.
Strona główna Blog Strona 340

SARE chce przejąć legendarne Gadu-Gadu

Technologiczna spółka SARE, specjalizująca się w zintegrowanym marketingu internetowym, planuje zakup jednego z najstarszych i najpopularniejszych komunikatorów na polskim rynku – Gadu-Gadu. To przejęcie byłoby realizacją założonych w strategii biznesowej Spółki akwizycji, które docelowo będą zapewniać poszerzenie jej oferty o komplementarne usługi oraz umożliwiać zapowiedziany w strategii wzrost EBITDA. W ubiegłym roku spółka SARE przejęła mailPro, a dzisiaj poinformowała o podpisaniu listu intencyjnego z obecnym właścicielem aktywów Gadu-Gadu, który wyraził wolę sprzedaży należących do niego aktywów. 

Zgodnie z treścią listu intencyjnego, strony potencjalnej transakcji zamierzają w dobrej wierze prowadzić negocjacje w celu ustalenia ostatecznych warunków transakcji nabycia aktywów Gadu-Gadu, satysfakcjonujących dla obydwu stron. Jednocześnie potwierdzono, że warunkiem realizacji transakcji jest uzyskanie wszelkich niezbędnych zgód i zezwoleń, w szczególności zgód organów korporacyjnych. Dla SARE  ważnym aspektem transakcji jest doświadczony i zaangażowany zespół Gadu-Gadu, w połączeniu z którym Spółka zakłada perspektywę rozwoju.

– Wywodzimy się z podobnej kultury organizacyjnej, opartej na technologii i innowacyjności. Razem możemy rozwinąć kolejne projekty, będące odpowiedzią na dzisiejsze zapotrzebowanie rynku – mówi Dariusz Piekarski, Prezes Zarządu SARE S.A.

Gadu-Gadu szczyt swojej popularności osiągnął w ubiegłym dziesięcioleciu, ale do dzisiaj jest bardzo rozpoznawalnym komunikatorem przez większość polskich użytkowników Internetu. Wciąż posiada ogromny potencjał, zarówno infrastrukturalny, jak i wizerunkowy, który spółka SARE zamierza wykorzystać i rozwinąć.

 – Mamy precyzyjnie określone cele i założenia związane z rozwojem GG. Jako eksperci w dziedzinie poczty elektronicznej oraz e-mail marketingu, jesteśmy w stanie przewidzieć i zdefiniować trendy oraz następujące zmiany w tej dziedzinie. Dlatego ten komunikator idealnie wpisuje się w naszą strategię rozwoju, a tym samym uzupełni nasze portfolio usług. Dzięki temu nasi obecni i przyszli klienci będą mogli się spodziewać jeszcze szerszego, a jednocześnie bardziej zintegrowanego zakresu usług – dodaje Dariusz Piekarski.

SARE ma kilka pomysłów na reaktywację i rozwój słynnego Gadu-Gadu oraz promocję charakterystycznego znaku słoneczka. Jako spółka specjalizująca się w zagadnieniach poczty elektronicznej, pragnie wykorzystać możliwości zawieszonej usługi Gadu-Gadu, jaką była poczta GG. Spółka zamierza zintegrować ją z komunikatorem, zachowując tym samym wygodę i prostotę cenioną przez użytkowników GG. Know-how Grupy SARE i doskonała znajomość preferencji użytkowników poczty może okazać się kluczowa w stworzeniu unikalnej usługi na polskim rynku.

Kolejnym krokiem, jaki chce przedsięwziąć SARE, jest ewolucja komunikatora, zintegrowanego ze stronami internetowymi. Technologie analityczne ruchu użytkowników stron WWW, jakimi dysponuje Spółka, pomogą zaoferować jej Klientom zupełnie nową, kompleksową usługę.

– Połączenie komunikatora i web analityki z pewnością zaowocuje nową ofertą dla sektora biznesowego. Potencjał, jakim możemy mieć szansę dysponować dzięki Gadu-Gadu, jest w naszej ocenie ogromny. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni statystykami dotyczącymi komunikatora. Wystarczy spojrzeć na publicznie dostępne dane o liczbie zainstalowanych aplikacji mobile, liczbie aktywnych użytkowników, jaki i nowych rejestracji. Obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby deklarować szczegóły planowanych projektów na bazie GG. Mogę jednak zapewnić, że intensywnie analizujemy różne warianty i jesteśmy nastawieni bardzo optymistycznie – mówi Tomasz Kusy, Dyrektor Działu Programowania, SARE S.A.

Zarząd SARE zapewnia, że poprzez przejęcie GG będzie dążyć do dwukierunkowego rozwoju. Pierwszy z nich, to stworzenie produktu dla biznesu w zupełnie nowym wydaniu. Drugim kierunkiem jest wsparcie dla polskiej marki.

 – Dołożymy wszelkich starań, aby wykorzystać nasze innowacyjne podejście do rozwoju i ożywienia komunikatora, a tym samym zminimalizowania w jak najkrótszym czasie problemów i utrudnień, z jakimi dotychczas borykali się jego użytkownicy, aby w pełni ich usatysfakcjonować, a być może i pozytywnie zaskoczyć – dodaje Dariusz Piekarski.

Spółka SARE podkreśla, że jej aktualny stan wiedzy wskazuje na duży potencjał wykorzystania aktywów Gadu-Gadu w Grupie SARE. Gwarantuje to osiągnięcie wielu synergii biznesowych, które jednak będą musiały zostać potwierdzone szczegółową analizą stanu faktycznego oraz analizą opłacalności inwestycyjnej, co nastąpi na dalszym etapie procesu.

– To przejęcie ma dla nas kluczowe znaczenie ekonomiczne – zaspokojenie naszej potrzeby biznesowej, jaką jest konieczność zainwestowania posiadanych wolnych środków finansowych i zapewnienie tym samym zakładanej dynamiki wzrostu EBITDA w kolejnych latach realizacji strategii biznesowej. Ale nie tylko. Idealnym rozwiązaniem byłoby rozwinięcie GG jako nowoczesnego, spełniającego obecne oczekiwania użytkowników narzędzia komunikacji, które z jednej strony zapewni nam zadowalającą stopę zwrotu, a z drugiej satysfakcję użytkowników. Wierzymy, że w taki sposób zaplanowane działania, mogą okazać się drogą do osiągnięcia sukcesu w tym obszarze – podsumowuje Krzysztof Zawadzki, Członek Zarządu, CFO, SARE S.A.

Odszedł prezes Sygnity

Jan Maciejewicz, znany manager z bogatą przeszłością zawodową, z Sygnity był związany od roku 2012 jako doradca zarządu, kiedy stery w firmie przejął Janusz Guy, wcześniej szef rady nadzorczej. W lutym ubiegłego roku Jan Maciejewicz został wiceprezesem spółki, a pod koniec maja zasiadł w fotelu prezesa. Przed przejściem do Sygnity był szefem zarządu spółki Infovide-Matrix, później kupionej przez Asseco Poland. Karierę zawodową zaczął od pracy w SGPiS (dziś SGH), tam też uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Jan Maciejewicz odszedł, według komunikatu, z ważnych powodów osobistych. Znaczenie może mieć też fakt, że w spółce zmienił się układ sił – w Sygnity zainwestowała spółka Cron i stała się największym akcjonariuszem z ponad 14 proc. akcji. Pozostali znaczący udziałowcy to fundusze inwestycyjne: Legg Mason TFI, Quercus Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych oraz Nationale-Nederlanden Otwarty Fundusz Emerytalny. W takiej sytuacji firmę kontroluje Paweł Zdunek, szef rady nadzorczej i prezes spółki Cron posiadającej m.in. udziały w Simple, także spółce informatycznej. Do rady nadzorczej powołano Romana Rewalda, Piotra Wierzbickiego oraz Ryszarda Wojnowskiego. Zmiany przypominają te, które parę lat temu zaszły w grupie Vistula, kiedy Jerzy Mazgaj przejął kontrolę nad spółką po przekroczeniu 5-procentowego udziału w akcjach. Skorzystał wtedy z pomocy Wojciecha Kruka, którego firmę przejęła wcześniej Vistula & Wólczanka, oraz przychylnych funduszy inwestycyjnych.

fot.: Archiwum

PEKAES w nowoczesnej odsłonie

PEKAES, czołowy operator logistyczny, poinformował o zmianie swojej identyfikacji wizualnej. Nowa kolorystyka, hasło i piktogramy odzwierciedlają specyfikę działania firmy, która stawia na innowacyjność i dynamikę we współpracy z Partnerami.  

More than expected – to nowe hasło Grupy PEKAES, które odtąd będzie widniało w logotypie operatora, na stronie internetowej oraz w materiałach marketingowych. Podkreśla  ono kompleksowość usług oferowanych Klientowi przez Grupę PEKAES, która w połączeniu  z wysokiej jakości serwisem i obsługą Klienta pozycjonuje Grupę jako rzetelnego  i wiarygodnego partnera.

– Doskonale rozwinięta sieć dystrybucji krajowej i międzynarodowej wraz z szerokimi możliwościami jakie dają Klientom usługi intermodalne − w tym unikatowa usługa drobnicy kolejowej – jest dobrze odzwierciedlona przez nowe hasło PEKAES. Ponieważ Grupa PEKAES działa na rynkach europejskich i nie tylko, zależało nam, aby przekaz był zrozumiały również dla naszych zagranicznych Klientów i Partnerów – dodaje Maciej Bachman, Prezes Zarządu, PEKAES.

Zmiana wizerunku marki została również zaakcentowana poprzez dodanie koloru pomarańczowego, który stanowi uzupełnienie dotychczasowej palety barw korporacyjnych. Natomiast dla kluczowych segmentów i produktów Grupy zaprojektowano nowe ikony. Subtelna i nowoczesna linia graficzna piktogramów zdecydowanie podkreśla charakter firmy.

                                                                      Segment Sieciowy                     Segment Intermodalny                             Segment Drogowy

– Postanowiliśmy uzupełnić paletę barw korporacyjnych o kolor pomarańczowy, który jest symbolem energii i młodości. Poprzez nową identyfikację wizualną chcemy zaakcentować,  że PEKAES to dynamicznie rozwijająca się firma, z szerokim portfolio produktów, która nie tylko odpowiada na potrzeby Klientów, ale proaktywnie poszukuje najbardziej efektywnych rozwiązań – informuje Joanna Więckowska, Kierownik Działu Marketingu i Komunikacji PEKAES.

Obecnie Spółka pracuje nad stroną internetową, której nowe funkcjonalności zaprezentuje już wkrótce.

Znani są laureaci Konkursu Złota Strona Emitenta X

7 czerwca br. podczas IX Kongresu Relacji Inwestorskich Spółek Giełdowych SEG odbyła się ceremonia wręczenia statuetek Laureatom X edycji konkursu Złota Strona Emitenta. Nagrodzono spółki to: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A., Dom Development S.A., Ambra S.A., LUG S.A., Ronson Europe N.V. oraz Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A.

Zakończyliśmy już X edycję Konkursu Złota Strona Emitenta i nie da się ukryć, ze jeżeli chodzi o rozwój Internetu, wyglądu stron internetowych, narzędzi do komunikacji nastąpiła przez tych 10 lat prawdziwa rewolucja. Miałem przyjemność te zmiany obserwować i patrzeć jak witryny internetowe polskich spółek od prostych stron z niewielką ilością treści przeobraziły się w nowoczesne, pełne informacji i funkcjonalności, przyciągające oko i przyjazne użytkownikowi strony www – mówi Mirosław Kachniewski, Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych.

LAUREATAMI  KONKURSU ZŁOTA STRONA EMITENTA X zostali:

  • W kategorii: Polskie spółki należące do indeksów WIG20 i mWIG40: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A.
  • W kategorii: Polskie spółki należące do indeksu sWIG80: Dom Development S.A.
  • W kategorii: Polskie spółki notowane na GPW nienależące do indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80: Ambra S.A.
  • W kategorii: Polskie spółki notowane na rynku alternatywnym NewConnect: LUG S.A.
  • W kategorii: Spółki zagraniczne notowane na GPW w Warszawie (w tym NewConnect): Ronson Europe N.V.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A. został laureatem Nagrody Specjalnej InfoStrefa S.A. w zakresie prowadzenia relacji inwestorskich przy wykorzystaniu nowoczesnych metod komunikacji internetowej.

Od 5 września 2016 roku strony internetowe 889 spółek giełdowych były oceniane w ramach I etapu konkursu Złota Strona Emitenta pod kątem kilkudziesięciu kryteriów z obszarów takich jak: komunikacja z inwestorem, zawartość informacyjna strony, czy użyteczność serwisu. Do II etapu (13 lutego 2017 – 14 kwietnia 2017) zostało zakwalifikowanych 59 spółek, których strony internetowe zostały ocenione w 9 dziedzinach przez kilkudziesięciu specjalistów należących do Jury Konkursowego. Jurorzy brali pod uwagę takie kryteria jak: Jasność komunikatu, zawartość informacyjna; Komunikacja z inwestorem; Innowacyjność komunikacji; Intuicyjność, ergonomia, zgodność z regułami nawigacji; Poprawność zastosowanych technologii; Estetyka strony; Opinia inwestorów indywidualnych; Opinia inwestorów instytucjonalnych; Opinia inwestora zagranicznego.

Do III etapu (24 kwietnia 2017 – 19 maja 2017)  przeszło 17 spółek giełdowych. Laureatów Konkursu wybrała na etapie III Kapituła, w pracach której udział wzięli:

  • Piotr Biernacki, Prezes Zarządu, Fundacja Standardów Raportowania
  • Dariusz Choryło, Prezes Zarządu, Polski Instytut Relacji Inwestorskich
  • Paweł Cymcyk, Prezes Zarządu, Związek Maklerów i Doradców
  • Jarosław Dominiak, Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych
  • Marcin Dyl, Prezes Zarządu, Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami
  • Katarzyna Gostańska, Prezes Zarządu, Infostrefa S.A.
  • Jarosław Grzywiński, Prezes Zarządu, Giełda Papierów Wartościowych
  • Mirosław Kachniewski, Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych
  • Lidia Sobańska, Prezes Zarządu, PR Connect Sp. z o.o.
  • Andrzej Stec ,Redaktor Naczelny, Gazeta Giełdy „Parkiet”
  • Beata Stelmach, Prezes Zarządu, General Electric
  • Leon Tarasewicz, Profesor, Akademia Sztuk Pięknych
  • Janusz Żebrowski, Członek Rady Nadzorczej, K2 Internet S.A..

Ceremonia wręczenia nagród odbyła się 7 czerwcu 2017 roku podczas IX Kongresu Relacji Inwestorskich SEG.

Regulamin Konkursu, harmonogram oraz szczegółowe informacje nt. Złotej Strony Emitenta X są dostępne na stronie internetowej www.zse.seg.org.pl .

 

 

Jak wyznaczać cele?

Sergiusz Trzeciak

W poprzednim artykule pisałem już o konieczności stawiania sobie celów i moim sposobie na dzielenie zadań w procesie ich realizacji, czyli „jedzeniu słonia po kawałku”. Żeby jednak cele realizować, należy je najpierw we właściwy sposób wyznaczyć

Wyznaczanie celów jest elementem budowania swojej długofalowej strategii, ale mnóstwo osób ma z tym duży problem. Jeszcze większe wyzwanie stanowi sformułowanie swoich celów na piśmie. Większość pewnie zapyta, dlaczego cele należy zapisywać. To swego rodzaju kontrakt z samym sobą, proces, który oddziałuje na naszą podświadomość i zobowiązuje nas do działania zgodnie z zasadą pacta sunt servanda, wszak umów należy dotrzymywać, zwłaszcza tych pisemnych. W sytuacji, gdy nie zapiszemy celów, dużo łatwiej jest o nich zapomnieć, przełożyć ich realizację w czasie, zmienić ich brzmienie, a w konsekwencji odpuścić ich realizację.

Kolejnym problemem związanym z wyznaczaniem celów, jaki często obserwuję, jest ich zbytnia ogólność, która także ostatecznie nie prowadzi do ich realizacji. Co bowiem znaczy cel „schudnę 10 kilogramów” lub „rzucę palenie”? Kiedy ma Jak wyznaczać cele? nastąpić realizacja tego celu? Jakimi metodami ma zostać dokonana? W jaki sposób zmierzony będzie stopień jego realizacji? To właśnie doprecyzowanie i konkretne określenie realizacji celu jest najistotniejsze. Dlatego też każdy cel powinien być poddany testowi SMART. Zgodnie z tą metodą prawidłowo sformułowany cel powinien być: prosty, czyli zrozumiały i jednoznaczny; mierzalny, pozwalający na sprawdzenie, w jakim stopniu został zrealizowany; osiągalny, realny do zrealizowania; istotny, ważny i wartościowy; określony w czasie, czyli z dokładnie wyznaczonym okresem jego realizacji.

Definiując cel, warto także pamiętać o tym, by był on sformułowany w sposób elastyczny i pozytywny. Elastyczny to znaczy, że gdy zajdą zmiany w naszym życiu zawodowym lub osobistym, które mogą wpłynąć na jego realizację, należy cel okresowo weryfikować i redefiniować. A w sytuacji, gdy celu nie uda się zrealizować, doświadczenia zdobyte podczas jego realizacji stanowią bezcenną naukę. Tak samo ważne jest pozytywne określenie celu, czyli sformułowanie go w konstruktywny sposób. Na przykład zamiast mówić: „Nie stracę najważniejszego klienta”, lepiej powiedzieć: „Utrzymam kluczowego klienta”. Ten prosty trik działa na naszą podświadomość, do której nie dociera przeczenie „nie”.

Zgodnie z powyższymi zasadami cel dotyczący, na przykład, pozyskania nowego klienta powinien brzmieć następująco: „Zdobędę nowego klienta w najbliższym kwartale, który przyniesie mi przychody X, a praca dla niego pozwoli mi dalej się rozwijać”. Taka definicja sprawia, że cel jest w pełni zrozumiały i nie ma miejsca na jego dowolną interpretację. Jest mierzalny, ponieważ mówimy o jednym nowym kliencie, i jest osiągalny dzięki odpowiedniej promocji i wykorzystywaniu szans, jakie pojawiają się w prowadzeniu biznesu. Sformułowany w ten sposób cel jest też istotny ponieważ dzięki jego osiągnięciu zapewniony zostanie nie tylko określony przychód firmie, lecz także możliwość jej rozwoju, a określony horyzont czasowy na trzy miesiące nie daje możliwości jego dowolnej interpretacji.

Cele warto także odpowiednio systematyzować, dzięki czemu łatwiej jest planować ich realizację. Istnieją trzy systematyki celów. Pierwsza – w systemie czasowym – dzieli cele na długookresowe, które realizowane są w okresie przekraczającym rok (może to być, na przykład, wzrost o 50 proc. przychodów firmy), średniookresowe, realizowane w ciągu 6–12 miesięcy (np. zatrudnienie X nowych pracowników) oraz cele krótkookresowe, gdzie czas ich realizacji wynosi mniej niż sześć miesięcy (np. zakończenie realizowanego projektu). Oczywiście, warto także wyznaczać sobie cele miesięczne, tygodniowe i dniowe, które w przypadku małych projektów są dużo efektywniejsze. Druga systematyka klasyfikuje cele według ich tematyki na cele: osobiste, związane z własnym rozwojem (np. zrobienie licencji pilota), zawodowe (np. awans w firmie), rodzinne (np. spędzenie dwutygodniowego urlopu z rodziną) oraz finansowe (np. powiększenie o 20 proc. swojej poduszki finansowej). Ostatnia, trzecia, systematyzuje cele pod względem priorytetów na cele: o wysokim priorytecie (np. pozyskanie „złotego klienta”), o średnim priorytecie (np. pozyskanie „srebrnego klienta”) oraz o niskim priorytecie (np. pozyskanie „brązowego klienta”). Warto przypomnieć, że złoci klienci to ci najważniejsi, przynoszący największe przychody i gwarantujący prestiż projektów.

Na nich należy koncentrować swoją uwagę i starać się dbać o nich w pierwszej kolejności. Srebrni klienci są niżej w hierarchii, jednak o nich także należy dbać i się troszczyć. Brązowi klienci to tacy, w przypadku których koszty obsługi są niewspółmierne do osiąganego zysku. Dokładne rozpisanie i sklasyfikowanie celów zwiększa prawdopodobieństwo ich zrealizowania. I nieważne, czy celów jest pięć, czy pięćdziesiąt pięć. Każdy z nich powinien zostać rozpisany oraz powinno mu się nadać miejsce w hierarchii i priorytet w realizacji, zwłaszcza jeśli celów mamy dużo. Każdy czas jest dobry, by wyznaczyć sobie nowe cele, jednak okresem, kiedy najczęściej do tego przystępujemy, jest początek nowego roku. Wówczas wszyscy definiują swoje postanowienia noworoczne, ale w wielu przypadkach postanowienia nie są przekształcane w cele, a i życie szybko weryfikuje motywację do ich realizacji. Jednak jeśli podejdziemy do tego tematu inaczej, to postanowienia noworoczne można przekuć na dobrze określone cele i z sukcesem je zrealizować. Przez wiele lat podchodziłem do tego tematu tak jak większość osób, czyli układałem sobie postanowienia w głowie, czasem definiowałem je werbalnie i opowiadałem o nich swoim najbliższym, jednak nigdzie ich nie zapisywałem. Skuteczność ich realizacji zwykle była mizerna. Od kilku lat jednak zmieniłem podejście i postanowienia noworoczne od razu szczegółowo definiuję w formie celów, zapisując każdy z nich. Dzięki temu liczba zrealizowanych celów wzrosła kilkakrotnie.

Kiedyś założyłem sobie realizację sześciu kluczowych celów, z których cztery udało mi się z sukcesem zrealizować. Tych dwóch, których nie zapisałem na liście jako zrealizowanych, nie traktuję bynajmniej jako porażki, ale jako naukę, jak w przyszłości podchodzić do realizacji podobnych, by uzyskać satysfakcjonujące efekty. Zawsze warto eksperymentować i przede wszystkim weryfikować, dlaczego celu nie udało nam się zrealizować, i wyciągać wnioski na przyszłość. Stawianie sobie celów na kolejny rok pozwala lepiej zaplanować rozwój i panować nad tym, co dzieje się w naszym życiu. Nie bez przyczyny duże organizacje tworzą plany, w których zapisują swoje cele na określony czas, by móc kontrolować sytuację i przewidywać, co może pojawić się na drodze do ich osiągnięcia, aby zawczasu móc reagować. Najważniejsze w nich cele strategiczne, wyznaczone na lata, podzielone są na mniejsze zadania zgodnie z przytoczoną już metodą „jedzenia słonia po kawałku”. Henry Ford mówił: „Żadne zadanie nie jest szczególnie trudne, jeśli podzielisz je na mniejsze podzadania”. Dzięki temu nawet największy, wydawać by się mogło, że niemożliwy do osiągnięcia cel można osiągnąć.

Tak więc warto zapisywać nawet najmniejsze cele i dążyć do ich realizacji. Niech w ich realizacji towarzyszy nam myśl, że cele to nasze marzenia, ale z planem, jak je zrealizować. A każdy z nas przecież ma marzenia.

fot.: Materiały prasowe / Fotolia

Rynek apartamentów i rezydencji

Piotr Śliwka

Hossa na rynku nieruchomości z wyższej półki trwa w najlepsze. Rośnie nie tylko liczba transakcji, lecz także ich wartość. Kolejne lata powinny przynieść utrzymanie się tego trendu – wynika z prognoz Poland Sotheby’s International Realty

Prawie 2 tys. rezydencji i apartamentów sprzedanych w 2016 r. miało metkę cenową opiewającą na przynajmniej milion złotych – wynika z szacunków Poland Sotheby’s International Realty. Wartość całego rynku szacowana jest na ponad 3,6 mld zł. To o 40 proc. więcej niż w 2012 r. Wtedy na krajowym rynku doszło do sprzedaży 1,4 tys. nieruchomości premium i luksusowych, za które zapłacono 2,5 mld zł. Rekordowy był pod tym względem rok 2015, kiedy sprzedano apartamenty i rezydencję za łączną kwotę 4,2 mld zł. Wtedy też doszło do wyjątkowo dużej liczby transakcji nieruchomościami o wartości powyżej 5 mln zł – w ciągu 12 miesięcy sprzedanych zostało ich aż 90. Rodzimy segment nieruchomości premium i luksusowych wciąż jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju. Liczni deweloperzy zauważyli jednak potencjał tego segmentu i w ciągu najbliższych lat do grona adresów z wyższej półki dołączy sporo nowych enklaw luksusu. Popyt na tym rynku przez wiele lat był bowiem niezaspokojony, a zamożni nabywcy zamiast kupić apartament w mieście, zmuszeni byli samodzielnie tworzyć od podstaw swoje miejsce na ziemi – wynika z analiz Poland Sotheby’s International Realty.

Trzeba jednak podkreślić, że nadal jest to rynek wschodzący i w porównaniu z rynkami z krajów Europy Zachodniej czy USA widać, że wciąż mamy jeszcze sporo do nadrobienia. Potwierdzeniem tej tezy jest chociażby duża koncentracja naszego rynku nieruchomości luksusowych wokół dużych miast. Na Warszawę przypada co druga transakcja domem lub mieszkaniem wartym przynajmniej milion złotych. Na pięciu największych rynkach (Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Trójmiasto) zawierane są trzy na cztery transakcje z wyższej półki. Co ciekawe, około 25 proc. nieruchomości o wartości powyżej 1 mln zł kupowanych jest w nadmorskich kurortach i miejscowościach górskich.

Głównym miejscem zamieszkania osób dobrze sytuowanych w Polsce są apartamenty – mieszka w nich aż 54 proc. zamożnych Polaków. Ponad 30 proc. na swoje miejsce zamieszkania wybrało nowoczesną rezydencję, ale najbogatsi skłonni są także dbać o dziedzictwo kulturowe – aż 10 proc. zamieszkanych przez nich nieruchomości to zabytki (zamek, pałac, dwór lub zabytkowa kamienica). Na rynku nieruchomości premium – poza wartością transakcyjną – kluczową rolę odgrywa również cena za metr kwadratowy. Kwota, przy której mówić można o segmencie premium, różni się w zależności od lokalizacji. Dla każdego z pięciu największych rynków w Polsce została ona wyznaczona ekspercko przez Poland Sotheby’s International Realty we współpracy z Cenatorium, w oparciu o specjalistyczną analizę danych transakcyjnych. W Poznaniu nieruchomość premium nabyć można już za ok. 10 tys. zł za metr kwadratowy, podczas gdy w Krakowie kwota ta wzrasta do 11 430 zł. W Trójmieście i we Wrocławiu jest to już odpowiednio 12 tys. i 12,2 tys. zł, a w Warszawie za metr kwadratowy nieruchomości premium zapłacić trzeba już ok. 14,7 tys. zł.

Zainteresowani kupnem nieruchomości premium czy luksusowej mają wysokie wymagania, szeroką wiedzę oraz doskonałą świadomość własnych potrzeb. Dlatego kiedy chcą zainwestować na rynku nieruchomości, podstawowa informacja dotycząca ulicy, przy której mieszkanie się znajduje, lub też jaką ma ono powierzchnię, staje się niewystarczająca. Dla klientów zamożnych jednym z najważniejszych kryteriów wyboru jest to, czy wybrana nieruchomość w 100 proc. odpowiada ich stylowi życia. Wśród majętnych Polaków – spośród ofert Poland Sotheby’s International Realty – najbardziej popularne są nieruchomości zlokalizowane „nad wodą”. Dużym zainteresowaniem cieszą się również te zlokalizowane w górach oraz posiadające basen. Niemal tak samo popularne są również nieruchomości na wsi.

Coraz częściej zamożni Polacy nieruchomości traktują także jako inwestycję – obok tradycyjnych metod inwestowania, takich jak akcje, obligacje czy lokaty, to właśnie nieruchomości cieszą się największym powodzeniem jako jeden z pewniejszych sposobów alokacji środków. W badaniu przeprowadzonym przez Poland Sotheby’s International Realty aż 84 proc. ankietowanych uznało inwestowanie na rynku nieruchomości za dobry sposób na pomnażanie kapitału. Kto w Polsce kupuje nieruchomości z segmentu premium i luksusowego? Klientami Poland Sotheby’s International Realty najczęściej są mężczyźni w wieku powyżej 48. roku życia. Są to przedsiębiorcy, managerowie średniego i wyższego szczebla, a często także osoby wykonujące wolny zawód. Średnio mają oni dwie–trzy nieruchomości mieszkalne na własność.

Zgodnie z szacunkami firmy Wealth- X międzynarodowym statusem multimilionera (ang. UHNWI – ultra high net worth individual) na koniec 2016 r. w Polsce mogło pochwalić się aż 550 osób. Do grona UHNWI zaliczane są osoby z majątkiem wynoszącym przynajmniej 30 mln dol. Ich liczba w Polsce zmalała wobec danych z roku 2014, kiedy nad Wisłą UHNWI było 845. Powód jednak jest bardzo prosty – rosnący kurs dolara wpłynął na zmianę wartości polskich majątków za granicą. W 2014 r. za amerykańską walutę płacono 3,16 zł, podczas gdy na przełomie lat 2016/2017 cena dolara była o około złotówkę wyższa. Aby więc zakwalifikować się do międzynarodowego grona UHNWI, nie wystarczy już posiadać 95 mln zł majątku jak w roku 2014. Teraz potrzebne jest przynajmniej 120–125 mln zł.

Analiza transakcji nieruchomościami premium i luksusowymi wykazała również, że w Polsce wciąż mało aktywni są inwestorzy zagraniczni, podczas gdy na świecie jest to jeden z ważniejszych filarów segmentu premium i luksusowego. Za granicą cudzoziemcy odpowiadają za 10–30 proc. zakupów w miastach popularnych wśród osób zamożnych. W Polsce natomiast wciąż głównymi nabywcami są osoby mające polskie obywatelstwo lub w inny sposób z Polską związane.

fot.: Fotolia

Hamburg miasto Beatlesów

Agnieszka Poręba

W miejscu dzisiejszego Hamburga osadnicy pojawili się już w IV w. p.n.e., jednak powstanie miasta datuje się na rok 858, w którym cesarz Karol Wielki postanowił, dla obrony chrześcijan, wznieść gród warowny

Do X w. miasto było często napadane przez wikingów, co spowolniło jego rozwój. W XII w. handel w północnej części Europy szybko się rozwijał, a szczególnego znaczenia nabierała Łaba, którą transportowano towary. W 1189 roku z rąk cesarza Fryderyka I Barbarossy miasto otrzymało przywilej pobierania podatków za transport Łabą, co dało początek jego dynamicznego rozwoju. Prawdziwe przyspieszenie nastąpiło w 1558 roku, po otwarciu giełdy hamburskiej, będącej pierwszą taką placówką w krajach niemieckojęzycznych. Rozkwit miasta zatrzymała epidemia dżumy, która zdziesiątkowała je w 1713 roku.

Historia miasta nierozerwalnie związana jest z morzem, portem i stoczniami. Jedna z najsłynniejszych Blohm & Voss AG została założona w 1877 roku. To tu powstał „Dar Pomorza”. Dzięki rozwojowi portu miasto stało się jednym z najważniejszych w Niemczech. W 1888 r. założono port wolnocłowy, dzięki czemu Hamburg stał się największym składem kakao, herbaty, kawy czy orientalnych przypraw. W 1895 roku powstał Kanał Kiloński, co tylko poprawiło sytuację miasta, które zyskało dostęp do wód Morza Bałtyckiego. O znaczeniu Hamburga w kontekście żeglugi morskiej świadczy fakt, że znajduje się tu siedziba Międzynarodowego Trybunału Praw Morza.

Czarną kartą historii dla miasta był okres II Wojny Światowej. W związku z jego ogromnym znaczeniem gospodarczym i militarnym, w 1943 roku alianci podjęli decyzję o potężnych bombardowaniach, podczas których zniszczono niemal całe miasto, łącznie z portem, a śmierć poniosło dziesiątki tysięcy ludzi. Miasto obecnie jest drugim największym w Niemczech i ósmym co do liczby ludności w Unii Europejskiej. Zamieszkuje je niemal 1,8 mln ludzi. Według danych niemieckiego urzędu statystycznego, w 2010 roku najliczniejszą grupą obcokrajowców byli Polacy, a ich liczba określona została na 20 tys. Obecnie szacuje się, że w Hamburgu mieszka ok. 500 tys. obcokrajowców, z czego 100 tys. to Polacy.

Symbolem miasta i jedną z największych atrakcji turystycznych jest położony na Starym Mieście XIX-wieczny ratusz. Centralna wieża liczy 112 m wysokości. Nad główną bramą widnieje napis: „Wolność, którą zdobyli przodkowie, niech godnie starają się zachować potomni.” Wokół budynku znajduje się 20 posągów cesarzy, od Karola Wielkiego do Franciszka II. Całość zbudowana jest z zachowaniem kanonów północnoniemieckiego i włoskiego renesansu. Kościół św. Michała to najsłynniejszy zabytek sakralny nie tylko w Hamburgu, ale w całych północnych Niemczech. Powstał w latach 1751-1762. Jego główna wieża wznosi się na wysokość 132 m, jest jednocześnie jedną z największych latarni morskich świata. Na jej szczycie umieszczony jest największy w Niemczech zegar, którego średnica ma ok. 24 m.

Jungfernstieg to ulica typowo handlowa, jedna z najważniejszych w mieście. Jest to promenada spacerowa w centrum. Ciekawostką jest fakt, że w przeszłości  ulicą spacerowały rodziny ze swoimi niezamężnymi córkami, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej było im znaleźć męża. Z kolei St. Pauli, nazywana dzielnicą czerwonych latarni, jest jedną z największych atrakcji miasta. Reeperbahn to jedna z głównych ulic tej dzielnicy, to tu znajdują się liczne dyskoteki, bary ze striptizem, sexshopy czy teatry erotyczne. Niewiele osób o tym wie, że Reeperbahn związana jest także z historią The Beatles.

– Urodziłem się w Liverpoolu, ale dorastałem w Hamburgu – powiedział kiedyś John Lennon, mając na myśli ponad 300 wieczorów spędzonych przez jego zespół na początku lat 60. w klubach w hamburskiej dzielnicy czerwonych latarni. Dziś fani Beatlesów zwiedzają te okolice śladami zespołu. Kilka lat temu minęła 50. rocznica serii koncertów Wielkiej Czwórki w legendarnym Star-Club. Przyjeżdżający fani zbierają się zwykle na Beatles-Platz, okrągłym placu przypominającym starą płytę winylową, na której ustawione są stalowe sylwetki muzyków. Jednak to nie Lennon i spółka przyciągają zwykle uwagę, lecz znajdująca się kilka metrów dalej piąta postać, która idzie w kierunku grupy z opuszczoną gitarą basową. To Stuart Sutcliffe, pierwszy basista The Beatles, który opuścił grupę w 1961 roku. Wolał studiować sztukę.

Kolejną atrakcją, z której słynie miasto jest zoo. Założone w 1907 roku przez Carla Hagenbecka, zajmuje powierzchnię ok. 25 ha, znajduje się w nim przeszło 200 gatunków zwierząt. Ciekawostką jest fakt, że do minimum ograniczono ilość krat, starając się odzwierciedlić naturalne środowisko, dzięki czemu zwiedzający mogą podziwiać zwierzęta czując się jakby nie byli w miejskim zoo. Najważniejszym punktem gospodarczym miasta jest port. Jest oddalony od brzegu Morza Północnego o 110 km, lecz dzięki lejkowatemu ujściu rzeki Łaby w 2015 roku był trzecim co do wielkości portem Europy. Dzięki swojemu położeniu jest węzłem łączącym wszystkie rodzaje transportu. Miasto ma dostęp do czterech autostrad, największej sieci kolejowej w północnej Europie, międzynarodowego lotniska i żeglugi śródlądowej. Dzięki temu przez port w Hamburgu przewija się ogromna ilość towarów.

Gospodarka Hamburga rozwija się również dzięki bardzo dobrym uczelniom wyższym. Do najważniejszych należą: Uniwersytet w Hamburgu (Universität Hamburg, UHH) założony w roku 1919, Uniwersytet Techniczny Hamburg- Harburg (Technische Universität Hamburg-Harburg, TUHH) założony w 1978 r., Hochschule für Musik und Theater Hamburg (HfMT) założona w 1950 r., Hamburger Fern-Hochschule (HFH) założona w 1997 roku, jedna z największych prywatnych uczelni w Niemczech, Wyższa Szkoła Nauk Stosowanych (Hochschule für Angewandte Wissenschaften Hamburg, HAW) założona w 1970 roku. Polacy w Niemczech często decydują się na powadzenie własnej działalności gospodarczej. Pierwszym krokiem założenia własnej działalności jest wybór formy prawnej. W Niemczech funkcjonuje 7 różnych form prawnych: przedstawicielstwo (Repräsentanz), samodzielny oddział (eingetragene Zweigniederlassung), działalność na własny rachunek (Tätigkeit im eigenen Namen), spółka cywilna (Gesellschaft bürgerlichen Rechts), spółka jawna (oHG, offene Handelsgesellschaft), spółka komandytowa (KG Kommanditgesellschaft), spółka z o.o. (GmbH – Gesellschaft mit beschränkter Haftung). Każdą działalność należy zarejestrować w Urzędzie do Spraw Gospodarczych odpowiednim dla danej lokalizacji. Aby tak się stało wymagane jest złożenie następujących dokumentów: kopia paszportu, dowód zameldowania, wypełniony formularz, w którym będzie opisana działalność gospodarcza, umowa kupna, dzierżawy lub najmu nieruchomości wykorzystywanej dla prowadzenia działalności gospodarczej. Przy zawodach wymagających legitymowania się odpowiednim wykształceniem, np. przy rzemieślniczych, należy przedstawić dowód o dopuszczeniu do działalności rzemieślniczej z odpowiedniej izby rzemieślniczej.

fot.: Agnieszka Poręba

Latem postaw na rozwój zawodowy –rusza Szkoła Letnia w Koźmińskim

summer, internet, education, campus and teenage concept - group of students or teenagers with laptop and tablet computers hanging out

Co ciekawego można robić latem w mieście? Spędzać aktywnie czas na świeżym powietrzu, odkrywać nowe miejsca i smaki… Wakacje to jednak doskonała pora nie tylko na zabawę i wypoczynek, lecz także rozwój zawodowy.Warto doszlifować zwłaszcza swoją znajomość języka angielskiego, która jest przepustką do kariery. Szczególnie opłaca się również poznać tajniki Excela. Trudno bowiem wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie we współczesnym świecie biznesowym bez znajomości tego programu w stopniu zaawansowanym. Taki plan rozwojowy można zrealizować z łatwością dzięki kursom w ramach Szkoły Letniej w Akademii Leona Koźmińskiego.

Lato kojarzy się urlopami i błogim lenistwem, gdyż w tym momencie roku dni są dłuższe i czujemy, że mamy więcej wolnego czasu.Aby jednak później nie okazało się okresem bezproduktywnym, opłaca się wykorzystać go efektywnie. Wystarczy przeanalizować swoje braki i z rozmysłem zaplanować strategię rozwojową. Można wzmocnić własne kompetencje w zakresie znajomości języka angielskiego – wiele przedsiębiorstw ma dzisiaj międzynarodowy charakter bądź planuje ekspansję na rynki zagraniczne, czy Excela – w gospodarce opartej na wiedzy każdy specjalista ma do czynienia z dużą ilością danych do przeanalizowania.Zdobycie wiedzy i umiejętności w tym zakresie pozwoli dobrze przygotować się do nowego roku akademickiego oraz przyszłych wyzwań w pracy. Takie możliwości dają kursy w ramach Szkoła Letniej w Akademii Leona Koźmińskiego. Dostarczą uczestnikom praktycznych umiejętności, niezbędnych w codziennych działaniach na polu zawodowym.

Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną uczelnią w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, która posiada wszystkie najważniejsze akredytacje biznesowe: EQUIS, AACSB, AMBA oraz CEEMAN. Koźmiński jest również najwyżej notowaną polską szkołą w rankingach „Financial Times”.

Na kursy w ramach Szkoły Letniej w Akademii Leona Koźmińskiego można zapisać się pod adresem:http://www.kozminski.edu.pl/pl/oferta-edukacyjna/kursy-i-szkolenia/#Szkolaletnia|0|0

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...