.
Strona główna Blog Strona 356

Przemysł 4.0 i telekomunikacja

00.00.2015 Warszawa Fot. Jakub Szymczuk /FOTO GOSC

Michał Szczęsny
dyrektor Biura Architektury i Planowania Sieci Exatel

Żaden z operatorów telekomunikacyjnych nie ma złudzeń, że agresywny rozwój graczy OTT (Over-The-Top), czyli twórców aplikacji instalowanych na urządzeniach konsumenckich, wymaga dostosowania się do nowych reguł. I tak się dzieje. Oprócz rozwoju podstawowej usługi – transmisji danych – telekomy intensywnie rozwijają i wdrażają nowe ekosystemy produktowe. Jest to w dużej mierze połączone z koncepcją czwartej rewolucji przemysłowej opartej na przetwarzaniu ogromnych ilości informacji, połączonej z budową spójnych i kompletnych relacji człowiek-maszyna oraz maszyna-maszyna. Spoiwem takich relacji będą właśnie sieci telekomunikacyjne. Co więcej, operatorzy będą mogli rozbudować swój teatr działań za pomocą Internetu Rzeczy (IoT), już wkrótce oferując jego „kręgosłup”, czyli bezprzewodową sieć dedykowaną typu NB-IoT do podłączania maszyn do Internetu lub – po 2020 r. – sieć zgodną ze standardem 5G, czyli technologii tworzonej w dużej mierze pod takie zastosowania. Pojawiają się też różne sensory, czyli te maszyny i rzeczy, oraz systemy przetwarzające zbierane przez nie informacje. Całość można dostarczyć jako kompletną, cyberbezpieczną usługę wzbogaconą o element typu SOC (Security Operation Center), jak ma jest w Exatelu. Pozostaje pytanie, czy w obszarze IoT operatorzy będą mogli nawiązać walkę z graczami OTT? Moim zdaniem tak. Komu bowiem powierzymy obsługę krytycznych procesów dla naszego życia i zdrowia? Od kogo będziemy wymagali wręcz absolutnej niezawodności, wydajności, rozliczności? W końcu kogo będziemy chcieli kontrolować jako społeczeństwo czy państwo? Dlatego też sama telekomunikacja dla Przemysłu 4.0 będzie nie tylko krwiobiegiem, lecz także systemem nerwowym.

Na piątkę z plusem

Zawsze, gdy niemiecki producent wprowadza na rynek nowy model serii 5,mświat wstrzymuje oddech. BMW przyzwyczaiło nas, że każda nowa „piątka” jest bardziej spektakularna, zaskakująca i zaawansowana technicznie. Czy siódma już generacja bawarskiej limuzyny sprosta rosnącym oczekiwaniom i zaskoczy nas swoją wyjątkowością?

W lutym 2017 r. świat pozna nowe BMW serii 5. Producent nie omieszkał zastosować w nowym modelu swoich najnowszych osiągnięć technicznych. Prezes zarządu BMW AG Harald Krüger tak przedstawia nowy model: „Siódma generacja BMW serii 5 idzie w kierunku przyszłości, jaką wyznaczyliśmy przez naszą strategię NUMBER ONE > NEXT. Pozycja lidera technologicznego, niezwykle emocjonujące produkty i cyfryzacja są istotnymi czynnikami naszego sukcesu. Rozszerzenie oferty w wyższych klasach jest odpowiedzią na oczekiwania wielu klientów. Jestem pewien, że nowe BMW serii 5 nie tylko wyznaczy nowe standardy technologiczne, lecz także wzbudzi emocje i zachwyci. Ten samochód jest i będzie nadal synonimem biznesowej limuzyny”. Nowa „piątka” konsekwentnie realizuje koncepcję BMW Efficient Lightweight. Zastosowanie w produkcji jeszcze większej ilości aluminium oraz wysoko wytrzymałych stali pozwoliło zmniejszyć masę pojazdu nawet o 100 kg w stosunku do poprzedniej generacji. Rekordem w klasie jest współczynnik oporu powietrza karoserii wynoszący 0,22.

Liczne systemy wspomagające w nowym BMW serii 5 oferują kierowcy maksymalne wsparcie – nie tylko w krytycznych sytuacjach, lecz także w chwilach odprężenia. Jazdę w korku albo na monotonnych odcinkach autostradowych przejmie teraz auto, wykorzystując wszystkie pokładowe systemy nawigujące. Samochód wyposażony jest standardowo w kamerę stereoskopową, która w połączeniu z czujnikami radarowymi i ultradźwiękowymi nadzoruje otoczenie pojazdu. Nowością w BMW serii 5 jest, oprócz asystenta wymijania i ostrzegania przed pojazdami nadjeżdżającymi z boku, asystent zmiany pasa ruchu i asystent toru jazdy. Ten ostatni nadzoruje pasy ruchu oraz sytuację obok pojazdu i poprzez stosowne korekty aktywnie pomaga kierowcy uniknąć kolizji. Rozszerzone funkcje aktywnego tempomatu (Active Cruise Control) i asystenta kierowania oraz toru jazdy obejmują przejmowanie ograniczeń prędkości oferowane przez układ Intelligent Speed Assist, przy czym kierowca może wprowadzić korektę ustawień w zakresie 15 km/h. Samochód może na życzenie kierowcy przejąć dodawanie gazu, hamowanie oraz kierowanie i wszystko to do prędkości 210 km/h!

Wnętrze to czysty high-tech. W najwyższej opcji funkcje nawigacji, telefonu, rozrywki i pojazdu wyświetlane są na ekranie o przekątnej ponad 10 cali. Obsługa odbywa się zależnie od preferencji kierowcy – za pośrednictwem kontrolera iDrive, poleceń głosowych, gestów lub dotykania przycisków na ekranie. Kolorowy wyświetlacz BMW Head-Up najnowszej generacji ma w porównaniu z poprzednią wersją o 70 proc. większą powierzchnię projekcji i wskazuje znaki drogowe, listy telefoniczne, stacje radiowe, tytuły utworów, wskazówki nawigacyjne i ostrzeżenia systemów wspomagających kierowcę. Większa przestrzeń na nogi z tyłu i fotele z funkcją masażu zapewniają maksymalny komfort jazdy, podobnie jak innowacyjne sterowanie fotelem za pomocą czujników dotykowych i czterostrefowa klimatyzacja z jonizacją oraz delikatnym perfumowaniem powietrza.

O skuteczną izolację pasażerów od otoczenia zewnętrznego dbają: specjalne zabezpieczenie silnika (SYNTAK), akustyczna przednia szyba i akustyczna podsufitka. Światła wykonane są standardowo w technologii LED. Opcjonalnie oferowane są diodowe reflektory adaptacyjne ze zmiennym rozkładem światła. Asystent świateł drogowych BMW Selective Beam zapewni w nocy skuteczną widzialność do 500 m. Bogatą ofertę BMW ConnectedDrive uzupełniają usługi, które zapewniają podróżującym jeszcze większy komfort i oszczędność czasu. Asystent parkowania rozpozna wolne miejsce i automatycznie zaparkuje pojazd. Usługa Microsoft Exchange umożliwi użytkownikom Microsoft Office 365 po raz pierwszy synchronizację poczty elektronicznej, kalendarzy i kontaktów oraz ich edycję w pojeździe. Funkcja Remote 3D View pokazuje kierowcy na smartfonie trójwymiarowy obraz otoczenia pojazdu, dając mu kontrolę nad nim również na odległość.

Wszystkie jednostki napędowe należą do nowej, modułowej serii silników BMW EfficientDynamics. Nowy czterocylindrowy silnik rzędowy o pojemności 2 l w BMW 530i oferuje maksymalny moment obrotowy 350 Nm i maksymalną moc 252 KM. BMW 530i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,2 s, a jego prędkość maksymalna to 250 km/h. 540i to sześciocylindrowy silnik rzędowy o pojemności 3 l, oferujący moc 340 KM i moment obrotowy 450 Nm. Mimo większej mocy i dynamiki jazdy średnie zużycie paliwa ma wynosić tylko 6,5 l/100 km. W połączeniu z napędem xDrive BMW 540i przyspieszać będzie do setki w 4,8 s. Dla wielbicieli diesli rozwiązania są dwa. BMW 520d z czterocylindrowym silnikiem wysokoprężnym osiąga moc 190 KM i maksymalny moment obrotowy 400 Nm. Przyspieszenie wersji ze skrzynią Steptronic to 7,6 s, a prędkość maksymalna wynosi 237 km/h. Jeśli to za mało, to model 530d oferuje bardziej sportowe wrażenia. Moc 265 KM i moment obrotowy 620 Nm pozwolą poczuć się na drodze o wiele swobodniej. Przyspieszenie do setki to 5,7 s, a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 250 km/h. W marcu 2017 r. w ofercie pojawią się dwa kolejne nowe napędy. BMW 530e Performance z napędem hybrydowym plug-in. Połączenie napędu elektrycznego BMW eDrive z czterocylindrowym silnikiem benzynowym dało ekstremalnie niską emisję CO2 wynoszącą zaledwie 46 g/km i zużycie paliwa na poziomie 2,0 l/100 km. Moc systemowa wynosi 252 KM. Najwyższe osiągi spośród wszystkich nowych BMW serii 5 oferować będzie BMW M550i xDrive z silnikiem V8 o mocy 462 KM i momencie obrotowym 650 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w tym modelu zająć ma równe 4 s.

Wartość Internetu Rzeczy

Konrad Kobylecki
Business Development Manager w DOT Systems

Od 15 lat budujemy rozwiązania do zarządzania siecią telekomunikacyjną i jednocześnie dla IT – do rozliczeń, marketingu i analizy danych. Od dłuższego czasu widzimy, jak te dwa światy się do siebie zbliżają. Pracujemy nie tylko dla telekomów, lecz także dla energetyki, mediów i finansów. Niemniej jednak, to na tych pierwszych najlepiej widać stopniowe zbliżanie się systemów sieciowych z analizą i ze zrozumieniem danych. Nasze systemy związane z analizą strumienia danych w czasie rzeczywistym przestają być wyłącznie domeną sieci telekomunikacyjnej i zarządzania ruchem. W pierwszym kroku poza technikę zaczęły być atrakcyjne w rozliczeniach prepaid, analizie nadużyć i monitorowaniu bezpieczeństwa ICT. Dzisiaj stały się atrakcyjne dla marketingu, który zmierzył, że optymalna oferta dopasowana w czasie rzeczywistym jest cztery razy bardziej skuteczna niż ta sama propozycja przesłana kilka godzin później. Mimo ogromnego postępu technologii nasz silnik czasu rzeczywistego musi się uczyć od bardziej złożonych algorytmów analizy danych, które działając wolniej, w tle, potrafią przewidzieć wiele zachowań klienta. Przy przeniesieniu tych mechanizmów do czwartej rewolucji przemysłowej nasz algorytm predykcyjny, sprawdzony przy dynamicznym zarządzaniu ruchem w telekomunikacji, będzie potrafił z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć awarię trakcji elektrycznej, zanim do niej faktycznie dojdzie. To samo dotyczy lokomotyw, sprężarek w chłodniach z towarem za wiele milionów złotych i maszyn na taśmach produkcyjnych. Wartość naszych algorytmów dla przemysłu byłaby wielokrotnie większa, gdyby sprzedaż B2B telekomów podniosła priorytet oferty rozwiązań, które z coraz większym sukcesem sprawdzają się w ich własnej sieci.

Przemysł 4.0 to IoT, chmura i 5G

photo: Dariusz Iwanski phone: 0048 601 362 305 www.iwanski.com.pl foto.iwanski@yahoo.com photo.iwanski@yahoo.com

Martin Mellor
Country Manager Ericsson Polska

Masowe wykorzystanie IoT stawia przed operatorami kilka wyzwań, z których najważniejsze to skalowalność, bezpieczeństwo i standaryzacja. Ważną rolę w procesie tej transformacji odgrywa Ericsson, łączący operatorów z każdą gałęzią przemysłu. Nasze doświadczenie zdobyte jako lider rynku ICT sprawia, że jesteśmy jedną z niewielu firm oferujących kompleksowy zestaw kompetencji w obszarze IoT (łączność, platformy IoT, aplikacje i usługi). Możliwości, które niesie ze sobą Internet Rzeczy, mogą być jeszcze większe, jeśli zostaną połączone z innowacjami w obszarze chmury i nadchodzącej wielkimi krokami najnowszej generacji sieci (5G). Opracowywanie nowych zastosowań dla 5G jest głównym obszarem współpracy Ericssona z uczelniami technicznymi. W Polsce taka współpraca nawiązana została z Politechniką Warszawską. Współpraca z uczelnią oraz niedawna fuzja polskiego oddziału Ericssona i firmy Ericpol sprawiły, że Polska jest jednym z największych ośrodków badań i rozwoju Ericssona na świecie. Wydatki firmy na globalne działania w obszarze R&D wyniosły w ostatnich trzech latach ponad 12 mld dol.

Według badań Ericsson Mobility Report 2016 w 2018 r. po raz pierwszy liczba urządzeń IoT (maszyny, inteligentne liczniki, urządzenia ubieralne) przewyższy liczbę telefonów komórkowych. Ericsson Mobility Report przewiduje, że cztery lata później liczba urządzeń, które będą łączyć się z Internetem, wyniesie 29 mld, z czego 18 mld to urządzenia należące do kategorii Internetu Rzeczy. Wdrożenie i pełne wykorzystanie Internetu Rzeczy, chmury i 5G może zwiększyć wydajność firm przemysłowych nawet kilkakrotnie. Wtedy też będziemy mogli mówić o powstaniu Przemysłu 4.0.

Telekomunikacja w czwartej rewolucji

Przemysł 4.0 stawia coraz wyższe wymagania związane z komunikacją urządzeń, z centrami sterowania i między nimi samymi. Po wejściu mediów społecznościowych w komunikację między ludźmi telekomy zostały zepchnięte na margines. Co mogą zrobić, żeby nie powtórzyć tego błędu w trakcie czwartej rewolucji przemysłowej?

Przemysł 4.0 i związane z nim technologie otwierają zupełnie nowe możliwości w logistyce, produkcji, zarządzaniu infrastrukturą i utrzymywania relacji z klientami. Systemy cyberfizyczne, transformacja cyfrowa, Internet Rzeczy, analityka predykcyjna i sztuczna inteligencja to hasła, które obiecują kolejną rewolucję, na miarę wprowadzenia maszyn parowych. Według publikacji Boston Consulting Group z czerwca 2016 r. „Przemysł 4.0 PL. Szansa czy zagrożenie dla rozwoju innowacyjnej gospodarki?” dzięki wykorzystaniu robotyki, zaawansowanych narzędzi IT, analizie danych oraz pogłębianiu współpracy między ludźmi i urządzeniami fabryki będą działały o 30 proc. szybciej, a ich wydajność wzrośnie o przynajmniej 25 proc. Większość z tych celów może być jednak osiągnięta tylko przy założeniu zaawansowanej komunikacji i transferu danych.

Niespełnione nadzieje
Historia telekomunikacji obejmuje wiele inicjatyw, które miały zrewolucjonizować branżę i zbudować dla niej zupełnie nowe rynki usług, ale ostatecznie okazywały się niewypałem. Bardzo ciekawe technicznie, ale kosztowne projekty niejednokrotnie przynosiły bowiem trudno zauważalny wzrost przychodów. Czasami duża część korzyści przypadała na zupełnie inne firmy. Przykładem może być dynamiczny rozwój dostawców usług przez Internet mobilny, którzy wypierają operatorów z rosnącego strumienia przychodów. Na podstawie wcześniejszych inwestycji telekomów w transmisję wdrożono komunikatory (Instant Messaging), które kanibalizują przychody z SMS-ów; warstwa komunikacyjna i bezpośredni kontakt z klientami przenoszą się do aplikacji Facebook, Apple, Twitter, WhatsApp itd. Kolejnym krokiem w rozwoju sektora miał być rynek multimediów i płatnej telewizji. 9 grudnia 2016 r. Agencja Reutera podała, że Orange jest zainteresowane zakupem Grupy Canal Plus. Z jednej strony to bardzo ciekawe, bo Canal Plus ma ogromne przychody i można się spodziewać dużych synergii z telekomem. Z drugiej jednak Canal Plus już pół roku temu w swoim raporcie poinformował o stałym zmniejszaniu bazy klientów płatnej telewizji na swoim kluczowym rynku, tj. we Francji, czego nie kompensuje dynamiczny wzrost w Afryce. W Polsce analitycy PMR prognozują, że rynek płatnej telewizji będzie systematycznie malał o 1 proc. rocznie. Czy inwestycja w dziedzinę, która traci klientów, jest ciekawą perspektywą rozwoju?

Jak daleko od telekomu do IoT?
Rewolucja 4.0 wymaga nowych form zaawansowanego IT, które zwykle nie było na liście priorytetów dyrektorów  technicznych, skoncentrowanych naturalnie na telekomunikacji. Inwestycjom w sieć było łatwiej nadawać priorytety i były one efektywniejsze rynkowo przy stale rosnących wymaganiach związanych z przepustowością i rozszerzaniem dostępności, czyli zasięgu usług. IT zwykle miało wielokrotnie niższy budżet i skomplikowaną, niejasną architekturę funkcjonalną systemów. W przypadku Przemysłu 4.0 coraz większą rolę będzie odgrywać zrozumienie i wykorzystanie danych, spychając transmisję do roli towaru, gdzie podstawowym parametrem jest cena.

Z telekomem czy bez niego?
W przeszłości w poszukiwaniu nowych źródeł przychodu telekomunikacja potrafiła zmieniać swój model biznesowy, wykorzystując trendy technologiczne. Przykładem mogą być biurowe centrale telefoniczne (PABX), które najpierw były kupowane jako własne aktywa klientów. Operatorzy dostarczali tylko łącza, których cena regularnie spadała. Ich odpowiedzią było najpierw dostarczanie i instalacja central z rozliczeniem za kompleksową usługę telefonii biurowej. Ostatecznie skończyło się to usługą Virtual PABX, tak że dzisiaj już nikt nie myśli o zakupie własnej centralki. Operatorzy telekomunikacyjni wchodzili coraz głębiej w organizację biur swoich klientów, konsolidując komplet usług, które miały na celu zapewnienie komunikacji ze światem zewnętrznym i wewnątrz firmy w ramach jednej umowy.

W podobny sposób mogą postąpić w przypadku Internetu Rzeczy, a co za tym idzie – Przemysłu 4.0. Funkcję central PABX pełnią obecnie routery, gatewaye i modemy GSM, które łączą czujniki rozmieszczone w infrastrukturze zarządzanej przez klientów z serwerami lub chmurą. Kiedyś telekomunikacja przekształciła usługę transmisji głosu na zarządzaną komunikację między ludźmi, teraz może to samo zrobić w przypadku urządzeń. Według specjalizującej się w M2M (Machine to Machine) i IoT (Internet of Things) szwedzkiej firmy analitycznej Berg Insight rynek Internetu Rzeczy w 2016 r. wzrósł do 11 mld euro, z czego Verizon i Vodafone uzyskały tylko w III kwartale po 200 mln euro każdy. W tym roku przychody każdego z wiodących operatorów z M2M mają natomiast wzrosnąć do 1 mld euro. Mimo to z raportu Arthur D. Little z października 2016 r. „Innovation Quest for Telecom Operators” wynika, że większość operatorów odsuwa od siebie ten temat tak daleko, jak to możliwe. Aż 64 proc. ankietowanych stwierdziło bowiem, że nie nadaje inicjatywom M2M i Przemysłowi 4.0 priorytetu, mimo że jednocześnie większość z nich informuje w prezentacjach dla inwestorów, że znajduje się to w centrum ich zainteresowania. Na tym tle ciekawie wyglądają inicjatywy typu Orange Datavenue i T-Mobile M2M Hub, gdzie operatorzy demonstrują swoje przygotowanie techniczne i kompetencyjne do Internetu Rzeczy. Są to inkubatory innowacji, które mają ułatwić budowanie nowych usług we współpracy ze start-upami. Niestety, jak dotąd nie widać projektów, które dałyby zauważalny wpływ tych przedsięwzięć na przychody sponsorujących je grup telekomunikacyjnych. Jedną z możliwych przyczyn takiego zjawiska może być niskie zaangażowanie ich działów sprzedaży w promocję tych innowacji. Jednakże wyspecjalizowane firmy Internetu Rzeczy, takie jak ORBCOMM, Omnitracs i Novacom, demonstrują dynamiczny wzrost w branży logistycznej, jednocześnie marginalizując stopniowo rolę wciąż potężniejszych telekomów.

Telecom 2.0
Realizowana obecnie przez operatorów transformacja wymaga wdrożenia nowej jakości w zarządzanie własnymi usługami i infrastrukturą. Pociąga to za sobą budowę na własne potrzeby inteligentnych platform analizy danych do przetwarzania strumieniowego, monitorowania i sterowania nowej generacji w środowisku szybko zmieniających zjawisk zachodzących w sieci telekomunikacyjnej. W uproszczeniu może to oznaczać zarządzanie przepustowością sieci telekomunikacyjnej na podstawie mapy z aktualizacją nasycenia ruchem w czasie rzeczywistym zamiast statycznych danych „z zeszłego roku”. Wypracowane ostatnio pojęcie sieci, która minimalizuje skutki swoich własnych awarii, tzw. self-healing network, oznacza, że czas między identyfikacją incydentu w sieci a usunięciem awarii powinien być możliwie krótki. Najkrótszy będzie niewątpliwie w przypadku, w którym algorytmy predykcyjne Big Data pozwolą przewidzieć incydent i w ogóle do awarii nie dojdzie. Jest to szczególnie istotne w przypadku ataków hakerskich na duże sieci, takich jak w listopadzie 2016 r., kiedy 900 tys. abonentów firmy Deutsche Telekom zostało odciętych od Internetu. Po takich incydentach coraz trudniej będzie dyrektorowi technicznemu skreślać wydatki na platformy Big Data. Ich wdrożenie będzie również wymagało budowy kompetencji, które w dalszej kolejności będą mogły być wykorzystane w usługach komercyjnych oferowanych klientom telekomu. Będzie to też rodzaj pewnej przemiany kulturowej, ponieważ analityka danych dotychczas była traktowana jako dział IT, który zwykle w telekomach miał niższy priorytet niż rozbudowa sieci.

Atuty telekomów
Dostęp do wielu kluczowych źródeł informacji dających podstawę do Big Data stanowi tradycyjną przewagę telekomów i jest chętnie wykorzystywany przez ich partnerów przy świadczeniu usług dodanych, np. VAS (Value-Added Services) i OTT (Over-The-Top). Należą do nich lokalizacja, zachowania klientów, historia płatności itd. W większości telekomy stosują już dzisiaj algorytmy analizy danych do celów marketingowych – np. ograniczenia rezygnacji klientów i zwiększania sprzedaży. Jedyny problem polega na tym, że są one stosowane przez wyspecjalizowane departamenty w IT lub obsłudze klientów detalicznych, które zwykle są organizacyjnie odizolowane od działów sprzedaży korporacyjnej. Jednakże najbardziej atrakcyjne projekty zastosowań Internetu Rzeczy najlepiej uruchomić wspólnie z dużymi klientami, którzy dysponują rozbudowaną infrastrukturą rozproszoną geograficznie. Tacy klienci są oczywiście obiektem zainteresowania sprzedaży B2B, która dodatkowo może zaoferować pionową integrację z hostingiem i chmurą.

Nieuchronna droga
Przez analogię do wspomnianej wcześniej historii PABX wygląda na to, że telekomy są na początku nieuchronnej drogi do pełnego wejścia w dziedzinę Internetu Rzeczy, co zakończy się tym, że będą oferowały przedsiębiorstwom kompletne rozwiązania dla Przemysłu 4.0. Kluczowa zmiana będzie dotyczyła podniesienia priorytetu wraz z rozwojem skali rynku IoT, co zmusi działy sprzedaży B2B do zbudowania kompleksowej oferty typu monitorowanie transportu intermodalnego albo zapewnienie ciągłości pracy na taśmie produkcyjnej. Oczywiście trudno oczekiwać, że telekom szybko nabierze kompetencji w dziedzinach funkcjonowania swoich klientów B2B. W omawianym wcześniej przypadku PABX było podobnie i zaczynał on od współpracy z integratorami instalującymi centrale. Również tutaj może budować partnerstwo z firmami wyspecjalizowanymi w usługach Przemysłu 4.0 stworzonych do rozwiązania konkretnych problemów. Światowy lider płatności mobilnych, firma Safaricom z Kenii (z grupy Vodafone), oświadczył niedawno, że „nie czuje się komfortowo, ograniczając się wyłącznie do roli operatora telekomunikacji”. Do nowych dziedzin jego rozwoju należy obecnie tak odległa domena jak rolnictwo, czyli przemysł numer jeden w Kenii, który zostanie istotnie usprawniony dzięki nowym technologiom ICT. Nie oznacza to, że Safaricom stanie się firmą, która robi wszystko dla wszystkich. Planuje jednak być efektywną platformą dla partnerów w wielu przemysłach. Model współpracy sprawdza już w energetyce, gdzie wspólnie z firmą M-KOPA realizuje plan wprowadzenia zdalnie rozliczanych instalacji zasilania energią solarną do miliona gospodarstw domowych w Kenii do 2018 r. Siła sprzedażowa działów B2B telekomów jest trudna do zakwestionowania. W sytuacji, kiedy to telekom będzie konsolidował i oferował rozwiązanie, łącznie z partnerami (podwykonawcami) będzie w stanie rozwiązać problemy swoich klientów kompleksowo (end-to-end). Oznacza to włączenie w jedną usługę terminali M2M, czujników, monitorowania operacji, predykcji zdarzeń oraz optymalizacji wykorzystania infrastruktury klienta. Jego marża będzie naliczana od wielokrotnie większego pakietu. Wymaga to istotnej transformacji kompetencji B2B i zmiany priorytetów, ale stanowi jedną z nielicznych szans na zatrzymanie spadku przychodów

Udoskonalona ŠKODA OCTAVIA wkracza do produkcji

Gruntownie zmodernizowana ŠKODA OCTAVIA opuszcza już centralne zakłady marki w Mlada Boleslav. Dzięki przeprojektowanej przedniej i tylnej części nadwozia oraz najnowocześniejszym rozwiązaniom z zakresu asystentów prowadzenia, systemów infotainment oraz wymiany danych, ŠKODA wzmacnia model uważany za serce marki. Przez ostatnie 21 lat czeska marka dostarczyła już ponad pięć milionów sztuk OCTAVII.

„Uruchomienie produkcji nowej OCTAVII otwiera kolejny rozdział historii sukcesu naszego bestsellera. Cały zespół ŠKODY – od działu rozwoju, przez działy zakupów, produkcji, logistyki, po kontrolę jakości, wykonał wspaniałą pracę. Proces wprowadzenia do produkcji tego bardzo ważnego dla naszej marki modelu został przeprowadzony w sposób niezawodny, jakościowy i zgodnie z harmonogramem czasowym” – mówi członek Zarządu ŠKODY ds. Produkcji i Logistyki Michael Oeljeklaus.

ŠKODA OCTAVIA wyposażona jest teraz w przeprojektowany przedni i tylny pas nadwozia oraz szereg nowych udogodnień. Znajdują się wśród nich między innymi przednie światła wykonane w całości w technologii LED oraz innowacyjne rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa i komfortu.

Nowa odsłona bestsellerowego modelu została wyposażona ponadto w mobilne usługi online ŠKODA Connect, które zapewniają bieżący dostęp do informacji, nawigację w czasie rzeczywistym i zdalny dostęp do samochodu. Jak każda OCTAVIA, tak i jej najnowsze wydanie wyznacza nowe standardy w segmencie pod względem przestronności, funkcjonalności, bezpieczeństwa i komfortu kabiny, designu i stosunku ceny do jakości.

Dzięki tak szeroko zakrojonej modernizacji modelu, ŠKODA zamierza dalej wzmacniać jego wyjątkowo silną pozycję rynkową i kontynuować jego błyskotliwą karierę.

OCTAVIA to najpopularniejszy model ŠKODY. Od momentu debiutu w 1996 roku na całym świecie na samochody z rodziny modelowej OCTAVII zdecydowało się już ponad pięć milionów Klientów. Pierwsza generacja, której produkcja trwała od 1996 roku do końca listopada 2010 roku, znalazła ponad 1,4 miliona nabywców. Druga generacja tylko zwiększyła sukces pionierskiego modelu: między 2004 a 2013 rokiem ŠKODA sprzedała ponad 2,5 miliona jego egzemplarzy. Trzecia odsłona OCTAVII, filaru gamy modelowej ŠKODY, jest wytwarzana od listopada 2012 roku. Pod koniec marca 2016 roku hale produkcyjne w Mlada Boleslav opuścił już milionowy egzemplarz tej generacji.

Do końca 2016 roku wyprodukowano już w sumie 1,4 miliona trzeciej generacji OCTAVII. Obok centralnych zakładów marki w Republice Czeskiej, ŠKODA OCTAVIA produkowana jest także w Chinach, Indiach, Rosji, Kazachstanie i na Ukrainie na tamtejsze rynki. Najnowsza, udoskonalona odsłona tego modelu będzie wytwarzana także w zakładach w Algierii.

Szef i założyciel Kolportera ma nowe plany

Krzysztof_Klicki

Krzysztof Klicki, biznesmen, o którym można powiedzieć „self-made man”, dawno temu zaczynał praktycznie od zera, by w kolejnych latach zbudować największą firmę kolporterską w Polsce. Zaczynał skromnie, pracując w Austrii jako pomoc w obsłudze centrali telefonicznej. Studiował na Politechnice Świętokrzyskiej, ostatecznie po latach ukończył fizykę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Był już wtedy uznanym biznesmenem, człowiekiem, który stworzył coś z niczego. Na własną rękę na początku lat 90. zajął się kolportażem prasy, początkowo korzystając z pożyczonego od ojca samochodu. Wkrótce zorientował się, że to dziewiczy rynek, opanowany przez nieruchawego monopolistę z czasów PRL, i stopniowo rozwijał działalność. Obok Kielc otworzył oddział w Katowicach i zatrudnił pierwszego pracownika. Później biznes się stopniowo rozwijał i dziś firma ma 18 oddziałów, zajmując około 56 proc. rynku krajowej dystrybucji prasy. Prezes i założyciel firmy najwyraźniej zauważył zmiany w czasie i usługach. Zdecydował się zrezygnować z prezesury, by zająć się zarządzaniem już posiadanymi aktywami i przejść do innych inwestycji odzwierciedlających nowe potrzeby rynkowe w czasach cyfryzacji. Krzysztof Klicki był też właścicielem klubu piłkarskiego Korona Kielce, ale zrezygnował z tej działalności w proteście przeciw korupcji w klubie. Na czele Kolportera stanął Grzegorz Fibakiewicz, długoletni wiceprezes.

Hippis wśród prezesów

Piotr Ciski, dyrektor zarządzający Sage w Polsce, opowiada o tym, jak w ciągu zaledwie dwóch lat udało mu się dokonać transformacji, która doprowadziła do uzyskania najwyższej stopy wzrostu przychodów wśród wszystkich oddziałów europejskich Sage

W zeszłym roku polski oddział Sage mógł  się pochwalić 11-procentowym wzrostem przychodów, a tak dobrze nie wiodło mu się nawet w 2010 r., przed wprowadzeniem VAT. Jaka jest pana recepta na sukces?
Jestem z wykształcenia informatykiem i z niejednego pieca jadłem chleb. Byłem już programistą w Finlandii, pracownikiem działu kontroli jakości oprogramowania w firmie amerykańskiej, członkiem zarządu brytyjskiej firmy konsultingowej, dyrektorem w szwedzkiej firmie działającej w obszarze outsourcingu R&D, mam też MBA. To wszystko daje mi szerokie spojrzenie na wyzwania w biznesie. Moja kariera zawodowa zaczęła się od tego, że po skończeniu cybernetyki na Wydziale Informatyki i Ekonometrii Uniwersytetu Łódzkiego wyjechałem na roczne stypendium do Finlandii, gdzie zajmowałem się rozwojem systemów billingowych. Chociaż dostałem tam nawet propozycję pracy, bardziej ciągnęło mnie do pracy z ludźmi. Dlatego po powrocie do Polski zatrudniłem się w firmie GTECH Poland (obecnie IGT Poland – przyp. red.) specjalizującej się w rozwoju systemów loteryjnych. W ciągu dwóch lat wziąłem udział w licznych projektach w Belgii, Holandii, USAi Izraelu, co pozwoliło mi zdobyć duże doświadczenie zawodowe.

Nie wahałem się jednak ani chwili, gdy dostałem propozycję pracy na stanowisku kierowniczym w brytyjskim start-upie Computaris Ltd., zajmującym się konsultingiem dla firm telekomunikacyjnych i banków. W ciągu ośmiu lat kierowałem zespołami obsługującymi duży bank niemiecki we Frankfurcie oraz spółkę technologiczną wydzieloną ze szwajcarskiego operatora telekomunikacyjnego Swisscom. Z czasem stałem się dyrektorem zarządzającym spółki matki, a także członkiem zarządu wszystkich spółek zależnych. Gdy firma z małej stała się średnią, a liczba programistów wzrosła z 10 do 350, wziąłem udział w poszukiwaniu inwestora branżowego.

A co z podnoszeniem własnych kwalifikacji?
W tym czasie ukończyłem studia MBA na Politechnice Warszawskiej współpracującej z London Business School (LBS). Za namową prof. Alastaira Nicholsona z LBS przez dwa lata, na studiach doktoranckich na UW pod kierownictwem prof. Jana Gajdy, zajmowałem się tworzeniem modeli ekonometrycznych w kontekście badania innowacyjności gospodarek. Zrozumiałem wtedy, jak ważne przy podejmowaniu decyzji są analiza danych empirycznych oraz trendów rynkowych i poznanie ich zmienności oraz krótko- i długoterminowych czynników, które mają na nie wpływ. Jeżeli nie rozumie się tej mechaniki ani nie zbuduje się odpowiedniego modelu, podejmowanie decyzji jest jak gra na loterii. Ja sam poszukiwałem już wtedy nowych wyzwań, na sześć lat trafiając do szwedzkiej firmy Cybercom. Zajmowała się ona outsourcingiem R&D dla takich firm jak Nokia, Ericsson, Saab i Volvo, będąc wówczas drugą, po Tieto, największą w Szwecji firmą w tym obszarze rynku. W Polsce biznes jednak kulał, mimo to w okresie tych sześciu lat wraz z zespołem trzykrotnie zwiększyliśmy przychody. Mnie coraz bardziej zaczynał jednak pociągać biznes związany z rozwojem oprogramowania. Dlatego na początku stycznia 2015 r. przyjąłem propozycję objęcia stanowiska dyrektora zarządzającego polskiego oddziału Sage. Poprzednia firma bardzo chciała mnie zatrzymać. Zadeklarowała przebicie propozycji finansowej, a nawet proponowała objęcie stanowiska szefa jednej z jej szwedzkich spółek. Oparłem się jednak pokusie, bo decyzja była dla mnie oczywista.

Dlaczego nie przyjął pan tych kuszących propozycji?
Ponieważ dla mnie ważniejsze od pieniędzy były nowe wyzwania. Podejmując pracę w Sage, postawiłem przed sobą dwa cele: poprawienie wyników finansowych oraz transformację kulturową do innowacyjnej firmy technologicznej. Takiej, która oferuje nie tylko produkty lokalne, lecz także globalne, chmurowe. Pozwoliłoby to włączyć polski oddział, który wcześniej oferował na polskim rynku tylko Symfonię, do struktur międzynarodowych, by czerpać z owoców pracy 2 tys. programistów rozsianych po wszystkich spółkach Sage na całym świecie. Symfonia jest świetnym produktem, tworzonym przez pasjonatów w bliskiej współpracy z użytkownikami. Nadszedł jednak czas, by do takich lokalnych produktów dodawać globalne komponenty, dając tym samym klientom dostęp do najnowocześniejszych rozwiązań. Warto pamiętać, że jeżeli chodzi o europejskich producentów oprogramowania o zasięgu globalnym, to liczą się obecnie tylko dwie firmy: Sage i SAP. Nasza jest jedną ze 100 największych w Wielkiej Brytanii i może się pochwalić kapitalizacją na poziomie 7 mld funtów.

Wasz oddział dostał na ten rok na rozwój lokalnych produktów 11 mln zł, co pozwoli dwukrotnie zwiększyć liczbę programistów, a na trzy kolejne lata – 30 mln zł, za które zostanie uruchomione centrum R&D zajmujące się rozwojem oprogramowania globalnego. A przecież jeszcze dwa lata temu firma nie święciła w Polsce zbyt wielkich triumfów?
To prawda. Ja też po przyjściu do Sage nie obiecywałem od razu wielkich sukcesów. Pracowaliśmy jednak systematycznie i konsekwentnie. Już w zeszłym roku mogliśmy pochwalić się dwucyfrowym wzrostem przychodów. Bardzo silną dynamikę wzrostu potwierdzają wyniki: w II połowie roku przychody wzrosły o 18 proc., a w IV kwartale aż o 22 proc.! I to właśnie one były podstawą decyzji o tak dużej inwestycji w polski oddział. Kluczem do sukcesu było stworzenie oprogramowania, które zawsze jest zgodne z aktualnym stanem prawnym. Daliśmy pewność klientom, że współpracując z ekspertami, są zawsze na bieżąco ze zmianami w tym zakresie. Jako pierwsi zwróciliśmy też uwagę rynku na Jednolity Plik Kontrolny i konsekwentnie realizowaliśmy tę strategię we wszystkich aspektach naszych produktów i usług. Widzimy, że konkurencja podąża naszym śladem. Naszą wizją jest dbałość o bezpieczeństwo klientów – zdejmujemy z nich ciężar martwienia się o zgodność z przepisami w szybko zmieniającej się rzeczywistości prawnej. Chcemy mieć pewność, że przedsiębiorcy skupiają się tylko na prowadzeniu biznesu, a nasz program ułatwia im zarządzanie firmą i pomaga w obszarze prawnym.

Wcześniej nie miał pan doświadczenia z firmami z rynku ERP. Co nowego wniósł pan do Sage?
Nowe, świeże spojrzenie charakterystyczne dla garażowego start-upu połączone z ogromną elastycznością i umiejętnością adaptowania się do nowej sytuacji rynkowej. Taką strategię od lat stosują liderzy, tacy jak Apple, Sony i Google, którzy łączą globalną pozycję liderów rynkowych z filozofią agility. Ja trafiłem do Sage w najbardziej odpowiednim momencie, tzn. gdy firma, mając odpowiedni potencjał, wymagała transformacji. Wiedziałem, co chcę osiągnąć w ciągu dwóch lat. Postawiłem na spłaszczenie hierarchii, zmianę funkcjonowania organizacji, wprowadzenie kultury innowacyjności i poprawę komunikacji. Żeby odnieść sukces, musiałem przebudować zespół i tchnąć w niego nową siłę, co zajęło ok. 1,5 roku. Tylko część pracowników straciła jednak pracę. W przypadku wielu innych wystarczyła zmiana roli i środowiska, by uwierzyli w swój potencjał i stali się gwiazdami. Udało się przekonać wszystkich, że mogą otwarcie dzielić się pomysłami, nie obawiając się konsekwencji. Na początku nie zdarzało się to zbyt często, ale obecnie zespół ma tyle pomysłów, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich zrealizować. Ta strategia przyniosła wymierne korzyści, które potwierdziły, że stworzyliśmy bezpieczny i przewidywalny biznes. Wzrost nowych subskrypcji oprogramowania w 2016 r. wyniósł 29 proc., a tylko w II połowie 2016 r.

– 38 proc. Wynik finansowy jest jednak „efektem ubocznym” dobrego pomysłu na biznes i konsekwentnej realizacji planu. To też ważne dla inwestorów, którzy lubią spółki przewidywalne, konsekwentne oraz – co najważniejsze – potrafiące rosnąć znacząco szybciej od rynku (uśmiech). Polski rynek ERP jest już dojrzały. Niektórzy konkurenci myślą nawet, że jedyną szansą wzrostu jest eksport. My jednak w kolejnych latach chcemy nie tylko rozwijać produkty lokalne, takie jak Sage Symfonia 2.0 i Sage Symfonia ERP, lecz także sukcesywnie wprowadzać produkty globalne, o których na tym etapie nie mogę jeszcze mówić. Dla przykładu ważnym elementem naszej oferty będzie cloudowa odsłona Sage X3, który może być użytkowany m.in. przez duże firmy logistyczne działające w różnych krajach, o różnych uwarunkowaniach prawnych. Polska jest coraz częściej zapleczem produkcyjnym, usługowym lub programistycznym dla wielu międzynarodowych firm, stąd potrzeba dostarczenia im takiego systemu jak X3.

Jest pan znany z niestandardowych pomysłów na wspieranie innowacji i kreatywności pracowników. Na czym one polegają?
Chociażby na tym, że gdy szukaliśmy nowej lokalizacji biura, musiały tam być w garażu miejsca do parkowania rowerów, szafki na ubranie na zmianę oraz prysznice. Zmieniliśmy  miejsca pracy: od „mojego biurka” do „mojej przestrzeni”. To zmiana nie tylko formy pracy, ale przede wszystkim filozofii. Nasze nowe biuro ma charakter otwarty, a przestrzeń jest tak zaaranżowana, by umożliwiać częstsze interakcje i sprzyjać otwartej komunikacji między pracownikami, co niezwykle stymuluje kreatywność. W takiej atmosferze tworzymy produkty, które otrzymują nagrody za innowacje, np. Sage e-Audytor lub Sage Integrator.

W biurze w ciągu dnia można korzystać z sześciu trenażerów kolarskich z możliwością doładowania baterii w smartfonie, pograć na pianinie czy konsoli, pospacerować po zielonym, przeszklonym patio, a jeśli potrzeba spokoju, to udać się do Strefy Ciszy. Posiłek można zjeść w wydzielonej stołówce, wyposażonej w półki z książkami przyniesionymi przez pracowników oraz hamaki, na których można odbyć krótką sjestę. A wszystko dlatego, że – jak wynika z badań – wymiana pomysłów w czasie spaceru, w ruchu czy w nieformalnych miejscach o 8,5 proc. zwiększa zaangażowanie pracowników w sprawy firmowe. Ważnym elementem tej nowej filozofii jest inne podejście do zaufania do pracowników, które przejawia się m.in. w możliwości pracy z domu. Rozliczamy nie czas pracy, ale jej efekty. Umożliwiamy pracę w modelu virtual teams oraz home office, co – jak wskazują badania – ceni sobie ponad 70 proc. pracowników. W firmach, które podobne rozwiązania już wprowadziły, odsetek zadowolonych i zmotywowanych pracowników jest o 20 proc. wyższy niż w podmiotach bez podobnych przywilejów. Zaufanie rodzi odpowiedzialność, a co za tym idzie – zaangażowanie i partnerstwo. Wszyscy jesteśmy tu wygranymi. Dlatego w 2016 r. otrzymaliśmy nagrodę „Gazety Finansowej” dla najlepszego pracodawcy jako jedna z 25 firm na polskim rynku.

W czasie wolnym pana pasją jest bieganie w ultramaratonach. Na ile to pomaga w biznesie?
Sport kochałem od zawsze, lecz bieganie zaczęło się dopiero dwa lata temu. Wcześniej grałem w squasha, ale z powodu poważnej kontuzji musiałem zmienić dyscyplinę. Zacząłem jeździć na rowerze, a potem biegać w maratonach. Jednak w nich za bardzo uczestnik ściga się z czasem i innymi, a ja sport uprawiam przede wszystkim dla samego siebie. Dlatego szybko przestawiłem się na bieganie w ultramaratonach górskich. Tam celem nie jest jak najlepsze miejsce, ale ukończenie zawodów i rozkoszowanie się przyrodą. Ostatnio przebiegłem 100-kilometrowy ultramaraton w… Hongkongu i bardzo mi się podobało. Jest jednak wiele wspaniałych tras biegowych także w Polsce, więc chętnie wracam w Bieszczady i Beskidy. Jak bardzo pomaga to w biznesie? Z pewnością można trenować wytrwałość, konsekwencję w działaniu, niepoddawanie się z powodu trudności, pokonywanie kryzysów i ciągłe przesuwanie granic swoich możliwości.

Co lubi Piotr Ciski?

Zegarek w pracy Alpina Alpiner 4 Jerzy Kukuczka, który uważa za prawdziwy zegarek górski, w czasie treningów – fiński Suunto
Wakacje latem m.in. tydzień nad polskim morzem z żoną i dziećmi (Julka – osiem lat, Jasiek – pięć lat), a ostatnie dwa razy także w Czernomorcu w Bułgarii; zimą narty w polskich górach albo we Włoszech
Kuchnia wegetariańska
Restauracje w Warszawie fast food wegetariański Krowarzywa, hinduska Tandoor, włoska pizzeria NonSolo, a w Londynie większość hinduskich restauracji serwujących jedzenie na wynos
Samochód siedmioletnie volvo. Największy sentyment ma jednak do… rowerów: jednego szosowego i dwóch górskich
Sport od dwóch lat bieganie w maratonach i ultramaratonach, głównie górskich (powyżej 40 km), jazda na rowerze lub bieg do pracy (w jedną stronę 17 km), siłownia (ale tylko pod kątem stworzenia gór w mieście), pływanie, gdy odwozi córkę na sekcję pływacką, zimą snowboard
Hobby słuchanie muzyki (ale nie podczas biegu, bo rozprasza) od heavy metalu do jazzu i muzyki filmowej (był i jest fanem zespołu Dżem). Czytanie książek, głównie biografii – ostatnio Steve’a Jobsa i Jerzego Kukuczki „Mój pionowy świat”, z biznesowych w młodości lubił czytać Jacka Welcha, a obecnie Malcolma Gladwella, kanadyjskiego dziennikarza związanego z tygodnikiem „New Yorker”, ostatnio przeczytał też książkę Pawła Motyla „Labirynt. Sztuka podejmowania decyzji”

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...