.
Strona główna Blog Strona 341

Telewizja inwestorzy.tv zaprasza na Debaty Eksperckie Inwestorów

Już 16 maja br. zostanie zainagurowana pierwsza edycja Debat Eksperckich Inwestorów. Debaty to 10 prelegentów, ponad 100 minut nagrań na żywo i tysiące widzów przed monitorami. Do włączenia się do dyskusji zaprasza telewizja inwestorzy.tv.

Debaty Eksperckie Inwestorów to cykl ośmiu spotkań organizowanych w Centrum Inwestora w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Pierwsza z debat odbędzie się już 16 maja 2017 roku i poświęcona będzie rynkowi finansowemu i branży fintech.

– Tegoroczne Debaty Eksperckie Inwestorów to swoisty przegląd najgorętszych branż: od rynku finansowego i fintechu, przez nieruchomości, telemedycynę, aż po e-commerce czy branżę gier komputerowych. Zaproszeni eksperci zapewnią najwyższy poziom merytoryczny, a relacja na żywo i współpraca z ogólnopolskimi mediami pozwoli na dotarcie do tysięcy osób – podsumowuje nowy projekt Tomasz Krawczyk, Wiceprezes Zarządu inwestorzy.tv.

W każdym z planowanych spotkań udział weźmie 10 prelegentów – ekspertów branżowych, w tym członków zarządów lub kadry zarządzającej wyższego szczebla. Do studia zaproszeni będą także przedstawiciele mediów i rynku kapitałowego, goście uczestników debaty oraz inwestorzy instytucjonalni i indywidualni.

OGLĄDAJ W INWESTORZY.TV NA ŻYWO!

Transmisja rozpocznie się równo o godzinie 18:15 w serwisie inwestorzy.tv oraz w serwisach partnerskich. Oglądaj koniecznie, nie może Ciebie zabraknąć.

 

PROGRAM

18:15 – 19:00 – Debata: „Perspektywa rozwoju polskiego rynku finansowego w kontekście Brexit’u”

Udział wezmą:
Ryszard Hermanowski – Executive Director, Haitong Bank
Przemysław Andrzejak – Prezes Zarządu, Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego SA
dr Przemysław Kwiecień – Główny Ekonomista, XTB
Marcin Petrykowski – Managing Director, S&P Global Ratings

Prowadzący: Marcin Gawęda

19:00 – 19:15 – Przerwa techniczna

19:15 – 20:00 – Debata: „Jaki wpływ na rozwój branży finansowej ma Fintech?”

Udział wezmą:
Andrzej Sieradz – Dyrektor ds. Transformacji Cyfrowej, Microsoft Polska
Sylwester Janik – Senior Partner, MCI Capital
Kinga Nowakowska – Współwłaściciel, invipay.com
Marek Bosak – Head of Communinications, Vivus Finance

Prowadzący: Piotr Chęciński

20:00 Zakończenie transmisji

Sieć sieci nierówna

Ingo Schneider dyrektor ds. rozwoju działalności w Dziale Infrastruktur Sieci Transmisji Danych Alcatel-Lucent Enterprise

Inteligentny zakład produkcyjny to taki, który wykorzystuje kompleksowe środowisko sieciowe do gromadzenia, wymiany, porównania i udostępniania analizy danych w czasie rzeczywistym – od hal fabrycznych do systemów zaplecza, a także w obrębie całego łańcucha dostaw. Branża produkcyjna i przemysłowa ma specjalne wymagania w zakresie sieci, które nie są potrzebne w biurze ani sklepie. Czy jednak powinny być one takie same? Odpowiedź brzmi – nie.

Rozwiązania Internetu Rzeczy w przedsiębiorstwach produkcyjnych obejmują cały zakład – od nabywania materiałów niezbędnych do produkcji aż do przechowywania gotowych wyrobów i dostarczania ich – i zapewniają całościowy wgląd w przepływ pracy w obrębie całego przedsiębiorstwa. Tradycyjne sieci nie stanowią jednak istotnej przeszkody we wdrożeniu tego rozwiązania w inteligentnych fabrykach i ośrodkach objętych łącznością sieciową.

Dwa podstawowe elementy konstrukcyjne niezbędne do budowania inteligentnej sieci dla zakładów produkcyjnych to wzmocniona sieć Ethernet klasy korporacyjnej ze zintegrowanymi zabezpieczeniami działającymi w czasie rzeczywistym. Tylko w ten sposób można mieć pewność, że nadaje się ona do pracy w obciążonym środowisku produkcyjnym, gdzie nawet minimalne zakłócenia w łączności sieciowej, spowodowane przez mało wydajny transfer danych lub wystąpienie wąskiego gardła, mogą mieć negatywne konsekwencje w obrębie całego łańcucha produkcyjnego. Korzyści z zainwestowania w tego typu technologie są niebagatelne. Nie tylko umożliwiają bowiem zautomatyzowanie procesów produkcyjnych i organizacyjnych, lecz także pozwalają systemom zarządzania na generowanie użytecznych informacji w obrębie całego przedsiębiorstwa, co przyspiesza podejmowanie trafniejszych decyzji.

Era Przemysłowego Internetu Rzeczy

Internet of things, devices and connectivity concepts on a network, cloud at center

Ciągle większy nacisk kładzie się na czujniki i urządzenia wysyłające oraz gromadzące dane niż na możliwości skutecznej analizy i monetyzacji informacji wytwarzanych przez maszyny. Tymczasem przewagę można uzyskać tylko wtedy, gdy się wie, jak wykorzystać owoce cyfrowej transformacji

Zmiana jest nieunikniona. Gros realizowanych dotychczas operacji, na których firmy skupiały swoje wysiłki, dotyczyło usprawniania łańcucha dostaw, poprawy środowiska pracy poprzez wprowadzanie kolejnych strategii i utylizacji odpadów. O ile większość tych procesów jest wyraźnie skierowana na optymalizację kosztową, o tyle w dobie wielkich zbiorów danych (Big Data) i wiążących się z nimi korzyści szala wysiłków powinna ulec wyraźnemu przechyleniu.

Wartość w Big Data
Z ubiegłorocznego badania IDC „Worldwide Semiannual Big Data and Analytics Spending Guide” wynika, że dynamika rozwoju Big Data jest niemal sześciokrotnie większa od całego rynku IT. Niemały w tym udział mają firmy z sektora produkcji, które do końca tego roku będą odpowiadały za 20 proc. wydatków na projekty związane z dużymi zbiorami danych.

Oczywiście, rewolucja Przemysłu 4.0 nie byłaby możliwa bez śmiałków, którzy są ambasadorami cyfrowej zmiany i badają ten nowy grunt. To oni nie tylko wprowadzają do organizacji technologie pozwalające reagować i odpowiadać na bieżące potrzeby, lecz także umożliwiają ich antycypację. W efekcie wdrażają w swoich organizacjach Przemysłowy Internet Rzeczy (IIoT – Industrial Internet of Things), dzięki któremu poprawiają bezpieczeństwo firmy, zmniejszają jej ryzyko finansowe i ograniczają przestoje produkcyjne, skracając czas potrzebny na wprowadzanie nowych produktów na rynek. Powodzenie tych działań nie wynika jednak z samego wdrożenia technologicznych nowinek. Kluczowe jest to, że wszystkie efekty takich działań mają mierzalny charakter i generują wymierną wartość biznesową. Aby w pełni wykorzystać i monetyzować wielkie zbiory danych oraz zautomatyzować proces ich przetwarzania, firmy mogą:
• określić wartość biznesową konkretnych przypadków wykorzystania technologii – ustalić priorytety wydatków na innowacje;
• kontrolować dostęp do danych, zwłaszcza w perspektywie wchodzącego niedługo rozporządzenia dotyczącego ochrony danych osobowych (General Data Protection Rule);
• ustalić, które rozwiązania i procesy analizy danych oraz systemów zarządzania informacjami w firmie pomogą im najlepiej osiągać założone cele operacyjne i biznesowe, czyli zdefiniować ich kapitał tzw. hot data;
• zabezpieczyć wiedzę w przedsiębiorstwie dotyczącą nie tylko samej analizy danych, lecz także ich wzbogacania (tzw. data enrichment), a także usprawniania procesów wewnętrznych dzięki działaniom data monetization.

Fabryka przyszłości
Dane generowane przez inteligentne maszyny pozwolą uwolnić potencjał Industrial Internet of Things. Ich skuteczna analiza oraz monetyzacja pozwolą de facto na ewolucję tego sektora w kierunku Przemysłu 4.0. Jej przejawami będą pełna automatyzacja oraz personalizacja produkcji. Połączenie danych spływających z maszyn działających na linii produkcyjnej z ich analityczną obróbką, której dokonają data scientists, pozwoli na stworzenie inteligentnej fabryki (Smart Factory). W takiej fabryce towary schodzące z taśmy produkcyjnej będą dopasowane do indywidualnych potrzeb klientów. Produkt, zanim powstanie fizycznie i trafi w ręce klienta, zostanie wytworzony w wirtualnym świecie, dzięki czemu będzie dowolnie konfigurowany względem potrzeb konkretnego użytkownika. Procesy produkcyjne zostaną w pełni zautomatyzowane, a ewentualne błędy i awarie, np. linii produkcyjnych, natychmiast diagnozowane i usuwane.

Maszyny, dzięki strumieniom generowanych przez nie danych, będą zawczasu informowały swoich właścicieli o tym, w jakiej kondycji są ich podzespoły. Inteligentna fabryka nie jest bynajmniej pieśnią przyszłości. Zgodnie z raportem Global TMT Predictions autorstwa Deloitte w ubiegłym roku o jedną czwartą wzrosła liczba producentów oprogramowania dla firm wykorzystującego techniki kognitywne (cognitive computing). Pozwala ono na odkodowanie i interpretację danych wysyłanych przez smart urządzenia, które następnie, często w już zwizualizowanej formie, trafiają do firmowych silosów informacyjnych, integrując się ze zgromadzonymi wcześniej informacjami. Widać zatem, że sektor przemysłowy nie zamierza przespać cyfrowej rewolucji i doskonale wie, że musi zacząć baczniej przyglądać się danym, które wytwarzają dzisiaj inteligentne urządzenia i maszyny.

Infrastruktura IT
Monetyzacja monetyzacją, ale żeby to wszystko sprawnie działało, trzeba pamiętać, że IIoT to nie tylko czujniki, lecz także cały zestaw narzędzi nowej generacji – nowe aplikacje, interfejsy do komunikacji między maszynami (M2M), uczenie maszyn, analiza predykcyjna, usługi geolokalizacyjne, galanteria elektroniczna oraz rzeczywistość rozszerzona. Wszystkie te technologie i rozwiązania musi łączyć wydajna infrastruktura sieci, bez niej bowiem mamy do czynienia z kolekcją osobnych inteligentnych technologii bez szans na wykorzystanie ich możliwości w pełni. Zawodna łączność w sieci LAN lub WLAN może doprowadzić do katastrofy w zautomatyzowanych procesach odbywających się w obrębie dzisiejszych linii produkcyjnych. Połączenie ze sobą kontrolerów, czujników, zasobów wideo dostępnych za pośrednictwem IP oraz zasobów dostępnych z wykorzystaniem łączności bezprzewodowej w obciążonym środowisku hali produkcyjnej lub zakładu przemysłowego wymaga sieci szkieletowej. Tylko ona jest bowiem w stanie zachować swoją niezawodność i jakość usług w otoczeniu cechującym się wysoką temperaturą, dużym zapyleniem, zakłóceniami elektromagnetycznymi oraz wibracjami spowodowanymi przez maszyny i ciężkie pojazdy.

Długotrwała eksploatacja
Jak więc zbudować wzmocnioną sieć do obsługi podłączonych do niej zakładów  produkcyjnych i fabryk? Po pierwsze, przełączniki, punkty dostępowe i routery powinny obsługiwać te same funkcje co inne zaawansowane sieci: zintegrowane zabezpieczenia, dynamiczne dostosowywanie wydajności sieci w celu wdrażania aplikacji w czasie rzeczywistym oraz niezawodna komunikacja szerokopasmowa IP. Jednak należy to osiągnąć z wykorzystaniem sprzętu sieciowego w obudowach klasy korporacyjnej, które zostały wzmocnione do działania w bardziej uciążliwych środowiskach pracy. Poza zabezpieczonymi centrami przetwarzania danych, gdzie warunki pracy są pod stałą kontrolą, sieć kampusowa powinna być odporna na wiele różnych warunków pogodowych, wilgotność oraz zanieczyszczenie powietrza  spowodowane zapyleniem. Wszelkimi zabezpieczeniami trzeba się jednak zająć, zanim zacznie się kłaść fundamenty pod sieci do obsługi łączności z zakładami produkcyjnymi. Czasy, gdy jedynym alarmem była syrena fabryczna, na dźwięk której wszyscy pracownicy w hali produkcyjnej odkładali narzędzia i kierowali się do wyjścia, odeszły w niepamięć. Nowoczesne zakłady produkcyjne z możliwością przesyłania danych w czasie rzeczywistym potrzebują scentralizowanej platformy (i mogą ją mieć) do obsługi alarmów i powiadomień, która je rozsyła za pośrednictwem aplikacji zainstalowanych na inteligentnych urządzeniach, a także telefonach stacjonarnych i komputerach.

Alerty związane z kwestiami inżynieryjnymi również można kierować bezpośrednio do właściwych osób, podobnie jak komunikaty o awariach i naruszeniu bezpieczeństwa. Powiadomienia te, głosowe bądź tekstowe, są kierowane na telefony stacjonarne albo bezprzewodowe lub bezpośrednio do aplikacji na inteligentnych urządzeniach, do skrzynki e-mail lub w postaci wiadomości SMS, zapewniając niezbędną elastyczność w obrębie wielu ustawień produkcyjnych i przemysłowych.

Rywalizacja uskrzydla czy upadla?

Portrait by www.mydayportratis.com

Autor artykułu: Krzysztof Filarski

Krzysztof Filarski partner zarządzający Westhill Consulting

Mateusz patrzy na skrzynkę e-mailową, gdzie właśnie pojawiła się nowa wiadomość: wyniki kwartalne sprzedaży. Zawiera także ranking sprzedawców, a nasz bohater był jednym z nich

Teraz wybierzmy bardziej prawdopodobne zakończenie tej historii. Scenariusz A: Mateusz z biciem serca otwiera załącznik. Szybko przewija wskaźniki finansowe (masą marży to niech się martwi księgowość), szukając tabeli z listą najlepszych handlowców. Znał na pamięć metodykę przekazywania tej informacji. Będzie 10 najlepszych handlowców, następnie – jeśli nie jesteś jednym z nich – pokażą twoje miejsce w rankingu, na przykład nr 48. Taki gest miłosierdzia. JEST! A niech to! Tak blisko! Mateusz patrzy na liczbę 7 przy swoim nazwisku. Pierwsza piątka wyjedzie na weekend do Barcelony. Miejsca od 6. do 10. otrzymają pendrive’a z e-bookiem. Obudź w sobie olbrzyma. No dobra. Mateusz uruchamia proces racjonalizacji. „W Barcelonie przecież już byłem. Zobaczymy się za kwartał!”. Loguje się do CRM i w głowie układa początek rozmowy sprzedażowej z kolejnym klientem.

Scenariusz B: Mateusz zobaczył e-mail o wynikach kwartalnych. Jednak pamiętał dobrze, że wczoraj późnym popołudniem z kadr przyszła informacja, iż firma zatrudniła nowego pracownika. Odnalazł tę wiadomość i wylewnie powitał nową koleżankę, zapewniając o gotowości do pomocy. Na profilach społecznościowych odnalazł jej zdjęcie. Po chwili namysłu wysłał jeszcze do kadr propozycję, że gdyby szukali opiekuna wdrożenia, to on chętnie podejmie się tego zadania. Następnie, już z filiżanką kawy, wrócił do e-maila z groźnie brzmiącym tytułem „Wyniki kwartalne sprzedaży”. Omiótł wzrokiem ranking sprzedawców i skupił się na wolumenie sprzedaży produktu G-11. „Tutaj jest błąd! Łącznie sprzedano tylko 70 sztuk? Przecież ja sam w zeszłym miesiącu sprzedałem 55!”. Wzburzony chwyta telefon i wybiera numer szefa produktu G-11.

50 twarzy rywalizacji
Reakcja Mateusza pokazuje, że nie każdy z takim samym entuzjazmem podejmie rywalizacyjną rękawicę rzuconą pracownikom przez organizację. A to, że firmy taką rękawicę rzucają (lub rzucają nią w pracowników), jest oczywiste. Biznes liczy na następujące profity z rywalizacyjnego środowiska pracy:

– wreszcie będzie wiadomo, kto jest najlepszy;
– najlepszych będziemy nagradzać zgodnie z zasadą szefa GE Jacka Welcha, który mówił, że niesprawiedliwością jest traktowanie wszystkich równo;
– najsłabsi, widząc to, że są najsłabsi, ruszą w górę stawki. A ponieważ ci z góry także nie będą chcieli stać w miejscu, wszyscy na tym skorzystają;
– jeśli nie ruszą w górę, to trzeba będzie umożliwić im awans „poza strukturami firmy”. Bardziej światłe firmy najpierw poszukają możliwości wykorzystania potencjału takich osób w inny sposób w tej samej organizacji;
– nikt nie jest samotną wyspą, działamy w zespole, każdego dnia porównując się z innymi. Stwórzmy więc przejrzyste i uczciwe sposoby mierzenia i porównywania wyników;
– jeśli będą rywalizować, to będą mogli się rozwijać.

Z powyższych oczekiwań biznesu od rywalizacji na uwagę zasługują dwie jasne i dwie ciemne strony rywalizacji. Na początek dwie możliwe korzyści z rywalizacji. Rywalizacja, a właściwie rzetelne mierzenie wyników, pozwala określić, kto jest najlepszym pracownikiem w twojej firmie. W tym sensie rywalizacja najbardziej zbliża się do sportu. Wielu mistrzów osiąga wybitne rezultaty właśnie w czasie zawodów, gdzie mogą zdrowo rywalizować z innymi najlepszymi. W tym znaczeniu biznes może inspirować się rywalizacyjnymi sportami. Zdrowa organizacja stworzy mi środowisko dobre do porównania swoich osiągnięć z innymi w mojej klasie i mojej lidze. W erze wojny o talenty jest to kluczowa informacja – kto jest najlepszy i kto „pociągnie” moją firmę za kilka lat. Rywalizacyjny klimat w organizacji zapobiega marazmowi, zastygnięciu w strefie komfortu i daje szansę na poczucie postępu. Poczucie postępu jest jedną z najsilniejszych potrzeb pracownika, każdego człowieka. Świadomość, że dziś jestem w czymś lepszy, niż byłem wczoraj, a jutro będę lepszy, niż jestem dziś, jest motorem rozwoju i jednym z najważniejszych elementów wyróżniających najlepszy dzień pracy pracowników. Jednocześnie rywalizacja wewnątrz firmy jest tylko odbiciem rywalizacyjnego środowiska dookoła organizacji, która przecież zmaga się z konkurencją. Chyba że organizacja jest finansowana ze środków budżetowych, wówczas konkurencja nie jest odczuwalna, a sama rywalizacja może być niemile odbieraną dysfunkcją zgodnie z zasadą „żywopłotu” (przycinamy do najniższego). A teraz dwie możliwe ciemne strony rywalizacji.

To nie fair
Stworzenie środowiska fairness jest jednym z najtrudniejszych wyzwań systemów motywacyjnych i premiowych opartych na rywalizacji. Jeśli grasz w rywalizację, to właśnie brak uczciwości będzie najczęstszym zarzutem, z którym się spotkasz. Nie miałem na to wpływu! Czas działał na moją niekorzyść! Mój region jest inny, warunki pracy mam gorsze już na starcie! Nie daliście mi szansy, bym się rozkręcił… Oczywiście, brzmi to jak szukanie wymówek, jednocześnie o ile sport przez ostatnie kilkadziesiąt lat wiele dokonał w dziedzinie uczciwego mierzenia wyników, o tyle biznes ma jeszcze mnóstwo do zrobienia.

Mnie wyścig szczurów nie interesuje
Rywalizacja nie ma dobrej prasy. Nieustanne porównywanie się z innymi, gonienie do mety, która jest ruchomym celem i ciągle się oddala… To demotywujące i obrazowa metafora tych inteligentnych gryzoni w klatce jest czytelna i bolesna dla tysięcy pracowników biurowych na całym świecie. To nie jest moja gra! – mówią. OK, będę realizować te narzucone cele, by być lepszym niż ten drugi. Jednak już teraz wiem, że te wskaźniki są błędne, nie służą firmie; ale skoro właśnie to TE WSKAŹNIKI PORÓWNUJECIE, to te będę realizować. Widać, ktoś tam na górze wymyślił takie zasady, trudno. To drugie, po fairness, wielkie wyzwanie rywalizacji. Jak stworzyć rywalizacyjne środowisko pracy i nie zabijać odpowiedzialności za całość firmy, zaufania profesjonalnego, otwartości na drugiego
pracownika i zdrowego rozsądku?

Niech wygrają wszyscy
Czyli kto wygrał? Pytam na końcu, zgodnie z dewizą słynnego amerykańskiego trenera futbolu, Vincego Lombardiego. I tutaj sport najbardziej oddala się od biznesu, w którym jest zdecydowanie więcej gier o sumie niezerowej, czyli takich, w których naprawdę wszyscy mogą wygrać. A nawet powinni. Dwa przykłady z brzegu: onboarding i wiedza o produktach firmy.
– Na najlepiej wdrożonego pracownika, który przejdzie rzetelnie cały proces, zda najlepiej egzamin podsumowujący, czeka nagroda – miejsce parkingowe zaraz przed wejściem do budynku!
– Zaraz, zaraz, a to nie chodzi czasem o to, by KAŻDY nowy pracownik został wdrożony tak samo dobrze? By nabył dokładnie tyle samo wiedzy, a potem był pracownikiem działającym na 100 proc. swoich możliwości? Jeśli bowiem nagrodzimy tylko jednego, to reszcie wyślemy sygnał – tak właściwie to dopuszczamy słabsze wdrożenie, a potem wyższą usterkowość w pracy, niższe standardy obsługi klientów. Mamy bowiem tylko jedno miejsce parkingowe
zaraz przy wejściu.

Identyczna sytuacja jest z nabyciem wiedzy produktowej i tej o procesach firmy – nie możemy dopuścić do tego, by ktoś znał tylko połowę produktów i co trzeci proces, ani zgodzić się na to. W tych obszarach mają wygrać wszyscy pracownicy. A z kim tu rywalizować? Chyba tylko z samym sobą!

Rywalizacja jest cechą osobowości?
W koncepcji silnych stron Gallupa rywalizacja jest jednym z talentów (czyli naturalnych predyspozycji do działania, myślenia i postrzegania świata). Rywalizacja ma swoje źródło w porównywaniu. Patrząc na świat, osoba z tym talentem (Mateusz w pierwszej historii) instynktownie porównuje dokonania innych. Nie jest dla niej ważne, jak bardzo się starała ani jak szlachetne były jej intencje. Jeśli nawet zrealizowała cel, ale inni poradzili sobie lepiej, czuje, że jej osiągnięcie jest niepełne. Gra, żeby wygrać. Tak jak każda inna koncepcja bazująca na naturalnych predyspozycjach osobowościowych, także model silnych stron wysyła jasny sygnał: ludzie są różni, jedni bardziej lubią rywalizację (mają mniejszą ugodowość i większą dyrektywność), a inni mniej! Jedni mają talent rywalizacji, a inni talent zgodności czy relacji. Dziś jesteśmy już pewni: rywalizacja JEST cechą osobowości. Mateusz w drugiej historii NIE jest osobą naturalnie rywalizacyjną, jakkolwiek dziwne wydaje się tobie i mnie jego zachowanie.

A może grywalizacja?
Skoro wiemy już, że metafory sportowe mają swoje dobre strony (fair play, rzetelność porównywania) i słabości (wygrać może tylko jeden, na podium złoto dostanie tylko zwycięzca), to może gdzie indziej poszukać inspiracji do mądrej rywalizacji, która uskrzydla? Tym światem mogą być gry. Bardzo popularne jest podejście do grywalizowania, czyli przenoszenia mechanizmów ze świata gier do świata, który z grami się nam nie kojarzy dosłownie (na przykład biznes), i uruchamiania tych mechanizmów do biznesowych procesów (na przykład opisanego wyżej onboardingu czy nabywania wiedzy produktowej, ale także do rozwoju, szkoleń, programów talentowych, sukcesji i wielu innych). Jakie to mechanizmy ze świata gier, które mogą być uskrzydlającą rywalizacją?

Słowa „uskrzydlenie” (ang. flow) używam świadomie, bo jest ono jednym z najciekawszych odkryć psychologii pozytywnej (dziedziny psychologii, która analizuje, co czyni człowieka szczęśliwym, zadowolonym i efektywnym w życiu). Flow to stan, w którym pracownik lub gracz gier komputerowych styka się z narastającym poziomem trudności zadań (levele). A ponieważ jego kompetencje także rosną, jest ciągle w tzw. flow zone (strefie uskrzydlenia). Angażuje się (a gracz nawet zatraca, zapominając o upływie czasu) w wykonywanie zadań. Jeśli byłyby one za trudne, efektem byłaby frustracja. Jeśli zadania byłyby za łatwe – efektem byłaby nuda. A tak oto mamy pełne zaangażowanie, a rywalizujemy z zadaniem i z samym sobą. Ale nie tylko! W grach podstawową funkcją jest zdobywanie punktów i choć mechanizmów grywalizacyjnych jest bardzo wiele (kilkadziesiąt), to punkty dają możliwość porównywania się z innymi (czyli naszej rywalizacji). W zgrywalizowanych procesach on-line tę funkcję mają rankingi. I są one niezwykle popularnym miejscem, gdzie pracownicy-gracze porównują swoje osiągnięcia z innymi.

Szybka zmiana w PZU

Michał Krupiński został odwołany ze stanowiska prezesa PZU. Teoretycznie to dość nieoczekiwana zmiana, praktycznie od miesięcy spekulowano o zmianie szefa największej polskiej firmy ubezpieczeniowej. Obwołany swego czasu jako „złote dziecko PiS-u” z racji bycia najmłodszym wiceministrem w Ministerstwie Skarbu Państwa w latach 2006–2008, współautor programu gospodarczego tej partii, wydawał się po wyborach idealnym kandydatem, wykształconym i światowym. Miał ogromny wpływ na konsolidację sektora elektroenergetyki, w wyniku której powstały cztery koncerny – PGE, Tauron Polska Energia, Energa i Enea. Skończył studia w SGH i uzyskał dyplom studiów eksperckich w zakresie ekonomii na Uniwersytecie Katolickim w Leuven. Ukończył program MBA na Columbia University Graduate School of Business, studiował także na Harvard University. Był prezesem Merrill Lynch Polska i szefem bankowości inwestycyjnej dla Europy Środkowej i Wschodniej w Bank of America Merrill Lynch. Zarządzając PZU, doprowadził do przejęcia Alior Banku, a w ostatnim czasie należącego do włoskiego UniCredit Pekao. Podkreślał jednak, że nie należy tworzyć bytów bankowo-ubezpieczeniowych, gdyż zwykle nie przynosi to sukcesów i brakuje efektu synergii. PZU pod jego wodzą w 2016 r. osiągnął najgorsze wyniki od 10 lat. Zysk na poziomie 1,95 mld zł może pobudzać wyobraźnię konsumentów, jednak był niższy niż wyniki osiągane przez długie lata. Może się to wiązać z przejęciami w sektorze bankowym i nie oznacza problemów całej grupy.

fot.: Archiwum

Kwintesencja sportowego stylu

Wysmakowana stylistyka, perfekcyjne proporcje, wygodne wnętrze, najnowocześniejsza technologia i niezrównane właściwości jezdne. Na tym mógłbym zakończyć swoją relację z jazdy nowym Audi A5 Coupé. Nie zrobię tego jednak, bo najmłodsze dziecko konstruktorów z Ingolstadt zasługuje na coś więcej niż kilka słów na papierze

Sylwetka auta nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z autem o sportowym charakterze. Agresywny przód, charakterystyczne LED-owe światła dzienne, ogromny sześciokątny grill, który jest znakiem rozpoznawczym każdego Audi już od wielu lat, teraz wygląda jak rzeźba w muzeum sztuki nowoczesnej. Krótki przedni zwis nadwozia przechodzi płynnie w długą maskę. Mocno pochylona przednia szyba i łagodnie opadający ku tyłowi dach nadają sylwetce lekkości. Klapa bagażnika ma delikatny spojler, którego zadaniem jest dociskanie tyłu auta do nawierzchni przy większej prędkości, jednocześnie akcentuje dynamiczną linię nadwozia. Całość dopełniają duże koła i felgi z kolekcji Audi Sport. Do tego ten kolor – szary Manhattan…

Wnętrze nowego A5 to kwintesencja niemieckiej solidności. Tworzywa sztuczne są doskonałej jakości, miłe w dotyku i miękkie. Siedzenia i boczki drzwi obszyto skórą i alcantarą. Sportowe fotele S-Line idealnie podtrzymują ciało, są podgrzewane i mają funkcje masażu. Jednocześnie sportowe i luksusowe, stanowią kompromis pomiędzy idealnym trzymaniem ciała w zakrętach i wygodą podczas spokojnej jazdy autostradą. Tylna kanapa przewidziana została do przewożenia dwóch osób i muszę przyznać, że po zajęciu miejsca jest wygodnie. Dostęp do tylnych miejsc ułatwiają elektrycznie przesuwane przednie fotele, w górnej części oparcia zaopatrzone w przyciski do obsługi. Zakres przesuwu mógłby być większy o kilka centymetrów, ale dla rodzin producent przewidział A5 w odmianie Sportback. Coupé to auto dla tych, którzy mają już starsze dzieci lub będą się o nie dopiero starać. Testowany egzemplarz wyposażono w wysokoprężny silnik o pojemności trzech litrów i mocy 218 koni mechanicznych. Jednostka charakteryzuje się momentem obrotowym 400 Nm, który dostępny jest już od 1250 obrotów na minutę. Połączenie silnika z siedmiostopniową skrzynią automatyczną S-Tronic i napędem na wszystkie koła quattro daje piorunujący efekt. Dwukrotnie sprawdzałem osiągi w katalogu i w dalszym ciągu nie wiem, jak inżynierom udało się uzyskać takie parametry przyspieszania, elastyczności i prędkości maksymalnej. A5 nie rusza z miejsca, ono startuje…

Setkę osiąga już po 6,2 sekundy i ciągnie dalej, aż do osiągnięcia prędkości maksymalnej równej 250 km/h. Robi to przy tym bez jakiejkolwiek zadyszki, a biegi na wyższy zmieniane są aksamitnie i niezauważalnie. Musiałbym naprawdę sięgnąć mocno w głąb swojej pamięci, żeby przypomnieć sobie samochód, który tak delikatnie przełączałby biegi. Wrażenia są takie, jakby samochód w ogóle się nie męczył, a dalsze przyspieszanie sprawiało mu przyjemność.

Tylko kierowcy, widząc go we wstecznym lusterku, są w stanie powiedzieć, czy przypadkiem A5 Coupé nie uśmiecha się podczas szybkiej jazdy, bo moją rozpromienioną facjatę widzieli chyba wszyscy. Przy okazji muszę wspomnieć, że samochód jest wybitnie wyciszony, a autostradowych prędkości kompletnie nie czuć ani nie słychać we wnętrzu. Sama jazda to czysta przyjemność i jeśli ktoś zapytałby mnie, czy bardziej  podoba mi się na krętych drogach, czy szybkich autostradach, to chyba musiałbym losować odpowiedź, bo auto tak doskonale trzyma się drogi w każdych warunkach, że nie byłbym w stanie dobrowolnie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Funkcjonalny minus znalazłem jeden. Chodzi o zamykanie bagażnika. O ile klapa otwiera się elektrycznie, o tyle zamknąć ją trzeba już ręcznie. Niby drobiazg, ale sięgając po np. torbę ze sprzętem sportowym, zawsze ubrudzimy sobie rękę, zamykając bagażnik. Podsumowując, Audi udało się połączyć w jednym aucie cechy sportowej maszyny na co dzień i gran turismo, które świetnie spełni się podczas podróży służbowych czy wypadu na riwierę. Wygląda świeżo, dynamicznie i ultranowocześnie. Ma jednak jednego poważnego rywala. Jest nim Audi S5 Coupé.

Nowa definicja słowa „pośrednik”

Rozmawia Andrzej Mroziński

Przemysław Guberow, prezes zarządu Open Finance SA i Home Broker SA, oraz Paweł Komar, członek zarządu Open Finance SA i Home Broker SA, o strategii firmy, zmianie podejścia do usług finansowych i konieczności wykreowania nowego wizerunku agenta nieruchomości czy eksperta zajmującego się finansami osobistymi

Na czym polega nowy koncept biznesowy Grupy Open Finance?
Paweł Komar: Świat klienta to obecnie świat konformizmu. Zmieniają się styl życia, podejście do usług i decyzji o finansach. Do tych przemian musieliśmy się odpowiednio przygotować i odpowiedzieć na rosnące oczekiwania. Powiem więcej – wyprzedzać je. Dlatego pomysł biznesowy Open Finance zakłada, że przy jednym biurku nasz klient zostanie obsłużony kompleksowo. Uzyska pomoc w znalezieniu najlepszej nieruchomości, następnie otrzyma wsparcie przy jej finansowaniu, a na końcu ubezpieczy wszystkie elementy swojego majątku. Wszystkie te usługi klienci mogą załatwić podczas jednego spotkania.

Przemysław Guberow: Tak rozbudowanej usługi na rynku polskim jeszcze nie ma. Są instytucje finansowe, banki, brokerzy nieruchomości, ale nikt jeszcze w takiej skali i w takim wydaniu nie połączył efektywnie tych kilku usług. Z jednej strony chcemy zaoszczędzić czas klienta, z drugiej budujemy pewien wyróżnik, pewną unikalność, która jest dość trudna do podrobienia. Można sprzedawać nieruchomości, można uruchamiać kredyty, ale tak naprawdę połączenie tych usług w jedną całość – w taki sposób, jak my to robimy – niesie ze sobą pewne ograniczenia. Choćby kwestia dogadania się z większością deweloperów w kraju – podpisania umów czy zapewnienia odpowiedniej liczby pracowników do obsługi – jest nie lada wyzwaniem. A my już od kilkunastu miesięcy mamy pewność, że robimy to bardzo dobrze – wręcz perfekcyjnie.

W zakresie consumer finance państwa spółka proponuje proste produkty, spełniające oczekiwania i zaspokajające potrzeby klientów.
P.K.: To właśnie jest rozwinięcie koncepcji dostosowanej do zmieniającej się rzeczywistości i do oczekiwań klientów,
którzy chcą mieć wszystko szybko, prosto, łatwo i przejrzyście. Staramy się to zapewnić naszym klientom także od strony produktowej. Mam tu na myśli kredyty mieszkaniowe oraz gotówkowe. Zależy nam, aby oferowane przez nas produkty były transparentne, przyjazne i proste. I to wpisuje się w koncept biznesowy oraz strategię consumer finance.

Przejrzystość i prostota oferty są bardzo ważne. Niestety klienci często nie potrafią zrozumieć niepotrzebnie zagmatwanych sformułowań w ofertach i propozycjach do nich kierowanych.
P.K.: Transparentność w usługach finansowych i bankowości jest arcyważna. Idzie ona w parze z jakością, dlatego tworzymy dla klienta usługi finansowe i nieruchomościowe tak, aby nie musiał się zastanawiać, które z zaproponowanych rozwiązań jest dla niego lepsze, korzystniejsze. Rozwiązania podajemy w bardzo przystępny sposób. Consumer banking w większości przypadków kojarzy się z kartami kredytowymi, ROR-em, kredytami gotówkowymi. W naszym przypadku jest to bankowość osobista – klient ma do dyspozycji dedykowanego doradcę lub całą ich grupę. To oni dzięki swojej pracy i zaangażowaniu sprawiają, że klienci po tylu latach, myśląc o finansach, mówią: „Open Finance”, a o nieruchomościach: „Home Broker”. Dotyczy to takich czynności jak np. zarządzanie najmem, sprzedaż, kupno, finansowanie, uzyskanie prostego kredytu gotówkowego, zapewnienie finansowania dla przedsiębiorstwa czy kwestii zabezpieczenia wyjazdu na narty i polisy na życie.

W swojej działalności wykorzystują państwo bardzo innowacyjne rozwiązania z zakresu zaawansowanych technologii.
P.K.
: Jesteśmy prekursorami wielu innowacyjnych rozwiązań. Nasza firma od lat przewodzi w różnych rozwiązaniach na polskim rynku finansowym. Poza tym skupiamy się na ludziach, bo pracownicy są dla nas najważniejsi. To oni mają bezpośredni kontakt z klientami na poszczególnych szczeblach współpracy z naszą firmą. Nasza zasada jest prosta – pozytywnie wyróżnić się spośród innych. Obecnie sporo się mówi o digitalowych rozwiązaniach. My chcemy dać naszym klientom coś, co jeszcze nie jest popularne na rynku ani powszechne, ale w najbliższym czasie będzie intensywnie się rozwijać. Cała trudność jednak polega na skutecznym połączeniu podejścia „human” z „digital”, czyli z jednej strony jesteśmy cyfrowi i potrafimy dopasować się do klienta, a z drugiej zawsze pojawia się czynnik ludzki, który umożliwia bezpośrednie relacje z człowiekiem.

Cyfrowe innowacje mają zaoszczędzić czas klientów?
P.G.: Cyfrowe koncepcje dla naszych klientów wprowadzamy z kilku względów. Najważniejsze z nich to szacunek do jego czasu wolnego oraz oszczędność czasu sama w sobie. Nie chodzi o to, aby przekonać klienta, że powinien określone mieszkanie kupić. Elektronicznie można zaprezentować klientowi dużą liczbę mieszkań. Korzystając z technologii 3D, klient nawet nie musi się ruszać z domu, aby obejrzeć mieszkanie. Podczas takiego wirtualnego spaceru po nieruchomości widzimy przestrzeń lokalu i jego architekturę. Dzięki takiej prezentacji można dokonać wstępnej selekcji mieszkań i zaoszczędzić co najmniej dwie godziny na spotkanie z agentem.

P.K.: Coraz częściej naszymi klientami są młodzi ludzie z tzw. pokolenia Y, których numery PESEL zaczynają się od rocznika ‘90. To pokolenie wymaga zupełnie innego podejścia i działań ze strony usługodawców. Prognozy na najbliższe 15 lat pokazują jasno, że większość dojrzałych klientów funkcjonujących na rynku to będą właśnie ludzie po wyżu demograficznym z lat 80. Oczekują oni innej jakości, prostoty, nowych technologii, szybkości, a zarazem możliwości podjęcia rzetelnej decyzji.

P.G.: Przykładowo, w przypadku mieszkań oferowanych z rynku wtórnego, które – mówiąc wprost – nie zawsze atrakcyjnie wyglądają, rzetelnie pokazujemy w cyfrowych prezentacjach nie tylko ich obecny stan, lecz także możliwości nowego zagospodarowania przestrzeni, remontu, renowacji czy wyposażenia. Młodzi ludzie, którzy są aktywni w mediach społecznościowych, oswojeni z nowoczesnymi technologiami, wręcz oczekują takich prezentacji i uważają je za rzecz zupełnie naturalną.

Jak przedstawia się strategia działań spółek na najbliższe lata?
P.G.: Jakość i… jeszcze raz jakość. Niektórzy twierdzą, że o jakości nie należy już rozmawiać, bo jest ona standardem. Kiedyś można było wyróżniać się jakością. Dzisiaj jest tak, że jeśli nie działasz zgodnie z najwyższymi standardami, to po prostu znikasz z rynku. Rok 2017 ma być dla Open Finance zwiększeniem wyników sprzedażowych oraz budowaniem profesjonalnego wizerunku i pozycji pośrednika godnego zaufania.

P.K.: Dokładnie tak! Będziemy w tym roku stale podnosić jakość naszej działalności, co z pewnością przełoży się na wyniki sprzedażowe. Mocno inwestujemy również w naszych pracowników. Aktywnie działamy na polu edukacji i podwyższania kompetencji – zarówno w gronie doradców, jak i managerów. Otworzyliśmy szkołę talentów – podobną do tych, które prowadzą kluby sportowe Ajax i Barcelona, ale oczywiście w naszej branży. Duży nacisk kładziemy właśnie na kadrę zarządzającą, ale inwestujemy także w tych, którzy chcą się w tym kierunku rozwijać. Wszystkie działania, które podejmujemy z managerami wyższego szczebla, skupiają się wokół strategii, która zamyka się w przestrzeni najbliższych dwóch, trzech lat. To jest bowiem okres, który jesteśmy w stanie przewidzieć i zaplanować. Naszą przewagą konkurencyjną jest myślenie długofalowe. W tej chwili mamy ponad 3 tys. współpracujących z nami osób, dlatego chcemy stać się bardzo atrakcyjnym pracodawcą i partnerem biznesowym w branżach, w których się poruszamy. Zdajemy sobie sprawę, że obecnie rynek należy do pracownika, w związku z tym ciężko jest o wykwalifikowaną kadrę. Mimo wszystko udaje się nam budować duży zespół współpracowników, którzy w pełni utożsamiają się ze strategią firmy oraz kładą nacisk na jakość i wysokie kwalifikacje.

P.G.: Podkreślenia wymaga także to, że intensywnie rozwijamy również model B2B dla deweloperów oraz innych przedsiębiorstw. Staramy się zapewnić im kompleksową obsługę i nowe produkty w wydaniu do tej pory niespotykanym na rynku, czyli „szyte na miarę” – idealnie dopasowane do indywidualnych potrzeb partnera.

Pracują teraz państwo nad zbudowaniem profesjonalnego wizerunku godnego zaufania pośrednika.
P.K.: Jeżeli chodzi o sam termin „pośrednik”, to mam w głowie strategię, którą staramy się rozprzestrzeniać na wszystkie możliwe sposoby. To przede wszystkim kwestia zmiany samej definicji pośrednika, która nie zawsze budzi w naszej części Europy pozytywne skojarzenia. Patrząc przykładowo na kraje anglosaskie, w większości przypadków osoby wykonujące ten zawód są osobami zaufania publicznego, cieszą się bardzo dobrą reputacją. Docelowo chcielibyśmy w głowie polskich klientów zaszczepić właśnie taki wizerunek tego zawodu. Nie tylko człowieka zajmującego się formalnościami bankowymi, lecz także osoby stojącej blisko swoich klientów, niemal członka rodziny. Zaufanie to fundament tej branży. Wierzymy, że będziemy firmą, która będzie miała ogromny wkład w zmianę wizerunku agenta nieruchomości czy eksperta zajmującego się finansami osobistymi klientów.

Ten rok ma być czasem, kiedy Open Finance jeszcze szybciej będzie się rozwijał i zanotuje większe przychody?
P.G.: 2017 jest rokiem przełomowym. Pokazał to i pierwszy kwartał, i znakomicie rokujące kolejne miesiące – prognozy są bardzo obiecujące. Wszystkie działania, jakie ostatnio podejmowaliśmy, zaczynają przynosić efekty, które nakładają się na siebie. W każdej kategorii możemy się pochwalić znaczącą poprawą wyników. Notujemy wzrosty i, co ważne, ten biznes nie kanibalizuje się. Każda kategoria, która jest w strategii spółki, stabilnie rośnie. Zarówno w obszarze kredytowym, jak i produktów inwestycyjnych. Nieruchomości w niczym nie odstają od reszty. Wykorzystujemy hossę, którą mamy na rynku pierwotnym, i sprzedajemy bardzo dużą liczbę nowych mieszkań. Potrafimy także zadbać o klienta, którego preferencje skierowane są na rynek wtórny. Patrząc na konstrukcję przychodów spółki, pozwala ona bardzo spokojnie patrzeć w przyszłość. Wspominaliśmy poprzednio, że klient odwiedzający oddział Open Finance ma dodatkowe korzyści: ubezpieczenia, inwestycje, a nawet zarządzanie najmem. Wsłuchujemy się w oczekiwania naszych klientów. Rotujemy tymi rozwiązaniami, które cieszą się największym uznaniem i popularnością. Cały czas powiększamy koszyk usług i produktów, które są niezbędne do funkcjonowania każdego gospodarstwa domowego.

P.K.: Nawet nasze hasło reklamowe, które stosujemy w obu markach – „finanse dla każdego” i „nieruchomości dla każdego” – to jest taki Brand Promise. Potwierdza to nasze podejście do klienta – z jednej strony potrafimy obsłużyć tych bardzo zamożnych klientów, z drugiej zaś profesjonalnie zajmujemy się również tymi klientami, którzy zaczynają dopiero swoją przygodę z finansami czy dokonują zakupu pierwszego mieszkania.

P.G.: Obserwując rynek na bieżąco, możemy zaoferować klientom usługę, która w pełni zaspokoi ich potrzeby. Wprowadziliśmy na rynek nową usługę – zarządzanie najmem. Dlaczego? Wyobraźmy sobie, że ktoś mieszka w Bydgoszczy, a chce kupić nieruchomość inwestycyjną w Warszawie. Taka osoba nie będzie zarządzała nieruchomością na odległość – potrzebuje wsparcia. Jako Grupa Open Finance mamy w całym kraju 150 placówek, dlatego w każdym miejscu możemy skutecznie zarządzać powierzoną nam nieruchomością. Dodatkowo mamy kilkaset placówek partnerskich, co sprawia, że mamy największą tak skuteczną i zorganizowaną sieć.

Home Broker proponuje swoim klientom największą bazę nieruchomości zarówno z rynku wtórnego, jak i nowych mieszkań od deweloperów.
P.G.: Dzisiaj modny jest rynek pierwotny, który rozwija się bardzo dynamicznie. Klienci lubią kupować nowe nieruchomości, a dzięki nam mają dostęp do szerokiej oferty mieszkań czy domów. Dzięki naszym bazom klient może zapoznać się z ofertą kilkuset deweloperów i co ważne – klient otrzyma obiektywną poradę od eksperta. To właśnie jest usługa unikalna. Zwykle klient musiałby udać się do kilkunastu deweloperów, aby zapoznać się z ich ofertą, czyli odbijać się od drzwi do drzwi.

P.K.: Weźmy również pod uwagę to, że nie wszyscy deweloperzy mają swoje biura sprzedaży – to często się nie opłaca i nie jest efektywne. My jesteśmy w stanie zapewnić również taką usługę i coraz więcej firm deweloperskich oddaje nam w zarządzanie własne działy sprzedaży. Jesteśmy w tych działaniach bardzo skuteczni i sprzedajemy w tej chwili najwięcej nowych mieszkań na rynku. Do tej pory rynek postrzegał nas jako firmę skierowaną głównie do klienta indywidualnego. My w tym czasie mocno rozwinęliśmy się w obsłudze firm z sektora MŚP. Patrząc choćby przez pryzmat deweloperów, potrafimy przeprowadzić dla nich emisję obligacji, uczestniczymy w sprzedaży czy zakupie gruntu inwestycyjnego, na którym będzie powstawała dana inwestycja. Finansujemy klientów przeróżnymi produktami – od leasingu nieruchomości do faktoringu i wszystkich innych nowoczesnych rozwiązań dedykowanych przedsiębiorcom. Często są to już transakcje kilkunasto- czy kilkudziesięciomilionowe.

Co lubi Przemysław Guberow?

Zegarek preferuje klasyczne modele
Wypoczynek „Trochę pod palmą, trochę zwiedzania – staram się w pełni wykorzystać czas wolny”.
Kuchnia „Uwielbiam sushi i kuchnię śródziemnomorską”.
Restauracja „Z najlepszymi owocami morza i stekami”.
Samochód „Te mniej spotykane i z charakterem. Marzeń mam wiele, ale najważniejsze to Ford Mustang Shelby oraz Ferrari”.
Hobby piłka nożna, ale jako widz przed telewizorem, oraz książki i ostatnio akwarystyka morsk

Co lubi Paweł Komar?

Wypoczynek „Aktywny, najlepiej gdzieś w Hiszpanii. Lubię również kraje egzotyczne”.
Kuchnia włoska i argentyńska
Restauracja „Wybieram miejsca z najlepszą atmosferą”.
Samochód o sportowym charakterze
Hobby sport bierny, jako widz, ale koniecznie na stadionie, oraz aktywny, najlepiej w terenie

fot.: Materiały prasowe firm

UCaaS – rozwiązanie tylko dla biznesu

Marcin Rusewicz architekt rozwiązań UC&C w firmie MCX Telecom

Dobrym przykładem usług dodanych w sektorze telekomunikacyjnym są te typu UCaaS (Unified Communication as a Service), które mogą stanowić mocne źródło przychodów w ofertach kierowanych do klienta biznesowego. Choć wideokonferencje i chat mogą być dostępne za darmo na platformach OTT typu Skype, Google oraz Facebook, to w przypadku zastosowań biznesowych ważna jest integracja usług UC z procesami biznesowymi realizowanymi w organizacji. Dla przykładu – planując wideokonferencje, od razu można uwzględnić dostępność uczestników spotkania widoczną w korporacyjnym kalendarzu lub zintegrować dostępny z chmury Contact Center z systemem CRM, także z chmury. Ponadto jeśli używamy usług zunifikowanej komunikacji do kontaktów z klientami, to potrzebne jest zapewnienie łączy z gwarantowanym poziomem usług, aby realizowany w ten sposób kontakt spełnił stawiane przed nim oczekiwania. Wszystko to pokazuje, że właściwe promowanie usług UC może prowadzić do zwiększenia sprzedaży tradycyjnych produktów operatorów telekomunikacyjnych.

Obecnie coraz większą popularnością cieszą się takie usługi jak Mitel MiTeam, które nakierowane są na wsparcie zespołów projektowych, mniej lub bardziej formalnych, oraz zapewnianie im łatwej wymiany danych i informacji z dowolnego miejsca i urządzenia. Takie rozwiązania wymagają ciągłego rozwoju, aby mogły sprostać zmieniającym się warunkom – chociażby pojawiającym się co chwila nowym smartfonom lub tabletom. Dlatego warto rozważyć skorzystanie z usług firm specjalizujących się w technologiach UC jako partnerów przy budowaniu oferty na usługi UCaaS, aby wykorzystać ich doświadczenie, znajomość technologii oraz umiejętność wdrożenia usług dodanych.

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...