.
Strona główna Blog Strona 114

PPK: warto być cierpliwym i nie ulegać emocjom

    Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK, przypomina, ze program PPK został tak skonstruowany, aby uczestnik co do zasady nie musiał ingerować w swoja inwestycje i nie musiał mieć specjalistycznej wiedzy, żeby móc gromadzić i pomnażać oszczędności na przyszłość.

    Gospodarka, inflacja, drożyzna, spadki na giełdzie… Te hasła słyszę i widzę od jakiegoś czasu kilka razy dziennie. Nie zdziwi pana wiec, ze zacznę od pytania: co zrobić z PPK w momencie spadków?

    Zawsze powtarzam, ze PPK to jest taki program, w którym, żeby oszczędzać, nie trzeba robić nic. Pracowniku, nie rób nic, a twój rachunek PPK będzie sie powiększał. Sytuacja na rynku lokalnym i globalnym sie zmieniła, ale moja odpowiedz nadal pozostaje taka sama. Co robić z PPK w obecnym czasie? Nic. Zostawić, nie kombinować i spokojnie czekać na zmianę koniunktury.

    A co z radami, które często widzę w Internecie, żeby wypłacać teraz zgromadzone środki, bo spada ich wartość?

    To kiepska rada. Oczywiście nie mówię o sytuacji, gdy ktoś nagle, pilnie potrzebuje pieniędzy, bo wydarzyło sie cos niespodziewanego i musi skorzystać ze swoich oszczędności. Mówię o sytuacji, gdy mamy oszczędności na rachunku PPK, ale ktoś nam zasugerował, ze teraz to trzeba wypłacać z powodu spadków na giełdzie, bo wtedy straty będą mniejsze. Nic bardziej mylnego. Przede wszystkim, żeby zrozumieć bezsens tych rad, trzeba wyjść od trzech podstawowych informacji: pierwsza dotyczy cyklów koniunkturalnych, druga zasad działania funduszy PPK, a trzecia to znana nawet poczatkującym maklerom zasada giełdowa – kupuj na spadkach; sprzedawaj, gdy jest górka.

    Czy możemy to rozwinąć?

    W gospodarce mamy do czynienia z różnymi fazami cyklu koniunkturalnego. To cykl, wiec jest powtarzalny. Mamy górki i dołki, czyli fazy ożywienia i recesji i to nie jest nic nadzwyczajnego – o tym pisał już Adam Smith w XVIII w. Druga kwestia dotyczy PPK. Oszczędności gromadzone są w ramach tzw. funduszy zdefiniowanej daty, które dopasowują politykę inwestycyjna do wieku uczestnika. Generalnie zasada jest taka, ze im bliżej do 60. urodzin, tym więcej w naszym portfelu bezpiecznych aktywów (np. obligacji), a im uczestnik młodszy, tym więcej tych o wyższym ryzyku i dużym potencjale zysku (np. akcji). Co więcej, w każdym momencie uczestnik może zmienić politykę inwestycyjna na swoim rachunku, jeśli tylko zechce. To nie jest przypadek, ze system działa w ten sposób. W długim horyzoncie czasowym nie uda sie uniknąć zawirowań na rynku, a to rozwiązanie nie tylko zabezpiecza nasze oszczędności na przyszłość, ale wręcz pozwala zyskać na zmienności cykli koniunkturalnych. Poza tym nie możemy zapominać o podstawowej zalecie programu, czyli dopłatach od pracodawcy i państwa, których pracownik by nie otrzymał, gdyby nie uczestnictwo w PPK. Program został tak skonstruowany, aby uczestnik co do zasady nie musiał ingerować w swoja inwestycje i nie musiał mieć specjalistycznej wiedzy, żeby móc gromadzić i pomnażać oszczędności na przyszłość. Dlatego warto być cierpliwym i nie ulegać przesadnie emocjom, wycofując środki z PPK w okresach spadków, bo PPK nie opiera sie wyłącznie na zyskach kapitałowych.

    Na tym polega skuteczność funduszy zdefiniowanej daty w różnych fazach cyklu koniunkturalnego?

    Tak, fundusze są skuteczne, bo pozwalają na pewna elastyczność i dopasowanie do zmienności rynku. Cały rynek finansowy odczuł dołek spowodowany wybuchem pandemii i wojna w Ukrainie, ale nadal trzyma sie mocno. Mam wrażenie, ze teraz łatwo nam sie mówi słowo „pandemia”, bo odmienialiśmy je przez wszystkie przypadki przez długie miesiące. Ale pamiętajmy, ze to słowo oznacza epidemie na bardzo dużym obszarze, w przypadku COVID mówiliśmy o całym świecie. Do tej pory borykamy sie z jej konsekwencjami. Cały świat musiał zareagować na te niespodziewana sytuacje i spróbować sie dopasować do nowej rzeczywistości – rynek finansowy również. A mimo to fundusze PPK były na minusie tylko przez dwa miesiące, by za chwile osiągnąć wyniki wyższe niż przed wybuchem pandemii.

    To widać, bo obecnie oszczędności uczestników PPK wynoszą 9,5 mld zł.

    W momencie, gdy rozmawiamy, wartość aktywów netto w PPK przekroczyła 10 mld zł. Sam lipiec przyniósł odbicie w postaci ponad 560 mln zł. Wielokrotnie to powtarzam, ze oszczędzanie, a już na pewno oszczędzanie długoterminowe, to nie jest krzywa stałego wzrostu. Ale gdy porównamy punkt początkowy naszego oszczędzania z punktem końcowym, ta różnica jest bardzo wyraźna na korzyść uczestników. Gdy koniunktura sie zmieni – a zmieni sie na pewno, bo fazy te zmieniają sie cyklicznie – wynik na rachunkach będzie jeszcze lepszy. PPK zakładają długoterminowe oszczędzanie: 10-, 20- czy 30-letnie. W tym czasie jeszcze nieraz zaliczymy górki i dołki.

    Oszczędności w PPK są bezpieczne przy obecnej inflacji?

    O podstawowe bezpieczeństwo dbają instytucje finansowe i Komisja Nadzoru Finansowego. A w kontekście obecnej sytuacji największa przewaga PPK wynika z tego, ze zgromadzone środki są inwestowane, a nie tylko przechowywane. PPK zapewnia poduszkę bezpieczeństwa na wypadek ciężkich czasów, dlatego to może być dobry pomysł dla młodych osób, które dopiero rozpoczynają prace. Co miesiąc publikujemy biuletyn PPK, w którym prezentujemy aktualne dane dotyczące programu. Prezentujemy tam tez średni zysk w zależności od daty funduszu. W lipcu było to od 89 proc. do 99 proc. To kilka razy więcej niż inflacja.

    Dlaczego PPK to dobre rozwiązanie dla młodych pracowników?

    Przede wszystkim z uwagi na wpłaty pracodawcy i dopłaty od państwa – pomagają
    one szybciej zbudować oszczędności na start. Młodzi ludzie nie myślą o emeryturze ani odległej przyszłości. Konsumują dobra tu i teraz, nie maja w sobie wyrobionego mechanizmu oszczędzania ani świadomości, że im wcześniej zacznę, tym więcej zgromadzę. Brakuje im wiedzy, ze w przyszłości będą mogli liczyć na świadczenie emerytalne w wysokości ok. 30 proc. swojej ostatniej pensji. To duża różnica. Oczywiście, cześć osób oszczędza w miarę możliwości, nie chce generalizować, ze wszyscy żyją chwila. Na początku bieżącego roku przeprowadzaliśmy badania na grupie ponad 800 osób w wieku 18–35 lat. Jednym z wniosków było to, ze osoby te, mimo ze młode i niewykluczone technologicznie, wykazywały zachowania oszczędnościowe utożsamiane z podejściem swoich dziadków. Zapytani o formy oszczędzania, z których korzystają, respondenci najczęściej wymieniali konta oszczędnościowe, trzymanie pieniędzy w skarbonce i lokaty bankowe. Az jedna trzecia młodych osób trzyma swoje oszczędności w gotówce w domu! Co ciekawe, młodzi ludzie zdaja sobie sprawę, ze w obecnej sytuacji wartość pieniędzy przechowywanych w ten sposób maleje. I sami przyznają, ze na tej diagnozie sie kończy, bo nie maja pomysłu, jak inaczej oszczędzać na przyszłość i jednocześnie sprawić, aby pieniądz nie tracił na wartości w czasie.

    PPK może być odpowiedzią na ten brak pomysłu?

    Oczywiście! Załóżmy, ze pracownik zarabia najniższą krajową, czyli 3010 zł brutto. Jego wpłata do PPK po obniżeniu to 0,5 proc., czyli 15 zł. Pracodawca takiemu pracownikowi dopłaca swoja część w niezmienionej wysokości, czyli min. 1,5 proc., co daje 45 zł. Miesięcznie oszczędności takiego pracownika wynoszą 60 zł, z czego tylko 15 zł pochodzi od niego, a przecież mamy jeszcze dopłaty od państwa i zyski kapitałowe. Wpłaty pracodawcy i państwa, możliwość bieżącego sprawdzania stanu swojego rachunku, wypłaty np. na wkład własny do kredytu hipotecznego czy możliwość obniżenia wpłaty podstawowej dla najmniej zarabiających to tylko kilka argumentów „za”. Po więcej zapraszam na mojeppk.pl, tam piszemy o tym szczegółowo.

     

    Lexus ES 300h, czyli subtelność Gejszy w zbroi Samuraja

    Jaki jest najlepszy sposób na zrobienie dobrego wrażenia w biznesie? Odpowiedź nasuwa się sama: trzeba być eleganckim, wyrafinowanym i nietuzinkowym. Wypadałby także poruszać się samochodem klasy premium. Jeszcze 5 lat temu ta odpowiedź byłaby wyczerpująca, ale dziś do tych cech należy dodać słowo EKO.

    Tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

    Lexus ES 300h jest limuzyną klasy średniej, kierowaną do dyrektorów wyższego szczebla, ale nie tylko. Okazuje się bowiem, że wielu prezesów chce poruszać się limuzyną, a jeszcze mniej decyduje się na to, by być wożonym przez kierowcę. Owszem, reprezentacyjny okręt flagowy LS, z ręcznie wykonanym wnętrzem Omotenashi wydaje się najlepszą opcją dla prezesa, ale może nieco skromniejszy sedan również sobie poradzi.

    Spokój i prezencja

    Niespełna pięciometrowej długości nadwozie, duży grill w kształcie klepsydry, długa maska i smukłe nadwozie prezentuje się nie tylko niezwykle elegancko, ale także sportowo. Duże, 19-calowe felgi, obute w szerokie opony szczelnie wypełniają nadkola. Najciekawiej prezentuje się tylna część nadwozia z wyraźnie opadającą linią dachu, która płynnie przechodzi w zgrabny bagażnik, udekorowany lekko zaznaczonym spojlerem. Całość zwieńczają tylne reflektory, których światła pozycyjne mają kształt położonej litery „L”. Całość robi bardzo dobre wrażenie, a to dopiero wstęp do świata Lexusa, który poznacie dopiero po otwarciu drzwi.

    Testowany przeze mnie egzemplarz, to wersja Business Edition. Jego karoseria została udekorowana srebrnymi listwami i dodatkami, jeszcze bardziej podkreślającymi elegancki styl modelu ES. Po otwarciu drzwi kierowcy poczułem specyficzny zapach jakościowej skóry, którą obite zostały fotele i poszczególne części boczków drzwi. Obszerny fotel kierowcy jest jak oaza spokoju, w której możemy schować się po całodziennej walce o forecasty, targety i excele. Wystarczy jedynie objąć dłonią mięsistą skórzaną kierownicę, w wewnętrznej części wykończoną polerowanym drewnem i przycisnąć przycisk „START”. I co? I nic dalej we wnętrzu panuje niczym niezmącona cisza. Gdyby nie ożywające ekrany i delikatna bryza wydobywająca się z kratek nawiewów, nie wiedziałbym nawet, że układ napędowy jest już gotowy, by zabrać mnie w kojącą podróż, dokąd tylko zapragnę. Lexus ES rusza bezszelestnie i sprawia wrażenie, jakby unosił się ponad nawierzchnią. Zawieszenie doskonale izoluje kierowcę od drogi, a do wnętrza nie przenoszą się żadne hałasy z zewnątrz. Inżynierowie pracujący przy tworzeniu modeli Lexusa wiedzą doskonale, jak wielka odpowiedzialność na nich ciąży.

    Japońska marka od początku swojego istnienia stała się synonimem perfekcyjnie wyciszonego wnętrza. Jak bardzo ważna jest to kwestia, świadczyć może pewna anegdota. Otóż, po skończonej pracy, zespół 60-ciu designerów i 1400 inżynierów zaprezentował pierwszego Lexusa LS400 prezesowi Toyoty, ten po jeździe testowej kazał im wrócić do pracy i od nowa zaprojektować auto, które miało być najbardziej komfortowym, najbardziej niezawodnym, najbardziej wygodnym i najlepiej wyciszonym samochodem na świecie. Ostatecznie projekt zamknął się budżetem miliarda dolarów, ale dziedzictwo i perfekcja wykonania pierwszego Lexusa widoczna jest cały czas we wszystkich modelach spod znaku stylizowanej litery „L”, a model LS400 pierwszej generacji uzyskał już status kultowego i jego ceny na rynku wtórnym rosną z roku na rok.

    Tak cichy, tak łagodny…

    Ale koniec z anegdotami. Nas interesują fakty, a najlepszym, potwierdzającym poziom wykończenia Lexusa jest współpraca z audiofilską marką Mark Levinson. Firma długo nie chciała zgodzić się na współpracę z żadnym producentem samochodów, twierdząc że wnętrze auta to nie jest idealna scena dla najlepszych zestawów audio. Twierdzili tak do momentu wykonania pomiarów w samochodach Lexus. Od tej chwili firmy związane są stałą współpracą, a logo Mark Levinson dumnie widnieje na konsoli centralnej naszego Lexusa ES.

    Znam też kilka osób, które zarzucają Lexusowi odejście od klasycznego napędu na tylną oś. Mówią, że japońskie limuzyny klasy średniej skończyły się wraz z odejściem modelu GS. Moim zdaniem, w przypadku modelu ES nie ma mowy o jakiejkolwiek zmianie. Elektronika sterująca napędem ma dowieźć mnie bezpiecznie do celu i tak się dzieje. Poza tym, jak mawiają możni tego świata „Pośpiech poniża”, dlatego prawdziwy kierowca , godny posiadania japońskiej limuzyny nigdy nie sprawdzi granic możliwości układu jezdnego swojego auta.

    …Tak oszczędny

    Sprawdzić może za to zużycie paliwa dużego sedana. Pod długą maską pracuje bowiem zaawansowany układ hybrydowy, w którego skład wchodzą: czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 2,5 litra i zmiennych fazach rozrządu, pracującym w cyklu Atkinsona. Nie wchodząc w szczegóły techniczne, silnik potrzebuje do wydajnej pracy mniejszych ilości paliwa, a o to przecież wszyscy dziś walczą. Wspomagany jest silnikiem elektrycznym, który pozyskuje prąd z baterii doładowywanych przez silnik spalinowy oraz z kół podczas hamowania. W mieście układ hybrydowy bardzo chętnie korzysta z silnika elektrycznego pozwalając na bezemisyjną jazdę. Bez problemu udało mi się osiągnąć wynik 4,5 l/100 km, a znam jednego redaktora, któremu udało się wyśrubować wynik do niewiarygodnych 3,9 l/100 km! Przypominam, że mamy do czynienia z pięciometrową limuzyną, ważącą dobrze ponad półtorej tony i kierowcą dokładającym do tego 120 kg swojej obfitości…

    Na trasie Lexus ES 300h może mierzyć się z najbardziej oszczędnymi dieslami. Zużycie na poziomie 5 litrów nie jest wyczynem, a szybka jazda autostradą wymusi na komputerze wskazanie około 7 litrów na każde 100 kilometrów. Auto jest wystarczająco dynamiczne, a po przełączeniu w tryb „SPORT+”, zmienia się w lekkoatletę. Najlepiej jest mu jednak w trybie komfortowym i w takim poruszać się będzie prawdopodobnie przez 99 procent przypadków.

    Lexus ES zastąpił na polskim rynku ceniony model GS, stoi więc przed nim duże wyzwanie. Musi udowodnić, że była to dobra decyzja. Ja jestem spokojny o jego losy, bo jest najprawdziwszym Lexusem, spełniającym najwyższe wymagania swoich użytkowników i fanów marki. Jest elegancki, wyrafinowany i wyróżnia się z tłumu. Koniecznie załóżcie do niego zielony krawat. I jeszcze jedno. Pokażcie mi drugie takie auto, w którym pokrętło głośności przekręca się z tym cudownym miękkim oporem, jak w najlepszych wzmacniaczach stereo.

    Z VFS Global złożysz wniosek o wizę

    Z dniem 22 września obywatele Ukrainy i Białorusi legalnie przebywający w Polsce mogą odwiedzić (po uprzednim umówieniu się na spotkanie) Punkty Przyjmowania Wniosków Wizowych VFS Global w trzech miastach w Polsce, aby ubiegać się o wizy krajowe. W celu realizacji tej usługi Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Polsce współpracuje z VFS Global przy realizacji projektu pilotażowego w Warszawie, Poznaniu i Lublinie.

    Polska niedawno wprowadziła nowe przepisy dotyczące wiz krajowych dla cudzoziemców – obywateli Białorusi i Ukrainy przybywających na terenie RP.

    O wizy w Polsce będą mogli ubiegać się:

    • obywatele Republiki Białorusi ubiegający się o wizy humanitarne i wizy w celu wykonywania pracy jako kierowca w transporcie międzynarodowym,
    • obywatele Ukrainy ubiegający się o wizy w celu wykonywania pracy jako kierowca w transporcie międzynarodowym oraz wykonywania pracy jako pilot samolotu cywilnego lub inny członek załogi.

    Yummi Talwar, Dyrektor operacyjny – region Europa i WNP w VFS Global powiedziała: „Chcielibyśmy podziękować Ministerstwu Spraw Zagranicznych RP za wiarę w nas. Naszym celem i zaangażowaniem będzie zapewnienie światowej klasy usług obywatelom Ukrainy i Białorusi mieszkającym w Polsce wraz z otwarciem trzech nowych punktów”.

     

    O VFS Global

    VFS Global to największy na świecie specjalista w zakresie usług outsourcingowych i technologicznych dla rządów i misji dyplomatycznych. VFS Global jest zaufanym partnerem 65 rządów klientów, obsługującym globalną sieć z ponad 3500 punktami przyjmowania wniosków wizowych w 144 krajach. Firma przetworzyła ponad 246 milionów wniosków od momentu powstania w 2001 roku. Firma zarządza zadaniami pozasądowymi i administracyjnymi związanymi z wnioskami o wizy, paszporty i usługi konsularne dla rządów swoich klientów, co pozwala im całkowicie skoncentrować się na zadaniu krytycznej oceny. VFS Global ma swoje siedziby w Zurychu/Szwajcaria i Dubaju/Zjednoczone Emiraty Arabskie.

    VFS Global jest w większości własnością funduszy zarządzanych przez Blackstone, największego na świecie zarządzającego aktywami alternatywnymi. Blackstone dąży do stworzenia pozytywnego wpływu ekonomicznego i długoterminowej wartości dla swoich inwestorów, firm, w które inwestują, oraz społeczności, w których pracują. Aktywa zarządzane przez Blackstone o wartości 915 miliardów USD obejmują instrumenty inwestycyjne skoncentrowane na private equity, nieruchomościach, długu publicznym i kapitale, infrastrukturze, naukach przyrodniczych, kapitale wzrostu, oportunistycznych, nieinwestycyjnych kredytach, aktywach rzeczowych i funduszach wtórnych, wszystko na poziomie globalnym.

    Mniejszościowe udziały w VFS Global posiadają szwajcarska Fundacja Kuoni and Hugentobler oraz EQT, globalna organizacja inwestycyjna z siedzibą w Sztokholmie/Szwecji.

    Kryzys w mediach bywa gorszy niż widmo bankructwa. Rozwiązanie? Crisis Management.

      Szczególnie w dobie tak dynamicznego rozwoju mediów i aktywności potencjalnych klientów m.in. w sieci, przedsiębiorcy muszą wyjątkowo uważać na nawet najmniejsze rysy wizerunkowe. Obecnie sprawdza się tu zasada kuli śnieżnej – wszystko zaczyna się od małej wpadki, która generuje kolejne potknięcia. Ostatecznie dana firma natrafia na komunikacyjną ścianę, a więc sytuację, w której kryzys jest tak duży, że może doprowadzić nawet do bankructwa – lub co gorsze – całkowitej upadłości w oczach konsumentów. Jak zaradzić takim wyzwaniom?

      Zarządzanie kryzysowe, czyli…?

      Jedną z integralnych części public relations jest właśnie zarządzanie kryzysowe (ang. Crisis Management lub CM). Te z kolei wymaga wcześniejszego opracowania tzw. polityki informacyjnej, a więc zestawu zasad i działań, którymi kieruje się dane przedsiębiorstwo nie tylko w sytuacji podbramkowej, ale również w czasie względnego spokoju organizacyjnego oraz komunikacyjnego. Oczywiście kryzysy wymagają całkowicie innego podejścia do dialogu z odbiorcami – i tutaj właśnie pojawia się przestrzeń dla zarządzania kryzysowego sensu stricto.

      Skuteczna polityka informacyjna musi obejmować zestaw działań kryzysowych, które powinny być dopasowane do specyfiki danej sytuacji, a przede wszystkim – etapu rozwoju. Właśnie identyfikacja genezy problemu, a następnie bieżące przeciwdziałanie dalszym konsekwencjom jest właściwym kierunkiem zarządzania kryzysowego.

      Oni zawsze są w kryzysie

      W nieco “dojrzalszym” stadium kryzysu pojawia się 5 podstawowych uczestników zdarzenia. Pierwszą kategorią są inicjatorzy, a więc zidentyfikowane już osoby, na których spoczywa bezpośrednia odpowiedzialność za wywołanie problemów. Co naturalne, mogą to być zarówno pracownicy ze struktur firmy, jak i przedstawiciele innych środowisk (często konkurencyjnych przedsiębiorstw). Drugą grupą są tzw. wybawcy, czyli zespoły przeciwdziałające kryzysowi (np. eksperci wewnętrzni, zewnętrzni, sztaby kryzysowe – o nich za moment – a nawet niezależni dziennikarze). Nieodzowną częścią każdego kryzysu są również ofiary – mimo, iż problemy dotykają przede wszystkim firmę, to w tej grupie są głównie klienci oraz społeczeństwo lokalne, które ucierpiało na płaszczyźnie np. materialnej, zdrowotnej lub psychologicznej.

      Po drugiej stronie spektrum są z kolei beneficjenci kryzysu, a więc konkretne osoby lub całe organizacje, które w związku z zaistniałą sytuacją odnoszą wymierne korzyści. Przykłady? M.in. konkurencja, media nieprzychylne danej firmie, ale również organizacje konsumenckie. Co ważne, beneficjentem może stać się również przedsiębiorstwo zmagające się z kryzysem, pod warunkiem, że zareaguje skutecznie. Ostatnią kategorią, która pośrednio uczestniczy w kryzysie, są tzw. obserwatorzy. Ta grupa nie odczuwa wymiernych skutków sytuacji, ale jest aktywnie zainteresowana przebiegiem zdarzeń. Nie oznacza to więc, że dana firma powinna traktować tych uczestników kryzysu drugorzędnie – za sprawą wyciąganych wniosków ci konsumenci lub potencjalni kontrahenci mogą np. zrezygnować z przyszłej współpracy.

      Kryzys krok po kroku

      W teorii zarządzanie kryzysowe brzmi jak usystematyzowany plan działań, który wykonywany krok po kroku zapewnia optymalne wyjście z sytuacji problemowej, a nawet – zagwarantuje pewne benefity całej organizacji. Faktycznie, aby nastąpił właśnie taki finał, cały zespół musi poświęcić naprawdę znaczną część zasobów, aby CM przyniosło wymierne rezultaty. Na samym początku powinien nastąpić etap wyboru sztabu kryzysowego, w skład którego muszą wejść osoby o najlepszych kwalifikacjach i doświadczeniu w komunikacji. Następnie należy ustalić jedno źródło informacji danego przedsiębiorstwa (może to być zarówno wewnętrzny rzecznik, jak i zewnętrzni konsultanci, np. agencja PR, która ujednolici przekaz mediów i firmy).

      Naturalne jest, że zespół musi również ustalić zakres odpowiedzialności za poszczególne działania, usystematyzować wykorzystywane w komunikacji kryzysowej środki przekazu, zidentyfikować strony konfliktu, a także nawiązać współpracę z niezależnymi ekspertami oraz autorytetami w danej branży. Szczególnie ten ostatni element jest wyjątkowo istotny, ponieważ uwiarygodnia przekaz przedsiębiorstwa. Równolegle nie można zapomnieć o zespole firmy – ustalenie systemu informowania pracowników powinno być priorytetem każdego sztabu kryzysowego. Kluczem jest, aby personel dowiadywał się o przebiegu sytuacji bezpośrednio od przełożonych, a nie pośrednio – za sprawą mediów.

      Już samym crème de la crème opracowywania strategii jest z kolei przygotowanie argumentów, opracowanie scenariuszy kryzysów (pamiętajmy, że wymiar problemów zmienia się dynamicznie zwłaszcza w sieci) oraz szczegółowe opracowanie zasad komunikacji. Jak szybko należy reagować? Tutaj decydują godziny (a w niektórych sytuacjach nawet minuty). Według obserwacji praktyków w zależności od źródła kryzysu “idealnym” momentem na publikację komentarza są pierwsze 3-4 godziny lub w skrajnych przypadkach – do 45. minut po wybuchu kryzysu. Szczególnie ten drugi wariant jest skomplikowany w samej organizacji, ponieważ znaczna część wydarzeń uaktywnia się w nocy lub dni wolne od pracy.

      Mówi się, iż lepiej zapobiegać, niż leczyć, choć i to jest wymagająca sztuka. Jak wynika z raportu “Global Crisis Survey 2019” analityków PwC w latach 2014-2019 dokładnie 67 proc. polskich przedsiębiorstw zmagało się z co najmniej jednym kryzysem. Wyzwanie w postaci koronawirusa, a także pokłosie pandemii może tylko wywindować te wskaźniki, tak też inwestycja w zarządzanie kryzysowe jeszcze nigdy nie przynosiła takich stóp zwrotu.

      Czy warto porywać się na CM samodzielnie? Tylko pod warunkiem posiadania wieloletniego doświadczenia i sprawdzonego know-how. W innym razie, bez wsparcia ekspertów, może być tylko gorzej…

      Autorka: Anna Rynkiewicz – CEO agencji reklamowej i PR-owej Media Forum; absolwentka programu Executive MBA w Collegium Humanum.

      Szczęściarz robi to co kocha

        Grzegorz Krychowiak mówi o swojej karierze piłkarskiej i z powodzeniem rozwijanym biznesie modowym w rozmowie z Krzysztofem Kunikiem z Fundacji Polish Soccer Skills i Jarkiem Dotka z „Managera”

        Krzysztof Kunik: Na początek anegdota. W 2015 r. młodzi zawodnicy z Polski, dzięki Fundacji Polish Soccer Skills, pojechali do Sevilli na spotkanie z Grzegorzem Krychowiakiem. W klubowym sklepie bardzo chcieli kupić oryginalne koszulki z twoim nazwiskiem. Wyobraź sobie, ze nie było ani jednej. Wszystkie sie wyprzedały! Sprzedawcy proponowali innych słynnych piłkarzy, mówiąc: nie wiemy, o co chodzi z tym Polakiem, po prostu wszyscy chcą być Krychowiakami. Wróćmy zatem do czasu, kiedy jeszcze nie byłeś idolem młodych piłkarzy i zdobywca europejskich pucharów, tylko jako kilkunastolatek dopiero marzyłeś o wielkiej karierze. Co takiego było w głowie nastoletniego Grzegorza Krychowiaka, ze spośród tysięcy rówieśników to ty odniosłeś tak wielki sukces?

        Grzegorz Krychowiak: Przede wszystkim edukacja ze strony rodziców, tym bardziej ze opuściłem dom w wieku 13 lat. Mój tata był żołnierzem, kładł na moje wychowanie wielki nacisk. Był surowym nauczycielem. Nauka po szkole codziennie, przez dwie godziny od 17 do 19. Nie było szans, żeby cos opuścić albo przełożyć. Chociaż jak każdy młody człowiek buntowałem sie przeciwko zasadom, to z perspektywy czasu oceniam to bardzo pozytywnie. Dyscyplina pomogła mi zaadaptować sie do życia w internacie, w którym było mnóstwo pokus i powodów, żeby odpuścić sobie naukę. Skupiłem sie na dwóch rzeczach: nauce i tym, co naprawdę lubiłem robić, czyli na graniu w piłkę.

        K.K.: We Francji twoja kariera nabrała tempa. Czy gdybyś jako nastolatek został w Polsce, byłbyś w tym samym miejscu?

        G.K: Nie wiem. We Francji zobaczyłem, co znaczy profesjonalna piłka, nawet na poziomie nastolatków. O nic nie musiałem sie martwic. W tym czasie zarabiałem już więcej niż moi rodzice. Wszystko było w zasięgu ręki. Moim zadaniem była jedynie dyscyplina w podejściu do treningów, a tego, jak Doceniłem wtedy, ze zostałem wybrany do klubu i dostałem możliwość nauki i grania. Wtedy postanowiłem, ze to jest moja droga, ze będę dawał z siebie więcej niż inni, nie dam sie stamtąd wyrzucić. Nigdy nie miałem więcej talentu niż inni zawodnicy, z którymi grałem, ale zawsze pracowałem ciężej niż inni i poświeciłem wszystko dla piłki nożnej.

        K.K.: Nie da sie zaprzeczyć, ze jesteś zawodnikiem obdarzonym wielka wola walki i charyzma. Czy zawsze tak było?

        G.K.: Często zmieniałem kluby. Były Kołobrzeg, Szczecin, później Gdynia, aż w końcu Francja. Za każdym razem ważna była aklimatyzacja w nowym miejscu i dobre wejście w zespół. W związku z tym musiałem i chciałem pokazać, co potrafię. Generalnie jestem człowiekiem pozytywnym. Doceniam rzeczy dobre, a nad tymi złymi i nad porażkami staram sie jak najszybciej przechodzić do porządku. To ważne, żeby umieć sie cieszyć ze zwycięstw, po porażkach wyciągnąć wnioski, a o reszcie najszybciej zapomnieć. Pewność siebie tez jest tutaj ważna. Piłkarze codziennie walczą o miejsce w składzie, wiec jak w siebie zwątpisz, to ktoś inny może ci je zabrać. Jak wychodzisz na stadion, to głowa jest tak samo ważna jak nogi.

        K. K.: Właśnie o to chciałem cię zapytać. Często 16-, 17-latkowie rzucają piłkę, bo nie dają rady psychicznie z hejtem. Wystarczy być dobrym, żeby trafic na celownik. W jaki sposób sobie z tym radzisz?

        G.K.: Z jednej strony trzeba sie od tego odciąć, a z drugiej zaakceptować i znać swoja wartość. Oceny innych, a zwłaszcza tych, którym wydaje sie, ze sie znają, powinny być kompletnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, co myśli trener, ty sam oraz ludzie, którym na tobie zależy. W dzisiejszych czasach krytyczne wpisy maja więcej kliknięć niż merytoryczne komentarze. Jest wielu piłce, bo grali w nią w liceum. Ciągle najlepsza notę w zespole najczęściej dostaje strzelec bramki, nikt nie patrzy, ze 10 zawodników pracowało na to równie ciężko. Pamiętam taki mecz w Rosji, zagrałem taki piach, ze jak schodziłem w przerwie, to było mi autentycznie wstyd. Po przerwie strzeliłem farfocla i zostałem zawodnikiem meczu, a ja siebie ściągnąłbym w 60. minucie.

        K.K.: Czy mistrzostwa świata w Katarze będą swoistym ukoronowaniem twojej kariery, podobnie zresztą jak Roberta Lewandowskiego?

        G.K.: Mamy trudna grupę, ale najważniejsza jest wola walki i chęć zwycięstwa. Oczywiście będziemy starali sie pokazać z jak najlepszej strony.

        K.K.: Pokazałeś, ze warto być człowiekiem prawym, wiernym zasadom, nie bacząc na ewentualne straty finansowe.

        G.K.: Decyzje o zakończeniu kontraktu z rosyjskim klubem podjąłem bardzo szybko z pełna świadomością, ze pociągnie to za sobą straty finansowe. Ani przez chwile tego nie żałowałem. Zasady są ważniejsze niż pieniądze.

        Jarek Dotka: Ale Grzegorz Krychowiak to nie tylko piłka, to również biznes. W tym zakresie postawiłeś na branże modowa.

        G.K.: Moda i wszystko, co sie z tym wiąże, sprawia mi ogromna przyjemność. Nie jest to łatwa działka, ale podobnie jak z piłka wyszedłem z założenia, ze najlepiej zarabia sie na rzeczach, których robienie sprawia olbrzymia frajdę. Ważne, żeby biznes zacząć teraz, a nie po karierze, kiedy pieniędzy zaczyna ubywać i stres związany z nowymi inwestycjami jest zupełnie inny. Bo celem powinno być życie na tym samym czy wyższym poziomie, a nie zastanawianie sie, jak żyć, żeby wystarczyło na 30 czy 50 lat.

        J.D.: Twoja firma, Balamonte, specjalizuje sie w szyciu na miarę garniturów. Masz w tym zakresie spora konkurencje.

        G.K.: W tej branży podobnie jak jakość produktu liczą sie serwis i indywidualne podejście do klienta. Garnitur uszyty na miarę to nie to samo, co zdjęty z wieszaka. Odpowiednio potraktowany klient, jeśli raz uszyje na miarę, nigdy już nie wróci do normalnego sklepu.

        J.D.: Od czego zależy cena garnituru?

        G.K.: Od materiału i od krawca. Co do pierwszego, to nie ma dzisiaj problemu z dostępnością wysokiej klasy materiałów. Co do szycia, to prym wiodą Włochy, które maja najlepszy balans ceny do jakości. Dobre garnitury można już tez uszyć w Polsce.

        J.D.: Czy angażujesz sie osobiście w wybór materiałów i dodatków?

        G.K.: Podobnie jak na boisku w biznesie najważniejszy jest zespół. Owszem, robię swoje kolekcje, żeby pokazać klientom, jakie są możliwości doboru zarówno materiałów, jak i kolorów. Staram sie to robić dwa razy w roku. Oczywiście mam doświadczony zespół, który zawsze doradzi, ale większość wyborów zależy od klienta.

        J.D.: Jak oceniasz pod tym względem polski rynek?

        G.K.: Bardzo rozwojowo. Polacy coraz większą wagę przykładają do tego, jak wyglądają i co maja na sobie. Czują to tez światowi potentaci rynku, otwierając w Warszawie swoje butiki.

        J.D.: Czy na pewno tak jest? W naszych sklepach wszystko jest niebiesko-, szarobure. Czy Polacy boja sie kolorów?

        G.K.: Wszystko jest kwestia balansu, dobierania ubioru casualowego lub biznesowego. Bardzo często kiedy klient szyje swój pierwszy garnitur, jest on niebieski lub szary. Kiedy masz już bezpieczne, biznesowe kolory i doświadczenie w szyciu na miarę, trzeci garnitur pokazuje, jak naprawdę chcesz sie ubierać i komunikować sie przez swój strój. Naturalnie zdarzają sie mężczyźni, którzy wiedza to od razu. Inaczej sprawa ma sie w przypadku kobiet. Tutaj paleta kolorów i krojów jest nieograniczona, w kwestii mody kobiety są dużo bardziej świadome niż mężczyźni, co często widać, kiedy para przychodzi wybierać razem.

        J.D.: Twoje hobby to podróże. Jak wybierasz miejsca, które odwiedzasz?

        G.K.: Mam taka autorska listę 100 cudów świata, które chciałbym zobaczyć.

        J.D.: A na którym jesteś już miejscu?

        G.K.: 76. Generalnie jeżdżę z braćmi, bo moja zona nie jest fanka podróży związanych z intensywnym zwiedzaniem. Oglądanie niesamowitych miejsc i poznawanie ciekawych ludzi sprawia mi ogromna przyjemność.

        J.D.: Czyli lepiej wspominać, niż marzyc.

        G.K.: Jestem szczęściarzem, bo robię to, co kocham, i jeszcze dostaje za to pieniądze. Staram sie wiec maksymalnie to wykorzystać. Dalajlama powiedział kiedyś: „Raz do roku idź w miejsce, gdzie nie byłeś nigdy wcześniej”. Podróże kształcą, dzięki nim odpoczywasz, poznajesz inna kulturę, jesteś ciekawszym człowiekiem. Wiem, ze piłkarzom jest łatwiej, ale jest wiele pięknych miejsc w Polsce, które można zobaczyć, ja zapraszam serdecznie do Mrzeżyna czy kopalni soli w Wieliczce.

        Rynek robotyki chirurgicznej mocno przyspiesza

        W Polsce działa już 19 autoryzowanych robotów chirurgicznych da Vinci, pojawiały się również instalacje kolejnych systemów chirurgicznych: CorPath GRX w obszarze kardiologii, Versius w chirurgii, Cori w ortopedii, czy ExcelsiusGPS w neurochirurgii. Wzrost wartości rynku robotyki chirurgicznej w Polsce w 2022 r. w stosunku do 2021 r. to, aż 48%. Do 2027 r. rynek ten osiągnie wartość blisko 1 mld złotych – wynika z raportu „Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce 2022. Prognoza na lata 2022-2027” opublikowanego przez Upper Finance i Polską Federację Szpitali.

        Ostatni rok przyniósł niezwykły postęp w rozwoju polskiego rynku robotyki chirurgicznej. Rosnące zapotrzebowanie i akceptacja robotyki chirurgicznej wynika z korzyści dla pacjentów, kadry medycznej oraz szpitali. Kluczowymi czynnikami zwiększającymi wielkość rynku robotów chirurgicznych są: rosnące zapotrzebowanie na automatyzację w branży opieki zdrowotnej oraz trendy związane ze skalą wyzwań zdrowotnych wynikających ze starzenia się populacji, rosnącej liczby chorób przewlekłych oraz długu zdrowotnego powstałego w wyniku pandemii Covid – 19. Pozytywną rolę odgrywa poprawa polityki refundacyjnej oraz inicjatywy publiczne w zakresie finansowania zabiegów z wykorzystaniem robotów.

        Operacje i procedury, które kiedyś wymagały dużych nacięć i tygodni rekonwalescencji, są dzięki rozwojowi robotyki chirurgicznej minimalnie inwazyjne, bardziej precyzyjne
        i pozwalają pacjentom na powrót do normalnej aktywności życiowej w znacznie krótszym czasie.

        Z naszych analiz wynika, że w Polsce do 2027 roku powinno być ok. 70 robotów chirurgicznych o różnych profilach zastosowania. Szacujemy, że rynek robotyki chirurgicznej w Polsce wzrośnie w latach 2022-2027 z 310 mln zł do 948 mln, co oznacza, że średnioroczny wzrost wartości (CAGR) tego segmentu wyniesie, aż 25%. Wysoka dynamika wynika nie tylko z trendu zakupu robotów przez kolejne szpitale, ale również ze wzrostu efektywności wykorzystania poszczególnych systemów. Szacowana w 2022 roku średnia liczba zabiegów na aparat w Polsce to ok. 180, przy czym najlepsze ośrodki wykonują ok. 400 zabiegów na jednym aparacie – wyjaśnia Joanna Szyman, członkini Rady Naczelnej i przewodnicząca Koalicji Robotyki Medycznej Polskiej Federacji Szpitali, prezeska zarządu Grupa NEO Hospital, wiceprezeska zarządu Grupy Upper Finance.

        Obecnie najbardziej rozpowszechnionym na świecie, jak również w Polsce systemem jest robota da Vinci. W 2021 r. na całym świecie wykonano około 1,5 mln zabiegów z wykorzystaniem robota da Vinci, co oznacza 28% wzrost w porównaniu do 2020 r. W Polsce liczba zabiegów chirurgicznych w Polsce wykonanych w asyście da Vinci rośnie jeszcze bardziej intensywnie. Szacowane tempo wzrostu liczby zabiegów w 2022 r. w stosunku do 2021 r. wynosi 48%. Największą dynamikę wykazuje chirurgia ogólna – 54%, następnie ginekologia – 49% i urologia – 46%.

        W USA na jeden system przypada na około 81 tys. mieszkańców. W Polsce, w chwili sporządzenia raportu, na jeden aparat da Vinci przypada 1,99 mln mieszkańców, oznacza to 26% wzrost dostępności do systemów w stosunku do 2021 r., w którym wartość ta wynosiła 2,5 mln mieszkańców.

        – Dynamicznie rośnie liczba ośrodków publicznych wykorzystujących system da Vinci, ich udział w rynku na koniec 2022 r. wyniesie 78% v. 75% w 2021 r. Systematycznie zwiększa się również liczba zabiegów wykonywanych w placówkach publicznych. Jednostki publiczne odpowiadają obecnie za większość zabiegów w asyście da Vinci w Polsce. Pozytywny aspektem wspierającym dynamikę rynku jest pojawienie się finansowania NFZ dla radykalnej prostatektomii wykonywanej z wykorzystaniem robota. Niemniej jest to jedyna procedura, dla której wprowadzono dedykowaną wycenę, co nie zaspokaja potrzeb związanych z dostępem do procedur robotycznych dla innych specjalizacji, w tym ginekologii, chirurgii czy kardiologii.  –  prof. Jarosław J. Fedorowski, Prezes Polskiej Federacji Szpitali, członek prezydium Europejskiej Federacji Szpitali oraz zarządu Światowej Federacji Szpitali

        Wyzwaniem, z którym mierzą się szpitale są ograniczenia w dostępie do kadry medycznej. Robotyka chirurgiczna stanowi szansę na złagodzenie skutków tych braków w dziedzinach chirurgicznych. Liczba chirurgów wykorzystujących system da Vinci w USA przekraczała w 2021 r. 35 tys., a poza USA powyżej 25 tys. W Polce mamy 55 chirurgów i 3 chirurżki z certyfikatem Intuitive Surgical producenta robota da Vinci.

        To jakość wykonania zabiegu i bezpieczeństwo pacjenta jest ostatecznym wyznacznikiem sukcesu chirurgii robotycznej. Chirurdzy korzystający z zaawansowanych technologii, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ilość wykonanych zabiegów niekoniecznie określa umiejętności operacyjne i należy szybko dążyć do wskaźników efektywności, które oznaczają wykwalifikowaną umiejętność. Przykładem może być program progresji opartej na biegłości (PBP), który został oceniony i poddany licznym badaniom. W porównaniu do szkolenia tradycyjnego, uczestnicy szkolenia PBP uzyskiwali znacząco lepsze wyniki. Trening PBP zmniejszył liczbę błędów wykonawczych o 60% i skrócił czas zabiegu o 15%. Dlatego podstawowym warunkiem dalszego dynamicznego wzrostu robotyki chirurgicznej w Polsce jest odpowiedni system kształcenia kadr. – podkreśla dr n. med. Paweł Wisz, urolog, członek zarządu w Europejskim Robotycznym Towarzystwie Urologicznym (ERUS).

        Na rynku robotyki chirurgicznej pojawiają się nowi gracze rynkowi dysponujący modelami biznesowymi mającymi na celu obniżenie kosztów. Przechodzą w kierunku bardziej elastycznych modeli cenowych, takich jak leasing, wynajem lub pay-per-use. Bieżąca analiza rozwoju produktów wskazuje na duże zainteresowanie robotami specyficznymi dla danej procedury, które są bardziej przystępne cenowo i kompaktowe bez obniżania wydajności. Umożliwiłoby to również mniejszym ośrodkom, dostęp do tej technologii przy jednoczesnym pokonywaniu bariery kosztowej.

        Oczekuje się, że poza zmniejszeniem kosztów, dodatkowo wdrożenie sztucznej inteligencji (AI), rzeczywistości rozszerzonej, miniaturyzacja systemów i rozwój telechirurgii jeszcze bardziej ułatwi adaptację zrobotyzowanych systemów chirurgicznych w przyszłości.

        Treść raportu dostępna poniżej:

        https://upperfinance.pl/wp-content/uploads/2022/09/Raport_2022_2109.pdf

        Niniejszy raport stanowi kontynuację raportów „Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce” tworzonych we współpracy z PMR Ltd. Sp. z o.o.

        Brand care 2.0 – czyli jak efektywnie zbudować markę.

          Rozmowa z Katarzyną Jarczewską, współzałożycielką i współwłaścicielką agencji reklamowej Media Forum o najnowszych trendach w branży public relations. 

           

          Media Forum obsługuje renomowanych klientów od ponad 25 lat. Co w tym czasie się zmieniło na rynku?

          Już od dłuższego czasu działamy na zasadzie „digital first”. Jednak zmiana mediów z analogowych na cyfrowe, sama w sobie, nie jest żadną rewolucją w komunikacji z odbiorcą. Bardziej chodzi o to, że mamy do czynienia ze skokowym wzrostem mierzalności i efektywności działań marketingowych. Klienci cały czas są tym zachwyceni, jednak proszę zauważyć, że ta zmiana miała miejsce już dość dawno temu. Dziś jest po prostu nowym standardem, a to oznacza że przestaje być źródłem przewagi. Rynek staje się coraz bardziej wymagający jeśli chodzi o kampanie płatne. Reklamodawcy muszą przygotować większe budżety, ale również muszą być gotowi na to, że nie osiągną celów bez angażującego i interesującego przekazu. Media społecznościowe ograniczają organiczne zasięgi postów, co oznacza, że za pozyskanie subskrybentów trzeba płacić. Tylko czy ma to sens, skoro sieci nawet subskrybentom nie chcą wyświetlać treści za darmo?

          Efektywność powoli przestaje wystarczać. Trzeba wymyślić coś nowego. Klienci zaczęli więc wymagać, aby kampanie przyczyniały się wprost do poprawy pozycji konkurencyjnej. To oznacza, że agencje muszą oferować wiedzę o strategii zarządzania marką, obsługę narzędzi statystycznych i analitycznych czy analizę trendów rynkowych przy użyciu profesjonalnych metod. W Media Forum stawiamy przede wszystkim na brand care. Analiza trendów w czasie rzeczywistym to doskonały sposób na budowę wartości marki. Pod warunkiem, że przyjmiemy odpowiedni horyzont czasowy. Żadnej marki nie zbudowano w ciągu kilku tygodni lub miesięcy.

          Czy reklamodawcy zrozumieją to podejście? Oni chcą natychmiastowych efektów sprzedażowych, nawet w przypadku kampanii wizerunkowych.

          No właśnie. Tylko, tak jak powiedziałam wcześniej, zwykłe kampanie efektywnościowe, są dzisiaj coraz trudniejsze do przeprowadzenia. Muszą one być wpisane w długoterminową strategię uzyskania przewagi nad konkurentami. A więc najpierw reklamodawca musi zrozumieć źródło swojej przewagi, zakładając, że ona w ogóle istnieje. Przewagą może być niski koszt wytworzenia produktu, dostęp do unikalnej technologii czy wiedza i doświadczenie. Dopiero potem, wokół tej przewagi należy koncentrować działania prowadzone za pomocą narzędzi efektywnościowych.

          Tymczasem, cały czas wielu reklamodawców popełnia najprostszy błąd z możliwych i próbuje budować społeczności wokół swoich kont, zamiast wokół swojej strategii. Wtedy bardzo trudno zwiększyć zaangażowanie i lojalność konsumentów.

          Za wszelką cenę należy dążyć do tworzenia entuzjastycznie nastawionych społeczności. Nie tylko promują one sprzedaż produktów, ale przejmują też inne funkcje komunikacyjne, na przykład odpowiadają na forach na pytania innych klientów, dzięki czemu można ograniczyć koszty związane ze wsparciem klienta.

          Jednak wtedy firma przestaje kontrolować przekaz. To niebezpieczne.

          I tak go nie kontroluje, bo klienci piszą na forach internetowych to, co chcą, a istnienie zaangażowanej społeczności jest w stanie sprawić, że ktoś szybciej zareaguje na niechciane treści.

          Bardzo istotnym trendem staje się to, że dialog z rynkiem staje się dwustronny. Wywiady, sesje Q&A, tutoriale, czy inne wirtualne eventy przestają być transmisjami, a zaczynają się opierać na interakcjach z odbiorcami. Efekty są naprawdę ciekawe. Nie tylko klienci firmy uzyskują odpowiedzi na pytania, które ich najbardziej interesują, ale również firma zaczyna coraz lepiej poznawać problemy i preferencje klientów. Jeżeli dialog z klientem staje się dwustronny, otrzymujemy to, co chcemy, czyli uczestnictwo i zaangażowanie. Poprawa wizerunku jest tutaj tylko jednym z efektów.

          Efektem dwustronnej komunikacji staje się też to, że coraz lepiej wykrywamy trendy rynkowe.

          Dokładnie. I moim zdaniem to właśnie jest najważniejszy trend we współczesnym PR. Nowoczesna agencja PR wymusza na swoich klientach innowacyjność i dostosowywanie się do trendów rynkowych. Tradycyjne metody badania rynku to drogie i złożone procedury, na które mogą sobie pozwolić klienci o dużych możliwościach kapitałowych. Tymczasem mniejsze przedsiębiorstwa, czy startupy technologiczne mają ograniczone budżety, a są zmuszone funkcjonować w warunkach ogromnej niepewności. Aby przetrwać, muszą uzyskać odpowiedzi na bardzo wiele pytań. Te odpowiedzi najłatwiej uzyskać dzięki społeczności zbudowanej przez innowacyjną agencję PR.

          Startupy mogą w ten sposób testować produkty przed wprowadzeniem ich na rynek. Co więcej, mogą również dokonać w ten sposób oceny całego modelu biznesowego, co z reguły jest niezbędne przy staraniach o uzyskanie zewnętrznego finansowania. Takie metody współpracy z zaangażowaną społecznością są z reguły bardzo skuteczne, ale mają jeszcze jedną ważną zaletę, są za darmo.

          Podsumowując, w najbliższym czasie możemy spodziewać się fundamentalnych zmian w filozofii działania całej branży PR. Aby utrzymać się na rynku agencja będzie musiała rozpoznawać trendy, błyskawicznie na nie reagować oraz skutecznie inspirować klientów. Największe zmiany będą dotyczyć procesu kreacji. Proces kreatywny będzie musiał być oparty o narzędzia analityczne i statystyczne.

          BMW prezentuje model XM

          W pięćdziesiątą rocznicę swojego istnienia BMW M GmbH prezentuje model BMW XM, który jest punktem kulminacyjnym ofensywy modelowej w jubileuszowym roku marki, a także pierwszym oryginalnym samochodem BMW M od czasu BMW M1. Model produkowany będzie w amerykańskich zakładach BMW Group w Spartanburgu, a do sprzedaży trafi wiosną 2023 roku.

          Napęd M HYBRID w BMW XM generuje moc systemową 480 kW (653 KM) wytwarzaną wspólnie przez silnik spalinowy V8 z technologią MTwinPower o mocy do 360 kW (489 KM) i napęd elektryczny o mocy do 145 kW (197 KM). Bazuje on na nowym silniku V8 z najnowocześniejszą technologią M TwinPower Turbo i klasyczną wysokoobrotową koncepcją.

          Dwa silniki, trzy tryby pracy, napęd na cztery koła.

          Ośmiocylindrowy silnik jest wspomagany przez silnik elektryczny zintegrowany z 8-stopniową skrzynią M Steptronic, która zapewnia natychmiastową reakcję na każde naciśnięcie pedału przyspieszenia już w momencie ruszania z miejsca. Systemowy moment obrotowy napędu M HYBRID wynosi 800 Nm (generowany wspólnie przez silnik spalinowy o wartości do 650 Nm i silnik elektryczny o wartości do 280 Nm). Innowacyjne przełożenie wstępne zwiększa efektywny moment obrotowy silnika elektrycznego na wejściu skrzyni biegów do nawet 450 Nm.

          Inteligentnie sterowana interakcja obu silników zapewnia spójne i typowe dla M wrażenia z jazdy w każdej sytuacji. Charakteryzuje się potężnym, spontanicznym oddawaniem mocy i we wszystkich zakresach obrotów. BMW XM przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,3 s, a towarzyszy temu energiczne niezwykłe dla ośmiocylindrowego silnika brzmienie sportowego układu wydechowego. Ma on elektryczne, płynnie sterowane klapy oraz – po raz pierwszy w modelu BMW M – sześciokątne, ułożone jedna nad drugą podwójne końcówki rur wydechowych.

          Przycisk M Hybrid na konsoli środkowej aktywuje trzy tryby pracy, w tym ELECTRIC umożliwiający jazdę bez lokalnej emisji spalin z prędkością do 140 km/h i zasięgiem od 82 do 88 km*. Wysokonapięciowy akumulator litowo-jonowy umieszczony w podłodze pojazdu zapewnia pojemność użytkową 25,7 kWh. Jednostka Combined Charging Unit w BMW XM umożliwia szybkie ładowanie prądem stałym o mocy do 7,4 kW.

          Moc obu silników jest przenoszona na drogę za pośrednictwem napędu na wszystkie koła M xDrive, który w trybie ma wyraźnie odczuwalną większą transmisję na tylną oś. Dodatkowo dostępny jest tryb 4WD Sand stworzony specjalnie do jazdy po wydmach i temu podobnym terenie. W pełni adaptacyjnie działa również sportowy mechanizm różnicowy M na tylnej osi.

          BMW XM LABEL RED: najmocniejszy produkowany dotąd model BMW M.

          Jesienią 2023 roku do gamy modelowej dołączy BMW XM LABEL RED. Najmocniejszy seryjny samochód w historii BMW M GmbH z homologacją drogową dysponuje mocą systemową 550 kW (748 KM) generowaną wspólnie przez silnik spalinowy o mocy 430 kW (585 KM) i napęd elektryczny o mocy 145 kW (197 KM) oraz maksymalnym momentem obrotowym systemu wynoszącym ponad 1000 Nm (750 Nm z silnika spalinowego i 280 Nm z silnika elektrycznego; wartości tymczasowe na podstawie dotychczasowego stanu rozwoju pojazdu).

          Oryginalna stylistyka jako wyraz prezencji i osiągów.

          Stylistyka zewnętrzna BMW XM wyraża ekskluzywność, prezencję i osiągi. Proporcje nowoczesnego SAV-a, mocne kontury, dynamicznie wydłużona sylwetka, a także typowe elementy stylistyczne M, oryginalny widok z przodu stworzony dla modeli BMW z segmentu luksusowego oraz liczne indywidualne akcenty tworzą niezwykle ekstrawertyczną aurę.

          Przód pojazdu ma dwuczęściowe reflektory, atrapę chłodnicy BMW ze złotym obramowaniem i oświetleniem konturowym dookoła, a także duże wloty powietrza. W widoku bocznym złoty pasek akcentowy nawiązuje do czarnych listew karoserii BMW M1. Kolejne historyczne zapożyczenia to dwa logo BMW wygrawerowane w mocno pochylonej tylnej szybie i efektowna struktura trójwymiarowych lamp tylnych. Również obręcze kół M ze stopów lekkich charakteryzują się ekskluzywnym wyglądem i mierzą standardowo 21 cali, a opcjonalnie do 23 cali.

          Wnętrze: kokpit zorientowany na kierowcę, luksusowa tylna kanapa M Lounge.

          Ekspresyjna stylistyka widoczna jest również we wnętrzu BMW XM. Kokpit i przednie fotele zostały w całości zaprojektowane z myślą o aktywnej jeździe. Fotele wielofunkcyjne M, podparcia kolan, charakterystyczna dla tego modelu kierownica skórzana M oraz wskazania M, w tym wskaźnik zmiany biegu na zakrzywionym wyświetlaczu BMW i wyświetlaczu BMW Head-Up, stanowią wyposażenie standardowe.

          Duża ilość miejsca, wysokiej jakości materiały i ekstrawagancki wygląd sprawiają, że tylna część kabiny BMW XM prezentuje się niczym ekskluzywna salonka M. Luksusowy komfort jazdy zapewniają podgrzewane oparcia sięgające daleko na boczne strefy i charakterystyczne dla tego modelu poduszki. Wyjątkowo niezwykle prezentuje się podsufitka z trójwymiarową pryzmatyczną strukturą, obramowanie przypominające passe-partout i oświetlenie ze 100 diodami. Cztery warianty wyposażenia i nowa skóra Vintage na górnej części deski rozdzielczej i boczkach drzwi umożliwiają indywidualizację wnętrza. Standardowe wyposażenie obejmuje także oświetlenie ambientowe, 4-strefową klimatyzację automatyczną, system nagłośnienia Surround marki Harman Kardon oraz system Travel & Comfort. Opcjonalnie oferowany jest system nagłośnienia Diamond Surround marki Bowers & Wilkins ze wzmacniaczem o mocy 1500 W i czterema dodatkowymi głośnikami w podsufitce.

          Ważne Informacje

          Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

          Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

          AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

          Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

          Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

          Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

          Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

          Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

          Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

          Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

          Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...