.
Strona główna Blog Strona 154

Usługi dla biznesu na miarę XXI wieku

Wyzwania współczesności coraz częściej wystawiają przedsiębiorców na często trudne próby. Optymalizacja kosztów inwestycyjnych przy jednoczesnej maksymalizacji efektów to obecnie nie tylko cecha najbardziej ambitnych biznesów Zachodu, ale i postępujący standard nad Wisłą. Jak rozwijać własny zespół, przy jednoczesnej racjonalizacji wydatków na poczet całego przedsięwzięcia? O to zapytaliśmy założycielkę Centrum Edukacji i Biznesu (CE&B) Kingę Nowacką.

Czy “wiedzieć” nadal znaczy “móc”?

Pomimo powszechnej opinii – tak, a przede wszystkim dostrzegam przewrotność tego pytania. Przez moment w środowisku biznesowym dostrzegliśmy renesans “bylejakości”, która odbijała się na całej gospodarce. Mamy 2021 rok, który serwuje nam całkowicie odmienną sytuację rynkową, od tej sprzed 20, czy nawet 10 lat, a więc poszerzanie wiedzy jest niepisanym obowiązkiem.

Przecież na rynku istnieją tradycyjne sposoby poszerzania wiedzy, chociażby instytuty i jednostki akademickie.

Po pierwsze spełniają nieco inną funkcję. Po drugie – część faktycznie prowadzi swoje zajęcia w sposób praktyczny, ale niektóre nadal archaizują swój program i zamykają się na innowacje. Oczywiście dostrzegamy znaczny kryzys tradycyjnych jednostek edukacyjnych, przy czym odpowiedzią na potrzeby specjalistów i całych firm stają się właśnie centra szkoleniowe.

Czym się różnią od konwencjonalnych jednostek? Wyłącznie elastycznością?

Nie tylko. Tak jak wspominałam, należy bardzo wyraźnie rozgraniczyć ideę studiów od szkoleń. Programy akademickie są adresowane do innej grupy odbiorców. Po drugiej stronie spektrum znajdują się dedykowane cykle szkoleniowe, organizowane np. przez sam zakład pracy. Wtedy też potencjalny uczestnik takiego spotkania nie tylko posiądzie ogromną wiedzę w przysłowiowej pigułce, ale również sam program będzie odpowiadał bardzo konkretnym potrzebom danego środowiska pracy, czy też branży. Co do elastyczności, faktycznie – przykładowo nasze programy są wręcz szyte na miarę.

CE&B zaskarbił sobie uwagę rynku kilkoma istotnymi cechami.

Zgadza się. W pierwszej kolejności chciałabym wymienić doświadczenie, ponieważ właśnie tym wygrywamy na rynku. Od ponad 15 lat realizujemy szkolenia i całe projekty rozwojowe dla różnych branż, firm i pracowników.  Tym samym wypracowaliśmy bazę rzetelnych ekspertów i dostawców z różnego zakresu, którzy dają nam możliwość pracy w sposób dynamiczny. Naszymi największymi zasobami są ludzie, wcześniej wspomniani specjaliści i wypracowane relacje w biznesie. Od 10 lat z kolei jesteśmy brokerem szkoleniowym – ten obszar realizujemy m.in. dla sektora bankowego. Działamy kompleksowo i w szerokim zakresie.

Oczywiście tzw. talent development i talent management to hasła wyjątkowo nośne, choć znaczącą próbę spotkały przy okazji covidu.

Kryzys gospodarczy, powszechne (przynajmniej w teorii) cięcie kosztów, niepewność…

No właśnie, czy w takiej atmosferze można bez wahania inwestować w zespół?

Powiem więcej – jako przedsiębiorcy musimy inwestować w zespół niezależnie od sytuacji. Przykładowo korzystanie z usług takich firm, jak CE&B to oszczędność sama w sobie. Samodzielna organizacja całej logistyki, a więc miejsca, cateringu, zakwaterowania, transportu, sprzętu, materiałów, imprez towarzyszących, prelegentów, programu, to naprawdę wymagające przedsięwzięcie i nie mówię tu wyłącznie o nakładach finansowych. Wyjątkowo istotnym czynnikiem jest także czas, a więc w tak dynamicznie zmieniającej się przestrzeni biznesowej kapitał na wagę złota. W tym przypadku nasze usługi, a więc outsourcing szkoleniowy sprawdza się najlepiej.

Zakres usług takich podmiotów naprawdę jest aż tak szeroki?

Jeśli firma szuka specjalistów z prawdziwego zdarzenia to jak najbardziej – taką filozofię przyjął zespół CE&B. Oprócz znacznej oszczędności środków, nasi klienci mogą liczyć na naprawdę szeroki wybór usług. Zawsze działamy według określonych wcześniej zagadnień czy obszarów na jakie klient chce położyć nacisk. Dzięki współpracy z ekspertami CE&B klienci mają gwarancję doboru odpowiednich spośród ponad 300 szkoleniowców. Są to po prostu profesjonaliści, a z miesiąca na miesiąc poszerzamy grono naszych ekspertów.

Czy przedsiębiorcy mogą liczyć na wymierne korzyści, chociażby w kontekście funkcjonowania księgowości, czy działu kadr?

W tej kategorii pierwsze skrzypce gra właśnie przystępny system fakturowania, a także oszczędności w in-housowych działach HR. Z drugiej zaś strony mamy oszczędność czasu, ponieważ działania „na zewnątrz” wykonywane są znacznie szybciej przez nas niż w korporacjach czy dużych firmach, gdzie ścieżka decyzyjna jest znacznie dłuższa. Jednocześnie klient zyskuje jakość i szybkie tempo realizacji działań z naszej strony.

Jak opisałaby Pani kompleksowość działań CE&B?

Przeprowadzamy dokładny research ekspertów, analizujemy oferty, negocjujemy warunki umowy, koordynujemy współpracę z klientem, ale również z samymi uczestnikami szkoleń. Przykładowo po naszej stronie są takie działania operacyjne, jak wysyłka zaproszeń, dopinanie grafików szkoleń, czy sama logistyka spotkań. W naszej ofercie można również znaleźć tzw. body leasing, a więc zatrudnianie specjalistów do pracy w strukturach klienta lub na rzecz klienta.

Czy podmioty, które zgłaszają się do CE&B mogą liczyć na profilowanie szkoleń pod konkretne działy, a także ścisłą współpracę z już powstałymi zespołami HR w ramach organizacji?

Oczywiście, że tak. Posiadając doświadczenie i bazę ekspertów, realizujemy kompleksowe programy rozwojowe dla całych organizacji – dla pracowników każdego szczebla. Tak jak wspominałam, oprócz samej logistyki w naszej ofercie są również całe pakiety szkoleń oraz rozbudowane projekty rozwojowe w obszarze podnoszenia wiedzy i kompetencji, komunikacji czy zarządzania. To ogromna wartość w samym aspekcie merytorycznym, co bezpośrednio przekłada się na dalsze sukcesy szkolonej organizacji. Potrzeby klientów zmotywowały nas do jeszcze bardziej kompleksowego podejście i stworzenia takiego zakresu usług, aby być dla działów HR swego rodzaju supportem i wyoutsourcować maksimum działań.

Wrócę jednak do wątku covidowego. Jak przekonałaby Pani wciąż wątpiących w ideę outsourcingu wiedzy?

Nie chciałabym przekonywać, ponieważ każda sytuacja jest indywidualna, ale za outsourcingiem przemawia, chociażby błąd statystyczny i szum informacyjny. Oczywiście przez pandemię znaczna część firm zrezygnowała z planowanych inwestycji. Według raportów EY takie kroki powzięło ponad 50 proc. polskich przedsiębiorstw w roku 2020, a obecnie realizację nowych inicjatyw planuje wyłącznie 30 proc. firm. Pamiętajmy jednak, że są to dane statystyczne, a duża część branż już teraz chce zadbać o swój zespół, ponieważ widzi w tym szansę absolutnie bez precedensu.

Chodzi o e-commerce?

Nie tylko. Do wygranych pandemii możemy zaliczyć sporą część świata start-upów, a także dojrzałe spółki z segmentu farmaceutyki, alternatywnych funduszy inwestycyjnych, czy nieruchomości. Szczególnie ten ostatni przykład jest o tyle ciekawy, że w świetle zapowiadanych zmian prawnych może nastąpić jeszcze większy boom na mieszkania, ale już w przypadku młodych nabywców. To z kolei przekłada się na większy popyt na usługi kredytowe w bankach. Jakie więc umiejętności będą niezbędne w najbliższym czasie? Bezsprzecznie skuteczna sprzedaż, ale skierowana do Pokolenia Y, a w niedalekiej przyszłości również Z.

Podobnie z obsługą IT

Zgadza się. Według raportów jeszcze z roku 2020 w Europejskim Obszarze Gospodarczym przedsiębiorstwa wyraźnie stawiały na większą cyfryzację, a więc szkolenia z zakresu nie tylko obsługi, ale i wdrażania kolejnych projektów IT są punktami obowiązkowymi zarówno w trakcie, jak i zaraz po pandemii koronawirusa. W innym przypadku przedsiębiorstwa, które zachowawczo podejdą do wyzwań postpandemicznych, po prostu znajdą się w ogonie własnej branży.

Mówimy o sektorze…?

Między innymi o wcześniej wspomnianym sektorze bankowym, z którym współpracujemy już od kilku lat. Dużo potencjału w tych kategoriach mają także specjaliści z zakresu stricte IT, ale również agencje digital.

Czy ostatnio podejmowaliście ścisłą współpracę ze światem nowych technologii?

Tak. Rozpoczęliśmy bardzo ważny dla nas projekt dla małych firm m.in. z branży IT. Są to działalności, które rozwijają się w sposób dynamiczny, ale nie mają własnego HR-u, a więc spotykają niemałe trudności w procesie wypracowywania kultury organizacyjnej czy też employer brandingu. Tworzymy dla takich firm projekty w obszarze budowania komunikacji, tworzymy ścieżki rozwoju dla menedżerów, budujemy modele kompetencyjne, wspieramy przy rekrutacji HR Business Partnerów i wiele wiele innych.

Jak więc w liczbach rozkładają się korzyści z brokeringu szkoleniowego?

Przez ponad dekadę prowadzenia naszej działalności wypracowaliśmy bardzo konkretną skalę pomiarów. Dzięki standaryzacji usług usprawnieniu procesów oraz negocjacji konkurencyjnych stawek u kontrahentów nasi klienci zmniejszyli koszty obsługi szkoleń o około 25 proc. Całe przedsięwzięcie z kolei to za sprawą naszych działań projekt sprawniejszy i wydajniejszy o blisko 30 proc. Same procesy rozwojowe, które są oceniane przez uczestników szkoleń w aspekcie m.in. satysfakcji w zakresie obsługi oraz realizacji odnotowały skok z 3,5 do 5 w autorskiej 6-stopniowej skali.

Czy można zaryzykować stwierdzenie, że właśnie taka formuła szkoleń to przyszłość polskiego biznesu?

Przede wszystkim formą odpowiedzi na otaczającą nas rzeczywistość gospodarczą. Dla biznesu outsourcing jest niepowtarzalną szansą na maksymalizację zysków, przy jednoczesnej optymalizacji kosztów. Obserwujemy wzrosty sprzedaży u naszych klientów i sami deklarują, że bardzo duża część zasług pochodzi z narzędzi, które poznali właśnie u nas. Dzięki współpracy z nami odnotowują sprawną dynamikę własnych działań, wyższą jakość a przede wszystkim podkreślają, że jesteśmy ich dużym wsparciem operacyjnym. Takie historie to dla nas największa motywacja do działania.

Dziękuję za rozmowę.

Bardzo dziękuję.

W magazynie – Kongres 590: nowe możliwości

Prezes Kongresu 590 – Remigiusz Kopoczek, mówi o głównych tematach tegorocznej konferencji, Forum Polsko-Austriackim „Green Future”, podkreśla, jak ważne dla biznesu są nowe technologie, badania naukowe oraz ekologia.

Pandemiczny eventowy post spowodował, że na nielicznych dużych imprezach pojawia się ponadplanowa liczba gości. Jak to wygląda w waszym przypadku.

Liczba zgłoszeń rośnie z dnia na dzień, na pewno będziemy mieli do czynienia z czterocyfrową grupą gości. Nie sposób powiedzieć, ilu ich będzie, ponieważ rozmawiamy miesiąc przed Kongresem, który zaplanowaliśmy na 5-6 października w warszawskiej Hali Expo XXI. Długi lockdown nie tylko nie osłabił potrzeby kontaktów międzyludzkich, ale wręcz potwierdził, jak bardzo są ważne w biznesie.

Gospodarzem poprzednich edycji Kongresu 590 był Rzeszów…

Planujemy tam dodatkowe działania, ale nie na początku października. Będziemy o tym szeroko informować.

Motto tegorocznego Kongresu to „Nowe możliwości”.

Odzwierciedla ono ideę, która przyświecała nam podczas organizacji poprzednich edycji. Świat, w którym dziś żyjemy, wygląda jednak zupełnie inaczej niż przed covidem, w 2019 roku. Piąty Kongres, który zorganizowaliśmy w formule hybrydowej 5-6 maja tego roku, poświęcony był wychodzeniu gospodarki z lockdownu. Teraz patrzymy już znacznie dalej, wskazując jak bardzo zmieniły się warunki działania biznesu – łańcuchy dostaw, nowe regulacje, unijne wytyczne dotyczące poszczególnych regionów. W reorganizacji tej widzimy szansę dla polskiej gospodarki, by osiągała ona lepsze wyniki, zdobywała kolejne przyczółki, patrząc nie tylko na zachód Europy, ale też na inne kontynenty stanowiące nowe atrakcyjne rynki. Zdiagnozowaliśmy siedem głównych obszarów i dodatkowy ósmy, żeby pokazać czym te możliwości powinny być.

Zacznijmy więc od pierwszego tematu.

Nadaliśmy mu nazwę „Nowe państwo”, odwołując się do potrzeby szerokiej cyfryzacji. Paradoksalnie, dzięki covidowi przeszliśmy przyspieszoną edukację digitalną poprzez powszechną cyfryzację usług administracji. Wbrew obawom okazało się, że dziś możemy w znacznie wygodniejszy i szybszy sposób załatwić wiele spraw natury urzędowej. Wiążą się z tym zmiany funkcjonowania instytucji działających w naszym kraju. Co więcej, dane statystyczne w wersji cyfrowej pozwalają na lepsze planowanie w wielu dziedzinach gospodarki.

Jeden z wybitnych lekarzy zwrócił mi uwagę, że statystyka, zwłaszcza w USA, jest fundamentalną gałęzią medycyny.

To prawda, statystyka daje odpowiedź na znacznie więcej pytań, niż mogło by nam się wydawać. Na co dzień widzieliśmy, jak dane dotyczące zachorowań na covid przekładają się na decyzje związane z formami i zakresem lockdownu. Wiąże się to z kolejnymi obszarami zainteresowań Kongresu – „Demografią” i „Zdrowiem”, które ściśle się ze sobą łączą. Potraktowaliśmy je jednak oddzielnie, ponieważ pierwszy z nich obejmuje bogaty temat rynku pracy, który dziś w Polsce ma się bardzo dobrze, a bezrobocie jest na wyjątkowo niskim poziomie. Widać jednak dotkliwe braki kadrowe w kilku dziedzinach, zwłaszcza w informatyce, medycynie i szkolnictwie. Nasz rynek pracy jest coraz bardziej atrakcyjny dla obcokrajowców, może uda się odwrócić trend wyjazdów Polaków za granicę. W obszarze zdrowia widzimy też pewne pozytywne szanse związane z rozwojem technologii i usług, zwłaszcza w dziedzinie profilaktyki i kondycji populacji naszego kraju jako całości.

To bardzo ciekawy i pojemny temat, przejdźmy jednak do kolejnych obszarów zainteresowania Kongresu 590.

Czwarty z nich to „Nowe rynki”. Proponując ten temat braliśmy pod uwagę nie tylko czynniki geograficzne, ale też kontekst społeczny. Covid spowodował, że seniorzy stroniący dotychczas od internetu, zaczęli z niego korzystać. Duże platformy sprzedażowe pozyskały dzięki temu wielu nowych klientów. Poprzez nowe rynki rozumiemy więc nowe potrzeby całych grup społecznych. Piąty, bardzo interesujący obszar, stanowią „Nowe sektory”. Proponując ten temat myśleliśmy nie tylko o IT, biotechnologiach, ale też o tradycyjnych branżach, na które dziś patrzmy w nowy sposób. Dobry przykład to transport, który w perspektywie kilkunastu lat przerzuci się z paliw kopalnych na elektryczność. Klasyczna petrochemia ulegnie głębokiej transformacji, nastawiając się na nowe produkty.

I tak dochodzimy do jakże ważnej tematyki R&D.

Oczywiście, nie może jej zabraknąć na Kongresie. „Badania i rozwój” warunkują wzrost gospodarczy. Pokutuje przekonanie, że nasza gospodarka nie jest innowacyjna. Chcielibyśmy pokazać, że to fałszywy stereotyp. W wielu sektorach świetnie sobie radzimy. Jest to jednak proces nieustający, który trzeba rozwijać i pielęgnować. W tej dziedzinie nigdy nie można dobiec do mety, to ciągły proces. Potrzebne są rozwiązania, które zmienią całe gałęzie przemysłu, wyznaczając nowe trendy. Potrzeba nam tego jak tlenu.

Potrzebne jest jednak ściślejsze powiązanie przemysłu z nauką.

To niełatwy temat. Patrząc historycznie warto przypomnieć działające w czasach poprzedniego ustroju Ośrodki Badań i Rozwoju, czyli tzw. OBR-y, które pracowały na rzecz określonych zakładów. Z kolei uczelnie, a zwłaszcza uniwersytety, traktowano jak wieże z kości słoniowej, które funkcjonowały w oderwaniu od potrzeb gospodarki. Po roku 1989 przeprowadzono wiele prób, by do przemysłu zbliżyć szkolnictwo wyższe, a zawłaszcza ośrodki badawcze. Żeby jednak system ten dobrze działał, musi istnieć wola współpracy ze strony przemysłu. Polscy przedsiębiorcy muszą docenić rolę jednostek badawczych jako partnerów, dzięki którym mogą rozwijać biznes. Ostatnio widać wiele cennych inicjatyw w tej dziedzinie. O prawdziwej synergii możemy jednak mówić dopiero wtedy, gdy naukowcy poczują satysfakcję zawodową i finansową, a przedsiębiorcy zobaczą konkretne korzyści, które nie wynikają z grantów, ale rosnących przychodów.

Wielu młodych wybitnie zdolnych polskich naukowców wyjeżdża za granicę.

Nie widzę w tym niczego złego, jeśli zdobywają tam wiedzę po to, żeby wrócić i implementować ją w naszym kraju. Mam nadzieję, że już wkrótce polski rynek pracy stanie się dla nich dość atrakcyjny, by realizować tutaj swe plany zawodowe.

I tak dochodzimy do siódmego z głównych tematów kongresu.

Jest to „Nowy obraz Polski”. Analizując różnego rodzaju zdarzenia z ostatnich lat i to, jak nasz kraj widzą cudzoziemcy, stwierdziliśmy, że mamy do czynienia ze skrajnie różnymi reakcjami: od zachwytu tempem zmian i idealizacji naszych osiągnięć do głębokiej krytyki. Cóż – prawda, jak zawsze, leży pośrodku. Czynnikami, które zmieniają obraz Polski na świecie są: kultura, sztuka, nauka i sport. To najbardziej efektywna forma marketingu kraju, dzięki któremu wygrywa również polski przemysł. Najlepszy wzór działania w tej dziedzinie stworzył oponiarski koncern Michelin, który zaczął wydawać przewodniki kulinarne, kreując modę na kuchnię francuską. Najlepszym przykładem z naszego podwórka jest proza Andrzeja Sapkowskiego, którą rozsławiła na całym świecie gra „Wiedźmin”, a następnie serial Netflixa. Prowadząc wykłady w Chinach pytałem studentów o najbardziej znanych Polaków – na pierwszym miejscu był oczywiście Chopin, na drugim Robert Lewandowski, a na trzecim… Wiedźmin.

W paradoksalny sposób covid wywołał też falę pozytywnego postrzegania krajowych atrakcji turystycznych.

To prawda, po latach zamknięcia granic Polacy ruszyli szeroką falą za granicę. Obecnie z powodu lockdownu odkrywamy swój kraj na nowo, co umożliwia coraz lepiej działająca agroturystyka. Mam nadzieję, że moda ta zagości na dłużej.

Na wstępie wspomniał pan też o dodatkowym, ósmym temacie konferencji.

Podczas poprzednich edycji Kongresu poświęcaliśmy wiele uwagi współpracy Polski z krajami europejskimi. W tym roku planujemy skoncentrować się na Austrii. Spodziewamy się gościć prezydenta tego kraju Alexandra Van der Bellena oraz towarzyszącą mu delegację przedsiębiorców. W ramach Forum Polsko-Austriackiego „Green Future” będziemy dyskutować o gospodarce odnawialnej, ekologicznych technologiach i europejskiej zielonej gospodarce. Austria, której prezydent jest wspierany przez Partię Zielonych, zbudowała znakomitą strategię ochrony przyrody i kulturę biznesową. Dzięki nim możliwa jest aktywna troska o te zasoby. Są to wzory, które warto wprowadzić także u nas.

Czy upadłość oznacza osobistą odpowiedzialność?

Odpowiedzialność członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za brak zgłoszenia wniosku o upadłość albo restrukturyzację – to temat, który obecnie, po lockdownie, nabiera szczególnej aktualności

Radca Prawny Przemysław Kisiel

Przeważająca część przedsiębiorców decyduje się na prowadzenie działalności w formie spółek kapitałowych. Managerowie spółek kapitałowych (spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, prostej spółki akcyjnej albo spółki akcyjnej) zazwyczaj prowadzą i reprezentują sprawy powyższych spółek działając jako członkowie ich zarządów. Pełnienie funkcji w tych organach wiąże się z odpowiedzialnością solidarną członków zarządu za zobowiązania tych spółek, jeżeli egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna. Typową sytuacją jest odpowiedzialność członka zarządu za zobowiązania w wypadku bezskutecznej egzekucji z majątku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (art. 299 ksh).

Warto podkreślić, że w wypadku skierowania roszczeń z tytułu odpowiedzialności subsydiarnej członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to członek zarządu w celu uwolnienia się od odpowiedzialności będzie musiał udowodnić, że:

– we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu,

– niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez winy członka zarządu,

– w wyniku niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

Tak więc w wypadku bezskutecznej egzekucji z majątku spółki wierzyciel pozywający członka zarządu będzie miał bardzo mocną, uprzywilejowaną pozycję w postępowaniu sądowym.

Jeżeli pozwany członek zarządu nie udowodni zaistnienia jednej z powyższych przesłanek, będzie ponosił odpowiedzialność za zobowiązania spółki, której sprawy prowadził i reprezentował. Warto w tym miejscu odnotować, iż problematyka zakresu odpowiedzialności członka zarządu za zobowiązania spółki nie jest rozstrzygana jednolicie. Natomiast w przeważającej większości orzeczeń sądów wyrażany jest pogląd, że odpowiedzialność ta obejmuje wszystkie zasądzone w orzeczeniu przeciwko spółce należności, m.in. należność główną, koszty procesu, koszty postępowania egzekucyjnego umorzonego z powodu bezskuteczności egzekucji przeciwko spółce oraz skapitalizowane odsetki od należności głównej.

Warto również odnotować, że w praktyce największe znaczenie dla skutecznej obrony przed odpowiedzialnością będzie miała pierwsza z tzw. przesłanek egzoneracyjnych, czyli pozwany członek zarządu spółki z o.o. zazwyczaj, aby uwolnić się od odpowiedzialności za długi spółki, będzie musiał udowodnić, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu.

Zgłoszenie wniosku o upadłość w odpowiednim czasie oznacza, że powinien zostać zgłoszony przez osobę mającą prawo prowadzenia spraw spółki, jeżeli zaistnieją podstawy do jej ogłoszenia.

Podstawy do ogłoszenia upadłości w wypadku spółki istnieją wówczas, gdy dłużnik jest niewypłacalny. Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich zobowiązań pieniężnych. W dużym uproszczeniu przyjmuje się, że spółka kapitałowa jest niewypłacalna jeżeli:

– opóźnienie w wykonaniu co najmniej dwóch zobowiązań pieniężnych wynosi trzy miesiące,

– zobowiązania spółki kapitałowej (spółki kapitałowej w organizacji) przekraczają wartość jej majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące.

Zgodnie z art. 21 Prawa upadłościowego, dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. Jeżeli chodzi z kolei o postępowanie restrukturyzacyjne, może być ono prowadzone wobec spółki niewypłacalnej lub zagrożonej niewypłacalnością. Za dłużnika niewypłacalnego uważa się dłużnika niewypłacalnego w rozumieniu ustawy Prawo upadłościowe (patrz wyżej). Z kolei dłużnik zagrożony niewypłacalnością jest to dłużnik, którego sytuacja ekonomiczna wskazuje, że w niedługim czasie może stać się niewypłacalny (art. 6 Prawa restrukturyzacyjnego).

Podsumowując, w każdej z powyższych sytuacji taki wniosek powinien być zgłoszony, aby członek zarządu mógł uwolnić się od odpowiedzialności za długi spółki w rozumieniu art. 299 ksh. Ponieważ w powyższym opracowaniu wskazano jedynie na najważniejsze aspekty odpowiedzialności subsydiarnej, ocena czy zachodzą podstawy do złożenia wniosku będzie każdorazowo wymagała indywidualnej oceny i porady fachowego podmiotu (adwokata/radcy prawnego/doradcy restrukturyzacyjnego), specjalizującego się w zagadnieniach natury prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego.

W magazynie – XXX Forum Ekonomiczne

Już po raz drugi Forum Ekonomiczne odbyło się w Karpaczu. Na trzydniową konferencję zarejestrowało się 4350 gości ze świata polityki, biznesu, nauki oraz blisko 450 dziennikarzy

– Udało nam się wspólnie stworzyć unikalną instytucję, której największą wartością jest to, że tylko rozmawiamy między sobą. Nie mamy żadnych innych planów, nie chcemy w żaden inny sposób naszych gości angażować. Chcemy tylko, żeby między sobą rozmawiali – powiedział podczas Forum w Karpaczu Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego i zarazem pomysłodawca tej konferencji.

Od trzydziestu lat Forum jest platformą spotkań dla czołowych przedstawicieli biznesu, nauki oraz polityki z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Tegoroczna, jubileuszowa edycja była pod wieloma względami rekordowa. Pomimo ciągle jeszcze obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią, na konferencję przyjechało 4350 gości ze świata polityki, biznesu, nauki z kilkudziesięciu państw oraz blisko 450 dziennikarzy. Mieli oni okazję wziąć udział w ponad 400 wydarzeniach: panelach dyskusyjnych, rozmowach oraz sesjach plenarnych. Na Forum obecnych było także kilkuset przedstawicieli mediów, którzy stworzyli łącznie ponad 10 tysięcy publikacji na temat konferencji, w tym blisko pięćset w mediach zagranicznych. Z kolei partnerami XXX Forum Ekonomicznego zostało 156 instytucji i firm. Jubileuszowa edycja Forum pobiła rekordy z ubiegłych lat, umacniając swoją pozycję największej międzynarodowej konferencji gospodarczo-politycznej w regionie.

Polityczny szczyt w Karpaczu

Pandemia koronawirusa nie przeszkodziła organizatorom w zaproszeniu na Forum czołowych polityków z kraju oraz regionu. Konferencja zgromadziła licznych przedstawicieli różnych stron polskiej sceny politycznej. Do Karpacza przyjechał premier Mateusz Morawiecki i dwóch wicepremierów: Piotr Gliński i Jacek Sasin oraz ministrowie Andrzej Adamczyk, Michał Kurtyka, Tadeusz Kościński, Marlena Maląg, Adam Niedzielski, Grzegorz Puda, Zbigniew Rau, Konrad Szymański. Obecna była również reprezentacja wielu partii opozycyjnych, m.in. Szymon Hołownia, Jarosław Gowin, Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Gawkowski. Na konferencji obecni byli liczni samorządowcy, w tym pełniący rolę gospodarza marszałek Województwa Dolnośląskiego Cezary Przybylski oraz burmistrz Miasta Karpacza Radosław Jęcek, jak również Gustaw Marek Brzezin, marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego; Artur Kosicki, marszałek Województwa Podlaskiego; Elżbieta Polak, marszałek Województwa Lubuskiego; Jakub Chełstowski, marszałek Województwa Śląskiego; Piotr Pilch, wicemarszałek Województwa Podkarpackiego; Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia; Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska; Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku; Marcin Krupa, prezydent Katowic; Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.

Hotel Gołębiewski odwiedzili szefowie rządów kilkunastu państw oraz regionów: premier Słowenii Janez Janša, premier Ukrainy Denys Szmyhal oraz premier Saksonii Michael Kretschmer. Obecni byli również: Jakov Milatović, minister rozwoju ekonomicznego Czarnogóry; Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych Węgier, Balázs Rákossy, sekretarz stanu ds. funduszy europejskich w Ministerstwie Finansów Węgier. Licznie reprezentowana na konferencji była opozycja białoruska, ze Swiatłaną Cichanouską na czele, oraz państwa bałtyckie. Do Karpacza przyjechali także goście spoza Europy, m.in. kardynał Peter Kodwo Appiah Turkson; była ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher, oraz wiceprezydent Republiki Liberii Jewel Howard-Taylor. Obecny był też komisarz Unii Europejskiej ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.

O najważniejszych tematach gospodarczych w Karpaczu dyskutowali przedstawiciele polskich i zagranicznych firm i instytucji o zasięgu regionalnym i globalnym. Wśród nich byli m.in.: Marcin Chludziński, prezes Zarządu KGHM Polska Miedź S.A.; Daniel Obajtek, prezes Zarządu PKN Orlen; Jan Emeryk Rościszewski, prezes Zarządu PKO Banku Polskiego; Teresa Czerwińska, wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego; Leszek Skiba i Jerzy Kwieciński, prezes i wiceprezes Zarządu Banku Pekao S.A.; Krzysztof Mamiński, prezes Zarządu Polskich Kolei Państwowych S.A.; Olgierd Cieślik, prezes Zarządu Totalizatora Sportowego; Dimitri Gitas, dyrektor zarządzający MSD Polska; David Anderson, starszy wiceprezes ds. rozwoju OZE w BP PLC oraz Tomasz Suchański, prezes Zarządu Żabka Polska Sp. z o.o.

Jaka przyszłość Europy?

Hasłem przewodnim tegorocznej edycji Forum Ekonomicznego było „Europa w poszukiwaniu przywództwa”. I właśnie temu tematowi poświęcono wiele uwagi. Czołowi przedstawiciele polityki, biznesu oraz nauki z krajów Europy Środkowo-Wschodniej debatowali na temat przyszłości europejskiej wspólnoty oraz przemian, które na Europie wymusiła pandemia. W wielu dyskusjach obok pandemii pojawiało się drugie wielkie wyzwanie współczesności – globalne ocieplenie i wiążąca się z nim transformacja energetyczna. Podczas sześciu sesji plenarnych podjęte zostały tematy: „Nowy Ład 2021 – szansa czy wyzwanie?”, „Europa w poszukiwaniu przywództwa”, „Czas przemian. Europa u progu nowej dekady”, „Wyzwania epoki pokowidowej”, „Świat po pandemii. Gospodarka, suwerenność, solidarność” oraz „Europa: kierunek odbudowa”.

Sesje plenarne stanowiły dla przywódców regionu okazję nie tylko do przedstawienia swojej opinii na najważniejsze bieżące społeczno-gospodarcze tematy, ale również do poszukiwania wspólnych rozwiązań. Podobną funkcję pełniły panele dyskusyjne, których w trakcie trzydniowej konferencji odbyło się blisko 400. Zostały one podzielone na 16 ścieżek programowych, w tym przygotowywane co roku Forum Ochrony Zdrowia, Forum Polonijne, Forum Ukraińskie oraz Forum Regionów. Wśród innych zagadnień poruszanych na Forum były m.in.: polityka międzynarodowa, energetyka oraz bezpieczeństwo.

Raport SGH i Forum Ekonomicznego

Od 2018 roku ważnym elementem Forum Ekonomicznego jest prezentacja Raportu przygotowanego przez organizatora wspólnie ze Szkołą Główną Handlową w Warszawie. Ta publikacja należy do najważniejszych i najbardziej obszernych opracowań na temat sytuacji gospodarczej i społecznej w Polsce oraz w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Raport stworzony przez 55 ekspertów z najlepszej uczelni ekonomicznej w kraju skupił uwagę na 11 obszarach badawczych, w tym transformacji rozwojowej krajów Europy Środkowo-Wschodniej, przemianach na rynku pracy, aktywnym starzeniu się oraz wpływie pandemii na sektor bankowy. W prezentacji Raportu, która odbyła się pierwszego dnia Forum, wzięli udział: rektor SGH dr hab. Piotr Wachowiak; przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego Zygmunt Berdychowski; wicepremier Piotr Gliński; wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego prof. Teresa Czerwińska, a także autorzy oraz redaktorzy opracowania.

Nagrody Forum Ekonomicznego

Forum Ekonomiczne to również coroczne nagrody dla zasłużonych dla Europy Środkowo-Wschodniej osób, organizacji oraz firm. Każdego wieczoru podczas konferencji odbyły się gale nagród, które zostały uświetnione występami muzycznymi, m.in. Kasi Moś oraz orkiestry Filharmonii Dolnośląskiej.

W tym roku nagroda Człowieka Roku trafiła do premiera Słowenii, Janeza Janšy, a wręczył ją premier Mateusz Morawiecki. – Dziś to właśnie tacy ludzie jak Janez Janša uzmysławiają i przypominają nam o tym, po co była rewolucja Solidarności – powiedział w laudacji przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego Zygmunt Berdychowski.

Firmą Roku 2020 Forum Ekonomicznego został KGHM Polska Miedź S.A., a Organizacją Pozarządową Roku 2020 – Związek Harcerstwa Polskiego. Przyznana została również nagroda specjalna dla społeczeństwa Ukrainy (odebrał ją premier Denys Szmyhal) oraz – po raz pierwszy – nagroda polonijna dla przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys oraz członka jego Rady Nadzorczej Andrzeja Poczobuta. W imieniu przetrzymywanych w białoruskim więzieniu działaczy nagrodę odebrały przedstawicielki związku Irena Biernacka i Maria Tiszkowska.

Po raz pierwszy przyznano nagrody Forum Ekonomicznego dla dziennikarzy. Otrzymali je: w kategorii „Klimat i Środowisko” Magdalena Graniszewska z „Pulsu Biznesu”, w kategorii „Polityka” Grzegorz Osiecki z „Dziennika Gazety Prawnej” oraz w kategorii „Gospodarka” Wojciech Jakóbik z portalu „BiznesAlert.pl”.

Okrągły jubileusz

W Hotelu Gołębiewski odbyła się gala z okazji 30-lecia Forum Ekonomicznego. Podczas niej przypomniano w filmowym skrócie najważniejsze wydarzenia z historii organizowanego od trzech dekad spotkania, które w Krynicy i Karpaczu gościło znanych europejskich przywódców, ekspertów, biznesmenów, naukowców i ludzi kultury.

Podczas jubileuszowej gali zostały wręczone również wyróżnienia dla osób oraz instytucji, które przez lata dawały impuls do rozwoju Forum. W kategorii „Osobowość” otrzymali je: były marszałek Sejmu Marek Kuchciński, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk oraz prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Natomiast wśród wyróżnionych firm znalazły się: Philips, Totalizator Sportowy i MSD Polska.

30 lat konferencji to czas, w którym dochodziło do niezwykle ważnych dla Polski i świata wydarzeń gospodarczych, politycznych i społecznych. Podczas prezentacji historii Forum wrócono do najważniejszych z nich. Prezentacja została podzielona na trzy dekady i rozpoczęła się od roku 1989 – początku przemian w naszej części Europy, a zakończyła na współczesnej rzeczywistości – pandemii koronawirusa.

W trakcie gali przedstawiono kolejne etapy kształtowania się Forum. Pokazano, jak zorganizowana po raz pierwszy w 1992 roku konferencja w niedługim czasie stała się „środkowoeuropejskim Davos” – miejscem, w którym czołowi politycy różnych opcji z naszego regionu dyskutują ze sobą i składają ważne deklaracje. Dzisiaj Forum Ekonomiczne to unikalne w regionie wydarzenie odwiedzane przez ponad 4 tysiące gości i blisko 500 przedstawicieli mediów z całego świata, które nawet pomimo pandemii wciąż się rozwija.

Program kulturalny

Integralną częścią XXX Forum Ekonomicznego w Karpaczu był program wydarzeń kulturalnych. Przez dwa wieczory uczestnicy Forum mogli słuchać koncertu fortepianowego Jakova Katznelsona, profesora Moskiewskiego Konserwatorium Państwowego im. P. I. Czajkowskiego, laureata wielu międzynarodowych konkursów, m.in. we Włoszech, w Gruzji, Belgii czy Szwajcarii. Członek Rady Programowej Grzegorz Gauden poprowadził rozmowę z profesorem Jerzym Bralczykiem „Jak rozmawiać, żeby się porozumieć?”, podczas której zastanowiono się nad granicami rozumienia i języka w kontaktach z innymi ludźmi. Eksponowane było polskie szkło artystyczne z Dolnego Śląska, który może się poszczycić bogatymi tradycjami w tej dziedzinie. W czasie uroczystych wieczorów połączonych z wręczaniem nagród Forum Ekonomicznego wystąpili: Jacek Wójcicki oraz Orkiestra Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze pod batutą Szymona Makowskiego; Kasia Wilk, Atom String Quartet oraz Orkiestra Filharmonii Dolnośląskiej pod batutą Adama Sztaby; Kasia Moś oraz Narodowa Orkiestra Dęta w Lubinie pod batutą Mariusza Dziubka.

Organizatorem XXX Forum Ekonomicznego jest Instytut Studiów Wschodnich. Głównym partnerem jest Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, Partnerami: Miasto Wrocław oraz Miasto-Gospodarz Karpacz, Port Lotniczy Wrocław oraz Dolnośląska Agencja Współpracy Gospodarczej. Partnerami strategicznymi Forum są: KGHM Polska Miedź S.A. i Hotel Gołębiewski.

Lockdown wzmocnił „Wiedźmina”

Karol Żbikowski, CEO firmy PLATIGE IMAGE, mówi nam o tym, jak pandemia wpłynęła na branżę reklamową i eventową oraz o nowym sezonie „Wiedźmina”, którego Platige jest współproducentem.

Ostatni raz rozmawialiśmy w roku 2019, kiedy to pandemia była jeszcze odległym horrorem, a pana firma miała znaczący wpływ na produkcje serialu „Wiedźmin”, który lada chwila miał wejść na platformę NETFLIX.

Byliśmy wtedy bardzo podekscytowani zbliżającą się premierą „Wiedźmina”. To co się wydarzyło wokół tej produkcji nie tylko spełniło, ale całkowicie przerosło nasze oczekiwania. Serial zaraz po debiucie stał się najpopularniejszym nie tylko na Netfliksie, ale i na świecie. Z danych Netfliksa wynikało, że oglądało go ponad 70 milionów ludzi. Był to więc ogromy sukces, w którym Platige miał spory udział.

Przełożyło się to na kolejny wasz sukces, czyli zaproszenie do współprodukcji drugiego sezonu.

Ponownie zostaliśmy producentem efektów specjalnych do tego serialu. Z perspektywy czasu i pandemii możemy powiedzieć, że szczęściem „Wiedźmina” było to, że nie był filmem kinowym. Pandemia bardzo mocno uderzyła w kina. Widać to choćby po mocno opóźnionej premierze filmu z agentem 007, który dopiero teraz wchodzi do kin. Lubię filmy z Bondem i mam już bilety na premierę.

W związku z tym, że nie można było chodzić do kina oglądalność filmów i seriali na platformach streamingowych znacznie wzrosła.

Potwierdzam, pandemia podbiła oglądalność tych produkcji. Myślę, że na naszych oczach generalnie zmienia się styl życia związany z konsumpcją rozrywki, seriale zaczynają zajmować miejsce książki czy nawet teatru.

Drugi sezon „Wiedźmina” jest już gotowy.

Zdjęcia zakończyły się przed wakacjami. W tej chwili trwają u nas intensywne prace nad przygotowywaniem efektów specjalnych. Na planie zdjęciowym naszą firmę reprezentował Tomasz Bagiński. Premiera ośmiu odcinków drugiego sezonu będzie miała miejsce 17 grudnia. Myślę, że widzowie nie będą zawiedzeni, bo produkcja zapowiada się bardzo ciekawie. Podsumowując, można powiedzieć, że „Wiedźmin” staje się pierwszym globalnym IP (ang. intellectual property – IP, czyli właśność intelektualna) popkulturowym pochodzącym z Polski.

Jak pandemia wpłynęła na państwa branżę?

Jak wiadomo Platige to nie tylko studio animacji, ale też postprodukcji reklamowej i producent dużych eventów. W oczywisty sposób pandemia uderzyła w rynek reklamy i eventów, więc dotknęła również i naszą firmę. Gdy rozpoczął się lockdown, wstrzymane zostały zdjęcia do produkcji reklamowych. Wpłynęło to oczywiście na postprodukcję i nasz dom produkcyjny odpowiedzialny za reklamy. Odwołane zostały duże wydarzenia, a te, których nie odwołano, odbywały się w reżimie sanitarnym bez publiczności. Myślę tu między innymi o meczach UEFA, która jest jednym z naszych największych klientów w dziale eventów. Na szczęście w drugiej części naszego biznesu, czyli w animacji, której bardzo dużo produkujemy dla branży game development, nastąpiło spore ożywienie.

A co to są za produkcje?

Specjalizujemy się w produkcji cinematików, czyli trailerów do gier. Są to krótkie, bo zaledwie 3-, 4-minutowe, ale bardzo wymagające produkcje, które mają zachęcić do kupna gry. Tworzymy je dla najbardziej znanych i uznanych na świecie producentów gier, jak np. Activision czy Ubisoft.

Mimo, że dywersyfikacją działań udało wam się zbalansować działania firmy w pandemii, to i tak podjęliście decyzje o reorganizacji.

Tak, żeby nie uszczuplać naszych zasobów podjęliśmy decyzję o przeniesieniu sił produkcyjnych tam, gdzie akurat zanotowaliśmy stały wzrost zamówień. Nie powiem, że było to łatwe, ale udało się i z perspektywy czasu uważam, że było to bardzo dobre posunięcie, dzięki czemu okres pandemii przeszliśmy suchą stopą. Niestety, firmy z branży, które były nastawione tylko na jeden rodzaj działalności, popadły w spore kłopoty.

Jakie macie plany na przyszłość?

Na początku tego roku ogłosiliśmy nową strategię na następne 5 lat. Zapowiedzieliśmy w niej rozszerzenie naszego modelu biznesowego, który oparty był głównie na serwisie o budowę projektów opartych na własnych IP w zakresie gier komputerowych i filmów. Game i film development mają się stać dodatkowymi motorami napędzającymi naszą firmę.

Czy zmienia się również struktura waszych klientów?

Tak, obecnie przeważają już klienci z zagranicy. To zresztą zgadza się z założeniami naszej strategii. W obszarze serwisowym skupiamy się na najbardziej wymagających produkcjach reklamowych i filmowych potrzebujących bardzo wysokiej jakości technicznej i najlepszych grafików i programistów.

Sprzęt i oprogramowanie każdy może kupić, ale najważniejsi są ludzie.

W stu procentach tak. Używamy takiego samego sprzętu i oprogramowania, jak najbardziej znane w świecie studia, ale na nasze sukcesy składa się głównie praca zespołu i jego niepowtarzalne kompetencje.

Rozumiem, że ze względu na specyfikę pracy w zespole przeważają bardzo młodzi ludzie?

Otóż nie. W branży grafiki komputerowej na najwyższym poziomie najważniejsze są umiejętności i doświadczenie, a tego ostatniego nie nabędziemy w trakcie studiów. Tutaj niezbędne jest wieloletnie doświadczenie i to zarówno w obszarze grafiki, jak i zarządzania produkcją. Musimy mieć świadomość, że trailer do gry, który trwa 4 minuty i nierzadko kosztuje około miliona dolarów, jest tworzony przez około 100-osobowy zespół. Spięcie produkcji w jedną całość wymaga więc nie tylko dobrych procedur zarządczych, ale i sporego doświadczenia producentów i supervizorów.

Na czym polega trudność organizacji takich produkcji?

Na połączeniu bardzo wielu elementów technicznych i organizacyjnych. Specjalizujemy się w animacji 3D. Nasze produkcje są tak realistyczne, że na pierwszy rzut oka widz ma wątpliwości czy to animacja, czy prawdziwi aktorzy. Na prawdziwym planie filmowym są ludzie odpowiedzialni za kostiumy, charakteryzacje, stroje, oświetlenie czy wybuchy. W animacji jest dokładnie tak samo, tyle tylko, że dotyczy to grafików. Zadaniem producenta jest spiąć wszystko w całość, zmieścić się w terminach i efektem końcowym zadowolić klienta. Na przykład, jednym z naszych flagowych projektów reklamowych w Polsce są reklamy Żubra. Jest to bardzo skomplikowana animacja.

Częścią nowej strategii będzie również własna produkcja.

Od lat współpracujemy z branżą gier komputerowych, przygotowując trailery czy warstwy graficzne dla gier. Chcemy wykorzystać te kompetencje i tworzyć własne produkty, często we współpracy z innymi firmami. Dwa nowe projekty są już w fazie produkcji w ramach spółek, które powołaliśmy z doświadczonymi na rynku game development partnerami. Są to: spółka Image Games, będąca wspólnym przedsięwzięciem z notowanym na New Connect Movie Games, oraz spółka PJ Games powołana ze studiem Juggler.

Elektromobilność nie tylko z Zachodu. Polska spółka ma potencjał na globalną ekspansję

Nie jest tajemnicą, że branża elektromobilności to jedna z najdynamiczniej rozwijających się gałęzi gospodarki ostatniej dekady, a postępujące trendy ekologiczne i idee zrównoważonego rozwoju tylko windują pozycję firm zajmujących się inżynierią niskoemisyjną. Czy ta kategoria jest zarezerwowana wyłącznie dla dużych graczy z Doliny Krzemowej? Niekoniecznie – również nad Wisłą obserwujemy ambitne projekty polskich spółek, które mają ogromny potencjał na wyjście nie tylko poza granice Unii, ale również dłuższą przygodę na rynku globalnym. Kto ma największe szanse? Według komentatorów już wkrótce świat może szerzej poznać produkty spod szyldu “Elimen”.

Gra warta światowej świeczki

Zamiast popadać w huraoptymizm, który często towarzyszy “gorącym” na rynku branżom, warto na chłodno przeanalizować szanse elektromobilności w perspektywie kolejnych lat. Głównym zarzutem sceptyków jest niewystarczające tempo wypierania transportu konwencjonalnego, a także brak odpowiedniej infrastruktury pod budowę niskoemisyjnych pojazdów ciężarowych. Ostatni argument można szybko obalić, chociażby spoglądając na niemiecki plan transformacji energetycznej, czyli “Energiewende”. Zakłada on m.in. przejście całego przemysłu na produkty z elektrolizy OZE – w tym – tzw. zielony wodór (nazywany już “paliwem przyszłości”). Podobne próby podejmują Szwajcarzy, Szwedzi oraz Francuzi.

Co do potencjalnie niewystarczającego tempa “wypierania” pojazdów konwencjonalnych, odmiennego zdania są autorzy z Grand View Research, którzy opublikowali opracowanie obejmujące m.in. tempo wzrostu wartości ogólnej branży. Według ich szacunków w 2019 roku globalny rynek elektromobilności opiewał na 151,2 mld dolarów, a w 2020 roku miał już wynieść 183,2 mld. Za 4 lata z kolei wartość tej gałęzi gospodarki może osiągnąć aż 489,3 mld dolarów, co między 2019 a 2025 rokiem dawałoby średnią roczną stopę wzrostu rzędu 21,6 proc.

Już w 2016 roku na łamach artykułu Jennifer MacDonald z Bloomberg New Energy Finance przewidywano, że do 2040 roku za 35 proc. sprzedaży wszystkich (nowych) pojazdów osobowych będą odpowiadały projekty niskoemisyjne. Na te dane powołuje się także krajowe Ministerstwo Energii, które w raporcie “Plan Rozwoju Elektromobilności w Polsce. Energia dla przyszłości” szacuje, iż do 2025 roku na polskich drogach będzie poruszać się 1 mln aut elektrycznych. Taki wynik z kolei jest możliwy do osiągnięcia pod warunkiem wzmocnienia zapasów energetycznych, ale również wyraźnego postępu w segmencie rozwoju podzespołów. Tę drugą kategorię już teraz napędza spółka Elimen.

Oni mogą zmienić oblicze elektromobilności

Rok 2008 – Sejm ratyfikuje Traktat Lizboński, ekonomiści obserwują rekordowy kurs złotego (dolar po 2,02 zł, a euro po 3,21 zł), a Przemysław Rozmysłowicz kończy prace nad pierwszym pojazdem konwertowanym na napęd elektryczny, kiedy to równolegle (i niezależnie) Daniel Śliwka rozwija swoje doświadczenia z zakresu projektowania układów elektronicznych i energoelektronicznych. Początki Elimena, czyli jednej z najciekawszych spółek zajmujących się opracowywaniem podzespołów do pojazdów niskoemisyjnych w kraju, przypominają nieco genezę największych marek świata – i na tym podobieństwa się nie kończą.

Poznaliśmy się w 2013 roku podczas jednej z konferencji branżowych. Początek naszej znajomości nie należał do najbardziej fortunnych, ponieważ Daniel wpadł pod prowadzony przeze mnie brytyjski MG, który przebudowano na napęd elektryczny. Gdybym prowadził typowego diesla, najpewniej skończyłoby się na niekoniecznie miłej wymianie zdań, ale tego dnia zdałem sobie sprawę, że trafiłem na prawdziwego wizjonera branży elektromobilnej. Krok po kroku realizowaliśmy wspólne projekty – początkowo w relacji B2B. Pamiętam, że zajmowaliśmy się systemami BMS, integracją systemów sterowania do pojazdów elektrycznych, a następnie sterowaniem systemami ładowania i magazynowania energii – wspomina Przemysław Rozmysłowicz, obecnie prezes spółki Elimen.

Po kolejnych przedsięwzięciach w zakresie sterowania silnikami spalinowymi pracującymi w układach hybrydowych Śliwka i Rozmysłowicz postanowili zacieśnić swoją współpracę, współtworząc struktury Elimen Group S.A. Jak zaznaczają bliscy współpracownicy założycieli spółki, Daniel Śliwka cechuje się ogromną wiedzą z zakresu nauk ścisłych – m.in. fizyki, chemii oraz elektroniki, co umacnia know-how całego zespołu. Równolegle Rozmysłowicz potrafi na chłodno przeanalizować problem, znaleźć szerokie zastosowania potencjalnej technologii, a także “rozwiązania problemów nierozwiązywalnych”. Według osób zaangażowanych w rozwój Elimena tak nietypowe połączenie charakterów gwarantuje spółce absolutnie unikatowe wartości oraz sposób zarządzania całą firmą. Pytanie tylko – czy w polskich realiach tak innowacyjne podejście do biznesu ma rację bytu?

Światowy potencjał?

– Elimen pod wieloma względami przypomina największe start-upy swojej branży, ale w Polsce nie mamy tak rozbudowanego systemu wspierania innowacyjnych spółek, jak w Stanach (w sektorze prywatnym), czy Niemczech (w sektorze publicznym). Problematyczne może okazać się także skalowanie takiego przedsięwzięcia, chociaż ten zarzut można już włożyć między bajki, spoglądając na dotychczasowe portfolio Elimena. Moim zdaniem na korzyść spółki przemawia zmiana pokoleniowa, a także rosnący rynek zbytu w kraju i na świecie. Jestem optymistycznie nastawiony, ponieważ uważni inwestorzy z czasem zauważą unikatowość tego typu projektów – ocenia Iwo Rybacki, członek zarządu Assay Group, która dwa lata temu zainwestowała w Elimen.

Przewagą Elimena jest również projektowanie podzespołów adresowanych nie tylko do samochodów osobowych, czy ciężarowych, ale również łodzi, czy nawet skuterów wodnych. Ten ostatni segment produktowy znalazł swoje zastosowanie w specjalnej strefie jednego z najbardziej prestiżowych obiektów prywatnych na świecie – Dubai The Palm. Ponadto w środowisku Elimena wciąż żywa jest historia dotycząca wyścigów Formuły 1, Mistrzostw Świata Rallycross, czy też rajdów WCR oraz Dakar. Jak deklarują znajomi założycieli spółki, podczas gdy oni śledzili zawody na małych ekranach, specjaliści z firmy Elimen korespondowali na żywo z czołowymi zawodnikami oraz organizatorami zawodów. Dlaczego? Projektanci mieli już okazję współpracować z drużynami, a więc znają ich środowisko i to nie tylko wyścigów lądowych, ale również F1 H₂O, czyli tzw. Formułę 1 na wodzie.

Nasze rozwiązania trafiły w niszę i osiągają parametry na najwyższym, światowym poziomie. Mamy za sobą już kilka takich momentów w życiu, gdy obserwując swoje dzieło w ruchu w otoczeniu największych ekspertów czy topowych zawodników sportowych na świecie można było powiedzieć “dla takich chwil to robię”, czy „będę to pamiętał do końca życia” i takich chwil nie zabierze nam nikt – podkreśla Przemysław Rozmysłowicz, obecnie prezes Elimen.

Elimen działa z rozmachem. Właśnie zakończył się pierwszy sezon zmagań w Mistrzostwach Rallycross w Wielkiej Brytanii w klasie pojazdów elektrycznych tworzonej przez Elimen wspólnie ze stowarzyszeniem Retrorallycross. Polska firma odpowiadała za dostarczenie przygotowanych i zgodnych z wymogami FIA samochodów, szkolenie obsługi toru oraz wdrożenie procedur bezpieczeństwa w zakresie obsługi pojazdów elektrycznych w razie wypadku.

Rozwiązania bez granic

Faktem jest, że firmy z branży, w której działa m.in. Elimen to jedne z najbardziej obiecujących okazji inwestycyjnych najbliższych miesięcy. Z drugiej zaś strony pojawia się obawa o skalowalność tego typu rozwiązań, choć dotychczasowe pozycje w portfolio spółki Rozmysłowicza i Śliwki pokazują, że ten segment produktowy “nie zna granic”. Na korzyść start-upu przemawia również czas boomu na niestandardowe rozwiązania w segmencie automotive. Wszystko wskazuje na to, że Elimen ma szanse na długotrwały sukces zarówno w kraju, jak i zagranicą.

Inwestorzy upatrują w Elimen szansy na bezpieczne ulokowanie kapitału i nie ma co się dziwić – tego typu projekty cechują się stosunkowo niskim ryzykiem niepowodzenia, choć pamiętajmy, że w żadnym przypadku nie ma przepisu na sukces typu instant. Z drugiej strony Elimen zbliża się do takowego, poprzez wyjątkowo racjonalną gospodarkę własnymi zasobami, przy jednoczesnej odwadze i ambicji w aspekcie przyszłych projektów. Osobiście pokładam sporo nadziei w pomysłach zespołu – podkreśla Iwo Rybacki, członek zarządu Assay Group, jednego z inwestorów Elimen.

Czy projektanci z Elimen mają szansę na podbój europejskiego oraz światowego rynku? Już teraz polska spółka wyróżnia się na tle krajowej konkurencji, a już wkrótce może zagospodarować kolejne nisze – obok napędów elektrycznych przygotowywane do sprzedaży są magazyny energii mające zastosowanie w fotowoltaice.

Tak ciekawe połączenie sił samych założycieli, a także branża, w której działa Elimen to wyznacznik innowacyjności z pewnością niespotykany wcześniej na rodzimym rynku. Obecnie warto tylko trzymać kciuki za zieloną rewolucję w przemyśle motoryzacyjnym, ponieważ polska spółka już teraz ma sporo przysłowiowej energii w zapasie.

Butikowy salon w Warszawie ambasadą elektromobilności Volkswagena

Volkswagen Home został otwarty w 2017 roku jako pierwszy concept store marki na świecie. Prezentowane są w nim najnowsze modele marki, klienci mogą je nie tylko obejrzeć, skonfigurować czy zamówić, ale również umówić się na nocną jazdę testową. Komfortowe i przytulnie urządzone wnętrza Volkswagen Home w niczym nie przypominają tradycyjnego salonu samochodowego. Zmiany, które zaszły w ostatnich tygodniach w Volkswagen Home odzwierciedlają dążenia marki, chcącej napędzać przekształcenia na rynku motoryzacyjnym, związane z elektromobilnością.

Głównym celem powstania Volkswagen Home było stworzenie miejsca, w którym najnowsze modele marki byłyby prezentowane inaczej niż w typowych salonach. „Zmienia się podejście klientów do motoryzacji. Wymagają oni większej indywidualizacji, większej elastyczności co do terminów jazd testowych. Dlatego w Volkswagen Home ID.3 i ID.4 są dla nich dostępne również wieczorami. Dzięki temu można doświadczyć znakomitej jakości oświetlenia zarówno drogi, jak i wnętrza oraz przekonać się, jak intuicyjnym rozwiązaniem jest np. funkcja ID.Light” – komentuje Tomasz Piasny, dyrektor działu rozwoju sieci dealerskiej marki Volkswagen.

W butikowym salonie Volkswagena, mieszczącym się na warszawskiej Woli przy ul. Karolkowej 30 w minionych tygodniach doszło do wielu wizualnych zmian, związanych m.in. z wydzieleniem specjalnej strefy ekspozycyjnej dla samochodów elektrycznych. Volkswagen Home na przestrzeni ostatnich lat był miejscem wielu kameralnych wydarzeń (w tym prezentacji dziennikarskich i paneli dyskusyjnych), co podkreśla charakter tego miejsca: to nie tylko salon samochodowy, a miejsce wielowątkowych rozmów na temat motoryzacji.

O sile Volkswagen Home stanowią także eksperci, oferujący profesjonalną pomoc w wyborze samochodu. „Załoga Volkswagen Home to topowi fachowcy – każdy z nich dysponuje szeroką wiedzą nie tylko na temat naszych produktów, ale i wielu zagadnień związanych z elektromobilnością. To dla nas niezwykle ważne, aby oferować naszym klientom nie tylko pomoc przy wyborze wymarzonego auta, ale i odpowiedzieć na wszystkie pytania związane z jego użytkowaniem” – zaznacza Julita Wieczorek, kierownik ds. customer journey w marce Volkswagen.

Zdrowiej, wygodniej i… z większym przywiązaniem do jakości? Pandemia znacznie zmienia (na lepsze) nasz stosunek do zakupu pieczywa, chociaż widać kryzys branży

Ostatni rok był dla całej branży spożywczej niemałym przewrotem, a sami konsumenci decydowali się na nieco inne podejście do zakupów, aniżeli przed wprowadzeniem obostrzeń i całkowitą reorganizacją życia codziennego. Tzw. zmiany covidowe nie ominęły również piekarni oraz producentów, którzy już od pierwszych miesięcy lockdownu dynamicznie dostosowywali się do nowej rzeczywistości na rynku. Czy koronawirus miał wpływ na sprzedaż pieczywa? Bez dwóch zdań, jednak to nie jedyny wniosek płynący z doświadczeń ostatniego roku.

Polacy rezygnują z pieczywa?

Nadal widać negatywne – z punktu widzenia producentów pieczywa – konsekwencje covidu. Według raportów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego 28,3 proc. Polaków zauważyło u siebie wzrost wagi, a 12,9 proc. – spadek zbędnych kilogramów. Szczególnie ta pierwsza grupa, zmotywowana dostępnością ćwiczeń online, a także bogatą ofertą spożywczą w segmencie e-commerce, postanowiła postawić na zdrowsze zamienniki dotychczasowych produktów.

Jak wynika z badań analityków McKinsey na przełomie roku 2020 i 2021 Polacy częściej zwracali uwagę na rolę składników odżywczych. Obecnie polscy konsumenci planują zwiększenie zakupów produktów wysokobiałkowych, przy czym warto zauważyć, iż dokładnie 11 proc. konsumentów znad Wisły jest najbardziej zmotywowana do podjęcia takich kroków, przy średniej europejskiej rzędu 6 proc. Jeszcze większy odsetek, bo 16-proc. zamierza postawić na alternatywy niskotłuszczowe, gdy równolegle “tylko” 10 proc. Europejczyków sięgnie po pozycje z tej półki produktowej. Bardzo podobnie wypada także oferta niskocukrowa, na którą z największą intensywnością postawi 16 proc. Polaków, przy średniej na kontynencie rzędu 10 proc.

Powyższe deklaracje znacząco przekładają się na spadek popularności pieczywa , ponieważ według analiz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i Głównego Urzędu Statystycznego od dłuższego czasu ustępuje ze spożywczego podium ze średnim miesięcznym spożyciem 2,98 kg na osobę i 56-proc. udziałem w konsumpcji produktów zbożowych. Dla porównania w okresie, gdy świat nawet nie myślał o haśle “pandemia”, a więc w roku 2018 statystyczny Polak zjadał 3,15 kg pieczywa miesięcznie.

Szansa dla ambitnych producentów

Ostatnie dane GUS-u wskazują na aż 7,7-proc. spadek sprzedaży w całym segmencie pieczywa, jednak nie jest to początek końca branży. Badania KPMG pokazują, że polscy konsumenci chcą wyższej jakości produktów piekarniczych, co według większości respondentów w niedalekiej przyszłości będzie czynnikiem decydującym w całym procesie zakupowym. Analitycy zwracają uwagę na fakt, iż przed koronawirusem dla 80 proc. polskich konsumentów najważniejszym czynnikiem w kontekście decyzji transakcyjnych był stosunek jakości do ceny. Dla porównania światowy wskaźnik oscyluje w okolicach 60 proc. i właśnie do tego poziomu zbliża się także polski klient. Ambitni producenci – m.in. La Lorraine Polska – uważnie analizują obecną sytuację i podejmują adekwatne działania.

Pomimo spadku popularności pieczywa ogółem, rynek serwuje ambitnym producentom niepowtarzalną szansę, aby odpowiedzieć na potrzeby i oczekiwania konsumentów. Rosnąca świadomość konsumencka, rezygnacja z produktów o wątpliwym składzie w kierunku produktów o wysokiej jakości, to bardzo wyraźny sygnał dla całej branży. Właśnie spersonalizowane podejście do poszczególnych kanałów sprzedaży adresujące oczekiwania różnych grup konsumentów może być przepisem na sukces nie tylko w czasie pandemii – przewiduje Artur Starek, Dyrektor Generalny La Lorraine Polska.

Prognozy Dyrektora Generalnego La Lorraine potwierdzają także dane GUS-owskie, według których wciąż najpopularniejszym rodzajem pieczywa jest pieczywo pszenne i jednocześnie najszybciej rozwijającym się segmentem ofertowym są pieczywa żytnie, pełnoziarniste oraz z dodatkiem ziaren i bakalii, a także warianty typu fit, bezglutenowe, bez laktozy, czy bez dodatku cukru. Te pozycje powoli wypierają pieczywo białe, a jednym z liderów ewolucji w segmencie pieczywa jest m.in. La Lorraine. Zapytaliśmy przedstawicieli spółki o przyszłość polskiego rynku.

 

Tego oczekują klienci, na to zwrócą uwagę detaliści. Rozmowa z Arturem Starekiem, Dyrektorem Generalnym La Lorraine Polska.

Ostatnie miesiące pokazały, że polscy klienci powoli odchodzą od białego pieczywa na rzecz nowych smaków, a przede wszystkim – zdrowszego składu. Jak branża reaguje się na tę zmianę?

Z naszego punktu widzenia nie jest e to wyłącznie tymczasowy trend, a  standard w wielu piekarniach. Już teraz widzimy, że piekarnie modernizują swoją ofertę i wypiekają coraz więcej produktów z ziarnami, z większą zawartością mąki orkiszowej czy żytniej. Z drugiej zaś strony warto dodać, że pieczywo pszenne jest ciągle najczęściej wybieranym rodzajem przez polskich konsumentów, którzy zwracają coraz większą uwagę na prosty skład, wysokie standardy produkcji czy tradycyjne receptury.

Więc dalszy spadek sprzedaży branży niestraszny?

Zależy, o których przedstawicielach branży mówimy. Z pewnością brak otwartości na zmiany będzie się równał wypchnięciu z rynku , ale ambitni producenci, którzy szybko dostosowują swoją ofertę do zmieniających się oczekiwań konsumentów utrzymają lub wzmocnią pozycję. Mówiąc wyłącznie o sytuacji La Lorraine, mogę zaryzykować stwierdzenie, że przepisem na odparcie kryzysu pandemicznego i dalszy rozwój jest szybka modyfikacja oferty, zwiększanie możliwości produkcyjnych oraz koncentracja na ciągłym doskonaleniu operacyjnym , to wręcz nieuniknione.

A zmiany produktowe?

Tak jak wspomniałem są nieuniknione. My nadal proponujemy i będziemy proponować najwyższej jakości pszenne bułki , których pozycja – nie oszukujmy się – jest i nadal będzie bardzo mocna i a Polacy nadal będą stawiali na tradycyjne bułki, jednak z drugiej proponujemy bardzo ciekawą paletę wysokiej jakości chlebów rustykalnych. Poprzez taką dywersyfikację portfela produktowego jesteśmy w stanie zapewnić sobie pewną pozycję nawet podczas tak ciężkiej próby jak pandemia.

Jaki jeszcze segment może odnotować wzrosty?

Spójrzmy np. na bagietki, a więc część oferty, która znacznie odczuła m.in. konsekwencje zamknięcia segmentu HoReCa ( hotele, restauracje, kawiarnie) . Teraz lokale gastronomiczne są otwarte a sami klienci po prostu chcą wrócić do śniadań, spotykać się ze znajomych, ale oczekują również czegoś nowego. Także tutaj wprowadzamy nowości, zgodne z trendami i w tej kategorii nasza działalność opiera się powszechnej stagnacji rynku.

Wszystko mogą zaprzepaścić zmiany mikro- i makroekonomiczne.

Zgadza się, chociaż jesteśmy w La Lorraine zdeterminowani, aby pomimo ogromnego wzrostu kosztów energii elektrycznej, gazu, galopujących cen surowców, a także bezprecedensowych skoków cen za opakowania takie jak kartony, folia, oferować produkty najwyższej jakości. Do tego zestawienia warto także dodać ciągły wzrost kosztów pracy i trudności w pozyskaniu wykfalifikowanych pracowników. To wszystko oczywiście przekłada się na cały rynek, a żadne przedsiębiorstwo w tak trudnym otoczeniu businessowym nie jest w stanie na dłuższą metę zrekompensować wyższych kosztów aktywnościami zwiększającymi efektywność czy redukcją kosztów. Należy bardzo wyraźnie zaznaczyć, iż zmiany – w tym cenowe – są nieuniknione.

No właśnie, jaką rolę w Waszej działalności odgrywa jakość?

W La Lorraine to wartość absolutnie nadrzędna. Jesteśmy zmotywowani i zdeterminowani, aby w dalszym ciągu realizować naszą działalność w tym duchu, a więc dostarczaniu klientom jak największej wartości dodanej.

To Was odróżnia od konkurencji?

Nie tylko. Rynek piekarniczy w naszym kraju jest bardzo konkurencyjny. Dlatego tak ważna jest dbałość o wszystkie istotne elementy w procesie produkcji, magazynowania czy transportu do klientów. Ciągłe doskonalenie operacyjne w połączeniu z wysoką jakością i szeroką ofertą produktową jest według nas receptą na sukces w dłuższej perspektywie. Piekarnictwo jest jedną z najbardziej wymagających działalności, a stawianie sobie poprzeczki coraz wyżej to nasz chleb powszedni.

Dziękuję za rozmowę.

Bardzo dziękuję.

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...