.
Strona główna Blog Strona 343

Od medycyny do farmacji

Rozmawia Piotr Stefański

Dr n. med. Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes zarządu Pfizer Polska, o tym, dlaczego marząc o karierze pianistki, została lekarką i zdecydowała się podjąć pracę w światowym koncernie farmaceutycznym

Należy pani do grona najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. Jak doszło do tego, że zarządza pani w naszym kraju oddziałem największej w świecie firmy farmaceutycznej?
Zacznę od biograficznego początku. To, kim jesteśmy dzisiaj, zależy przecież od tego, kim byliśmy w licznych minionych wczoraj. Urodziłam się w Krakowie. Dorastałam jednak w innym niezwykłym mieście. Był to też gród królewski. Dla wielu, i dla mnie, pozostaje takim do dziś. Myślę i mówię o Przemyślu; jednym z najstarszych i najpiękniejszych polskich miast. Tysiącletnie burzliwe dzieje Przemyśla splatały się nierozerwalnie z losami całej Rzeczypospolitej. Życie i atmosfera tego miasta to dla mnie uroki i wartości wielu kultur. To był mój młodzieńczy świat. W nim poznawałam kanony wielu religii, stykałam się z bogactwem różnych literatur i filozofii. W tym narodowym tyglu odkryłam też w sobie wrażliwość na sztukę, malarstwo, muzykę. Już w dzieciństwie marzyłam o karierze pianistki. Ukończyłam średnią szkołę muzyczną. Moją pasją stał się fortepian.

I co takiego się stało, że nie możemy dziś oklaskiwać pani na koncertach?
Równolegle z nauką w szkole muzycznej uczęszczałam do liceum ogólnokształcącego. A w nim cała moja dotychczas umiłowana humanistyka zderzała się z nieożywioną materią. Świat wyrażany był teraz prawie bez reszty suchymi liczbami. Życie zapisywano chłodnym wzorem. Jednak szybko pojawiła się u mnie – o dziwo – fascynacja matematyką i zainteresowanie fizyką. Właśnie w tego typu klasie rozpoczęłam bowiem licealną naukę. Zrządzeniem losu, czy też skutkiem naturalnej selekcji, w tej mojej klasie znalazło się wielu uczniów z naukowym zacięciem, z badawczym temperamentem, z kreatywną ambicją. Trudno to sobie dziś wyobrazić, ale połowa z całego mego maturalnego koleżeństwa wybrała się na medycynę.

A pani?
Ja? I we mnie odżyło, odczuwane już dużo wcześniej, powołanie. Wiele było bowiem w mym życiu młodzieńczym, rodzinnym zdarzeń, które budziły podziw i szacunek dla zawodu lekarza. Byłam jednak przekonana, że matematyka i fizyka to tylko dobra metodologicznie podstawa przyszłej pracy. Postanowiłam uzupełnić wiedzę z chemii i biologii. Przez rok brałam korepetycje z tych przedmiotów. Zdawałam sobie też sprawę, że czym innym jest wyidealizowany obraz lekarza, a czym innym jego codzienna praca. Skąd miałam wiedzieć, że takiej pracy podołam. Aby się z nią zetknąć, aby doświadczyć kontaktu z chorymi, zatrudniłam się w Szpitalu Dziecięcym w Przemyślu, na Oddziale Chirurgii Dziecięcej.

Jako kto? W jakim charakterze?
Jako salowa. To była życiowa próba. To była swoista szkoła przetrwania. To było też źródło pewności, że mam w sobie coś, co pozwoli mi w przyszłości spełniać się w tej trudnej zawodowej i czysto ludzkiej roli. W tym stanie ducha poszłam na medycynę.

Rozumiem, że młoda krzątająca się wśród małych pacjentów salowa już myślała o pediatrii.
Studia kończyłam w Poznaniu. I w tym też mieście podjęłam pracę w szpitalu. Choroby wewnętrzne – to była specjalizacja, którą wybrałam. To był kierunek, który pozwalał na to, aby być najdłużej i najbliżej łóżka chorego. Dla mnie najważniejszy był właśnie bezpośredni kontakt z pacjentem. Choroby wewnętrzne to była też najbardziej zróżnicowana pod względem medycznym populacja. To była swoista panorama cierpień i dolegliwości. Właściwe rozpoznanie choroby było i pozostanie zawsze prawdziwą sztuką. Ileż później radości i satysfakcji dawały mi efekty trafnie postawionej przeze mnie diagnozy. Czułam się szczęśliwa. Wiedziałam, że się życiowo spełniam.

Skąd więc krok – skok ku farmacji?
Proste. Naturalna zmiana w biologiczno- psychicznej biografii. Małżeństwo. Macierzyństwo. Syn. A to przecież zmiana nie tylko w budżecie czasu. I wtedy – zbiegiem okoliczności – otrzymałam bardzo atrakcyjną propozycję pracy w firmie farmaceutycznej. Pomyślałam: Dlaczego nie?! Poznam świat tak bliski medycynie. Zajmie mi to kilka lat. I ubogacona nowymi doświadczeniami wrócę do zawodu lekarza.

A więc wejście w farmację. Pierwsza firma? Pierwsze wrażenia?
Rozpoczęłam jako przedstawiciel medyczny do spraw leków okulistycznych w firmie Janssen-Cilag. Już po kilku miesiącach firma wykorzystała moją wiedzę i doświadczenia zdobyte wcześniej w dziedzinie nefrologii. W poprzedniej pracy szpitalnej, w centrum dializ, specjalizowałam się w leczeniu nerkonastępczym. Przeszłam więc szybko w tej nowej dla mnie firmie do działu szpitalnego. Tam wiedziałam, o czym mówię. Tam czułam się w pełni kompetentna.

A kolejne etapy pracy w tej firmie?
Po roku awans na managera marketingu. Na tym stanowisku trwam dwa lata. Następnie zostaję szefem Działu Lecznictwa Szpitalnego. A to już w mej zawodowej biografii okres dłuższy. Całe 10 lat. To etapy niezbędnych biznesowych szlifów, pierwsze mocne, odważne kroki na drodze nowego działania. Firma inwestowała w edukację swych pracowników. Sprawdzała postępy. Często brzmiało mi w uszach powtarzane przez szefów pytanie: Czego się nauczyłaś? Rok bez pomnażania wiedzy uznawano za rok stracony. Praca była dla mnie atrakcją, satysfakcją, spełnianiem się. Czułam, że to wygrana na zawodowej loterii.

A następne wyniki życiowego losowania?
To trzy lata w firmie Novo Nordisk. Pracuję na stanowisku Business Unit Director. Jestem odpowiedzialna za leki na hemofilię.

I kolejna zmiana? Nowe doświadczenia?
Tak! Zatrudniam się w Wyeth. W owym czasie jest to jedno z największych na świecie przedsiębiorstw farmaceutycznych. Firma przeżywa akurat trudny okres. Wiem, że zarządzanie antykryzysowe stanowi największe wyzwanie dla managera. Odważam się. Sprawdzam siebie w nowej roli. Zarządzam kryzysem. Tu, w Polsce, podejmuję decyzje istotne dla amerykańskiej firmy. A raporty? Wysyłam za ocean… Ryzyko błędu zwiększone odległością, ale za to większa satysfakcja z osiągnięć. Fascynuje mnie kultura organizacyjna firmy i przywiązywanie wagi do wartości każdego pracownika. Pojawiają się sukcesy firmy. Każdy nowy jej lek to chluba dla marki. To wynik zaangażowania firmy w innowacje, zwłaszcza w dziedzinie antybiotyków i szczepionek. Zdobyte przeze mnie doświadczenia procentować będą już w Pfizerze. Firma Wyeth została bowiem w 2009 r. przejęta właśnie przez Pfizera.

W przypadku tego rodzaju przejęć nowi właściciele wymieniają zazwyczaj cały management.
Z całego zarządu Wyeth w Pfizerze pozostałam jedynie ja. Nowe zadania. Nowa dziedzina. Moja wiedza – relatywnie niewielka. A tu oczekiwanie firmy, że poradzę sobie z launchem, że wprowadzę na rynek nową szczepionkę. Dzięki wydatnej pomocy współpracowników i posiadanej wiedzy medycznej sprostałam wyzwaniu. Poszło mi lepiej, niż się spodziewałam. Udział szczepionki w rynku sięgnął 90 proc. A ja? W 2013 r. zostałam dyrektorem Działu Lecznictwa Szpitalnego, a kilka miesięcy później także Lecznictwa Specjalistycznego.

Aż w końcu zajęła pani fotel prezesa.
Najpierw trzeba było wygrać konkurs. To nie takie proste. O zwycięstwo ubiegało się bowiem siedmiu poważnych zagranicznych kontrkandydatów. Cały proces rekrutacji obejmował trzy szczeble. Sprawdzano nie tylko wiedzę i kompetencje czysto zawodowe, lecz także to, czy kandydat potrafi myśleć systemowo, abstrakcyjnie, probabilistycznie… Były też pytania o to, czym zajmuje się on poza pracą czysto zawodową.

Co ma dla pani największe znaczenie w pracy z zespołem?
Zespół – to 350 pracowników. Ze wspólnoty tej wyłoniłam grupę liderów. To oni właśnie stanowią duży, bo ponadnormatywny, 12-osobowy zarząd. Dzięki tym liderom mogę spać spokojnie. A gdy jadę na urlop, telefon nie musi przypominać mi bez przerwy swej melodii. Współpraca to ustalanie priorytetów i – po ich akceptacji – przydział zadań indywidualnych. Jestem przeciwniczką metod siłowych. Ten typ zarządzania zawsze przynosi niepożądane efekty. Wiele czasu poświęcam na rozmowy z pracownikami. To dla mnie ważne, co czują, co myślą o swych zadaniach, decyzjach, co sądzą o przebiegu swej pracy.

Świetnie wypadła pani w wewnętrznym konkursie dla członków zarządu Pfizera.
Nie wypada mi się chwalić, ale rzeczywiście, zdobyłam w Europie pierwszą nagrodę. A to oznacza, że oceniający nas pracownicy darzą mnie zaufaniem.

Co lubi Dorota Hryniewiecka-Firlej?

Zegarki „Tylko takie, które pokazują 25 godzin na dobę. Nie było to proste”.
Wypoczynek „Blisko: taras wychodzący na ogród w domu w podwarszawskiej wsi. Za granicą: odwiedzana od 20 lat miejscowość w Toskanii, niedaleko San Gimignano”.
Kuchnia „Fusion. Gotuję chętnie. Szczególnie w weekendy”.
Restauracja „Taka, gdzie wołowina nie nudna, nie twarda… ale pełna smaku, aromatu. Gdzie z mięsiwa tego wykwintne bitki, pieczenie, zrazy…”.
Samochód „Tylko rodzaju żeńskiego. Po prostu – piękna, przystojna samochodzia. Przecież dziś Donna è auto-mobile”.
Hobby iluminowanie średniowiecznych manuskryptów techniką poznaną we Włoszech. Gra na fortepianie z myślą o Janie Sebastianie Bachu. Tenis – gra na korcie z podglądem Rogera Federera

Nowy szef Microsoftu w Polsce

Dyrektorem generalnym polskiej części Microsoftu został Mark Loughran. Zastąpił Ronalda Binkofskiego, który zmienił stanowisko i odpowiada za dziewięć rynków Azji Środkowej, a rezyduje w Kazachstanie. Nowy szef zna Polskę dobrze. Pracował nad Wisłą jako dyrektor generalny i prezes GSK Polska (GlaxoSmithKline). Zasiadał w zarządzie Konfederacji Pracodawców Polskich (obecnie Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej). Ma za sobą karierę dyrektora sprzedaży, a następnie dyrektora generalnego w brytyjskiej i irlandzkiej Nokii. Był związany z PACE (obecnie Arris), dostawcą technologii telewizyjnej i szerokopasmowej, gdzie przewodził zespołom inżynierów. Przed przejściem do Polski Mark Loughran pełnił funkcję dyrektora generalnego dywizji Consumer & Devices Sales w Microsofcie w Wielkiej Brytanii. Awansował dzięki osiągnięciom na rynku brytyjskim. Za biznesowe zasługi nowego dyrektora można uznać skuteczne połączenie Polfy Poznań z międzynarodowym biznesem GSK. Pracując dla Nokii w Wielkiej Brytanii i Irlandii (dyrektor sprzedaży, a później dyrektor generalny), wprowadził pierwszy smartfon na rynek brytyjski. W PACE prowadził zespoły inżynierów odpowiedzialnych za hardware i software oraz sprzedażowe.

– Jestem bardzo podekscytowany powrotem do Polski. To wyjątkowa okazja do połączenia wiedzy, jaką zdobywałem w różnych branżach, kanałach sprzedaży i na różnych rynkach geograficznych z moim doświadczeniem zdobytym w Polsce, żeby w efekcie przyczynić się do rozwoju rynku i lokalnej gospodarki. Polska ma nadzwyczajny talent i potencjał ludzki – mówi Mark Loughran.

fot.: Archiwum

Nieograniczony potencjał cyfryzacji

Style: "Dsty Taj blue"
Ettienne Reinecke Chief Technology Officer Dimension Data

 

Cyfryzacja polega na tworzeniu w pełni klientocentrycznych modeli biznesowych przy wykorzystaniu IT, w tym sieci, centrów danych, aplikacji, a także całej pozostałej infrastruktury, która może być lokalna bądź oparta na chmurze. Nie ma czegoś takiego jak cyfrowa strategia, jest po prostu strategia w cyfrowym świecie. I chociaż cyfrowa era pozostaje wciąż pewną niewiadomą dla niektórych organizacji, to zaprasza je do skorzystania z nowych możliwości i nieskończonego potencjału rozwoju.

Nie mniej ważne będą w tym roku kontrola i posiadanie danych oraz metadanych. To dlatego, że dane i metadane to bogate pokłady informacji o zachowaniach klientów, które organizacje będą mogły eksploatować. Dodatkowo metadane umożliwią organizacjom – przy użyciu analityki biznesowej – identyfikowanie specyficznych wzorców behawioralnych, co wpłynie na podejmowanie bardziej przemyślanych decyzji biznesowych. Wszystko to powoduje, że organizacje coraz bardziej chronią metadane i dbają o to, kto ma do nich dostęp. Co więcej, nie chcą mieć ani kontrolować swoich danych wyłącznie z powodu zachowania zgodności z regulacjami tylko po to, by je analizować. Spodziewamy się, że to doprowadzi do interesujących dyskusji między firmami a ich dostawcami usług chmurowych. Przykładowo na temat tego, gdzie leżą granice w odniesieniu do posiadania danych, szczególnie gdy chodzi o metadane. Spodziewamy się, że ta kwestia będzie wywoływać spory między obiema stronami.

Industry 4.0 w Grupie Nowy Styl

Dariusz Kudzia Country Manager Poland Dassault Systèmes

Tworzenie nowych technologii nie powinno być celem samym w sobie, ale środkiem do budowania i utrzymania przewagi konkurencyjnej. Rozwiązania z obszaru PLM do zarządzania cyklem życia produktu czy MES do realizacji produkcji w połączeniu z technologiami z obszaru Internetu Rzeczy oraz analizy dużych ilości danych umożliwiają wprowadzanie nowych modeli biznesowych. Cyfrowa transformacja promowana przez takie inicjatywy jak Industry 4.0 otwiera wyjątkowe możliwości dla polskiego sektora przemysłowego. W zeszłym roku rosnąca liczba polskich przedsiębiorstw udowodniła, co można osiągnąć dzięki cyfryzacji. Wśród nich znajduje się Grupa Nowy Styl, trzeci co do wielkości producent mebli biurowych w Europie, która wybrała specjalistyczne rozwiązanie „My Product Portfolio” oparte na platformie 3DEXPERIENCE firmy Dassault Systèmes.

Zapewnia ono jednolite cyfrowe środowisko do wspierania i usprawniania złożonych procesów rozwoju produktów powiązanych z tworzeniem prototypów, konfiguracją produktu, projektowaniem, badaniami rynku i ze współpracą multidyscyplinarną. Stwarza też możliwości współpracy nad innowacjami w zakresie danych i procesów dotyczących opracowywanych produktów. Grupa Nowy Styl może teraz wdrażać strategie kontroli kosztów i szybciej wprowadzać nowe produkty na rynek. Może testować, weryfikować poprawność projektów i symulować zachowanie produktu w środowisku wirtualnym. Grupa Nowy Styl już na wczesnym etapie projektowania może zyskać pewność, że produkt jest zdatny do produkcji. Ponadto zyskuje możliwość wizualizacji 3D produktów i korzystania z aplikacji do komunikacji zarówno wewnętrznej, jak i z klientami.

Najmłodsza stolica

Bratysława jest jedną z najmłodszych stolic świata oraz największym miastem Słowacji. Za to jednym ze starszych – na jej miejscu znajdowała się osada rzymska ulokowana na skrzyżowaniu dwóch ważnych szlaków handlowych: bursztynowego, łączącego Morze Śródziemne z Bałtykiem, oraz dunajskiego: między zachodnią Europą a Morzem Czarnym

Pierwsze pisemne wzmianki o miejscowości pochodzą z początku X w., a w 1291 r. zostały jej nadane prawa miejskie. Do XIX w. była jednym z najważniejszych miast Węgier – tu koronowani byli królowie – ale później nastąpił spadek znaczenia miasta na rzecz Budy.

Zajmuje powierzchnię 367,9 km kw., a zamieszkuje ją około 430 tys. osób. Położona jest wyjątkowo dogodnie – na granicy z Czechami i Węgrami, nad Dunajem. Miasto jest bardzo dobrze skomunikowane. Wewnętrzny transport publiczny tworzą sieci: tramwajowa, trolejbusowa oraz autobusowa. Dodatkowo znajduje się tu kilkanaście przystanków kolejowych, co zapewnia połączenie z pozostałą częścią kraju. Transport lotniczy obsługiwany jest przez Port Lotniczy im. Milana Rastislava Štefánika. Rocznie korzysta z niego niemal 2 mln pasażerów. Ciekawostką jest port rzeczny obsługujący transport zarówno towarowy, jak i osobowy. Dzięki kanałowi Ren-Men-Dunaj, łączącemu Morze Czarne z Morzem Północnym, stanowi ważny szlak żeglugowy.

Coraz więcej turystów
Jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki Słowacji jest turystyka. Po okresowym spadku liczby turystów w 2009 r. (związanym z wprowadzeniem w 2009 r. euro) notuje się systematyczny jej wzrost. Główne atrakcje turystyczne Słowacji to Tatry oraz sama stolica. Miasto słynie z dwóch wspaniałych zamków. Najważniejszym zabytkiem jest Zamek Bratysławski usytuowany w samym centrum miasta, na wzgórzu nad Dunajem. Kiedyś w tym miejscu swoje budowle wznosili Rzymianie. Z początkiem średniowiecza tereny przeszły pod władanie Madziarów. W X w. powstał tu pierwszy murowany zamek, zmieniony później w warowną fortecę. W XV i XVI w. budowla przeszła wiele remontów, a ogromny wpływ na jej kształt miały modernizacje w stylu barokowym i renesansowym. W 1811 r. zamek został zniszczony przez wojska Napoleona Bonapartego, a odbudowano go dopiero w latach 50. XX w. Obecnie znajduje się tam siedziba Słowackiego Muzeum Narodowego. Nieco starszy jest zamek Devín, pierwsze wzmianki o nim pochodzą z IX w., wcześniej jednak była tu rzymska placówka graniczna. Zamek ma ogromne znaczenie dla świadomości narodowej Słowaków. Dzieje się tak dlatego, że za jego budowniczych uważa się plemiona słowiańskie. Został wzniesiony na potężnej skale przy ujściu rzeki Morawy do Dunaju. Od samego początku pełnił ważne funkcje obronne. W 1809 r. wysadziły go wojska napoleońskie, ale ruiny zachowano do dziś.

Ważnym zabytkiem Bratysławy jest również gotycka katedra św. Marcina. Jest to największy i najważniejszy kościół w Bratysławie. Przez 300 lat była to świątynia koronacyjna monarchów  węgierskich, z których ostatnim był Ferdynand I Habsburg. Świątynię wzniesiono na przełomie XIII i XIV w. Najstarsza część to pochodząca z XIII w. kaplica św. Józefa. Pod kościołem znajdują się bardzo dobrze zachowane katakumby, a wejście do nich mieści się w kaplicy św. Anny. Polscy turyści na Słowacji Kolejnym wartym odnotowania zabytkiem jest stary ratusz. Powstał w XV w. z połączenia domów Jakuba i Pawera. Był użytkowany do XIX w. jako ratusz, więzienie, mennica, miejsce handlu, arsenał i archiwum. Położony jest między dwoma najważniejszymi placami miasta. Ciekawostkę stanowi wbita w mur kula armatnia wystrzelona przez wojska Napoleona w 1809 r. Obecnie znajduje się tu Muzeum Miasta Bratysławy. Bez wątpienia rozwój miasta nie byłby tak prężny, gdyby nie przepływająca obok jedna z najważniejszych rzek Europy – Dunaj. Codziennie kursują tu setki statków wycieczkowych i handlowych. Ciekawostkę stanowi zbudowany w latach 1967–1972 most Słowackiego Powstania Narodowego, na którego szczycie znajduje się popularna restauracja.

Centrum edukacyjne
Bratysława jest naukowym centrum Słowacji. Znajduje się tu kilkanaście uczelni wyższych, do najważniejszych należą: państwowe – Akademia Korpusu Policyjnego (Akadémia Policajného zboru) i Słowacki Uniwersytet Medyczny (Slovenská zdravotnícka univerzita); publiczne – Uniwersytet Komeńskiego (Univerzita Komenského), Słowacki Uniwersytet Techniczny (Slovenská technická univerzita), Uniwersytet Ekonomiczny (Ekonomická univerzita), Wyższa Szkoła Sztuk Pięknych (Vysoká škola výtvarných umení), Wyższa Szkoła Sztuk Scenicznych (Vysoká škola múzických umení); prywatne: Wyższa Szkoła Paneuropejska (Bratysławska Wyższa Szkoła Prawa; Bratislavská vysoká škola práva, Paneurópska vysoká škola), Wyższa Szkoła Ekonomii i Zarządzania w Administracji Publicznej (Vysoká škola ekonómie a menežmentu verejnej správy) i Wyższa Szkoła Zdrowia i Pomocy Społecznej Świętej Elżbiety (Vysoká škola zdravotníctva a sociálnej práce sv. Alžbety). Warto wspomnieć, że Bratysława słynie ze wzornictwa motoryzacyjnego, a tutejsi designerzy są bardzo wysoko cenieni w świecie. Jozef Kabaň, autor spektakularnej zmiany stylistycznej Škody, przeszedł ostatnio do BMW, gdzie zapewne wprowadzi kolejną rewolucję…

Polacy na Słowacji
Nasi rodacy stanowią niewielką mniejszość etniczną. Zamieszkują głównie tereny w pobliżu granicy z Polską oraz Koszyce i Bratysławę. Według spisu powszechnego w 2001 r. było ich 2602, a według danych szacunkowych z 2008 r. podawanych przez Štatistický úrad Slovenskej republiky – 4602. Polacy coraz chętniej zakładają firmy na Słowacji. Głównym tego powodem są nieco niższe stawki VAT – 20 proc. oraz składki na ubezpieczenia zdrowotne. Nie ma tu podatku od środków transportowych ani akcyzy od pojazdów. Mieszkańcy UE mogą prowadzić działalność gospodarczą na terytorium Słowacji na takich samych zasadach jak obywatele tego państwa. Wszyscy potencjalni przedsiębiorcy muszą jednak spełniać ogólne warunki określone w ustawie o działalności gospodarczej. Od przyszłych właścicieli firm wymaga się pełnoletniości i niekaralności za czyny umyślne. Podobnie jak w Polsce w niektórych przypadkach dodatkowo konieczne jest posiadanie odpowiednich kwalifikacji lub doświadczenia zawodowego. Rejestracja samodzielnej działalności gospodarczej na Słowacji jest bardzo prosta. Wystarczy udać się do urzędu wojewódzkiego i zgłosić fakt prowadzenia działalności, wnosząc opłatę w wysokości 5 euro. W ramach programu obniżania obciążeń administracyjnych na Słowacji w wydziałach ds. działalności gospodarczej funkcjonują pojedyncze punkty kontaktowe (PPK). W takim punkcie można otworzyć działalność gospodarczą, dokonać rejestracji podatkowej oraz zarejestrować się w systemie obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego. Punkty kontaktowe bezpłatnie pośredniczą w uzyskaniu z Rejestru Karnego wypisu o niekaralności. Jedyne, czego obecnie nie można jeszcze zrobić za pośrednictwem punktu, to rejestracja ubezpieczenia społecznego.

Zmiana na czele zarządu PGZ

Błażej Wojnicz zasiadł w fotelu prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jego poprzednik, Arkadiusz Siwko, zrezygnował 13 lutego, a koncernem zarządzał od grudnia 2015 r. Za Arkadiuszem Siwko przemawiał życiorys zawodowy: był m.in. prezesem Instytutu Studiów Strategicznych Grosvenor House i Operatora Logistycznego Paliw Płynnych, Krajowego Biura Doradztwa Finansowego „Projekt”, odbył w Waszyngtonie szkolenie w zakresie zarządzania kryzysowego w strukturach państwa pod patronatem Departamentu Stanu USA. Na jego korzyść przemawiała też bliska współpraca z Antonim Macierewiczem – był szefem jego gabinetu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych na początku lat 90. i nadzorował m.in. straż pożarną. Koncern prowadzi obecnie Błażej Wojnicz, podobnie jak poprzednik, manager o dużym dorobku i bogatym CV: prawnik, od sierpnia 2016 r. prezes Polskiego Holdingu Obronnego (wcześniej członek rady nadzorczej PHO). Nowy szef pracował też m.in. w Ministerstwie Obrony Narodowej, Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, Agencji Mienia Wojskowego oraz Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Sam z pewnością… potrafi się obronić jako były mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski w taekwondo.

Środowisko pracy nowej generacji

Portrait of a blond woman wearing a virtual reality glasses and working with data against a cityscape. Toned image. Double exposure. Elements of this image furnished by NASA

Boom na maszyny, aplikacje B2C stosowane w B2B, firmowe urządzenia mobilne wyposażone w korporacyjne aplikacje, generowanie danych dla analityki behawioralnej oraz rosnąca popularność wideokonferencji – to główne trendy na ten rok opisane w najnowszej prognozie Dimension Data

Zacznijmy od tego, że obecnie w środowisku pracy coraz częściej mamy do czynienia z nowego rodzaju pracownikami. I nie są to milenialsi ani przedstawiciele generacji Z, ale… maszyny. Wearables, czyli komputery ubieralne, są już powszechnie wykorzystywane w Contact Centers. Monitorują parametry związane z emocjami agentów, są w stanie ocenić, jak bardzo się zdenerwowali po rozmowie z wyjątkowo irytującym klientem, i przekazują te informacje do oprogramowania zarządzającego przekierowaniami. W celu podniesienia poziomu obsługi klientów określa ono wtedy, jakiego typu połączenia powinny być przekazywane tym, a nie innym agentom. Są jeszcze roboty. Weźmy choćby produkcję samochodów, która w 80 proc. opiera się dzisiaj na tych inteligentnych maszynach. Od 15 lat są one wykorzystywane także w chirurgii, a ich rynek do 2024 r. ma osiągnąć wartość 24 mld dol. Tylko w 2015 r. zainstalowano ponad ćwierć miliona robotów przemysłowych, a to o 33 proc. więcej niż w roku poprzednim. Oblicze produkcji zmienia się też z powodu druku 3D. GE Aviation tworzy wtryskiwacze paliwa w swoich silnikach dla samolotów komercyjnych, drukując je techniką 3D. Problem z robotami polega nie na tym, że zabierają one pracę ludziom, tylko na tym, że firmy muszą na nowo przyporządkować swoją bazę kompetencji, by ją programować, obsługiwać i utrzymywać.

Jakiś inny przykład? W branży inteligentnych mebli firma Dimension Data stworzyła partnerstwo z wiodącym producentem mebli biurowych, a także Intelem i dostawcą rozwiązań analityki biznesowej. Celem jest wbudowywanie zaprojektowanych przez Intela urządzeń Internetu Rzeczy (IoT) w inteligentne meble biurowe nowej generacji na etapie ich produkcji. Takie rozwiązanie przyniesie wiele korzyści w zakresie wykorzystania przestrzeni, ulepszonej współpracy, a także ochrony środowiska ze względu na oszczędność energii. Mechaniczni „współpracownicy” mogą niektórym wydawać się futurologią, chociaż funkcjonują już dziś. Kilka lat może minąć, gdy się upowszechnią, ale są już na wykładniczej krzywej wzrostu. Niewiele więcej czasu będzie trzeba, by z obszaru B2C zaczęły wkraczać do B2B także hologramy, rozszerzona i wirtualna rzeczywistość (AR/VR – Augmented Reality/Virtual Reality). W ciągu nadchodzących dwóch–trzech lat te technologie, zdaniem Dimension Data, przyniosą fundamentalną transformację środowiska pracy.

Jedyny mankament jest taki, że wraz z ich upowszechnieniem zwiększy się ryzyko związane z bezpieczeństwem, ponieważ wszystkie te nowe „rzeczy” w naszym środowisku będą mieć unikalną cyfrową tożsamość. Urządzenia IoT już zaczynają być wykorzystywane do ataków, takich jak DDoS (zmasowany atak na sieć komputerową w celu uniemożliwienia jej działania poprzez zajęcie wszystkich dostępnych zasobów), phishing (podszywanie się pod inną osobę w celu wyłudzenia określonych informacji), wymuszenia, użycie koni trojańskich (programów, które podszywając się pod przydatne dla użytkownika aplikacje, dodatkowo instalują na komputerze np. oprogramowanie szpiegujące) i wiele innych form cyberprzestępstw, które przynoszą miliardy dolarów strat i mogą zachwiać całymi branżami. Gwałtowny przyrost ruchu będzie oznaczał poważne obciążenie dla sieci: Wi-Fi, LAN i WAN. Jednak to nie pasmo jest wyzwaniem, ale względy architektoniczne. Wielki przyrost liczby urządzeń IoT wiąże się z rozwojem tzw. edge i fog computingu, czyli umieszczeniem zasobów obliczeniowych bliżej urządzeń, a nie tylko w chmurze.

Aplikacje B2C do B2B
Aplikacje, które zostały stworzone dla świata B2C, zaczynają coraz częściej znajdować zastosowanie w przedsiębiorstwach. Warte dziś ponad 1 mld dol. jednorożce, które zaczynały od aplikacji freemium, odnoszą obecnie sukcesy w obszarze B2B. Jednorożce kontaktują się z przedsiębiorstwami np. w taki sposób: „Pięć tysięcy waszych pracowników używa programu Slack, czy nie chcielibyście zakupić teraz wersji enterprise?”. Oczywiście, wersja enterprise jest bezpieczniejsza i ma więcej funkcjonalności, umożliwiając zachowanie zgodności z regulacjami i utrzymanie kontroli nad danymi.

Facebook niedawno ogłosił, że wkracza na teren zastosowań biznesowych, co wywołało wiele spekulacji, czy mu się to uda. W ostatnim swoim raporcie finansowym stwierdził, że pomiędzy jego serwisem społecznościowym a niedawno zakupioną aplikacją WhatsApp, obecnie używaną przez miliard osób, jest przetwarzanych trzy razy więcej komunikatów z urządzeń mobilnych, niż jest wymienianych wszystkich komunikatów tekstowych na świecie. Niewątpliwie trwa ewolucja tradycyjnych biznesowych komunikatorów w kierunku aplikacji opartych na mediach społecznościowych. Dimension Data przygląda się jej z uwagą, ponieważ takie aplikacje wprowadzają nowy porządek, co można zaobserwować podczas ich szybkiego rozwoju w środowisku B2C.

Bardzo trudne będzie monitorowanie i zarządzanie integralnością oraz bezpieczeństwem danych, gdy konsumenckie komunikatory staną się popularne w przedsiębiorstwach. Ich upowszechnienie, wprowadzające zamęt, jest bardzo prawdopodobne, bo miliardy ludzi dobrze już zapoznało się z tym rodzajem narzędzi. A granica między wykorzystaniem do celów prywatnych a wykorzystaniem do celów zawodowych coraz bardziej się zaciera. Widać także reakcję dostawców rozwiązań do współpracy dla przedsiębiorstw. Dostrzegają oni potrzebę ewolucji korporacyjnych platform współpracy, by nadal klienci chcieli je wybierać. Odpowiedzią Cisco na Slack jest Spark. Microsoft właśnie zapowiedział Teams, twierdząc, że jest to ich „Slack killer”. W efekcie już w tym roku dojdzie do konfrontacji między powstałymi w chmurze aplikacjami, takimi jak Slack, władcami mediów społecznościowych, takimi jak Facebook, oraz gigantami platform do współpracy, takimi jak Cisco i Microsoft. Nowe trendy przynoszą w tym obszarze także hybrydy IT, gdy pewne aplikacje rezydują w lokalnej infrastrukturze lub centrum danych przedsiębiorstwa, a pozostałe są w chmurze prywatnej lub publicznej. To na CIO będzie spoczywać zapewnienie akceptowalnej wydajności aplikacji bez względu na to, gdzie się one znajdują.

Kluczem będzie zunifikowane podejście do projektowania, zarządzania i wsparcia środowiska hybrydowego. W miarę jak aplikacje do współpracy z obszaru B2C będą się upowszechniać w środowisku pracy, trzeba będzie rozważyć, jak zabezpieczać dane jednocześnie na wielu platformach chmury publicznej. A CIO i CISO mogą zostać zmuszeni do wprowadzenia tych technologii wcześniej, niżby chcieli.

BYOD vs. COPE
Do tej pory mogliśmy obserwować wykorzystywanie wielu urządzeń prywatnych w pracy, co było określane terminem Bring Your Own Device (BYOD). Pracownicy używali osobistych urządzeń do kilku zawodowych czynności, zwykle obsługi wiadomości e-mail, co niekoniecznie działo się z błogosławieństwem działu IT. Obecnie w dużych i średnich przedsiębiorstwach zaczęto wyposażać pracowników w urządzenia mobilne z korporacyjnymi aplikacjami, które mogą przez nich być wykorzystywane także jako osobiste urządzenia. Ten trend został nazwany COPE (Corporate Owned, Personally Enabled), czyli należące do firmy, ale i do użytku prywatnego. To wszystko powoduje, że już niedługo pierwszy dzień pracownika w nowej pracy będzie wyglądał zupełnie inaczej niż do tej pory. Na początek dostanie on bowiem laptop i smartfon, na którym będą zainstalowane aplikacje korporacyjne, w rodzaju dostępu do systemu ERP, oraz osobiste, np. aplikacja do zarządzania wydatkami.

Zdolność do wykorzystania urządzeń mobilnych w celu uzyskiwania dostępu do aplikacji korporacyjnych to obecnie silny trend. Już teraz Apple z systemem iOS i Google z Androidem tworzą partnerstwa w tym zakresie z wiodącymi dostawcami oprogramowania dla biznesu, takimi jak SAP, IBM i Cisco. Trend ten powinno się nazwać kreowaniem biznesowej mobilności, bo przedsiębiorstwa muszą robić coś więcej niż tylko próbować sobie z nim poradzić. Muszą mieć nad nim kontrolę poprzez zagwarantowanie, że wszystkie aplikacje korporacyjne są bezpieczne i mają przydzieloną jakość obsługi (QoS). Gdy sprzęt i oprogramowanie zaczynają się rozdzielać, oprogramowania na urządzenia mobilne stają się bardziej programowalne i  zautomatyzowane. W rezultacie łatwiejsze będzie zdalne świadczenie usług utrzymania i wsparcia. COPE nie wyprze całkowicie BYOD – oba trendy będą współistnieć. Jednak bez względu na to, do kogo będzie należeć smartfon, przedsiębiorstwa muszą mieć na uwadze dodatkowe wyzwania w kwestii bezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą ewolucja biznesowej mobilności. Jeśli pracownik straci firmowe urządzenie mobilne z zainstalowanymi aplikacjami korporacyjnymi, to złodziej może zyskać otwarty dostęp do wrażliwych i cennych danych.

Analityka behawioralna
Gdy cyfrowe środowisko pracy staje się bardziej skomunikowane, zaczyna generować informacje o tym, jak zachowują się i wchodzą w interakcje przebywający w nim pracownicy. Poprzednio, gdy ludzie pracowali, korzystając z izolowanych urządzeń, nie było możliwe zrozumienie, jak współdziałają z innymi pracownikami i systemami. Dostęp był tylko do raportów z informacjami o zarządzaniu, co dawało jedynie wgląd w ujęciu historycznym. Obecnie, mając do dyspozycji narzędzia do współpracy w chmurze i aplikacje B2C wkraczające do przedsiębiorstw, firmy dysponują znacznie większą liczbą źródeł bieżących informacji. Tym samym mogą gromadzić informacje transakcyjne dotyczące pracowników w firmie i wykorzystywać je do przewidywania wyników biznesowych.

Mając lepiej skomunikowane urządzenia i systemy, mogą analizować zachowanie poszczególnych osób i to, jakie mają relacje z innymi, a następnie oceniać, czy te zawodowe zależności są optymalne do wydajnej współpracy. A im więcej przeniosą technologii komunikacji i współpracy do chmury, tym bardziej poszerzą sobie wgląd w to, jak ludzie ze sobą współdziałają. Pole widzenia w tym przypadku nie ma granic: obejmuje cały obszar, w którym działają pracownicy. Rozciąga się także poza nich, dołączając dostawców, partnerów i ostatecznie klientów. Zrozumienie, w jakich aspektach współdziałanie pracowników jest optymalne, a w jakich nie, jest bardzo użyteczne dla organizacji. Gdy interakcje i współpraca są optymalne, łatwiej wprowadzać innowacje i sprawić, by firma stała się bardziej konkurencyjna na rynku. Dlatego inteligentne środowisko pracy to ważny nowy trend i firmy powinny szukać pomocy u kompetentnych doradców ds. cyfrowego biznesu przy analizowaniu rosnącego wolumenu danych. Dzięki temu będą mogły zdefiniować swoją przyszłą strategię dotyczącą środowiska pracy.

Zapotrzebowanie na wideokonferencje
Wcześniej wideokonferencja wiązała się z wykorzystaniem specjalnej i odpowiednio wyposażonej sali do telepresence. Trzeba się było do niej udać, aby wziąć udział w sesji wideokonferencyjnej. Następnie, gdy ceny spadły, także mniejsze pokoje konferencyjne zaczęły być wyposażane w rozwiązania telepresence. Obecnie obserwuje się wykorzystanie osobistych urządzeń końcowych do wideokonferencji. W ciągu ostatniego roku ceny rozwiązań do wideokonferencji spadły jeszcze bardziej, a także urządzenia końcowe wideo stały się łatwiejsze w obsłudze. To po części dlatego, że aplikacje przeniosły się do chmury. Nie potrzeba już dedykowanych jednostek do konwergencji mediów ani mostków wideo w naszym centrum danych. Znacznie łatwiejsze stało się także dodawanie użytkowników. Wideokonferencja może przebiegać z udziałem użytkowników, którzy łączą się z laptopa w pokoju przez hotelowe Wi-FI, oraz takich, którzy korzystają z zestawu telepresence w głównej siedzibie firmy, wreszcie tych, którzy używają osobistych urządzeń końcowych z domowego biura.

Uczynienie z użycia wideo standardu w organizacji zmienia jej kulturę. Google postanowiło wyposażyć w wideo wszystkie swoje sale konferencyjne, których jest 50 tys. Teraz pracownicy nie mają wyboru i muszą się komunikować za pomocą wideokonferencji. A przedstawiciele Google twierdzą, że to zmieniło ich kulturę korporacyjną i sposób współpracy, zwiększając także efektywność spotkań biznesowych. Podstawowa zasada brzmi: wideo wymaga 50 razy więcej pasma niż głos. Więc jeśli zaczyna być coraz powszechniej używane, wiąże się to z poważnym obciążeniem dla sieci – od punktów dostępowych Wi-FI przez przełączniki dostępowe do całej sieci LAN, a także łączy WAN. Dlatego przedsiębiorstwa muszą racjonalnie planować modernizację infrastruktury, szczególnie na brzegu sieci, uwzględniając wzrost ruchu wiążący się z wideo. W przypadku wielu firm problem może rozwiązać zewnętrzna zarządzana usługa wideo, oferująca infrastrukturę zapewniającą wysoką jakość obsługi użytkownika. Podsumowując swoje prognozy, Dimension Data uważa, że technologia jest kluczem do uwolnienia potencjału biznesu w sposób, jaki dopiero zaczyna się rozumieć. Wykorzystując możliwości cyberbezpieczeństwa, cyfrowej infrastruktury, chmury hybrydowej oraz środowiska pracy nowego typu, świat będzie coraz lepiej przygotowany do szybszej transformacji do cyfrowego biznesu.

Rozpoczął się III etap Konkursu Złota Strona Emitenta

Do trzeciego etapu konkursu Złota Strona Emitenta X zostało zakwalifikowanych 17 spółek giełdowych. Strony internetowe będą teraz oceniane przez Kapitułę konkursu, a laureatów poznamy 7 czerwca  br. podczas IX Kongresu Relacji Inwestorskich SEG.

Dziesięć lat trwania konkursu to 10 lat prawdziwej rewolucji w komunikacji i świecie Internetu.  Dużą przyjemnością było obserwowanie jak ewoluowały strony internetowe polskich emitentów i wielką przyjemnością (ale też wyzwaniem) będzie ocena na III etapie spółek o najwyższym poziomie e-relacji inwestorskich na polskim rynku kapitałowym– mówi Prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, przewodniczący Kapituły ZSE, Mirosław Kachniewski.

Od 5 września 2016 roku strony internetowe 889 spółek giełdowych były oceniane w ramach I etapu konkursu Złota Strona Emitenta pod kątem kilkudziesięciu kryteriów z obszarów takich jak: komunikacja z inwestorem, zawartość informacyjna strony, czy użyteczność serwisu. Spółki podzielono na 5 kategorii konkursowych: „polskie spółki giełdowe należące do indeksów WIG20 i mWIG40”, „polskie spółki giełdowe należące do indeksu sWIG80”, „polskie spółki notowane na GPW nienależące do indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80”, „polskie spółki notowane na rynku alternatywnym NewConnect”, „spółki zagraniczne notowane na GPW w Warszawie (w tym na rynku NewConnect)”. Do II etapu zostało zakwalifikowanych 59 spółek.

Na II etapie konkursu (13.02-14.04.2017)oceny dokonywało jury konkursowe, złożone ze specjalistów między innymi w takich dziedzinach jak grafika, dziennikarstwo, prawo, ekonomia czy relacje inwestorskie. Jurorzy brali pod uwagę takie aspekty jak:
1.    Jasność komunikatu, zawartość informacyjna
2.    Komunikacja z inwestorem
3.    Innowacyjność komunikacji
4.    Intuicyjność, ergonomia, zgodność z regułami nawigacji
5.    Poprawność zastosowanych technologii
6.    Estetyka strony
7.    Opinia inwestorów indywidualnych
8.    Opinia inwestorów instytucjonalnych
9.    Opinia inwestora zagranicznego

Do III etapu przeszło 17 spółek giełdowych. W kategoriach:  „polskie spółki należące do indeksu sWIG80”, „polskie spółki notowane na rynku alternatywnym NewConnect” oraz „wszystkie spółki zagraniczne” wyłoniono po 3 nominatów. W kategoriach”polskie spółki należące do indeksów WIG20, mWIG40″oraz w kategorii „polskie spółki notowane na GPW nienależące do indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80”, z uwagi na bardzo wyrównany poziom, wyłoniono po 4 nominatów.

Laureatów Konkursu wybierze naetapie III (24 kwietnia 2017 – 19 maja 2017) Kapituła, w której zasiadają przedstawiciele instytucji rynku kapitałowego oraz najbardziej uznani fachowcy zajmujący się grafiką, komunikacją marketingową, dziennikarstwem, ekonomią czy relacjami inwestorskimi.

Ceremonia wręczenia nagród odbędzie się 7 czerwca 2017 roku podczas IX Kongresu Relacji Inwestorskich SEG.

Regulamin Konkursu, harmonogram oraz szczegółowe informacje nt. Złotej Strony Emitenta X są dostępne na stronie internetowej www.zse.seg.org.pl

Lista spółek zakwalifikowanych do III etapu, w kolejności alfabetycznej:

Polski spółki należące do indeksów WIG20 i mWIG40

  1. CD Projekt S.A.
  2. Ciech S.A.
  3. Enea S.A.
  4. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A.

Polskie spółki należące do indeksu sWIG80

  1. Agora S.A.
  2. Dom Development S.A.
  3. Pelion S.A.

Polskie spółki notowane na GPW nienależące do indeksów WIG20, mWIG40, sWIG80

  1. Ambra S.A.
  2. Atende S.A.
  3. Qumak S.A.
  4. Selvita S.A.

Polskie spółki notowane na rynku alternatywnym NewConnect

  1. Lug S.A.
  2. Unimot S.A.
  3. Vivid Games S.A.

 

Spółki zagraniczne notowane na GPW w Warszawie ( w tym NewConnect)

  1. Pegas Nonwovens S.A.
  2. Ronson Europe N.V.
  3. Serinus Energy Inc.

 

 

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...