.
Strona główna Blog Strona 361

Tauron wspiera polską gospodarkę

    Spółka zamierza przeznaczać 0,4 proc. wartości skonsolidowanych przychodów rocznie na innowacje. Będzie rozwijała e-mobility, Smart Home i Smart City. Priorytetem jest zapewnienie stabilności finansowej grupie i rozwój zorientowany na klienta. Pierwsze efekty działań już są…

    Strategia Taurona na lata 2016–2025 zakłada przekształcenie grupy w prężny, nowoczesny koncern o stabilnej sytuacji finansowej z paletą produktów i usług spełniających oczekiwania coraz bardziej wymagających klientów. Przyjęty w niej Program Poprawy Efektywności zakłada 1,3 mld zł oszczędności w latach 2016–2018, na które mają się złożyć skumulowany wzrost EBITDA o około 1 mld zł oraz ograniczenie nakładów inwestycyjnych o 0,3 mld zł. Spółka planuje zamknięcie lub sprzedaż aktywów nierentownych i nieprzynoszących synergii w grupie. Nie oznacza to więc zaprzestania prac nad projektami już zaawansowanymi, będą one kontynuowane. W planach jest m.in. dalsza budowa spełniającego wszystkie normy emisji bloku o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Rozważana jest jednak zmiana sposobu finansowania tego projektu. Tauron potencjalnie zakłada wydzielenie zorganizowanej części przedsiębiorstwa i sprzedaż pakietu mniejszościowego partnerom zewnętrznym.

    Ambitne plany
    Zapewnienie stabilności finansowej to niejedyny cel Grupy Tauron. Równoległymi priorytetami są: budowa silnej grupy kapitałowej i wdrożenie zmian organizacyjnych wspierających realizację strategii. Pierwszy z nich ma się opierać na długotrwałej relacji z klientami, czyli energetyce prokonsumenckiej, stabilnej bazie aktywów regulowanych oraz konwencjonalnych, tj. wydobycie i wytwarzanie. Drugi zakłada wdrożenie nowego modelu operacyjnego. Tauron chce zostać liderem zintegrowanej obsługi klienta, rozwijać nowe produkty i usługi oraz być wiodącym sprzedawcą energii elektrycznej pod względem marży. Nowy model biznesowy zakłada rozwój nowoczesnej sieci dystrybucji, rozwój sprzedaży ciepła, rentowny wzrost mocy zainstalowanej w OZE.

    Wszystkie działania Taurona będą się wpisywały w rządowy Plan Odpowiedzialnego Biznesu. Stąd planowane inwestycje w rozwój e-mobility, rozproszone źródła wytwarzania ciepła i energii, energetykę prosumencką, usługi okołoenergetyczne oraz rozwiązania Smart Home i Smart City. Długoterminowym celem strategicznym jest uzyskanie w 2025 r. przynajmniej 25 proc. przychodów z nowej działalności. Na działalność innowacyjną i badawczo-rozwojową przeznaczane będzie 0,4 proc. skonsolidowanych przychodów rocznie.

    Priorytetem klient
    W nowym modelu biznesowym Tauron dużo miejsca poświęca ukierunkowaniu na klienta.
    – Dążymy do tego, aby mieć stałych, zadowolonych klientów. Chcemy zatem, aby oni postrzegali nas jako solidnego, dobrego partnera, któremu warto zaufać. To oznacza, że musimy w większym stopniu niż dotychczas zadbać o potrzeby klientów w obszarach sprzedaży, dystrybucji i ciepła, czyli wszędzie tam, gdzie mamy z nimi bezpośredni kontakt – mówi Piotr Zawistowski, wiceprezes firmy Tauron Polska Energia ds. klienta i handlu. Za działania dostosowujące się do zmieniających się oczekiwań klientów Tauron już został doceniony. We wrześniu został liderem informatyki w sektorze użyteczności publicznej za przeprowadzoną centralizację systemów billingowych dla klientów masowych – jedną z największych tego typu operacji informatycznych w Europie. W konkursie organizowanym przez specjalistyczne pismo „Computerworld” oceniano m.in. złożoność przedsięwzięcia, wartość biznesową, innowacyjność projektów i wydajność procesów.

    Tauron3
    Doceniony został też Tauron Dystrybucja. Podczas konferencji European Utility Week w Barcelonie jego projekt AMIPlus Smart City Wrocław, związany z budową systemu inteligentnego opomiarowania, otrzymał nagrodę Best Interoperability Performance Award za skuteczną realizację i wysoki poziom interoperacyjności. To pierwszy projekt interoperacyjny w ramach standardu OSGP w Europie. Jego zakończenie jest planowane na 2017 r. Teraz Tauron wraz z partnerami z Danii, ze Słowenii, z Włoch i Holandii bierze udział w projekcie Mobistyle, którego celem jest motywowanie klientów do proaktywnego zachowania wobec wykorzystania energii, efektywności energetycznej i ochrony zdrowia. Prace nad nim będą trwały do 2020 r. W innym konsorcjum – z partnerami francuskimi, hiszpańskimi oraz Rafako i Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla – Tauron Wytwarzanie pracuje nad koncepcją zgazowaniu odpadów w celu wytworzenia ciepła, energii elektrycznej i syntetycznego gazu ziemnego (SNG). Najnowszym przedsięwzięciem jest rozpoczęcie współpracy ze start-upami. Pierwszym projektem będzie program akceleracyjny „Pilot Maker” w zakresie programu Scale UP realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, 2014–2020. Liderem projektu jest techBrainers, a głównym partnerem Tauron.

    – Środowisko startupowe jest już od dłuższego czasu w obrębie zainteresowań Taurona. W opublikowanej na początku września br. strategii ten obszar został bardzo mocno zaadresowany. Obok tradycyjnie rozumianej działalności badawczo-rozwojowej obszar współpracy z innowacyjnymi start-upami będzie źródłem innowacyjnych rozwiązań budujących przyszłą wartość grupy. Traktujemy program Scale UP jako pierwsze przedsięwzięcie grupy w tym obszarze – wyjaśnia Filip Grzegorczyk, prezes zarządu Tauron Polska Energia. Program „Pilot Maker” ruszy w styczniu. Zaplanowano, że ukończy go 25 start-upów.

    Innowacyjne konsorcjum
    Ważnym kierunkiem w strategii Grupy Tauron, wpisującym się w rządowy Plan Odpowiedzialnego Biznesu, jest wspieranie rozwoju elektromobilności, która ma przyczynić się do wzrostu gospodarczego Polski. Działania w tym kierunku nabierają tempa. W czerwcu Tauron Polska Energia, wraz z Eneą, Energą oraz PGE, podpisał list intencyjny z Narodowym Centrum Badań Jądrowych oraz Politechniką Warszawską w sprawie powołania Centrum Elektromobilności. W trzeciej dekadzie października powołany został przez współpracujące ze sobą firmy nowy podmiot – spółka ElectroMobility Poland, której zadaniami będą: opracowanie i wypuszczenie na polskie drogi do 2025 r. miliona samochodów elektrycznych, elektryfikacja transportu publicznego oraz utworzenie odpowiedniej infrastruktury, czyli sieci stacji ładowania. Nowa spółka dysponuje kapitałem zakładowym w wysokości 10 mln zł. Każda z firm powołujących Electro- Mobility Poland, czyli Tauron Polska Energia, Enea, Energa oraz PGE, objęła w niej po 25 proc. kapitału akcyjnego.

    Pierwsze testy
    Prace nad elektromobilnością rozpoczęły się jednak wcześniej. W lipcu Tauron Dystrybucja rozpoczął współpracę z Przedsiębiorstwem Komunikacji Miejskiej w Jaworznie. Obie firmy przeprowadzą testy pojazdu elektrycznego oraz infrastruktury ładowania w warunkach normalnej eksploatacji.

    – Tauron rozpoczął już dawno badania nastawione na dynamiczny rozwój nowego segmentu rynku, jakim jest elektromobilność, i planuje kolejne projekty z jej zakresu. W te działania wpisuje się współpraca z samorządami rozwijającymi na swoim terenie zrównoważony transport publiczny, stawiający na pojazdy elektryczne i nowe technologie. Chcemy wspierać tego typu działania i stąd nasza współpraca w zakresie badań nad technologią ładowania autobusów elektrycznych – mówi Jarosław Broda, wiceprezes zarządu ds. zarządzania majątkiem i rozwoju Tauron Polska Energia. Dzięki testom Tauron liczy na zdobycie doświadczeń przy magazynowaniu energii, rozwoju inteligentnych sieci energetycznych (tzw. Smart Grid) oraz poprawy efektywności energetycznej.

     

    Żeby giełda była giełdą

    Koniec roku to zwyczajowa okazja do podsumowań. Niestety, w przypadku polskiego rynku kapitałowego podsumowania te okazują się mało optymistyczne

    Podstawowe wskaźniki charakteryzujące giełdę wyraźnie spadają, a co więcej, w tych spadkach nasz rynek jest osamotniony i nie widać powodów, dla których miałyby one wzrastać. Tym bardziej że opinie uczestników rynku nie wskazują na możliwości odwrócenia tych trendów. Najważniejsze parametry opisujące giełdę to: kapitalizacja, liczba notowanych spółek, wartość obrotów i wartość transferu kapitału. Z dużą przykrością muszę stwierdzić, że każdy z nich uległ znacznemu pogorszeniu, choć różne były tego pogorszenia przyczyny. Zacznijmy od kapitalizacji, czyli po prostu wartości notowanych spółek. Im jest ona większa, tym większy potencjał danej giełdy, a w przypadku rynku polskiego mamy do czynienia ze spadkiem tego potencjału. Obniżenie kapitalizacji wynikało głównie z dwóch przyczyn i każda z nich z osobna powinna być powodem do niepokoju. Natomiast kumulatywne ich wystąpienie rodzi bardzo poważne obawy. Pierwszą z tych przyczyn jest obniżenie wartości spółek. W zależności od przyjętego miernika (rodzaj indeksu) mamy do czynienia ze spadkiem w ciągu roku o kilka lub kilkanaście procent. Samo w sobie nie powinno to niepokoić ani nawet dziwić – wszak rynek zmiennym jest. Natomiast w połączeniu z wynikami osiągniętymi na innych rynkach widać wyraźnie, że jest się czego bać. Dotychczas notowania na warszawskiej giełdzie były skorelowane z rynkami bardziej rozwiniętymi. Od roku natomiast „uciekały” nam nie tylko rynki rozwinięte, lecz także te bardziej porównywalne pod względem wielkości i związanego z nimi ryzyka. Po kolei mogliśmy oglądać, jak indeksy w Budapeszcie, Moskwie i Pradze rosną na tle naszych coraz głębszych spadków. Możemy się przy tym pocieszać, że im większe spadki, tym większy potencjał do wzrostów. Czy tym razem rzeczywiście jednak tak jest? Kto niby miałby teraz kupować? Niemile widziani inwestorzy zagraniczni? Likwidowane OFE? Inwestorzy indywidualni wystraszeni spadkami i przegranymi w „kasynie” (bo przecież niejednokrotnie tym mianem określają giełdę politycy)?

    M_Kachniewski_SEG

    Drugim czynnikiem obniżającym kapitalizację było ujemne saldo napływu nowych spółek. Więcej emitentów opuszcza giełdę, niż na niej debiutuje. W ujęciu wartościowym różnica ta jest jeszcze bardziej widoczna, bo co do zasady na rynek przychodzą spółki mniejsze, a wychodzą większe. Pozornie dane te nie wydają się niepokojące – ot, kilkuprocentowe spadki w niekorzystnym (z punktu widzenia giełdy) otoczeniu makroekonomicznym. Jeśli jednak zdamy sobie sprawę z tego, że opuszczenie giełdy przez spółkę jest drogim i skomplikowanym procesem, to takie zdarzenie nabiera całkiem innego znaczenia. Podczas XI Kongresu Zarządów Spółek Giełdowych SEG zapytaliśmy uczestników, na ile są zadowoleni z faktu notowania na giełdzie. Okazało się, że wprawdzie ponad połowa emitentów jest zadowolona (konkretnie 51 proc.), a z tego 14 proc. nawet bardzo, ale 33 proc. jest niezadowolonych, z czego 14 proc. do tego stopnia, że chętnie by się wycofały z giełdy. A przecież pytanie to zostało zadane spółkom najlepszym, „najbardziej giełdowym” – członkom SEG, osobom, które poszerzają swoją wiedzę o rynku, interesują się komunikacją z inwestorami. Wśród pozostałej części populacji wyniki te byłyby z pewnością gorsze.

    Wybiegając nieco w przyszłość, zadaliśmy zarządom spółek giełdowych pytanie, czy byłyby skłonne zmienić rynek notowań, gdyby nie było to kosztowne ani skomplikowane. W ciągu najbliższych lat najprawdopodobniej bowiem unijne regulacje wprowadzą możliwość transferu emitentów pomiędzy rynkami notowań. Okazało się, że grubo ponad połowa spółek chętnie by tego dokonała. A te spółki, które deklarowały pozostanie na warszawskiej giełdzie, motywowały to przede wszystkim tym, że Polska jest dla nich głównym miejscem prowadzenia biznesu (32 proc.). Biorąc pod uwagę postępującą ekspansję zagraniczną giełdowych spółek, należy oczekiwać, że nawet ta grupa będzie stopniowo topnieć. Pozostaną ci, którzy są zadowoleni (9 proc.), i patrioci gospodarczy (4,6 proc.), ale to będzie za mało, aby infrastruktura rynku mogła się wyżywić.

    Spójrzmy teraz na inny ważny parametr – obroty. W ciągu ostatniego roku ich wartość spadła o kilka procent i znów samo w sobie nie musiałoby to znaczyć nic złego. Jest to jednak kontynuacja kilkuletniego trendu i może mieć bardzo poważne skutki. Niskie obroty oznaczają bowiem problemy w sferze funkcjonowania rynku i jego infrastruktury. Problemy rynku są takie, że im niższe obroty, tym mniej obiektywna wycena, najczęściej poniżej rzeczywistej wartości, bo inwestorzy w ten sposób uwzględniają mniejsze możliwości sprzedania swoich aktywów. A niższe wyceny powodują, że emitenci nie kwapią się do nowych emisji akcji, natomiast są bardziej skłonni do ich skupowania (w ostatnim roku dokonało tego kilkadziesiąt spółek) i do opuszczania giełdy. Problemy infrastruktury natomiast polegają na tym, że przychody np. giełdy w dużej mierze uzależnione są od wartości obrotów. Spadek obrotów powoduje spadek przychodów, który w jakiejś mierze może być absorbowany przez podnoszenie efektywności kosztowej, ale w którymś momencie giełda może zwyczajnie okazać się przedsięwzięciem deficytowym. Wprawdzie z punktu widzenia gospodarki kraju dotowanie giełdy wydaje się najlepiej wydanym pieniądzem na stymulowanie rozwoju gospodarczego, ale nie wiadomo, czy Skarb Państwa, jako główny właściciel giełdy, podzieli ten pogląd. A co będzie, jeśli nie podzieli?

    Warto teraz zająć się kolejnym parametrem – wartością transferu kapitału. Im więcej pieniądza płynie od inwestorów do emitentów, tym większy wpływ rynku kapitałowego na wzrost gospodarczy. Spółki wykorzystują bowiem powierzone im środki w możliwie najlepszy sposób i pieniądze – zamiast leżeć bezczynnie na rachunkach bankowych – intensywnie pracują i się rozmnażają. Tyle tylko, że na naszym rynku wartość tego transferu jest… ujemna! Zagregowane zyski emitentów za rok 2015 wyniosły bowiem 8,7 mld zł, a inwestorzy otrzymali w postaci dywidend aż 19,9 mld zł. Pozornie wydaje się to niemożliwe i w skali pojedynczej spółki rzeczywiście trudno by było oddać dwukrotność zysków, ale w skali całego rynku naprawdę to się stało. Po prostu część spółek generowała zysk (38,9 mld zł), a część stratę (30,2 mld zł). Od tych pierwszych „odessano” zyski poprzez wypłatę dywidend, a tych drugich bynajmniej nie zasilono dodatkowymi środkami. Czyli w skali rynku pieniądz nie płynie od inwestorów do emitentów, ale w kierunku odwrotnym. Ten odwrócony transfer wynika stąd, że dwie najważniejsze grupy uczestników rynku, które powinny charakteryzować się szczególnie długofalowym podejściem do swoich aktywów (tj. Skarb Państwa i OFE), ekstremalnie skróciły horyzont inwestycyjny.

    Państwo potrzebuje pieniędzy tu i teraz na sfinansowanie pomysłów bieżącego rządu, a OFE potrzebują pieniędzy na „suwak”, czyli na sfinansowanie pomysłu poprzedniego rządu. I znów – samo w sobie podzielenie zysków pomiędzy akcjonariuszy w formie dywidendy nie jest niczym złym. W wielu przypadkach inwestorzy mogą preferować takie rozwiązanie, a nie realizację zysków kapitałowych. W ujęciu finansowym teoretycznie powinno to być tożsame, a nie wymaga dokonywania transakcji i rozwadniania udziału w spółce. Razi natomiast skala tego zjawiska – taka gospodarka dywidendowa pozbawia dużą część spółek szans na rozwój, ze szkodą dla przyszłych zysków inwestorów. Skoro jest tak źle, to należałoby pomyśleć, co trzeba zrobić, aby było lepiej. Zasięgnąłem w tym względzie opinii zarządów spółek giełdowych – skąd wskazane powyżej niezadowolenie z notowania na giełdzie? Zgodnie z deklaracjami uczestników kongresu ich spółki weszły na giełdę głównie po kapitał na dalszy rozwój (87 proc.) i po prestiż (64 proc.). Dzisiaj dokonywanie nowych emisji akcji przy tak niskich wycenach spółek matematycznie nie ma sensu, a prestiż „kasyna” jest coraz mniejszy. Jednocześnie jednak spółki potrzebują finansowania – aż połowa szuka celów do akwizycji, 48 proc. uruchamia innowacyjne projekty, a 43 proc. szuka możliwości przedefiniowania swojego modelu biznesowego.

    W związku z tym spółki finansują się kredytem bankowym, choć robią to z duszą na ramieniu. Aż 61 proc. uczestników kongresu zgodziło się z takim stwierdzeniem: „Boję się, że bank mi wypowie kredyt w możliwie najgorszym momencie”. Oznacza to, że notowane spółki bardzo chętnie wróciłyby do finansowania poprzez nowe emisje akcji, ale są dwa powody, dla których obecnie jest to trudne: brak możliwości sprzedaży akcji po dobrej cenie i bardzo niskie stopy procentowe zachęcające do finansowania dłużnego. Co zatem możemy zrobić? Stopy procentowej nie podniesiemy, ale możemy z jej niskiego poziomu uczynić atut – wszak obecnie setki miliardów złotych leżą na prawie nieoprocentowanych rachunkach bankowych. Dla ich przyciągnięcia należałoby najpierw pozyskać nowych atrakcyjnych emitentów. A co by mogło podnieść ich poziom zadowolenia? Tu także zapytałem o zdanie samych zainteresowanych. Okazało się, że najbardziej pragną oni „obniżenia bezsensownych wymogów regulacyjnych” (czyli takich, które nie podnoszą bezpieczeństwa obrotu, lecz jedynie kreują dodatkowe koszty) – 79 proc. oraz „obniżenia opłat instytucji infrastrukturalnych” (notowanie w Warszawie jest dużo droższe niż np. w Londynie) – 66 proc.

    Realizacja pierwszego z tych postulatów jest o tyle trudna, że najbardziej kuriozalne wymogi regulacyjne powstają na poziomie unijnym, bez uwzględnienia specyfiki małych rynków i małych spółek. Wymogi, które są dyskusyjne w odniesieniu do dużej spółki notowanej we Frankfurcie, stają się absolutnie nieadekwatne w odniesieniu do start- -upu debiutującego na NewConnect w Warszawie. Wiele można jednak zdziałać poprzez odpowiednie stosowanie tych przepisów przez krajowego nadzorcę rynku (tym bardziej że zdaniem 59 proc. respondentów jest tu duże pole do popisu) i zyskać w ten sposób kilka lat, zanim nadzór zostanie skonsolidowany na poziomie całej UE. Spełnienie drugiego postulatu wydaje się natomiast dość proste – wystarczy obniżyć opłaty, ale nie w sytuacji, kiedy sama giełda jest spółką notowaną i do tego traktowaną jako spółka dywidendowa, która ma realizować zyski, a nie stymulować rozwój gospodarczy. W kontekście danych przedstawionych powyżej źródła zysków powoli wysychają. Przejadamy ostatnie nadwyżki zbiorów i za rok lub dwa lata już prawdopodobnie nie będziemy mieli czym obsiać, choćbyśmy mieli nawet najlepiej przygotowaną glebę.

    Network Barometer Report 2016

    Liczba przedsiębiorstw z co najmniej jedną luką w systemie bezpieczeństwa jest najwyższa w ostatnich pięciu latach – wynika z najnowszego raportu Dimension Data

    Przedsiębiorstwa na całym świecie odświeżają swój sprzęt sieciowy wcześniej, niż wynika to z jego cyklu życia, aby wykorzystać mobilne miejsca pracy, Internet Rzeczy oraz strategie SDN (software-defined networking). Ponadto odświeżenie sprzętu wpisuje się w ich strategię i długofalową architektoniczną wizję sieci. Pomimo zwiększającej się częstotliwości wymiany sprzętu sieć staje się mniej bezpieczna, w dużej mierze ze względu na dotychczasowe zaniedbania. To niektóre z najważniejszych wniosków tegorocznego Network Barometer Report opublikowanego przez Dimension Data. Przedstawiony po raz pierwszy w 2009 r., tegoroczny raport został przygotowany na podstawie danych zgromadzonych z 300 tys. zdarzeń serwisowych klientów obsługiwanych przez tę firmę. Dimension Data przeprowadziła również 320 audytów zarządzania cyklem życia technologii, obejmujących 97 tys. urządzeń sieciowych w organizacjach różnej wielkości we wszystkich sektorach przemysłu w 28 krajach.

    Andre van Schalkwyk, Senior Practice Manager Network Consulting w Dimension Data, powiedział:
    – Sieci starzeją się od 2010 r. Tegoroczny raport odzwierciedla odwrócenie tego trendu, ponieważ po raz pierwszy od pięciu lat obserwujemy wolniejszy proces starzenia się sieci.
    – Starzenie się sieci niekoniecznie jest złe, pod warunkiem że firmy zrozumieją jego konsekwencje. Wymagają one innego poziomu wsparcia, ze stopniowo rosnącymi nakładami na nie. Może to też oznaczać, że organizacje będą odsuwać w czasie koszty odświeżania sieci – dodaje van Schalkwyk i przypomina, iż starzejące się sieci nie będą w stanie wspierać takich rozwiązań jak SDN i automatyzacja ani poradzić sobie z obsługą narzędzi współpracy lub chmury.

    Zgodnie z danymi raportu w Europie, Azji Pacyficznej i Australii wiek sieci przedsiębiorstw zmalał zgodnie ze średnią dla całego świata, natomiast w obu Amerykach liczba urządzeń starych i przestarzałych zmniejszyła się znacznie szybciej, z 60 proc. w 2015 r. do 29 proc. w roku 2016. Taka zmiana może być podyktowana uwolnieniem stłumionych wydatków po czterech latach ograniczeń finansowych. Van Schalkwyk powiedział, że klienci na obszarze obu Ameryk decydują się na odświeżenie sieci za pomocą programowalnej infrastruktury nowej generacji, natomiast w rejonie Azji Pacyficznej i Australii odświeżenie sprzętu to proces zmian dokonywanych w ramach sieci centrów danych. W przeciwieństwie do globalnego trendu na Środkowym Wschodzie i w Afryce wiek sieci wzrósł, najprawdopodobniej jako wynik niepewności gospodarczej, szczególnie w Afryce Południowej. Tymczasem z 97 tys. urządzeń sieciowych, które przeanalizowała Dimension Data, liczba urządzeń, które mają przynajmniej jedną znaną lukę w systemie bezpieczeństwa, wzrosła z 60 proc. w 2015 r. do 76 proc. w roku 2016 i jest to największy wzrost w okresie pięciu lat.

    W Europie podatność sieci na luki w systemie bezpieczeństwa wzrastała w ciągu ostatnich trzech lat bardzo dynamicznie: od 26 proc. w 2014 r. przez 51 proc. w roku 2015 do 82 proc. w roku 2016. W ciągu ostatnich trzech lat wzrosła również liczba luk w systemach bezpieczeństwa sieci w organizacjach ze Środkowego Wschodu i z Afryki. W Australii 87 proc. urządzeń w sieci ma co najmniej jedną zdefiniowaną lukę. W regionie Azji Pacyficznej i obu Ameryk sieci są nieco mniej wrażliwe i wykazują, odpowiednio, 49 proc. i 66 proc. w porównaniu IT z 61 proc. i 73 proc. z ubiegłorocznego wydania raportu. Pozostałe wnioski z raportu Network Barometer Report 2016: Odsetek urządzeń obsługujących IPv6 wzrósł dynamicznie z 21 proc. w ubiegłym roku do 41 proc. w 2016 r. ze względu na wzrost liczby bieżących urządzeń w sieci.

    Pozwala to organizacjom z nowszymi sieciami na wspieranie ich strategii cyfrowej transformacji poprzez włączenie Internetu Rzeczy, big data, rozwiązań analitycznych i konteneryzacji. SDN pojawi się, jednak jeszcze nie w tym momencie. Pomimo zainteresowania rynku strategiami software-defined networking obecnie jedynie kilka sieci ma możliwość zastosowania SDN. W 2015 r. mniej niż 0,4 proc. urządzeń było zdolnych obsługiwać definiowane programowo sieci WAN (software-defined WAN), a tylko 1,3 proc. przełączników w centrach danych było gotowych na SDN.W sieciach monitorowanych przez Dimension Data odpowiedź na zdarzenia jest o 69 proc. szybsza, a czas naprawy skrócił się o 32 proc. Przy dodatkowej integracji z service deskiem Dimension Data dane te kształtują się, odpowiednio, na poziomie 55 proc. i 37 proc. 37 proc. zdarzeń spowodowanych jest błędami w konfiguracji lub wynika z błędu ludzkiego. Można ich uniknąć dzięki odpowiedniemu monitoringowi, zarządzaniu konfiguracją oraz automatyzacji.

    Cloud computing napędza rozwój handlu elektronicznego

    Marcin Zmaczyński

    Marcin Zmaczyński

    szef polskiego oddziału firmy Aruba Cloud

    Według Ecommerce Europe 37 proc. Polaków robi e-zakupy, a rodzimy rynek e-sprzedaży rośnie w dwucyfrowym tempie. Prognozy wskazują, że podwoi on swoją wartość w ciągu kolejnych pięciu lat. Sukces w handlu on-line zależy od wielu czynników, a jednym z kluczowych jest zapewnienie sprawnego działania strony internetowej. E-sklepy generują największe zyski w szczytach sprzedażowych, ale wtedy dość często borykają się również z problemem wydajności swoich witryn. Specyfika branży e-commerce powoduje, że transakcje odbywają się non stop. Nawet czasowa niedostępność e-sklepu odbija się negatywnie nie tylko na zyskach firmy, lecz także na jej reputacji. W przeszłości kosztowne przestoje nie oszczędzały nawet takich gigantów, jak Amazon, Target, Best Buy i Tesco. Firmy te wyciągnęły jednak wnioski i zainwestowały w usprawnienie zaplecza IT, sięgając też po wydajniejszą infrastrukturę chmurową.

    Dlaczego e-commerce stawia na cloud computing? Hosting w chmurze pozwala poradzić sobie z sezonowością sprzedaży. Jego zaletami są elastyczność i skalowalność, co oznacza zdolność do zwiększania zasobów IT wraz ze zmieniającymi się potrzebami firmy. Jeśli właściciel e- -sklepu spodziewa się, że w danym okresie jego stronę odwiedzi wielokrotnie więcej użytkowników niż zazwyczaj, to może błyskawicznie zamówić dodatkowe zasoby. Wysoka dostępność zagwarantowana w umowie SLA, przerzucenie odpowiedzialności za IT na usługodawcę i płatność jedynie za realnie wykorzystywane zasoby – to i tak nie wszystkie atuty, które sprawiają, że w Aruba Cloud otrzymujemy coraz więcej zapytań od przedstawicieli sektora handlowego. Według IBM 43 proc. rodzimych przedstawicieli e-handlu uważa cloud computing za fundament IT.

    Nowa, innowacyjna platforma podróżnicza anywhere.to

    Anywhere.to to funkcjonująca od kilku miesięcy na polskim rynku, innowacyjna platforma podróżnicza, skupiająca – wyszukiwarkę i  blog podróżniczy.

    Pomył dwójki studentów prawa, warszawskiej uczelni (założycieli spółki – Karoliny Kozłowskiej oraz Eryka Pawłowskiego) powstał jako potrzeba stworzenia platformy umożliwiającej „wyrwanie się gdziekolwiek”, przy określeniu jedynie budżetu. W trakcie prac nad wdrożeniem rozwiązania, założyciele zdecydowali się stworzyć kompletny portal podróżniczy, dostosowany do potrzeb każdego użytkownika przez co bardziej elastycznej od tych, które do tej pory funkcjonują.Anywhere

    Anywhere.to jest bezpłatną wyszukiwarką podróżnicza, która oferuje wszystkie opcje podróży w jednym miejscu. Łączy przewoźników zarówno transportu powietrznego, naziemnego i morskiego (zarówno ofert autokarowych, pociągowych, lotniczych jak i wspólnego przejazdu samochodowego), przez co użytkownik może porównać oferty pod kątem ceny, czasu przejazdu czy liczby przesiadek, wybierając tę, która jest dla niego najbardziej odpowiednia. Szeroki wachlarz połączeń nie ogranicza się do małego regionu, a oferuje dane ze wszystkich kontynentów, dzięki czemu użytkownik będąc nawet w obcym kraju, może bez trudu znaleźć najlepszą opcję transportu do danego miejsca lub porównać czym najbardziej opłaca mu się tam dotrzeć. Takie rozwiązanie ma ułatwić przemieszczanie się pomiędzy mniejszymi miejscowościami, dzięki czemu pomoże dostać się też np. z mniejszego miasta na lotnisko.

    Oprócz najlepszych ofert lotniczych, użytkownik ma więc możliwość dokładnego sprawdzenia jak przedostać się z punktu A do punktu B, dodatkowo wybierając ofertę noclegu w danym miejscu.

    Ponadto dodatkowa funkcja wyszukiwania „anywhere” dostarczy każdemu, chcącemu się wyrwać gdziekolwiek lub po prostu szukającemu inspiracji, skrojone na miarę propozycje podróży, przy określeniu jedynie miejsca wyjazdu i budżetu.

    „Poprzez nawiązanie współpracy z licznymi podmiotami, tworzymy technologię agregującą najszerszą gamę połączeń transportowych na rynku. Nasz system wykorzystuje partnerskie bazy danych, dzięki czemu mamy możliwość pozyskania i dynamicznego przeszukiwania danych o milionach połączeń w bardzo krótkim czasie, co pozwala nam na przedstawienie szerokiego wachlarza propozycji możliwych połączeń, skomponowanych indywidualnie dla każdego użytkownika.” –  mówią Karolina Kozłowska i Eryk Pawłowski.

    K.Kozłowska,E.Pawłowski

    Jaki jest zatem cel Anywhere.to? Dostarczenie użytkownikom najbardziej kompleksowej usługi podróżniczej na rynku. Dzięki alternatywnym środkom transportu oraz możliwości porównania cen wszystkich przewoźników,  podróżowanie ma stać się prostsze oraz bardziej ekonomiczne.

     

    Handel detaliczny 2.0: dziś i jutro

    Handel jest liderem w wykorzystywaniu nowych technologii. Detaliści już dawno dostrzegli korzyści płynące ze zwiększania inwestycji w zakresie technologii IT, które mogą pomóc w koordynowaniu handlu, ustalaniu optymalnej ceny produktu oraz promocji we wszystkich możliwych kanałach sprzedaży

    Współczesny handel skoncentrowany jest na kliencie i dostosowany do jego indywidualnych potrzeb. Liderzy sprzedaży detalicznej uzyskują przewagę nad konkurencją w marketingu, działalności operacyjnej i zdobywaniu klientów dzięki wykorzystywaniu innowacyjnych technologii. Przykładowo, komputerowa analiza danych pozwala lepiej kontrolować magazyn, śledzić trendy w sprzedaży, a także zachowania klientów.

    Cyfryzacja handlu detalicznego
    Pod względem produktywności sektor detaliczny w Polsce osiągnął poziom reprezentowany przez Europę Zachodnią. Według analiz McKinseya w ciągu najbliższych 10 lat dzięki cyfryzacji wartość dodana w branży może wzrosnąć w Polsce o 10–15 proc., czyli o 4–6 mld euro. Wyzwaniem jest jednak wykorzystanie pełni jej potencjału. Już samo usprawnienie analityki w handlu może globalnie przełożyć się na korzyści w kwocie 285 mld dol. w ciągu najbliższej dekady – wynika z badania Cisco „Digital Value at Stake” z tego roku. Sklepy detaliczne mogą w istotny sposób zwiększać zaangażowanie klientów i wydajność pracowników dzięki inwestowaniu w cyfryzację. To z kolei pozwoli im konkurować ze sklepami internetowymi. Według szacunków Cisco branża handlu detalicznego zrealizowała jednak zaledwie 15 proc. swojego potencjału korzyści w minionym roku.

    Tymczasem według GUS handel należy do branż słabo zinformatyzowanych. Oprogramowanie ERP ma 34,4 proc. firm z branży handlu i napraw. To wprawdzie więcej, niż wynosi średnia krajowa, ale właśnie w tej branży system ERP jest szczególnie potrzebny.

    Cyfryzacja e-sklepów
    Udział handlu internetowego w rynku detalicznym w Polsce jest niższy niż w przypadku większości rynków Europy Zachodniej i wynosi 7,7 proc., podczas gdy, przykładowo, w Wielkiej Brytanii – 14,6 proc., a w USA – 10,1 proc. (dane z końca 2015 r.). A jednak na polskim rynku e-commerce robi się coraz bardziej tłoczno. Według prognoz analityków do końca 2016 r. ma on wzrosnąć o kolejne 7 proc., a liczba podmiotów ma przekroczyć 23,5 tys.

    W takich warunkach sprzedawcy muszą dysponować informacjami o aktualnej sytuacji na rynku i działaniach konkurencji. Dla firm kluczowe jest więc zdobywanie na bieżąco sprawdzonych danych, aby na ich podstawie kształtować ceny, a tym samym określać swoją pozycję rynkową względem konkurencji. Zgodnie z badaniem Gemiusa aż 80 proc. klientów przed podjęciem decyzji zakupowej sprawdza i porównuje ceny on-line. Jakie są więc najważniejsze wyzwania dla branży? Sprawne zarządzanie zamówieniami, wysyłkami, magazynem i logistyką. A także zaspokajanie potrzeb świadomych konsumentów, korzystających z wielu kanałów, aby znaleźć, porównać, wybrać i kupić najatrakcyjniejszy cenowo i jakościowo produkt.

    Trendy w handlu detalicznym
    Do najważniejszych tendencji, które na dobre zadomowiły się w sektorze handlu detalicznego, należą: cyfryzacja całych procesów (end-to-end), stosowanie tagów i czujników RFID w celu poprawy wykorzystania zapasów i usprawnienia procesu dystrybucji towarów, skupianie uwagi na kanałach on-line, wielokanałowość (omnichannel), czyli docieranie do klienta różnymi drogami, oraz zaawansowana analiza danych i Big Data. Jak wygląda nowoczesny sklep? W raporcie McKinseya można przeczytać: „W sklepie wyposażonym w technologie cyfrowe elektroniczne etykiety z cenami na półkach sklepowych wyświetlają ceny transmitowane z centralnej bazy danych za pośrednictwem technologii RFID.

    Klienci korzystają ze stanowisk kasowych opartych na czytnikach RFID bądź zaawansowanych skanerach kodów kreskowych, dokonując płatności zbliżeniowych. Dzięki takim rozwiązaniom sieć detaliczna jest w stanie nie tylko zoptymalizować przydział personelu do kontroli produktów na półkach i stanowisk kasowych, lecz także efektywniej zarządzać zapasami i powierzchnią handlową”.

    Stosowane w handlu detalicznym aplikacje IT są źródłem cennej wiedzy o preferencjach zakupowych klientów (dzięki rejestrowaniu ich historii zakupowej) i zmianach trendów rynkowych. Na przykład zakupowe aplikacje mobilne coraz częściej zawierają funkcje dotyczące sklepów fizycznych, takie jak skanery kodów kreskowych, komunikaty i mapy sklepów powiązane z beaconami (miniaturowymi urządzeniami z Bluetooth Smart, które lokalizują użytkowników aplikacji mobilnych) i tzw. rzeczywistość rozszerzona (augmented reality).

    Kolejne coraz bardziej popularne nowinki to np. zintegrowane systemy POS, które dają wgląd w stan magazynowy w czasie rzeczywistym (poziom zapasów, źle umieszczony towar), rejestrują ruch klientów oraz lokalne zapotrzebowanie, a nawet to, które elementy zostały dotknięte, przymierzone czy sprzedane, co dostarcza przydatnych informacji o historii towaru podczas pobytu klienta w sklepie. Z kolei interaktywne wyświetlacze i inteligentne półki zawierają dane o pochodzeniu produktu, zawartych w nim alergenach, a nawet informacje związane z emisją dwutlenku węgla.

    Bezpieczeństwo osób, towarów i danych
    Istotnym elementem działalności handlowej niezależnie od kanału sprzedaży jest bezpieczeństwo, czyli ochrona klientów i sprzedawców przed skutkami przestępczej działalności. Sklepy różnią się urządzeniami do obsługi płatności (od najstarszych czytników kart płatniczych do najnowszych wynalazków). Z kolei bezpieczeństwo danych obejmuje przetwarzanie poufnych informacji o transakcjach, a także… ochronę danych osobowych klientów.

    Dlatego tak popularny w sektorze handlu detalicznego jest monitoring wizyjny. System monitoringu IP pełni funkcje przeciwwłamaniowe za pomocą kamer zlokalizowanych na zewnątrz, które działają w dzień i w nocy. Takie kamery umieszczane są w odpowiednich obudowach (IP66), co chroni je przed wpływem warunków atmosferycznych. Z kolei monitoring wewnątrz budynków powinien pokrywać cały obszar, aby uniknąć martwych stref. Kamery monitorują to, co dzieje się w sklepie, umożliwiają nadzór nad dostawami i kontrolowanie powierzchni magazynowych. W miejscach ciemnych, szczególnie narażonych na akty wandalizmu instalowane są kamery termowizyjne, które transmitują obraz ciepła generowanego przez kupujących.

    W połowie 2013 r. firma IDC szacowała, że światowy rynek monitoringu wizyjnego w ciągu najbliższych pięciu lat będzie się rozwijał w tempie ponad 13 proc. rocznie, a dynamika rynku w Polsce będzie jeszcze wyższa. Jak z kolei wynika z raportu Fundacji Rozwoju Bezpieczeństwa Komercyjnego „Monitoring w Polsce 2014”, rynek monitoringu w naszym kraju czeka duża zmiana jakościowa i wartościowa. A w ciągu pięciu lat może wzrosnąć nawet do 2 mld zł.

    Analiza danych
    Zbierane z czujników i aplikacji IT dane są największym skarbem, trzeba tylko umiejętnie je analizować. W raporcie „Czym są duże zbiory danych w handlu i dlaczego są tak ważne?” firma Penton Marketing opisuje sposób wykorzystania analizy danych przez sprzedawców detalicznych i jej wpływ na kształtowanie inteligentnego modelu robienia zakupów. Analiza danych w sklepie zapewnia m.in. zaopatrywanie go w popularne artykuły na podstawie informacji o tendencjach w czasie rzeczywistym, organizacji promocji w optymalnym czasie, zliczania osób poruszających się w polu obserwacji (analiza natężenia ruchu), identyfikacji braków na półkach, określaniu zimnych i gorących stref (termiczna analiza ruchu klientów w sklepowych alejkach), korelacji między klientem odwiedzającym sklep a kupującym.

     Inteligentne kamery IP dzięki odpowiednim funkcjom pomagają śledzić zachowanie klientów, aby na tej podstawie dało się określić ich preferencje zakupowe, co umożliwia zaplanowanie i przeprowadzenie stymulacji procesów wpływających na podejmowanie decyzji zakupowych w przyszłości. Analiza zachowań klienta za pomocą obrazu wideo opiera się na specjalnie do tego przygotowanym oprogramowaniu, które dostarcza informacje wizualizowane, np. w formie: heatmap (mapy ilustrującej natężenie ruchu), tracemap (mapy trasy przebytej przez klienta w polu obserwacji) i hotpoint (wykazu miejsc, w których klient spędził zdefiniowany czas, np. zatrzymał się na dłużej niż 30 s). Przykłady korzyści można by mnożyć. Jak widać, handel detaliczny od dawna jest liderem w wykorzystywaniu nowych technologii

    Forum Inżynierii Mechanicznej i Przemysłu Metalurgicznego na Łotwie

    programma_liepajas_forums_ml

    Już 1-3 lutego 2017!

    Łotewskie Forum przemysłu metalurgicznego oraz inżynierii mechanicznej to znakomita okazja do nawiązania kontaktów biznesowych i wejścia na nowe, rozwijające się rynki.

    Miejsce: Liepājas Valsts tehnikums

    Adres: Ventspils iela 51, Liepāja

    W Forum wezmą udział przedstawiciele takich firm jak m.in.:  RobotNest, RTU Design factory, Valpro, AS DnB Bank, Peruza, Liepaja Business incubator, DFDS Logistics Baltic, Metalmeistars, Trelleborg Wheel System, Lesjofors Spring, AS UPB, Terrabalt oraz zarządzający Lipawską Specjalną Strefą Ekonomiczną i reprezentanci Ministerstwa Gospodarki.

    Investment and Development Agency of Latvia (LIAA) pokrywa koszty pobytu oraz organizuje transfer na linii Ryga-Liepaja-Ryga

    Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych!

    Szczegóły: http://www.liaa.gov.lv/files/liaa/attachments/programma_liepajas_forums_eng.pdf

    Rejestracja: http://www.liaa.gov.lv/en/registration-form-Liepaja-2017

    Miejsca inne niż wszystkie

      Miejsc na spotkania biznesowe jest w Warszawie coraz więcej. Są wśród nich takie, które zachwycają niepowtarzalną architekturą, wyjątkową przestrzenią, kuchnią i atmosferą. Są modne, ale na swoją popularność zasłużyły

      W 2007 r., za zgodą konserwatora zabytków, ale ku zaskoczeniu, a nawet oburzeniu warszawiaków, rozebrano halę Koszyki, jeden z secesyjnych zabytków Warszawy. Niedawno wróciła na swoje miejsce i choć jest nowa, wygląda jak ta ze zdjęć z 1906 r. W swoim stylu to dziś niewątpliwie najbardziej atrakcyjne miejsce w stolicy. To zasługa inwestora – Griffin Real Estate – który ma już na koncie rewitalizację budynku Okrąglak w Poznaniu, budynek przy al. Szucha, oraz architektów z firmy JEMS i projektantów z Medusa Group. Nowa hala zachowała klimat autentyczności dzięki użyciu przy jej odbudowie wielu starych elementów. Wykorzystano część oryginalnego, ponad stuletniego metalowego szkieletu hali, którego elementy przez dekadę były przechowywane w magazynie. Oryginalne są wszystkie kratownice, posadzka i cegła rozbiórkowa. Spod tynku odsłonięto stare szyldy z napisami cyrylicą. Pozostawiono imponujący okrągły portal, metalowe schody, a odrestaurowano secesyjne fasady budynków bramnych z rzeźbami Zygmunta Otto oraz oficynę – budynek zarządcy hali. W głównej nawie Koszyków działa 18 restauracji (kuchnia japońska, indyjska, meksykańska, wegańska), kawiarnie, a pośrodku stoi bar, przy którym naraz może siedzieć kilkadziesiąt osób. Jest też 11 sklepów spożywczych, m.in. cukiernia, piekarnia, herbaciarnia i sklep ze specjałami śródziemnomorskimi.

      – Hala Koszyki to miejsce otwarte i gwarne, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Pod jednym dachem znajdują się restauracje zarówno z kuchnią z najdalszych zakątków świata, jak i serwujące regionalne specjały. Lokale są zróżnicowane pod względem nie tylko smaku, lecz także oferty, formy podania posiłków i ceny. To oznacza, że hala jest idealnym miejscem i na studencki lunch, i biznesowe spotkanie, i elegancką kolację – mówi Krzysztof Widawski, dyrektor hali Koszyki. Koszyki to jednak nie tylko imponujące zaplecze gastronomiczne, lecz także wyjątkowa przestrzeń kulturalna, w której, tak jak w całym budynku, historia spotyka się ze współczesnością. Wystawie poświęconej historii rewitalizacji hali, autorstwa JEMS, towarzyszy sztuka współczesna – wystawa „Ćmy, kraby, fluidy”. W hali wkrótce zostanie także uruchomione zaplecze konferencyjne, które umożliwi organizowanie różnych wydarzeń, również biznesowych.

      – Wszystko to sprawia, że hala Koszyki jest kulinarnym, towarzyskim i kulturalnym centrum miasta, warszawskim tyglem przyciągającym do siebie ludzi, którzy wspólnie tworzą jego energię i wartość – dodaje dyrektor Widawski. Firma Griffin Real Estate jest znana z innowacyjnych rozwiązań i wprowadzania na polski rynek trendów, które z powodzeniem funkcjonują w Europie. Inspiracją do powstania hali Koszyki były popularne na świecie hale targowo- restauracyjne, choćby Foodhallen w Amsterdamie, Mathallen w Oslo i Mercado da Ribeira w Lizbonie, gdzie w wyjątkowym wnętrzu można zjeść, zrobić zakupy i miło spędzić czas. Rewitalizacja zabytkowych obiektów charakteryzuje również „miasto w mieście”, czyli znajdujące się przy ul. Mińskiej 25, na warszawskim Kamionku, Soho Factory. Sto lat temu były tu hale produkcyjne i magazyny, a dziś są pracownie projektowe, galerie sztuki, siedziby wydawnictw, stowarzyszeń i fundacji, mieszkania i restauracje. Kultowym miejscem od samego powstania jest restauracja Mateusza Gesslera Warszawa Wschodnia, która mieści się w starym budynku Dworca Wschodniego.

      Miejsca_inne_niż_wszystkie2
      – Wystrój restauracji to prostota miejsca. Do pięknych, oryginalnych cegieł dodaliśmy fabryczne lampy, obrazy i unikatowy fortepian – mówi Mateusz Gessler, szef restauracji Warszawa Wschodnia. W jednej sali, utrzymanej w klimacie industrialnym, pośrodku na klientów czeka ogromny stół kuchenny, przy którym można usiąść i obserwować pracę kuchni. Na ścianie wisi tablica z informacją, co w danym momencie można zjeść.

      W restauracji serwowane są gościom dania kuchni polskiej i francuskiej. Kiedy któraś potrawa się kończy, jest skreślana z tablicy, a zastępuje ją kolejna, aktualnie przyrządzana przez kucharzy. Ta sala czynna jest 24 godziny przez siedem dni w tygodniu. Druga część to restauracja z jedzeniem bardziej tradycyjnym, na których przygotowanie trzeba więcej czasu. Sala ta może pomieścić nawet do 250 osób. Znajduje się w niej sprzęt multimedialny do przeprowadzania konferencji. Warszawa Wschodnia oferuje klientom wiele możliwości spędzania czasu. Można tu na przykład przyrządzić obiad lub kolację dla swoich gości. W restauracji, w godzinach porannych, prowadzona jest również szkoła gotowania, która może być doskonałym pomysłem na spotkania integracyjne dla pracowników.

      Ważne Informacje

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

      Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

      Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...