.
Strona główna Blog Strona 134

#SiłaKobiet to nie pusty frazes

„Przyznaję, że jestem ogromną szczęściarą, ponieważ zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym od zawsze otaczałam się wspaniałymi, inspirującymi kobietami” – o sile kobiet i „Kafce z Rogalem opowiada Marzena Rogalska

Współczesne Polki postrzegam jako kobiety silne i jednocześnie wrażliwe, które potrafią dążyć do realizacji własnych celów oraz troszczyć się o swoich bliskich. Każda z nas jest inna, ma inne doświadczenia i może postrzegać otaczającą rzeczywistość na swój sposób. To co na pierwszy rzut oka może wydawać się niezrozumiałe, przy bliższym kontakcie przestaje takie być. Dlatego staram się nie oceniać, tylko poznać, usłyszeć i zrozumieć drugą osobę. Myślę, że to co wspiera nas, kobiety, i pomaga budować trwałe relacje, to uważność, inteligencja emocjonalna, empatia i intuicja – to takie magiczne moce kobiet.

Od zawsze staram się na różne sposoby wspierać kobiety w ich działaniach. Na przykład przez rozmowy, warsztaty, spotkania czy książki. To rodzaj wymiany myśli i doświadczeń. Każda z nas ma jakiś cel, czy cele, inaczej może definiować sukces, z czego innego może czerpać siłę i radość. Właśnie ta różnorodność jest inspirująca, możemy uczyć się od siebie nawzajem i wzajemnie obdarowywać. Jestem pewna, że wybór, akceptacja i zaufanie pozwalają nam się rozwijać i dodają skrzydeł. Mam świadomość, że to co jest dla mnie dobre, niekoniecznie musi takie być dla kogoś innego, i odwrotnie. Ważne, aby się wspierać w rozwoju i starać zrozumieć.

W tysiącach rozmów, które odbyłam z kobietami, wybrzmiało, że kobieta, aby rozkwitać, potrzebuje czuć, że ma prawo wyboru.

Ważnym doświadczeniem dla mnie jest prowadzenie cyklu „Kafka z Rogalem” na moim profilu na Instagramie. To taki magiczny krąg, głównie kobiecy – rozmowy live, do których zapraszam nie tylko zaprzyjaźnione ze mną kobiety czy ekspertki, to miejsce otwarte dla wszystkich. Od marca spotykamy się w każdą środę o godz. 21 i tak powstała nasza kafkowa społeczność – bardzo różnorodna. Jedne z powodzeniem spełniają się w roli partnerek, inne matek, prowadzą swoje biznesy, fundacje, łączą role albo nie. Otwarte, poszukujące i szczere. Imponują mi swoim uporem w dążeniu do celu i pokonywaniu wyzwań. Obserwując je wiem, że hasztagi #SiłaKobiet oraz #siostrzenstwo to nie są puste frazesy. Przykład Marty, aktywnej uczestniczki „kafki”, której wszystkie towarzyszyłyśmy w chorobie i procesie zdrowienia jest tego żywym dowodem.

Wydaje mi się, że kobieca siła tkwi właśnie w wyjątkowej umiejętności słuchania i dążenia do rozwoju, której efektem jest samoświadomość.

Podziwiam kobiety, które odważnie patrzą w przyszłość i czuję, że jestem jedną z nich. Dodatkowo mam asa w rękawie – progresywne szkła JZO. Dlatego bliska jest mi rola ambasadorki tych szkieł oraz aktywność w ramach kampanii „Czas Na Wzrok”. Szansa na bycie częścią tak wartościowego programu edukacyjnego, którego celem jest szerzenie wiedzy w zakresie dbania o wzrok i jego ochrony, ma dla mnie także głębszy wymiar.

Ruszyła sprzedaż Redmi Note 11S

Redmi Note 11S już jest w sklepach. Nowoczesny, mocny Redmi Note 11S jest już dostępny w punktach Xiaomi Store, mi-home.pl, mimarkt.pl, mi-store.pl, Komputronik, Media Expert, MediaMarkt, Neonet, RTV Euro AGD, X-kom. Promocja polega na obniżeniu ceny o 200 zł i potrwa do środy, 9 marca 2022 r. włącznie lub do wyczerpania zapasów.

Ceny:

  • Redmi Note 11S 6 GB + 64 GB cena 1199 złotych, cena promocyjna 999 zł
  • Redmi Note 11S 6 GB + 128 GB cena 1299 złotych, cena promocyjna 1099 zł

Dostępne kolory: biały, niebieski, szary.

Smartfon został wyposażony w poczwórny aparat. Główny obiektyw ma 108 MP, a obiektyw do ujęć szerokokątnych – 8 MP. Za zdjęcia makro odpowiada aparat 2 MP. Redmi Note 11S wykorzystuje układ MediaTek Helio G96. Ekran o przekątnej 6,43 cala jest zbudowany w technologii AMOLED DotDisplay z częstotliwością odświeżania 90 Hz. Bateria ma pojemność 5000 mAh i może być szybko ładowana jest z mocą ładowarki 33 W. Został też wyposażony w podwójne głośniki stereo, złącze audio mini-jack. Umożliwia płatności zbliżeniowe (NFC). Ma podwójny slot na karty: Dual SIM i microSD.

Więcej parametrów: https://mi-home.pl/smartfony/redmi/redmi-note-11s

MAZDA CX-60 debiutuje na polskim rynku

Debiutująca właśnie na europejskim rynku nowa Mazda CX-60 staje się najważniejszym w gamie modelem, utożsamiając wszystko, co firma zawarła w swoim DNA w ciągu ostatnich 100 lat – od wyjątkowego wyglądu zewnętrznego i wnętrza, po najlepsze japońskie rzemiosło, najnowsze innowacje w dziedzinie technologii zorientowane na człowieka i światowej klasy układ napędowy.

Posłuchajcie tej historii:

Piękno i dynamiczna stylistyka nowej Mazdy CX-60 PHEV manifestuje wyrafinowanie i elegancję najnowszych osiągnięć stylistyki projektowania Kodo – japońskiej reguły estetycznej Ma, czyli spokoju i dostojnego piękna pustej przestrzeni przenikającego się z ekspresyjną osobowością pojazdu SUV z silnikiem z przodu i napędem na tylne koła.

Unikatowy dla Mazdy i głęboko zakorzeniony w japońskim dziedzictwie, elegancki wystrój wnętrza najwyższej jakości wprowadza idee Kaichou – elementy dysharmonii, które łączą różne materiały i tworzywa, takie jak drewno klonowe, skóra Nappa, unikalnie opracowane japońskie tkaniny i chromowane detale oraz Musubu – sztukę introligatorskiego łączenia elementów, która była inspiracją dla specjalnie szczegółowych przeszyć połaci tkaniny na desce rozdzielczej.

Obróbka elementów wykończeniowych z drewna klonowego odzwierciedla japońską estetykę Hacho – asymetryczną równowagę lub celową nierówność. Różnorodne wzory i faktury tkanin wrażliwie reagują na zmiany światła, a japońska technika szycia zwana Kakenui tworzy „wiszące ściegi”, w których przestrzenie między warstwami wykończenia odsłaniają materiał znajdujący się pod spodem.

Technologie zorientowane na człowieka zostały przemyślane i dopracowane tak, aby udoskonalić wrażenia z jazdy w duchu Jinba-Ittai i bardziej niż kiedykolwiek zaspokoić indywidualne potrzeby kierowcy. Przełomowy system dostosowywania optymalnej pozycji za kierownicą rozpoznaje osobę siedzącą na fotelu kierowcy i automatycznie dopasowuje pozycję fotela, ustawienia kierownicy, lusterek, wyświetlacza HUD, a nawet parametry systemów audio i klimatyzacji – do budowy ciała i osobistych preferencji kierowcy.

Dane techniczne:

Pod maską nowej Mazdy CX-60 PHEV znajdzie się czterocylindrowy silnik benzynowy z bezpośrednim wtryskiem paliwa Skyactiv-G o pojemności 2,5 litra współpracujący z elektrycznym o mocy 100 kW i wydajnym akumulatorem o pojemności 17,8 kWh. Moc układu to 327 KM/241 kW i maksymalny moment obrotowy 500 Nm. Ten najmocniejszy w historii Mazdy zespół napędowy pozwala osiągnąć pierwsze 100 km/h w zaledwie 5,8 s. i umożliwia pokonanie dystansu 63 km w trybie bezemisyjnym przy prędkościach do 100 km/h. Jednocześnie, nowa Mazda PHEV ma doskonałe parametry ekologiczne. Zużycie paliwa w cyklu mieszanym wynosi jedynie 1,5 l/100 km, a emisja CO2 kształtuje się na poziomie 33 g/km.

Nowa Mazda CX-60 oparta jest na opracowanej przez markę skalowanej, wielofunkcyjnej architekturze Skyactiv (Skyactiv Multi-Solution Scalable Architecture), która obejmuje liczne modyfikacje dla zapewnienia znakomitych własności dynamicznych. Ulepszenia te, zgodne z prezentowanym przez Mazdę podejściem skupienia technologii na człowieku, obejmują zwiększoną sztywność nadwozia, dzięki której kierowca jest w stanie odczuwać reakcje samochodu bez żadnych opóźnień; siedzenia, które jeszcze bardziej ułatwiają wszystkim osobom utrzymywanie naturalnej równowagi ciała podczas jazdy; zawieszenie, które stabilizuje zachowania kinetyczne samochodu, a także unikatowy, zastosowany przez Mazdę system kontroli zachowania kinematycznego pojazdu KPC (Kinematic Posture Control).

Dzięki umieszczeniu akumulatora wysokiego napięcia pomiędzy przednią a tylną osią i w miejscu możliwie najniższym, pod podłogą nadwozia, nowa Mazda CX-60 PHEV odznacza się szczególnie niskim położeniem środka ciężkości. Fakt ten, w połączeniu ze stałym napędem na cztery koła z przeniesieniem siły napędowej pomiędzy osiami poprzez wał pędny składa się na doskonałą charakterystykę prowadzenia tego auta, dorównującą najlepszym modelom segmentu premium.

Nowa Mazda CX-60 PHEV wykorzystuje szeroką gamę zaawansowanych technologii bezpieczeństwa i-Activsense wspomagających kierowcę, które zapewniają wiodącą w swojej klasie skuteczność w zakresie bezpieczeństwa czynnego i dążą do uzyskania 5-gwiazdkowej oceny bezpieczeństwa w testach zderzeniowych Euro NCAP.

Mazda CX-60 wyposażona jest w liczne nowoczesne rozwiązania technologiczne, jak: funkcja nieograniczonej widoczności See-Through View, czyli nowa generacja kamer 360 stopni, która poprawia widoczność podczas jazdy z niskimi prędkościami, funkcja wykrywania pieszych SBS, funkcja zapobiegania niekontrolowanemu opuszczeniu toru jazdy (Emergency Lane Keeping); tempomat adaptacyjny i-ACC i funkcja ostrzegania przed ryzykownym wysiadaniem z samochodu pod koła nadjeżdżającego z tyłu pojazdu BSM.

Wersja wyposażenia Prime-Line obejmuje m.in. reflektory LED ze spryskiwaczami, fabryczną nawigację satelitarną, tempomat, felgi 18”, pakiet systemów bezpieczeństwa i-Activsense, bezprzewodowy interfejs Apple CarPlay i Android Auto oraz automatyczną przekładnię i napęd na wszystkie koła, będzie dostępna w atrakcyjnym leasingu Mazda Finance od 2050 zł netto miesięcznie przy 15% wpłaty własnej i finansowaniu na 36 miesięcy z rocznym przebiegiem 20 tys. km. Cennik Modelu CX-60 zaczyna się od kwoty 229 900 zł, a dealerzy rozpoczną przedsprzedaż już od 9 marca z dostawą pierwszych samochodów po wakacjach. Dla lojalnych klientów w ramach przedsprzedaży, Mazda Motor Poland przygotowała ofertę specjalną, a dodatkowo na pierwsze osoby, które do 21 marca zamówią nową Mazdę CX-60 czeka pula 60 samochodów z możliwością odbioru w pierwszej kolejności.

Nissan zapewni wsparcie podczas kryzysu humanitarnego w Ukrainie

Nissan Motor Co., Ltd. utworzył fundusz w wysokości 2,5 mln euro, który zapewni wsparcie podczas kryzysu humanitarnego w Ukrainie. Priorytetem Nissana od zawsze było bezpieczeństwo i życie ludzi. Fundusz Nissan Cares wesprze szersze starania, których celem jest pomoc ludności Ukrainy oraz pracownikom i ich rodzinom dotkniętym wojną.

Za pośrednictwem funduszu Nissan przekaże 1 mln euro na rzecz Czerwonego Krzyża oraz innych organizacji non-profit, które wspierają aktualnie trwające działania w zakresie reagowania kryzysowego celem ratowania życia i zapewnienia dostaw podstawowych produktów rodzinom i dzieciom. Tam, gdzie okaże się to pomocne, spółka jest gotowa przekazać również samochody.

Fundusz specjalny został również zasilony przez Nissana kwotą 1,5 mln euro. Środki te zostaną przeznaczone na zapewnienie stabilności finansowej i ciągłego wsparcia dla pracowników Nissana i ich rodzin dotkniętych tym kryzysem. Z funduszu – przystosowanego tak, by pomagać w indywidualnych przypadkach – będzie można współfinansować koszty relokacji, koszty utrzymania przesiedlonych rodzin, koszty opieki medycznej i specjalnej opieki dziecięcej.

Pracownicy i partnerzy, którzy chcieliby udzielić bezpośredniej pomocy, będą mogli wesprzeć fundusz specjalny Nissan Cares, czy to za pomocą wpłat finansowych, czy za pomocą darów takich jak żywność i ubrania.

Dyrektor generalny Nissana, Makoto Uchida, powiedział: „Wszyscy jesteśmy ogromnie poruszeni cierpieniem tak wielu ludzi – w tym członków naszej rodziny Nissana. Utworzyliśmy fundusz Nissan Cares, by okazać wsparcie naszym pracownikom i wspierać podejmowane 24h na dobę międzynarodowe wysiłki, których celem jest reakcja na tę niezmierzoną ludzką tragedię”.

Jeśli chodzi o naszą działalność w Rosji, Nissan zawiesił eksport samochodów do tego kraju i niebawem zawiesi produkcję w zakładzie w Petersburgu.

Pandemia sprzyja nowoczesnym technologiom

Lockdown, liczne ograniczenia sanitarne i wprowadzenie dystansu społecznego spowodowały, że transformacja cyfrowa nabrała tempa. Do tamtego momentu aż 73 proc. przedsiębiorstw nie inwestowało w nowoczesne technologie – wynika z najnowszego badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Nowoczesne technologie w przedsiębiorstwach przed, w trakcie i po pandemii COVID-19”.

tekst: Wojciech Gryciuk

Pandemia diametralnie zmieniła podejście wielu przedsiębiorców do innowacji, część z nich musiała w dynamicznym tempie implementować nowe rozwiązania, aby nie tyle podnieść konkurencyjność biznesu, co utrzymać się na rynku. Pomimo znacznego upływu czasu oraz zapewnień firm o odpowiednim przygotowaniu pracowników, nadal jednak aż 20 proc. polskich respondentów nie posiada odpowiednich urządzeń do komfortowej pracy zdalnej – wynika z badania „Poly Evolution of the Workplace”, przeprowadzonego przez Spark Communications na przełomie sierpnia i września 2021 r. na zlecenie firmy Poly. Przyspieszona lekcja z technologii przyniosła organizacjom i biznesom szeroki wachlarz nowych możliwości. Warto zastanowić się, które ze zmian przyniesionych przez sytuację epidemiologiczną zostanie z nami na dłużej.

Klucz do współpracy

Zakres nowych technologii wdrażanych w firmach w okresie pandemii był szeroki: aż 91 proc. ankietowanych przedsiębiorców zadeklarowało, że wraz z trwaniem pandemii zaczęło wykorzystywać przynajmniej jedno nowe rozwiązanie technologiczne, co obrazują wyniki badania „Nowoczesne technologie w przedsiębiorstwach przed, w trakcie i po pandemii COVID-19”. Znaczącą przewagę spośród dostępnych narzędzi zdobyły technologie służące do komunikacji, korzysta z nich już blisko 7 na 10 przedsiębiorców. Sytuacja epidemiologiczna spowodowała też przedefiniowanie pojęcia pracy oraz wzrost popularności modelu zdalnego i hybrydowego. W czasach przedcovidowych znaczną uwagę skupiano wokół miejsca wykonywania służbowych obowiązków. Obecnie na znaczeniu zyskały kompetencje i talenty pracowników, bez znaczenia okazuje się ich lokalizacja.

Członkowie zespołów mogą pracować wspólnie w czasie rzeczywistym, w różnych miejscach na świecie zyskując przy tym elastyczność i komfort oraz, co ważne, nie tracąc czasu na dojazdy do biura. Kryzys wywołany pandemią z pewnością spowodował konieczność weryfikacji planów i założeń wielu biznesów w różnych obszarach, tym samym przyspieszając wdrożenie innowacyjnych rozwiązań kluczowych dla funkcjonowania firmy w nowej rzeczywistości. Warto zauważyć, że zmiany w obszarze współpracy dotknęły nie tylko pracowników biurowych. Pod wpływem obostrzeń sanitarnych na popularności zyskało załatwianie spraw telefonicznie czy przez internet, bez konieczności opuszczania domu. Warto jednak zauważyć, że zmiany w o takich rganizacjach, jak poradnie zdrowia, szpitale, szkoły czy urzędy również związane są z inwestycją w rozwiązania technologiczne, które umożliwiają komunikację na najwyższym poziomie.

Komfort na odległość

Myśląc o rozwiązaniach umożliwiających komunikację pracowników podczas audio- i wideokonferencji warto zwrócić uwagę na inteligentne urządzenia. Zaawansowane mikrofony potrafią spośród hałasu wychwycić głos mówcy i odpowiednio wyciszyć otaczające go dźwięki, tak aby odbiorca mógł w pełni skoncentrować się na komunikacie. Na uwagę zasługują też inteligentne kamery, które śledzą rozmówcę, dzięki czemu może on swobodnie poruszać się po sali.

Dodatkowo tego typu urządzenia sprawdzają się również podczas wideokonferencji w większej grupie, gdy pośród kilkunastu obecnych monitorują osoby mówiące, robiąc na nich zbliżenie podczas wypowiedzi. Spotkania online na stałe wpisały się już w życie przedsiębiorstw i organizacji. Niezależnie od tego, czy będą one miały charakter pogawędki, omówienia szczegółów projektu, czy rozmowy typowo sprzedażowej, wysoka jakość obrazu i inteligentne funkcje sprawiają, że wszyscy, niezależnie od tego, z jakiego miejsca pracują, czują się słyszani, zauważeni i zaangażowani w spotkanie.

Inne formy komunikacji

Zmiany, które dokonały się jako następstwo pandemii i obostrzeń z nią związanych, w wielu aspektach przeorganizowały i przewartościowały świat, w którym dotychczas funkcjonowaliśmy. Znaczna część przedsiębiorców zamierza w przyszłości korzystać w swojej organizacji z nowoczesnych form komunikowania się. Oznacza to, że do wielu przyzwyczajeń sprzed pandemii już nie wrócimy – czy w kwestii pracy, zakupów, czy wspomnianej wcześniej komunikacji.

Firmy zostały zmuszone do elastyczności, szybkiego wprowadzania zmian oraz dostosowania się do nowych warunków. Wykorzystanie sztucznej inteligencji jest coraz powszechniejsze, a ona sama stale staje się mądrzejsza i dzięki temu umożliwia nam funkcjonowanie w stale ewoluującej nowej normalności. Pandemia spowodowała zmiany we wszystkich sektorach, zarówno w dużych, jak i małych firmach, zmuszając organizacje do przemyślenia sposobu planowania, rekrutacji i organizacji pracy pracowników. Z perspektywy mniejszych biznesów, wykorzystanie urządzeń umożliwiających współpracę w czasie rzeczywistym może przyczynić się do budowania poziomu ich konkurencyjności na rynku. Należy zauważyć, że sztuczna inteligencja ma demokratyzujący wpływ na biznes, pozwalając mniejszym biznesom na dostęp do technologii, które wcześniej były poza ich zasięgiem.

RENAULT prezentuje zupełnie nowy model AUSTRAL

Renault wprowadza do swojej gamy SUV-ów nowy ambitny model: Renault Austral. Całkowicie nowy projekt wpisuje się w tradycję produkcji „samochodów do życia” i wyznacza kolejny kamień milowy w ofensywie segmentu C, zapoczątkowanej przez Arkana i całkowicie nowego Megane E-TECH Electric.

Całkowicie Nowe Renault Austral łączy w sobie cechy charakterystyczne modeli SUV z nowymi zasadami projektowania „zmysłowej technologii” Renault: jego zaokrąglona, ​​zmysłowa sylwetka stylowo współgra z wyrazistymi geometrycznymi liniami, detalami konstrukcyjnymi, takimi jak technologia mikrooptyczna zastosowana z tyłu Światła LED i wzory w kształcie rombu w przednich światłach.

Wygląd zewnętrzny Australa jest atletyczny, wyrafinowany i elegancki. Emanuje wysokim poczuciem jakości, wzmocnionym przez dobrze dopracowane geometryczne linie i idealne proporcje, które dają poczucie przestronności, gdy patrzy się na nią z zewnątrz. Najwyższy poziom wykończenia obejmuje w standardzie dwukolorowe wykończenie, a całość postawina została na zupełnie nowo zaprojektowanych felgach o wielkości od 17 do 20 cali.

Renault Austral korzystać będzie z szeregu innowacyjnych, zelektryfikowanych układów napędowych, w tym najnowsza generacja silników E-TECH Hybrid w sieci 400 V o mocy do 200 KM, oraz dwa silniki benzynowe: 130 KM 48V Mild Hybrid Advanced i 140 KM / 160 KM 12V Mild Hybrid.

W nowym Renault Austral zadebiutuje samoładujący się silnik E-TECH „w pełni hybrydowy”, który został udoskonalony, aby napędzać pojazd z segmentu wyższej klasy o lepszych osiągach i większej przyjemności z jazdy, przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia paliwa i emisji CO2. 3-cylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,2 l z turbodoładowaniem połączony z silnikiem elektrycznym, akumulator litowo-jonowy 400 V o pojemności 1,7 kWh generuje moc do 200 KM! Podobnie jak w przypadku poprzedniej generacji silników E-TECH Hybrid, samochód zawsze uruchamia się w trybie w pełni elektrycznym, zapewniając kierowcy ciszę z szybkością reakcji.

Silnik Mild Hybrid Advanced to kolejna nowa jednostka debiutująca wraz z Australem, która stanowić ma alternatywę dla Diesla. Łączy najnowszy 3-cylindrowy, turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1,2 litra z 48-woltowym akumulatorem litowo-jonowym i rozrusznikiem.

 

Silnik Mild Hybrid będący pierwszą hybrydową jednostką oferowaną w nowym modelu Renault, oparty jest o 1,3-litrowy 4-cylindrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem, znany jest już z innych wybranych modeli Renault. Opracowany we współpracy z Daimlerem silnik, w zależności od konfiguracji może legitymować się mocą 140 KM lub 160 KM z automatyczną skrzynią biegów X-TRONIC lub 140 KM w modelu z manualną przekładnią. 160-konny silnik 12V Mild Hybrid w nowym Australu może pochwalić się maksymalnym momentem obrotowym 270 Nm dostępnym w zakresie od 1800 do 3500 obr./min i niskim zużyciem paliwa w cyklu mieszanym wynoszącym 6,2 l/100 km, przy emisji CO2 od 136 g/km.

Wraz z nowym modelem debiutują całkowicie nowe multimedia, które zapewniać mają szeroki dostęp do łączności bezprzewodowej oraz całkowitą integrację ze smartfonem użytkownika.

Klamka w cenie domu

„Zrobiłem zestawienie, z którego wynika, że od drugiej połowy 2001 roku w Polsce nie było inflacji powyżej 5 proc. Przykładowo, w roku 2001 wynosiła 3,6 proc. Kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej i doszło do tak zwanego wyrównania cenowego, to osiągnęła ona przejściowo poziom 4,6 proc.” W najnowszym wydaniu magazynu MANAGER, Stanisław Kluza, prezes Quant Tank, wykładowca SGH, były szef KNF, minister finansów i prezes BOŚ, rozmawia z Piotrem Cegłowskim o inflacji.

Media poświęcają wiele uwagi inflacji, to dziś dyżury temat, podobnie jak covid. Niestety, funkcjonuje tylko jako hasło, a to przecież bardzo złożony problem.

W jakimś sensie każdy z nas ma swoją osobistą inflację. Chociaż wszystkich dotyka, to każdego w trochę innym stopniu. W każdym przypadku zależy ona od koszyka konsumpcji i posiadanych zasobów. Paradoksalnie ma mniejszy wpływ na dochody, ponieważ podążają one za zmianami cen. Jeśli jednak ktoś posiada zasoby pieniężne, odczuwa ją w bolesny sposób. Portfel to nie tylko to, co wpływa i wypływa, ale również to, co się posiada. Jeżeli byśmy się przyjrzeli państwom, które w jakimś dłuższym czasie doświadczały inflacji, to na tle krajów, które jej nie notują, wyraźnie ubożeją.

Dlaczego tak się dzieje?

Dochodzi do spadku wyceny aktywów kapitałowych i nieruchomościowych, ale także tak zwanych krajowych dóbr kolekcjonerskich. Jeżeli ktoś zbiera sztukę, zwykle koncentruje się na artystach pochodzących z jego kraju. Na przykład Jacek Malczewski nigdy nie będzie tak doceniany za granicą jak w Polsce. Jeżeli więc w naszym kraju zamożność obywateli spadnie, realna rynkowa wycena dzieł tego malarza będzie szła ku dołowi, a nie do góry.

Wspomniał pan na wstępie, że każdy z nas inaczej odczuwa inflację.

Różnicują to dochody, zamożność, indywidualne preferencje, ale w Polsce należy spojrzeć na to dodatkowo w kontekście międzypokoleniowym, czy też generacyjnym. Zupełnie inny stosunek do inflacji ma pokolenie naszych dzieci, które nigdy jej nie doświadczyły. Mój bardzo oszczędny syn dostał jakiś czas temu 200 zł. Stwierdził, że sobie je przechowa, bo planuje zakup jakiegoś gadżetu elektronicznego, którego nazwy nie wymienię. Technologia cały czas idzie do przodu, więc zaplanował, że za jakiś czas za tę samą kwotę będzie mógł kupić lepsze urządzenie. Minęło kilka lat i stwierdził, że nadal go stać tylko na bazowy model. Okazało się, że lepszy gadżet – w odniesieniu do wynagrodzeń – jest rzeczywiście tańszy, ale 200 zł w skarbonce nie ma takiej siły nabywczej. Opowiem jeszcze o swoich studentach, należących do grupy wiekowej 20+. Nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z inflacją, czytali o niej w podręcznikach. Ostatnio, chodząc do sklepów, zaczynają zauważać rosnące ceny, widzą, że będą musieli więcej wydać na wyjazd na wakacje. Inflacja nie jest jednak czymś, co naprawdę zabolało ich w życiu.

Trudno się temu dziwić. Pamięć historyczna pokolenia, które urodziło po transformacji systemowej odnosi się do XXI wieku.

Zrobiłem zestawienie, z którego wynika, że od drugiej połowy 2001 roku w Polsce nie było inflacji powyżej 5 proc. Przykładowo, w roku 2001 wynosiła 3,6 proc. Kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej i doszło do tak zwanego wyrównania cenowego, to osiągnęła ona przejściowo poziom 4,6 proc. Po wcześniejszym kryzysie, w roku 2011, raz się zbliżyła do 5 proc. Ale zwróćmy uwagę, że przez 20 lat XXI wieku w naszym kraju na koniec roku nie było inflacji powyżej 5 proc. Jeżeli byśmy zobaczyli skumulowany efekt wzrostu cen w ostatnich latach, to generalnie z punktu widzenia życia codziennego nie był on nadmiernie dotkliwy. Dostrzega się pewne fluktuacje cenowe, ale nie było widać presji na zmianę cen.

Czy inflacja jest podobna dla wszystkich branż?

Inflacja jest pewnego rodzaju agregatem. Dla gospodarki możemy ją określić, jeżeli się weźmie pod uwagę koszyk produktów, które zdrożały w różnym stopniu. Tak wylicza się średnią, która jest ważona naszą strukturą konsumpcji. Jeżeli np. spożywamy 60 proc. chleba i 40 proc. bułek, to uwzględniamy to w takiej właśnie proporcji. Pamiętajmy, że ceny chleba i bułek mogą inaczej rosnąć i tu się posłużę przykładem: duża sieć handlowa bardzo długo utrzymywał cenę chleba 1,99 zł za 550 g, co daje 3,6 zł za kilogram. W ostatnim czasie sieć podniosła tę cenę, bochenek kosztuje teraz 2,19 zł za 550 g, czyli 4 zł za kilogram. Jest dosyć duży wzrost, bo powyżej 10 proc. Jednocześnie sieć od wielu lat utrzymuje cenę kajzerki na poziomie 29 gr, podczas gdy koszty jej wyprodukowania i sprzedaży od lat się zmieniają. Dlaczego? Tania kajzerka to produkt, który przyciąga osoby z młodszej grupy wiekowej, które rzadko decydują się na cały bochenek, a kupując bułki robią też inne zakupy. A wydawałoby się, że w przypadku bardzo podobnych produktów wzrost ceny powinien być taki sam… Paradoksalnie, największym stabilizatorem inflacji w Polsce w ostatnich latach nie był bank centralny, tylko sieci sprzedaży detalicznej. Mają one długoterminowe strategie zakupowo-sprzedażowe, które bazują na zasadzie prekontraktacji.

Wróćmy do ciekawej kwestii pokoleniowych różnic w odczuwaniu inflacji.

Jak już wspomniałem, osoby w wieku 20-30 lat nie odczuły jeszcze inflacji. Ta grupa ma dzisiaj też najniższe oczekiwania w tej dziedzinie. Z kolei pokolenie czterdziesto- i pięćdziesięciolatków pamięta przynajmniej jedną dużą inflację, z końca lat 80. i początku transformacji. Przykładowo, inflacja w roku 1989 wyniosła ponad 600 proc. Z kolei w pierwszej połowie roku 1990 były miesiące, kiedy wzrost cen przekraczał 1000 proc. w skali rocznej. Oznaczało to ogromny spadek zasobów, utratę 90 proc. siły nabywczej pieniądza posiadanego w gotówce. Pamiętamy wszystkie konsekwencje tej wysokiej inflacji – obniżoną skłonność do oszczędzania, spiralę zadłużenia przedsiębiorstw, niepewność walutową. Można powiedzieć, że inflacja była główną barierą rozwoju i szybkości transformacji w Polsce. Stanowiła jeden z najbardziej bolesnych dla gospodarki elementów niechcianego spadku po systemie komunistycznym. Dopiero ustabilizowanie inflacji w XXI wieku przełożyło się na szybkie nadganianie luki cywilizacyjnej i rozwojowej Polski w stosunku do Europy Zachodniej i innych wysoko rozwiniętych gospodarek. Inflacja to pierwszy problem, z którym trzeba było się uporać.

A jak postrzega inflację pokolenie wchodzące w wiek emerytalny?

Zostało najbardziej dotknięte kosztami transformacji, ale też pamięta okres gierkowski i gomułkowski, czyli czas, kiedy mieliśmy do czynienia z pustym pieniądzem i pustymi półkami. Pieniądz nie miał pokrycia w towarach. Paradoksem komunizmu, który należy ocenić bardzo krytycznie, była wielowalutowość. Wydaje się, że jedynym pieniądzem był wówczas polski złoty. Ale to nieprawda. Polska miała też drugą walutę uznawaną przez państwo – bony dolarowe Pekao, za pomocą których można było kupować w sieci PEWEX. Kolejną walutą było w tamtym czasie złoto, a w nieoficjalnym obiegu – dolary i marki RFN. Gospodarka zmierzała w kierunku najbardziej prymitywnych form handlu wymiennego, co znaczyło, że kraj cofał się cywilizacyjnie. Kolejną walutą były słynne kartki na mięso, cukier, benzynę …i inne produkty w niedoborze. Co więcej, mieliśmy do czynienia z ukrytą inflacją. Ten sam maluch, na którego można było wpłacać pieniądze w wieloletniej perspektywie, kosztował zupełnie inną kwotę na giełdzie samochodowej. Oficjalna cena dolara w stanie wojennym wynosiła chyba pięć razy mniej niż czarnorynkowa. W najgorszej sytuacji było jednak pokolenie, którego przedstawiciele mają dziś 80-90 lat. Przeżyło wojenną inflację i późniejsze zawłaszczenie zasobów przez państwo poprzez nieuczciwy parytet wymiany pieniędzy. Słowem, każde pokolenie widzi inflację w różny sposób. Ale w każdym przypadku są to wyłącznie złe doświadczenia.

Inflacja nie zawsze jest złem wcielonym, może też mieć pozytywne skutki.

Badania ekonomiczne pokazują, że jeśli występuje niewielka, kontrolowana inflacja, to jest ona neutralna dla gospodarki, a nawet w jakimś sensie może stanowić bodziec do większej aktywności. Jeżeli jednak inflacja przekracza poziom 5 proc., wyraźnie szkodzi gospodarce.

A co z deflacją?

Ma także swoje negatywne skutki. Przede wszystkim generuje problem z nominalną sztywnością płac w dół. Efekt negatywny tego zjawiska polega na tym, że słabsze przedsiębiorstwa, które mogłyby się częściowo zrestrukturyzować w dziedzinie kosztów wynagrodzenia nie podwyższając płac, nie mogą tego zrobić. Inaczej mówiąc, kiedy pojawia się deflacja, firmy nie mogą obniżać płac, ponieważ pilnują tego związki zawodowe. W konsekwencji dochodzi do zwolnień i wzrasta bezrobocie. A to z kolei powoduje, że obniża się popyt. Jeżeli zbyt długo utrzymuje się deflacja, może to też być regresogenne. Dużo gorsze są jednak skutki zbyt wysokiej inflacji. A my ostatnio zbyt łatwo przebiliśmy wskaźnik 5 proc. i to po raz pierwszy od 20 lat.

Jest to powód do niepokoju.

Pamiętajmy, że cel inflacyjny w Polsce to 2,5 proc. plus-minus 1 punkt procentowy. Oznacza to, że ta inflacja powinna mieścić się w paśmie: 1,5-3,5 proc. Jeżeli przyjmiemy, że 3,5 proc. to jest jeszcze poziom, powiedzmy, akceptowalny, warto się zastanowić, jaki poziom powinien budzić niepokój. Odwołajmy się to skojarzenia z sygnalizatorami drogowymi: zielone światło to przedział 1,5-3,5 proc., żółty alert pojawia się powyżej 3,5 proc. Dla mnie granicę stanowi przedział 4,5-5 proc. Wtedy powinno zapalić się czerwone światło. Został on przekroczony w Polsce w drugiej połowie tego roku. Taki poziom inflacji zagraża rozwojowi gospodarczemu. Obniża też skłonność do oszczędzania i deprecjonuje majątek.

Banki wysyłają nam nerwowe SMS-y z o podwyżkach oprocentowania.

Jeżeli oprocentowanie w banku wzrośnie z 0 do 1 proc. albo 2 proc., a inflacja osiągnie 7-9 proc. to realna strata na depozycie wyniesie 5-7 proc. Co gorsza, mamy dziś najbardziej negatywną realną stopę procentową w Unii Europejskiej. Kraje Europy Zachodniej doświadczyły już wielokrotnie zerowych stóp procentowych i niewielkiej inflacji, mając niewielką, ujemną, realną stopę procentową na poziomie -1 proc. albo -2 proc. Nie powinniśmy dopuścić to tego, by mieć bardziej ujemną realną stopę procentową niż rozwinięte gospodarki. Jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych czynników dla stabilności kursu walutowego w przyszłości. Polska powinna w pierwszej kolejności obronić stabilność kursu walutowego, co jest zresztą zapisem w artykule 227 Konstytucji, podpunkt 1. Zgodnie z nim Bank Centralny jest odpowiedzialny za wartość polskiego pieniądza. Przy tak dużej presji inflacyjnej krytyczną zmienną do obrony może okazać się kwestia stabilności kursu walutowego. Należy też podjąć działania na rzecz odbudowy bazy depozytowej. Kryterium minimum to założenie, żeby realne stopy w Polsce nie były niższe niż w kluczowych gospodarkach strefy euro. Punktem odniesienia mogą być Niemcy, Francja albo Niderlandy.

Inflacja to problem, z którym świat walczy od stuleci.

Znakomicie ilustruje to okres hiszpańskich podbojów kolonialnych. Do Europy trafiło wówczas bardzo dużo złota i srebra. Zmieniły się relacje cenowe kruszców, bo nagle doszło do wzrostu zasobu, który był miernikiem cen. Pamiętajmy, że pieniądz pełni nie tylko funkcję płatniczą, ale jest również miernikiem cen. Przyjmuje się, że w wyniku wielkiego napływu kruszcu do Europy, w ciągu stu lat doszło do poważnej inflacji. Ceny wyrażone w kruszcu wzrosły o 100 proc. Zastanówmy się – jeżeli przez 100 lat ceny wzrosły o 100 proc., to jaka była inflacja średnioroczna? Jest to 0,7 proc. rocznie. Jeżeli byśmy przyjęli, że akceptowalna w dzisiejszych czasach inflacja byłaby na poziomie 2,5 proc., to znaczy, że w 100 lat ceny by wzrosły o 1000 proc. Ale jeżeli już byłaby na poziomie 5 proc., to w ciągu 100 lat to wskaźnik ten wyniósłby 13000 proc. Gdybyśmy doszli do inflacji dwucyfrowej, czyli do 10 proc., wówczas z perspektywy 100 lat byłoby to 1 378 000 proc. Zwróćmy uwagę, jak te niewielkie zmiany po przecinku wyglądają z perspektywy ich oddziaływania w dłuższym okresie. Dlatego tak ważne jest, żeby utrzymywać ceny w ryzach. Inflacja w różnych okresach historycznych może być bardzo poważną barierą rozwojową dla Polski. W latach 90. była szczególnie bolesna i możemy wskazać przykład, jak właśnie z tego powodu została zubożona, a nawet pozbawiona majątków klasa średnia w Polsce. Ludzie ci zostali ukarani za oszczędzanie, bo wysoka inflacja jest pewnego rodzaju podatkiem wymierzonym w oszczędzających. Z długoterminowego punktu widzenia jest czymś wysoce negatywnym. Inną konsekwencją jest wysokie bezrobocie lat 90.

W czasach poprzedniego ustroju wiele osób dokonywało wpłat na samochody, mieszkania i pieniądze te straciły wartość.

Gdybyśmy mieli odzwierciedlić dzisiejszą wartość wpłaty, na przykład na poczet segmentu albo małego domku jednorodzinnego z początku lat 80., z przedziału 250 tys. do pół miliona wyrażoną w ówczesnych złotych, to po kilkunastu latach wartość nabywcza tamtych pieniędzy byłaby… tysiąckrotnie niższa. Brak rewaloryzacji sprawił, że po kilkunastu latach inflacji lat 80. i początku lat 90. wszyscy, którzy w tamtym okresie w pełni wpłacili na dom i bezskutecznie czekali w kolejce na jego wydanie, następnie mogliby sobie za te pieniądze – czyli za 250-500 tys. zł – najwyżej kupić przysłowiową klamkę. Dlatego inflacja jest tak bardzo destrukcyjna z punktu widzenia stabilności makroekonomicznej. Deprecjonuje zamożność, wartość majątku obywateli.

Kia EV6 z tytułem Car of the Year 2022

Elektryczny crossover KIA zdobywa jedną z najbardziej prestiżowych nagród motoryzacyjnych na świecie, w finale konkursu Car of the Year 2022 Kia EV6 pokonując konkurentów, jak Renault Mégane E-Tech, Hyundai IONIQ 5, Peugeot 308, Škoda Enyaq iV, Ford Mustang Mach-E i Cupra Born. Jurorzy docenili EV6 za doskonałe połączenie dużego zasięgu z technologią ultraszybkiego ładowania podczas podróży na długim dystansie. Producent zapewnia, że na jednym ładowaniu elektryczna KIA jest w stanie zapewnić zasięg do 528 km, a ładowanie akumulatora na stacji szybkiego ładowania od 10 do 80 procent ma trwać zaledwie 18 minut.

Nowa Kia EV6 zdobyła tytuł Samochodu Roku 2022 w prestiżowym konkursie Car of the Year (COTY). Innowacyjny, elektryczny crossover zwyciężył głosami 59-osobowego jury, które składa się z szanowanych dziennikarzy motoryzacyjnych z 22 europejskich krajów.

Początkowo, Kia EV6 znalazła się na liście kandydatów do tytułu wraz z ponad sześćdziesięcioma innymi modelami, które debiutowały w 2021 roku. W listopadzie jury COTY wybrało siedmiu finalistów, z których sześć to samochody elektryczne (EV). Pokazuje to rosnące znaczenie tego rodzaju aut dla konsumentów, w miarę przechodzenia społeczeństw w kierunku nowej mobilności.

Kia EV6 otrzymała łącznie 279 punktów, zdobywając tytuł Samochodu Roku 2022. Kolejne miejsca zajęły Renault Mégane E-Tech (265 punktów), Hyundai IONIQ 5 (261 punktów), Peugeot 308 (191 punktów), Škoda Enyaq iV (185 punktów), Ford Mustang Mach-E (150 punktów) i Cupra Born (144 punkty).

Frank Janssen, przewodniczący jury Car of the Year, powiedział: „To miła niespodzianka, że tytuł Samochodu Roku zdobywa Kia EV6. Najwyższy czas, aby koreańska marka i grupa zostały nagrodzone. Ciężko pracowali nad tym samochodem. Tempo rozwoju Kii jest naprawdę imponujące”.

Jason Jeong, prezes Kia w Europie, powiedział: „To wielki zaszczyt zasłużyć na tytuł Samochodu Roku 2022. EV6 to pierwszy model w historii marki Kia, który zdobył tę prestiżową nagrodę. EV6 to naprawdę przełomowy projekt, który od początku został zaprojektowany tak, aby elektryczną mobilność uczynić przyjemną, wygodną i przystępną cenowo. Ten model łączy duży zasięg, bardzo szybkie ładowanie, przestronne i zaawansowane technologicznie wnętrze oraz znakomite właściwości jezdne. EV6 jest ekscytującą zapowiedzią modeli, które pojawią się w naszej dynamicznie rozwijającej się, zelektryfikowanej gamie samochodów”.

W historycznym sukcesie koreańskiej marki w konkursie Car of the Year swój udział ma również dwóch polskich jurorów – Roman Popkiewicz i Maciej Ziemek. Ten ostatni w uzasadnieniu przyznania pierwszego miejsca EV6 w swoim głosowaniu napisał m.in. „Atrakcyjny design z odważnymi detalami, bardzo dobra jakość wykonania wnętrza, ergonomiczna i prosta obsługa oraz znakomite – osiągi, właściwości jezdne i precyzja prowadzenia sprawiają, że Kia EV6 najlepiej spełnia wszystkie kryteria Samochodu Roku. Do tego dochodzą możliwość ultraszybkiego ładowania i zasilania innych odbiorników energią zgromadzoną w akumulatorze”. Kia EV6 zajęła pierwsze miejsce w głosowaniu polskich jurorów – w sumie otrzymała od nich 10 z 50 punktów, które mają do rozdysponowania.

Nowa platforma podwoziowa

EV6 jest pierwszym samochodem elektrycznym nowej generacji marki Kia, który skonstruowano na nowej platformie podwoziowej Electric-Global Modular Platform (E-GMP). Dzięki niej EV6 może pochwalić się wiodącą w swojej klasie przestrzenią we wnętrzu, imponującym zasięgiem do aż 528 km i możliwością ultraszybkiego ładowania prądem o napięciu 800 V, które zapewnia naładowanie akumulatora od 10 do 80 procent w zaledwie 18 minut.

Tytuł Samochodu Roku 2022 to najnowszy sukces EV6 z długiej listy prestiżowych nagród, które model ten zdobył na całym świecie od czasu jego wprowadzenia na rynek w zeszłym roku. Wśród innych, otrzymanych ostatnio, znajdują się: tytuł Samochodu Roku 2022 w Irlandii, wygrana w tegorocznym konkursie magazynu „What Car?”, tytuł „Crossover of the Year” w plebiscycie organizowanym przez TopGear.com w 2021 roku, zwycięstwo w kategorii „Premium” w konkursie Car of the Year 2022 w Niemczech, wygrana w plebiscycie  „Best Cars of the Year” 2021/2022, tytuł „Auto Klasy Średniej” w plebiscycie Auto Świat Moto Awards 2021.

EV6 jest pierwszym z siedmiu samochodów elektrycznych, które Kia planuje wprowadzić na rynek do 2026 roku. Elektryczny crossover odgrywa kluczową rolę w planach firmy, które zakładają, że Kia stanie się wiodącym dostawcą zrównoważonych rozwiązań z zakresu mobilności na świecie.

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...