.
Strona główna Blog Strona 43

Zepter, czyli produkty na lata

Patrycja Borowicz i Bojan Puškar, członkowie zarządu Zepter International Polska podkreślają, że firma wzmacnia swój wizerunek przewodnika po zdrowym stylu życia, dociera do pokolenia Z i wprowadza nowe produkty, reagując na trendy rynkowe

Zepter jest na rynku już ponad 30 lat. Jak zmieniała się marka na przestrzeni tego czasu?

Bojan Puškar: Zepter to marka kultowa, ceniona przez klientów w różnym wieku za niezmiennie wysoką jakość, trwałość i troskę o zdrowie. Przez kolejne dekady utrzymujemy niepodrabialną jakość marki i rozszerzamy ofertę, odpowiadając na potrzeby. Zaczynaliśmy od – kultowych dzisiaj – naczyń, następnie pojawiły się urządzenia do światłoterapii, oczyszczacze powietrza, filtry do wody, wreszcie okulary z fulerenem. Wszystko po to, by holistycznie dbać o zdrowie i samopoczucie. Nasze produkty są obecne w wielu domach na całym świecie i odkrywają je młodsze pokolenia. Rzeczywistość młodych ludzi jest zdominowana przez technologię – dlatego podążamy za tym i dostosowujemy do tych realiów nasze sposoby sprzedaży i komunikację.

Nie boimy się ryzyka, zmian, nowości. Jest to wpisane w nasze DNA. Czasy się zmieniają, klient się zmienia, nasze działania się zmieniają. A klient jest dla nas najważniejszy.

Patrycja Borowicz: Obecnie żyjemy w świecie ciągłych, intensywnych zmian. Ta dynamika sprawia, że często odczuwamy presję. W Zepter bazujemy na ponadczasowych wartościach, takich jak zdrowie, bezpieczeństwo i komfort, które pozostają niezmienne niezależnie od okoliczności. Po nasze produkty sięgają kolejne pokolenia. Rozbudowujemy nasze portfolio, wprowadzamy nowe rozwiązania. Obserwujemy trendy, reagujemy na zmieniające się realia i potrzeby naszych klientów. Jesteśmy w tym konsekwentni i autentyczni: na pierwszym miejscu stawiamy relacje. Nie bez powodu jesteśmy liderem sprzedaży bezpośredniej: naszą siłą jest zaangażowana społeczność. Rozwijamy platformę e-commerce, jesteśmy obecni w mediach społecznościowych, ale wciąż kluczowe są dla nas realne spotkania i rozmowy o naszych produktach.

Czy zatem pokolenie Z kupuje produkty Zepter?

PB: Tak, coraz częściej. To wyjątkowo zróżnicowane pokolenie, bardzo świadome i wnikliwe. Bardzo dobrze przyjmuje przekazy budowane na uniwersalnych wartościach. Młodzi ludzie są ambitni, otwarci na innych i poszukujący nowych rozwiązań, które mogą wykorzystać w życiu. Żyją w cyfrowym świecie, nie znają świata bez Internetu. To tam szukają informacji, tam podejmują decyzje konsumenckie i robią zakupy. Mimo młodego wieku, siła nabywcza tej grupy jest wysoka, a ich wydatki na produkty luksusowe są na podobnym poziomie, jak u milenialsów. Aktywnie poszukują wysokiej jakości produktów Premium. Sprawdzają je, testują. Szukają marek, które mają pozytywny wpływ na świat. Wpisujemy się w te oczekiwania, z myślą o nich rozbudowujemy nasz kanał sprzedaży online.

Działamy również aktywnie w mediach społecznościowych, w tym na TikToku. Badamy grunt, przecieramy szlaki. Zależy nam na efektywnej komunikacji z pokoleniem Z. Wiele z tych osób słyszało o marce od rodziców, wiedzą więc o niej ze sprawdzonego źródła, co buduje zaufanie. Widzimy tutaj ogromny potencjał – sprzedaż i większa świadomość marki w tej grupie to nasze cele na ten rok.

Zepter to lider sprzedaży bezpośredniej, dywersyfikujecie jednak kanały sprzedażowe. Jak to obecnie wygląda?

BP: Naszym podstawowym kanałem pozostaje oczywiście sprzedaż bezpośrednia, ale nasze produkty można również nabyć stacjonarnie w naszych salonach, kontaktując się z infolinią oraz online. Bez względu na wybór formy zakupu najważniejsze jest dla nas doświadczenie klienta, relacja z nim. Dlatego stale rozwijamy nasz biznes, zwracając przy tym szczególną uwagę na wysoki poziom wiedzy naszych doradców – ich głównym zadaniem jest edukowanie, jak zdrowo żyć, a to duża odpowiedzialność. Jesteśmy członkiem PSSB, dbamy o najwyższe standardy etyczne i transparentność.

PB: Niezależnie od kanału sprzedaży nasz sukces budujemy na otwartym, szczerym kontakcie. Wsłuchujemy się w potrzeby klientów, by jak najlepiej je zrozumieć i dostarczyć odpowiednio dopasowane rozwiązania. Zależy też nam na tym, by każdy mógł w najwygodniejszy dla siebie sposób zapoznać się z naszą ofertą i kupić najlepsze dla siebie produkty.

Nowoczesny biznes musi być elastyczny w każdym zakresie. Na przestrzeni tych ponad 30 lat zmieniały się rynek, zapotrzebowanie, styl życia. Niezależnie od kanału sprzedaży, jedno pozostaje bez zmian: potrzeba profesjonalnego doradztwa przy zakupie produktów, które mają nam służyć długie lata.

Zależy nam, by efektywnie łączyć to, w czym jesteśmy najlepsi, czyli sprzedaż bezpośrednią z kanałem online, dzięki któremu dotrzemy do nowych osób. Działania w Internecie zintensyfikowaliśmy w czasie pandemii, odkryliśmy, jak wiele można dzięki temu osiągnąć i zyskać, do jak wielu osób dotrzeć. Dlatego rozwijamy naszą platformę online i program afiliacyjny pozwalający każdemu naszemu przedstawicielowi stworzyć swój własny sklep internetowy w ramach platformy. Możemy w ten sposób nie tylko dotrzeć do większej liczby zróżnicowanych grup klientów, ale też dajemy wygodne narzędzie do pracy, np. młodym osobom preferującym pracę online, na swoich warunkach.

Jakie są wasze dalsze plany?

BP: Bez względu na wiele lat doświadczenia i obecności na rynku, wierzymy, że trzeba mieć otwarty umysł i wciąż się uczyć. Stale obserwujemy, czego potrzebują nasi klienci i elastycznie na to reagujemy. W tym roku zależy nam na usprawnieniu i poprawie customer experience, wdrażamy nowe narzędzia. Optymistycznie patrzymy na rozwój struktury sprzedaży, pozyskanie nowych osób do współpracy. Ważny jest dla nas Zepter BizzClub dający przestrzeń do dzielenia się pasją do zdrowego stylu życia. Chcemy dać się bliżej poznać, dotrzeć również do młodszych klientów, odświeżyć wizerunek, zdefiniować markę na nowo. Pojawi się też zupełnie nowy produkt.

PB: Planujemy wprowadzenie nowych rozwiązań, ale w tym wszystkim wciąż chcemy wzmacniać nasz wizerunek przewodnika po zdrowym stylu życia. Chcemy doradzać, inspirować i wspierać. Zależy nam na byciu partnerem – godnym zaufania, na którym klient zawsze może polegać.

rozmawiał Piotr Cegłowski

Robot z ludzką duszą

Z Andrzejem Dąbrową i Dominikiem Dubrowskim, pomysłodawcami i szefami platformy FlowDog, rozmawia Piotr Grabosz

– Czy to, co panowie wymyślili można nazwać biznesem na pilota? Dajecie narzędzie z guzikami, klient je naciska i procesy zarządzania dzieją się same?

DD: – Tak i nie. W dobie sztucznej inteligencji platformy Business Process Management nie są niczym nowym. Firmy zlecają im coraz więcej działań, powierzają coraz trudniejsze zadania, oczekują rozwiązywania coraz poważniejszych problemów, które wymagają zaangażowania dużych zespołów specjalistów. Tymczasem platforma załatwia to wszystko od ręki. Szybko i skutecznie. Oczywiście można to porównać do operowania pilotem wybierającym programy, ale pilot jest zaledwie wykonawcą poleceń. Platforma działa inaczej.

– Myśli?

AD: – Niesamodzielnie. Ale tak – myśli tak, jak chcemy, aby myślała. Tak, jak ją zaprogramujemy dla siebie. Dla naszej organizacji. Wtedy staje się prawdziwym, sprawdzonym i niezawodnym partnerem zarządzania. Załatwia nasze sprawy, optymalizuje nasze procesy, robi dla nas dokładnie to, czego od niej oczekujemy.

DD: – FlowDog tym właśnie różni się od innych podobnych platform webowych, że jest elastyczny i potrafi idealnie dopasować się do potrzeb klienta.

– Wszyscy tak mówią.

AD: – Ale nie wszyscy robią. My zaczynamy od wnikliwego, wręcz drobiazgowego rozpoznania potrzeb i problemów, a następnie – korzystając z możliwości FlowDoga – proponujemy rozwiązania szyte na miarę.

– Na przykład?

DD: Zwrócił się do nas międzynarodowy producent mieszanek, premiksów, koncentratów i pasz specjalnych dla bydła, drobiu i trzody chlewnej. Firma olbrzymia, zatem codziennie przyjeżdżało do niej mnóstwo ciężarówek po odbiór towaru. I robił się kocioł. Nie wiadomo na jakich zasadach jednych wpuszczano szybciej, innych później. Czas oczekiwania na wjazd dłużył się w nieskończoność, a jak już kierowcy wjeżdżali to spotykali się z usterkami logistycznymi, które potęgowały ich irytację, bo krążyli po placu jak we mgle. W sieci pokazywało się wiele negatywnych komentarzy i generalnie wszyscy byli niezadowoleni. Odbiorcy narzekali na bałagan, pracownicy spedycji i magazynów, a nadmiar obowiązków, a zarząd na jedno i drugie. Trzeba było to szybko uleczyć.

AD: – Zainstalowaliśmy intuicyjne terminale, w których rejestrują się kierowcy przyjeżdżają po towar. Dzięki temu pracownik z obsługi wie, kto czeka w kolejce, po co konkretnie przyjechał i kiedy go wpuścić, żeby wszystko szło gładko i optymalnie. Poruszanie się ciężarówek po terenie zakładu odbywa się bez przeszkód, dzięki systemowi „biletów”, które usprawniają nawigację. Są zintegrowane z systemem wewnętrznym, który wysyła zamówienia i nie trzeba ich wypisywać ręcznie. Mało tego: mogą być korygowane i w tej samej sekundzie przekazywane do wag, które informują, kto co odebrał i w jakiej ilości. O ginięciu towaru z powodu nieładu organizacyjnego już nie ma mowy. System rejestruje każdy kilogram, automatycznie odczytując numer rejestracyjny ciężarówki wjeżdżającej na wagę.

– FlowDog dobrze się czuje w logistyce?

DD: – Bardzo dobrze. Tworzy nowoczesne, o niebo lepsze od excelowych, bazy klientów. A w nich wszystkie informacje zdolne odpowiedzieć na każde pytanie o status, potrzeby i terminy. Platforma potrafi precyzyjnie zlecać transporty i skrupulatnie kontrolować wykonywania zadań przez kierowców. A potem automatycznie i bezbłędnie fakturować. Bez kilogramów papierów wymagających kosztów ich drukowania i magazynowania.

– Gdybyście panowie mieli wyliczyć podstawowe korzyści z używania FlowDoga na palcach jednej ręki…

AD: – Obniżenie kosztów, przyśpieszenie działań, poprawa kontroli, zwiększenie efektywności, porządek w procesach zarządzania.

DD: – To wszystko korzyści wymierne i odczuwalne szybko po wdrożeniu naszego systemu. Dla mnie jednak największym pożytkiem jest zindywidualizowany charakter FlowDoga. Można kupić najdroższy i najpiękniejszy garnitur topowej marki, ale nigdy nie dorówna on garniturowi szytemu na miarę. Idealnie dopasowanemu i uwzględniającemu wszystkie, nawet najdrobniejsze potrzeby klienta. Nie tylko przygotowujemy taki „osobisty” produkt, ale też służymy doradztwem jak go dobrać, używać i połączyć w całość z innymi korzyściami, jakie daje platforma: na przykład pełne możliwości raportowe.

– Dwa niewygodne pytania do podziału: Czy FlowDog jest drogi i jak szybko się starzeje?

DD: – Koszty dobrze przygotowanego wdrożenia są pokrywane z nawiązką przez otrzymane oszczędności, co każdemu jesteśmy w stanie udowodnić. Dzięki modułowej budowie systemu i przejrzystej konstrukcji cennika, klient dobiera rozwiązania, jakie są mu najbardziej potrzebne i z góry wie, ile za nie zapłaci.

AD: – Gwarantuję swoim dwudziestoletnim doświadczeniem w branży, że dostarczamy systemy, które będą niezawodnie działać przez długie lata. Solidne i wyposażone w możliwości łatwej i taniej aktualizacji, jeśli zajdzie taka potrzeba.

– Dla kogo jest FlowDog? Dla każdego?

AD: – Teoretycznie tak. Choć najlepiej rozwija się skrzydła w dużych przestrzeniach, czyli w dużych organizacjach, gdzie funkcjonuje mnóstwo procesów. Zaufały nam między innymi renomowane sieci sklepów wielkopowierzchniowych Leroy Merlin, której zbudowaliśmy nowoczesny system reklamacji czy OBI – z bardzo szerokim zestawem procesów od zautomatyzowanego prowadzenia kalendarza projektantów po obsługę oferty montażu i instalacji. Pracujemy dla dużych firm logistycznych, ale również medycznych, gdzie FlowDog z poziomu systemu zarządza chociażby terminami wizyt i zbiegów, dostępnością usług oraz tworzeniem wniosków refundacyjnych. Nie wspominając o budowie bazy indywidualnych potrzeb zdrowotnych pacjenta.

– A dla kogo jest FlowDog w firmie? Jakimi kompetencjami trzeba się legitymować, aby obsługiwać system?

DD: – To łatwiejsze niż można przypuszczać. Po pierwsze zapewniamy klientowi stałego analityka i wdrożeniowca. Po drugie szkolimy i doradzamy w zakresie obsługi aplikacji. Z rozbudowanym systemem poradzi sobie każdy, kto potrafi ułożyć coś z klocków lego. Zwłaszcza, że działamy podobnie: budujemy różne moduły, ale tak, aby klient je rozumiał i potrafił się nimi posługiwać sprawnie i swobodnie.

AD: – Dodałbym, że dostęp FlowDoga możliwy jest z każdego urządzenia z przeglądarki, bez konieczności dodatkowych instalacji. Dajemy nowoczesny, intuicyjny interfejs użytkownika i elastyczność w zarządzaniu uprawnieniami różnych grup użytkowników.

– Skąd nazwa?

AD; – O, były do niej rożne przymiarki, bo projekt ma długą historię. Technologicznie pracował nad nim Tomek Brzozowski, twórca dwóch największych platform telekomunikacyjnych w Polsce. Kiedy połączyliśmy siły i dołączyłem ze swoim doświadczeniem w architekturze systemów informatycznych, najpierw powstała platforma o dość zagadkowym kryptonimie, który potem przemianowaliśmy na FlowDog. Flow, bo automatyzujemy procesy biznesowe i tworzymy ich płynność. Dog, bo to synonim przyjaźni i bliskości. Dla nas relacje międzyludzkie są kluczowe i najważniejsze. Nawet jeśli wprowadzamy do organizacji robota super sprawnego w zarządzaniu procesami, to profilujemy go tak, aby myślał i czuł jak człowiek. Dlatego FlowDog jest aplikacją dopasowaną do biznesu, a nie wymagającą, aby biznes dopasował się do niej.

 

 

 

 

 

 

 

 

Czas poskromić AI w strategii komunikacyjnej

    Sztuczna inteligencja (AI) cieszy się rosnącą popularnością – tylko w 2023 r. ta fraza ukazała się blisko 900 tys. razy w polskich mediach, wynika z analizy Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

    Temat jest coraz częściej podejmowany w środowisku biznesowym, szczególnie po wprowadzeniu na rynek darmowych rozwiązań takich jak OpenAI czy Gemini. Aż 79% organizacji usługowych w Polsce planuje w tym roku zwiększyć inwestycje w sztuczną inteligencję, co obrazują wyniki badania State of Service firmy Salesforce. Z tego samego raportu wynika, że firmy usługowe w Polsce najczęściej wykorzystują AI w obsłudze klienta, przygotowaniu podsumowań i raportów oraz korzystają ze wsparcia inteligentnych asystentów dla klientów i pracowników biur obsługi. Umiejętne wykorzystanie potencjału sztucznej inteligencji pozwala realnie zoptymalizować procesy w firmie, usprawnić codzienną pracę oraz zmniejszyć koszty działalności. To rozwiązanie może również wspierać działania komunikacyjne – należy jednak podkreślić, że przed wdrożeniem AI musimy ją dobrze zrozumieć i umiejętnie wykorzystać jej potencjał, tak aby nie osiągnąć efektu odwrotnego od zamierzonego.

    Nowa odsłona narzędzia – to nie są pierwsze kroki AI

    Sztuczna inteligencja oraz machine learning (ML) nie są nowością na rynku. Ta technologia była wykorzystywana już w latach 50. i 60. w zastosowaniach naukowych – przykładem może być program Logic Theorist, który powstał w celu weryfikacji równań matematycznych. Rozwiązania oparte o AI były wykorzystywane w logistyce, produkcji oraz transporcie, dzięki czemu przedsiębiorcy zyskali narzędzie do sprawnej analizy danych, zwiększenia efektywności pracy i redukcji przestojów. Także w marketingu wykorzystanie sztucznej inteligencji zyskuje w ostatnim czasie na popularności, jednak stosowano ją już w latach 90. Amazon wprowadził system rekomendacji produktów, który analizował zakupy i przeglądane strony, dzięki czemu wyświetlał spersonalizowane oferty klientom, co znacznie zwiększyło sprzedaż. AI pozwala znacznie usprawnić działania marketingowe i wesprzeć personalizację oferty oraz komunikację e-mail tak, aby dopasować ją do konkretnych potrzeb kupującego. Algorytm może również analizować zgromadzone w kampaniach dane, a także ton i emocje w komentarzach klientów w social mediach. Sztuczna inteligencja jest świetnym narzędziem do badania trendów rynkowych i zachowań konsumentów. Wspiera firmy w planowaniu kampanii marketingowych. Teoretycznie można ją wykorzystać do tworzenia planu i założeń komunikacji, jednak czy na pewno warto?

    Czy AI będzie paliwem rakietowym komunikacji?

    Wyniki raportu Wired for AI obrazują, że w kraju nad Wisłą prawie połowa miejsc pracy zyska, dzięki stosowaniu AI, ale jedynie 32% z nich odnotuje realne korzyści. Komunikacja również może być sektorem, który skorzysta na wykorzystaniu sztucznej inteligencji, jeżeli umiejętnie rozpoznamy jakie aspekty mogą zostać zautomatyzowane i jak wykorzystać zasoby organizacji. AI znacząco zwiększa efektywność monitorowania mediów, umożliwia śledzenie wzmianek o marce oraz działaniach konkurencji. Dzięki sprawnej, automatycznej analizie informacji firma może skutecznie reagować na potencjalne kryzysy oraz monitorować trendy. Kluczowym aspektem jest analiza sentymentu – AI może w kilka sekund ocenić ton narracji w opublikowanym artykule oraz nastawienie czytelników w komentarzach. Dzięki temu specjaliści ds. komunikacji zyskują podsumowanie odbioru kampanii wśród grupy docelowej klienta i sprawnie mogą dostosowywać strategie do założeń marki. Sztuczna inteligencja może być też wsparciem zespołu przy tworzeniu pomysłów na artykuły czy publikacje na bloga, dzięki bieżącej analizie trendów rynkowych. Algorytm może nie tylko optymalizować treści pod kątem SEO, ale również pomagać w opracowaniu wstępnych wersji tłumaczeń materiałów. Co najważniejsze, AI może „zdjąć z ramion” zespołu rutynowe działania jak przygotowanie zestawień i raportów, czy porównywanie danych, dzięki czemu specjaliści mogą skoncentrować się na strategicznych działaniach oraz budowaniu lepszych relacji z klientami i otoczeniem. Powinniśmy mieć na uwadze, że wykorzystanie AI w komunikacji bez weryfikacji odpowiednio wykwalifikowanych pracowników może prowadzić do szerzenia dezinformacji, utraty transparentności marki czy naruszenia prywatności. Dodatkowo musimy pamiętać, że treści stworzone przez algorytm nie są objęte prawami autorskimi, ponieważ chronią one wyłącznie utwory, które zostały stworzone przez człowieka. Nie mamy też pewności, że AI nie wykorzystała cudzego utworu, co może nas narazić na roszczenia prawne.

    Sztuczna inteligencja może być pomocna przy tworzeniu strategii komunikacji, jednak to narzędzie nie jest nieomylne i często brakuje mu szerszego kontekstu. Powinniśmy pamiętać, że AI nie zastąpi doświadczonego specjalisty, szczególnie w tak delikatnej i pełnej niuansów branży. Komunikacja powinna być tworzona przez ludzi dla innych ludzi, dlatego tak ważne jest podkreślenie wagi doświadczenia ekspertów oraz intuicji, których algorytm (jeszcze) nie posiada. Sztuczna inteligencja, którą dziś znamy, świetnie sprawdzi się w roli asystenta, ale nie powinna być traktowana w organizacji jako mentor, czy wyrocznia. To człowiek musi trzymać stery tej transformacji, patrzeć szeroko i umiejętnie wykorzystywać nowe możliwości. Ekspert powinien poskramiać AI, tak aby ona go wspierała, jednak nie należy jej totalnie zawierzyć budowania strategii PR, bo to czynnik ludzki jest najważniejszy w komunikacji.

    Beata Lewandowska

    CEO w ITBC Communication

    Salesforce i sztuczna inteligencja

    Z nowego raportu Salesforce oraz Retail AI Council wynika, że sprzedawcy detaliczni chętnie stosują generatywną sztuczną inteligencję w celu personalizacji oraz poprawy doświadczeń zakupowych w sklepach stacjonarnych i online. Jednak prawie połowa z 1 300 ankietowanych sprzedawców ma trudności z wykorzystaniem swoich danych, a tylko 42% łączy różne silosy danych – co może prowadzić do nieskutecznych lub niedokładnych wyników dostarczanych przez AI.

    Branża sprzedaży detalicznej nie stroni od wdrażania sztucznej inteligencji:

    • Ankietowani dyrektorzy szacują, że 36% ich pracowników już dziś korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji, a liczba ta ma wzrosnąć do 45% do końca 2025 roku.
    • 93% sprzedawców detalicznych twierdzi, że już teraz wykorzystuje generatywną sztuczną inteligencję do pewnego rodzaju personalizacji, takiej jak spersonalizowane wiadomości e-mail i rekomendacje produktów.
    • 81% respondentów zgłosiło również posiadanie dedykowanego budżetu na sztuczną inteligencję, z czego średnio 50% przeznaczono na generatywną sztuczną inteligencję.
    • Trzy główne obszary, w których sprzedawcy detaliczni planują wykorzystać generatywną sztuczną inteligencję to obsługa klienta, marketing i operacje sklepowe.
    • Detaliści traktują priorytetowo użycie AI związane z obsługą klienta oraz chcą rozszerzenia jej działalności o wysoce spersonalizowane, zautomatyzowane wiadomości i treści przeznaczone do szybkiego wysyłania do klientów.
    • Po obsłudze klienta, drugim najważniejszym przypadkiem użycia AI w handlu detalicznym jest tworzenie konwersacyjnych, cyfrowych asystentów zakupów, którzy polecają produkty kupującym tworząc odpowiedzi w języku naturalnym.

    Detaliści zmagają się ze strategiami dotyczącymi danych

    Jak wynika z badania, sprzedawcy detaliczni rozumieją znaczenie danych, ale wielu z nich wciąż pracuje nad tym, jak ujednolicić wszystkie informacje i zbudować pojedynczy widok swoich klientów tak, aby odblokować bardziej efektywne wyniki generatywnej sztucznej inteligencji.

    • Tylko 17% respondentów stwierdziło, że posiada kompletny, całościowy obraz swoich klientów i skutecznie wykorzystuje swoje dane. 49% wciąż znajduje się na wstępnym etapie budowania lub nawet rozważania stworzenia pełnego profilu danych klienta.
    • Niezdolność do ujednolicenia i zharmonizowania danych oznacza, że generatywny model sztucznej inteligencji sprzedawcy detalicznego może dostarczać nieskuteczne lub niedokładne wyniki oraz odpowiedzi, które są toksyczne i  mogą zawierać uprzedzenia społeczne. Mimo że 67% sprzedawców detalicznych twierdzi, że jest w stanie w pełni przechwytywać dane klientów, tylko 39% uważa, że jest w stanie w pełni oczyścić te dane, a tylko 42% twierdzi, że jest w stanie je w pełni zharmonizować.
    • Wielu sprzedawców detalicznych ma również trudności z wykorzystywaniem swoich danych do podejmowania decyzji (40%) i udostępniania swoich danych (47%), co wskazuje, że wielu sprzedawców detalicznych ma znaczną ilość silosowych danych, które nie są wykorzystywane do skutecznego generowania wyników sztucznej inteligencji.

    Zaufanie i etyka mają coraz większe znaczenie dla przyjęcia generatywnej AI

    Sprzedawcy detaliczni są świadomi zagrożeń dla bezpieczeństwa i zaufania związanych z generatywną sztuczną inteligencją. Na szczęście są też gotowi na ich rozwiązanie i już podejmują kroki w tym kierunku.

    • Połowa (50%) ankietowanych sprzedawców twierdzi, że jest w stanie w pełni przestrzegać standardów bezpieczeństwa danych i przepisów dotyczących prywatności danych.
    • Sprzedawcy detaliczni deklarują stronniczość, gdy algorytmy sztucznej inteligencji generują uprzedzone wyniki lub odpowiedzi, jako największe ryzyko związane z korzystaniem z generatywnej sztucznej inteligencji – połowa respondentów zauważyła, że jest to dla nich powód do niepokoju. Oprócz stronniczości sprzedawcy detaliczni postrzegają halucynacje AI (38%) i toksyczność wyników (35%) jako główne zagrożenia.
    • 62% respondentów uważa, że posiada wytyczne dotyczące przejrzystości, bezpieczeństwa danych i prywatności, jeśli chodzi o etyczne wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji, a także posiada zobowiązania dotyczące wiarygodnych i bezstronnych wyników.

    MARKETING

    W nowym raporcie State of Marketing zebrano z kolei dane zebrane od ponad 4 800 liderów marketingu z 29 krajów, w tym 150 z Polski. Raport opisuje najnowsze trendy dotyczące tego, w jaki sposób marketerzy oceniają i wdrażają sztuczną inteligencję do swoich działań. Opisuje także podejście do pozyskiwania danych, utrzymania i strategii rozwoju używanych aplikacji. Raport dotyka także problemu zapewnienia zaufania klientów i bezpieczeństwa ich danych.

    Kluczowe wnioski z badań:

    • Priorytety w marketingu. Marketerzy stale rozwijają swoje praktyki w wysoce konkurencyjnym otoczeniu. Szukają sztucznej inteligencji – zarówno generatywnej, jak i predykcyjnej – aby pomóc w personalizacji na dużą skalę oraz zwiększyć swoją wydajność.
      • Wdrożenie / wykorzystanie sztucznej inteligencji jest priorytetem nr 1 marketerów w skali globalnej, a także ich największym wyzwaniem.
      • W Polsce marketerzy mają dokładnie ten sam priorytet, jednak z lokalnej perspektywy największym wyzwaniem są przestarzałe narzędzia i technologie.
    • Marketerzy wzmacniają swoje zasoby danych. Firmy od dawna zmagają się z łączeniem różnych punktów danych w celu tworzenia spójnych, spersonalizowanych doświadczeń w podróży klienta. Jednak w miarę deprecjacji plików cookie stron trzecich i rozprzestrzeniania się sztucznej inteligencji, zadanie to staje się coraz bardziej krytyczne i trudne.
      • Zaledwie 30% pracowników działów marketingu w Polsce jest w pełni zadowolonych ze swojej zdolności do ujednolicania źródeł danych klientów.
      • 50% z nich ma dostęp do danych w czasie rzeczywistym np. w celu przeprowadzenia kampanii, jednak aż 61% polskich marketerów potrzebuje do tego pomocy działu IT.
      • Marketerzy w Polsce stosują średnio dziewięć różnych taktyk w celu gromadzenia danych, przy czym wykorzystanie danych dotyczących klienta jest najbardziej powszechne. Na tym tle Polska nie różni się od reszty świata.
    • Marketerzy wykorzystują sztuczną inteligencję jednak myślą o zaufaniu do niej. Marketerzy zamierzają stosować sztuczną inteligencję w swoich działaniach z odpowiednimi danymi, ale obawiają się o bezpieczeństwo.
      • Już 82% marketerów w Polsce eksperymentuje lub w pełni wdrożyło sztuczną inteligencję do swoich przepływów pracy.
      • Wdrożenie sztucznej inteligencji jest jednak punktem różnicującym: zespoły marketingowe osiągające wysokie wyniki są 1,6x bardziej skłonne do pełnego wdrożenia sztucznej inteligencji w swoich działaniach, niż zespoły osiągające słabsze wyniki.
      • Trzy najpopularniejsze przypadki użycia sztucznej inteligencji wśród marketerów w Polsce to: automatyzacja interakcji z klientami, analiza wydajności oraz automatyzacja integracji danych. Dla przykładu w wielu innych krajach jednym z głównych przypadków użycia sztucznej inteligencji jest zautomatyzowane generowanie kontentu.
    • Pełna personalizacja to jeszcze proces, który trwa. Aby sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów w zakresie personalizacji, marketerzy wykraczają poza szerokie segmentacje odbiorców, takie jak lokalizacja lub wiek, w kierunku bardziej szczegółowych identyfikatorów, takich jak indywidualne preferencje lub wcześniejsze interakcje. Istnieje również różnica między tym, jak dostosowują się do tego zespoły marketingowe o najwyższych i najniższych wynikach.
      • Zespoły osiągające najlepsze wyniki w Polsce w pełni personalizują średnio 5 kanałów. Zespoły ze słabszymi wynikami w pełni personalizują 4 kanały.
    • Marketerzy poszukują ujednoliconej analityki. Nie brakuje źródeł danych, ale wykorzystanie ich do pracy jest wciąż wyzwaniem – zwłaszcza gdy wymaga holistycznego lub długoterminowego spojrzenia na dane.
      • Tylko 44% zespołów marketingu w Polsce śledzi wartość klienta w całym okresie jego życia (CLV).
      • Jednocześnie aż 94% z nich twierdzi, że ma jasny obraz wpływu marketingu na przychody.
    • Głębsze relacje powstają dzięki marketingowi opartemu na kontach (ABM) i programom lojalnościowym. Firmy coraz częściej sięgają po strategie takie jak ABM i programy lojalnościowe w celu lepszego pozyskiwania i utrzymywania klientów. Jednak wiele źródeł informacji z tych programów pozostaje rozproszonych, podobnie jak doświadczenia klientów.
      • Tylko 51% marketerów w Polsce twierdzi, że dane lojalnościowe są w pełni zintegrowane we wszystkich punktach kontaktu.
      • 45% z nich twierdzi, że funkcje programu lojalnościowego są dostępne we wszystkich punktach kontaktu.
      • Marketerzy B2B w Polsce używają ABM do pozyskiwania klientów, ale mniej niż połowa używa go do upsellingu i cross-sellingu, odpowiednio to 40% i 58%.

    AI W MŚP

    Niedawna ankieta przeprowadzona wśród 600 specjalistów IT ujawniła natomiast, że małe i średnie firmy są bardziej przekonane do sztucznej inteligencji i korzyści z niej płynących, niż duże przedsiębiorstwa. Zdecydowana większość (95%) specjalistów IT pracujących w sektorze MŚP czuje się pewnie, jeśli chodzi o wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji w swojej pracy i widzi większe możliwości wzrostu przychodów dzięki tej technologii.

    Rozwój nowej technologii generatywnej sztucznej inteligencji demokratyzuje innowacje i pozwala małym i średnim firmom konkurować na bardziej wyrównanych warunkach. Badania pokazują, że dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji małe i średnie firmy już teraz uzyskują głębszy wgląd w biznes, zwiększają przychody oraz poprawiają jakość obsługi klienta.

    Małe i średnie firmy napędzają wzrost dzięki sztucznej inteligencji, podczas gdy duże przedsiębiorstwa koncentrują się na wydajności operacyjnej

    Trzy najważniejsze korzyści ze sztucznej inteligencji dla małych i średnich firm:

    • Lepszy wgląd w biznes
    • Zwiększenie przychodów
    • Lepsza obsługa klienta

    Trzy największe korzyści ze sztucznej inteligencji dla dużych przedsiębiorstw:

    • Automatyzacja rutynowych zadań
    • Zwiększenie wydajności
    • Lepsza obsługa klienta

    Duże przedsiębiorstwa zmagają się ze wdrażaniem nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja, częściej niż małe i średnie firmy

    Zespoły IT w dużych przedsiębiorstwach pięciokrotnie częściej, niż zespoły IT w małych i średnich firmach, zmagają się z takimi problemami, jak równoważenie szybkości, wartości biznesowej i bezpieczeństwa, które mają miejsce podczas wdrażania nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja. Ponad dwukrotnie częściej martwią się także o to, że infrastruktura zarządzania danymi w ich organizacji, podobnie infrastruktura ds. bezpieczeństwa nie nadążą za zapotrzebowaniem na innowacje.

    OBSŁUGA KLIENTA

     Nowy raport State of Service, dzieląc się spostrzeżeniami ponad 5 500 specjalistów ds. obsługi klienta w 30 krajach – w tym 200 z Polski. Raport opisuje priorytety, wyzwania i strategie kształtujące obsługę klienta, w tym sposoby, w jaki zespoły wykorzystują sztuczną inteligencję oraz dane w celu zwiększenia przychodów, wydajności i zadowolenia klientów w obliczu rosnących oczekiwań.

    Kluczowe wnioski:

    • Organizacje stawiają na sztuczną inteligencję w celu zwiększenia wydajności. Chcąc skalować usługi bez utraty jakości, organizacje coraz częściej sięgają po sztuczną inteligencję.
      • 82% organizacji usługowych w Polsce wykorzystuje lub ocenia możliwości sztucznej inteligencji.
      • 79% organizacji usługowych w Polsce planuje w tym roku zwiększyć inwestycje w sztuczną inteligencję.
      • Trzy najważniejsze przypadki wykorzystania AI w usługach w Polsce: odpowiedzi serwisowe, zautomatyzowane podsumowania i raporty, inteligentni asystenci dla klientów/ inteligentni asystenci dla agentów.
      • 93% specjalistów ds. usług w Polsce korzystających ze sztucznej inteligencji twierdzi, że oszczędza ona ich czas.
    • Organizacje usługowe podwajają przychody. Trend postrzegania usług jako czynnika generującego przychody, a nie centrum kosztów, znacznie przyspiesza.
    • 74% organizacji w Polsce oczekuje, że usługi przyniosą w tym roku większe przychody.
    • 77% organizacji usługowych w Polsce spodziewa się większego budżetu w tym roku.
    • 66% organizacji usługowych w Polsce spodziewa się zwiększenia zatrudnienia w tym roku.
    • Rosnące wymagania wywierają presję na zespoły obsługi. Wraz ze wzrostem oczekiwań klientów, pracownicy działów wsparcia kontrahenta odczuwają coraz silniejszą presję.
    • Pracownicy działów obsługi klienta w Polsce poświęcają średnio zaledwie 35% swojego czasu na pomoc klientom.
    • 69% organizacji usługowych w Polsce spodziewa się wzrostu liczby spraw w przyszłym roku.
    • 81% specjalistów ds. usług w Polsce twierdzi, że klienci są bardziej wymagający niż kiedyś.
    • Obsługa klienta zwiększa swoje możliwości w zakresie danych. Organizacje usługowe zwiększają swoje wysiłki w zakresie integracji danych, aby zasilić zasoby pracowników i systemy sztucznej inteligencji.
    • 88% specjalistów ds. usług w Polsce twierdzi, że lepszy dostęp do danych z innych zespołów poprawiłby jakość udzielanego wsparcia.
    • 74% organizacji usługowych w Polsce zamierza w tym roku zwiększyć inwestycje w integrację danych.

    AI W PRACY BIUROWEJ

    Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Slack, firmę należącą do Salesforce, wykorzystanie narzędzi AI w miejscu pracy wzrosło w ostatnim kwartale aż o 24%. Badanie pokazuje też średni czas, jaki pracownicy biurowi spędzają na żmudnych i rutynowych zadaniach o niskiej wartości biznesowej.

    Kluczowe wnioski płynące z badania:

    • Wykorzystanie sztucznej inteligencji w miejscu pracy wzrosło o 24% w ostatnim kwartale, a 1 na 4 pracowników biurowych zgłosił, że wypróbował narzędzia sztucznej inteligencji do pracy w styczniu 2024 r., w porównaniu do 1 na 5 we wrześniu 2023 r.
    • Około 80% osób korzystających ze sztucznej inteligencji twierdzi, że ta technologia poprawia ich produktywność. Pomimo tego opinie pracowników biurowych nadal pozostają mieszane – 42% z nich twierdzi, że są podekscytowani możliwością wykorzystania sztucznej inteligencji i automatyzacji do obsługi zadań w ich obecnej pracy, 31% jest neutralnych, a 27% zaniepokojonych wykorzystaniem AI.
    • Niemal wszyscy członkowie kadry kierowniczej odczuwają presję na integrację narzędzi AI w swojej organizacji, przy czym połowa wszystkich członków kadry kierowniczej twierdzi, że odczuwa wysoki priorytet na wdrażanie narzędzi AI.
    • Pracownicy biurowi w firmach, które wydały wytyczne dotyczące sposobu korzystania ze sztucznej inteligencji, są prawie sześć razy bardziej skłonni do eksperymentowania z narzędziami AI, w porównaniu z pracownikami biurowymi, których firmy nie mają wytycznych dotyczących korzystania z AI.
    • Pracownicy biurowi zgłaszają, że spędzają 41% czasu na zadaniach, które są „niskiej wartości, powtarzalne lub nie mają znaczącego wkładu w ich podstawowe aktywności zawodowe”. Wskazuje to na wyraźną szansę dla narzędzi sztucznej inteligencji i automatyzacji, aby pomóc pracownikom biurowym skoncentrować swoją energię z dala od „pracy nad pracą” i na bardziej wartościowych działaniach.

    Jak pracownicy biurowi postrzegają AI i kto z niej korzysta?

    W najnowszym badaniu Slack – przeprowadzonej wśród ponad 10 000 pracowników biurowych na całym świecie – wykazano, że przyjęcie narzędzi AI w miejscu pracy przyspieszyło o 24% w porównaniu z poprzednim kwartałem, przy czym 1 na 4 zatrudnionych zgłosił, że wypróbował narzędzia AI do pracy w styczniu 2024 r., w porównaniu z 1 na 5 we wrześniu 2023 r. Z kolei 1 na 3 pracowników biurowych korzystał w swojej pracy z narzędzi do automatyzacji.

    Spośród osób, które korzystały ze sztucznej inteligencji i narzędzi do automatyzacji pracy, około 80% twierdzi, że technologia ta już poprawia ich produktywność. Najważniejsze zadania, w których pracownicy biurowi dostrzegają obecnie największą wartość sztucznej inteligencji, to pomoc w pisaniu, automatyzacja przepływu pracy i podsumowywanie treści.

    Wielu pracowników biurowych jest entuzjastycznie nastawionych do potencjału AI w zakresie poprawy ich efektywności w pracy, a 42% twierdzi, że są podekscytowani pomysłem wykorzystania AI do realizacji zadań służbowych. Jednocześnie 27% twierdzi, że obawia się, czy te narzędzia poradzą sobie z typowymi zadaniami w miejscu pracy, a dodatkowe 31% mówi, że ich odczucia są neutralne i czekają na rozwój sytuacji.

    Większość (81%) kadry kierowniczej odczuwa pilną potrzebę włączenia generatywnej sztucznej inteligencji do swoich organizacji, a 50% liderów zgłasza wysoki stopień pilności. Jednak prawie połowa wszystkich respondentów (43%) twierdzi, że nie otrzymała żadnych wskazówek od swoich liderów lub organizacji na temat korzystania z narzędzi AI w pracy.

    Wojciech Gryciuk

     

     

     

    Pięć razy więcej cyberataków na polskie firmy!

    Jak pokazują najnowsze dane ESET, w maju 2024 roku polskie firmy były pięć razy częściej atakowane złośliwym oprogramowaniem, które daje cyberprzestępcom zdalny dostęp do komputerów pracowników, niż rok wcześniej. Skokowo wzrosła również liczba ataków, które umożliwiają  kopanie kryptowalut na sprzęcie ofiary. Przestępcy coraz częściej zdalnie wydają komendy firmowym serwerom, przyznają sobie szerokie uprawnienia w systemach i szpiegują pracowników, śledząc naciśnięcia klawiszy na klawiaturze.

    – Polskie firmy coraz częściej stają się celami ataków cyberprzestępców. Wzrost wielu wykrywanych zagrożeń rok do roku jest  ogromy. Mówimy tutaj o dynamice rzędu 420% dla niektórych typów zagrożeń, które dają przestępcom zdalny dostęp do komputera, czy 380% dla innych, które mogą m.in. prowadzić do cryptojackingu. Widać również, że przestępcy działają coraz sprytniej i nie ograniczają się do standardowych kampanii phishingowych. Atakom sprzyja wciąż duża popularność pracy zdanej, podczas której trudniej jest dopilnować przestrzegania wszystkich zasad bezpieczeństwa. Firmy w Polsce powinny przygotować się na dalszy wzrost cyberprzestępczości, która obecnie motywowana jest już nie tylko zyskami, ale również celami o charakterze geopolitycznym – powiedział Kamil Sadkowski, analityk laboratorium antywirusowego ESET.

    Cryptojacking

    Cryptojacking to nielegalna praktyka polegająca na wykorzystywaniu zasobów obliczeniowych komputera, serwera lub urządzenia mobilnego bez zgody właściciela do kopania kryptowalut. Atakujący infekują urządzenia ofiar za pomocą złośliwego oprogramowania, które działa w tle, nie zwracając na siebie uwagi. Cryptojacking może prowadzić do znacznego spowolnienia pracy urządzeń, zwiększonego zużycia energii oraz skrócenia żywotności sprzętu. W przypadku firm skutki mogą być jeszcze bardziej dotkliwe – znaczący wzrost kosztów operacyjnych, obniżenie wydajności systemów oraz potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa danych.

    Analitycy ESET zauważyli ogromny wzrost ataków jednym z typów złośliwego oprogramowania, które m.in. umożliwia cryptojacking. W maju tego roku było ich o 380% więcej niż w roku ubiegłym. To zagrożenie potrafi również m.in. rejestrować naciskane klawisze oraz adresy odwiedzanych stron internetowych.

    Wirusy w fakturach

    Największy wzrost wśród monitorowanych metod ataków odnotowano dla złośliwego oprogramowania, które umożliwia zdalny dostęp do komputera pracownika. Zagrożenie rozprzestrzenia się w wyjątkowo niebezpieczny sposób: jest rozsyłane m.in. w postaci załączników o nazwach imitujących faktury lub zamówienia.

    – Przestępcy uzyskują dostęp do komputerów pracowników w kilku celach. Po pierwsze mogą w prosty sposób korzystać z ich poczty i podszywając się pod nich, rozprzestrzeniać maile phishingowe w firmie. Dostęp do komputera bardzo często oznacza również dostęp do poufnych danych, które nie powinny zostać upublicznione. Cyberprzestępcy mogą je wykraść i sprzedać w darknecie albo zablokować do nich dostęp i zażądać od firmy zapłacenia okupu. Najbardziej niebezpieczne jednak wydają się sytuacje, w których przestępcy uzyskują dostęp, a następnie nie ujawniając się, obserwują działania, gromadzą dane i przekazują je osobom, które mogą wykorzystać je np. w celach politycznych – tłumaczy Kamil Sadkowski.

    Aby zwiększyć swoje możliwości, po uzyskaniu dostępu do komputera cyberprzestępcy bardzo często nadają sobie dodatkowe uprawnienia w systemie. W maju tego roku dwa razy częściej niż w maju 2023 wykorzystywali do tego pewną lukę bezpieczeństwa w systemie Windows. Uzyskanie szerszego dostępu pozwala przestępcom dokonać znacznie większych szkód i zapoznać się z większą liczbą danych.

    Pracownicy są coraz częściej szpiegowani poprzez rejestrowanie naciśnięć klawiszy na klawiaturze. Liczba takich ataków z wykorzystaniem jednego ze złośliwych programów wzrosła w badanym okresie o 68%.

     – W obecnej, coraz trudniejszej sytuacji, firmy muszą zwracać szczególną uwagę na cyberbezpieczeństwo. Dotyczy to także organizacji, które zajmują się infrastrukturą krytyczną lub należą do jej łańcuchów dostaw. Uważać muszą również małe i średnie firmy, które prawdopodobnie nie staną się ofiarami grup cyberprzestępczych powiązanych geopolitycznie, ale wzbudzają zainteresowanie cyberprzestępców prowadzących swoje działania po prostu dla zysku. Najważniejsze zasady, których trzeba przestrzegać, to regularne aktualizowanie systemów i wyposażenie się w renomowaną ochronę antywirusową. Kluczowa pozostaje edukacja pracowników – człowiek jest zwykle najsłabszym ogniwem nawet najlepiej chronionej firmy. Regularne rozmowy, szkolenia  i ćwiczenia z zakresu cyberbezpieczeństwa, a także uświadamianie pracownikom skali zagrożeń oraz ich potencjalnych konsekwencji, może uchronić organizacje przed bardzo dużymi stratami – podsumowuje  Kamil Sadkowski.

    Wojciech Gryciuk

     

     

    Samsung wprowadza na rynek nową klasę urządzeń AI

    Mogą one realnie pomóc w codziennych obowiązkach domowych, ułatwić komunikację i wypoczynek. Będzie je łatwo zauważyć dzięki specjalnemu oznaczeniu „Klasa AI”, która znajdzie się głównie na sprzętach AGD i telewizorach.

    Samsung rozpoczął prace nad AI przed 10 laty. Dziś wprowadza „Klasę AI”, która jest już obecna w 240 sprzętach AGD, wszystkich telewizorach Excellence Line 8K, OLED, Neo QLED, QLED i The Frame z 2023 i 2024 roku oraz smartfonach Galaxy z rodziny S24. Trafiła też do Galaxy Z Flip5 i 4, Z Fold5 i 4, serii S23 i S22 i tabletów z serii Tab S9. Z jej możliwości korzystają także klimatyzatory, urządzenia medyczne a także pamięci firmy Samsung.

    AI od kuchni

    Przygotowanie listy zakupów, znalezienie wyjątkowego przepisu, dobranie odpowiednich parametrów pieczenia. Gotowanie to przyjemność, ale wiąże się także ze sporym nakładem pracy, czasu i energii. Teraz dzięki AI w urządzeniach Samsung takich jak np. piekarnik czy lodówka mamy większy komfort w codziennym przygotowywaniu posiłków. Mowa tutaj o dwóch flagowych technologiach: AI Vision oraz AI Pro Cooking!

    Inteligenta kamera „AI Vision”  w lodówkach Samsung pozwala zidentyfikować świeżość aż do 33 różnych produktów spożywczych, a robi to w oparciu o niezwykle bogatą bazę zdjęć żywności. W oparciu o ich analizę w procesie uczenia maszynowego i stworzonym algorytmom rozpoznane produkty pojawiają się na wyświetlaczu, a „AI Vision” automatycznie aktualizuje ich listę. Użytkownicy mogą ustawić czas przechowywania produktów i otrzymywać powiadomienia, gdy zbliża się koniec terminu ich przydatności do spożycia. Lodówka posiada także funkcję sugerowania przepisów z wykorzystaniem poszczególnych składników.

    Kiedy mamy już świeże produkty, możemy zabrać się do gotowania. I tutaj właśnie z pomocą przychodzi AI Pro Cooking w piekarnikach Samsung. Za pomocą kamery piekarnik rozpozna, co się w nim znajduje, a następnie podpowie, jakie parametry pieczenia będą odpowiednie dla danej potrawy. Dodatkowo, dzięki zainstalowanej na smartfonie aplikacji SmartThings nie zapomnisz, że pora wyłączyć piekarnik, a jeśli ciasto upiecze się chwilę wcześniej, dostaniesz powiadomienie, że może się przypalić. Co ciekawe, możesz również nagrać dziesięciosekundowy filmik, który będzie streszczeniem procesu pieczenia.

    Rewolucja w sprzątaniu nadchodzi

    Można stwierdzić, że AI przynosi korzyści „2 w 1” – jednocześnie usprawnia proces zarządzania domem i pomaga oszczędzać energię. Dobrym przykładem są pralki Samsung, wyposażone w technologię EcoBubble™. Umożliwia ona skuteczne i energooszczędne pranie nawet w niskiej temperaturze. Dzięki inteligentnemu czujnikowi pralka wykrywa rodzaj tkaniny i na tej podstawie poprawia wydajność prania poprzez dozowanie odpowiedniej ilości wody i detergentu, a następnie tworzy aktywną pianę, która wnika w tkaniny, co sprawia, że zabrudzenia usuwane są nawet o 24% efektywniej. Piorąc w niskiej temperaturze możemy ograniczyć również zużycie energii nawet o 70%. Z kolei program „Pranie Optymalne AI” wykorzystuje zaawansowane czujniki określające wagę i rodzaj tkanin oraz stopień zabrudzenia wsadu. Te informacje pozwalają optymalizować ilość zużytej wody i detergentów.

    Z kolei w odkurzaczach pionowych Bespoke Jet wbudowano Tryb odkurzania AI, który rozpoznaje typ sprzątanej powierzchni. Natomiast najnowszy Samsung Jet Bot Combo AI Steam rozpoznaje obiekty 3D, dzięki czemu nie trzeba sprzątać rzeczy z podłogi przed odkurzaniem. Model ten dostosowuje moc ssącą i tryb sprzątania do powierzchni, a także pozwala na zdalne sterowanie urządzeniem, np. poprzez zarządzanie harmonogramem sprzątania.

    Oszczędzaj energię w domu dzięki AI

    Oszczędzanie energii w całym domu za pomocą jednego kliknięcia? To możliwe! A wszystko to dzięki możliwościom trybu AI Energy Mode w aplikacji SmartThings. Jak to działa? Wyobraźmy sobie lodówkę czy telewizor, który uczy się nawyków użytkownika np. częstotliwości otwierania drzwi czy tego jak i kiedy ogląda filmy, czy w trybie filmowym czy też dynamicznym. W oparciu o to w lodówce optymalizowana jest praca urządzenia poprzez algorytm AI, który dostosowuje prędkość kompresora oraz cykl rozmrażania. Dzięki tej funkcji może zużyć nawet do 15% mniej energii. Funkcję AI Energy Mode można włączyć w całym domu, jedynym warunkiem jest podłączenie sprzętów do aplikacji SmartThings. Dotyczy to wybranych pralek, suszarek, zmywarek czy telewizorów, w przypadku których  w Trybie Energii AI obraz jest dostosowywany  do jasności otoczenia zapewniając optymalne wrażenia wizualne w każdych warunkach oświetleniowych. Dostosowuje się także do treści, analizując to, co widzi użytkownik i selektywnie obniża jasność w kluczowych częściach sceny, by zwiększyć głębię i ekspresję czerni.

    Telewizory i pamięci wkroczyły w erę AI

    Postęp, jakiego dokonał Samsung w zakresie technologii AI, dobrze obrazuje rozwój procesorów stosowanych w telewizorach. Pierwsza generacja TV Samsung wykorzystująca algorytmy AI, seria Excellence Line – wykorzystywała układ Neural Quantum oparty o 20 sieci neuronowych. Najnowsza – Neural Quantum 8K Gen3 – obsługuje już 512 takich sieci (układy te znalazły zastosowanie w telewizorze Samsung Neo QLED QN900D 2024). To niezbędny postęp w przypadku, kiedy  chcemy na swoich telewizorach widzieć więcej i lepiej, czego dowodem jest rosnąca popularność przekątnych ekranu 65 cali czy 75 cali i większych.

    Funkcje AI w telewizorach Samsung nie tylko poprawiają jakość obrazu, czy dźwięku ale także automatycznie optymalizują jego ustawienia. Jednym z najważniejszych zadań jest upscaling, czyli poprawianie materiałów o jakości SD, HD do jakości zbliżonej do 4K, a w przypadku telewizorów o wyżej rozdzielczości, takich jaka QN900D do obrazu zbliżonego do 8K, wyostrzając obraz i zapewniając wykorzystanie pełnego potencjału procesora, rozdzielczości i algorytmów. Tryb Adaptacyjny AI automatycznie dostosowuje ustawienia obrazu do rodzaju oglądanych treści, czy to film, sport, czy program ogólny, zapewniając jak najlepsze wrażenia wizualne. Z kolei Aktywny Wzmacniacz Głosu Pro wykrywa hałas w otoczeniu i inteligentnie zwiększa głośność dialogów, aby były one zawsze wyraźne, nawet gdy tło muzyczne czy efekty specjalne są dominujące.

    Funkcja Upłynniacz Ruchu AI Pro usuwa natomiast typowe problemy związane z oglądaniem wszelkich treści z dynamicznie zmieniającym się obrazem, na przykład wydarzeń sportowych – automatycznie wykrywa dyscyplinę i w oparciu o algorytmy głębokiego uczenia, aktywuje odpowiedni model wykrywania ruchomych obiektów. Dzięki temu piłka jest zawsze wyraźna bez wzglądu na to jak szybko się porusza i jaki rodzaj rywalizacji oglądamy. Dzięki ulepszonemu głębokiemu uczeniu się funkcja Wzmocnienie Głębi Obrazu Pro dodaje szczegóły do obrazu szybkiego ruchu, wykorzystując sztuczną inteligencję do precyzyjnego sterowania mini diodami LED. Wykrywając część sceny, na której w naturalny sposób skupiłby się wzrok, dodaje obrazom realizmu i trójwymiarowości. Podobne rozwiązanie przygotowano dla graczy. Samsung pamięta też o graczach. Automatyczny Tryb Gry AI – technologia ta inteligentnie rozpoznaje rodzaj oglądanej gry i optymalizuje jakość obrazu i dźwięku. Dzięki zmniejszonemu opóźnieniu sygnału wejściowego zapewnia to również lepszą ekspresję ruchu podczas gry.

    Galaxy AI – moc sztucznej inteligencji w smartfonie

    Od czasu debiutu smartfonów z serii Galaxy S24, które jako pierwsze zostały wyposażone w technologię Galaxy AI, Samsung udostępnia funkcje AI również poprzednim generacjom urządzeń mobilnych. Na smartfonach Galaxy Z Flip5 i 4, Z Fold5 i 4, serii S23 i S22 oraz tabletach z serii Tab S9 można teraz korzystać z funkcji Galaxy AI, które na zawsze zmieniają sposób w jaki urządzenia mobilne wspomagają nas na co dzień. Od ułatwionego wyszukiwania online z funkcją Cirlcle to Search przez funkcje Live Translate i Interpreteur, które pozwalają tłumaczyć rozmowy i treści w czasie rzeczywistym bez konieczności korzystania z zewnętrznych aplikacji; aż po edycję zdjęć z wykorzystaniem AI.

    Więcej informacji na: AI.samsung.pl

    Wojciech Gryciuk

    Sabine Scheunert nowym dyrektorem zarządzającym Dassault Systèmes w regionie EUROCENTRAL

    W tej roli będzie kierować wdrażaniem strategii korporacyjnej Dassault Systèmes w Austrii, Czechach, Niemczech, na Węgrzech, w Polsce, Słowacji, Słowenii i Szwajcarii, koncentrując się na wzmacnianiu relacji biznesowych i rozszerzaniu obecności firmy w sektorach produkcji, nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej oraz infrastruktury i miast. Zastąpi ona Dominica Kurtaza, który na nowym stanowisku będzie odpowiedzialny za rozwój globalnych szans firmy.

    Przed dołączeniem do Dassault Systèmes pełniła funkcję wiceprezesa ds. sprzedaży i marketingu cyfrowego oraz IT w Mercedes-Benz w Niemczech. Swoją karierę rozpoczęła w BMW Group, gdzie awansowała na stanowisko dyrektora generalnego ds. marketingu w Europie Środkowo-Wschodniej. Następnie pełniła funkcje dyrektora ds. klientów w Grupie PSA, dyrektora marki Citroën w Chinach oraz wicedyrektora zarządzającego spółki joint venture DongFeng Motors – Citroën w Chinach, gdzie została pierwszą kobietą na stanowisku CEO firmy motoryzacyjnej w tym kraju.

    Scheunert posiada wykształcenie matematyczne oraz dyplom European corporate management z Fachhochschule der Wirtschaft (FHDW) w Niemczech. Ukończyła również program Advanced Strategy w Harvard Business School. Oprócz pełnienia ról korporacyjnych zasiada w radach nadzorczych Messer SE w Niemczech i Planet First Partners w Wielkiej Brytanii. Jest gorącą orędowniczką wzmacniania roli kobiet w obszarach STEM i IT.

    Wojciech Gryciuk

    Świat według influencera

    Świat według influencera

    Adrianna Krysian-Foremny, Creative Partner i Judyta Ogniewska-Sosnowska Managing Partner „Creme Agency” opowiadają o tym jak wygląda nowoczesny biznes w InternecieRozmawia: Małgorzata Cecherz

    – Media społecznościowe w błyskawicznym tempie zmieniły nasz świat.

    Adrianna Krysian-Foremny: To prawda. Kiedy obserwuję, czym zajmują się moje przyjaciółki ze studiów, widzę, że wszystko, co robią, sprowadza się do mediów społecznościowych. Niezależnie od tego, czy prowadzi się restaurację, gabinet kosmetyczny, czy też inną działalność, trzeba reklamować się w social mediach. Jeżeli nawet ktoś nie lubi tej formy przekazu, to i tak prędzej czy później, będzie musiał jej używać.

    Judyta Ogniewska-Sosnowska: Obecnie biznes nie może już działać bez social mediów. Zajmuję się tym od dziesięciu lat i widzę, jak bardzo zmieniają się wymagania odbiorców Gdy w 2018 roku podjęłam pracę w Polsat Media AdTube, trafiłam do nowej komórki influencerskiej, wiele czasu zajęło tłumaczenie agencjom reklamowym, jakie zalety ma współpraca z influencerami. Dziś jest to oczywiste.

     

    – Co decyduje o sukcesie influencera?

    AKF: Wizerunek, jaki ma dany twórca. Działa to podobnie, jak w przypadku marek – niektóre z nich cenimy, uznajemy ich prestiż, a inne uważamy za przeciętne. Kiedy jakaś firma zamierza podjąć współpracę z influencerem, zaczyna od weryfikacji jego pozycji. Większość z nas wybierając się do restauracji też sprowadza w Internecie opinie klientów. Kolejna kluczowa sprawa to jakość kontentu, jaki kreuje określony twórca.

    – A co z mitycznymi zasięgami?

    AKF: Coraz częściej firmy szukają influencerów, którzy nie zdobyli jeszcze ogromnych zasięgów, ale mają dobry wizerunek, publikują wartościowe treści, dbają o estetykę formy przekazu. Liczy się jakość. Chcąc długofalowo zaistnieć w mediach trzeba cały czas pracować. Nie umiem sobie wyobrazić urlopu dłuższego niż trzy dni. Znikając na przykład na kilka tygodni, ciężko czasem wrócić do wcześniejszych zasięgów.

    – Spróbujmy jednak określić, jaki trzeba mieć zasięg by awansować do grona liczących się twórców internetowego kontentu?

    AKF: To bardzo indywidualna kwestia, kiedy ktoś sam o sobie powie: jestem influencerem. Myślę, że dzieje się tak w chwili, gdy czujemy, że zrobiliśmy coś naprawdę ważnego, a wokół nas jest grupa osób, które to zainteresowało i wchodzą z nim i w interakcję. Używa się pojęć takich jak nano, czy też mikro influencer…

    – Jak to wygląda w liczbach?

    AKF: Najważniejsze są wyświetlenia, komentarze i tzw. lajki, bo pokazuje to jak społeczność odbiera treści, które dodajemy. Mniej ważne jest, ile osób obserwuje dany profil niż to jak wygląda rzeczywiste zaangażowanie odbiorców. Mimo wszystko 100 tys. obserwujących to nadal liczba, na którą najbardziej czekają twórcy i jej przekroczenie wiąże się ze sporą satysfakcją. Warto jednak pamiętać, że nie przekłada się to automatycznie na ilość lajków.

    – Czy obserwujących można kupić?

    JOS: Tak, ale na szczęście powstały narzędzia, które są w stanie to zweryfikować. Stosują je agencje reklamowe, żeby prześwietlić profil danego twórcy.

    – Wydawałoby się, że szeroko znane osoby z show biznesu są naturalnymi kandydatami na influencerów, tymczasem tak się nie dzieje. Dlaczego?

    JOS: Chodzi przede wszystkim o umiejętność zdobycia zaufania odbiorców, zbudowania z nimi dobrych relacji. Influencer tworzy więź, pokazując swoje zainteresowania i życie prywatne. Nierzadko odbiorcy dorastają razem z nim, obserwując jak zdaje egzaminy, planuje wesele, kupuje mieszkanie itd. Dlatego nie może sobie pozwolić, by działać w sprzeczności z dotychczasowym przekazem. Polecając określony produkt jest więc bardziej wiarygodny niż celebryta z telewizyjnej reklamy.

    – W mediach tradycyjnych najlepiej sprzedają się skandale. Jak to wygląda w waszym przypadku?

    JOS: Im twórca jest bardziej family friendly, tym lepiej. Jest bezpieczniejszy dla reklamodawców w dłuższej perspektywie. Nie da się ukryć, że skandale mają dużą klikalność. Zdarza się jednak, że z twórcami promującymi tego rodzaju treści, liczące się marki w ogóle nie chcą rozmawiać. Czasem skandale kreują influencerzy, którzy czują, że ich czas się kończy i nie mają pomysłu, co robić dalej.

    – A co z patoinfluncerami pokazującymi np. w przemoc w rodzinie?

    AKF: Szczęśliwie platformy, na których działamy, stały się bardzo uwrażliwione na takie treści. Czasem aż do przesady. Na przykład w naszym serialu na TikToku pojawiła się scena aresztowania W związku z tym, że pokazaliśmy policjanta zakładającego kajdanki, film dostał ograniczenie wiekowe +18 i przestał pojawiać się w głównej karcie „Dla Ciebie”.

    – Kto to jest influencer i jak się nim zostaje?

    AKF: Dosłownie tłumacząc jest to osoba, która wywiera wpływ na odbiorców. Musi mieć pomysł na siebie i chęć przekazywania określonych treści – rozrywkowych, edukacyjnych, związanych z wychowaniem dzieci itp. To bardzo szerokie spektrum. Influencer prezentując swój sposób funkcjonowania i udzielając porad ma szansę dotrzeć do grupy ludzi, którzy się z nim identyfikują. Tylko od niego zależy, czy zdobędzie zainteresowanie odbiorców. Często twórcą internetowym zostaje ktoś, kto chciał być muzykiem lub aktorem. W moim przypadku było to zainteresowanie aktorstwem. Zaczęłam występować w skeczach na YouTube. Później kreowałam na Instagramie kontent związany z aktorstwem, by w końcu razem z grupą 6ixteen stworzyć pierwszy polski serial na TikToku.

    – Wielu młodych ludzi marzy o karierze internetowego twórcy.

    AKF: To nie jest świat dla osób o słabej psychice, praca influencera jest wyjątkowo stresująca. Co prawda brak presji polegającej na stałych godzinach, ale przecież moja praca nigdy się nie kończy – niezależnie od tego, czy jestem na wakacjach lub spędzam dzień ze znajomymi. Codziennie muszę mieć nowy pomysł, co dodać na Instagramie. Odsłaniam przed odbiorcą istotną część swojego życia. Twórcy nakładają na siebie ogromną presję, z którą nie zawsze sobie radzą, praca w social mediach doprowadziła wielu twórców z branży do problemów na tle pscychicznym, a nawet depresji. Trzeba mieć naprawdę mocną psychikę, by dźwignąć hejt.

    – A jakiego przygotowania wymaga kariera internetowego twórcy?

    AKF: Jest to przede wszystkim kwestia indywidualnych predyspozycji, determinacji i silnej wewnętrznej motywacji. Studiowałam ekonomię i dziennikarstwo, ale niewiele mi to dało z wyjątkiem relacji towarzyskich. Często spotykam moich kolegów z dziennikarstwa, którzy pracują w mediach lub w domach mediowych. I bywa to bardzo pomocne.

    – Ilu wiernych fanów ma pani w Internecie?

    – Działam na kilku platformach: na TikToku jest to około 900 tys. osób, na Instagramie – 200 tys. Z kolei na YouTube występowałam na kilku kanałach, niektóre z nich gromadziły widownię na poziomie 2 mln osób. Obecnie skupiam się na TikToku i serialu realizowanym z grupą 6ixteen.

    – Taka rozpoznawalność może zrobić wrażenie nawet na aktorze z popularnego serialu.

    AKF: Kiedyś influencerzy marzyli o tym, by wystąpić w telewizji, ale się to zmieniło. Na. TikToku coraz częściej pojawiają się profesjonalni aktorzy widzący potencjał jaki niesie to medium. Docierają dzięki temu do szerszej, a przede wszystkim młodszej grupy widzów. Na castingach do filmów i seriali kandydaci często są pytani o liczbę obserwujących w Internecie.

    – Jak wygląda odcinek serialu na TikToku?

    AKF: Trwa od 3 do 5 minut. Przygotowujemy sezony składające się z 8-10 odcinków wypuszczanych dwa razy w tygodniu. Mamy do czynienia z odbiorcami przyzwyczajonymi do krótkich formatów, z większym deficytem uwagi niż ma to miejsce w przypadku odbiorców klasycznych mediów. Im młodsi odbiorcy – tym jest to bardziej widoczne. Ostatnio byłam u koleżanki, której dzieci oglądając bajkę jednocześnie używały telefonów. Potrzebowały czegoś więcej niż dynamiczna kreskówka. Na marginesie – istnieje ciągła presja na przyspieszenie komunikacji, co pokazuje przykład tzw. głosówek, czyli nagrywanych informacji, które wypierają tradycyjne wiadomości. W związku z tym nie chcąc zostać w tyle, musimy bardzo uważnie śledzić zmiany na rynku.

    – Podkreślały panie, że bardzo ważny jest kontent.

    AKF: Przygotowując kolejne filmy zauważyłam, że sprawy, które budzą powszechne zainteresowanie, pozostają takie same od lat. Zmieniły się za to środki wyrazu. Podobne treści pojawiały się gazetowych komiksach, następnie jako memy na stronach takich jak Demotywatory czy Kwejk, a potem na Youtube, TikToku i Instagramie Reels. Często są to schematyczne żarty, ale jak widać powtarzalność nikomu nie przeszkadza. Wysoko cenię więc twórców, którzy umieją przygotować atrakcyjne, ale niebanalne treści.

    – Kiedy uruchomiły panie swoją agencję?

    AKF: W listopadzie 2023 roku, ale znałyśmy się znacznie dłużej. Judyta jako managerka w kilku firmach, angażowała mnie do różnych projektów.  Od początku ceniłam jej profesjonalizm i pracowitość, oprócz tego to ona była osobą, która zawsze we mnie wierzyła, pracując z Judytą czuję satysfakcję z każdego wspólnego projektu.

    JOS: Adę cechowała wyjątkowa solidność i terminowość, co niestety nie jest środowiskowym standardem. Zawsze uważałam, że ma wszystkie cechy idealnego influencera. Nasze umiejętności w precyzyjny sposób się uzupełniają, stanowiąc bazę obecnej współpracy. Dowodzi tego szybki rozwój naszej działalności. Agencja pracuje na rzecz sześciu twórców, którzy ze sobą nie konkurują. Warto zaznaczyć, że wśród naszych klientów są wielkie światowe marki.

    – Jak wygląda współpraca z firmami?

    JOS: Niektóre z nich mają własne komórki influencerskie, które same kontaktują się z twórcami. Zwykle jednak współpracują z agencjami lub domami mediowymi działającymi w ich imieniu. Standardowe działanie wygląda następująco: agencja lub klient rozpisują brief, opisując planowaną kampanię i środki, jakie chcą na nią przeznaczyć. Następnie my przedstawiamy swoje pomysły oraz ofertę i czekamy na decyzję klienta. Nierzadko sami twórcy lub ich managerowie zwracają się do firm proponując im współpracę.

    – Adrianno, kiedy pani zaczęła zarabiać w Internecie?

    AKF: Pierwsze, relatywnie niewielkie pieniądze otrzymałam z YouTube w związku z dużą liczbą wyświetleń. Większe kwoty pojawiły się później, gdy nawiązałam współpracę z firmami. Na czym polega prawdziwy biznes zrozumiałam, gdy wspólnie z Judytą założyłyśmy agencję.

    – Jak wygląda zdrowy balans między prawdziwym kontentem a produkt placementem? Widzów drażni, gdy w jakimś serialu wszyscy jeżdżą samochodami tej samej marki lub używają identycznych telefonów.

    AKF: Cenię twórców, którzy nie akceptują wszystkich reklam. Ja sama, zanim podejmę współpracę z daną firmą, muszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy przekaz określonej marki jest zgodny z moim. Są osoby, które godzą się na każda współpracę, ale szybko przestają być wiarygodne dla swoich widzów.

    – O jakich budżetach mówimy?

    JOS: Agencje zarabiają miesięcznie od dziesiątek do setek tys. złotych, a nawet więcej. Zależy to od tego, z iloma twórcami i jakimi markami współpracują. Nie jest to oczywiście czysty przychód – największą pozycję kosztową stanowi wynagrodzenia dla twórców. W Creme Agency mamy sześciu influencerów, z których każdy adresuje swój przekaz do innej grupy odbiorców.

    – Rozmawiam z dwiema bardzo młodymi przedsiębiorczyniami. Choć nie wypada pytać o pieniądze, proszę powiedzcie, czy zarobiłyście już swój pierwszy milion?

    AKF: Tak. Proszę jednak pamiętać, że jest to wynik wielu lat ciężkiej pracy. Pracowałyśmy, gdy większość naszych kolegów nawet o tym nie myślała…

    JOS: Zawsze fascynowały mnie media internetowe. Mój tata często mi kiedyś powtarzał, abym nie siedziała tyle czasu w social mediach, a teraz z satysfakcją zawsze to wspominam, bo w obecnych czasach jest pełno zawodów związanych z mediami społecznościowymi i teraz na tym zarabiam. Obie z Adą robimy to, co naprawdę lubimy, a to jedna z rzeczy, o których wiele osób może tylko pomarzyć.

    – Internetowy biznes ulega bardzo szybkiej transformacji, niczego nie gwarantuje na stałe…

    JOS: Staramy się nadążać za zmianami. Kiedy obie zaczynałyśmy, działałyśmy na YouTube. Nie było jeszcze TikToka, a gdy się pojawił, skupiłyśmy swoje wysiłki na tej platformie. Chodzi o to, by być na bieżąco z trendami. Iść za tym, co się rozwija. I to jest klucz do sukcesu.

    Co lubi Adrianna Krysian-Foremny?

    Wypoczynek – Krótki, trzydniowy city break, bo mogę intensywnie odpocząć przed powrotem do pracy. Bardzo lubię Grecję. A mój polski azyl, to dom rodziców w Częstochowie.

    Kulinaria – Gotowanie mnie relaksuje. Cenię kuchnię włoską i izraelską.

    Moda – Kiedyś pewnie wymieniłabym kilka znanych marek. Obecnie najbardziej lubię ubrania polskich projektantów. Pomysł jest dla mnie ważniejszy niż super logo.

    Hobby – Pole dance, czyli akrobatyczny taniec na rurze. Wcześniej trenowałam akrobatykę sportową.

    Książka – Duże wrażenie zrobił na mnie „Shantaram”, którego autorem jest Gregory David Roberts

     

    Co lubi Judyta Ogniewska-Sosnowska?

    Wypoczynek: W ciepłym kraju, nad wodą.

    Kuchnia: Włoska i azjatycka. Muszę pochwalić mojego męża, który świetnie gotuje.

    Hobby: Podróże i muzyka, zwłaszcza R’n’B. Zawsze pracuję przy muzyce.

    • Sport: Jazda na rowerze, basen. Obecnie nad formą pracuję z trenerką personalną.

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...