.
Strona główna Blog Strona 122

Pięciogwiazdkowy Hotel Altus Palace we Wrocławiu już od 1 sierpnia dostępny dla gości!

Długo wyczekiwany, pięciogwiazdkowy Hotel Altus Palace, mieszczący się we Wrocławiu w zabytkowym budynku dawnego Pałacu Leipzigera, już od 1 sierpnia zostanie udostępniony gościom. Od teraz osoby przyjeżdżające do stolicy Dolnego Śląska będą mogły zatrzymać się w jednym z komfortowych apartamentów i skorzystać z bogactwa atrakcji tego wyjątkowego miejsca. Inwestorem i generalnym wykonawcą rewitalizacji budynku jest firma deweloperska Torus z Gdańska.

Hotel Altus Palace, zarządzany przez Grupę Dobry Hotel, usytuowany jest w XIX-wiecznym budynku, należącym niegdyś do bogatego bankiera, Ignatzego Leipzigera. Architektem Pałacu był Carl Schmidt, który zaprojektował również Wzgórze Liebicha, będące obecnie Wzgórzem Partyzantów oraz Teatr Miejski, dzisiejszą Operę. Właściciel budynku w późniejszych latach sprzedał go miastu wskutek czego przed II wojną światową Pałac pełnił rolę siedziby banku, giełdy zbożowej i instytucji miejskich, natomiast po wojnie ulokowano w nim biura i mieszkania. Następnie zniszczony już budynek został wystawiony na sprzedaż.

W 2016 roku Pałac kupiła firma Torus, która przywróciła mu dawną świetność i dała drugie życie. Historyczne, niezwykle zniszczone wnętrza obiektu zostały ze smakiem odrestaurowane z jednoczesnym zachowaniem oryginalnych, zabytkowych elementów. Budynek został również wzbogacony o nowoczesne aranżacje, które dodają mu współczesności i wyjątkowego, niepowtarzalnego klimatu.

– Niezmiernie cieszymy się, że tak wyjątkowy i długo wyczekiwany obiekt już wkrótce powita pierwszych gości. Zabytkowy Pałac Leipzigera, w którym mieści się Altus Palace, wręcz prosił się o wykorzystanie drzemiącego w nim potencjału. Bogato zdobione wnętrza budynku oraz zachowane do dziś marmurowe elementy idealnie wpisują się w naszą wizję stworzenia w Pałacu luksusowego, pięciogwiazdkowego Hotelu Altus Palace. Jesteśmy przekonani, że gruntowana rewitalizacja obiektu i wzbogacenie go o dodatkowe udogodnienia, takie jak chociażby sala konferencyjna, restauracja czy strefa SPA, sprawią, że będzie on często odwiedzanym miejscem przez naszych gościmówi Leszek Mięczkowski, Prezes Zarządu i właściciel Grupy Dobry Hotel.

W Hotelu Altus Palace powstało 81 komfortowych pokoi i apartamentów, których historyczne wnętrze połączono
z nowoczesnym designem. Obiekt oferuje także restaurację, bar oraz wyjątkową strefę Wellness, obejmującą nieckę wodną, saunę suchą i mokrą oraz zabiegi relaksacyjne i pielęgnacyjne. Goście odwiedzający Altus Palace będą mieli również do dyspozycji Salę Fitness wyposażoną w niezbędne sprzęty do praktykowania codziennej rutyny ćwiczeń.

Atutem hotelu jest również wyjątkowo dogodna lokalizacja, tuż obok pięknego Ogrodu Staromiejskiego, Starego Rynku, Opery Wrocławskiej oraz Teatru Lalek i zaledwie kilka minut spacerem od Dworca Głównego.

Wyzwania makroekonomii

    Najważniejsze wyzwania, z którymi dziś muszą się zmierzyć koncerny, to łańcuch dostaw, inflacja i konieczność podjęcia poważnych działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. 

    Przedsiębiorstwa działające w kluczowych branżach notują wyższe koszty produkcji oraz niedobory materiałów i komponentów. Paradoksalnie, problemy te mogą wyzwolić wzrost produktywności i wydajności, co przyspieszy działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Firmy, chcąc utrzymać marże operacyjne, zamiast przenosić koszty na konsumentów, będą musiały zadbać o efektywność i zwiększyć inwestycje na rozwój technologiczny. Zrównoważony rozwój będzie postrzegany jako sposób na zapewnienie większej odporności na czynniki makroekonomiczne i rozsądne oszczędności.

    Oto co na ten temat mówią czołowi managerowie. Elon Musk, omawiając wyniki finansowe Tesli za pierwszy kwartał tego roku, stwierdził: „Mamy długoterminowe kontrakty z dostawcami, ale umowy te wygasną i zaczniemy obserwować znaczący wzrost kosztów, więc będziemy musieli  podnosić ceny. W skali makro chodzi jednak o to, by spojrzeć na świat jako całość i powiedzieć, co trzeba zrobić, żeby Ziemia szybciej przeszła na zrównoważoną energię”. Z kolei Vivek Sankaran, CEO Albertsons, podkreślił, że sieć supermarketów modernizuje łańcuchy dostaw, analitykę danych i technologię wydajności, a także wprowadza zrównoważony rozwój do wszystkich swoich działań.

    Joseph Wolk, CFO Johnson & Johnson, ujawnił, że koncern ma problemy z ograniczoną dostępnością i rosnącymi cenami niektórych towarów, a także odczuwa zwiększone koszty pracy, energii i transportu. W związku z tym musi zdecydować się na podwyżki cen oraz renegocjację umów z zewnętrznymi dostawcami. Arvind Krishna, CEO IBM, zwrócił uwagę, że „wykorzystanie technologii, takich jak hybrydowa chmura czy sztuczna inteligencja, jest dziś niezbędne, ponieważ klienci stoją w obliczu strategicznych wyzwań, z których najważniejsze to rywalizacja o talenty, problemy z łańcuchami dostaw, inflacja, cyberbezpieczeństwo czy niestabilność geopolityczna”.

    Andre Schulten, CFO Procter & Gamble, powiedział „Przedsiębiorstwa będą musiały wykorzystywać nowe technologie, aby zachować elastyczność działania, a co za tym idzie – gotowość do zmian, tworzyć nowe trendy i rozwiązania, które będą kształtować naszą branżę w przyszłości”.

    Baker Hughes, CEO Lorenzo Simonelli, firmy obsługującej platformy wiertnicze, zauważył: „Działamy w środowisku inflacyjnym, jakiego nie widzieliśmy od kilku dekad. Obecne wyzwania mogą przyspieszyć prace na rzecz czystej energii”. Wielkie firmy niejednokrotnie musiały dopasowywać się do trudnych wyzwań makroekonomicznych. Obecnie stawiają na nowe technologie. I – co ważne – coraz więcej mówią o zrównoważonym rozwoju.

    Opracowano na podstawie „Sustainability could drive efficiency gains” Larry’ego Dignana, Celonis Media’s Editor-in-Chief.

    Ambitne cele to za mało

      Greenwashing to określenie, które nabiera coraz większej wagi jako zarzut kierowany pod adresem firm markujących zaangażowanie w budowę zrównoważonego świata. Czy słusznie?

      Jak wynika z raportu Corporate Climate Responsibility Monitor(CCRM) przygotowanego na podstawie badań przeprowadzonych w 25 korporacjach, niektóre z największych światowych firm nie realizują własnej polityki w dziedzinie przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Co gorsza, przesadzają w informowaniu o postępach prac lub niewłaściwie to robią. W niechlubnym gronie znaleźli się m.in. Google, Amazon, Ikea, Apple i Nestle.

      Część z tych firm nie zgadza się z niektórymi założeniami metodologicznymi raportu, z którego wynika, że wielkie korporacje odpowiadają za 5 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych, choć mają ogromny potencjał, by stać się liderami w dziedzinie ograniczania zmian klimatycznych.

      Autor badania Thomas Day powiedział BBC News, że jego zespół początkowo chciał pokazać dobre praktyki w świecie korporacji, ale był zaskoczony i rozczarowany uczciwością deklaracji składanych przez firmy.

      W odpowiedzi Amazon wydał oświadczenie, w którym napisał: „Wyznaczyliśmy sobie ambitne cele, ponieważ wiemy, że zmiany klimatu to poważny problem, a działania są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. W ramach realizacji celu, jakim jest osiągnięcie zerowej emisji dwutlenku węgla do 2040 r., zamierzamy do 2025 r. w 100 proc. korzystać z energii odnawialnej”.

      Nestle zareagowało następująco: „Z zadowoleniem przyjmujemy kontrolę naszych działań i zobowiązań w zakresie zmian klimatycznych. Jednak raport CCRM nie rozumie naszego podejścia i zawiera istotne nieścisłości”.

      Warto dodać, że badanie to zostało przeprowadzone przez organizacje non profit: New Climate Institute i Carbon Market Watch. Sprawdziły one publicznie prezentowane strategie firm dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych. Okazało się, że niektóre z nich stosunkowo dobrze radzą sobie z redukcją emisji, ale żadna z firm nie otrzymała oceny „wysoka uczciwość”. Oceniano takie czynniki, jak coroczne ujawnianie emisji, podawanie źródeł emisji w rozbiciu na poszczególne kraje oraz ujawnianie informacji w zrozumiały sposób. Stwierdzono, że ogólnie rzecz biorąc, wdrożone strategie pozwoliłyby ograniczyć emisje najwyżej o 40 proc., a nie o 100 proc., co jest celem.

      Według raportu tylko trzy z 25 firm zobowiązały się do usunięcia 90 proc. emisji dwutlenku węgla ze swoich łańcuchów produkcji i dostaw. Są to Mærsk, Vodafone i Deutsche Telekom. Jak wynika z badania, dużym problemem jest sposób, w jaki firmy mówią o swoich zobowiązaniach klimatycznych. Istnieje duża rozbieżność między tym, co deklarują, a tym, jak wygląda to w rzeczywistości. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych obszarów są tzw. emisje downstream lub upstream, czyli takie, które powstają w wyniku działalności pośrednio związanej z daną firmą. W raporcie stwierdzono, że 70 proc. śladu klimatycznego Apple’a powstaje w wyniku zużycia energii elektrycznej przez konsumentów korzystających z telefonów, laptopów i innych produktów tej firmy.

      Corporate Climate Responsibility Monitor planuje publikować swe raporty co roku. Pełna lista firm poddanych analizie to: Mærsk, Apple, Sony, Vodafone, Amazon, Deutsche Telekom, Enel, GlaxoSmithKline, Google, Hitachi, Ikea, Vale, Volkswagen, Walmart, Accenture, BMW Group, Carrefour, CVS Health, Deutsche Post DHL, E.On SE, JBS, Nestle, Novartis, Saint-Gobain, Unilever.

      Opracowano na podstawie Georgina Rannard, BBC News.

      Pozytywnie kontra neutralnie

        Kreując prawdziwe zmiany mające zapobiec kryzysowi klimatycznemu, musimy wyjść poza pojęcie neutralności Ziemi i zrobić kolejny krok w kierunku działań, które wzmocnią naszą planetę.

        Po szoku wywołanym przez rosyjską inwazję na Ukrainę łatwo było przeoczyć trzecią część raportu Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC). Został on opublikowany cztery dni po pierwszych atakach rakietowych, kiedy wojna w dramatyczny sposób uświadomiła nam zależność od ropy i gazu i związane z tym fatalne implikacje geopolityczne.

        Wbrew sobie Europa finansuje Rosję, tak jak my na własną szkodę niszczymy naturalne ekosystemy, myśląc, że nie jesteśmy im w stanie zaszkodzić. Kompromisem jest każdy wybór, jakiego dokonujemy – tankowanie samochodu, jedzenie mięsa, kupowanie ubrań, ponieważ zapominamy, że wszystko to ma destrukcyjne konsekwencje dla przyszłości naszej planety.

        Przesłanie raportu jest proste – ograniczenie emisji gazów cieplarnianych jest niewystarczające, by utrzymać w ryzach ocieplenie klimatu. Dotychczasowe wysiłki na rzecz budowy zrównoważonego świata nie powiodły się, o czym świadczą wnioski z konferencji klimatycznej ONZ – COP26, która odbyła się jesienią ub. roku w Glasgow. Uczestnicy tego gremium stwierdzili, że cel polegający na zrównoważonym rozwoju planety jest w zasięgu ręki, co ilustrowały hasła: „Teraz albo nigdy” lub „Ostatni alert klimatyczny”. Szef IPCC Hoesung Lee podsumował to słowami: „Jesteśmy na rozdrożu. Decyzje, które dziś podejmujemy, mogą nam zapewnić znośną przyszłość. Dysponujemy narzędziami i know-how niezbędnymi, by tego dokonać.

        Warto zauważyć, że cel polegający na zrównoważonym rozwoju ma poważną wadę. Opiera się na nierealistycznym oczekiwaniu, że wystarczy ograniczyć produkcję i konsumpcję, żeby uzdrowić planetę. Ludzie są jednak sobą, w ich naturze jest dążenie do rozwoju. Możemy postulować, żeby ograniczyli potrzeby, ale nie jest to realistyczna strategia. Mit zrównoważonego rozwoju uniemożliwia osiągnięcie prawdziwej i znaczącej zmiany, ponieważ proponuje niemożliwy do spełnienia standard zachowań, a co gorsza – buduje fałszywą opozycję między ekonomią a ekologią.

        Wizja lepszej przyszłości oznacza, że efekty tego, co robimy, muszą być mierzalne, a cel, który sobie wyznaczamy, powinien być bardziej ambitny niż zrównoważony rozwój. Dzięki postępom nauki możemy korzystać z dużych zbiorów danych, co umożliwia wizualizację złożonych systemów i tworzenie scenariuszy. Na przykład zasoby Sweep pomagają firmom zrozumieć wpływ ich działalności na emisję dwutlenku węgla, a Sourceful umożliwia poznanie łańcuchów dostaw. Już dziś firmy mają możliwość lepszej oceny zmian, jakich dokonują.

        Zwolennicy zrównoważonego rozwoju często postrzegają biznes jako destrukcyjną siłę. To błąd. Znacznie lepszy jest kierunek wyrażany przez slogan marki odzieżowej Pangaia: „Ziemia pozytywna”, zakładający, że firmy, podobnie jak żywe organizmy, mogą pełnić korzystną funkcję w środowisku, w którym żyją. Pangaia czerpie inspirację z natury, tworząc ubrania z wodorostów, odpadów spożywczych i kwiatów; produkuje barwniki z bakterii, a jej opakowania nadają się na kompost.

        Aleph Farms i Fork & Goode wytwarzają mięso hodowane komórkowo, które biologicznie jest takie samo i w dodatku równie smaczne jak pochodzące od zwierząt. Bowery uprawia warzywa w szklarniach ulokowanych w pobliżu punktów sprzedaży, nie zajmując areałów rolnych i unikając długiego łańcucha dostaw.

        Firmy te stawiają na wartości, dbają o przyszłość planety, nie mówiąc klientom, że muszą zmienić swoje zachowania, i unikając uproszczonej retoryki typu: ekologia kontra ekonomia o sumie zerowej. Zamiast utożsamiać sukces gospodarczy z katastrofą klimatyczną, pokazują, na czym polega innowacyjność i wzrost, który nie tylko nie jest neutralny dla Ziemi, lecz także może mieć na nią pozytywny wpływ. Zrównoważony rozwój stał się imperatywem biznesowym, jednak większość związanych z nim strategii dotyczy redukcji, rekompensaty lub minimalizacji szkodliwego wpływu na otoczenie. Prawdziwie kreatywne marki stawiają sobie za cel pozytywne działania na rzecz planety, podporządkowując temu cały cykl życia produktu – od zaopatrzenia, produkcji i dystrybucji po użytkowanie i wtórne zastosowania, pamiętając o tym, że każdy etap jest ważny.

        Postulaty dotyczące zrównoważonego rozwoju zazwyczaj opierają się na poczuciu winy, obowiązku i poświęceniu; obniżonej jakości, wyższych cenach, i innych niedogodnościach. Pozytywne nastawienie do ratowania Ziemi polega na dostarczaniu lepszych rozwiązań bez oczekiwania, że ludzie zapłacą za ten przywilej. Każda firma, która to robi, stanowi wyzwanie dla innych, aby przejść od zrównoważonego rozwoju do prawdziwie pozytywnych działań.

        Czy człowiek straci znaczenie?

          Świat VUCA zmienia się na naszych oczach w świat BANI. Z rzeczywistości zmiennej, niepewnej, złożonej i niejednoznacznej przechodzimy do kruchej, niespokojnej, nielinearnej i niezrozumiałej. Ten kolejny krok w rozwoju ludzkości zawdzięczamy przede wszystkim pandemii, ale także dynamicznie postępującej transformacji cyfrowej.

          Efekt domina istniejących systemów, ilość bodźców trudnych, nawet niemożliwych do przetwarzania przez ludzki mózg, zaburzenie logiki przyczynowo- skutkowej procesów i wydarzeń, a także skala i dynamika zmian muszą budzić strach i wpływać na nasz poziom stresu. Przeszliśmy bowiem do tej nowej rzeczywistości w zaledwie dekadę, biorąc pod uwagę moment powstania akronimu VUCA, a nawet w ciągu dwóch lat, jeśli potraktujemy wybuch pandemii i powstanie akronimu BANI jako punkt referencyjny.

          Dodatkowo znacznie więcej pracujemy. Wyniki 43. edycji badania Monitor Rynku Pracy Randstadu (kwiecień 2021) wskazują, że bez względu na formę pracy niemal połowa pracowników pracuje obecnie w nadgodzinach (46 proc.), przy czym 14 proc. częściej niż przed pandemią. Zmęczenie fizyczne przekłada się proporcjonalnie na nasz poziom stresu, a on sam na stan emocjonalny i psychiczny. Niewątpliwie obecne czasy można określić mianem ery stresu. Nie jest zatem zaskoczeniem, że praktycznie w każdym badaniu lokalnym i globalnym dotyczącym trendów w rozwoju pojawia się zagadnienie well-beingu, rozumiane jako potrzeba zadbania o poczucie dobrostanu z perspektywy stanu fizycznego, mentalnego i emocjonalnego pracowników.

          We wprowadzeniu do badania Deloitte Global Human Capital Trends 2021 czytamy, że pandemia wymusiła fundamentalną zmianę w sposobie myślenia z przetrwania na wzrost, rozumiany jako traktowanie zakłóceń już nie tylko jako normy, lecz także jako katalizatora zrównoważonego rozwoju organizacji. Jest to możliwe pod jednym warunkiem: kiedy w centrum znajdzie się człowiek. Według Deloitte to nie jest zwykła zmiana sposobu myślenia czy działania, ale coś więcej, inny rodzaj egzystencji człowieka w organizacji. Tylko człowiek i zespół ludzi może się zmierzyć z tak ekstremalnie dynamicznym środowiskiem – dzięki odwadze, umiejętności osądu i elastyczności. Nawet najbardziej inteligentna maszyna nie poradzi sobie w tak nieprzewidywalnym świecie wielorakości zmiennych.

          Do tego potrzebny jest dobrostan psychiczny i – jak dowodzi w swoim badaniu Deloitte – przejście z ery work-life balans (równowagi między pracą a życiem osobistym) do ery projektowania well-beingu (dobrostanu psychicznego) w pracy. Tak, aby jednocześnie pracownicy i organizacja wzrastały. Z 9 tys. respondentów aż 80 proc. uważa, że to ważne i bardzo ważne z punktu widzenia sukcesu organizacji.

          Podobne wnioski pokazuje nasze lokalne badanie House of Skills – Trendy w rozwoju pracowników 2021. W punkcie dziesiątym raportu czytamy, że dobrostan pracowników jest zmienną znacząco wpływającą na efektywność pracowników, a odporność psychiczna pozwala nam zachować spokój w sytuacji stresu, koncentrację i wydajność w pracy. Nasze zdrowie mentalne ma wpływ na poziom realizacji celów, szybkość uczenia się, innowacyjność czy jakość obsługi klienta.

          Okazuje się, że zaraz po transformacji cyfrowej procesów (62 proc. wskazań) poprawa ochrony zdrowia pracowników jest drugim najczęściej wybieranym działaniem (49 proc. wskazań), na którym chcą się koncentrować polskie organizacje w najbliższym czasie.

          Poza dobrostanem psychicznym kluczowym zagadnieniem w rozwoju kompetencji przyszłości wydaje się elastyczność poznawcza. Jak dowodził Alvin Toffler, pisarz i futurolog, analfabetami XXI w. „nie będą ludzie nieumiejący czytać czy pisać, ale ci, którzy nie będą potrafili się uczyć, oduczać, a następnie znowu uczyć”. Zmiana jest już wpisana w codzienność organizacji, jednak nabierze nowego wymiaru, kiedy transformacja cyfrowa stanie się faktem i dotychczasowe role pracowników i liderów ulegną nieuchronnej ewolucji. Do tego potrzebna jest postawa nastawiona na rozwój oraz adaptacja jednych i drugich, przy czym ciężar zarządzenia tymi zmianami spocznie przede wszystkim na liderach. Aspekt człowieka w centrum ze szczególnym uwzględnieniem poczucia sensu, dobrostanu psychicznego oraz elastyczności poznawczej znajdzie się zatem w centrum wszelkich działań rozwojowych. Poza psychologią pozytywną nowego wymiaru nabierze duchowość, rozumiana jako poczucie sensu w kontekście życia nie tylko osobistego, lecz także zawodowego.

          Dotąd temat tabu w biznesie wyjdzie z cienia i może stać się osią wszelkich działań rozwojowych, nie tylko w kontekście przywództwa, lecz także znaczenia każdej roli zawodowej. To humanizm będzie gwarancją rozwoju organizacji w dobie transformacji i integracji cyfrowej z pracą ludzi. Wydaje się, że temat, który cieszy się od wieków zainteresowaniem filozofów, stanie się tematem w centrum rozwoju organizacji.

          Niech potwierdzeniem tej tezy będzie opinia wyrażona przez Juvala Noacha Harariego w książce „21 lekcji na XXI wiek”. Według Harariego masy dotychczas buntowały się przeciwko wyzyskowi. Teraz boją się, że są nieistotne. Naszym zadaniem jest uświadomienie innym, że mają znaczenie i nigdy go nie utracą, choć ich rola zawodowa może ulec zmianie.

           

          Małgorzata Jakubicz
          praktyk biznesu, pasjonatka i trenerka przywództwa, coach, żona i mama dwojga dzieci, autorka książki „Lider w trampkach, czyli jak być przywódcą w zgodzie ze sobą”.

          Tysiące fake newsów

            Przez ponad dwa lata działalności zespół #FakeHunter zweryfikował 2 tys. fake newsów. Fałszywe informacje publikowane w sieci dotyczyły głównie tematyki: geopolitycznej, szczepionek, koronawirusa, telekomunikacji i finansów.

            #FakeHunter to projekt społeczny Polskiej Agencji Prasowej, w realizację którego może się włączyć każdy internauta. Wiadomości zgłaszane zespołowi #FakeHuntera są precyzyjnie weryfikowane w oparciu o sprawdzone i wiarygodne źródła. Serwis powstał jako odpowiedź na zjawisko infodemii – zalewu Internetu nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi koronawirusa. Następnie sukcesywnie rozbudowywano zakres tematyczny – pojawiły się kategorie takie jak: telekomunikacja, finanse, nauka i zdrowie, energetyka i obecnie geopolityka.

            – Serwisy internetowe i konta w mediach społecznościowych, które w czasie pandemii skupiały się na segregacji sanitarnej i szkodliwości szczepionek, w czasie ataku Rosji na Ukrainę natychmiast porzuciły te tematy. Ich aktywność skupiła się na ukraińskim nazizmie, czy samotnej walce Putina z i bioterrorem – zauważa Grzegorz Rutke z zespołu #FakeHunter.

            W niektórych przypadkach pomoc w odkryciu kłamstwa lub manipulacji przychodzi z najmniej oczekiwanej strony – od samych Rosjan. Tak było po ataku rakietowym na dworzec w Kramatorsku. Internet zalała wówczas narracja, że rzezi dokonała strona ukraińska, bowiem ostrzał przeprowadzono z wykorzystaniem rakiety Toczka-U. System ten miał zostać wycofany z rosyjskiego arsenału w 2019 roku. Miał, ale nie został, o czym internauci mogli się przekonać odwiedzając rosyjskie serwisy internetowe, w których na zdjęciach z manewrów odbywających się po 2019 r. pojawiały się właśnie te systemy rakietowe.

            Fake newsy kolportowane z inicjatywy Kremla dotyczą nie tylko działań militarnych. Od chwili, w którym pierwszy ukraiński uchodźca postawił nogę na naszej ziemi, internet zaczęły zalewać doniesienia o fali uzbrojonych po zęby banderowców, którzy bez żadnej kontroli napływają do Polski i innych krajów europejskich.

            Toyota Yaris Cross, czyli mały Rav4

            Toyota mocno zmienia swój wizerunek przeistaczając się z producenta samochodów w producenta samochodów ciekawych i atrakcyjnych. Po nowej Corolli i szpanerskim C-HR przyszedł czas na nową generację miejskiego Yarisa, tym razem w ultra modnej wersji Cross. Projektanci zaszaleli z designem, a inżynierowie konsekwentnie i ze stoickim spokojem wyposażyli auto w sprawdzony napęd hybrydowy i najnowsze systemy asystujące.

            tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

            Co za spotkanie!

            Widzieliście już nową Toyotę Yaris Cross? Wierzę, że tak, choć wciąż nie jest jeszcze codziennym widokiem na polskich ulicach. Nie będę ukrywał, że samochód już na zdjęciach przykuł moją uwagę, a na żywo jest jeszcze lepiej. Nowy Yaris Cross zbudowany został według starej zasady, która mówi, że koła powinny być umiejscowione jak najbliżej narożników auta, zawieszenie powinno być sprężyste, a układ kierowniczy dawać poczucie kontaktu z nawierzchnią. Patrząc na miejskiego SUV-a Toyoty nie mam wątpliwości, że inżynierowie wzorowo odrobili pracę domową. Równie ciekawie przedstawia się design auta. Z przodu, Yaris Cross prezentuje swój unikalny charakter. Jest zawadiacki i wzbudza wyłącznie pozytywne emocje. Patrząc na Toyotę z tyłu, można ulec wrażeniu, że patrzymy na Rav-4 w pomniejszeniu. Tył jest poważny, elegancki, a całe auto ma świetne proporcje.

            Większa niż się wydaje

            Wnętrze nowej Toyoty Yaris Cross jest spójne ze stylistyką nadwozia. Mnóstwo tu krągłości i mocnych przetłoczeń, ale styliści znaleźli miejsce na niezliczone schowki i półeczki. I to bardzo mi się podoba, bo tych nigdy dość. W boczkach drzwi zmieści się nawet duża butelka z wodą, a między siedzeniami dwa półlitrowe napoje ze znanej restauracji. Wygospodarowano również miejsce na telefon wyposażone w indukcyjną ładowarkę. Samo tworzywo, z jakiego wykonano elementy kokpitu jest najwyższej jakości i choć przeważa tu twardy plastik, nie mam wątpliwości, że wytrzyma w nienagannym stanie wiele lat. Uwagę zwracają także tapicerowane panele boczków drzwi, nadające wnętrzu nieco elegancji.

            Pozycja za kierownicą jest niemal wzorowa. Siedzi się tu wysoko, jak na SUV-a przystało, a zakres regulacji jest bardzo szeroki. Bardzo podobają mi się obszerne fotele. Doskonale leży w dłoniach mała skórzana kierownica, zza której wyglądają zegary umieszczone w głębokich tubach. Sportowych akcentów jest tu bardzo i choć wśród kierowców częściej zobaczymy kobiety, to dla mnie ten samochód ma w sobie wystarczająco dużo cech męskich, by nie wyglądać w nim jak mąż jadący na myjnię z samochodem żony.

            Przejdźmy teraz do tylnej części pojazdu, bo tu także jest o czym pisać. Oparcie kanapy jest idealnie wyprofilowane i, co nie jest wcale oczywiste nawet w samochodach klasy kompakt, zmieszczą się tu 3 dorosłe osoby, które będą w stanie przejechać kilkaset kilometrów nie wydrapując sobie oczu, a następnie tego samego dnia znów wsiąść do Toyoty i pokonać ten sam dystans w drugą stronę. To wystarczający test, by powiedzieć, że nowa Toyota Yaris Cross to dorosły samochód dla rodziny. Oczywiście, najlepiej spędzą tu czas dzieci, ale nie bałbym się zaproponować dłuższej trasy dorosłym. Co się tyczy bagażnika, to jak na wielkość auta jest pokaźnej wielkości. Ma pojemność 449 l, jest ustawny i bez problemu mieści podróżne walizki.

            Z hybrydą jej do twarzy

            Pod maską testowego egzemplarza pracował flagowy zespół napędowy Toyoty, czyli Hybryda, w której skład wchodzi trzycylindrowy motor spalinowy Dynamic Force, o pojemności półtora litra i współpracujący z nim silnik elektryczny zasilany prądem z baterii umieszczonych pod siedziskiem tylnej kanapy. Układ legitymuje się mocą 116 KM i choć na papierze brzmi to niezbyt efektownie, to w rzeczywistości Yaris Cross jest autem nad wyraz dynamicznym. Japoński maluch bardzo chętnie się rozpędza, a układ kierowniczy i zawieszenie stają na wysokości zadania. Szybkie pokonywanie zakrętów daje ogromną frajdę, a margines przyczepności jest bardzo szeroki. Nadwozie nie przechyla się zbytnio nawet w ciasnych łukach, a pewne prowadzenie pozwala na przesuwanie granicy własnego strachu.

            Podobnie jest na autostradzie, gdzie Yaris również zachowuje pewność prowadzenia. Co ciekawe, praktycznie nie czułem reakcji na zmianę obciążenia, a auto dzielnie sunęło do przodu zarówno puste, jak i zapakowane po brzegi. Nie wszystko jest jednak idealne. Testowy egzemplarz wyposażony był w system audio JBL i, o ile w mieście można w aucie zrobić małą dyskotekę, o tyle podczas szybkiej jazdy autostradą dają znać o sobie hałasy opływającego powietrza i szum opon. Zupełnie jakby zapomniano wygłuszyć kabinę. Efekt jest taki, że powyżej 130 km/h w aucie jest głośno.

            Wszystkie niedogodności rekompensuje jednak zużycie paliwa. Samochód z kompletem pasażerów zużywa w trasie 4,7 l/100 km, a z samym kierowcą i prędkością do 110 km/h można uzyskać nawet równe 4 l/100 km. To wynik po prostu rewelacyjny i nie podlega dyskusji. W mieście, gdzie dodatkowo układ hybrydowy odzyskuje energię hamowania i gdzie prędkości są niższe, można zmusić komputer pokładowy, by wyświetlił wskazanie nawet w okolicach 3 l/100 km. Wymaga to jednak treningu i przestudiowania podręcznika „Eko jazda dla opornych”.

            Wszystko widziałem, wszystko słyszałem, wszystko mówiłem

            Kilka zdań poświęcić muszę jeszcze systemom wspomagającym w nowej Toyocie. Na pokładzie znajdziemy praktycznie komplet asystentów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jazdy. Samochód wyposażony jest nie tylko w system awaryjnego hamowania, ale rozpoznaje również pieszych i rowerzystów. Jest system rozpoznający znaki drogowe, asystent „martwego pola” oraz asystent utrzymania pasa ruchu i adaptacyjny tempomat. Czego chcieć więcej. Na koniec dodam, że system multimedialny współpracuje z Android Auto i CarPlay. Czego chcieć więcej.

            Zastanawiałem się, czy nowy Yaris ma jakieś rażące wady i szczerze mówiąc, oprócz hałasu przy wysokich prędkościach, ciężko mi znaleźć coś, co mogłoby zepsuć ogólny obraz tego niezwykle dopracowanego auta. Być może deska rozdzielcza mogła by być bardziej miękka, szczególnie na wysokości tunelu środkowego, gdzie panel spotyka się z łydką, ale to jest już tak na siłę, że kiedyś będę musiał przeprosić za te słowa.

            Toyota zmieniając stylistykę swoich modeli odkryła się na całkiem nowych klientów. Yaris Cross jest na wskroś nowoczesny, wręcz ekstrawagancki i mnie ten nowy styl bardzo odpowiada. Być może w wieku 45 lat dopada mnie kryzys wieku średniego i zaczynam rozglądać się za atrakcyjnymi modelkami, ale przyznam się, że gdybym szukał miejskiego auta, które jest nie tylko wygodne, ale i zadziorne, swoje kroki skierowałbym do salonu Toyoty.

            Pierwsza cyberwojna

              W obliczu wojny rozgrywanej w cyberprzestrzeni kraje demokratyczne muszą się zjednoczyć strategicznie i operacyjnie, aby móc odeprzeć technologiczne ataki na ich bezpieczeństwo, wartości i styl życia – przekonywali uczestnicy konferencji CYBERSEC, która odbyła się 17-18 maja w Katowicach.

              –Rosyjscy cyberżołnierze atakują różne cele, nie tylko wojskowe. Destabilizują świat, dynamicznie działając w Internecie, który jest postrzegany jako miejsce, w którym można łatwo uniknąć odpowiedzialności, pozostać anonimowym. Zagrożenie ze strony rosyjskich hakerów nie minęło i nie wiemy, co może się jeszcze wydarzyć” – zauważył Chris Inglis, dyrektor ds. cyberbezpieczeństwa w administracji prezydenta USA, Joe Bidena.

              Zdaniem generała Karola Molendy, dyrektora Narodowego Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni, nie należy czekać na atak, a zmienić nastawienie z reaktywnego na aktywne.

              – Kluczowa jest współpraca, wymiana informacji i wspólne rozwijanie możliwości. Trzeba także w cyberprzestrzeni być gotowym na wiele wariantów – defensywę, rozpoznanie i atak – przekonywał Karol Molenda.

              Chris Inglis stwierdził, że aby ograniczyć cyberzagrożenia, należy przyjąć podejście obejmujące całą administrację rządową oraz wprowadzające najnowocześniejsze praktyki, rozwiązania i systemy w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego. Przybliżył uczestnikom spotkania wprowadzany w USA „nowy kontrakt społeczny”, polegający na bliskiej współpracy na polu cyberbezpieczeństwa sektora publicznego i prywatnego. Cyberataki będą prowadzone głównie na sektor prywatny. Dlatego tu należy wzmocnić czujność, przede wszystkim skupić się na edukacji pracowników, którzy są najsłabszym ogniwem systemu cyberbezpieczeństwa.

              Ważne Informacje

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

              Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

              Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

              Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

              Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

              Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

              Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...