.
Strona główna Blog Strona 207

Nowy Citroën C3: wyższy poziom komfortu i jeszcze więcej charakteru!

Jeszcze bardziej wyrazisty, jeszcze bardziej komfortowy, jeszcze lepiej dopasowany do oczekiwań klienta – odświeżony Citroën C3 w czerwcu pojawi się w salonach sprzedaży.  Nowe wydanie bestsellera francuskiej marki będzie dostępne już od 48 700 zł.

Trzecia generacja Citroëna C3 zadebiutowała w 2016 r. i od tego czasu zdobyła serca przeszło 750 tys. klientów. Dzięki wprowadzonym teraz zmianom może wyruszyć po raz kolejny na podbój rynku!

Już na pierwszy rzut oka widać zmieniony przód nowego C3 – będzie on pionierem nowej stylistyki, która wkrótce pojawi się także w innych modelach marki. Choć samochód wydaje się teraz bardziej zadziorny, zachował jednak swój sympatyczny, pogodny styl. Jego stałym elementem są panele Airbump®, które w nowej wersji zostały nieco przeprojektowane.

Kolejną widoczną zmianą są kolory nadwozia i warianty jego wykończenia. Dostępne są także nowe zestawienia kolorystyczne wnętrza. Liczba kombinacji kolorystycznych wzrosła do 97, co czyni ten model wyjątkowym w swojej klasie. W środku C3 oferuje wysoki poziom komfortu dzięki fotelom spełniającym kryteria Citroën Advanced Comfort – unikatowego programu marki Citroën.

Aby zapewnić kierowcy jeszcze wyższy komfort jazdy, w nowym C3 zastosowano aż 12 różnych systemów wspomagających. Wśród nich jest nowość w tej klasie: wspomaganie parkowania przodem, a także bezkluczykowy dostęp i uruchamianie samochodu, Active Safety Brake, system Coffee Break Alert, system kontroli uwagi kierowcy, automatyczne przełączanie świateł drogowych i mijania, kamera cofania z czujnikami wspomagania parkowania, wspomaganie ruszania na wzniesieniu, alarm niezamierzonego przekroczenia linii, system kontroli martwego pola, system rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i regulator-ogranicznik prędkości.

Pod maską Citroëna C3 pracują znane już, wydajne i ekologiczne silniki PureTech 1.2 o mocy 83 KM (z 5-biegową, manualną skrzynią biegów) i 110 KM (z 6-biegową skrzynią manualną lub automatyczną przekładnią EAT6). Dostępny jest także silnik wysokoprężny BlueHDi o mocy 100 KM

Nowy Citroën C3 jest dostępny w czterech wersjach wyposażenia: Live, Feel, Feel Pack i Shine. Ta pierwsza, dostępna już od 48 700 zł[1], zawiera m.in. tempomat z ogranicznikiem prędkości i systemem rozpoznawania znaków, asystenta ruszania na wzniesieniu, lakierowane lusterka, sterowane elektrycznie szyby przednie, poduszki powietrzne czołowe, boczne i kurtynowe, system zapobiegania niezamierzonemu opuszczeniu pasa ruchu, regulowany fotel kierowcy, dzieloną tylną kanapę (1/3 – 2/3) oraz system audio z radiem cyfrowym DAB i czterema głośnikami.

Wersja Feel jest bogatsza m.in. o kierownicę ze sterowaniem radia, sterowane elektrycznie lusterka boczne, reflektory LED, klimatyzację manualną oraz lakierowany dekor na desce rozdzielczej – jest dostępna od 52 100 zł. Za C3 Feel Pack, wyposażonego m.in. w klimatyzację automatyczną, system audio z 7-calowym wyświetlaczem, radiem cyfrowym DAB
i sześcioma głośnikami, reflektory przeciwmgłowe, panele Airbump® z kolorową ramką i 16-calowe felgi, trzeba będzie zapłacić 57 600 zł. Najwyższa wersja wyposażenia Shine będzie dostępna od 61 300 zł. W standardzie wyposażona jest m.in. w lusterka sterowane i składane elektrycznie, przednie wycieraczki z czujnikiem deszczu i automatycznie uruchamianą wycieraczkę tylną, dach w jednej z wersji kolorystycznych i 16-calowe felgi z aluminium.

Nowy Citroën C3 pojawi się w salonach marki w czerwcu i jest dostępy we Free2Move Lease  już od 647zł[2] miesięcznie bez wpłaty własnej.

CENY NOWEGO CITROËNA C3

Wersja                                                  Cena brutto

C3 1.2 PureTech 83 Live                   48 700 zł

C3 1.2 PureTech 83 Feel                  52 100 zł

C3 1.2 PureTech 83 Feel Pack        57 600 zł

C3 1.2 PureTech 83 Shine                61 300 zł

C3 1.2 PureTech 110 Feel                57 300 zł

C3 1.2 PureTech 110 Feel Pack      62 800 zł

C3 1.2 PureTech 110 Shine             66 500 zł

C3 1.2 PureTech 110 Shine AT       72 100 zł

C3 1.5 BlueHDi 100 Live                   60 700 zł

C3 1.5 BlueHDi 100 Feel                   64 100 zł

C3 1.5 BlueHDi 100 Feel Pack         69 600 zł

C3 1.5 BlueHDi 100 Shine                73 300 zł

[1] Wszystkie ceny, to rekomendowane ceny detaliczne z VAT w Polsce.

[2] „Oferta leasingowa skierowana do przedsiębiorców. Założenia przyjęte do kalkulacji: cena katalogowa brutto 48.700 zł, okres leasingu 48 miesięcy i roczny przebieg 20.000 km, wpłata początkowa 0%, miesięczna rata leasingowa netto: 647 zł (zawiera Assistance + samochód zastępczy oraz kartę paliwową). Szczegóły oferty znajdą Państwo u Autoryzowanego Dealera Citroen.  Niniejsza informacja nie stanowi oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego. Zgoda na udzielenie leasingu jest uzależniona od zdolności kredytowej klienta ustalanej zgodnie z procedurami Leasingodawcy.”

 

Koronawirus uderza w polską walutę. 5 zł za dolara, euro i franka?

    Dwucyfrowe spadki na parkietach giełdowych i zyskujący ponownie na wartości dolar negatywnie odbijają się na złotym. Dalsze osłabienie polskiej waluty jest możliwe, jeżeli wpływ wirusa na gospodarkę okaże się istotny. Czy za euro, franka i dolara będziemy wkrótce płacić więcej niż 5 zł?

    Tekst: Bartosz Grejner

    Silny wzrost awersji do ryzyka przyczynia się do silnych spadków na rynkach finansowych. Główne indeksy giełdowe traciły zarówno w USA, jak i w Europie ponad 10 proc. Przecena nie dotknęła nawet drogocennych kruszców – złota czy srebra.

    Bank ogłasza program zaradczy

    W czwartek wydarzeniem dnia był komunikat i konferencja prasowa Europejskiego Banku Centralnego (ECB), na której ogłoszono pakiet stymulacji systemu finansowego, by ograniczyć negatywny wpływ koronawirusa.

    Główna stopa referencyjna pozostała na poziomie minus 0,5 proc., choć przed publikacją decyzji spekulowano o możliwym cięciu. ECB zmniejszył za to warunki dla programu TLTRO III od czerwca 2020 do czerwca 2021 r., a także dodał 120 mld euro skupu aktywów. Pakiet stymulacyjny wykracza poza oczekiwania, zapewniając więcej płynności na rynku i zmniejszając restrykcję dla banków. Jednak bezpośrednia reakcja nie była pozytywna. Z jednej strony na rynku dominują obawy o wpływ koronawirusa na gospodarki i wyniki spółek, a z drugiej strony „piłka” jest obecnie po stronie polityki fiskalnej.

    Pozytywny sygnał skoordynowanej polityki fiskalnej i monetarnej widzieliśmy przed trzema dniami w Wielkiej Brytanii. Jednak w 19 państwach strefy euro jest to o wiele trudniejsze do przeprowadzenia. A to właśnie polityka fiskalna w przypadku pandemii koronawirusa może mieć potencjalnie dużo większy wpływ na ograniczenie negatywnych jego skutków i pomoc gospodarkom w wyjściu ze spowolnienia, kiedy zagrożenie zacznie ustępować. Krokiem w dobrą stronę wydaje się informacja, że kanclerz Niemiec Angela Merkel jest gotowa porzucić zbilansowany budżet, by walczyć z wirusem – coś, co zasugerowała na konferencji prasowej przed kilkoma dniami.

    Świat boi się ryzyka, dolar w cenie

    Działania banków centralnych nie wywierają obecnie wielkiego wrażenia na rynku finansowym. Silną awersję do ryzyka w ostatnich dniach dodatkowo podkręca gwałtownie zyskujący dolar. Indeks amerykańskiej waluty wg Bloomberga wzrósł wczoraj po południu do ok. 1224 pkt, czyli do najwyższego poziomu od listopada 2017 r. Główna para walutowa EUR/USD spadła z kolei z nieco ponad 1,13 (wczoraj przed południem) do 1,11 podczas konferencji prasowej szefowej ECB.

    Zwiększona awersja do ryzyka i istotny wzrost popytu na dolara wywierały dużą presję na waluty krajów wschodzących, w tym także na złotego. Notowania USD/PLN wzrosły do blisko 3,97, EUR/PLN powyżej 4,39 – pierwszy raz od września 2019 r., a kurs CHF/PLN przekraczał 4,16, osiągając najwyższy poziom od stycznia 2017 r. To może jednak nie być koniec spadków polskiej waluty.

    Czy padną rekordy słabości złotego?

    Szczyt pandemii koronawirusa najprawdopodobniej jeszcze przed nami, a twarde dane makroekonomiczne, które zaczną napływać w kolejnych tygodniach i miesiącach, mogą jeszcze zwiększyć presję na polską walutę.

    Aktualne wydarzenia na rynku przybliżają nieco scenariusz przekroczenia ostatnich rekordów słabości złotego względem głównych walut, tj. ok. 4,93 zł za euro (luty 2009 r., kryzys finansowy), 4,28 zł za dolara (grudzień 2016 r., triumf Donalda Trumpa w wyborach) i prawie 5 zł za franka (styczeń 2015 r., uwolnienie wartości franka od euro przez SNB).

    Zważywszy na obecny szok zarówno podażowy (zaburzone łańcuchy dostaw), jak i popytowy (strach przed wirusem) nie można wykluczyć, że w najbliższych miesiącach za dolara, euro i franka będziemy płacić ponad 5 zł. Może się tak stać w przypadku realizacji negatywnego scenariusza – istotnego wpływu koronawirusa na gospodarkę Polski i Europy (recesji lub technicznej recesji w br.).

    W obliczu epidemii branża finansowa powinna stawiać na innowacje

      Nie ma wątpliwości co do tego, że inwestorzy nie są przygotowani merytorycznie do radzenia sobie z problemami powodowanymi przez epidemię koronawirusa. Poziom ryzyka na rynkach finansowych i kapitałowych wzrósł radykalnie a zachodzące na nich zjawiska są coraz trudniejsze do przewidzenia.

      Tekst: Bartosz Tomczyk – Przewodniczący Rady Nadzorczej w firmie Provema

      Wiadomo, że ucierpią linie lotnicze i sieci hoteli, których akcje już zanurkowały na światowych giełdach o kilkadziesiąt procent.Wpływ na branże spożywczą i gastronomiczną będzie zróżnicowany. Mniej konsumentów będzie przychodzić do restauracji i dużych sklepów spożywczych ale z pewnością nie przestaną jeść. Stwarza to nieoczekiwane szanse dla całej branży e-commerce, w tym dla firm dostarczających posiłki i zakupy.

      Ustawa w sprawie szczególnych rozwiązań związanych z koronawirusem wprowadza szereg rozwiązań takich jak możliwość pracy zdalnej, wypłatę różnego rodzaju zasiłków, zmiany w prawie budowlanym a nawet dotyczącym ochrony zabytków. Weszło w życie dużo rozwiązań dotyczących regulacji pracy służby zdrowia i branży farmaceutycznej. W ustawie nie ma natomiast ani słowa o sektorze finansowym.

      Tymczasem to właśnie banki są szczególnie narażone na konsekwencje obecnej sytuacji. Zakłócenia w łańcuchach dostaw oraz ewentualna konieczność zawieszenia działalności przez wiele przedsiębiorstw wpłynie na ich sytuację finansową i możliwość regulowania zobowiązań. W razie potrzeby Narodowy Bank Polski będzie musiał zapewnić płynność bankom komercyjnym poprzez operacje rynku pieniężnego.

      Wpływ epidemii na szeroko pojętą branżę Fintech też jest wyceniany przez inwestorów negatywnie. W ciągu ostatniego miesiąca akcje dwóch gigantów – firm Visa i Mastercard potaniały odpowiednio o 25 i 30%. Klienci tych firm szczególnie często płacili kartami za podróże. Spadek przychodów z tego tytułu prawdopodobnie zostanie jednak skompensowany poprzez wzrost wpływów ze sprzedaży online. Płatności kartami mają w tym segmencie szczególnie wysoki udział. Patrząc długoterminowo, najważniejszym czynnikiem, jakiego mogą się obawiać firmy finansowe jest spowolnienie gospodarki jako całości.

      Podobnie, ale nieco inaczej, będzie wyglądać sytuacja na rynku drobnych pożyczek konsumenckich. Spowolnienie gospodarcze nie musi wpłynąć na spadek popytu na kredyty. Może być wręcz odwrotnie, klienci mogą być częściej zmuszeni do korzystania z rozwiązań pozabankowych. Jednak z całą pewnością można spodziewać się pogorszenia wskaźników dotyczących szkodowości. Inwestorzy widzą te problemy. Na przykład cena akcji amerykańskiego giganta Curo Group spadła w ostatnich dniach o ponad 40%. Jednak takie podejście inwestorów wydaje się być okazją rynkową.

      Firmy pożyczkowe prawdopodobnie wyjdą z obecnej sytuacji bez szwanku. W porównaniu z bankami, mają znacznie większą zdolność do radzenia sobie w sytuacjach związanych z podwyższonym ryzykiem. Na przykład zastosowanie algorytmów używających sztucznej inteligencji do oceny ryzyka kredytowego ogranicza koszty administracyjne i skokowo obniża ilość niespłacanych kredytów. Niewielkie zatrudnienie oraz automatyzacja kluczowych procesów umożliwiają technologicznym firmom finansowym korzystanie ze zdalnej pracy oraz kontakt z klientami za pomocą internetu. Niewątpliwie obniża to ryzyko działalności w okresie epidemii. Tymczasem tradycyjny sektor bankowy boryka się z wieloma problemami. Dalsze cięcie stóp procentowych przez banki centralne może tylko te problemy pogłębić. Wyceny banków na giełdach prawdopodobnie będą spadać. Na tym tle inwestycja w walory nowoczesnych i dynamicznych firm pożyczkowych może być ciekawą alternatywą.

      Apartamenty Barona – nowe mieszkania w Opolu

        Apartamenty Barona to 7 trzykondygnacyjnych budynków otoczonych zielenią harmonijnie wpisze się w architekturę niskiej zabudowy okolicy ul. Barona. Dobre skomunikowanie dzielnicy z centrum miasta oraz fakt, że wkrótce do dróg już istniejących dołączą nowe, w tym 4KDL, to dodatkowe atuty lokalizacji inwestycji.

        Zaledwie 10 minut od centrum miasta, w sąsiedztwie terenów zielonych sprzyjających wypoczynkowi i rekreacji oraz w bezpośredniej bliskości kampusu Politechniki Opolskiej powstanie 339 nowych mieszkań. Wygodne parkowanie zapewnią zlokalizowane na poziomie -1 garaże podziemne, a sprawne poruszanie pomiędzy wszystkimi kondygnacjami szybkie, cichobieżne windy.

        Położona przy ulicy Barona inwestycja to przede wszystkim przestrzeń zaprojektowana ze szczególną dbałością o detale zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.

        Struktura mieszkań dopasowana została do oczekiwań rynku. Większość proponowanych lokali to 2- i 3-pokojowe mieszkania przygotowane z myślą o młodych rodzinach, studentach i inwestorach, którzy chcą ulokować środki i czerpać korzyści z najmu. Każde mieszkanie to optymalnie rozplanowana przestrzeń, do której dodatek stanowią balkon, loggia lub taras z prywatnym ogródkiem w przypadku mieszkań na parterze.

        Wszystkie pokoje dzienne zostały zaprojektowane z dużymi, podwójnymi drzwiami balkonowymi, które sprawiają, że pomieszczenia pozostaną pełne naturalnego światła od wschodu do zachodu słońca. Sprzyjać temu będzie również wzajemne usytuowanie budynków, minimalizujące zacienienie i skutkujące otwarciem zielonych dziedzińców każdego z budynków na południe.

        Aby zachować niezwykły klimat i spokój otoczenia, w północnej części kompleksu mieszkaniowego zaprojektowano rozległy teren zielony, który poza placem zabaw dla dzieci, będzie główną przestrzenią wspólną dla mieszkańców, tworząc rodzaj zielonego placu otwierającego się na całość inwestycji. Dla podtrzymania spójnej z naturą architektury elewacje budynków zostaną wykończone z wykorzystaniem elementów o fakturze drewna. Ten sam materiał wykorzystany zostanie w loggiach oraz na tarasach i balkonach od strony ulicy Barona w postaci dużych, przesuwnych żaluzji.

        Jak mówi główny projektant inwestycji – wiodącą myślą przy projektowaniu Apartamentów Barona było stworzenie wzorcowego środowiska mieszkalnego, wkomponowanego w otoczenie. A pod względem estetycznym – takiej architektury, która jakością i designem wyraźnie zaznaczy swoją obecność w tej części rozwijającego się Opola, a tym samym stanie się obiektem godnym naśladowania przez kolejnych inwestorów. Apartamenty Barona, to kolejna realizacja inwestora realizowana z wykorzystaniem prefabrykatów z bydgoskiej fabryki Baumat.

        Ukończenie pierwszego etapu inwestycji, za którą odpowiada spółka HREIT S.A. zakłada oddanie do użytku 104 mieszkań w dwóch budynkach mieszkalnych z garażami podziemnymi. Prace budowlane ruszą w II kwartale tego roku, a pierwsi zainteresowani już mogą rezerwować wybrane lokale.

        Budownictwo oparte na prefabrykatach to krok w stronę innowacyjnych rozwiązań budowlanych gwarantujących maksymalne skrócenie czasu realizacji projektu deweloperskiego z zachowaniem najwyższych standardów jakości oraz wykorzystaniem wysokorozwiniętych technologii. Podstawą prefabrykacji są elementy ścienne jedno-, dwu- lub trójwarstwowe a także prefabrykaty stropów, schodów, spoczników, kominów dymowych i wentylacyjnych oraz wszystkich innych elementów niezbędnych z uwagi na indywidualne wymogi inwestycji. Zaletą korzystania z tego swoistego typu systemu jest jego otwartość funkcjonalno-architektoniczna, którą rozumieć należy jako swobodę kształtowania funkcji, bryły i formy architektonicznej budynku w zależności od stawianych mu wymagań użytkowych, warunków jego usytuowania i powiązań z sąsiadującą zabudową.

        Wszystkie te zalety doskonale znane są tym, którzy z odwagą patrzą na innowacyjne rozwiązania. Nic zatem dziwnego, że swoje inwestycje realizuje w ten sposób HRE Investments, spółka która nabyła w 2019 roku pakiet kontrolny akcji Baumat sp. z o.o. – czołowego producenta konstrukcyjnych i architektonicznych elementów prefabrykowanych z betonu.

        W portfolio HRE Investments znajdują się już 3 inwestycje realizowane w oparciu o prefabrykaty. Pierwsza z nich powstaje w nadmorskiej Rumi, a kolejne w Opolu i Łodzi. Następne są już w planach, nie ma bowiem aktualnie na rynku żadnego innego rozwiązania, które gwarantowałoby uzyskanie wysokiej klasy produktu finalnego spełniającego deweloperskie wymogi jakości na najwyższym poziomie. HRE Investments wie o tym doskonale i nie ogląda się na konkurencję.
        www.apartamentybarona.pl

         

        Mercedes rozpoczął produkcję hybrydowej klasy A

        „Elektryczna” inicjatywa w ramach globalnej sieci produkcyjnej samochodów Mercedes-Benz Cars ma za sobą kolejny kamień milowy: w fabryce w Rastatt na południu Niemiec pomyślnie ruszyła produkcja pierwszych kompaktowych Mercedesów z hybrydowym napędem plug-in. Korzystając z systematycznej cyfryzacji procesów produkcyjnych, wykwalifikowani pracownicy zakładów w Rastatt jednocześnie zainicjowali okres „rozkręcenia” produkcji obu wariantów nadwoziowych hybrydowej Klasy A: A250e oraz A250e Limuzyna.

        Hybrydy plug-in są ważnym elementem transformacji w kierunku do bezemisyjnej jazdy. Nowe kompaktowe modele Mercedes-Benz z hybrydowym napędem plug-in EQ Power powstały przede wszystkim z myślą o (elektrycznej) przyjemności z jazdy oraz użyteczności na co dzień. Ich zasięg w trybie elektrycznym wynosi 70-79 km (NEDC). Do 2039 r. Mercedes-Benz Cars chce oferować flotę nowych samochodów neutralną pod względem emisji CO2. Firma zakłada, że już w 2030 r. ponad 50% sprzedaży aut osobowych będą stanowić hybrydy plug-in lub pojazdy wyłącznie na prąd.

        To samo dotyczy samego procesu produkcyjnego: już od 2011 r. fabryka Mercedes-Benz Rastatt wdraża różne środki, które jak dotąd pozwoliły zmniejszyć emisję CO2 na jeden wyprodukowany samochód niemal o połowę – zarówno dzięki efektywniejszemu wytarzaniu energii, jak i zmniejszeniu jej zużycia. To zasługa rozwiązań takich jak kogeneracja ciepła i prądu, systemy wymienników ciepła czy odzyskiwanie ciepła. W kolejce jest już kolejny duży projekt: oczekuje się, że do 2022 r. prąd w fabryce w Rastatt, a także w innych europejskich fabrykach Mercedesa, będzie w całości pochodzić ze źródeł odnawialnych.

        „Jednoczesne uruchomienie produkcji dwóch wersji Klasy A z hybrydowym napędem plug-in dowodzi ogromnej elastyczności fabryki Mercedes-Benz Rastatt – i efektywności globalnej sieci produkcyjnej Mercedes-Benz Cars. Zakłady są już przygotowane na nadchodzące rozpoczęcie produkcji hybrydowej Klasy B” – powiedział Jörg Burzer, członek zarządu Mercedes-Benz AG odpowiedzialny za produkcję i zarządzanie łańcuchem dostaw.

        Pracownicy fabryki w Rastatt mogą elastycznie reagować na różne zmiany, takie jak opcjonalne dodatki i warianty napędowe, w czym wspomagają ich procesy cyfrowe – np. urządzenia mobilne, automatycznie sterowane systemy transportowe (AGV) oraz koncepcja fabryki bez papieru.

        „Produkując nową Klasę A z napędem EQ Power, fabryka Mercedes-Benz Rastatt rozpoczyna nową erę i umacnia swoją rolę w globalnej sieci produkcyjnej Mercedes-Benz Cars. Nasz zespół starannie przygotował się na to nowe wyzwanie i po raz kolejny potwierdza to, co sobą reprezentuje: najwyższą jakość, kompetencje, a także wyjątkową wydajność” – powiedział Thomas Geier, kierownik zakładów Mercedesa-Benz Rastatt.

        Klasa A z hybrydowym napędem plug-in powstaje na tej samej linii montażowej, co odmiany z tradycyjnymi układami napędowymi. Produkcja aut z różnymi typami napędów może być więc elastycznie dostosowywana do zapotrzebowania, a fabryka pracuje z optymalną wydajnością. Swoje pierwsze doświadczenia w budowie pojazdów elektrycznych zakłady
        w Rastatt zdobyły w latach 2014-2017, przy okazji produkcji elektrycznej Klasy B250e, o zasięgu do 230 km.

        Fabryka Mercedes-Benz Rastatt w skrócie

        Zakłady Mercedes-Benz Rastatt na południu Niemiec zatrudniają ponad 6500 osób, co czyni je największym pracodawcą w regionie. Rastatt jest wiodącym zakładem produkcji samochodów kompaktowych w ramach globalnej sieci produkcyjnej Mercedes-Benz. Wytwarzane są tu: Klasa A, Klasa A Limuzyna i Klasa B, a także kompaktowy SUV GLA. Sieć produkcji aut kompaktowych obejmuje również fabrykę w Kecskemét na Węgrzech (Klasa A, CLA Coupé, CLA Shooting Brake), chińskie zakłady BBAC (Klasa A Limuzyna, GLA, GLB), fabrykę joint-venture COMPAS w Meksyku (Klasa A Limuzyna, GLB) oraz fabrykę w Hambach we Francji. W przyszłości z taśm montażowych wytwórni w Rastatt i Hambach będą zjeżdżać elektryczne pojazdy Mercedes-Benz oferowane pod marką produktowo-technologiczną EQ.

        TUNGSRAM wraca na polski rynek z nową ofertą oświetlenia samochodowego

        Tungsram jest zaliczany do czołowej trójki producentów oświetlenia samochodowego na świecie. Kompleksowy asortyment firmy trafia do producentów samochodów i reflektorów samochodowych, na rynek części zamiennych i detaliczny w ponad 100 krajach.

        W Polsce fabryki samochodów są zaopatrywane w żarówki marki Tungsram do reflektorów przez firmy Valeo Chrzanów, Marelli Sosnowiec jak też do lusterek wstecznych produkowanych przez Ficomirrors Poland. Dystrybucją na polskim rynku wtórnym zajmuje się główny przedstawiciel, Autolamp sp. z o.o. Polscy klienci znają też markę Tungsram dzięki produktom oświetleniowym nieprzeznaczonym do samochodów.

        „Wiemy, że firma Tungsram wraz z GE jest obecna na rynkach europejskich, w tym polskim, od niemal 60 lat. Z kolei badania i rozwój oraz produkcja były realizowane bez przerwy” – mówi Davide Meinardi, główny dyrektor ds. sprzedaży produktów motoryzacyjnych Tungsrama. „Będziemy intensywnie pracować nad zwiększeniem rozpoznawalności marki Tungsram, aby mieć pewność, że nasi klienci – producenci samochodów, warsztaty, sprzedawcy detaliczni i kierowcy – wiedzą, dlaczego warto wybrać nasze produkty”.

        „Zaczynamy z silnej pozycji: mamy jakość potwierdzoną nagrodami i nowoczesne zakłady produkcyjne” – kontynuuje Meinardi. „Z myślą o przyszłości inwestujemy w innowacje i rozwój nowych technologii, aby budować zaufanie klientów do marki Tungsram i ich wiarę w nasze dziedzictwo, jakość i wydajność”.

        Tungsram z siedzibą w Budapeszcie (Węgry) to jedna z najstarszych marek na światowym rynku oświetleniowym. Firma powstała w 1909 roku i obecnie jest liderem w dziedzinie oświetlenia do mieszkań, obiektów handlowych i zastosowań specjalistycznych. Może się też pochwalić 60-letnim doświadczeniem w produkcji i dystrybucji żarówek samochodowych.

        Wszystkie produkowane żarówki są sprawdzane w zakresie 20 parametrów na ośmiu etapach produkcji przez nowoczesne czujniki z kamerami. Każda żarówka niespełniająca surowych norm jest usuwana z linii produkcyjnej. Efektem nastawienia na jakość jest wyjątkowo niski współczynnik wadliwych żarówek (zaledwie dwie na milion) dostarczanych bezpośrednio do producentów samochodów.

        Kompleksowy asortyment produktów marki Tungsram obejmuje żarówki halogenowe, lampy ksenonowe HID, żarówki miniaturowe i pomocnicze, wkłady nierozbieralne i zamienniki żarówek w technologii LED. Wszystkie linie produktów zostały dopracowane zgodnie z priorytetami użytkowników i oferują opcje zapewniające znakomite oświetlenie drogi, stylową białą barwę oraz długi okres użytkowania.

        Produkty marki Tungsram są projektowane, udoskonalane i wytwarzane w Europie. Wszystkie pięć zakładów na Węgrzech posiada najwyższy certyfikat projektowania i standardów produkcji. Obecnie firma zatrudnia 4000 osób na całym świecie.

        źródło: Tungsram

        Audi świętuje 40 lat quattro

          „quattro” znaczy „Audi”, a „Audi” znaczy „quattro”. Ten właśnie rodzaj napędu na cztery koła, od 40 lat jest jednym z filarów marki z Ingolstadt. Od momentu, w którym pierwsze Audi quattro zadebiutowało na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Genewie w 1980 r., fabryki Audi wyprodukowały około 10,5 miliona pojazdów z układem napędowym quattro. Teraz nadszedł czas na kolejny rozdział w tej wyjątkowej historii sukcesu: wraz z prototypami Audi e-tron S i Audi e-tron S Sportback, cztery pierścienie wprowadzają nową technikę – elektryczny torque vectoring, czyli sterowany elektrycznie selektywny rozkład momentów napędowych między kołami.

          40 lat napędu quattro: bilans sukcesów i paleta modeli

          Napęd quattro przez 40 lat zbudował imponującą bazę sukcesów. Do końca roku 2019, koncern z Ingolstadt wyprodukował 10 448 406 aut z napędem na cztery koła, w tym 804 224 w samym tylko roku 2019. Prawie 45% wszystkich modeli Audi zbudowanych w 2019 r. było wyposażonych w układ napędowy quattro, a większość z nich pochodziła z fabryk w Changchun w Chinach i San José Chiapa w Meksyku. Zakłady Ingolstadt i Neckarsulm wyprodukowały w 2019 r. 258 765 nowych samochodów wyposażonych w słynną technikę napędu na cztery koła.

          Układ napędowy quattro jest filarem marki Audi. Można go znaleźć w każdej serii modelowej za wyjątkiem kompaktowego A1. Wszystkie duże i mocne wersje pojazdów, jak również wszystkie modele S i RS, moc swoich jednostek napędowych przenoszą na drogę za pośrednictwem wszystkich czterech kół.

          Napęd quattro 2.0: elektryczna funkcja torque vectoring

          Teraz Audi prezentuje kolejny etap rozwoju napędu na cztery koła. W prototypach Audi e-tron S i e-tron S Sportback, napędowi quattro towarzyszyć będzie elektrycznie sterowany torque vectoring — selektywny rozkład momentów napędowych pomiędzy kołami. Proces ten trwa zaledwie kilka milisekund i może też włączać wysoki moment obrotowy, dzięki czemu pojazdem tym można pokonywać zakręty tak samo energicznie jak samochodem sportowym. Audi to pierwszy producent w segmencie premium, który stosuje tu technikę wykorzystania trzech silników elektrycznych i będzie ją wdrażał do produkcji seryjnej.

          Dzięki modelom Audi e-tron oraz Audi e-tron Sportback, marka wchodzi w erę zrównoważonego transportu. W obu tych SUV-ach, przednią i tylną oś napędzają osobne silniki elektryczne. Zawieszenie i jednostki sterowania napędem ściśle ze sobą współpracują, idealnie regulując rozkład momentu obrotowego między osiami — bez przerw, płynnie, w ułamkach sekund.

          Z uwagi na skupienie się przede wszystkim na wydajności, oba elektryczne SUV-y zazwyczaj wykorzystują tylko tylny silnik elektryczny. Jeśli jednak kierowca zażąda więcej mocy niż może zapewnić silnik tylnej osi, błyskawicznie załącza się silnik osi przedniej. Odbywa się to także predyktywnie, jeszcze zanim przy śliskiej nawierzchni lub podczas pokonywania zakrętów nastąpi poślizg albo samochód stanie się podsterowny, czy też nadsterowny. Wynikiem takiego działania jest wyjątkowa precyzja prowadzenia pojazdu. Sposób prowadzenia może być zmienny — od niezwykle stabilnego po sportowe – a zmieniać go można za pośrednictwem systemów regulacji zawieszenia.

          Gwiazdorski skład: wersje mechanicznego układu napędowego quattro

          Technika quattro marki Audi jest wszechstronna i precyzyjnie dostosowana do konkretnej koncepcji pojazdu. Cechą wspólną wszystkich tego typu modeli jest sposób współpracy układu z selektywnym rozkładem momentów napędowych między kołami — funkcją oprogramowania elektronicznego systemu stabilizacji toru jazdy (ESC), który poprawia właściwości jezdne na granicy przyczepności, delikatnie przyhamowując koła w odpowiednich momentach.

          W modelach z silnikiem montowanym wzdłużnie z przodu, stosuje się dwa różne rozwiązania techniczne, zależne od montowanej w danym modelu skrzyni biegów. Sercem stałego napędu na cztery koła quattro współpracującego z automatyczną skrzynią biegów tiptronic jest czysto mechaniczny, samoblokujący, międzyosiowy mechanizm różnicowy. Podczas normalnej jazdy przenosi on nieco więcej momentu na oś tylną, ale w razie potrzeby może skierować nawet 70% momentu na oś przednią lub nawet 85% na oś tylną. Napęd quattro z techniką ultra — montowany w modelach z automatyczną skrzynią biegów S tronic lub z przekładnią manualną — wykorzystuje układ dwusprzęgłowy. Oznacza to, że jego jednostka sterująca może w razie potrzeby w ułamkach sekund przenieść siły napędowe  z osi przedniej na wszystkie cztery koła, w wielu przypadkach z wyprzedzeniem. W porównaniu z napędem stałym, nie ma tu różnic w zakresie przyczepności i dynamiki jazdy.

          Kompaktowe modele Audi z silnikami montowanymi poprzecznie, są wyposażone
          w specjalny układ napędowy quattro. Jego sercem jest hydrauliczne sprzęgło wielopłytkowe, dla lepszego podziału obciążeń między osiami montowane na końcu wału napędowego, przed mechanizmem różnicowym tylnej osi. W wielu modelach sterowanie sprzęgłem jest tak dynamiczne, że może ono przenieść część momentu obrotowego z osi przedniej na tylną gdy tylko samochód zacznie wchodzić w zakręt. W sprzęgło wielopłytkowe wyposażone jest również Audi R8 — wysokiej klasy auto sportowe z silnikiem montowanym centralnie. W tym przypadku jest ono montowane na osi przedniej. W razie potrzeby przenosi moment obrotowy z kół tylnych na przednie.

          40 lat quattro: kamienie milowe

          W roku 1980 na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Genewie po raz pierwszy pokazano model Audi quattro. Prezentacja tego przełomowego modelu oznaczała wprowadzenie do samochodów osobowych napędu na cztery koła, który był lekki, kompaktowy, wydajny i pozbawiony naprężeń. Była to na ówczesne czasy absolutna nowość w tym segmencie pojazdów. Rewolucyjna koncepcja quattro od samego początku świetnie się nadawała do samochodów sportowych, a jednocześnie również do aut produkcji seryjnej. Oryginalne quattro o mocy 147 kW (200 KM) pozostawało w gamie modelowej Audi aż do roku 1991, przechodząc po drodze kilka technicznych modyfikacji. W 1984 r. dodano ekskluzywny wariant Sport quattro o mocy 225 kW (306 KM). W 1986 r. blokowany ręcznie międzyosiowy mechanizm różnicowy, który od samego początku był montowany w oryginalnym quattro, zastąpiono mechanizmem różnicowym typu Torsen, który mógł płynnie rozdzielać momenty napędowe.

          W kolejnych latach marka kontynuowała udoskonalanie techniki quattro. Pierwszy model Audi TDI ze stałym napędem na cztery koła pojawił się w 1995 r. W roku 1999 technikę tę zastosowano w seriach modelowych A3 i TT, czyli w segmencie pojazdów kompaktowych. Kolejny duży krok zrobiono w 2005 r., dzięki międzyosiowemu mechanizmowi różnicowemu z asymetrycznym, dynamicznym rozkładem mocy. W 2007 r. na przedniej osi Audi R8 pojawiło się sprzęgło wiskotyczne, a w kolejnym roku wprowadzono sportowy mechanizm różnicowy. quattro ultra dodano w 2016 r.

          40 lat quattro: przewaga w sporcie motorowym

          Marka Audi po raz pierwszy stanęła na starcie Rajdowych Mistrzostw Świata w roku 1981, a zaledwie sezon później zdominowała to wydarzenie. Zespół Audi zdobył tytuł mistrza w klasyfikacji producentów w 1982 r., a fiński kierowca Hannu Mikkola zdobył tytuł mistrza klasyfikacji kierowców w 1983 r. W 1984 r. marka Audi zdobyła oba tytuły, a mistrzem świata został Szwed Stig Blomqvist. W tym samym roku cztery pierścienie wprowadziły do stawki model Sport quattro z krótszym rozstawem osi, a w 1985 r. Sport quattro S1 o mocy 350 kW (476 KM). W 1987 r. Walter Röhrl pojechał po zwycięstwo w wyścigu górskim Pikes Peak (USA) specjalnie zmodyfikowanym modelem S1, co było pięknym podsumowaniem tych porywających rajdowych lat.

          Następnie Audi przerzuciło się na wyścigi samochodów turystycznych. W 1988 r., samochodem Audi 200 zdobyło mistrzowskie tytuły w amerykańskiej serii wyścigów TransAm zarówno w klasyfikacji marek, jak i klasyfikacji kierowców, a w kolejnym roku osiągnęło duży sukces w serii IMSA GTO. W sezonie 1990/91 producent zgłosił duże V8 quattro do serii mistrzostw DTM (Deutsche Tourenwagenmeisterschaft), co zakończyło się zdobyciem dwóch tytułów mistrza klasyfikacji kierowców. Model A4 quattro Supertouring, w 1996 r. wziął udział w czterech mistrzostwach krajowych — i wszystkie je wygrał. Dwa lata później, europejscy organizatorzy mocą nowych uregulowań, prawie całkowicie wyeliminowali napęd na cztery koła z wyścigów samochodów turystycznych.

          Kolejne wyścigowe Audi z napędem na cztery koła – hybrydowe Audi R18 e-tron quattro – stanęło na torze w roku 2012. Tu rozwiązanie quattro było jeszcze inne. Silnik spalinowy V6 TDI napędzał tylne koła, podczas gdy akumulator koła zamachowego dostarczał odzyskaną energię do dwóch silników elektrycznych na osi przedniej. Samochód wykorzystywał układ napędowy quattro chwilowo, podczas przyspieszania. Jego bilans wygranych robi duże wrażenie: trzy zwycięstwa łączne w 24-godzinnym wyścigu Le Mans oraz po dwa tytuły mistrzowskie dla kierowców i marki w World Endurance Championship (WEC).

          40 lat quattro: Przewaga Dzięki Technice

          quattro jest ikoną. Ta nazwa jest synonimem bezpiecznej jazdy i sportowego charakteru, fachowej wiedzy technicznej i dominacji nad konkurencją. Jednym zdaniem to po prostu Przewaga Dzięki Technice. Jej pozycję potwierdza sukces modeli quattro na drogach i torach wyścigowych, ale również seria legendarnych reklam telewizyjnych i kampanii reklamowych.
          W roku 1986, zawodowy kierowca rajdowy Harald Demuth, wjechał modelem Audi 100 CS quattro w górę skoczni narciarskiej w fińskim kurorcie Kaipola. Mistrz torów wyścigowych, Szwed Mattias Ekström dokonał podobnego wyczynu w 2019 r. samochodem Audi e-tron quattro wyposażonym w trzy silniki elektryczne — wjechał po najbardziej stromym odcinku toru narciarskiego Streif w Kitzbühel, pokonując stok o nachyleniu dochodzącym miejscami nawet do 85%.

          Fakty i liczby

          40 lat Audi quattro

          Bilans sukcesów

          • Prawie 10,5 miliona samochodów z napędem na cztery koła quattro wyprodukowanych od 1980 r.
          • Łącznie w 2019 r.: na całym świecie zbudowano 804 224 samochody z napędem quattro, z czego 258 765 w Niemczech.
          • Technika quattro jest stosowana standardowo we wszystkich modelach Audi
            o dużej mocy

          Techniki mechanicznego napędu quattro

          • Szeroka gama rozwiązań technicznych: stały napęd quattro na cztery koła, quattro z techniką ultra w modelach z silnikiem montowanym wzdłużnie z przodu oraz sportowy mechanizm różnicowy w wielu modelach najwyższej klasy
          • Napęd quattro ze sprzęgłem wielopłytkowym w modelach z silnikami montowanymi poprzecznie i w sportowym R8

          Elektryczny napęd na cztery koła

          • Modele Audi e-tron i e-tron Sportback są wyposażone w dwa oddzielnie sterowane silniki elektryczne
          • W prototypach Audi e-tron S i e-tron S Sportback zamontowano po trzy silniki elektryczne, z czego dwa na osi tylnej połączone są z elektryczną funkcją torque vectoring

          Kamienie milowe techniki quattro

          • Od 1980 do 1999 r.: oryginalne quattro z roku 1980 i Sport quattro z 1984 z manualnie blokowanym międzyosiowym mechanizmem różnicowym; mechanizm różnicowy Torsen pojawia się w roku 1986; modele TT i A3 z napędem quattro wyjeżdżają na drogi w roku 1999.
          • Od 2000 do 2020 r.: międzyosiowy mechanizm różnicowy z asymetrycznym, dynamicznym rozkładem mocy w 2005 r.; Audi R8 ze sprzęgłem wiskotycznym w 2007 r.; sportowy mechanizm różnicowy w 2008 r.; napęd quattro z techniką ultra w 2016 r.

          quattro w sporcie motorowym

          • Lata ‘80.: cztery tytuły w Rajdowych Mistrzostwach Świata w latach 1982–1984; trzy zwycięstwa w wyścigu górskim Pikes Peak w latach 1985–1987; ogromny sukces w seriach TransAm i IMSA GTO w Stanach Zjednoczonych
          • Lata ‘90.: tytuły mistrzowskie kierowców w wyścigach DTM w latach 1990 i 1991; siedem tytułów w kategorii samochodów superturystycznych w jednym tylko sezonie 1996
          • Lata 2010.: trzy zwycięstwa w wyścigu w Le Mans i cztery tytuły World Endurance Championship (WEC) dla Audi R18 e-tron quattro

          Banki przegrywają konkurencję ze startupami

            Świat oszalał na punkcie startupów, czyli młodych, innowacyjnych przedsiębiorstw o dużym potencjale wzrostu. Jako startupy, zaczynały wszystkie amerykańskie giganty technologiczne, takie jak Apple, Google czy Facebook. To właśnie one kształtują obraz dzisiejszej światowej gospodarki. Startupy, które odniosą sukces zdecydują o tym, jak będzie wyglądała nasza przyszłość.

            tekst: Bartosz Tomczyk – przewodniczący rady nadzorczej spółki Provema

            Mają one jednak swoje wady. Największą z nich jest to, że tylko niektóre z nich utrzymują się na rynku dłużej niż kilka lat. Ryzyko związane z inwestycjami w startupy jest ogromne. W związku z tym nikogo nie dziwi fakt, że po powstaniu nie mają one zdolności kredytowej. Sektor bankowy, spośród wszystkich firm, którym mógł odmówić finansowania, wybrał akurat te, które będą tworzyć naszą przyszłość.

            Może więc czas spojrzeć na problem od drugiej strony? Może ze startupami jest wszystko w porządku a to banki nie mają zdolności ich kredytowania?

            Zastanówmy się, dlaczego. Najważniejszy problem polega na tym, że banki inwestują pieniądze swoich klientów a nie swoje. Dlatego duża część regulacji prawnych związanych z bankowością jest stworzona w jednym celu – po to, aby zapewnić bezpieczeństwo depozytów. Ani regulatorzy rynków, ani klienci nigdy nie zgodzą się na to, aby co drugi kredyt udzielony przez bank nie został spłacony. Banki muszą ograniczać ryzyko kredytowe i póki co, strukturalnie, prawnie ani mentalnie nie są gotowe na jego skokowy wzrost. Tymczasem brak finansowania startupów przez banki to kluczowy problem dotyczący rozwoju światowej i polskiej gospodarki.

            Drugi rynek, którego banki nie są w stanie obsłużyć, to bardzo dynamicznie rosnący sektor drobnych pożyczek konsumenckich. Problem jest ten sam – wysokie ryzyko. Jest ono jednak rekompensowane przez znacznie wyższe oprocentowanie i inne opłaty ponoszone przez klientów. Segment jest bardzo dochodowy a banki nie są w stanie na nim poważnie zaistnieć mimo swojej przewagi kapitałowej.

            Ale to nie koniec problemów. Już od lat banki centralne prawie wszystkich krajów rozwiniętych stosują bardzo niskie, zerowe lub nawet ujemne stopy procentowe. To uniemożliwia zaoferowanie klientom atrakcyjnego oprocentowania lokat. Banki nie mają z tego powodu problemów z dostępem do gotówki, mogą ją tanio pożyczyć z banku centralnego. Jednak brak prostego, atrakcyjnego produktu inwestycyjnego, jakim jest lokata, to poważny problem z punktu widzenia klienta. Chcąc zarobić będzie on szukał innych możliwości.

            Wszystko to składa się na smutny obraz współczesnego sektora bankowego, dla którego pole działania coraz bardziej się zawęża. Natura jednak nie znosi próżni. To, co dla banków jest niemożliwe, dla innych przedsiębiorstw staje się okazją biznesową. Najbliższe lata będą więc czasem dynamicznego rozwoju przedsiębiorstw z sektora technologii finansowych, czyli „FinTech”. Będą one automatycznie tworzyć strategie inwestycyjne na rynkach kapitałowych, czy oceniać ryzyko kredytowe. Wszystko dzięki algorytmom sztucznej inteligencji.

            Problem braku możliwości zyskownego inwestowania zostanie rozwiązany przez alternatywne fundusze inwestycyjne. One nie boja się ryzyka i nie boją się zarabiać dzięki startupom. Dynamicznie rosnące firmy pożyczkowe będą odbierać bankom kolejne segmenty klientów. Z czasem również tych o dobrej zdolności kredytowej.

            Banki przegrają więc walkę o klientów ze startupami. Między innymi tymi, których rozwoju nie były w stanie finansować.

            Ważne Informacje

            Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

            Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

            AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

            Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

            Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

            Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

            Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

            Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

            Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

            Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

            Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...