.
Strona główna Blog Strona 344

Anioł i diabeł

Mini to legenda światowej motoryzacji. Auta nie da się pomylić z żadnym innym i nie znam osoby, która byłaby wobec niego obojętna. Kochały je gwiazdy, szaleli w nim najlepsi rajdowcy. Czy obecna generacja kultowego modelu zachowała atuty swojego pradziadka? I którą wersję wybrać?

Pamiętacie filmy Disneya, w których przy głowie bohatera pojawiają się jednocześnie anioł i diabeł? Anioł mówił: „Jesteś dorosły, stateczny, masz rodzinę, wozisz dzieci do szkoły, jesteś proekologiczny, lubisz być stylowy, ale w granicach rozsądku”. Wtedy pojawiał się diabeł i mówił: „A pamiętasz, gdy miałeś dwadzieścia kilka lat? Możesz znów poczuć się młody, cieszyć się każdym dniem, sam nie zbawisz świata, a dzieciaki będą szczęśliwe, gdy pojawią się pod szkołą w kuli ognia”. Mini One to zwierciadło unijnych przepisów dotyczących czystości spalin, downsizingu, ekologii i miejskiego stylu. Choć 1200 cm3 pojemności i 102 KM na  Mini One jest wystarczająco dynamiczne i daje sporo frajdy z jazdy… po mieście. Do tego zostało stworzone.

„Jedynka” rozpędza się żwawo, a ponieważ mamy do czynienia z niedużym autem, wrażenia są bardzo pozytywne. O ile sprintem do setki nie zaskoczymy potencjalnych rywali, o tyle elastyczność silnika sprawi, że na naszej twarzy zagości uśmiech. Na poprzecznych nierównościach auto radośnie podskakuje, ale nie oczekujmy komfortu limuzyny od pojazdu, który kończy się, gdy na miarce pojawi się 380 cm. Na parkingu nie pomylimy go z autem sąsiada, ale jest na tyle dyskretny i cichy, że pod klub podjedziemy niezauważeni. W środku zmieszczą się wygodnie dwie osoby na przednich fotelach, tylna kanapa będzie natomiast dobra dla dwojga dzieci, które nie potrzebują już fotelików.

I w tym momencie pojawia się on – diabeł wcielony Mini John Cooper Works. To typ, który kopniakiem otwiera drzwi, wchodzi do baru i pyta: Kto zaparkował na moim miejscu? On niczego nie udaje. Wygląda na szybki i jest szybki. Bardzo szybki. Duże koła, czarny dach, pasy inwazyjne na masce, agresywnie wystylizowany zderzak przedni. Końcówki układu wydechowego umieszczonesą pośrodku tylnego zderzaka. Pozycja za kierownicą jest identyczna jak w Mini One, ale fotele mają dodatkowo regulację długości siedziska, co pozwala zespolić się niemal z maszyną. Odpalając silnik, przenosimy się w sam środek wiosennej burzy. Podwójnie ładowany, dwulitrowy silnik generuje 230 koni mechanicznych. Wszystkie od samego początku sapią i prychają, czekając na to, aż woźnica lejcami da znak do galopu. Auto ryczy jak oszalałe i gna przed siebie nieustannie, jakby nie potrzebowało oddechu. Każde odpuszczenie pedału gazu uwalnia serię grzmotów z wydechu, przywodzących na myśl samochody rajdowe ścigające się po oesach wokół Monte Carlo. Mini John Cooper Works jest hołdem złożonym pierwszym dzielnym „miniakom”, które wygrywały ten rajd w przeszłości. Zawieszenie jest twarde, bezkompromisowe, ale prowadzenie tak precyzyjne, jak to tylko możliwe.

W ciasnych zakrętach tylna oś delikatnie się uślizguje, ale zachowanie auta jest tak przewidywalne, że szybka jazda wąską drogą to czysta przyjemność, a opanowanie szarpiącego się zwierza nie przysparza wielkiego problemu. Jakieś wady? Jeśli wadą jest brak miejsca na tylnej kanapie, to udało mi się ją właśnie znaleźć. Jest jeszcze druga, ale dotyczy wersji z automatyczną skrzynią biegów. Otóż w chwili, gdy auto się zatrzymuje, na sekundę pojawia się jeszcze moment obrotowy, który potrafi przestawić samochód o metr do przodu. Na który się zatem zdecydować? Czy postawić na styl, zachowując umiar i powagę, czy iść na całość i bez kompromisów wybrać bramkę numer 3?

Jeśli jesteście już statecznymi ojcami rodziny, poważnymi dżentelmenami, którzy dojeżdżają do pracy do centrum, potrzebują w miarę oszczędnego auta miejskiego z nutą polotu, ale nie na tyle nachalnego, żeby nie zostać posądzonymi o szpanerstwo, to wybierzcie Mini One. Jeśli jednak tli się w was wciąż młodzieńczy ogień, chcecie sprawiać frajdę sobie i dzieciakom, nie zwracacie uwagi na zazdrosne spojrzenia innych, chcecie mieć w garażu auto wyjątkowe, to bez wahania wpłaćcie zaliczkę na Mini John Cooper Works.

ZATRUDNIAJ, ANGAŻUJ, ZARABIAJ w Krakowie

Pierwsza konferencja szkoleniowa MADE RESTAURANT w ramach kampanii DO USŁUG odbyła się w Krakowie i co ciekawe, okazała się sukcesem jeszcze przed rozpoczęciem. Dlaczego? 10 maja w Centrum Kongresowym ICE Kraków zjawiło się nie 80 uczestników, jak było zaplanowane, a 150! To był pierwszy znak tego, że zespół MADE precyzyjnie i trafnie wytypował obszary, o których polska gastronomia chce rozmawiać i w zakresie których, potrzebuje wskazówek i edukacji. Partnerem honorowym wydarzenia było miasto Kraków.

Relacja filmowa

Od czego się zaczęło?
Na początek Agnieszka Małkiewicz oraz Katarzyna Derdzińska (partnerki MADE) powitały uczestników oraz gości wyjaśniając jednocześnie, że konferencja jest jednym z wydarzeń autorskiej kampanii edukacyjno-informacyjnej DO USŁUG 2017. Kampania ma na celu: kreowanie rozwiązań największych problemów w zakresie zarządzania ludźmi w gronie najskuteczniejszych biznesmenów, promocję dobrych praktyk biznesowych i rozwijanie kompetencji managerów HORECA oraz budowanie transparentnych i profesjonalnych relacji pracownik – pracodawca. Inicjatorki podkreśliły, że program konferencji powstał we współpracy z lokalnymi przedsiębiorcami w odpowiedzi na faktyczne potrzeby biznesowe rynku.

Szczęście, relacje, biznes
Konferencję rozpoczęto od przytoczenia wyników najnowszych badań na temat szczęścia, a właściwie odpowiedzi na pytanie: co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi? (Harvard Study of Adult Development: What makes a good life? Lessons from the longest study on happiness). Okazuje się, że jakość naszego życia w największym stopniu zależy od relacji, które budujemy. Na tej kanwie Sylvia Mostowy (właścicielka Cafe Manekin i nowego konceptu Mane) i Mateusz Janusz (agencja marketingowa hussars.pl) podpowiedzieli, jak stosować w praktyce tak ważny w kontaktach firmowych „Networking”. Tutaj warto podkreślić, że MADE stawia sobie za cel nie tylko szerzenie wiedzy i rozwój branży HoReCa, ale również budowanie sieci kontaktów w branży. Wartością dodaną każdej konferencji będzie właśnie nawiązywanie znajomości, które pozwolą na jeszcze skuteczniejsze i szybsze realizowanie celów biznesowych. Pierwszym zagadnieniem konferencji było „Budowanie marki pracodawcy w gastronomii”. W prelekcji warsztatowej na ten temat Katarzyna Derdzińska zaznaczyła, że każdy restaurator ma jakąś markę, której elementem jest jego wizerunek jako pracodawcy. Jeśli restaurator oczekuje, że pracownicy dobrze obsłużą swoich gości, to i on musi „dobrze obsłużyć” swoich pracowników.

Następnie rozpoczęliśmy debatę poprowadzoną przez Agnieszkę Małkiewicz oraz Katarzynę Derdzińską, w której udział wzięli:
Marcin Wachowicz (współwłaściciel Aioli, Momu, Banjaluka)
Miłosz Kowalski (szef kuchni w Hilton Garden Inn Kraków Airport)
Małgorzata Burzyńska (commercial manager w Food&Friends)
Violetta Hamerska (ekspert jakości usług, właściciel Etirez)

Co powoduje, że pracuje pani u tego samego pracodawcy ponad 10 lat? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do Małgorzaty Burzyńskiej, która w odpowiedzi podkreśliła wagę jasno określonych obowiązków, jak i możliwości rozwoju, czyli uczciwe pokazanie przez pracodawcę ścieżki rozwoju. Aby pracownicy wierzyli w to, że w danej restauracji mogą się rozwijać, awanse wewnętrzne muszą być pierwszym sposobem na obsadzenie wakatów. Dopiero później jest czas na poszukiwanie pracowników na zewnątrz.

Szef kuchni Miłosz Kowalski, któremu w zbudowanym zespole udało się zebrać grupę pasjonatów kuchni, zaznaczył, jak ważny jest autorytet pracodawcy i menedżera oraz przekonanie potencjalnego pracownika, że odniesie konkretne korzyści pracując w danym miejscu. W idealnej sytuacji szef kuchni sam w sobie jest taką marką, dla której ludzie chcą pracować. Violetta Hamerska opowiedziała co robić, jeśli restauracja chce zbudować swoją markę wokół wysokiego poziomu obsługi gościa. Podstawowa zasada jest prosta – właściciel powinien lubić swoich pracowników i być uczciwym wobec nich. Jeśli nie stworzy „fajnego” zespołu od kuchni po salę, to goście nie przyjdą. Odpowiadając na pytanie: jakich pracowników przyciągać? – podkreśliła walor mieszanych wiekowo zespołów, o czym często zapominają restauratorzy. Pracownicy 40+ i 50+ to pracownicy lojalni, zmotywowani, doświadczeni życiowo, umiejący rozwiązywać sytuacje konfliktowe, mogący stać się mentorami tych młodszych. Restaurator Marcin Wachowicz na własnym przykładzie (ostatnio bowiem otworzył restaurację AIOLI w Gdańsku) radził, jak radzić sobie z poszukiwaniem pracowników przenosząc markę restauracji do innego miasta. „Najważniejsze jest spełnianie obietnic – najpierw pracownicy podchodzili do firmy z rezerwą. Teraz, gdy widzą, że obietnice są spełniane, sami się zgłaszają do pracy”.

Następnie „Rozgryzaliśmy Millenialsów” z pomocą Katarzyny Derdzińskiej – MADE, Ziemowita Majewskiego – Dyrektora Generalnego Double Tree by Hilton oraz Karoliny Milczanowskiej z portalu Have a Bite. Są tacy, którzy pokolenie ludzi urodzonych w latach 80-90 kochają i tacy, którzy go nie rozumieją. Katarzyna Derdzińska opowiedziała najpierw o hierarchii potrzeb ludzkich. Wyjaśniła, że kluczem do millenialsów jest zrozumienie potrzeb tego pokolenia, na czele których jest „relacyjność” – najbardziej motywująca ich do pracy. Ziemowit Majewski przedstawił stereotypową opinię pracodawców o millenialsach – pokolenie zarozumiałe, roszczeniowe, egoistyczne, przeceniające własne możliwości. Zaznaczył jednak, że to pokolenie ludzi odważnych, mających własne zdanie i umiejących je komunikować. Warto korzystać z różnorodności, którą wnoszą do relacji przedstawiciele różnych pokoleń, bo ta różnorodność mądrze zarządzona daje siłę. Karolina Milczanowska, która sama jest millenialsem, zaapelowała, żeby nie tworzyć podziału „oni – millenialsi” i „my – reszta”. Restauratorzy powinni zwracać się do młodszych pracowników tak samo jak do siebie, by poczuli się oni traktowani na równi z resztą.

Kolejnym zagadnieniem byli „Pracownicy jako ogniwo komunikacji marketingowej”. Prelekcję na ten temat przygotowała Agnieszka Małkiewicz (MADE). Podkreśliła, że w dobie mediów społecznościowych szczególnie cenimy autentyczność marketingu. Żeby pracownicy mogli się stać naszymi kanałami komunikacji muszą być zaangażowani, czyli wierzyć w koncepcję firmy. Pamiętajmy, że pracownik staje się uczestnikiem i przekazicielem naszej komunikacji nie tylko od pierwszych chwil pracy w firmie, ale już wręcz od momentu spotkania rekrutacyjnego.

Krzysztof Gorecki specjalizujący się w on-line marketingu i konsultant MADE przedstawił przykłady skutecznej komunikacji marketingowej oraz popełnianych najczęściej błędów. Jednym z nich jest konfrontowanie się z klientami/gośćmi. W sytuacji kryzysowej warto podziękować za szczery feedback i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Stara zasada „klient ma zawsze rację” obowiązuje również w mediach społecznościowych. Kolejny panel konferencji odzwierciedlał praktyczny wymiar kampanii „DO USŁUG”, którą MADE Państwu oferuje. „DO USŁUG” ma na celu wyszukiwanie nieoczywistych możliwości na tworzenie przewagi konkurencyjnej. W dzisiejszym świecie szalonej konkurencji przywiązanie do detalu jest więc coraz ważniejsze. Dlatego razem z Rafałem Przetakiem, blogerem i stylistą firmy Próchnik oraz Zbigniewem Nasiłowskim, dyrektorem finansowym i członkiem zarządu firmy Próchnik, pokazaliśmy jak skutecznie „Tworzyć wizerunek frontmena” w restauracji. Należy bowiem uświadomić sobie, że wygląd i w konsekwencji samopoczucie pracowników restauracji są niezwykle ważnym nośnikiem marki i elementem komunikacji marketingowej, o którym nie wolno zapominać.

Po przerwie na lunch, w czasie której uczestnicy mieli okazję wdrożyć w życie przedstawione im zasady networkingu, przeszliśmy do tego jak „Skutecznie rekrutować i mądrze zwalniać”.

Katarzyna Derdzińska (MADE) w swojej prelekcji zaznaczyła, że na dzisiejszym, trudnym rynku pracy kluczowym zagadnieniem jest przyciągnięcie pracowników. Skuteczny proces rekrutacji nie powinien ograniczać się do standardowo uwzględnianych czterech elementów, takich jak przygotowanie ogłoszenia, spotkanie i przeprowadzenie rozmowy, sprawdzenie referencji oraz zatrudnienie. Warto, aby rozpoczynało go określenie propozycji wartości (korzyści) dla klientów, później dla pracowników, zdefiniowanie celu rekrutacji, przygotowanie opisu stanowiska pracy, a następnie dopiero przygotowanie ogłoszenia.

Uczestnikami poprelekcyjnej debaty byli:
Dorota Minta (współwłaścicielka Chef Hunters)
Tomasz Hartman (współzałożyciel Agencji Pracy Food Think Tank)
Urszula Kania (restauratorka, właścicielka „Białej Róży”)
Kacper Byrcyn (właściciel OptimusWork Sp. z o.o.)
Maciej Tomaszewski (manager sprzedaży Pracuj.pl)
Tomasz Habdas (konsultant, właściciel „Liczby na talerzu”)

Dorota Minta zdradziła, jakie są najbardziej skuteczne sposoby rekrutacji – przede wszystkim dokładne zdefiniowanie kogo szukamy. Problemem wielu restauratorów jest bowiem poszukiwanie ludzi o kompetencjach za wysokich w stosunku do stanowiska. Tomasz Habdas odniósł się do kwestii, co jest bardziej opłacalne dla restauratora – inwestycja w proces rekrutacji i wdrożenia pracownika czy koszty fluktuacji personelu. W jego opinii i wg obliczeń warto myśleć długofalowo i warto zainwestować czas i pieniądze w mądrą rekrutację. Urszula Kania zwróciła uwagę na trudności rynku pracowniczego związane z upadkiem szkolnictwa zawodowego w Polsce, wyjazdem ludzi za granicę w poszukiwaniu pracy i niżem demograficznym. Ale warto zatrudniać i inwestować w szkolenie pracowników, tak aby dopasować ich do danej restauracji i do reszty pracującego w nim zespołu.

Maciej Tomaszewski – zaznaczył, że należy sobie zadać pytanie, dlaczego ludzie od nas odchodzą i działać prewencyjnie. A ludzie najczęściej odchodzą od konkretnego przełożonego, a nie z firmy. Kacper Byrcyn wysunął, może kontrowersyjną dla niektórych tezę, że nie ma problemów z pracownikami, wszystko zależy od podejścia pracodawcy i jego umiejętności motywacji pracownika. Tomasz Hartman mówił o sposobach pomocy, jakie jego fundacja oferuje pracodawcom i kucharzom w kwestii referencji i sprawdzenia potencjalnego partnera.

W kolejnej części, poświęconej zagadnieniu „Dostawcy – partnerzy w biznesie i rozwoju pracowników”, do debaty zasiedli prężni dostawcy w regionie:
Jarosław Walczyk (Prezes Fundacji Klubu Szefów Kuchni)
Katarzyna Noga (Marketing Manager B2B, ZT Kruszwica SA)
Piotr Kawicki (HoReCa Key Account Manager w Nespresso)
Renata Stankiewicz (National Sales Manager Food Service AVIKO)
Maciej Roguski (Dyrektor, Winkolekcja)

Katarzyna Noga opowiedziała o „Akademii Mistrza” oraz sukcesach w rozwoju pracowników i specjalistów, jakie odniosła ta inicjatywa wśród firm z branży cukierniczo-piekarniczej. Maciej Roguski zdradził receptę swojej firmy na to, jak być aktywnym i wspierającym partnerem biznesowym. Według niego, warto skoncentrować się wokół rozwijania „wartości dodanych” produktu, takich jak doradztwo i wsparcie biznesowe. Renata Stankiewicz przedstawiła założenia aplikacji mobilnej, opracowanej by ułatwiać klientowi dostęp do produktu i uczyć jak z nim dalej postępować. Piotr Kawicki mówił o prestiżu, jaki może dodać restauratorowi dany dostawca, co od razu sytuuje jego lokal w wyższej kategorii. Zaznaczył też, że ze względu na ogromne zaangażowanie się wielu dostawców, słuszniejsze i bardziej sprawiedliwe jest używanie wobec nich określenia „partner biznesowy” zamiast „dostawca”. Szef kuchni Jarosław Walczyk określił oczekiwania wobec firm z punktu widzenia szefa kuchni z ogromnym, wieloletnim doświadczeniem. Podkreślił, że szuka właśnie „partnerów”, a nie „dostawców”. Ważna jest również lojalność obu stron, które budują często wieloletnie relacje zbudowane na niezawodności. Na koniec „Podzieliliśmy się doświadczeniami”. Zaproszeni praktycy: restauratorzy i szefowie kuchni przedstawili najcenniejsze dla nich wartości w kontekście budowania marki pracodawcy. Ta część miała za zadanie uświadomić uczestnikom konferencji, że dobra marka pracodawcy faktycznie opiera się na konkretnych walorach i ma zdolność różnicowania.

Aleksandra Skuza (Karakter i Zazie Bistro) mówiła o partnerstwie w prowadzeniu biznesu restauracyjnego i o tym, jak wypracować skuteczny model współpracy. Tomasz Gut (Restauracja Zakopiańska) wypowiadał się na temat rozwoju, w którym bardzo ważna jest konsekwentna realizacja założonych działań oraz komunikacja z pracownikami i partnerami w biznesie. Dominika Kłos-Senderska (Fabryka Pizzy) rozwinęła kwestię odpowiedzialności. Położyła nacisk na odpowiedzialność pracodawcy i jej pierwszeństwo wobec oczekiwania odpowiedzialności od pracowników. Leadership’em zajęli się Marcin Filipkiewicz i Krzysztof Żurek (Likus Restauracje). Ich receptą na sukces w zarządzaniu ludźmi jest otwartość, pomoc w osiąganiu sukcesów i przede wszystkim rekrutacja pracowników o odpowiednim, pasującym do firmy, charakterze i potencjale. Justyna Kosmala (Charlotte) opowiedziała, jak dojść do wyrazistości, która wyróżnia nie tylko styl bycia pracowników, jej restauracje jako markę w całości, ale również sposób spędzania czasu przez jej gości, którzy mówią wręcz „Dzień bez Charlotte’y to dzień stracony”.

Na zakończenie konferencji ZATRUDNIAJ, ANGAŻUJ, ZARABIAJ Katarzyna Derdzińska (MADE) zaserwowała uczestnikom solidną porcję motywacji pod hasłem „Uwalniamy potencjał własny i pracowników”. Złożyły się na nią między innymi omówienia ważnych cytatów – począwszy od Konfucjusza „Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku”, aż do przedstawiciela popkultury Eda Sheerana „Na końcu wszystko będzie dobrze, a jeśli jeszcze nie jest, to znaczy, że to jeszcze nie koniec”.

Zespół MADE pragnie podziękować serdecznie wszystkim ekspertom i uczestnikom konferencji za zaangażowanie. Wyrażamy również szczerą nadzieję, że czeka nas jeszcze niejedno równie owocne przedsięwzięcie i spotkanie. Do zobaczenia na jesieni w Trójmieście Poznaniu i Wrocławiu.

Jak się zmienia rola CFO?

Krzysztof Zawadzki, członek zarządu/CFO, SARE S.A.

Choć rola i zakres obowiązków CFO różni się w zależności od skali prowadzonej działalności, rozmiaru przedsiębiorstwa, a niejednokrotnie branży, z pewnością można mówić o nowych rolach osób na tym stanowisku, bez względu na miejsce wykonywania ich pracy.

CFO, dyrektor finansowy, często też członek zarządu, co do zasady, ma dużą wiedzę o działaniu całego przedsiębiorstwa, dogłębnie rozumie jego cele i strategie, a co za tym idzie, może podejmować decyzje dużego kalibru.

Śmiało można stwierdzić, że zakres odpowiedzialności i kompetencje osoby zarządzającej finansami rosną wprost proporcjonalnie do skali spółki i charakteru jej działalności.

O ile w mniejszych przedsiębiorstwach, często działających lokalnie i nie mających statusu spółki publicznej, dyrektor finansowy odpowiada głównie za rachunkowość, podatki, płace, czy podstawowe transakcje finansowe, to w przypadku większych przedsiębiorstw publicznych, dochodzą także obowiązki zarządzania ryzykiem, relacje inwestorskie, controlling, złożone transakcje i strukturyzacje finansowe występujące w transakcjach M&A, a nie rzadko także IT.

Finanse, finanse, finanse

Firmowi finansiści zaczęli coraz bardziej rosnąć w siłę. Przyczyn można upatrywać w zjawiskach tak ogólnych, a wpływających mocno na biznes, jak globalizacja, zmienność otoczenia, a w ślad za nimi wzrost ryzyka prowadzonej działalności. Firma musi nieustannie śledzić trendy, rynek, konkurencję i podejmować odpowiedzialne decyzje finansowe. A biznes to przecież pieniądze. Finalnie, działalność przedsiębiorstwa zawsze ma na celu osiągnięcie korzyści finansowych. Jaki z tego wniosek? Ekspert od finansów staje się niezbędny, a jego wiedza jest strategiczna w kontekście rozwoju firmy. Nie tylko dlatego, że ma, a w każdym razie powinien mieć, najlepszą wiedzę o kondycji finansów przedsiębiorstwa, a co za tym idzie, jego możliwościach inwestycyjnych, ale dzięki dogłębnej analizie finansowej, potrafi w sposób holistyczny patrzeć na zarządzany biznes, a dzięki temu wcześniej identyfikować zagrożenia, jak również upatrywać szanse w podejmowanych przez zarząd wyzwaniach.

Coraz większe oczekiwania

Szerokie kompetencje dyrektorów finansowych na pewno predestynują ich do bycia jedną z najważniejszych osób w firmie. Czy każdy dobry menadżer i lider będzie musiał być jednocześnie osobą z dogłębną wiedzą o finansach? Na pewno okaże się to ważne, zwłaszcza w perspektywie planowania. Ostatnie lata pokazują, że rola finansistów w firmach znacząco wzrosła. Nie tylko w obszarze kompetencji, ale również jako osób, które mają coraz więcej do powiedzenia w ramach zakładanych celów oraz przygotowywania, wdrażania i realizacji strategii biznesowej firmy. Wynika to nie tylko z pewnej ewolucji przepisów bilansowych. Jest to też następstwem ostatnich światowych kryzysów finansowych, za które paradoksalnie obarczane były w wielu przypadkach osoby od finansów. Osobiście nie zgadzam się z tą tezą. Myślę jednak, że od tamtej pory, szefowie finansów stali się zdecydowanie bardziej ostrożni, ale jednocześnie zaczęto od nich oczekiwać czegoś więcej. Nie tylko w zakresie kompetencji, ale także rosnącej roli w firmie. Przestali być wyłącznie strażnikami liczb, a ich stanowiska zaczęły urastać do rangi członków zarządu lub wiceprezesów ds. finansów. Stanowi to potwierdzenie, że w pełni profesjonalny i efektywny zarząd to taki, w którym znajdzie się nie tylko menadżer-lider, osoba znająca się na prowadzonym biznesie, ale również ekspert od finansów, który ten biznes poprowadzi bezpieczną drogą przez meandry finansowych niuansów.

Najważniejsze to planowanie przyszłości

Nastąpiła znacząca zmiana celu, jaki jest stawiany przed CFO – z analizowania tego, co już się wydarzyło w przeszłości, bierze on aktywny udział w analizowaniu i przewidywaniu tego, co może się zdarzyć w przyszłości. I nie mówię tu wyłącznie o finansach, ale o szerokim spojrzeniu na strategię planowania rozwoju firmy. Ponadto, coraz częściej o CFO mówi się w kontekście zmian, a ich samych tytułuje się liderami zmian, bo niejednokrotnie to dzięki ich rekomendacjom podejmowane są decyzje, będące często kamieniami milowymi w działalności przedsiębiorstw. I tu możemy mówić o jednej z ważniejszych ról, jaką pełnią CFO w biznesie. Dobry finansista, to osoba, która z natłoku informacji, nie tylko historycznych – księgowych, potrafi dostrzec sytuację spółki w szerszym kontekście, a następnie wyciągać wnioski i tworzyć z nich właściwe rekomendacje dla działalności firmy w długiej perspektywie.

Wiedza a kompetencje miękkie

Firmy coraz częściej „outsourcują” standardowe procesy księgowe, finansowe, kadrowe, czy płacowe, do specjalnie w tym celu utworzonych SSC (Shared Service Center). W ten sposób CFO przyjmują inną, szerszą do odegrania rolę w przedsiębiorstwie. Wśród zadań współczesnego CFO znajdują się takie obszary, jak zarządzanie ryzykiem w bardzo zmiennym otoczeniu biznesowym, budowanie relacji z szeroko rozumianym otoczeniem rynkowym, równoważenie roli członka zarządu i lidera zespołu, rozwijanie umiejętności finansowych w firmie i budowanie zespołu specjalistów. Celem jest również osiąganie doskonałości operacyjnej – co może brzmieć górnolotnie, ale wiąże się z bardzo ważnym obszarem, bo ze współpracą z przedstawicielami każdego departamentu czy działu firmy.

CFO nie tylko liczy i analizuje, ale robi to w odniesieniu do każdej komórki w organizacji, do każdego projektu. A żeby robić to dobrze, powinien na wskroś znać daną organizację i jej uwarunkowania rynkowe, a na tej podstawie wyciągać właściwe wnioski i proponować dalsze rozwiązania. Dzisiaj nawet bardzo sprawny finansista, aby sprawdzić się w roli CFO, musi wejść w wielowymiarową rolę lidera zmian i realizatora strategii. Dlatego współczesny CFO powinien odgrywać strategiczną rolę w zarządzie, inicjować efektywne zmiany w obszarze organizacji finansów, a w ślad za tym, w organizacji całej firmy.

 

Afryka, moja miłość

Adam Maciejewski, przedsiębiorca, były prezes GPW SA, laureat Grand Prix Manager Award 2014, o tym, co się traci, spędzając kilkanaście godzin dziennie za biurkiem, oraz o swojej fascynacji Namibią

Co aktualnie robi manager, którego nagrodziliśmy naszym Grand Prix trzy lata temu?
Jak zwykle jestem zaangażowany w wiele projektów, ale postanowiłem zdecydowanie więcej czasu poświęcić swojej największej pasji, czyli podróżowaniu w miejsca niezwykłe. Mam teraz mocną świadomość wartości czasu i jakości życia. Stąd decyzja, by wreszcie zacząć cieszyć się życiem, a nie po kilkanaście godzin dziennie poddawać się stresowi managerskiemu. I co ważne, te podróże są elementem mojej aktywności zawodowej. Po 21 latach na rynku kapitałowym wróciłem do turystyki, którą studiowałem na SGH.

O ile pamiętam, podróżował pan od czasów studiów, w tym wielokrotnie po Afryce…
Od Kenii w 1993 r. zacząłem swoje poważne podróże. W ostatnich kilkunastu miesiącach w Afryce byłem już trzykrotnie. Niemal miesiąc spędziłem w Namibii, gdzie przemierzyłem ponad 6 tys. km. To był typowy off-road.

Największa przygoda?
Przejechanie pustyni Namib, a konkretnie Parku Narodowego Namib-Naukluft. To obszar zamknięty dla normalnego ruchu turystycznego. Żeby przejechać Namib, trzeba uzyskać zezwolenie. Trochę formalności, a potem wjeżdżamy do krainy niesamowitości. Pustynia Namib w części południowej i centralnej to jedno  najbardziej niezwykłych i najpiękniejszych miejsc na Ziemi.

To miejsce kojarzy się z wysokimi wydmami. Jak je przejechać samochodem?
Faktycznie, najwyższe sięgają grubo powyżej 300 m. Dla porównania, najwyższe wydmy w Polsce, w Słowińskim Parku Narodowym, osiągają 40 m, a Pałac Kultury i Nauki, ze wspornikiem antenowym, ma 237 m. Wydmy pustyni Namib ciągną się szerokimi i bardzo długimi pasmami. Jazda po takich wydmach nie jest łatwa, a czasami wręcz bardzo trudna i niebezpieczna. 2017 Kwiecień 39 Bez przygotowania, bardzo dobrego samochodu i lokalnego doświadczonego przewodnika lepiej tego nie próbować. Przejechanie pustyni zajmuje ok. sześciu dni. Nie ma tam żadnych dróg. Jazda odbywa się bezpośrednio po wydmach.

Jakieś wskazówki?
Przede wszystkim odpowiedni samochód z wysokim i wypłaszczonym momentem obrotowym. Chodzi o to, by potrafił, jak to popularnie się mówi, ciągnąć, czyli długo utrzymywać przyspieszenie. Podjazdy pod wydmy bywają bowiem bardzo długie, a piasek zdradziecki. Dlatego trzeba jechać szybko aż do szczytu wydmy, gdzie należy się zatrzymać maską w dół stromego stoku zjazdowego. Potem bardzo powolny zjazd w dół. Oczywiście samochody z napędem na cztery koła, reduktorem oraz możliwością rozłączania mechanizmu różnicowego na obu osiach. I mało powietrza w oponach – jeździmy prawie na „flakach”.

Co poza pustynią?
Wraki statków, szkielety wielorybów, opuszczone kopalnie diamentów, plemiona Himba na pograniczu z Angolą, gigantyczny płaskowyż Waterberg z niesamowitymi formacjami skalnymi oraz żyjącymi tu w spokoju zwierzętami, takimi jak groźne leopardy, potężne bawoły i nosorożce, a nawet majestatyczne żyrafy. Wreszcie uważana za najtrudniejszą w Namibii górska przełęcz Van Zyl’s Pass – z sukcesem zaliczona w wersji „pod górę” i na dodatek w deszczu. Wiele by opowiadać. Ale najlepiej pojechać. Ja z pewnością tam wrócę.

Najwięcej wyzwań czeka sektor call center

Maciej Kaczmarski prezes zarządu ODO 24

Inaczej będą wyglądały relacje wynikające z outsourcowania procesów dla firm telekomunikacyjnych. Jeżeli okaże się, że klient call center (CC) będzie zobowiązany do wyznaczenia inspektora ochrony danych (IOD), dlatego że przetwarza dane osobowe na znaczną skalę, to CC też będzie musiało wyznaczyć IOD lub tę funkcję wyoutsourcować, np. do nas. To również oznacza, że relacje klientów z usługodawcą CC będą wymagały większych nakładów zarówno na ochronę danych osobowych, jak i bezpieczeństwo informacji, a pokrycie tych kosztów będzie leżało po stronie CC. Konieczność przeprowadzania okresowej weryfikacji zgodności działań call center z nowymi regulacjami przez IOD z pewnością w wielu podmiotach wykaże wiele niezgodności, które będą musiały zostać zniwelowane. Proces dostosowawczy może się więc okazać czasochłonny i kosztowny.
Największym wyzwaniem w CC po rozpoczęciu obowiązywania nowego rozporządzenia pozostanie jednak zarządzanie nagraniami rozmów telefonicznych, które bardzo często są jedynym niezaprzeczalnym dowodem na prawidłowo wykonaną usługę. Weryfikacja możliwości ich przechowywania względem poszczególnych klientów może być bardzo utrudniona. Obecnie są one przechowywane najczęściej jedynie w celu badania jakości usług, a potem przekazywane klientowi. Jednak znaczna ich część nie jest usuwana, zdarza się, że klient sam nie ma wdrożonego systemu ochrony danych osobowych ani nie zadbał o to, by ten proces był po stronie CC. Jednakże w CC, szczególnie tych mniejszych, mogą nie być wdrożone procedury w tym zakresie. Skutkuje to tym, że przechowywane są nagrania „od początku świata”, co narusza przepisy nowej regulacji i, gdy tylko zaczną one obowiązywać, może być ukarane niebagatelną grzywną.

Biznes nieprzygotowany do GDPR/RODO

Anonymous

Zdecydowana większość firm z UE nie spełnia nowych wymogów dotyczących ochrony danych osobowych m.in. dlatego, że nie dysponuje skutecznymi narzędziami umożliwiającymi lokalizowanie danych osobowych wewnątrz organizacji – wynika z badań Dimensional Research

W kwietniu 2016 r. weszło w życie rozporządzenie GDPR/RODO regulujące zasady przechowywania i przetwarzania danych osobowych na terenie Unii Europejskiej, które zacznie obowiązywać od maja 2018 r. Mimo że konsekwencje niezastosowania się do rozporządzenia są niezwykle dotkliwe, jedynie 3 proc. firm działających na rynkach unijnych jest przygotowanych na nadchodzące zmiany. Głównym założeniem rozporządzenia jest ujednolicenie przepisów o ochronie danych osobowych na terenie UE. Rozwiązanie to może stanowić ułatwienie dla dużych organizacji operujących w różnych krajach, dla których wprowadzenie jednolitych procedur na wielu rynkach wiąże się z redukcją kosztów i uproszczeniem polityki wewnętrznej. Jednakże regulacja niesie ze sobą ogromne wyzwania dla firm, które do tej pory nie przywiązywały odpowiedniej wagi do kwestii przetwarzania danych osobowych.

Nieznajomość zasad wynikających z nowej regulacji może wiązać się z ogromnymi kosztami. W świetle nowego rozporządzenia organizacje będą zobowiązane do przekazania, w ciągu 72 godzin, właściwym organom i potencjalnie poszkodowanym klientom informacji mogących powodować wysokie ryzyko naruszenia praw i wolności osób fizycznych. W przeciwnym wypadku firma może spodziewać się kary w wysokości do 20 mln euro bądź 4 proc. globalnych rocznych obrotów. Co ważne, kary mają charakter administracyjny – dla organu zajmującego się sprawą nie będą więc istotne przyczyny, ale sam fakt zaistnienia naruszenia przepisów.

IP niczym PESEL
Z perspektywy biznesu posiadanie dużej ilości danych pozwala lepiej zrozumieć klientów i zmieniające się trendy rynkowe, ale może także wpływać na podejmowanie trafnych decyzji. Nie dziwi zatem, że organizacje powszechnie wdrażają nowe technologie umożliwiające zbieranie informacji m.in. o preferencjach zakupowych i aktywności w Internecie. Jednak sposób wykorzystania niektórych rozwiązań umożliwiających masowe gromadzenie i przetwarzanie informacji nie zawsze jest zgodny z regulacjami dotyczącymi ochrony danych osobowych. Głównym celem rozporządzenia jest zapewnienie prywatności obywatelom UE, co powoduje, że od maja 2018 r. organizacje z terenu wspólnoty będą mogły gromadzić i przetwarzać tylko te dane, które są potrzebne w ich działalności. Przykładowo, jeśli firma dotychczas w kontakcie z klientami wykorzystywała wyłącznie takie dane jak imię, nazwisko i adres e-mailowy, to nie będzie mogła w swoim formularzu umieszczać prośby o podanie numeru telefonu. Na szczęście rozporządzenie przewiduje większą elastyczność w zbieraniu danych, jeśli informacje będą szyfrowane.

Jednym z ważniejszych elementów nowego rozporządzenia jest zaktualizowana definicja danych osobowych. Według niej dane osobowe to wszystkie informacje o osobie fizycznej, które umożliwiają jej identyfikację. A to oznacza, że adres IP oraz identyfikatory zamieszczone w tzw. ciasteczkach (cookies) są takimi samymi danymi osobowymi jak PESEL i NIP.

Rewolucyjne zmiany w biznesie
Chcąc upewnić się, że polityka firmy jest zgodna z nowym rozporządzeniem, organizacje muszą w pierwszej kolejności uporządkować informacje, którymi dysponują, oraz zlokalizować wśród nich dane osobowe. W wielu  przypadkach będzie to duże wyzwanie, gdyż przedsiębiorstwa często nie dysponują odpowiednimi do tego celu narzędziami. Zbliżający się moment obowiązywania nowego rozporządzenia z pewnością wpłynie na wzrost zainteresowania rozwiązaniami klasy Data Management. Nowe rozporządzenie znacząco zmieni też podejście do profilowania danych. Twórcy rozporządzenia podkreślają, że wykorzystywanie informacji do tworzenia profilu klienta nie może w żaden sposób dyskryminować go ani ograniczać jego dostępu do poszczególnych usług. Ma to ogromne znaczenie m.in. dla sektora finansowego, w którym powszechnie wykorzystuje się dane dotyczące klientów, np. w procesie scoringu kredytowego, czyli oceny, czy klient spełnia warunki udzielenia kredytu.

Od momentu obowiązywania rozporządzenia klient ma prawo do tego, by nie podlegać decyzji, która opiera się wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu danych. W praktyce oznacza to, że nie można będzie odmówić wynajmu mieszkania lub udzielenia pożyczki na podstawie informacji dostępnych np. na portalach społecznościowych. Niezgodne z rozporządzeniem będzie również wnioskowanie o cechach osoby fizycznej. Przykładowo, nie będzie można uznać, że ktoś choruje na daną chorobę, na podstawie posiadanych danych o jej objawach. Ten element rozporządzenia może wpłynąć na pracę towarzystw ubezpieczeniowych m.in. w zakresie obliczania wysokości składek.

Co nas czeka na przykładzie
Wejście w życie rozporządzenia będzie wiązało się ze zmianą podejścia do ochrony danych osobowych przez właścicieli firm i osoby zarządzające. Dla dużych organizacji, zwłaszcza tych, których główna działalność opiera się na przetwarzaniu danych osobowych na dużą skalę, zmiany będą rewolucyjne. Jeden z czołowych telekomów po przeprowadzeniu audytu wewnętrznego zgodności z nowym rozporządzeniem stwierdził, że ma ono wpływ na 90 proc. jego biznesu, zmiany nie obejmą tylko działu technicznego, budowy ani serwisowania stacji anten. Firma będzie musiała dostosować do wymogów rozporządzenia m.in. kwestie związane z realizacją praw obywateli, np. odpowiednio wywiązywać się z obowiązku informacyjnego, poinformować o zamiarze przekazania danych, czasie ich usunięcia, zapewnić możliwość kontaktu z inspektorem ochrony danych (następcą obecnie funkcjonującego administratora bezpieczeństwa informacji), zapewnić realizację nowych uprawnień, takich jak prawo do przeniesienia danych i prawo do bycia zapomnianym, przebudować swoje systemy IT, aby te prawa mogły zostać zrealizowane.

Przebudować organizację, aby sprostać wyzwaniom, jakie niosą wymagane przez nowe rozporządzenie zasady domyślnie włączonej ochrony danych i wbudowanej ochrony danych już w fazie projektowania usług oraz produktów. Dostosowanie do nowych regulacji może się okazać czasochłonne i wymagające znacznego zaangażowania sił oraz środków. Społeczeństwo staje się coraz bardziej świadome swoich praw i przywiązuje  wagę do ochrony prywatności. Tym bardziej przedsiębiorcy nie mogą pozwolić sobie na pomijanie tego aspektu przy wdrażaniu nowych regulacji. UE przewidziała dwuletni okres dostosowawczy, ale wiele firm do tej pory nie zaczęło tego procesu. Można się domyślać, że część z nich po prostu nie wie, od czego zacząć. Najlepszym rozwiązaniem  w takiej sytuacji jest przeprowadzeni audytu zgodności z nowym rozporządzeniem, który pozwoli na przygotowanie dedykowanej danej organizacji mapy dostosowania. Większe organizacje powinny także rozważyć analizę i szacowanie ryzyka w sytuacji, gdy organizacja ma wiele procesów i przetwarzanie większej ilości danych osobowych stanowi niejako punkt wyjścia do konstruowania adekwatnego do zagrożeń systemu ochrony danych.

Formuła Civic

2017 Honda Civic

W salonach Hondy można zamawiać już najnowsze wcielenie modelu Civic. Bardzo lubiane przez kierowców auto doczekało się kolejnej ewolucji, choć w kilku obszarach możemy mówić o prawdziwej rewolucji

Opisywane auto to 10. już generacja popularnego Civica. Auto zachowało wiele cech swojego poprzednika i również w tym przypadku nie ma mowy, abyśmy pomylili je z jakimkolwiek innym modelem. W zakresie stylistycznym Honda pozostaje wierna koncepcji samochodu sportowego. Można powiedzieć, że obecna generacja to kolejny krok designerów na drodze do stworzenia samochodu nietuzinkowego, niedającego się zaszufladkować. Sylwetka auta jest bardzo dynamiczna, wręcz sportowa. Specjaliści z Hondy przeanalizowali konstrukcje innych modeli oferowanych na rynku i wyznaczyli sobie cele w zakresie wyglądu, aerodynamiki, właściwości jezdnych, komfortu oraz wykończenia. Zastosowanie dłuższej i szerszej płyty podłogowej poskutkowało zwiększeniem gabarytów auta. Jest ono dłuższe od poprzednika o 13,6 cm i szersze od niego o 3 cm. Przy okazji nadwozie stało się niższe o 2 cm. Konstruktorzy chcieli stworzyć pojazd jak najbardziej opływowy, dlatego ostre linie nadwozia uzupełnione zostały rozbudowanym pakietem aero, w którego skład wchodzi między innymi kompletna osłona podwozia. Zwiększony rozstaw osi, krótkie zwisy i pochylona kabina pasażerska nadają sylwetce auta dynamiki.

Charakterystyczny przód jest rozwinięciem koncepcji marki. Kształt reflektorów, linia górnego pasa osłony chłodnicy oraz wloty powietrza komponują się w całość. Civic może być wyposażony w oświetlenie LED lub projekcyjne lampy halogenowe. Wszystkie wersje mają natomiast światła dzienne w kształcie kija hokejowego. Cały przód auta jest niższy od poprzednika o ponad 6 cm. Agresywne linie boczne nadwozia i przetłoczenia nadkoli łączą się w tylnej części ze światłami przypominającymi literę C. Zwieńczeniem karoserii są wydatne wyloty powietrza w tylnym zderzaku, dwa charakterystyczne dla modelu spojlery oraz – w wersjach Sport i Sport Plus – końcówki układu wydechowego umieszczone centralnie. Silniki są dwa.

I tu zaczynamy mówić o prawdziwej rewolucji. Do niedawna marka kojarzona z wysokoobrotowymi silnikami VTEC porzuciła kompletnie jednostki wolnossące. Testy dwulitrowego doładowanego motoru z modelu Type-R poprzedniej generacji pokazały, że jest to ruch w dobrą stronę. Nowa jednostka 1,0 VTEC TURBO o mocy 129 KM w zakresie przyspieszenia góruje nad silnikiem 1,8 l poprzedniej generacji. Maksymalny moment obrotowy 200 Nm dostępny jest przy 2250 obrotach na minutę. Jeśli to za mało, Honda proponuje drugą jednostkę: 1,5 VTEC TURBO o mocy 182 KM i momencie 240 Nm przy 1900 obrotach na minutę. Tu mocy nie powinno zabraknąć, a parametry obiecują, że w dalszym ciągu będziemy mogli kręcić silniki do wysokich obrotów. Silniki można zespolić z manualną 6-biegową lub bezstopniową skrzynią CVT. Civic wyposażony został w najnowsze systemy bezpieczeństwa Honda SENSING, obejmujące między innymi inteligentny tempomat adaptacyjny, system utrzymywania pasa ruchu, monitorowanie martwego pola i kamerę cofania o kącie widzenia 130 stopni

Brexit i fintech. Pierwsze Debaty Eksperckie Inwestorów za nami

Jak skorzystać na Brexicie? Gdzie szukać wyróżników dla Polski? Co z rodzimym fintechem? Czy technologia zmieni finanse? Gośćmi dwóch pierwszych Debat Eksperckich Inwestorów telewizji inwestorzy.tv byli przedstawiciele m.in. Microsoft Polska, S&P Global Ratings czy Haitong Bank.

16 maja 2017 roku odbyły się dwie pierwsze Debaty Eksperckie Inwestorów. W Centrum Inwestora w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie goście zaproszeni przez telewizję inwestorzy.tv omówili „Perspektywę rozwoju polskiego rynku finansowego w kontekście Brexitu” oraz „Jaki wpływ na rozwój branży finansowej ma fintech?”. Całość transmitowana była na żywo w inwestorzy.tv.

Brexit, Brexit i… po Brexicie

Szok, zaskoczenie, gwałtowna, ale szybka i krótka reakcja rynku, słabszy funt, niższe stopy procentowe w Wielkiej Brytanii. Mimo takiej spuścizny Brexitu, giełdy w Europie są obecnie na historycznych szczytach. – Ewidentnie nie jest tak, że rynki dziś żyją Brexitem. Żeby ocenić jak wpłynął na europejską gospodarkę potrzebujemy kilku lat – mówił dr Przemysław Kwiecień, Główny Ekonomista XTB.

W pierwszej debacie omówiono imponujący, mimo wszystko, poziom wzrostu PKB w Wielkiej Brytanii, a także zbliżające się twarde negocjacje brexitowe i ewentualne problemy natury budżetowej. Goście zastanawiali się, czy czeka nas exodus firm z londyńskiego City i czy, oraz w jaki sposób, Warszawa ma szansę stać się beneficjentem Brexitu.

W debacie udział wzięli: Marcin Petrykowski – Managing Director, S&P Global Ratings, Ryszard Hermanowski – Executive Director, Haitong Bank, dr Przemysław Kwiecień – Główny Ekonomista, XTB, Przemysław Andrzejak – Prezes Zarządu, Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego SA.

Fintech. Jak technologia zmienia finanse?

Fintech to pojęcie odmieniane obecnie przez wszystkie przypadki. W drugiej z debat goście zastanawiali się, czy mamy obecnie dobry klimat dla tej innowacyjnej branży. Mówiono o realnej liczbie fintechów w Polsce, ich tempie wzrostu oraz możliwościach i obopólnych korzyściach wynikających ze współpracy z bankami, a także o tym, dlaczego w Polsce łatwiej jest rozwijać rozwiązania oparte na platformach mobilnych i online’owych.

– W Europie Zachodniej sektor bankowy wykorzystuje rozwiązania starsze od tych, które są w Polsce. Ta sytuacja jest wynikiem tego, że nasz rynek bankowy budowaliśmy relatywnie niedawno – podkreślał Andrzej Sieradz – Dyrektor ds. Transformacji Cyfrowej, Microsoft Polska.

W drugim spotkaniu udział wzięli: Andrzej Sieradz – Dyrektor ds. Transformacji Cyfrowej, Microsoft Polska, Sylwester Janik – Senior Partner, MCI Capital, Marcin Pasenik – Prezes Zarządu i Założyciel, invipay.com, Marek Bosak – Head of Communinications, Vivus Finance.

Kolejne Debaty przed nami

W cyklu Debat Eksperckich Inwestorów planowane są jeszcze: 30 maja 2017 – branża nieruchomości, 2/3 czerwca 2017 – branża gier komputerowych, debata wyjazdowa podczas konferencji WallStreet 21, 22 czerwca 2017 – medycyna oraz telemedycyna, 28 września 2017 – branża technologiczna, 15 października 2017 – ubezpieczenia, 24 października 2017 – branża e-commerce.

Relacje na żywo z Debat Eksperckich Inwestorów można oglądać w inwestorzy.tv.

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...