.
Strona główna Blog Strona 371

Przedsiębiorcy na to czekali. KONGRES 590 przyciągnął najlepsze polskie marki

Już za niespełna 72 godziny w Rzeszowie rozpocznie się pierwsza edycja KONGRESU 590 – dwudniowej imprezy skierowanej głównie do polskich przedsiębiorców i właścicieli marek, opatrywanych kodem kreskowym, zaczynającym się do cyfr 5-9-0.

Idea KONGRESU, który ma stanowić wsparcie dla polskiego biznesu i przyczyniać się do wzrostu popularności rodzimych produktów, znalazła w Polsce wielu orędowników. Już pierwsza edycja nowej imprezy, która swój „chrzest bojowy” przejdzie 17 i 18 listopada w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Rzeszowie może poszczycić się imponującym gronem partnerów. Prezesi i menedżerowie podmiotów, które zdecydowały się wesprzeć KONGRES 590 nagrali z okazji wydarzenia specjalne wystąpienia, które cieszą się dużą popularnością na kanale KONGRESU 590 w serwisie youtube.

Strategicznymi partnerami KONGRESU 590 zostali: PKN Orlen, PKO Bank Polski oraz PZU.

Statusem partnerów głównych szczycą się: CEDROB, PKP Cargo, URSUS, Grupa AZOTY oraz PGE.

Partnerami KONGRESU 590 są: Senat Rzeczypospolitej Polskiej, Województwo Podkarpackie, Asseco, FeeRum SA, Kasa Stefczyka, Fundacja PZU, Lotos, Polskie Towarzystwo Gospodarcze, PLL Lot, Rzeszów International Airport, UPC, Pesa Bydgoszcz SA, Synthos Chemical Innovations, OLPP – Operator Logistyczny Paliw Płynnych, Fakro, Tauron, Kruk, Enea, Energa, Polska Grupa Zbrojeniowa, Google.

Partnerem technologicznym KONGRESU 590 jest Orange.

Szczegółowe informacje o KONGRESIE 590 i rejestracja – www.kongres590.pl

Zaplanuj zimę

igloo hotel austriaJeszcze niedawno dokuczały nam upały, a i jesień pogodowo jest dla nas łaskawa. Czy ktoś już teraz myśli o mrozie i śniegu? Tak, prawdziwi narciarze

Chociaż do otwarcia krajowych i alpejskich tras narciarskich pozostało jeszcze trochę czasu, warto już teraz zastanowić się, kiedy i gdzie najlepiej pojechać na jesienny lub zimowy urlop. Zapaleni narciarze, którzy nie mogą doczekać się zimy, na szusowanie po Alpach mogą wyruszyć już teraz. W Austrii przez okrągły rok działają lodowce Hintertux i Mölltal, a we Francji np. Grande Motte w Tignes. Niedawno otwarto również lodowiec Pitztal i wyciągi na lodowcu Kaunertal. Jednak większość kurortów narciarskich w Alpach budzi się na początku grudnia. Wtedy też jest większa pewność, że pojeździmy po świeżym śniegu.

Włoskie wakacje
We Włoszech do popularnych kurortów należy Bormio leżące w jednej z Czterech Dolin, w pobliżu granicy Włoch, Austrii i Szwajcarii. Ośrodek zawdzięcza swą sławę legendarnej trasie Stelvio, którą zawodnicy Pucharu Świata pokonują w niecałe 2 minuty. Inną atrakcją miasta, z której można skorzystać po całodziennym szusowaniu, są źródła termalne słynące z najwyższej temperatury wody w całych Alpach, z których można korzystać w termach lub górskich grotach. Jadąc kilka kilometrów w głąb prowincji Sondrio, wzdłuż majestatycznego jeziora Como, odkryć można wspaniały ośrodek narciarski Valchiavenna, który tworzą dwa kurorty – Madesimo i Campodolcino. Znajdują się tu 60 km doskonale ośnieżonych tras zjazdowych i nowoczesna infrastruktura wyciągowa.

Austria – sport i zabawa
Jednym z najbardziej ekskluzywnych i renomowanych ośrodków w Alpach jest kurort Kitzbühel, do którego na narty przyjeżdżają członkowie rodzin królewskich, bliskowschodni szejkowie i amerykańskie gwiazdy filmowe. Miasteczko to znajduje się nieco ponad 11 godzin jazdy samochodem od Warszawy i słynie przede wszystkim z corocznych najtrudniejszych zawodów narciarskiego Pucharu Świata w zjeździe rozgrywanych na trasie „Die Streif” wytyczonej na stromiznach Hahnenkamm (Koguciej Góry). Kitzbühel wraz z 11 innymi miejscowościami w Alpach wchodzi w skład ekskluzywnego stowarzyszenia Best of the Alps, łączącego alpejskie kurorty, które zachowały swój klasyczny styl. Połączeniem sportu, adrenaliny i zabawy jest, położony w tyrolskiej dolinie Ötztal, ośrodek Sölden. Jest to jedyny ośrodek narciarski w Austrii z trasami zjazdowymi na trzech trzytysięcznikach – Gaislachkogl (3058 m n.p.m.), Tiefenbachkogl (3250 m n.p.m.) i Schwarze Schneid (3340 m n.p.m.). Na znajdującym się tu lodowcu Rettenbach można przenocować w hotelu Igloo Village, składającym się z ośmiu w pełni wyposażonych lodowych domków igloo. Zwolennicy aktywnego wypoczynku mogą udać się do Freizeit Arena i skorzystać z parku wodnego.

Francuski sposób na narty
Jednym z bardziej znanych regionów Alp jest L’Espace Killy, który łączy dwie górskie miejscowości: Val d’Isère oraz Tignes. Hasło reklamowe regionu to „le plus bel espace de ski du monde” (najpiękniejsza przestrzeń narciarska świata) i jest w tym sporo racji. Potężny, rozległy obszar obejmujący łącznie ponad 300 km tras oraz fantastycznie rozbudowana sieć wyciągów i tras sprawiają, że każdy, bez względu na umiejętności, znajdzie tu dla siebie miejsce. Przedostanie się z Val d’Isère do Tignes na nartach zajmuje zaledwie pół godziny. Na pobliskim lodowcu Grande Motte sezon trwa na okrągło przez cały rok. W okolicach Tignes jest dziewięć tras slalomowych, dwie trasy do jazdy po muldach oraz wyjątkowe tereny do jazdy poza wytyczonymi szlakami, z czego korzystają młodzi szaleńcy.

Polska – z nadzieją na śnieg
Jednym z najpopularniejszych ośrodków narciarskich w Polsce jest Białka Tatrzańska. Jej okolice stanowią wielki teren zjazdowy. Stoki w większości są łagodne, trasy szerokie i dobrze utrzymane. Znajdują się tu trzy główne ośrodki narciarskie: Kotelnica (osiem wyciągów i osiem tras), Kaniówka (pięć wyciągów) i Bania (cztery wyciągi). Ze względu na dobre warunki klimatyczne (ok. 90 dni ze śniegiem) i stan przygotowania tras Białka na brak turystów nie narzeka. Równie dobre warunki klimatyczne (mikroklimat zbliżony do alpejskiego), ale zdecydowanie mniej obłożony jest największy ośrodek narciarski w Kotlinie Kłodzkiej – Zieleniec, dzielnica Dusznik-Zdroju. Być może brak kolejek do wyciągu zawdzięcza odległości od stolicy (ponad 470 km). Zieleniec jest za to ulubionym miejscem do szusowania wrocławian i poznaniaków. Oferuje 28 wyciągów, w tym 10 oświetlonych stoków do jazdy nocnej. Trasy zjazdowe są zróżnicowane: od bardzo łatwych do bardzo trudnych. Są tak rozmieszczone, że jest możliwość (nie ściągając nart ani deski z nóg) przejechania z jednego końca Zieleńca na drugi i z powrotem.

SONY DSC

Innym ciekawym miejscem na narty w Sudetach jest Czarna Góra. Dysponuje 13 trasami i ponad 10 km tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. Działają tu trzy kolejki krzesełkowe i siedem wyciągów orczykowych, a różnice wysokości sięgają prawie 400 metrów. Z kolei Szczyrkowski Ośrodek Narciarski to 19 km tras zjazdowych i 13 wyciągów orczykowych, choć najpopularniejsze wśród narciarzy są stoki Skrzycznego. Zaśnieżaniem objętych jest 54 proc. powierzchni tego areału. Dwie trasy: czarna Bieńkula (nr 5) oraz czerwona Golgota (nr 11) mają homologację FIS.

Wybierając się na narty w polskie góry, warto szukać miejsc, gdzie do dyspozycji narciarzy jest kilka tras o różnym stopniu trudności i kilka wyciągów, które gwarantują dobrą przepustowość. Nie bez znaczenia jest mikroklimat miejsca sprzyjający utrzymywaniu się śniegu.

Nie tylko dla kobiet

Dr. Witwicki model: Oksana Volska

Dr. Witwicki model: Oksana Volska

Dr n. med. Tadeusz Witwicki, właściciel Gabinetu Chirurgii Plastycznej Dr Witwicki, opowiada o tym, co się zmieniło na rynku tego typu usług w ostatnich latach

Czy usługami z zakresu chirurgii plastycznej nadal interesują się głównie kobiety?
Tak, aczkolwiek coraz częściej zgłaszają się do nas także mężczyźni. 20 lat temu stanowili ok. 10 proc. wszystkich pacjentów, obecnie – ok. 25 proc. To zapewne efekt znacznie większego przyzwolenia społecznego, dzięki któremu plastry na twarzy, np. po operacji nosa, nie wzbudzają niechęci, ale może nawet życzliwe zainteresowanie. Ponadto nie ma niczego złego w dbaniu o siebie i widać, że mężczyźni także chcą jak najdłużej zachować zdrowy, młody wygląd.

Co pan mówi pacjentom, którzy zgłaszają się do gabinetu z prośbą o dokonanie liposukcji, czyli odessania tłuszczu z różnych partii ciała?
W każdym przypadku stosujemy podejście holistyczne, w związku z tym najpierw sugerujemy kontakt z naszym dietetykiem w celu zmiany diety, potem z trenerem osobistym w celu zwiększenia aktywności fizycznej, a dopiero gdy to nie poskutkuje, sięgamy po skalpel. Każdy zabieg chirurgiczny niesie bowiem jakieś zagrożenie dla pacjenta, chociaż, w miarę doskonalenia metod ich przeprowadzania, coraz mniejsze. Warto też pamiętać, że liposukcja służy modelowaniu sylwetki, a nie odchudzaniu. Dużą wagę przywiązujemy przy tym do motywacji pacjenta, tzn. dlaczego chce przeprowadzić dany zabieg. Wywiad musi być szczegółowy, aby ustalić m.in., czy jesteśmy w stanie sprostać jego oczekiwaniom, zapewniając przy tym maksymalne bezpieczeństwo. Porozumienie między pacjentem a lekarzem przyczynia się do dobrego wyniku operacji.

Ile trzeba czekać na zabieg?
Na pierwszą konsultację kilka tygodni od zgłoszenia, sam zabieg odbywa się sześć–osiem tygodni później, ale rzadko kiedy pacjent spędza w naszej klinice ponad 24 godziny. Wiąże się to z tym, że pacjenci, nie chcąc poddawać się rekonwalescencji przez kilka tygodni, godzą się dzielić cały proces zabiegowy na mniejsze kroki, byle tylko nie być wyłączonym z aktywności życiowej przez dłuższy czas. Warto jednak przy tym wiedzieć, że klasyczna operacja plastyczna może być skuteczna przez całe życie, podczas gdy znacznie mniej inwazyjne metody – dużo krócej.

Gabinet cieszy się dużym powodzeniem?
Jest duże zainteresowanie naszymi usługami. Staramy się być aktywni w Internecie oraz obecni w prasie drukowanej. Bardzo pomaga nam też marketing szeptany, kiedy to zadowolony pacjent poleca nas kolejnemu. Część pacjentów trafia do nas z polecenia innych lekarzy, co pokazuje, że nasza praca jest doceniana w środowisku.

Czy zgłaszają się także celebryci?
Tak, z naszych usług skorzystało do tej pory wiele znanych osób – aktorów, polityków i sportowców. Przyjeżdżają też do nas pacjenci spoza Polski, głównie Polonia z USA oraz Niemiec.

Dr. Witwicki model: Oksana Volska

Gabinet funkcjonuje jednak dopiero od trzech lat?
Nie oznacza to jednak, że nie mamy dużego doświadczenia. Ja sam wywodzę się z rodziny lekarskiej. Mój ojciec był chirurgiem ortopedą, a mama – laryngologiem i chirurgiem plastycznym. Po ukończeniu studiów medycznych przez 14 lat pracowałem w klinice prof. Kraussa, ojca polskiej chirurgii plastycznej, po tym jak w 1983 r. przeniósł ją z Polanicy-Zdroju do Warszawy. To właśnie profesor nauczył mnie dbałości o pacjenta, konieczności przekazania mu wszelkich informacji o plusach i minusach zabiegu, a także przedyskutowania możliwości wykorzystania metod alternatywnych. W sumie była to dla mnie wspaniała szkoła, nie mówiąc o możliwości wzięcia udziału w miesięcznych stażach w szpitalach w Pekinie, Edynburgu, Los Angeles i Gent. Gdy zdobyłem specjalizację, mogłem otworzyć gabinet chirurgii plastycznej, który prowadziłem z moją mamą do czasu jej śmierci. Cały czas pracowałem też w warszawskim Centrum Onkologii, gdzie zajmowałem się rekonstrukcją piersi oraz rekonstrukcjami po rozległych operacjach głowy i szyi. Następnie trafiłem do Szpitala MSW, gdzie byłem odpowiedzialny za utworzenie Oddziału Chirurgii Plastycznej i kierowanie nim.

Czy oferta gabinetu to wyłącznie zabiegi z zakresu chirurgii estetycznej?
Nie. Robimy także natychmiastowe i odroczone rekonstrukcje piersi, korekcję nosów pourazowych z zaburzeniem oddychania, przepukliny powłok brzusznych, żylaków kończyn dolnych i chirurgię ręki, współpracując przy tym ze specjalistami onkologami, laryngologami i chirurgami ogólnymi, a to już zabiegi leczące. Mamy także szeroką ofertę medycyny estetycznej – w tym depilację laserową, endermologię, mezoterapię i redermalizację, a także wypełniacze, botoks i liftingi nićmi.

Co najczęściej chcą sobie poprawićpacjenci?

Nastolatki, za zgodą rodziców, proszą o usunięcie znamion, korekcję krzywych nosów i odstających uszu. Młode kobiety wybierają powiększanie piersi, a gdy mają już dzieci, także ich podniesienie, oraz korekcję powłok brzusznych po porodach. Kiedyś wkładanie implantów silikonowych uważano za niebezpieczne, ale późniejsze badania wykluczyły wywoływanie chorób z autoagresji lub nowotworu. Jakość samych implantów także uległa znacznej rewolucji. Po 40. roku życia zarówno kobietom, jak i mężczyznom zależy zwykle na redukcji tkanki tłuszczowej za pomocą liposukcji, ale też na zabiegach mających na celu usunięcie oznak upływającego czasu – korekcie powiek, liftingu policzków i likwidacji zmarszczek. Mężczyźni zgłaszają się również, aby poprawić wygląd klatki piersiowej, w tym usunąć tkankę tłuszczową z okolicy piersi.

Jak gabinet stara się wyróżnić wśród, mimo wszystko, sporej konkurencji?
Wbrew pozorom chirurgów plastyków z ukończoną specjalizacją z tej dziedziny nie jest w Polsce zbyt wielu – ok. 170 lekarzy. Ponadto, współpracując z bardzo dobrymi specjalistami z innych dziedzin, jesteśmy w stanie bezpiecznie przeprowadzać nawet najbardziej złożone operacje, np. rekonstrukcję piersi oraz skomplikowaną plastykę brzucha, i to z dobrymi efektami estetycznymi. Każdego pacjenta, dzięki dostępności nowoczesnego sprzętu, jesteśmy w stanie traktować kompleksowo. Przykładowo jeśli korzysta z liposukcji, warunkiem dobrego gojenia się jest korzystanie ze specjalistycznych masaży pozabiegowych, które są także dostępne u nas. Dzięki temu pacjent nie traci kontaktu z operatorem, któryma go pod swoją opieką dłuższy czas, co jest bardzo ważne w pierwszym etapie pooperacyjnym.

Opiekuje się pan czworgiem dzieci. Czy któreś z nich przejmie w przyszłości po panu biznes?
Raczej się na to nie zanosi – wszystkie obrały inne ścieżki zawodowe. Jeszcze tylko najmłodsza córka stoi przed wyborem studiów. Nie oznacza to, że rodzina nie pomaga mi w prowadzeniu tego biznesu. Żona zajmuje się zarządzaniem w gabinecie, najstarsza córka marketingiem, a w gestii syna leżą m.in. obsługa klienta i organizacja treningów personalnych redukujących wagę.

 

IT na Rio 2016

ManagerOnline

Atos dostarcza rozwiązania IT dla igrzysk olimpijskich od 1992 r., a te ostatnie można już uznać za w pełni cyfrowe

Atos SE (Societas Europaea) to międzynarodowy lider w branży usług informatycznych, osiągający roczne przychody na poziomie 12 mld euro i zatrudniający 100 tys. pracowników w 72 krajach, także w Polsce, gdzie pracuje ponad 4 tys. osób. Firma wspiera technologiami informatycznymi Igrzyska Olimpijskie od 1992 r., a w tym roku wspólnie z Komitetem Organizacyjnym IO udało się osiągnąć cel nadrzędny: by wyniki IO i inne dane udostępniać w czasie rzeczywistym poprzez zarówno tradycyjne środki przekazu, jak i Internet na jakiejkolwiek platformie i gdziekolwiek.

Nie było to łatwe wyzwanie, biorąc pod uwagę chociażby to, że taka dyscyplina, jak golf, który pojawił się w programie tegorocznych IO po blisko 100-letniej nieobecności, wygenerował większą liczbę danych związanych z wynikami niż wszystkie pozostałe dyscypliny razem wzięte. Realizacja projektu zakończyła się jednak sukcesem, a wraz z zawartością dostępną na platformach cyfrowych, podwajającą ilość treści emitowanych w telewizji, mistrzostwa w Rio w 2016 r. zapisały się w annałach historii jako najlepiej jak dotąd obsłużone cyfrowo igrzyska olimpijskie. Co więcej, przyniosły one znaczącą zmianę w cyfrowej transformacji igrzysk za sprawą pierwszego w historii użycia chmury dla kluczowych rozwiązań, włączając w to zarządzanie ilością ponad 300 tys. akredytacji dla całej rodziny olimpijskiej (a to o 20 proc. więcej niż na IO w Londynie w 2012 r.), utrzymanie portalu dla wolontariuszy oraz użytkowanie systemów zarządzania personelem, co istotnie zmniejszyło koszty przeprowadzenia IO, przy jednoczesnym poprawieniu wydajności.

– Technologia staje się coraz łatwiejsza w użyciu, umożliwiając każdemu czerpanie przyjemności z przeżywania igrzysk olimpijskich, bez konieczności myślenia o rozwiązaniach technologicznych, które za nimi stoją. Patrząc w przyszłość, wiem, że przy wsparciu fachowców Atosa możemy kontynuować naszą cyfrową podróż i jeszcze bardziej przybliżyć sportowe wydarzenia zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang w 2018 r. oraz letnich igrzysk olimpijskich w Tokio w 2020 r. fanom na całym świecie – podsumował to wydarzenie Thomas Bach, prezes Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Technologiczny wyczyn
Rozpowszechnianie wyników IO na całym świecie w czasie krótszym niż pół sekundy nie byłoby możliwe bez użycia nowych rozwiązań dostarczonych przez Atos takich jak Olympic Video Player (OVP). Widzom oglądającym na żywo imprezy sportowe udostępniał on wyniki w czasie rzeczywistym, statystyki, biografie i dyskusje w social mediach – wszystko na jednym zintegrowanym ekranie. OVP prezentował treści w sposób, w jaki nigdy nie udostępniano ich wcześniej – dzięki zaledwie jednemu kliknięciu myszką. Niezależnie od urządzenia, gdziekolwiek byli fani IO, mieli wybór i kontrolę nad tym, co, jak, gdzie i kiedy oglądać na obszarach, gdzie znajdowali się nadawcy mający prawa do transmisji, którzy zdecydowali się skorzystać z OVP. Innym rozwiązaniem Atos o krytycznym znaczeniu były Games Management Systems przeznaczone do zarządzania igrzyskami i dostępne w chmurze innego partnera IO. To za ich pomocą było możliwe wystawianie akredytacji, dokonywanie wpisów dotyczących kwalifikacji sportowych,zarządzanie zasobami ludzkimi oraz portalem dla wolontariuszy w celu rekrutacji i wsparcia 50 tys. osób.

Przede wszystkim wyniki
Systemy związane z wynikami o wspólnej nazwie Information Diffusion Systems były dostępne na terenie wszystkich obiektów olimpijskich, w Głównym Centrum Prasowym, Międzynarodowym Centrum Nadawczym, a nawet zdalnie w studiu nadawców, aby wspierać media w ich procesie informowania o historii, kiedy faktycznie się ona dzieje. System CIS (Commentator Information System), zarządzany centralnie z Centrum Operacji Technologicznych, zapewniał komentatorom i dziennikarzom technologię wykorzystującą ekran dotykowy, która przekazywała wyniki w czasie rzeczywistym, aby widzieli je oni przed aplauzem widowni. Z kolei aplikacja internetowa myInfo+ umożliwiała akredytowanym mediom, działaczom sportowym i sportowcom uzyskanie dostępu do informacji o igrzyskach. Obie były dostępne za pośrednictwem laptopów, a użytkownicy byli w stanie dostosować stronę główną do swoich preferencji – wyróżnione były kraje, które chcieli śledzić. To był również pierwszy raz, kiedy nadawcy mieli dostęp do systemu dla wszystkich dyscyplin igrzysk olimpijskich i 12 paraolimpijskich.

Ekspansja NCR w Polsce

Tadeusz Świąder, wiceprezes NCR Polska oraz kontroler finansowy na region Europy, zarządzający Centrum Usług Wspólnych w Warszawie, opowiada, jak doszło do tego, że biuro finansowe spółki, które obsługuje całą jej działalność na kontynencie i pracę oddziałów w 23 krajach, zostało ulokowane w Warszawie

Kiedy zapadła decyzja o rozszerzeniu działalności centrum w Warszawie?
W styczniu tego roku, po czym szybko zaczęliśmy szukać ludzi do pracy. W ciągu kilku miesięcy dwukrotnie powiększyliśmy nasz zespół i obecnie pracuje w nim ponad 130 osób, chociaż wciąż poszukujemy kolejnych pracowników, w tym analityków finansowych. To oczywiście duże wyróżnienie dla naszego oddziału, przy czym warto zaznaczyć, że polski oddział od ponad 26 lat dostarcza z dużymi sukcesami bankomaty, kasy samoobsługowe i oprogramowanie wszystkim bankom oraz największym sieciom handlowym w kraju. Centrala korporacji przenosi do naszego kraju coraz więcej kompetencji, bo Polska jest jednym z najbardziej perspektywicznych rynków, charakteryzującym się wysokim wzrostem PKB, spadającym bezrobociem oraz dużą ilością wykształconych kadr.

Za co odpowiada centrum?
Business Operation Center jest odpowiedzialne za wystawianie faktur, a Collection Center za ściąganie należności. O skali wykonywanej przez nie pracy świadczy 56 tys. faktur wewnętrznych oraz 70 tys. faktur dla klientów, wystawianych każdego roku na łączną kwotę blisko 1,5 mld dol., a także 15 tys. kontraktów serwisowych oraz 26 tys. rozliczeń wewnętrznych z pracownikami.

Większość korporacji międzynarodowych stara się jednak outsourcowa tego typu działalności. Jak to było w przypadku NCR?
NCR też tego próbował. Od 1998 r. w Europie mieliśmy dwa centra finansowe – jedno w Amsterdamie, które obsługiwało Europę Zachodnią, a drugie w Warszawie, które obsługiwało całą resztę. Usługi, które świadczyły, zostały oddane w outsourcing do centrum w Pradze w 2003 r. Taki układ ma swoje zalety, lecz na innowacyjną spółkę, pragnącą elastycznie odpowiadać na potrzeby klientów, nakłada daleko idące ograniczenia. Dlatego przekonałem zarząd spółki do rezygnacji z tego rozwiązania. Po kilku latach wróciła do nas obsługa finansowa Europy Wschodniej, a w tym roku – całej Europy.

Czy uruchomienie centrum w Warszawie przekłada się w jakiś sposób na poprawienie obsługi także polskich klientów?
Oczywiście, bo coraz większa część projektów jest obecnie obsługiwana przez nas lokalnie, co przekłada się na skrócenie drogi biznesowej, usprawnienie procesów zarządzania, optymalizację kosztów, uelastycznienie procesów back-office i poprawę obsługi procesów sprzedażowych

Klucz do sukcesu

Piotr Sukiennik, dyrektor generalny FM Logistic w Polsce, o rozwoju rynku logistycznego, specyfice działania firm rodzinnych i pozytywnych efektach inwestycji zagranicznych w naszym kraju

Zakres pańskich obowiązków powiększył się ostatnio znacząco. Zarządza pan nie tylko polskim oddziałem FM Logistic, lecz także całym obszarem obejmującym Czechy, Słowację, Węgry i kraje bałtyckie.
To kolejny etap nie tyle mojej kariery, ile dynamicznego rozwoju biznesu FM Logistic w naszym kraju. Warto przypomnieć, że jest to francuska firma rodzinna, która należy do czołówki światowej branży logistycznej. Jej międzynarodowa ekspansja to kapitalny temat na case study sukcesu w biznesie. Spółka powstała 50 lat temu. Założyli ją Claude i Edmond Faure oraz szwagier drugiego z braci – Jean-Marie Machet. Co ciekawe, Claude Faure nadal jest aktywnym managerem, pełni funkcję honorowego szefa rady nadzorczej. Firmą kieruje przedstawiciel drugiego pokolenia – Jean- -Christophe Machet. W skład grupy – obok FM Logistic – wchodzi jeszcze Bati Logistic, będąca właścicielem budynków (centrów dystrybucji).

Skoro już mówimy o inwestycjach – dzięki FM Logistic Mszczonów zmienił się w tętniące życiem centrum biznesu.
To ciekawa historia. Wejście firmy do Polski w pewnym sensie wymusili jej klienci. Wszystko zaczęło się od budowy fabryki Mars w Kożuszkach koło Sochaczewa. Był to ważny partner biznesowy FM Logistic już w latach 80. Mars potrzebował obsługi logistycznej, więc trzeba było znaleźć miejsce na budowę nowej platformy, czyli centrum magazynowo-obsługowego. Energiczny burmistrz Mszczonowa, Józef Grzegorz Kurek, potraktował to jako szansę dla miasta i zaprosił na spotkanie przedstawicieli firmy. Samochód z francuską rejestracją zainteresowań jednego z miejscowych wałkoni, który otworzył drzwi auta i ukradł znajdujące się w nim walizki. Niewiele brakowało, by rozmowy zostały zerwane, ale burmistrz zapewnił gości: „W ciągu godziny bagaże zostaną zwrócone”. Tak też się stało. W efekcie w Mszczonowie najpierw powstała nasza platforma, potem pojawiły się kolejne firmy. Najlepszą ilustracją rozwoju miasta są: dwukrotny wzrost liczby mieszkańców, nowe baseny termalne, powstający wielki park rozrywki i… fantastyczny trzyprocentowy wskaźnik bezrobocia.

Czym różni się wielka firma rodzinna od typowej korporacji?
Widzę same plusy, ale przede wszystkim możliwość szybkiego podejmowania decyzji. To też dbałość o pracowników. Średni staż pracy w naszej firmie to 6,5 roku. Ja sam związałem się z FM Logistic 20 lat temu, gdy miałem 27 lat. Zaczynałem w jednostce transportowej, wkrótce potem zostałem szefem dywizji, a w 2004 r. dyrektorem operacyjnym. Od 2010 r. jestem dyrektorem generalnym. Wiele osób, które zaczynały w tym samym czasie, pełni dziś odpowiedzialne funkcje. Konieczność zdobywania umiejętności i wiedzy o funkcjonowaniu firmy dotyczy również potomków jej właścicieli. Wróćmy jednak do pytania o rodzinny charakter biznesu. Jak już wspomniałem, to nie pieniądze są tu najważniejsze. Gdy pojawiła się pogłoska, że firmę zamierza kupić duży amerykański fundusz, rodzina Faure wystosowała list do pracowników dementując tę informację. Bardzo istotne są też budowane latami relacje z partnerami biznesowymi. W kontekście wieloletniej współpracy daje to doskonałe efekty. Rodzinne firmy nie ulegają presji giełdy i inwestorów. Dzięki temu mogą zupełnie inaczej traktować klientów niż typowe korporacje. Liczy się dla nich nie tylko zysk dzisiaj, lecz także idea współpracy, która generuje dalszy rozwój i obustronne korzyści nawet przez dziesięciolecia. Słowem – właściciele firm rodzinnych planują z myślą o kolejnych pokoleniach.

Zapraszamy do zapoznania się z pozostałą częścią artykułu w najnowszym numerze Managera

Prawdziwie międzynarodowy zawód

_MG_8425-2Enrico Schiavone, wybitny fryzjer, stylista salonu Tallulah, o tym, jak powinien funkcjonować prawdziwy salon fryzjerski, a także o swoich kontaktach z gwiazdami i koronowanymi głowami

Skąd ta egzotyczna nazwa salonu?
Tallulah to imię bohaterki granej przez młodziutką Jodie Foster w „Bugsy Malone”. To nie przypadek, historia toczy się w latach 30., a nasz salon swoim wystrojem nawiązuje właśnie do lat międzywojennych i utrzymany jest w stylistyce art déco.

Warszawa jest kolejnym miastem artysty-fryzjera, obieżyświata?
W Polsce jestem od roku. Do Warszawy przyjechałem razem z partnerem, który dostał tutaj posadę managerską w hotelu. Uwielbiam podróże, a zawód fryzjera jest wyjątkowy, bo międzynarodowy. Pracować możesz wszędzie – technika, reguły i warsztat są podobne.

Zaczynał pan w Paryżu.
Początkowo chciałem pracować w branży modowej, ale to specyficzny, hermetyczny świat, w którym trudno się wybić. Pod koniec lat 80. poczułem, że moją drogą będzie jednak fryzjerstwo. We Francji działa Stowarzyszenie Wielkiego Fryzjerstwa Francji HCF (Haute Coiffure Francaise), które nie tylko zrzesza fryzjerów, lecz także organizuje nauczanie. Trudno o lepszą szkołę warsztatu. Po jej ukończeniu pracowałem w Paryżu, po czym na początku lat 90. przeniosłem się do Kenii, gdzie zostałem szefem salonu fryzjerskiego. I tak rozpoczęła się moja podróż po świecie. Pracowałem w Tanzanii, Moskwie, Brukseli, Bukareszcie. Z Rumunii przeniosłem się do Grecji, następnie do Genewy, potem do Rotterdamu. Do Warszawy przyjechałem z Sankt Petersburga.

Co kraj to inny klient.
Klienci są podobni, ale inne są ich przyzwyczajenia. Na przykład w Belgii, gdzie pracowałem, kobiety przychodzą do salonu fryzjerskiego raz w tygodniu. Podobnie we Włoszech i w Hiszpanii.Teraz bizneswoman często czeszą się w salonach nawet dwa razy w tygodniu. Ale już w Holandii kobiety idą do fryzjera tylko wtedy, gdy tego naprawdę potrzebują, np. przed świętami i urlopem.

Stylizował pan włosy nie tylko gwiazd filmu i muzyki, lecz także dosłownie koronowanych głów.
Królową Norwegii miałem okazję stylizować w Tanzanii. Rodzina królewska spędzała tam wakacje na safari, w programie były też spotkania z władzami Tanzanii. Ambasador Norwegii specjalnie pojawił się w moim salonie, żeby ustalić etykietę. Dostałem niemal podręcznik o tym, jak zachowywać się przy królowej, co wolno mówić, a czego nie można… Miałem też okazję stylizować Bryana Adamsa, Brigitte Bardot, Montserrat Caballé, Grace Jones, Claudię Schiffer, rumuńską rodzinę królewską.

W tym salonie to klient jest gwiazdą, czyli po polsku – królem.
Swoim gościom daję to, co sam lubię. Czyli najwyższy poziom usług zarezerwowany w innych branżach dla VIP-ów. Kiedy pracowałem w Rumunii, pewna kobieta przychodziła do salonu co trzy miesiące. Nie stać jej było na częstsze wizyty. Traktowałem ją jednak tak, że czuła, jak bardzo jest dla mnie ważna. Każdy ma się tak właśnie czuć w naszym salonie.

Czym wasza oferta różni się od propozycji konkurencji?
Nasza oferta obejmuje m.in. strzyżenie, profesjonalną koloryzację włosów, zabiegi pielęgnacyjne, prostowanie i doczepianie włosów. Czyli mniej więcej to, co ma wiele innych topowych salonów w Warszawie, gdzie ten segment rynku stale się rozwija. Do zawodu garną się młodzi, utalentowani ludzie; zawodu, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie należał do profesji prestiżowych. I ci ludzie – choćby Kamil Krasa, zwycięzca konkursu dla najlepszych młodych fryzjerów w Polsce – tworzą nową jakość także w Tallulah.

Zresztą nie tyle oferta nas wyróżnia, ile miejsce i atmosfera – widziałem mnóstwo salonów w Warszawie i nie mam wątpliwości, że Tallulah w swojej konkurencji jest najpiękniejszy w stolicy. Luksusowy, a jednocześnie pod względem cen dostępny nie tylko dla zamożnych. Tworzymy świetny team, w którym główną stylistką jest Aneta Kuś, doceniona przez takie gwiazdy jak Tomasz Kammel, Patricia Kazadii Andrzej Piaseczny. Naszym atutem są zabiegi kosmetyczne: od manicure do bardzo zaawansowanych, na granicy medycyny estetycznej.

Istota stylizacji włosów polega zresztą na tym, że wszyscy robimy mniej więcej to samo. Chodzi jednak o to, jak to robimy. Tu liczą się doświadczenie, fantazja, ciągłe wyłapywanie nowinek ze świata, nowych technik, pomysłów. Ostatnio pracowaliśmy np. jako styliści przy Warsaw Fashion Week. Przede wszystkim ważny jest jednak klient, który oddaje się nam w ręce jak przyjacielowi. A przyjaciela nie można zawieść. Szczęściem dla całej branży jest to, że od lat istnieje moda na dobrą fryzurę nie tylko kobiecą, lecz także męską. To nakręca interes. To prawda. Zmieniła się mentalność, więc dziś nie dziwi nikogo zadbany, wystylizowany facet. W wielu zawodach wygląd jest bardzo ważny. Kosmetyki i farby to oczywiście część wielkiego biznesu, w którym stylizacja włosów jest tylko małym trybikiem, ale może najważniejszym. To my wybieramy najlepsze produkty na rynku i my musimy umieć je wykorzystać.

W tym zawodzie trzeba kochać ludzi…
…i mieć zapał do pracy. Fryzjer to ktoś więcej niż rzemieślnik. Im lepszy stylista, tym bardziej musi być kreatywny i musi patrzeć na swoją pracę jak na rodzaj sztuki. Zawsze mówię, że fryzjer ma coś z terapeuty. Naszym zadaniem jest dawanie radości klientom poprzez usługę, którą wykonujemy. W myśl zasady: nie ma przeciętnych ludzi, są tylko mniej lub bardziej utalentowani styliści i fryzjerzy.

Wyższe formy inteligencji logistycznej

3_PW_01-Piotr Sędziak

Piotr Sędziak
dyrektor ds. operacji, ABC Data SA

Współczesna logistyka oparta jest przede wszystkim na sprawnym oprogramowaniu obsługującym: produkcję, magazynowanie, sprzedaż, dystrybucję. Systemy informatyczne, takie jak ERP, SCM, WMS i TMS, stanowią dziś bazę do optymalizacji i właściwej obsługi klienta. W obszarze intralogistyki kluczową rolę odgrywa system WMS. Pozwala on na wdrożenie wielu optymalizacji procesowych, m.in. dostosowanie ścieżki rozłożenia lub zbiórki towarów, ideę bezpapierowego magazynu i zarządzanie oparte na kodach kreskowych bądź RFID. WMS stanowi kręgosłup dla tradycyjnych usprawnień, takich jak przenośniki rolkowe, sterowanie maszynami pakującymi i etykietującymi przesyłki etykietami firm kurierskich. Co więcej, bezpośrednio lub poprzez współpracę z systemami WCS wspiera rozwój technologii nierozerwalnie związanych z wyższymi formami inteligencji logistycznej, takimi jak:

• autonomiczne wózki regałowe i samojezdne, swobodnie przemieszczające się pojazdy,
• roboty stosowane w procesach logistycznych, wyręczające ludzi w powtarzalnych czynnościach,
• inteligentne okulary wspomagające procesy pickingu,
• technologie inteligentnego rozpoznawania obrazu,
• rozszerzona rzeczywistość, wykorzystywana np. w procesie szkolenia kierowców wózków widłowych oraz procesach pickingu,
• zastosowanie beaconów i dronów w pracach magazynowych,
• mechanizmy sortujące.

ABC Data, jako dystrybutor sprzętu elektronicznego o portfolio przekraczającym 200 tys. indeksów, zna wagę dobrego systemu klasy WMS. Projekty stałego usprawniania aplikacji mają za zadanie ciągłą optymalizację procesów, a także przygotowanie naszej logistyki na wyzwania Logistyki 3.0, a nawet wyższej.

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...