.
Strona główna Blog Strona 113

Od workation do biznesowej nomadki

    Praca zdalna nie jest dla każdego. Jednak ci, którzy znakomicie się w niej odnajdują i doświadczyli jej dobrodziejstw, coraz częściej są otwarci na wprowadzenie jej na stałe do swojej aktywności zawodowej. Co więcej, opcja pracy z każdego miejsca daje możliwości poznawania świata, o jakich wcześniej mogliśmy tylko marzyć.

    Znana szczególnie z pięknych zdjęć na Instagramie wizja spędzania czasu z laptopem na rajskiej plaży staje się realna. Workation, czyli połączenie pracy i wypoczynku, a dokładniej wykonywanie pracy w miejscu kojarzonym z wypoczynkiem, to trend, który zyskuje na popularności także w Polsce. Rosnącą popularność tego rozwiązania widzę chociażby podczas rozmów z przedsiębiorcami, m.in. klubowiczami Trend House, którego jestem członkiem. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu praca z hamaka wydaje się spełnieniem marzeń. W badaniu przeprowadzonym przez Grand Thorton aż 75 proc. respondentów zadeklarowało, że chciałoby pracować w ten sposób, ale nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze będzie to efektywne.

    Rzecz jasna, taki system pracy sprawdzi się jedynie w firmach, które nie wymagają fizycznej obecności pracownika w biurze. Tam, gdzie jednak jest szansa na jego wprowadzenie, może on przynieść wiele korzyści dla organizacji. Umożliwienie pracownikowi łączenia pracy i wypoczynku może być elementem strategii doceniania pracownika, a w przypadku ponoszenia przez pracodawcę kosztów takiego wyjazdu – swego rodzaju benefitem.

    Workation – nowy benefit?

    Coraz więcej firm ma świadomość, że podstawą efektywności pracownika jest jego dobra forma psychiczna i fizyczna. Niestety, przewidziane prawem pracy dni urlopowe to często za mało, aby osiągnąć stan odpowiedniej równowagi. Firmy sprawdzają więc różne rozwiązania, aby zadbać o wellbeing pracownika, np. skracanie godzin pracy w ciągu dnia czy skracanie tygodnia roboczego. Workation to jedno z nich. Od lat sprawdzonym benefitem był firmowy wyjazd w nagrodę, tzw. incentive travel.

    Z takich wyjazdów korzystają praktycznie wszystkie branże, nagradzając zarówno klientów, jak i pracowników. Gdy rozpoczęliśmy organizacje wyjazdów na workation, naszymi klientami były na początku głównie firmy z branży gamingowej. Po poluzowaniu obostrzeń pandemicznych dołączyły także inne branże, zarówno firmy, w których na co dzień pracuje się zdalnie, jak i takie, w których pracownicy pracują w różnych lokalizacjach i zwykle widują się tylko online.

    Wprowadzenie workation firmowego oraz indywidualnego to często wyjście naprzeciw realizacji marzeń pracowników. Bez konieczności rezygnacji z aktywności zawodowej mogą oni na dłużej zamieszkać w ulubionym mieście czy po godzinach pracy uczyć się nurkowania. Ten benefit ma jedną dużą zaletę dla pracowników: oderwanie od rutyny i zmiana otoczenia, pobudzają bowiem kreatywność, inspirują do szukania nowych rozwiązań i pomysłów. To często dużo lepsza forma rozwoju dla zespołu niż stacjonarne szkolenie z kreatywności. Dodatkowo praca w wakacyjnych warunkach niejako wymusza umiejętność elastycznego dostosowywania się do zmian, a to z kolei wzmacnia odporność na stres. Oczywiście, umożliwienie pracownikom takiej formy łączenia pracy z wypoczynkiem może także nieść ze sobą pewne zagrożenia, ale są one zbieżne z typowymi wyzwaniami związanymi z pracą zdalną, jak np. trudność z oddzieleniem pracy od życia prywatnego, utrzymaniem wysokiej samodyscypliny i motywacji czy synchronizacją z resztą zespołu. Workation znakomicie wpisuje się w pojęcie work-life integration i teorię, że praca i życie prywatne powinny się bezkonfliktowo przenikać, zamiast wyraźnie rozdzielać.

    Praca w ciągłej podróży

    Osoby, które sprawdziły workation i potwierdziły, że to wymarzona dla nich forma pracy, mogą pójść o krok dalej i zostać nomadą: cyfrowym czy biznesowym. To nie jest decyzja, która przychodzi łatwo, ale taki system pracy może dać dużo satysfakcji. Jestem tego najlepszym przykładem. Postanowienie, aby stać się biznesową nomadką, dojrzewało we mnie od kilku lat. Miałam cel, by za trzy lata dokonać takiej zmiany. Jednak gdy po zakończeniu pandemii mój zespół oświadczył, że nie chce wracać do pracy w biurze, stwierdziłam, że w takiej sytuacji mogę już dziś zacząć realizować moje marzenie. Oczywiście, tak jak w przypadku workation to nie jest model pracy dla wszystkich branż i zawodów, a także nie dla wszystkich typów osobowości, ale staje się on coraz popularniejszy. Zauważyłam, że to znakomite rozwiązanie dla osób, które są żądne nowych doświadczeń, cenią sobie wolność i mają wysoki poziom motywacji wewnętrznej. Takie połączenie sprawia, że wywiązują się z powierzonych im zadań bez względu na miejsce, w którym aktualnie przebywają.

    Wyróżnia się dwa typy nomadów cyfrowych: takich, którzy są związani pracą na etacie dla jednej firmy, oraz freelancerów i właścicieli firm. Rzeczywistość pokazuje jednak, że między tymi grupami jest duża dysproporcja. Według raportu sporządzonego przez Hatalska.com jedynie 9 proc. digital nomadów to osoby pracujące dla jednej firmy. Aż 91 proc. osób spośród badanej grupy to nomadzi biznesowi, czyli osoby pracujące na własny rachunek i prowadzące swoją działalność gospodarczą. W ramach nomadzkiego modelu pracy można znaleźć także różne style prowadzenia takiego podróżniczego trybu życia: część osób poświęca na podróże jedynie kilka miesięcy, ale są też tacy, którzy spędzają tak większość roku. Zależy to zarówno od osobistych preferencji, jak i charakteru wykonywanej pracy. Niektórzy pracują jedynie zdalnie, ja z kolei łączę zarządzanie firmą online z doglądaniem naszych realizacji w różnych krajach świata. W tym roku byłam już w kilku krajach, gdzie realizujemy śluby za granicą, osobiście składając gratulacje kilku naszym młodym parom. Łączę także przyjemność kosztowania oryginalnych potraw z dzieleniem się nimi z innymi. Znalazłam nowe miejsca, do których będziemy zabierać osoby na wyjazdy firmowe, w tym na najlepsze kalmary na świecie oraz na poławianie i pałaszowanie ostryg. Podjęcie decyzji o byciu biznesowym nomadem wymaga odpowiedniego przygotowania, szczególnie jeśli mamy rodzinę i dzieci w wieku szkolnym. Chociaż dla wielu to połączenie wydaje się nierealne, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nie ma rzeczy niemożliwych. Bycie w podróży oznacza także rzadsze kontakty z rodziną czy przyjaciółmi, dlatego warto przemyśleć, jak o nie zadbać. Pomimo wszelkich trudności tryb życia biznesowego nomady to idealne rozwiązanie dla osób ponad wszystko ceniących sobie wolność i niezależność, dla których ciekawość świata to największa motywacja i motor napędowy działań. Poznawanie nowych kultur i tradycji, nauka języków obcych czy możliwość nawiązywania ciekawych relacji – zarówno biznesowych, jak i prywatnych – to tylko część zalet, które wynagradzają wszelkie niedostatki trybu życia biznesowego nomady! Jeśli zastanawiacie się, od czego zacząć, zapraszam do kontaktu. Chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami i wnioskami!

     

    Victoria Iwanowska
    Właścicielka agencji eventowej [vi:], CEO ŚlubZaGranicą.Pl oraz biura podróży Victoria Travel. Obecnie biznesowa nomadka – pokazuje, jak prowadzić swoją firmę, podróżując po całym świecie. Inspiruje ludzi do działania i pomaga im w realizacji marzeń, swoim własnym przykładem pokazując, że nie ma rzeczy niemożliwych. O swoich doświadczeniach chętnie opowiada w mediach społecznościowych, a także podczas webinarów i w ogólnopolskich mediach. Wypowiadała się m.in. dla portalu Gazeta.pl, Onet.pl, „Harvard Business Review”, TVN czy dla magazynu „Forbes”.

     

    Marka osobista to fundament sukcesu w biznesie

      Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

      Zacznijmy od najważniejszego pytania. Jak w dzisiejszych czasach skutecznie pozyskiwać nowych klientów? Niektórzy przedsiębiorcy gubią się w natłoku dostępnych technologii, a przecież błędne wydatki marketingowe mogą stanowić poważny czynnik ryzyka w działalności firmy.

      Pytanie o to, jak pozyskać nowych nabywców, to tak naprawdę pytanie o to, jak stworzyć wartość, za którą będą gotowi zapłacić. Punktem wyjścia powinno być więc zrozumienie w jaki sposób ta wartość powstaje, a następnie zaprojektowanie wokół niej całego procesu komunikacji.  Postrzegana przez klienta wartość może wynikać z takich czynników jak stosunek jakości do ceny, przełomowość technologii czy unikalne doświadczenia w czasie procesu zakupu online.

      Zrozumienie procesu powstawania wartości pozwoli nam na stworzenie spójnej koncepcji, czyli zintegrowanego podejścia do komunikacji marketingowej. Polega ono na prawidłowym zdefiniowaniu przesłania, znalezieniu sposobu na podkreślenie przewagi konkurencyjnej, zaadresowaniu przekazu do właściwej grupy docelowej oraz stworzeniu szytej na miarę treści, która będzie pasować do wybranych kanałów komunikacji. Te zasady są czymś oczywistym, jednak ich wdrożenie to sformalizowany proces wymagający konsekwentnej, codziennej pracy. Efektem powinno być ograniczenie kosztów działalności i zwiększenie przychodów.

      Zintegrowana komunikacja marketingowa to nie jest coś, o czym myślą właściciele małych i średnich przedsiębiorstw.

      W pełni się zgadzam. Małe i średnie przedsiębiorstwa mają ograniczone zasoby i muszą się skoncentrować na swojej podstawowej działalności. Tworzenie strategii marketingowych to przykład działań, które zawsze były domeną korporacji. Jednak już od kilkunastu lat sytuacja się zmienia. Najważniejsze jest chyba to, że radykalnie spadł koszt i wzrosła dostępność narzędzi analitycznych. Duża ich część jest darmowa, a większość pozostałych jest dostępna za cenę taniego abonamentu. To znaczy, że również małe i średnie firmy mogą zacząć szukać swoich przewag poprzez wdrażanie strategicznych działań marketingowych.

      Proces cały czas wymaga jednak dość dużej wiedzy, więc warto go zlecić wyspecjalizowanej agencji, która będzie działać sprawnie i szybko, dzięki temu przedsiębiorca nie będzie musiał uczyć się na własnych błędach. A przecież we współczesnej gospodarce szybkie osiąganie celów jest bardzo istotne, konkurencja nie śpi i może bardzo szybko kopiować skuteczne pomysły.

      Przejdźmy do szczegółów. Jak agencja może pomóc w stworzeniu skutecznego przekazu marketingowego?

      Zaangażowanie agencji jest najczęściej konieczne ponieważ mówimy o skomplikowanym i pracochłonnym procesie wymagającym dużej wiedzy i doświadczenia. Przesłanie powinno być łatwe do zrozumienia, zapamiętania i powtórzenia, podkreślać wartość, którą zamierzamy dostarczyć grupie docelowej, zawierać istotną informację, która wywoła reakcję nabywców. Wiadomość, którą chcemy przekazać powinna być jasna, zwięzła i wiarygodna.

      Czy mówimy tu o procesie artystycznej kreacji, czy o używaniu narzędzi analitycznych?

      Musimy pogodzić się z tym, że rola artystycznej kreacji w tworzeniu przekazu marketingowego będzie maleć. Na szczęście nie do zera – przynajmniej na razie. Oparcie się w większym stopniu na narzędziach analitycznych pozwala na minimalizację kosztów i maksymalizację efektów.

      Koncentracja przekazu na postrzeganych przez klientów przewagach pozwala na osiągnięcie natychmiastowego efektu sprzedażowego, a właśnie tego w zdecydowanej większości przypadków oczekują nasi klienci. Jednak równie istotne jest to, że taki komunikat pomaga budować przewagę długoterminową poprzez takie działania jak promocja marki czy nagradzanie lojalności konsumentów.

      Kolejne kroki, o których Pani mówiła to zaadresowanie przekazu do właściwej grupy docelowej i stworzenie szytej na miarę treści.

      To jest ten etap, na którym jesteśmy w stanie zaoferować naszym klientom największe korzyści. Procesy segmentacji rynku, wybór grupy docelowej czy tworzenie treści przekazu można obecnie w bardzo dużym stopniu automatyzować i optymalizować. W przypadku konsekwentnego stosowania podejścia opartego na zintegrowanej komunikacji marketingowej zawsze myślimy o odległym horyzoncie czasowym. Ale to wcale nie oznacza, że będziemy musieli czekać latami na efekty naszych działań. Jest dokładnie na odwrót – zintegrowane podejście do komunikacji to wyjście naprzeciw potrzebom klienta. Piękno narzędzi strategicznych polega na tym, że nie tylko działają w długim okresie, ale również dają natychmiastowe przełożenie na sprzedaż.

      Media Forum już od dawna specjalizuje się w tworzeniu marki osobistej. To temat, o którym ostatnio bardzo dużo się mówi. Dlaczego?

      Dlatego, że to narzędzie świetnie nadaje się do promocji nowoczesnych przedsięwzięć o wysokim stopniu ryzyka. Jeżeli prawdopodobieństwo upadku biznesu w początkowej fazie działalności jest tak wysokie, to rozsądniej jest inwestować w markę osobistą niż w markę przedsiębiorstwa. Pozostanie ona wtedy użyteczna w kolejnym przedsięwzięciu. Dzięki marce osobistej łatwiej jest się podnieść po porażce. A w świecie najnowszych technologii porażki to codzienność. Najbardziej wartościowe światowe marki, takie jak Apple czy Tesla, to przedsięwzięcia oparte w ogromnym stopniu na marce osobistej swoich założycieli. Ale przecież ani Steve Jobs, ani Elon Musk, nie mieli łatwej drogi w biznesie. Ponosili klęski, ale zawsze z łatwością pozyskiwali inwestorów dla swoich kolejnych przedsięwzięć.

      Tworzeniem marki osobistej zainteresowani są już nie tylko właściciele firm czy członkowie zarządów. Naszymi klientami stają się menedżerowie coraz niższego szczebla, specjaliści i przedstawiciele wolnych zawodów.  Osobna grupa klientów to założyciele startupów technologicznych – najbardziej dynamiczna i innowacyjna część gospodarki. Dla tych klientów, budowa marki osobistej to przede wszystkim narzędzie służące pozyskiwaniu finansowania działalności. Reasumując marka osobista to po prostu ważny element strategii przedsiębiorstwa, zwiększający jego wartość i pomagający zbudować przewagę konkurencyjną.

       

      Czy należy bać się sygnalisty?

        Odpowiedź na tak postawione pytanie wcale nie jest prosta. Kim jest sygnalista?To osoba, która anonimowo bądź pod własnym imieniem i nazwiskiem zgłasza naruszenia prawa i nieprawidłowości, do jakich dochodzi w jej miejscu pracy, to jest w różnego rodzaju firmach, ale także w urzędach, zarówno tych najniższego szczebla, jak i tych najważniejszych.

        W dniu 23 października 2019 r. przyjęta została Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1937 w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii. Dyrektywa jest pierwszym aktem unijnym odnoszącym się do informowania o nadużyciach w organizacjach, czyli do tzw. whistleblowingu (dmuchanie w gwizdek). Dyrektywa ma na celu wyznaczenie ram sygnalizowania o nieprawidłowościach i wdrożenie systemu ochrony sygnalistów przed działaniami odwetowymi. Wdrożenie w UE wspólnych minimalnych standardów ochrony sygnalistów ma doprowadzić do poprawy egzekwowania prawa UE oraz zapobiegania szkodom wyrządzanym interesowi publicznemu. Zakresem dyrektywy zostały objęte takie dziedziny prawa UE, jak np. zamówienia publiczne, bezpieczeństwo produktów, bezpieczeństwo transportu, ochrona środowiska, ochrona zdrowia publicznego, ochrona konkurencji i konsumentów, prywatność i ochrona danych osobowych. Państwa członkowskie zyskały także możliwość rozszerzenia zakresu ochrony na inne obszary, które nie zostały wymienione w dyrektywie. Każde z27 państw członkowskich UE miało czas do 17 grudnia 2021 r. na transpozycję jej przepisów do swoich krajowych systemów prawnych i instytucjonalnych. Według Whistleblowing Monitor, serwisu, który monitoruje postępy we wdrażaniu dyrektywy o ochronie sygnalistów, obecnie jedynie 10 krajów członkowskich przyjęło przepisy. Są to: Chorwacja, Cypr, Dania, Francja, Irlandia, Litwa, Łotwa, Malta, Portugalia i Szwecja. Pozostałe państwa mają opóźnienie w transpozycji dyrektywy, a Węgry, jako jedyny kraj, nie rozpoczęły żadnych działań związanych z wprowadzeniem odpowiednich przepisów krajowych. W dniu 7 lipca 2022 r. na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowana została nowa, trzecia już wersja projektu ustawy o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa, czyli tzw. ustawy o sygnalistach. Projektowana ustawa, mocno już spóźniona, ma na celu stworzenie sprawnego systemu ochrony sygnalistów, czyli osób decydujących się dokonać zgłoszenia o naruszeniach prawa, nieprawidłowościach występujących w miejscu pracy. Czy uda się zbudować taki system i wdrożyć w kulturę organizacyjną różnych podmiotów – prywatnych, publicznych oraz organów publicznych – czas pokaże. Ewidentnie polski ustawodawca ma problem z wdrożeniem tych rozwiązań, a świadczy o tym chociażby już ponad 8-miesięczne opóźnienie w tym zakresie.

        Zgodnie z dyrektywą, a także polskim projektem ustawy sygnalista ma prawo dokonać zgłoszenia naruszenia prawa, które stanowi zagrożenie dla interesu publicznego. Może to zrobić wewnętrznie, kanałami, które do tego celu powinna mu udostępnić firma, w jakiej pracuje. Może także dokonać zgłoszenia zewnętrznego przez kanały udostępnione przez właściwe organy, w tym, według projektu ustawy, poprzez RPO, a także dokonać ujawnienia publicznego, np. w mediach. Wszystkie te kanały powinny sygnaliście zapewnić poufność, a także chronić tożsamość wszystkich osób wymienionych w zgłoszeniu. Osoby odpowiedzialne za weryfikację zgłoszeń powinny również, w terminie nie dłuższym niż 3 miesiące, przekazać sygnaliście informację zwrotną dotyczącą zgłoszenia.

        Czas na powrót dopytania postawionego na wstępie, czy pracodawca powinien bać się nowych regulacji dotyczących sygnalistów. Jeśli prowadzi swoją firmę w sposób etyczny, szerzej można powiedzieć – zgodnie z filozofią ESG, to absolutnie nie powinien niczego się obawiać. Procedura zgłaszania nieprawidłowości stanowić będzie kolejny element całościowego systemu zarządzania etycznego, w filozofii ESG wpisze się w ramy „G” obok kodeksu etyki, procedur wyboru dostawców, polityk anty mobbingowych i anty dyskryminacyjnych. Sygnalista bez wątpienia stanowić będzie cenne źródło informacji. Przekazując informację o nieprawidłowościach, taka osoba narusza w pewnym sensie „normę lojalności” wobec współpracowników, wybierając interes firmy, interes publiczny ponad interes prywatny. Większy problem dla organizacji, weryfikujący jej dojrzałość, pojawia się wówczas, gdy sygnalista informuje np. o nieprawidłowościach, naruszeniach prawa, których dopuszcza się cały zarząd bądź któryś z jego członków. Pokusa „zamiecenia sprawy pod dywan”, a jak się nie uda, to pozbycia się sygnalisty z  organizacji, jest wówczas ogromna. Dlatego właśnie wdrożenie do polskich przepisów prawa regulacji UE w tym zakresie powinno nastąpić jak najszybciej, tak aby sygnaliści otrzymali należną im ochronę.

        Warto zauważyć, że UE nie jest prekursorem, jeśli chodzi o wykorzystywanie informacji i ochronę sygnalistów. Prym w tym zakresie bez wątpienia wiodą Stany Zjednoczone. Regulacje dotyczące sygnalistów zostały tam włączone m.in. do ustawy Sarbanesa-Oxleya, ustawy Dodda-Franka, poprawek dla sygnalistów IRS Qui Tam oraz ustawy o ochronie sygnalistów. Co ciekawe, w ciągu ostatnich kilku lat Stany Zjednoczone ustanowiły szereg przepisów dotyczących przyznawania nagród pieniężnych, powiązanych z sankcjami nałożonymi przez rząd na podmioty dopuszczające się naruszeń w wyniku ujawnienia nieprawidłowości. Przepisy te obejmują szeroki zakres nadużyć, w tym oszustwa przy kontraktach rządowych, oszustwa związane z papierami wartościowymi, pranie pieniędzy. Aby zakwalifikować się do nagrody, sygnalista musi dobrowolnie przekazać rządowi oryginalne informacje, które przyczyniają się do przeprowadzenia skutecznego postępowania egzekucyjnego wobec podmiotu naruszającego przepisy. Nagrody dla sygnalistów to często bardzo duże sumy pieniędzy. Na przykład, SEC (Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd) przyznała kilka nagród na ponad 30 mln dol., a zdarzyły się nawet takie na ponad 100 mln dol.

        Czy należałoby się obawiać, gdyby podobne regulacje zostały wprowadzone do polskiego prawa? Wydaje się, że nie, gdyż jak powiedział Ludwig von Mises (twórca austriackiej szkoły ekonomii i jeden z czołowych obrońców kapitalizmu) – przysługa, jaką pieniądze dają społeczeństwu, jest niezależna od ich ilości. A Wiliam Bourdon, francuski prawnik, który przez ponad 40 lat pomagał dziesiątkom sygnalistów, ofiarom naruszeń praw człowieka i więźniom politycznym, powiedział: „Informatorzy są szczytem piramidy przeciwko nadużyciom władzy”.

         

        Maciej Rudnicki prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, radca prawny, specjalista z zakresu prawa finansowego, prorektor Akademii Polonijnej, w latach 1997–2001 poseł i wiceminister środowiska.

        Luiza Wyrębkowska dr nauk prawnych, radca prawny w kancelarii B2RLaw Jankowski, Stroiński, Zięba i Partnerzy. Kieruje praktyką compliance kancelarii. Adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Mazowieckiej Uczelni Publicznej.

        Strefa Lokalna AWS w Warszawie

        Nowa Strefa Lokalna AWS (Local Zone) umożliwia klientom i użytkownikom końcowym korzystanie z rozwiązań chmurowych oraz hybrydowych z bardzo niskimi czasami opóźnień, liczonymi w jednocyfrowych milisekundach. Wśród pierwszych klientów są People Can Fly, Ringier Axel Springer Polska i ZnanyLekarz.

        Strefy Lokalne AWS to rodzaj infrastruktury, w których usługi AWS, takie jak np. moce obliczeniowe, pamięć masowa, bazy danych czy usługi kontenerowe znajdują się bliżej lokalnych klientów, umożliwiając wdrażanie aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekundowych opóźnień. Klienci mogą uruchamiać rozwiązania wymagające niskich opóźnień w Strefach Lokalnych, jednocześnie płynnie łącząc się z resztą swoich usług działających w tzw. regionach AWS (Regions).

        AWS posiada obecnie 21 stref lokalnych na całym świecie i planuje uruchomienie kolejnych 29 stref. Polska jest jednym z 26 krajów, w których ogłaszane są nowe strefy lokalne AWS. W Europie będą to m.in. Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Niemcy, Grecja, Portugalia. Te nowe lokalizacje dołączą do 17 Stref Lokalnych AWS w Stanach Zjednoczonych. Więcej informacji na tej stronie.

        Milisekundowe opóźnienia i chmura hybrydowa

        Lokalizacja infrastruktury chmurowej ma znaczenie w przypadku aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekundowych opóźnień lub dane muszą pozostać w określonych granicach geograficznych ze względów regulacyjnych. Większość usług AWS jest uruchamiana w regionie AWS, czyli lokalizacji geograficznej, w której AWS grupuje centra danych w celu obsługi klientów. Jednak, gdy region nie jest wystarczająco blisko, aby spełnić wymagania dotyczące niskich opóźnień lub rezydencji danych, klienci potrzebują infrastruktury AWS bliżej swojego źródła danych lub bliżej użytkowników końcowych. Tradycyjnie wiele firm utrzymywało swoje obciążenia zależne od lokalizacji na lokalnych serwerach lub w zarządzanych centrach danych – wymagało to zakupu, obsługi i utrzymania infrastruktury IT, a także korzystania z innego zestawu interfejsów API i narzędzi dla środowisk lokalnych i AWS, co generowało niepotrzebne koszty i złożoność operacyjną.

        Uruchomienie nowej Strefy Lokalnej AWS w Warszawie daje klientom możliwość łatwego wdrażania aplikacji zlokalizowanych blisko użytkowników końcowych. Posiadanie lokalnych stref AWS w pobliżu dużych skupisk ludzi pozwala na osiągnięcie niskich opóźnień np. w grach online, realizacji transmisji strumieniowej na żywo, czy korzystania z rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej. Strefa lokalna może także pomóc klientom działającym w sektorach regulowanych, takich jak opieka zdrowotna, usługi finansowe czy sektor publiczny, które mogą mieć preferencje lub wymagania dotyczące przechowywania danych w określonych granicach geograficznych.

        AWS zarządza i obsługuje strefy lokalne, co oznacza, że ​​klienci nie muszą ponosić kosztów i wysiłku związanego z zakupem, obsługą i utrzymaniem infrastruktury w różnych miejscach w celu obsługi swoich aplikacji. Lokalne Strefy AWS mogą również pomóc organizacjom w migracji dodatkowych obciążeń do chmury AWS, wspierając strategię migracji do chmury hybrydowej i upraszczając operacje IT. Klienci mogą łączyć się z lokalnymi strefami AWS za pośrednictwem połączenia internetowego, jak również mogą korzystać z AWS Direct Connect w celu uzyskania bezpiecznych, prywatnych połączeń sieciowych zarówno ze strefą lokalną, jak i dowolnym regionem AWS.

        Wsparcie innowacyjnych usług

        – Dzisiejsze uruchomienie nowej strefy lokalnej AWS w Warszawie przybliża chmurę do klientów AWS. Mogą oni wdrażać obciążenia wrażliwe na opóźnienia, upraszczać migracje do chmury hybrydowej, a w niektórych przypadkach spełniać lokalne wymogi dotyczące rezydencji danych” – mówi Przemek Szuder, Dyrektor Generalny AWS CEE. – Zaprojektowaliśmy strefy lokalne tak, aby wspierać szerokie możliwości użycia – od serwisów transakcyjnych, które muszą szybko reagować na wahania rynku, po interaktywne wydarzenia na żywo i gry. Klienci z różnych branż mogą teraz dostarczać innowacyjne usługi swoim użytkownikom, a wszystko to przy użyciu znanej infrastruktury AWS, usług, interfejsów API i narzędzi.”

        Strefa lokalna AWS w Warszawie to najnowszy dodatek do infrastruktury AWS w Polsce, obejmujący lokalizację brzegową Amazon CloudFront oraz lokalizację AWS Direct Connect.

        Korzyści dla klientów płynące z otwarcia Strefy Lokalnej AWS w Warszawie

        Założone w 2002 roku studio People Can Fly jest pionierem gier akcji w Europie i jednym z trzech najbardziej doświadczonych polskich producentów gier klasy AAA. People Can Fly jest znane z wydania takich gier jak: Painkiller (2004 r.), Bulletstorm (2011 r.), Gears of War: Judgment (2013 r.) i Outriders (2021 r.).

        – Tworzenie gier AAA w dobie jakości obrazu 4K wymaga zaawansowanych technologii i bardzo niskich opóźnień. Jest to też kluczowe dla efektywności w przypadku pracy zdalnej” – stwierdza Grzegorz Janicki, Szef Działu IT w People Can Fly. „Każdego dnia chmura AWS pomaga nam skalować się globalnie i wykorzystywać nowe możliwości technologiczne. Uruchomienie strefy lokalnej AWS w Warszawie to coś, na co czekaliśmy z niecierpliwością, ponieważ oferuje ona szybki, bezpieczny dostęp do usług AWS, które z kolei pomagają nam zapewnić dostęp z minimalnym opóźnieniem do naszych aplikacji działających lokalnie.”

        Ringier Axel Springer Polska to wiodący wydawca medialny docierający codziennie do 40 milionów osób, posiadający w swoim portfolio takie marki jak Fakt, Forbes, Newsweek i Przegląd Sportowy, a także najpopularniejszy polski portal internetowy Onet.pl.

        – W tym roku Ringier Axel Springer Polska zakończył pełną migrację systemów i aplikacji do chmury AWS. Obecnie serwisy takie jak Onet, Sympatia, Skąpiec, jak również międzynarodowe media korzystające z platformy Ring Publishing są obsługiwane z regionu AWS Europe (Frankfurt) z wykorzystaniem lokalnej sieci Content Delivery Network (CDN) w Warszawie
        i innych europejskich lokalizacjach – podkreśla Krzysztof Studziński, Principal Cloud Engineer, Ringier Axel Springer Polska. – W branży mediów i rozrywki każda milisekunda ma znaczenie. Według naszych obliczeń 0,5 sekundy dodatkowego opóźnienia może skutkować nawet o 20 proc. mniejszym ruchem. Wierzę, że strefa lokalna AWS w Warszawie pozwoli nam na skrócenie czasu opóźnień operacji brzegowych do jednocyfrowych milisekund, co przełoży się na jeszcze lepsze doświadczenia naszych użytkowników.”

        Serwis ZnanyLekarz, będący częścią grupy Docplanner, tworzy cyfrowe aplikacje i rozwiązania dla lekarzy, klinik, szpitali i pacjentów.

        – Docplanner skorzysta z nowej strefy lokalnej AWS w Warszawie, aby jeszcze mocniej rozwijać oprogramowanie w Polsce – dodaje Łukasz Barulski, Engineering Manager
        w Docplanner. „Niskie opóźnienia, które umożliwia Lokalna Strefa w Warszawie, pomogą zbliżyć nasze zdalne zespoły programistów do użytkowników końcowych i zdecydowanie przyspieszą dostarczanie nowych funkcjonalności. Wszystko po to, aby odbiór usług z zakresu opieki zdrowotnej stał się jeszcze bardziej bliski człowiekowi.

        Aplikacja AI od RSQ Technoligies do ratowania życia

          Firma RSQ Technologies opracowała wyjątkową aplikację AI, która pomaga lekarzom ratować ludzkie życia, przekazując informacje, który pacjent potrzebuje natychmiastowej pomocy. Dzięki technologii możliwe jest przeglądanie obrazów medycznych 85 000 razy szybciej! A szybsza diagnostyka oznacza bezpieczeństwo dla pacjentów i niższe koszty dla placówek medycznych.

          Opracowana przez firmę RSQ aplikacja AI służy do wykrywania uszkodzeń strukturalnych oraz nowotworów, dzięki czemu pomaga szpitalom leczyć pacjentów aż 85 000 razy szybciej i o 17% skuteczniej, z mniejszą liczbą błędów, a zarazem większą dokładnością diagnostyczną. Aplikacja AI obsługuje badania rentgenowskie, badania TK i MRI, a jej zastosowanie pomaga lekarzom w odpowiedniej diagnostyce pacjentów, skracając czas wykrycia udaru z 4 godzin do nawet 20 sekund. Została stworzona do obsługi standardowych szpitalnych systemów elektronicznych, takich jak PACS. Co istotne, posiada wysoką ochronę danych osobowych oraz jest zintegrowana z innymi produktami marki RSQ.

          – Z naszego doświadczenia wiemy, że tworzenie sztucznej inteligencji w laboratorium IT to tak naprawdę 10% pracy, natomiast sprawienie, aby produkt był użyteczny i cieszył się uznaniem stanowi aż 90% pracy. Jednak okazuje się, że tym razem społeczeństwo potrzebowało nie sztucznej inteligencji, lecz całkowicie przeprojektowanego i zautomatyzowanego systemu PACS. Cyberbezpieczeństwo i dostarczanie najlepszych rozwiązań dla opieki zdrowotnej, obniżanie jej kosztów i poprawa jakości to kluczowe elementy naszego partnerstwa z Polską Federacją Szpitali. Takie podejście sprawia, że RSQ jest wyjątkową firmą na rynku opieki zdrowotnej – mówi Bartłomiej Lubiatowski, CEO w RSQ Technologies.

          W polskich szpitalach niska jakość obsługi pacjentów na SOR’ach, to standard. Nadchodzi jednak zmiana, ponieważ coraz częściej placówki wchodzą w zupełnie nowy standard opieki ostrego dyżuru. Oddział ratunkowy HCP, dzięki integracji aplikacji RSQ AI ze szpitalnym systemem PACS, osiągnął niemal natychmiastowy, trwający zaledwie 20 sekund, czas reakcji na udar krwotoczny, co stanowi znaczną poprawę w stosunku do średniej, wynoszącej 4 godziny. Przetarcie pierwszych szlaków zastosowania aplikacji AI przez oddział HCP sprawiło, że RSQ odnotowało zwiększone zainteresowanie cyfryzacją opieki zdrowotnej i uczynieniem AI standardowym sposobem dostarczania istotnych raportów dla pacjentów.

          – Korzyści z wdrożenia RSQ AI w Centrum Medycznym HCP to przede wszystkim znaczne usprawnienie udzielania pomocy. SOR to najbardziej wrażliwy szpitalny oddział, wymagający niezwykle szybkiej diagnostyki i szybkiego działania. Zastosowanie sztucznej inteligencji, która automatycznie podpowiada nam, który pacjent wymaga natychmiastowej pomocy, znacznie przyśpiesza nasze działania. Jestem przekonany, że AI to przyszłość medycyny – dodaje Lesław Lenartowicz, Dyrektor HCP.

          Niestabilność rynku, to nasza nowa codzienność

          O obecnej sytuacji na rynku tworzyw sztucznych, rosnących kosztów energii, wysokiej inflacji i tańszego surowca rozmawiamy z Krzysztofem Wiśniewskim, prezesem zarządu EUROCAST

          Obecnie na rynku zaczęło mieć miejsce wiele różnych procesów. Jeżeli chodzi o surowce wtórne, to jak widzimy aktualnie, one odrobinę potaniały – zwłaszcza w stosunku do tego, co obserwowaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Używam słowa  ‘odrobinę’, ponieważ, aby dojść do poziomu cen, które obowiązywały w 2020 r., te koszty musiałyby potanieć o kolejną połowę, co jest praktycznie nierealne. Obecnie obniżyły się również ceny surowców z recyclingu, jednak nadal są znacząco droższe od surowców oryginalnych. Natomiast to, co obecnie dzieje się z energią elektryczną jest kompletnie niezrozumiałe i nieklarowne, ponieważ ceny na giełdzie energii oscylują pomiędzy 1.100 zł, a 1.800 zł, a czasem podchodzimy już nawet do poziomu 2.000 zł za MWh. Z jednej strony mamy ekstremalnie wysokie ceny na giełdzie energii, co może spowodować  znaczące problemy wielu firm, a z drugiej strony otrzymujemy informacje z Komisji Europejskiej, że planowane jest wprowadzenie nowych regulacji dla całego rynku, aby te ceny nie były tak zróżnicowane i wysokie.

          Następnym elementem jest kolejny projekt ustawy zaproponowanej przez polski rząd, który zadaniem ma być regulacja cen energii. Podsumowując sytuację na dzień dzisiejszy – mamy koniec października, a nie mamy żadnych uregulowań, poza informacjami na temat planowanych ustaw, których projekty trafiły do Sejmu. Od stycznia przyszłego roku większość dużych i średnich firm w Polsce zacznie wytwarzać produkty, które zaoferuje po nowych cenach. Dzieje się tak, ponieważ np. taka firma jak Eurocast, mniej więcej od połowy bieżącego roku zaczęła kupować energię na giełdzie na cały przyszły rok. Możemy ją nabyć, jak wcześniej wspomniałem, w przedziale cenowym między 1.100 zł, a 2.000 zł za MWh, gdzie do tej pory płaciliśmy poniżej 700 zł. Istnieje możliwość, że rzeczywiście pewne regulacje wejdą wkrótce w życie i wtedy pojawia się pytanie, czy obejmą one takie przedsiębiorstwa, które już zakupiły energię. Niepewność na rynku jest więc ogromna, a jedyne czego możemy być pewni to fakt, że w przyszłym roku, ceny energii na pewno będą wyższe niż obecnie.

          Czy firmy, które już zakupiły energię, będą mogły liczyć na zwrot różnicy w cenach energii?

          Energia jest jednym z naszych ważniejszych surowców i musi być zabezpieczona odpowiednio wcześniej. W związku z tym nasza firma ma już podpisane kontrakty na jej dostawy na przyszły, 2023 rok. Natomiast absolutnie nie wiemy, czy jeśli wprowadzone zostaną przepisy regulujące ceny MWh w przyszłym roku, to czy będą one dotyczyć firm, które już tę energię wcześniej, a więc drożej, kupiły po cenach giełdowych. Dzisiaj, w dużej mierze w związku z sytuacją opisaną powyżej, nie wiemy po ile będziemy oferować nasze produkty w przyszłym roku. Kiedyś energia w naszym rachunku zysków i strat stanowiła niewielki procent kosztu wytworzenia produktu – około 3-4%, w najbliższej przyszłości nie jesteśmy w stanie oszacować o ile ten udział się zwiększy. Na pewno ceny naszych produktów pójdą w górę, ale ile dokładnie będzie wynosić cena u odbiorcy końcowego, tego nie jestem w stanie powiedzieć.

          Czyli dla klienta końcowego na pewno taniej nie będzie?

          Na pewno będzie drożej. W całym łańcuchu dostaw żywności my jesteśmy tylko jednym małym ogniwem. Wiemy, jak bardzo drożeją nawozy sztuczne, których produkcja związana jest z przetwarzaniem gazu oraz energii. Drożeje produkowana pasza, w związku z czym nawet najtańsze wyroby mięsne, jak chociażby drób, zmienią swe ceny w przyszłym roku znacząco i nie mówimy tutaj o podwyżce w granicach 3-4%, ale dużo większej.

          Jaki wpływ na Eurocast ma inflacja?

          Sama inflacja ma na nas ogromny wpływ, chociażby z tego względu, że zatrudniamy około 250 pracowników, którym musimy zapewnić byt – zarówno im samym, jak i ich rodzinom. Przy takim wzroście inflacji, ludzie, którzy zarabiają relatywnie mniej, tracą najwięcej, więc my jako firma, staramy się być też z tymi ludźmi solidarni i podnosić im wynagrodzenia. Z drugiej strony mamy do czynienia m.in. z niestabilnymi kursami walut, co ma znaczenie przy znaczącym udziale eksportu w naszej sprzedaży. Zatem każdy z elementów gospodarki ma ogromny wpływ na nasze wyniki. Chcę jednak zapewnić, że Eurocast jest wysoce reaktywny na zmiany na rynku, jest w stałym kontakcie z klientami i dostawcami i mimo tak trudnych wyzwań rynkowych generuje dobre wyniki, które pozwalają zapewnić funkcjonowanie i utrzymanie firmy w trendzie innowacyjnym i ciągłego rozwoju.

          A co z mniejszymi przedsiębiorstwami, działającymi w branży tworzyw sztucznych?

          Na pewno jeśli nie będzie uregulowań dotyczących chociażby cen energii, to mniejsze firmy będą miały poważny problem, ponieważ nie są w stanie kupić energii na giełdzie. Natomiast trudno powiedzieć, jak duże będą ich problemy, czy finalnie mają szansę upaść? Wydaje się, że niekoniecznie, ponieważ małe podmioty, które funkcjonują na rynku, są mocno wyspecjalizowane i oferują bardzo konkretne, niejednokrotnie niezbędne w tej branży, rozwiązania.

          Co z innowacjami w Eurocast w czasie kryzysu energetycznego?

          Nie stopujemy swoich działań w tym zakresie. Miesiąc temu zakończyliśmy naszą największą inwestycję ostatnich lat, czyli kolejną linię produkcyjną. Natomiast dziś, myśląc o nowych inwestycjach, należy się zastanowić, jak będzie wyglądała przyszłość. Zwykle okres drugiej połowy każdego roku w historii to jest okres najlepszy – produkcja na miesiące zimowe, na Boże Narodzenie – w tym roku tego w ogóle nie odnotowujemy. Obserwujemy z kolei zatrzymanie sprzedaży w wielu obszarach, z czym w poprzednich latach nie mieliśmy do czynienia. Już w tej chwili inflacja powoduje, że klienci zmieniają swoje zachowania konsumenckie i kupują żywność inaczej, ograniczając nabywane ilości bądź szukając tańszych zamienników. Mimo wszystko, jako Eurocast, nie stopujemy naszych inwestycji, tylko pracujemy nad nowymi rozwiązaniami i staramy się myśleć o tym, że całość naszych problemów, z którymi się aktualnie mierzymy, to są problemy tymczasowe. Jeśli spojrzymy nie tylko na naszą branżę, ale szerzej na całą gospodarkę, ostatnie cztery lata to okres ciągłych zmian i ciągłych katastrof. Cztery lata temu był problem z dostępem do surowca, trzy lata temu zaczęła się pandemia, dwa lata temu pandemia punkt szczytowy swojej amplitudy, a w tym roku rozpoczęła się wojna na Ukrainie. Można powiedzieć, że ta zmienność katastroficzna stała się codziennością, dlatego też podchodzimy do tego co się dzieje, z przekonaniem, że sytuacja najprawdopodobniej nie ustabilizuje się tak, jak wyglądało to w latach 2010-2017. Od dłuższego czasu sytuacja jest kompletnie niestabilna, dlatego musimy podejść do tego z przekonaniem, że niestabilność stała się nową codziennością.

          Największe wyzwania, stojące przed Eurocast

          Wyzwaniem tego roku z całą pewnością było dla nas utrzymanie poziomu zatrudnienia, co było niezwykle trudne. Jednak dokonaliśmy tego i problem jest w tej chwili zażegnany. Rzeczywiście coraz więcej osób szuka pracy i coraz więcej ludzi trafia do naszej firmy. Natomiast największym wyzwaniem na przyszły rok bez wątpienia będzie utrzymanie produkcji w ramach założonego budżetu.

          Worldline przejmuje większościowy udział w polskim fintechu Softpos.eu

          Worldline, globalny lider branży płatności elektronicznych, ogłosił zakup pakietu 55% akcji fintechu Softpos.eu z siedzibą w Warszawie. Oprogramowanie Softpos, które zadebiutowało na polskim rynku w lipcu 2020 roku, zamienia dowolne urządzenie mobilne z systemem Android w bezpieczny terminal płatniczy do obsługi płatności elektronicznych. W oparciu o rozwiązania Softpos, Worldline wprowadza na światowy rynek nowy produkt – Wordline Tap on Mobile.

          Spółka SoftPos.eu została założona w 2019 roku przez dwóch specjalistów branży płatności – Grzegorza Nowakowskiego i Bisera Jorgowa, wspartych finansowo przez spółkę P2 Invest założoną przez  Howarda Polinskiego. Opracowana przez polską spółkę aplikacja SoftPos (Software Point-of-Sale), którą można zainstalować na smartfonie lub tablecie z systemem operacyjnym Android 8.0 lub nowszym, zamienia urządzenie w mobilny terminal płatniczy. Umożliwia to bezpieczną obsługę transakcji zbliżeniowych dokonywanych zarówno kartami płatniczymi, jak i portfelami cyfrowymi, bez konieczności zakupu dodatkowego sprzętu.

          Przejęcie polskiego fintechu wpisuje się w realizację nadrzędnego celu globalnej grupy Worldline, którym jest zapewnienie klientom na całym świecie szerokiego wachlarza rozwiązań płatniczych dostosowanych do potrzeb różnych rodzajów handlu w celu wspierania rozwoju ich biznesu.

          – W ramach realizacji naszej strategii biznesowej Worldline stale poszukuje nowych możliwości budowania wartości dla klientów poprzez zakup nowych technologii i włączenie nowych produktów do swojej oferty. Nasza dotychczasowa współpraca z SoftPos.eu zaowocowała już kilkoma ciekawymi wspólnymi projektami na rynku polskim, a w trakcie ich realizacji spółka dała się poznać jako nastawiona na dostarczenie wartości dodanej. Dodatkowo jej rozwiązanie zostało docenione w konkursie branżowym „FinTech & InsurTech Awards” jako najbardziej wszechstronne rozwiązanie tego typu na naszym rynku – wyjaśnia Artur Żymańczyk, Country Manager w Worldline.

          – Worldline był pierwszym dużym graczem, który uwierzył w SoftPos, w nasz zespół i w nasz produkt. W 2020 roku, kiedy rozpoczynaliśmy współpracę, rynek terminali opartych na aplikacji był znacznie mniejszy niż obecnie. Od pierwszego dnia czuliśmy, że tylko przy wsparciu silnego partnera strategicznego wykorzystamy w pełni naszą szansę na rozwój. Teraz widzimy wyraźnie, że mieliśmy rację. Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że uznanie było obustronne i doszliśmy do tego etapu współpracy. SoftPos zbudował zaawansowaną, ale łatwą w użyciu technologię, która jest już aktywnie wykorzystywana przez wielu handlowców w całej Europie. Posiadanie Worldline jako naszego inwestora strategicznego oznacza silne wsparcie zarówno w dalszym rozwoju produktu, jak i wchodzenia z nim na nowe rynki – powiedział Grzegorz Nowakowski, prezes zarządu SoftPos.eu.

          Jestem zadowolony, że wizja Grzegorza i Bisera wsparta finansowo przez P2 Invest zaoowocowała stworzeniem lidera rynku, a przejęcie spółki przez Worldline jest najlepszym dowodem obupólnego sukcesu. Jestem przekonany, że przejęcie SoftPOS.eu jeszcze bardziej wzmocni pozycję Worldine jako leadera w sektorze płatności bezgotówkowych – Howard Polinski, Managing Partner w P2 Invest.

          W ślad za przejęciem pakietu kontrolnego polskiego fintechu Worldline ogłosił też wdrożenie na całym świecie nowego produktu opartego na technologii SoftPos – Worldline Tap on Mobile. Jest to rozwiązanie end-to-end w postaci aplikacji w systemie Android, która umożliwia właścicielom sklepów – od najmniejszych do największych – akceptowanie płatności za pomocą smartfonu, tabletu lub innego urządzenia mobilnego poprzez jednorazowe zbliżenie („tap”) karty płatniczej lub urządzenia z zainstalowanym portfelem cyfrowym. W zależności od kwoty transakcji system umożliwia płatność z potwierdzeniem za pomocą kodu PIN na ekranie urządzenia lub bez takiego potwierdzenia.

          Najważniejsze atuty Worldline Tap on Mobile:

          • Nowoczesne, wygodne, łatwe i szybkie przyjmowanie płatności zbliżeniowych,
          • Elastyczność, bez konieczności zakupu dodatkowego sprzętu, dostosowanie do wszystkich branż,
          • Bezpieczeństwo potwierdzone certyfikatem PCI, z możliwością wprowadzenia potwierdzenia płatności kodem PIN dla transakcji i wysokokwotowych
          • Ekonomiczne rozwiązanie zastępujące lub uzupełniające istniejące metody płatności
          • Możliwość integracji z aplikacjami innych firm

          Worldline Tap on Mobile to pierwsza aplikacja płatnicza certyfikowana przez Zebra Technologies – światowego lidera w dziedzinie bezpiecznych technologii dla przedsiębiorstw, który dostarcza urządzenia mobilne dla wielu różnych branż. Najnowszy produkt Worldline został w pełni certyfikowany przez Zebrę, co czyni Worldline pierwszym partnerem płatniczym Zebry na świecie. Dzięki temu partnerstwu wyspecjalizowane firmy wdrożeniowe  i partnerzy ze wszystkich segmentów mogą rozszerzyć ofertę dla swoich klientów o płatności za pośrednictwem urządzeń z systemem Android.

          ***

          Więcej informacji o rozwiązaniu Worldline Tap on Mobile tutaj.

          O Worldline

          Worldine [Euronext: WLN] to światowy lider branży płatności i partner technologiczny najchętniej wybierany zarówno przez handlowców i banki, jak i kupujących. Za pośrednictwem ponad 18 000 pracowników obecnych w ponad 40 krajach Worldline świadczy swoim klientom zrównoważone, godne zaufania i bezpieczne rozwiązania wspierające rozwój ich biznesu. Oferowane przez Worldline usługi obejmuję: usługi dla handlowców (commercial acquiring) w sklepach stacjonarnych (in-store) i online, bezpieczne przetwarzanie transakcji płatniczych oraz liczne usługi cyfrowe. W 2021 roku skonsolidowane przychody pro forma osiągnięte przez Worldline wyniosły niemal 4 mld euro. Więcej informacji: www.worldline.com

          Zachęcamy do zapoznania się z naszym Raportem Zintegrowanych za 2021 rok

          Ważne Informacje

          Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

          W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

          23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

          21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

          Stop the clock na rynku ESG

          ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

          Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

          Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

          AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

          Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

          Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

          Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...