.
Strona główna Blog Strona 43

Nowe wyzwanie dla firm rodzinnych – zmiany w przepisach prawa pracy oraz regulacje dotyczące sygnalistów.

Materiał prasowy z dnia 20 września 2024r.

Nowe wyzwanie dla firm rodzinnych – zmiany w przepisach prawa pracy oraz regulacje dotyczące sygnalistów.

W ostatnich miesiącach firmy działające w Polsce stanęły przed wyzwaniem dostosowania się do szeregu zmian w przepisach prawa pracy, w tym do nowych regulacji dotyczących sygnalistów. Wprowadzone zmiany, będące wynikiem implementacji unijnej dyrektywy o ochronie sygnalistów, nakładają nowe obowiązki na przedsiębiorstwa, w tym na firmy rodzinne, które są jednym z istotnych filarów polskiej gospodarki.

W obliczu rosnących trudności gospodarczych, związanych m.in. z inflacją
i spowolnieniem gospodarczym, małe i średnie przedsiębiorstwa rodzinne stają przed dodatkowym wyzwaniem, jakim jest dostosowanie się do nowych wymogów. Ustawa o ochronie sygnalistów została już opublikowana i zacznie obowiązywać przedsiębiorców od 25 września 2024 r. Ma ona na celu dostosowanie krajowych regulacji do unijnej Dyrektywy 2019/1937 z 23 października 2019 r., dotyczącej ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa. Ustawa wdraża przepisy mające chronić osoby zgłaszające nieprawidłowości w zakresie pracowniczym. Dyrektywa wprawdzie wymagała wdrożenia przepisów krajowych do 2021 r., ale Polska spełniła ten wymóg dopiero teraz.

Sygnalista, czyli kto?

Sygnalista to osoba fizyczna, która zgłasza lub ujawnia publicznie informację o naruszeniu prawa, uzyskaną w kontekście związanym z pracą. Jak mówią przepisy nie tylko pracownicy mogą być sygnalistami. Ustawa przewiduje szeroki katalog osób, które mogą zgłaszać naruszenia jako sygnaliści. Wśród wymienionych są: osoby współpracujące na podstawie umów cywilnoprawnych i na B2B, wolontariusze, praktykanci, stażyści, a nawet osoby biorące udział w procesie rekrutacyjnym.

Sygnalista podlega ochronie określonej w przepisach Ustawy od chwili dokonania zgłoszenia lub ujawnienia publicznego, pod warunkiem, że miał uzasadnione podstawy sądzić, że informacja będąca przedmiotem zgłoszenia lub ujawnienia publicznego jest prawdziwa w momencie dokonywania zgłoszenia lub ujawnienia publicznego i że stanowi informację o naruszeniu prawa.

Przepisy Ustawy dotyczą w ogólnej części praktycznie każdego przedsiębiorcy. Przepisy dotyczące sygnalistów mają zastosowanie do działalności podmiotów prawnych (publicznych i prywatnych), czyli m.in. jednoosobowych działalności gospodarczych, spółek i innych osób prawnych, w tym firm rodzinnych. Nie ma też tutaj znaczenia forma zatrudnienia członków zespołu firmy. Sygnalistą jest nie tylko pracownik zatrudniony na umowie o pracę. To także m.in. osoba pracująca na umowie zlecenie, o dzieło czy B2B.

Mecenas Małgorzata Rejmer z Kancelarii Finansowej LEX, ekspertka w dziedzinie sukcesji, fundacji rodzinnych i obsłudze firm pokoleniowych podkreśla, że wdrożenie nowych przepisów dotyczących ochrony sygnalistów jest szczególnie trudne dla firm rodzinnych, które często nie dysponują rozbudowanymi działami prawnymi czy compliance. „Komunikacja dotycząca wchodzących w życie przepisów jest niezwykle istotna głównie z uwagi na małe przedsiębiorstwa czy firmy rodzinne, które mogą być przekonane, że dotyczą one wyłącznie wielkich korporacji posiadających w swoich strukturach rozbudowane działy prawne. Implementacja dyrektywy unijnej nakłada obowiązek ochrony sygnalistów na wszystkie firmy i wszystkie, bez wyjątku, muszą przygotować się do opracowywania procedur .”– mówi dr n.pr. Małgorzata Rejmer.

Nowe przepisy wymagają od przedsiębiorców stworzenia wewnętrznych kanałów raportowania nieprawidłowości, co wiąże się z koniecznością zainwestowania w odpowiednie narzędzia i procedury. Dla małych firm rodzinnych może to być wyzwanie zarówno finansowe, jak i organizacyjne. Małgorzata Rejmer zwraca uwagę na fakt, że wiele takich firm nie posiada formalnych struktur, co może utrudnić wdrożenie wymaganych rozwiązań. „Warto jednak pamiętać, że w dłuższej perspektywie takie mechanizmy mogą przyczynić się do wzrostu przejrzystości w firmie, co pozytywnie wpłynie na jej reputację na rynku i relacje z pracownikami.” – dodaje.

Kontekst gospodarczy

Obecna sytuacja gospodarcza w Polsce dodatkowo komplikuje wprowadzanie nowych regulacji. Inflacja oraz rosnące koszty prowadzenia działalności wywierają presję na rentowność wielu przedsiębiorstw, zwłaszcza tych rodzinnych, które często działają w branżach szczególnie dotkniętych przez kryzysy. „W tych trudnych czasach, każda nowa regulacja stanowi dodatkowe obciążenie dla przedsiębiorców. Należy jednak pamiętać, że ochrona sygnalistów to nie tylko obowiązek prawny, ale także element budowania zrównoważonej i etycznej kultury organizacyjnej.” – zaznacza Małgorzata Rejmer.

Wyzwania i szanse

Eksperci wskazują, że firmy rodzinne mogą mieć trudności z szybkim dostosowaniem się do nowych wymogów, jednak istnieje także potencjał, aby regulacje te stały się bodźcem do poprawy zarządzania wewnętrznego. „Choć początkowo nowe przepisy mogą wydawać się kolejnym ciężarem, to ich prawidłowe wdrożenie może przynieść korzyści, takie jak większa transparentność, zmniejszenie ryzyka nadużyć czy lepsze relacje z pracownikami. Kluczem jest odpowiednie wsparcie ze strony doradców prawnych oraz adaptacja rozwiązań dopasowanych do specyfiki firm rodzinnych.” –  podsumowuje Małgorzata Rejmer.

Wprowadzone zmiany w prawie pracy i ochronie sygnalistów to wyzwanie, ale także szansa na rozwój i umocnienie pozycji firm rodzinnych w długoterminowej perspektywie. W nadchodzących miesiącach przedsiębiorcy będą musieli zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, ale z odpowiednim wsparciem mogą wyjść z tej sytuacji silniejsi i lepiej przygotowani na przyszłość.

Więcej informacji:

Biuro Prasowe Kancelarii Finansowej LEX

Karolina Siudyła

T: 609776612

E: karolina@magnifico.com.pl

Kia EV3 – zrównoważony i przystępny cenowo kompaktowy elektryczny SUV nowej generacji

    Gdy w maju tego roku Kia zaprezentowała EV3, wiadomo było, że zrównoważona mobilność stanie się bardziej dostępna niż dotychczas. Nowy kompaktowy elektryczny SUV marki Kia oferuje nie tylko wiodącą w branży technologię, ale również zasięg do 605 km (w cyklu mieszanym WLTP) oraz możliwość szybkiego ładowania.

    Przełomowy zestaw zalet, który zapewnia EV3 oznacza, że ​​nabywcy nie muszą już martwić się o zamianę samochodu z silnikiem spalinowym (ICE) na auto elektryczne (EV).

    Zespół ds. rozwoju marki Kia był zdeterminowany, aby opracować elektrycznego SUV-a, który podniesie poprzeczkę w każdej dziedzinie, jeśli chodzi o oczekiwania wobec kompaktowego modelu elektrycznego. Osiągnięcie tego celu oznaczało opracowanie nowego zestawu parametrów, takich jak zaawansowane hamowanie regeneracyjne oraz możliwość zasilania lub ładowania urządzeń zewnętrznych, jak np. sprzęt kempingowy, aby umożliwić nabywcom korzystanie z samochodu w taki sposób, jaki nigdy wcześniej nie był   dostępny w klasie kompaktowych SUV-ów.

    Innowacyjny i-Pedal

    W EV3 debiutują zarówno i-Pedal 3.0, jak i system Smart Regenerative 3.0. Technologie te przenoszą jazdę przy użyciu jednego pedału na wyższy poziom i zapewniają jeszcze większą przyjemność z jazdy i jeszcze większą wydajność akumulatora. Najnowsza technologia i-Pedal 3.0 oferuje kierowcy znacznie większą elastyczność i kontrolę, oddzielając hamowanie regeneracyjne od funkcji całkowitego zatrzymywania auta. Jazda przy użyciu jednego pedału może być teraz używana w każdym trybie hamowania regeneracyjnego. Ponadto i-Pedal 3.0 może być opcjonalnie używany podczas jazdy na biegu wstecznym i zapamiętuje wybrany poziom hamowania regeneracyjnego po wyłączeniu auta i jego ponownym uruchomieniu. System można aktywować w prostszy sposób niż dotąd, poprzez pociągnięcie i przytrzymanie lewej łopatki przy kierownicy przez ponad jedną sekundę.

    System hamowania regeneracyjnego ma zakres mocy od 0 do 3, przy czym najmocniejsze hamowanie na poziomie 3 jest idealne do jazdy w gęstym ruchu miejskim, w którym kierowcy często muszą szybko przyhamować. Efekt ten został zoptymalizowany dzięki bardziej liniowej kalibracji i pozwala uzyskać płynniejsze hamowanie.

    Poziom 2 hamowania regeneracyjnego zapewnia nieco mniejszą siłę hamowania i jest idealny do zastosowania na krętej drodze, umożliwiając kierowcom zaangażowanie się w jazdę poprzez płynne zwalnianie na zakrętach bez dotykania pedału hamulca. Hamowanie regeneracyjne pozwala wydobyć z akumulatora większy zasięg.

    Podczas długiej podróży autostradą kierowcy mogą preferować hamowanie regeneracyjne na poziomie 1 lub nawet na poziomie 0, który pozwala EV3 swobodnie toczyć się po zdjęciu nogi z pedału przyspieszenia. Te dwa poziomy hamowania regeneracyjnego zapewniają bardziej komfortowe wytracanie prędkości. Hamowanie regeneracyjne na poziomie 0 umożliwia EV3 toczenie się i jednocześnie zapewnia podobną szybkość zwalniania, jak na poziomie 1, ale przy niższych prędkościach.

    Zaawansowana technologia dla jeszcze bardziej bezstresowej jazdy

    Kia EV3 to pierwszy samochód wyposażony w technologię Smart Regenerative System 3.0. Ten zaawansowany cyfrowy „pilot” może skanować drogę przed autem i błyskawicznie reagować na sytuacje.

    System Smart Regenerative aktywuje się przez przytrzymanie prawej łopatki przy kierownicy przez ponad sekundę, co integruje technologię jazdy autonomicznej z hamowaniem regeneracyjnym.

    Gdy kierowca zwolni pedał przyspieszenia, system wykorzystuje czujniki do wykrywania odległości od poprzedzającego samochodu i informacje z nawigacji, aby w razie potrzeby automatycznie przyhamować EV3 do bezpiecznej prędkości.

    Podczas gdy poprzedni system Smart Regenerative firmy Kia opierał się wyłącznie na informacjach z czujnika GPS, jego najnowsza wersja wykorzystuje szerszą gamę danych opartych nie tylko na nawigacji, co przekłada się na szereg zalet dla kierowcy.

    Na przykład, gdy EV3 zbliża się do ciasnego zakrętu lub łuku na drodze, ograniczenia prędkości, progu zwalniającego lub ronda, samochód automatycznie zwolni do odpowiedniej prędkości, co zapewnia bardziej zrelaksowaną i bezpieczną jazdę. Podczas gdy poprzedni system mógł automatycznie zwolnić samochód do 9 km/h, najnowszy może całkowicie zatrzymać EV3, zapewniając jeszcze większy komfort i bezpieczeństwo jazdy.

    Duży zasięg i zaawansowana aerodynamika

    Kia EV3 jest jednym z najbardziej wydajnych samochodów elektrycznych, które są dostępne na rynku. Na zasięg ma wpływ wiele czynników, ale tym, który najbardziej rzuca się w oczy klientom, wciąż jest akumulator. W związku z tym, Kia wyposażyła EV3 w największy akumulator w swojej klasie. Akumulator już czwartej generacji potrafi zmagazynować 81,4 kWh energii elektrycznej i może pochwalić się o około 22 procent wyższą gęstością energii w porównaniu z akumulatorem Niro EV, który również pracuje przy napięciu wynoszącym 400 V. Akumulator EV3 zapewnia kompaktowemu SUV-owi najlepszy w swojej klasie zasięg, który wynosi 605 km (WLTP).

    Za dopracowaną aerodynamiką EV3 stoją niekończące się godziny spędzone w tunelu aerodynamicznym. Pozwoliły one zoptymalizować m.in. kształt obręczy kół i tylnych lamp. Progi boczne wraz z ośmioma elementami pokrywającymi podwozie przyczyniają się do lepszego przepływu powietrza pod podłogą i zmniejszenia oporu aerodynamicznego.

    W połączeniu ze zoptymalizowanym kształtem zarówno przednich reflektorów, jak i przedniego zderzaka oraz nadkoli, mniejszym kątem nachylenia spojlera dachowego, aerodynamicznymi listwami na zderzaku z tyłu i ulepszonymi deflektorami przednich kół, EV3 „tnie” powietrze ze współczynnikiem oporu wynoszącym zaledwie 0,26.

    Nadwozie EV3 na wysokości tylnych nadkoli jest węższe niż na wysokości przednich, co przekłada się na bardziej opływowy kształt, który przyczynia się do zwiększenia zasięgu.

    Wydajna jazda w każdych warunkach

    EV3 jest pierwszym samochodem na świecie, w którym zastosowano system pochłaniania ciepła. W celu optymalizacji wydajności umożliwia on recykling nie tylko ciepła traconego w samochodzie, ale także w powietrzu na zewnątrz auta. Zaawansowana technologia pompy ciepła znacznie poprawia zdolność do ochrony wydajności akumulatora i do szybkiego ładowania w zimie.

    Dzięki wprowadzeniu unikalnej, wysoce wydajnej cieplnie grzałki i oprogramowania do ładowania w niskiej temperaturze, właściciele EV3 spędzą znacznie mniej czasu podczas ładowania akumulatora.

    Akumulator EV3 jest również wyposażony w układ chłodzenia cieczą, który jest używany podczas ładowania w celu zarówno optymalizacji zarządzania temperaturą akumulatora, jak i zwiększenia prędkości ładowania. Czas szybkiego ładowania akumulatora EV3 jest do 12 minut krótszy niż w przypadku akumulatora Niro EV, co umożliwia ładowanie od 10 do 80 procent stanu naładowania akumulatora w ciągu 31 minut (model Long Range, szybkie ładowanie o mocy poniżej 350 kW).

    Dzięki pierwszemu na świecie wysoce wydajnemu i superkompaktowemu systemowi THIN HVAC (ogrzewanie, wentylacja i klimatyzacja), EV3 zapewnia optymalny komfort w kabinie w każdych warunkach. Sprytnie „upakowany” system zapewnia pasażerom siedzącym na przednich siedzeniach o 6 cm więcej miejsca na nogi w porównaniu z konwencjonalnym systemem HVAC w innych autach, dzięki redukcji wysokości urządzenia o aż 33 procent.

    Dostępna zaawansowana technologia

    Przestronne wnętrze EV3 zapewnia pasażerom poczucie przebywania bardziej w przestrzeni mieszkalnej niż we wnętrzu samochodu. Najnowocześniejsze funkcje łączności umożliwiają podróżującym angażowanie się w cyfrowy świat bardziej niż było to możliwe kiedykolwiek wcześniej. Kia jest pierwszym producentem, który do segmentu kompaktowych elektrycznych SUV-ów wprowadził system Vehicle-to-Load (V2L). Funkcja ta umożliwia zasilanie różnego rodzaju urządzeń, jak ekspres do kawy czy suszarka do włosów.

    Kia planuje wprowadzić wariant z napędem na cztery koła (AWD), a także model GT, rozszerzając wybór dla klientów poza obecne modele z napędem na dwa koła (2WD).

    źródło: KIA

    Co zmieniło się w nowych krajach Unii po 2004 roku

    Zaledwie kilka lat po fali akcesji w 2004 r., obejmującej Estonię, Łotwę, Litwę, Maltę, Polskę, Słowację, Słowenię, Czechy, Węgry i Cypr, zmiany i korzyści po 20 latach są spektakularne

    Polska

    Premier Polski Leszek Miller świętował Dzień Przystąpienia w 2004 r. w niemiecko-polsko-czeskim trójkącie granicznym niedaleko Żytawy wraz z ówczesnym kanclerzem Gerhardem Schröderem (SPD) i swoim czeskim odpowiednikiem Vladimirem Spidlem. Polska najbardziej skorzystała na rozszerzeniu UE na wschód – PKB na mieszkańca podwoił się do 14 750  euro. Od 2012 roku stopa bezrobocia spadła z kilkunastu do 2,8 proc. Dziś, pomimo niedawnych wstrząsów spowodowanych wojną na Ukrainie, Polska cieszy się dobrze zróżnicowaną strukturą gospodarczą, dobrą integracją z regionalnymi łańcuchami dostaw, stabilnością makroekonomiczną i solidnym sektorem finansowym. Rynek pracy wspiera znaczny wzrost płac i konsumpcji prywatnej. Zagrożenie ubóstwem jest jednym z najniższych w całej UE. Niemieckie firmy zainwestowały w Polsce w 2021 roku około 37 miliardów euro.

    Republika Czeska

    Przystąpienie Republiki Czeskiej świętowano w wielu miejscach, m.in. na przejściu granicznym w miejscowości Potucky. Republika Czeska nie mogła się doczekać członkostwa – ze zwiększonym dostępem do środków finansowych na modernizację gospodarki – co również doprowadziło do licznych zarzutów o korupcję. Ale wraz z otwarciem gospodarki, dobrobyt gwałtownie wzrósł. Na przykład podwoiła się produkcja papieru w Czechach. Realny PKB na mieszkańca wzrósł mniej więcej o 50 procent, do 18 370 euro, w porównaniu z nieco poniżej 29 000 euro w UE-27. Stopa bezrobocia w Czechach spadła od 2012 r. o ponad połowę, a w 2023 r. wyniosła jedynie 2,6 proc. Gospodarka wykazuje wysoki poziom integracji w zakresie międzynarodowych inwestycji i handlu. Zagrożenie ubóstwem wynoszące 12 proc. jest najniższe w UE.

    Słowacja

    Dzięki wsparciu unijnego instrumentu „Łącząc Europę” Słowacja stała się łącznikiem między Polską a państwami członkowskimi Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej w zakresie nowych źródeł dostaw gazu ziemnego po zakończeniu taniego importu rosyjskich rurociągów. Słowacja dołączyła do strefy Schengen w 2007 r., a do strefy euro w 2009 r. Kraj znacząco skorzystał na otwarciu na Zachód oraz na funduszach spójności UE, które wpłynęły także na modernizację infrastruktury i transportu. Słowacja podwoiła na przykład produkcję metali. Podobnie jak w innych nowych krajach członkowskich  UE z Europy Wschodniej, po 2004 r. bezrobocie początkowo wzrosło, a potem, od roku 2012 spadło z 13,9 do 5,8 proc. W ciągu 20 lat gospodarka rosła średnio o siedem procent rocznie. PKB na mieszkańca wzrósł z 9 360 do 16 490 euro.

    Słowenia

    Przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi i premier Anton Rop na przejściu granicznym między Włochami a Słowenią w Nowej Goricy świętowali przystąpienie Słowenii do UE. Pomimo początkowej niepewności, w Słowenii panuje obecnie opinia, że UE zapewniła krajowi dobrobyt gospodarczy i międzynarodowe uznanie – wielu obywateli skorzystało z możliwości studiowania lub pracy za granicą. Kraj wprowadził euro w 2007 roku i dołączył do strefy Schengen. Podobnie jak inne kraje Europy Wschodniej, Słowenia stała się – częściowo dzięki atrakcyjnym ofertom zachęt podatkowych – ważnym partnerem handlowym oraz dostawcą towarów i usług dla niemieckiego, austriackiego oraz włoskiego przemysłu, m.in. w zakresie budowy maszyn, przemysłu motoryzacyjnego i elektrotechniki. W dwóch rundach, 2007-2013 i 2014-2020, kraj otrzymał kilkadziesiąt miliardów dotacji z funduszy UE na rozwój gospodarczy. Od 2012 r. stopa bezrobocia spadła o ponad połowę do 3,7 proc., a PKB na mieszkańca wzrósł z nieco poniżej 16 000 do ponad 22 000 euro w 2023 r.

    Węgry

    Węgierscy maratończycy przybyli do brukselskiego parku Cinqantenaire w dniu rozszerzenia UE na wschód z flagami nowych krajów przystępujących. Z prawicowym i przyjaznym Rosji Victorem Orbanem na czele Węgry zyskały ostatnio niewielu przyjaciół jako „enfant terrible” UE-27. Bruksela wstrzymała fundusze ze względu na poważne ograniczenia praworządności. Komisarz UE Elisa Ferreira obliczyła niedawno, jakie korzyści kraj odniósł dzięki członkostwu: w ciągu 20 lat w ramach polityki spójności przekazano 50 mld euro z różnych puli – średnio 5 000 euro na mieszkańca – na rzecz 70 000 przedsiębiorstw i państwa. Powstało 90 000 miejsc pracy. Stopa bezrobocia na Węgrzech zmalała z 10,7 proc. w 2012 r. do 4,1 proc. w 2023 r., a realny PKB na mieszkańca wzrósł z 9 520 do 14 370 euro. Zagrożenie ubóstwem spadło do 18,4 proc.

    Litwa

    1 maja 2004 r. przed Pałacem Prezydenckim podniesiono flagę UE. Dla małej Litwy przyłączenie się do UE po zakończeniu zimnej wojny było mile widzianym aktem konsolidacji państwa – choć towarzyszyły mu obawy, że biurokratyczny ciężar dostosowania się do prawa UE może być przytłaczający. Postęp gospodarczy pomógł temu krajowi bałtyckiemu lepiej przetrwać wstrząsy zewnętrzne, takie jak kryzys finansowy w 2008 r., pandemia COVID-19 i wojna na Ukrainie – twierdzą obserwatorzy. Realny PKB od 2004 r. do 2023 r. podwoił się do 14 850 euro na mieszkańca, a bezrobocie spadło o ponad połowę do 6,5 proc. w porównaniu do 2012 r.

    Estonia

    Estonia uważana jest dziś za pioniera administracji cyfrowej, co świętowali na szczycie cyfrowym premier Kaja Kallas i kanclerz federalny Olaf Scholz (SPD) w 2022 r., ale także za wzorowego ucznia we wdrażaniu przepisów europejskich. Początkowo jednak akcesja była przede wszystkim sprzeciwem przeciw silnemu wewnętrznemu eurosceptycyzmowi mniejszości rosyjskiej i ludności wiejskiej. Jako jedyny kraj, obok Litwy, w ciągu ostatnich dziesięciu lat Estonia w pełni wdrożyła unijne środki z polityki spójności na rzecz integracji z UE. Od momentu przystąpienia w 2004 r. bałtyckie państwo UE zwiększyło swój PKB na mieszkańca o 50 proc., do 15 370 euro. W ciągu ostatnich 10 lat stopa bezrobocia spadła z 9,9 do 6,4 proc.

    Łotwa

    20 lat po przystąpieniu do UE państwo bałtyckie stanowi element składowy tzw. unijnej strategii cyberbezpieczeństwa. W ramach regionalnego projektu „Pierścień Bałtycki”, którego celem jest połączenie Szwecji i Finlandii trasą światłowodową przez kraje bałtyckie, Łotwa stanie się łącznikiem z globalną chmurą, usługami cyfrowymi i międzynarodowymi węzłami komunikacyjnymi dla innych krajów europejskich. Według Komisji Europejskiej, od momentu przystąpienia do UE gospodarka Łotwy odnotowuje średnioroczną stopę wzrostu na poziomie siedmiu procent. PKB na mieszkańca wzrósł w tym okresie z 7 340 do 13 220 euro. Bezrobocie spadło z dwucyfrowej liczby do 6,5 proc. w 2023 roku.

    Cypr

    Odrzucenie przez Greków tzw. planu Annana skutkowało faktycznym przystąpieniem 1 maja 2004 roku do Unii Europejskiej tylko greckiej części wyspy. Zgodnie z decyzją podjętą na szczycie w Kopenhadze w 2002 roku cały Cypr został włączony do Unii Europejskiej, jednakże na północnej części wyspy zawiesza się obowiązywanie prawa unijnego. W ostatnich latach Cypryjski Program Rozwoju położył szczególny nacisk na odbudowę, ochronę i poprawę ekosystemów, oprócz wsparcia infrastruktury, w celu wzmocnienia rozwoju gospodarczego na obszarach wiejskich i konkurencyjności sektora rolno-spożywczego. Cele obejmują zachowanie różnorodności biologicznej, lepszą gospodarkę wodną i zapobieganie erozji gleby. Setki przedsiębiorstw rolniczych otrzymują wsparcie w zakresie wyników ekonomicznych i modernizacji. Podczas gdy dziesięć lat temu bezrobocie na Cyprze wynosiło nieco poniżej 12 proc., w 2023 roku stopa bezrobocia wyniosła 6,1 proc. Od 2004 r. PKB na mieszkańca wzrósł do 27 720 euro.

    Malta

    Wiosną maltańscy rolnicy wzięli także udział w protestach przeciwko europejskiej polityce rolnej. Konkluzja jest taka, że Malta jako członek UE zyskała na znaczeniu jako małe państwo wyspiarskie na Morzu Śródziemnym. Produkcja gospodarcza podwoiła się. Tworzenie sieci kontaktów doprowadziło do większego znaczenia międzynarodowego, gospodarka w coraz większym stopniu zwraca się w stronę usług, a produkcja w kierunku produktów technologicznych o wyższej wartości. Od czasu wprowadzenia euro Malta w mniejszym stopniu boryka się z ryzykiem związanym z małą walutą, a deficyt spadł do zrównoważonego poziomu. Od roku 2004 PKB na mieszkańca wzrósł z 14 120 do 25 160 euro. Od 2012 r. bezrobocie spadło o połowę, do 3,1 proc.

    AM

    Od Idei do działania: jakie cechy pomagają przedsiębiorcom osiągnąć sukces?

    Autor: Beata Drzazga

    W dzisiejszym świecie biznesu, nieustannie stawiamy czoła wyzwaniom i dynamicznie zmieniającym się warunkom. Aby nie tylko przetrwać, ale i rozwijać swoje firmy, przedsiębiorcy muszą wykazywać się określonymi cechami, które pozwolą im sprawnie i skutecznie funkcjonować w zmieniającym się otoczeniu biznesowym. Z mojego doświadczenia wynika, że trzy kluczowe wartości, które mają decydujące znaczenie dla rozwoju firmy, to odporność, kreatywność i etyka.

    Odporność: klucz do przetrwania i rozwoju

    Prowadzenie biznesu to podróż pełna wyzwań, gdzie niejednokrotnie trzeba stawić czoła nieprzewidywalnym trudnościom. Odporność jest fundamentem każdego przedsiębiorcy, ponieważ pozwala przetrwać w najtrudniejszych momentach. To nie tylko zdolność do stawiania czoła wyzwaniom, ale także umiejętność szybkiego dostosowywania się do zmieniających się warunków. Nie raz musiałam zmierzyć się z sytuacjami, które wydawały się bez wyjścia, ale to właśnie ta wewnętrzna siła pozwalała mi na podejmowanie kolejnych kroków i szukanie rozwiązań tam, gdzie wydawało się, że ich nie ma. Przedsiębiorcy, którzy potrafią elastycznie reagować na zmiany, są w stanie przekształcać trudności w nowe możliwości. Taka postawa wymaga jednak nieustannego doskonalenia siebie i swoich umiejętności oraz otwartości na naukę z popełnionych błędów.

    Kreatywność: siła napędowa innowacji

    Kreatywność w biznesie to coś znacznie więcej niż tylko wymyślanie nowych produktów czy usług. To umiejętność twórczego podejścia do problemów, szukania innowacyjnych rozwiązań i ciągłego kwestionowania status quo. W mojej działalności często napotykałam na sytuacje, w których musiałam myśleć poza utartymi schematami. Zmieniające się warunki rynkowe, nowe technologie i zmieniające się potrzeby konsumentów wymuszają na nas, przedsiębiorcach, nieustanne poszukiwanie innowacji.

    Jednakże kreatywność to nie tylko zdolność do tworzenia czegoś nowego. Ważna jest również odwaga do testowania pomysłów, eksperymentowania, a czasem nawet ryzykowania porażki. Uważam, że każdy przedsiębiorca powinien dążyć do tego, aby jego firma była elastyczna i gotowa na zmiany – to właśnie kreatywność pozwala na szybkie dostosowanie się do nowych warunków i znalezienie przewagi nad konkurencją.

    Etyka: fundament długoterminowego sukcesu

    W dzisiejszym świecie, gdzie często liczą się szybkie zyski, etyka staje się coraz bardziej kluczowym elementem sukcesu. Nie raz miałam okazję obserwować, jak nieetyczne działania doprowadzały firmy do krótkoterminowych sukcesów, ale z czasem okazywało się, że brak solidnych podstaw etycznych przyczyniał się do ich upadku.

    Dla mnie etyka to nie tylko przestrzeganie prawa, ale przede wszystkim szacunek wobec pracowników, klientów i partnerów biznesowych. Wierzę, że prawdziwie zrównoważony rozwój możliwy jest jedynie wtedy, gdy przedsiębiorca działa w zgodzie ze swoimi wartościami, nawet jeśli czasem oznacza to rezygnację z szybkich korzyści. Postępowanie zgodne z etyką nie tylko buduje zaufanie i lojalność wśród klientów, ale również wzmacnia morale i zaangażowanie zespołu.

    Wierzę, że zaufanie i uczciwość są kluczem do budowania trwałych relacji biznesowych, a długoterminowy sukces osiągają ci przedsiębiorcy, którzy potrafią podejmować decyzje w oparciu o swoje zasady. Ważne jest, aby stawiać sobie wysokie standardy i działać w sposób przejrzysty. Etyczne prowadzenie biznesu to coś więcej niż tylko dobry wizerunek – to inwestycja w przyszłość, która pozwala zbudować silne, trwałe fundamenty dla firmy.

    Beata Drzazga przedsiębiorca, twórca, filantrop, założyciel wielu firm w Polsce i za granicą: BetaMed S.A, Dono da Scheggia, Drzazga Clinic, Global Impact, Betamed International w Las Vegas, firmy w Miami i Hiszpanii. Ekspert w zarządzaniu, ceniona prelegentka na konferencjach ekonomicznych i medycznych, autorka tekstów biznesowych dla przedsiębiorców, inspiruje i doradza innym w prowadzeniu biznesu, zajmuje się także działalnością charytatywną, współautorka prac naukowych z dziedziny ochrony zdrowia, Dziekan Wydziału Medycznego Akademii Górnośląskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Założyciel Beata Drzazga Foundation.

    Pułapki Unijnych Dotacji – Jak Uniknąć Błędów i Skutecznie Rozliczać Projekty?

    Autor: Rafał Wiśniewski

    Jako ekspert ds. funduszy unijnych, od lat wspieram przedsiębiorstwa w pozyskiwaniu i rozliczaniu środków z Unii Europejskiej. W swojej pracy zauważam, że mimo dużych możliwości, jakie dają dotacje unijne, wiele firm napotyka na trudności już na etapie realizacji projektów. W tym artykule chciałbym opowiedzieć o najczęstszych problemach oraz o tym, jak ich unikać, aby skutecznie zrealizować projekt i nie narażać się na konieczność zwrotu środków.

     Najczęstsze źródła problemów z dotacjami unijnymi

    Jednym z największych wyzwań, z którymi borykają się firmy, jest niedoszacowanie kosztów projektu. Dotacje unijne zazwyczaj pokrywają jedynie część wydatków, a brak wystarczających zasobów finansowych po stronie przedsiębiorstwa może prowadzić do poważnych problemów w trakcie realizacji projektu. Warto pamiętać, że niewłaściwe oszacowanie budżetu może nie tylko spowodować brak środków na dokończenie inwestycji, ale także doprowadzić do konieczności zwrotu dotacji, jeśli projekt nie zostanie zrealizowany zgodnie z planem.

     Drugą pułapką jest przyjmowanie zbyt ambitnych celów. Zdarza się, że firmy, aby zwiększyć swoje szanse na uzyskanie dotacji, definiują cele, które są trudne do osiągnięcia. Choć mogą one wydawać się realistyczne na etapie wnioskowania, ich realizacja bywa często niemożliwa. W takich przypadkach przedsiębiorstwo może mieć trudności z osiągnięciem założonych rezultatów, co ostatecznie prowadzi do problemów z rozliczeniem projektu.

    Brak zgodności projektu ze strategią firmy

     Częstym błędem, jaki obserwuję, jest niedopasowanie projektu do strategii rozwoju firmy. Przedsiębiorcy często decydują się na realizację projektów, które nie odpowiadają ich rzeczywistym potrzebom, tylko dlatego, że są dostępne środki unijne. To prowadzi do sytuacji, w której firma realizuje projekt bez rzeczywistego zrozumienia jego wartości dla swojej działalności. W dłuższej perspektywie może to spowodować destabilizację firmy i utratę środków finansowych.

    Dobrze przemyślany projekt musi być zgodny z długoterminową strategią firmy. Jeśli nie wnosi realnej wartości do rozwoju przedsiębiorstwa, realizacja takiego projektu może przysporzyć więcej problemów niż korzyści. Angażowanie zasobów ludzkich i finansowych w obszary, które nie są kluczowe dla firmy, może wpłynąć na jakość jej podstawowej działalności i spowodować opóźnienia w realizacji innych, ważniejszych zadań.

     

    Konsekwencje błędów w rozliczeniach projektów 

    Jednym z najpoważniejszych skutków niewłaściwego rozliczania projektów unijnych jest konieczność zwrotu dofinansowania. Jeżeli instytucje finansujące odkryją nieprawidłowości, takie jak niewłaściwe wydatkowanie środków, niezgodność z harmonogramem lub brak osiągnięcia zakładanych wskaźników, mogą zażądać zwrotu części lub całości środków. Co więcej, firmy, które popełniają błędy w rozliczeniach, mogą zostać pozbawione możliwości ubiegania się o przyszłe dotacje.

    Aby uniknąć tych problemów, kluczowe jest skrupulatne planowanie i budżetowanie projektów już na etapie wniosku. Ważne jest, aby wszystkie koszty były realistycznie oszacowane, a projekt opierał się na solidnych fundamentach. Zasada, którą zawsze powtarzam moim klientom, brzmi: „Lepiej zaplanować więcej, niż być zaskoczonym kosztami na późniejszym etapie”.

    Jak uniknąć błędów w dokumentacji i rozliczeniach?

    Dokumentacja jest kluczowym elementem w procesie rozliczania funduszy unijnych. Firmy muszą pamiętać o systematycznym monitorowaniu postępów projektu oraz o dokładnym dokumentowaniu wydatków. Każda faktura, umowa czy potwierdzenie płatności muszą być zgodne z wymogami instytucji unijnych.

    Jednym z najczęstszych problemów, jakie napotykają firmy, są błędy w raportach. Opóźnienia w składaniu dokumentacji czy niezgodność z wymaganiami instytucji kontrolujących mogą skutkować nałożeniem kar finansowych. Dlatego ważne jest, aby już na samym początku mieć jasny plan działania oraz system monitorowania postępu prac.

     

    Czy warto korzystać z pomocy doradców?

     Wielu przedsiębiorców decyduje się na współpracę z doradcami przy realizacji projektów unijnych. Jest to dobry krok, zwłaszcza dla firm, które nie mają doświadczenia w obsłudze tego typu projektów. Profesjonalny doradca może pomóc w przygotowaniu wniosku, nadzorowaniu budżetu oraz monitorowaniu realizacji projektu. Dzięki temu firma minimalizuje ryzyko popełnienia błędów.

    Jednak warto pamiętać, że wybór odpowiedniego doradcy jest kluczowy. Często spotykam się z firmami, które wybierają doradców jedynie na podstawie ceny, a nie doświadczenia i kompetencji. Tanie usługi mogą prowadzić do niskiej jakości przygotowania wniosku i problemów na późniejszych etapach realizacji projektu.

    Pamiętajmy jednak, że ostateczna odpowiedzialność za realizację projektu spoczywa na firmie. Nawet najlepszy doradca nie zapewni sukcesu, jeśli firma nie będzie aktywnie zaangażowana w realizację projektu i jego monitorowanie.

    Podsumowanie

    Pozyskiwanie i rozliczanie funduszy unijnych to proces wymagający dużej staranności i zaangażowania. Kluczem do sukcesu jest realistyczne planowanie, zgodność projektu ze strategią firmy oraz skrupulatna dokumentacja. Warto także rozważyć współpracę z profesjonalnym doradcą, który pomoże uniknąć błędów. Ostatecznie jednak to firma musi być w pełni odpowiedzialna za realizację projektu, aby nie narazić się na ryzyko zwrotu środków czy utratę płynności finansowej.

    Rafał Wiśniewski jest prezesem firmy Roseti Polska Sp. z o.o., specjalizującej się w pozyskiwaniu dotacji oraz funduszy na rozwój działalności firm z różnych branż. Od lat zajmuje się profesjonalnym prowadzeniem i rozliczaniem dotacji unijnych, dbając, aby proces ten przebiegał bezproblemowo dla beneficjentów. Od 2017 roku Rafał Wiśniewski organizuje również rejsy dla przedsiębiorców w ramach Klubu Biznesu na Morzu. Klub ten stanowi dynamicznie rozwijającą się społeczność, gdzie przedsiębiorcy mogą nawiązywać zarówno relacje towarzyskie, jak i biznesowe podczas rejsów.

     

    Przyszłość medycyny estetycznej: Innowacje, trendy i wyzwania

    Medycyna estetyczna rozwija się w zawrotnym tempie, przekształcając się w dziedzinę, która stawia na coraz większą personalizację oraz zrównoważony rozwój. Chciałabym przybliżyć najnowsze trendy, wyzwania oraz przyszłość kosmetologii, która ewoluuje, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów i jednocześnie odpowiadać na współczesne potrzeby związane z dbaniem o zdrowie i urodę.

    Obecnie jednym z najważniejszych kierunków w medycynie estetycznej jest personalizacja zabiegów. Coraz więcej klientów oczekuje indywidualnie dostosowanego planu pielęgnacyjnego, który uwzględnia ich specyficzne potrzeby, typ skóry, styl życia oraz estetyczne cele. Współczesna medycyna estetyczna zaczyna się od szczegółowej konsultacji, podczas której specjalista przeprowadza dokładną analizę skóry z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Dzięki temu możliwe jest stworzenie spersonalizowanego planu zabiegowego, który nie tylko odpowiada na potrzeby klienta, ale także maksymalizuje efektywność terapii.

    Coraz większe znaczenie zyskuje również holistyczne podejście do klienta, które integruje aspekty zdrowia fizycznego i psychicznego. Klienci nie szukają już jedynie krótkoterminowych efektów estetycznych, ale coraz częściej zwracają uwagę na swoje ogólne samopoczucie. W odpowiedzi na te potrzeby, medycyna estetyczna coraz częściej łączy zabiegi kosmetyczne z poradami dietetycznymi, technikami relaksacyjnymi oraz programami ćwiczeń fizycznych. W ten sposób można nie tylko poprawić wygląd, ale również wpłynąć na ogólną kondycję organizmu i jakość życia.

    Personalizacja zabiegów idzie w parze z rosnącym zainteresowaniem naturalnymi i ekologicznymi produktami. Klienci coraz częściej wybierają kosmetyki, które są wolne od szkodliwych substancji chemicznych, a jednocześnie skutecznie dbają o skórę i są bezpieczne dla środowiska. W medycynie estetycznej coraz większy nacisk kładzie się na stosowanie wysokiej jakości naturalnych i organicznych produktów, które mogą być dostosowane do indywidualnych potrzeb skóry.

    Prowadzenie kliniki medycyny estetycznej w dzisiejszych czasach wiąże się z wieloma wyzwaniami. Przede wszystkim konieczne jest ciągłe inwestowanie w nowoczesne technologie oraz podnoszenie kwalifikacji personelu. Nowoczesne urządzenia i zaawansowane metody zabiegowe są niezbędne, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów. Personalizacja usług i holistyczne podejście wymagają nie tylko technologii, ale także wykwalifikowanego personelu, który potrafi dostosować terapię do specyficznych potrzeb każdego klienta.

    Kolejnym wyzwaniem jest budowanie silnej marki i skutecznej strategii marketingowej, zwłaszcza w obliczu rosnącej konkurencji na rynku medycyny estetycznej. Wysoki standard obsługi klienta, profesjonalizm oraz skuteczność zabiegów to czynniki, które przekładają się na zadowolenie i lojalność klientów, co jest kluczowe dla sukcesu każdej kliniki.

    Wśród najpopularniejszych zabiegów, które zdobywają coraz większe uznanie wśród klientów, znajdują się mezoterapia igłowa, botoks oraz korekcja powiek. W ostatnich latach dynamicznie rozwijają się również technologie nieinwazyjne, takie jak lasery frakcyjne, radiofrekwencja (RF) czy zabieg INDBIA. Te technologie umożliwiają skuteczne leczenie blizn, przebarwień, zmarszczek oraz lifting skóry, bez konieczności przechodzenia przez inwazyjne operacje. Klienci coraz częściej wybierają zabiegi, które pozwalają na szybki powrót do codziennych aktywności, oferując jednocześnie długotrwałe efekty.

    W przyszłości medycyna estetyczna będzie ewoluować w kierunku jeszcze większej personalizacji oraz integracji z nowymi technologiami. Sztuczna inteligencja i biotechnologia staną się kluczowymi narzędziami, które pozwolą na precyzyjne dopasowanie terapii do indywidualnych potrzeb pacjentów. AI będzie mogła analizować stan skóry, przewidywać reakcje na różne produkty oraz monitorować postępy w leczeniu, co z pewnością przyczyni się do jeszcze większej skuteczności zabiegów.

    Rosnący nacisk na zrównoważony rozwój skłoni przemysł kosmetyczny do jeszcze większego wykorzystania naturalnych składników i ekologicznych rozwiązań. W przyszłości kosmetyki będą coraz częściej produkowane z naturalnych, organicznych składników, a firmy będą dążyć do minimalizacji wpływu na środowisko, na przykład poprzez wprowadzenie opakowań wielokrotnego użytku czy procesów produkcji o niskim śladzie węglowym.

    Nowe technologie, takie jak wirtualna rzeczywistość (VR) i rozszerzona rzeczywistość (AR), mogą zrewolucjonizować sposób, w jaki pacjenci i profesjonaliści postrzegają i przeprowadzają zabiegi estetyczne. VR i AR będą mogły być wykorzystywane do symulacji efektów zabiegów, co pomoże pacjentom lepiej zrozumieć, jakie rezultaty można osiągnąć. Dodatkowo, te technologie mogą wspierać szkolenia oraz edukację w dziedzinie medycyny estetycznej, podnosząc jakość świadczonych usług.

    Na koniec warto podkreślić, że edukacja pacjentów i ich rosnąca świadomość zdrowotna będą odgrywać kluczową rolę w przyszłości medycyny estetycznej. Nowoczesne aplikacje i narzędzia cyfrowe umożliwią pacjentom lepszy dostęp do informacji, co pozwoli im na bardziej świadomą i skuteczną pielęgnację skóry oraz zdrowia.

    Medycyna estetyczna stoi przed wieloma wyzwaniami, ale także niesie ze sobą ogromne możliwości. Rozwój technologii, coraz większy nacisk na indywidualizację terapii oraz rosnące zainteresowanie zdrowym stylem życia i ekologią sprawiają, że przyszłość tej branży rysuje się niezwykle obiecująco.

    AGNIESZKA PACUŁT-WIŚNIEWSKA– właścicielka renomowanej Kliniki Medycyny Estetycznej Roseti Med&Beauty. Od lat pasjonuje się kosmetologią, łącząc nowoczesne technologie z holistycznym podejściem do pielęgnacji. Jej klinika zdobyła uznanie dzięki wysokim standardom obsługi, indywidualnemu podejściu do klienta oraz wykorzystaniu naturalnych i ekologicznych produktów. Agnieszka Pacułt- Wiśniewska nieustannie dąży do doskonalenia swoich umiejętności, uczestnicząc w licznych szkoleniach i konferencjach branżowych.

    Europejczycy z wyboru

    Aleksander Kwaśniewski, Prezydent RP w latach 1995-2005, opowiada o referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej, współczesnych zagrożeniach bezpieczeństwa Polski i konieczności pokonania antagonizmów dzielących nasze społeczeństwo

    Jest pan uważany za architekta wejścia Polski do Unii Europejskiej i NATO. Czy podczas referendum akcesyjnego obawiał się pan, że Polacy oszaleją i zabraknie jednego lub dwóch procent, żeby wynik był ważny?

    Były to 2 dni referendalne – sobota i niedziela. W tle czaiły się obawy, ponieważ w naszym kraju referenda mają pechową historię. Zaczęło się od sfałszowanego powojennego referendum ze słynnym „3 razy tak”. W 1997 roku mieliśmy referendum konstytucyjne z frekwencją na poziomie ponad 40 proc. Na szczęście wówczas pułap 50 proc. jeszcze nie obowiązywał. Warto przypomnieć, że w referendum ogłoszonym w 2015 roku przez prezydenta Bronisława Komorowskiego frekwencja była katastrofalnie niska, na poziomie niecałych 8 proc. Obserwując przebieg głosowania 7 i 8 czerwca 2003 roku wspólnie ze współpracownikami, byliśmy więc pełni napięcia. Pojechałem głosować w sobotę, żeby dać dobry przykład, ale na niewiele to się zdało, bowiem pierwszego dnia frekwencja wyniosła 15 proc. Na szczęście w niedzielę wyraźnie się zwiększyła. Byłem na gorącej linii z premierem Leszkiem Millerem, który też się niepokoił. Ze względu na ciszę wyborczą nie mogliśmy pójść do telewizji i powiedzieć: „Ludzie, głosujcie”, bo mogłoby to zostać uznane za złamanie ciszy wyborczej, co wykorzystaliby przeciwnicy Unii. Staraliśmy się stosować bardziej eleganckie metody. Gdy dowiadywaliśmy się, gdzie i o której będzie głosował ktoś z grona znanych postaci świata kultury, nauki i sportu, informowaliśmy o tym telewizję. Po latach Leszek Miller przyznał się, że dał ministrowi spraw wewnętrznych dyspozycję, by nie zatrzymywać do kontroli samochodów jadących do dużych miast, bo sporo ludzi mogło nie zdążyć do punktów wyborczych. Najpierw dominowała więc nerwowość, która oczywiście ustąpiła miejsca wielkiej satysfakcji, wręcz euforii, kiedy okazało się, że frekwencja jest bliska 60 proc., a na tak głosowało blisko 80 proc. obywateli. Tak więc za zgodą narodu, z najsilniejszym z możliwych – referendalnym mandatem Polska weszła do Unii Europejskiej, co uważam za decyzję historyczną i niezwykle dla nas korzystną.

    Jak długo trwały przygotowania do wejścia Polski do Unii i gdzie pojawiały się największe problemy?

    Proces ten należy wiązać z początkiem transformacji, a nawet wcześniej, z liberalnymi decyzjami rządu Mieczysława Rakowskiego i ze słynną ustawą o przedsiębiorczości zainicjowaną przez ministra Mieczysława Wilczka. W ten sposób powstały podwaliny wybuchu małej i średniej przedsiębiorczości. Kolejny krok to wielkie zmiany demokratyczne 1989-1990, które dały Polsce suwerenność, więc mogliśmy wreszcie, nie patrząc na Moskwę, decydować o naszej przyszłości. Takie właśnie decyzje zapadły w 1991 roku i zaowocowały podpisaniem umów z Unią Europejską. Rozmowami kierował minister Krzysztof Skubiszewski, który argumentował na rzecz zbliżenia z Unią Europejską, przypominając, że Polska ma tylko dwie drogi: jedna z nich prowadzi do Moskwy, z którą już zerwaliśmy, a druga do Brukseli. Dokumenty dotyczące umowy w imieniu rządu polskiego podpisał wicepremier Leszek Balcerowicz.

    Dlaczego właśnie on?

    Premierem był wtedy Jan Olszewski, kandydat prawicy, który zgodnie z ówczesną konstytucją pracował przez krótki czas z poprzednim rządem. Nie chciał podpisywać umowy z Brukselą, więc wysłał tam Balcerowicza. Z kolei oficjalne zgłoszenie o chęci członkostwa bodajże podpisał premier Waldemar Pawlak. Najwięcej pracy spadło na rząd Jerzego Buzka, którego przedstawiciele negocjowali potężną umowę obejmującą kilkadziesiąt obszarów. Sfinalizował to, łącznie z najbardziej stresującą końcówką podczas szczytu w Kopenhadze, rząd Leszka Millera. Przypominam o tym, ponieważ na wstępie nazwał mnie pan architektem akcesji. Byłem jednym z polityków zaangażowanych w ten historyczny proces. Był to wielki, wspólny wysiłek. W tym przypadku, co rzadko się w Polsce zdarza, udało się uzyskać ponadpartyjne porozumienie. Rządy się zmieniały, ale kierunek był ten sam. Wiele zawdzięczamy czworgu negocjatorom. Warto wspomnieć ich nazwiska. Negocjacje rozpoczął Jan Kułakowski, bliski przyjaciel Tadeusza Mazowieckiego, działacz europejskich chadeckich związków zawodowych, który mieszkał przez lata w Brukseli. Kontynuował je Jacek Saryusz Wolski, kompetentny znawca spraw europejskich. Wtedy był proeuropejski, dzisiaj wypowiada się zupełnie inaczej. Potem pojawił się wybitny dyplomata Jan Truszczyński, późniejszy wieloletni ambasador przy UE. Negocjacje ukończyła profesor Danuta Hübner. Były to osoby prezentujące różne poglądy polityczne, ale liczył się wspólny cel. I to było niezwykłym atutem Polski.

    Warto przypomnieć kto był przeciw.

    Liga Polskich Rodzin, Samoobrona oraz istotna część Kościoła Katolickiego. Kampania referendalna była burzliwa, a antyeuropejskie siły używały dokładnie takich samych argumentów, jak dzisiaj, że sprzedajemy Polskę, że kiedyś byliśmy zależni od Moskwy, a teraz będziemy w rękach Brukseli, że to jest utrata suwerenności i tak dalej. Przeciwnicy akcesji organizowali agresywne awantury podczas spotkań przedreferendalnych. Uspokoiło się to, gdy przemawiający z okazji 25-lecia pontyfikatu schorowany papież Jan Paweł II powiedział najważniejsze słowa: „Europa potrzebuje Polski, a Polska potrzebuje Europy”. Pomimo to i tak 20 proc. Polaków zagłosowało na nie…

    Niestety, na nowo odżyła silna antyeuropejska retoryka.

    Jest to groźne, ponieważ przejęły ją partie silniejsze niż kiedyś Liga Polskich Rodzin i Samoobrona. Główną rolę gra PiS wspierany przez eurosceptyków. To groźny proces. Gdy się wypuści z butelki dżina antyeuropejskości, trudno go tam wpędzić z powrotem, co potwierdza przykład Wielkiej Brytanii. Brexit nie wziął się znikąd. Pierwsze krytyczne opinie na temat Unii zaczął wyrażać premier David Cameron. A to ośmieliło tych, którzy jeszcze silniej w nią uderzali, jak Nigel Farage czy Boris Johnson. Niespodziewanie brytyjskie referendum wygrali zwolennicy opuszczenia wspólnoty. Dzisiaj Wielka Brytania cierpi z tego powodu.

    Na liście korzyści, jakie daje naszemu krajowi członkostwo w Unii szczególnie ważną rolę pełni bezpieczeństwo. Antyunijni politycy zapominają o tym, twierdząc, że wystarczają nam gwarancje NATO.

    Do NATO weszliśmy w 1999 roku, co było niezwykle pozytywne z punktu widzenia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Dlaczego? Wejście do NATO było jak zdanie egzaminu dojrzałości, ponieważ kandydować do paktu może kraj demokratyczny, praworządny, z cywilną kontrolą nad armią, chroniący prawa człowieka i mniejszości, respektujący europejskie wartości. Większość krajów Unii należy do NATO. Dobrze, że jesteśmy w obu strukturach, bo od czasu agresji rosyjskiej na Ukrainę możemy czuć się pewnie, jako element większej całości.

    Unia się rozwija. Ścierają się w niej różne tendencje – federalizacyjne i wręcz odwrotne.

    Na obecnym etapie mówienie o Federacji Europejskiej czy też o Stanach Zjednoczonych Europy jest przedwczesne. Dobry klimat do takich rozważań był parę lat temu, w okresie, który nazywam erą optymizmu. W ostatnich latach mamy do czynienia tylko ze złymi wiadomościami, najpierw pojawił się kryzys finansowy, a potem problemy migracyjne, Brexit i pandemia. A teraz mamy agresję rosyjską i wojnę w Gazie. Dobrych wiadomości było stanowczo za mało. Mówienie o federacji jest przedwczesne, ale czy można pójść w tą stronę, którą proponuje Orban lub PiS? Nie, bo byśmy wrócili do roku siedemdziesiątego, a przecież żyjemy 50 lat później. Na naszych oczach zmienia się architektura geopolityczna świata. Nie ma już zimnej wojny i Związku Radzieckiego. Chiny chcą zostać światowym numerem jeden. Ameryka zamierza jednak bronić swojej pozycji. Rosja usiłuje realizować imperialne plany. Za chwilę będzie głośno o Indiach, najludniejszym kraju świata, który również ma swoje ambicje. Unia Europejska musi znaleźć dla siebie nowe miejsce w zmieniającym się świecie, biorąc poważny udział w tym procesie. Żadne, nawet najsilniejsze państwo europejskie nie jest w stanie grać samodzielnej roli w tym nowym układzie. Musimy działać wspólnie, bo razem mamy największą gospodarkę na świecie, pół miliarda ludzi i całkiem nieźle opracowaną politykę społeczną. Trzeba więc wzmacniać Unię, jeśli nawet nie idąc w stronę federalizmu, to tworząc więcej wspólnotowych polityk w kwestiach, w których oczywiste jest, że pojedynczo nie damy sobie rady.

    Jakie to są kwestie?

    Po pierwsze, bezpieczeństwo, ale też energetyka, przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, spójna polityka migracyjna. Kolejna sprawa to konkurencyjność Europy, co pociąga za sobą nakłady na nowe technologie, wsparcie dla firm, które mogą konkurować z amerykańskimi i chińskimi koncernami. Wiąże się z tym kilka problemów praktycznych, które oddziałują na opinię publiczną. Unia jest już dużym ciałem, nawet po wyjściu Wielkiej Brytanii to 27 krajów. Jeżeli wstąpią do niej Ukraina i kolejni kandydaci, może być ich ponad 30. Trzeba więc zastanowić się, jak będzie funkcjonował system podejmowania decyzji. Część kluczowych rezolucji powinna być dalej oparta o prawo weta, inne mogą zależeć od decyzji większości. Nie powinno się też nadużywać argumentu suwerenności, bo suwerenność absolutna to absurd. Może ona dotyczyć człowieka, który nie liczy się z niczym wokół, nie ma żadnych zobowiązań i może realizować swoje ego tak, jak chce. Mam za sobą 45 lat udanego małżeństwa i wiem, że to jeden wielki kompromis, czyli świadome ograniczenie suwerenności. Jesteśmy z żoną najlepszymi przyjaciółmi, ale rezygnujemy z niektórych elementów suwerenności, bo taką podjęliśmy decyzję. Mamy w każdej sprawie prawo weta właśnie po to, żeby nasza wspólnota mogła działać, bo jest dla nas wartością. Taka sama zasada sprawdza się w relacjach międzypaństwowych. Wyjątkowo mnie irytuje jakiekolwiek porównywanie Unii Europejskiej do bloku wschodniego i ZSRR. Związek Radziecki nie pytał, czy Polska, Czechosłowacja i Węgry chcą być w jego strefie wpływów. Stalin dogadał się w tej sprawie z Rooseveltem i Churchillem. Natomiast do Unii Europejskiej, po długim okresie negocjacji, weszliśmy z własnej woli, potwierdzając to w referendum. Co więcej, Unia Europejska pokazała, że można z niej wyjść. Brytyjczycy zdecydowali się na Brexit, co nie było łatwym procesem, ale się zdarzyło. Kiedy Węgrzy w 1956 roku stwierdzili, że nie chcą być w Układzie Warszawskim, zostali spacyfikowani przez wojska radzieckie, a Budapeszt spłynął krwią młodych ludzi. Na tym właśnie polega różnica. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że jest człowiekiem wyjątkowo złej woli albo małego rozumu.

    Dla wielu krajów biedniejszych od Polski bardzo ważna jest perspektywa wejścia do Unii.

    Turcja miała taką szansę, obiecywali jej to politycy zachodnioeuropejscy. Wielu Turków mocno się w to zaangażowało, ale nastąpiła era prezydenta Erdogana, który odchodzi od wartości demokratycznych i europejskich. Wykorzystuje też niespełnioną obietnicę Unii Europejskiej jako argument przeciwko nam. Myślę, że chce uczynić z Turcji regionalne mocarstwo, które będzie silne i wpływowe. Bardzo wielu Gruzinów chciałoby wejść do Unii, ale utrudniają to starania Rosji, która nie chce tego kraju wypuścić ze swojej sfery wpływów. Kolejny niekorzystny element to antydemokratyczne działania władz gruzińskich. Generalnie widać, że demokracja jest w niełatwej sytuacji. Świat został skonfrontowany ze zbyt wieloma trudnościami w krótkim czasie. I to spowodowało, że zachwiała się wiara, iż demokracje są wystarczająco dobrze przygotowane, żeby radzić sobie z kryzysami. Wykorzystują to siły antydemokratyczne, populistyczne i nacjonalistyczne. Tym bardziej, że pojawiła się alternatywa dla demokracji. Chiny ze swoim państwowym kapitalizmem i całkiem sprawną gospodarką, pokazują wielu krajom, może nie w Europie, ale na pewno w Afryce czy w Azji, że to jest atrakcyjna droga. Sugestia brzmi, po co wam demokracja, skoro i tak możecie się rozwijać. Model ten w wielu miejscach zyskuje na popularności.

    Sukcesy gospodarcze niejako automatycznie kojarzyliśmy z demokratyzacją.

    I słusznie, bo chiński skok gospodarczy byłby niemożliwy bez reform Deng Xiaopinga i jego bezpośrednich następców. Zaowocowały nie tylko wprowadzeniem państwowego kapitalizmu, ale też poszerzeniem swobód obywatelskich, np. w podróżowaniu i szerszym dostępie do informacji. Reżim chiński najbardziej obawia się, że w pewnej chwili społeczeństwo wymknie mu się spod kontroli. W Chinach dokonał się niezwykły skok, ponieważ w ostatnich 30-40 latach klasa średnia powiększyła się o kilkaset milionów ludzi. Na razie klasa ta cieszy się lepszym standardem życiowym, ale w końcu upomni się o więcej praw politycznych.

    Czy zgodzi się pan, że choć staliśmy się Europejczykami z wyboru, to jednak – w odróżnieniu do Niemiec czy też Francji – odczuwamy deficyt postawy propaństwowej.

    To głębszy problem. Nasz kraj miał niełatwą historię. Był rozdrapywany przez sąsiadów, źle zarządzany, oddawany z rąk do rąk czasie wojny. W czasach PRL-u był czymś obcym dla wielu ludzi. Pozytywne zmiany zaczęły się 35 lat temu. Dość czasu, by wzmocnić postawę propaństwową. Widzę wielki postęp w tej dziedzinie na poziomie lokalnym, samorządowym. Natomiast na szczeblu państwowym wiele jeszcze zostało do zrobienia, ale musi to wynikać z działania władz. Jeżeli głównym pomysłem jest polaryzowanie społeczeństwa, to zawsze z postawami propaństwowymi będzie ciężko. Ważny argument PiS wobec oponentów brzmi: „To my jesteśmy patriotami, a wy zdrajcami”. Dzisiaj słyszymy ze strony premiera coś odwrotnego, że to my chcemy dobrze, a wy jesteście pachołkami Rosji. Dopóki będziemy mieli do czynienia z tak silnym podziałem społeczeństwa, postaw państwowotwórczych nie będzie. W dobrze rządzonym państwie są rzeczy, o jakie się kłócimy, ale również te, które wyłączamy ze sporu, jak agresja na Ukrainę i i kolejne odsłony agresywnej imperialnej polityki rosyjskiej. Być może wreszcie spowoduje to otrzeźwienie, bo niebezpieczny czynnik zewnętrzny zawsze jakoś Polaków jednoczy. Powtórzę, impuls musi jednak wyjść od rządzących. Mam duże pretensje do prezydenta Andrzeja Dudy, że zgodnie z duchem konstytucji nie potrafi funkcjonować ponad podziałami politycznymi. To pierwszy prezydent tak bardzo zaangażowany po jednej stronie politycznego sporu. Korzystając ze swojej pozycji, powinien zaprosić na spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Testem dla prezydenta będzie, czy mu nie odmówią,  choć wiem, że  sami nie darzą się sympatią. Na takim spotkaniu mogliby porozmawiać o kwestiach zasadniczych. Jeżeli prezydent nie ma dość siły, to niestety osłabia zarówno swój urząd, jak również nie buduje myślenia ponad podziałami.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Ankieta „Managera

    Aleksander Kwaśniewski

    Najważniejsze wartości, jakimi się pan kieruje w życiu.

    Mam swoje motto, trochę żartobliwe. Mówię, że robię co mogę, a jak nie mogę, to też robię. Cenię aktywność, niegodzenie się na bierność, niepoddawanie się w żadnej sytuacji. Mam nadzieję, że to, czym się zajmowałem, zawsze służyło dobru wspólnemu. Niewiele rzeczy robiłem w życiu, które miały tylko mi sprawić przyjemność. Chciałem, żeby to miało zasięg społeczny.

    Gdyby nie istniały żadne ograniczenia, z kim chciałby się pan spotkać na długą rozmowę?

    Miałem dużo szczęścia, ponieważ dzięki pełnionej funkcji mogłem spotkać wiele niezwykłych osób. Czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym były dla mnie rozmowy z królową Elżbietą II i papieżem Janem Pawłem II. Dotyczy to również nieżyjących polskich polityków i długich z nimi dyskusji – Mieczysława Rakowskiego, Wojciecha Jaruzelskiego, Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka. Bardzo ważną dla mnie postacią był generał Józef Kuropieska. Gdyby nie istniały żadne ograniczenia i mógłbym się cofnąć w czasie, chciałbym mieć szansę porozmawiania z ludźmi, którzy decydowali o losie milionów – z Napoleonem, Katarzyną Wielką, Stalinem, założycielami Stanów Zjednoczonych – Washingtonem i Jeffersonem.

    Pańskie prywatne pasje.

    Kiedyś zbierałem pióra, ale w przypadku każdej kolekcji pojawia się problem – gdzie ją przechowywać, bo brakuje mi miejsca. Nie umiem tylko opanować mojej słabości do kupowania książek. Jak pan widzi, jest ich pełno w moim gabinecie.

    Interesuję się historią, bo płynie z niej mnóstwo ważnych nauk. W gruncie rzeczy zgadzam się, że nihil novum sub sole…

    Niestety, po operacji kręgosłupa przestałem grać w tenisa, ale nadal jeżdżę na nartach.

    Najważniejsza chwila pana życia?

    Było ich kilka. Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale wygrana w wyborach prezydenckich całkowicie zmieniła moje życie i mojej rodziny. Miałem wtedy 41 lat. Wielką satysfakcję sprawiło mi przyjęcie konstytucji w referendum, tym bardziej, że wcześniej byłem szefem Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego. Kolejna przełomowa data to wejście do NATO. Pamiętam stres, gdy w Madrycie przedłużały się obrady sojuszu i pojawiła się obawa, że dzieje się coś złego. W końcu wyszedł Javier Solana i krzyknął: „Jesteście w NATO”. Trzy lata po stresie związanym z referendum akcesyjnym, przeżyłem chwilę wzruszenia widząc, jak – zgodnie z porozumieniem w Schengen – otwierane są szlabany graniczne. Jako młody człowiek bardzo dużo podróżowałem i pamiętałem straszliwe trudności związane z paszportem i z wizami.

    W życiu prywatnym – wielkim wydarzeniem było dla mnie spotkanie przyszłej żony, małżeństwo i narodziny córki.

    Bucket list.

    Zbliżam się do siedemdziesiątki. Nigdy nie myślałem, że czas biegnie tak szybko. W tym wieku najważniejsza jest dobra kondycja. Ze swojego doświadczenia wiem, że aby chorować,  trzeba mieć końskie zdrowie i sporo pieniędzy… W dziedzinie polityki chciałbym, żeby świat nie zwariował. To znaczy, żebyśmy nie weszli w etap nowego obłędu wojennego, a większość wysiłk
    ó
    w będzie polegała na tym, by bronić się przed zniszczen

    LOT 20 lat w Unii

    Po dwudziestu latach od wejścia do Unii Europejskiej krajobraz na unijnym niebie zmienił się znacząco. W 2004 roku z lotnisk EU25 skorzystało 650 milionów pasażerów, w roku 2023 było ich ponad miliard. Otwarte niebo dało Europejczykom łatwość podróżowania i zmieniło jego sposoby – kiedyś każdy kraj miał swojego narodowego przewoźnika, dziś w regionie CEE zostało ich kilku, a LOT jest jedyną linią lotniczą regionu działającą w systemie hubowym, łącząc naszą część Europy i Bałkany z Europą Zachodnią, Ameryką Północną i Azją. Mając za sobą często niełatwą historię, LOT rozwija się dziś najbardziej dynamicznie w swojej historii. Realizując ogłoszoną w ubiegłym roku strategię, LOT pozyskuje nowe, niskoemisyjne samoloty typu Boeing 737 MAX 8 czy Embraery nowej generacji, które pozwalają uruchamiać nowe połączenia. W  ostatnim czasie narodowy przewoźnik zaczął latać do Taszkentu, Rijadu oraz powrócił do Aten, a także zwiększył liczbę rejsów do portów obecnych już w swojej siatce połączeń – od września np. LOT będzie latał do Brukseli aż cztery razy dziennie. Istotnym segmentem jest również rozwój przewozów towarowych – LOT Cargo uzyskuje kolejne specjalistyczne certyfikaty CEIV pozwalające przewozić np. leki czy ogniwa litowo-jonowe lub ich komponenty. Istotną częścią strategii przewoźnika jest program Destination ECO. W jego ramach LOT wdrożył szereg inicjatyw: poszukiwanie alternatywnych, zrównoważonych paliw lotniczych, optymalizację załadunków, operacji lotniczych i tankeringu, redukcję zużycia przedmiotów wykonanych z materiałów niebiodegradowalnych. Odpowiedzialność społeczna to również inwestycja w najważniejszy zasób każdej organizacji – talenty. W tym obszarze LOT przykłada ogromną wagę do współpracy ze środowiskami naukowymi i akademickimi. W tym roku narodowy przewoźnik po raz trzeci organizuje konkurs na pracę dyplomową, a do programu stażowego przewoźnika na ponad 50 dostępnych miejsc aplikowało ponad 3700 studentów.

    Wyrazem odpowiedzialności społecznej jest również promowanie polskich firm czy kultury – najlepszym tego przykładem jest nowy film prezentujący zasady bezpieczeństwa na pokładzie, który został nagrany w Galerii Sztuki XIX Wieku Muzeum Narodowego w Warszawie.

    Po pandemicznej przerwie od roku 2022 przewoźnik powrócił na ścieżkę rentownego wzrostu, zapowiadając za 2023 r. zysk na poziomie 1 mld PLN, przewożąc ponad 10 mln pasażerów. Biorąc pod uwagę wyniki z lat 2016-2019 oraz na stale rosnącą liczbę podróżujących, można na ten filar i na przyszłość LOT-u patrzeć z optymizmem.

    Andrzej Mroziński

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...