.
Strona główna Blog Strona 149

Biznes przenosi AI do chmury

Jak wynika z danych przedstawionych w opracowaniu „Sztuczna inteligencja i chmura” przygotowanym przez IDC we współpracy z SAS, 81 proc. organizacji korzysta w różnym zakresie z cloud computing. Biznes chętnie sięga po technologię cloud również w projektach z zakresu sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Nie oznacza to jednak, że chmura jest dla każdego i każdej firmie pisany jest sukces

Tekst: Wojciech Gryciuk

Chmura stopniowo staje się także naturalnym środowiskiem dla zaawansowanej analityki i sztucznej inteligencji (AI). Wiele przedsiębiorstw przechodzi na analitykę w modelu cloud ze względu na dostępność praktycznie nieograniczonej mocy obliczeniowej, która zapewnia szybkie i kompleksowe wyniki analiz, a w rezultacie pozwala na efektywniejsze podejmowanie decyzji biznesowych. Analityka w chmurze pozwala na wykorzystanie jej możliwości przez szersze kręgi pracowników, ułatwia wymianę informacji i poprawia współpracę zarówno wewnątrz organizacji, jak i poza nią.

Dlaczego warto

Rozwiązania chmurowe są idealne do tworzenia środowisk testowo-deweloperskich. To w nich analitycy i specjaliści data science będą mieli możliwość eksperymentowania i testowania różnych modeli, zanim zostaną one zweryfikowane i przeniesione do środowiska produkcyjnego. To napędza innowacje, pozwala szybciej wprowadzić na rynek nowe produkty i usługi, przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka. Bardzo ważny jest tu aspekt elastyczności infrastruktury chmurowej, gdyż w przypadku zaawansowanej analityki i sztucznej inteligencji zapotrzebowanie na moc obliczeniową jest zmienne. Większe, gdy trwa uczenie i testowanie modeli AI, a mniejsze w przypadku realizacji standardowych zadań. To zapewnia optymalizację kosztów całego rozwiązania.

– Istnieje wiele przykładów na to, że wdrożenia projektów analitycznych i AI w chmurze mogą przynieść liczne korzyści. Rosnąca wiedza i postępująca edukacja, zrealizowane wdrożenia czy zwiększająca się dojrzałość rynku znacząco zmniejszyły liczbę firm rezygnujących z technologii cloud computing z powodów bezpieczeństwa. Biznes chce wiedzieć, gdzie są przechowywane dane, w jaki sposób są one zabezpieczone, kto i kiedy ma do nich dostęp, a także czy oferta dostawcy rozwiązania w chmurze pozwala na działania zgodne z wewnętrznymi politykami bezpieczeństwa oraz regulacjami na poziomie krajowym i europejskim – podsumowuje Piotr Kramek, Data Science Manager w SAS Central Europe.

Polski biznes nie lubi skrajności

Zwrot ku chmurze nie oznacza, że polskie firmy całkowicie zrezygnowały z tradycyjnej infrastruktury IT. Według danych IDC, aż 81 proc. rodzimych organizacji buduje platformy IT łącząc własne centrum danych z chmurą. O tym, że cloud computing nie cieszy się jeszcze pełnym zaufaniem, świadczy fakt, że jedynie 1 proc. respondentów stawia tylko na tę technologię. Wyłącznie z własnej infrastruktury IT korzysta 18 proc. organizacji z Polski.

– Nie jest tak, że wszyscy przenoszą wszystkie procesy do chmury publicznej. Wybór odpowiedniej platformy jest uzależniony od potrzeb biznesowych, możliwości technologicznych, dostępności kompetencji, ale też strategii firmy, otoczenia prawnego czy kultury organizacji. W rezultacie znakomita większość przedsiębiorstw zarówno w Polsce, jak i w Europie korzysta ze środowisk hybrydowych, gdzie część procesów odbywa się w oparciu o infrastrukturę wewnętrzną, a część w chmurze. Jest to często podyktowane względami bezpieczeństwa – tłumaczy Ewa Zborowska, Research Director w IDC.

Jak zapewnić powodzenie projektu

O ile zalety wykorzystania chmury są powszechnie znane i zachęcają biznes do przeniesienia choćby części procesów do tego środowiska, o tyle sukces nie zawsze jest łatwy do osiągnięcia. Dlatego przed przystąpieniem do wdrożenia należy dobrze je przygotować, z uwzględnieniem wielu różnych aspektów. W badaniu „IDC EMEA, Multicloud Survey 2020” przedsiębiorstwa wskazały następujące powody niepowodzeń wdrożeń w chmurze publicznej:

  • problemy z bezpieczeństwem – 31 proc.
  • problemy z wydajnością – 24 proc.
  • problemy z zaufaniem – 23 proc.
  • luka w umiejętnościach – 23 proc.
  • trudności z zachowaniem suwerenności danych – 21 proc.

Pomimo tych wyzwań, według innego raportu „IDC Worldwide Artificial Intelligence Spending Guide 2020”, platformy AI w chmurze publicznej stanowiły 36,7 proc. całkowitych wydatków na platformy AI w Europie w 2019 r. Według prognoz IDC, udział ten będzie systematycznie rósł w najbliższym czasie i już w 2021 roku platformy AI w chmurze powinny stanowić ponad połowę wszystkich wdrożeń. Z kolei za pięć lat chmura będzie dominującym modelem korzystania z platform AI, po który będzie sięgać siedem na 10 organizacji w Europie.

Raport IDC „Sztuczna inteligencja i chmura. Jak połączenie zaawansowanej analityki z chmurą wspiera firmy przyszłości?” można pobrać ze strony: https://www.sas.com/gms/redirect.jsp?detail=GMS201437_279665

Zakupy na cenzurowanym

Połowa Polaków poważne zakupy odkłada na później, a elektronikę i ubrania kupuje głównie w internecie – wynika z najnowszego badania firmy Deloitte

Opracowanie: Wojciech Gryciuk

W październiku ubiegłego roku utrzymywała się zauważalna w poprzednich miesiącach tendencja do pogarszania się nastrojów wśród polskich konsumentów – wynika z najnowszej edycji raportu „Global State of the Consumer Tracker” opracowanego przez firmę doradczą Deloitte. Na skutek rozwijającej się czwartej fali pandemii już tylko nieznacznie więcej niż jedna trzecia ankietowanych deklaruje, że nie obawia się latać samolotem, a niewiele mniej wyraża zaniepokojenie stanem domowych finansów. Spadł też odsetek zainteresowanych w nadchodzącym półroczu kupnem samochodu, a spośród tych, którzy się na to zdecydują, aż o 8 p.p. mniej chce nabyć pojazd fabrycznie nowy.

Dwudziesta czwarta fala badania wyraźnie pokazała, że utrzymuje się trend spadkowy w zakresie poczucia bezpieczeństwa deklarowanego przez ankietowanych. Najbardziej zmieniły się wskazania dotyczące osobistego robienia zakupów w sklepach. Odsetek mówiących, że w takich okolicznościach nie odczuwają strachu zmalał o 6 p.p., z 62 proc. do 56 proc. W porównaniu z ankietą przeprowadzoną przez Deloitte tuż przed wakacjami spadek wyniósł w sumie aż 18 p.p.

Mniej osób czuje się też bezpiecznie w czasie lotu samolotem (36 proc.), w trakcie wydarzeń masowych, takich jak koncerty, imprezy sportowe, seanse kinowe czy spektakle teatralne (48 proc.), gdy badani korzystają z usług indywidualnych oferowanych przez salony kosmetyczne i fryzjerskie, a także lekarzy czy dentystów (57 proc.) oraz podczas wizyt w restauracjach (59 proc.). We wszystkich tych przypadkach spadki wyniosły po 3 p.p.

W najmniejszym stopniu zmieniło się nastawienie do kwestii powrotu do biur. Nie obawia się tego 55 proc. badanych, co oznacza spadek tylko o 1 p.p. Z drugiej strony, minimalnie częściej deklarują oni jednak, że ze względu na COVID-19 posyłanie dzieci do szkoły nie jest bezpieczne w ich miejscu zamieszkania – 29 proc.

Rezygnacja z podróży służbowych

Więcej obaw dotyczących podróżowania samolotami wpływa także na perspektywy wyjazdów służbowych. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ankietowani częściej deklarują, że jest to mało prawdopodobne – wzrost o 3 p.p., do 38 proc. Przeciwnego zdania jest 54 proc. pytanych i w tym przypadku zanotowano spadek o 2 p.p.

Deklarowane powody podejmowania podróży służbowej uległy tylko nieznacznym zmianom. Najczęściej jest to konieczność bezpośredniego spotkania z klientem (23 proc.), nieco rzadziej udziału w konferencji (18 proc.) czy nawiązywania relacji z partnerami (15 proc.).

Ciekawie wygląda też spojrzenie na powody rezygnacji z wyjazdów w sprawach zawodowych. Wyraźnie częściej niż miesiąc temu badani mówią, że ich organizacje w ogóle zrezygnowały z takiej aktywności (23 proc., o 6 p.p. więcej). Pytani rzadziej czują się też bezpiecznie podczas delegacji – wzrost odsetka o 2 p.p., do 14 proc. Duża zmiana zaszła też wśród odpowiedzi wskazujących na zastąpienie podróżowania wykorzystaniem rozwiązań technologicznych – tak mówi 19 proc. ankietowanych, podczas gdy miesiąc temu jedna czwarta.

Większe zakupy muszą poczekać

Ogólne poczucie niepewności znajduje odzwierciedlenie w deklarowanym przez ankietowanych nastawieniu do kwestii finansowych. Już 22 proc. twierdzi, że ponosi co miesiąc wydatki większe niż dochody osiągane przez ich gospodarstwa domowe. Październik to kolejny miesiąc wzrostu tego wskaźnika. Jednocześnie podniósł się odsetek odpowiedzi dotyczących niepokoju o stan posiadanych oszczędności – nie martwi to 59 proc. Polaków, podczas gdy miesiąc temu tak twierdziło 62 proc.

43 proc. uważa, że może mieć problem z regulowaniem bieżących zobowiązań finansowych, a prawie połowa (49 proc.) deklaruje, że odkłada na później większe zakupy, które w normalnych warunkach nie byłyby problemem. Ta kwestia nie jest powodem do zmartwień dla 30 proc. badanych. O 4 p.p., do 40 proc., zmalał odsetek ankietowanych, którzy optymistycznie patrzą w przyszłość i zakładają, że ich sytuacja finansowa poprawi się w nadchodzących trzech miesiącach.

W obszarze finansowym najpowszechniejszym powodem do zmartwień pozostają jednak rosnące ceny najczęściej kupowanych produktów – tak twierdzi 84 proc. pytanych w październiku, co oznacza wzrost o 3 p.p. w porównaniu z miesiącem wcześniejszym. Nie przejmuje się tym zagadnieniem zaledwie 8 proc. Polaków.

Kup w internecie, odbierz w sklepie

Ponowny wzrost poczucia zagrożenia wizytami w sklepach stacjonarnych przekłada się na nastawienie do zakupów w formule online. W większości kategorii produktów rośnie odsetek deklarujących, że zakupy robią tylko przez internet. W przypadku elektroniki tak mówi 13 proc. badanych, a ubrania i obuwie wyłącznie online kupuje już niemal co dziesiąty badany (9 proc.). Z drugiej strony, tylko w tradycyjnej formie Polacy najczęściej kupują produkty spożywcze (70 proc.), leki (61 proc.) i domowe artykuły pierwszej potrzeby (53 proc.).

Podejścia click and collect w ogóle nie uznaje 23 proc. konsumentów, pozostali mówią, że zdarza im się to czasami (36 proc.), sporadycznie (27 proc.) lub często (11 proc.). Wyłącznie z takiej formuły robienia zakupów, gdy tylko to jest możliwe, korzysta 3 proc. badanych.

Motoryzacyjne spowolnienie

Poczucie niepewności wśród konsumentów przekłada się też na nastawienie np. do sposobu przemieszczania się i planowanie inwestycji w tym obszarze. Odsetek zainteresowanych w nadchodzących 6 miesiącach kupnem samochodu spadł do 19 proc. Co więcej, jeśli nawet konsumenci mają takie plany, 42 proc. chce nabyć pojazd fabrycznie nowy, co oznacza spadek aż o 8 p.p. względem badania wrześniowego. Jedna trzecia bierze pod uwagę auto używane, ale prawie nowe, z gwarancją – wzrost wskazań o 9 p.p.

Badanie Deloitte pokazuje, że decydując się na zmianę samochodu, konsumenci najczęściej kierują się raczej subiektywnymi pobudkami. Prawie jedna trzecia (30 proc.) uważa po prostu, że jest już gotowa, aby jeździć innym autem, niemal co piąty (19 proc.) zmienia model na nowy, bardziej nowocześnie wyposażony, a 15 proc. wskazuje na zmianę swoich potrzeb transportowych. 13 proc. ankietowanych poszukuje bardziej oszczędnego auta, a 11 proc. uważa, że dalsze utrzymywanie dotychczasowego po prostu się nie opłaca. Co ciekawe, przesiadanie się na pojazd elektryczny z pobudek ekologicznych jest sprawą marginalną – jako powód zakupu wymienianą przez zaledwie 2 proc. pytanych.

Drugie życie zużytych baterii Audi

Audi i koncern energetyczny RWE wspólnie dokonują przełomu w rewolucji energetycznej. W Herdecke, niedaleko Dortmundu, RWE uruchomiło magazyn energii wykorzystujący zużyte akumulatory litowo-jonowe z samochodów elektrycznych Audi. Dzięki 60 systemom akumulatorów, nowy typ magazynu energii zlokalizowany na terenie elektrowni szczytowo-pompowej RWE nad jeziorem Hengstey, będzie w stanie tymczasowo zmagazynować około 4,5 megawatogodziny energii elektrycznej.

Dostarczone do projektu akumulatory pochodzą z wycofanych z eksploatacji pojazdów rozwojowych Audi e-tron. Po pierwszym okresie eksploatacji w samochodzie, mają one jeszcze pojemność resztkową wynoszącą ponad 80 procent. Dzięki temu nadają się idealnie do zastosowania w stacjonarnych systemach magazynowania energii. W zależności od sposobu użytkowania, akumulatory te mają jeszcze do dziesięciu lat żywotności. Ponadto są one znacznie tańsze niż nowe ogniwa. I o to właśnie chodzi w ich „drugim życiu”: emisja dwutlenku węgla powstająca podczas produkcji baterii jest trwale rozłożona na dwa okresy życia produktu – jeden w samochodzie i jeden jako magazyn energii elektrycznej.

Oliver Hoffmann, członek zarządu AUDI AG ds. rozwoju technicznego mówi:

„Mobilność neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla to nadrzędny cel Audi. Ciężko pracujemy nad tym, by osiągnąć ten ambitny cel. Ważnym krokiem w tym kierunku jest nasz plan wprowadzenia na rynek ponad dwudziestu w pełni elektrycznych modeli do roku 2025. Nasze aspiracje wykraczają jednak daleko poza pojazd, stąd rozwój zrównoważonej mobilności wspieramy współpracą z partnerami z branży energetycznej. Partnerstwo z koncernem energetycznym RWE ma na celu zademonstrowanie możliwości, jakie istnieją w zakresie przyjaznego dla środowiska wykorzystania akumulatorów wysokiego napięcia drugiej generacji oraz ich inteligentnej integracji z siecią energetyczną. Ponadto już teraz myślimy o czasie, który nastąpi po utylizacji tychże akumulatorów i zwiększamy nasze wysiłki, by zapewnić ich efektywny recykling.”

RWE wybudowało już na terenie swojej elektrowni szczytowo-pompowej w Herdecke halę lekkiej konstrukcji o powierzchni 160 metrów kwadratowych dla 60 modułów bateryjnych, które ważą około 700 kilogramów. Montaż systemów bateryjnych w hali został zakończony w październiku. Poszczególne komponenty zostały uruchomione w listopadzie ubiegłego roku.

RWE planuje rozpocząć sprzedaż pojemności magazynowych swojego systemu akumulatorów drugiej generacji już w najbliższych miesiącach – początkowo w celu wsparcia sieci energetycznej w ramach utrzymania częstotliwości.

Roger Miesen, prezes zarządu RWE Generation SE dodaje:

„Wydajne magazyny zbudowane z ogniw akumulatorowych odgrywają zasadniczą rolę
w rewolucji energetycznej. Elastyczne techniki magazynowania są potrzebne, by zrekompensować krótkoterminowe wahania w dostawach energii odnawialnej i ustabilizować sieć. Akumulatory idealnie nadają się do tego celu. Wspólnie z Audi testujemy w Herdecke, jak wycofane z eksploatacji, połączone ze sobą akumulatory wysokiego napięcia z samochodów elektrycznych zachowują się jako stacjonarne urządzenia magazynujące energię. Wykorzystanie tego rodzaju magazynów stanowi trwałą alternatywę dla nowych akumulatorów. Doświadczenie zdobyte w tym projekcie pomoże nam określić zastosowania, w których możemy najbardziej ekonomicznie eksploatować takie systemy akumulatorowe.”

Wyniki badań przeprowadzonych w referencyjnym obiekcie w Herdecke pomogą RWE
w przyszłości budować i eksploatować większe obiekty magazynowe oparte na bateriach pozyskiwanych z samochodów elektrycznych. Obiekty te wykorzystują innowacyjną technologię, w której dwa moduły są połączone szeregowo, co zwiększa napięcie robocze i obniża koszty.

Crossovery Nissana dobrze trzymają wartość

Crossovery marki Nissan: Qashqai oraz Juke są jednymi z najlepiej utrzymujących wartość w swojej klasie – tak wynika z ostatniej prognozy Info-Ekspert, firmy zajmującej się m.in. profesjonalnym prognozowaniem wartości rezydualnej pojazdów. Szacowana wartość odsprzedaży po upływie 3 lat w przypadku samochodów Nissana znacząco przewyższa średnią w obu segmentach rynku.*

Przykładowo, najpopularniejsza wersja Nissana Qashqai czyli N-Connecta z silnikiem o mocy 140 KM oraz manualną skrzynią biegów, po upływie 36 miesięcy i rocznym przebiegu na poziomie 15 tys. km zachowa 67,2% swojej początkowej wartości. Średnia wartość rezydualna dla wszystkich wersji tego modelu jest wyższa o ponad 8,5 pp. od niektórych konkurencyjnych pojazdów i o blisko 3,5 pp. wyższa od średniej dla segmentu kompaktowych crossoverów.

Qashqai w wersji N-Connecta jest najchętniej wybieraną przez klientów odmianą tego modelu. Charakteryzuje się bogatym wyposażeniem, w którego skład wchodzi m.in. system kamer 360 stopni z funkcją wykrywania ruchomych obiektów czy elektrycznie regulowany fotel kierowcy, a także atrakcyjnym wyglądem zewnętrznym, który podkreślają 18-calowe felgi ze stopów metali lekkich i opcjonalne, dwukolorowe nadwozie. Nowy Nissan Qashqai kontynuuje 14-letnią historię sukcesów rynkowych, zapoczątkowaną przez modele poprzednich generacji, zwiększając jednocześnie standardy jakości i poziom bezpieczeństwa, czego dowodem jest uzyskanie maksymalnej noty 5 gwiazdek według najnowszego protokołu Euro NCAP.

Z kolei wartość rezydualna modelu Juke w wersji Acenta z dwusprzęgłową przekładnią automatyczną, również przy założeniu przebiegu 15 tys. km rocznie przez okres 3 lat, kształtuje się na poziomie 65,5%. Jest to bardzo dobry wynik na tle konkurencji, od której Juke może być średnio wart więcej nawet o blisko 5,5 pp.

Nissan Juke w odmianie Acenta dostępny jest w cenie już od 86 230 zł brutto. Samochód w tej wersji oferuje zarówno dynamiczną stylistykę, uwydatnioną przez 17-calowe felgi Sakura, jak i wiele nowoczesnych technologii, takich jak obsługa Apple CarPlay i Android Auto czy kamera cofania. Ponadto, tak jak w przypadku większego Nissana Qashqai, również i Juke posiada pakiet innowacyjnych systemów bezpieczeństwa, w których skład wchodzą m.in. system kontroli ruchów nadwozia czy system wspomagający ruszanie pod górę.

„Wysoka wartość rezydualna crossoverów Nissana to uznanie dla jakości naszych samochodów. Cieszymy się, że pozytywne opinie klientów zostały potwierdzone przez profesjonalną, niezależną firmę, jaką jest Info-Ekspert. Zarówno Qashqai, jak i Juke to modele o mocno ugruntowanej renomie w swoim segmencie. Pozostając w sprzedaży nieprzerwanie od kilkunastu lat, nasze crossovery wciąż przyciągają do salonów nowych klientów i zdobywają wiele prestiżowych wyróżnień. Są świetnie wyposażone i zapewniają wysoki poziom bezpieczeństwa, o czym świadczą m.in. wyniki testów zderzeniowych Euro NCAP. Jak potwierdza prognoza Info-Ekspert, zakup Nissana to również bardzo dobra decyzja pod względem ekonomicznym. Mamy nadzieję, że nasi klienci, kiedy nadejdzie czas zmiany samochodu, ponownie wybiorą jeden z modeli Nissana, które – w porównaniu z licznymi konkurentami – tak dobrze utrzymują wartość rynkową” – mówi Łukasz Michalski, szef sprzedaży w Nissan Sales CEE.

„Nieustannie rosnąca popularność crossoverów oraz SUV’ów sprawia, że uterenowione modele są poszukiwane na rynku wtórnym i charakteryzują się wysokimi wartościami odsprzedaży. Do atutów Nissana możemy zaliczyć opinię o bezawaryjności japońskich modeli, nowoczesne i oszczędne jednostki napędowe oraz bogate wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Dodatkowo, konkurencyjne ceny zakupu, zrównoważona polityka rabatowa i relatywnie niskie koszty eksploatacji sprawiają, że Qashqai i Juke cieszą się dużym zainteresowaniem wśród klientów i charakteryzują się jednymi z najwyższych wartości rezydualnych w swoich segmentach” – komentuje Dariusz Wołoszka, kierownik działu wartości rezydualnych Info-Ekspert.

* dane z prognozy INFO-EKSPERT z dnia 22.12.2021 r.

Marzenie z plakatu

Modelu 911 nie trzeba nikomu przedstawiać. Auto od swojej premiery w 1963 roku niezmiennie zachwyca i hipnotyzuje fanów motoryzacji i odwraca głowy przechodniów w każdym wieku. Obecna generacja oznaczona symbolem 992 jest już trzynastą z kolei i znów przewyższa swojego poprzednika pod każdym względem. Wśród wielu opcji widnieje jednak jedna, która szczególnie działa na moje zmysły. Jest nią Targa, czyli coupe ze zdejmowaną górną częścią dachu. Mój samochód z plakatu.

tekst: Michał Garbaczuk

Nie będę ukrywać, że ten model wwiercił się w moje serce tak głęboko, że zostanie ze mną do końca życia. 911 Targa jest czymś więcej, niż Porsche. Targa jest stylem życia, uosobieniem wolności, klasy i stylu. Nie wiem, czy chodzi o to, że jako dzieciak zasypiałem patrząc na czarne 911 SC, czy może to ten pałąk usztywniający karoserię… Jest w nim jakaś magia, a ja zawsze ślinić się będę na jego widok. Gdy zadzwonił telefon, że mam przyjechać po najnowsze 992 Targa 4S, mało nie upuściłem telefonu.

Nowoczesny, a jednak klasyczny

Samochód, który dostałem do testu skonfigurowany został dość odważnie. Lakier nadwozia w kolorze Aventurine Green Metallic zestawiony został z czarnym dachem i truflowym (jest taki kolor) wnętrzem. Na szczęście opony założone zostały na moje ulubione obecnie 5-ramienne felgi Carrera Exclusive Design (20 cali z przodu i 21 cali z tyłu), przypominające nieco klasyczne „Fuchs-y”. Dopełnieniem całości był naturalnie „pałąk przeciw kapotażowy”, który obecnie jest ozdobą, ale w kolorze drapanego aluminium prezentuje się epicko! W serii 992 ciekawie rozwiązano rozkładanie dachu. To istny spektakl, w którym tylna część wraz z szybą wędrują do tyłu, by zrobić przestrzeń dla części górnej i następnie wraca na swoje miejsce.

O wnętrzu nie będę się rozpisywać, bo znacie je doskonale. Jest uszyte na miarę, ale choć trudno nazwać je salonką, nie czuje się ciasnoty. Wszystko jest pod ręką, a wyposażenie kompletne. Na tylnych siedziskach zmieszczą się nawet dwie niewysokie osoby, ale ze względu na pionowe oparcia i nisko opadającą szybę, wygodnie będzie im tylko na krótkich dystansach.

Wstęp do zabawy

Model Carrera 4S zajmuje miejsce dokładnie po środku gamy modelowej serii 992. 6-cylindrowy silnik, tradycyjnie dla coupe z Zuffenhausen ma przeciwsobny układ cylindrów, zwany potocznie „Boxerem”. Jednostka o pojemności 3 litrów generuje moc 450 KM i moment obrotowy 530 Nm dostępny w zakresie 2300 – 5000 obr./min. Auto z opcjonalnym pakietem Sport Chrono przyspiesza do 100 km/h w 3,6 sekundy! Napęd przenoszony jest na wszystkie koła za pośrednictwem majstersztyku technologii – 8-biegowej, dwusprzęgłowej skrzyni biegów PDK.

To, jak „Dziewięćset jedenastka” startuje z miejsca, porównać z nabieraniem prędkości przez prom kosmiczny wchodzący na orbitę Ziemi. Szczególnie spektakularny jest sprint z wykorzystaniem „Launch Control”. Procedura startu nie jest skomplikowana, ale powinni używać jej tylko odpowiedzialni kierowcy. Ustawiacie tryb jazdy na „Sport +”, lewą nogą wciskacie pedał hamulca do oporu, a prawą pedał przyspieszenia. Gdy na ekranie przed kierownicą pojawi się komunikat, puszczacie hamulec, a elektronika zrobi resztę i zostaniecie katapultowani w nadprzestrzeń. W tym miejscu przekażę wam ważną poradę konsumencką: Przed startem oprzyjcie głowy na zagłówkach, bo po kilku takich próbach będziecie musieli odwiedzić kręgarza.

Jak gra komputerowa na żywo

Sportowiec ze Stuttgartu najlepiej czuje się na autostradzie, gdzie jako jeden z niewielu dostępnych na rynku samochodów ma paszport do zajmowania lewego pasa, ale jeszcze lepiej radzi sobie na torze wyścigowym. I to jest w Porsche 911 wyjątkowe. Spójrzcie bowiem na konstrukcję niemieckiego coupe. Lekki, niczym nie obciążony przód i ciężki tył, który powinien na każdym zakręcie wyprzedzać kierowcę, który z pełnymi portkami modliłby się o jeszcze jedną szansę. Tymczasem 911 Carrera 4S jedzie jak przyklejone i ani w głowie mu zerwanie przyczepności. Wydaje się wam, że dacie radę wyprowadzić go z równowagi? Jeśli włączona jest kontrola trakcji, jazda przypomina granie w jedną z popularnych gier na konsole i to w opcji „Beginner”. Kręcicie kierownicą, wciskacie gaz do oporu i jesteście mistrzami. Trochę inaczej ma się sprawa, jeśli przestawicie się w tryb „Sport +”. Kontrola trakcji pozwala na dużo więcej, ale wciąż kontroluje sytuację i gotowa jest wkroczyć do akcji w ułamku sekundy. Nawet, jeśli przyjdzie wam ochota nieco przeszlifować opony, czuć będziecie pełną kontrolę nad autem.

Zachowanie zdrowego rozsądku jest w tym samochodzie bardzo trudne, bo natychmiastowa reakcja na gaz i dźwięk silnika, który wraz ze wzrostem obrotów z ryku przechodzi w skowyt cały czas prowokują, by choć trochę przycisnąć. Wydaje się, że jedynie kierowca wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej mógłby oprzeć się czarowi niemieckiej rakiety. I przypominam, że 911 Targa 4S jest dopiero w środku stawki modelowej!

Na szczęście zawsze można zatrzymać się na chwilę, zdjąć dach i na pełnym luzie toczyć się po mieście. Przyznam się, że nie do końca wiem, jak im się to udało, że samochód, który jest w stanie pojechać 304 km/h, potrafi także sunąć z prędkością 50 km/h na szóstym biegu, nie dławiąc się przy tym. Istne czary mary…

Moja gwiazda

Już seria 991 wydawała się być samochodem idealnym. Wyprodukowana z najlepszych materiałów, przy zastosowaniu najbardziej wyrafinowanej technologii nie miała sobie równych i to w wielu kategoriach. Była jak superprodukcja zgarniająca Oscary w kategoriach: Najlepsi aktor i aktorka pierwszoplanowi, najlepsze role drugoplanowe, najlepszy film, najlepszy reżyser, najlepsza muzyka. Choć Porsche 911 Targa 4S jest samochodem dla gentlemana, to łacina jest tu na porządku dziennym. I gdy nam wydawało się, że konstruktorzy osiągnęli szczyt, oni wypuścili kolejną superprodukcję – serię 992, która znów rozbiła bank.

zdjęcia: mat. prasowe Porsche

Elektryczna transformacja w Skoda KROTOSKI

Łukasz Bednarek, kierownik działu handlowego Skoda Krotoski.

Skoda Enyaq iV stała się tegoroczną gorącą nowością producenta z Mlada Boleslav. Jest drugim po modelu CITIGOe iV modelem elektrycznym w gamie i pierwszym kierowanym także do rodzin. O rynku samochodów elektrycznych, infrastrukturze ładowania i kryzysie w branży półprzewodników rozmawiamy z Łukaszem Bednarkiem, kierownikiem działu handlowego Skoda Krotoski.

– Jak wygląda rynek samochodów elektrycznych w Polsce?

Lata 2020 i 2021 to istny wysyp elektrycznych i zelektryfikowanych modeli samochodów na polskim rynku. Ten rynek rozwija się niezwykle szybko i pomogą to zobrazować liczby. W marcu 2019 roku mieliśmy zarejestrowanych w Polsce 4987 samochodów elektrycznych (BEV) i hybryd Plug-in (PHEV) ogółem, z czego samochody elektryczne to 3163 egzemplarze. Dane z listopada 2021 mówią o 35 222 samochodach elektrycznych i hybrydach Plug-in, w tym aż 17 145 to samochody elektryczne. Słowo „aż” jest tu jak najbardziej na miejscu, ponieważ ostatnie dwa lata w związku z pandemią i kryzys na rynku półprzewodników musimy traktować jako czynniki hamujące rynek sprzedaży samochodów.

Jak Polacy podchodzą do tematu elektromobilności?

Okazuje się, że jako naród podchodzimy do elektromobilności bardzo optymistycznie i badania wykazują, że już co piąty Polak miał styczność z samochodem elektrycznym, a coraz więcej rodaków uważa, że elektromobilność ma pozytywny wpływ na klimat i środowisko. Podczas, gdy jeszcze w 2017 roku osób pozytywnie nastawionych do napędów elektrycznych było tylko 8 %, dziś o słuszności transformacji przekonanych jest już 38,7 % badanych. Stopniowe zacieranie się różnic pomiędzy odpowiednikami elektrycznymi i spalinowymi w kwestii finansowej może być kolejnym impulsem przybliżającym klientów do zakupu modelu bezemisyjnego.

Jak ogłoszony przez rząd program „Mój elektryk” wpłynie na decyzje zakupowe klientów?

Liczymy, że ten program także przyczyni się do wzrostu popularności samochodów elektrycznych. Już w tej chwili obserwujemy duże zainteresowanie klientów, a nasi doradcy zostali przeszkoleni w zakresie pomocy przy wypełnieniu wniosku o dopłatę. W pierwszym okresie dopłata do 27 000 zł przysługiwać będzie klientom indywidualnym. Jednym z warunków otrzymania dopłaty w programie „Mój Elektryk” jest cena samochodu, która nie może przekroczyć 225 000 zł brutto. Skoda Enyaq iV doskonale wpisuje się w te warunki, ponieważ jej ceny zaczynają się od 184 400 zł.

– Czy infrastruktura ładowania jest gotowa na użytkowanie takiej ilości samochodów, jaka obecnie trafia na rynek?

Infrastruktura ładowania w Europie rozwija się niezwykle dynamicznie i już dziś możemy mówić o ponad 280 tysiącach dostępnych publicznie punktach ładowania w 27 krajach Unii Europejskiej. W Polsce także zaczynamy obserwować prawdziwy „boom” na elektromobilność, a operatorzy prześcigają się w informowaniu o kolejnych udostępnionych klientom punktach ładowania. Ważne w tym wszystkim jest to, iż większość stacji szybkiego ładowania o dużej mocy powstaje wzdłuż najważniejszych polskich szlaków drogowych. Patrząc realnie, dziś nie ma już żadnego problemu z podróżą pomiędzy większymi miastami. Przykładowo wybierając się z Warszawy do Trójmiasta, w przebiegu trasy S7 znajduje się 5 stacji szybkiego ładowania, z czego jedna o mocy 90 kW, a przy autostradach A2 i A1 do dyspozycji kierowców oddano już kilkanaście stacji ładowania.

– Stacje szybkiego ładowania to nie jedyna opcja dla kierowców aut elektrycznych.

Szybkie ładowarki to oczywiste udogodnienie dla kierowców chcących przemieszczać się na dużych odległościach, jednak zdajemy sobie sprawę, że w dalszym ciągu najlepszą opcją dla takich podróży jest hybryda Plug-in, taka jak Skoda Superb iV, która pozwala sprawnie pokonać trasę pomiędzy miastami, a następnie bezemisyjnie poruszać się po mieście. To bardzo rozsądne rozwiązanie w kontekście punktowej redukcji emisji CO2 i NOx.

Wracając jednak do samochodów elektrycznych, to badania dowodzą, że statystyczny kierowca pokonuje dziennie maksymalnie 60 km, a co za tym idzie porusza się na niewielkich dystansach. Dla takiego scenariusza proponujemy dwa rozwiązania. Pierwszym jest Wallbox, czyli ładowarka o mocy 7,5 kW, 11 kW lub nawet 22 kW (w zależności od możliwości przyłącza), którą klient będzie miał zainstalowaną w garażu lub przy miejscu postojowym, również w pracy. Takie rozwiązanie zapewni stosunkowo szybkie ładowanie akumulatorów, przy niskich opłatach za prąd, wykorzystując na przykład taryfę nocną.

Trzecią opcją ładowania akumulatorów w Skodzie Enyaq jest pokładowa ładowarka, dzięki której podłączyć się można do zwykłego gniazdka 230 V i uzupełniać prąd w dowolnym miejscu. Przez noc da się w ten sposób uzupełnić 24 kWh, co przełoży się na około 100 km zasięgu.

– Jak Skoda Enyaq pozycjonuje się wśród innych modeli elektrycznych?

Skoda Enyaq należy do grupy nowoczesnych SUV-ów opartych o zupełnie nową płytę podłogową MEB, wykorzystywaną w Grupie Volkswagen do produkcji elektrycznych i zelektryfikowanych modeli. Model z długością nadwozia 4649 mm plasuje się pomiędzy modelami Karoq i Kodiaq, ale to, co go wyróżnia spośród wszystkich modeli marki Skoda to wyjątkowo obszerne wnętrze, którego wielkość jest porównywalna nawet z największym SUV-em koncernu Volkswagen. Tajemnicą przestronności Skody Enyaq jest naturalnie, wspomniana już płyta podłogowa MEB, w której płasko zabudowane akumulatory trakcyjne pozwoliły na pełną inwencję twórczą projektantów.

W samochodzie elektrycznym nie ma wielu ruchomych części, takich jak wał napędowy, skrzynia biegów, czy mechanizmy różnicowe, zabierające sporą część przestrzeni na nogi pasażerów. W Skodzie Enyaq podłoga jest idealnie płaska, a elektryczny silnik umieszczony został na tylnej osi i napędza tylne koła. Dodatkowo niewielkich rozmiarów silnik nie wpłynął na wielkość bagażnika, którego pojemność to aż 585 litrów. Najmocniejsza odmiana Skody Enyaq 80X o mocy aż 265 KM wykorzystuje dwa silniki elektryczne, po jednym na każdej osi.

– Jak wygląda sprzedaż Skody Enyaq iV?

Skoda Enyaq iV to przełomowy model dla czeskiego producenta. Do tej pory w swojej ofercie miał bardzo popularny samochód elektryczny CITIGOe iV, który pozwalał klientom wejść w świat elektromobilności, jednak był to samochód miejski i trudno było go nazwać samochodem rodzinnym. Pojawienie się większego modelu, który dodatkowo jest SUV-em, spowodowało większe zainteresowanie jazdą bezemisyjną. Przy ogólnej światowej sprzedaży Skody na poziomie nieco ponad 700 tysięcy egzemplarzy wszystkich modeli, Enyaq iV trafił do 28 200 klientów, a dosłownie kilka dni temu świętowaliśmy opuszczenie taśmy produkcyjnej przez 100-tysięczny egzemplarz Skody z emblematem „iV”.

Mogę także zdradzić, że Skoda Enyaq iV dostała się do finałowej siódemki modeli nominowanych do prestiżowego tytułu Car Of The Year. Wyniki zostaną ogłoszone pod koniec lutego 2022 podczas Gali na targach motoryzacyjnych w Genewie.

– Pojawia się wiele informacji na temat planowanego wzrostu cen nowych samochodów w przyszłym roku. Czy te obawy dotyczą również samochodów elektrycznych?

Na tym etapie nie jesteśmy w stanie otwarcie powiedzieć, czy ceny wzrosną i o ile. Jeśli chodzi o modele elektryczne, tu obawy są zdecydowanie mniejsze, choćby ze względu na różnice wynikające z konstrukcji samochodów spalinowych i elektrycznych. Model Enyaq iV, choć bardzo zaawansowany technicznie i wyposażony w szereg asystentów z zakresu bezpieczeństwa i komfortu, to pozbawiony jest wielu elementów, które występują w samochodach z napędem konwencjonalnym.

– Na co warto zwrócić uwagę przy wyborze auta elektrycznego?

Samochody elektryczne wciąż są nowością dla wielu polskich kierowców. Nie należy się ich bać, bo jak mówiłem wcześniej, już dziś poruszanie się po mieście nie stanowi żadnego problemu. Dodatkowo samochody elektryczne zyskały przywileje, takie jak bezpłatne parkowanie w miejskich strefach oraz możliwość jazdy Buspasem.

Klienci pytają również o zasięg samochodu elektrycznego, który w przypadku Skody Enyaq iV wynosi nawet 536 km (dane dla wersji z silnikiem o mocy 204 KM i akumulatorem 82 kWh). Ważne jest także bezpieczeństwo – samochody elektryczne są cięższe od swoich odpowiedników z napędem konwencjonalnym. Skoda Enyaq iV może się pochwalić kompletem 5 gwiazdek w testach NCAP, a na pokładzie znajduje się komplet systemów bezpieczeństwa i asystentów jazdy.

Ważna jest także szeroko rozumiana przyjemność z jazdy. Wiele samochodów elektrycznych oddaje swoją moc w sposób „zero-jedynkowy”, co po okresie pierwszej euforii spowodowanej osiągami staje się męczące. Program jaki został opracowany dla Skody Enyaq iV pozwala uwalniać moc bardzo płynnie i w sposób delikatny. Wpływa to na odczucia klientów, którzy cenią sobie jakość i komfort prowadzenia. Nie oznacza to wcale, że nasz elektryk nie jest szybki. Nawet najsłabsze wersje osiągają 100 km/h w 8,7 sekundy, a najmocniejszej z napędem 4×4 zajmuje to 6,9 sekundy. Biorąc pod uwagę własności jezdne Enyaqa iV i jego walory użytkowe, jesteśmy optymistami w kwestii popularności tego modelu na polskim rynku.

więcej o elektrycznej Skodzie Enyaq iV na www.krotoski.com

 

 

 

 

Mobilny stacjonarny telefon?

Niemiecka firma nowych technologii NFON udowodniła, że nie warto wyrzucać na śmietnik stacjonarnych telefonów. Stworzyła system telefonii w chmurze.

Pomysł jest pozornie prosty: zadania centrali przejmuje oprogramowanie w centrum danych. Co to oznacza dla klienta? Połączenia są nawiązywane przez internet, a numeru stacjonarnego można używać w dowolnym miejscu, choćby na końcu świata. Ma to znaczenie prestiżowe i uwiarygadnia firmę, ponieważ ciągle jeszcze wiele osób uważa, że brak stacjonarnego numeru obniża wiarygodność.

Sposób działania systemu w bardzo przekonujący sposób zaprezentował nam podczas niedawnej wiedeńskiej konferencji NFON jeden z managerów – Alexander Fuss. Przypomniał, że system pozwala na integrację z Microsoft Teams, a wkrótce programiści NFON dodadzą możliwość połączeń wideo. Co więcej, oprogramowanie aktywnie poszukuje nowych partnerów biznesowych. Firma powstała przed 13 laty Niemczech. Główny jej produkt, czyli Cloudya, służy do komunikacji głosowej. Korzystają z niego firmy różnej wielkości, od gigantów po MŚP. Nazwa Cloudya wprost kojarzy się z cloud, czyli z chmurą. Najlepszą rekomendację NFON stanowi 40 tys. klientów w całej Europie.

Rozwiązanie NFON świetnie sprawdziło się w czasie pandemii. Pracownicy, którzy nie wychodzili z domów i łączyli się z biurami przez internet, mogli korzystać ze stacjonarnego numeru. Właśnie z tych powodów Cloudya doskonale sprawdza się w branży call center, która korzysta z wersji oprogramowania rozszerzonej Ncontactcenter, pozwalającej na wielokanałową komunikację za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Co ważne, rozwiązanie daje maksymalną elastyczność i zaawansowane funkcje bez konieczności instalacji sprzętu i można je zintegrować z istniejącymi systemami, jak np. WhatsApp, klasyczny czat, jak też poczta e-mail i SMS-y. Pozwala to zatrudniać w call center osoby mające problemy z poruszaniem się, a tym samym wspomaga aktywizację zawodową niepełnosprawnych.

Warto dodać, że interfejs Cloudya pozwala wykonywać połączenia telefoniczne bezpośrednio z komputera lub laptopa. Mając stacjonarny numer nie trzeba korzystać ze starego typu telefonu. Można samodzielnie decydować, czy chce się odebrać połączenie, przekierować je na pocztę głosową, czy przekazać na telefon komórkowy. Ustawienia można zmienić zależnie od potrzeb.

Według szacunków NFON, w polskich małych i średnich przedsiębiorstwach zatrudnionych jest ok. 11 milionów osób, które korzystają z 9 milionów numerów telefonicznych. W Europie takich telefonów jest ok. 135 milionów. Firmy coraz częściej decydują się na przeniesienie swojej infrastruktury do chmury, co w 2020 r. przełożyło się na 22 miliony połączeń telefonicznych w takiej formie. W 2017 r. zarejestrowanych w chmurze numerów telefonicznych było ok. 13 milionów, a w 2022 r. będzie ich ponad 40 milionów. Pokazuje to doskonale, że zapotrzebowanie na usługi głosowe w chmurze jest duże i z pewnością nie będzie maleć. To wielka szansa na dalszy rozwój biznesu NFON.

Kredyt hipoteczny a inflacja

Zgodnie z przewidywaniami, Rada Polityki Pieniężnej NBP podjęła decyzje o kolejnym podniesieniu stóp procentowych. Z pewnością to nie koniec podwyżek. Jakich zmian mogą spodziewać się osoby planujące zakup mieszkania?

Inflacja na świecie

Przewidując poziom inflacji, warto przyjrzeć się tzw. inflacji bazowej. Jest to parametr, który, pisząc w pewnym uproszczeniu, pomija elementy będące poza kontrolą banku centralnego. Osoby odpowiedzialne za politykę monetarną uważnie monitorują jego wskazania. Często jest to bowiem lepszy wyznacznik skuteczności ich działań niż podawana przez media inflacja konsumencka. Niektóre banki idą o krok dalej. Na przykład, Narodowy Bank Czech przy realizacji celu inflacyjnego posługuje się nie inflacją CPI, a właśnie inflacją bazową.

W Polsce aktualna wartość tego wskaźnika, choć wysoka (obecnie ponad 4 proc.), jest znacznie niższa niż poziom inflacji konsumenckiej. Co więcej, parametr ten od dłuższego czasu utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie. To z kolei pozwala zakładać, że NBP nie będzie zbyt radykalnie podnosił poziomu stóp, gdyż na daną chwilę nie widzi takiej potrzeby.

Inflacja CPI a inflacja bazowa

Wróćmy jednak do znacznie popularniejszej inflacji konsumenckiej. Jednym z istotnych powodów jej wysokich wskazań jest wzrost kosztów transportu, automatycznie podnoszący ceny wielu usług i produktów. Ten wzrost był w ostatnim czasie potężny. Ropa naftowa od początku 2020 roku podrożała o ponad 60 dolarów za baryłkę, co, według moich szacunków, przyczyniło się do wzrostu ogólnego wskaźnika cen o blisko 2 proc.

Drogie nośniki energii to problem, z którym mierzy się dzisiaj cały świat i pośredni efekt pandemii koronawirusa. Zerwane łańcuchy dostaw, problemy z produkcją, uwolniony popyt
i masowy dodruk pieniądza wywołały drożyznę, ale według mnie jest to zjawisko przejściowe. Światowe gospodarki nauczyły się już żyć z pandemią, a globalne braki w podaży wkrótce zostaną zaspokojone. Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłym roku wygórowane ceny ropy i gazu ziemnego spadną lub przynajmniej pozostaną na tym samym poziomie. A to spowoduje znaczne zmniejszenie inflacji, a może nawet wywołać tzw. techniczną deflację.

Raty kredytów

Kolejna podwyżka stóp procentowych w Polsce wpisała się w przewidywania ekonomistów. Zmiana ogłoszona przez NBP przełożyła się na wyższe raty kredytowe, ale zdecydowanie nie są to zmiany drastyczne, które zachwieją rynkiem. Miesięczna spłata modelowego kredytu hipotecznego (300 tys. zł na 25 lat, przy marży banku 2 proc.) wzrośnie o ok. 100 zł względem października i o ok. 160 zł w porównaniu do poziomu sprzed podwyżek. Kredyty pozostaną więc tańsze w porównaniu do czasów sprzed wybuchu epidemii koronawirusa. Dzisiejszy poziom stóp procentowych – 1,25 proc. – jest wciąż niższy od wskaźnika z początku 2020 roku, czyli 1,5 proc. Możemy jednak spodziewać się dalszych podwyżek. Wskazują na to bieżące wyceny instrumentów pochodnych na stopę procentową. Obecnie rynek oczekuje, że w połowie 2022 roku stawka WIBOR 3M zbliży się do 2,5 proc. Raty sumarycznie wzrosną wtedy o 350 zł względem tych sprzed podwyżek i 150 zł w stosunku do kwot sprzed pandemii. To stosunkowo niedużo, biorąc pod uwagę rosnące wynagrodzenia. Oczywiście, obecna inflacja ma duży wpływ na realne płace, ale nie możemy zapomnieć o corocznym wzroście wartości zakupionej nieruchomości, która na wybranych rynkach przekracza nawet 10 proc.

Jak zmiany wpłyną na rynek nieruchomości?

Podwyżki stóp procentowych z dużym prawdopodobieństwem nie zachwieją rynkiem nieruchomości. Warto mieć świadomość, że przy kredytach rozłożonych na 25 czy 30 lat, tego typu fluktuacje są naturalne. Oczywiście, wyższy WIBOR to droższe kredyty, jak i niższa zdolność kredytowa osób, które planują pożyczyć pieniądze na zakup domu lub mieszkania. Ten negatywny czynnik powinien jednak zostać zamortyzowany przez wspomniany już wzrost wynagrodzeń, które – jak przewiduje NBP – będą w następnych latach rosnąć w tempie 8-9 proc. rocznie. Dodatkowo w najbliższym czasie znaczny wpływ na koniunkturę (zwłaszcza w segmencie budownictwa ekonomicznego) może mieć program gwarantowanych dofinansowań na kredyty hipoteczne. Szacuje się, że wygeneruje on dodatkowy popyt na pożyczki w kwocie ok. 1 mld zł miesięcznie, co z nawiązką zrekompensowałoby ewentualny negatywny wpływ podwyżek stóp procentowych.

Nie spodziewam się podniesienia stóp procentowych powyżej 2,5 proc. Zgodnie ze znaną ekonomistom hipotezą Fishera, ten poziom powinien wystarczyć, by osiągnąć cel inflacyjny NBP. Teraz wynosi on 2,5 proc., z dopuszczalnym jednopunktowym przedziałem wahań. Prognozy wskazują, że stopy procentowe osiągną wartość docelową najwcześniej pod koniec 2023 roku. Sugeruje to, że NBP dopuszcza wzrost cen jeszcze przez kilka kwartałów.

Zatrzymanie tempa inflacji w następnym roku prawdopodobnie spowolni wzrost cen nieruchomości. Nie oznacza to jednak, że mieszkania i domy będą tańsze. Wręcz przeciwnie, możemy spodziewać się dalszych podwyżek. Silna, ponad 90-procentowa korelacja cen nieruchomości i średnich wynagrodzeń wskazuje na podwyżki rzędu 8 proc. rocznie.

zdjęcie: Pixabay.com

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...