Nasza dynamika jest jeszcze lepsza – wynosi 6–10 proc. rocznie. Dobrze ilustrują to liczby. FM Logistic zaczynało działalność w naszym kraju z 30-osobowym zespołem. Ja pojawiłem się w kolejnym roku, gdy było już 120 pracowników, dziś mamy ich aż 3 tys. Należałoby doliczyć do nich około 1,5 tys. kierowców, którzy działają na naszą rzecz. Dysponujemy platformami o łącznej powierzchni 550 tys. mkw. W przyszłym roku przybędzie kolejne 50 tys. mkw. Nasze główne platformy, oprócz Mszczonowa, gdzie zresztą niedawno oddaliśmy do użytku nowoczesny budynek biurowy, ulokowane są w Błoniu, Pruszkowie, Tomaszowie Mazowieckim, Piotrkowie Trybunalskim, Wolborzu, Katowicach i Olszowej. Nasz powód do dumy to specjalistyczne magazyny typu „fresh”, w których przechowuje się towary w temperaturze 2–6 st. C oraz mrożonki w temperaturze –25 st. C. Bardzo poważne wymogi muszą też spełniać magazyny przeznaczone do obsługi produktów farmaceutycznych. W dziedzinie logistyki kontraktowej jesteśmy polskim liderem. Pod względem obrotów zajmujemy trzecią pozycję. Dzieje się tak dlatego, że nasze obroty to po połowie magazynowanie i transport. Tymczasem nasi konkurenci skupiają się na usługach transportowych, które stanowią dla nich około 90 proc. obrotów. I jeszcze jedna ważna sprawa – możemy się pochwalić wyjątkową lojalnością klientów. Kiedy pojawiają się problemy na rynku, staramy się je rozwiązywać wspólnie. Oczywiście, zależy nam na pozyskiwaniu nowych zleceń, ale firmy, które podjęły z nami współpracę wiele lat temu, są dla nas szczególnie ważne.

Pańskie wieloletnie doświadczenie i sukcesy w dziedzinie zarządzania zaowocowały m.in. nagrodą Manager Award, której laureatami są top managerowie. Co pańskim zdaniem stanowi klucz do sukcesu w tej dziedzinie?
Przede wszystkim trzeba umieć słuchać współpracowników i lokować ich umiejętności w taki sposób, by najlepiej służyły firmie. Bardzo ważny jest duch zespołu, umiejętność doskonałej kooperacji w dobrych i trudnych chwilach. Na to jednak trzeba pracować latami. Nie wolno zapominać o takich kwestiach, jak wsparcie, motywacja i poczucie satysfakcji. Przecież pół życia spędzamy w pracy. Cenię typową dla firm rodzinnych regułę wiązania się z pracownikami na długie lata. Żartobliwe hasło o „pracy od matury do emerytury” nabiera sensu, gdy widzi się na co dzień, jak doskonale radzą sobie specjaliści o długim stażu. Jakoś nie mogę uwierzyć w lojalność wobec firmy w przypadku osób, które uważają za swój cel zmianę pracy raz na dwa–trzy lata. Cieszę się, gdy spotykam codziennie współpracowników, z którymi zaczynałem 20 lat temu.

Co lubi Piotr Sukiennik?

P. Sukiennik2Zegarek na co dzień używa iWatcha, nie zapomina też o swoim ulubionym Tag Heuerze
Ubrania Hugo Boss
Wypoczynek Portugalia i zachodnie wybrzeże USA
Kuchnia włoska, francuska
Restauracja warszawskie: Delicja Polska i Bistro de Paris
Samochód służbowe Audi A6
Hobby podróże i motoryzacja

Music Forever

P. Kabaj2Piotr Kabaj, dyrektor generalny oraz prezes Warner Music Poland i na Europę Wschodnią, o tym, jak rozwijał się krajowy rynek fonograficzny, a także o przejęciu Polskich Nagrań

Stanowczo zbyt rzadko pojawiają się na naszych łamach przedstawiciele arcyciekawej branży rozrywkowej. Proszę powiedzieć, na czym polega wyjątkowość tego biznesu?
Trudno tu o proste analogie do klasycznej działalności gospodarczej. Tym, co decyduje o sukcesie, jest talent artysty, z którym współpracujemy. Jeżeli płyta nie spodoba się słuchaczom, to nawet najintensywniejsze działania marketingowe nie przyniosą pożądanych efektów. Nie muszę chyba wyjaśniać, że współpraca z twórcami nie jest prosta – każdy ma własną wizję rozwoju kariery, promocji płyt, kontaktów z mediami itp. To branża, której reguł można się nauczyć wyłącznie w praktyce.

A jak pan trafił do tego biznesu, bo chyba nie ma szkoły, która kształci managerów P2P?
Przypadkiem, tak jak większość młodych przedsiębiorców w okresie przemian ustrojowych. Byłem aktywnym uczestnikiem tego przełomu, ponieważ jako absolwent ekonomii UW pracowałem w ówczesnej Konsultacyjnej Radzie Gospodarczej przy Premierze. Na początku 1990 r. wspólnie z dwoma kolegami postanowiliśmy wydać śpiewniki z szantami i założyliśmy firmę Pomaton z kapitałem początkowym w wysokości 1 tys. dol. A to z kolei skłoniło nas do kontaktu z Jackiem Kaczmarskim, któremu zaproponowaliśmy opublikowanie autorskich śpiewników, na co się od razu zgodził.  Potem podczas rozmowy zapytał nas, czy znamy kogoś, kto mu wyda kasety z programami „Dzieci Hioba” i „Kosmopolak”, ja na to odpowiedziałem, że my możemy się tym zająć. Trochę zdziwiony zapytał: „Dlaczego wy?”. Ja na to, że może nam zaufać. Na to stwierdził, że najpierw musi czegoś się o nas dowiedzieć. Zadzwonił do ówczesnego szefa klubu Riviera-Remont Marka Karlsbada, który nas zarekomendował. I tak rozpoczęła się nasza współpraca z tym wielkim artystą. Podjęliśmy się produkcji kaset, choć zarówno ja, jak i dwaj moi wspólnicy – koledzy ze szczepu harcerskiego 23. WDH „Pomarańczarnia”, Tomasz Kopeć i Piotr Kostro – nie mieliśmy pojęcia, jak to się robi. Dzięki ekspedientce z firmowego sklepu z kasetami JAM trafiłem do Janusza Tworzyńskiego, który jako jedyny na ówczesnym rynku dbał o jakość nagrań. Swoje kasety przegrywał z szybkością 1 do 1, podczas gdy inni stosowali system 1 do 128… Okładki, które i dziś wyglądają świetnie, zaprojektowała Blanka Łątka. Największy problem mieliśmy z naklejkami na kasety. Kiedy uporaliśmy się już z tym wszystkim, zaczęła się sprzedaż. Sam woziłem śpiewniki i kasety pożyczoną od ojca toyotą corollą 1.8 D na kolejne koncerty Jacka Kaczmarskiego i razem z Tomkiem Kopciem sprzedawaliśmy nasze wydawnictwa podczas trasy koncertowej. Sprzedaż przekroczyła nasze oczekiwania. W związku z tym, po rozliczeniu się z Jackiem Kaczmarskim, pozostałą gotówkę przeznaczyliśmy na inwestycje w firmę.

Tak zaczynało wiele firm, które dziś należą do krajowej czołówki.
Nasza firma fonograficzna przez pierwsze lata funkcjonowała w wynajętym mieszkaniu, w którym z okna widzieliśmy dom gen. Jaruzelskiego. Już wówczas zaczęliśmy działać na rzecz przestrzegania praw autorskich. W 1992 r. zorganizowaliśmy pamiętny pierwszy koncert antypiracki na Agrykoli… Zdawałem sobie sprawę, że jeśli ta kwestia nie zostanie załatwiona, to nigdy nie powstanie w Polsce normalny rynek fonograficzny. Właśnie z tego powodu powołany został ZPAV, którego do dziś jestem wiceprzewodniczącym.

Jaki impuls spowodował tak szybki rozwój Pomatonu?
W 1992 r., gdy nasz udział w rynku wynosił 0,5 proc., skontaktował się z nami Tony Salter z EMI, który szukał partnera biznesowego w naszym kraju. I znów dopisało nam szczęście – dzięki temu, że kilka lat spędziłem z rodzicami w Szwajcarii, biegle mówiłem po francusku, a Tony Salter znał ten język. W styczniu 1993 r. pojechaliśmy na Midem do Cannes, by dopracować szczegóły umowy z EMI, która oznaczała dla nas prawdziwy przełom. Z rozbawieniem wspominam pierwszy transport płyt z EMI, który odebraliśmy w Kolonii latem 1993 r. wysłużonym polonezem truckiem, budząc zdumienie pracowników tej szacownej firmy…

Nie byłoby jednak prawdziwego sukcesu bez krajowych artystów.
To prawda. Dzięki sprzedaniu 70 tys. kaset z musicalem „Metro” mogliśmy odebrać auta z komisu, gdzie je wstawiliśmy, by ratować cash flow. Potem pojawiły się „Dzieci rewolucji” T.Love, albumy Edyty Górniak, Anity Lipnickiej i wielu innych znakomitych twórców. Zdarzało się, że ważne kontrakty podpisywaliśmy za sprawą przypadku. Na przykład Maanam trafił do Pomatonu między innymi dlatego, że od czasu do czasu grałem w koszykówkę z Kamilem Sipowiczem i dystrybuowaliśmy wydawnictwa firmy Kamiling.

Zaczynał pan od Pomatonu, by w końcu zostać szefem Warner Music Poland.
Stało się tak za sprawą wielu zmian właścicielskich typowych dla dzisiejszego rynku, na którym pierwsze skrzypce grają duże fundusze inwestycyjne i korporacje międzynarodowe. Zmiany, jakie zachodziły w Polsce, stanowiły efekt decyzji podejmowanych na najwyższy szczeblu w USA i Wielkiej Brytanii. W 2007 r. EMI Music Group został przejęty przez fundusz inwestycyjny Terra Firma, który w 2011 r. stracił EMI na rzecz Citibanku za niespłacane kredyty. Citibank wystawił EMI na sprzedaż i część muzyczna została sprzedana Universal Music. Na szczęście dla nas komisja antymonopolowa Unii Europejskiej nakazała Universalowi odsprzedać 10 filii w Europie, w tym polską firmę, innej firmie muzycznej. Dzięki temu zostaliśmy w 2013 r. kupieni przez Warner Music Group. Czas zmian nie był dla nas łatwy, ponieważ straciliśmy część katalogu. W Polsce musieliśmy dokonać fuzji dwóch firm, a wkrótce potem trzeciej, ponieważ zdecydowaliśmy się kupić Polskie Nagrania.

Była to głośna transakcja, która wywołała liczne komentarze niewiele mające wspólnego z biznesem.
Polskie Nagrania, firma o fantastycznym dorobku, nie umiały się dostosować do nowej rzeczywistości gospodarczej. Zgodnie z decyzjami z lat 80. miały być głównym producentem płyt winylowych w krajach socjalistycznych. Decydenci nie wzięli jednak pod uwagę, że świat podbijał wówczas nowy standard – CD. W efekcie kosztowne maszyny przeznaczono na złom, a prawie cała 550-osobowa załoga została zwolniona. Gdy w maju ub.r. podpisywaliśmy umowę zakupu, było już tylko 15 pracowników. Przez wiele lat firma walczyła o przeżycie. Kierował nią syndyk, który zachowywał się jak sprawny manager i tylko dlatego udało się uniknąć kompletnej upadłości. Od czerwca 2014 r. pojawiały się ogłoszenia prasowe o przetargu na zakup Polskich Nagrań, począwszy od 16,4 mln, a skończywszy na 8,1 mln zł. Gdy dowiedziałem się o ostatniej ofercie, pomimo urlopowego w naszej branży sezonu, czyli w styczniu 2015 r., w trzy tygodnie wykonaliśmy due diligence i uzyskałem zgodę centrali w Nowym Jorku na przystąpienie do przetargu. Oprócz nas był jeden oferent, ale wycofał się z przetargu pół godziny przed jego rozpoczęciem. Od strony finansowej wszystkie kwestie zostały szybko rozwiązane. Znacznie trudniejsza okazała się sprawa archiwum Polskich Nagrań, stanowiącego element dziedzictwa narodowego. Zgodnie z ogłoszeniem przetargowym jesteśmy zobowiązani do przekazania Narodowemu Archiwum Cyfrowemu dokumentów archiwalnych i oryginalnych taśm matek nagrań, po uprzednim ich zdigitalizowaniu, zachowując oczywiście prawo do wydawania tych wszystkich nagrań. To zresztą stanowiło główny element transakcji.

Obecnie dokonujemy digitalizacji całego podstawowego katalogu 8,5 tys. taśm pod kątem CD i sprzedaży cyfrowej, ale też zdecydowaliśmy się wydać najciekawsze płyty w wersji winylowej, korzystając bezpośrednio z taśm analogowych. Szczególnie cieszy mnie reedycja rewelacyjnej serii Polish Jazz, której logo zaprojektował Rosław Szaybo, najznakomitszy w branży fonograficznej grafik, wieloletni dyrektor artystyczny CBS w Londynie, autor okładek najbardziej znanych światowych wykonawców. Dzięki temu, że nawiązaliśmy z nim kontakt, zaprojektował okładkę listopadowej premiery nowego albumu T.Love.

Co poza serią Polish Jazz ukaże się w ramach reedycji?
Mamy szerokie plany. Opublikowaliśmy już serię kilku składanek z okazji 60-lecia Polskich Nagrań, które świetnie zostały przyjęte przez rynek. Przygotowaliśmy cztery CD Urszuli Sipińskiej, zremasterowane nagrania Czesława Niemena i Ireny Santor, trzy płyty winylowe Marka Grechuty. Znakomicie została przyjęta reedycja płyty na winylu „1976: A Space Odyssey” Zbigniewa Wodeckiego, której nowa wersja – nagrana przez artystę wspólnie z duetem Mitch & Mitch – była niedawno wielkim przebojem. To dopiero początek.

Tak więc, nawiązując do wspomnianych wcześniej dyskusji, wiele hałasu o nic.
To chyba najlepsza pointa.

Przez ponad ćwierć wieku jest pan szefem wydawnictwa muzycznego. Co wydaje się panu najistotniejsze w dziedzinie zarządzania?
Jestem głęboko przekonany, że na wyniki przekładają się takie wartości jak demokratyczne relacje w zespole oraz transparentność decyzji, zwłaszcza jeśli chodzi o sposób wynagradzania i premiowania. Moi podwładni tylko raz mnie zaskoczyli negatywnie – gdy podczas jednego ze spotkań zaproponowali mi, żeby na drzwiach umieścić tabliczki ze stanowiskami, a na parkingu wyraźnie oznaczyć, do kogo należy określone miejsce. Moja reakcja była spokojna i ostateczna, powiedziałem im, aby spadali, więcej nie przychodzili do mnie z takimi drobiazgami i na tym, na szczęście, skończyły się tego rodzaju pomysły. W naszej firmie wszyscy mówią sobie po imieniu i każdy ma prawo czuć się najważniejszy, gdy dobrze wykonuje swoje zadania.

P. KabajCo lubi Piotr Kabaj?

Zegarek obecnie: Hamilton i Montblanc, wcześniej: Tag Heuer
Pióro
Montblanc, ale nigdy długopis. Jest zwolennikiem wiecznych piór
Ubrania
Massimo Dutti
Wypoczynek
Cap Ferret koło Bordeaux, gdzie można zjeść najlepsze ostrygi na pięknej plaży, pijąc wino z Saint-Émilion. Bardzo też lubi Toskanię i Kalifornię
Kuchnia
śródziemnomorska
Hobby
podróże. Oczywiście muzyka – od Pink Floyd, którego zawsze był wielkim fanem, do Coldplay. Osobiście zna wielu muzyków z czołowych zespołów

Wygodne informacje

Risk Management Work process.Picture Trader working Market Report Document Touching Screen Tablet.Using Worldwide Graphic Icons,Stock Exchange Report.Business Project Startup.Horizontal,Flares Effect

Od początku 2017 r. notowane na GPW spółki będą musiały wypełniać nowy obowiązek polegający na publikowaniu sprawozdań zawierających informacje niefinansowe

Jest to efekt dyrektywy 2014/09/UE, która powinna zostać implementowana do polskiego prawa poprzez nowelizację ustawy o rachunkowości. Raportowanie informacji niefinansowych nie będzie nowością dla 20–30 największych spółek, które już dziś, a często od wielu lat sporządzają tzw. raporty CSR, raporty społeczne, raporty odpowiedzialności korporacyjnej. Dla ponad stu podmiotów problematyka ta jest jednak zupełnie nowa. Wejście w świat raportowania niefinansowego jest trudniejsze niż kolejne rozszerzenie obowiązków dotyczących sprawozdań finansowych. Musimy bowiem zająć się obszarami, które prawdopodobnie nigdy nie były monitorowane w naszej spółce. Co więcej, musimy najpierw ustalić, o jakie obszary chodzi. Sprawozdania finansowe są opracowywane na podstawie precyzyjnych zapisów ustawy o rachunkowości oraz MSR i MSSF. W przypadku informacji niefinansowych dyrektywa pozostawia emitentowi wybór uznanego standardu, który chce zastosować przy tworzeniu swojego raportu. Wśród spółek, które już dziś raportują kwestie niefinansowe, największą popularnością cieszą się wytyczne G4 opracowane przez GRI (Global Reporting Initiative). Te spółki w 2017 r. i w kolejnych latach prawdopodobnie będą kontynuowały dotychczasowy tryb raportowania. Nauczenie się raportowania według G4 może być jednak dużym wyzwaniem dla pozostałych spółek. Dlatego Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych i Fundacja Standardów Raportowania podjęły inicjatywę stworzenia Standardu Informacji Niefinansowych (SIN), który ma być dostosowany do potrzeb notowanych na GPW emitentów. Tworzony przez zespół kilkunastu ekspertów i konsultowany jesienią 2016 r. z instytucjami i organizacjami rynku kapitałowego SIN ma być standardem łatwym w użyciu i prostym do zastosowania przez każdą spółkę, która jeszcze nie raportowała informacji niefinansowych, a od 2017 r. musi zacząć to robić.

SIN składa się z kilkunastostronicowej głównej części standardu oraz kilku aneksów, które zawierają uzupełnienia, wyjaśnienia i rozwinięcie poszczególnych bardziej skomplikowanych treści. Taka konstrukcja umożliwia stosunkowo proste zapoznanie się z problematyką raportowania informacji niefinansowych nawet osobom, które nigdy się tym wcześniej nie zajmowały. SIN jest więc dobrym początkiem dla spółek, które zaczynają raportowanie informacji niefinansowych. Jednym z najważniejszych zagadnień, od których zaczynamy przygotowania do raportowania informacji niefinansowych, jest ustalenie, co będziemy raportować. Polega ono na określeniu istotności (ang. materiality) poszczególnych obszarów i zagadnień. Przecież dla jednej spółki istotniejsze będą kwestie środowiskowe (bo wpływa znacząco na przyrodę wokół swoich zakładów produkcyjnych), a dla innej sprawy pracownicze lub społeczności lokalnej (np. gdy chodzi o dewelopera wpływającego istotnie na otoczenie swoich inwestycji). Odpowiednie badania i testy istotności trzeba więc przeprowadzić na etapie ustalania, co powinno zawierać nasze sprawozdanie. W SIN jeden z aneksów będzie miał szczegółową matrycę, dzięki której będziemy mogli sprawdzić, jakie obszary, a nawet które konkretnie wskaźniki, są istotne w przypadku spółki z naszej branży. Nie zastąpi to oczywiście samego badania istotności (przecież spółki różnią się między sobą nawet w obrębie jednej branży, np. deweloperzy mieszkaniowi i komercyjni), ale może ułatwić jego zaplanowanie i przeprowadzenie.

SIN zawiera też przykładowe wskaźniki, które można zastosować do opisu poszczególnych obszarów działalności spółki oraz do mierzenia efektów wprowadzonych strategii i polityki. Ich lista nie jest na tym etapie kompletna. W grudniu 2016 r. Komisja Europejska powinna wydać wytyczne dotyczące wskaźników, a wówczas te zawarte w projekcie SIN być może zostaną odpowiednio dostosowane. Przede wszystkim jednak to spółka sama powinna dobrać wskaźniki, które najlepiej przedstawiają jej obraz. Wytyczne Komisji Europejskiej i przykłady zawarte w SIN powinny więc stanowić inspirację dla osób przygotowujących raport niefinansowy.

Obowiązek publikowania sprawozdań niefinansowych jest narzucony przepisami prawa europejskiego. Warto jednak do niego podejść jak do szansy, która umożliwi kierownictwu spółki spojrzenie na nią pod nowym, innym kątem. Doświadczenie firm, które już rozpoczęły raportowanie informacji niefinansowych, są jednoznacznie pozytywne – proces przygotowania do tej sprawozdawczości pozwolił na uporządkowanie wielu obszarów, uzyskanie oszczędności w innych, a w wielu punktach organizacji uruchomił procesy innowacyjne, które w dłuższej perspektywie przyczyniają się do przyspieszenia wzrostu gospodarczego

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...