.
Strona główna Blog Strona 409

Indos zadebiutował na NewConnect

    Indos – jedna z pierwszych na polskim rynku spółek świadczących profesjonalne usługi finansowe związane z obrotem wierzytelnościami, zadebiutował dzisiaj na NewConnect. Cena akcji na otwarciu wynosiła 5 zł i do momentu wręczenia spółce statuetki Vivene wzrosła do 6,3 zł (26%).

    Do obrotu zostało wprowadzone 454 060 sztuk akcji zwykłych na okaziciela serii B, o wartości nominalnej 1 zł. Pochodzą one z emisji prywatnej, która została objęta przez inwestorów w lipcu 2015 r. po 5 zł za akcję. Emisja ta umożliwiła Indosowi pozyskanie 2,27 mln zł. Kwota ta została przeznaczona na finansowanie podstawowych produktów finansowych spółki, przede wszystkim faktoringu. Akcje serii B Indosu stanowią ponad 6,75% kapitału zakładowego spółki.

    – Bardzo nas cieszy, że Indos już oficjalnie zalicza się do spółek NewConnect. Korzystnie wpłynie to na wzmocnienie wiarygodności naszej spółki w oczach partnerów. Włączenie do grona spółek publicznych jest potwierdzeniem, że firma spełnia najwyższe standardy transparentności, co czyni ją zaufaną stroną biznesową. Wierzymy też, że w ten sposób zwrócimy na siebie uwagę inwestorów jako na podmiot, który realizuje stały wzrost sprzedaży, prowadzi uporządkowaną i stabilną politykę finansową oraz uzyskuje wysoką rentowność aktywów w relacji do obrotów. W 2014 r. było to 6,5%. Rynek wierzytelności gospodarczych jest bardzo interesującym obszarem inwestycyjnym, a my działamy na nim z powodzeniem od 25 lat. Zwieńczeniem kolejnego etapu rozwoju spółki będzie dla nas przygotowywanie się do zmiany rynku notowań na GPW – powiedział Ireneusz Glensczyk, prezes zarządu Indos.

    15 lutego Indos opublikował wyniki za IV kw. 2015 r. Przychody spółki ze sprzedaży produktów wyniosły w tym okresie blisko 3 mln zł I były  ok. 13% niższe niż w IV kw. 2014 r.

    – Mniejsze przychody ze sprzedaży to wynik naszej decyzji podjętej w połowie ubiegłego roku o prawie całkowitym zmniejszeniu ekspozycji na ryzyko, które obecnie generuje branża górnicza, mająca poprzednio znaczny udział w naszych przychodach ze sprzedaży. Powrócimy do jej finansowania, jeśli wyjaśni się jaka będzie jej najbliższa przyszłość, na którą ma wpływ nie tylko nieciekawa sytuacja na światowym rynku węgla energetycznego i koksującego, ale też polityczne otoczenie. Póki co, jesteśmy na dobrej drodze do reinwestowania wycofanych środków w bezpieczniejsze branże – wyjaśnia Glensczyk.

    Strategia rozwoju Indosu do 2017 r. zakłada zwiększanie wartości spółki poprzez rozszerzenie działalności w sektorze wierzytelności korporacyjnych za pomocą powołanego funduszu sekurytyzacyjnego (INDOS 2 Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny FIZ), dla którego spółka zamierza intensywnie pozyskiwać środki oraz poszerzanie udziału w rynku pozostałych usług, w szczególności usług faktoringowych i związanych z obrotem wierzytelnościami B2B, poprzez wzrost sprzedaży o co najmniej 10% rdr w każdej grupie produktowej.

    (wog)

    Dimension Data dostawcą urządzeń aktywnych dla Wielkopolskiej Sieci Szerokopasmowej

    ManagerOnline

    W ramach umowy Dimension Data dostarczy, zainstaluje i uruchomi urządzenia aktywne warstwy DWDM oraz IP/MPLS sieci WSS, a także zaimplementuje system zarządzania siecią oraz zapewni bieżące wsparcie i utrzymanie wdrożonych urządzeń przez okres 5 lat.

    Inwestycja współfinansowana jest przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu Województwa Wielkopolskiego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Wielkopolskiego na lata 2007-2013.

    Celem inwestycji jest zbudowanie sieci szerokopasmowej w oparciu o technologię sieci nowej generacji NGA (Next Generation Access), która umożliwi korzystanie z usług o wysokich wymaganiach na przepływność (min. 30 Mb/s). Łączna długość sieci szkieletowej oraz sieci dystrybucyjnej wyniesie 4 500 km.

    Wyzwania dla marketingu XXI wieku

      Współczesny marketing niewątpliwie zyskał jeszcze mocniej na znaczeniu w strukturach biznesowych. W związku z globalizacją oraz wzrostem znaczenia technologii pojawiły się przed nim nowe wyzwania. Dziś, aby wyróżnić firmę w rynkowej grze, konieczna okazuje się zmiana strategii działania, w której ważnym elementem są nowoczesne kanały i narzędzia komunikacji z klientem.

      Na przestrzeni lat marketing ewoluował. Początkowo w centrum zainteresowania stawiano sam produkt i jego właściwości (Marketing 1.0). Powszechny był wówczas sąd, że konsumenci faworyzują wyroby i usługi najwyższej jakości, zwracają uwagę na ich cechy użytkowe, innowacyjność oraz cenę. Następnie zaczęto koncentrować się na potrzebach odbiorcy (Marketing 2.0) i samym akcie sprzedaży.

      Dziś natomiast w dobie globalizacji i postępującej rewolucji cyfrowej na znaczeniu zaczyna zyskiwać podejście holistyczne, skupiające się na wartościach ważnych dla człowieka w całym tego słowa znaczeniu – ze swoimi radościami i troskami. Okazuje się bowiem, że trzeba zwiększać dobrobyt społeczeństwa, aby osiągnąć pełną efektywność biznesu. Warto położyć zatem szczególny nacisk na szeroko zakrojoną misję społeczną oraz interakcyjność, dzięki którym można wkroczyć na wyższy poziom komunikacji z klientami. Wymagania rynku wobec marek dynamicznie rosną, a wraz z nimi zwiększa się liczba wyzwań, z jakimi muszą zmierzyć się marketingowcy XXI wieku. Działy marketingu rosną w potęgę – ich rola została dowartościowana, a to zobowiązuje!

      Zapukaj do… serca, rozumu i duszy

      Bez wątpienia zmiany w otoczeniu rynkowym wpływają na sposób funkcjonowania przedsiębiorstw oraz podejmowane przez nich działania marketingowe. Na przełomie lat wraz z nimi sukcesywnie nacisk prowadzonych kampanii przesuwał się z produktów, przez konsumentów, aż po całe społeczeństwo – a przecież jeszcze niedawno podmioty gospodarcze były od niego zupełnie odizolowane. Współcześnie kluczowe dla powodzenia biznesu w perspektywie długofalowej okazuje się zatem współtworzenie wartości ekonomiczno-społecznej firmy wraz z klientami, pracownikami, dostawcami czy pośrednikami. Są oni bowiem ważnymi ogniwami w procesie budowania pomyślności organizacji. Osobowość marki ma tu niebagatelnie znaczenie, konsumenci nabywają bowiem produkty i usługi tego przedsiębiorstwa, z którego modelem biznesowym oraz misją się identyfikują.

      Głównym zadaniem marketingu nie jest już wyłącznie generowanie zysku ze sprzedaży i formułowanie celów finansowych, lecz rozwiązywanie także społecznych i ekologicznych problemów  obszaru, na którym prowadzą działania. – Odpowiednio zaprojektowana strategia w tym względzie pozwoli zyskać przewagę rynkową i wyróżnić się na tle konkurencji. W ten sposób ukonstytuuje się grupa prawdziwych orędowników brandu. Jego wartość leży dziś w sferze doświadczeń klienta, a to wymaga zmiany planu działania i użycia niekonwencjonalnych narzędzi, dzięki którym będzie można oddziaływać holistycznie na rynek, mając w polu widzenia człowieka – jego serce, rozum i duszę – tłumaczy dr Jolanta Tkaczyk, kierowników studiów podyplomowych „Zarządzanie marketingowe” w Akademii Leona Koźmińskiego.

      Postaw na niekonwencjonalne metody

      Obecnie marketing zmienił optykę na indywidualne, spersonalizowane interakcje z klientami, uskuteczniane w odpowiednim czasie, ponieważ zmieniło się ich zachowanie. Są oni znacznie bardziej wymagający, żyją szybko, a więc cenią swój czas, a ponadto stają się znacznie mniej lojalni wobec marek. – Konsumenci są coraz bardziej świadomi, w jaki sposób firmy chcą na nich oddziaływać, a co za tym idzie drastycznie maleje wpływ standardowych narzędzi, które w marketingu przez wiele lat dobrze się sprawdzały – przekonuje dr Jolanta Tkaczyk z Akademii Leona Koźmińskiego. Aby być skutecznym, trzeba zatem działać wielokanałowo i jeszcze mocniej zaangażować się w poznanie potrzeb grupy docelowej, do której chcemy dotrzeć z przekazem o produkcie czy usłudze.

      Na znaczeniu zyskuje marketing w czasie rzeczywistym, gdyż odbiorca w każdej chwili może szybko sprawdzić przedsiębiorcę – takie możliwości przyniosła rewolucja cyfrowa. – Kupujący nie da się już łatwo zwieść, trzeba umieć z nim rozmawiać – dodaje specjalistka. Konieczna jest zatem transparentność w działaniach biznesowych. – Konsumenci nie chcą już nachalnej reklamy, ale pewnej interakcji z marką, a nawet zabawy. Doskonałym przykładem wykorzystania tego trendu jest obecnie niekonwencjonalny pomysł na promocję firmy Żywiec Zdrój, która stworzyła kampanię „Słońce dla Warszawy”. W jej ramach na wieżowcu Q22 pod wirtualnym słońcem, które ma wydłużać szare, zimowe dni, można złożyć życzenia bliskiej osobie – opowiada dr Jolanta Tkaczyk. Niewątpliwie tego typu działania tworzą pozytywny wizerunek marki. Firmy coraz częściej wykorzystują ponadto potencjał lokowania produktu, nie tylko w  serialach telewizyjnych, lecz także grach komputerowych.

      – Jeżeli danego wyrobu używa nasza ulubiona serialowa bohaterka, to może okazać się to znacznie bardziej godne zapamiętania, niż w przypadku gdy zostałby on zarekomendowany w standardowej reklamie – tłumaczy dr Jolanta Tkaczyk. – Natomiast gry wywołują duże emocje, a więc trudniej być obojętnym wobec produktu, który został w nich zawarty – dodaje. Ponadto klient nie chce być już wyłącznie odbiorcą pewnych treści, pragnie również je tworzyć. Na popularności zyskują zatem modele biznesowe, które w centrum swojego zainteresowania stawiają współtworzenie wyrobu z klientem. 

      – Sztandarowym przykładem tego typu działań są takie popularne platformy jak: NikeID – dzięki niej można zaprojektować wymarzone dla siebie buty sportowe czy Loft37 – umożliwiająca spersonalizowanie obuwia damskiego – przekonuje ekspertka. Pojawiają się również innowacyjne modele cenowe, np. płać, ile chcesz w przypadku produktów cyfrowych. Firmy inwestują także w analitykę marketingową, a wśród fachowców w branży coraz mocniej akcentowane są kompetencje techniczne.

      – Widoczna jest obecnie tendencja, że osoba pracująca w marketingu powinna być bardzo wszechstronna, posiadać kompetencje zarówno z obszaru analizy danych, budżetowania, planowania inwestycji, jak i wykazywać się dużą dozą kreatywności w tworzeniu innowacyjnych działań. Umiejętności miękkie okazują się już niewystarczające. Tego typu specjalista musi również umieć współpracować z różnym ekspertami. Dlatego warto stale się dokształcać, gdyż każda niegdyś zdobyta wiedza wymaga aktualizacji – przekonuje dr Jolanta Tkaczyk.

      Oczekiwanie wobec firm i produktów są coraz bardziej wyrafinowane. Dlatego standardowy marketing wymaga również transformacji. Osoby, które chcą się tą dziedziną zajmować muszą zatem otworzyć się na „nowe” i realizować innowacyjne zmiany w tym obszarze, gdyż jak mawiał Peter Druker – najważniejsze dwie funkcje biznesowe to marketing i innowacje.

       

      50 tysięcy etatów więcej

        ManagerOnline

        Dzięki nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych w październiku 2014 roku zlikwidowano dyktat najniższej ceny i wprowadzono m.in. klauzule społeczne. Dzięki nim powstało 50 tys. nowych etatów.

        Nowelizacja ustawy Prawo zamówień publicznych, która zaczęła obowiązywać w październiku 2014 roku, zniosła dyktat najniższej ceny. Nowe przepisy zobligowały zamawiających do rozstrzygania przetargów w oparciu o kryteria jakościowe. Zaliczają się do nich również klauzule społeczne, które umożliwiają m.in. wymaganie zatrudniania na etat, gdy charakter pracy tego wymaga oraz punktowanie potencjalnych wykonawców za stosowanie umów o pracę. W ten sposób liczba osób zatrudnionych na etatach wzrosła o 50 tysięcy, o tyle samo spadła liczba pracowników pracujących w oparciu o umowy cywilnoprawne.

        Rozstrzyganie przetargów wyłącznie na podstawie kryterium ceny zrodziło szereg patologii na rynku zamówień publicznych. Szczególnie dotkliwe były one dla sektora usług, gdzie firmy startujące w konkursach konkurowały ze sobą kosztami pracy – gdyż to one stanowiły główny ciężar finansowy. Powszechnym stało się zatrudnianie ochroniarzy i personelu sprzątającego na umowy cywilnoprawne, co pozwalało obniżyć cenę i wygrać przetarg. Pracownicy tracili w ten sposób ubezpieczenie społeczne (emerytalne i chorobowe) oraz przywileje związane z etatem – m.in. płatny urlop czy normowany wymiar pracy.

        Punktem zwrotnym okazała się nowelizacja PZP, która weszła w życie w październiku 2014 roku – cena przestała być wówczas jedynym kryterium rozstrzygania przetargów. Po wielu latach wprowadzono również inne kryteria, w tym m.in. klauzule społeczne, na podstawie których zamawiający mogą premiować podmioty zatrudniające na etaty. To niezwykle ważne rozwiązanie w sektorach ochrony i czystości. Obecnie rząd proponuje wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej na poziomie 12 zł brutto w umowach cywilnoprawnych. Taka odgórna ingerencja może okazać się niezgodna z Kodeksem Cywilnym. Wiodącym celem dla ustawodawcy powinno być upowszechnianie stosowania etatów, które zastąpiłyby cywilnoprawne formy zatrudnienia, tam gdzie charakter pracy tego wymaga – w szczególności w sektorach usług ochrony i czystości. Jeżeli rząd nadal będzie pracował nad minimalną stawką godzinową dla umów zleceń kluczowe będzie, by każdy Zamawiający w każdym przetargu publicznym zastosował stawkę 12 zł za godzinę od momentu obowiązywania nowych regulacji. Nowelizacja musi uwzględniać przepisy, które zobligują zamawiających do kalkulowania budżetów w oparciu o minimalną stawkę godzinową. Niezbędne będą również renegocjacje stawek i waloryzacje kontraktów w toku.

        – Dane z rynku zamówień publicznych potwierdzają słuszność wprowadzonych 1,5 roku temu zmian. W zamówieniach publicznych nacisk wreszcie zaczyna być kładziony na jakość usług. Rośnie zatrudnienie na etatach, spada liczba umów cywilnoprawnych – to dobre sygnały dla rynku pracy w Polsce. Przy wprowadzaniu reform należy pamiętać, że gospodarka narodowa to skomplikowany system naczyń połączonych – zmiana w PZP ma swoje przełożenie m.in. na zatrudnienie czy kondycję przedsiębiorstw. Stąd każda nowa regulacja musi być poprzedzona dogłębną analizą i konsultacjami społecznymi. Przy pracach nad wprowadzeniem minimalnej stawki godzinowej – 12 zł brutto – należy wzorować się na wcześniejszych rozwiązaniach. Konieczne jest zatem odpowiednie vacatio legis, które da czas na renegocjacje umów w toku i nowe kalkulacje budżetów. To od postawy uczestników rynku – przede wszystkim zamawiających – będzie zależeć powodzenie reformy – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Zespołu ds. Zamówień Publicznych przy Radzie Dialogu Społecznego.

        Konieczne jest, aby zamawiający w każdym przetargu uwzględniał nową stawkę minimalną przy kalkulowaniu budżetu. Istniejące długoterminowe kontrakty muszą natomiast niezwłocznie być waloryzowane, by koszty reformy nie obciążyły pracowników i wykonawców. Rynek zamówień publicznych warty jest 133 mld złotych – jego destabilizacja grozi zwiększeniem szarej strefy, stopy bezrobocia czy wręcz wykluczeniem społecznym dla najmniej zarabiających. Stąd zmiany w przepisach wymagają rozsądnych i przemyślanych decyzji. Należy pamiętać, że umowy cywilnoprawne są stosowane również poza rynkiem zamówień publicznych, w którym również zatrudnienie znajduje kilkaset tysięcy Polaków. Kluczowym wyzwaniem pozostaje zatem utrzymanie obecnego poziomu zatrudnienia po wprowadzeniu 12 zł stawki minimalnej dla umów zleceń. Co więcej, regulacje umów cywilnoprawnych mogą budzić wątpliwości związane ze zgodnością z Kodeksem Cywilnym.

        Wbrew obowiązującym już przepisom, szereg placówek publicznych wciąż nie kalkuluje budżetu w taki sposób, by pracownicy wykonawców mieli zagwarantowane środki przynajmniej w wysokości minimalnego wynagrodzenia. Do podmiotów, które nie respektują przepisów, należą między innymi sądy, placówki służby zdrowia czy instytucje kulturalne.
        Źródło: Konfederacja Lewiatan
        [qnt]

        Bessa, której nie ma

        Styczeń 2016 roku na długo pozostanie w pamięci inwestorów: amerykański rynek otworzył rok najgorzej w historii, w bessie znalazły się rynki akcji dziewięciu z dziesięciu największych globalnych gospodarek. Utonęły także główne indeksy warszawskie, ale akurat do sytuacji na GPW słowo „bessa” nie pasuje

        Gdyby przyjąć, że – zgodnie z klasyczną definicją – bessa zaczyna się, kiedy notowania spadną od szczytu o 20 proc., to w takiej sytuacji znalazły się główne indeksy rynków akcji w Chinach, Japonii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Brazylii, Włoszech, Indii, Rosji oraz Kanadzie. Lista obejmuje dziewięć z 10 największych gospodarek świata. Brakuje jedynie Stanów Zjednoczonych, bo choć indeks S&P 500 zaliczył najgorszy w historii pierwszy tydzień roku, to do końca stycznia, od szczytu hossy z maja roku 2015, oddalił się niecałe 13 procent.

        To może być jednak dopiero początek: historyczne analogie sugerują, że rok 2016 może być dla rynków akcji równie niedobry, jak lata 2001 i 2008. Dla warszawskiej giełdy, która – patrząc z perspektywy indeksu WIG – straciła od szczytu z maja roku 2015 do końca stycznia 2016 roku 23 proc., oznaczałoby to katastrofę. Ale podstawowy scenariusz jest dużo bardziej optymistyczny.

        – Bessa na rynku akcji jest efektem pojawiających się zwiastunów nadchodzącej recesji. Tymczasem niewiele wskazuje na to, żeby w recesji miały pogrążyć się Stany Zjednoczone – mówi Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao.

        Jeżeli Wall Street kicha…

        To, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, ma kolosalne znaczenie, bo tamtejsza gospodarka i rynek kapitałowy są największe na świecie. Jeśli więc kursy w USA będą spadać (Wall Street kicha…) można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że wieloletnie minima pogłębiać będą także WIG i WIG20 (…Polska choruje na grypę).

        Wojciech Białek zwraca uwagę, że z ostatnich sześciu recesji w gospodarce amerykańskiej pięć poprzedzonych było szokiem naftowym, a jedna (w 1987 roku) gwałtowną podwyżką stóp. Obecnie żaden z tych czynników nie występuje, bo cena ropy spadła poniżej 30 dolarów za baryłkę, do najniższego poziomu od 13 lat, a stopy procentowe, mimo grudniowej podwyżki o 0,25 pkt proc., są w dalszym ciągu bliskie zeru. Także najważniejsze zmienne opisujące stan amerykańskiej gospodarki – takie jak rosnąca liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych – nie wskazują, żeby wzrost PKB w Stanach Zjednoczonych miał wyhamować do zera.

        To nie znaczy jednak, że amerykańska gospodarka kwitnie i recesję można całkowicie wykluczyć. W słabej kondycji znajduje się przemysł – obrazujący koniunkturę w tej części gospodarki indeks ISM spadł w grudniu 2015 roku do 48,2 pkt, najniższej wartości od czerwca 2009 roku. Odczyt poniżej 50 pkt oznacza zagrożenie recesją, ale trzeba pamiętać, że udział przemysłu w PKB Stanów Zjednoczonych wynosi mniej niż 20 proc., zatem nie przełoży się to na całą gospodarkę.

        Przyczyną zadyszki przemysłu jest tym razem nie zbyt droga, ale zbyt tania ropa. Teoretycznie niskie ceny surowców energetycznych wspierają wzrost gospodarczy w krajach wysokorozwiniętych, które z reguły więcej ich zużywają niż produkują. Spadek cen ropy o każde 10 procent podwyższa wzrost gospodarczy w skali globu o 0,1-0,5 pkt procentowego. Ale odkąd w 2009 roku Amerykanie zaczęli eksploatować na masowa skalę ropę z łupków, dzięki czemu wydobycie skoczyło z 5,1 mln baryłek dziennie do rekordowych 9,7 mln baryłek w kwietniu 2015 roku, zbyt tani surowiec nie jest im na rękę.

        Przy obecnej cenie sięganie po ropę z części złóż niekonwencjonalnych jest nieopłacalne. To oznacza, że mniejsze i średnie firmy, za sprawą których dokonała się łupkowa rewolucja, nie tylko przestały zarabiać i inwestować, ale część z nich nie będzie w stanie spłacić swych zobowiązań. Szacuje się, że nadmiernie zadłużone firmy naftowe odpowiadają za produkcję 1,1 mln baryłek dziennie. Część z nich zbankrutuje, spadnie zatrudnienie. Pogarszająca się sytuacja branży wydobywczej to główna przyczyna złych nastrojów w amerykańskim przemyśle.

        – Tak działa klasyczny cykl surowcowy: kiedy surowce są drogie, kto może inwestuje w ich wydobycie, co po pewnym czasie zwiększa podaż. Jeśli podaż zaczyna przewyższać popyt to ceny spadają, przejściowo do tak niskich poziomów, że część producentów surowców wypada z rynku – mówi Michał Marczak, wiceprezes DM mBanku. W ciągu półtora roku (od czerwca 2014 roku do stycznia 2016 roku) kursy małych i średnich spółek zajmujących się wydobyciem ropy i gazu spadły na rynku amerykańskim o ponad 50 procent.

         

        LOTTO: inwestycja w dobre samopoczucie

        Wojciech_SzpilO misji Totalizatora Sportowego, jego znaczeniu dla polskiego sportu i kultury, biznesie i liczbie medali, jakie przywieziemy z Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro z Wojciechem Szpilem, prezesem Totalizatora Sportowego

        Totalizator Sportowy działa już od 60 lat. To niewielu wygranych i bardzo wielu naiwnych, przegranych. I co jeszcze?

        To tak naprawdę cała masa ludzi szczęśliwych, bo nawet ci, którzy nie wygrali, są szczęśliwi, biorąc pod uwagę dopłaty, które generujemy. Myślę, że bez tych dopłat nie byłoby wielu basenów, stadionów, teatrów. Z jednej strony, dajemy dużo pozytywnych emocji, ale z drugiej – added value w postaci obiektów sportowych, wydarzeń kulturalnych, sportowych…

        Jak się ma dzisiejszy Totalizator i marka LOTTO do swojego przodka sprzed 60 lat?

        Totalizator Sportowy powstał na zlecenie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W 1955 roku pojawiła się uchwała mówiąca o tym, żeby stworzyć firmę, która będzie zasilała finansowo polski sport. Pieniądze z Totalizatora były częściowo przeznaczane na odbudowę infrastruktury sportowej. Później także na inne przedsięwzięcia, jak, na przykład, odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie. Dzisiaj angażujemy się pośrednio, nasze działania marketingowe czy sponsoringowe wspierają zarówno sport, jak i kulturę. Jest to związane z ustawą, która precyzyjnie określa, że 19 groszy z każdej złotówki trafia na specjalny fundusz rozwoju kultury fizycznej i sportu oraz kultury.

        Dałoby się porównać obroty czy znaczenie Totalizatora sprzed 60 lat i dzisiaj, uwzględniając wartość pieniądza w czasie?

        To była nowość. Próba. Jak sama nazwa wskazuje, mówimy o Totalizatorze Sportowym, czyli o lidze polskiej, później angielskiej. Jeszcze później doszedł Toto-Lotek, Duży Lotek, obecnie Lotto 6 z 49. Wtedy to była raczej ograniczona rozrywka.

        Totalizator to firma specyficzna, ale o gigantycznych obrotach. Co, Pana zdaniem, najbardziej różni ją od innych uczestników polskiego życia gospodarczego, np. od Orlenu?

        Jest jedna zasadnicza różnica. My obracamy się w tzw. segmencie FMCG, dóbr szybko zbywalnych, co znaczy, że nasze działania marketingowe muszą uwzględniać, na przykład, kumulacje, o których – jeśli się pojawiają – musimy informować.

         

        Trudne decyzje inwestycyjne w 2016 r.

          ManagerOnline

          Inwestowanie w 2016 roku będzie wymagać szerokiej analizy zjawisk, jakie zachodzą nie tylko w polskiej, ale i światowej gospodarce. Szansą dla inwestorów jest rosnący rynek wierzytelności.

          Niepewna sytuacja na warszawskiej giełdzie, która notuje najmocniejsze od wielu lat minima, jest pokłosiem zarówno sytuacji w kraju, jak i zjawisk zachodzących na innych giełdach – w szczególności na rynkach wschodzących. Tylko po obniżeniu przez S&P ratingu Polski do poziomu BBB+ w jeden dzień z GPW w Warszawie zniknęło 24 mld złotych. Produkty bankowe – ze względu na najniższe w historii stopy procentowe – również nie dają nadziei na wysokie zyski.

          Szansą dla inwestorów jest za to rosnący rynek wierzytelności, na którym dzięki wyspecjalizowanym funduszom można osiągać stopy zwrotu na poziomie nawet 11,2 proc. w skali roku. Innym interesującym instrumentem są fundusze nieruchomościowe, lokujące kapitał w przedsięwzięcia deweloperskie. W obu przypadkach niezbędne jest jednak, by zarządzający funduszami posiadali doświadczenie i unikalne know-how, pozwalające nie tylko obiecać inwestorom przyszłe zyski, ale przede wszystkim – zrealizować te obietnice.

          Rynek wierzytelności rośnie w dynamicznym tempie – na koniec II kwartału 2015 roku nominalna wartość wierzytelności obsługiwanych tylko przez członków KPF (Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych) wyniosła 61,6 mld zł, co oznacza wzrost o 29 proc. względem II kwartału 2014 roku. W tym samym czasie wartość aktywów ulokowanych w funduszach sekurytyzacyjnych wzrosła aż o 96 proc., by na koniec 2015 roku wynieść rekordowe 5,11 mld złotych.

          – Nasze fundusze sekurytyzacyjne – działające na zasadzie kwartalnych wykupów, gdzie wypłacany kapitał powiększany jest każdorazowo o odsetki naliczane według stopy zwrotu, określonej jako ‘nie mniej niż’– to atrakcyjna propozycja skierowana zarówno do inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Forum TFI i spółka Raport mają doświadczenie w tym segmencie – w czterech utworzonych funduszach tego typu nasi inwestorzy ulokowali już łącznie 118 mln złotych – mówi Mateusz Sarapata, prezes zarządu Forum TFI.

          Fundusze inwestujące na rynku nieruchomości – obok funduszy sekurytyzacyjnych – także dają możliwość osiągnięcia atrakcyjnych zysków z inwestycji. Zwłaszcza, że miniony rok był dla deweloperów wyjątkowo udany. Większość głównych graczy zanotowała rekordowe poziomy sprzedaży mieszkań, a co nie mniej ważne, był to także nadzwyczajny rok pod względem inwestycji. Wartość kupionych w 2015 roku działek pod zabudowę mieszkaniową przez deweloperów mogła przekroczyć nawet miliard złotych. Zatem 2016 rok szykuje się obiecująco zarówno dla samej branży, jak i dla inwestorów funduszy nieruchomościowych.

          Warto jednak pamiętać, że przy tak dużej liczbie dostępnych inwestycji – do wyboru tej najwłaściwszej – niezbędna jest duża znajomość branży i doświadczenie. Razem te czynniki mogą przełożyć się na wysoką stopę zwrotu danego funduszu, jak również na szybkość wypłacania zysków z inwestycji. W ramach funduszu nieruchomościowego „Prestiżowe Inwestycje Krakowskie” FIZ – utworzonego przez Forum TFI w 2014 roku – od inwestorów zebrano łącznie niemal 30 mln zł, oferując minimalną stopę zwrotu na poziomie 9 proc. w skali roku. Do grudnia 2015 roku fundusz zwrócił im już ponad 9 mln zł, co odpowiada 30 proc. wpłaconego kapitału, a wraz z odsetkami inwestorzy otrzymali już ponad 10 mln zł.
          Źródło: Forum TFI
          [qnt]

          Innowacyjność kluczem – rozmowa z Mateuszem Morawieckim, wicepremierem i ministrem rozwoju

            Z jednej strony wsparcie państwa dla krajowych firm, w szczególności innowacyjnych, które swoje towary i usługi eksportują. Z drugiej – przyciągnięcie kapitału zagranicznego do obszarów wymagających nowoczesnych technologii oraz know-how. To plan Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra rozwoju, na wysoki wzrost gospodarczy w Polsce. Podniesienie innowacyjności gospodarki nie jest opcją, ale kluczem do rozwoju kraju i wyjścia gospodarki z pułapki średniego wzrostu

            Polska nie może konkurować wyłącznie niskimi płacami. Największą wartość tworzą kreatywność, innowacyjność i nowoczesne technologie, będące owocem bliskiej współpracy nauki z biznesem. Powinniśmy skuteczniej komercjalizować polskie pomysły, przekształcać je w polskie produkty wytwarzane przez polskie firmy. W ten sposób będziemy konkurować w najbardziej obecnie zyskownych obszarach gospodarki opartej na wiedzy, a nie tylko na kosztach pracy.

            Lepiej utrzymać kopalnie, niż mieć potężną dziurę w gospodarce

            Górnictwo to obszar ogromnych zaniedbań ostatnich lat. Nie wykorzystano okresu, kiedy ceny węgla kształtowały się na poziomie 100 dolarów za tonę, by restrukturyzować tę część branży, która jest stara i nierentowna. Ale nie jestem pesymistą. Proces poprawy struktury kosztów i operacyjnego modelu działania w poszczególnych kopalniach i spółkach postępuje. Dyrektorzy, pracownicy i związkowcy rozumieją problem i sami narzucają sobie ograniczenia. Przed nami poprawa rentowności kopalń, odcięcie ich od dziwnych kontraktów wiążących się z wyciekiem sporych środków i poważny dialog ze związkowcami, również o pracy w soboty czy trzyzmianowym systemie funkcjonowania kopalń. Wiele będzie zależało od negocjacji w sprawie polityki klimatycznej. Trzeba też szukać nowych nabywców na węgiel i wciąż obniżać koszty, aby ocalić jak najwięcej miejsc pracy. To jest dziś najważniejsze. Chcemy szeroko otworzyć drzwi dla kapitału zagranicznego, dbać o polski przemysł, promować rodzime firmy w zgodzie z regułami UE i umacniać wspólnotę, sprawiedliwie dzieląc korzyści z rozwoju

            Chcemy budować i pomnażać polski kapitał w gospodarce obok i we współpracy z kapitałem zagranicznym. Zależy nam na możliwie największym napływie inwestycji zagranicznych do sfer wymagających nowoczesnych technologii i know-how. We współpracy z polskimi firmami i uczelniami powstaną sieci powiązań biznesowych, które będą procentować silnym impulsem prorozwojowym, a jednocześnie sprawią, że Polska stanie się bardziej atrakcyjna w globalnym łańcuchu wartości. Poprawiając koordynację działań promujących polski biznes na rynkach międzynarodowych stworzymy warunki do jego skutecznej ekspansji, a tym samym – wzmocnimy konkurencyjność i atrakcyjność polskiej gospodarki. Jednym słowem: nie chcemy robić nic innego niż Anglicy robią od lat 400, Francuzi od 300, Amerykanie od ponad 200, a Niemcy od co najmniej 70 – czyli dbać o rozwój własnych, rodzimych firm i pomóc w ich ekspansji zagranicznej. Nasze firmy muszą dostać wiele pozytywnych impulsów od państwa. One pobudzą ich rozwój i stworzą warunki do powstawania lepszej jakości miejsc pracy.

            Zapraszamy do zapoznania się z dalszą częścią artykułu w pełynm wydaniu Managera.

            Ważne Informacje

            Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

            Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

            AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

            Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

            Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

            Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

            Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

            Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

            Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

            Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

            Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...