.
Strona główna Blog Strona 149

W magazynie – Trądzik pospolity to nie tylko przypadłość młodzieży

Trądzik pospolity jest jednym z najczęstszych schorzeń dermatologicznych. Objawy kliniczne: trądzik pospolity występuje najczęściej w wieku pokwitania jako tzw. trądzik młodzieńczy. Pierwsze zmiany mogą pojawiać się już między 10. a 13. rokiem życia lub później. Największe nasilenie obserwuje się u dziewcząt w wieku 14-17 lat, a u chłopców w wieku 16-19 lat, po czym zazwyczaj zmiany stopniowo ustępują. Ostatnio istnieje tendencja do przedłużenia się czasu trwania schorzenia, nawet po trzydziestym roku życia. O tym, czym jest trądzik i jak z nim walczyć wyjaśnia Kamila Padlewska, profesor UM MSC, ekspert w zabiegach dermatologii estetycznej i laserowej.

U chorych z trądzikiem występuje cera tłusta, a trądzik występuje przede wszystkim w obrębie łojotokowych okolic skóry: na twarzy, plecach, rzadziej na klatce piersiowej.

Często przy rozległych zmianach w obrębie klatki piersiowej dochodzi do rozwoju wykwitów również na ramionach, a przy zajęciu pleców – na pośladkach. Zmiany zachodzące w gruczołach łojowych i ich otoczeniu prowadzą do powstania charakterystycznych dla tej choroby zaskórników. Są to czopy powstające z łoju i zrogowaciałych komórek naskórka, wypełniające rozszerzony lejek mieszka włosowego. Są zmianami niezapalnymi. Mogą być zamknięte i otwarte. Zaskórniki otwarte widoczne są na skórze jako ciemne punkty. Innym charakterystycznym objawem trądziku są wykwity zapalne: grudkowe i krostkowe.

Te ostatnie mogą zdominować obraz kliniczny. Przebieg trądziku jest zmienny, lecz zazwyczaj przeważa tylko jeden rodzaj zmian. Można mieć zatem trądzik, którego głównymi objawami są zaskórniki. Mówimy wtedy o trądziku zaskórnikowym, w przeciwieństwie do grudkowo-krostkowego. W zależności od liczebności zmian określa się trądzik jako łagodny lub średnio nasilony. Niekiedy schorzenie to występuje w bardzo ciężkiej postaci – oprócz zmian typowych tworzą się torbiele ropne, a gojenie następuje przez bliznowacenie. Czasami bliznowacenie może występować nie tylko po głębokich naciekach, ale u niektórych osób nawet po zmianach grudkowych. Wtedy blizny mają charakter zanikowy. Poza bliznami na skórze chorych mogą pojawić się między innymi przebarwienia.

Leczenie trądziku nie zagraża życiu, ale żyć z nim nie jest łatwo. Szybkie włączenie odpowiedniego leczenia pozwala uniknąć szpecących blizn. W trądziku lekkim, w którym występują zaskórniki i niewiele grudek i krostek, stosuje się leczenie miejscowe. Preparaty miejscowe aplikuje się na całą zajętą powierzchnię skóry, a nie tylko na pojedyncze wykwity. Gdy następuje liczny wysiew grudek i krostek, oprócz leczenia miejscowego należy zastosować leczenie doustne. Trądzik jest chorobą przewlekłą, a jego leczenie jest długie. Jego wynik zależy w dużym stopniu od prawidłowego współdziałania chorego z lekarzem.

Leczenie trądziku jest wielokierunkowe i ma na celu zmniejszenie łojotoku, zapobieganie tworzenia się zaskórników i zlikwidowanie stanu zapalnego.

Do leków zewnętrznych zalicza się pochodne witaminy A (retinoidy), nadtlenek benzoilu, preparaty zawierające antybiotyki: erytromycynę, klindamycynę. Z innych leków do stosowania zewnętrznego należy wymienić kwas azelainowy. W leczeniu ogólnym, stosowanym gdy pojawiają się liczne grudki i krosty, podaje się przede wszystkim antybiotyki. Należy je brać bez przerwy czasami parę miesięcy. Lekami z wyboru są antybiotyki z grupy tetracyklin i makrolidów. Działają one nie tylko przeciwbakteryjnie, ale również bezpośrednio przeciwzapalnie (dlatego tak długo prowadzi się leczenie). W ciężkich postaciach krostkowych i ropowiczych stosuje się doustnie retinoid – izotretinoinę. W trakcie leczenia izotretinoiną nie zaleca się stosowania innych miejscowych leków przeciwtrądzikowych ze względu na bardzo szybko następujące zmniejszenie łojotoku i wysuszenie skóry. Terapia izotretinoiną niesie za sobą ryzyko szeregu działań niepożądanych. Przed leczeniem konieczne jest zbadanie, czy nie ma zaburzeń wątrobowych i lipidowych (osoby z tego typu zaburzeniami nie mogą być leczone), następnie w trakcie leczenia monitoruje się wyżej wymienione parametry krwi. Największym ryzykiem związanym z leczeniem retinoidami jest ich teratogenność (uszkodzenie płodu). Niezbędne jest stwierdzenie przed podjęciem terapii u kobiet, czy nie są one w ciąży oraz zalecanie bezwzględnej antykoncepcji w trakcie leczenia i do 2 miesięcy po jego zaprzestaniu.

Pielęgnacja. Na rynku jest bardzo dużo różnych preparatów kosmetycznych dla osób z trądzikiem. W przypadku mało nasilonych postaci trądziku, systematyczna pielęgnacja tymi preparatami często powoduje poprawę. W kosmetykach są różne składniki aktywne, które działają wielokierunkowo.

W trakcie stosowania zewnętrznych leków na trądzik należy uważać, aby nadmiernie nie przesuszyć i nie podrażnić skóry. Gdy do tego zaczyna dochodzić, należy zrezygnować z kosmetyków dla cery trądzikowej i stosować kosmetyki dla cery wrażliwej i suchej. Obecnie są dostępne specjalne kosmetyki dla osób w trakcie kuracji przeciwtrądzikowych, które będą nawilżały i matowały lub natłuszczały, w zależności od stopnia przesuszenia. Trądzik nie jest chorobą zakaźną, nie jest on bowiem wynikiem zewnątrzpochodnej infekcji. W związku z tym nadmierne oczyszczanie twarzy nie jest niezbędne i wręcz nie jest wskazane. Wystarczy ją myć dwa razy dziennie.

Tylko trądzik zaskórnikowy bez zmian zapalnych można poddać zabiegom oczyszczania w gabinecie kosmetycznym, stosując wszelkie zasady aseptyki i wcześniejsze zabiegi rozpulchniające skórę. Zalecane są np. zabiegi kawitacji, jak również peelingi, np. z kwasem salicylowym. Często chorzy sami w warunkach domowych próbują wyciskać lub rozdrapywać zmiany, co prowadzi do blizn i przebarwień. Ważne jest wytłumaczenie choremu, co może spowodować takie postępowanie.

Osoby z trądzikiem należy również przestrzegać przed zbyt częstym dotykaniem twarzy rękami. Czoła, na którym występują zmiany trądzikowe nie powinno się zasłaniać grzywką, gdyż może to spowodować zaostrzenie zmian.

Bayer uruchamia konkurs na polecanie kandydatów do pracy w warszawskim Digital Hubie

400 specjalistów IT planuje zatrudnić Bayer do 2022 roku w warszawskim Digital Hub. Przy ich pozyskiwaniu firma stawia na rekomendacje i uruchamia otwarty konkurs networkingowy, w którym mogą wziąć udział wszyscy chętni – nie tylko pracownicy firmy. Bayer oferuje wszystkim atrakcyjne warunki finansowe. Inicjatywa wystartowała w październiku i potrwa aż do końca 2022 roku.

Za zakończoną sukcesem rekrutację na stanowisko specjalisty osoba rekomendująca otrzyma 2 500 PLN, wypłacane po pierwszych trzech miesiącach pracy osoby poleconej. Skuteczna rekomendacja osoby na wyższe stanowisko wiąże się z wynagrodzeniem 4 500 PLN. W przypadku trzech poleceń, które zakończą się sukcesem, rekomendujący uzyska 10 000 złotych. Lista dostępnych stanowisk z możliwością przesłania rekomendacji, a także regulamin dostępne są na stronie https://career.bayer.com.pl/pl/

– To konkurs dla tych, którzy zawsze marzyli o zostaniu „head hunterami” bez rezygnowania z obecnej pracy. To nie tylko szansa na polecenie znajomemu stanowiska w świetnej firmie, która dla wielu jest pracodawcą marzeń, ale i otrzymania wynagrodzenia – powiedział Łukasz Olejniczak, HR Business Partner Digital Hub. – Konkursy networkingowe od lat skutecznie wspierają pozyskiwanie pracowników w firmie Bayer, dlatego postanowiliśmy wykorzystać je w najnowszym projekcie rekrutacyjnym do Digital Hubu. Dzięki tej i innym inicjatywom planujemy do końca roku zatrudnić w tej jednostce 80 pracowników.

Digital Hub, uruchomiony w lipcu br. i zlokalizowany w warszawskim biurze firmy, to najnowsza inwestycja firmy Bayer w Polsce. Centrum koncentruje się na opracowywaniu innowacyjnych rozwiązań cyfrowych do zastosowań globalnych, w pierwszym etapie – dla rolnictwa.

– Zapraszamy specjalistów IT z doświadczeniem programistycznym, zajmujących się analizą danych, sztuczną inteligencją oraz uczeniem maszynowym – mówi Bogusław Tobiasz, dyrektor Digital Hubu firmy Bayer – Bayer działa w kluczowych obszarach życia każdego człowieka – zdrowia oraz żywności, dlatego nasza praca rzeczywiście przynosi zmianę dla świata: w myśl wizji „Health for All, Hunger for None”. Stwarzamy szanse pracy przy projektach globalnych – z zespołami IT w Niemczech, USA i innych krajach. Oferujemy możliwości rozwoju w różnych obszarach: rozwiązań dla rolnictwa, zdrowia, wspacia biznesu. Cenimy różnorodność i jesteśmy elastyczni – pracownicy mogą przez większość czasu pracować z dowolnego miejsca w Polsce.

Aby przyciągnąć specjalistów IT, Bayer podejmuje wiele różnorodnych działań. Obok konkursu są to m.in. otwarte spotkania typu Meetups – szansa na poznanie praktyków i specjalistów zaawansowanych technologii cyfrowych. Firma organizuje ponadto wirtualne Hackathony – ich uczestnicy rozwiązują realne wyzwania biznesowe.

opr. wogr

Światowa premiera zupełnie nowej Toyoty bZ4X

Toyota zaprezentowała właśnie przełomowy model w gamie – elektryczny SUV-a bZ4X. To pierwsze auto z nowej linii bZ (beyond Zero) –samochodów elektrycznych na baterie (BEV). Samochód pozostał wierny pod względem stylistyki i technologii modelowi koncepcyjnemu, który zaprezentowano w pierwszej połowie 2021 roku. Produkcyjna wersja bZ4X została stworzona przez Toyotę jako samochód w pełni elektryczny. To pierwszy model, który powstał na nowej platformie e-TNGA przeznaczonej dla elektrycznych samochodów na baterię.

Nowy bZ4X jest przestronnym, komfortowym SUV-em, który dostępny jest z całkiem nowym napędem na cztery koła, zapewniającym wiodące w klasie osiągi i możliwości terenowe. Napęd ten wykorzystuje oddzielne silniki dla przedniej i tylnej osi. Duży rozstaw osi zapewnia przestronność pięcioosobowej kabiny oraz obszerny bagażnik.

Toyota wykorzystała prawie 25 lat doświadczeń w technologiach stosowanych w zelektryfikowanych samochodach, by uzyskać najlepszą na świecie jakość, wytrzymałość i niezawodność litowo-jonowej baterii zastosowanej w bZ4X. Nawet po 10 latach jazdy, spodziewane osiągi akumulatora zachowają 90 procent pierwotnej pojemności. (Docelowe osiągi z testów. Okres użytkowania i przebieg określono na 10 lat lub 240 tys. km, w zależności co nastąpi wcześniej).

Z w pełni naładowaną baterią spodziewany zasięg powinien wynieść ponad 450 km (w zależności od wersji, dokładne dane zostaną potwierdzone w późniejszym terminie). Nowy bZ4X otrzymał także takie premierowe rozwiązania technologiczne jak dach z bateriami słonecznymi, które doładowują baterię w trakcie jazdy lub podczas postoju, oraz trzecią generację pakietu systemów bezpieczeństwa czynnego i wsparcia kierowcy Toyota Safety Sense 3.0.

Elektryczny napęd i osiągi

Toyota bZ4X w wersji z napędem na przednią oś ma dynamiczny silnik elektryczny, który wytwarza 204 KM (150 kW) mocy i osiąga 265 Nm momentu obrotowego. Samochód z napędem na cztery koła ma moc maksymalną wynoszącą 217 KM oraz 336 Nm momentu obrotowego. Przyspieszanie tej wersji od 0 do 100 km/h trwa 7,7 sekundy (wstępne dane sprzed homologacji).

Zasięg i bateria

Zasięg samochodu elektrycznego jest jedną z najważniejszych cech, które są brane pod uwagę przez klientów, dlatego Toyota wykorzystała blisko 25 lat doświadczeń w pracach nad bateriami o dużej pojemności, by bZ4X dawał poczucie spokoju nie tylko w kwestii dystansu, który może pokonać, ale także wieloletniej trwałości akumulatora. W toku prac rozwojowych nad baterią upewniono się, że redukcja jej parametrów będzie marginalna – po 10 latach lub 240 tys. km, w zależności, co nastąpi pierwsze, jej pojemność zmniejszy się najwyżej o 10 procent.

Litowo-jonowa bateria o wysokiej gęstości mocy ma 71,4 kWh pojemności, co oznacza spodziewany zasięg ponad 450 km (zgodnie z normą WLTP). Szczegółowe parametry będą zależały od wersji auta i w tej chwili pozostają przybliżone ze względu na trwający proces homologacji.

Dzięki wydajnemu układowi ogrzewania, wykorzystującym pompę ciepła, niezawodność baterii utrzymana jest także przy temperaturach poniżej zera, z tylko niewielkim spadkiem zasięgu w porównaniu do konkurencyjnych aut. Bateria może być też szybko naładowana bez narażania na utratę jej żywotności: naładowanie do poziomu 80 procent można osiągnąć w 30 minut przy użyciu systemu szybkiego ładowania o mocy 150 kW (CCS2).

Kluczowe dla osiągnięcia wysokiej jakości i trwałości akumulatora są czujniki monitorujące napięcie, natężenie oraz temperaturę w każdym z ogniw baterii. Jeśli zostanie wykryte jakiekolwiek nieprawidłowe wytwarzanie ciepła, zostaną automatycznie uruchomione odpowiednie sterowniki. Zastosowano środki zaradcze, by złagodzić skutki jakiejkolwiek degradacji materiału, a proces produkcyjny zabezpieczono tak, by żadne obce ciała nie dostały się do baterii. To pierwsza bateria Toyoty chłodzona cieczą.

Model Toyota bZ4X będzie miał swoją europejską premierę 2 grudnia.

Maciej Klenkiewicz nowym dyrektorem zarządzającym Nissan Sales Central & Eastern Europe

Z dniem 2 listopada – Maciej Klenkiewicz został powołany na nowego dyrektora zarządzającego Nissan Sales Central & Eastern Europe. Zastąpił na tym stanowisku Tomasza Latałę-Golisza, który odszedł z firmy.

Klenkiewicz jest osobą z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży motoryzacyjnej. Przed dołączeniem do Nissana w 2007 roku, przez ponad 6 lat związany był z marką Peugeot, a następnie z kilkoma grupami dealerskimi, zajmując kierownicze stanowiska związane ze sprzedażą i obsługą klientów.

W strukturach Nissana Maciej Klenkiewicz rozpoczął swoją karierę od pozycji szefa rynku polskiego, a następnie dyrektora regionalnego w strukturach europejskiej centrali. Po 6 latach, w 2013 roku przeniósł się do Finlandii, gdzie odpowiadał za sprzedaż na wszystkich rynkach skandynawskich i nadbałtyckich. Kolejnym etapem jego ścieżki zawodowej było objęcie stanowiska wiceprezesa ds. rozwoju sieci dealerskiej w oddziale Nissana w Tajlandii w 2016 roku. Przez ostatnie 4 lata – jako wiceprezes ds. sprzedaży – zarządzał z kolei działami handlowymi na rynkach Azji i Oceanii oraz odpowiadał za współpracę z importerami w tym regionie.

„Cieszę się, że po latach pracy za granicą będę mógł wrócić do swoich rodzinnych stron – zarówno służbowo, jak i prywatnie. Sytuacja na rynku motoryzacyjnym zmienia się obecnie w bardzo dynamicznym tempie, tak w Polsce, jak i na Ukrainie, stawiając przed nami całkowicie nowe wyzwania. Wierzę, że w naszym regionie drzemie wielki potencjał i wraz z moim zespołem będziemy podejmować wysiłki, by nieustannie wzmacniać obecność marki Nissan na tych rynkach” – powiedział Maciej Klenkiewicz.

Nowy dyrektor zarządzający będzie kierował strukturami marki w Polsce i na Ukrainie, z centralą w Warszawie. Wyniki biznesowe regionu będzie raportował bezpośrednio do wiceprezesa Nissana w Europie.

Maciej Klenkiewicz ukończył Wydział Samochodów i Maszyn Roboczych na Politechnice Warszawskiej. Ma trzech synów, a w wolnym czasie lubi aktywnie uprawiać sporty i oglądać dobre filmy akcji.

W magazynie – Gospodarka zdejmuje maseczkę

Bomba wybuchła we wtorek 21 września, gdy po cotygodniowym posiedzeniu rządu premier Mateusz Morawiecki omawiał podczas konferencji prasowej podjęte decyzje. Najważniejsza z nich to nowelizacja budżetu państwa na trwający rok.

Andrzej Nierychło

Samo w sobie nic nadzwyczajnego, takie poprawki są rutynowe i zdarzają się raz za razem, zwłaszcza bliżej końca roku. Budżet konstruowany jest bowiem wiele miesięcy wcześniej w oparciu o bardzo liczne założenia i ekstrapolacje, które życie weryfikuje później punkt po punkcie.

Normą jest jednak weryfikowanie budżetu państwa „w dół”, gdyż przebieg wydarzeń w kolejnych minionych miesiącach był niekorzystny. Wydatki były większe, wpływy mniejsze, pojawiły się sytuacje nadzwyczajne, nie do przewidzenia wcześniej. Autorzy budżetu byli nadmiernymi optymistami (przy cichej akceptacji rządzących). Teraz konieczne są cięcia. Tak właśnie było przez wiele, wiele lat.

Ale tym razem stało się inaczej. Budżet państwa na 2021 rok zostaje zweryfikowany „w górę”. W ustawie budżetowej zaplanowano dochody budżetu państwa w wysokości 404 mld zł. Tymczasem faktyczne dochody mogą być wyższe nawet o 80 mld zł i sięgnąć 483 mld zł. Odwrotnie z wydatkami. Miały wynieść 487 mld zł. Wyniosą 523 mld zł. Deficyt zamiast 82 mld zł wyniesie 40 mld zł.

Rząd planuje zatem zwiększenie jeszcze w tym roku wydatków na kolej, drogi, inwestycje wodno-kanalizacyjne (to poprzez wsparcie budżetów samorządów, także w latach następnych), obronę narodową, sprzęt dla Policji i Straży Granicznej, rolnictwo (zwłaszcza przeciwdziałanie chorobom weterynaryjnym) i wiele innych szczegółowych pozycji. Wiadomo, że potrzeby są ogromne, a okazja dodatkowego ich spełnienia zdarza się rzadko.

W tym miejscu zaczynamy jednak ocierać się o politykę, bo natychmiast pojawiły się rozliczne zarzuty „gry w cyferki”, z założenia wadliwej konstrukcji budżetu, zaspokajania potrzeb własnego elektoratu itp. To zupełnie osobny wątek.

Wirus zaskoczył

Jest jednak jedna okoliczność zupełnie poza dyskusją. Otóż dzisiejszy i przyszły stan gospodarki – tak krajowej, jak globalnej – jest mianowicie warunkowany przez przebieg i skutki pandemii koronawirusa Covid-19. W jaki sposób i w jakiej skali – to jest dzisiaj najważniejsze pytanie.

Wybuchu epidemii nikt nie mógł przewidzieć (zostawiamy na boku teorie rozmaitych jasnowidzów), a jej wpływ na ekonomikę da się ocenić tylko wstecz i jeszcze długo będzie analizowany i oceniany.

Z punktu widzenia bieżącego wpływu na gospodarkę nie ma też już dzisiaj znaczenia, czy świat jako całość i każdy z krajów był na epidemię przygotowany. A raczej dlaczego nie był. To pytanie do historyków polityki, nie ekonomistów.

Historia ma zaś to do siebie, że upływ czasu zmienia optykę i naukowcy nadal spierają się o rozmaite aspekty Rewolucji Francuskiej… Naprawdę niewiele da się więc dzisiaj powiedzieć o globalnym wymiarze ekonomicznych skutków pandemii, skoro od jej wybuchu upłynęły ledwie dwa lata, a przyszły koniec zarazy spowija na razie mgła.

Nic zatem dziwnego, że wypowiedzi tych, którzy coś powiedzieć muszą, są raczej ezopowe.

Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej, stwierdził ostatnio: „Znaczny wzrost gospodarczy w drugiej połowie bieżącego roku bardzo wyraźnie dowodzi, że zaczynamy przezwyciężać kryzys. Zdecydowana reakcja Europy będzie miała kluczowe znaczenie dla rozwiązania takich problemów, jak utrata miejsc pracy, osłabienie sektora przedsiębiorstw i pogłębiające się nierówności. Nadal jest wiele do zrobienia, aby zapobiec dotkliwym skutkom społeczno-gospodarczym. Nasz pakiet na rzecz odbudowy w dużym stopniu przyczyni się do ożywienia gospodarczego. Ważnymi czynnikami są równoczesna realizacja programu szczepień oraz prawdopodobny wzrost popytu na świecie.”

Nie będzie chyba błędna ocena, że największym konkretem w tej wypowiedzi jest konstatacja, że „nadal jest wiele do zrobienia”.

Natomiast Paolo Gentiloni, komisarz Unii Europejskiej do spraw gospodarki, powiedział: „Europejczycy żyją w trudnych czasach. Pandemia nie odpuszcza, a jej konsekwencje społeczne i gospodarcze są coraz bardziej widoczne. Na szczęście widać wreszcie światło na końcu tunelu. W miarę jak w nadchodzących miesiącach coraz więcej osób otrzyma szczepionkę, możliwe powinno być łagodzenie obostrzeń, co z kolei umożliwi ożywienie gospodarki. W 2022 r. poziomu PKB w UE powinien powrócić do wartości sprzed pandemii. Jest to wcześniej niż oczekiwano, mimo że odrobienie strat z 2020 r. nie może odbyć się szybko, a jego tempo będzie różnić się w różnych częściach Unii. Prognoza ta obarczona jest jednak dużym ryzykiem, związanym na przykład z nowymi wariantami COVID-19 i z globalną sytuacją epidemiologiczną.”

Ta wypowiedź zawiera ważną informację. Gospodarka europejska w 2022 roku powróci do poziomu z roku 2019. Notuje więc trzyletnie załamanie i przerwę w rozwoju. Dodajmy, tak będzie, jeśli tylko wirus zachowa się „planowo”, a z tym może być różnie.

Dane ze świata są jeszcze bardziej ogólnikowe. Podobno gospodarka USA zniosła ten atak nieźle, a przynajmniej lepiej niż europejska. Podobno Chiny już wróciły na ścieżkę wzrostu, tyle że tamtejsze oficjalne dane nie są całkowicie wiarygodne.

Krajowe podwórko jest z natury rzeczy łatwiejsze do obserwowania oraz prób wnioskowania. W dużym skrócie wygląda to tak: pandemia była i jest wielkim wstrząsem i oczywiście lepiej żeby jej nie było. Ponieważ jednak życie nie zna próżni, to obok zjawisk zdecydowanie negatywnych pojawiły się i pozytywne, niekiedy zaskakujące.

Wirus zaszkodził

Zacznijmy ten bilans lat 2019-2020 od strat. Jeszcze tylko małe zastrzeżenie. „Wpływ pandemii na gospodarkę” i „gospodarka w czasie pandemii” to nie są tożsame pojęcia, ale tu je traktujemy wymiennie. Zastrzegamy też, że poniższa numeracja zdarzeń nie oznacza szeregowania według ważności, a jedynie ma charakter porządkujący.

Pierwsze zjawisko to szybko rosnące zadłużenie sektora publicznego. Tylko w minionym roku przyrosło ono o prawie 20 procent, do 1,3 biliona złotych. Na tym tle radosna decyzja rządu z września to zaledwie odprysk potrzeb. I chociaż w skali całej Unii Europejskiej lokujemy się dopiero na 15. pozycji jeśli chodzi o relację wzrostu zadłużenia do produktu krajowego brutto, to jest to niewielkie pocieszenie. Dług realnie istnieje, a nasza gospodarka jest za mało elastyczna, by nagle przyspieszyć i nadrobić braki.

Drugi czynnik jest, niestety, łatwiejszy do zaobserwowania i dotkliwie odczuwany przez tzw. zwykłego człowieka. Jest nim inflacja, która w czasie pandemii doznała gwałtownego przyspieszenia. Jej poziom znacząco przekroczył 5 procent i nadal wykazuje tendencję wzrostową. Inflacja w Polsce jest największa w całej Unii Europejskiej (ścigamy się tu z Węgrami, ale, niestety, wygrywamy).

Przyczyn wzrostu inflacji jest wiele. Hurtowe ceny prądu tylko w czerwcu wzrosły aż o 15 procent i odbijają się na cenach towarów. Skoczyły światowe ceny ropy, a co za tym idzie i paliw. Co gorsza, zapowiedziano już kolejne podwyżki stawek za prąd i nośniki energii. Wariują ceny mieszkań, zwłaszcza w większych miastach.

Tymczasem bank centralny utrzymuje rekordowo niskie stopy procentowe. Jest już oczywiste, że nie uda mu się dotrzymać tzw. celu inflacyjnego, od 2004 roku założonego ustawowo na poziomie 2,5 procent (z możliwością odchylenia o 1 procent).

Paradoksalnie, na wzrost inflacji pechowo rzutują też decyzje podjęte ze słusznych przesłanek, jak opodatkowanie alkoholowych „małpek” i napojów z obłędną zawartością cukru, a także zwiększone koszty odbioru i przetwarzania segregowanych śmieci.

Trzecim zjawiskiem jest zmniejszenie zatrudnienia w gospodarce narodowej. W samym roku 2020 obniżyło się ono o prawie 120 tysięcy osób. To prawdopodobnie główny i pierwszy bezpośredni skutek pandemii. Dociśnięte rozmaitymi zakazami i ograniczeniami firmy pozbywały się pracowników, bądź przenosiły ich na inne umowy, uroczo zwane śmieciowymi. Łatwo zgadnąć, że największe cięcia przeprowadzono w takich branżach, jak turystyka, hotelarstwo czy gastronomia. Nie był w stanie nadrobić tych spadków przyrost zatrudnienia w transporcie/logistyce i segmencie informacyjnym (chodzi tu zwłaszcza o firmy internetowe).

Po czwarte, kulały inwestycje. Przy zupełnym braku pewności, co będzie się działo za rok, dwa, trzy firmy nacisnęły na hamulec i przestały wydawać pieniądze pod kątem przyszłych potencjalnych zysków. W zeszłym roku spadki zbliżyły się do 20 procent. Tymczasem takie wydatki rzutują na przyszłość, a ich brak może okazać się kulą u nogi, gdy trzeba będzie działać już po kryzysie, w normalniejszych warunkach.

Wprawdzie w tym roku wydatki rozwojowe przedsiębiorstw lekko wzrosły (licząc od obniżonego poziomu), ale najpewniej chodzi tu o inwestycje natury odtworzeniowej, konieczne, by w ogóle funkcjonować.

Piąty negatywny czynnik to skokowe zwiększenie importu, czyli, mówiąc kolokwialnie, wywóz pieniądza, który mógłby jeszcze pracować w kraju. W tym worku jest dużo: z jednej strony konieczny zakup szczepionek i sprzętu medycznego (aferę respiratorową zostawiamy na boku), z drugiej, gwałtowny wzrost zamówień telewizorów przed ważnymi wydarzeniami sportowymi.

Sam import telewizorów z Chin poszedł w górę o 72 procent rok do roku w pierwszym kwartale tego roku, a części do telewizorów o 73 procent. Więcej o 40 procent polscy sprzedawcy sprowadzili z Chin telefonów.

Na przyrost woluminu importu wielki wpływ miały też oczywiście wspomniane już skokowe zwiększenia cen ropy i gazu na rynkach światowych. Taki urok, gdy nie ma się zasobów Kuwejtu…

Wirus pomógł

Oprócz minusów są jednak w tej kryzysowej aurze również plusy. To samodzielne zjawiska, ale też „efekt lustra”, co oznacza, że zjazd w dół może w tej samej branży generować równocześnie pozytywy. Podczas pandemii obserwować można zatem:

Pierwsze – wskaźniki globalne. Mimo blokad nakładanych przez rząd na gospodarkę i wzrostu cen energii, polski PKB ma w 2021 roku urosnąć. To się sprawdza, czego dowodzą wspomniane na wstępie najnowsze decyzje rządu o waloryzacji budżetu. Liczyć dziś można nawet na 5 procent wzrostu. W Europie wzrostem gospodarczym wyprzedzi nas tylko Irlandia, od lat korzystająca z amerykańskich inwestycji technologicznych.

W szczególności, korzystnie dla Polski działa przekierowanie części globalnych łańcuchów dostaw. Bliskość geograficzna w pandemii nabrała większego znaczenia, co ma związek z utrudnieniami w przekraczaniu granic. Warto to zestawić z przywołanymi wyżej danymi o wzroście zatrudnienia w sektorze transportowo-magazynowym.

Drugie – znaczący wzrost produkcji w przemyśle. Tylko w kwietniu produkcja przemysłowa w wzrosła o 45 procent w skali roku, a samo przetwórstwo przemysłowe (ten termin statystyczny oznacza przemysł bez górnictwa) aż o 51 procent. Oznacza to, że nadrobione zostały straty z pandemii i wyniki są już o 9 procent wyższe niż w 2019 roku. Doszło do tego mimo spadku w sektorze górnictwa węglowego, który jest poniżej 2019 roku o 7 procent oraz spadku przetwórstwa ropy i koksu o 23 procent od 2019 roku (powodem jest mniejsze zużycie paliw w gospodarce).

Produkcja wróciła do przedpandemicznych poziomów w kluczowej w Polsce branży produkcji samochodów i części motoryzacyjnych (drugiej pod względem ważności, pierwsza to wyroby spożywcze). W kwietniu było to już tylko mniej niż 1 procent niżej niż dwa lata wcześniej. Bardzo blisko powrotu do przedpandemicznej sprawności jest główny w Polsce przemysł spożywczy. Znaczące wzrosty zaliczyły branże produkcji urządzeń elektrycznych (plus 52 procent względem 2019), komputerów i wyrobów elektronicznych (50 proc.) oraz wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (21 proc.).

Trzecie – spadek bezrobocia. Pozornie jest to niezgodne ze wspomnianym spadkiem zatrudnienia, ale liczby nie kłamią (sprzeczność wynika z archaicznych, nieżyciowych zapisów kodeksu pracy). Naprawdę można się chwalić, stopę bezrobocia mamy najniższą w Unii Europejskiej i to już od stycznia. Według statystyk Eurostatu, bezrobocie w Polsce utrzymuje się na poziomie 3,1 procent, w skali roku ubyło ponad 60 tysięcy osób na zasiłkach. Większy spadek nastąpił tylko we Francji, choć tam bezrobocie jest dużo wyższe, równe unijnej średniej i wynosi ponad 7 procent.

Czwarte – wzrost eksportu. Przyrost w niektórych miesiącach sięgał 20 procent, średnio polskie firmy sprzedają teraz miesięcznie za granicę towary za 100 mld zł. Wzrost eksportu równoważy z górą przyrost importu, problemem jest ich inna struktura (surowce – produkty).

Piąte, chyba najważniejsze, to dziedzina wymykająca się prostym zestawieniom i trudna do ujęcia w liczbach, zwłaszcza w skali rok do roku czy miesiąc do miesiąca. Temat raczej dla socjologów niż ekonomistów. Chodzi o wybuch nieprawdopodobnej inicjatywy i przedsiębiorczości. Eksplozja sprzedaży na odległość, przez komputery, ale też telefony, praca zdalna, ogromny rozwój sektora informatycznego. Są w tym oczywiście i plusy, i minusy, przyszłość to zweryfikuje, ale w szerokiej skali tu najpewniej lokuje się pojęcie wpływu pandemii Covid-19 na gospodarkę, czyli na warunki życia setek milionów ludzi.

Najkrócej mówiąc, gospodarka chyba już zdejmuje epidemiczną maseczkę. Problem w tym, czy twarz po zdjęciu maseczki będzie do poznania.

  1. Autor uważa za sukces, że w całym tekście udało mu się uniknąć słowa „lockdown”.

Usługi dla biznesu na miarę XXI wieku

Wyzwania współczesności coraz częściej wystawiają przedsiębiorców na często trudne próby. Optymalizacja kosztów inwestycyjnych przy jednoczesnej maksymalizacji efektów to obecnie nie tylko cecha najbardziej ambitnych biznesów Zachodu, ale i postępujący standard nad Wisłą. Jak rozwijać własny zespół, przy jednoczesnej racjonalizacji wydatków na poczet całego przedsięwzięcia? O to zapytaliśmy założycielkę Centrum Edukacji i Biznesu (CE&B) Kingę Nowacką.

Czy “wiedzieć” nadal znaczy “móc”?

Pomimo powszechnej opinii – tak, a przede wszystkim dostrzegam przewrotność tego pytania. Przez moment w środowisku biznesowym dostrzegliśmy renesans “bylejakości”, która odbijała się na całej gospodarce. Mamy 2021 rok, który serwuje nam całkowicie odmienną sytuację rynkową, od tej sprzed 20, czy nawet 10 lat, a więc poszerzanie wiedzy jest niepisanym obowiązkiem.

Przecież na rynku istnieją tradycyjne sposoby poszerzania wiedzy, chociażby instytuty i jednostki akademickie.

Po pierwsze spełniają nieco inną funkcję. Po drugie – część faktycznie prowadzi swoje zajęcia w sposób praktyczny, ale niektóre nadal archaizują swój program i zamykają się na innowacje. Oczywiście dostrzegamy znaczny kryzys tradycyjnych jednostek edukacyjnych, przy czym odpowiedzią na potrzeby specjalistów i całych firm stają się właśnie centra szkoleniowe.

Czym się różnią od konwencjonalnych jednostek? Wyłącznie elastycznością?

Nie tylko. Tak jak wspominałam, należy bardzo wyraźnie rozgraniczyć ideę studiów od szkoleń. Programy akademickie są adresowane do innej grupy odbiorców. Po drugiej stronie spektrum znajdują się dedykowane cykle szkoleniowe, organizowane np. przez sam zakład pracy. Wtedy też potencjalny uczestnik takiego spotkania nie tylko posiądzie ogromną wiedzę w przysłowiowej pigułce, ale również sam program będzie odpowiadał bardzo konkretnym potrzebom danego środowiska pracy, czy też branży. Co do elastyczności, faktycznie – przykładowo nasze programy są wręcz szyte na miarę.

CE&B zaskarbił sobie uwagę rynku kilkoma istotnymi cechami.

Zgadza się. W pierwszej kolejności chciałabym wymienić doświadczenie, ponieważ właśnie tym wygrywamy na rynku. Od ponad 15 lat realizujemy szkolenia i całe projekty rozwojowe dla różnych branż, firm i pracowników.  Tym samym wypracowaliśmy bazę rzetelnych ekspertów i dostawców z różnego zakresu, którzy dają nam możliwość pracy w sposób dynamiczny. Naszymi największymi zasobami są ludzie, wcześniej wspomniani specjaliści i wypracowane relacje w biznesie. Od 10 lat z kolei jesteśmy brokerem szkoleniowym – ten obszar realizujemy m.in. dla sektora bankowego. Działamy kompleksowo i w szerokim zakresie.

Oczywiście tzw. talent development i talent management to hasła wyjątkowo nośne, choć znaczącą próbę spotkały przy okazji covidu.

Kryzys gospodarczy, powszechne (przynajmniej w teorii) cięcie kosztów, niepewność…

No właśnie, czy w takiej atmosferze można bez wahania inwestować w zespół?

Powiem więcej – jako przedsiębiorcy musimy inwestować w zespół niezależnie od sytuacji. Przykładowo korzystanie z usług takich firm, jak CE&B to oszczędność sama w sobie. Samodzielna organizacja całej logistyki, a więc miejsca, cateringu, zakwaterowania, transportu, sprzętu, materiałów, imprez towarzyszących, prelegentów, programu, to naprawdę wymagające przedsięwzięcie i nie mówię tu wyłącznie o nakładach finansowych. Wyjątkowo istotnym czynnikiem jest także czas, a więc w tak dynamicznie zmieniającej się przestrzeni biznesowej kapitał na wagę złota. W tym przypadku nasze usługi, a więc outsourcing szkoleniowy sprawdza się najlepiej.

Zakres usług takich podmiotów naprawdę jest aż tak szeroki?

Jeśli firma szuka specjalistów z prawdziwego zdarzenia to jak najbardziej – taką filozofię przyjął zespół CE&B. Oprócz znacznej oszczędności środków, nasi klienci mogą liczyć na naprawdę szeroki wybór usług. Zawsze działamy według określonych wcześniej zagadnień czy obszarów na jakie klient chce położyć nacisk. Dzięki współpracy z ekspertami CE&B klienci mają gwarancję doboru odpowiednich spośród ponad 300 szkoleniowców. Są to po prostu profesjonaliści, a z miesiąca na miesiąc poszerzamy grono naszych ekspertów.

Czy przedsiębiorcy mogą liczyć na wymierne korzyści, chociażby w kontekście funkcjonowania księgowości, czy działu kadr?

W tej kategorii pierwsze skrzypce gra właśnie przystępny system fakturowania, a także oszczędności w in-housowych działach HR. Z drugiej zaś strony mamy oszczędność czasu, ponieważ działania „na zewnątrz” wykonywane są znacznie szybciej przez nas niż w korporacjach czy dużych firmach, gdzie ścieżka decyzyjna jest znacznie dłuższa. Jednocześnie klient zyskuje jakość i szybkie tempo realizacji działań z naszej strony.

Jak opisałaby Pani kompleksowość działań CE&B?

Przeprowadzamy dokładny research ekspertów, analizujemy oferty, negocjujemy warunki umowy, koordynujemy współpracę z klientem, ale również z samymi uczestnikami szkoleń. Przykładowo po naszej stronie są takie działania operacyjne, jak wysyłka zaproszeń, dopinanie grafików szkoleń, czy sama logistyka spotkań. W naszej ofercie można również znaleźć tzw. body leasing, a więc zatrudnianie specjalistów do pracy w strukturach klienta lub na rzecz klienta.

Czy podmioty, które zgłaszają się do CE&B mogą liczyć na profilowanie szkoleń pod konkretne działy, a także ścisłą współpracę z już powstałymi zespołami HR w ramach organizacji?

Oczywiście, że tak. Posiadając doświadczenie i bazę ekspertów, realizujemy kompleksowe programy rozwojowe dla całych organizacji – dla pracowników każdego szczebla. Tak jak wspominałam, oprócz samej logistyki w naszej ofercie są również całe pakiety szkoleń oraz rozbudowane projekty rozwojowe w obszarze podnoszenia wiedzy i kompetencji, komunikacji czy zarządzania. To ogromna wartość w samym aspekcie merytorycznym, co bezpośrednio przekłada się na dalsze sukcesy szkolonej organizacji. Potrzeby klientów zmotywowały nas do jeszcze bardziej kompleksowego podejście i stworzenia takiego zakresu usług, aby być dla działów HR swego rodzaju supportem i wyoutsourcować maksimum działań.

Wrócę jednak do wątku covidowego. Jak przekonałaby Pani wciąż wątpiących w ideę outsourcingu wiedzy?

Nie chciałabym przekonywać, ponieważ każda sytuacja jest indywidualna, ale za outsourcingiem przemawia, chociażby błąd statystyczny i szum informacyjny. Oczywiście przez pandemię znaczna część firm zrezygnowała z planowanych inwestycji. Według raportów EY takie kroki powzięło ponad 50 proc. polskich przedsiębiorstw w roku 2020, a obecnie realizację nowych inicjatyw planuje wyłącznie 30 proc. firm. Pamiętajmy jednak, że są to dane statystyczne, a duża część branż już teraz chce zadbać o swój zespół, ponieważ widzi w tym szansę absolutnie bez precedensu.

Chodzi o e-commerce?

Nie tylko. Do wygranych pandemii możemy zaliczyć sporą część świata start-upów, a także dojrzałe spółki z segmentu farmaceutyki, alternatywnych funduszy inwestycyjnych, czy nieruchomości. Szczególnie ten ostatni przykład jest o tyle ciekawy, że w świetle zapowiadanych zmian prawnych może nastąpić jeszcze większy boom na mieszkania, ale już w przypadku młodych nabywców. To z kolei przekłada się na większy popyt na usługi kredytowe w bankach. Jakie więc umiejętności będą niezbędne w najbliższym czasie? Bezsprzecznie skuteczna sprzedaż, ale skierowana do Pokolenia Y, a w niedalekiej przyszłości również Z.

Podobnie z obsługą IT

Zgadza się. Według raportów jeszcze z roku 2020 w Europejskim Obszarze Gospodarczym przedsiębiorstwa wyraźnie stawiały na większą cyfryzację, a więc szkolenia z zakresu nie tylko obsługi, ale i wdrażania kolejnych projektów IT są punktami obowiązkowymi zarówno w trakcie, jak i zaraz po pandemii koronawirusa. W innym przypadku przedsiębiorstwa, które zachowawczo podejdą do wyzwań postpandemicznych, po prostu znajdą się w ogonie własnej branży.

Mówimy o sektorze…?

Między innymi o wcześniej wspomnianym sektorze bankowym, z którym współpracujemy już od kilku lat. Dużo potencjału w tych kategoriach mają także specjaliści z zakresu stricte IT, ale również agencje digital.

Czy ostatnio podejmowaliście ścisłą współpracę ze światem nowych technologii?

Tak. Rozpoczęliśmy bardzo ważny dla nas projekt dla małych firm m.in. z branży IT. Są to działalności, które rozwijają się w sposób dynamiczny, ale nie mają własnego HR-u, a więc spotykają niemałe trudności w procesie wypracowywania kultury organizacyjnej czy też employer brandingu. Tworzymy dla takich firm projekty w obszarze budowania komunikacji, tworzymy ścieżki rozwoju dla menedżerów, budujemy modele kompetencyjne, wspieramy przy rekrutacji HR Business Partnerów i wiele wiele innych.

Jak więc w liczbach rozkładają się korzyści z brokeringu szkoleniowego?

Przez ponad dekadę prowadzenia naszej działalności wypracowaliśmy bardzo konkretną skalę pomiarów. Dzięki standaryzacji usług usprawnieniu procesów oraz negocjacji konkurencyjnych stawek u kontrahentów nasi klienci zmniejszyli koszty obsługi szkoleń o około 25 proc. Całe przedsięwzięcie z kolei to za sprawą naszych działań projekt sprawniejszy i wydajniejszy o blisko 30 proc. Same procesy rozwojowe, które są oceniane przez uczestników szkoleń w aspekcie m.in. satysfakcji w zakresie obsługi oraz realizacji odnotowały skok z 3,5 do 5 w autorskiej 6-stopniowej skali.

Czy można zaryzykować stwierdzenie, że właśnie taka formuła szkoleń to przyszłość polskiego biznesu?

Przede wszystkim formą odpowiedzi na otaczającą nas rzeczywistość gospodarczą. Dla biznesu outsourcing jest niepowtarzalną szansą na maksymalizację zysków, przy jednoczesnej optymalizacji kosztów. Obserwujemy wzrosty sprzedaży u naszych klientów i sami deklarują, że bardzo duża część zasług pochodzi z narzędzi, które poznali właśnie u nas. Dzięki współpracy z nami odnotowują sprawną dynamikę własnych działań, wyższą jakość a przede wszystkim podkreślają, że jesteśmy ich dużym wsparciem operacyjnym. Takie historie to dla nas największa motywacja do działania.

Dziękuję za rozmowę.

Bardzo dziękuję.

W magazynie – Kongres 590: nowe możliwości

Prezes Kongresu 590 – Remigiusz Kopoczek, mówi o głównych tematach tegorocznej konferencji, Forum Polsko-Austriackim „Green Future”, podkreśla, jak ważne dla biznesu są nowe technologie, badania naukowe oraz ekologia.

Pandemiczny eventowy post spowodował, że na nielicznych dużych imprezach pojawia się ponadplanowa liczba gości. Jak to wygląda w waszym przypadku.

Liczba zgłoszeń rośnie z dnia na dzień, na pewno będziemy mieli do czynienia z czterocyfrową grupą gości. Nie sposób powiedzieć, ilu ich będzie, ponieważ rozmawiamy miesiąc przed Kongresem, który zaplanowaliśmy na 5-6 października w warszawskiej Hali Expo XXI. Długi lockdown nie tylko nie osłabił potrzeby kontaktów międzyludzkich, ale wręcz potwierdził, jak bardzo są ważne w biznesie.

Gospodarzem poprzednich edycji Kongresu 590 był Rzeszów…

Planujemy tam dodatkowe działania, ale nie na początku października. Będziemy o tym szeroko informować.

Motto tegorocznego Kongresu to „Nowe możliwości”.

Odzwierciedla ono ideę, która przyświecała nam podczas organizacji poprzednich edycji. Świat, w którym dziś żyjemy, wygląda jednak zupełnie inaczej niż przed covidem, w 2019 roku. Piąty Kongres, który zorganizowaliśmy w formule hybrydowej 5-6 maja tego roku, poświęcony był wychodzeniu gospodarki z lockdownu. Teraz patrzymy już znacznie dalej, wskazując jak bardzo zmieniły się warunki działania biznesu – łańcuchy dostaw, nowe regulacje, unijne wytyczne dotyczące poszczególnych regionów. W reorganizacji tej widzimy szansę dla polskiej gospodarki, by osiągała ona lepsze wyniki, zdobywała kolejne przyczółki, patrząc nie tylko na zachód Europy, ale też na inne kontynenty stanowiące nowe atrakcyjne rynki. Zdiagnozowaliśmy siedem głównych obszarów i dodatkowy ósmy, żeby pokazać czym te możliwości powinny być.

Zacznijmy więc od pierwszego tematu.

Nadaliśmy mu nazwę „Nowe państwo”, odwołując się do potrzeby szerokiej cyfryzacji. Paradoksalnie, dzięki covidowi przeszliśmy przyspieszoną edukację digitalną poprzez powszechną cyfryzację usług administracji. Wbrew obawom okazało się, że dziś możemy w znacznie wygodniejszy i szybszy sposób załatwić wiele spraw natury urzędowej. Wiążą się z tym zmiany funkcjonowania instytucji działających w naszym kraju. Co więcej, dane statystyczne w wersji cyfrowej pozwalają na lepsze planowanie w wielu dziedzinach gospodarki.

Jeden z wybitnych lekarzy zwrócił mi uwagę, że statystyka, zwłaszcza w USA, jest fundamentalną gałęzią medycyny.

To prawda, statystyka daje odpowiedź na znacznie więcej pytań, niż mogło by nam się wydawać. Na co dzień widzieliśmy, jak dane dotyczące zachorowań na covid przekładają się na decyzje związane z formami i zakresem lockdownu. Wiąże się to z kolejnymi obszarami zainteresowań Kongresu – „Demografią” i „Zdrowiem”, które ściśle się ze sobą łączą. Potraktowaliśmy je jednak oddzielnie, ponieważ pierwszy z nich obejmuje bogaty temat rynku pracy, który dziś w Polsce ma się bardzo dobrze, a bezrobocie jest na wyjątkowo niskim poziomie. Widać jednak dotkliwe braki kadrowe w kilku dziedzinach, zwłaszcza w informatyce, medycynie i szkolnictwie. Nasz rynek pracy jest coraz bardziej atrakcyjny dla obcokrajowców, może uda się odwrócić trend wyjazdów Polaków za granicę. W obszarze zdrowia widzimy też pewne pozytywne szanse związane z rozwojem technologii i usług, zwłaszcza w dziedzinie profilaktyki i kondycji populacji naszego kraju jako całości.

To bardzo ciekawy i pojemny temat, przejdźmy jednak do kolejnych obszarów zainteresowania Kongresu 590.

Czwarty z nich to „Nowe rynki”. Proponując ten temat braliśmy pod uwagę nie tylko czynniki geograficzne, ale też kontekst społeczny. Covid spowodował, że seniorzy stroniący dotychczas od internetu, zaczęli z niego korzystać. Duże platformy sprzedażowe pozyskały dzięki temu wielu nowych klientów. Poprzez nowe rynki rozumiemy więc nowe potrzeby całych grup społecznych. Piąty, bardzo interesujący obszar, stanowią „Nowe sektory”. Proponując ten temat myśleliśmy nie tylko o IT, biotechnologiach, ale też o tradycyjnych branżach, na które dziś patrzmy w nowy sposób. Dobry przykład to transport, który w perspektywie kilkunastu lat przerzuci się z paliw kopalnych na elektryczność. Klasyczna petrochemia ulegnie głębokiej transformacji, nastawiając się na nowe produkty.

I tak dochodzimy do jakże ważnej tematyki R&D.

Oczywiście, nie może jej zabraknąć na Kongresie. „Badania i rozwój” warunkują wzrost gospodarczy. Pokutuje przekonanie, że nasza gospodarka nie jest innowacyjna. Chcielibyśmy pokazać, że to fałszywy stereotyp. W wielu sektorach świetnie sobie radzimy. Jest to jednak proces nieustający, który trzeba rozwijać i pielęgnować. W tej dziedzinie nigdy nie można dobiec do mety, to ciągły proces. Potrzebne są rozwiązania, które zmienią całe gałęzie przemysłu, wyznaczając nowe trendy. Potrzeba nam tego jak tlenu.

Potrzebne jest jednak ściślejsze powiązanie przemysłu z nauką.

To niełatwy temat. Patrząc historycznie warto przypomnieć działające w czasach poprzedniego ustroju Ośrodki Badań i Rozwoju, czyli tzw. OBR-y, które pracowały na rzecz określonych zakładów. Z kolei uczelnie, a zwłaszcza uniwersytety, traktowano jak wieże z kości słoniowej, które funkcjonowały w oderwaniu od potrzeb gospodarki. Po roku 1989 przeprowadzono wiele prób, by do przemysłu zbliżyć szkolnictwo wyższe, a zawłaszcza ośrodki badawcze. Żeby jednak system ten dobrze działał, musi istnieć wola współpracy ze strony przemysłu. Polscy przedsiębiorcy muszą docenić rolę jednostek badawczych jako partnerów, dzięki którym mogą rozwijać biznes. Ostatnio widać wiele cennych inicjatyw w tej dziedzinie. O prawdziwej synergii możemy jednak mówić dopiero wtedy, gdy naukowcy poczują satysfakcję zawodową i finansową, a przedsiębiorcy zobaczą konkretne korzyści, które nie wynikają z grantów, ale rosnących przychodów.

Wielu młodych wybitnie zdolnych polskich naukowców wyjeżdża za granicę.

Nie widzę w tym niczego złego, jeśli zdobywają tam wiedzę po to, żeby wrócić i implementować ją w naszym kraju. Mam nadzieję, że już wkrótce polski rynek pracy stanie się dla nich dość atrakcyjny, by realizować tutaj swe plany zawodowe.

I tak dochodzimy do siódmego z głównych tematów kongresu.

Jest to „Nowy obraz Polski”. Analizując różnego rodzaju zdarzenia z ostatnich lat i to, jak nasz kraj widzą cudzoziemcy, stwierdziliśmy, że mamy do czynienia ze skrajnie różnymi reakcjami: od zachwytu tempem zmian i idealizacji naszych osiągnięć do głębokiej krytyki. Cóż – prawda, jak zawsze, leży pośrodku. Czynnikami, które zmieniają obraz Polski na świecie są: kultura, sztuka, nauka i sport. To najbardziej efektywna forma marketingu kraju, dzięki któremu wygrywa również polski przemysł. Najlepszy wzór działania w tej dziedzinie stworzył oponiarski koncern Michelin, który zaczął wydawać przewodniki kulinarne, kreując modę na kuchnię francuską. Najlepszym przykładem z naszego podwórka jest proza Andrzeja Sapkowskiego, którą rozsławiła na całym świecie gra „Wiedźmin”, a następnie serial Netflixa. Prowadząc wykłady w Chinach pytałem studentów o najbardziej znanych Polaków – na pierwszym miejscu był oczywiście Chopin, na drugim Robert Lewandowski, a na trzecim… Wiedźmin.

W paradoksalny sposób covid wywołał też falę pozytywnego postrzegania krajowych atrakcji turystycznych.

To prawda, po latach zamknięcia granic Polacy ruszyli szeroką falą za granicę. Obecnie z powodu lockdownu odkrywamy swój kraj na nowo, co umożliwia coraz lepiej działająca agroturystyka. Mam nadzieję, że moda ta zagości na dłużej.

Na wstępie wspomniał pan też o dodatkowym, ósmym temacie konferencji.

Podczas poprzednich edycji Kongresu poświęcaliśmy wiele uwagi współpracy Polski z krajami europejskimi. W tym roku planujemy skoncentrować się na Austrii. Spodziewamy się gościć prezydenta tego kraju Alexandra Van der Bellena oraz towarzyszącą mu delegację przedsiębiorców. W ramach Forum Polsko-Austriackiego „Green Future” będziemy dyskutować o gospodarce odnawialnej, ekologicznych technologiach i europejskiej zielonej gospodarce. Austria, której prezydent jest wspierany przez Partię Zielonych, zbudowała znakomitą strategię ochrony przyrody i kulturę biznesową. Dzięki nim możliwa jest aktywna troska o te zasoby. Są to wzory, które warto wprowadzić także u nas.

Czy upadłość oznacza osobistą odpowiedzialność?

Odpowiedzialność członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za brak zgłoszenia wniosku o upadłość albo restrukturyzację – to temat, który obecnie, po lockdownie, nabiera szczególnej aktualności

Radca Prawny Przemysław Kisiel

Przeważająca część przedsiębiorców decyduje się na prowadzenie działalności w formie spółek kapitałowych. Managerowie spółek kapitałowych (spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, prostej spółki akcyjnej albo spółki akcyjnej) zazwyczaj prowadzą i reprezentują sprawy powyższych spółek działając jako członkowie ich zarządów. Pełnienie funkcji w tych organach wiąże się z odpowiedzialnością solidarną członków zarządu za zobowiązania tych spółek, jeżeli egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna. Typową sytuacją jest odpowiedzialność członka zarządu za zobowiązania w wypadku bezskutecznej egzekucji z majątku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (art. 299 ksh).

Warto podkreślić, że w wypadku skierowania roszczeń z tytułu odpowiedzialności subsydiarnej członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to członek zarządu w celu uwolnienia się od odpowiedzialności będzie musiał udowodnić, że:

– we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu,

– niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez winy członka zarządu,

– w wyniku niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

Tak więc w wypadku bezskutecznej egzekucji z majątku spółki wierzyciel pozywający członka zarządu będzie miał bardzo mocną, uprzywilejowaną pozycję w postępowaniu sądowym.

Jeżeli pozwany członek zarządu nie udowodni zaistnienia jednej z powyższych przesłanek, będzie ponosił odpowiedzialność za zobowiązania spółki, której sprawy prowadził i reprezentował. Warto w tym miejscu odnotować, iż problematyka zakresu odpowiedzialności członka zarządu za zobowiązania spółki nie jest rozstrzygana jednolicie. Natomiast w przeważającej większości orzeczeń sądów wyrażany jest pogląd, że odpowiedzialność ta obejmuje wszystkie zasądzone w orzeczeniu przeciwko spółce należności, m.in. należność główną, koszty procesu, koszty postępowania egzekucyjnego umorzonego z powodu bezskuteczności egzekucji przeciwko spółce oraz skapitalizowane odsetki od należności głównej.

Warto również odnotować, że w praktyce największe znaczenie dla skutecznej obrony przed odpowiedzialnością będzie miała pierwsza z tzw. przesłanek egzoneracyjnych, czyli pozwany członek zarządu spółki z o.o. zazwyczaj, aby uwolnić się od odpowiedzialności za długi spółki, będzie musiał udowodnić, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu.

Zgłoszenie wniosku o upadłość w odpowiednim czasie oznacza, że powinien zostać zgłoszony przez osobę mającą prawo prowadzenia spraw spółki, jeżeli zaistnieją podstawy do jej ogłoszenia.

Podstawy do ogłoszenia upadłości w wypadku spółki istnieją wówczas, gdy dłużnik jest niewypłacalny. Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich zobowiązań pieniężnych. W dużym uproszczeniu przyjmuje się, że spółka kapitałowa jest niewypłacalna jeżeli:

– opóźnienie w wykonaniu co najmniej dwóch zobowiązań pieniężnych wynosi trzy miesiące,

– zobowiązania spółki kapitałowej (spółki kapitałowej w organizacji) przekraczają wartość jej majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące.

Zgodnie z art. 21 Prawa upadłościowego, dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. Jeżeli chodzi z kolei o postępowanie restrukturyzacyjne, może być ono prowadzone wobec spółki niewypłacalnej lub zagrożonej niewypłacalnością. Za dłużnika niewypłacalnego uważa się dłużnika niewypłacalnego w rozumieniu ustawy Prawo upadłościowe (patrz wyżej). Z kolei dłużnik zagrożony niewypłacalnością jest to dłużnik, którego sytuacja ekonomiczna wskazuje, że w niedługim czasie może stać się niewypłacalny (art. 6 Prawa restrukturyzacyjnego).

Podsumowując, w każdej z powyższych sytuacji taki wniosek powinien być zgłoszony, aby członek zarządu mógł uwolnić się od odpowiedzialności za długi spółki w rozumieniu art. 299 ksh. Ponieważ w powyższym opracowaniu wskazano jedynie na najważniejsze aspekty odpowiedzialności subsydiarnej, ocena czy zachodzą podstawy do złożenia wniosku będzie każdorazowo wymagała indywidualnej oceny i porady fachowego podmiotu (adwokata/radcy prawnego/doradcy restrukturyzacyjnego), specjalizującego się w zagadnieniach natury prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego.

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...