.
Strona główna Blog Strona 166

Największe instalacje OZE. Wśród krajów z rekordowymi inwestycjami PV… Polska!

Wymykające się przyjętym standardom inwestycje, wciąż wzbudzają dużo emocji w branży energetycznej. W kategorii powierzchni i przepustowości prym wiodą przede wszystkim elektrownie fotowoltaiczne, wspierane przez czołowe gospodarki regionalne. Co ciekawe, do grona posiadaczy “gigantów” już wkrótce wstąpi Polska.

Fotowoltaiczna Azja

Jednym z głównych czynników determinujących projekty fotowoltaiczne jest geografia. Tym samym nie dziwi fakt, iż największe kompleksy oparte na energii słonecznej znajdują się m.in. w Australii, Azji Południowo-Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. Inną kwestią jest z kolei ocena “wielkości” danego kompleksu. Pod względem przepustowości elektrowni dominują inwestycje w Indiach, Chinach, Egipcie oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Pod względem przepustowości największym kompleksem jest indyjski Bhadla Solar Park z wynikiem 2245 MW. Obiekt skromniej wychodzi w przypadku powierzchni działki szacowanej na 57 km2.

Zaraz po inwestycji ze stanu Jodhpur jest chiński Huanghe Hydropower Hainan Solar Park (2200 MW) z prawie 7 mln modułów PV na 5,64 km2. Na podium znajduje się także Pavagada Solar Park Karnataka — kolejna inwestycja z Indii o docelowej przepustowości 2050 MW (z zainstalowanymi panelami na działce 53 km2). Później… długo długo nic.

Emiracki pretendent do rekordów

Kolejne miejsca w kategorii przepustowości zajmuje egipski kompleks Benban Solar Park (1650 MW), chiński Tengger Desert Solar Park (1547 MW) oraz dwa obiekty ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich — Noor Abu Dhabi (1177 MW) i Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park (na ten moment około 1013 MW). Szczególnie druga inwestycja w ZEA już wkrótce może awansować o kilka pozycji w światowym rankingu fotowoltaicznych gigantów — zarówno pod względem mocy, jak i wielkości.

Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park docelowo w skali roku ma generować 2863 MW (2,863 GW). Położona około 50 km od Dubaju działka nadal jest zagospodarowywana przez kolejnych inwestorów. W tym momencie szacowana powierzchnia elektrowni wynosi 77 km2, a sama budowana etapami elektrownia nie osiągnęła jeszcze maksymalnych rozmiarów przewidzianych w pierwotnych planach.

Pierwsza faza projektu zakończyła się 22 października 2013 roku, początkowo dostarczając 28 GWh (DEWA 13). Obecnie zespół pracuje nad 4. i 5. etapem rozwoju kompleksu, który docelowo ma osiągnąć planowane gabaryty do 2. kwartału 2022 roku. Potencjalnym game-changerem rynku może się okazać również zapowiadana inwestycja w australijskim Newcastle Waters.

Globalna Australia i europejskie Pomorze?

Planowany obiekt na Terytorium Północnym ma powstać na ranczu o powierzchni 10 tys. km2 i generować moc rzędu absolutnie rekordowych 10 GW, które docelowo będą mogły zaspokoić 20 proc. potrzeb Singapuru. Cena? Wstępne plany mówią o funduszu rzędu 20 mld dolarów. Obecnie wniosek o pozwolenie na budowę rozpatruje stanowy Urząd Ochrony Środowiska. Jeśli konsultacje społeczne wykażą, iż obiekt nie będzie uciążliwy dla samych mieszkańców, budowa powinna rozpocząć się pod koniec 2023 roku, a produkcja energii 3 lata później.

Co jednak z rynkiem europejskim? W skali kontynentu do tej pory prym wiodła Hiszpania, która na liście największych elektrowni świata usytuowała się z kompleksem Núñez de Balboa (500 MW na działce 10 km2) oraz Mula Photovoltaic Power Plant (494 MW również na działce 10 km2). Godnym konkurentem obu ośrodków ma się okazać jednak inwestycja w pomorskim Zwartowie spółki Respect Energy i niemieckiego koncernu Goldbeck Solar. Inwestycja, która powstanie na 3 km2, docelowo ma generować 350 MW mocy. Tym samym, elektrownia na Pomorzu stanie się największym podmiotem w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy właśnie giga-elektrownie mogą się okazać przyszłością regionalnej branży?

– W najbliższych latach będziemy mieli dynamiczny wzrost inwestycji głównie w fotowoltaikę iw farmy wiatrowe, ponieważ są to technologie najbardziej uzasadnione ekonomicznie. W ciągu najbliższych 10–15 lat powinniśmy zbudować około 30 GW w fotowoltaice, czyli zwiększyć moc 10-krotnie. Porównywalną wartość możemy uzyskać w wietrze. Skala inwestycji będzie więc pięcio–sześciokrotnym wzrostem zainstalowanej mocy – ocenia Sebastian Jabłoński, prezes Respect Energy.

W obliczu zapowiadanej inwestycji w Zwartowie, Polska już wkrótce znajdzie się na liście krajów z największymi elektrowniami fotowoltaicznymi na świecie. Co to oznacza dla regionu? Projekt na Pomorzu może stać się skutecznym bodźcem dla innych inwestorów, którzy chcą dołożyć cegiełkę do sektora napędzanego przez największe gospodarki — a w tym wyzwaniu sprawdzą się nie tylko “giga” fundusze.

Zespół Alfa Romeo Racing ORLEN zaprezentował w Warszawie nowy bolid C41

W widowiskowej ceremonii, która odbyła się w imponującej scenerii Teatru Wielkiego w stolicy Polski, wzięła udział ograniczona liczba członków zespołu, a media, fani i pracownicy zostali zaproszeni do wirtualnego udziału, zgodnie z obowiązujący przepisami związanymi z przeciwdziałaniem Covid-19. Kierowcy zespołu, Kimi Räikkönen i Antonio Giovinazzi oraz kierowca rezerwowy Robert Kubica, wystąpili na scenie w kombinezonach w barwach zespołu o nowym, efektownym designie, tak samo jak i C41.

Bolid, w nowej grafice, ale w tradycyjnej już biało-czerwonej kolorystyce, został zaprojektowany w Alfa Romeo Centro Stile pod okiem dyrektora technicznego Jana Monchaux i jest kolejną odsłoną modelu C39, który startował w sezonie 2020. Ze względu na ograniczenia narzucone przez przepisy, samochód wykorzystuje wiele elementów swojego poprzednika, a jednocześnie zachwyca swoim odnowionym wyglądem, w szczególności tzw. stożkową końcówką nosa (ang. nosecone), obszarem, na którym zespół postanowił skupić swoje wysiłki. Pod karoserią ukryty jest nowy silnik Ferrari, gotowy do ostrej jazdy. Nastąpi ona już za niecały tydzień, w piątek, w Barcelonie, kiedy to zespół rozpocznie nowy sezon, przeprowadzając test C41.

Obok logo Alfy Romeo widnieje Quadrifoglio, emblemat czterolistnej koniczyny,  tradycyjnie kojarzonej z wyścigami Alfy Romeo oraz logo Autodelty, legendarnego zespołu wyścigowego marki. Logotypy te zdobią karoserię, przyczyniając się do stworzenia jednego z najbardziej wyróżniających się samochodów na torze, klasycznego projektu, który symbolizuje pasję i tradycję marek, które reprezentuje.

Na Mistrzostwa Świata Formuły 1 w 2021 roku Alfa Romeo po raz kolejny wystąpi u boku Sauber Motorsport. Współpraca pomiędzy dwoma najbardziej rozpoznawalnymi markami w sportach motorowych rozpoczęła się w 2018 roku, kiedy Alfa Romeo dołączyła do zespołu jako sponsor tytularny. W ciągu trzech lat dotychczasowej współpracy, zespół osiągnął znaczące wyniki. Teraz, Alfa Romeo wierna swojemu wieloletniemu duchowi rywalizacji, po raz kolejny podejmuje wyzwanie.

Partnerstwo Alfy Romeo i Sauber Group wykracza poza tory Formuły 1. Współpraca zarówno techniczna, jak i handlowa, umożliwia przeniesienie specjalistycznej wiedzy technicznej Sauber Engineering do seryjnej produkcji samochodów osobowych Alfa Romeo. W szczególności, projekt Giulia GTA czerpie korzyści z wieloletniej kooperacji wykorzystującej bezcenną dziedzictwo i umiejętności działów inżynierii i aerodynamiki Sauber AG. Alfa Romeo powierzyła firmie Sauber Engineering produkcję większości komponentów z włókna węglowego montowanych w modelach GTA i GTAm, zwłaszcza tych, które mają wpływ na aerodynamikę pojazdu.

Frédéric Vasseur, dyrektor Alfa Romeo Racing ORLEN i dyrektor generalny Sauber Motorsport AG: „Premiera nowego samochodu to zawsze emocjonalny moment, zwieńczenie wielomiesięcznych wysiłków wszystkich pracowników fabryki i początek nowej przygody. Myślę, że filozofia, na której opiera się nasz zespół jest nadal ta sama – jutro musimy być lepsi niż dzisiaj. Ubiegły sezon zakończyliśmy na 8. pozycji, musimy zatem dążyć do uzyskania lepszego wyniku w 2021 roku. W tym celu konieczne jest doskonalenie w każdym dziale zarówno na torze wyścigowym, jak i w centrali. Każdy startujący zespół ma teraz bardzo duże oczekiwania: że zimowe przygotowania pomogą osiągnąć coraz lepsze rezultaty i dobrą pozycję w pierwszym wyścigu, ale wkrótce nadejdzie czas, aby odsłonić swoje karty”.

Jan Monchaux, dyrektor techniczny Alfa Romeo Racing ORLEN: „C41 to efekt bardzo nietypowej sytuacji w Formule 1. Z powodu nowych przepisów nie mogliśmy opracować na ten rok zupełnie nowego samochodu. Dlatego nasz bolid na sezon 2021 ma wiele wspólnych części z C39, z wyjątkiem tych, które musieliśmy zmienić ze względu na nowe przepisy, jak podłoga oraz stożek nosowy, na który wykorzystaliśmy nasze dwa tokeny. Oznacza to, że poznamy samochód znacznie lepiej niż zazwyczaj, kiedy przejdziemy do testów, ale nadal najważniejsze jest, by jak najlepiej wykorzystać te trzy dni, sprawdzając czy rzeczywistość odpowiada naszym oczekiwaniom i poznać, jak sprawdzają się nowe opony. Jesteśmy gotowi na nowy sezon i nie możemy się doczekać, aby zobaczyć nasz nowy bolid na torze”.

Audi przedstawia nową hybrydę Plug-in Q5 Sportback TFSI e quattro

Audi rozszerza swoją ofertę modeli hybrydowych typu plug-in, rozpoczynając sprzedaż na rynkach europejskich modelu Q5 Sportback TFSI e quattro. Elegancki SUV coupé zjeżdża z linii montażowej w dwóch wersjach: Q5 Sportback 50 TFSI e quattro rozwija moc 299 KM, a Q5 Sportback 55 TFSI e quattro generuj 367 KM. W obu modelach akumulator litowo-jonowy może zmagazynować 14,4 kWh energii netto – co wystarcza na zasięg elektryczny do 61 kilometrów według standardów cyklu WLTP (71 km według NEDC).

W modelach Q5 TFSI e quattro i Q5 Sportback TFSI e quattro zastosowano układ napędowy
o takiej samej konstrukcji – w obu wersjach mocy. Składa się on z silnika benzynowego 2.0 TFSI o mocy 195 kW (265 KM) i o momencie obrotowym 370 Nm sprzężonego z silnikiem elektrycznym osiągającym moc szczytową 105 kW i maksymalny moment obrotowy 350 Nm. Wraz ze sprzęgłem jest on zintegrowany z siedmiobiegową automatyczną skrzynią biegów S tronic, która przekazuje moment do układu napędowego quattro z techniką ultra. W normalnym trybie jazdy, mając na względzie wydajność, moc przekazywana jest tylko na przednie koła. Oś tylna jest błyskawicznie dołączana w razie potrzeby.

Akumulator litowo-jonowy umieszczono pod podłogą bagażnika. Akumulator zbudowany jest ze 104 ogniw pryzmatycznych i przy napięciu 381 V może zmagazynować 14,4 kWh energii (netto; 17,9 kWh brutto). W celu zapewnienia optymalnej temperatury, jego obieg chłodzący jest połączony zarówno z obiegiem czynnika chłodzącego układu klimatyzacji, jak i z obiegiem niskotemperaturowym zasilającym silnik elektryczny i układy elektroniczne. Układ klimatyzacji jest standardowo wyposażony w zintegrowaną, wysokowydajną pompę ciepła wiążącą ciepło odpadowe emitowane przez komponenty wysokonapięciowe. Może on wytwarzać moc cieplną do 3 kW z 1 kW energii elektrycznej, co zwiększa efektywność energetyczną samochodu i zapewnia bardziej komfortowy klimat dla pasażerów we wnętrzu pojazdu.

Dwie wersje mocy: 220 kW (299 KM) i 270 kW (367 KM)

Ponieważ obie wersje silnikowe różnią się pod względem strategii doładowania, mają one różną moc systemową i różny moment obrotowy. Q5 Sportback 50 TFSI e quattro z mocą 220 kW (299 KM) i momentem obrotowym rzędu 450 Nm przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,1 sekundy. Q5 Sportback 55 TFSI e quattro 100 km/h osiąga w 5,3 sekundy, ma moc 270 kW (367 KM) i moment obrotowy 500 Nm.

W obu wersjach silnikowych maksymalny moment obrotowy jest dostępny już nieco powyżej prędkości obrotowej biegu jałowego. To również przyczynia się do lepszego ogólnego wrażenia, jakie wywołuje napęd hybrydowy typu plug-in. Ograniczona elektronicznie prędkość maksymalna 239 km/h oraz zużycie paliwa i energii elektrycznej, są identyczne w obu wersjach mocy. Przy zasilaniu wyłącznie elektrycznym, obie hybrydy typu plug-in mogą przejechać do 61 km (WLTP) z prędkością do 135 km/h.

Wygoda: szybkie ładowanie w kilka godzin

Wszystkie samochody hybrydowe typu plug-in w rodzinie Q5, są standardowo wyposażone
w kompaktowy, garażowy system ładowania. Przy przemysłowym przyłączu elektrycznym
o napięciu 400 V i natężeniu 16 amperów, pełne ładowanie o mocy 7,4 kWh trwa około 2,5 godziny. W przypadku domowego gniazdka elektrycznego o napięciu 230 V, ładowanie trwa około 8 godzin i 15 minut. W podróży kierowca może również ładować akumulator na ogólnodostępnych stacjach ładowania. Służy do tego standardowy kabel z wtyczką typu 2.

Usługa Audi e-tron Charging Service umożliwia wygodne ładowanie w drodze, zapewniając dostęp do około 200 000 punktów ładowania w 26 krajach europejskich. Do rozpoczęcia procedury wystarczy jedna karta, niezależnie od operatora.

Bogate i sportowe: dodatki i detale

Hybrydy typu plug-in rodziny produktowej Q5 mają bogatsze wyposażenie standardowe niż standardowy model Q5, np. wersja 55 TFSI e ma w standardzie sportowe fotele, trójstrefową klimatyzację automatyczną, kluczyk komfortowy, wyświetlacze charakterystyczne dla hybryd i w miernik mocy. Tylne siedzenia można przesuwać do przodu i do tyłu oraz regulować kąt pochylenia ich oparć.

Kamienie milowe MAZDY – dekada designu KODO

Dziesięć lat temu Mazda po raz pierwszy zaprezentowała światu filozofię Kodo. Żadna z wcześniejszych koncepcji projektowania nie miała tak fundamentalnego wpływu na markę. Czas spojrzeć wstecz na dekadę wzornictwa Kodo.

Kiedy Ikuo Maeda przejął stery działu projektowego Mazdy w kwietniu 2009 r., postawił sobie ambitny cel: pozostać wiernym tożsamości marki, a jednocześnie nadać projektom nowy, śmiały kierunek. Wyrazić esencję japońskiej estetyki, jednocześnie przemawiając do odbiorców z całego świata. Stworzyć przedmiot o emocjonalnym i ekspresyjnym pięknie przy użyciu jak najmniejszej liczby elementów. Krótko mówiąc: wydobyć esencję piękna i ruchu, by odwzorować je w nieruchomym obiekcie. Dekadę później z licznymi nagrodami za design na koncie, można śmiało powiedzieć, że ta wizja okazała się niebywałym sukcesem.

NARODZINY STYLISTYKI KODO

Jak w przypadku wielu rzeczy w życiu, era stylistyki Kodo rozpoczęła się od pustej kartki i pytania: jak nieożywiony przedmiot może ukazać dynamiczne piękno ruchu? I, co równie ważne: jak przekazać tę ideę w jasny sposób wszystkim zaangażowanym w proces projektowania?

Kiedy Ikuo Maeda zmagał się z tymi dylematami, został właśnie mianowany głównym projektantem Mazda Motor Corporation w Hiroszimie i postanowił na nowo zdefiniować design Mazdy. Jego wizja była jasna: wyrazić „Duszę Ruchu” – jak ostatecznie określono język projektowania – w każdym samochodzie Mazdy. Zanim jednak Maeda zaczął myśleć o samochodach produkcyjnych wiedział, że potrzebuje trzech rzeczy: Po pierwsze, nazwy, która uchwyci istotę tego, co chciał zrobić. Po drugie, fizycznego obiektu, swego rodzaju rzeźby, która przekładałaby tę ideę na formę fizyczną. I po trzecie, samochodu koncepcyjnego, który przekazywałby klientom i całemu światu nowy kierunek projektowania Mazdy.

Choć wymyślenie nazwy dla nowego języka projektowania może wydawać się najbardziej trywialnym z tych trzech zadań, wiązało się z wieloma wyzwaniami. „To nazwa inspiruje projektantów, więc wybór właściwego określenia jest niezwykle ważny” – mówi Ikuo Maeda.

Zespół potrzebował prawie roku, aby zamknąć swoje pomysły w jednym słowie: Kodo. W dosłownym tłumaczeniu Kodo oznacza „bicie serca”, ale pierwszy zestaw znaków został zmieniony, aby dodać kolejną warstwę znaczeniową: ideę nasycenia przedmiotu życiem, nadania mu duszy. „Wciąż pamiętam, jak ogarnęło nas wzruszenie, gdy w końcu udało nam się wybrać właściwą nazwę” – wspomina Maeda.

Unikalna stylistyka zaprezentowana 10 lat temu, 18 listopada 2010 r., podczas Salonu Samochodowego w Los Angeles wraz z samochodem koncepcyjnym Shinari, do dziś definiuje i wzbogaca wzornictwo Mazdy. Dekadę później stylistyka Kodo cieszy się niezmienną popularnością, a samochody zaprojektowane zgodnie tą filozofią nadal zdobywają nagrody, w tym tytuł World Design Car of the Year dla Mazdy 3 w 2020 r.

Nazwa Shinari nawiązywała do mocnej, sprężystej linii zakrzywionego kawałka stali lub bambusa. To określenie odnosiło się też do napięcia ciała przygotowanego do nagłego, szybkiego ruchu. Shinari często porównywana była do geparda gotowego do skoku – dzikiego kota, który służył za inspirację wielu wczesnym modelom zaprojektowanym w duchu filozofii Kodo.

Od momentu wprowadzenia dziesięć lat temu, stylistyka projektowania Kodo zdominowała charakter wszystkich modeli Mazdy – od nowej interpretacji kultowego roadstera, Mazdy MX-5, po pierwszy samochód Mazdy z napędem elektrycznym – MX-30. Jednak podstawowa idea designu w stylistyce Kodo pozostała niezmieniona: odwzorowanie potężnego i nieodpartego piękna naturalnego ruchu w nieruchomym obiekcie.

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ – FUNDAMENT JAPOŃSKIEJ ESTETYKI

Od samego początku Ikuo Maeda postrzegał nowy język projektowania jako ściśle związany z japońskim dziedzictwem marki, idealny nośnik ideałów estetycznych tego wyspiarskiego narodu na rynki globalne. W przypadku wczesnych modeli, połączenie tego, co naturalne z tym co wytworzone było szczególnie istotne – jako że jest to powszechna cecha japońskiego wzornictwa, sztuki i architektury. Wystarczy pomyśleć o drzewku bonsai lub tradycyjnym japońskim ogrodzie: skrupulatnie zaplanowane i zaaranżowane, wyrażają piękno natury, starannie zadbane i tym samym bardziej wzniosłe.

Podobny związek istnieje między pojęciem tego, co funkcjonalne, a tym co piękne. W Japonii nie ma wyraźnego czy ideologicznego rozróżnienia między sztuką a projektowaniem produktu. W końcu rzeczy, których używamy na co dzień, są co najmniej tak samo ważne dla naszego życia, jak eksponaty prezentowane w muzeum. Japończycy twierdzą, że obcowanie z nimi powinno sprawiać nam taką samą przyjemność, jak obcowanie z pięknymi obrazami czy rzeźbami. Nigdzie ta symbioza nie jest tak wyraźna, jak w świecie kulinarnym: pomieszczenie i naczynie, w którym podawana jest herbata są równie ważne, jak znajdujący się w nim napój, a o estetycznych implikacjach japońskiego pudełka bento napisano całe tomy. Oczywiście, głównym celem takiego pudełka na lunch jest bezpieczny transport jedzenia z jednego miejsca do drugiego. Ale w idealnej sytuacji zwiększa ono również ogólne doznania związane z jedzeniem począwszy od sposobu, w jaki jedzenie jest prezentowane w środku, poprzez piękno samego pudełka, aż po element rozkosznego oczekiwania przed odkryciem skarbów, które w nim się znajdują. Ta sama zasada stosowana jest do wszystkiego, od butelek po jogurcie po elementy wystroju wnętrz, i podobnie stanowi podstawę koncepcji projektowania Mazdy „Samochód jako dzieło sztuki”. To właśnie to przywiązanie do piękna nawet w przedmiotach codziennego użytku sprawia, że japoński design jest znaczącą i odnoszącą sukcesy filozofią, uznaną wśród międzynarodowej społeczności projektantów.

Z biegiem lat inna cecha japońskiej estetyki coraz częściej pojawiała się w filozofii projektowania Mazdy: konsekwentne podejście „mniej znaczy więcej”. „Po pierwsze i najważniejsze – japoński design musi być prosty i ascetyczny” – mówi Ikuo Maeda. Ale ponadto „musi dawać poczucie głębi w tej prostocie”. Ta nowa wrażliwość została nawet przeniesiona na tak kultowe modele jak MX-5, który według Maedy jest najbliższy osiągnięciu ostatecznego piękna poprzez czystość formy. Osiągnięcie tej głębi w prostej formie wymaga skrupulatnego planowania i dbałości o szczegóły – podejścia, w które projektanci Mazdy są mocno zaangażowani.

ESENCJA STYLISTYKI

Ta wyrafinowana prostota stała się fundamentem definiującym drugą fazę stylistyki Kodo, którą zapoczątkowały dwa wielokrotnie nagradzane samochody koncepcyjne – RX-Vision i Vision Coupe. Przedstawione odpowiednio na Tokyo Motor Show w 2015 i 2017 roku, oba zostały ukoronowane tytułem „Najpiękniejszego Samochodu Koncepcyjnego Roku” i nadal ekscytują fanów na całym świecie.

Od tego momentu projektanci Mazdy dążyli do stworzenia piękna i wyjątkowej elegancji poprzez eliminowanie detali, a nie dodawanie kolejnych. Każdy zabieg stylistyczny ma swój cel, nic nie jest zbędne ani czysto ozdobne. Trzy koncepcje odegrały zasadniczą rolę w tej ewolucji wzornictwa: Yohaku, czyli piękno pustej przestrzeni, sori, czyli wyczucie krzywizn i dążenie do równowagi, oraz utsoroi, czyli gra światła i cienia.

Ikuo Maeda i jego zespół wyeliminowali wszystkie ostre linie na bocznych panelach samochodu, aby stworzyć jednolitą powierzchnię, „wolną przestrzeń”, która nigdy nie jest tak naprawdę pusta. Zamiast tego, nadwozie samochodu ustawione pod odpowiednim kątem służy jako płótno, na którym światło daje swój malarski popis. W miarę jak pojazd porusza się w przestrzeni, zmiany światła i cienia tworzą dynamiczny i zróżnicowany efekt – „Duszę Ruchu” odwzorowaną na bocznej części samochodu.

Pomimo subtelnych zmian w czasie Ikuo Maeda jest konsekwentny i wierzy, że wszystkie modele Mazdy powinny wyrażać stylistykę Kodo, nie tracąc przy tym swojego indywidualnego charakteru. Dlatego główny projektant stosuje się do tego, co nazywa perspektywą marki opartej na wyrazistym designie: „Zadaniem projektanta jest upewnienie się, że kiedy nasze samochody są zaparkowane obok siebie, to cała gama modelowa fascynuje klientów. Nie oznacza to, że poświęcamy mniej uwagi pięknu każdego modelu, ale musimy tworzyć projekty, dzięki którym cała linia Mazdy będzie reprezentować wyróżniający, spójny przekaz.”

Świat motoryzacji odebrał to przesłanie pozytywnie – a jeśli wyróżnienia dla najnowszych modeli zaprojektowanych w stylistyce Kodo są jakimkolwiek wskaźnikiem, to oznaczają, że publiczność chce widzieć więcej tak zaprojektowanych samochodów. W samym tylko roku 2020 zarówno Mazda CX-30, jak i Mazda MX-30¹ z napędem elektrycznym otrzymały nagrodę Red Dot Award, a Mazda3 zdobyła nagrodę World Car Award w kategorii designu.

OŻYWIAJĄC BRYŁĘ POJAZDU

Aby spełnić obietnicę tworzenia projektów z duszą, zespół projektantów opracował proces, który łączy w sobie kreatywność, rzemiosło i współpracę. Najpierw następuje etap zwany „przygotowaniem odkrywczym”. Każdego roku projektanci Mazdy są zachęcani do tworzenia własnych dzieł sztuki inspirowanych zasadami projektowania Kodo. „Nie ma żadnych ograniczeń co do metody, jaką można zastosować do stworzenia dzieła sztuki” – wyjaśnia Ikuo Maeda. Zespół projektantów Mazdy stworzył modę i meble, rowery i miski, a nawet charakterystyczny zapach Kodo. Niektóre z tych unikatowych, ręcznie wykonanych przedmiotów zostały zaprezentowane publicznie podczas Milan Design Week w 2015 roku. Idea jest taka, że ta swobodna gra kreatywnych pomysłów pozwoli projektantom zejść z dobrze wydeptanych ścieżek i zaowocuje nowymi, ekscytującymi ideami i nieoczekiwanymi kształtami dla nadchodzących modeli.

Następnie, abstrakcyjne pomysły powstałe w tej fazie poszukiwań muszą zostać przełożone na rzeczywisty projekt samochodu. Zespół projektantów Mazdy ściśle współpracuje z mistrzami rzemiosła zwanymi takumi, modelarzami w glinie, którzy przekładają wizję projektantów na trójwymiarowy model samochodu. Projekt jest następnie udoskonalany i powtarzany w procesie, który trafnie nazwano „współtworzeniem” – aż do momentu, gdy powstanie pełnowymiarowy gliniany model samochodu i zostanie zatwierdzony przez wszystkie zainteresowane strony. Choć proces ten jest z pewnością bardziej czasochłonny i pracochłonny niż czysto wirtualny projekt, Ikuo Maeda jest przekonany, że rezultat jest wart tego dodatkowego wysiłku. „W Japonii uważamy, że takumi tchną życie w to, co tworzą, więc przedmioty, które otrzymują miłość i troskliwą uwagę tych rzemieślników, mają siłę witalną, własną duszę”. Bez zaangażowania mistrzów takumi samochody Mazdy mogłyby nadal być piękne, ale brakowałoby im duszy i dbałości o szczegóły, które podnoszą je do rangi „Samochodu jako dzieła sztuki”

GOTOWI DO KOLEJNEGO ETAPU

Stylistyka Kodo przesuwała granice projektowania samochodów przez ostatnią dekadę i będzie nadal odgrywać kluczową rolę w przyszłości marki Mazda – nawet w sytuacji, gdy nowe technologie zmieniają niektóre zasady projektowania samochodów. „Elektryczne układy napędowe zmieniły strukturę pojazdu. Na przykład, mamy silniki zintegrowane z kołami, co pozostawia dużo wolnej przestrzeni na zaprojektowanie czegoś nowego” – mówi Jo Stenuit, szef europejskiego centrum designu Mazdy. Zbadanie tych nowych granic z uwzględnieniem filozofii Kodo będzie jednym z kluczowych przyszłych wyzwań dla wzornictwa Mazdy. Jednocześnie, prostota elegancji i wyrafinowane piękno języka stylistycznego Kodo będą kluczowymi elementami na drodze do pozycjonowania marki w klasie premium. Wyznaczony cel wymaga coraz bardziej zaawansowanych projektów klasy premium, które obejmują nie tylko sam samochód, ale także otoczenie, w którym jest on prezentowany. W tym celu Mazda powołała do życia dział Brand Style, który dba o to, aby ton nadawany przez stylistykę Kodo znajdował odzwierciedlenie we wszystkim, od kampanii reklamowych po organizację prezentacji. Nawet po dziesięciu latach, najbardziej udany język projektowania Mazdy nie stracił nic ze swojego uroku, a kolejny etap ewolucji stylistyki Kodo dopiero się zaczyna.

 

Obligacje korporacyjne nadal w cenie. Polacy chcą lokować kapitał w fintechach

Lokowanie kapitału w dobie koronawirusa było już tematem na tyle powielanym, że niektórym analitykom wydawało się, iż nie będzie przestrzeni do dyskusji o covidowym inwestowaniu — szczególnie w przypadku obligacji. Ot, aktywa o niskim ryzyku, względnie bezpieczne, acz dla niektórych mdłe i stopniowo mało opłacalne. Czy istnieje alternatywa?

W tej kategorii nawet inwestorzy indywidualni zaczęli porównywać obligacje do znajdujących się na równi pochyłej lokat bankowych. Chcąc uciec przed inflacją, a zarazem nie osiąść na kapitałowej mieliźnie przy okazji wykupu papierów emitowanych przez Skarb Państwa, warto zerknąć w stronę obligacji korporacyjnych.

Co jednak z tradycyjną “konkurencją”?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Lokaty bankowe złapały już poziom absurdalnego procentu zerowego, choć jeszcze przed oficjalnym (pierwszym) lockdownem, placówki nie zachęcały do gromadzenia kapitału. Według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego i Narodowego Banku Polskiego, 2 tygodnie przed wiosennym zamrożeniem gospodarki na tego typu kontach było o ponad 63 mld zł więcej (z tendencją zniżkową), niż odnotowano na jesieni 2020 roku. Odpływ gotówki postępował wraz ze wzrostem zachorowań — a te w sensie ekonomicznym, nie oszczędziły oszczędzających.

Pod koniec sierpnia polskie lokaty stanęły pod znakiem rekordowego odpływu. W sumie Polacy na rachunkach bankowych z relatywnie niskim już procentem trzymali 227,6 mld zł. Co ciekawe, równie niepokojące wyniki odnotowano 9 lat wcześniej — w grudniu 2011 roku. Część klientów rozpoczęła eksodus w stronę ROR-ów i tradycyjnych kont oszczędnościowych.

A obligacje Skarbu Państwa?

Te z kolei przez moment notowały ciekawy powrót do łask, choć w tej kategorii przemawiały raczej względy brutalnie pragmatyczne. Przypadki wykupu papierów państwowych zdarzały się wyłącznie “na chwilę” i to w kontekście bezpiecznego ratowania się przed inflacją. Według rocznych sprawozdań Ministerstwa Finansów popyt na detaliczne obligacje Skarbu Państwa osiągnął rekordowy poziom 28,4 mld zł, ale popularność papierów dłużnych napędzały tylko 2 rodzaje obligacji. Podczas pierwszych kwartałów 2020 roku, czyli w okresie ucieczki z banków, prym wiodły 4-letnie obligacje antyinflacyjne.

Druga połowa poprzedniego sezonu z kolei była najbardziej wymownym momentem dla całego systemu bankowego. Otóż Polacy zdecydowali się na zakup 3-miesięcznych obligacji krótkoterminowych, które miały być wyłącznie przystankiem na covidowej drodze inwestorskiej — zarówno w przypadku osób fizycznych, jak i całych spółek.

Co było dalej?

Dla rynku Catalyst, a więc platformy obrotu obligacjami korporacyjnymi, styczeń 2021 roku był wyjątkowo optymistyczny. Biorąc pod uwagę wyłącznie obroty rzędu niebagatelnych 285,3 mln zł, w porównaniu z grudniowymi 222,4 mln zł, można domniemywać, że wsparcie spółek nadal jest w cenie. Co więcej, trend wydaje się umacniać pomimo nieregularności wzrostów i spadków zakażeń, ponieważ średnia dla ostatnich 12 miesięcy oscylowała w okolicach 226,3 mln zł obrotu. Według analityków z Catalyst zjawisko jest również fenomenem na skalę przynajmniej 2 lat wstecz, kiedy to ostatni raz poziom obrotów przekroczył 280 mln zł.

— Tegoroczny wzrost popularności na obligacje korporacyjne to dobry sygnał dla całej gospodarki. W przypadku najbardziej innowacyjnych biznesów, a więc m.in. branży fintechowej, notujemy rekordowe zainteresowanie inwestorów, które często doprowadza do zjawiska nadsubskrypcji. Wtedy też popyt na papiery dłużne danego przedsiębiorstwa przewyższają podaż. To często bardzo dobry sygnał — komentuje Grzegorz Szulik, Prezes Zarządu fintechu Provema.

Rynek napędzają debiutanci…

…, których uważnie obserwują cierpliwi inwestorzy. Wyjątkowe zainteresowanie obligacjami korporacyjnymi obserwowano już podczas debiutu w tej kategorii spółki Allegro. Wtedy też redukcja w emisji publicznej, a więc ograniczenie liczby papierów dłużnych, szacowano na 85 proc. Obecnie dobrą passę giganta wydają się powtarzać krajowe spółki fintechowe, które tylko na przykładzie katowickiej Provemy, stały się pretendentem do miana najbezpieczniejszych przystani dla inwestorów indywidualnych. Ostatnia oferta firmy wyceniana była na 2,5 mln zł, a zapisy zainteresowanych szacowano już na 4,1 mln zł. Redukcja? Aż 60 proc.

Oznacza to, że liczba zainteresowanych znacznie przekroczyła samą ofertę fintechu. Spółka okazała się jednakowo bezpieczną alternatywą wobec agresywnego rynku akcji, a zarazem na tyle atrakcyjną kapitałowo, że 7 proc. firmy przyciągnęły dotychczasowych fanów tradycyjnych papierów dłużnych. Okres kapitalizacji? Dokładnie 18 miesięcy, więc o wiele więcej, niż najwyższe (jak na standardy covidowe) lokaty bankowe.

Bridgestone, ARLANXEO i Solvay wprowadzają TECHSYN – nową technologię w produkcji opon

Bridgestone, wiodący dostawca zaawansowanych rozwiązań w zakresie zrównoważonej mobilności, ARLANXEO, wiodący na świecie producent kauczuku syntetycznego oraz Solvay, jedna z czołowych firm naukowych i światowy lider w produkcji krzemionki wysokodyspersyjnej (Highly Dispersible Silica – HDS), ogłosiły wprowadzenie TECHSYN, nowej technologii w produkcji opon. Dzięki TECHSYN, opony zyskują większą wydajność i są bardziej przyjazne dla środowiska.

Nowa era zrównoważonej mobilności

TECHSYN to połączenie kauczuku syntetycznego z krzemionką, które współdziałając na poziomie molekularnym, zapewniają doskonałe osiągi bez żadnych kompromisów.

Materiały wchodzące w skład TECHSYN zostały opracowane równolegle przez trzy firmy w celu stworzenia platformy technologicznej rozwoju opon. Nowa technologia wydłuża żywotność opon nawet do 30% oraz zmniejsza opór toczenia nawet o 6% w porównaniu z innymi oponami letnimi Bridgestone EMIA[1], bez pogorszenia innych parametrów, co przekłada się na rzadszą wymianę opon i mniejsze zużycie surowców w perspektywie długoterminowej.

Kierując się celem Bridgestone, ukierunkowanym na zrównoważony rozwój – wprowadzenie technologii TECHSYN, stworzonej z myślą o ochronie środowiska, stanowi znaczący przełom w tej dziedzinie.

Połączona wiedza trzech liderów branży

TECHSYN, jest wynikiem partnerstwa pomiędzy liderami branży Bridgestone, ARLANXEO i Solvay. Przekształcenie TECHSYN z koncepcji w rzeczywistość w ciągu zaledwie 24 miesięcy, było możliwe dzięki wyjątkowej współpracy i zrozumieniu pomiędzy tymi trzema firmami, a także dzięki dogłębnej wiedzy na temat mechanizmów molekularnych.

Wysoka odporność na zużycie w TECHSYN może zostać przekształcona w większą przyczepność na mokrej nawierzchni. Ta wszechstronność nowej technologii jest możliwa dzięki unikalnym rozwiązaniom Solvay w produkcji krzemionki, doświadczeniu ARLANXEO w opracowywaniu nowych polimerów oraz innowacyjnej technologii mieszanek gumowych Bridgestone.

TECHSYN został zaprojektowany tak, aby zapewnić korzyści dla różnych kategorii opon i pojazdów, a dzięki wyjątkowej możliwości dostosowywania się, jaką oferuje, może być stosowany w połączeniu z innymi wiodącymi technologiami opon Bridgestone. W połączeniu z technologią ENLITEN firmy Bridgestone, możliwe jest obniżenie wagi opony przy jednoczesnym zachowaniu jej osiągów.

Laurent Dartoux, President & CEO, Bridgestone EMIA skomentował: „W Bridgestone wierzymy, że przełomowe innowacje i przyszłość mobilności w transporcie nie mogą być osiągnięte bez współpracy. Partnerstwo, w którym TECHSYN ma swoje korzenie, stało się jednym z najbardziej wyjątkowych, w jakie kiedykolwiek byliśmy zaangażowani. Jako światowy lider w dziedzinie zaawansowanych rozwiązań i zrównoważonej mobilności, idziemy naprzód, stawiając innowacje i zrównoważony rozwój u podstaw wszystkiego, co robimy w Bridgestone. Dzięki opracowywaniu ekologicznych rozwiązań, takich jak TECHSYN, czynimy ogromne postępy w realizacji tych ambicji.”

CEO ARLANXEO, Donald Chen, powiedział: „Łącząc umiejętności i kreatywność trzech światowych firm, udało nam się opracować przełomową technologię, która oferuje nowe sposoby rozwiązywania problemów charakterystycznych dla branży oponiarskiej. TECHSYN redukuje zużycie paliwa przy zachowaniu odpowiednich osiągów opony. W rezultacie technologia TECHSYN przyczynia się do zmniejszenia emisji CO2. Technologia ta wnosi zatem znaczący wkład w poprawę aspektów środowiskowych, co stanowi sedno wspólnej wizji zrównoważonych rozwiązań produktowych trzech firm, które przyczyniły się do realizacji tego przedsięwzięcia.”

Dr Ilham Kadri, CEO firmy Solvay, dodał: „TECHSYN pokazuje, co można osiągnąć, gdy kluczowi uczestnicy łańcucha wartości połączą siły. Aby chronić naszą jedyną planetę, musimy współpracować i współtworzyć rozwiązania, które pozwolą nam zaprojektować czystrzą mobilność jutra. Jestem dumny ze wszystkich zespołów, które przyczyniły się do realizacji tego projektu, a w szczególności z szybkości, z jaką wprowadziły tę innowację w życie.”

[1] Bridgestone w Europie, Rosji, na Bliskim Wschodzie, w Indiach i Afryce.

 

Zyskaj więcej niż VAT – nowa oferta Volvo dotycząca hybryd ładowanych z gniazdka

Volvo Cars XC90 Recharged

Volvo Car Poland uruchomiło ofertę wspierającą sprzedaż hybryd ładowanych z gniazdka. Największe wsparcie otrzymał XC90 T8 Recharge oraz XC40 T5 Recharge. Ceny zostały obniżone o wysokość podatku VAT, a nawet nieco więcej. Oto na jakie korzyści mogą liczyć nabywcy tych niskoemisyjnych aut.

Volvo XC90 T8 – w pierwszej czwórce w Polsce

Hybrydy ładowane z gniazdka są w Polsce nadal mało popularną grupą aut, choć dynamika wzrostu ich rejestracji jest spora. Niewiele osób wie, że czwartym najpopularniejszym modelem w Polsce w tej kategorii aut – czyli PHEV – jest Volvo XC90 T8 Recharge. Zarejestrowano ich dotąd ponad 560 egzemplarzy. Co dziesiąty model XC90, jaki opuszcza polskie salony Volvo, to właśnie odmiana T8 Recharge. Gdy samochód debiutował na rynku w 2015 roku, wiele osób wybierało tę odmianę kierując się jej osiągami. Układ napędowy o mocy 303 + 87 KM i momencie obrotowym ponad 400 + 240 Nm rozpędzał ten wielki samochód do setki w niecałe 6 sekund. Czyli o jakieś półtorej sekundy szybciej niż miało to w przypadku najmocniejszej odmiany XC90 pierwszej generacji, którą napędzał silnik V8. Dzisiaj coraz częściej klienci kierują się walorami ekologicznymi i niską emisją CO2. XC90 T8 Recharge można ładować i bezemisyjnie, w ciszy pokonywać kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Te samochody dobrze wpisują się w politykę CO2 wielu flot. Hybrydy PHEV nie wymagają szczególnych modyfikacji domowej instalacji elektrycznej i pozwalają szybciej zamortyzować koszt domowej instalacji fotowoltaicznej. Jak pokazują badania Volvo Cars, około 40% przebiegu naszych modeli PHEV jest pokonywanych w trybie całkowicie bezemisyjnym. Volvo XC90 T8 może jeździć w trybie Power – w którym silnik spalinowy i elektryczny działają razem zapewniając kierowcy doskonałe przyspieszenie. W trybie Hybrid samochód samoczynnie przełącza się między napędem elektrycznym i spalinowym. Program Pure umożliwia jazdę wyłącznie na prądzie. Program Off-road pozwala pokonywać trudniejszy teren lub wyjechać z głębokiego śniegu.

Przyszedł zatem czas, by do tej układanki dodać jeszcze jeden element i obniżyć cenę zakupu naszego hybrydowego okrętu flagowego. Do tej pory cena bazowa XC90 T8 Recharge wynosiła 349 900 zł. Teraz wynosi 284 472 zł.

XC40 T5 Recharge – hit w Europie, czas na Polskę    

To najświeższa hybryda plug-in w naszej ofercie i obecnie jedyna, która zbudowana jest na platformie podłogowej CMA. Wszystkie pozostałe hybrydy plug-in Volvo mają silnik elektryczny napędzający tylne koła i silnik spalinowy napędzający koła przednie. Silnik elektryczny jest w nich sparowany z dwulitrowym silnikiem benzynowym z turbodoładowaniem i kompresorem. XC40 T5 Recharge ma zupełnie inną konstrukcję. Tutaj zarówno silnik elektryczny jak i spalinowy napędzają koła przednie, a za przeniesienie napędu odpowiedzialna jest dwusprzęgłowa, siedmiobiegowa automatyczna skrzynia biegów. Pozostałe hybrydy korzystają z ośmiostopniowej automatycznej przekładni hydrokinetycznej. XC40 T5 Recharge jako jedyny model PHEV w naszej ofercie wykorzystuje trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1.5 litra i mocy 180 KM. Wspomaga go jednostka elektryczna o mocy 87 KM. W brytyjskich testach porównawczych można zobaczyć, jak wspomagający moment obrotowy silnika elektrycznego przekłada się na elastyczność tego pojazdu. Najkrócej mówiąc, gdy jedziemy XC40 T5 Recharge, wyprzedzanie innych pojazdów jest całkowicie bezstresowe. Do tego samochód świetnie nadaje się do jazdy bezemisyjnej. Jest to najtańsza hybryda ładowana z gniazdka w naszej ofercie. Jej dotychczasowa cena w sportowym wydaniu R-Design wynosiła 224 700 zł. W ramach naszej akcji została obniżona do kwoty 182 683 zł.

PHEV – z programem Polestar w cenie

Wszystkie modele T8 Recharge (PHEV) w naszej ofercie: S60 T8, S90 T8, V60 T8, V90 T8 oraz XC60 T8 i XC90 T8 są teraz dostępne w programem Polestar, który optymalizuje pracę silnika i zmiany biegów. Dotąd ten program był dostępny w sugerowanej cenie detalicznej 4500 zł brutto. Teraz do każdej naszej hybrydy ładowanej z gniazdka w odmianie T8 jest dostępny w cenie auta, bez konieczności dopłaty.

Wszystkie oferty opisane w tej informacji prasowej są ważne aż do wyczerpania puli aut, które są nimi objęte. Więcej szczegółów znajdą Państwo u naszych dealerów.

 

Jak sport wpływa na gospodarkę i dlaczego potrzebuje start-upów? Branża musi współpracować z nowymi technologiami

    Na zdjęciu od Lewej_Bartłomiej Szczepański, Mateusz Zimnowodzki, Piotr Lewicki

    Lockdown nie oszczędził branży sportowej. Oprócz aktywności fizycznej także sektor eventów oraz rozgrywek na żywo znacząco ucierpiał ze względu na zamknięcie stadionów, trybun czy zawieszenie zapowiadanych imprez. Jak w rzeczywistości covidowej odnajduje się sam kibic oraz jakie trendy czekają na fanów w postpandemicznych realiach? W tych kategoriach z odsieczą przychodzą krajowe start-upy.

    Wciąż silna branża?

    Aby wyjaśnić zjawisko ścisłej symbiozy między kibicami a branżą sportową należy spojrzeć na konkretne liczby i wpływ sektora na gospodarkę. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, globalną wartość rynku za rok 2018 szacowano na 488,5 mld dolarów. Dla porównania, prognozy na rok 2022 mówią już o 614,1 mld, czyli skoku na poziomie 125,6 mld dolarów. Udział polskiej branży? Dokładnie 3 lata temu analitycy podawali, że sport nad Wisłą przyczynił się do wygenerowania 9,63 mld złotych udziału, co stanowi blisko 2 proc. światowego rynku. Niewiele? Jak na wciąż rozwijającą się świadomość Polaków dotyczącą rozgrywek i aktywności fizycznej, taki wynik może być całkiem zadowalający. Dobrym przykładem jest, chociażby rynek zatrudnienia. W skali kraju branża dała pracę blisko 109 tys. osób, na których pracodawcy przeznaczyli 2,98 mld zł.

     

    Oprócz aspektu ekonomicznego Polacy darzą rynek sportowy dużym zaufaniem ze względu na dynamiczną kulturę śledzenia rozgrywek. O ile sama aktywność fizyczna Polaków pozostawia wiele do życzenia (PIE szacuje, iż od 2004 roku współczynnik czynnego uczestnictwa w życiu sportowym spadł o 10 pkt proc.), to samo wsparcie sektora nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Według raportu ARC Rynek i Opinia jedynie 16 proc. ankietowanych zadeklarowało, że w żadnym stopniu nie śledzi spotkań ligowych, czy turniejów. Ponadto, odcinających się od sportowej rywalizacji obywateli jest coraz mniej. W roku 2015 podobne badania wykazały nieco większy odsetek branżowych laików na poziomie 23 proc. Jakie jednak zmiany muszą nastąpić, aby sektor utrzymał się w obliczu koronawirusa?

    Sport ramię w ramię z technologią

    Jeszcze przed pandemią koronawirusa analitycy prognozowali, że rynek sportowy musi bardziej personalizować swoje usługi względem kibiców. W 2019 roku Polski Instytut Ekonomiczny twierdził, że fani potrzebują rozbudowanego systemu informowania o rozgrywkach, a także uniezależnienia się od relacji telewizyjnych. Propozycją badaczy były inwestycje m.in. w technologie wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, a także moduły big date, które pozwoliłyby na większą personalizację doświadczeń. Był to także sygnał dla reklamodawców oraz… debiutujących start-upów.

    — Branża sportowa jest na tyle specyficzną niszą, że pomimo dużego rozmachu, chociażby w segmencie organizowania wydarzeń, nie będzie to główna oś utrzymania całego sektora. Taki trend potwierdzają sprawozdania Statista, które prognozują, iż po pandemii poziom przychodów z eventów spadnie poniżej średniej z roku 2019, 2018 i 2017. W obliczu takiego załamania branża musi znaleźć rozwiązanie ramię w ramię ze spółkami technologicznymi, a w szczególności z segmentem ambitnych debiutantów — komentuje Mateusz Zimnowodzki, Co-owner i Prezes Zarządu NOINN.

    Aplikacje przyszłością rozgrywek

    Prognozy zapowiadane 2 lata temu przez Polski Instytut Ekonomiczny realizują już teraz krajowe start-upy. Potencjał trendu na personalizację rozgrywek wykorzystali m.in. twórcy aplikacji NOINN, którzy zdecydowali się na stworzenie specjalnego narzędzia do wspólnego obstawiania wyników spotkań w gronie znajomych. Nie tylko tzw. typing wśród grupy przyjaciół jest zjawiskiem napędzającym branżę sportową. Projekt Piotra Lewickiego, Mateusza Zimnowodzkiego i Bartłomieja Szczepańskiego wpisuje się również w falę zainteresowania bukmacherką online, która w skali globalnej do roku 2022 ma wygenerować 287 mld dolarów z samych zakładów internetowych. W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że NOINN jest aplikacją darmową i raczej nastawioną na współpracę z reklamodawcami oraz integrację środowiska kibiców, aniżeli rozwój hazardu online. Już takie podejście powinno zainteresować potencjalnych inwestorów, ponieważ start-up z jednej strony wykorzystuje bardzo wyraźnie zarysowane trendy rynkowe, a z drugiej — interpretuje je w sposób etyczny i prokonsumencki.

    — Zakładając spółkę, nie myśleliśmy o scenariuszu powszechnej izolacji. Rzeczywiście lockdown był momentem, w którym użytkownicy korzystali z NOINN w sposób bardzo aktywny, z rzeczywistym przełożeniem na aspekt integrujący. Pamiętajmy jednak, że już teraz federacje zapowiadają powrót największych imprez, takich jak Copa America, Euro 2021, czy letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio, więc i w tej kategorii aplikacja będzie narzędziem, które zagospodaruje niewykorzystany jeszcze potencjał branży. Rynek usług sportowych musi postawić na współpracę z nowymi technologiami, ponieważ jest to jedyna droga dotarcia do dzisiejszego kibica — podkreśla Bartłomiej Szczepański, założyciel i Dyrektor Operacyjny NOINN.

    Branża sportowa jest gałęzią gospodarki, która w sposób bardzo uniwersalny zaskarbia sobie uwagę potencjalnych klientów. Z jednej strony obserwujemy wyraźny wpływ sektora na rynek pracy, z drugiej nisza gwarantuje rozwój eventów i promocję poszczególnych lokacji, a z trzeciej — nadal wzbudza duże emocje wśród samych zainteresowanych. Jeśli przedstawiciele świata sportu chcą pozostać na fali, powinni bardzo mocno zastanowić się nad inwestycjami w technologie towarzyszące. Początkowe fazy lockdownu już zakrawały na żółtą kartkę dla całej branży — w tym jednak rola sektora publicznego, żeby rynkowy sędzia nie wyjął kolejnej.

    Ważne Informacje

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...