.
Strona główna Blog Strona 205

Wszystko jest jednym – zbiorowa solidarność w czasach zarazy

Zasada „wszystko jest jednym” jeszcze nigdy nie była tak oczywista jak dziś, gdy stoimy u progu totalnego chaosu, który ruszy jak lawina, gdy tylko zaczną się bankructwa małych i średnich przedsiębiorstw. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zbiorowa solidarność może nam pomóc zapobiec tej serii nieszczęść. Przedpłacając usługi, z których dziś nie możemy korzystać, bo izolacja to jedyny sposób na walkę z pandemią, możemy zapobiec upadkowi ulubionych usługodawców, którzy bez tego wsparcia nie przetrwają.

Pan Zenek golibroda, pani Ania fryzjerka, pan Marek od prania dywanów, czy pan Robert z naszej ulubionej korporacji taxi, wszyscy oni i wielu innych nie doczeka lepszych czasów, jeśli dziś nie zarezerwujemy ich usług, towarów, przedpłacając za nie. Przecież i tak będziemy musieli z nich skorzystać,  gdy skończy się „kwarantanna”, zadbajmy więc o to, by przetrwali do lepszych czasów, korzystając z platformy www.mambon.pl, która jest doskonałym narzędziem społecznej odpowiedzialności.

Skutki gospodarcze wirusa SARS-CoV-2 na obecną chwilę są tylko szacunkowe. Wprowadzony stan pandemii i zamknięcie wielu placówek przyniesie finansowy oraz ekonomiczny deficyt. Mimo, że wielu przedsiębiorców zyska i podniesie swoje obroty dzięki zaawansowanym technologiom i za pomocą e-handlu to jednak multum firm obawia się jak znacząco niższe obroty wpłyną na przyszłe funkcjonowanie.

Mimo, że na miarę swoich możliwości rządzący szukają rozwiązania, które pomoże utrzymać małe i średnie przedsiębiorstwa to nie są w stanie zapewnić dopływu środków wypełniających lukę w budżecie, a sami przedsiębiorcy szukają możliwości pozwalających utrzymać się na rynku.

Provema, jako firma zaawansowana technologicznie i znana z szerokiego stosowania w swoich strukturach sztucznej inteligencji, postanowiła w swoim stylu wyjść na przeciw przedsiębiorcom. Spółka uruchomiła darmową witrynę www.mambon.pl. Zasada jej działania jest prosta. Każdy świadczeniodawca może się zarejestrować i zaoferować swoją usługę. Rejestracja jest możliwa za pomocą maila. Należy dokonać autoryzacji numeru telefonu, a następnie sfinalizować opłatę weryfikacyjną w wysokości 1 zł, zwracaną na konto po uruchomieniu konta. Przedsiębiorcy po autoryzacji ich kont mogą dodać usługi w ramach konkretnej kategorii, uzupełnić opis oraz cenę. Po akceptacji możemy korzystać z wprowadzonych ofert.

Z pozycji klienta sprawa jest oczywista. Ma on możliwość zakupu bonu bezpośrednio od usługodawcy lub może wyszukać konkretnej promocji na stronie mambon.pl. Po dokonaniu opłaty otrzymuje potwierdzenie w formie sms oraz kod do wykorzystania u danego usługodawcy. Co to daje? Klienci już dziś mogą realizować potrzeby z odroczoną realizacją a sektor MŚP będzie mógł ograniczać straty oraz nie dopuścić do utraty stałych klientów. Gdy skończy się okres izolacji, przedpłaceni przedsiębiorcy, z pewnością zgodzą się pracować nawet 7 dni w tygodniu by nadrobić czas stracony na „przeczekaniu”.

Grzegorz Szulik, prezes firmy Provema mówi, że proste rozwiązania są skuteczne. Przedsiębiorstwa, które nie mają możliwości obecnie funkcjonować, mogą za pomocą bonów oraz promocji utrzymać płynność finansową oraz przyszłościowo wprowadzić dodatkową usługę oraz promocję dla swoich klientów. Provema nie pobiera prowizji ani od przedsiębiorstw, ani od kupujących.

Tymczasem www.mambon.pl to najlepsze rozwiązanie realizujące społeczną solidarność, zbiorowa odpowiedzialność za lepsze czasy po COVID-19.

Banki analizują coraz większe zbiory danych

Banki wiedzą o nas coraz więcej. Z jednej strony nam się to nie podoba, ale z drugiej oczekujemy szytych na miarę ofert oraz zapewnienia bezpieczeństwa lokowanych przez nas środków. Kryzys finansowy 2008 roku obnażył słabość ówczesnych światowych instytucji finansowych, ich nadmierną ekspozycję na ryzyko oraz brak kreatywności w kluczowych obszarach polityki inwestycyjnej. Sektor, aby przetrwać, potrzebował nie tylko ogromnych zastrzyków finansowych, ale również nowego podejścia strategicznego.

tekst: Bartosz Tomczyk – przewodniczący rady nadzorczej spółki Provema

Z pomocą przyszły nowoczesne technologie. Zauważono, że banki oraz inne firmy z sektora finansowego generują ogromną ilość danych. Od kiedy zaczęły się kontaktować ze swoimi klientami za pomocą internetu, tych danych zrobiło się jeszcze więcej, w dodatku coraz łatwiej je zbierać i przetwarzać. Dzięki temu powstał nowy, potężny sektor firm technologicznych, określany jako „fintech”. Ta nazwa jest skrótem od anglojęzycznego terminu „financial technology”.

Istotą branży fintech jest użycie nowoczesnych technologii dla poprawy jakości produktów finansowych. Liczne startupy, ale także uznane instytucje finansowe opracowują innowacje związane z bankowością mobilną, strategiami inwestycyjnymi czy rynkiem kryptowalut.

Początkowo zajmowano się analizą danych o uporządkowanej strukturze, takich jak pliki z arkuszy kalkulacyjnych. Dość szybko jednak zauważono, że można otrzymać wartościowe dane ze zbiorów nieuporządkowanych, na przykład analizując słowa kluczowe z wiadomości email. Obecnie banki analizują nawet zachowania użytkownika przed ekranem komputera. Algorytmy z użyciem sztucznej inteligencji mogą obserwować sposób poruszania myszką przez użytkownika a następnie automatycznie szukać sposobu na wykorzystanie zebranych danych.

Dzięki analizie dużych zbiorów danych instytucje finansowe mogą osiągnąć wzrost obrotów oraz ograniczyć koszty operacyjne. Najważniejsze obszary zastosowania technologii to: zachowania zakupowe klientów, profilowanie i segmentacja, pozyskiwanie danych dla stworzenia spersonalizowanych produktów finansowych, ocena ryzyka inwestycyjnego i kredytowego, analiza korespondencji i informacji zwrotnych od klientów oraz tworzenie strategii pozwalających na zatrzymanie aktualnych klientów.

Dzięki analizie dużych zbiorów danych możliwa jest modyfikacja strategii instytucji bankowych w kilku obszarach. Najważniejszy z tych obszarów to marketing. Banki nigdy nie wiedziały tyle o swoich klientach. Dostępne dane dotyczą dochodów, demografii, schematów behawioralnych, posiadanych dóbr konsumpcyjnych oraz potrzeb w zakresie produktów finansowych. Stworzenie spersonalizowanych produktów kredytowych i depozytowych znacznie zwiększa skuteczność działań sprzedażowych, również w zakresie upsellingu i cross-sellingu. Znacznie łatwiej jest sprzedać kolejne produkty istniejącym klientom, niż mozolnie pozyskiwać nowych.

Drugim, bardzo ważnym obszarem zastosowania analizy dużych zbiorów danych w bankowości jest redukcja ryzyka oszustw. Najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem są oszustwa dotyczące tożsamości. Stosowane przez banki technologie mogą też pomóc w identyfikacji transakcji przeprowadzanych przy użyciu skradzionych kart płatniczych, nawet przed zgłoszeniem kradzieży przez właściciela. Zmniejszone ryzyko oszustw dotyczy również procesów związanych z analizą ryzyka kredytowego. Wnioski kredytowe zawierają mniej błędów, łatwo też zidentyfikować próby wprowadzenia niewłaściwych danych.

Jednak wobec bardzo zaostrzonej konkurencji wśród instytucji finansowych, jedną z najważniejszych zalet zastosowania nowych technologii jest możliwość obniżenia kosztów operacyjnych. Jest to możliwe dzięki automatyzacji kluczowych, kosztochłonnych procesów, takich jak na przykład analiza ryzyka kredytowego. Dodatkowo okazuje się, że algorytmy sztucznej inteligencji analizują ryzyko kredytowe nie tylko taniej ale i skuteczniej niż tradycyjne komisje kredytowe. Dzięki temu istotnie mogą przyczynić się do ograniczenia szkodowości. Stanowi dla przedsiębiorstw z sektora fintech istotne źródło przewagi konkurencyjnej. Między innymi dlatego coraz częściej wygrywają one konkurencję z tradycyjnymi bankami, których strategie nastawione na bezpośredni kontakt z klientem przestają odpowiadać wymaganiom współczesnego rynku.

Infiniti Polska zamyka działalność. Ostatnia szansa na zakup nowego samochodu Infiniti

W trudnym dla wszystkich czasie, Infiniti kończy działalność w Polsce. 31 marca 2020 roku Centra Infiniti w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Sosnowcu, Warszawie i Wrocławiu wydadzą ostatnie samochody klientom. Ale nie żegnamy się – zastrzega Grzegorz Szczypior, prezes Grupy IP – jeszcze przez tydzień zapraszamy na wyjątkową wyprzedaż, a jednocześnie potwierdzamy utrzymanie na wiele lat pełnej opieki serwisowej.

Przede wszystkim chciałbym podziękować naszym klientom i partnerom – osobom, które w ciągu ponad jedenastu lat, kiedy mieliśmy zaszczyt reprezentować markę w Polsce, doceniły wyjątkowość samochodów wcześniej znanych w Europie tylko w wąskim gronie koneserów motoryzacji. Dziękuję w imieniu nas wszystkich za każde wspaniałe spotkanie – mówi Grzegorz Szczypior.

Prezes Grupy IP zapewnia jednocześnie o utrzymaniu pełnej i niezawodnej obsługi posprzedażnej wszystkich Infiniti, które długo jeszcze będą jeździć po polskich drogach. Dla użytkowników Infiniti nic się nie zmienia. Opieka serwisowa marki będzie prowadzona we wszystkich lokalizacjach, w których dotąd funkcjonowały Centra Infiniti. Szczegółowe informacje będą umieszczane na stronie www.centruminfiniti.pl. Od 1 kwietnia obsługę gwarancyjną i pogwarancyjną marki Grupa IP będzie realizować wespół z największym dealerem w Polsce – wielooddziałową Grupą PGD. Formalnie IP będzie dalej prowadziło serwisy w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku, a Grupa PGD otrzyma autoryzacje na kontynuowanie działalności serwisowej Infiniti w Sosnowcu, Krakowie i Poznaniu.  W tym miejscu warto przypomnieć, że to właśnie Grupa PGD zainicjowała w 2008 roku obecność Infiniti w Polsce, i z niej wyrosła Grupa IP.

Pozostały też ostatnie dni na skorzystanie z niespotykanej okazji na zakup wyjątkowego samochodu klasy premium, jaką stwarza wycofanie się Infiniti z rynku europejskiego. Dostępne są już tylko ostatnie egzemplarze trzech modeli. Dynamiczny kompakt Q30, sportowy sedan Q50 i siedmiomiejscowy SUV QX60 kuszą rabatami sięgającymi 30%. Osobom chcącym skorzystać z jedynej w swoim rodzaju i wielkości akcji wyprzedażowej pozostaje szybki kontakt. A z uwagi na, niestety, nieszczęsny czas, kontakt wyjątkowy. Centra Infiniti zapewniają teraz przejście całego procesu zakupowego online, bez wizyty w salonie.

W związku z oczywistą sytuacją niezbędnym jest poinformowanie, że wszystkie samochody demonstracyjne oraz wydawane klientom są na bieżąco ozonowane oraz dezynfekowane. Także osobista obsługa odbywa się z zachowaniem wszelkich zalecanych zasad i z ograniczeniem do niezbędnego minimum kontaktu osobistego.

Żegnając się z dotychczasowym przedstawicielem marki, ale nie z samochodami Infiniti, warto krótko podsumować pewien rozdział w historii polskiego rynku dealerskiego. Infiniti miało swoją premierę w Polsce w listopadzie 2008 roku. Warszawski salon marki przez lata był salonem o największej sprzedaży Infiniti w Europie. Polskie przedstawicielstwo osiągało jedne z najwyższych na rynkach europejskich udziałów Infiniti w segmencie premium (nawet 1,24%), a w ciągu ponad jedenastu lat działalności sprzedało ponad 4 400 samochodów ze znakiem nieskończoności na masce.

Czy marka wróci na Stary Kontynent z samochodami elektrycznymi? Czas pokaże.

Strategia to narzędzie wzrostu dla każdego biznesu

    Małe i średnie firmy bardzo często działają intuicyjnie i z dnia na dzień. Tworzenie przemyślanej strategii biznesu jest uważane za fanaberię. O tym, jak zaprogramować sukces firmy w trudnych czasach, rozmawiamy z Leszkiem Zołotarskim, prezesem międzynarodowej firmy El-Expert zajmującej się montażem wyposażenia fabryk.

    Sytuacja gospodarcza komplikuje się na naszych oczach, i to w skali całego świata. Jak w związku z tym ocenia Pan aktualne możliwości rozwoju swojej firmy i całej branży przemysłowej?

    Jako firma zajmująca się montażem urządzeń przemysłowych, jesteśmy zawsze beneficjentem zmian. Mamy pracę wtedy gdy zakłady są budowane, gdy się przenoszą z miejsca na miejsce a nawet wtedy, gdy są zamykane. Jesteśmy więc z natury dość odporni na kryzysy.

    Natomiast jeśli chodzi o całość branży, spodziewam się, że kryzys może znacznie zwiększyć intensywność konkurencji. Aby sprostać wymaganiom rynku, zakłady przemysłowe będą musiały się nieustannie zmieniać, optymalizować procesy technologiczne, a przede wszystkim poszukiwać metod obniżania kosztów. Oznacza to konieczność dokonywania zmian w parku maszynowym. Stopień złożoności urządzeń będzie coraz większy, linie przemysłowe będą coraz bardziej automatyzowane a nawet sterowane algorytmami z użyciem sztucznej inteligencji. Maszyny będą same się uczyć i podejmować decyzje kluczowe dla optymalizacji procesów produkcyjnych.

    Czyli mimo kryzysu spodziewa się Pan kontynuacji rozwoju technologii związanych z przemysłem 4.0?

    Oczywiście, mogą się pojawić tymczasowe przeszkody. Przemysł 4.0 to nie są tanie technologie. Ogólnoświatowe załamanie gospodarcze może zahamować apetyt przedsiębiorstw na wielomilionowe inwestycje. Poza tym, zastosowanie technologii, o których mówimy ma sens przy bardzo dużej skali produkcji. Jeżeli spadną wolumeny, może się okazać, że niektóre inwestycje przestaną być rentowne. Jednak patrząc długookresowo, nie potrafię sobie wyobrazić, żeby coraz dalej posunięta optymalizacja procesów produkcyjnych nie miała przyszłości. Prowadzi ona przecież do obniżki kosztów produkcji, a to nigdy nie przestanie być ważne.

    W takim razie jak przedsiębiorstwa powinny się chronić przed skutkami kryzysu?

    Nie ma uniwersalnych recept, są jednak zasady, których warto przestrzegać. Jest to tym ważniejsze, im trudniejsza jest nasza sytuacja na rynku. Przedsiębiorstwa powinny koncentrować się na sformułowaniu i realizacji skutecznej strategii. Najważniejszym źródłem sukcesu w biznesie jest coś, co specjaliści nazywają przewagą konkurencyjną. Tymczasem proszę zwrócić uwagę, jak wiele firm powstaje wskutek nieprzemyślanych decyzji. Pada hasło – załóżmy warsztat samochodowy. Taka decyzja inwestycyjna często nie ma żadnego uzasadnienia. Inwestując kapitał, musimy stworzyć klientowi powód, dla którego wybierze akurat ten warsztat.

    Źródłem przewagi konkurencyjnej mogą być na przykład koszty. Jeżeli konsekwentnie dbamy o redukowanie kosztów kluczowych procesów, możemy próbować przyciągać klientów niższymi cenami. Wtedy w przypadku wojny cenowej nie stracimy klientów, gdyż będziemy mogli obniżyć cenę bardziej niż konkurent. Inne typowe źródła przewagi konkurencyjnej to wiedza i doświadczenie. Szczególnie ważna jest znajomość języków obcych i korzystanie ze światowej literatury technicznej. Proszę zwrócić uwagę, że obniżanie kosztów, to też proces wymagający wiedzy z zakresu finansów, technologii czy statystyki.

    Dodajmy, że przewaga konkurencyjna ma znaczenie tylko wtedy, gdy ma charakter trwały. Znalezienie taniego dostawcy w Chinach nie zapewni naszemu biznesowi sukcesu na lata. Natomiast zdobywana latami wiedza połączona z doświadczeniem nie może być łatwo skopiowana przez konkurentów.

    Czy mógłby Pan to zilustrować na przykładzie firmy El-Expert?

    Zakładając firmę, od razu zdecydowałem się na działanie na rynku międzynarodowym. Polskie firmy działające na rynkach Europy Zachodniej i Północnej często mają przewagę wynikającą z niższych kosztów personelu, czy niższych kosztów administracyjnych związanych z funkcjonowaniem centrali. Jednak mam złą wiadomość – na bardzo wymagających rynkach taka przewaga już bardzo rzadko jest wystarczająca. Po pierwsze, kontrahenci traktują korzystanie z usług zagranicznego dostawcy jako ryzyko i w związku z tym oczekują niższych cen usług, po drugie, możliwość redukcji kosztów jest ograniczona przez konieczność zaoferowania usług o bardzo wysokiej jakości. I tutaj wracamy do tego, o czym mówiłem przed chwilą. Długoterminowe relacje z klientem można nawiązać wyłącznie dzięki wiedzy.

    Często bywało też tak, że recesja w państwach zachodniej Europy zmuszała tamtejsze firmy do obniżania kosztów i poszukiwania dostawców w Polsce.

    Oczywiście, że tak. To właśnie dlatego Polska była zieloną wyspą po kryzysie z roku 2008. Politycy, którzy się tym chwalili nie mieli z tym nic wspólnego. Przy każdej okazji powtarzam, że polskie firmy są zbyt bierne w zakresie budowania powiązań międzynarodowych. Zarówno polskie przedsiębiorstwa, jak i gospodarka jako całość będą w stanie osiągnąć znacznie większą produktywność, jeżeli bardziej się zwiążą z rynkami europejskimi i światowymi.

    „Zaopiekowany” kryzys mniej kosztuje

      Kryzysy, nawet te najbardziej nieprzewidywalne, często obnażają słabości firm, których z pozoru nie widać. Rynek mówi dziś: sprawdzam. I albo jesteśmy przygotowani na działanie w nowych, czasem ekstremalnie trudnych okolicznościach, albo zejdziemy z niego pokonani. W takich sytuacjach warto słuchać doświadczonych fachowców, w tym od komunikacji.

      tekst: Ewa Bałdyga, Wiceprezes Martis CONSULTING

      Płacz i zgrzytanie zębami w aktualnych realiach są całkowicie uzasadnione. Jest na to wręcz społeczne i rynkowe przyzwolenie. Finalnie na ringu z podniesioną gardą zostaną jednak ci, którzy już dziś konstruktywnie podejdą do wyzwań związanych ze stanem epidemicznym
      i konsekwencjami zagrożenia koronawirusem w dłuższej perspektywie. Zamiast koncentrować się tylko na tym, jak aktualnie utrzymać nos nad wodą.

      Kryzys może być szansą

      Niespotykane przeceny na rynkach akcji w trudnych czasach nie dziwią nikogo. Inwestorzy starają się za wszelką cenę poprawić swoją płynność. Koszty zarządzania firmą przewyższają przychody. Nakładają się na to trudności organizacyjne, produkcyjne, logistyczne i kadrowe. Ale prawa rynku są nieubłagane – tam, gdzie traci jeden, często zyskuje drugi. Nie chodzi jednak tylko o kompetencje zarządcze i realne możliwości biznesowe, ale też o podejście do zmiany w szerszej perspektywie – czy widzimy to w kategorii problemu, wzywania czy też szansy. Żeby skupić się na możliwościach przekucia trudności w wartościowe rozwiązania, potrzeba chłodnego osądu i doświadczenia w zarządzaniu kryzysem – nie tylko „tu i teraz”, ale
      też uwzględnienia działań w kontekście funkcjonowania w nowej rzeczywistości za chwilę.

      Trzeźwy osąd w czasach wyzwań

      Pojawienie się tzw. „czarnego łabędzia”, przyparło wszystkich uczestników szeroko pojętego rynku finansowego do muru. Wiele firm bardzo dobrze poznało gorzki smak porażki
      i bezsilności. Większość z nich nie jest w stanie ocenić skutków zaistniałej sytuacji w dłuższym horyzoncie czasowym. Zarządzającym towarzyszy niejednokrotnie uczucie całkowitego braku kontroli, do czego strach się przyznać nawet przed samym sobą. To frustruje, przytłacza,
      a często wręcz całkowicie paraliżuje nawet najbardziej wytrawnych managerów. Łatwo wtedy o nadmierną emocjonalność w ważnych procesach decyzyjnych, a co za tym idzie i o bardzo kosztowne błędy. W takiej właśnie sytuacji tzw. zewnętrzne oko i wiarygodna ekspertyza, poparta szerokim doświadczeniem, oraz realne wsparcie z niej wypływające, są nieocenione. Opanowany doradca, który wyciągnął na brzeg wielu rozbitków i wspólnie z nimi przechodził przez osiedlanie się w zastanych warunkach, jest wręcz na wagę złota.

      Nowe rozdanie, nowe zasady

      W dzisiejszych czasach zamiana to jedyna stała rzecz. Ciekawe jednak, że zarządzający
      i managerowie pytani o to, jak oceniają swoją umiejętność adaptacji „w nowym” często „windują” wyniki – w skali od 1-5 plasują siebie na poziomie 4-5. Pytani o to samo w kontekście swoich współpracowników wskazują na poziom 1-2. Czy kadra zarządzająca  faktycznie jest tak idealnie osadzona w zmianie, czy to tylko jej wyobrażenie? Warto przy tym pamiętać, że ocena naszych współpracowników boli mniej niż rachunek wystawiony przez rynek.

      Komunikacja z interesariuszami zewnętrznymi i wewnętrznymi – w tym przede wszystkim umiejętność identyfikacji ryzyk oraz budowania konstruktywnej argumentacji – a także efektywna kontrola nad obiegiem informacji i pozytywne relacje w mediach, to tylko ułamek tego, o co w kryzysie warto zadbać. Zbyt często te kwestie traktowane są po macoszemu, co bywa opłakane w skutkach – tych biznesowych, przeliczalnych na konkretną walutę. Często te firmy, które utrzymują, że wspomniane kwestie nie są w kryzysie najważniejsze i mogą poczekać, wracają z prośbą o wsparcie, kiedy zaniedbania paraliżują całkowicie ich działalność.

      Zaufanie i wiarygodność procentują

      Sytuacje kryzysowe – nawet jeśli nie jest to skala, z jaką rynek mierzy się aktualnie – co do zasady obnażają wiele słabości, z którymi firmy funkcjonowały od dawna. Gubi nas często rutyna, która daje (złudne) poczucie panowania nad sytuacją. W nowych realiach, potrzebne jest nowe otwarcie, które rządzi się swoimi prawami. Warto wtedy zaufać tym, którzy nie tylko sporo widzieli, ale także świetnie znają realia rynku finansowego i schematy działania, które są swego rodzaju kołem ratunkowym.

      SIX Payment Services wprowadził terminale płatnicze do części kantorów w Polsce

        To jeden z pierwszych projektów, zmieniający rynek zakupu walut w kantorach, bo jak do tej pory możliwa była wyłącznie płatność gotówkowa. Płatności elektroniczne, to kolejny krok milowy w świecie bezpiecznych płatności bezgotówkowych. Dzięki SIX Payment Services terminale płatnicze POS zostały uruchomione dla płatności w sektorze Money Exchange i Bill Payment.

        Ponadto, w obecnej sytuacji pandemii koronawirusa na całym świecie, kiedy to kładziony jest największy nacisk na zachowanie najwyższych standardów higieny i polecane są zachowania jak najmniej stykowe, płatności bezgotówkowe, to dzisiaj jedna z najbezpieczniejszych form płatności, a tym samym unikanie dotykania banknotów i monet.

        SIX Payment Services, należący do grupy Worldline – lidera europejskiego rynku usług płatniczych i obsługi transakcji jako pierwszy zaoferował kantorom terminale płatnicze własnej produkcji, stworzone z myślą o specyfice i potrzebach tej branży. To specjalnie sformatowane i wyspecyfikowane urządzenia, Worldline Yomani touch XR AUTONOM, które w kantorach spełniają wymagania dotyczące obsługi klienta oraz komfortu użytkowania przez obie strony. Oznacza to, że kwota zostaje wprowadzona na terminalu stacjonarnym przez pracownika kantoru, natomiast za szybą, po stronie klienta, znajduje się terminal z kolorowym wyświetlaczem, na którym klient wprowadza PIN. Płatność może odbywać się zbliżeniowo, jak i wprowadzając kartę do terminala.

        Pierwsze urządzania już pracują w wybranych kantorach, natomiast Worldline prowadzi dalsze prace mające na celu ulepszenie hardware’u terminali, dzięki czemu już wkrótce będą one mogły działać z wykorzystaniem każdego możliwego systemu łączności – od Internetu przez 3G/4G, aż do WiFi. Terminale Worldline, umożliwiające świadczenie usług finansowych w kantorach, obsługują nie tylko polskie, ale też międzynarodowe karty płatnicze, w tym karty debetowe oraz kredytowe, między innymi karty Visa, Mastercard, Maestro, V PAY, JCB, UPI i inne.

        Co więcej, wartością dodaną transakcji kantorowych przy użyciu terminali płatniczych jest również oszczędność czasu i pieniędzy związanych z obrotem gotówkowym – środki z transakcji trafiają wprost na konto, a wszystkie kwoty transakcji zostaną zaksięgowane na koncie następnego dnia roboczego.

        Co wyróżnia SIX Payment Services od innych dostawców terminali do kantorów?

        To co wyróżnia projekt SIX Payment Services to zdecydowanie wariant sprzętowy, a mianowicie terminale pochodzą z własnej platformy Worldline, dedykowany dla tej formy działalności. To pozwala na prawidłowe oszacowanie finalnego kosztu transakcji i, tym samym, przekonanie przedsiębiorców, że koszt obsługi kart nie wpłynie w negatywny sposób na prowadzenie ich biznesu.

        Ponadto, kluczowa jest również współpraca z ogólnopolską siecią usług finansowych Kantor Polski S.A. i dostarczenie usługi akceptacji kart płatniczych, jako jednego z elementów ich kompleksowej oferty dla partnerów, co buduje zaufanie, rozpoznawalność naszej usługi i prestiż.

        Wartości projektu z punktu widzenia właścicieli kantorów

        Jak podkreślają sami właściciele kantorów, w których nastąpiła implementacja terminali płatniczych, ważną korzyścią związaną z akceptacją kart płatniczych jest poszerzenie oferty, dotychczas wyłącznie gotówkowej, oraz realizacja oczekiwań klientów powszechnie posługujących się kartami płatniczymi w placówkach handlowych i usługowych. Możliwość realizacji transakcji w kantorze bez użycia gotówki, to wciąż rzadkość, stąd wzrost przewagi konkurencyjnej placówek posiadających terminal.

        Ponadto, dla samych kantorów niezwykle ważna jest możliwość skorzystania z oferty Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego i tym samym sprawdzenia finalnego kosztu akceptacji kart płatniczych, który pokrył się ze wstępnymi analizami. To sprawia, że właściciele kantorów, którzy wdrożyli terminale płatnicze nie tylko nie rezygnują z nowego rozwiązania, ale dodają kolejne, już poza programem i rekomendują je innym.

        Nie bez znaczenia są też koszty, które muszą ponieść właściciele kantorów. W tym projekcie koszt obsługi kart nie jest wyższy niż koszt obsługi gotówkowej, a po zakończeniu okresu w ramach Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego, SIX Payment Sevices gwarantuje korzystne warunki biznesowe. To również potwierdzenie, że wdrożenie terminali w kantorach jest dobrą decyzja biznesową.

        Kluczowym aspektem w kontekście wartości, jaką niosą ze sobą terminale, jest również kwestia bezpieczeństwa, poprzez eliminację nadmiaru gotówki, brak konieczności konwojowania transportu pieniędzy, narażenia się na kradzież lub zgubienie gotówki. To wszystko na rzecz elektronicznych płatności i elektronicznego transferu środków.

        Koszty wdrożenia terminala w kantorze

        Koszty wdrożenia danej innowacyjności, to jeden z ważniejszych elementów stanowiących o powodzeniu projektu. W przypadku wprowadzania terminali płatniczych do kantorów istniała bowiem obawa wśród prowadzących kantory, że terminal w kantorze to wyższe koszty obsługi, co w efekcie przynosić będzie mniejsze zyski, bądź wymuszać będzie oferowanie klientom mniej konkurencyjnych warunków.

        Otóż koszty w przypadku naszego projektu, wynikające z prowizji, jaką kantor będzie płacić od każdorazowej transakcji, nie są wyższe niż obsługa gotówki. Oferowana przez SIX Payment Services usługa DCC zmniejsza koszty i jest szczególnie polecana w kantorach znajdujących się w miejscach turystycznych. Oferowany rabat DCC dla transakcji kartami zagranicznymi wynosi 2%, tj. dla każdej transakcji DCC stanowiący przychód akceptanta z tytułu akceptacji kart wydanych przez banki zagraniczne. Co więcej, SIX Payment Services zwraca w całości prowizję od transakcji oraz nadwyżkę wynikającą z wysokości udzielonego rabatu. Kantory, dzięki uczestnictwu SIX Payment Services w programie Polska Bezgotówkowa, mogą być beneficjentem tego programu i nie ponosić żadnych opłat z tytułu posiadania terminala, oczywiście do czasu przekroczenia limitu obrotu na 1 terminalu – 100 tys.

        Serwisowanie terminali płatniczych

        Pakiet serwisowy SIX Payment Services gwarantuje szybkie i skuteczne wsparcie techniczne kantoru. W razie awarii technicy przyjeżdżają do danego kantoru i sprawdzają oraz naprawiają terminal płatniczy na miejscu lub opcjonalnie, gdy wymaga tego awaria, przywożą urządzenie zastępcze.

        Zespół serwisowy odpowiada też na wszystkie pytania związane z terminalami płatniczymi telefonicznie za pośrednictwem infolinii.

        Właściciele kantorów nie muszą się też martwić o aktualizacje oprogramowania. SIX Payment Services automatycznie dokonuje aktualizacji w terminalach. Dzięki temu spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa.

        Obsługa dwóch rachunków w jednym terminalu

        Niezależnie od potrzeb klienta, SIX Payment Services zapewnia odpowiednie rozwiązania w ramach integracji systemów, które usprawniają i przyspieszają proces płatności bezgotówkowych. Terminal płatniczy z możliwością implementacji dwóch numerów TID (Terminal ID) umożliwia obsługę standardowych płatności kartą oraz opłat masowych na jednym terminalu POS i rozliczanie ich na dwa niezależne rachunki bankowe. To unikalne rozwiązanie pozwala na naliczanie stawek prowizyjnych dedykowanych dla danej formy płatności w sposób bezpieczny i komfortowy dla użytkownika terminala.

        Bezpieczeństwo ponad wszystko

        SIX Payment Services gwarantuje bezpieczeństwo, co oznacza przejęcie odpowiedzialności i wyprzedzanie innych o krok. Firma stawia na najwyższe standardy bezpieczeństwa, w tym PCI DSS czy PSD II. Każdy produkt posiada certyfikat zgodności z najbardziej rygorystycznymi standardami, każda transakcja kodowana jest zgodnie z najnowszymi dostępnymi technologiami, a Program Wykrywania Oszustw rozpoznaje podejrzane transakcje błyskawicznie i automatycznie już podczas procesu autoryzacji.

        Opinia Moniki Łady, prezesa zarządu Kantorów Polskich, na temat programu wdrażania terminali w kantorach przez SIX Payment Services:

        Obawy związane z wdrożeniem terminali, kosztami, technologią, stopniem trudności obsługi terminali, jakością serwisu

        Nie miałam żadnych obaw związanych z nawiązaniem współpracy z Wordline w zakresie akceptacji kart płatniczych. Jako Spółka Kantory Polskie od dawna poszukiwaliśmy partnera, z którym usługę akceptacji kart moglibyśmy zaoferować współpracującym podmiotom, prowadzącym działalność w zakresie wymiany walut. Decyzja o wyborze SIX Payment Services była naturalna, potwierdzona bardzo dobrymi referencjami i najlepszymi doświadczeniami we współpracy z innymi podmiotami rynkowymi.    

        Dzisiaj szybki rozwój technologii spowodował, że terminal płatniczy nie należy do narzędzi, które mógłby budzić obawy z uwagi na stopień trudności obsługi. Pracownicy placówek kantorów obsługują zarówno programy kasowe, jak i systemy finansowe dostarczone przez Kantor Polski S.A., dlatego też nie towarzyszyły nam jakiekolwiek obawy związane z tym aspektem.

        Ponadto, argumentem przemawiającym za nawiązaniem współpracy z SIX Payment Services były jasno sprecyzowane warunki umowy, krótki czas niezbędny na zawarcie i wdrożenie umowy, a co za tym idzie, podjęcie współpracy oraz elastyczność w obszarze wymiany walut – obowiązujących w nim warunków technicznych i organizacyjnych. Precyzyjnie określone wymagania w zakresie AML Compliance ułatwiły przygotowanie odpowiednio dostosowanych procedur. Duże znaczenie miało zrozumienie przez SIX Payment Services specyfiki działalności oraz podstaw prawnych regulujących działalność w zakresie wymiany walut.

        I oczywiście nie mniej istotnym czynnikiem warunkującym nawiązanie współpracy były atrakcyjne warunki finansowe.

        Korzyści dla działalności kantorów wynikające z posiadania terminali płatniczych

        Z punktu widzenia działalności biznesowej, najważniejszą wartością są kwestie finansowe, na które składają się zdecydowanie wzrost obrotów, jak również ograniczenie kosztów odprowadzania gotówki do banku. Kluczowe jest również bezpieczeństwo – zarówno z perspektywy klientów, dokonujących transakcji bezgotówkowych, jak i z perspektywy właścicieli kantorów, którzy nie musza już operować dużymi kwotami gotówki i zabezpieczać jej transportu.               

        Ważną korzyścią, związaną z akceptacją kart płatniczych, jest poszerzenie oferty, dotychczas wyłącznie gotówkowej oraz realizacja oczekiwań klientów powszechnie posługujących się kartami płatniczymi w placówkach handlowych i usługowych. Możliwość realizacji transakcji w kantorze bez użycia gotówki to wciąż rzadkość stąd wzrost przewagi konkurencyjnej placówek posiadających terminal.

        Istotnym elementem jest również aspekt kosztowy związany z obsługą gotówki, zarówno w kwestii opłat bankowych, jak i związanych z bezpieczeństwem obrotu gotówkowego.

        Posiadanie terminala a korzyści wizerunkowe kantorów

        Wdrożenie akceptacji kart płatniczych pozwoliło spółce Kantor Polski na zaproponowanie współpracownikom nowej, odmiennej od  dotychczasowych, oferty. Spółka pozyskała do współpracy również nowe podmioty zainteresowane posiadaniem w swoich placówkach terminali płatniczych. Hasłem przewodnim, towarzyszącym wdrażaniu terminali płatniczych jest wprowadzenie kantoru w inny wymiar, dotychczas wyłącznie gotówkowy.

        Również z punktu widzenia kantoru, możliwość akceptacji pozwala pozyskać nową grupę klientów, zwiększa przewagę konkurencyjną oraz powoduje postrzeganie kantoru, jako podmiotu nowoczesnego i przyjaznego klientom. Ponadto, transakcja kartą płatniczą są szybsze i bezpieczniejsze.

        Poczta Polska – efektywna, kompetentna i nowoczesna

        Przemysław Sypniewski, Prezes Zarządu Poczty Polskiej

        Znowelizowana strategia Poczty Polskiej na lata 2020–2024 oznacza gruntowną transformację, wynikającą ze zmian na rynku wywołanych przede wszystkim przez szybki rozwój sektora eCommerce

        Cele strategiczne na najbliższe lata koncentrują się na trzech filarach. Poczta chce być efektywna, kompetentna i nowoczesna. Tradycyjnie pojmowana korespondencja jest w odwrocie – zamiast listów i pocztówek wysyłamy e-maile i SMS-y. Za to rośnie liczba paczek nadawanych przez tysiące sklepów internetowych.

        Dostosowując działania do otoczenia rynkowego, Poczta Polska ma szanse powtórzyć sukces Orlenu, który pokazał, że skutecznie radzi sobie na silnie konkurencyjnym rynku i to nie tylko w kraju, lecz także za granicą. Eksperci oceniają, że rynek tradycyjnej papierowej korespondencji w perspektywie 2024 r. będzie spadać o 9 proc. rocznie, natomiast wartość rynku KEP (Kurier-Ekspres-Paczka) powinna rosnąć o 14 proc. rocznie. -Zakładamy, że w 2024 r. przychody Poczty Polskiej wyniosą 7,4 mld zł. Chcemy to osiągnąć przede wszystkim poprzez rozwój usług paczkowo-kurierskich i logistycznych. Istotne będą także wzrost efektywności działania i zachowanie stabilności finansowej. To plany ambitne, ale realne do osiągnięcia – mówi Przemysław Sypniewski, prezes zarządu Poczty Polskiej.

        Przychody z samego segmentu KEP i logistyki miałyby sięgnąć w 2024 r. łącznie ponad 2,1 mld zł. Poczta Polska chce zwiększyć rentowność usług paczkowo – kurierskich oraz przepustowość sieci, aby sprawnie obsługiwać rosnące wolumeny paczek i palet.

        – Z roku na rok rośnie liczba przesyłek eCommerce. Jesteśmy w gronie liderów rynku KEP, ale by wygrywać z działającymi w Polsce międzynarodowymi przedsiębiorstwami, konieczne są logistyczne i informatyczne. Planujemy, że w latach 2020–2024 przeznaczymy na ten cel 1,9 mld zł. Chcemy uruchomić trzy nowe sortownie, zakupić osiem nowych maszyn paczkowych, a także wdrożyć pięć kluczowych systemów informatycznych – podkreśla prezes Przemysław Sypniewski.

        Operator planuje również rozwój sieci Odbiór w Punkcie. Obecnie Poczta Polska wspólnie z partnerami (PKN Orlen, sklepy Żabka, kioski i saloniki prasowe Ruchu) posiada 12 tys. punktów, w których można odebrać przesyłkę. Do końca tego roku sieć powiększy się o kolejne 3 tys. lokalizacji. Wzrośnie także liczba automatów paczkowych. Do 2024 r. klienci Poczty Polskiej będą mieli do dyspozycji 4 tys. takich maszyn.

        Jednocześnie spółka nadal chce wywiązywać się z misji, którą pełni wobec państwa, dlatego nie rezygnuje ze swojego kapitału: ponad 7,5 tys. placówek oraz około 80 tys. pracowników. Dzięki nim dociera do wszystkich instytucji, przedsiębiorstw i obywateli na terenie całego kraju.

        Kluczowa dla spółki będzie też realizacja rządowego programu e-doręczeń i przekształcenie w wyznaczonego operatora cyfrowego. Zgodnie z przyjętym we wrześniu 2019 r. projektem ustawy o eDoręczeniach, narodowy operator pocztowy będzie odgrywać kluczową rolę w procesie cyfryzacji administracji państwowej. Spółka dysponuje gotowym narzędziem, które już jest wykorzystywane przy realizacji programu Polska Cyfrowa: Platforma Envelo należy do najnowocześniejszych tego typu rozwiązań. To jedyna na polskim rynku usługa, która spełnia wymagania Rozporządzenia eIDAS, takie jak zapewnienie integralności i poufności przesyłek elektronicznych, weryfikowalna identyfikacja nadawcy i odbiorcy, znakowanie czasem oraz potwierdzenie nadania i odbioru.

        – Poczta Polska została powołana do tego, by doręczać informacje, być łącznikiem między państwem, obywatelem i biznesem. Dziś wiele informacji jest już doręczanych cyfrowo i poczty wielu krajów stały się naturalnymi partnerami państw w rozwoju e-korespondencji między instytucjami a obywatelami. Poczta Polska chce również wspierać nasze państwo w rewolucji cyfrowej – dodaje prezes Przemysław Sypniewski. Warto przypomnieć, że w najbliższych miesiącach rozpocznie się proces cyfryzacji administracji. Poczta Polska przygotowuje się do tego, by zostać wyznaczonym operatorem cyfrowym. Zgodnie z rządową propozycją ustawy o eDoręczeniach spółka będzie odgrywać kluczową rolę w tym procesie. To skok cywilizacyjny, rewolucja w kontaktach między urzędami a obywatelami. Cyfryzacja przyspieszy i usprawni komunikację na linii państwo–obywatel.

        Poczta Polska, jako strategiczna spółka państwowa będąca w 100 proc. polskim przedsiębiorstwem, jako jedyna instytucja w kraju jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo, tajemnicę cyfrowej korespondencji, także w ramach usługi hybrydowej. W większości krajow europejskich to narodowi operatorzy pocztowi stali się partnerami rządów w eDoręczeniach. Tak jest m.in. we Francji, w Niemczech, Danii, Finlandii i Czechach. Za takim rozwiązaniem przemawia i doświadczenie, i pocztowa infrastruktura. Poczta Polska posiada największą sieć sprzedaży na wsiach oraz w małych miastach, obecnie blisko 5,3 tys. placówek znajduje się w miejscowościach poniżej 50 tys. mieszkańców. Jednym z najważniejszych atutów Poczty Polskiej jest unikatowy dostęp do wszystkich obywateli naszego kraju.

        W ostatnich latach Poczta Polska dokonała licznych zmian, sprawdziła się jako partner państwa w realizacji kluczowych programów. W 2017 r. po raz pierwszy udało się jej wyjść z zapaści finansowej, w jakiej się wcześniej znajdowała. Dane dotyczące 2019 r. potwierdzają stabilną kondycję finansową spółki.

        Realizacja e-doręczeń przez Pocztę Polską to szansa na dalszy rozwój spółki i gwarancja, że usługa będzie realizowana zgodnie z interesem państwa polskiego. To jednak proces, który wymaga ogromnych inwestycji w nowoczesne rozwiązania. Wsparcie państwa w tym zakresie jest niezbędne, by proces zakończył się sukcesem. Nie sposób nie zauważyć, że rozwój polskiej firmy logistycznej, największej w naszej części Europy, leży w interesie kraju. Polski nie stać na to, by usługi te były w 100 proc. świadczone przez międzynarodowe firmy. A eCommerce jest silnikiem napędowym polskiej gospodarki.

        Nowelizacja strategii Poczty Polskiej na lata 2020–2024

        • Koncentracja na segmencie eCommerce w kraju i regionie poprzez zmianę sieci logistycznej nastawionej na listy na sieć do obsługi paczek. W perspektywie 10 lat lider w Polsce, pierwsza trójka w Europie Środkowo- -Wschodniej.
        • Wykorzystanie potencjału rynku logistyki drobnicowej w obsłudze firm i sektora eCommerce. Lider w logistyce drobnicowej dla eCommerce, obecny w zdecydowanej większości segmentów rynku.
        • Zaangażowanie w proces cyfryzacji komunikacji poprzez realizację roli Narodowego Operatora Cyfrowego – eDoręczenia. Utrzymanie pozycji lidera na rynku listowym i osiągnięcie pozycji lidera eKorespondencji.
        • Wykorzystanie przez państwo infrastruktury PP do oferowania usług dla obywateli. Lider w dotarciu do obywateli.
        • Poprawa efektywności warunkiem realizacji strategii PP. Automatyzacja procesów, nowe technologie. Obniżenie jednostkowych kosztów obsługi dla przesyłek KEP.
        • Strategia kompleksowej transformacji Poczty Polskiej – trzy główne komponenty wzajemnie się przenikające: transformacja biznesowa (od tradycyjnej poczty do firmy logistycznej), technologiczna (automatyzacja, nowoczesne IT, e-komunikacja) i kulturowa (proefektywnościowa kultura organizacyjna, nastawienie na klienta).

        Czas na polskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne

        Każdego roku polskie przedsiębiorstwa dokonują około 30 inwestycji zagranicznych, przejmując zagraniczne firmy bądź tworząc własne zakłady produkcyjne od podstaw

        Od wielu lat Polska uważana jest za korzystne miejsce lokacji biznesu w Europie Środkowo- -Wschodniej. Specjalne strefy ekonomiczne zabiegały o przyciąganie inwestorów zagranicznych, oferując atrakcyjne warunki rozwoju biznesu. Potwierdza to fakt, że w 2018 r. w kraju zrealizowano aż 272 projekty inwestycyjne, co w porównaniu z wiceliderem – Węgrami, które przyciągnęły 101 inwestycji – było dobrym wynikiem. Zagraniczni inwestorzy ulokowali w Polsce zakłady produkcyjne, oddziały firm, centra outsourcingowe. Stworzyli tysiące miejsc pracy, a w długim okresie zasilą budżet państwa, płacąc w Polsce podatki. Duże korzyści osiągnęli sami inwestorzy, otrzymując dostęp do wykwalifikowanych pracowników, przejmując znane marki lub kanały sprzedaży i dystrybucji.

        Podobne szanse stoją dziś przed polskimi przedsiębiorstwami, które umiędzynarodawiają swoją działalność poprzez kapitałową ekspansję zagraniczną. Każdego roku polskie przedsiębiorstwa dokonują około 30 inwestycji zagranicznych, przejmując zagraniczne firmy bądź tworząc własne zakłady produkcyjne od podstaw. Zdecydowana większość to inwestycje typu brownfield, polegające na nabyciu praw własności do już istniejących przedsiębiorstw. Polskie przedsiębiorstwa w ostatnich latach coraz intensywniej poszukują celów do przejęcia, koncentrują się przede wszystkim na rynkach bliskich kulturowo i geograficznie. Numerem jeden od lat pozostaje rynek niemiecki, któremu polscy inwestorzy poświęcają wiele uwagi, wierząc, że doświadczenia eksportowe pomogą w skutecznym przejęciu niemieckiej spółki i udanej ekspansji zagranicznej.

        – Przejęcia zagranicznych firm mogą być bardzo korzystne dla polskich inwestorów, w szczególności wtedy, gdy przejmowane przedsiębiorstwo ma stabilną sytuację ekonomiczną, posiada duże udziały w rynku, ma silną markę, dobrze rozwiniętą sieć zaopatrzenia i dystrybucji – mówi Piotr Kuba, członek zarządu PFR TFI.

        Strategię internacjonalizacji i rozwoju firmy poprzez akwizycję realizuje m.in. polska grupa technologiczna R22, która w 2019 r. przy wsparciu Funduszu Ekspansji Zagranicznej przejęła chorwacką spółkę Avalon. Ten ruch pozwolił na zdobycie 17 proc. udziału w rynku hostingu i domen oraz tytuł wicelidera branży w Chorwacji. Rok wcześniej, także przy wsparciu Funduszu, grupa R22 zainwestowała w Rumunii, przejmując trzy spółki działające na rynku hostingu i domen. Kolejne akwizycje pozwoliły na kontynuację ekspansji zagranicznej i budowę pozycji lidera rynku Europy Środkowo-Wschodniej.

        Rzadziej wybieraną formą ekspansji są inwestycje greenfield, polegające na budowie własnego zakładu za granicą. Wynika to przede wszystkim z faktu, że wymagają od inwestora posiadania znacznych zasobów finansowych oraz ludzkich, a przede wszystkim przygotowania solidnego biznesplanu. Na tworzenie własnego zagranicznego zakładu od zera zdecydowała się działająca w branży oświetleniowej spółka Lug SA. W 2018 r. firma zakończyła budowę fabryki w Argentynie i uruchomiła produkcję opraw oświetleniowych LED, przeznaczonych do oświetlenia przestrzeni miejskich, budynków użyteczności publicznej i obiektów przemysłowych. Fabryka w Argentynie stała się dla firmy strategicznym centrum ekspansji w regionie Ameryki Południowej.

        Piotr Kuba, Członek Zarządu PFR TFI SA – ekspansja zagraniczna jest naturalnym elementem rozwoju polskich firm, ale przebiega w etapach. Zazwyczaj dopiero po zebraniu doświadczenia w działalności eksportowej firma chce zrobić krok dalej i rozważa inwestycje bezpośrednie

        Niezależnie od formy, jaką przybierają polskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne, zawsze ich celem jest uzyskanie korzyści biznesowych. Mogą być to osiągnięte efekty skali, a więc spadek jednostkowego kosztu, łatwiejszy dostęp do surowców, w tym tych rzadkich, dostęp do kapitału ludzkiego, wykwalifikowanych kadr posiadających unikatowe kompetencje, zdobycie know-how, wymaganych na danym rynku licencji lub po prostu chęć zbliżenia się do klienta końcowego i lepszego rozpoznania jego potrzeb.

        Polska gospodarka jest wciąż odbiorcą netto kapitału w postaci bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Innymi słowy, inwestycje podejmowane przez firmy zagraniczne wielokrotnie przewyższają wartość BIZ realizowanych przez przedsiębiorstwa z Polski. Podczas gdy w Polsce co roku lokuje się niemal 300 inwestycji zagranicznych, polskie firmy w tym samym czasie realizują jedynie 30 projektów inwestycyjnych. Z czego wynikają te różnice?

        – Polskie przedsiębiorstwa mają ten komfort, że działają na bardzo dużym rynku wewnętrznym. Jest to jednocześnie pewnego rodzaju ograniczenie, gdyż firmy, zwłaszcza na początku rozwoju, nie są zdeterminowane, by szukać swoich szans także poza granicami kraju. Ekspansja zagraniczna jest naturalnym elementem rozwoju polskich firm, ale przebiega w etapach. Zazwyczaj dopiero po zebraniu doświadczenia w działalności eksportowej firma chce zrobić krok dalej i rozważa inwestycje bezpośrednie. Inaczej wygląda umiędzynarodowienie firm wywodzących się z krajów mających małe rynki wewnętrzne, np. z Austrii, ze Szwajcarii, z Belgii, które już od początku działalności muszą inwestować za granicą, aby zapewnić odpowiednią skalę działania, jednocześnie dywersyfikować odbiorców i tym samym ograniczyć ryzyko biznesowe. Należy wziąć pod uwagę, że polskie firmy budują swoją siłę dopiero od 30 lat, dlatego ich zdolność do zagranicznych inwestycji kapitałowych jest ograniczona – tłumaczy Piotr Kuba. Po trzech dekadach od transformacji ustrojowej oraz 15 latach aktywności na rynku wewnętrznym UE polskie firmy wykazują coraz większe zainteresowanie kapitałową formą ekspansji zagranicznej. Przedsiębiorstwa mają świadomość tego, że mogą rozwijać się globalnie, inwestując także poza dobrze rozpoznanym już kontynentem europejskim. Dla niektórych firm dużą trudnością jest ograniczony dostęp do finansowania oraz wysoki poziom ryzyka inwestycji. W ograniczeniu tych barier może pomoc Fundusz Ekspansji Zagranicznej zarządzany przez PFR TFI.

        – Do Funduszu Ekspansji Zagranicznej co roku trafia wiele firm zainteresowanych ekspansją zagraniczną i szukających solidnego partnera. Przedsiębiorcy prezentują swoje pomysły, strategie, a czasem nawet listy firm, z którymi są już w trakcie negocjowania warunków ich akwizycji. W 2019 r. podpisaliśmy umowy inwestycyjne z pięcioma polskimi partnerami – dodaje Piotr Kuba. Wśród polskich firm, które w 2019 r. zainwestowały wspólnie z Funduszem Ekspansji Zagranicznej, znalazły się m.in. biuro podroży Rainbow, R22, wyspecjalizowany w recyklingu Elemental Holding oraz producent maszyn rolniczych SaMASZ. Każda z firm poprzez inwestycje zagraniczne zrealizowała odmienny cel biznesowy, widząc w ekspansji szansę na rozwój swojej działalności.

        Według ostrożnych szacunków PFR TFI i PWC wartość polskich inwestycji zagranicznych będzie rosnąć. Zakładając, że polska gospodarka będzie nadal stabilnie się rozwijać, skumulowana wartość polskich BIZ może osiągnąć w 2024 r. nawet 208 mld zł.

        – Jako Fundusz Ekspansji Zagranicznej planujemy zawierać około 10 umów inwestycyjnych rocznie – podsumowuje Piotr Kuba.

         

        Fundusz Ekspansji Zagranicznej FIZ AN (FEZ) wspiera polskie firmy w ich zagranicznej ekspansji kapitałowej, związanej z przejęciami przedsiębiorstw zagranicznych, budową fabryk czy zakładów od zera. Fundusz współinwestuje z polskimi firmami w ich zagraniczne spółki zależne, zawsze jako inwestor mniejszościowy, pozostawiający zarządzanie projektem w rękach partnera. Typowa kwota zaangażowania w pojedynczy projekt wynosi od jednego do kilkunastu milionów euro. Fundusz oczekuje możliwości wyjścia z projektu nie później niż po 10 latach, na warunkach rynkowych. Strategia funduszu nie zakłada ograniczeń w zakresie sektorów biznesu czy docelowej lokalizacji inwestycji. FEZ podąża za polskimi przedsiębiorcami tam, gdzie widzą oni szansę na stworzenie dochodowego biznesu. Od początku działalności fundusz podpisał 16 umów inwestycyjnych, zaangażowanie funduszu sięgnęło 77,6 mln euro, a inwestycje wszystkich stron, tj. funduszu i spółek – 254,4 mln euro.

        Ważne Informacje

        Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

        Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

        AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

        Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

        Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

        Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

        Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

        Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

        Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

        Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

        Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...