.
Strona główna Blog Strona 149

W magazynie – Nowy wspaniały świat?

Francis Huxley, emerytowany profesor Harvardu specjalizujący się w voodoo oraz siostrzeniec autora „Nowego wspaniałego świata”, powoli skręcał jointa: „Jeśli popatrzysz na ewolucję ludzkiego mózgu to możliwe, że rację miał McKenna. Jego Stoned Ape Theory dużo tłumaczy.”

Autor: Edi Pyrek

Terence McKenna był etnobotanikiem i filozofem, który twierdził, że nagły, a nawet skokowy rozwój mózgu zawdzięczamy psychodelicznej diecie. Jakieś 500-100 tys. lat temu nasz płat czołowy rozwinął się, a objętość naszego mózgu wzrosła prawie dwukrotnie, co z punktu widzenia logiki ewolucji wydaje się być niemożliwe w tak krótkim czasie.

Według McKenny’ego ową transformację da się wytłumaczyć zainteresowaniem naszych przodków halucynogennymi grzybami. W tym czasie przemierzali oni afrykańskie sawanny śladami zwierząt. W ich odchodach często znajdowali niewielkie psychodeliczne grzybki. Owi ledwo wyprostowani protoplaści naszego gatunku zainteresowali się nie tyle ich wartościami odżywczymi, ile wizyjnymi. Dzięki psylocybinie zyskali dostęp do świata po drugiej stronie lustra.

Dr Thomas Falk, wykładowca filozofii na University of Dayton, twierdzi, że koncepcja McKenny’ego tłumaczy tzw. eksplozję kreatywności naszego gatunku. W tym czasie, kiedy naszą dietę wzbogaciły magiczne grzybki, doszło do powstania języka. A za nim opowieści i symbole. Ludzie nauczyli się tworzyć w swoich głowach słowa, a potem odtwarzać te słowa w świecie materialnym.

– Różnica pomiędzy Homo sapiens sapiens a innymi naczelnymi to język – twierdzi dr Falk. – Język, który pozwala nam myśleć abstrakcyjnie, wyobrażać sobie, nazywać, a potem tworzyć rzeczy, które dotąd nie istniały.

Wydaje się, że trudno jednak prowadzić tak skomplikowany proces jak ewolucja mózgu do jednego prostego efektu „Acha”, który jest wynikiem nadmiernego spożycia wizyjnych grzybów.

Nie można tego wykluczyć

Tym bardziej, że nie był to pojedynczy rozbłysk zrozumienia jednego homoida, ale systematyczny proces dostarczania do mózgów kolejnych pokoleń wyprostowanych małp dużych dawek substancji powodujących inne zrozumienie.

– Nie oznacza to, że jakieś jedzenie doprowadziło do zmiany całego genomu, ale grzyby prawdopodobnie wpłynęły na ekspresje genów, które mieliśmy. Pobudziły niektóre, a inne uśpiły. I ta zmiany ich aktywności zmieniła naszych przodków psychologicznie, neurochemicznie i społecznie – dodał dr Falk.

Badania prof. Davida Nutta nad różnicami w działaniu mózgu w stanie normalnym i pod wpływem psylocybiny (głównego składnika grzybów, jakie konsumował nasz przodek) pokazują różnicę skokową między tymi mózgami. Ilość połączeń „naćpanego” mózgu przekracza tysiące razy to, co się dzieje na co dzień. Powstają nowe połączenia, te fragmenty mózgu, które nigdy się ze sobą nie kontaktowały, a nawet prawdopodobnie nie wiedziały o swoim istnieniu, zaczynają razem działać. Powstaje więc w naszej głowie świat równoległy.

Oczywiście, zmiana jest czasowa. Jeśli jednak zaczniemy trenować owe nowe połączenia to… nasz mózg zaczyna się zmieniać. Zaczynamy myśleć inaczej. Widzieć inaczej. Stajemy się inni.

Podobnie jak nasi przodkowie

Możliwe więc, że mowę i idącą za nią sztukę, ironię, politykę i kapitalizm zawdzięczamy temu, iż wiele lat temu jakiś homo erectus zainteresował się małym grzybkiem wyrastającym z gówna jakiegoś dzikiego bawołu albo innej gazeli. Jego dieta stworzyła nasz świat.

Ostatnie lata psychodeliki przeżywają tzw. trzecią falę. Powoli wychodzą z podziemia, przestają być tylko zabawą i szturmem wchodzą do głównego nurtu.

Stają się Świętym Graalem psychiatrii, nadzieją na wyleczenie depresji, zmniejszenie lęku przed śmiercią u pacjentów terminalnych, pomagają w większości chorób psychosomatycznych, leczą PTSD, etc.

Ale nie tylko. Także coraz więcej osób nie tylko z Doliny Krzemowej, ale także z warszawskiego Mordoru stosuje psychodeliki do zwiększania potencjału swojego mózgu.

Steve Jobs przyznał, że psychodeliczne doświadczenie LSD pomogło mu stworzyć Apple, Francis Crick, noblista nagrodzony za odkrycie DNA, stwierdził, że gdyby nie sesja psychodeliczna to by nigdy nie wpadł na koncept podwójnej helisy, a Douglas Engelbart, twórca myszki komputerowej i „copy-paste”, twierdził, że myszka powstała w czasie eksperymentów z LSD na MIT.

Jeśli więc McKenna miał rację i za powstaniem języka, sztuki, Dostojewskiego i komputerów Apple’a stoją psychodeliki, to teraz czeka nas kolejny skokowy rozwój świadomości. Jeśli ta dieta spowodowała, że małpa zamieniła się w człowieka to teraz…

– …teraz mamy narzędzia, żeby ową ewolucję świadomie przeprowadzić. Możemy sobie zaplanować następny krok. I stworzyć nowy wspaniały świat – prof. Huxley popatrzył z dumą na swoje dzieło i zaciągnął się.

Czym jest inflacja dla managera?

Praca managera w głównej mierze polega na podejmowaniu decyzji, od których zależy sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jednym z obszarów zarządzania jest z kolei kierowanie szeroko rozumianymi finansami firmy. To ten właśnie obszar zarządzania  determinuje politykę cenową przedsiębiorstwa. A co zatem z tą inflacją? Skąd brać informacje o inflacji i czym ona jest z perspektywy managera?

Autor: dr Arkadiusz J. Derkacz, prof. CH SGM

W XVIII w. inflację mierzono poprzez porównywanie cen 4 beczek piwa, 5 kwart zboża i 6 jardów tkaniny. To początki współczesnej inflacji, która jest oficjalnie nazywana wskaźnikiem cen. Historia ujawnia także próby konstruowania tzw. koszyka N. Dutota, który inflację liczył jako stosunek średnich cen koszyka dóbr w okresie „t” do tych wartości w okresie bazowym. W 1738 r. w koszyku dóbr znalazły się belka siana, gołąb, koza, królik i kura. Ceny natomiast pochodziły z targowisk, gdzie lokalni handlarze sprzedawali owe dobra, dziś powiedzielibyśmy – konsumpcyjne. Z tego wynika, iż inflacja jest wskaźnikiem, który pokazuje zmiany cen na skutek decyzji handlowców, a współcześnie – przedsiębiorców. Od XVIII w. minęło jednak wiele lat, a gospodarka wygląda zupełnie inaczej. Wspólnym jednak mianownikiem tych różnych historycznie gospodarek jest proces wymiany handlowej, który polega na sprzedaży-kupnie określonego dobra lub usługi. Czym zatem jest inflacja w XXI wieku?

Ramka 1. Główny podział wydatków wg Europejskiej Klasyfikacji Spożycia Indywidualnego według Celu (ECOICOP). Źródło: GUS

Wskaźnik cen towarów i usług detalicznych CPI

Jedno jest pewne, metodologia kalkulowania wskaźnika inflacji w sposób fundamentalny się zmieniła. Współczesne mechanizmy są nieco bardziej złożone od weryfikowania cen kury czy belki siana na podmiejskim targowisku. W pierwszej kolejności chciałbym wspomnieć o wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych. Jest to tzw. wskaźnik CPI (Consumer Price Index), który w potocznym rozumieniu jest nazywany właśnie inflacją. Obliczanie tego wskaźnika bazuje na dwóch fundamentach. Pierwszym z nich jest identyfikowanie cen towarów i usług konsumpcyjnych na rynku detalicznym. Stąd właśnie pochodzi określenie wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych. Drugim, równie ważnym fundamentem kalkulowania poziomu inflacji są badania budżetów gospodarstw domowych. Mają one na celu regularne dostarczanie informacji o przeciętnych wydatkach na towary i usługi. Tak pozyskane dane służą wypracowaniu tzw. systemu wag. Te z kolei pozwalają na przedstawienie struktury koszyka dóbr i usług konsumpcyjnych, które są brane pod uwagę w obliczaniu poziomi CPI. Inflacja jest więc wskaźnikiem zmiany cen dóbr i usług konsumpcyjnych dla przeciętnego gospodarstwa domowego przy zachowaniu określonej struktury koszyka. Warto wspomnieć, iż system wag jest aktualizowany przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) co rok. Analizując zatem zmiany poziomu inflacji w długim okresie, warto brać pod uwagę także wspomniany system wag koszyka dóbr i usług konsumpcyjnych. 12 głównych grup dóbr i usług konsumpcyjnych jest podzielony na szczegółowe dobra i usługi. (Ramka 1) Na wykresie 1 przedstawiono zmiany systemu wag dla głównych koszyków dóbr i usług konsumpcyjnych w latach 2010-2021. (Wykres 1) Istnieje także wskaźnik HICP (Harmonised Index of Consumer Prices), którym jest tzw. zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych. Jego główną funkcją jest umożliwienie badań porównawczych inflacji w różnych państwach. Wynika to z tego, iż struktura wydatków konsumpcyjnych jest różna w różnych państwach. Szczegółowe dane są dostępne w sposób ciągły na stronach www.stat.gov.pl w Dziedzinowych Bazach Wiedzy.

Czy inflacja dotyczy tylko cen konsumpcyjnych?

W związku z tym, że opisany wcześniej wskaźnik CPI dotyczy cen detalicznych, nie pozostaje on głównym przedmiotem zainteresowania przedsiębiorców. Oczywiście, sam przedsiębiorca jest także osobą, która w części swojej działalności ekonomicznej jest konsumentem, tworząc swoje gospodarstwo domowe. Z perspektywy jednak zarządzania przedsiębiorstwem dużo ważniejsze powinny być inne wskaźniki. Także i w tym zakresie GUS przychodzi z pomocą przedsiębiorcom. W Dziedzinowej Bazie Wiedzy, w grupie „Ceny”, są dostępne dane zgrupowane w kilku obszarach, które przedstawiają wskaźniki cen wartościowe dla przedsiębiorców. Są nimi podstawowe kategorie makroekonomiczne, ceny producentów, ceny nieruchomości oraz ceny w handlu zagranicznym.

Wykres 1. System wag stosowany w obliczeniach wskaźników cen towarów i usług konsumpcyjnych – struktura. Źródło: GUS

Podstawowe kategorie makroekonomiczne

W pierwszej kolejności należy przedstawić wskaźniki cen uszeregowane wg podstawowych kategorii makroekonomicznych. (tabela 2) Przedstawiają one w sposób syntetyczny zmiany cen w gospodarce narodowej. Wskaźniki te uzyskano z rachunków gospodarki krajowej, które bazują na Europejskim Systemie Rachunków Narodowych i Regionalnych (ESA 2010). Wartość analizy tych wskaźników cen dla przedsiębiorców wynika z tego, iż dotyczą one głównych kategorii, które łącznie determinują wartość PKB. W tym celu można je pogrupować wg metodyki kalkulowania wartości produktu krajowego brutto. PKB od strony produkcji jest sumą wartości dodanej brutto oraz podatków od produktów. Z kolei wartość dodana brutto jest różnicą produkcji globalnej w skali kraju pomniejszonej o wartość zużycia pośredniego. W tabeli 2, w dwóch pierwszych wierszach przedstawiono wskaźniki cen dla tych właśnie wskaźników. Inną metodą obliczania PKB jest perspektywa rozdysponowania. W tym wypadku mamy do czynienia z sumą popytu krajowego i saldem wymiany międzynarodowej. Popyt krajowy jest natomiast sumą akumulacji brutto i ogólnego spożycia w gospodarce. Pierwsza z tych wartości zawiera w sobie m.in. nakłady brutto na środki trwałe i nakłady inwestycyjne oraz przyrost rzeczowych środków obrotowych. W tabeli 2 przedstawiono także wskaźniki cen dla tych kategorii makroekonomicznych. Dodatkowo znajduje się tu wskaźnik cen budynków i budowli.

Tabela 2. Wskaźniki cen podstawowych kategorii makroekonomicznych, analogiczny okres roku poprzedniego = 100 (w %). Źródło: GUS

Ceny producentów

Druga grupa wskaźników cen dotyczy szeroko rozumianych producentów. W ramach tej grupy wyróżnia się ceny w rolnictwie, w przemyśle, w budownictwie, w transporcie, gospodarce magazynowej i telekomunikacji oraz ceny producentów usług biznesowych.

Dostępne dane statystyczne w GUS umożliwiają szczegółową analizę wskaźników cen dla poszczególnych rodzajów działalności gospodarczej polskiego przemysłu. W grupie wskaźników cen w przemyśle warto zwrócić uwagę na tzw. wskaźnik cen produkcji sprzedanej. Ukazuje on zmiany cen bazowych w przemyśle z podziałem na poszczególne działy PKD. Cena bazowa jest określana tu jako kwota pieniędzy otrzymana przez producenta/handlowca od nabywcy za jednostkę produktu. Ważne, iż kwota ta jest pomniejszona o podatki od produktów oraz ewentualne rabaty czy opusty. Jest natomiast powiększona o ewentualne dotacje otrzymane do tego produktu. Na wykresie 2 przedstawiono kilka wybranych wskaźników cen produkcji sprzedanej. (Wykres 2) Znajduje się tam ogólny wskaźnik cen, a także kilka szczegółowych wskaźników dla losowo wybranych przeze mnie działów przemysłu. Dzięki temu widać duże zróżnicowanie wartości poszczególnych wskaźników cen produkcji sprzedanej przemysłu. Można powiedzieć, iż jest to pewnego rodzaju dowód, a może raczej zachęta dla przedsiębiorców, aby podjąć niewielki trud przeanalizowania tych wskaźników inflacji, które dotyczą konkretnych przedsiębiorstw. W grupie cen producentów znajdują się oczywiście inne wskaźniki, które dedykowane są pozostałym formom działalności gospodarczej. Ich analiza powinna być wartościowa dla managerów, którzy zarządzają przedsiębiorstwami w tych obszarach polskiego przemysłu, i nie tylko. Wydaje się także, iż mogłoby być wartościowe, aby powstał jakiś cykliczny raport o wskaźnikach cen, co ułatwiłoby managerom podejmowanie odpowiednich decyzji. Za wyjątkiem oficjalnych komunikatów GUS nie znam takich opracowań dedykowanych managerom, choć mogę nie wiedzieć wszystkiego. Niemniej jednak należy podkreślić, iż wszystkie te dane znajdują się w otwartym dostępie w odpowiednich bazach danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Wykres 2. Wybrane wskaźniki cen produkcji sprzedanej przemysłu, analogiczny okres roku poprzedniego = 100 (w %). Źródło: GUS

Inne wskaźniki cen

Oczywiście, katalog wskaźników cen nie kończy się na cenach producentów. Dla niektórych branż wartościowe są także wskaźniki cen nieruchomości. W tym zakresie istnieje dość szeroki wachlarz wskaźników podawanych przez GUS. W tym zakresie mamy dostęp do wskaźników zmian cen lokali mieszkalnych oraz średnie ceny lokali mieszkalnych sprzedawanych w transakcjach rynkowych. Ponadto GUS podaje także wskaźniki cen w handlu zagranicznym. W tej grupie możemy analizować zmiany cen transakcyjnych w handlu zagranicznym oraz wskaźniki cen importu i eksportu według podziału PKWiU. Dla przedsiębiorców, którzy realizują także działalność eksportowo/importową wartościowe mogą być wskaźniki cen, które są publikowane poza granicami Polski. W tym kontekście warto krótko wspomnieć o statystyce Eurostatu, Światowej Organizacji Handlu czy OECD.

Z tego bardzo ogólnego artykułu płyną dwa główne wnioski dla managerów. W pierwszej kolejności należy podkreślić jeden bardzo istotny fakt. Podejmowanie decyzji managerskich w oparciu o informacje medialne o inflacji – teraz już wiemy, że najczęściej jest to wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych – jest nie do końca uzasadnione. Jest to bardzo ogólny, wręcz syntetyczny wskaźnik dotyczący całej gospodarki. W kontekście konkretnego przedsiębiorstwa dużo bardziej użytecznym będą szczegółowe wskaźniki cen dla poszczególnych grup koszyka, a nawet szczegółowych produktów i usług konsumpcyjnych. Taka analiza może być wartościowa w kontekście lokowania przedsiębiorstwa w stosunku do danego segmentu rynku. Z perspektywy zatem managera informacja o inflacji w tym rozumieniu jest informacją niepełną. W tym momencie pojawia się drugi wniosek. Dużo wartościowszą informacją dla przedsiębiorców jest taka, która bazuje na odpowiednich wskaźnikach cen producentów. Ważnym źródłem informacji są także wskaźniki cen bazujące na podstawowych kategoriach makroekonomicznych, na cenach nieruchomości czy cenach w handlu zagranicznym. Profesjonalne zarządzania wymaga profesjonalnego podejścia do pozyskiwania odpowiednich danych. Z kolei optymalnie racjonalne decyzje managerskie wymuszają poszerzanie przez managerów horyzontu informacyjnego. Odpowiedni wybór wskaźników cen jest jednym z tych źródeł informacji, które daje możliwość optymalizacji jakości analiz koniecznych w zarządzaniu przedsiębiorstwem we współczesnym, dynamicznie zmieniającym się świecie.

Nowe podejście do mobilności

Ireneusz Borowski, Country Manager Poland w Dassault Systèmes, opowiada o tym, jak nowe rozwiązania software’owe mogą pomóc firmom z branży transportowej w digitalizacji procesów biznesowych

Rozmawiał Wojciech Gryciuk

Podobno branża mobilna znajduje się pod rosnącą presją zwiększania stopnia personalizacji pojazdów?

To prawda. Zmiana ta wymaga zarówno od producentów OEM, jak i ich dostawców większej elastyczności i zdolności szybszego reagowania na rynkowe trendy. Nowe rozwiązania software’owe do digitalizacji procesów w przedsiębiorstwach pomagają firmom przewidywać potrzeby klientów i skutecznie współpracować w zakresie innowacyjnych pojazdów.

Jakieś przykłady?

Kalifornijski startup Canoo, który, na bazie naszej platformy 3DEXPERIENCE w chmurze, w niecałe dwa lata zaprojektował pierwszy fizyczny prototyp pojazdu bazującego na konstrukcji deskorolki. Na standardowym podwoziu można montować różne moduły i systemy, a efektem końcowym może być choćby auto sportowe czy dostawcze. Na przykładzie Canoo można zobaczyć pełen potencjał zastosowania naszej platformy w chmurze: inżynierowie i wszyscy pracownicy firmy, niezależnie od lokalizacji, mają dostęp do jednego modelu produktu. Zespoły pracowników mogą współpracować nad powstawaniem tej koncepcji tworząc modele 3D w świecie wirtualnym, a inżynierowie mogą ten model dopracowywać. Pracując w środowisku chmurowym, Canoo nie martwi się o koszty utrzymania infrastruktury serwerowej i sieciowej. Zaoszczędzone w ten sposób zasoby może przeznaczyć na opracowywanie konkurencyjnych produktów.

Przykładem innego przełomowego projektu jest samochód koncepcyjny AKKA Technologies, producenta inteligentnych rozwiązań mobilnych. Link & Go i jego następca Link & Go 2.0 to w pełni elektryczny i autonomiczny pojazd, który może komunikować się z inteligentną infrastrukturą wzbogaconą o najnowsze technologie, sygnalizacją świetlną, znakamni, punktami poboru opłat, drogami, a także aplikacjami na smartfon.

Co łączy obie te firmy? Zarówno Canoo, jak i AKKA Technologies rewolucjonizują branżę transportową. Oferują nowatorskie rozwiązania dla nowego typu klientów. Doskonale rozumieją, że wartość w dzisiejszych czasach leży raczej w sposobie użytkowania niż w produkcie. Oferują więc nową generację pojazdów, które, oprócz wysokiego stopnia personalizacji, łączą tradycyjne techniki konstrukcyjne z łącznością internetową, alternatywnymi źródłami energii i technologiami autonomicznej jazdy. To, co czyni sieciowe koncepcje mobilności tak wyjątkowymi, to właśnie ogromne ilości danych, które mogą być zbierane przez dziesiątki czujników w milionach pojazdów w bezpośrednim otoczeniu lub na całym świecie, oraz łączone z innymi danymi z otoczenia i infrastruktury.

Wyobrażam sobie, jak wymagające są to prace pod względem konstrukcyjnym…

Oczywiście. Takie projekty są niezwykle skomplikowane zarówno od strony konstrukcyjnej, jak i projektowej. Wymagają łączenia dyscyplin oraz większej ilości testów, które, w oparciu o cyfrowe dane, pozwalają zweryfikować złożoną funkcjonalność.

A jak wygląda stosowanie innowacyjnych technologii w branży transportowej w Polsce?

Z naszej platformy korzysta w Polsce m.in. PESA Bydgoszcz, lider wśród polskich producentów pojazdów szynowych, ale też doskonale rozpoznawalna marka na rynku europejskim. PESA chce zoptymalizować procesy projektowania oraz znacząco skrócić czas wprowadzania nowych produktów na rynek. Projekty nowych tramwajów czy pociągów powstają w Pionie Technicznym, w którym pracuje ponad 250 inżynierów. Co ważne, na kolejnych etapach produkcji, aż po pojazd gotowy testowany na wewnętrznych torach próbnych, wszystkie produkty powstają całkowicie na terenie firmy.

Ponieważ prace projektowe prowadzone są przez rozbudowany zespół, PESA potrzebowała rozwiązania, które umożliwi płynną współpracę w czasie rzeczywistym podczas procesu projektowania, a także pozwoli na systematyczny nadzór nad rozwojem produktu, sprawne zarządzanie danymi i dostępem oraz zmniejszenie ilości danych wydzielonych i rozproszonych, wpływających na koszty projektu i gwarancje.

Kolejne wymagania dotyczyły zapewnienia zgodności z rygorystycznymi przepisami branżowymi oraz spełnienia norm ochrony środowiska. Ostatecznie wybór padł na rozwiązanie branżowe Global Modular Architecture, bazujące na naszej platformie, które pozwoli firmie tworzyć innowacyjne produkty dostosowane do potrzeb klientów, a jednocześnie zgodne ze standardami branżowymi.

Co konkretnie umożliwi Pesie wasza platforma?

Przede wszystkim platforma 3DEXPERIENCE zapewnia dostęp do zunifikowanego źródła wiedzy produktowej oraz związanych z tym procesów, co przekłada się na znacznie bardziej efektywne planowanie i realizowanie projektów. Ponadto, wdrożenie rozwiązania pozwoli zwiększyć wydajność projektową, podnieść jakość produktów i skrócić czas dostarczania ich na rynek, przy jednoczesnej redukcji kosztów związanych z modernizacją oraz serwisem gwarancyjnym.

Jakie inne kluczowe trendy zdominowały obecnie segment mobilności?

Elektryfikacja i koncepcja Mobility as a Service. Według prognoz McKinsey Global Institute, dzięki szybkiej poprawie ekonomiki pojazdów elektrycznych i naciskom regulacyjnym w różnych krajach europejskich do 2040 r. ok. 70 proc. wszystkich pojazdów sprzedawanych w Europie w różnych segmentach – osobowych, dostawczych, ciężarowych i autobusach – będzie posiadać napęd elektryczny.

Zarówno w Polsce, jak i na całym świecie coraz większą popularnością wśród konsumentów cieszą się także usługi mobilności w ramach tzw. ekonomii współdzielenia. Według raportu PwC „The five dimensions of automotive transformation”, jedno auto współdzielone może zastąpić od 7 do 11 prywatnych samochodów, a do 2030 r. mają one już stanowić co najmniej 30 proc. wszystkich samochodów w Europie. Do tego czasu co trzeci przejechany kilometr w Europie będzie już także realizowany właśnie w formule carsharingu.

W jaki sposób wspieracie te trendy?

Dassault Systèmes oferuje rozwiązania, które zapewniają klientom branżowym wyjątkowe możliwości zarządzania informacjami i oprogramowanie zaspokajające potrzeby związane z zaawansowanym projektowaniem i symulacją.

Filarem tej strategii jest platforma 3DEXPERIENCE. Dostępna na lokalnym serwerze lub w prywatnej bądź dzielonej chmurze, jest środowiskiem, które wspiera całościowy proces rozwoju produktu od projektu, poprzez produkcję po dostawę. Narzędzie to sprawdza się w przypadku organizacji dowolnej wielkości i działa jak kompleksowe źródło informacji, dzięki czemu zespoły mogą bezpiecznie dzielić i wymieniać się danymi w nieograniczony sposób. Zapewnia przy tym wszystkim interesariuszom dostęp do jednej wersji danych, jedynego źródła prawdy w czasie rzeczywistym. Dzięki temu działy mogą się ze sobą łączyć i współpracować przy różnych projektach, wkładając w proces swój unikalny zestaw umiejętności i doświadczenia.

Jaką rolę w procesie projektowania w branży transportowej odgrywa wirtualny bliźniak?

Jak już mówiliśmy, skomplikowane systemy techniczne, takie jak autonomiczne pojazdy czy instalacja elektryczna mechanizmu napędowego samochodów, zwiększają złożoność procesów rozwoju produktu na niespotykaną dotąd skalę. Coraz wyższe wymagania dotyczące produktów i zmieniające się warunki produkcji sprawiają, że firmy potrzebują dziś możliwości przetestowania różnych koncepcji i procesów jeszcze w fazie planowania, czyli zanim zostaną użyte zasoby fizyczne.

W ramach platformy 3DEXPERIENCE Dassault Systèmes oferuje m.in. bogate portfolio aplikacji do modelowania 3D oraz aplikacje symulacyjne do tworzenia wirtualnych bliźniaków produktów. 3DEXPERIENCE Twin, czyli wirtualny bliźniak stworzony za pomocą rozwiązań dostępnych na platformie, pozwala na analizę w świecie wirtualnym różnych czynników wpływających na zachowanie produktu oraz optymalizuje go pod kątem indywidualnych potrzeb klienta. Możliwość tworzenia wirtualnych kopii produktów sprawia, że produkcja jest znacznie bardziej wydajna i zrównoważona. Do minimum zostają bowiem zredukowane fizyczne prototypy, które po zakończeniu pracy nad produktem tracą przydatność. Innymi słowy, technologia wirtualnego bliźniaka pozwala na budowanie pomostu między światem wirtualnym i realnym, którego główne zalety to niższe koszty, szybszy rozwój, przyspieszone wprowadzenie produktów na rynek, skrócenie cyklu produkcyjnego nawet o 50 proc., bezpieczniejsza i oszczędzająca zasoby praca oraz oszczędność zasobów.

Czy to oznacza potrzebę zmiany w zarządzaniu produktami?

Zdecydowanie tak. Raport przygotowany przez Dassault Systèmes oraz Accenture wskazuje na potencjał technologii wirtualnych bliźniaków, której globalny rynek w 2020 r. osiągnął wartość szacunkową 5,4 mld dol., a prognozowany wzrost to 36 proc. CAGR w ciągu kolejnych pięciu lat. Oczekuje się, że przyszły wzrost będzie napędzany głównie przez branżę transportową, w której już dziś 30-40 proc. startupów w sektorze elektromobilności i 60-70 proc. najlepszych w swojej klasie producentów OEM korzysta z technologii wirtualnego bliźniaka.

Generalnie pomaga ona w transformacji ku gospodarce o obiegu zamkniętym, pozwalając firmom zmniejszyć koszty, zużycie zasobów i ograniczyć ślad wodny, równocześnie wspierając innowacyjność. Biorąc pod uwagę prognozowany wzrost zastosowania wirtualnych bliźniaków w ciągu kolejnych lat, można się spodziewać, że technologia ta odegra znaczącą rolę w transformacji przemysłu ku zrównoważonemu rozwojowi. Studia przypadków dowodzą, że przyspiesza ona czas wprowadzania produktów na rynek i pomaga obniżyć koszty nowych układów napędowych, lekkich konstrukcji nadwozi czy akumulatorów pojazdów elektrycznych.

W magazynie – Sekrety nowoczesnej stomatologii

O nowych trendach i cyfrowej rzeczywistości w stomatologii oraz o tym, co dla pacjenta najważniejsze, czyli braku bólu, opowiada dr. n. med. Paweł Niewada, właściciel i kierownik Niewada Clinic – Implantologia i Stomatologia Estetyczna

Czy po pierwszej wizycie u dentysty możemy zobaczyć własny uśmiech będący efektem końcowym leczenia i działań z zakresu stomatologii estetycznej?

Można go ujrzeć jeszcze przed rozpoczęciem leczenia. Potrafimy przewidzieć i przedstawić końcowy efekt, co jest ważne zarówno dla pacjenta, jak i dla lekarza. Co więcej, umiemy wprowadzić korekty, by uzyskać taki efekt, aby pacjent był stuprocentowo zadowolony ze swojego uśmiechu i czuł się komfortowo. Dlatego zawsze przed rozpoczęciem pracy protetycznej, czy dotyczy to implantolów, czy też czy odbudowy zębów, staramy się wykonać wax-up, czyli projekt uśmiechu. To tzw. mockup, czyli przymiarka nowego kształtu zębów w jamie ustnej. Wykonujemy kilka zdjęć, by z różnego kąta i perspektywy pacjent mógł ocenić przyszły efekt. Mówimy tu o tzw. stomatologii emocjonalnej, czyli emotional dentistry, dzięki której pacjent może zobaczyć swoje przyszłe zęby, co wiąże się z pozytywnymi emocjami, dodatkową motywacją i stymulacją do rozpoczęcia procesu leczenia. Lekarz z technikiem dentystycznym planują dokładnie kształt i długość zębów, ale pacjent ma w tym swój udział. W tym celu przygotowujemy precyzyjny mockup woskowy bądź cyfrowy, który również można wydrukować i przymierzyć. W toku tego procesu pacjent też może nanosić na projekt zmiany – indywidualne odczucia są niezwykle ważne. Warto pamiętać, że stomatologia to bardzo istotna część medycyny estetycznej. Dobrze wykonane zęby są w stanie odmłodzić o 10 lat i mają wielki wpływ na to, jak postrzegamy całą twarz.

Podobno Polacy stanowczo zbyt rzadko odwiedzają gabinety dentystyczne.

Generalnie prawidłowość jest taka, że do dentysty chodzimy dość nieregularnie. Zalecenia medyczne wskazują na wizyty kontrolne co 3-6 miesięcy, w zależności od indywidualnej historii leczenia i chorób, jednak w wielu przypadkach oznacza to, że gabinet odwiedzany jest dopiero wtedy, gdy ząb zacznie boleć. Za granicą zwykle wymogiem ubezpieczenia jest to, by pacjent pojawił się raz na pół roku u dentysty. U nas wizyty kontrolne, zabiegowe, jak i higienistyczne, np. związane z czyszczeniem zębów, nie są regularne, a świadomość ich potrzeby nadal jest niska. Ważne, by o tym mówić głośno, bo profilaktyka i regularne odwiedziny w gabinecie dentystycznym to najlepsza inwestycja, by unikać poważnych chorób i zachować jak najdłużej zdrowe oraz piękne zęby.

Ciekawe, czy wśród nowinek dentystycznych znajdziemy rozwiązania, które zupełnie zniosą lęk przed bólem?

Strach bardzo dobrze eliminuje podtlenek azotu, czyli tzw. gaz rozweselający, który pacjent może wdychać. W Klinice Niewada stosujemy tę metodę bardzo często, m.in. podczas zabiegów chirurgicznych, usuwaniu ósemek, czy też przed zwykłym znieczuleniem. Pacjenci, u których stosujemy gaz rozweselający, pozbywają się lęku, wchodzą w stan błogości, odprężenia i relaksacji. Świetnym rozwiązaniem jest stosowane przez nas urządzenie, które komputerowo podaje znieczulenie kropla po kropli – The Wand. Kontroluje ono ilość substancji znieczulającej, zapewniając niskie poczucie dolegliwości bólowej podczas zabiegu. Warto stosować też środki, które znieczulają powierzchniowo, np. smakowe żele znieczulające. Jeśli strach przed leczeniem dentystycznym jest ponadnormatywny lub mamy do czynienia z poważnymi zabiegami chirurgicznymi, możemy zastosować znieczulenie ogólne, czyli narkozę, oczywiście przeprowadzaną przez doświadczony zespół – anestezjologa oraz lekarza dentystę.

W różnych krajach do tematu znieczuleń podchodzi się w inny sposób. Podam tu za przykład ciekawostkę z Niemiec – tam coraz bardziej popularna jest… hipnoza. Korzystając z niej nie trzeba stosować żadnych farmakologicznych znieczuleń.

Czy sztuczny ząb może idealnie zastąpić własny?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Zawsze własny ząb jest najbardziej wartościowy, oczywiście pod warunkiem, że jest on zdrowy lub można go odbudować w sposób minimalnie inwazyjny i nie przeszkadza nam w zgryzie. Odbudowa zęba jest największą sztuką i potrzeba dużych umiejętności zarówno lekarza, jak i technika, by stworzyć na nowo naturalnie wyglądający ząb. Dlatego ratujemy zęby za wszelką cenę, zanim podejmujemy decyzję o zastąpieniu ich implantami. Warto jednak pamiętać, że zbyt długie utrzymywanie zęba w stanie zapalnym może prowadzić do utraty kości i braku możliwości wszczepienia implantu. Dlatego czasami musimy usunąć ząb, ale dopóki istnieje szansa na wyleczenie i uratowanie zęba, dopóty walczymy. To nasz priorytet.

Czym jest biostomatologia?

Jesteśmy pierwszą kliniką, która rozpoczęła prace w stomatologii bioestetycznej, czyli stomatologii, która skupia się na stabilizacji stawu skroniowo-żuchwowego i naturalnej formie zębów. Staramy się odbudować utraconą formę zębów, ponieważ pacjenci zaczynają bardzo niszczyć zęby już we wczesnym wieku. Dochodzi do utraty morfologii zębów, przez to też i ich funkcji. Pacjenci zaczynają zgrzytać zębami, odczuwają napięcie mięśniowe, zarówno mięśni żucia, jak i potylicy, karku. Właśnie na to zwraca uwagę stomatologia bioestetyczna, która w kompleksowy sposób zajmuje się ustawieniem kręgosłupa, mięśni, stawu skroniowo-żuchwowego i na końcu oczywiście zębów.

Kompleksowe leczenie przywracające piękny, zdrowy uśmiech oznacza nierzadko poważne koszty.

Jeżeli mówimy o stomatologii kompleksowej, to musimy wziąć pod uwagę wiele aspektów, przede wszystkim musimy zrobić prawidłową diagnostykę – wykonać odpowiednie badania, m.in. tomografię komputerową, wykonać skany wewnątrzustne, jak i jamy ustnej. Przeanalizować ustawienie kręgosłupa, skierować do fizjoterapeuty stomatologicznego i zastosować np. szynoterapię, żeby ustabilizować staw skroniowo-żuchwowy. Przede wszystkim chodzi tu jednak o czas przy wykonaniu takiej pracy. Zdrowie na długie lata, komfort i zadowolenie pacjenta to nasze priorytety. Takie podejście wymaga zaangażowania lekarzy różnych specjalności i techników dentystycznych, zagranicznych szkoleń, stosowania materiałów najwyższej jakości – wszystko to wpływa na ostateczną cenę, ale efekt jest tego wart.

Zapewne są takie trendy w stomatologii, przed którymi pan przestrzega i dlaczego?

W social mediach co i rusz pojawiają się nowe pomysły, jak np. ostatnio modne na Tik-Toku piłowanie zębów. Przecież to nic innego jak niszczenie własnych zębów. Przestrzegam też przed piercingiem języka – potrafi bardzo źle wpływać na śluzówkę jamy ustnej, kiedy dochodzi do utraty tkanek wewnątrz ust. Kolejny przykład to niezwykle popularny obecnie bonding – służący rewitalizacji uśmiechu, najczęściej za pomocą kompozytów – stosowany nieprawidłowo może powodować powikłania, napięcia mięśniowe i np. odkształcanie zębów, ich kształtu czy koloru.

Wiele osób stara się samodzielnie diagnozować lub podąża za trendami, np. oczekując wykonania licówek, które zachwyciły ich u influencerów bądź celebrytów. Zwykle okazuje się, że rzeczywistość weryfikuje te pomysły. Domowe wybielanie czy inne zabiegi, jak np. „implanty w 1 dzień”, doprawdy nie są strzałem w dziesiątkę. Wiele trendów kreowanych jest sztucznie, marketingowo. A z drugiej strony, internet zwiększa też świadomość w dziedzinie wielu zabiegów.

Wszystko sprowadza się jednak do niezastąpionej konsultacji z lekarzem, który jest po to, by doradzić najlepszą, indywidualnie dobraną procedurę. Zamiast obsesyjnego śledzenia trendów, warto sięgać do podstaw, czyli regularnych wizyt u stomatologa i higienistki, która np. może skorygować technikę codziennego mycia zębów.

Jakie rozwiązania technologiczne jeszcze kilkanaście lat temu wydawały się abstrakcyjne?

Postęp w ciągu ostatnich 10 lat jest dynamiczny i w wielu obszarach zauważam niezwykle istotne zmiany. Mamy możliwość znacznie lepszej diagnostyki komputerowej. Dziś w stomatologii wiele procedur sprowadza się do badań cyfrowych. To, co było kiedyś pieśnią przyszłości, stało się rzeczywistością. Na przykład, w mojej klinice zamiast wycisków stomatologicznych korzystamy standardowo ze skanowania jamy ustnej, co stanowi początek np. planowania i projektowania nowego uśmiechu. Możemy łączyć skany jamy ustnej, żuchwy z tomografią trójwymiarową, nakładając poszczególne obrazy na siebie, co pozwala nam zobaczyć i ocenić estetykę planowanych zębów. W fazę komputerową weszło również znieczulanie.

Dassault Systèmes zaprezentuje wirtualną kopię bliźniaczą ludzkiego ciała podczas targów CES 2022

Goście, którzy odwiedzą stanowisko Dassault Systèmes (nr 8715), mieszczące się w hali północnej Las Vegas Convention Center, będą mogli uczestniczyć w trzech interaktywnych prezentacjach poświęconych technologii wirtualnych kopii bliźniaczych ludzkiego ciała. Ta zupełnie nowa gałąź nauk biologicznych i ochrony zdrowia pozwala wizualizować, testować, wyjaśniać i przewidywać to, czego nie widać gołym okiem; od działania leków na chorobę po efekty zabiegów chirurgicznych jeszcze przed rozpoczęciem leczenia.

Cykl prezentacji rozpoczyna się od wolumetrycznego doświadczenia świetlnego, które, wychodząc od zdjęcia zrobionego uczestnikowi, wyświetla wirtualną kopię bliźniaczą jego głowy w powiększeniu. To lustrzane odbicie staje się półprzezroczyste, aż odsłania obracający się mózg, który pulsuje w kolorach i wzorach symbolizujących różne stany chorobowe. Następnie, zwiedzający zobaczy animację serca. Z każdym uderzeniem serca wirtualny bliźniak powiększa się, aż do momentu, gdy rozrastając się na cząsteczki, odsłania sylwetkę odwiedzającego, który może tańczyć i poruszać się, aby wejść w interakcję ze swoim wirtualnym bliźniakiem, zanim rozpłynie się on w chmurze danych.

Living Heart

Uczestnik może także wziąć udział w prezentacjach wykorzystujących rzeczywistość rozszerzoną w ramach projektów „The Living Heart” i „The Living Brain”. Obie inicjatywy wykorzystywane są obecnie przez badaczy, naukowców, producentów urządzeń oraz lekarzy do tworzenia wysoce precyzyjnych modeli wirtualnych, pozwalających odtwarzać warunki oraz możliwości leczenia. Uczestnicy będą mogli wziąć w ręce wydrukowane na drukarce 3D repliki serca i mózgu oraz obracać je i ściskać. Każda z replik będzie wyposażona w czujniki i procesory, a działania uczestników będą odwzorowane w czasie rzeczywistym na wirtualnej kopii bliźniaczej wyświetlanej na połączonym ekranie dotykowym. Fizyczny model serca mierzy tętno uczestnika prezentacji, a jego wirtualna kopia bliźniacza pulsuje w zgodnym rytmie i wyświetla wynik pomiaru. Podczas interakcji z fizycznym modelem mózgu uczestnik może badać jego półkule na wirtualnej kopii bliźniaczej, aby dowiedzieć się więcej na temat ich funkcji.

Poza wspomnianymi prezentacjami osoby odwiedzające stanowisko Dassault Systèmes będą mogły wziąć udział w inscenizowanej próbie klinicznej, aby dowiedzieć się, w jaki sposób  rozwiązania firmy Medidata są wykorzystywane do opracowania najnowszych leków i szczepionek.

Niekontrolowana rozbudowa infrastruktury IT jednym z zagrożeń cyfryzacji

Firma baramundi software przeanalizowała liczbę urządzeń końcowych zarządzanych za pomocą baramundi Management Suite wśród polskich klientów. Z danych jasno wynika, że liczba ta systematycznie wzrasta, a w ciągu czterech ostatnich lat powiększyła się o średnio 80 proc. Jak wskazują eksperci firmy, rozrastająca się infrastruktura informatyczna przedsiębiorstw ma związek z wieloma zmianami zachodzącymi w polskiej gospodarce i kulturze pracy. Szczególnie istotnym czynnikiem jest postępująca cyfryzacja polskich przedsiębiorstw. Według raportu McKinsey & Company „Digital Challengers in the next normal. Central and Eastern Europe on a path to digitally-led growth” rozwój polskiej gospodarki cyfrowej w 2021 r. gwałtownie przyspieszył i był 2,5-krotnie wyższy niż w poprzednich dwóch latach, osiągając poziom 18,4 proc. Transformacja biznesu, a także zmiany w nawykach konsumentów, którzy coraz częściej oczekują od firm i instytucji cyfrowych kanałów kontaktu, naturalnie wiąże się z wdrażaniem coraz większej liczby urządzeń sieciowych. Problem powiększającej się infrastruktury IT dotyczy również przedsiębiorstw z sektora produkcji, które transformują się w kierunku Przemysłu 4.0.

Zmiany w kulturze pracy

Do powiększającej się infrastruktury IT w polskich przedsiębiorstwach w znacznym stopniu przyczyniła się pandemia i związany z nią lockdown. Z danych Eurostatu wynika, że w 2020 r. prawie 9 proc. Polaków pracowało całkowicie zdalnie, co stanowi stuprocentowy wzrost względem roku 2017. Ta zależność zauważalna jest również w firmowych działach IT. Więcej pracowników zdalnych wiąże się z większą liczbą wykorzystywanych do pracy urządzeń, takich jak komputery, smartfony czy tablety. Oznacza to również więcej pracy dla zazwyczaj przeciążonych już działów IT.

„Widzimy ogromną korelację między wzrostem liczby osób pracujących zdalnie, a powiększaniem się firmowych infrastruktur IT. Pracodawcy musieli zapewnić swoim pracownikom narzędzia do pracy z domu. Nie każda firma jednak mogła sobie na to pozwolić. Część osób musiało wykorzystać do pracy swoje własne urządzenia, co jest szczególnie ryzykowne w kontekście bezpieczeństwa cyfrowego”, powiedział Sebastian Wąsik, Country Manager na Polskę w baramundi software.

Zmieniające się podejście do trendów BYOD (Bring Your Own Device) oraz COPE (Company Owned Personally Enabled) jest według ekspertów firmy kolejnym czynnikiem wpływającym na rozbudowę infrastruktury IT. Potwierdza to raport Syntonic, który wskazuje, że już 87 proc. organizacji jest w pewnym stopniu uzależnionych od tego, czy ich pracownicy mają dostęp do aplikacji biznesowych z poziomu swoich osobistych smartfonów.

Wielkie zagrożenie

Eksperci baramundi zwracają uwagę na związane z tym zagrożenia, z których przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy. Niekontrolowany rozwój środowiska informatycznego firmy prowadzi do powstania zjawiska zwanego Shadow IT oraz przeciążenia działów IT. W połączeniu z brakiem scentralizowanej kontroli nad urządzeniami, może to doprowadzić do zwiększenia podatności organizacji na cyberataki.

„Mnogość urządzeń podłączonych do sieci, mających dostęp do często bardzo wrażliwych firmowych zasobów, niesie za sobą wiele zagrożeń. Przede wszystkim rozległa infrastruktura IT oznacza większe pole działania dla cyberprzestępców”, powiedział Kamil Strzałka, inżynier wsparcia sprzedaży w baramundi software. „To również zagrożenie w postaci Shadow IT, czyli wszelkich niezatwierdzonych przez dział IT elementów infrastruktury, takich jak ściągnięte z Internetu oprogramowanie lub podłączony do sieci firmowej niezabezpieczony komputer”.

Konieczne centralne zarządzanie

Jak wskazują eksperci, niekontrolowany rozrost infrastruktury informatycznej przedsiębiorstwa wymaga zastosowania odpowiednich narzędzi, które pozwolą w łatwy i przejrzysty sposób zarządzać wszystkimi jej elementami, od komputerów stacjonarnych, po pracownicze laptopy, służbowe smartfony, drukarki czy porty sieciowe w przedsiębiorstwach produkcyjnych.

„baramundi Management Suite to system do ujednoliconego zarządzania punktami końcowymi w przedsiębiorstwach. Narzędzie to ułatwia pracę administratora IT, który jest odpowiedzialny w swojej firmie za kilkadziesiąt lub nawet kilkaset urządzeń podłączonych do sieci. bMS zapewnia rzetelną inwentaryzację, dzięki której pracownicy działu IT mają dokładny wgląd w tzw. mapę IT organizacji. Za pomocą poszczególnych modułów naszego narzędzia, możliwe jest zautomatyzowanie czynności, które zazwyczaj pochłaniają mnóstwo czasu, takich jak instalacja poprawek bezpieczeństwa, aktualizacja oprogramowania czy systemu. To również wiele więcej możliwości, które nie tylko usprawniają zarządzanie infrastrukturą IT, ale przede wszystkim zwiększają jej bezpieczeństwo” – podsumował Sebastian Wąsik.

Gdzie inwestować w Gdańsku?

Trójmiejski rynek nieruchomości zwraca na siebie uwagę inwestorów z całego kraju. Ceny nadmorskich mieszkań biją kolejne rekordy, a kupujących wciąż przybywa. Silnie rozwija się też rynek premium – najbardziej odporny na wahania rynku. Poza najbardziej popularnymi lokalizacjami, warto rozejrzeć się za adresami z potencjałem, które mają szansę na wzrost wartości. Jakie okazje czekają na inwestora w Gdańsku?

Tekst: Piotr Tarkowski

Morze przyciąga kapitał

Jak podaje JLL, w II kwartale 2021 roku nowo wprowadzone do sprzedaży mieszkania w Trójmieście podrożały o 14  proc. To najszybsze tempo w porównaniu do innych dużych miast. Nadmorski potencjał można dostrzec analizując także średnioroczny wzrost cen dla największych 7 miast w latach 2016-2021. Gdańsk zajmuje pierwsze miejsce, wyprzedzając Kraków i Warszawę.

Ceny nie odstraszyły jednak kupujących. Zgodnie z danymi JLL, w minionym roku deweloperzy sprzedali najwięcej lokali właśnie w Trójmieście. Nieustannie rozwija się też tutejszy rynek premium. Czyste powietrze, bezcenne walory naturalne oraz dobrze rozwinięta infrastruktura biznesowa, edukacyjna i rozrywkowa stwarzają ku temu idealne warunki. Część nabywców decyduje się na przeprowadzkę nad morze, inni kupują tzw. second home, do którego mogą swobodnie przyjeżdżać w celach wypoczynku lub pracy w trybie home office. Nie brakuje również osób, które widząc potencjał premium Trójmiasta traktują ten rynek czysto inwestycyjnie.

Okazje dla inwestora

Inwestycje premium powstają zazwyczaj w najlepszych lokalizacjach – w śródmieściu, historycznym centrum, z widokiem na morze lub góry. Dobry adres stanowi zabezpieczenie wartości apartamentu. Limity gruntów w dużych miastach powodują jednak, że deweloperzy poszukują miejsc z potencjałem, które rewitalizują. Trend gentryfikacji jest widoczny w metropoliach na całym świecie. Nowe inwestycje mieszkalne i biurowe, działania rewitalizacyjne miasta, lokale gastronomiczne i pracownie artystów potrafią odmienić zapomniane, przemysłowe dzielnice w najmodniejsze miejsca na mapie miasta. W odpowiedzi na rosnący popyt wartość lokalnych nieruchomości idzie w górę, ku radości inwestorów, którzy wyczuli dobry moment na zakup. Dobrym przykładem jest Soho w Londynie. W latach 2010-2021 ceny wzrosły tam o 51 proc. W Polsce często podawanym przykładem gentryfikacji jest warszawska Praga. Od 2014 do 2021 roku mieszkania podrożały tu o 48 proc. W tym samym czasie średnia dla Warszawy wyniosła 43 proc.

Gdańsk wykazuje duży potencjał rynkowy jako całe miasto, w latach 2012-2020 ceny wzrosły tu o 62 proc.  Największy rozwój w tym czasie jest widoczny na Angielskiej Grobli, która w tym okresie odnotowała wzrost wartości o… 137 proc. Niezwykle wzrosła też wartość Starego Przedmieścia, które wskazuje wynik 102 proc. Gdzie można się spodziewać kolejnych wzrostów? Zdecydowanie ciekawą lokalizacją są Siedlce, których wskaźnik wynosi obecnie 58 proc. To dzielnica sąsiadująca bezpośrednio ze Śródmieściem i Starym Miastem. Jest jednak znacznie bardziej zielona i przyjazna niż hałaśliwe centrum. Nowe inwestycje deweloperskie na tym terenie oraz plany rewitalizacyjne miasta podnoszą jakość życia i wpływają na dynamiczny rozwój dzielnicy. Wszystko wskazuje na to, że ceny tutejszych nieruchomości będą rosnąć.

W magazynie – Nowy marketing w branży spożywczej

Czy rolnictwo potrzebuje marketingu i komunikacji? Czy produkcja żywności może być interesującym tematem do działań brandingowych? Oczywiście, że tak. Postrzegana od lat jako sektor zachowawczy pod kątem działań wizerunkowych, tzw. „spożywka” (a w szczególności część rolno-spożywcza) coraz bardziej zdaje sobie sprawę, iż w dzisiejszych czasach trudno dotrzeć do szerokiej gamy klientów bez marketingu i public relations.

Jednym ze znaków rozpoznawczych Polski na świecie jest żywność. Nie jest to zwykły slogan. Przemawiają za tym twarde fakty. Produkcja żywności w Polsce odpowiada za 2,6 proc. PKB. Warta jest ona ponad 250 mld zł, na co składa się praca 14 tysięcy firm. Pod kątem potencjału, plasujemy się na 2. miejscu w Europie, tuż za naszymi zachodnimi sąsiadami. Pod kątem produkcji, dominuje branża mięsna (27 proc.) oraz mleczarska i napojowa (po 13 proc.). Na dalszych miejscach plasują się wyroby tytoniowe oraz produkcja pasz (po 7 proc.). Szacuje się, iż do 2030 roku Polska może znaleźć się w elitarnym gronie top 10 globalnych eksporterów żywności.

Ten potencjał biznesowy jest coraz śmielej demonstrowany przez różnego rodzaju działania marketingowe, które sektor rolno-spożywczy stara się inicjować. Nie boi się przecierać szlaków tam, gdzie ich do niedawna w ogóle nie było.

Wielowymiarowo z cyfrowymi celebrytami

Najlepszym na to dowodem są podejmowane kooperacje z influencerami – celebrytami świata cyfrowego. I nie są to projekty, na podstawie których można tworzyć prześmiewcze memy. Są to raczej inicjatywy, które mogą być inspiracją dla firm z innych branż.

Pokazuje to projekt Krzysztofa Gonciarza – znanego youtubera – z marką mleczarską Piątnica. Powstał ciekawy 5-minutowy film pt. „Skąd brać ENERGIĘ”, w którym wspomniany brand pojawia się w bardzo naturalnym kontekście. Prawie ćwierć miliona wyświetleń tego filmu na YouTube mówi za siebie.

Cyfrowi influencerzy mogą także pełnić rolę dźwigni komunikacyjnych dla firm rolno-spożywczych: pokazać ich szerszej publiczności w określonym celu. Tak było w przypadku współpracy Jacka Gadzinowskiego – znanego youtubera – z firmą SuperDrob. Przez lata Jacek był znany z materiałów wideo z cyklu „Wjazd na chatę”. Celem kooperacji z SuperDrob było pokazanie konsumentom, jak wygląda nowoczesna produkcja drobiu, w szczególności w obliczu pojawiającej się fali fake newsów związanych z hodowlą kurczaka oraz nasilających się akcji organizacji prozwierzęcych.

Obu projektom jest daleko do przaśnych materiałów przypominający nieudane product placementy, znane z chociażby serialu telewizyjnego „Klan”. W obu przypadkach widać wyraźną wartość komunikacyjną dla obu firm.

Otwarcie i prezentowanie świeżości

O tym, że jest sporo miejsca dla nowych firm z obszaru rolno-spożywczego pokazuje historia marki Bracia Sadownicy, która tworzy produkty na bazie jabłek (musy, soki, smoothie). Pomysł biznesowy dwóch braci, którzy, oprócz wysokiej jakości, postawili na nowoczesny design produktu (strona www, opakowanie, branding) i komunikację (publikacje w mediach, aktywność w mediach społecznościowych). Szczególną uwagę warto poświęcić ich materiałom wideo na YouTube. Powinny być wzorem dla innych firm rolno-spożywczych, w jaki sposób warto podkreślić swoją jakość.

Obszar działań komunikacyjnych to taki, w którym firmy muszą stale trzymać rękę na pulsie w zakresie pojawiających nowych możliwości. Jednym z nich jest zjawisko e-sportu – zmagań drużynowych w popularne gry komputerowe typu Counter Strike skupiające uwagę tysięcy odbiorców. To zjawisko postanowiła wykorzystać firma Tarczyński – producent wyrobów mięsnych. Stworzyła Tarczyński Studio Live, kanał komunikacji marki, którego celem było wzmocnienie jej świadomości w codziennym życiu najmłodszych konsumentów. O tym, że wejście w ten kanał było dla marki przemyślanym działaniem świadczą statystyki. Podczas premierowego otwarcia studia na platformie Twitch, rozgrywki e-sportowe obejrzało ponad 120 tysięcy osób.

Ale marketing i komunikacja nie muszą być kojarzone wyłącznie przez pryzmat pojawiania się w mediach lub komunikację na Facebooku czy Instagramie. Dla niektórych rodzimych firm z sektora rolno-spożywczego najlepszą formą reklamy może być unikalny model biznesowy. Tak jest w przypadku Water & Wine, oryginalnego konceptu gastronomicznego łączącego winnicę, restaurację oraz showroom stworzonego przez Cisowiankę.

Komunikacja wartością dodaną

Z roku na rok coraz więcej firm spożywczych odkrywa, że budowanie wartości marki musi się odbywać przez działania marketingowe i komunikacyjne. Świadczy o tym chociażby zainteresowanie wydarzeniami, podczas których podejmowane są tego typu tematy (Narodowe Wyzwania w Rolnictwie, Food Tweetup). Ponadto pojawiają się rolni influencerzy ze swoimi społecznościami oraz ogromnymi zasięgami na YouTube czy Twitterze.

Z tematem żywności można coraz częściej spotkać się w nowych formatach, w postaci m.in. podcastów („Dobry Temat” autorstwa Lidl Polska, rozmowy „Handel Extra”, kulinarny cykl „Zmacznego” Małgosi Zmaczyńskiej).

Branża rolno-spożywcza zmienia się w podejściu do marketingu i komunikacji. Pomimo, że otwartość nie jest tak spektakularna i widoczna jak w przypadku innych branż, to można znaleźć w tym dobrą stronę. Podąża swoim tempem, odkrywając nowe możliwości wybicia się z szumu medialnego. W obecnych czasach trudno podnosić wartość swojej firmy bez inwestowania w budowanie rozpoznawalności marki poprzez marketing i public relations.

Autorzy:

Marcin Niewęgłowski, Łukasz Zając – twórcy FOOD BROKERS, butiku doradczego dla branży rolno-spożywczej. Foodbrokers.pl

Marcin Niewęgłowski – posiada ponad 15-letnie interdyscyplinarne doświadczenie w obszarze komunikacji (public relations, social media marketing, content marketing) nabyte podczas pracy dla rodzimych firm z sektora MŚP. Strateg, doradca. Przedstawiciel Generacji Y. Flexitarian.

Łukasz Zając – ekspert public relations. Socjolog. Od 6 lat związany z branżą mięsną oraz owoców morza. W 2020 r. założył z Marcinem Niewęgłowskim butik doradczy Food Brokers. Interesuje go branża spożywcza i rolnictwo, tworzenie nowych produktów (NPD), zarządzanie przez design (service design) oraz rozwój organizacji społecznych. Mentor programu jedzenieprzyszlosci.pl oraz organizator „Drugiego śniadania” eksperckiego seminarium dla branży spożywczej w CIC Warsaw. Twórca spotkań Food Tweetupu. Autor książki „Po co jest PR?”. Członek Polskiego Stowarzyszenia Public Relations oraz Trend House Warsaw. Wspiera marki i instytucje poprzez agencję Zając PR.

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...