.
Strona główna Blog Strona 155

W magazynie – Siła zniesławienia

Żeby przedsiębiorca spał spokojnie, muszą o niego dbać specjaliści w dziedzinie prawa, podatków i PR, i to ściśle ze sobą współpracując. Jest to odpowiedź na czasy, które są bardziej złożone niż to było np. przed wiekiem. Ze Stanisławem Kluzą, prezesem Quant Tanku, wykładowcą SGH, byłym szefem KNF, o roli doradztwa w dziedzinie prawa i relacji zewnętrznych rozmawia Piotr Cegłowski

Sto lat temu można było naprawić samochód za pomocą klucza francuskiego i młotka. Dzisiaj bez pewnej wiedzy trudno jest nawet otworzyć maskę lub bagażnik. Podobne reguły dotyczyły prowadzenia firm. Kiedyś ktoś, kto był ekspertem w dziedzinie, w której działała firma, mógł ją niemal samodzielnie sprawnie prowadzić. Otoczenie regulacyjne, prawne i podatkowe było na tyle intuicyjne, że mógł to objąć jeden człowiek, który skupiał się przede wszystkim na swojej podstawowej działalności. Przez ostatnie sto lat złożoność procesów gospodarczych i funkcjonowania firm bardzo się zwiększyła, stanowiąc przy okazji dla nich znaczny koszt. Dzisiaj osoba, która jest specjalistą produkcji, niekoniecznie musi znać się na prawie, podatkach i ekonomii. Zrozumienie tych wszystkich spraw staje się coraz bardziej złożone. Jednocześnie, ze względu na pewne niuanse postępowań procesowych, rośnie w biznesie ryzyko zachwiania działalnością firmy przez zdarzenia jednorazowe, które mogą mieć zarówno wymiar reputacyjny, jak i formalno-prawny.

I tu powinien pojawić się zespół, który zarządzi kryzysem?

Obecnie siła zniesławienia jest potężna, ponieważ uderza błyskawicznie. Kiedyś szybkość rozprzestrzeniania się wiadomości była liczona w tygodniach lub miesiącach i zaatakowany przedsiębiorca miał czas na przygotowanie obrony. Dziś media elektroniczne, a zwłaszcza społecznościowe i różnego rodzaju komunikatory nie czekają na weryfikację informacji, po prostu ją upowszechniają. Zniesławiony, załóżmy niesłusznie, przedsiębiorca ma ograniczone możliwości, żeby zaradzić wszystkim towarzyszącym takiemu zdarzeniu okolicznościom. Szczególnie ważne jest ryzyko reputacyjne.

Wyobraźmy sobie taki scenariusz: przedsiębiorca zostaje wezwany na przesłuchanie, informacja natychmiast przedostaje się do mediów. Gdy po kilku godzinach wraca do firmy, dowiaduje się, że stracił kilku ważnych klientów, a kluczowi pracownicy przechodzą do konkurencji. Na pozór nic wielkiego się nie stało, ale dla firmy może to mieć katastrofalne skutki.

Jeżeli rzuci się na kogoś infamię, a ta osoba nie zdąży zareagować, nie mówiąc już o tym, by mogła się natychmiast wybronić, może to skutkować bardzo poważnym kryzysem. Wystarczy, że zadzwonią kontrahenci, a nikt nie odbierze od nich telefonu… Możemy założyć, że zniesławiony ma kredyt w banku i różne inne zobowiązania. W oparciu o wzrost ryzyka reputacyjnego analitycy mogą obniżyć wycenę spółki lub dodać premię za ryzyko. Co gorsza, brak szybkiej informacji dla najważniejszych pracowników może spowodować, że czując się niepewnie złożą wypowiedzenia. To wszystko zagraża nie tylko przedsiębiorcy jako osobie fizycznej, ale całemu biznesowi. Bardziej na takie darzenia są narażone podmioty średniej wielkości, tzw. MŚP.

Z tego co pan mówi można wyprowadzić wniosek, że ryzyko prawne może być w takiej sytuacji mniej istotne…

Zniesławienie zwielokrotnione przez media w konsekwencji nie dotyka jednej osoby, lecz dużej grupy: pracowników, kontrahentów, wierzycieli. Dotyczy wszystkich możliwych relacji o charakterze handlowym, ale też reputacji w społeczności lokalnej – w mieście, powiecie, gminie. Co gorsza, ma to przełożenie na reputację osobistą i dotyka rodziny. Dzieci chodzą do szkoły, współmałżonek gdzieś pracuje, podobnie jak rodzice, dziadkowie, kuzyni. W dzisiejszym świecie ochrona tych wartości ma ogromne znaczenie.

Natura nie lubi próżni…

No właśnie, w tle zniesławienia może się kryć czyjaś zła wola. Ktoś może chcieć przejąć spółkę lub znacząco ją osłabić, żeby zrealizować swój nieuczciwy cel ekonomiczny. Można to nazwać swoistym zajazdem prawnym, zorganizowanym po to, by skorzystać z powstałego zamieszania. Wówczas sytuacja może być jeszcze trudniejsza, bo trzeba bezzwłocznie reagować nie tylko w dziedzinie PR, ale też prawa.

Warto tu przywołać przykład firmy Astra Zeneca, której szczepionki zostały zdeprecjonowane podczas negatywnej kampanii mediowej.

Nie jestem specjalistą w dziedzinie szczepionek, ale na pewno dało się wyczuć w medialnej debacie na te tematy, że niektóre szczepionki były niebywale chwalone, a co do innych kreowano poczucie niepewności. Dawało się wyczuć wyraźną asymetrię w dziedzinie budowania ich wizerunku w mediach. Wszystko to jednak wykracza poza zakres naszej rozmowy, ponieważ mamy tu do czynienia z pewnym procesem społecznym i firmami o olbrzymich zasobach. Warto jednak zwrócić uwagę, że nawet mając do dyspozycji gigantyczne środki trudno jest walczyć z negatywnym PR, ponieważ w świadomości społecznej zostaje zawsze nuta niepewności: „może to nieprawda, ale chyba jednak coś w tym było”. W naszej świadomości funkcjonuje od dzieciństwa przysłowie: „Ukradł, albo mu ukradli. To znaczy, że był zamieszany w kradzież”.

zdjęcie: pixabay.com

W magazynie – Wspólna wizja, cel i wzorce

Oliver Kutz, General Manager w Imperial Tobacco Klaster Europa Centralna, mówi o zmianach w branży tytoniowej, miliardowych wpływach do polskiego budżetu i przepisach akcyzowych

Objął pan niedawno stanowisko dyrektora generalnego Klastra Europy Centralnej, w skład którego wchodzi też Polska. Państwa branża – tytoniowa – to wyjątkowy obszar gospodarczy, można powiedzieć pełen wyzwań.

Jestem w biznesie tytoniowym już ponad 20 lat, pracowałem na wielu rożnych rynkach – od Azji przez Rosję po Stany Zjednoczone czy Europę – i obserwuję ciekawą dynamikę tej gałęzi gospodarki w rożnych szerokościach geograficznych. Sama branża zmienia się poprzez m.in. pojawienie się nowych produktów, mniej szkodliwych w stosunku do tradycyjnych papierosów, inne są też oczekiwania konsumentów i otoczenie legislacyjne – to dynamiczna mieszanka, która wymaga od nas – organizacji – elastyczności i jasnej strategii.

Polska jest jednym z ważniejszych krajów na tytoniowej mapie Europy. Jaką rolę widzi pan dla swojej firmy w budowaniu tej pozycji?

Fakty mówią same za siebie. Dwie nowoczesne fabryki, ok. 2 tys. pracowników, nowe inwestycje oraz, co istotne, ogromna kontrybucja podatkowa do polskiego budżetu państwa, bo mówimy o miliardach złotych rocznie. Zdecydowanie Polska jest kluczowym rynkiem dla naszej firmy i w naszym klastrze, którym zarządzam. Tym bardziej odczuwam momenty zaskoczenia, gdy dochodzą do mnie informacje o niefortunnych decyzjach w zakresie polityki akcyzowej władz fiskalnych, które godzą w nasz biznes, naszych pracowników oraz naszych partnerów biznesowych w całym łańcuchu dostaw.

Państwa firma jest jednym z największych globalnych graczy w przemyśle tytoniowym. Jak pan postrzega tę branżę teraz i jutro?

Należymy do globalnej firmy Imperial Brands, która jest w bardzo wyjątkowym miejscu. Nazwałbym to nowym otwarciem – przede wszystkim biznesowo, ale także pod kątem typowo ludzkim. Nasza optyka skupia się przede wszystkim na konsumentach, ich potrzebach, oczekiwaniach… to oni wyznaczają de facto cel i kierunek, w którym mamy rozwijać się biznesowo w przyszłości. To, co daje nam siłę i motywację, to wartości spajające wszystkich pracowników – wspólny cel, zaangażowanie… więź. Po angielsku nasze nowe hasło to „connections”, ale w języku polskim brzmi równie mocno – chodzi o połączenie nas wspólną wizją, celem i wzorcami profesjonalnych zachowań.

Biznes zmienia się, jak pan wspomniał. Czy wartości także? Za nami dość trudne doświadczenie pandemii i zmiany życia o 180 stopni.

Jestem zwolennikiem podejścia, że trzeba wracać do normalności, szukać nowych rozwiązań i adoptować się do postpandemicznej rzeczywistości tu i teraz. Jako firma chcemy być doskonali – to naturalny odruch każdej rozwiniętej i ambitnej organizacji. Chcemy tworzyć jak najlepsze miejsce pracy dla naszych pracowników. Jesteśmy zresztą w szczególnym momencie, jak wspominałem, gdyż budujemy właśnie fundamenty naszej przyszłości – zarówno biznesowej, jak i całego zespołu na świecie.

Jak pan – z tak bogatym doświadczeniem managerskim – potrafił zatem odnajdywać się w nowych miejscach, na nowych rynkach?

Zawsze fascynowało mnie odkrywanie nieznanych miejsc, gdyż kluczem do sukcesu zawodowego w nowym, nieznanym miejscu jest ciekawość i szacunek dla lokalnego zespołu, ich środowiska, kultury i historii. To wzajemna nauka siebie, oparta na kluczowych wartościach dla naszej firmy – różnorodności i zaangażowaniu w to, co i jak robimy na co dzień. Tak też budujemy połączenie pomiędzy nami, szukamy wspólnych punktów styczności, gdzie się da.

Jako szef klastra ma pan zapewne kalendarz pełen obowiązków. Jak pan znajduje balans i ładuje baterie?

Moje dzieci – Hannah i Elias – mają teraz sześć lat i uwielbiam spędzać z nimi każdą minutę – gramy w piłkę nożną, chodzimy na place zabaw, czytamy książki albo po prostu jesteśmy ze sobą i wspólnie coś robimy. To dla mnie idealny sposób na wyłączenie się z trybu praca. Poza tym każda forma sportu jest dla mnie ważna, ale ze względu na to, że mam coraz mniej czasu, ograniczam się do biegania. Mieszkam na co dzień w Hamburgu, blisko Alster Lake, gdzie znajduje się świetna 7,4-kilometrowa ścieżka do biegania. Z pewnością bieganie pozwala uwolnić moją głowę od codziennych wyzwań.

Każdy manager ma wizję przyszłości nie tylko swojej firmy, lecz także… siebie. Co czeka na pana za rogiem?

Moja wizja przyszłości to także wizja moich ludzi, mojego zespołu. Na tym polega sukces każdej firmy – słowa klucze to „współpraca zespołowa” i „połączenie”. Spełnię siebie, jak będę miał u boku mądry i zgrany zespół. Tak jest teraz, zatem patrzę na kolejny nadchodzący czas z nadzieją.

Felieton – Kto napędza gospodarkę?

Polski Ład wkracza w kolejną fazę. W czasie powstawania tego tekstu w Sejmie trwają prace m.in. nad szczegółami jednego z najważniejszych elementów nowej reformy, czyli przepisów podatkowych. Wraz z postępem prac nasila się również propagandowa ofensywa rządu, którego przedstawiciele przekonują, że nowe przepisy będą służyć podtrzymaniu konsumpcji, rozwojowi przedsiębiorczości i gospodarki, itd.

Z drugiej strony mamy środowisko przedsiębiorców, ekonomistów i – ogólnie mówiąc – osób trzeźwo patrzących na rzeczywistość, które coraz bardziej zachodzą w głowę, jak np. można mówić o historycznej obniżce podatków, skoro nowe przepisy oznaczać będą drastyczny wzrost kosztów związanych z opłacaniem składki zdrowotnej. To przecież tak samo, jakby restaurator, który oferuje obiady obowiązkowo w zestawie z ciastkiem ogłosiłby, że wprowadza historyczną obniżkę na dania obiadowe, podnosząc jednocześnie o kilkadziesiąt złotych cenę deseru i w konsekwencji całego zestawu.

W ostatnich miesiącach pojawiło się wiele analiz i wyliczeń, które pokazują, ile dokładnie stracą dobrze prosperujący przedsiębiorcy, managerowie oraz przedstawiciele wolnych zawodów na zmianach wprowadzających nowe kwoty i zasady rozliczania składki zdrowotnej. Ale problem z Polskim Ładem leży nie tylko w kosztach finansowych, które dotkliwie odczują przedsiębiorcy oraz inni przedstawiciele klasy średniej. Jego wprowadzenie w obecnym kształcie będzie oznaczać, że w naszym kraju pracowitość, samodzielność w działaniu, dążenie do sukcesu zamiast być doceniane mogą być karane dodatkowymi obciążeniami. To na trwałe może zniechęcić dużą grupę aktywnych i przedsiębiorczych ludzi do podejmowania jakiejkolwiek działalności na własną rękę. A to oni, a nie – z całym szacunkiem – osoby nieaktywne zawodowo z racji przejścia na emeryturę, są kołem napędowym gospodarki.

Kolejną bardzo szkodliwą konsekwencją wprowadzenia Polskiego Ładu będzie pozbawienie samorządów dużej części ich dochodów pochodzących obecnie z podatków. Brak dostatecznych środków oznaczać będzie likwidację części usług dla mieszkańców, cięcia w inwestycjach albo podniesienie lokalnych podatków i opłat. Jest to również prosta droga do ograniczania samodzielności samorządów, skazanych na łaskawie wypłacane z budżetu rekompensaty.

Burzliwa dyskusja nad Polskim Ładem będzie trwać wraz z pojawianiem się kolejnych projektów ustaw. Ale niezależnie od tego, co przyniosą kolejne miesiące w obszarze merytorycznym reform, już dzisiaj można powiedzieć, że sposób wdrażania Polskiego Ładu skupia w sobie wszystkie patologie, z jakimi boryka się już od dłuższego czasu proces legislacyjny w Polsce. Chodzi tutaj m.in. o termin wprowadzenia reform, czyli wdrażanie ich w czasie, gdy wielu przedsiębiorców wciąż boryka się ze skutkami pandemii. Objawem patologii jest również pośpiech, bałagan, brak oceny skutków i lekceważenie głosów partnerów społecznych w procesie konsultacji. Dość powiedzieć, że sposób procedowania projektów związanych z Polskim Ładem jest krytykowany nie tylko z zewnątrz, ale również wewnątrz – przez instytucje rządowe poirytowane absurdalnie krótkimi terminami na przeanalizowanie dokumentów i wydanie opinii.

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak uzasadnianie konieczności wprowadzenia reform w oparciu o mechanizm społecznej polaryzacji. Przywracamy sprawiedliwość, zabieramy bogatym i dajemy mniej zarabiającym, bogaci powinni więcej płacić – nie brakuje podobnych sformułowań w przekazach promujących Polski Ład. Przesada? Zerknijmy na stronę podatkową Ministerstwa Finansów (podatki.gov.pl), gdzie w dziale „Polski Ład” znajdziemy takie zdania: „Nie jest sprawiedliwe to, że osoby wykonujące taką samą pracę i zarabiające tyle samo, płacą diametralnie różne składki w zależności od formy zatrudnienia. Teraz jest tak, że przedsiębiorca ma stałą składkę zdrowotną, a u pracownika zależy ona od dochodu”. Na wspomnianej stronie przeczytamy również, że „w efekcie za leczenie wszystkich Polaków płacą prawie wyłącznie etatowcy”. Trudno ze spokojem komentować podobne stwierdzenia, przypominające swoim tonem propagandową twórczość epoki realnego socjalizmu.

Ci, którym rzeczywiście zależy na rozwoju społecznym i gospodarczym naszego kraju zdają sobie sprawę, że jedną z największych barier rozwojowych jest nieumiejętność współpracy, brak zaufania do siebie różnych grup społecznych oraz inne deficyty w obszarze, który nazywany jest kapitałem społecznym.

Wprowadzanie tak poważnych zmian, jakie proponuje Polski Ład, w atmosferze pogłębiania nieufności do przedsiębiorców oraz lepiej zarabiającej części społeczeństwa, dodatkowo powiększą te deficyty. Takimi metodami Zachodu raczej nie dogonimy.

W magazynie – Inkubator Innowacyjności

Wielokrotnie pisaliśmy już o potrzebie silniejszych więzów między polską nauką a biznesem. Potrzebne są konkretne działania w tej dziedzinie, ciągle bowiem w wielu ośrodkach akademickich pokutuje reguła: nauka sobie, a biznes sobie, co z kolei skłania wybitnych młodych naukowców do emigracji o charakterze zarobkowym. Prof. dr hab. inż. Marek Adamski, rektor Politechniki Bydgoskiej, o współpracy uczelni z biznesem, zajęciach prowadzonych przez przedsiębiorców i managerów oraz o komercjalizacji osiągnięć naukowców

Ścisła współpraca z otoczeniem biznesowo-gospodarczym jest jednym z najważniejszych filarów funkcjonowania i rozwoju Politechniki Bydgoskiej. Realizujemy ją sukcesywnie m.in. w zakresie kształcenia przyszłych inżynierów. Znakiem rozpoznawczym Politechniki Bydgoskiej są kierunki o profilu praktycznym, realizowane z myślą o przedsiębiorcach i co ważne, w ścisłej współpracy z przedsiębiorcami – li erami poszczególnych branż w regionie i kraju. Są to kierunki z przeważającą liczbą ćwiczeń, zajęć laboratoryjnych i wydłużonym okresem praktyk. Wspólnie określamy program i cykl kształcenia. Prowadzenie wielu zajęć powierzamy przedstawicielom biznesu, co pozwala rozwijać wiedzę i umiejętności związane z wymaganiami i oczekiwaniami przyszłych pracodawców. Przykładami tego typu kierunków są m.in.: Inżynieria Farmaceutyczna, Energetyka, Inżynieria Odnawialnych Źródeł Energii czy Budownictwo.

Muszę przyznać, że brzmi to obiecująco i przekonująco. Czy mógłby pan wskazać przykłady współpracy nauki z biznesem?

Ważną płaszczyzną współpracy uczelnia-biznes są badania i komercjalizacja osiągnięć naszych naukowców. Służy temu realizowany obecnie przez Politechnikę Bydgoską strategiczny i wieloobszarowy projekt o nazwie Inkubator Innowacyjności. Jego głównym celem jest wsparcie procesu zarządzania wynikami badań naukowych i prac rozwojowych, w szczególności w zakresie ich komercjalizacji. Chcąc zwiększyć dostęp do potencjalnych odbiorców opracowanej na Politechnice Bydgoskiej myśli technologicznej, współpracujemy z różnymi instytucjami otoczenia biznesu, w tym m.in. z klastrami, strefami ekonomicznymi i stowarzyszeniami przedsiębiorców. Zwiększamy efekty działań komercjalizacyjnych poprzez łączenie naukowców z różnych dyscyplin w zespoły interdyscyplinarne, tworząc centra kompetencji pozwalające na szersze spojrzenie na problemy i oczekiwania świata biznesu. Dzięki powołaniu brokerów innowacji, inicjujemy i koordynujemy indywidualne projekty zmierzające do współpracy tychże zespołów z przedsiębiorstwami. Kluczowym etapem realizowanego projektu są granty przedwdrożeniowe mające na celu podniesienie poziomu gotowości technologicznej wybranych innowacyjnych rozwiązań opracowanych przez zespoły naukowe PBŚ. Ważnym ogniwem komercjalizacji wyników badań i elementem ekosystemu innowacji w regionie są także spółki typu spin-off, zakładane przez ukierunkowane biznesowo zespoły badawcze Politechniki Bydgoskiej.

Organizujemy również spotkania tematyczne nawiązujące do krajowych i regionalnych inteligentnych specjalizacji. Jesteśmy w przededniu serii warsztatów typu SmartLabs opartych o metodologię Banku Światowego, zmierzających do sieciowania i pogłębiania współpracy z otoczeniem gospodarczym. Tematyka warsztatów oparta jest na bieżących zapotrzebowaniach przedsiębiorstw regionu.

W 2020 roku został pan wybrany na rektora Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy na kadencję 2020-2024.

W ciągu pierwszego roku kierowania uczelnią przeprowadziłem procedury przekształcające nazwę macierzystej Alma Mater na Politechnikę Bydgoską im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich. Zreorganizowałem sposób zarządzania uczelnią, doprowadziłem do opracowania i wprowadzenia nowej strategii. Podjąłem też szereg działań zmieniających funkcjonowanie poszczególnych obszarów uczelni, łącznie z rozpoczęciem nowych kluczowych inwestycji, jak np. budowy akademickiego centrum sportu. Byłem najmłodszym dziekanem poprzedniej kadencji wśród dziekanów wydziałów rolniczych i zootechnicznych w Polsce. Obecnie jestem najmłodszym rektorem wśród rektorów politechnik, uczelni rolniczych i przyrodniczych, najprawdopodobniej najmłodszym rektorem w Polsce, ale tego nie sprawdzałem…

Pańscy współpracownicy podkreślają, że jest pan osobą bardzo kontaktową, otwartą, lubiącą podejmować wyzwania, realizować zadania.

Miło mi to słyszeć, ale rzeczywiście, nade wszystko lubię pracować, nie boję się podejmować trudnych, czasami kontrowersyjnych decyzji, odpowiedzialnie licząc się z ich konsekwencjami. Nic nie daje większej satysfakcji niż to, że dane mi jest zajmować się zawodowo tym co lubię. Często potarzam, że pracuję nie dla siebie tylko dla innych, dla naszej uczelni i jestem szczęśliwy, gdyż moja pasja stała się też moją pracą.

Co lubi prof. dr hab. inż. Marek Adamski?

Wypoczynek – „Wypoczywam rzadko, a jeśli już, to w zacisznym miejscu w górach, najchętniej w Karkonoszach. Kumuluję energię do działań na krótkoterminowych wyjazdach do SPA nad polskim morzem, poza sezonami turystycznymi.”

Hobby – hodowca amator różnych gatunków drobiu ozdobnego. Fascynuje go świat zwierząt, przyroda, las i podróże.

Biogram

Prof. dr hab. inż. Marek Adamski w 2003 roku, w wieku 26 lat, uzyskał stopień doktora, a w 2009 r. stopień naukowy doktora habilitowanego. Mając 40 lat uzyskał tytuł naukowy profesora nauk rolniczych. Kolejno awansował na stanowisko adiunkta, profesora nadzwyczajnego i profesora. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się w szeroko pojętym drobiarstwie. Wypromował 88 inżynierów i magistrantów. Znany jest z bardzo aktywnej działalności organizacyjnej na rzecz środowiska rolniczego i akademickiego.

Amazon Web Services udostępnia Local Zone w Polsce

Strefy lokalne AWS to rodzaj wdrożenia infrastruktury AWS, który umieszcza obliczenia, pamięć masową, bazę danych i inne wybrane usługi AWS bliżej dużej populacji, przemysłu i centrów IT, w których obecnie nie istnieje żaden region AWS. Można używać stref lokalnych AWS do uruchamiania aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekund opóźnienia w przypadkach użycia, takich jak gry w czasie rzeczywistym, migracje hybrydowe, tworzenie treści multimedialnych i rozrywkowych, przesyłanie strumieniowe wideo na żywo, symulacje inżynierskie, AR/VR i wnioskowanie o uczeniu maszynowym na krawędzi.

Ponad 30 nowych stref lokalnych

Dzisiaj, na konferencji AWS re:Invent, AWS ogłosił, że uruchomi ponad 30 nowych stref lokalnych AWS w największych miastach na całym świecie. Nowe strefy lokalne AWS będą dostępne od 2022 roku w ponad 21 krajach, w tym w Argentynie, Australii, Austrii, Belgii, Brazylii, Kanadzie, Chile, Kolumbii, Czechach, Danii, Finlandii, Niemczech, Grecji, Indiach, Kenii, Holandii, Norwegii, Filipinach, Polsce, Portugalii i Republikce Południowej Afryki wraz z 16 strefami lokalnymi w Stanach Zjednoczonych, umożliwiając klientom obsługę użytkowników końcowych na całym świecie z jeszcze mniejszym opóźnieniem.

Zasoby przetwarzania w chmurze Amazon są hostowane w wielu lokalizacjach na całym świecie. Te lokalizacje składają się z regionów AWS, stref dostępności i stref lokalnych. Każdy region AWS to osobny obszar geograficzny, który ma wiele odizolowanych lokalizacji, znanych jako strefy dostępności (Availability Zones). Chmura AWS obejmuje obecnie 81 stref dostępności w 25 regionach geograficznych (Regions) na całym świecie.

Każda lokalizacja strefy lokalnej AWS jest rozszerzeniem regionu AWS, w którym można uruchamiać aplikacje wrażliwe na opóźnienia przy użyciu usług AWS, takich jak Amazon Elastic Compute Cloud, Amazon Virtual Private Cloud, Amazon Elastic Block Store, Amazon File Storage i Amazon Elastic Load Balancing w bliskość geograficzna użytkowników końcowych. Strefy lokalne AWS zapewniają bezpieczne połączenie o dużej przepustowości między lokalnymi obciążeniami a tymi działającymi w regionie AWS, umożliwiając bezproblemowe łączenie się z pełnym zakresem usług lokalnych za pośrednictwem tych samych interfejsów API i zestawów narzędzi.

Pełna lista nowych Local Zones znajduje się na stronie: TUTAJ.

 

Renault rozpoczęło przyjmowanie zamówień na nowego Trafica

Nowe Renault Trafic posiada zmieniony, bardziej solidny i dynamiczny przód oraz montowane w standardzie światła Full LED. Całkowicie nowe wnętrze łączy komfortowe i ergonomiczne miejsce kierowcy z prawdziwym mobilnym biurem. Wyróżnia się nową deską rozdzielczą, szeregiem nowoczesnych, funkcjonalnych i pomysłowych elementów wyposażenia oraz jedną z największych na rynku łączną pojemnością schowków, która wynosi aż 88 litrów.

W Nowym Traficu nie zapomniano też o bezpieczeństwie. Został wyposażony w dziesięć systemów wspomagania prowadzenia oraz nową, czołową poduszkę powietrzną, chroniącą obu pasażerów. Nowa, objęta w całości homologacją Euro 6d-Full, bardziej rozbudowana gama jeszcze wydajniejszych silników Blue dCi jest oferowana z mechanicznymi skrzyniami biegów lub skrzyniami automatycznymi EDC. Z okazji rynkowego debiutu modelu w ofercie pojawi się nowy kolor nadwozia, Niebieski Cumulus.

SOLIDNY I DYNAMICZNY

Nowy Trafic posiada całkowicie nowy przód, podkreślający osobowość tego eleganckiego i dynamicznego furgonu. Pozioma pokrywa silnika i pionowa osłona chłodnicy nadają mu solidny i wyrazisty wygląd, dodatkowo podkreślony przez światła Full LED i zderzak, który został zaprojektowany na nowo. Spośród ośmiu dostępnych kolorów nadwozia na debiut rynkowy modelu Renault wybrało Niebieski Cumulus. Ponadto samochód otrzymał nową antenę radiową i nowe, 17-calowe obręcze kół ozdobione bardziej eleganckimi kołpakami.

CAŁKOWICIE NOWE WNĘTRZE

Całkowicie nowa deska rozdzielcza podkreślona poziomą, zachodzącą na panele boczne drzwi listwą ozdobną powiększa optycznie kabinę. Zmiany stylistyczne objęły także zespół zegarów, panele boczne drzwi i gałkę dźwigni zmiany biegów w połączeniu z szeregiem chromowanych ozdobnych wstawek. Dzięki wprowadzonym zmianom samochód znacząco zyskał na jakości postrzeganej.

KOMFORT I INTELIGENTNE SYSTEMY POKŁADOWE

Nowy Trafic posiada elektrycznie składane lusterka, komfortowe siedzenia i nowe panele boczne drzwi z poszerzonymi podłokietnikami. Po złożeniu oparcia środkowego siedzenia kabina zamienia się w mobilne biuro, w którym jest dość miejsca na postawienie notebooka, a dokumenty robocze można umieścić na odchylanym pulpicie formatu A4. Składane oparcie środkowego siedzenia pozwala również na wygodne zjedzenie posiłku w kabinie w razie niepogody. W kabinie jest też mnóstwo pomysłowych schowków, takich jak nowa szuflada EASY LIFE, o łącznej pojemności 88 litrów, w tym 54-litrowy schowek pod dwumiejscową kanapą po stronie pasażera, jeden z najpojemniejszych w tej klasie.

WIĘCEJ TECHNOLOGII NA POKŁADZIE

Nowy Trafic jest wyposażony w system multimedialny Renault EASY LINK z wbudowaną nawigacją i 8-calowym wyświetlaczem, kompatybilny z Android Auto i Apple CarPlay. W kabinie pojawia się też indukcyjna ładowarka do smartfonów o mocy 15 W, dzięki której użytkownicy mają zapewnioną stałą łączność ze światem przez cały dzień pracy. Zespół zegarów i wskaźników został uzupełniony o kolorowy wyświetlacz o przekątnej 4,2 cala. W kabinie do dyspozycji użytkowników są też trzy porty USB.

10 NOWYCH SYSTEMÓW WSPOMAGANIA PROWADZENIA SAMOCHODU

Jeśli chodzi o prowadzenie, Nowy Trafic został wyposażony w szereg nowych systemów wspomagania prowadzenia, które zapewniają kierowcy jeszcze większy komfort za kierownicą i ułatwiają parkowanie. Wśród ponad dziesięciu dostępnych systemów ADAS znajdziemy: aktywny regulator prędkości, automatyczne światła drogowe, system kontroli pasa ruchu, system monitorowania martwego pola, aktywny system wspomagania nagłego hamowania, system rozpoznawania znaków drogowych z ostrzeganiem o przekroczeniu dozwolonej prędkości, system ostrzegania o zmęczeniu kierowcy, przednie, tylne i boczne czujniki parkowania oraz kamerę cofania.

GAMA WYDAJNYCH SILNIKÓW O WYSOKICH OSIĄGACH

Nowy Trafic dysponuje poszerzoną gamą czterech udoskonalonych silników Blue dCi o mocy od 110 do 170 KM, która pozwala wyjść naprzeciw wszelkim potrzebom użytkowników. Ulepszony dwulitrowy silnik diesla posiada moc zwiększoną w zależności od wersji o 5 do 10 KM oraz większy moment obrotowy. Wszystkie te silniki spełniają wymagania normy Euro 6D-Full, są wyposażone w system Stop & Start i dostępne z mechaniczną skrzynią biegów. Wersje Blue dCi 150 i 170 mogą być również montowane z automatyczną skrzynią biegów EDC z podwójnym sprzęgłem.

Fabryka Stellantis kończy produkcję Opla Astry – czas na samochody dostawcze

Przełom 2021 i 2022 roku jest wyjątkowym okresem dla polskiego oddziału Stellantis w Gliwicach. Firma przygotowuje się intensywnie do uruchomienia produkcji dużych samochodów dostawczych w swojej nowo wybudowanej fabryce. W związku z tym dzisiaj zakończono produkcję samochodów osobowych w sąsiadującej z nią, i również należącej do Stellantis, fabryce Opel Manufacturing Poland. Ostatnim samochodem, który opuścił jej linię montażową był czerwony Opel Astra dla klienta w Polsce.

Z początkiem stycznia 2022 roku rozpocznie działalność Stellantis Gliwice – nowoczesna fabryka typu greenfield, w której od kwietnia przyszłego roku, rozpocznie się produkcja dużych samochodów dostawczych. Do tego czasu w zakładzie będą prowadzone prace przygotowawcze, w tym testy maszyn i urządzeń, a także systemów informatycznych i logistycznych. Równolegle będzie kontynuowana testowa produkcja pojazdów, którą z sukcesem rozpoczęto już w sierpniu tego roku.

„To jeden z najważniejszych momentów w historii naszej firmy. Przełomowa zmiana profilu produkcyjnego na duże samochody dostawcze czyni nas współodpowiedzialnymi za ten, ważny dla Stellantis, segment rynku. Jesteśmy na ostatniej prostej w przygotowaniach do uruchomienia produkcji dużych vanów dla marek Stellantis: Peugeota, Citroëna, Opla i Fiata”, powiedział Andrzej Korpak, prezes zarządów Opel Manufacturing Poland i PSA Manufacturing Poland (od 3 stycznia, 2022 r. – Stellantis Gliwice).

Uruchomienie produkcji pojazdów LCV w Gliwicach nadaje nowy kontekst biznesowy tej polskiej lokalizacji Stellantis. Grupa jest liderem rynku LCV w Europie z udziałem na poziomie 32%, co nadaje fabryce ważną rolę w jej strukturach produkcyjnych. Ponadto, dzięki planom uruchomienia
w polskim zakładzie produkcji modeli o napędzie elektrycznym (BEV), staje się on istotnym elementem strategii elektryfikacji całej gamy modelowej Stellantis. Daje to gliwickiemu zakładowi stabilne perspektywy na najbliższe lata, a co najważniejsze, zapewnia miejsca pracy wszystkim pracownikom obecnej fabryki Opel Manufacturing Poland.

Mercedes CITAN – mały wielki VAN

Każdy, kto używa w pracy pojazdu dostawczego, wie, jak istotne jest dopasowanie jego rozmiaru i funkcjonalności do konkretnej pracy. Dlatego Mercedes-Benz zdecydował o wprowadzeniu na rynek nowego modelu: Citana, małego vana, którego pierwsza wersja pojawiła się już w 2012 roku. W tym roku ten zaprojektowany od nowa pojazd dołączył do dużego Sprintera i średniego Vito.

Nowy Citan jest logicznym dopełnieniem naszego portfolio. Chcemy, żeby nasi klienci mogli dopasować pojazd dokładnie do swoich potrzeb, a nie każdy w swojej działalności potrzebuje dużego czy średniego vana – mówi Grzegorz Sawicki, dyrektor sprzedaży i marketingu Mercedes-Benz Vans w Polsce. – Jednocześnie nie chcieliśmy iść na żadne kompromisy, jeśli chodzi o jakość typową dla marki, a także bezpieczeństwo oraz funkcjonalność i – nie zapominajmy – design pojazdu, który nosi gwiazdę na masce. Dlatego zaprojektowaliśmy go zupełnie na nowo – specjalnie dla profesjonalistów.

Większy w środku niż na zewnątrz

Zupełnie jak latająca budka policyjna Tardis kultowego Doktora Who, nowy Citan jest większy w środku niż z zewnątrz. Bez problemu wciśnie się w najmniejsze miejsce parkingowe, a w środku jest w stanie pomieścić zaskakująco dużo. Mierzący 4498 mm samochód oferuje znacznie więcej miejsca w porównaniu z poprzednim modelem, np. w furgonie długość przestrzeni ładunkowej wynosi 3,05 m (w wersji z ruchomą ścianą działową), a objętość to 2,9 m3. Dodatkowe możliwości efektywnego wykorzystania przestrzeni dają rozmaite praktyczne detale, jak np.:

  • opcjonalna składana kratka za fotelem pasażera, który można złożyć na płasko,
  • drzwi przesuwne nawet po obu stronach przestrzeni załadunkowej (opcja),
  • liczący aż 451 mm szerokości i 1059 mm wysokości otwór po odsunięciu drzwi bocznych (w wersji długiej szerokość ta wynosi 615 mm),
  • niski – na wysokości 59 cm – próg załadunkowy z tyłu,
  • dwuskrzydłowe tylne drzwi.

Sprytny i komfortowy pomocnik

Bez względu na rodzaj działalności dzień spędzony za kierownicą pojazdu dostawczego bywa ciężki. Stąd duży nacisk na komfort i wsparcie kierowcy charakterystyczne dla marki Mercedes-Benz.

Tu warto przede wszystkim wymienić:

  • wygodny fotel w czterech różnych wersjach, w tym szczególnie komfortowy z regulacją wzdłużną, wysokościową i pochylenia oparcia,
  • niski poziom hałasu dzięki skutecznemu wygłuszeniu,
  • funkcjonalne i intuicyjne wnętrze zaprojektowane w sposób typowy dla samochodów użytkowych Mercedes-Benz.

Mocny i wydajny zawodnik

Mercedes-Benz przeznaczył dla modelu całą gamę nowoczesnych, oszczędnych i wydajnych silników, pozwalających na dynamiczną i ekonomiczną jazdę. I tak na przykład silnik wysokoprężny o mocy 85 kW do furgonu posiada funkcję overpower i overtorque, która na krótko może zapewnić do 89 kW mocy i 295 Nm momentu obrotowego. To sprawia, że manewry wyprzedzania są jeszcze łatwiejsze.

Pełna gama obejmuje:

  • dla Citana furgonu trzy silniki Diesla: 55 kW/75 KM, 70kW/95 KM i 85 kW/116 KM, oraz dwa benzynowe: 75k W/102 KM i 96 kW/131 KM,
  • dla Citana Tourera jeden silnik Diesla: 70 kW/95 KM, oraz dwa benzynowe: 75 kW/102 KM i 96 kW/131 KM.

Bezpieczny pracownik

Bezpieczeństwo to kolejny kluczowy temat dla Mercedesa, dlatego w projekcie nowego Citana musiało odegrać dużą rolę. Na pokładzie znalazło się więc aż siedem poduszek powietrznych w Tourerze i sześć w furgonie, a także topowe systemy asystujące znane z samochodów osobowych Mercedes-Benz, takie jak:

  • Asystent ruszania pod górę,
  • Asystent bocznego wiatru,
  • System ostrzegający o zmęczeniu ATTENTION ASSIST,
  • Asystent hamowania (standard w Citanie Tourer; opcjonalny w Citanie furgonie),
  • Aktywny asystent utrzymania pasa ruchu działający, podobnie jak w Klasie C i Klasie S, poprzez ingerencję w układ kierowniczy.

W stałym kontakcie

Na życzenie w Citanie po raz pierwszy dostępny jest topowy system multimedialny Mercedes-Benz MBUX, znany z samochodów osobowych, oraz usługi łączności. Dzięki MBUX jazda po mieście i w trasie staje się większą przyjemnością – to zasługa intuicyjnej obsługi za pomocą siedmiocalowego ekranu dotykowego, przycisków Touch Control na kierownicy lub rozumiejącego zwroty potoczne asystenta głosowego „Hej Mercedes”. Mercedes me connect to z kolei pakiet usług ułatwiających pracę kierowcy.

Warto tu wymienić:

  • Zarządzanie eksploatacją (np. przeglądami),
  • Usługi zdalne:

– sprawdzanie statusu pojazdu czy to z domu, czy z biura

– ryglowanie i odryglowanie drzwi za pomocą aplikacji Mercedes me.

– Vehicle Tracker przez GPS oraz geofencing.

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...