.
Strona główna Blog Strona 344

Wino to sztuka

SONY DSC

Winnica Turnau to ciekawy przykład nie tylko rodzinnego biznesu opartego na mocnych podstawach ekonomicznych, niepozbawionego jednak elementów ryzyka graniczącego czasami z szaleństwem, lecz także ciekawej filozofii działania

Wszystko zaczęło się, tak jak w wielu tego typu przypadkach, niewinnie. Tomasz Kasicki – szef ds. produkcji w podszczecińskim gospodarstwie rolnym prowadzonym przez Zbigniewa Turnaua – wrócił w 2009 r. z urlopu w Hiszpanii. Zdając relację z wakacji, zakomunikował: „Koło winnic rosły pszenica i słoneczniki, więc może koło naszej pszenicy urosłyby winogrona?”.

Luźno rzucona uwaga zaowocowała posadzeniem w maju 2010 r. 500 sadzonek winorośli różnych szczepów hybrydowych sprowadzonych z Niemiec. Rośliny przetrwały bardzo mroźną zimę 2010/2011, co było pozytywnym sygnałem. Nasadzono kolejne prawie 5 ha, szukając w tym czasie odpowiedniego miejsca na docelową winnicę. Projektem zainteresowali się kuzyn Zbigniewa, Grzegorz Turnau, który Winnica Turnau to ciekawy przykład nie tylko rodzinnego biznesu opartego na mocnych podstawach ekonomicznych, niepozbawionego jednak elementów ryzyka graniczącego czasami z szaleństwem, lecz także ciekawej filozofii działania bywa częstym gościem w rodzinnym domu Jolanty i Zbigniewa w Baniewicach, i syn Jacek odpowiedzialny za finanse w rodzinnej firmie. Koncepcja stworzenia spółki przez wyżej wymienioną czwórkę ziściła się 28 lutego 2012 r. Owocnie zakończyły się też poszukiwania odpowiedniego miejsca na dużą winnicę. Południowo nachylony stok, łagodnie schodzący do 6-hektarowego jeziora, wydawał się miejscem idealnym. Zamówiono sadzonki, konstrukcje stalowe i tak w 2012 r. winnica powiększyła się o 5 ha, a w 2013 r. o kolejne 10 ha.

W 2013 r. rozpoczęto też gruntowną renowację XIX-wiecznego budynku, do którego miały być wstawione kadzie, ale który miał też stanowić miejsce spotkań połączonych z degustacją win i ze słuchaniem muzyki. Aby wykorzystać pojawiające się na horyzoncie fundusze unijne, w trybie ekspresowym powstał projekt winiarni, przy wydatnym udziale Agnieszki Rousseau, uznanego autorytetu winiarskiego. Za namową przyjaciela rodziny Pawła Zwierza, który większość życia spędził we Francji, wspólnicy wybrali się w rejon Bordeaux, gdzie mieli okazję przyjrzeć się temu, jak funkcjonują najlepsze francuskie winnice. Tutaj też poznali enologa, który zgodził się być ich doradcą. Pomysł, by przenieść doświadczenia z rynku francuskiego do Polski, nie pasował jednak do koncepcji Zbigniewa i pozostałych wspólników.
Szukali dalej.


W rejonie Kaiserstuhl w Niemczech poznali doświadczonego winiarza, który wstępnie wyraził zgodę na współpracę, ale po namyśle stwierdził, że wiek nie pozwoli mu na tak trudne dojazdy do Baniewic. Wrócili do domu z kolejnymi doświadczeniami, gdyż odwiedzili najlepszych winiarzy w regionie. Nastąpiła kolejna zmiana projektu uwzględniająca podpatrzone u innych rozwiązania. Atmosfera na budowie robiła się coraz bardziej napięta. Kierownik budowy zmuszony był wprowadzać coraz to nowe zmiany i mimo swojej łagodnej natury klął jak szewc. Nikt nie przypuszczał, że prawdziwe zmiany dopiero nastąpią. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionego z krakowskimi Turnauami Marka Kondrata udało się nawiązać kontakt z młodym, niezwykle zdolnym winmakerem niemieckim Frankiem Faustem, który należy do piątego pokolenia winiarzy. Pozyskanie go do współpracy nie było wcale proste, ale – jak wspomina Frank – w czasie krótkiej wizyty w Baniewicach urzekły go zapał i rodzinna atmosfera, a brak bariery językowej też miał niebagatelne znaczenie. We wspomnieniach Zbigniewa i Jacka pozostał wieczór, w czasie którego Frank opowiadał o niuansachtworzenia szlachetnego trunku, a oni nie mogli powstrzymać się od wzruszenia, bo czuli, jakby opowiadał o sprawach najbardziej intymnych. Tak rodziły się fascynacja i pewność , że udało się poznać kogoś naprawdę wyjątkowego. Do pełni szczęścia brakowało tylko akceptacji matki i babci Franka, gdyż one rządziły w klanie Faustów. Po dwóch tygodniach nadeszła upragniona wiadomość – kobiety wyraziły zgodę. Wtedy zaczęła się rewolucja. Frank z charakterystycznym dla siebie zapałem wkroczył w sferę już realizowanego projektu winiarni. Zmiany, które zaproponował, przewracały dotychczasową koncepcję do góry nogami.

– Ekipa na budowie przyzwyczajona do ciągłych zmian, dowiedziawszy się o nowej docelowej formie, patrzyła na nas jak na niespełna rozumu, rozkapryszonych, błądzących we mgle inwestorów – wspomina Zbigniew. – Frank szybko też ostudził nasze zadowolenie dotyczące winnicy. Należało szybko przyhamować bardzo intensywny wzrost winorośli. Pięknie wyglądającą między szpalerami winogron trawę należało zastąpić specjalną mieszanką roślin zabierających wszystkie składniki z górnej części gleby, a tym samym zmuszających winorośl do lepszego ukorzeniania się. Nad prawidłowym przebiegiem wszystkich prac w winnicy czuwali Tomasz Kasicki i jego córka Kasia, która również prowadzi profesjonalne degustacje.

Wszyscy producenci i miłośnicy wina wiedzą, że nie jest ono zwykłym produktem takim jak twarożek czy jogurt, w przypadku których z góry określona receptura i dobrze wyposażona wytwórnia dają gwarancję powtarzalnej jakości. Wino to serce i troska na każdym etapie powstawania, to codzienne doglądanie, częste próbowanie, wymiana doznań i dzielenie się wrażeniami. Wino to sztuka. Świadomość, że uczestniczy się w tworzeniu czegoś wyjątkowego, niepowtarzalnego, to radość i nieopisana
satysfakcja, kiedy się uda.

– Tego wszystkiego uczy nas Frank, a to, że uczymy się od najlepszych, jest gwarancją, iż polskie wino może konkurować z najlepszymi, a co najważniejsze – wypada w tej rywalizacji nadspodziewanie dobrze – zauważa Zbigniew.

Pierwsze wina zabutelkowano w kwietniu 2015 r., a w maju odbyła się ich krajowa premiera. Zanim wina pojawiły się na rynku, konieczne były: wybór kształtu i koloru butelek, zaprojektowanie odpowiedniej etykiety, stworzenie logotypu itp. Burzliwym dyskusjom nie było końca. W ich wyniku dopracowano się koncepcji , na podstawie której poznański grafik Łukasz Piekut stworzył oryginalny projekt. Dzięki niepowtarzalnej etykiecie wina z Winnicy Turnau są rozpoznawalne i kojarzone z produktem wyjątkowym. Mimo tych, bądź co bądź, misternych zabiegów marketingowych początki nie były łatwe. Relatywnie wysoka cena i nieufność do jakości nie przyciągały klientów. Trzeba było nastawić się na długi, wyczerpujący pojedynek. Obniżenie ceny nie wchodziło w rachubę, gdyż poniesiono olbrzymie koszty finansowe, co przy założeniu produkcji wyłącznie win Premium (a to oznacza redukcję i selekcję gron na krzakach w celu osiągnięcia doskonałej ich jakości) dawało w efekcie bardzo wysoki koszt wytworzenia.

Przekonanie dużych firm dystrybucyjnych do wprowadzenia na rynek wysokiej klasy polskiego wina nie było łatwe. Pierwszym partnerem, który zaryzykował, był Marek Kondrat. Organizacja wizyt w winnicy połączonych ze zwiedzaniem i z degustacją zaowocowało niezłą sprzedażą na miejscu. Dużym powodzeniem cieszą się imprezy firmowe organizowane w sali degustacyjnej lub, gdy pogoda pozwala, w winnicy, gdzie postawiono stylową wiatę mogącą pomieścić 80 osób. Nad sprawną organizacją degustacyjno-kulinarnych przeżyć czuwa Jolanta Turnau. Organizowane co dwa miesiące w winnicowej sali koncertowej recitale Grzegorza Turnaua przyciągają rzesze fanów. Dzięki niemu zainteresował się tym miejscem szczeciński jazzman Sylwester Ostrowski, który dziś jest przyjacielem winnicy oraz współtwórcą wielu niezapomnianych wydarzeń jazzowych. Fanem winnicy stał się też szczeciński estradowiec Piotr Szulc, który zaprasza na koncerty zarówno wschodzące, jak i uznane gwiazdy fortepianu oraz koncertujące na całym świecie zespoły chóralne.

Po każdym koncercie goście mają możliwość zwiedzenia winiarni, później podejmowani są przekąską i oczywiście winem, mają okazję spotkać się z artystami, zrobić wspólne zdjęcie czy zdobyć autograf. W efekcie w baniewickiej winotece sprzedaje się 30 proc. całej produkcji. Spodziewany duży wzrost sprzedaży przyniosło zatrudnienie doświadczonego handlowca Macieja Karpińskiego. Udział w krajowych i międzynarodowych targach winiarskich to kolejny sposób promocji. Winnica Turnau uczestniczy w nich chętnie, a i klienci to doceniają, licznie oblegając ich stoiska. Także coroczne partnerstwo w największym krajowym tenisowym przedsięwzięciu ,Pekao Szczecin Open to ciekawa okazja do prezentacji win. Sukcesy na wielu krajowych i międzynarodowych konkursach winiarskich przyczyniają się do wzrostu zainteresowania winami w kraju i za granicą. Rozwój winnicy w takim tempie nie byłby możliwy, gdyby nie udział funduszy europejskich pozostających w dyspozycji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Pozyskanie ich, a potem (co jeszcze trudniejsze) rozliczenie było i jest możliwe dzięki zaangażowaniu Jacka Turnaua. Jako ekonomista czuwa on nad finansami przedsięwzięcia, a pod nieobecność Franka nadzoruje wszystkie prace w winiarni. Udziałowcy mają wiele pomysłów na najbliższą przyszłość. I trudno się temu dziwić, ponieważ liczba osób, które połknęły winiarskiego bakcyla, stale się powiększa.

Nowy, praktyczny wymiar edukacji dla menedżerów – startuje VEE

Grupa Uczelni Vistula uruchomiła nowatorską na polskim rynku szkołę dla menedżerów,według autorskiej koncepcji profesora Witolda Orłowskiego, rektora Akademii Biznesu i Finansów Vistula, oferującą konkretną i praktyczną wiedzę, o tym jak rozwijać biznes. Vistula ExecutiveEducation (VEE) to na początek 12 weekendowych programów, wykładanych przez wybitnych ekspertów rynkowych. Misją VEE jest podnoszenie kompetencji menedżerów we wszystkich istotnych obszarach działania firmy, wyposażenie ich w wiedzę i zestaw narzędzi, dzięki którym osiągną wyznaczone cele biznesowe i zbudują przewagę konkurencyjną. VEE bazuje na wieloletniej, międzynarodowej wiedzy akademickiej i praktyce rynkowej wybitnych osobistości świata nauki i biznesu.

– Jeśli polskie firmy mają doścignąć i z sukcesem walczyć z konkurentami z całego świata, polscy menedżerowie muszą dostać do ręki najskuteczniejsze i najnowocześniejsze narzędzia zarządzania. Projekt VEE powstał właśnie po to, by takie narzędzia im dostarczyć – w oparciu
o najlepszą wiedzę i najlepsze doświadczenia praktyczne
– mówi prof. Witold Orłowski.

Weekendowe, intensywne kursy trwają od jednego do pięciu tygodni. Zajęcia w małych grupach, prowadzone są przez najlepszych praktyków – strategów, prawników, doradców i dyrektorów międzynarodowych firm.

Wiele miesięcy intensywnej pracy zaowocowało dwunastoma wyjątkowymi programami edukacyjnymi, które odpowiadają na najważniejsze potrzeby kadry menadżerskiej. Część z nich to zestawy niezbędnej wiedzy, takie jak zarządzanie kluczowymi klientami, wywiad konkurencyjny czy polityka cenowa, inne dają narzędzia do ekspansji na nowe rynki, np. w Afryce lub tworzenia w firmie kultury innowacyjności – podkreśla Adam Jasser, były szef urzędu antymonopolowego i doradca do spraw gospodarczych rządu, a obecnie dyrektor VEE.

Pierwszeprogramy Vistula Executive Education startują w maju. Szczegóły, opisy programów  i dodatkowe informacje o VEE i jej wykładowcach dostępne są na stronie internetowej www.vee.edu.pl.

VEE wzbogaca ofertę Grupy Uczelni Vistula, która działa na rynku szkolnictwa wyższego od 25 lat. Dotąd kształciła studentów na czterech wydziałach, nadając uprawnienia magisterskie, prowadząc studia doktorskie i programy MBA.

 

Droższe loty i słaby złoty, czyli koszty brexitu dla Polaków

Pod koniec marca 2017 roku Wielka Brytania rozpoczęła dwuletnie negocjacje dotyczące opuszczenia Unii Europejskiej. Polski finansista Krzysztof Sadecki prognozuje jak Brexit wpłynie na Polaków mieszkających i pracujących na Wyspach. Czy będą musieli wrócić do Polski? Czy loty i rozmowy telefoniczne do Anglii podrożeją?

Polacy stanowią największą mniejszość narodową wśród mieszkających w Wielkiej Brytanii cudzoziemców, dlatego z pewnością to właśnie oni w pierwszej kolejności odczują Brexit. Pierwsza zmiana widoczna będzie w regulacjach dotyczących pracy. Zarówno pracujący Polacy, jak i polscy właściciele firm w Anglii, będą musieli prowadzić działalność czy pracować w oparciu o regulacje brytyjskie, a nie unijne.

– Z pewnością osoby, które uzyskały już prawo do pracy i mieszkania w Anglii, posiadające paszport brytyjski, bądź tam studiujące nie mają większych powodów do obaw, jednak pracownicy sezonowi czy bezrobotni muszą liczyć się nawet z deportacją – twierdzi Krzysztof Sadecki, polski finansista i analityk biznesowy, ekspert w dziedzinie tzw. alternatywnych rynków inwestycyjnych.

Sytuacja może się zmienić w przypadku studentów, którzy przybyli na Wyspy w ramach programu Erasmus. Gdy Brytyjczycy wyjdą z Unii, o studiowaniu oraz o praktykach w prestiżowych firmach Polacy będą mogli zapomnieć. Taka sytuacja miała już miejsce w Szwajcarii, która chcąc zmniejszyć liczbę imigrantów, w pierwszej kolejności zajęła się programami uczelnianymi. To samo będzie dotyczyło wykładowców, którzy, aby teraz poszerzać swoją wiedzę za granicą będą musieli starać się o pozwolenie na pracę. Również osoby, które w przeszłości miały zatargi z prawem albo są poszukiwane Europejskimi Listami Gończymi będą miały problem z pracą w Anglii. Życiorys każdego obcokrajowca zostanie dokładnie prześwietlony, co nie będzie dotyczyło samych Polaków – urzędy wszystkich krajów Unii muszą odpowiadać Anglii na pytania o obywateli przebywających na Wyspach. Do tej pory podobne procedury wszczynano sporadycznie.
Brexit a gospodarka

Gospodarka każdego kraju to system naczyń połączonych – wystarczy zmienić poziom cyrkulacji środków w jednym rejonie, by zauważyć zmiany we wszystkich innych. Z pewnością zmienią się kursy walut – najbardziej możliwy scenariusz to spadek kursu złotego, natomiast w górę pójdzie funt, dolar oraz frank szwajcarski. Tę zmianę najbardziej odczują osoby spłacające kredyty walutowe. Spodziewane są też obostrzenia w handlu międzynarodowym, co może dotknąć importerów. Również rachunki telefoniczne za rozmowy na terytorium Anglii nie będą już objęte tymi samymi regulacjami, co kontakty w UE, zmianie ulegnie także
system połączeń lotniczych z Wyspami i ich koszty.

– Anglia w miarę postępowania procesu odłączania się od Europy będzie dbać o równowagę i starać się uprzedzić konsekwencje swoich działań. Patrząc na szykowane ustawy można wysnuć wniosek, że sytuacja Wielkiej Brytanii na rynku światowym w relacji do rynków poszczególnych państw się zmieni. Dlatego ze względów bezpieczeństwa ruch gospodarczy musi zostać uzupełniony między innymi przez uatrakcyjnienie lokalnych warunków – uważa analityk biznesowy Krzysztof Sadecki.

Choć wciąż nie są znane wszystkie konsekwencje opuszczenia przez Wielką Brytanię struktur Unii Europejskiej, to utrata dostępu do 500 mln potencjalnych konsumentów będzie poważnym wyzwaniem dla brytyjskiej gospodarki. Jednak jak będą wyglądały późniejsze relacje Wielkiej Brytanii z członkami Unii Europejskiej? Prognozowane są szczególnie dwa scenariusze: z jednej strony państwa te będą chciały nawiązać bliską współpracę w obrębie wspólnego rynku, z drugiej też strony UE może chcieć ukarać Brytyjczyków za Brexit.

Radisson Blu Resort w Świnoujściu uchyla drzwi do swoich pokoi

Najbardziej wyczekiwany 5-gwiazdkowy hotel tego roku chwali się pokojem wzorcowym. Pierwsi goście przyjadą już w lipcu, a na nich czekać będzie nie tylko 340 pokoi z tarasami i widokiem na morze, ale przede wszystkim nowa jakość wypoczynku.

Projektanci wnętrz Radisson Blu Resort, Świnoujście inspirowali się ekosystemem morskim i jego płynnymi kształtami. Aranżacja pokoju w sposób awangardowy łączy klasykę ze świeżością żywiołu wody. Intrygujący wzór na wykładzinie odzwierciedla ukształtowanie dna morskiego. Płynna forma nad łóżkiem również nawiązuje do nieoczywistych struktur występujących pod powierzchnią wody.

Wystrój pokoju odpowiada standardom Carlson Rezidor, które zapewniają wszystko co jest potrzebne, aby pobyt był komfortowy. Powierzchnia pokoi rozpoczyna się od 25 m kw., a największy apartament z panoramicznym widokiem na morze z 12. piętra i salonem kąpielowym ma aż 100 m kw.

–Postawiliśmy nie tylko na rodzimych architektów, a le również dostawców. Ponad 80% wyposażenia pokoi pochodzi z Polski i są one kwintesencją nowoczesnej elegancji połączonej ze stylem organicznym – mówi Renata Sobczyńska, dyrektor ds. komunikacji Radisson Blu Resort, Świnoujście.

Radisson Blu Resort, Świnoujście już stał się ikoną kurortu – 13-piętrowy hotel góruje nad strefą uzdrowiskową, przyciągając uwagę spacerowiczów. Kompleks, którego projekt wyłoniono w konkursie z SARP, odmienił architektoniczny krajobraz miasta wprowadzając nadmorską śmiałość i rozmach. Jest to pierwszy 5-gwiazdkowy hotel w Polsce zbudowany zgodnie z międzynarodową certyfikacją ekologiczną Leadership in Energy and Environmental Design (LEED). Niezależnym operatorem obiektu jest Zdrojowa Hotels Central Pomerania.

 

Energa ma nowego szefa

Kto przypuszczał, że Jacek Kościelniak – delegowany z rady nadzorczej p.o. prezes Energi po odwołaniu Dariusza Kaśkowa z resztą zarządu – zostanie pełnoprawnym prezesem, ten musiał się rozczarować. Wprawdzie pozostał w zarządzie jako wiceprezes ds. finansowych, ale w fotelu prezesa zasiadł Daniel Obajtek. Nowy szef przez ponad rok pełnił funkcję prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, początkowo jako p.o., a na stanowisko powołany w styczniu ubiegłego roku. Wcześniej, od 2006 r., był wójtem gminy Pcim, a uprzednio gminnym radnym. W przeszłości, od końca lat 90., pracował w firmie Elektroplast, początkowo jako kierownik, później dyrektor. W czasie pracy samorządowej utworzył Centrum Usług Socjalnych, działające m.in. na rzecz wyrównania standardów nauki w lokalnych placówkach, założył też Spółdzielnię Socjalną Prima, za co zdobył kilka nagród. Cieniem na tej niewątpliwie chwalebnej działalności kładą się zarzuty narażenia Elektroplastu na straty. Są to zarzuty sprzed lat, ale do dziś sprawy nie rozpoczęto. Sam zainteresowany twierdzi, że jest niewinny, i chce jak najszybciej się oczyścić. Z całą pewnością po okresie samorządowym jego kariera gwałtownie przyspieszyła.

W zarządzie koncernu sprawami finansowymi zajmie się Jacek Kościelniak, były wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli i sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pomoże mu też doświadczenie wyniesione z Rady Audytorów Europejskiego Instytutu Studiów Strategicznych, Górnośląskiego Funduszu Restrukturyzacji, rady nadzorczej Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego i członkostwa w sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Wiceprezesem spółki została Alicja Klimiuk. Pamiętajmy też, że Energa to spółka powierzona opiece Bożej opatrzności i Matce Najświętszej Gromnicznej.

Świeża krew

Włoski producent znany jest z samochodów miejskich i klasy kompaktowej. O ile maluchy są cenione na rynku i od wielu lat znajdują nabywców jako auta nowe i używane, o tyle większe modele nie zawsze miały takie szczęście

Po całkiem udanym Bravo drugiej generacji Fiat postanowił powrócić do nazwy modelu, której używał w latach 90. ubiegłego wieku. Czy to dobre posunięcie? Czas pokaże. Po jazdach testowych wiemy, że producent powraca na rynek w dobrym stylu. Do naszej redakcji trafił model Tipo Station Wagon, czyli odmiana kombi znanego od roku kompaktu. Auto wyposażone zostało w znany silnik benzynowy 1.4 T-Jet 120 KM, z manualną, sześciobiegową skrzynią biegów. Od chwili, gdy zobaczyłem je po raz pierwszy na targach Fleet Market w listopadzie ubiegłego roku, zapragnąłem poznać je bliżej. W Polsce samochód będzie się rozpychał łokciami przede wszystkim na ciasnym rynku aut flotowych. Wygląda jednak na to, że Włosi dobrze odrobili lekcje i przygotowali handlowcom ciekawe miejsce pracy. Tipo to zupełnie nowa jakość w koncernie FCA. Auto jest zgrabne, zwarte i naprawdę może się podobać. Z zewnątrz stylistycznie blisko mu do konstrukcji niemieckich, ale linii nadwozia nie można odmówić lekkości. Mówimy w końcu o włoskiej szkole projektowania samochodów. Łagodne linie karoserii pozwalają przypuszczać, że będzie się ładnie starzeć i przez długi czas pozostanie świeże…

Wnętrze jest również bardzo schludne, na desce rozdzielczej króluje duży ekran systemu multimedialnego Uconnect 7” HD LIVE. Dotykowy panel wyświetlacza dobrze reaguje na polecenia i jest czytelny. Urządzenie możemy połączyć z naszym smartfonem i cieszyć się muzyką udostępnianą przez jeden z serwisów internetowych. Nawigacja TomTom to bardzo dobry wybór, a Fiat gwarantuje bezpłatne uaktualnienie map przez trzy lata od daty zakupu auta. Do tego kamera cofania i w zasadzie mamy wszystko, czego potrzeba w nowoczesnym aucie. Są oczywiście wspomaganie kierownicy z funkcją City i automatyczna klimatyzacja. Mięsista, pokryta skórą kierownica wielofunkcyjna dobrze leży w dłoniach, a zegary są czytelne. Smaku dodają im metaliczne obwódki. Fotele są duże i wygodne. Ponieważ mamy do czynienia z autem typu kombi, kilka słów należy się bagażnikowi. 550 litrów powinno zadowolić każdego użytkownika. Nieważne, czy będzie to ojciec rodziny, czy handlowiec. Bagażnik pomieści wszystko co trzeba. Producent zastosował podwójną podłogę, a przegrodę można łatwo zdemontować, zwiększając jednocześnie głębokość powierzchni ładunkowej. Czas ruszyć w drogę.

Nasze jazdy przypadły na jeden z ostatnich ataków zimy i muszę przyznać, że nie zaskoczyła nas żadna drogowa sytuacja. Samochód zadziwiająco dobrze się prowadzi, a kabina jest dobrze wyciszona. Nawet przy wyższych prędkościach karoseria nie generuje szumów, a to zdecydowanie dobrze wpływa na komfort jazdy. Silnik 1.4 T-Jet to znana i sprawdzona jednostka. Wersja 120-konna montowana była już w modelu Bravo. Czas pokazał, że jest to bardzo udana konstrukcja i nie sprawia użytkownikom wielu kłopotów. Dodatkowo nie jest skomplikowana konstrukcyjnie, dzięki czemu bezproblemowo uzyskuje przebiegi sięgające 300 tys. km. Dynamika jest na przyzwoitym poziomie, silnik jest elastyczny i chętnie wkręca się na obroty. Skrzynia precyzyjnie zmienia przełożenia. Wszystko naprawdę sprawia dobre wrażenie i potwierdza tylko, że warto było czekać na Tipo cztery miesiące. Do tego cennik dla silnika 1.4 T-Jet 120 KM otwiera się kwotą 62,5 tys. zł za wersję wyposażenia POP. Nasze auto z praktycznie kompletnym wyposażeniem wycenione zostało na około 82 tys. zł. A takie ceny wróżą nowemu Tipo Station Wagon sukces rynkowy.

Sukces zobowiązuje

Octavia to jeden z najważniejszych modeli dla Škody. Jest najbardziej wszechstronnym samochodem w ofercie czeskiego producenta. Spełnia wymagania większości potencjalnych klientów

Najnowsza wersja po kompleksowym face liftingu – ze względu na fantastyczną relację jakości do ceny – w drodze do serc i portfeli wyraźnie wyprzedza konkurentów. Rzekłbym, że jest to auto w sam raz dla każdej rodziny: wygodne, dość duże, z porządnym bagażnikiem, dobrze wyposażone i – co równie ważne – doskonale wpisujące się w najnowsze tendencje wzornicze. Nie sposób nie wspomnieć, że na rewelacyjny design miał decydujący wpływ słowacki projektant Jozef Kabaň. Wprawdzie mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale niedawne przejście designera do BMW to strata trudna do powetowania. Niezwykle zdolny Słowak spowodował, że pod względem wzorniczym Škoda została jednym z liderów koncernu VW. O gustach nie należy dyskutować, jednak specjaliści z branży i dziennikarze nie mogą się powstrzymać od porównywania jeszcze do niedawna bardzo konserwatywnej Škody z najjaśniej świecącymi gwiazdami rynku motoryzacyjnego. Warto przypomnieć, że Octavia to bestseller od startu modelu nowej generacji w 1996 r. Czeski producent znalazł już ponad 5 mln klientów, którzy zdecydowali się na to auto. Roczna podaż modelu trzeciej generacji osiągnęła poziom 432 tys. na całym świecie, co stanowi ponad 40 proc. całej sprzedaży Škody. Europejczycy kupili 244 935 Octavii – o 2,8 proc. więcej niż rok wcześniej. W Unii Europejskiej wersja Combi w 2015 r. była najlepiej sprzedającym się tego rodzaju samochodem. W sierpniu 2016 r. Octavia zajęła piąte miejsce wśród wszystkich aut oferowanych w Europie. Rodzina modelowa ma wielu członków: do sedana i kombi doszła uterenowiona Octavia Scout, nadzwyczaj ekonomiczna G-TEC zasilana gazem ziemnym oraz usportowiona RS.

W najnowszej wersji auto ma nowy przód z szerszą atrapą chłodnicy, który przez podział reflektorów głównych na dwa został jeszcze poszerzony, otwory wlotów powietrza charakteryzuje struktura plastra miodu. Na życzenie mogą zostać zamontowane reflektory w pełnej technice LED z funkcją adaptacyjnego oświetlenia drogi AFS. Wnętrze już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie większego i bardziej funkcjonalnego. Dyskretne światłowody w drzwiach podświetlają wnętrze na jeden z 10 możliwych do wybrania kolorów. Nowość stanowi infotainment (czyli wyświetlacz) nowej generacji. Pojemnościowe ekrany reagują na lekki dotyk. Kolejne plusy to: nawigacja Columbus (z ekranem o przekątnej 9,2 cala), hotspot WLAN i, na życzenie, moduł LTE do szybkiej transmisji danych. Nie zabrakło też schowka na telefon z indukcyjnym ładowaniem. Ten ostatni, tak przecież ważny element jest z niezrozumiałych względów niedostępny w znacznie droższych autach… Kolejne nowości to: wspomaganie cofania z przyczepą, predykcyjna ochrona pieszych, wykrywanie pojazdów w martwej strefie, Blind Spot Detect i asystent wyjazdu tyłem z parkingu, Rear Traffic Alert.


Paletę silników tworzą cztery TSI, cztery TDI i jeden CNG; łączą one dużą moc z małym zużyciem paliwa. Ich moc zaczyna się od 63 kW (86 KM), a kończy na 135 kW (184 KM). Szczególnie ekonomiczny napęd zapewnia benzynowy 1,4 l G-TEC o mocy 81 kW (110 KM), który jest przystosowany do zasilania gazem ziemnym. Oprócz ręcznych skrzyń biegów niemal dla wszystkich silników oferowana jest sześcio- lub siedmiostopniowa automatyczna skrzynia biegów DSG, do 1,8 TSI i 2,0 TDI Škoda oferuje też napęd 4 × 4. Ciekawym elementem wyposażenia jest opcjonalne zawieszenie adaptacyjne DCC – za jego pomocą kierowca może wybrać jedną z trzech charakterystyk pracy amortyzatorów. Na deser kilka słów o modelach RS. Są to dwie wersje silnikowe: benzynowa 2,0 TSI i wysokoprężna 2,0 TDI. Octavia RS dobrze prezentuje się dzięki nowej ostrej stylistyce z ekspresyjnym przodem, czarną atrapą chłodnicy, dużymi wlotami powietrza, spoilerami i grubymi końcówkami rur wydechowych. We wnętrzu znajdują się fotele sportowe RS z obiciami ze skóry i tkaniny (opcjonalnie z alcantary), szlachetne wstawki dekoracyjne i podświetlenie wnętrza o nastawianym kolorze światła. W Octavii RS 2,0 TSI moc silnika zwiększono do 169 kW (230 KM), prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. Z kolei silnik 2,0 TDI o mocy 135 kW (184 KM) zadziwia oszczędnością – na 100 km zużywa średnio tylko 4,4 litra oleju napędowego.

Biuro na miarę

    Maurizio Sangalli, włoski przedsiębiorca i manager, współwłaściciel m.in. OmniOffice, Verona Building, PHD Development i Mc Stone Consulting, o tym, dlaczego zdecydował się prowadzić biznes w Polsce

    Wybierając się do pana, zastanawiałem się, w jakim będziemy rozmawiali języku – po włosku czy po angielsku. Tymczasem okazuje się, że mówi pan znakomicie po polsku, rzekłbym, że barwniej i z większym wdziękiem niż niejeden Polak…
    Jako młody człowiek planowałem, że zamieszkam w Nowym Jorku, nawet przepracowałem tam kilka miesięcy, ale mój prawdziwy dom jest w Krakowie. Znaczna część moich aktywności biznesowych dotyczy również Warszawy.

    Najwyraźniej droga, która zawiodła pana do naszego kraju, nie była prosta.
    Pochodzę z Mediolanu, tam też ukończyłem studia ekonomiczne na prywatnym Uniwersytecie Bocconi, gdzie następnie przez dwa lata pracowałem jako asystent. Kariera na uczelni wydawała mi się zbyt przewidywalna, więc znalazłem zatrudnienie w nowojorskiej siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych. To niezwykłe miasto pokochałem wcześniej – jako student przebywałem tam pół roku w ramach wymiany międzyuczelnianej. Podobnie jak inni idealistycznie nastawieni młodzi ludzie wierzyłem, że mam szansę uczynić świat lepszym. Wkrótce okazało się jednak, że bardzo się myliłem. Około 80 proc. czasu pochłaniały mi niesłużące niczemu czynności biurokratyczne. Rozczarowany zacząłem szukać innego zajęcia. Zastanawiałem się nad przejściem do szacownej instytucji finansowej – Banca Mediolanum.

    Oznaczało to życie we Włoszech.
    A ja byłem ciekawy świata. Zdecydowałem się przyjąć propozycję pracy od ostatniego prawdziwie rodzinnego wielkiego koncernu spożywczego Ferrero, który postanowił wysłać mnie do Warszawy. Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, muszę stwierdzić, że była to dobra decyzja. Wiele się w tej pracy nauczyłem; zaczynałem jako asystent, by potem sprawować funkcje kierownicze. Działo się to na przełomie wieków, w okresie bardzo dynamicznych zmian w Polsce, dających młodym managerom szanse na rozwój. Wyglądało to zupełnie inaczej niż we Włoszech, gdzie na wysokie stanowiska zwykle awansuje się po pięćdziesiątce. Co więcej, był to znakomity okres, by zrezygnować z pracy w korporacji i założyć własny biznes.

    Jaką pan podjął wówczas decyzję?
    Spotkałem przedstawicieli firmy konsultingowej aktywnej w Anglii i Szwajcarii. Jeden z jej wspólników namówił mnie, żebym pomógł im w prowadzeniu biura w Warszawie. Początkowo wszystko wyglądało znakomicie: jednak po jakimś czasie, jak czasami bywa, zaczęło nas więcej dzielić, niż łączyć. Doszedłem do wniosku, że to doskonały praktyczny sprawdzian moich umiejętności managerskich. Dzięki temu po trzech latach uruchomiłem własną firmę Mc Stone Consulting. Postawiłem przede wszystkim na współpracę z firmami włoskimi, którym świadczyłem różne usługi, nie tylko konsultingowe. Gdy było trzeba, podejmowałem się bezpośredniego zarządzania jako prezes lub pełnomocnik właścicieli. W związku z tym, że najbardziej ciekawią mnie nowe wyzwania, po kolejnych trzech latach zadałem sobie pytanie: Co dalej?

    Zaczął pan myśleć o powrocie do Włoch?
    Nic z tych rzeczy – po trzech dniach spędzonych w Mediolanie zwykle wpadam w depresję. Ciągle słyszę narzekania, że nic nie da się zrobić. W waszym kraju wygląda to zupełnie inaczej. Jestem pełen podziwu dla Polaków, którzy są mistrzami w dziedzinie kreatywnego kombinowania. Mówię o tym bez cienia ironii. To znakomita cecha, stanowiąca jeden z motorów szybkiego rozwoju Polski. Ten sposób działania jest mi bliski, więc i ja znalazłem szansę dla siebie.

    Co to było?
    Nie rezygnując z konsultingu, zacząłem inwestować w nieruchomości. Wspólnie z Piotrem Woźnym, specjalistą w tej dziedzinie, założyłem OmniOffice. To jednak nie wszystko – przejąłem jedną trzecią udziałów krakowskiej firmy deweloperskiej Verona Building, aby w tej firmie, razem ze wspólnikami, rozwinąć żagle, realizując nowe cele, takie jak np. budowa w Warszawie czy Gdańsku. Kolejna moja aktywność na rynku budowlanym to PHD Development, spółka, którą prowadzę razem z Arkadiuszem
    Bielą. Zajmuje się ona przede wszystkim renowacją kamienic w centrum miast, szczególnie w Krakowie.

    Bardzo ciekawa jest formuła działania OmniOffice.
    Dzięki nam – za relatywnie nieduże kwoty – właściciele niewielkich firm, małych kancelarii czy start-upów mogą korzystać z najlepszych w Polsce biurowców, podobnie jak wielkie koncerny.

    Jestem przekonany, że wiele osób przeczyta te słowa z niedowierzaniem.
    Wbrew pozorom nasz koncept jest prosty: wynajmujemy duże powierzchnie w prestiżowych lokalizacjach i następnie je redystrybuujemy. Firmy, które korzystają z naszych usług, nie muszą kupować mebli biurowych, lodówek, ekspresów do kawy itp. Otrzymują do dyspozycji kompleksowo wyposażone pokoje, rzecz jasna z dostępem do Internetu. Mogą też korzystać z różnej wielkości sal konferencyjnych i pomocy recepcjonistek. Dzięki temu, używając zaledwie jednego pokoju lub dwóch, mogą się czuć jak współgospodarze wielkiego biura. Co równie ważne, unikają niepotrzebnych wydatków związanych z utrzymaniem własnego biura, w którym np. sala konferencyjna zajęta jest zaledwie przez kilka godzin tygodniowo. Jeden z naszych znaków firmowych to wyposażenie biur w prawdziwe włoskie ekspresy kolbowe do kawy.

    Jedna z waszych najnowszych lokalizacji to bardzo efektowny budynek Q22 przy al. Jana Pawła II 22 w Warszawie.
    Dysponujemy w nim niebagatelną powierzchnią 3,4 tys. mkw., z czego skomercjalizowaliśmy już 2 tys. mkw.Generalnie rzecz biorąc, nastawiamy się na najbardziej prestiżowe lokalizacje, czego Q22 stanowi doskonały przykład.

    Pracował pan we Włoszech, w USA i Polsce. Czy istnieją uniwersalne cechy wyróżniające dobrego managera?
    Na pierwszym miejscu należy postawić budowanie zespołu. To podstawowy warunek sukcesu. Kolejnym bardzo istotnym czynnikiem jest umiejętne planowanie, uwzględniające rozwój biznesu.

    A co wyróżnia Polaka jako pracownika?
    Wbrew obiegowym opiniom nie widzę istotnych różnic między północną a południową częścią Europy. Polacy są kreatywni i pracowici, odczuwają potrzebę rozwoju osobistego i biznesowego, umiejętnie korzystają z szans, jakie dało im wprowadzenie gospodarki rynkowej. Mają też naturalny zmysł elegancji. Postępują racjonalnie – gdy ktoś nie widzi już dla siebie perspektyw rozwoju, wyjeżdża za granicę, bo w UE może czuć się jak u siebie w domu. Ta dynamika bardzo mi się podoba. Mam przykre wrażenie, że – w odróżnieniu od waszego kraju – Włochy nie mogą wyjść z kryzysu, ponieważ rozwój przedsiębiorczości blokują liczne nieżyciowe przepisy dotyczące np. zatrudnienia. Dlatego właśnie mieszkam w Polsce.

    Co lubi Maurizio Sangalli?

    Zegarki Vacheron Constantin i IWC
    Ubrania Pal Zileri
    Wypoczynek wiosną lub późną jesienią Karaiby, Kambodża lub wyspy w Tajlandii. Przynajmniej raz na dwa lata odwiedza Toskanię i Umbrię
    Kuchnia włoska
    Restauracja „Aqua e Vino” w Krakowie i „Ai Beati” niedaleko Werony
    Samochód Maserati i Jaguar XF
    Hobby kończy kurs pilotażu, myśli o zakupie Cessny

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...