.
Strona główna Blog Strona 362

PEKAES – codzienny serwis do Czech i Słowacji

PEKAES, czołowy operator logistyczny, z początkiem nowego roku uruchomił codzienne połączenia drobnicowe do Czech i Słowacji. To kolejne inwestycje firmy w rozwój sieci drobnicowej w Europie.

PEKAES znajduje się w czołówce operatorów logistycznych pod względem usług drobnicowych i od kilku lat rozwija ten segment w dwucyfrowym tempie. Nowością w ofercie firmy jest codzienny serwis do Czech i Słowacji. To odpowiedź PEKAES na rosnące zapotrzebowanie rynku, jak i dynamiczny rozwój firmy na rynku europejskim.

Jest to kolejny krok na drodze do wzmocnienia naszej pozycji w Europie. Przypomnę, że pod koniec ubiegłego roku oddaliśmy do dyspozycji Klientów także trzecią codzienną linię obsługującą transporty drobnicowe pomiędzy Polską a Niemcami, z Poznania do Duisburga. W planie mamy nowe inwestycje, o których niebawem poinformujemy – komentuje Maciej Bachman, Prezes Zarządu PEKAES SA.

Mentor liderów

SergiuszTrzeciakDoktor Sergiusz Trzeciak, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów zajmujących się budowaniem marki osobistej, marketingiem politycznym oraz public affairs. Autor dziewięciu książek, m.in. „Coaching marki osobistej” i „Wizerunek publiczny w Internecie”

Ma pan imponujące wykształcenie prawnicze, godne najlepszych kancelarii, ale mimo to nie przepracował pan w zawodzie prawnika ani jednej godziny.
Coraz częściej spotykam ludzi, którzy oddzielają wykształcenie od tego, co robią w życiu. Miałem to szczęście, że mogłem studiować w Oxfordzie oraz bronić doktorat w London School of Economics and Political Science. Studiując właśnie za granicą, zrozumiałem, że wykształcenie nie musi determinować ścieżki kariery.

To są światowej klasy uczelnie. Czy model studiów można porównać do tego z polskich uniwersytetów?
Do studiowania w Polsce podchodzę krytycznie. Gdy studiowałem, stosunki między kadrą a studentami przypominały feudalizm. Miałem wrażenie, że dla wykładowców byliśmy tylko numerami z indeksu, a o jakiejkolwiek formie partnerstwa nie było mowy. Co innego w Wielkiej Brytanii. Pamiętam, jak pierwszego wieczoru pobytu w Oxfordzie poznałem dyrektora college’u, który wcześniej był zastępcą sekretarza generalnego ONZ. Długo wypytywał mnie o moje zainteresowania. Następnego dnia otrzymałem od niego odręcznie napisany list, do którego dołączył swoje artykuły korespondujące z moimi zainteresowaniami. Byłem pod wrażeniem, tym bardziej że wykładowcy traktowali nas jak równych sobie. Na polskich uniwersytetach przekazywana jest głównie wiedza, system anglosaski kładzie natomiast nacisk na samodzielne uczenie się, ale też umożliwia zdobywanie umiejętności, kształtuje wartości i pozwala zbudować trwałe relacje. I to jest, moim zdaniem, największy kapitał przyszłego lidera, który pomaga w rozwoju osobistym i karierze.

Z takim wykształceniem nie miał pan chyba problemów ze znalezieniem pracy.
Rzeczywiście, szybko otrzymałem propozycję pracy w Ministerstwie Gospodarki. Przepracowałem tam jednak tylko jeden dzień. Po tym dniu zrozumiałem, że praca w administracji nie jest dla mnie. Długo nie szukałem kolejnej, ponieważ otrzymałem propozycję kierowania zespołem tworzącego się wówczas Instytutu Sobieskiego. Byłem prezesem tego think tanku przez półtora roku. W tym czasie zorganizowałem siedzibę, zespół i poszerzyłem grono ekspertów.

Od zawsze jak wilka do lasu ciągnęło pana do marketingu politycznego.
To prawda, w latach 90. byłem zaangażowany w politykę, jednak szybko zrozumiałem, że w tej grze wolę być trenerem niż zawodnikiem (śmiech). W tym czasie też zaczęła się moja przygoda ze Szkołą Liderów założoną przez prof. Pełczyńskiego, która trwa do dziś. Pod koniec lat 90. wydałem swoją pierwszą książkę na temat marketingu politycznego i zająłem się szkoleniem kandydatów startujących w wyborach.

Jakiego rodzaju wiedzę przekazywał pan w trakcie szkoleń?
Przede wszystkim dotyczącą strategii przygotowania i prowadzenia kampanii wyborczych. Oprócz tego zacząłem szkolić z tematyki wizerunku publicznego. Miałem sporo klientów, ponieważ na rynku prawie nie było konkurencji, a dodatkowo byłem autorem kilku książek poświęconych tej tematyce.

W związku z tym zaczął pan również stawiać na personal branding.
Od 2012 r. mocniej zacząłem się koncentrować na tej problematyce, tym bardziej że zaczęło do mnie trafiać coraz więcej ludzi biznesu. Lepsze zrozumienie potrzeb tej grupy umożliwiło mi prowadzenie zajęć na temat marki osobistej w biznesie na studiach Executive MBA i Executive DBA w Polskiej Akademii Nauk. To, co oferuję w tym zakresie, to szkolenia i indywidualne warsztaty oraz doradztwo, skierowane głównie do właścicieli dużych i średnich firm. Oczywiście nie pracuję sam, wspiera mnie zespół wyspecjalizowanych trenerów. Dzielę się też swoją wiedzą nie tylko w książkach, lecz także publikując artykuły na temat personal brandingu i marketingu politycznego na stronie Trzeciak.pl.

Czy to jest rynek rozwojowy?
Tak, ale są też bariery, które go ograniczają. Część managerów uważa, że osiągnęła już taki sukces, iż nie musi się dalej rozwijać. Szczęśliwie tych jest coraz mniej. Do mnie trafiają ci, którzy nastawieni są na ciągły rozwój. Czują niedosyt i potrzebują wyzwań, dlatego szukają doradztwa strategicznego i doskonalenia umiejętności, na przykład w zakresie wystąpień publicznych lub medialnych. Jako aktywny komentator w wielu mediach wiem, jak należy się przygotowywać do wystąpień przed kamerą i jakie cechy są cenione przez dziennikarzy.

Czy jest różnica między pracą z właścicielami firm a managerami wynajętymi do zarządzania?
Tak, przede wszystkim w szybkości podejmowania decyzji. Co ważne, właściciel i manager, przystępując do współpracy, mogą mieć zupełnie inne motywacje. Pierwszemu zależy na rozwoju firmy, drugiemu często na umocnieniu swojej pozycji wewnątrz firmy.

Pańskie programy szkoleniowe można porównać do szycia na miarę?
Dokładnie do tego je porównuję. Rozpoczynając współpracę, wspólnie z klientem przygotowujemy strategię pracy nad marką osobistą. Następnie przygotowuję program rozwojowy, dostarczam materiały oraz zapewniam treningi i konsultacje z najlepszymi trenerami w obszarach, które wymagają wsparcia. Na przykład z trenerem medialnym, logopedą i stylistą. Program rozpoczynam warsztatem strategicznym i po kilku miesiącach takim warsztatem też kończę. Dzięki temu wspólnie jesteśmy w stanie ocenić dokonane postępy.

W ramach szkoleń z marketingu politycznego pracował pan z niemal połową obecnych parlamentarzystów, szkolił premierów, ministrów i samorządowców w dziewięciu krajach. Czy właśnie te doświadczenia spowodowały, że zdecydował się pan na stworzenie brandu Trzeciak Consulting?
Trzeciak Consulting powstał na bazie moich dotychczasowych doświadczeń eksperckich. Doszedłem jednak do wniosku, że muszę zbudować wokół siebie zespół, z którym będę mógł wspierać klientów w zakresie komunikacji strategicznej, public relations i public affairs. Z reguły osoby, które zajmują się PR-em, wywodzą się ze środowiska dziennikarskiego lub biznesu, ja mam zupełnie inny background. To daje mi przewagę, ponieważ szerzej patrzę na otoczenie, dostrzegając i rozumiejąc wpływ polityki na biznes. Ofertę Trzeciak Consulting kieruję do dużych i średnich firm, które szukają niestandardowych rozwiązań i niesztampowego podejścia do PR. Klient ma świadomość mojego zaplecza i kontaktów oraz dobrego wyczucia związanego z polityką. Moja oferta jest ponadstandardowa i skierowana do tych, którzy to rozumieją i potrafią to docenić.

Tym, co pana wyróżnia, jest stały kontakt z klientem.
Chcę, żeby klient, inwestując swoje pieniądze, zawsze czuł, że sprawy jego firmy są dla mnie najważniejsze. I tym różnię się od wielkich agencji, które obsługują jednocześnie kilkudziesięciu klientów. Dzięki mojej nietypowej ofercie, nieszablonowym pomysłom i podejściu do obsługi klienta jestem dla nich atrakcyjną alternatywą. Wartością dodaną współpracy ze mną jest to, że wielokrotnie dokładam od siebie sporo rzeczy ponad to, co zawiera umowa. Można by rzec, że zapewniam biznesowy all-inclusive (śmiech).

Jakie rady dałby pan naszym czytelnikom, którzy chcą z sukcesem budować swoją markę osobistą?
Przede wszystkim należy odpowiedzieć sobie na trzy strategiczne pytania, bez których nie osiągniemy sukcesu: Dlaczego chcę osiągnąć zamierzone cele? Kim są moi odbiorcy i czego ode mnie oczekują? I wreszcie: Z jakim przekazem chcę dotrzeć do swojego odbiorcy? Dopiero po odpowiedzi na te trzy pytania możemy myśleć o narzędziach, za pomocą których osiągniemy swoje cele. W zależności od celów dobierajmy właściwe narzędzia, które pomogą nam je zrealizować – networking, obecność w mediach, aktywność w mediach społecznościowych i obecność na imprezach branżowych. Myślę, że końcówka roku, gdy każdy z nas przygotowuje noworoczne postanowienia, jest właściwym czasem na określenie swoich celów, także w obszarze budowania własnej marki. Jak mawiał Niels Bohr: „Ekspert to taki człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie”, spokojnie mogę więc nazwać się ekspertem, który pomaga innym ograniczyć liczbę ich własnych błędów (śmiech).

SergiuszTrzeciak2Co lubi Sergiusz Trzeciak?

Zegarek „Lubię gadżety i jestem praktyczny, więc używam naprzemiennie iWatcha i ulubionego zegarka Omega”.
Długopis „Parker – jestem wierny tej marce, mam zresztą parkera z logo Trzeciak Consulting”.
Ubrania „Kupuję gotowe, ale też szyję na miarę”. Wypoczynek „Podróże, zdecydowanie do ciepłych krajów”.
Kuchnia „Nie przyzwyczajam się, lubię dobre smaki, nie zachwycam się schabowym z kapustą, ale szanuję upodobania tych, którym to smakuje”.
Samochód Mercedes
Hobby „Przede wszystkim moja praca – bardzo lubię to, co robię, oprócz tego aktywność fizyczna w różnych formach (siłownia i fitness)”.

8 lutego w Warszawie zostaną rozdane „Diamenty Infrastruktury i budownictwa”

8 lutego w Warszawie po raz kolejyn zostaną rozdane prestiżowe „Diamenty infrastruktury i budownictwa”. Kolejna edycja konferenci „Infrastruktura Polska & Budownictwo” odbędzie się pod honorowym patronatem Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa, Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad, Europejskiej Rady Inżynierów Budownictwa oraz Intenational Project Finance Association.

VIII edycja konferencji „Infrastruktura Polska & Budownictwo” organizowana przez Executive Club odbędzie się 8 lutego 2017 w hotelu The Westin w Warszawie. Szczyt ten to najbardziej prestiżowe spotkanie liderów infrastruktury o wyjątkowej renomie na rynku, która  co roku zrzesza grono reprezentantów największych firm, najwybitniejszych przedstawicieli sektora z Polski i zagranicy. W wydarzeniu udział wezmą między innymi Jerzy Szmit – Wiceminister Infrastruktury i Budownictwa, Jan Styliński – Prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, Geoff Haley – założyciel i Dyrektor Generalny International Project Finance Association, Włodzimierz Szymczak – b. prezes Europejskiej Rady Inżynierów Budownictwa oraz Michał Olszewski – Z-ca Prezydenta m.st. Warszawy. Partnerami tegorocznej edycji są spółki takie jak Metro Warszawskie, Budimex czy Strabag.

W tym roku konferencja skupi się na zagadnieniach dotyczących utrzymania ukończonych inwestycji, zamówieniach publicznych, oraz rozbudowie infrastruktury w stolicy. Dyskutanci wśród których znajdą się przedstawiciele inwestorów, wykonawców i administracji rządowej skupią się na zagadnieniach dotyczących utrzymania ukończonych inwestycji, zamówieniach publicznych, rozbudowie infrastruktury w stolicy oraz przyszłości polskiego budownictwa.

Tradycyjnie w trakcie konferencji dokonamy również podsumowania minionego roku w infrastrukturze oraz ocenimy efekty współpracy sektora publicznego i prywatnego.

Zwieńczeniem konferencji będzie uroczysta gala wręczenia ,,Diamentów Infrastruktury i Budownictwa” pod patronatem Stowarzyszenia Polski Kongres Drogowy i Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Już po raz drugi przyznane zostaną nagrody za szczególne osiągnięcia w branży dla spółek i liderów na rynku polskim. Grono autorytetów sektora skupione w Kapitule Konkursowej wyłoni laureatów w 8 kategoriach.

REJESTRACJA NA WYDARZENIE I ZGŁOSZENIA KONKURSOWE JUŻ OTWARTE! Więcej szczegółów na stronie internetowej organizatora www.executive-club.com.pl

Patronat: Polska Izba Inżynierów Budownictwa, Polski Związek Pracodawców Budownictwa, The International Project Finance Association, Europejska Rada Inżynierów Budownictwa, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad

Partner Premium: Metro Warszawskie Sp. z o.o.

Partner Strategiczny: Budimex

Partner Główny: LafargeHolcim

Partnerzy: Bank Gospodarstwa Krajowego, Egis Project Polska, Erbud, EY, IDS-BUD S.A., Soletanche Polska, STRABAG, WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr, Unibep SA

Strategiczny patron medialny: Manager

Patroni Medialni: Dziennik Gazeta Prawna, Kurier Kolejowy, Magazyn Autostrady, Mosty, Kruszywa, Polish Market, Infrastruktura,  Forum Budowlane, edroga.pl, ITS Przegląd, Forum PPP, Polskie Drogi, Rynek Inwestycji, Via Expert, MM Magazyn Przemysłowy, Inżynier Budownictwa, Poland Today, CEO Magazyn, Rynek Budowlany, Law Business Quality, PolishMarket, Nowoczesne Budownictwo Inżynieryjne , PMR Consulting

Partner Gali: Kajima Poland

Partner artystyczny Gali: Krakowski Teatr Komedia

 

Tauron wspiera polską gospodarkę

    Spółka zamierza przeznaczać 0,4 proc. wartości skonsolidowanych przychodów rocznie na innowacje. Będzie rozwijała e-mobility, Smart Home i Smart City. Priorytetem jest zapewnienie stabilności finansowej grupie i rozwój zorientowany na klienta. Pierwsze efekty działań już są…

    Strategia Taurona na lata 2016–2025 zakłada przekształcenie grupy w prężny, nowoczesny koncern o stabilnej sytuacji finansowej z paletą produktów i usług spełniających oczekiwania coraz bardziej wymagających klientów. Przyjęty w niej Program Poprawy Efektywności zakłada 1,3 mld zł oszczędności w latach 2016–2018, na które mają się złożyć skumulowany wzrost EBITDA o około 1 mld zł oraz ograniczenie nakładów inwestycyjnych o 0,3 mld zł. Spółka planuje zamknięcie lub sprzedaż aktywów nierentownych i nieprzynoszących synergii w grupie. Nie oznacza to więc zaprzestania prac nad projektami już zaawansowanymi, będą one kontynuowane. W planach jest m.in. dalsza budowa spełniającego wszystkie normy emisji bloku o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Rozważana jest jednak zmiana sposobu finansowania tego projektu. Tauron potencjalnie zakłada wydzielenie zorganizowanej części przedsiębiorstwa i sprzedaż pakietu mniejszościowego partnerom zewnętrznym.

    Ambitne plany
    Zapewnienie stabilności finansowej to niejedyny cel Grupy Tauron. Równoległymi priorytetami są: budowa silnej grupy kapitałowej i wdrożenie zmian organizacyjnych wspierających realizację strategii. Pierwszy z nich ma się opierać na długotrwałej relacji z klientami, czyli energetyce prokonsumenckiej, stabilnej bazie aktywów regulowanych oraz konwencjonalnych, tj. wydobycie i wytwarzanie. Drugi zakłada wdrożenie nowego modelu operacyjnego. Tauron chce zostać liderem zintegrowanej obsługi klienta, rozwijać nowe produkty i usługi oraz być wiodącym sprzedawcą energii elektrycznej pod względem marży. Nowy model biznesowy zakłada rozwój nowoczesnej sieci dystrybucji, rozwój sprzedaży ciepła, rentowny wzrost mocy zainstalowanej w OZE.

    Wszystkie działania Taurona będą się wpisywały w rządowy Plan Odpowiedzialnego Biznesu. Stąd planowane inwestycje w rozwój e-mobility, rozproszone źródła wytwarzania ciepła i energii, energetykę prosumencką, usługi okołoenergetyczne oraz rozwiązania Smart Home i Smart City. Długoterminowym celem strategicznym jest uzyskanie w 2025 r. przynajmniej 25 proc. przychodów z nowej działalności. Na działalność innowacyjną i badawczo-rozwojową przeznaczane będzie 0,4 proc. skonsolidowanych przychodów rocznie.

    Priorytetem klient
    W nowym modelu biznesowym Tauron dużo miejsca poświęca ukierunkowaniu na klienta.
    – Dążymy do tego, aby mieć stałych, zadowolonych klientów. Chcemy zatem, aby oni postrzegali nas jako solidnego, dobrego partnera, któremu warto zaufać. To oznacza, że musimy w większym stopniu niż dotychczas zadbać o potrzeby klientów w obszarach sprzedaży, dystrybucji i ciepła, czyli wszędzie tam, gdzie mamy z nimi bezpośredni kontakt – mówi Piotr Zawistowski, wiceprezes firmy Tauron Polska Energia ds. klienta i handlu. Za działania dostosowujące się do zmieniających się oczekiwań klientów Tauron już został doceniony. We wrześniu został liderem informatyki w sektorze użyteczności publicznej za przeprowadzoną centralizację systemów billingowych dla klientów masowych – jedną z największych tego typu operacji informatycznych w Europie. W konkursie organizowanym przez specjalistyczne pismo „Computerworld” oceniano m.in. złożoność przedsięwzięcia, wartość biznesową, innowacyjność projektów i wydajność procesów.

    Tauron3
    Doceniony został też Tauron Dystrybucja. Podczas konferencji European Utility Week w Barcelonie jego projekt AMIPlus Smart City Wrocław, związany z budową systemu inteligentnego opomiarowania, otrzymał nagrodę Best Interoperability Performance Award za skuteczną realizację i wysoki poziom interoperacyjności. To pierwszy projekt interoperacyjny w ramach standardu OSGP w Europie. Jego zakończenie jest planowane na 2017 r. Teraz Tauron wraz z partnerami z Danii, ze Słowenii, z Włoch i Holandii bierze udział w projekcie Mobistyle, którego celem jest motywowanie klientów do proaktywnego zachowania wobec wykorzystania energii, efektywności energetycznej i ochrony zdrowia. Prace nad nim będą trwały do 2020 r. W innym konsorcjum – z partnerami francuskimi, hiszpańskimi oraz Rafako i Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla – Tauron Wytwarzanie pracuje nad koncepcją zgazowaniu odpadów w celu wytworzenia ciepła, energii elektrycznej i syntetycznego gazu ziemnego (SNG). Najnowszym przedsięwzięciem jest rozpoczęcie współpracy ze start-upami. Pierwszym projektem będzie program akceleracyjny „Pilot Maker” w zakresie programu Scale UP realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, 2014–2020. Liderem projektu jest techBrainers, a głównym partnerem Tauron.

    – Środowisko startupowe jest już od dłuższego czasu w obrębie zainteresowań Taurona. W opublikowanej na początku września br. strategii ten obszar został bardzo mocno zaadresowany. Obok tradycyjnie rozumianej działalności badawczo-rozwojowej obszar współpracy z innowacyjnymi start-upami będzie źródłem innowacyjnych rozwiązań budujących przyszłą wartość grupy. Traktujemy program Scale UP jako pierwsze przedsięwzięcie grupy w tym obszarze – wyjaśnia Filip Grzegorczyk, prezes zarządu Tauron Polska Energia. Program „Pilot Maker” ruszy w styczniu. Zaplanowano, że ukończy go 25 start-upów.

    Innowacyjne konsorcjum
    Ważnym kierunkiem w strategii Grupy Tauron, wpisującym się w rządowy Plan Odpowiedzialnego Biznesu, jest wspieranie rozwoju elektromobilności, która ma przyczynić się do wzrostu gospodarczego Polski. Działania w tym kierunku nabierają tempa. W czerwcu Tauron Polska Energia, wraz z Eneą, Energą oraz PGE, podpisał list intencyjny z Narodowym Centrum Badań Jądrowych oraz Politechniką Warszawską w sprawie powołania Centrum Elektromobilności. W trzeciej dekadzie października powołany został przez współpracujące ze sobą firmy nowy podmiot – spółka ElectroMobility Poland, której zadaniami będą: opracowanie i wypuszczenie na polskie drogi do 2025 r. miliona samochodów elektrycznych, elektryfikacja transportu publicznego oraz utworzenie odpowiedniej infrastruktury, czyli sieci stacji ładowania. Nowa spółka dysponuje kapitałem zakładowym w wysokości 10 mln zł. Każda z firm powołujących Electro- Mobility Poland, czyli Tauron Polska Energia, Enea, Energa oraz PGE, objęła w niej po 25 proc. kapitału akcyjnego.

    Pierwsze testy
    Prace nad elektromobilnością rozpoczęły się jednak wcześniej. W lipcu Tauron Dystrybucja rozpoczął współpracę z Przedsiębiorstwem Komunikacji Miejskiej w Jaworznie. Obie firmy przeprowadzą testy pojazdu elektrycznego oraz infrastruktury ładowania w warunkach normalnej eksploatacji.

    – Tauron rozpoczął już dawno badania nastawione na dynamiczny rozwój nowego segmentu rynku, jakim jest elektromobilność, i planuje kolejne projekty z jej zakresu. W te działania wpisuje się współpraca z samorządami rozwijającymi na swoim terenie zrównoważony transport publiczny, stawiający na pojazdy elektryczne i nowe technologie. Chcemy wspierać tego typu działania i stąd nasza współpraca w zakresie badań nad technologią ładowania autobusów elektrycznych – mówi Jarosław Broda, wiceprezes zarządu ds. zarządzania majątkiem i rozwoju Tauron Polska Energia. Dzięki testom Tauron liczy na zdobycie doświadczeń przy magazynowaniu energii, rozwoju inteligentnych sieci energetycznych (tzw. Smart Grid) oraz poprawy efektywności energetycznej.

     

    Żeby giełda była giełdą

    Koniec roku to zwyczajowa okazja do podsumowań. Niestety, w przypadku polskiego rynku kapitałowego podsumowania te okazują się mało optymistyczne

    Podstawowe wskaźniki charakteryzujące giełdę wyraźnie spadają, a co więcej, w tych spadkach nasz rynek jest osamotniony i nie widać powodów, dla których miałyby one wzrastać. Tym bardziej że opinie uczestników rynku nie wskazują na możliwości odwrócenia tych trendów. Najważniejsze parametry opisujące giełdę to: kapitalizacja, liczba notowanych spółek, wartość obrotów i wartość transferu kapitału. Z dużą przykrością muszę stwierdzić, że każdy z nich uległ znacznemu pogorszeniu, choć różne były tego pogorszenia przyczyny. Zacznijmy od kapitalizacji, czyli po prostu wartości notowanych spółek. Im jest ona większa, tym większy potencjał danej giełdy, a w przypadku rynku polskiego mamy do czynienia ze spadkiem tego potencjału. Obniżenie kapitalizacji wynikało głównie z dwóch przyczyn i każda z nich z osobna powinna być powodem do niepokoju. Natomiast kumulatywne ich wystąpienie rodzi bardzo poważne obawy. Pierwszą z tych przyczyn jest obniżenie wartości spółek. W zależności od przyjętego miernika (rodzaj indeksu) mamy do czynienia ze spadkiem w ciągu roku o kilka lub kilkanaście procent. Samo w sobie nie powinno to niepokoić ani nawet dziwić – wszak rynek zmiennym jest. Natomiast w połączeniu z wynikami osiągniętymi na innych rynkach widać wyraźnie, że jest się czego bać. Dotychczas notowania na warszawskiej giełdzie były skorelowane z rynkami bardziej rozwiniętymi. Od roku natomiast „uciekały” nam nie tylko rynki rozwinięte, lecz także te bardziej porównywalne pod względem wielkości i związanego z nimi ryzyka. Po kolei mogliśmy oglądać, jak indeksy w Budapeszcie, Moskwie i Pradze rosną na tle naszych coraz głębszych spadków. Możemy się przy tym pocieszać, że im większe spadki, tym większy potencjał do wzrostów. Czy tym razem rzeczywiście jednak tak jest? Kto niby miałby teraz kupować? Niemile widziani inwestorzy zagraniczni? Likwidowane OFE? Inwestorzy indywidualni wystraszeni spadkami i przegranymi w „kasynie” (bo przecież niejednokrotnie tym mianem określają giełdę politycy)?

    M_Kachniewski_SEG

    Drugim czynnikiem obniżającym kapitalizację było ujemne saldo napływu nowych spółek. Więcej emitentów opuszcza giełdę, niż na niej debiutuje. W ujęciu wartościowym różnica ta jest jeszcze bardziej widoczna, bo co do zasady na rynek przychodzą spółki mniejsze, a wychodzą większe. Pozornie dane te nie wydają się niepokojące – ot, kilkuprocentowe spadki w niekorzystnym (z punktu widzenia giełdy) otoczeniu makroekonomicznym. Jeśli jednak zdamy sobie sprawę z tego, że opuszczenie giełdy przez spółkę jest drogim i skomplikowanym procesem, to takie zdarzenie nabiera całkiem innego znaczenia. Podczas XI Kongresu Zarządów Spółek Giełdowych SEG zapytaliśmy uczestników, na ile są zadowoleni z faktu notowania na giełdzie. Okazało się, że wprawdzie ponad połowa emitentów jest zadowolona (konkretnie 51 proc.), a z tego 14 proc. nawet bardzo, ale 33 proc. jest niezadowolonych, z czego 14 proc. do tego stopnia, że chętnie by się wycofały z giełdy. A przecież pytanie to zostało zadane spółkom najlepszym, „najbardziej giełdowym” – członkom SEG, osobom, które poszerzają swoją wiedzę o rynku, interesują się komunikacją z inwestorami. Wśród pozostałej części populacji wyniki te byłyby z pewnością gorsze.

    Wybiegając nieco w przyszłość, zadaliśmy zarządom spółek giełdowych pytanie, czy byłyby skłonne zmienić rynek notowań, gdyby nie było to kosztowne ani skomplikowane. W ciągu najbliższych lat najprawdopodobniej bowiem unijne regulacje wprowadzą możliwość transferu emitentów pomiędzy rynkami notowań. Okazało się, że grubo ponad połowa spółek chętnie by tego dokonała. A te spółki, które deklarowały pozostanie na warszawskiej giełdzie, motywowały to przede wszystkim tym, że Polska jest dla nich głównym miejscem prowadzenia biznesu (32 proc.). Biorąc pod uwagę postępującą ekspansję zagraniczną giełdowych spółek, należy oczekiwać, że nawet ta grupa będzie stopniowo topnieć. Pozostaną ci, którzy są zadowoleni (9 proc.), i patrioci gospodarczy (4,6 proc.), ale to będzie za mało, aby infrastruktura rynku mogła się wyżywić.

    Spójrzmy teraz na inny ważny parametr – obroty. W ciągu ostatniego roku ich wartość spadła o kilka procent i znów samo w sobie nie musiałoby to znaczyć nic złego. Jest to jednak kontynuacja kilkuletniego trendu i może mieć bardzo poważne skutki. Niskie obroty oznaczają bowiem problemy w sferze funkcjonowania rynku i jego infrastruktury. Problemy rynku są takie, że im niższe obroty, tym mniej obiektywna wycena, najczęściej poniżej rzeczywistej wartości, bo inwestorzy w ten sposób uwzględniają mniejsze możliwości sprzedania swoich aktywów. A niższe wyceny powodują, że emitenci nie kwapią się do nowych emisji akcji, natomiast są bardziej skłonni do ich skupowania (w ostatnim roku dokonało tego kilkadziesiąt spółek) i do opuszczania giełdy. Problemy infrastruktury natomiast polegają na tym, że przychody np. giełdy w dużej mierze uzależnione są od wartości obrotów. Spadek obrotów powoduje spadek przychodów, który w jakiejś mierze może być absorbowany przez podnoszenie efektywności kosztowej, ale w którymś momencie giełda może zwyczajnie okazać się przedsięwzięciem deficytowym. Wprawdzie z punktu widzenia gospodarki kraju dotowanie giełdy wydaje się najlepiej wydanym pieniądzem na stymulowanie rozwoju gospodarczego, ale nie wiadomo, czy Skarb Państwa, jako główny właściciel giełdy, podzieli ten pogląd. A co będzie, jeśli nie podzieli?

    Warto teraz zająć się kolejnym parametrem – wartością transferu kapitału. Im więcej pieniądza płynie od inwestorów do emitentów, tym większy wpływ rynku kapitałowego na wzrost gospodarczy. Spółki wykorzystują bowiem powierzone im środki w możliwie najlepszy sposób i pieniądze – zamiast leżeć bezczynnie na rachunkach bankowych – intensywnie pracują i się rozmnażają. Tyle tylko, że na naszym rynku wartość tego transferu jest… ujemna! Zagregowane zyski emitentów za rok 2015 wyniosły bowiem 8,7 mld zł, a inwestorzy otrzymali w postaci dywidend aż 19,9 mld zł. Pozornie wydaje się to niemożliwe i w skali pojedynczej spółki rzeczywiście trudno by było oddać dwukrotność zysków, ale w skali całego rynku naprawdę to się stało. Po prostu część spółek generowała zysk (38,9 mld zł), a część stratę (30,2 mld zł). Od tych pierwszych „odessano” zyski poprzez wypłatę dywidend, a tych drugich bynajmniej nie zasilono dodatkowymi środkami. Czyli w skali rynku pieniądz nie płynie od inwestorów do emitentów, ale w kierunku odwrotnym. Ten odwrócony transfer wynika stąd, że dwie najważniejsze grupy uczestników rynku, które powinny charakteryzować się szczególnie długofalowym podejściem do swoich aktywów (tj. Skarb Państwa i OFE), ekstremalnie skróciły horyzont inwestycyjny.

    Państwo potrzebuje pieniędzy tu i teraz na sfinansowanie pomysłów bieżącego rządu, a OFE potrzebują pieniędzy na „suwak”, czyli na sfinansowanie pomysłu poprzedniego rządu. I znów – samo w sobie podzielenie zysków pomiędzy akcjonariuszy w formie dywidendy nie jest niczym złym. W wielu przypadkach inwestorzy mogą preferować takie rozwiązanie, a nie realizację zysków kapitałowych. W ujęciu finansowym teoretycznie powinno to być tożsame, a nie wymaga dokonywania transakcji i rozwadniania udziału w spółce. Razi natomiast skala tego zjawiska – taka gospodarka dywidendowa pozbawia dużą część spółek szans na rozwój, ze szkodą dla przyszłych zysków inwestorów. Skoro jest tak źle, to należałoby pomyśleć, co trzeba zrobić, aby było lepiej. Zasięgnąłem w tym względzie opinii zarządów spółek giełdowych – skąd wskazane powyżej niezadowolenie z notowania na giełdzie? Zgodnie z deklaracjami uczestników kongresu ich spółki weszły na giełdę głównie po kapitał na dalszy rozwój (87 proc.) i po prestiż (64 proc.). Dzisiaj dokonywanie nowych emisji akcji przy tak niskich wycenach spółek matematycznie nie ma sensu, a prestiż „kasyna” jest coraz mniejszy. Jednocześnie jednak spółki potrzebują finansowania – aż połowa szuka celów do akwizycji, 48 proc. uruchamia innowacyjne projekty, a 43 proc. szuka możliwości przedefiniowania swojego modelu biznesowego.

    W związku z tym spółki finansują się kredytem bankowym, choć robią to z duszą na ramieniu. Aż 61 proc. uczestników kongresu zgodziło się z takim stwierdzeniem: „Boję się, że bank mi wypowie kredyt w możliwie najgorszym momencie”. Oznacza to, że notowane spółki bardzo chętnie wróciłyby do finansowania poprzez nowe emisje akcji, ale są dwa powody, dla których obecnie jest to trudne: brak możliwości sprzedaży akcji po dobrej cenie i bardzo niskie stopy procentowe zachęcające do finansowania dłużnego. Co zatem możemy zrobić? Stopy procentowej nie podniesiemy, ale możemy z jej niskiego poziomu uczynić atut – wszak obecnie setki miliardów złotych leżą na prawie nieoprocentowanych rachunkach bankowych. Dla ich przyciągnięcia należałoby najpierw pozyskać nowych atrakcyjnych emitentów. A co by mogło podnieść ich poziom zadowolenia? Tu także zapytałem o zdanie samych zainteresowanych. Okazało się, że najbardziej pragną oni „obniżenia bezsensownych wymogów regulacyjnych” (czyli takich, które nie podnoszą bezpieczeństwa obrotu, lecz jedynie kreują dodatkowe koszty) – 79 proc. oraz „obniżenia opłat instytucji infrastrukturalnych” (notowanie w Warszawie jest dużo droższe niż np. w Londynie) – 66 proc.

    Realizacja pierwszego z tych postulatów jest o tyle trudna, że najbardziej kuriozalne wymogi regulacyjne powstają na poziomie unijnym, bez uwzględnienia specyfiki małych rynków i małych spółek. Wymogi, które są dyskusyjne w odniesieniu do dużej spółki notowanej we Frankfurcie, stają się absolutnie nieadekwatne w odniesieniu do start- -upu debiutującego na NewConnect w Warszawie. Wiele można jednak zdziałać poprzez odpowiednie stosowanie tych przepisów przez krajowego nadzorcę rynku (tym bardziej że zdaniem 59 proc. respondentów jest tu duże pole do popisu) i zyskać w ten sposób kilka lat, zanim nadzór zostanie skonsolidowany na poziomie całej UE. Spełnienie drugiego postulatu wydaje się natomiast dość proste – wystarczy obniżyć opłaty, ale nie w sytuacji, kiedy sama giełda jest spółką notowaną i do tego traktowaną jako spółka dywidendowa, która ma realizować zyski, a nie stymulować rozwój gospodarczy. W kontekście danych przedstawionych powyżej źródła zysków powoli wysychają. Przejadamy ostatnie nadwyżki zbiorów i za rok lub dwa lata już prawdopodobnie nie będziemy mieli czym obsiać, choćbyśmy mieli nawet najlepiej przygotowaną glebę.

    Network Barometer Report 2016

    Liczba przedsiębiorstw z co najmniej jedną luką w systemie bezpieczeństwa jest najwyższa w ostatnich pięciu latach – wynika z najnowszego raportu Dimension Data

    Przedsiębiorstwa na całym świecie odświeżają swój sprzęt sieciowy wcześniej, niż wynika to z jego cyklu życia, aby wykorzystać mobilne miejsca pracy, Internet Rzeczy oraz strategie SDN (software-defined networking). Ponadto odświeżenie sprzętu wpisuje się w ich strategię i długofalową architektoniczną wizję sieci. Pomimo zwiększającej się częstotliwości wymiany sprzętu sieć staje się mniej bezpieczna, w dużej mierze ze względu na dotychczasowe zaniedbania. To niektóre z najważniejszych wniosków tegorocznego Network Barometer Report opublikowanego przez Dimension Data. Przedstawiony po raz pierwszy w 2009 r., tegoroczny raport został przygotowany na podstawie danych zgromadzonych z 300 tys. zdarzeń serwisowych klientów obsługiwanych przez tę firmę. Dimension Data przeprowadziła również 320 audytów zarządzania cyklem życia technologii, obejmujących 97 tys. urządzeń sieciowych w organizacjach różnej wielkości we wszystkich sektorach przemysłu w 28 krajach.

    Andre van Schalkwyk, Senior Practice Manager Network Consulting w Dimension Data, powiedział:
    – Sieci starzeją się od 2010 r. Tegoroczny raport odzwierciedla odwrócenie tego trendu, ponieważ po raz pierwszy od pięciu lat obserwujemy wolniejszy proces starzenia się sieci.
    – Starzenie się sieci niekoniecznie jest złe, pod warunkiem że firmy zrozumieją jego konsekwencje. Wymagają one innego poziomu wsparcia, ze stopniowo rosnącymi nakładami na nie. Może to też oznaczać, że organizacje będą odsuwać w czasie koszty odświeżania sieci – dodaje van Schalkwyk i przypomina, iż starzejące się sieci nie będą w stanie wspierać takich rozwiązań jak SDN i automatyzacja ani poradzić sobie z obsługą narzędzi współpracy lub chmury.

    Zgodnie z danymi raportu w Europie, Azji Pacyficznej i Australii wiek sieci przedsiębiorstw zmalał zgodnie ze średnią dla całego świata, natomiast w obu Amerykach liczba urządzeń starych i przestarzałych zmniejszyła się znacznie szybciej, z 60 proc. w 2015 r. do 29 proc. w roku 2016. Taka zmiana może być podyktowana uwolnieniem stłumionych wydatków po czterech latach ograniczeń finansowych. Van Schalkwyk powiedział, że klienci na obszarze obu Ameryk decydują się na odświeżenie sieci za pomocą programowalnej infrastruktury nowej generacji, natomiast w rejonie Azji Pacyficznej i Australii odświeżenie sprzętu to proces zmian dokonywanych w ramach sieci centrów danych. W przeciwieństwie do globalnego trendu na Środkowym Wschodzie i w Afryce wiek sieci wzrósł, najprawdopodobniej jako wynik niepewności gospodarczej, szczególnie w Afryce Południowej. Tymczasem z 97 tys. urządzeń sieciowych, które przeanalizowała Dimension Data, liczba urządzeń, które mają przynajmniej jedną znaną lukę w systemie bezpieczeństwa, wzrosła z 60 proc. w 2015 r. do 76 proc. w roku 2016 i jest to największy wzrost w okresie pięciu lat.

    W Europie podatność sieci na luki w systemie bezpieczeństwa wzrastała w ciągu ostatnich trzech lat bardzo dynamicznie: od 26 proc. w 2014 r. przez 51 proc. w roku 2015 do 82 proc. w roku 2016. W ciągu ostatnich trzech lat wzrosła również liczba luk w systemach bezpieczeństwa sieci w organizacjach ze Środkowego Wschodu i z Afryki. W Australii 87 proc. urządzeń w sieci ma co najmniej jedną zdefiniowaną lukę. W regionie Azji Pacyficznej i obu Ameryk sieci są nieco mniej wrażliwe i wykazują, odpowiednio, 49 proc. i 66 proc. w porównaniu IT z 61 proc. i 73 proc. z ubiegłorocznego wydania raportu. Pozostałe wnioski z raportu Network Barometer Report 2016: Odsetek urządzeń obsługujących IPv6 wzrósł dynamicznie z 21 proc. w ubiegłym roku do 41 proc. w 2016 r. ze względu na wzrost liczby bieżących urządzeń w sieci.

    Pozwala to organizacjom z nowszymi sieciami na wspieranie ich strategii cyfrowej transformacji poprzez włączenie Internetu Rzeczy, big data, rozwiązań analitycznych i konteneryzacji. SDN pojawi się, jednak jeszcze nie w tym momencie. Pomimo zainteresowania rynku strategiami software-defined networking obecnie jedynie kilka sieci ma możliwość zastosowania SDN. W 2015 r. mniej niż 0,4 proc. urządzeń było zdolnych obsługiwać definiowane programowo sieci WAN (software-defined WAN), a tylko 1,3 proc. przełączników w centrach danych było gotowych na SDN.W sieciach monitorowanych przez Dimension Data odpowiedź na zdarzenia jest o 69 proc. szybsza, a czas naprawy skrócił się o 32 proc. Przy dodatkowej integracji z service deskiem Dimension Data dane te kształtują się, odpowiednio, na poziomie 55 proc. i 37 proc. 37 proc. zdarzeń spowodowanych jest błędami w konfiguracji lub wynika z błędu ludzkiego. Można ich uniknąć dzięki odpowiedniemu monitoringowi, zarządzaniu konfiguracją oraz automatyzacji.

    Cloud computing napędza rozwój handlu elektronicznego

    Marcin Zmaczyński

    Marcin Zmaczyński

    szef polskiego oddziału firmy Aruba Cloud

    Według Ecommerce Europe 37 proc. Polaków robi e-zakupy, a rodzimy rynek e-sprzedaży rośnie w dwucyfrowym tempie. Prognozy wskazują, że podwoi on swoją wartość w ciągu kolejnych pięciu lat. Sukces w handlu on-line zależy od wielu czynników, a jednym z kluczowych jest zapewnienie sprawnego działania strony internetowej. E-sklepy generują największe zyski w szczytach sprzedażowych, ale wtedy dość często borykają się również z problemem wydajności swoich witryn. Specyfika branży e-commerce powoduje, że transakcje odbywają się non stop. Nawet czasowa niedostępność e-sklepu odbija się negatywnie nie tylko na zyskach firmy, lecz także na jej reputacji. W przeszłości kosztowne przestoje nie oszczędzały nawet takich gigantów, jak Amazon, Target, Best Buy i Tesco. Firmy te wyciągnęły jednak wnioski i zainwestowały w usprawnienie zaplecza IT, sięgając też po wydajniejszą infrastrukturę chmurową.

    Dlaczego e-commerce stawia na cloud computing? Hosting w chmurze pozwala poradzić sobie z sezonowością sprzedaży. Jego zaletami są elastyczność i skalowalność, co oznacza zdolność do zwiększania zasobów IT wraz ze zmieniającymi się potrzebami firmy. Jeśli właściciel e- -sklepu spodziewa się, że w danym okresie jego stronę odwiedzi wielokrotnie więcej użytkowników niż zazwyczaj, to może błyskawicznie zamówić dodatkowe zasoby. Wysoka dostępność zagwarantowana w umowie SLA, przerzucenie odpowiedzialności za IT na usługodawcę i płatność jedynie za realnie wykorzystywane zasoby – to i tak nie wszystkie atuty, które sprawiają, że w Aruba Cloud otrzymujemy coraz więcej zapytań od przedstawicieli sektora handlowego. Według IBM 43 proc. rodzimych przedstawicieli e-handlu uważa cloud computing za fundament IT.

    Nowa, innowacyjna platforma podróżnicza anywhere.to

    Anywhere.to to funkcjonująca od kilku miesięcy na polskim rynku, innowacyjna platforma podróżnicza, skupiająca – wyszukiwarkę i  blog podróżniczy.

    Pomył dwójki studentów prawa, warszawskiej uczelni (założycieli spółki – Karoliny Kozłowskiej oraz Eryka Pawłowskiego) powstał jako potrzeba stworzenia platformy umożliwiającej „wyrwanie się gdziekolwiek”, przy określeniu jedynie budżetu. W trakcie prac nad wdrożeniem rozwiązania, założyciele zdecydowali się stworzyć kompletny portal podróżniczy, dostosowany do potrzeb każdego użytkownika przez co bardziej elastycznej od tych, które do tej pory funkcjonują.Anywhere

    Anywhere.to jest bezpłatną wyszukiwarką podróżnicza, która oferuje wszystkie opcje podróży w jednym miejscu. Łączy przewoźników zarówno transportu powietrznego, naziemnego i morskiego (zarówno ofert autokarowych, pociągowych, lotniczych jak i wspólnego przejazdu samochodowego), przez co użytkownik może porównać oferty pod kątem ceny, czasu przejazdu czy liczby przesiadek, wybierając tę, która jest dla niego najbardziej odpowiednia. Szeroki wachlarz połączeń nie ogranicza się do małego regionu, a oferuje dane ze wszystkich kontynentów, dzięki czemu użytkownik będąc nawet w obcym kraju, może bez trudu znaleźć najlepszą opcję transportu do danego miejsca lub porównać czym najbardziej opłaca mu się tam dotrzeć. Takie rozwiązanie ma ułatwić przemieszczanie się pomiędzy mniejszymi miejscowościami, dzięki czemu pomoże dostać się też np. z mniejszego miasta na lotnisko.

    Oprócz najlepszych ofert lotniczych, użytkownik ma więc możliwość dokładnego sprawdzenia jak przedostać się z punktu A do punktu B, dodatkowo wybierając ofertę noclegu w danym miejscu.

    Ponadto dodatkowa funkcja wyszukiwania „anywhere” dostarczy każdemu, chcącemu się wyrwać gdziekolwiek lub po prostu szukającemu inspiracji, skrojone na miarę propozycje podróży, przy określeniu jedynie miejsca wyjazdu i budżetu.

    „Poprzez nawiązanie współpracy z licznymi podmiotami, tworzymy technologię agregującą najszerszą gamę połączeń transportowych na rynku. Nasz system wykorzystuje partnerskie bazy danych, dzięki czemu mamy możliwość pozyskania i dynamicznego przeszukiwania danych o milionach połączeń w bardzo krótkim czasie, co pozwala nam na przedstawienie szerokiego wachlarza propozycji możliwych połączeń, skomponowanych indywidualnie dla każdego użytkownika.” –  mówią Karolina Kozłowska i Eryk Pawłowski.

    K.Kozłowska,E.Pawłowski

    Jaki jest zatem cel Anywhere.to? Dostarczenie użytkownikom najbardziej kompleksowej usługi podróżniczej na rynku. Dzięki alternatywnym środkom transportu oraz możliwości porównania cen wszystkich przewoźników,  podróżowanie ma stać się prostsze oraz bardziej ekonomiczne.

     

    Ważne Informacje

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

    Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

    Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...