.
Strona główna Blog Strona 206

Rynek pracy w IT w 2019 roku. Najnowszy raport No Fluff Jobs

Pracy w IT nie brakuje, a zarobki programistów wciąż rosną i należą do jednych z najwyższych w Polsce. – Mediana wynagrodzeń w branży w 2019 r. wyniosła 12 500 zł brutto, ale najlepszym firmy oferowały stawki na poziomie 20 000, a nawet 30 000 zł brutto – pokazuje roczny, trzeci już raport No Fluff Jobs, czołowego portalu z ogłoszeniami o pracę dla branży IT. Kogo poszukiwali pracodawcy, komu oferowano najwięcej i jakie trendy dominowały w ubiegłym roku?

Programiści i specjaliści IT to w Polsce zawód bardzo dobrze opłacany i pracodawcy w 2019 r. okazali się dla nich hojni. Wzrost mediany wynagrodzeń w całej branży IT wyniósł 4 proc. i osiągnął poziom 12 500 zł brutto bez względu na typ umowy i doświadczenie *. Jednak dynamika wzrostu zależna już była od formy zatrudnienia i stażu, używanej technologii, umiejętności a nawet miejsca zamieszkania czy dodatkowych benefitów. Ciekawostką jest to, że najwięcej – ponad 70 proc. ofert pracy – pochodziło od małych i średnich firm.

– Wzrost wynagrodzeń wydaje się mały, bo wynosi ok. 4 proc., ale to znak, że wciąż nie osiągnięto maksimum w wysokości oferowanej płacy. Firmy obecnie najczęściej szukają specjalistów z kilkuletnim doświadczeniem. W swoich zespołach najchętniej widzieliby midów i seniorów związanych z Backendem, którzy mogą pochwalić się dobrą znajomością Javy. To właśnie do tej grupy skierowane jest co trzecie ogłoszenie w serwisie No Fluff Jobs – mówi Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs.

Forma zatrudnienia vs wysokość pensji

Pracodawcy najchętniej zatrudniają programistów na umowach B2B – taka forma współpracy w 2019 r. proponowana była aż w 60 proc. ogłoszeń. Także wzrost mediany wynagrodzeń był tu wyższy niż w przypadku umowy o pracę i wyniósł 10 proc. Wynagrodzenia B2B wynosiły od 11 000 do 16 000 zł na fakturę bez vat, a na umowę o pracę było to 8000 -13 000 zł brutto. Jeszcze mniej mogli zarobić pracownicy interesujący się innymi formami umów.

Najbardziej poszukiwani i najlepiej opłacani programiści

Na rynku jedna reguła od kilku lat pozostaje niezmienna: programiści, którzy mają kilka lat doświadczenia w branży, a do tego dobrze znają Javę mogą przebierać w ofertach. Specjaliści w tej kategorii w 2019 r. mogli liczyć na zarobki na poziomie 15 000 zł na B2B lub 12 000 zł brutto na umowie o pracę. Podobne zarobki osiągnęli programiści .NET. Co ciekawe więcej od nich w minionym roku mogli zarobić specjaliści Big Data.

Jeśli chodzi o obszary pracy, to pracodawcy najchętniej szukali specjalistów w obszarze Backend – tu 70 proc. ofert pracy skierowanych było do programistów Java. Z roku na rok rośnie też zapotrzebowanie na Fullstacków, którzy łączą w sobie umiejętności z Backendu i Frontendu. Liczba ogłoszeń w tym obszarze wzrosła w 2019 r. o 15 proc. w porównaniu z 2018 rokiem.

– Warto pamiętać, że sama znajomość technologii wiodącej już na rynku nie wystarczy. Pracodawcy dużo bardziej cenią sobie specjalistów, którzy np. w przypadku backendu, oprócz Javy znają SQL-a czy Springa i nie są zamknięci na zmiany. Takie wymagania coraz częściej pojawiają się jako niezbędne minimum do wykonywania pracy i ta tendencja będzie jeszcze postępować – tłumaczy Marek Psiuk, CTO w No Fluff Jobs.

W cenie staż i doświadczenie. Juniorzy mają trudniej

Patrząc na całą branżę IT ponad 50 proc. ofert pracy skierowanych jest do osób ze średnim stażem i doświadczeniem, określanych w branży jako midzi. Niespełna 37 proc. ogłoszeń dotyczyło zatrudnienia seniorów. Najmniej oferty pracy, niezależnie od obszaru (backend, fronted, fullstack czy mobile) skierowanych było do juniorów – tylko nieco ponad 12 proc., choć na każde ogłoszenie aplikowało ich najwięcej, bo średnio około 40 osób.

– Ofert było mało, bo firmy, jeśli już szukały juniorów, to tych gwarantujących jakość. Na największe zarobki mogli liczyć ci, którzy specjalizują się w Angularze, C++ oraz Node. W przypadku umowy B2B najwyższe stawki oferowane były początkującym programistom ze znajomością Node’a oraz Kotlina – wyjaśnia Magdalena Gawłowska-Bujok, założycielka i COO No Fluff Jobs

Wśród najmłodszych stażem programistów dominującą formą zatrudnienia według raportu No Fluff Jobs była umowa o pracę, którą oferowało w 2019 r. prawie 44 proc. pracodawców. Mediana wynagrodzeń oferowanych juniorom wyniosła od 4 000 do 7 000 zł (na B2B oraz UoP). Umowa cywilnoprawna była proponowana 5 razy częściej juniorom niż midom i seniorom. Wśród topowych technologii w tej grupie wiekowej dominowały JavaScript, Java oraz React.

Duże miasta i elastyczny czas pracy

W 2019 r. największe ośrodki IT były także najlepszymi lokalizacjami do pracy – tak wynika z raportu No Fluff Jobs. W Warszawie można było zarobić średnio 14 530 zł na B2B lub 12 000 zł brutto na umowie o pracę. Podobnie było w Krakowie, który zajął drugie miejsce – programiści mogli tu odpowiednio zarobić 14 500 zł na B2B i 12 000 zł brutto na etacie. Ale i tu dały o sobie znać trendy wymienione wyżej – midzi i seniorzy zarabiają więcej w dużych miastach. Junior w Warszawie otrzymał w 2019 r. aż o 67 proc. niższe wynagrodzenie niż senior.

Bardzo dobre zarobki były również oferowane specjalistom pracującym zdalnie – średnio mogli oni zarobić 13 740 zł na B2B lub 11 500 zł brutto w przypadku umowy o pracę.

– Jeśli ktoś ceni sobie work-life balance, powinien pomyśleć o pracy zdalnej. Tutaj da się zarobić praktycznie tyle samo, co w pracy wykonywanej stacjonarnie, a można dużo łatwiej pogodzić obowiązki zawodowe z prywatnymi – tłumaczy Tomasz Bujok, CEO w No Fluff Jobs

Benefity coraz ważniejsze

Z raportu No Fluff Jobs wynika, że w 2019 r. pracodawcy w IT na każdym kroku kusili kandydatów benefitami. W blisko 75 proc. ofert pracy pojawiła się prywatna opieka medyczna. Na drugim miejscu była karta sportowa – oferowało ją 67 proc. firm.  Ponad połowa ogłoszeń zawierała też informacje o możliwości udziału w międzynarodowych projektach, budżecie szkoleniowym czy pracy w małych zespołach. Ale tu warto wspomnieć o drobnostce jaką jest darmowa kawa – w 85 proc. ogłoszeń rekruterzy wskazują darmową kawę jako udogodnienie w miejscu pracy.

Benefity, co ciekawe, bardziej cenią sobie juniorzy. Bardziej doświadczeni pracownicy częściej odpowiadają na ogłoszenia, które oferują pracę przy międzynarodowych projektach. Ważną rzeczą, która cenią sobie przyszli pracodawcy jest znajomość języka angielskiego – takie wymagania w 2019 r. zawierała ponad połowa ofert pracy. Firmy stawiały także na takie aspekty jak umiejętność pracy w zespole, proaktywność czy krytyczne myślenie. To pokazuje, że nawet w branży IT tzw. kompetencje miękkie się liczą i bez nich uzyskanie dobrej posady może okazać się niemożliwe.

Podsumowanie – trendy na 2020 rok

Z analizy No Fluff Jobs wynika, że firmy IT jeszcze nie do końca potrafią odkryć potrzeby potencjalnych kandydatów. Z jednej strony konkurują ze sobą widełkami płacowymi, pakietami i możliwością pracy zdalnej, a z drugiej oferują pracownikom benefity, których ci niespecjalnie potrzebują.

– W 2020 roku pracodawcy powinni zastanowić nad realnymi potrzebami kandydatów oraz pracowników i odpowiedzieć na pytania, czego oczekują i czy firmy są w stanie im to zaoferować – podsumowuje Tomasz Bujok

* Metodologia badań:

Raport powstał na bazie analizy 9253 unikalnych ofert pracy, zamieszczonych w serwisie No Fluff Jobs między 1.01.2019 a 31.12.2019. Unikalne oferty to takie, którym nie były liczone ponowne emisje ani emisje w wielu lokalizacjach. Wszystkie podane wynagrodzenia to mediany zarobków, pojawiające się w ofertach pracy. W sytuacji kiedy podane są widełki, są to mediany dolnych oraz górnych zarobków z ofert pracy. W sytuacji kiedy podana jest jedna wartość, jest to średnia arytmetyczna mediany dolnych oraz górnych zarobków z ofert pracy. Minimalne wynagrodzenie – to mediana najniższych wynagrodzeń z widełek podawanych przez pracodawców. Maksymalne wynagrodzenie – to mediana najwyższych wynagrodzeń z widełek podawanych przez pracodawców. W przypadku Umowy o Pracę podana wartość jest wynagrodzeniem brutto.

** W przypadku współpracy B2B podana wartość jest wartością netto na fakturze (bez VAT).

Link do raportu: https://nofluffjobs.com/insights/zarobki-it/raport-it-rynek-pracy-it-w-polsce-2019

Czy startupy mogą rozwijać się samodzielnie?

Jakie są potrzeby młodych, dynamicznie rozwijających się firm? Czy są w stanie rozwinąć się bez pomocy inwestorów? Nawet jeżeli tak, to czy organiczny rozwój ma sens na dynamicznych rynkach nowych technologii? Analizę przeprowadził Iwo Rybacki – Członek zarządu Assay

Każdy startup zaczyna się od pomysłu. Najczęściej założycielom udaje się rozwiązać jakiś problem. Wtedy powstaje pytanie, czy projekt ma sens biznesowy. Czy przyjmie się na rynku? Czy nabywcy będą gotowi zapłacić tyle, aby stał się rentowny? Pierwszą potrzebą startupu jest więc konieczność walidacji modelu biznesowego. Jej brak powiększa, i tak z reguły wysokie, ryzyko realizacji projektu. Celem tego etapu jest uniknięcie wprowadzania na rynek produktów lub usług, które spotkają się z niewystarczającym popytem.

Najczęściej na początku powstaje zbudowany w garażu prototyp, wstępna wersja innowacyjnej strony internetowej lub aplikacji mobilnej. I właśnie wtedy należy zebrać jak najwięcej informacji o szansach rynkowych przedsięwzięcia. Ta faza nie musi być tak kosztowna jak badania marketingowe prowadzone przez korporacje. Wystarczy pytać wszystkich naokoło, pozwolić potencjalnym użytkownikom na testowanie produktu, starannie zbierać uwagi, wyciągać wnioski i wprowadzać ulepszenia.

Założyciele innowacyjnych firm często nie zdają sobie sprawy z konieczności testowania strategii. Ich własne umysły zastawiają na nich bardzo sprytne pułapki. Duża część fachowej literatury dotyczącej startupów jest poświęcona temu, jak ich unikać. Najczęstsze błędy to: nadmierna pewność siebie, złudzenie kontroli nad rzeczywistością, wyciąganie wniosków na podstawie niewystarczających danych, czy pułapka zaangażowania. W dodatku inżynierowie lub informatycy często nie mają lub nawet nie chcą mieć pojęcia o prowadzeniu biznesu. Tymczasem ich firmy, aby się rozwinąć, potrzebują się odnaleźć w skomplikowanym świecie prawa, podatków, finansów i marketingu. Właściciele startupów stają przed wyborem, albo dzielić czas pomiędzy niezbędne formalności i właściwą działalność, albo znaleźć partnera, który zajmie się częścią biznesową i w spokoju rozwijać technologię.

Partner jest potrzebny w jeszcze jednym celu. Startupy muszą pozyskać kapitał dla swojego rozwoju. W świecie nowoczesnych technologii kapitał jest kluczowy. Nie da się bez niego szybko zbudować elastycznej organizacji działającej w warunkach ogromnej niepewności. Poza tym, inwestor w trosce o własny kapitał, z pewnością starannie oceni strategię i model biznesowy startupu. I właśnie wtedy trzeba zrobić następne kroki – szybko zbudować od podstaw całą strukturę nowego przedsiębiorstwa. Na dynamicznie zmieniających się rynkach, innowacyjny produkt trzeba dostarczyć klientom natychmiast.

Szczególnie korzystne dla startupu może być związanie się z wyspecjalizowaną spółką inwestycyjną. W takim wypadku nowego sensu nabiera powiedzenie „pieniądze to nie wszystko”, gdyż rozwijająca się firma otrzymuje znacznie więcej niż kapitał.

Spółka inwestycyjna ma zwykle pod opieką wiele firm zależnych, pojawiają się korzyści skali związane z siłą zakupową całej grupy, czy z synergiami pomiędzy poszczególnymi startupami.

Inwestorzy z reguły nie ingerują w sferę technologiczną. Natomiast chętnie zajmują się biznesową stroną przedsięwzięcia. Dzisiejsze startupy mogą liczyć na naprawdę wszechstronną opiekę.

Po pierwsze i najważniejsze, otrzymują od inwestora kapitał. Jest on niezbędny, aby wynająć biuro, zatrudnić personel, zakończyć prace badawczo rozwojowe, uruchomić produkcję, zainwestować w marketing i rzecz najważniejsza – pozyskać klientów. Kontakty biznesowe inwestora też mogą być wykorzystywane w działalności sprzedażowej.

Inwestorzy bardzo chętnie przejmują na siebie sprawy urzędowe, obsługę finansową, księgową i prawną. Może to być połączone z wejściem przedstawiciela inwestora do zarządu firmy. Nie chodzi tu tylko o odciążenie startupu od czynności formalnych. Takie rozwiązanie daje też inwestorowi kontrolę nad bieżącą działalnością firmy. Dzięki temu może wyeliminować niektóre ryzyka związane z inwestycją. Startupy mogą też liczyć na wsparcie inwestora w organizacji działań marketingowych, pomoc webmasterów, grafików, analityków biznesowych, wsparcie w działaniach PR, czy w organizacji imprez promocyjnych.

Czy startup jest w stanie rozwinąć się bez pomocy inwestorów? Być może są takie, które dałyby radę. Pytanie jednak należałoby postawić inaczej. Czy organiczny rozwój ma sens na dynamicznych rynkach technologicznych? Jest on z reguły powolny, a technologia zmienia się bardzo szybko. Nawet najlepsze pomysły tracą wówczas na wartości. Oddanie inwestorowi kilkudziesięciu procent udziałów, to niewielka cena za szybki podbój rynku.

 

Sukcesja szansą na rodzinny i rynkowy sukces

Przychodzi czas, kiedy właściciel rodzinnego biznesu staje przed potrzebą podjęcia decyzji o przekazaniu swojej spuścizny kolejnym pokoleniom. Zdając sobie sprawę z powagi tego procesu chce przejść przez niego najlepiej, jak to tylko możliwe. O zagrożeniach i szansach związanych z tym wyzwaniem rozmawiamy z Konradem Wilkiem, trenerem rozwoju, kognitywistą, ekspertem w zakresie sukcesji w firmach rodzinnych.

Red: Właściciele firm, które zakładali w latach 90-tych minionego wieku coraz częściej zbliżają się do tego miejsca, jakie wiąże się z potrzebą przekazania władzy w ręce swoich następców.

KW: Zdecydowanie tak. Czas płynie nieubłaganie przynosząc ze sobą kolejne etapy naszej życiowej drogi. Sukcesja jest ważnym okresem przełomowym pomiędzy tymi etapami. Im sprawniej przeprowadzona, tym lepsze prognozy dla kolejnego etapu w życiu właściciela, jego rodziny, jak również stworzonej i dotąd zarządzanej przez niego organizacji.

Red: Dlaczego warto szczególnie uważnie zadbać o przebieg tego procesu?

KW: Sukcesja, jak każda poważna zmiana, wiąże się z doświadczeniem dużego stresem. Jest to wyzwanie nie tylko dla właściciela firmy, lecz również członków jego rodziny, menadżerów i pracowników. Właściciel ma prawo mieć sporo związanych z nią obaw. Choćby dotyczących trafnego wyboru następcy, jego predyspozycji, zaangażowania, przywódczych zdolności. Jeśli potencjalnych kandydatów jest więcej, dochodzi obciążenie związane z dokonaniem wyboru i potencjalnymi konsekwencjami natury relacyjnej ze strony tych, którzy nie zostaną namaszczeni. Często pojawia się również poczucie straty spowodowane samym aktem odejścia, przesunięcia na boczny tor, utraty wpływu, znaczenia, przejścia w zawodowy niebyt. Całe życie było przecież naznaczone pracą dla firmy, identyfikacją z tym wszystkim, co z takim zaangażowaniem budował. Czas przełomu to zmiana, którą najchętniej odkładałby w nieskończoność, wciąż przecież jest tyle do zrobienia. A co, jeśli dorobek jego życia zostanie po jego odejściu zmarnowany? Cały sens i znaczenie jego życia miałby pójść na marne? Bolesna perspektywa. Rozsądek, czasem stan zdrowia, bieżąca sytuacja jednak podpowiadają, że trzeba ten krok wykonać.

Red: Jakie zagrożenia i trudności wiążą się z przeprowadzeniem sukcesji?

KW: Na znanej platformie VOD Netflix pojawił się niedawno serial zatytułowany „Sukcesja”. Pomijając jego niewątpliwą jakość i atrakcyjność dla widza, można też przyjrzeć się pewnym zagrożeniom, jakie są dosyć charakterystyczne dla tego z czym mierzą się firmy rodzinne w związku z procesami sukcesyjnymi. Moje doświadczenie, badania, literatura, opisy procesów sukcesyjnych wielu pokoleń na świecie pokazują, że największym problemem okazuje się kwestia relacji rodzinnych. Animozje na linii rodzic-dziecko lub rodzic-dzieci, zaszłości, konflikty, różne wizje przyszłości organizacji, kwestie podziału majątku, wpływów, władzy, to czynniki bezsprzecznie sabotujące ów proces. Rzutują one na firmę, nie tylko w wymiarze wewnętrznym, często cierpi również jej pozycja rynkowa i wizerunek. Ryba psuje się od głowy, mówi stare przysłowie. Dwie, albo i więcej skonfliktowanych głów, to jeszcze większy odór i przyspieszony proces psucia. Uwikłanie emocjonalne odbiera zdolność jasnego wglądu w sytuację, utrudnia podejmowanie najlepszych możliwych decyzji.

Red: Czy można naprawić to, co wiąże się z wieloletnimi zaszłościami?

KW: Tak. Proces sukcesji, jeśli przeprowadzony mądrze i z pomocą z zewnątrz, jest do tego idealnym pretekstem.

Red: Jak tego dokonać?

KW: Należy naprawić to, co nie działa. Komunikacja w towarzystwie osoby niezaangażowanej, ale umiejącej wesprzeć proces porozumienia jest bardzo ważna. Często sama mediacja nie wystarcza, potrzebne bywa wsparcie indywidualne dla jednej, a częściej wszystkich ze stron, by były zdolne konstruktywnie ze sobą rozmawiać. Właściciel firmy, nestor rodu zdaje sobie sprawę, że jego dorobek potrzebuje dobrej, jakościowej kontynuacji, by mógł się rozwijać kiedy jego zabraknie. Na tym mu przecież zależy. Choć może mieć w zwyczaju uważać, że wie najlepiej co zrobić, że nikt nie zna się tak jak on, to jednak tym razem warto, by pozwolił sobie zaufać człowiekowi z zewnątrz.  Zaufanie, dojrzałość, doświadczenie i życiowa mądrość pozwalają mu otworzyć drzwi do własnego wnętrza, domu,, firmy przed gościem, który skutecznie wesprze w przejściu przez ten przełomowy okres. Tym bardziej, że takie podejście powala uwolnić potencjał sukcesu kolejnego etapu w życiu całego systemu. Pojawia się szansa na oczyszczenie, a po nim otwarcie na nową jakość relacji rodzinnych, impuls rozwoju firmy, a dla właściciela, zasłużonego odpoczynku, realizacji własnych pasji, uważności na te aspekty życia, które do tej pory schodziły na plan dalszy.

Red: Co jeśli tego nie zrobi? Jakie są potencjalne konsekwencje zaniechania sukcesji?

KW: Pierwszą z nich jest wspomniany już konflikt w rodzinie wzmacniany nieustającym opóźnianiem decyzji właściciela. Niejasny, rozgrywany do różnych celów temat sukcesji zamienia się w ropień jątrzący się od lat. Brak należytej komunikacji wywołuje coraz częstsze zatargi, kłótnie, pretensje. Bywa też, że komunikacja zupełnie ustaje zamieniając się w długotrwałe okresy milczenia. Niedopowiedzenia, podejrzenia, niejasności co do czasu i formy potencjalnej sukcesji pogłębiają problem, pogarszają relacje. Czekający od lat w blokach startowych sukcesorzy nie znają dnia ani godziny. Odwlekana sukcesja działa na nich demotywująco, rodzi frustrację, zniechęca. Rodzą się myśli o zaniechaniu czekania i rozpoczęciu własnej kariery zawodowej w innej firmie, założeniu własnego biznesu. Nawet jeśli wreszcie doczekują się i firma zostaje im przekazana, ten wieloletni trud, brak pewności, zła energia odciskają na nich swe piętno i sprawiają, że faktycznie, w zgodzie z obawami właściciela, mogą okazać się wypalonymi, słabymi następcami.

Drugim z zagrożeń jest słabnięcie pozycji firmy na rynku, na jakim działa. Wynikać to może z faktu, że niechętny przekazaniu pałeczki właściciel, któremu lat nieuchronnie z każdym rokiem przybywa, przestaje radzić sobie z nieustannymi zmianami, dynamiką i złożonością współczesnego świata VUCA. Metody i style zarządzania, które przynosiły mu dotąd pożądane efekty, okazują się obecnie niewystarczające. On sam może nie chcieć tego dostrzegać, znajduje uzasadnienia na zewnątrz, u innych, w okolicznościach rynku. Jednak realia mogą być nieubłagane. Jeśli pozwoli sobie stanąć w prawdzie, to dostrzeże, że mimo jego obaw o to, że następca nie będzie tak dobry jak on, sukcesja jest właśnie szansą na płynny rozwój i aktualizację oblicza i charakteru firmy do wymogów czasów współczesnych.

Po trzecie, powszechnym tematem jest kwestia finansów. Okazuje się, że nieuregulowane sprawy majątkowe potrafią wyrządzać ogromną krzywdę relacjom rodzinnym. Pieniądze są wciąż tematem tabu, tajemnicą, za którą w ślad podążają podejrzenia, zawiści, niesnaski. Wyklarowanie sytuacji finansowej, rozdysponowanie majątku, transparentne określenie co komu, na jakich zasadach przypada, stworzenie swoistego kontraktu majątkowego wyjaśnia, uspokaja, rozwiązuje potencjalne zagrożenia. Oczywiście wielu właścicieli potrafi grać niedopowiedzeniami w tej kwestii, w pewnym sensie szantażuje, trzyma w szachu, używa pieniędzy jako czynnika dominacji i kontroli. Póki nie wiedzą co zrobię z pieniędzmi, póty będą siedzieć cicho, będą przymilni i grzeczni. Dosyć to toksyczne i destrukcyjne podejście, które z pewnością degraduje rodzinę i samą firmę. Do tego, jeśli zdarzy się nagły przypadek, śmierć przedsiębiorcy, to nieuregulowane kwestie majątkowe mogą poważnie zagrozić ciągłości funkcjonowania firmy.

Nie ma nic gorszego dla rodziny i firmy, niż brak komunikacji w temacie sukcesji, wydłużanie w nieskończoność jej przeprowadzenia. Poważne, szanujące się firmy rodzinne działają w oparciu o starannie przygotowany i realizowany długoterminowy plan rozwoju. Tworzymy go w perspektywie wieloletniej, wielopokoleniowej. Jednym z najistotniejszych elementów takiego planu jest właśnie klarowna sukcesja, która uwzględnia wszelkie istotne, opisane wyżej czynniki.

Red: Czyli jest o co powalczyć?

KW: Ja twierdzę, że mądrze przeprowadzona sukcesja to szansa na to, by wreszcie tej od lat toczonej na różnych frontach walki zaprzestać, poukładać sprawy, poprawić relacje, odpocząć, docenić wolny czas i cieszyć się owocami swojej wieloletniej pracy.

Red: Dziękuję za rozmowę.

Oświadczenie o zmianach w imporcie marek JAGUAR LAND ROVER W Polsce

Wiele mówi się ostatnio o zmianach, jakie mają zajść w imporcie i sprzedaży samochodów Jaguar i Land Rover w Polsce. Obecny, wciąż aktualny importer Firma British Automotive Holding S.A. wydała w tej sprawie oświadczenie. Zapewnia w nim, że zmiany proceduralne w zakresie sprzedaży aut w Polsce nie będą miały żadnego wpływu na odpowiedzialność gwarancyjną, a klienci mogą spać spokojnie.

W nawiązaniu do ostatnich komunikatów giełdowych, potwierdzających planowane zakończenie obowiązywania umowy importerskiej pomiędzy Jaguar Land Rover Deutschland, a British Automotive Holding S.A. w terminie 31 marca 2021 r., pragniemy uzupełnić komunikat o istotne, z perspektywy obecnych i przyszłych Klientów Jaguar Land Rover, kwestie.

W dniu 1 kwietnia 2021 roku na rynku polskim, bezpośrednią sprzedaż importerską Jaguar Land Rover planuje rozpocząć spółka zależna od Jaguar Land Rover Limited, kontynuując dynamiczny rozwój obu marek w kraju. Zmiana Importera na bezpośredniego przedstawiciela Producenta odbędzie się w sposób maksymalnie płynny i nie będzie miała wpływu na funkcjonowanie w zakresie sprzedaży samochodów czy usług serwisowych w autoryzowanej sieci dilerskiej. Z punktu widzenia Klienta nic się nie zmieni. Gwarancje fabryczne czy pakiety serwisowe będą nadal obowiązywały, a realizacja usług serwisowych będzie odbywała się w stale rozwijanej sieci dilerskiej.

W związku z decyzją, British Automotive Holding nie zwalnia jednak tempa. Przygotowuje się do wyjścia z biznesu importerskiego i kontynuuje rozwój sieci dilerskiej.

Działalność importerska to współpraca ograniczona czasowo. Liczyliśmy się z tym, że JLR będzie dążył do tego, aby bezpośrednio sprowadzać samochody do Polski. Mając tę świadomość, budowaliśmy strategię rozwoju sieci dilerskiej. Dzięki temu, spółki dilerskie mają obecnie około połowę rynku w Polsce, w kategoriach wolumenu sprzedaży. Celem grupy BAH jest dalsza koncentracja na umacnianiu, rozwoju, jak i optymalizacji segmentu dilerskiego, ponieważ po zakończeniu działalności importerskiej, chce nadal być znaczącym partnerem i kontrahentem dla producenta – podkreśla Katarzyna Twarowska, Dyrektor Zarządzająca grupą kapitałową British Automotive Holding S.A.

Sieć dilerska Jaguar Land Rover liczy obecnie 12 autoryzowanych punktów na terenie Polski, z czego pięć należy do spółki British Automotive Holding, i dalej się rozwija. W grudniu otwarty został nowy salon i serwis w Łodzi, a na końcowym etapie budowy są obiekty w  Szczecinie oraz Gdańsku. Trwają również rozmowy z kolejnymi, potencjalnymi partnerami, celem których jest otwarcie salonów dilerskich w Bydgoszczy/Toruniu oraz Lublinie.

źródło: British Automotive Holding

Rośnie sprzedaż samochodów marki Kia zarówno w Polsce, jak i w Europie

W ubiegłym roku Kia ustanowiła kolejne dwa rekordy sprzedaży. W Polsce po raz pierwszy rejestracje nowych samochodów osobowych marki przekroczyły 29 tysięcy egzemplarzy (dokładnie wyniosły 29 391 sztuk). Oznacza to wzrost popytu na osobowe auta marki Kia o 18,95% w porównaniu z wynikiem w 2018 roku. To drugi największy wzrost w zestawieniu TOP10 marek na polskim rynku. W Europie Kia Motors po raz pierwszy osiągnęła sprzedaż na poziomie ponad pół miliona nowych samochodów i 11. rok z rzędu zakończyła większą sprzedażą niż w roku poprzedzającym.

– w ostatnim miesiącu ubiegłego roku zarejestrowano w Polsce 2686 nowych samochodów osobowych marki Kia, czyli o blisko 55% więcej niż w grudniu 2018 roku

– rejestracje marki Kia w 2019 roku wyniosły 29 391 samochodów osobowych i było ich o niemal 1/5 więcej niż rok wcześniej

– udział marki Kia w Polsce przekroczył 5% i wzrósł z 4,64% w 2018 roku do 5,29% w roku ubiegłym

– w 2019 roku Kia Motors sprzedała w Europie 502 845 aut, co zapewniło jej największy w historii udział w europejskim rynku, wynoszący 3,2% i wzrost sprzedaży 11. rok z rzędu

– w porównaniu z 2018 rokiem w ubiegłym niemal dwukrotnie zwiększył się popyt na samochody elektryczne, sprzedaż modeli z rodziny Ceed wzrosła o 46%

Po raz pierwszy w historii Kia Motors osiągnęła w Europie roczną sprzedaż na poziomie ponad pół miliona samochodów. W sumie nabywców znalazło 502 845 egzemplarzy, co stanowi wzrost o 1,7% i oznacza, że sprzedaż nowych samochodów marki Kia w Europie zwiększyła się 11. rok z rzędu. W 2019 roku przełożyło się to na najwyższy jak dotychczas udział Kia Motors w rynku, wynoszący 3,2% (łącznie krajów Unii Europejskiej i EFTA).

Na wzrost sprzedaży spory wpływ miało zwiększone zainteresowanie coraz bogatszą gamą modeli hybrydowych, hybryd typu plug-in i samochodów elektrycznych, a także wzrost popytu na modele z rodziny Ceed nowej generacji oraz na miejskiego crossovera – Stonica.

Emilio Herrera, dyrektor operacyjny Kia Motors w Europie, powiedział – „Rok 2019 był ważny dla marki Kia, ponieważ wprowadziliśmy do oferty pierwsze auta elektryczne nowej generacji oraz nowe odmiany wersji napędowych najbardziej popularnych modeli”.

Znaczny wzrost sprzedaży modeli hybrydowych i samochodów elektrycznych

Sprzedaż hybryd, hybryd typu plug-in i aut elektrycznych wzrosła z 58 029 sztuk w 2018 roku do 66 386 egzemplarzy w roku ubiegłym (+14,4%). Niro, które jest oferowane zarówno w wersji hybrydowej, hybrydowej typu plug-in oraz elektrycznej, jest najlepiej sprzedającym się tzw. zelektryfikowanym modelem marki. W 2019 roku nabywców znalazło 57 519 egzemplarzy Niro (+27,1% w porównaniu do wyniku w 2018 roku).

Dzięki wprowadzeniu do sprzedaży nowej Kia e-Soul niemal podwoił się popyt na samochody elektryczne marki Kia – z 7064 egzemplarzy w 2018 r. do 13 132 sztuk w 2019 r. (+85,9%). Więcej osób wybrało również Optimę Plug-in Hybrid, oferowaną jako sedan i kombi (+23,2%).

Nowy bestseller marki Kia: modele z rodziny Ceed

W 2019 r. modele z rodziny Ceed były najlepiej sprzedającymi się samochodami marki Kia w krajach Unii Europejskiej i EFTA. Łącznie sprzedano ich 110 201 sztuk, co oznacza wzrost o 46,0% w porównaniu z wynikiem z 2018 roku. Poprzedni bestseller – Kia Sportage – uplasował się na drugim miejscu, ze sprzedażą w wysokości 109 838 sztuk w ubiegłym roku.

Podobnie było w Polsce – w 2019 roku rekordzistą pod względem sprzedaży okazał się nowy Ceed z wynikiem 8487 egzemplarzy. Na drugim miejscu podium znalazł się Sportage (6439 sztuk), a na trzecim Stonic (3325 egzemplarzy). O czwarte miejsce w rankingu zawzięcie walczyły Rio (2682 sztuk), Optima (2310 samochodów) i Venga (2072 egzemplarzy).

Tomasz Orlik powołany na stanowisko członka zarządu PFR TFI

    17 grudnia 2019 r. Rada Nadzorcza PFR Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych S.A., w wyniku przeprowadzonego postępowania kwalifikacyjnego, powołała Tomasza Orlika na stanowisko Członka Zarządu ds. Operacyjnych.

    Tomasz Orlik odpowiada w PFR TFI za procesy operacyjne funduszy inwestycyjnych zamkniętych oraz wyceny aktywów funduszy.

    Tomasz Orlik ukończył studia magisterskie i studia doktoranckie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz studia podyplomowe w Wyższej Szkole Ubezpieczeń i Bankowości. Posiada licencję maklera papierów wartościowych.   W dotychczasowej karierze zawodowej odpowiadał przede wszystkim za projekty związane z zarządzaniem funduszami, aktywami i zarządzaniem ryzykiem.  W 1992 r. rozpoczął obsługę funduszy powierniczych w Banku Pekao S.A., i następnie w 1993 r. w Financial Services Ltd. odpowiedzialny był za projekty konsultingowe. W 1997 r. został Dyrektorem w Pioneer TFI S.A. i następnie członkiem zarządu Pioneer PTE S.A. W 2000 r. zaangażowany w utworzenie Pioneer Pekao Investment Management S.A.
    i powołany na stanowisko Wiceprezesa Zarządu. Od 2001 r. członek Rady Nadzorczej Pioneer Pekao TFI S.A., a od 2010 r. do 2018 r. Wiceprezes Zarządu spółki. Podczas pracy w Grupie Pioneer Investments zaangażowany w projekty restrukturyzacyjne w regionie Europy Środkowo-Wschodniej oraz wdrożenia systemów informatycznych do zarządzania aktywami, zarządzania ryzykiem.

    Jest autorem kilkunastu publikacji z zakresu rynku kapitałowego, funduszy inwestycyjnych, produktów emerytalnych i oszczędności gospodarstw domowych w Polsce.

    Decyzja Rady Nadzorczej oznacza, że od 1 stycznia 2020 r. Zarząd PFR Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych S.A. pracuje w składzie trzyosobowym:

    1. Ewa Małyszko – Prezes Zarządu
    2. Piotr Kuba – Członek Zarządu ds. Inwestycyjnych
    3. Tomasz Orlik – Członek Zarządu ds. Operacyjnych

    PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych jest częścią Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju – grupy instytucji finansowych i doradczych dla przedsiębiorców, samorządów i osób prywatnych.

    PFR TFI zajmuje się tworzeniem funduszy inwestycyjnych, zarzadzaniem nimi, reprezentowaniem ich wobec osób trzecich oraz zarządzaniem zbiorczym portfelem papierów wartościowych. Działalność Towarzystwa skoncentrowana jest wokół trzech obszarów: pracowniczych planów kapitałowych, ekspansji zagranicznej oraz zarzadzania funduszami inwestycyjnymi zamkniętymi.

    Wartość aktywów zarządzanych przez PFR TFI wynosi ponad 8,3 mld złotych. W portfolio Towarzystwa są zarówno wyspecjalizowane fundusze zamknięte – ukierunkowane na nieruchomości, innowacje, inwestycje infrastrukturalne czy ekspansję zagraniczną, jak i fundusze otwarte zdefiniowanej daty dedykowane PPK.

    Mazda Motor Poland podsumowuje 2019 rok

    Mazda Motor Poland zakończyła rok 2019 najlepszym wynikiem handlowym w historii wprowadzając na rynek 15 670 samochodów, o 24,6% więcej niż w poprzednim roku. Rekordowe wzrosty sprzedaży odnotowały wszystkie najpopularniejsze modele marki.

    Na szczególną uwagę zasługuje wynik Mazdy CX-3, która z 4903 sztukami zarejestrowanymi w 2019 r., odnotowała wzrost o ponad 51% w porównaniu z rokiem 2018. Wolumen sprzedaży marki w Polsce napędzały także Mazda CX-5 – 3570 zarejestrowanych egzemplarzy i Mazda6 – 3828 szt., co w przypadku tego modelu stanowi wzrost o ponad 46% w porównaniu z 2018 r. Statystycznie więcej niż połowa klientów Mazdy wybrała jeden z modeli segmentu SUV, a co czwarty Mazdę 6. Zdecydowanie najwięcej, bo aż 54% wzrostu zanotował najmniejszy model w gamie – Mazda2, kończąc ubiegły rok z wynikiem 908 zarejestrowanych egzemplarzy.

    Imponującą dynamikę wzrostu sprzedaży zanotowała też kultowa Mazda MX-5, która świętując w ubiegłym roku 30-lecie obecności na światowych rynkach, w Polsce odnotowała niemal 44% wzrostu sprzedaży. Grono posiadaczy i entuzjastów modelu powiększyło się aż o 256 osób, a wśród nich znalazło się 47 szczęśliwych posiadaczy unikalnych egzemplarzy MX-5 w kolorze Racing Orange z edycji jubileuszowej 30th Anniversary.

    Udany rynkowy debiut zanotowała Mazda CX-30, która choć dostępna była w salonach sprzedaży dopiero od września, wybrana została już przez 827 klientów. Najważniejszym sukcesem premierowego SUV-a – Mazdy CX-30 było zdobycie maksymalnej oceny 5 gwiazdek w testach bezpieczeństwa NCAP z doskonałym wynikiem 99% w kategorii Bezpieczeństwo Dorosłych Pasażerów.

    Jednak pod względem liczby otrzymanych nagród 2019 r. należał zdecydowanie do Nowej Mazdy 3, która już na początku roku otrzymała najwyższe wyróżnienie „Best of the Best” w prestiżowym konkursie Red Dot Design Award. W tym najbardziej prestiżowym konkursie wzorniczym jury doceniło Nową Mazdę 3 za ewolucję języka stylizacji KODO – Dusza Ruchu, który posługuje się grą światła i cienia na karoserii pozbawionej ozdób i przetłoczeń. Także w kategorii bezpieczeństwa Nowa Mazda 3 zdobyła najwyższe uznanie ekspertów i maksymalną ocenę 5 gwiazdek w testach zderzeniowych Euro NCAP, a także nagrodę za najlepszy design w kategorii aut kompaktowych Autonis 2019 oraz wybrana została Światowym Kobiecym Samochodem Roku.

    „Widzimy, że Nowa Mazda3 dobrze przyjęła się na rynku, klienci doceniają jej wysoką jakość wykończenia na poziomie premium i najbogatsze wyposażenie w klasie. Spodziewamy się, że dynamika sprzedaży tego modelu wzrośnie w tym roku po wprowadzeniu do sprzedaży jednostki napędowej Skyactiv-G o pojemności 2.0 l i mocy 150 KM, która zastąpi oferowaną dotychczas wersję o mocy 122 KM” – powiedział Łukasz Paździor – Dyrektor Zarządzający Mazda Motor Poland.

    W ubiegłym roku Nowa Mazda 3 trafiła do 1374 osób, które, podobnie jak wybierający inne modele Mazdy, częściej decydowały się na wersję z automatyczną niż z manualną skrzynią biegów.

    „Niezmiennie powodem do dumy jest dla nas fakt, że najchętniej wybieranym kolorem nadwozia naszych samochodów jest charakterystyczna czerwień Soul Red Crystal, na którą zdecydowało się w ubiegłym roku aż 37% klientów. Wśród najpopularniejszych kolorów nadwozia znalazł się także elegancki szary Machine Gray oraz Snowflake White Pearl” – dodał Łukasz Paździor.

    W 2019 r. na rynku zadebiutował też rewolucyjny silnik Skyactiv-X, który trafił pod maski Nowej Mazdy 3 i Mazdy CX-30. To nowatorskie rozwiązanie wykorzystujące zapłon samoczynny sprężonej mieszanki sterowany świecą zapłonową jest unikatową technologią Mazdy. W Polsce silnik Skyactiv-X zdobył w 2019 r. nagrodę za Innowację Motoryzacyjną Roku w plebiscycie The Best of Moto, docenili go też klienci, bo udział tej jednostki napędowej w sprzedaży Nowej Mazdy 3 i Mazdy CX-30 sięga ponad 32%.

    „Ubiegły rok minął na też pod znakiem wprowadzania nowych rozwiązań finansowych, które uzupełniają tradycyjny leasing czy kredyt. Dzięki wysokiej wartości rezydualnej naszych samochodów, zaoferowaliśmy naszym klientom produkty finansowe oparte o miesięczną wpłatę na poziomie 1% wartości nowego samochodu, co w znaczący sposób ułatwia zaplanowanie budżetu domowego lub firmowego.” – podsumował Łukasz Paździor.

     

    „Jedz Pij Warszawo” – tradycja i nowoczesność, czyli kulinarna kultura stolicy.

    W dniach 25 i 26 stycznia odbędzie się festiwal „Jedz Pij Warszawo”. To największe kulinarne wydarzenie roku prezentujące zarówno historię, tradycję i kulturę jak również najnowsze trendy gastronomiczne stolicy. W programie wydarzenia między innymi: live cooking i degustacje, karnawał przekąsek i zakąsek, warsztaty kulinarne i koktajlowe, spotkania z najlepszymi szefami kuchni, sommelierami i barmanami, strefa WEGE WAWA i targ festiwalowy oraz pokazy, wykłady i debaty wokół tematu jedzenia i picia. W ostatni weekend stycznia zapraszamy do Pałacu Kultury i Nauki, aby celebrować to co najlepsze wokół polskiego stołu!

    Gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością

    W wielu miastach na świecie organizowane są festiwale i wydarzenia promujące lokalne produkty spożywcze i kulturę gastronomiczną. Taste of London, Madrid Fusion, Prague Food Festival, Copenhagen Cooking, Oktoberfest Monachium przyciągają zarówno miejscową społeczność jak
    i tłumy turystów, promując miasto, kraj i ich kulinarne dziedzictwo.  Festiwal „Jedz Pij Warszawo” nawiązuje tradycją do legendarnej „Wystawy kucharsko-spożywczej” z 1902 roku, kiedy to nasza stolica, obok Wiednia i Frankfurtu nad Menem stała się jednym z pierwszych miejsc świętowania sztuki kulinarnej w Europie. Ambicją organizatorów wydarzenia jest pokazanie jak na przestrzeni wieku zmieniały się gastronomiczne zwyczaje i upodobania. Goście festiwalu poznają kultowe warszawskie bary i restauracje lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Bartosz Węglarczyk i jego goście zaproszą na Rozmowy Mistrzów „PRL na widelcu”, w trakcie których  gwiazdy kultury i estrady opowiedzą jak i gdzie się bawiła się warszawska bohema tamtych czasów.

     Pokazanie prawdziwego oblicza kulinarnych tradycji Warszawy to jeden z celów Festiwalu.
    Nasza kuchnia w ujęciu historycznym jest naprawdę fascynującą przygodą. Warto zapoznać się z tym jak zmieniała się na przestrzeni lat , spróbować dań i trunków, które są prawdziwą wizytówką stolicy. To wyjątkowa okazja do poznania kulinarnej przeszłości, ale także współczesnego oblicza naszego miasta oraz nowych trendów na rynku gastronomicznym. 
    ” – powiedział Grzegorz Mazur, kierownik rekonstrukcji historycznej Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Partner Festiwalu.

    Przyjdź, zobacz, spróbuj

    Przestrzeń festiwalowa JEDZ oraz PIJ zostanie podzielona na kilka stref tematycznych: „Smacznego!”, „Na zdrowie!, „Chleb i wino” z Robertem Makłowiczem, „Warszawa Kulturalna” z Pawłem Delągiem oraz magazynem Kukbuk, „Restauracje i live cooking”, „Strefa Wiedzy”, oraz „WEGE WAWA”. Każda ze stref będzie oferować zwiedzającym inne atrakcje. Będzie można nie tylko spróbować przygotowywanych na miejscu dań, ale również zakupić produkty regionalnej kuchni. Goście Festiwalu będą mogli wziąć udział w warsztatach kulinarnych: jak serwować ostrygi, mieszać koktajle i komponować nalewki. Będzie można posłuchać interesujących wykładów, prelekcji i debat odbywających się przez dwa dni Festiwalu, codziennie już od 12.00 w południe.
    Jednym z dodatkowych „smaczków” festiwalu będzie możliwość podziwiania owianych legendą wnętrz PKiN, w tym najdłuższego biesiadnego stołu z czasów PRL, przy którym ucztowali partyjni dygnitarze.

    Najlepsi szefowie kuchni, barmani i sommelierzy w akcji

    W trakcie festiwalu „Jedz Pij Warszawo” będzie można zobaczyć i spróbować dania przygotowywane na żywo przez najlepszych szefów kuchni warszawskich restauracji. Pojedynek na tatary z Robertem Sową, Makłowicz kontra Makłowicz – winne potyczki rodzinne czy Narodowa Reprezentacja Polski Kucharzy to tylko niektóre atrakcje wydarzenia. W ramach Festiwalu odbędzie się karnawał przekąsek i zakąsek. Mistrz Świata Barmanów „Flair” Tomasz Małek oraz barmani z THE ROOTS Bar & More
    – pierwszego baru z Polski, który znalazł się na liście World’s 50 Best Discovery, przedstawią sposoby na przygotowanie w domu znakomitych koktajli z łatwo dostępnych składników.

    Dzisiaj Warszawa jest WEGE

    Dzisiaj stolica Polski znajduje się w światowej czołówce  wegetarianizmu. Strefa „WEGE WAWA” zaprezentuje nowe trendy, jak: freeganizm, kuchnia roślinna, kiszonki, mięso bez mięsa czy wege lokalność. W ramach popularyzacji  „Zielonej Wiedzy” odbędą się spotkania z ekspertami
    i dyskusje na tematy  „Zero Waste” oraz „Reduce, reuse, recycle”,  czyli o promowaniu zdrowego dla środowiska stylu życia, zrównoważonego rozwoju i konsumpcji dóbr oraz redukcji odpadów.

    Największe wydarzenie kulinarno-kulturalne roku !!!

    Pomysłodawcą festiwalu „Jedz Pij Warszawo” jest Piotr  Popiński,  uznany warszawski restaurator, popularyzator polskiej historii, tradycji i kultury kulinarnej, właściciel  restauracji: Elixir
    by Dom Wódki, Folk Gospoda, Czerwony Wieprz oraz The Roots Bar & More. Prawdziwym „oczkiem w głowie” Piotra jest Muzeum Wódki przy Pl. Teatralnym w Warszawie, z największą w Polsce kolekcją autentycznych muzealiów związanych z historią i tradycją polskiej gościnności.

    Celem Festiwalu jest wykreowanie cyklicznego święta pielęgnującego tradycje kulinarne oraz promującego rodzimą kulturę jedzenia i picia. Warszawa ma dziś ogromny potencjał i jestem przekonany, że festiwal udowodni, że nasza stolica jest prawdziwym europejskim centrum kulinarno-kulturalnym. Liczymy, że wydarzenie przyciągnie miłośników dobrego jedzenia, wszystkich którzy chcą zapoznać się tradycją kuchni stolicy jak również najnowszymi trendami gastronomicznymi.”
    – powiedział inicjator Festiwalu – Piotr Popiński

    Organizatorem wydarzenia jest Eat & Drink Poland, we współpracy z Grupą Restauracyjną Good Food Concept, Zarządem Pałacu Kultury i Nauki Sp. z o.o. oraz Muzeum Pałacu Króla Jana III
    w Wilanowie. Patronat nad wydarzeniem objął Prezydent m.st Warszawy.

    Kup bilet już dzisiaj

    Bilety na festiwal „Jedz Pij Warszawo”, w cenie od 20 zł, są już dostępne na stronie www.ebilet.pl.
    Na miejscu wydarzenia będzie możliwość zakupienia biletów oraz żetonów umożliwiających degustację prezentowanych specjałów. Na terenie Festiwalu będzie się znajdowało kilka kas,
    a poszczególni wystawcy umożliwią zakup swoich produktów. Festiwal startuje w sobotę 25 stycznia już od godz. 12.00 – warto przyjść już w południe, gdyż organizatorzy przewidzieli na rozpoczęcie wiele atrakcji. Zakończenie w niedzielę 26 stycznia o godz. 20.00. Impreza przeznaczona jest dla osób pełnoletnich.

    Ważne Informacje

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...