.
Strona główna Blog Strona 408

Bessa, której nie ma

Styczeń 2016 roku na długo pozostanie w pamięci inwestorów: amerykański rynek otworzył rok najgorzej w historii, w bessie znalazły się rynki akcji dziewięciu z dziesięciu największych globalnych gospodarek. Utonęły także główne indeksy warszawskie, ale akurat do sytuacji na GPW słowo „bessa” nie pasuje

Gdyby przyjąć, że – zgodnie z klasyczną definicją – bessa zaczyna się, kiedy notowania spadną od szczytu o 20 proc., to w takiej sytuacji znalazły się główne indeksy rynków akcji w Chinach, Japonii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Brazylii, Włoszech, Indii, Rosji oraz Kanadzie. Lista obejmuje dziewięć z 10 największych gospodarek świata. Brakuje jedynie Stanów Zjednoczonych, bo choć indeks S&P 500 zaliczył najgorszy w historii pierwszy tydzień roku, to do końca stycznia, od szczytu hossy z maja roku 2015, oddalił się niecałe 13 procent.

To może być jednak dopiero początek: historyczne analogie sugerują, że rok 2016 może być dla rynków akcji równie niedobry, jak lata 2001 i 2008. Dla warszawskiej giełdy, która – patrząc z perspektywy indeksu WIG – straciła od szczytu z maja roku 2015 do końca stycznia 2016 roku 23 proc., oznaczałoby to katastrofę. Ale podstawowy scenariusz jest dużo bardziej optymistyczny.

– Bessa na rynku akcji jest efektem pojawiających się zwiastunów nadchodzącej recesji. Tymczasem niewiele wskazuje na to, żeby w recesji miały pogrążyć się Stany Zjednoczone – mówi Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao.

Jeżeli Wall Street kicha…

To, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, ma kolosalne znaczenie, bo tamtejsza gospodarka i rynek kapitałowy są największe na świecie. Jeśli więc kursy w USA będą spadać (Wall Street kicha…) można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że wieloletnie minima pogłębiać będą także WIG i WIG20 (…Polska choruje na grypę).

Wojciech Białek zwraca uwagę, że z ostatnich sześciu recesji w gospodarce amerykańskiej pięć poprzedzonych było szokiem naftowym, a jedna (w 1987 roku) gwałtowną podwyżką stóp. Obecnie żaden z tych czynników nie występuje, bo cena ropy spadła poniżej 30 dolarów za baryłkę, do najniższego poziomu od 13 lat, a stopy procentowe, mimo grudniowej podwyżki o 0,25 pkt proc., są w dalszym ciągu bliskie zeru. Także najważniejsze zmienne opisujące stan amerykańskiej gospodarki – takie jak rosnąca liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych – nie wskazują, żeby wzrost PKB w Stanach Zjednoczonych miał wyhamować do zera.

To nie znaczy jednak, że amerykańska gospodarka kwitnie i recesję można całkowicie wykluczyć. W słabej kondycji znajduje się przemysł – obrazujący koniunkturę w tej części gospodarki indeks ISM spadł w grudniu 2015 roku do 48,2 pkt, najniższej wartości od czerwca 2009 roku. Odczyt poniżej 50 pkt oznacza zagrożenie recesją, ale trzeba pamiętać, że udział przemysłu w PKB Stanów Zjednoczonych wynosi mniej niż 20 proc., zatem nie przełoży się to na całą gospodarkę.

Przyczyną zadyszki przemysłu jest tym razem nie zbyt droga, ale zbyt tania ropa. Teoretycznie niskie ceny surowców energetycznych wspierają wzrost gospodarczy w krajach wysokorozwiniętych, które z reguły więcej ich zużywają niż produkują. Spadek cen ropy o każde 10 procent podwyższa wzrost gospodarczy w skali globu o 0,1-0,5 pkt procentowego. Ale odkąd w 2009 roku Amerykanie zaczęli eksploatować na masowa skalę ropę z łupków, dzięki czemu wydobycie skoczyło z 5,1 mln baryłek dziennie do rekordowych 9,7 mln baryłek w kwietniu 2015 roku, zbyt tani surowiec nie jest im na rękę.

Przy obecnej cenie sięganie po ropę z części złóż niekonwencjonalnych jest nieopłacalne. To oznacza, że mniejsze i średnie firmy, za sprawą których dokonała się łupkowa rewolucja, nie tylko przestały zarabiać i inwestować, ale część z nich nie będzie w stanie spłacić swych zobowiązań. Szacuje się, że nadmiernie zadłużone firmy naftowe odpowiadają za produkcję 1,1 mln baryłek dziennie. Część z nich zbankrutuje, spadnie zatrudnienie. Pogarszająca się sytuacja branży wydobywczej to główna przyczyna złych nastrojów w amerykańskim przemyśle.

– Tak działa klasyczny cykl surowcowy: kiedy surowce są drogie, kto może inwestuje w ich wydobycie, co po pewnym czasie zwiększa podaż. Jeśli podaż zaczyna przewyższać popyt to ceny spadają, przejściowo do tak niskich poziomów, że część producentów surowców wypada z rynku – mówi Michał Marczak, wiceprezes DM mBanku. W ciągu półtora roku (od czerwca 2014 roku do stycznia 2016 roku) kursy małych i średnich spółek zajmujących się wydobyciem ropy i gazu spadły na rynku amerykańskim o ponad 50 procent.

 

LOTTO: inwestycja w dobre samopoczucie

Wojciech_SzpilO misji Totalizatora Sportowego, jego znaczeniu dla polskiego sportu i kultury, biznesie i liczbie medali, jakie przywieziemy z Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro z Wojciechem Szpilem, prezesem Totalizatora Sportowego

Totalizator Sportowy działa już od 60 lat. To niewielu wygranych i bardzo wielu naiwnych, przegranych. I co jeszcze?

To tak naprawdę cała masa ludzi szczęśliwych, bo nawet ci, którzy nie wygrali, są szczęśliwi, biorąc pod uwagę dopłaty, które generujemy. Myślę, że bez tych dopłat nie byłoby wielu basenów, stadionów, teatrów. Z jednej strony, dajemy dużo pozytywnych emocji, ale z drugiej – added value w postaci obiektów sportowych, wydarzeń kulturalnych, sportowych…

Jak się ma dzisiejszy Totalizator i marka LOTTO do swojego przodka sprzed 60 lat?

Totalizator Sportowy powstał na zlecenie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W 1955 roku pojawiła się uchwała mówiąca o tym, żeby stworzyć firmę, która będzie zasilała finansowo polski sport. Pieniądze z Totalizatora były częściowo przeznaczane na odbudowę infrastruktury sportowej. Później także na inne przedsięwzięcia, jak, na przykład, odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie. Dzisiaj angażujemy się pośrednio, nasze działania marketingowe czy sponsoringowe wspierają zarówno sport, jak i kulturę. Jest to związane z ustawą, która precyzyjnie określa, że 19 groszy z każdej złotówki trafia na specjalny fundusz rozwoju kultury fizycznej i sportu oraz kultury.

Dałoby się porównać obroty czy znaczenie Totalizatora sprzed 60 lat i dzisiaj, uwzględniając wartość pieniądza w czasie?

To była nowość. Próba. Jak sama nazwa wskazuje, mówimy o Totalizatorze Sportowym, czyli o lidze polskiej, później angielskiej. Jeszcze później doszedł Toto-Lotek, Duży Lotek, obecnie Lotto 6 z 49. Wtedy to była raczej ograniczona rozrywka.

Totalizator to firma specyficzna, ale o gigantycznych obrotach. Co, Pana zdaniem, najbardziej różni ją od innych uczestników polskiego życia gospodarczego, np. od Orlenu?

Jest jedna zasadnicza różnica. My obracamy się w tzw. segmencie FMCG, dóbr szybko zbywalnych, co znaczy, że nasze działania marketingowe muszą uwzględniać, na przykład, kumulacje, o których – jeśli się pojawiają – musimy informować.

 

Trudne decyzje inwestycyjne w 2016 r.

    ManagerOnline

    Inwestowanie w 2016 roku będzie wymagać szerokiej analizy zjawisk, jakie zachodzą nie tylko w polskiej, ale i światowej gospodarce. Szansą dla inwestorów jest rosnący rynek wierzytelności.

    Niepewna sytuacja na warszawskiej giełdzie, która notuje najmocniejsze od wielu lat minima, jest pokłosiem zarówno sytuacji w kraju, jak i zjawisk zachodzących na innych giełdach – w szczególności na rynkach wschodzących. Tylko po obniżeniu przez S&P ratingu Polski do poziomu BBB+ w jeden dzień z GPW w Warszawie zniknęło 24 mld złotych. Produkty bankowe – ze względu na najniższe w historii stopy procentowe – również nie dają nadziei na wysokie zyski.

    Szansą dla inwestorów jest za to rosnący rynek wierzytelności, na którym dzięki wyspecjalizowanym funduszom można osiągać stopy zwrotu na poziomie nawet 11,2 proc. w skali roku. Innym interesującym instrumentem są fundusze nieruchomościowe, lokujące kapitał w przedsięwzięcia deweloperskie. W obu przypadkach niezbędne jest jednak, by zarządzający funduszami posiadali doświadczenie i unikalne know-how, pozwalające nie tylko obiecać inwestorom przyszłe zyski, ale przede wszystkim – zrealizować te obietnice.

    Rynek wierzytelności rośnie w dynamicznym tempie – na koniec II kwartału 2015 roku nominalna wartość wierzytelności obsługiwanych tylko przez członków KPF (Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych) wyniosła 61,6 mld zł, co oznacza wzrost o 29 proc. względem II kwartału 2014 roku. W tym samym czasie wartość aktywów ulokowanych w funduszach sekurytyzacyjnych wzrosła aż o 96 proc., by na koniec 2015 roku wynieść rekordowe 5,11 mld złotych.

    – Nasze fundusze sekurytyzacyjne – działające na zasadzie kwartalnych wykupów, gdzie wypłacany kapitał powiększany jest każdorazowo o odsetki naliczane według stopy zwrotu, określonej jako ‘nie mniej niż’– to atrakcyjna propozycja skierowana zarówno do inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Forum TFI i spółka Raport mają doświadczenie w tym segmencie – w czterech utworzonych funduszach tego typu nasi inwestorzy ulokowali już łącznie 118 mln złotych – mówi Mateusz Sarapata, prezes zarządu Forum TFI.

    Fundusze inwestujące na rynku nieruchomości – obok funduszy sekurytyzacyjnych – także dają możliwość osiągnięcia atrakcyjnych zysków z inwestycji. Zwłaszcza, że miniony rok był dla deweloperów wyjątkowo udany. Większość głównych graczy zanotowała rekordowe poziomy sprzedaży mieszkań, a co nie mniej ważne, był to także nadzwyczajny rok pod względem inwestycji. Wartość kupionych w 2015 roku działek pod zabudowę mieszkaniową przez deweloperów mogła przekroczyć nawet miliard złotych. Zatem 2016 rok szykuje się obiecująco zarówno dla samej branży, jak i dla inwestorów funduszy nieruchomościowych.

    Warto jednak pamiętać, że przy tak dużej liczbie dostępnych inwestycji – do wyboru tej najwłaściwszej – niezbędna jest duża znajomość branży i doświadczenie. Razem te czynniki mogą przełożyć się na wysoką stopę zwrotu danego funduszu, jak również na szybkość wypłacania zysków z inwestycji. W ramach funduszu nieruchomościowego „Prestiżowe Inwestycje Krakowskie” FIZ – utworzonego przez Forum TFI w 2014 roku – od inwestorów zebrano łącznie niemal 30 mln zł, oferując minimalną stopę zwrotu na poziomie 9 proc. w skali roku. Do grudnia 2015 roku fundusz zwrócił im już ponad 9 mln zł, co odpowiada 30 proc. wpłaconego kapitału, a wraz z odsetkami inwestorzy otrzymali już ponad 10 mln zł.
    Źródło: Forum TFI
    [qnt]

    Innowacyjność kluczem – rozmowa z Mateuszem Morawieckim, wicepremierem i ministrem rozwoju

      Z jednej strony wsparcie państwa dla krajowych firm, w szczególności innowacyjnych, które swoje towary i usługi eksportują. Z drugiej – przyciągnięcie kapitału zagranicznego do obszarów wymagających nowoczesnych technologii oraz know-how. To plan Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra rozwoju, na wysoki wzrost gospodarczy w Polsce. Podniesienie innowacyjności gospodarki nie jest opcją, ale kluczem do rozwoju kraju i wyjścia gospodarki z pułapki średniego wzrostu

      Polska nie może konkurować wyłącznie niskimi płacami. Największą wartość tworzą kreatywność, innowacyjność i nowoczesne technologie, będące owocem bliskiej współpracy nauki z biznesem. Powinniśmy skuteczniej komercjalizować polskie pomysły, przekształcać je w polskie produkty wytwarzane przez polskie firmy. W ten sposób będziemy konkurować w najbardziej obecnie zyskownych obszarach gospodarki opartej na wiedzy, a nie tylko na kosztach pracy.

      Lepiej utrzymać kopalnie, niż mieć potężną dziurę w gospodarce

      Górnictwo to obszar ogromnych zaniedbań ostatnich lat. Nie wykorzystano okresu, kiedy ceny węgla kształtowały się na poziomie 100 dolarów za tonę, by restrukturyzować tę część branży, która jest stara i nierentowna. Ale nie jestem pesymistą. Proces poprawy struktury kosztów i operacyjnego modelu działania w poszczególnych kopalniach i spółkach postępuje. Dyrektorzy, pracownicy i związkowcy rozumieją problem i sami narzucają sobie ograniczenia. Przed nami poprawa rentowności kopalń, odcięcie ich od dziwnych kontraktów wiążących się z wyciekiem sporych środków i poważny dialog ze związkowcami, również o pracy w soboty czy trzyzmianowym systemie funkcjonowania kopalń. Wiele będzie zależało od negocjacji w sprawie polityki klimatycznej. Trzeba też szukać nowych nabywców na węgiel i wciąż obniżać koszty, aby ocalić jak najwięcej miejsc pracy. To jest dziś najważniejsze. Chcemy szeroko otworzyć drzwi dla kapitału zagranicznego, dbać o polski przemysł, promować rodzime firmy w zgodzie z regułami UE i umacniać wspólnotę, sprawiedliwie dzieląc korzyści z rozwoju

      Chcemy budować i pomnażać polski kapitał w gospodarce obok i we współpracy z kapitałem zagranicznym. Zależy nam na możliwie największym napływie inwestycji zagranicznych do sfer wymagających nowoczesnych technologii i know-how. We współpracy z polskimi firmami i uczelniami powstaną sieci powiązań biznesowych, które będą procentować silnym impulsem prorozwojowym, a jednocześnie sprawią, że Polska stanie się bardziej atrakcyjna w globalnym łańcuchu wartości. Poprawiając koordynację działań promujących polski biznes na rynkach międzynarodowych stworzymy warunki do jego skutecznej ekspansji, a tym samym – wzmocnimy konkurencyjność i atrakcyjność polskiej gospodarki. Jednym słowem: nie chcemy robić nic innego niż Anglicy robią od lat 400, Francuzi od 300, Amerykanie od ponad 200, a Niemcy od co najmniej 70 – czyli dbać o rozwój własnych, rodzimych firm i pomóc w ich ekspansji zagranicznej. Nasze firmy muszą dostać wiele pozytywnych impulsów od państwa. One pobudzą ich rozwój i stworzą warunki do powstawania lepszej jakości miejsc pracy.

      Zapraszamy do zapoznania się z dalszą częścią artykułu w pełynm wydaniu Managera.

      Gospodarka według PiS

        Nie było drugiego takiego rządu, jak gabinet Beaty Szydło, którego polityka gospodarcza byłaby tak zajadle krytykowana już na samym starcie. Choć proponowane zmiany są kontrowersyjne to ich końcowy efekt dla gospodarki nie musi być negatywny. Nie odbiegają też standardem od tego, co proponowały poprzednie ekipy. Pod warunkiem, że nie wejdzie w życie pomysł obniżenia wieku emerytalnego

        Rodzina 500 plus to program rozdawnictwa publicznych pieniędzy. Nie dość, że doprowadzi do trwałego powiększenia deficytu budżetowego, to jeszcze otrzymane pieniądze rodzice roztrwonią. Jeśli dodamy do tego zapowiadane podniesienie kwoty wolnej od podatku i wprowadzone zmiany w funkcjonowaniu reguły ograniczającej dotychczas możliwość wzrostu wydatków publicznych, to czeka nas krach finansów publicznych. Podatek od bankowych aktywów ograniczy akcję kredytową i tym samym spowolni inwestycje. Daniny od sklepów wielkopowierzchniowych doprowadzą do zwolnień, a końcowy rachunek – podobnie jak w przypadku podatku bankowego – i tak zapłaci klient.

        Ostatecznym efektem nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej nowego rządu będzie ucieczka z Polski inwestorów zagranicznych. Taka jest główna linia krytyki gospodarczych pomysłów rządu Beaty Szydło. Przebija przez nią polityka i emocje, mniej – chłodna ekonomiczna kalkulacja. Bo jeśli spojrzymy na gospodarcze koncepcje PiS i ich liczbowe konsekwencje, to trudno powiedzieć, żeby odbiegało to od standardów zaproponowanych przez poprzednie rządy. Choć niektóre pomysły – jak obniżenie wieku emerytalnego czy rujnujący banki pomysł przewalutowania kredytów walutowych na złote – są dla długoterminowych perspektyw wzrostu naprawdę niebezpieczne.

        Krach finansów publicznych

        – Zwiększamy wydatki fiskalne w szczytowym momencie cyklu koniunkturalnego, finansując je deficytem. To bardzo niebezpieczne, bo jeśli tempo wzrostu gospodarczego spadnie, to będziemy mieli olbrzymią dziurę w finansach publicznych – mówi Aleksander Łaszek, główny ekonomista fundacji Leszka Balcerowicza Forum Obywatelskiego Rozwoju.

        Tak nie będzie zapewne w 2016 roku, bo tempo wzrostu PKB zapowiada się na solidne 3,5 procent. Dodatkowo po stronie przychodów budżetowych pojawi się 9 mld złotych z tytułu sprzedaży częstotliwości LTE oraz wypłata z zysku NBP w kwocie 3,2 mld zł, co w znacznym stopniu zrównoważy wydatek 16 mld złotych związany z programem Rodzina 500 plus. Ale w kolejnych latach takich ekstra wpływów już nie będzie, a koszt programu wzrośnie do 23 mld złotych. Dodatkowe 20 mld złotych rocznie kosztować ma zapowiadane podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. złotych (z obecnych 3 tys. złotych) stopniowo od 2017 roku.

        – Najpierw większość ekonomistów prognozowała załamanie finansów publicznych w 2016 roku, teraz data katastrofy została wyznaczona na rok 2017 lub 2018. A tak wcale nie musi być,
        bo mamy rezerwy, żeby pokryć zwiększone wydatki – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

        Według Prawa i Sprawiedliwości, w kolejnych latach dodatkowe wpływy budżetu pochodzić mają przede wszystkim z uszczelnienia systemu podatkowego. Firmakonsultingowa PwC szacuje, że luka w podatku VAT, wynikająca z różnego rodzaju nadużyć i wyłudzeń, wzrosła z 0,6 proc. PKB w 2007 roku do równowartości 3 proc. PKB w 2015 roku. To ponad 50 mld złotych.

        – Krytykanci polityki gospodarczej nowego rządu z góry zakładają, że tych pieniędzy nie da się odzyskać. Chyba trochę przedwcześnie. Są jeszcze Otwarte Fundusze Emerytalne i po ten kapitał też można w ostateczności sięgnąć – uważa Pytlarczyk.

        Zarzuty wobec programu gospodarczego PiS dotyczą nie tylko zagrożeń, które tworzy on dla stabilności finansów publicznych, ale także skuteczności wybranych metod. Program Rodzina 500 plus ma odwrócić niekorzystne trendy demograficzne, a podniesienie kwoty wolnej od podatku – poprawić ma sytuację materialną najbiedniejszej części społeczeństwa.

        – Założenia obu pomysłów są słuszne, ale narzędzia, które wybrano, są niewłaściwe. Z jednej strony, bardzo kosztowne dla budżetu, a z drugiej, nie zachęcające do podejmowania pracy – ocenia Aleksander Łaszek.

        Jak pokazują doświadczenia państw znajdujących się na wyższym poziomie rozwoju, które wcześniej niż Polska zaczęły mierzyć się problemem demograficznym, dodawanie pieniędzy niekoniecznie przekłada się na zwiększoną liczbę urodzeń. Dlatego, według Łaszka, powinniśmy się skupić na ułatwianiu kobietom powrotu na rynek pracy po urodzeniu dziecka, promować elastyczne formy zatrudnienia dla nich, budowaniu żłobków i przedszkoli. Zamiast podnoszenia kwoty wolnej od podatku moglibyśmy zwiększyć limit podstawowych kosztów uzyskania przychodu, co spowodowałoby, że w kieszeniach Polaków zostawałoby więcej pieniędzy. Ale pod warunkiem, że podejmą pracę. W ten sposób mielibyśmy szansę na podniesienie stopy zatrudnienia (wskaźnik określający, jaki odsetek ludności w wieku od 15. do 64. roku życia pracuje zawodowo), jednej z najniższych w Unii Europejskiej.

        Zapraszamy do zapoznania się z dalszą częścią artykułu w pełnym wydaniu Managera.

         

        PEKAES Solidnym Pracodawcą Roku 2015

          ManagerOnline

          PEKAES SA, wiodący polski operator logistyczny, otrzymał prestiżowe wyróżnienie Solidny Pracodawca Roku 2015 przyznawane liderom w dziedzinie HR. Nagroda jest potwierdzeniem klarowności oraz rzetelności działania firmy w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi i polityki kadrowej.

          Celem programu jest wyłonienie i promowanie najlepszych pracodawców w Polsce, którzy prowadzą wzorową politykę personalną, przekładającą się na jakość produktów i usług świadczonych na polskim rynku. Firmy są oceniane na podstawie ściśle określonych kryteriów, które składają się na postawę godną miana Solidnego Pracodawcy. Pod uwagę brane są między innymi takie kwestie jak warunki pracy, warunki socjalne, ścieżka kariery i awansu, polityka rozwoju pracowników, opinie o firmie czy dynamika zatrudnienia na przestrzeni ostatnich lat.

          – Cieszymy się, że stworzone przez nas standardy polityki personalnej oraz rozwiązania z zakresu HR zostały docenione. Godło Solidnego Pracodawcy to dla nas wyróżnienie, ale i motywacja do dalszego rozwoju w tym zakresie – powiedziała Maja Kuryłło, Dyrektor Personalny PEKAES SA.

          – PEKAES to nowoczesna, dynamicznie rozwijająca się firma, która oferuje stabilne zatrudnienie oraz pracę w ambitnym, nastawionym na innowacyjne rozwiązania zespole. Przedsiębiorstwo zatrudnia blisko 1000 pracowników. Dbamy o rozwój naszej kadry, zapewniając różnorodne możliwości podnoszenia kwalifikacji i rozwoju. Jesteśmy przekonani, że największą wartością firmy są ludzie, ponieważ to oni decydują o jej sile i prestiżu. Dużą wagę przykładamy do promowania postaw i zachowań opartych na wzajemnym zrozumieniu, szacunku, a także akceptacji potrzeba oraz wartości, które stanowią integralną część naszej kultury organizacyjnej – dodała.

          PEKAES posiada własny kodeks etyczny, którego celem jest zbudowanie w świadomości osób związanych z organizacją istoty postępowania etycznego. W ramach kodeksu promowana i wymagana jest uczciwość oraz równe traktowanie bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, pochodzenie, wyznanie czy inne przesłanki narażające na zachowania dyskryminacyjne. Kodeks wyznacza też standardy w zakresie przejrzystości umów, zachowania wysokich standardów rachunkowości i sprawozdawczości oraz działania z poszanowaniem zasad prawa.

          Konkurs Solidny Pracodawca Roku od kilkunastu lat jest organizowany przez Kowalski Pro-Media, wydawcę dodatków promocyjno-informacyjnych: Rzecz o Biznesie, Strony Rynku oraz Monitora Gospodarczego emitowanego w pasmach TV Polsat.

          ***

          PEKAES – czołowa polska grupa logistyczna z największą spółką sektora TSL notowaną od 2004 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych PEKAES SA.

          PEKAES zapewnia kompleksową obsługę Klientów w ramach całego łańcucha dostaw. Spółka oferuje pełen pakiet usług logistyki magazynowej, dystrybucję drobnicową krajową i międzynarodową oraz spedycję: całopojazdową krajową, międzynarodową, morską i lotniczą, jak również logistykę towarów masowych i usługi intermodalne.

          PEKAES dysponuje jedną z najefektywniejszych sieci krajowych terminali dystrybucyjnych, siecią kolejowych terminali przeładunkowych w Polsce oraz siecią kilkunastu partnerów zagranicznych we wszystkich kluczowych krajach Europy. W 18 polskich oddziałach, 3 terminalach kolejowych, 2 agencjach kontenerowych oraz 5 magazynach logistycznych firma zatrudnia blisko 1000 pracowników.

          PEKAES aktywnie angażuje się w działania wspierając biznes odpowiedzialny społecznie, co zostało docenione przyznaniem prestiżowego tytułu Lidera Społecznej Odpowiedzialności Dobra Firma 2011 nadawanym przez Forum Biznesu i Instytut Filozofii i Socjologii PAN. Od grudnia 2011 roku PEKAES uczestniczy w kierowanym przez ONZ ogólnoświatowym programie UB Global Compact.

          Spółka inwestuje w najnowsze rozwiązania IT i stale udoskonala operacje logistyczne, dzięki czemu zapewnia najwyższą jakość świadczonych usług.

          Lublin i Bydgoszcz z nowymi powierzchniami magazynowymi

            ManagerOnline

            Firma Rohlig Suus Logistics rozszerzyła logistykę kontraktową o kolejne lokalizacje. Spółka będzie świadczyć usługi w nowych powierzchniach magazynowych – 3000 mkw. w Bydgoszczy oraz 2000 mkw. w Lublinie.

            To pierwsza obecność firmy w nowoczesnych magazynach klasy A+ w tych miastach. Wybór obydwu lokalizacji nie był przypadkowy. Rohlig Suus Logistics dostrzega potencjał regionów, przygotowując się na ich rozwój i zwiększone zapotrzebowanie na usługi logistyczne. Nie bez znaczenia pozostaje również wpływ środków europejskich, które zwiększają konkurencyjność tych obszarów, poprzez budowę infrastruktury czy tworzenie nowych miejsc pracy.

            Dotychczas z unijnej pomocy finansowej korzystały głównie regiony zachodnie i Polski centralnej. Obecnie jej ciężar przeniesiono na rzecz okręgu wschodniego czy województwa kujawsko-pomorskiego, co zwiększyło atrakcyjność Specjalnych Stref Ekonomicznych położonych na tych obszarach. W obydwu rejonach na korzyść zmienia się również infrastruktura drogowa, która jest jednym z warunków rozwoju rynku oraz pow. magazynowych i logistycznych. W 2014 roku oddano do użytku obwodnicę ekspresową Lublina oraz udostępniono fragment drogi ekspresowej S17. Kolejne, planowane etapy budowy, przyniosą natomiast miastu pełne, ekspresowe połączenie z Warszawą. Oba obszary stanowią także duże, wewnętrzne rynki zbytu o wysokiej chłonności, obejmujące kilkaset tysięcy mieszkańców. Przy czym szacuje się, że koszty operacyjne oraz zatrudnienia w obu rejonach są niższe o 20-30 proc. w stosunku do Polski Centralnej i Zachodniej.

            Polacy pożyczają w Interncie

              ManagerOnline

              Firmy pożyczkowe „drugim portfelem” Polaków. Co piąty Polak brał już pożyczkę przez Internet – wynika z badań firmy Net Credit. Polacy chętnie korzystają z oferty firm pożyczkowych w nagłych i wyjątkowych sytuacjach lub by realizować spontaniczne zakupy.

              Im starsza osoba tym bardziej rozpatruje zadłużenie się z myślą o bliskich niż koncentruje się na własnych potrzebach. Przy wyborze oferty wciąż najważniejsze są koszt całkowity oraz oprocentowanie – to jedne z głównych wniosków wynikających z badania „Pożyczanie pieniędzy – wzorce postępowania w przypadku nagłych potrzeb finansowych” przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Net Credit.

              Chętnie pożyczamy pieniądze
              Z przeprowadzonych badań wynika, że zdecydowanej większość respondentów zdarzyło się kiedykolwiek pożyczyć pieniądze. W tym względzie wiek nie odgrywa większej roli (średnia wyniosła 83 proc.), lecz można zauważyć, że stosunkowo częściej pożyczają ludzie w wieku 39-50 lat (86 proc.), a najrzadziej w wieku 51-55 lat (75 proc.). Ma to miejsce zwykle w sytuacjach nagłych, bądź kiedy wydatek jest „nadprogramowy” (średnio 33 proc. respondentów stwierdziło, że warto się zadłużyć, aby nabyć rzecz lub usługę nie będącą niezbędną). Dzieje się tak, mimo deklarowanych oszczędności średnio przez 65 proc. respondentów oraz deklaracji, że oszczędzanie/zbieranie środków na jakiś cel jest generalnie lepsze niż zapożyczanie się (90 proc. odpowiedzi).

              – Te dane w zestawieniu ze sobą pokazują kilka ciekawych rzeczy. Przede wszystkim, i co cieszy, Polacy są coraz lepiej wyedukowani ekonomicznie, co przejawia się w przywiązywaniu większej wagi do oszczędności i budowania poduszki finansowej. Z drugiej jednak strony chętnie również korzystają z usług firm, które na wypadek nagłej potrzeby, są w stanie praktycznie od ręki skredytować dany wydatek. Może być to wyjątkowa okazja czy po prostu brak cierpliwości w czekaniu na pensję. Profesjonalne firmy pożyczkowe zaspokajają tego typu potrzeby, oferując wyspecjalizowany produkt finansowy – można go nazwać „drugim portfelem”, a Polacy coraz umiejętniej z niego korzystają – mówi Piotr Kaczmarski, dyrektor operacyjny Net Credit.

              Dla kogo i na co pożyczamy
              Badania wykazały, że decyzja o wzięciu pożyczki zapada zwykle samodzielnie (średnio 66 proc. odpowiedzi). Wiek ma tutaj niewielkie znaczenie – bez konsultacji z inną osobą (np. członkiem rodziny), decyzję o pojęciu zobowiązania finansowego relatywnie rzadziej podejmują osoby z grup 39-50 oraz 51-55 (po 64 proc.). Wiek ma większe znaczenie jeśli przyjrzeć się przeznaczeniu pożyczonej kwoty. Generalnie im starsza osoba, tym większe znaczenie mają potrzeby wspólne lub bliskich.

              Polacy najczęściej wykorzystują pożyczki na nagłe i nieprzewidziane sytuacje lub związane z potrzebą chwili: naprawę samochodu (średnio 21 proc.), remont mieszkania (21 proc.), lub zakup nowego sprzętu RTV/AGD (20 proc.) lub innych dóbr, prezentów, urlop etc. Wielu klientów stara się wykorzystywać pożyczone pieniądze do spłacania innych zadłużeń (16 proc.), opłat rachunków (20 proc.) czy innych codziennych koniecznych kosztów (23 proc.).

              – Osobom, które starają się za pomocą firm pożyczkowych finansować zadłużenie, rachunki czy inne zobowiązania należy się uważnie przyjrzeć. Deklarowane cele wydatkowania pożyczonych środków mogą wskazywać, że są to klienci, którzy mogą sobie nie radzić z własnym budżetem i sytuacją finansową. Przez to mogą popaść jedynie w większe kłopoty. Należy wyraźnie podkreślić, że profesjonalne firmy pożyczkowe, jak te zrzeszone w Związku Firm Pożyczkowych, nie udzielają pożyczek na tego typu cele. Sprawdzamy sytuację klientów tak samo jak banki i mamy podobne kryteria przy podejmowaniu decyzji o udzieleniu pożyczki. Przedstawione w raporcie wyniki pokazują tylko, jak niestety jeszcze duża jest skala działalności firm nieuczciwych oraz, że jest jeszcze przed nami, jako branżą, stoi wyzwanie w postaci potrzeby prowadzenia działalności edukacyjnej i informacyjnej – komentuje Piotr Kaczmarski.

              Częstotliwość i źródło pożyczek
              Prawie 90 proc. respondentów zdarzyło się pożyczyć pieniądze od kogoś z rodziny – najrzadziej z takiej możliwości korzystają osoby z pokolenia baby boomers (51-55 lat). Drugim najczęściej wskazywanym źródłem jest bank, przy czym bardzo rzadko z tej możliwości korzystają młodzi dorośli (18-25 lat), którzy chętniej korzystają z finansowej pomocy znajomych. W przypadku tradycyjnych firm pożyczkowych (off-line) z ich usług skorzystał co czwarty Polak, a z pożyczek przez Internet co piąty.

              – To naturalne, że w pierwszej kolejności szukamy wsparcia finansowego wśród najbliższych. Są jednak sytuacje, kiedy środki są potrzebne „tu i teraz”, kiedy nie ma czasu lub możliwości, aby spotkać się z rodziną czy szukać środków wśród znajomych. Niektóre wydatki są też sprawą osobistą, stąd też w tego typu sytuacjach najlepiej sprawdzają się firmy pożyczkowe. Korzyści płynące z tego typu produktu finansowego zauważa coraz więcej Polaków – mówi Piotr Kaczmarski.

              Wyniki dotyczące częstotliwości brania pożyczek potwierdzają wyjątkowość celowości skorzystania z tego typu usługi. W przypadku pożyczek internetowych średnio 49 proc. respondentów sięgnęło po nią raz w ciągu ostatniego roku. Po dwie pożyczki – co czwarty respondent. Trzy pożyczki brało już tylko 13 proc. ogółu. Cztery pożyczki znalazły się na koncie tylko 5 proc. respondentów. W przypadku korzystania z usług tradycyjnych firm pożyczkowych odsetek ten był większy wyłącznie w przypadku jednej pożyczki (65 proc.)  w ostatnim roku. Następnie odpowiednio średnie wyniki kształtowały się następująco: 17 proc., 9 proc. i 3 proc.

              Najważniejsze cechy oferty w oczach klientów
              Dla konsumentów, w przypadku wyboru oferty firmy pożyczkowej, zdecydowanie najważniejszą są oprocentowanie oraz całkowity jej koszt. Były to cechy wskazane odpowiednio przez 93 proc. i 85 proc. respondentów. Na kolejnych miejscach dla ogółu znalazły się: możliwość wcześniejszej spłaty (61 proc.) oraz marka firmy pożyczkowej (54 proc.).

              – Ta różnica jasno pokazuje na czym najczęściej zależy klientom firm pożyczkowych. Jest to dla nas jasny sygnał, który potwierdza nasze wcześniejsze obserwacje. Stąd staramy się dopasowywać z ofertą do potrzeb naszych klientów, a także premiować tych, którzy współpracują z nami dłużej – podsumowuje dyrektor operacyjny Net Credit.
              Źródło: Net Credit
              [qnt]

              Ważne Informacje

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

              Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

              Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

              Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

              Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

              Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

              Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...