.
Strona główna Blog Strona 123

Mazowiecki Szpital Allenort zmienia się w Mazowiecki Szpital Mind Health

Dawny Mazowiecki Szpital Allenort dołączył do sieci Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health, zarządzanej przez Centrum Medyczne Damiana. W wyniku zmiany właściciela placówka zaczęła funkcjonować pod nazwą Mazowiecki Szpital Mind Health.

Pierwszy pełnoprofilowy prywatny szpital psychiatryczny w Polsce zasili grono kilkunastu placówek medycznych, którymi Centrum Medyczne Damiana zarządza na terenie całej Polski. Modyfikacja nazwy szpitala stanowić ma wzmocnienie jego identyfikacji z Mind Health.

– Fuzja, w ramach której Centrum Medyczne Damiana przejęło w zarządzanie szpital i placówki terapeutyczne Allenort, jest bardzo ważnym momentem w historii całej polskiej psychiatrii. Pierwszy tego typu prywatny szpital w kraju dołączył do grupy placówek zarządzanych przez podmiot będący częścią Medicover, jednej z największych spółek funkcjonujących na polskim rynku zdrowia. Działając wspólnie jesteśmy w stanie skutecznie zwiększać nasze możliwości w świadczeniu profesjonalnych usług psychiatrycznych i psychoterapeutycznych, oferując pomoc jeszcze szerszej grupie pacjentów – podkreśla Marek Kubicki, członek zarządu Centrum Medycznego Damiana.

Jak dodaje:  – Zmiany zachodzące w naszym szpitalu psychiatrycznym skupiają się wyłącznie wokół jego nazwy oraz podmiotu zarządzającego. Wszyscy zatrudnieni przez nas pracownicy zachowali swoje posady oraz dotychczasowe stanowiska bez względu na dokonaną fuzję. Modyfikacjom nie ulega także zakres działań szpitala, świadczonych w nim usług oraz najwyższych standardów opieki medycznej, na które od samego początku kładziemy największy nacisk.

***

Centrum Medyczne Damiana (obecnie należące do grupy Medicover) istnieje od 1994 roku. Przez prawie 30 lat jego działalności stworzyło sieć kilkunastu placówek medycznych wraz ze Szpitalem Damiana. Od dwóch lat CMD rozwija także projekt Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health.

Mazowiecki Szpital Mind Health (wcześniej Allenort) im. prof. Antoniego Kępińskiego to pierwszy w Polsce prywatny szpital psychiatryczny, który swoim zakresem obejmuje wszystkie aspekty związane z opieką nad zdrowiem psychicznym. Pacjenci mogą zgłaszać się do niego 7 dni w tygodniu przez całą dobę. Placówkę przygotowano z myślą o zachowaniu pełnej dyskrecji i intymności przez osoby korzystające z dostępnego w niej wsparcia.

Cyberbezpieczeństwo według Oracle

    Karol Furmański, szef zespołu Oracle Digital na Europę Centralną, opowiada o tym,
    jak skutecznie walczyć z cyberatakami

    Dlaczego cyberprzestępczość rośnie w tak ogromnym tempie?

    Proszę przypomnieć sobie film „Gang Olsena”. Chociaż przestępcy bardzo długo planowali napad na bank, to i tak z powodu tylko jednego błędu cała szajka trafiła do więzienia. W cyberświecie jest inaczej, bo próg wejścia w cyberprzestępczość jest tu znacznie niższy, a złamanie prawa trudniejsze do wykrycia. Nie trzeba też specjalnego planowania, bo atak DDoS na dowolną firmę można kupić w sieci za śmieszne pieniądze. To cena, jaką się płaci za coraz większe uzależnienie od Internetu i nieprzerwanego dostępu do informacji. Do samych ataków typu ransomware, czyli blokujących możliwość korzystania z systemu, dochodzi obecnie co 11 sekund, chociaż jeszcze sześć lat temu zdarzało się to co dwie minuty.

    Ostatnio w mediach było głośno o markach bojkotowanych przez konsumentów, które padły atakiem cyberprzestępców. A jakieś inne przykłady?

    Akurat działania, o których dowiaduje się opinia publiczna, z reguły nie wyrządzają markom większej krzywdy. Bardziej bolesny, szczególnie dla e-commerce, może być atak, który powoduje wyłączenie strony WWW, a jeszcze bardziej dotkliwy może okazać się wyciek danych osobowych, co w2020 r. zdarzało się o141 proc. częściej niż rok wcześniej. Dlaczego tak się dzieje? No cóż, w tym samym roku firmy zapłaciły kary z tytułu nieprzestrzegania regulacji GDPR w wysokości 183mln EUR i chociaż to coraz istotniejszy problem w kontekście cyber zagrożeń, media piszą o tym sporadycznie.

    A przecież cyberprzestępcy nie mają problemu, by dostać się do systemów największych firm. Jak to możliwe? Bo im bardziej przenosimy się do cyfrowego świata, tym bardziej rośnie liczba ryzyk, z którymi musi mierzyć się statystyczne przedsiębiorstwo. Są instytucje nadzorowane, które o bezpieczeństwo dbają bardziej, i takie, które mają sporo niedociągnięć. W pierwszej połowie 2020 r. 80 proc. zgłaszanych ataków wykorzystywało luki i błędy zgłaszane i rejestrowane od 2017 r.!

    Przeniesienie do świata online powinno więc skutkować zwiększeniem nakładów na szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Czy tak się jednak nie dzieje?

    Sęk w tym, że podchodzi się do tego tematu w sposób bardzo wybiórczy, patrząc na bezpieczeństwo przez pryzmat technologicznych zabezpieczeń. Tymczasem firmy muszą się borykać z błędnymi konfiguracjami, niewłaściwym zarządzaniem dostępem do informacji, lukami w systemach, przechowywaniem niezaszyfrowanych danych itp. Jeśli do tego dodamy to, że ponad 90 proc. włamań czy wycieków danych zaczyna się od błędu ludzkiego, a do sieci ludzkość podłączyła już ponad 80 mld urządzeń, to stwarza to spory margines błędu.

    To co w takiej sytuacji powinno się zrobić?

    Zmierzać w kierunku automatyzacji i uproszczenia. Aplikacje w firmach korzystają dzisiaj z wielu źródeł informacji: pogodowych, geolokalizacyjnych, transakcyjnych, graficznych, wideo czy nawet mediów społecznościowych. Nic dziwnego, że zapanowanie nad całym takim ekosystemem od strony bezpieczeństwa jest niezmiernie trudne. Skoro jednak, jak w przypadku e-commerce, informacje o produktach, zamówieniach, raportowaniu czy rekomendacjach dla klientów znajdują się dzisiaj w wielu miejscach, to dlaczego nie umieścić ich w jednej bazie danych?

    Są firmy, które to zrobiły?

    Tak. Wielu z naszych klientów zastąpiło już kilkanaście baz danych, migrując do nowych wersji Oracle Database, które zaprojektowaliśmy jako wspólną platformę do zarządzania danymi o różnych formatach. Oprócz składowania informacji taka konwergentna baza pozwala na obróbkę danych przestrzennych, dokumentów graficznych czy przechowywanych w specyficznych formatach właściwych dla dokumentacji. To ważne, bo w świecie przetwarzania danych od zawsze dużym wyzwaniem, oprócz wolumenu, jest właśnie format.

    No dobrze, ale co można dzięki temu ujednoliceniu uzyskać?

    Dobrym przykładem jest firma kurierska DPD. W czasie pandemii firma dostarcza ok. 150 tys. paczek dziennie. Każda paczka to co najmniej pięć skanów kodu od momentu odebrania do momentu jej dostarczenia. Oznacza to, że każdego dnia firma przetwarza ok. 1 mln rekordów i 250–300 GB danych. Dzięki integracji baz danych i instalacji maszyny Oracle Exadata proces przetwarzania istotnie przyspieszono. Wdrożenie samej tylko nowej wersji bazy danych przyspieszyło obliczenia aż 5-krotnie. Dodatkowo przetwarzanie operacji w jednej bazie danych pozwala też udostępnić ją pięciu innym oddziałom DPD w regionie Europy Środkowej.

    A co w kontekście bezpieczeństwa daje wspominana wcześniej automatyzacja? Automat wypada lepiej niż człowiek?

    Tak, bo to bardzo logiczny kierunek rozwoju technologii. Firmy już od dawna mierzą się z problemem dostępności kadr IT i to nie tylko w Polsce. Automatyzacja w jakiejś mierze ten problem rozwiązuje, zresztą podobnie jak kwestie błędu ludzkiego.

    W najnowszej wersji platformy Exadata X8 Oracle wprowadził funkcje automatycznego uczenia, w tym Automatic Indexing, która dostraja bazę danych do zmieniających się wzorców użytkowania. Proces zwiększa jej wydajność, eliminując jednocześnie konieczność ręcznego strojenia. Exadata X8 została również wyposażona w nowe automatyczne funkcje monitorowania wydajności, które łączą w sobie sztuczną inteligencję, najlepsze procedury oraz wiele lat testów w warunkach rzeczywistych.

    Za innowacje trzeba jednak zapłacić, często słono.

    Niekoniecznie. Przykładowo instalacja konwergentnej bazy daje użytkownikowi ogromne oszczędności, ponieważ nie musi on instalować oddzielnej bazy dla każdego rodzaju danych. Obsługuje ona zarówno dane przestrzenne do rozpoznawania lokalizacji, JSON do przechowywania dokumentów, IoT do integracji urządzeń, technologie in-memory do analizy w czasie rzeczywistym i oczywiście tradycyjne dane relacyjne. Zapewniając obsługę wszystkich tych typów danych, baza tego typu może obsługiwać wszelkiego rodzaju obciążenia: od IoT przez block chain po analizy i uczenie maszynowe. Poradzi sobie także zdowolnym modelem programistycznym, takim jak mikrousługi, eventy, REST CI/CDitd. Innym przykładem jest wspominana już wcześniej maszyna bazodanowa Oracle Exadata. Jest to produkt o tak wielkiej mocy obliczeniowej i pojemności, że pozwala skonsolidować w jednym urządzeniu wiele oddzielnych baz danych. Dlatego Exadata staje się powoli standardem w tych firmach, które operują wielkimi wolumenami danych. Korzystają z niej m.in. cztery spośród pięciu największych globalnych firm w sektorze bankowości, telekomunikacji i handlu detalicznego. A w sumie używa jej 77 proc. firm z listy Fortune Global 100.

    Już teraz miliony Polaków są beneficjentami danych przetwarzanych na maszynach Exadata. Robimy przelewy, rozliczamy transakcje kartowe, paliwowe czy kupujemy przez Internet i śledzimy przesyłki. Nowością dla nas jest sprzedaż do sektora produkcyjnego, gdzie na naszej maszynie jest kontrolowany proces produkcyjny i eliminowane są usterki. Z kolei nasz flagowy produkt, Oracle Database, jest wyposażony w cały wachlarz funkcji, które dbają o bezpieczeństwo danych użytkownika tam składowanych. Oprócz wymienionych już wcześniej do najważniejszych należą: szyfrowanie, anonimizowanie, maskowanie, ograniczanie dostępu do wycinka danych, śledzenie czynności na bazie i monitoring całego systemu.

    rozmawiał Wojciech Gryciuk

    Innowatorzy na przekór pandemii

      Rozwój społeczności innowatorów i przedsiębiorców technologicznych, wsparcie wzrostu klientów, a także umożliwianie nowych partnerstw oraz inicjatyw fundraisingowych – tak w ogromnym skrócie można podsumować pierwsze dwa lata działalności Cambridge Innovation Center w Warszawie.

      Kampus Innowacji CIC Warsaw rozpoczął działalność w czerwcu 2020 r. z zamiarem otwarcia nowego rozdziału w historii rozwoju sektora innowacji w regionie Europy Środkowo- -Wschodniej. To innowacyjna przestrzeń coworkingowa nastawiona nie tylko na udostępnianie przestrzeni do pracy, lecz także na budowanie społeczności i wspieranie kultury innowacyjności. – 2021 był rokiem pełnym wyzwań dla nas, naszej społeczności i całego ekosystemu innowacji. To, co nas najbardziej satysfakcjonuje, to rezultaty naszej wspólnej pracy, widoczne w raporcie CIC Warsaw 2021, które jasno pokazują, że razem możemy dokonać niemożliwego – mówi Jerzy Brodzikowski, General Manager w CIC Warsaw.

      Nowy model pracy

      Otwarcie CIC Warsaw odbyło się zaledwie kilka miesięcy po wybuchu pandemii COVID-19, która spowodowała globalną izolację i wywarła negatywny wpływ na całą gospodarkę, w tym także branżę elastycznych biur. W czasach pracy zdalnej wiele firm zrezygnowało z wynajmu przestrzeni biurowych. – To był trudny czas dla elastycznych przestrzeni biurowych, ale wierzyliśmy w to, co mieliśmy do zaoferowania jako CIC Warsaw, i zdecydowaliśmy się na otwarcie, dostosowując się do nowe rzeczywistości pracy zdalnej oraz hybrydowej. Ponieważ tradycyjny model pracy już wtedy odchodził w zapomnienie, skupiliśmy się na oferowaniu maksymalnej elastyczności oraz wprowadziliśmy wiele środków, aby zapewnić jak najwyższy stopień bezpieczeństwa w naszej przestrzeni – wyjaśnia Brodzikowski.

      Podjęcie ryzyka się opłaciło: CIC Warsaw szybko zdobyło klientów i w ciągu ostatnich dwóch lat stało się dynamicznie działającym centrum innowacji i biznesu w Warszawie. Obecnie skupia w swojej społeczności aż 220 start-upów, scale-upów oraz firm z branż wspierających ekosystem innowacji. W samym 2021 r. to grono zasiliło 126 firm. Reprezentują 16 różnych segmentów biznesu, często działają na styku różnych dziedzin. Tym samym przestrzeń CIC Warsaw prężnie działała nawet w czasie, gdy większość przestrzeni biurowych i coworkingów dopiero wraca do stanu sprzed pandemii. Klienci CIC także odczuli skutki globalnego kryzysu zdrowotnego. Zapytani o największe wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć w 2021 r., najczęściej wskazywali na problemy z poszerzaniem bazy swoich klientów i zatrudnianiem nowych pracowników. W trzeciej kolejności najczęściej wskazywali trudności związane z fundraisingiem i kwestiami technologicznymi.

      1600 nowych pracowników

      Pomimo tych wyzwań członkowie CIC razem zatrudnili w2021 r. ponad 1600nowych pracowników. Około 40proc. z nich udało się także pozyskać środki na działalność w całkowitej kwocie 19,1 mln dol. Środki pochodziły z różnych źródeł, w tym od aniołów biznesu, z grantów, crowdfundingu czy funduszy venture capital. Łączenie przedsiębiorców i inwestorów jest ważnym elementem działalności CIC Warsaw.

      Według Brodzikowskiego te liczby pokazują determinację klientów i członków społeczności, aby odnieść sukces w obliczu niepewności i niejasności. Jesteśmy niezwykle dumni z tych sukcesów. Chciałbym również przyznać, że nie byłoby to możliwe bez zaangażowania i współpracy naszych utalentowanych i ambitnych członków zespołu CIC Warsaw. Dziękuję im za zaangażowanie wbudowanie tej kwitnącej społeczności. Sukces warszawskiego Cambridge Innovation Center opiera się m.in. na bogatej ofercie eventowej oraz dedykowanych programach skupiających się na konkretnych obszarach technologii. CIC tworzy również centra wymiany wiedzy (Hubs) wokół technologii kosmicznych (we współpracy z Polską Agencją Kosmiczną), Internet of Everything (we współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną) czy PropTech (we współpracy z PropTech Foundation) i zarządza nimi. Co więcej, na przestrzeni CIC Warsaw znajduje się również drukarnia 3D „Prototyping Terrace” zarządzana przez firmę Sygnis. Ta zróżnicowana oferta odróżnia CIC Warsaw od innych przestrzeni coworkingowych dostępnych w stolicy.

      Sprawdzony model

      Warszawska filia CIC opiera się na sprawdzonym modelu wywodzącym się z Cambridge Massachusetts. Głównym zadaniem kampusu jest budowanie, wspieranie i promocja innowacji w regionie Europy Wschodniej i Centralnej oraz umożliwianie współpracy różnym podmiotom zainteresowanym rozwijaniem ekosystemu. Użytkownikami kampusu mogą być małe i średnie firmy, korporacje, organizacje pozarządowe, uczelnie oraz fundusze inwestycyjne. W skład Kampusu Innowacji wchodzą CIC Warsaw, lokalna i globalna społeczność przedsiębiorców i innowatorów pracujących w serwisowanych przestrzeniach biurowych i coworkingowych najwyższej klasy, Fundacja Venture Café zajmująca się demokratyzowaniem dostępu do innowacji, dbaniem o różnorodność ekosystemu oraz łączeniem innowatorów w wymiarze lokalnym, krajowym i globalnym, pierwsza dostępna publicznie nieodpłatna strefa do współpracy District Hall, klub dedykowany szerokiemu gronu liderów środowisk skupionych wokół innowacji Trend House oraz Voice House Podcast Studio, prowadzone przez Jarosława Kuźniara. W kampusie znajdują się także kawiarnia Cafe 21 oraz restauracja Masterminds.

      – Nie spoczywając na laurach, nadal pracujemy nad tym, aby CIC Warsaw było miejscem dla innowatorów, start-upów, firm, firm venture capital i wszystkich zainteresowanych polepszaniem świata przez innowacje. Wraz z Fundacją Venture Café Warsaw chcemy być w centrum tych zmian i nie możemy się doczekać, co przyniesie przyszłość. Pierwsze kroki zostały już poczynione i patrząc wstecz na to, co osiągnęliśmy w 2020 i 2021 r., wiem, że zmierzamy we właściwym kierunku – komentuje J. Brodzikowski

       

      Jerzy Brodzikowski – General Manager w Cambridge Innovation Center w Warszawie. Specjalizuje się w zarządzaniu elastycznymi przestrzeniami biurowymi, nowych technologiach oraz rozwoju start-upów. Wcześniej Team Leader i Business Development and Partnerships Manager w HubHub w Warszawie oraz Community Development Manager w TechHub Warsaw przy Google Campus (obecnie Google for Startups). Wcześniej był m.in. dyrektorem ds. współpracy międzynarodowej, dyrektorem ds. administracyjnych oraz koordynatorem projektów w Fundacji Instytut Lecha Wałęsy. Współorganizował również Światowy Szczyt Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla w Warszawie w 2013 r.

      DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2022

        29 edycję DWP wsparła Fundacja Wolności Gospodarczej

        Centrum im. Adama Smitha oblicza Dzień Wolności Podatkowej w Polsce od roku 1994.

        W roku 2022 Dzień Wolności Podatkowej jest obliczany i obchodzony już po raz dwudziesty dziewiąty.

        W tym roku Dzień Wolności Podatkowej przypada 13 czerwca w 164 dzień roku. Na opłacenie wszystkich danin, czyli podatków, niezależnie od tego jak się nazywają, w tym opłat i składek, a które są przymusowe, pracujemy 163 (sto sześćdziesiąt trzy) dni z 365, czyli o 9 dni krócej niż w roku 2021.

        W zbliżonym terminie do obecnego DWP przypadł 14 czerwca w latach 2008 i 2009. W 2021 roku Dzień Wolności Podatkowej przypadał 22 czerwca, w 2020 roku – 10 czerwca, w 2019 roku – 8 czerwca, a w roku 2018 – 6 czerwca.

        Dzień Wolności Podatkowej jest symbolicznym momentem, gdy przestajemy pracować dla rządu, a zaczynamy pracować dla siebie i dla naszych rodzin.

        W ciągu roku pracujemy, jednocześnie zarabiamy i płacimy podatki oraz składki bez rozdzielania tych czynności. Gdybyśmy jednak umownie od początku roku
        w pierwszej kolejności opłacali wszystkie podatki zapłacone w ciągu całego roku, to dzień, w którym pieniądze po wcześniejszym opłaceniu wszystkich nałożonych na nie obciążeń,ś byłyby symbolicznym Dniem Wolności Podatkowej.

        Do obliczenia Dnia Wolności Podatkowej służy relacja udziału wszystkich wydatków sektora publicznego (tj. budżetu państwa, wydatków samorządów, rządowych funduszy celowych itp.) do Produktu Krajowego Brutto.

        Znacząca zmiana daty Dnia Wolności Podatkowej na korzyść obywateli jest wynikiem wyłącznie nominalnego wzrostu PKB w relacji do wydatków sektora publicznego. W roku 2022 wygaszana jest większość wydatków rządowych m.in. związanych z tzw. tarczami, które sprawiły, że DWP w roku 2021 przypadł 22 czerwca. W roku 2022 liczne wydatki rządowe są praktycznie zamrożone, w tym m.in. wynagrodzenia w sferze budżetowej względem wzrostu PKB, którego nominalne powiększenie jest w części wynikiem inflacji.

        Rosnący dług publiczny jest też podatkiem, tyle że płacony w ratach przez żyjące pokolenia i jeszcze nienarodzone. Jest miarą poważnej wady ustrojowej i choroby obecnego modelu demokracji.

        W ciągu 2 lat długi zaciągnięte na poczet przyszłych pokoleń wzrosły o ponad 364 miliardy złotych!

        Metoda liczenia długu publicznego wg Polski i Unii Europejskiej różni się.

        Według krajowej metodyki dług publiczny na koniec 2019 roku wynosił ponad 990 miliardów, złotych a na koniec grudnia 2020 roku przewyższył 1 bilion 111 miliardów złotych, by pod koniec 2021 roku sięgnąć 1 biliona 148 miliardów złotych.

        Według Eurostatu dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w Polsce na koniec 2019 roku wynosił ponad 1 bilion 45 miliardów złotych (czyli o 55 miliardów więcej niż według polskiej metodyki), a na koniec 2020 aż 1 bilion 336 miliardów złotych (o prawie 225 miliardów więcej). Rok 2021 zamknięto tak liczonym długiem na poziomie 1 biliona 410 miliardów złotych (prawie 262 miliardy wyższym niż według polskiej metodyki).

        KOMENTARZE EKSPERTÓW:

        Komentarz do Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku dr Kamila Zubelewicza, Collegium Civitas, b. członka Rady Polityki Pieniężnej: „Syntetycznym źródłem danych na temat kondycji sektora rządowego i samorządowego w Polsce, rozumianego zgodnie z metodyką unijną, są Wieloletnie Plany Finansowe Państwa (WPFP), publikowane – poza rokiem 2020 – od 2010 roku.

        Można zauważyć pewną prawidłowość w konstruowaniu WPFP – plany na bieżący rok częściej uwzględniają szybszy wzrost deficytu względem PKB w stosunku do wyników roku poprzedniego; obietnice ograniczania tego deficytu względem PKB są natomiast regularnie składane dla trzech kolejnych lat objętych planami. O ile jednak w 2013 roku planowano w tej perspektywie ograniczenie deficytu do 1,6% PKB, o tyle obecnie przewiduje się jego redukcje do 2,5% PKB.

        Udział długu publicznego w PKB, nie licząc przesunięć części środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, rósł systematycznie do 2017 roku. Dopiero lata 2018–2019 dawały szansę na odwrócenie tego trendu. Zwiększenie wydatków publicznych związanych z tarczami antycovidowymi zachwiało jednak tą zmianą. W najbliższych latach mało prawdopodobna wydaje się nominalna redukcja długu. Przy rekordowo niskich i malejących realnych stopach procentowych jego spadek w proporcji do PKB osiągany jest obecnie kosztem oszczędzających w pieniądzu.

        Wzrost udziału dochodów i wydatków publicznych w PKB odbywa się równolegle. W ciągu ostatnich 10 lat Polska gospodarka stała się bardziej zdominowana przez państwo i samorządy. W efekcie obserwujemy klasyczny efekt wypierania prywatnych inwestycji przez zadłużenie publiczne, tylko w części przeznaczana na wydatki inwestycyjne.

        Wcześniejsze obchody Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku wynikają z redukcji wydatków publicznych o wydatki związane z tarczami antycovidowymi. Równolegle obserwujemy szybki wzrost inflacji. W 2021 roku zakładano, że w 2022 roku wyniesie ona… 2,8%, w kwietniu 2022 roku szacunki na ten rok podniesiono do 9,1%. Z jednej strony zatem mamy do czynienia z ustalonym w ustawie budżetowej nominalnym limitem wydatków publicznych. Z drugiej strony zaś szybki wzrost PKB po okresie zamrażania gospodarek oraz wysoka inflacja wywołana czynnikami popytowymi i podażowymi skutkują wysokim wzrostem nominalnego PKB. W efekcie udział wydatków publicznych w PKB w stosunku do ubiegłego roku spadł, ale nadal jest daleki od historycznych minimów.

        W kontekście tych rozważań warto przypomnieć sytuację z 2016 roku, kiedy to nowy rząd nie zwiększył nominalnie wydatków publicznych w stosunku do roku poprzedniego. Przy utrzymującej się deflacji pozwoliło to przedsiębiorcom na przeorientowanie produkcji na bardziej rynkową i zaowocowało szybkim wzrostem gospodarczym w kolejnych latach.

        Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, przypomniał, że Centrum im. Adama Smitha prezentuje Dzień Wolności Podatkowej nieprzerwanie od 1994 roku. Inicjatorem Dnia Wolności Podatkowej w Polsce był Krzysztof Dzierżawski (1948–2004), ekspert Centrum. Dzień Wolności Podatkowej w 2022 roku przypada 13 czerwca i jest 9 dni wcześniej, niż w ubiegłym roku. Wcześniejszy Dzień Wolności Podatkowej nie jest świadomym i zaplanowanym działaniem rządu na rzecz zmniejszenia ciężarów podatkowych w Polsce, ale efektem nominalnego wzrostu PKB spowodowanego głównie inflacją. Działanie rządu sprowadza się nie tylko do podwyższania opodatkowania, ale dalszego komplikowania systemu podatkowego w Polsce. System ten został sklasyfikowany w ramach państw należących do OECD na przedostatniej pozycji ze względu na brak jego przejrzystości oraz jego zawiłości. Przedostatnie miejsce zostało przyznane przed wejściem w życie rozwiązań tzw. Polskiego Ładu. Do czasu jego wprowadzenia według rankingu Banku Światowego „Doing Business” z roku 2020 rozliczanie podatków w Polsce zajmowało już 334 godziny, a w Estonii 50 godzin.

        System podatkowy upodobnił się do biurokratycznej oraz opresyjnej podatkowej pańszczyzny, w której nie sposób znać po tzw. Polskim Ładzie nawet jej prawdziwego wymiaru. Samodzierżawie podatkowe połączone z darwinizmem interpretacyjnym przepisów podatkowych stało się największym zagrożeniem dla przewidywalnego prowadzenia działalności gospodarczej dla polskich firm rodzinnych. System nie nadaje się do kolejnych korekt oraz liftingów, a do całkowitej zmiany.

        Podatki w naszym państwie nie mogą być źródłem dodatkowej destabilizacji aktywności społecznej oraz gospodarczej uniemożliwiającej bezpieczne i przewidywalne zarówno życie, jak i prowadzenie działalności gospodarczej.

        Zdaniem prof. Konrada Raczkowskiego, dyrektora Centrum Gospodarki Światowej UKSW, „Dzień Wolności Podatkowej dla wielu może brzmieć nonsensownie, gdyż oznacza, jakby podatki były karą za dostęp do bezpłatnych usług publicznych. W samej nazwie tego święta można doszukać się metafory, że podatnicy są uwięzieni w spirali podatkowej i tylko od czasu do czasu mogą liczyć na wolność podatkową. W istocie jest w tym pewna logika i pewna prawda. Kluczem porządkującym jest ekwiwalentność świadczeń wzajemnych na linii państwo–obywatel. Jeżeli nie byłaby ona gwarantowana ze strony państwa, to oznaczałoby, że podatnicy w istocie rzeczy podlegaliby kilkukrotnemu nadmiarowemu opodatkowaniu wszędzie tam, gdzie poprzez różne tytuły podatkowe nazywane eufemistycznie również składkami, państwo zmniejszałoby dochody rozporządzalne gospodarstw domowych i zyski firm, tworząc nową kategorię podatkowych wydatków konsumpcyjnych i nie amortyzowanych podatkowych wydatków inwestycyjnych. Bilans tej operacji byłby dodatni tylko wtedy, kiedy budżet państwa i budżet jednostek samorządu terytorialnego notowałby zerowy deficyt, przy zwiększonej możliwości spłaty zadłużenia publicznego i jednocześnie – zapewnieniu możliwości dalszego osiągania dobrostanu w społeczeństwie”.

        1. Dr Jacek Gniadek, SVD, ekspert Centrum im. Adama Smitha, zauważył, że „Dzień Wolności Podatkowej jest w tym roku wcześniej, niż w roku ubiegłym tylko dlatego, że nastąpił nominalny wzrost PKB. Cały czas zagrożone są nie tylko portfele Polaków, ale przede wszystkim zasada subsydiarności. Papież Pius XI w roku 1931 pisał, że nie wolno odbierać poszczególnym ludziom i powierzać społeczeństwu tego, co mogą wykonać z własnej inicjatywy. Powstaje zatem pytanie, jaka jest rozsądna ilość własności prywatnej? Odpowiedź podpowiada nam angielski i katolicki pisarz Gilbert K. Chesterton, który stwierdził, że jest nią własna firma, własna farma, własny zawód. Rozproszona własność prywatna pociąga za sobą decentralizację władzy i pozostawienie owoców pracy w rodzinnych budżetach. Rządowi warto przy tek okazji przypomnieć, że jego podstawowym zadaniem jest ochrona własności prywatnej.

        Według prof. Adama Mariańskiego, z Uniwersytetu Łódzkiego, założyciela Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, „obchody dnia wolności podatkowej z każdym kolejnym rokiem przynoszą co raz większe rozgoryczenie. Nie chodzi tylko o rosnące obciążenia podatkami, składkami i opłatami. Polski system podatkowy silnie ingeruje w wolność jednostki oraz wolność gospodarczą. Jest to wynikiem populizmu polityków, zwłaszcza jak odwołują się do sprawiedliwości społecznej. Tymczasem nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż sprawiedliwość społeczna. Opiera się na subiektywnych poglądach, wrażeniach i ocenach niezależnych od ciężkiej pracy i przedsiębiorczości jednostki. To zaś prowadzi do niesprawiedliwości polegającej na arbitralnym ustalaniu przez władcę podatkowego wysokości obciążeń daninowych. Dodatkowo polski nieład to przykład rażącego niechlujstwa legislacyjnego. Jednak jego skutki odczuwają miliony podatników.

        Polskiego systemu podatkowego nie da się już naprawić, trzeba go zbudować od nowa. Jednak w pierwszej kolejności należy przygotować zasadniczą reformę podatków dochodowych.

        Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego, przewodniczącego Rady Centrum im. Adama Smitha, „państwo, żeby mogło funkcjonować potrzebuje pieniędzy. Od podatników oczywiście. Niektórzy twierdzą, że państwo w ogóle nie musi funkcjonować, a inni, że państwo ma swoje pieniądze.

        Mam wrażenie, że Putin nie zlikwiduje państwa więc i inni nie mogą. A ci, którzy twierdzą, że państwo ma swoje pieniądze podatków zlikwidować nie chcą. Więc musimy je jednak płacić. Niestety coraz więcej. Będziemy płacić, bo rząd nie ma jednak swoich pieniędzy. To znaczy ma – te które wcześniej były nasze.

        Obok licznych podatków w tym roku szczególnie ważny jest podatek inflacyjny. Nakładany sprzecznie z konstytucją. Bo nie w drodze ustawy – czego wymaga przecież Konstytucja. Ale od lat nikomu to nie przeszkadza. A przecież z punktu widzenia podatnika, który ma 100 zł i może za nie kupić 100 bułek, jest obojętne, czy rząd zabierze mu 10 zł podatku i będzie mógł kupić 90 bułek, czy rząd doprowadzi do inflacji i za 100 zł będzie mógł kupić 90 bułek.

        I potwierdza się przy okazji, co Centrum im. Adama Smitha powtarza za Jeanem Baptistą Say’em, że wszystkie podatki są przerzucalne. Wszyscy przedsiębiorcy przerzucają na klientów wyższe podatki, które rząd na nich nałożył w tzw. Nowym Ładzie. Wykorzystują do tego pretekst, jakim jest inflacja, bo gdy jej nie ma są bardziej ostrożni (choć też to robią ale nie tak szybko i bez dodatkowych „nakładek”) co jeszcze bardziej zwiększa inflację. Kiedy będzie lepiej? Powiedzmy sobie szczerze – lepiej już było.

        Dzień Wolności Podatkowej okiem Marka Isańskiego, założyciela i prezesa Fundacja Praw Podatnika „podatki to oczywiste naruszenie prawa własności jednostki. Obywatele, co do zasady, zgodzili się, że będą je płacić. Pewnie to wielu polityków i urzędników skarbowych zdziwi, ale obywatele wręcz chcą płacić podatki. Jedni z pobudek patriotycznych, a zdecydowana większość dla tzw. „świętego spokoju”. Wiedząc, że to obowiązek, chcą go wykonać i nie mieć problemów z kontrolami, które zabierają dużo czasu. Normalny człowiek mając jedno życie chce poświęcać czas na pracę, rodzinę czy wypoczynek, a nie na prowadzenie sporu z fiskusem. Sporu o którym wie, że zawsze stoi na złej pozycji.

        Konstytucja gwarantuje, że podatki muszą być racjonalne, bo nie mogą naruszać istoty prawa własności. Racjonalność ta jest w rękach parlamentu, który uchwala wysokość stawek podatkowych. Nie trzeba być zbyt uważnym obserwatorem naszej rzeczywistości aby zauważyć, że ta „racjonalność” i „nienaruszenie istoty prawa własności” nie są poważnie traktowane przez rządzących.

        Niby wszyscy oni wiedzą, bądź wiedzieć powinni, to, że im niższe podatki, tym ludzie chętniej będą je dobrowolnie płacili, a im wyższe, tym większa motywacja, aby szukać rozmaitych „optymalizacji” podatkowych. Od lat przypadający w czerwcu DWP jest dowodem, że tej prostej zasady kolejni rządzący nie przestrzegają. Jednak dla wielu jest to też powód do małego optymizmu, bo po tym dniu będą pracowali rzeczywiście „dla siebie”.

        Niestety są też obywatele, a nawet całe grupy, które DWP świętować nie będą, bo dla nich taki dzień nigdy nie nastąpi.

        Niby wszyscy oni wiedzą, że im prostszy system podatkowy, tym obywatele sprawniej będą płacić podatki. Obywatel zapłaci tylko taki podatek jaki zrozumie, że na nim ciąży. Podatek musi jasno wynikać z ustawy, która ma chronić jego konstytucyjnych praw. Nie może on się domyślać jaki podatek właściwie ma zapłacić. Nie może być też tak, że podatki „wymyślane” są przez garstkę nadgorliwych urzędników, a tym bardziej nie może być tak, że „wymyślony” podatek zaakceptuje sądownictwo w ramach źle pojętej kontroli działania administracji, która często sprowadza się do firmowania tego co urząd zrobił, zamiast ochrony praw obywateli.

        Sytuacje takie wcale nie są rzadkością i zajmuje się nimi Fundacja Praw Podatnika. Spotyka to najczęściej zwykłych, przeciętnych obywateli, np. tych, którzy w spadku po najbliższej rodzinie dostali mieszkanie obciążone kredytem. Gdy spadkobiercy nie są w stanie spłacać rat, to muszą sprzedać to mieszkanie. Otrzymane pieniądze oczywiście przekazują do banku na spłatę kredytu. Natomiast wskutek zadziwiającej interpretacji przepisów przez nadgorliwych urzędników zaakceptowanej przez orzecznictwo „wymyślono”, że państwu należy się podatek dochodowy (!) od tego, co dostał bank.

        Ten podatek dochodowy pobierany od lat jest czystym wymysłem urzędniczo-sądowym. Wymuszona tą absurdalną praktyką dokonana została zmiana ustawy. Spowodowała, że nie jest on naliczany, ale dopiero od spadków nabytych po 2018 roku. Czyli nadal jest nakładany, gdy dokonano spłaty długów spadkowych ze sprzedaży mieszkania nabytego w 2017 czy 2018 roku.

        Osoby, które np. spłaciły do banku 500 tys. zł kredytu wziętego przez spadkodawcę na spadkowe mieszkanie, zobowiązane są zapłacić 19% od tej kwoty podatku dochodowego, czyli muszą zapłacić 95 tys. zł podatku.

        Dla większości z tych osób DWP jest dniem teoretycznym, ale w tym znaczeniu, że nie nastąpi nigdy”.

        ZMIANA SYSTEMU PODATKOWEGO WG. CENTRUM IM. ADAMA SMITHA

        W 2021 roku nie tylko nie poprawiono systemu, ale przygotowano zmianę, która była rewolucyjna w jak najgorszym tego słowa znaczeniu. Zmiana systemu nie jest już fakultatywna lecz obligatoryjna, dlatego przypominamy i ponawiamy nasze propozycje jego zmiany.

        Trzy postulaty Centrum im. Adama Smitha z okazji Dnia Wolności Podatkowej w 2020, a ponowione w 2021 są w roku 2022 stały się wymagalne i konieczne.

        Pierwszą propozycją jest uwolnienie pracy od opodatkowania ZUS, składkami i podatkami. Minimum to zwolnienie z obciążeń dodatkowej pracy oraz pracy w nadgodzinach, aby zwiększyć motywację przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc, a obywateli do wytężonej pracy.

        Drugą propozycją jest likwidacja tzw. podatku Belki, który przy ciągle realnie ujemnych stopach procentowych oraz nadzwyczajnie wysokiej inflacji jest dziś podatkiem od inflacji. Rząd ma rosnące potrzeby pożyczkowe. Likwidując podatek od zysków kapitałowych, a dziś od inflacji może zwiększyć zainteresowanie swoimi papierami dłużnymi i tym samym zrepolonizować dług.

        Trzecią propozycją jest utrzymanie zwolnienia z ZUS dla mikroprzedsiębiorców (samozatrudnionych), a docelowo przeniesienie ich do systemu KRUS. Działalność mikroprzedsiębiorców jest podobna co do skali do działalności rolniczej, dlatego należy zrównać te grupy zawodowe w zasadach ubezpieczenia społecznego oraz płaconych podatków.

        Czwartą propozycją jest likwidacja opodatkowania rządu przez samego siebie i transferów, które dokonuje w ramach finansów publicznych np. nie tylko emerytur (wszystkich, bez względu na wysokość), rent i zasiłków, ale wszystkich wynagrodzeń dla urzędników sfery publicznej.

        Piątą propozycją jest przeprowadzenie uczciwej prywatyzacji dla obywateli polskich „martwego kapitału” (będącego własnością skarbu państwa i samorządów), jak pisał prof. Hernado de Soto, po to, żeby zwiększyć produktywność gospodarki narodowej – wykorzystując rezerwy proste.

        Pan Premier rządu Rzeczypospolitej wielokrotnie powoływał się na Dzień Wolności  Podatkowej Centrum im. Adama Smitha (po raz pierwszy 12 grudnia 2018 roku) i wyrażał wolę, aby dzień ten wypadał coraz wcześniej w Polsce i zbliżał się do … daty podobnej jak w USA. Życzenia nasze i pana Premiera spełnią się wówczas, gdy przeprowadzi on zmianę systemu podatkowego, którą Centrum przygotowywało od lat. Skoro pan Premier odwoływał się do wiedzy i praktyki medycyny, to najwyższy czas skorzystać z wiedzy oraz doświadczenia ekonomistów i praktyków w sprawie podatków.

        Jesteśmy gotowi do pracy ze wszystkimi, którzy chcą dokonać zmian podatków na korzyść obywateli i przedsiębiorców, dzięki czemu również zyska, a nie straci nasze państwo, którego stan finansów publicznych jest w stanie alarmującym.

         

        Kontakt: Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha: tel.: 501 601 577

         

        Tabela 1. Dni wolności podatkowej w Polsce w latach 1994–2022

        Rok Dzień wolności podatkowej
        1994 1 lipca
        1995 6 lipca
        1996 4 lipca
        1997 28 czerwca
        1998 22 czerwca
        1999 16 czerwca
        2000 16 czerwca
        2001 18 czerwca
        2002 24 czerwca
        2003 28 czerwca
        2004 24 czerwca
        2005 23 czerwca
        2006 24 czerwca
        2007 16 czerwca
        2008 14 czerwca
        2009 14 czerwca
        2010 23 czerwca
        2011 24 czerwca
        2012 21 czerwca
        2013 22 czerwca
        2014 14 czerwca
        2015 11 czerwca
        2016 15 czerwca
        2017 9 czerwca
        2018 6 czerwca
        2019 8 czerwca
        2020 10 czerwca
        2021 22 czerwca
         

        2022

         

        13 czerwca

         

         

        Źródło: Centrum im. Adama Smitha.

        Inwestycja w komunikację to pewny kapitał na przyszłość

          Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

          Na rynku działają setki agencji public relations, jednak to te z największym doświadczeniem i różnorodnym portfolio dostarczają klientom realną wartość dodaną. Taka właśnie jest agencja Media Forum. Agencja, którą współtworzy Katarzyna Jarczewska zdecydowanie może pochwalić się długoletnim stażem. Przez 25 lat działalności agencji zgromadzony został wyjątkowy know-how, który wprowadza przedsiębiorców na nowy poziom ich działalności.

          Biznes oparty na doświadczeniu

          Agencja Media Forum jest obecna na rynku od 1997 roku. Szybko butikowa agencja reklamowa zmieniła się w interdyscyplinarny zespół współpracujący z największymi markami w kraju. Katarzyn Jarczewska – jedna z założycielek agencji – zauważyła również kiełkujące w polskich realiach nowatorskie podejście do komunikowania biznesu – public relations. Mówimy tu o późnych latach 90. i wczesnych 2000., kiedy to PR był wyłącznie ciekawostką prosto z Zachodu.

          – Wraz z zespołem uważnie obserwowaliśmy branżę reklamową m.in. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To właśnie stamtąd czerpaliśmy inspiracje i najlepsze praktyki najbardziej znanych agencji. Dzięki temu mogliśmy realizować jeszcze lepsze projekty dla naszych klientów w Polsce. Z czasem usługami Media Forum zaczęły się interesować również międzynarodowe korporacje, ale to wdrażanie ofert PR-owych było dla nas największym game-changerem – wspomina Katarzyna Jarczewska, współzałożycielka i Head of Client Service w Media Forum.

          PR szyty na miarę

          Rozmawiając z Katarzyną Jarczewską o sekretach agencji, współzałożycielka Media Forum odpowiada krótko – uczciwy i transparentny biznes nie ma tajemnic. Zespół jest nastawiony na ciągły rozwój, wdrażanie nowych rozwiązań i odważne podejście do powierzonych zadań. Klienci agencji to zarówno małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa – prawdziwi liderzy w swoich branżach i według relacji wielu z nich – ich sukces to w dużej części zasługa sprawnej komunikacji marketingowej i PR-owej.

          – Nie priorytetyzujemy naszych klientów. Każdy biznes z osobna, który współpracuje z Media Forum, jest równie istotny, niezależnie od stażu na rynku czy skali działania. Wszyscy są traktowani wyjątkowo podmiotowo, a nasz zespół od podstaw uczy się prawideł danej branży. Ktoś by powiedział, że jeśli prowadzimy działania komunikacyjne od ćwierć wieku, powinniśmy już znać niektóre rynki na wylot. Tak, faktycznie mamy ogromne doświadczenie, jednak nie spoczywamy na laurach. Stawiamy na cyklicznie odświeżaną wiedzę ekspercką, a nie utarte schematy – podkreśla Katarzyna Jaczewska.

          Inwestycja w przyszłość

          Czym właściwie jest PR w wydaniu Media Forum? Jak podają członkowie zespołu, pod szerokim pojęciem public relations kryje się szereg usług, dzięki którym przedsiębiorcy mogą dotrzeć do nowych klientów, umocnić więź z obecnymi, a także na stałe zagościć w polskim środowisku biznesowym. Agencja zajmuje się m.in. kontaktem z mediami, redakcją materiałów prasowych, współprowadzi szkolenia z wystąpień medialnych, a wisienką na torcie jest tzw. pozycjonowanie eksperckie. To jedna z najpopularniejszych usług Media Forum, ponieważ wpisuje się w wyjątkowo pożądany personal branding.

          – Pozycjonowanie eksperckie to w dużym skrócie wsparcie przedsiębiorców w komunikowaniu ich wiedzy, doświadczeń i know-how. Podczas tego procesu kontaktujemy się z największymi mediami w kraju, umawiamy spotkania, publikacje, nagrania i występy na żywo. W przeważającej części przypadków efekty widać już po relatywnie krótkim czasie – dana marka jest o wiele bardziej rozpoznawalna, cytowana, a w rezultacie – wspierana przez inwestorów czy klientów indywidualnych. To ogromna szansa dla polskiego biznesu, której nie można zmarnować – puentuje Katarzyna Jarczewska z Media Forum.

          Takie agencje jak Media Forum to z perspektywy przedsiębiorców najlepszy punkt wyjścia do poważnych działań komunikacyjnych. Co ich wyróżnia? Doświadczenie, sprawdzone know-how oraz realne osiągnięcia. Dla klientów z kolei – są to gwarancje perspektywicznych projektów i po prostu świetnej współpracy.

          Pracownik kluczem do sukcesu firmy

            XXI wiek przyniósł ze sobą zmiany cywilizacyjne. Rozwój technologii i zmiana charakteru pracy, a przede wszystkim możliwość pracy zdalnej i hybrydowej oraz coraz większa potrzeba pracowników do zachowania równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym – to wszystko spowodowało ogromne zmiany na rynku pracy, które tylko przyspieszyła pandemia Covid-19.

            Coraz większego znaczenia nabierają pozapłacowe składniki wynagrodzenia, atmosfera i dobre relacje w organizacji czy poczucie przynależności do zespołu. Z roku na rok zyskują benefity, których celem jest pokazanie, że pracodawcy zależy na rozwoju osobistym i dobrobycie pracownika. Możliwość skorzystania z kursów i szkoleń lub zaangażowania się w godzinach pracy w pomoc innym czy też wsparcie pracodawcy przy oszczędzaniu na przyszłość, takie jak PPK czy PPE, stają się powoli coraz ważniejszymi argumentami w walce o dobrego pracownika. Pracodawcy przez lata przyzwyczaili się do tego, że największe talenty przyciąga magnes finansowy. Dlatego oferowali atrakcyjne wynagrodzenie, a w ramach benefitów pozapłacowych – służbowy samochód, telefon czy też dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Efekty pracy były zazwyczaj bardzo dobre, jednak pracownicy − przez brak poczucia wspólnoty i przynależności do zespołu czy firmy − przy odpowiedniej zachęcie zmieniali pracodawcę. Ponadto zmiany cywilizacyjne, kurczenie się świata, dostęp do nieznanych dotąd produktów i możliwość podróżowania obudziła w ludziach potrzebę zrównoważenia pracy i życia prywatnego. Hasło „work-life-balance” nabrało jeszcze większego znaczenia, gdy na rynek pracy zaczęli wchodzić przedstawiciele millenialsów oraz pokolenia Z. To wszystko wymaga od firm dostosowania się do nowych warunków i postawienia w centrum nie tylko klienta i akcjonariuszy, ale przede wszystkim pracownika. Dziś już nie wystarczy karnet na siłownię czy też pakiet zdrowotny – w oczach młodych pracowników jest to element oczywisty.

            Największą wartością jest człowiek

            Aktualnie największą wartością na rynku jest kapitał ludzki, pracownicy i współpracownicy firm, a także relacje z otoczeniem biznesowym. W Polsce jest obecnie ponad 600 tys. wakatów, które przeważają w branżach takich jak: produkcja, budownictwo, logistyka, ale też handel. Dużym wyzwaniem staje się więc także zatrzymanie odpływu pracowników, stąd też m.in. rosnąca popularność Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) jako benefitu pracowniczego, czyli jednej z możliwości docenienia i zwiększenia lojalności pracowników, która łączy finanse z bezpieczeństwem. Jak mówi Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK: Pracownicze Plany Kapitałowe to swoista tarcza przeciwodejściowa dla pracodawców. To przede wszystkim wymierna korzyść dla pracownika, który zyskuje oszczędności na jesień życia, a tym samym bezpieczeństwo finansowe. PPK jako benefit pracowniczy jest również wartością dla pracodawcy, który pozwala ograniczyć ryzyko kadrowe i utrzymać zatrudnienie. Jako narzędzie wynagrodzenia pozapłacowego sensu stricto daje możliwości różnicowania wpłat pracodawcy (od 1,5% do 4%) i staje się ważnym instrumentem zwiększającym zaangażowanie zatrudnionych. Dlatego istotne jest systemowe podejście do benefitów pracowniczych, dodanie celów, które tworzą wartość dla pracowników. – By pracownik chciał pozostać w firmie, musi stać się podmiotem, a nie przedmiotem zainteresowań. Dlatego tak istotne są takie motywatory jak PPK, które pozwalają przekonać pracownika, że pracodawcy zależy przede wszystkim na nim jako człowieku oraz dobrobycie jego i jego rodziny, zarówno teraz, jak i po zakończeniu aktywności zawodowej – dodał Robert Zapotoczny.

            Jak motywować najlepszych

            Prognozy wskazują, że osoby, wchodzące obecnie na rynek pracy, będą mogły liczyć na emeryturę w wysokości 25-30 proc. ostatniego wynagrodzenia. Dla wielu z nich będzie to oznaczało nagłe pogorszenie standardu życia, a w niektórych przypadkach wręcz ubóstwo emerytalne. Dlatego dobrze skonstruowany system dodatkowych wpłat ze strony pracodawcy jest znakomitym narzędziem motywującym najlepszych pracowników na rynku i świetnie sprawdza się jako benefit. Pracownicze Plany Kapitałowe, jako program obowiązkowy dla pracodawców i dobrowolny dla pracowników, dały możliwość oszczędzania wszystkim zainteresowanym. Jak wynika z Ewidencji PFR, aktualnie w PPK gromadzi pieniądze ok. 1/3 pracowników. Dzięki Pracowniczym Planom Kapitałowym Polacy nie tylko zaczęli oszczędzać, ale przede wszystkim zaczęli zmieniać swoje podejście do kwestii gromadzenia środków na przyszłość. Oszczędzanie w Pracowniczych Planach Kapitałowych to maraton, a nie sprint. Warto o tym pamiętać. Nawet przy aktualnych spadkach na giełdzie, spowodowanych między innymi pandemią oraz wojną za naszą wschodnią granicą, uczestnik PPK realnie zyskuje, ponieważ program nie opiera się wyłącznie o zyski kapitałowe – podsumował Robert Zapotoczny.

             

            W projektowaniu chodzi o świadome wnętrza

              Marta Sobieszek i Grzegorz Kumiszcza, topowi polscy projektanci i przedsiębiorcy ze studia Omnicreatio, mówią o tym, dlaczego bez projektanta nie powinno się w ogóle zabierać do remontu, sytuacji na polskim rynku wnętrzarstwa, idei świadomych wnętrz w życiu osobistym i zawodowym, a także o zwrocie z inwestycji w aranżacje biura czy mieszkania.

              Dlaczego w projektowaniu chodzi o świadome wnętrza?

              Marta Sobieszek: Ponieważ projektowanie i aranżowanie wnętrz jest złożonym i długoterminowym przedsięwzięciem, którego sine qua non warunkiem powodzenia jest przeprowadzenie go przez specjalistów. Popatrzmy – samo projektowanie trwa blisko trzy miesiące i opiera się na wielowymiarowej analizie potrzeb wszystkich użytkowników przestrzeni. Te potrzeby dotyczą aspektów logistycznych, funkcjonalnych, finansowych, estetycznych, osobowych i emocjonalnych. Musimy nie tylko sprawdzić tak oczywiste rzeczy, jak metraż lokalu czy domu, lecz także to, jak chce się w tych pomieszczeniach czuć czy zachowywać. Pracując z rodziną, możemy się dzięki takiej specjalistycznej analizie dowiedzieć, że chce więcej czasu spędzać razem, i potem zaprojektować tak jej mieszkanie, by stymulowało ją ono do bycia więcej razem. Albo analizujemy potrzeby przedsiębiorcy, który chce uprawdopodobnić sukces rekrutacyjny, i potem aranżujemy mu tak przestrzeń, że przyszły pracownik ze względu na wygląd biura czuje się w jego firmie od razu przyjemnie, staje się ufniejszy, jeśli firma jawi się mu jako wiarygodna. Tak samo jak nie da się bez architekta z ekipą budowlaną wybudować pięknego domu, tak samo nie zrobi się prawidłowo remontu ani liftingu mieszkania bez projektanta z ekipami, których pracę nadzoruje.

              Grzegorz Kumiszcza: Świadome wnętrza to wizja naszej firmy i filozofia myślenia całej marki. Mając blisko 20 lat doświadczenia w projektowaniu i prawie 1000 zrealizowanych projektów, widzimy, jakie wąskie gardła istnieją na polskim rynku i w samym sektorze wnętrzarstwa. Wśród nich wymienić należy ślepe podążanie za trendami, które nijak się mają do indywidualnych potrzeb człowieka czy firmy. Problemem jest narcystyczne widzimisię projektanta, który zamiast działać jak prawdziwy usługodawca i podążać za faktycznymi potrzebami klienta, narzuca mu swoje własne poglądy i preferencje. Widzimy, jak podejmowanie przypadkowych i nieracjonalnych decyzji opartych na promocji w sklepach czy opinii innych prowadzi do powstania mieszkań i przestrzeni nieatrakcyjnych wizualnie, emocjonalnie drenujących, w których wszyscy źle się czują. Wąskim gardłem jest też błędne myślenie części polskiego społeczeństwa, że samemu można to zrobić dobrze. Tak nie jest – projektowanie i aranżowanie to nie jest kupienie szafki w salonie meblowym albo samodzielne pomalowanie mieszkania, ale niezwykle złożony proces trwający często rok i dłużej. Wymaga zgrania ze sobą elektryków, hydraulików, murarzy, stolarzy i projektantów, co jest trudne komunikacyjnie, kosztowne i mocno wytnie taki rok z życiorysu. Jeśli rodzina nie będzie potrafiła ze sobą rozmawiać, by poznać swoje potrzeby, to się pokłóci. Nie da też rady wybrać samemu bez fachowej wiedzy o właściwych produktach spośród kilkudziesięciu tysięcy dostępnych opcji.

              M.S.: Tak samo jak sami nie naprawiamy sobie zębów, ale idziemy do dentysty, tak z konceptem wymarzonego domu czy lokalu powinniśmy wybrać się do odpowiedniego projektanta – takiego, który jest wykształcony w tym zawodzie i ma konkretny warsztat psychologiczny, dzięki któremu zdiagnozuje faktyczne potrzeby klienta. Świadome wnętrza oznaczają, że będziesz żył w tak zaaranżowanej przestrzeni, która zrealizuje wszystkie potrzeby – twoje i innych.

              A jaka jest rola projektanta?

              G.K.: Wielowymiarowa. Po pierwsze, diagnostyczna – trzeba dokładnie poznać potrzeby twarde i miękkie klienta. Bez tego wybierze wnętrze sam albo pomoże mu wujek dobra rada bez odpowiedniej wiedzy specjalistycznej i samoświadomości, w efekcie czego będzie się źle w nim czuł i nie będzie zadowolony, a będzie musiał w tym wnętrzu żyć na co dzień. Po drugie, doradczą. Projektant pokazuje klientowi najlepsze dla niego rozwiązania w oparciu o jego potrzeby i możliwości finansowe, kierując się kompleksowym spojrzeniem na projekt w kontekście estetyki wnętrza, jakości materiałów, oczekiwań domowników, funkcjonalności rozwiązań.

              M.S.: Po trzecie, finansową – projektant jest w stanie zracjonalizować budżet klienta przez dobór odpowiednich marek i produktów, dzięki czemu klient ani nie wyda zbyt dużo, gdy nie ma takiej potrzeby, ani nie będzie miał niemożliwości do zrealizowania w zbyt niskim budżecie oczekiwań. Warto powiedzieć, że ceny umywalek zaczynają się od 50 zł, a kończą na 50 tys. zł – bez wiedzy nie ma jak wybrać odpowiedniego produktu. Po czwarte, organizacyjna – projektant koordynuje złożony i trudny proces aranżacyjny, pilnuje prawidłowości wykonania projektu, priorytetyzuje, które roboty muszą być wykonane na którym etapie. Po piąte, jego rola jest też opiekuńcza – sam proces projektowania jest zawsze wyzwaniem emocjonalnym dla całej rodziny, bo w grę wchodzą pieniądze, różnice w potrzebach domowników, turbulentne odczucia, gdy pojawiają się opóźnienia czy inne przeszkody. Dlatego projektant musi też być dobrym psychologiem i umieć zarządzać emocjami swoich klientów, przeprowadzając ich spokojnie przez cały proces.

              Ten proces faktycznie wydaje się niezwykle złożony. Z jakich usług studia Omnicreatio może skorzystać klient?

              G.K.: Produkty realizują potrzeby różnych segmentów klientów, z którymi się pracuje. Zacząć należy oczywiście od projektowania, czyli stworzenia rzutu i wizualizacji przyszłego pomieszczenia. Na drugim miejscu jest aranżacja, czyli przeprowadzanie samego procesu stworzenia wnętrza. Składa się ona ze stworzenia projektu ścian działowych oraz instalacji
              elektrycznych i hydraulicznych, stworzenia projektu sufitów podwieszanych i zabudów regipsowych, współtworzenia wraz z klientem i innymi branżystami koncepcji instalacji, rekuperacji, klimatyzacji i wentylacji, nagłośnienia, instalacji pod dom inteligentny, wyboru materiałów z klientem, stworzenia ostatecznego projektu wykonawczego.

              M.S.: Kolejnym produktem jest home staging przeznaczony dla ludzi, którzy chcą nadać wartości mieszkaniu, aby je dobrze zaprezentować klientowi przy sprzedaży. Według badań wartość takiego mieszkania może wzrosnąć dzięki temu zabiegowi o 8–10%, a czas sprzedaży skraca się z 90 dni do 11. Świetne i dające duży zwrot z inwestycji jest też przygotowanie mieszkania czy domu pod flipowanie, czyli wyremontowanie go, by potem sprzedać ze znacznym zyskiem. Klientom oferujemy także lifting, który robi się co mniej więcej dwa lata, by mieszkanie czy dom znowu były jak nowe i by je zaktualizować pod potrzeby domowników czy użytkowników lokalu. Robimy też dekoracje okazjonalne, przygotowując przepiękne wnętrza pod czyjś ślub, urodziny czy święta, oraz office branding dla biznesu, gdy chce się biurem osiągnąć określone efekty marketingowe.

              Jakie cele strategiczne stoją przed studiem?

              M.S.: Rozwijamy się międzynarodowo i widzimy ogromny potencjał w Hiszpanii zarówno wśród obcokrajowców mających tam drugi dom, jak i lokalnych miłośników pięknych aranżacji. Stawiamy na marketing idei świadomych wnętrz i chcemy rozpopularyzować ten koncept wśród Polaków, by zaczęli mieszkać w pięknych i praktycznych wnętrzach, w których można być w pełni sobą i realizować wszystkie potrzeby. Jesteśmy pewni, że wielu polskich projektantów przyłączy się do tej wizji i wspólnie z nami zwiększy rozmiar sektora, na którym na razie dopiero co czwarty Polak korzysta z usług specjalisty aranżującego. Ważne są także współprace strategiczne z topowymi lokalnymi i międzynarodowymi markami, które pozwolą na zaspokojenie nawet najbardziej wymagających potrzeb naszych klientów jednostkowych i biznesowych.

              G.K.: Po wybudowaniu swojej fabryki mebli, zautomatyzowaniu w niej większości procesów i wyszkoleniu kadry czas na własną markę mebli. Czeka nas też silne wejście w segment przedsiębiorców i korporacji z ideą tzw. marketingowych wnętrz, czyli takich, które spełniają określone cele wizerunkowe – pomagają budować wiarygodność firmy i jej przedstawicieli, uatrakcyjniają miejsce pracy, uskuteczniają procesy rekrutacyjne, pomagają w zamykaniu sprzedaży ze względu na zastosowanie w nich rozwiązań z zakresu psychologii perswazji i emocji. Wiemy, że wnętrza marketingowe przynoszą ogromny zwrot z inwestycji, teraz czas wejść z nimi na rynek. Oczywiście nadal stawiamy na rozwijanie brandów studia i naszych marek osobistych, rozbudowujemy dział sprzedaży i salony firmowe, w których operujemy.

              Prowadzicie odnoszące sukcesy przedsiębiorstwo. Co stanowi o sukcesie managera?

              M.S.: Świadome przywództwo oparte na wiedzy z zakresu zarządzania i psychologii oraz dojrzała osobowość, które jednoczą zespół ludzi, nadają mu kierunek, buduje kulturę firmy i pozwala na zbudowanie niepowtarzalnych i prawdziwych relacji. W tym przywództwie muszą się znaleźć zarówno elementy męskie i kobiece, by łączyć ze sobą zadaniowość i logikę wraz z procesowością i emocjonalnością, kompetencje komunikacyjne, dzięki którym można trafić do różnych osób, oraz własna dojrzałość, która pozwala na mądre prowadzenie człowieka pod wieloma kątami psychologicznymi. Im więcej ktoś przerobił własnych deficytów z przeszłości, tym lepszym liderem będzie. Są różne style przywództwa – między innymi władcze, charyzmatyczne, biurokratyczne, demokratyczne czy edukacyjne – i każdy powinien po analizie siebie, swego zespołu i branży wybrać określony jego rys. W moim przypadku świetnie sprawdza się model przywództwa relacyjnego opartego na asertywnej kobiecości. Mój partner za to jest nastawiony na zadania i bezpośrednią, logiczną komunikację.

              G.K: I poza tym wszystkim, o czym wspomniała Marta, konieczna jest też oczywiście wiedza z zakresu zarządzania. Manager musi planować, weryfikować i organizować. Potrafić określić obszary, w których będzie realizował cele, zmierzyć je odpowiednimi miernikami
              sukcesu, zbudować z nich kompleksowy ekosystem, by pojedyncze elementy stały się spójną całością, oddelegować je właściwym osobom i następnie rozliczać je z wyników.
              Sprawna organizacja bazuje na podziale zadań, konkretnych i mierzalnych celach, metodach weryfikacji. To wszystko wiedza, którą trzeba zdobywać od specjalistów, najlepiej znających się na biznesie naukowców, bo oni łączą rygor akademickości z praktycznością wymaganą na rynku. Dzięki niej można zdobywać kompetencje, w tym przede wszystkim miękkie – umiejętności zarządzania myślami, emocjami i zachowaniami pomagającymi osiągać cele zawodowe i osobiste. Liderem w kraju w tym zakresie jest nasz mentor i konsultant dr Mateusz Grzesiak – najpopularniejszy konsultant biznesowy w Polsce – który uczy tego wszystkiego w ramach swoich studiów MB.

              Optymistycznie o inflacji

                Wbrew temu, co się może wydawać, jestem osobą o niezwykle optymistycznym
                usposobieniu. Dlatego skoro inflacja stała się już faktem, warto się zastanowić,
                jakie mogą być z tego korzyści

                Oczywiście nie zapominam o negatywnych skutkach inflacji – obniżenie efektywności
                funkcjonowania mechanizmów rynkowych (bo coraz trudniej będzie nam stwierdzić, czy coś
                jest tanie, czy drogie, wskutek codziennej zmiany cen), transfer majątku od elit intelektualnych (wynagradzanych w pieniądzu o coraz mniejszej wartości) do osób kontrolujących dostawy dóbr niezbędnych, a zatem o bardzo niskiej cenowej elastyczności popytu (żywność, energia, paliwo), zubożenie najuboższych (bo to oni największą część budżetu wydają na dobra pierwszej potrzeby, które charakteryzują się najwyższą inflacją).

                Te negatywne skutki inflacji w obszarze gospodarczym, a w konsekwencji – społecznym i politycznym wystąpią niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, tym bardziej że inflacja pozostanie z nami na dłużej. Jedynym sposobem na jej obniżenie byłoby obniżenie stopy życiowej społeczeństwa, a na to żaden rząd w najbliższych latach się nie zdecyduje. Dlatego lepiej poszukać stron pozytywnych. Wydaje mi się, że powinniśmy rozpatrywać dwa główne scenariusze – w zależności od tego, czy będziemy mieli do czynienia z deszczem euro, czy nie.

                Jeśli w najbliższym czasie miliardy euro z Krajowego Planu Odbudowy będą zamieniane na złote, to (pomimo olbrzymiej różnicy w inflacji pomiędzy Polską a strefą euro) kurs złotego będzie w miarę stabilny, przez co wzrost cen krajowych będzie stabilizowany poziomem cen na rynkach zagranicznych. Pomimo rosnącego popytu krajowego konkurencja powinna powstrzymywać wzrost cen powyżej poziomu istotnie przewyższającego ceny zakupu i transportu do Polski.

                Inflacja zaatakuje zatem te obszary, które są przed nią mniej chronione, gdzie takiego mechanizmu stabilizującego nie będzie, gdzie nie da się obiektywnie wyliczyć wartości, czyli np. nieruchomości, instrumenty finansowe czy różnego rodzaju „inwestycje alternatywne”. Może się okazać, że poziomy, które dziś uważamy za przewartościowane, z perspektywy kolejnych lat uznamy za bardzo atrakcyjne do zakupów. Choć jako społeczeństwo słono za inflację zapłacimy, trafione inwestycje mogłyby choć części z nas osłodzić ten rachunek.

                Drugi scenariusz to brak pieniędzy z KPO, co by skutkowało brakiem opisanego powyżej mechanizmu stabilizacyjnego, czyli pogrążeniem się w otchłani inflacji bez zewnętrznych ograniczeń. Wbrew pozorom i tu można się doszukać pozytywów. Utrzymywanie ujemnej realnej stopy procentowej przez długi czas spowoduje, że finansowanie bankowe stanie się coraz trudniejsze. Wówczas podmioty poszukujące finansowania powinny skierować się ku giełdzie, podobnie jak to było w latach 90. Jest w tym zatem szansa na rozwój rynku kapitałowego pomimo (a może nawet z powodu) inflacji.

                Niezależnie od tego, czy zaleje nas fala euro, czy nie, należy się zastanowić, czy inwestycje w akcje będą zabezpieczeniem przed inflacją. Teoretycznie powinno tak być, bo skoro akcja jest częścią przedsiębiorstwa, a to przedsiębiorstwo nie ma pieniędzy, tylko aktywa, które powinny być niejako automatycznie waloryzowane o wskaźnik inflacji, to akcje powinny dać akcjonariuszom możliwość utrzymania wartości zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście o ile to przedsiębiorstwo da radę funkcjonować w warunkach wysokiej inflacji, co dla wielu biznesów nie będzie proste.

                Autor:

                dr Mirosław Kachniewski
                Prezes Zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

                Ważne Informacje

                Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

                Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

                Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

                Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

                XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

                XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

                Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

                Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

                Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

                Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

                III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

                Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...