.
Strona główna Blog Strona 141

Elektryczna transformacja w Skoda KROTOSKI

Łukasz Bednarek, kierownik działu handlowego Skoda Krotoski.

Skoda Enyaq iV stała się tegoroczną gorącą nowością producenta z Mlada Boleslav. Jest drugim po modelu CITIGOe iV modelem elektrycznym w gamie i pierwszym kierowanym także do rodzin. O rynku samochodów elektrycznych, infrastrukturze ładowania i kryzysie w branży półprzewodników rozmawiamy z Łukaszem Bednarkiem, kierownikiem działu handlowego Skoda Krotoski.

– Jak wygląda rynek samochodów elektrycznych w Polsce?

Lata 2020 i 2021 to istny wysyp elektrycznych i zelektryfikowanych modeli samochodów na polskim rynku. Ten rynek rozwija się niezwykle szybko i pomogą to zobrazować liczby. W marcu 2019 roku mieliśmy zarejestrowanych w Polsce 4987 samochodów elektrycznych (BEV) i hybryd Plug-in (PHEV) ogółem, z czego samochody elektryczne to 3163 egzemplarze. Dane z listopada 2021 mówią o 35 222 samochodach elektrycznych i hybrydach Plug-in, w tym aż 17 145 to samochody elektryczne. Słowo „aż” jest tu jak najbardziej na miejscu, ponieważ ostatnie dwa lata w związku z pandemią i kryzys na rynku półprzewodników musimy traktować jako czynniki hamujące rynek sprzedaży samochodów.

Jak Polacy podchodzą do tematu elektromobilności?

Okazuje się, że jako naród podchodzimy do elektromobilności bardzo optymistycznie i badania wykazują, że już co piąty Polak miał styczność z samochodem elektrycznym, a coraz więcej rodaków uważa, że elektromobilność ma pozytywny wpływ na klimat i środowisko. Podczas, gdy jeszcze w 2017 roku osób pozytywnie nastawionych do napędów elektrycznych było tylko 8 %, dziś o słuszności transformacji przekonanych jest już 38,7 % badanych. Stopniowe zacieranie się różnic pomiędzy odpowiednikami elektrycznymi i spalinowymi w kwestii finansowej może być kolejnym impulsem przybliżającym klientów do zakupu modelu bezemisyjnego.

Jak ogłoszony przez rząd program „Mój elektryk” wpłynie na decyzje zakupowe klientów?

Liczymy, że ten program także przyczyni się do wzrostu popularności samochodów elektrycznych. Już w tej chwili obserwujemy duże zainteresowanie klientów, a nasi doradcy zostali przeszkoleni w zakresie pomocy przy wypełnieniu wniosku o dopłatę. W pierwszym okresie dopłata do 27 000 zł przysługiwać będzie klientom indywidualnym. Jednym z warunków otrzymania dopłaty w programie „Mój Elektryk” jest cena samochodu, która nie może przekroczyć 225 000 zł brutto. Skoda Enyaq iV doskonale wpisuje się w te warunki, ponieważ jej ceny zaczynają się od 184 400 zł.

– Czy infrastruktura ładowania jest gotowa na użytkowanie takiej ilości samochodów, jaka obecnie trafia na rynek?

Infrastruktura ładowania w Europie rozwija się niezwykle dynamicznie i już dziś możemy mówić o ponad 280 tysiącach dostępnych publicznie punktach ładowania w 27 krajach Unii Europejskiej. W Polsce także zaczynamy obserwować prawdziwy „boom” na elektromobilność, a operatorzy prześcigają się w informowaniu o kolejnych udostępnionych klientom punktach ładowania. Ważne w tym wszystkim jest to, iż większość stacji szybkiego ładowania o dużej mocy powstaje wzdłuż najważniejszych polskich szlaków drogowych. Patrząc realnie, dziś nie ma już żadnego problemu z podróżą pomiędzy większymi miastami. Przykładowo wybierając się z Warszawy do Trójmiasta, w przebiegu trasy S7 znajduje się 5 stacji szybkiego ładowania, z czego jedna o mocy 90 kW, a przy autostradach A2 i A1 do dyspozycji kierowców oddano już kilkanaście stacji ładowania.

– Stacje szybkiego ładowania to nie jedyna opcja dla kierowców aut elektrycznych.

Szybkie ładowarki to oczywiste udogodnienie dla kierowców chcących przemieszczać się na dużych odległościach, jednak zdajemy sobie sprawę, że w dalszym ciągu najlepszą opcją dla takich podróży jest hybryda Plug-in, taka jak Skoda Superb iV, która pozwala sprawnie pokonać trasę pomiędzy miastami, a następnie bezemisyjnie poruszać się po mieście. To bardzo rozsądne rozwiązanie w kontekście punktowej redukcji emisji CO2 i NOx.

Wracając jednak do samochodów elektrycznych, to badania dowodzą, że statystyczny kierowca pokonuje dziennie maksymalnie 60 km, a co za tym idzie porusza się na niewielkich dystansach. Dla takiego scenariusza proponujemy dwa rozwiązania. Pierwszym jest Wallbox, czyli ładowarka o mocy 7,5 kW, 11 kW lub nawet 22 kW (w zależności od możliwości przyłącza), którą klient będzie miał zainstalowaną w garażu lub przy miejscu postojowym, również w pracy. Takie rozwiązanie zapewni stosunkowo szybkie ładowanie akumulatorów, przy niskich opłatach za prąd, wykorzystując na przykład taryfę nocną.

Trzecią opcją ładowania akumulatorów w Skodzie Enyaq jest pokładowa ładowarka, dzięki której podłączyć się można do zwykłego gniazdka 230 V i uzupełniać prąd w dowolnym miejscu. Przez noc da się w ten sposób uzupełnić 24 kWh, co przełoży się na około 100 km zasięgu.

Jak Skoda Enyaq pozycjonuje się wśród innych modeli elektrycznych?

Skoda Enyaq należy do grupy nowoczesnych SUV-ów opartych o zupełnie nową płytę podłogową MEB, wykorzystywaną w Grupie Volkswagen do produkcji elektrycznych i zelektryfikowanych modeli. Model z długością nadwozia 4649 mm plasuje się pomiędzy modelami Karoq i Kodiaq, ale to, co go wyróżnia spośród wszystkich modeli marki Skoda to wyjątkowo obszerne wnętrze, którego wielkość jest porównywalna nawet z największym SUV-em koncernu Volkswagen. Tajemnicą przestronności Skody Enyaq jest naturalnie, wspomniana już płyta podłogowa MEB, w której płasko zabudowane akumulatory trakcyjne pozwoliły na pełną inwencję twórczą projektantów.

W samochodzie elektrycznym nie ma wielu ruchomych części, takich jak wał napędowy, skrzynia biegów, czy mechanizmy różnicowe, zabierające sporą część przestrzeni na nogi pasażerów. W Skodzie Enyaq podłoga jest idealnie płaska, a elektryczny silnik umieszczony został na tylnej osi i napędza tylne koła. Dodatkowo niewielkich rozmiarów silnik nie wpłynął na wielkość bagażnika, którego pojemność to aż 585 litrów. Najmocniejsza odmiana Skody Enyaq 80X o mocy aż 265 KM wykorzystuje dwa silniki elektryczne, po jednym na każdej osi.

– Jak wygląda sprzedaż Skody Enyaq iV?

Skoda Enyaq iV to przełomowy model dla czeskiego producenta. Do tej pory w swojej ofercie miał bardzo popularny samochód elektryczny CITIGOe iV, który pozwalał klientom wejść w świat elektromobilności, jednak był to samochód miejski i trudno było go nazwać samochodem rodzinnym. Pojawienie się większego modelu, który dodatkowo jest SUV-em, spowodowało większe zainteresowanie jazdą bezemisyjną. Przy ogólnej światowej sprzedaży Skody na poziomie nieco ponad 700 tysięcy egzemplarzy wszystkich modeli, Enyaq iV trafił do 28 200 klientów, a dosłownie kilka dni temu świętowaliśmy opuszczenie taśmy produkcyjnej przez 100-tysięczny egzemplarz Skody z emblematem „iV”.

Mogę także zdradzić, że Skoda Enyaq iV dostała się do finałowej siódemki modeli nominowanych do prestiżowego tytułu Car Of The Year. Wyniki zostaną ogłoszone pod koniec lutego 2022 podczas Gali na targach motoryzacyjnych w Genewie.

– Pojawia się wiele informacji na temat planowanego wzrostu cen nowych samochodów w przyszłym roku. Czy te obawy dotyczą również samochodów elektrycznych?

Na tym etapie nie jesteśmy w stanie otwarcie powiedzieć, czy ceny wzrosną i o ile. Jeśli chodzi o modele elektryczne, tu obawy są zdecydowanie mniejsze, choćby ze względu na różnice wynikające z konstrukcji samochodów spalinowych i elektrycznych. Model Enyaq iV, choć bardzo zaawansowany technicznie i wyposażony w szereg asystentów z zakresu bezpieczeństwa i komfortu, to pozbawiony jest wielu elementów, które występują w samochodach z napędem konwencjonalnym.

– Na co warto zwrócić uwagę przy wyborze auta elektrycznego?

Samochody elektryczne wciąż są nowością dla wielu polskich kierowców. Nie należy się ich bać, bo jak mówiłem wcześniej, już dziś poruszanie się po mieście nie stanowi żadnego problemu. Dodatkowo samochody elektryczne zyskały przywileje, takie jak bezpłatne parkowanie w miejskich strefach oraz możliwość jazdy Buspasem.

Klienci pytają również o zasięg samochodu elektrycznego, który w przypadku Skody Enyaq iV wynosi nawet 536 km (dane dla wersji z silnikiem o mocy 204 KM i akumulatorem 82 kWh). Ważne jest także bezpieczeństwo – samochody elektryczne są cięższe od swoich odpowiedników z napędem konwencjonalnym. Skoda Enyaq iV może się pochwalić kompletem 5 gwiazdek w testach NCAP, a na pokładzie znajduje się komplet systemów bezpieczeństwa i asystentów jazdy.

Ważna jest także szeroko rozumiana przyjemność z jazdy. Wiele samochodów elektrycznych oddaje swoją moc w sposób „zero-jedynkowy”, co po okresie pierwszej euforii spowodowanej osiągami staje się męczące. Program jaki został opracowany dla Skody Enyaq iV pozwala uwalniać moc bardzo płynnie i w sposób delikatny. Wpływa to na odczucia klientów, którzy cenią sobie jakość i komfort prowadzenia. Nie oznacza to wcale, że nasz elektryk nie jest szybki. Nawet najsłabsze wersje osiągają 100 km/h w 8,7 sekundy, a najmocniejszej z napędem 4×4 zajmuje to 6,9 sekundy. Biorąc pod uwagę własności jezdne Enyaqa iV i jego walory użytkowe, jesteśmy optymistami w kwestii popularności tego modelu na polskim rynku.

więcej o elektrycznej Skodzie Enyaq iV na www.krotoski.com

 

 

 

 

Mobilny stacjonarny telefon?

Niemiecka firma nowych technologii NFON udowodniła, że nie warto wyrzucać na śmietnik stacjonarnych telefonów. Stworzyła system telefonii w chmurze.

Pomysł jest pozornie prosty: zadania centrali przejmuje oprogramowanie w centrum danych. Co to oznacza dla klienta? Połączenia są nawiązywane przez internet, a numeru stacjonarnego można używać w dowolnym miejscu, choćby na końcu świata. Ma to znaczenie prestiżowe i uwiarygadnia firmę, ponieważ ciągle jeszcze wiele osób uważa, że brak stacjonarnego numeru obniża wiarygodność.

Sposób działania systemu w bardzo przekonujący sposób zaprezentował nam podczas niedawnej wiedeńskiej konferencji NFON jeden z managerów – Alexander Fuss. Przypomniał, że system pozwala na integrację z Microsoft Teams, a wkrótce programiści NFON dodadzą możliwość połączeń wideo. Co więcej, oprogramowanie aktywnie poszukuje nowych partnerów biznesowych. Firma powstała przed 13 laty Niemczech. Główny jej produkt, czyli Cloudya, służy do komunikacji głosowej. Korzystają z niego firmy różnej wielkości, od gigantów po MŚP. Nazwa Cloudya wprost kojarzy się z cloud, czyli z chmurą. Najlepszą rekomendację NFON stanowi 40 tys. klientów w całej Europie.

Rozwiązanie NFON świetnie sprawdziło się w czasie pandemii. Pracownicy, którzy nie wychodzili z domów i łączyli się z biurami przez internet, mogli korzystać ze stacjonarnego numeru. Właśnie z tych powodów Cloudya doskonale sprawdza się w branży call center, która korzysta z wersji oprogramowania rozszerzonej Ncontactcenter, pozwalającej na wielokanałową komunikację za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Co ważne, rozwiązanie daje maksymalną elastyczność i zaawansowane funkcje bez konieczności instalacji sprzętu i można je zintegrować z istniejącymi systemami, jak np. WhatsApp, klasyczny czat, jak też poczta e-mail i SMS-y. Pozwala to zatrudniać w call center osoby mające problemy z poruszaniem się, a tym samym wspomaga aktywizację zawodową niepełnosprawnych.

Warto dodać, że interfejs Cloudya pozwala wykonywać połączenia telefoniczne bezpośrednio z komputera lub laptopa. Mając stacjonarny numer nie trzeba korzystać ze starego typu telefonu. Można samodzielnie decydować, czy chce się odebrać połączenie, przekierować je na pocztę głosową, czy przekazać na telefon komórkowy. Ustawienia można zmienić zależnie od potrzeb.

Według szacunków NFON, w polskich małych i średnich przedsiębiorstwach zatrudnionych jest ok. 11 milionów osób, które korzystają z 9 milionów numerów telefonicznych. W Europie takich telefonów jest ok. 135 milionów. Firmy coraz częściej decydują się na przeniesienie swojej infrastruktury do chmury, co w 2020 r. przełożyło się na 22 miliony połączeń telefonicznych w takiej formie. W 2017 r. zarejestrowanych w chmurze numerów telefonicznych było ok. 13 milionów, a w 2022 r. będzie ich ponad 40 milionów. Pokazuje to doskonale, że zapotrzebowanie na usługi głosowe w chmurze jest duże i z pewnością nie będzie maleć. To wielka szansa na dalszy rozwój biznesu NFON.

Kredyt hipoteczny a inflacja

Zgodnie z przewidywaniami, Rada Polityki Pieniężnej NBP podjęła decyzje o kolejnym podniesieniu stóp procentowych. Z pewnością to nie koniec podwyżek. Jakich zmian mogą spodziewać się osoby planujące zakup mieszkania?

Inflacja na świecie

Przewidując poziom inflacji, warto przyjrzeć się tzw. inflacji bazowej. Jest to parametr, który, pisząc w pewnym uproszczeniu, pomija elementy będące poza kontrolą banku centralnego. Osoby odpowiedzialne za politykę monetarną uważnie monitorują jego wskazania. Często jest to bowiem lepszy wyznacznik skuteczności ich działań niż podawana przez media inflacja konsumencka. Niektóre banki idą o krok dalej. Na przykład, Narodowy Bank Czech przy realizacji celu inflacyjnego posługuje się nie inflacją CPI, a właśnie inflacją bazową.

W Polsce aktualna wartość tego wskaźnika, choć wysoka (obecnie ponad 4 proc.), jest znacznie niższa niż poziom inflacji konsumenckiej. Co więcej, parametr ten od dłuższego czasu utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie. To z kolei pozwala zakładać, że NBP nie będzie zbyt radykalnie podnosił poziomu stóp, gdyż na daną chwilę nie widzi takiej potrzeby.

Inflacja CPI a inflacja bazowa

Wróćmy jednak do znacznie popularniejszej inflacji konsumenckiej. Jednym z istotnych powodów jej wysokich wskazań jest wzrost kosztów transportu, automatycznie podnoszący ceny wielu usług i produktów. Ten wzrost był w ostatnim czasie potężny. Ropa naftowa od początku 2020 roku podrożała o ponad 60 dolarów za baryłkę, co, według moich szacunków, przyczyniło się do wzrostu ogólnego wskaźnika cen o blisko 2 proc.

Drogie nośniki energii to problem, z którym mierzy się dzisiaj cały świat i pośredni efekt pandemii koronawirusa. Zerwane łańcuchy dostaw, problemy z produkcją, uwolniony popyt
i masowy dodruk pieniądza wywołały drożyznę, ale według mnie jest to zjawisko przejściowe. Światowe gospodarki nauczyły się już żyć z pandemią, a globalne braki w podaży wkrótce zostaną zaspokojone. Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłym roku wygórowane ceny ropy i gazu ziemnego spadną lub przynajmniej pozostaną na tym samym poziomie. A to spowoduje znaczne zmniejszenie inflacji, a może nawet wywołać tzw. techniczną deflację.

Raty kredytów

Kolejna podwyżka stóp procentowych w Polsce wpisała się w przewidywania ekonomistów. Zmiana ogłoszona przez NBP przełożyła się na wyższe raty kredytowe, ale zdecydowanie nie są to zmiany drastyczne, które zachwieją rynkiem. Miesięczna spłata modelowego kredytu hipotecznego (300 tys. zł na 25 lat, przy marży banku 2 proc.) wzrośnie o ok. 100 zł względem października i o ok. 160 zł w porównaniu do poziomu sprzed podwyżek. Kredyty pozostaną więc tańsze w porównaniu do czasów sprzed wybuchu epidemii koronawirusa. Dzisiejszy poziom stóp procentowych – 1,25 proc. – jest wciąż niższy od wskaźnika z początku 2020 roku, czyli 1,5 proc. Możemy jednak spodziewać się dalszych podwyżek. Wskazują na to bieżące wyceny instrumentów pochodnych na stopę procentową. Obecnie rynek oczekuje, że w połowie 2022 roku stawka WIBOR 3M zbliży się do 2,5 proc. Raty sumarycznie wzrosną wtedy o 350 zł względem tych sprzed podwyżek i 150 zł w stosunku do kwot sprzed pandemii. To stosunkowo niedużo, biorąc pod uwagę rosnące wynagrodzenia. Oczywiście, obecna inflacja ma duży wpływ na realne płace, ale nie możemy zapomnieć o corocznym wzroście wartości zakupionej nieruchomości, która na wybranych rynkach przekracza nawet 10 proc.

Jak zmiany wpłyną na rynek nieruchomości?

Podwyżki stóp procentowych z dużym prawdopodobieństwem nie zachwieją rynkiem nieruchomości. Warto mieć świadomość, że przy kredytach rozłożonych na 25 czy 30 lat, tego typu fluktuacje są naturalne. Oczywiście, wyższy WIBOR to droższe kredyty, jak i niższa zdolność kredytowa osób, które planują pożyczyć pieniądze na zakup domu lub mieszkania. Ten negatywny czynnik powinien jednak zostać zamortyzowany przez wspomniany już wzrost wynagrodzeń, które – jak przewiduje NBP – będą w następnych latach rosnąć w tempie 8-9 proc. rocznie. Dodatkowo w najbliższym czasie znaczny wpływ na koniunkturę (zwłaszcza w segmencie budownictwa ekonomicznego) może mieć program gwarantowanych dofinansowań na kredyty hipoteczne. Szacuje się, że wygeneruje on dodatkowy popyt na pożyczki w kwocie ok. 1 mld zł miesięcznie, co z nawiązką zrekompensowałoby ewentualny negatywny wpływ podwyżek stóp procentowych.

Nie spodziewam się podniesienia stóp procentowych powyżej 2,5 proc. Zgodnie ze znaną ekonomistom hipotezą Fishera, ten poziom powinien wystarczyć, by osiągnąć cel inflacyjny NBP. Teraz wynosi on 2,5 proc., z dopuszczalnym jednopunktowym przedziałem wahań. Prognozy wskazują, że stopy procentowe osiągną wartość docelową najwcześniej pod koniec 2023 roku. Sugeruje to, że NBP dopuszcza wzrost cen jeszcze przez kilka kwartałów.

Zatrzymanie tempa inflacji w następnym roku prawdopodobnie spowolni wzrost cen nieruchomości. Nie oznacza to jednak, że mieszkania i domy będą tańsze. Wręcz przeciwnie, możemy spodziewać się dalszych podwyżek. Silna, ponad 90-procentowa korelacja cen nieruchomości i średnich wynagrodzeń wskazuje na podwyżki rzędu 8 proc. rocznie.

zdjęcie: Pixabay.com

Media jeszcze nigdy nie były tak ważne dla przedsiębiorców

Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

Pomimo niezbitych dowodów na bezprecedensową siłę mediów, wciąż znaczna część przedsiębiorców waha się przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z usług profesjonalnych agencji PR. Dlaczego? Powodów można doszukiwać się zarówno we wciąż niepewnej sytuacji gospodarczej, jak i nadal dojrzewającej kulturze biznesowej na polskim rynku w ogóle. Jakie argumenty są w stanie przekonać krajowych przedsiębiorców do ścisłej współpracy ze specjalistami od public relations?

Argument 1. Wpływ mediów na społeczeństwo

Rok 1964 – w Polsce mija 8 lat od emisji pierwszej reklamy telewizyjnej, jednak myślenie o marketingu, a tym bardziej o o wiele bardziej zniuansowanej dyscyplinie, jaką jest public relations, w żaden sposób nie przebija się do dyskursu publicznego, a tym bardziej biznesowego (nic dziwnego, przecież w kraju w najlepsze rozwija się gospodarka centralnie sterowana). Tymczasem w Kanadzie medioznawca Marshall McLuhan z University of Toronto wydaje swoje najbardziej znane dzieło – “Understanding Media. The Extensions of Man (pol. “Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka”). Właśnie na stronach tego opracowania padają znamienne słowa “The Medium is the Message”.

Co to oznacza dla społeczeństwa, a tym samym – dla konsumentów? McLuhan twierdził, że charakter środka komunikacji ma większy wpływ na odbiorcę niż sama przekazywana wiadomość, a więc tym samym dał początek dyskusji m.in. o wykorzystaniu mediów przez marki komercyjne. Co za tym idzie, szczególnie amerykańscy marketerzy i specjaliści od komunikacji rozpoczęli całkowicie nowy rozdział w historii współpracy z przedsiębiorcami. Biznesmeni w Nowym Jorku, Chicago, Los Angeles, a następnie w Londynie, Paryżu, czy Berlinie inicjowali wzmożone inwestycje na poczet obecności w rozpoznawalnych mediach, aby jeszcze skuteczniej komunikować się ze swoją grupą docelową.

Jak na to reagowali sami odbiorcy? Gdyby przedsiębiorcy zaczęli promować swoje produkty lub usługi samodzielnie, efekt mógłby odbiegać od ideału – istniało ryzyko dominacji specjalistycznego żargonu, nienaturalnego przerysowania, czy po prostu braku przeszkolenia medialnego. Dlatego też zachodni biznes nawiązywał współpracę z PR-owcami, aby to właśnie oni zarządzali całym procesem, a wykonawcami produktu końcowego (wywiadu, reportażu, czy recenzji) byli doświadczeni dziennikarze. Dzięki temu telewidzowie, czytelnicy, lub w późniejszych latach internauci mieli poczucie, iż przekaz przedsiębiorców jest przekazem wyjątkowo wartościowym. Ta potrzeba – silniejsza, niż kiedykolwiek – przetrwała również do roku 2022.

Argument 2. Wpływ mediów na biznes

W jaki jeszcze sposób nowe podejście do mediów i konsumentów wpłynęło na strategie przedsiębiorców? Do czasu popularyzacji internetu tylko najwięksi gracze mogli sobie pozwolić na lokowania w programach telewizyjnych, występy podczas audycji radiowych, czy publikację swoich przemyśleń na łamach jakościowej prasy. Wejście na rynek sieci całkowicie zmieniło zasady korzystania z mediów i niskie (a czasami wręcz zerowe) koszty obsługi uczyniły z internetu względnie egalitarne środowisko do promocji własnego biznesu. Tym samym nawet małe działalności (w teorii) mogły sobie pozwolić na dotarcie do swoich klientów w sposób szybki, a zarazem skuteczny.

Dlaczego krótki epizod z inkluzywnością internetu nie przetrwał próby czasu? Krótka odpowiedź brzmi: ze względu na dynamiczny rozwój względnie nowego medium i ogromny wzrost konkurencyjności. Kolejne przedsiębiorstwa – szczególnie duże – wkraczały do internetu z myślą, iż podobne, jak w przypadku telewizji, czy prasy strategie, sprawdzą się także w cyberprzestrzeni. Do pewnego stopnia mieli rację, jednak szczególnie media społecznościowe pokazały konserwatywnym biznesmenom, że kapitał bez zaplecza kreatywnego nie przełoży się na wymierne efekty.

Według ostatnich wyliczeń Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości dokładnie 30,3 proc. krajowych firm jest obecna na przynajmniej jednej platformie social media. Jest to wynik o 7 pkt proc. wyższy od pierwszej analizy PARP z roku 2016, a faktyczna aktywność w sieci może obejmować jeszcze większy odsetek. Na SM stawiają przede wszystkim firmy duże (63,8 proc.), co nie oznacza, że przedsiębiorstwa z segmentu MŚP stronią od obecności w sieci. Według PARP 41 proc. średnich przedsiębiorstw i 26,9 proc. małych regularnie korzysta z przynajmniej jednej platformy. Klucz do sukcesu? Łączenie wiedzy eksperckiej, zespołu kreatywnego ze współpracą z agencjami PR.

Argument 3. Istota public relation

Zarówno wpływ mediów na społeczeństwo, jak i strategie biznesowe mają punkt wspólny m.in. w istocie rynkowej public relations. PR, a więc w najprostszym ujęciu dbałość o spójną komunikację przedsiębiorców z konsumentami stał się integralną częścią światowej gospodarki, a inwestycje w wiarygodne kampanie z roku na rok przynoszą coraz większe profity. Według wyliczeń analityków z londyńskiego Unilevera marki skutecznie komunikujące cel swojej działalności rosną o 69 proc. szybciej niż konkurencja. Te wskaźniki potwierdzają m.in. osiągnięcia klientów Media Forum.

Prowadząc od 1997 roku działania marketingowe i wizerunkowe dla największych przedsiębiorstw zarówno polskich, jak i zagranicznych zespół Media Forum przeanalizował tysiące przypadków, które mogłyby posłużyć jako wierny obraz współczesnej gospodarki. Byliśmy świadkami, w jak dynamicznym tempie zmienia się horyzont medialny oraz podejście polskiego biznesu do komunikowania się z klientami, a także, w jaki sposób brak realnych kroków w stronę pozycjonowania swoich przekazów może w zastraszającym tempie zniszczyć każdą działalność. Na szczęście współprace z Media Forum skutecznie przeciwdziałały nawet największym kryzysom ambitnych marek.

Właśnie na tym polega istota public relations – na pomocy biznesom w odnajdywaniu się w całkowicie nowych realiach medialnych, które mają jeszcze większy wpływ na rzeczywistość, niż kiedykolwiek. Nie jest to prosta sztuka, a nawet najmniejsze potknięcie może kosztować przedsiębiorców więcej, aniżeli nierzetelny kontrahent, czy spadki rynkowe. Kryzys wizerunkowy w XXI wieku to już synonim ogromnego ryzyka żegnania się z działalnością komercyjną, jednak dzięki doświadczonym specjalistom można wyjść z takiej sytuacji obronną ręką – w sposób transparentny, rzetelny i etyczny. Tymi pryncypiami kieruje się także zespół Media Forum, który pomógł biznesom w sytuacjach pozornie bez wyjścia.

Dynamika zmian w rzeczywistości medialnej, ogromny rozwój technologiczny, postępujące rewolucje w segmencie preferencji konsumenckich, a w końcu bezprecedensowy wymóg od biznesów do wyjątkowo szybkiej adaptacji to wyzwania, na które odpowiedź mają m.in. agencje public relations. Dzięki specjalistom od komunikacji przedsiębiorcy mogą wejść ze swoimi działalnościami na kolejny poziom rozpoznawalności i zaufania w oczach klientów bez obawy o lokowanie swojego kapitału bez pokrycia. Tak, PR to jedna z najlepszych inwestycji w 2022 roku – a to jedna z nielicznych stałych w XXI wieku.

Auta elektryczne są bezpieczniejsze od konwencjonalnych?

Pożar przy ulicy Górczewskiej w Warszawie, w którym spłonęło ponad 50 samochodów, a budynek został uszkodzony, nie był spowodowany przez pojazd elektryczny – ustalili śledczy. Taką przyczynę zakładały pierwsze medialne doniesienia. Tymczasem samochody elektryczne zapewniają wyższy poziom bezpieczeństwa niż pojazdy konwencjonalne.

W październiku 2020 r. w Warszawie przy ulicy Górczewskiej 181 doszło do pożaru, który spowodował znaczne straty materialne. Spłonęło około 50 samochodów zaparkowanych w podziemnym parkingu. Akcja gaśnicza trwała kilkanaście godzin. Po jej zakończeniu okazało się, że z użytku na trwałe wyłączono 48 mieszkań. Nie czekając na oficjalne ustalenia, w wielu przekazach medialnych sugerowano, że przyczyną pożaru był samozapłon samochodu elektrycznego. W międzyczasie wyjaśnianiem przyczyn zajęła się policja i prokuratura. Śledztwo toczyło się w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru, czyli czynu opisanego w artykule 163 paragraf 1 punkt 1 Kodeksu karnego. W ramach postępowania przeprowadzono szereg czynności, m.in. przez technika kryminalistyki oraz biegłego z zakresu pożarnictwa. Ostatecznie, eksperci ustalili, że pożar został spowodowany „wystąpieniem awaryjnego stanu pracy instalacji elektrycznej”.

Podstawą umorzenia śledztwa było stwierdzenie braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu” – poinformowała prokurator Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Tym samym, wbrew wcześniejszym spekulacjom, to nie samochód zeroemisyjny, a instalacja elektryczna była przyczyną pożaru. Nie potwierdziły się zatem sugestie, że to któryś z zaparkowanych pojazdów doprowadził do tego – kosztownego w skutkach – zdarzenia.

Amerykański Instytut Ubezpieczeniowy Bezpieczeństwa Drogowego (IIHS) niedawno przetestował szereg nowych pojazdów zeroemisyjnych (BEV), m.in. takich marek jak: Ford, Tesla, Audi czy Volvo. Rezultat? Otrzymały one szereg najwyższych wyróżnień w kategoriach „odporność na awarię” oraz „unikanie i łagodzenie awarii”. „Wyróżnienia „safety pick” potwierdzają, że pojazdy elektryczne radzą sobie równie dobrze, jak modele z silnikami spalinowymi” – argumentował w wywiadzie dla CBS News prezes IIHS David Harkey. Ostatnie testy zderzeniowe (z grudnia 2021 r.), przeprowadzone przez niezależną organizację Euro NCAP, również potwierdzają bezpieczeństwo BEV. Aż cztery z pięciu zbadanych modeli uzyskały maksymalną notą pięciu gwiazdek. Wysokie wskaźniki w zakresie bezpieczeństwa czynnego i biernego otrzymują od lat również inne pojazdy elektryczne pozostałych producentów.

Nowoczesna konstrukcja samochodów elektrycznych, jak i samych ogniw litowo-jonowych powoduje, że w przeważającej większości zdarzeń drogowych nie dochodzi do uszkodzeń akumulatora. Dodatkowa usztywniona architektura pojazdu, wynikająca ze zwartej konstrukcji baterii trakcyjnej sprawia, że cała karoseria jest bardziej wytrzymała i odporna na uderzenia – mówi Albert Kania z Centrum Badań i Analiz PSPA.

Mitem są natomiast częste samozapłony pojazdów elektrycznych. Ekspertyzy Amerykańskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) wskazują, że elektrolity stosowane w akumulatorach litowo-jonowych stwarzają mniejsze lub porównywalne ryzyko zapłonu względem paliw konwencjonalnych, takich jak benzyna lub olej napędowy. Trzema najbezpieczniejszymi modelami samochodów na świecie są te z napędem elektrycznym. Analogiczne wnioski płyną z testów zderzeniowych Euro NCAP – BEV nie tylko nie ustępują poziomem bezpieczeństwa swoim konwencjonalnym odpowiednikom, ale też często wypadają od nich lepiej, zdobywając wyższe noty za ochronę pasażerów. Wysoki poziom bezpieczeństwa e-pojazdów potwierdziły również badania Niemieckiego Stowarzyszenia Inspekcji Pojazdów Samochodowych (DEKRA) oraz Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Getyndze. Obiekty testowe poddane bocznym i czołowym próbom zderzeniowym (z prędkościami przekraczającymi standardowe procedury) pokazały, że schematy uszkodzeń były porównywalne z pojazdami napędzanymi silnikami spalinowymi. Co istotne, systemy wysokiego napięcia samochodów elektrycznych były niezawodnie wyłączane w razie wypadku, a pożary nie wystąpiły nawet w przypadkach silnych odkształceń akumulatora trakcyjnego. Według danych agencji non profit – Highway Loss Data Institute, roszczenia dotyczące obrażeń na skutek wypadków z udziałem pojazdów elektrycznych są o około 40% niższe niż w przypadku zdarzeń z ich spalinowymi odpowiednikami. To m.in. następstwo większej masy BEV. Badania IIHS dowodzą, że na pasażerów cięższych pojazdów oddziałują mniejsze przeciążenia, co przekłada się na łagodniejsze obrażenia ciała na podczas wypadku.

Identyczne wnioski płyną z raportu Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA). Zdaniem ekspertów zza Oceanu w wypadkach z udziałem pojazdów elektrycznych prawdopodobieństwo odniesienia obrażeń przez osoby jest mniejsze niż w przypadku pojazdów napędzanych silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi. Mówiąc wprost: pojazdy elektryczne są bezpieczniejsze w prowadzeniu, a w testach zderzeniowych wypadają często lepiej niż spalinowe – mówi Łukasz Witkowski, wiceprezes PSPA.

Także według analiz Tesli, ryzyko zapłonu BEV jest o ponad 10 razy mniejsze w porównaniu do aut spalinowych. Z danych ujawnionych w 2018 r. wynika, że na każdy miliard przejechanych mil samochody elektryczne amerykańskiego producenta, w Stanach Zjednoczonych ulegały średnio 5 pożarom, podczas gdy pojazdy spalinowe – 55. Dla porównania, w Polsce co roku płonie kilka tysięcy samochodów. W 2018 r. było ok. 10 tys. sztuk, ale już dwa lat później tylko 7827. Dane straży pożarnej nie mówią nic o pojazdach elektrycznych.

– Najczęstszą przyczyną samozapłonu w pojazdach silnikowych są nieszczelności w układzie paliwowym. Wypływające paliwo może zapalić się od pojedynczej iskry. Pożary bywają też wywołane rozgrzanym katalizatorem i jego kontaktem z podłożem, np. ściółką leśną czy suchą trawą. Podane powody mają jeden wspólny mianownik – dotyczą wyłącznie pojazdów konwencjonalnych. Samochody całkowicie elektryczne (BEV) nie posiadają układu paliwowego, świec i katalizatora, nie stosuje się w nich wysoce łatwopalnych paliw, takich jak benzyna, czy oleju silnikowego. Tym samym, nie niosą ze sobą ryzyka pożarów, które mogą być spowodowane budową i sposobem działania ich spalinowych odpowiedników – podsumowuje Jan Wiśniewski, Kierownik Centrum Badań i Analiz PSPA.

DACIA DUSTER EXTREME – wyjątkowa seria limitowana o niepowtarzalnym wyglądzie

Dacia rozpoczyna rok mocnym akcentem i wprowadza serię limitowaną Duster Extreme. Duster Extreme, opracowany na podstawie wersji Prestige, wyróżnia się unikatowym designem i bogatym wyposażeniem.

Nadwozie Dustera Extreme przyciąga uwagę ozdobnymi pomarańczowymi wstawkami na grillu, obudowach lusterek bocznych, relingach dachowych i klapie bagażnika. Nowa seria ma również 17” felgi aluminiowe w kolorze czarnym. We wnętrzu Dustera Extreme zobaczymy specjalną tapicerkę z tkaniny łączonej ze skórą ekologiczną z pomarańczowymi przeszyciami, pomarańczowe wstawki na nawiewach, środkowym podłokietniku, uchwytach drzwi i listwie ozdobnej przy środkowej konsoli.

Poza wyposażeniem typowym dla wersji Prestige (automatyczna klimatyzacja, Media Nav 8’’, podłokietnik centralny…) Duster Extreme został wyposażony również w kartę Keyless Entry, dwa gniazda USB przeznaczone dla pasażerów siedzących na tylnych miejscach oraz kamerę multiview.

Duster Extreme jest dostępny w Polsce w unikatowym kolorze Szary Urban. Duster Extreme dostępny jest w cenie od 75 700 PLN z silnikiem dwupaliwowym TCe 100 LPG.

Zamówienia na nową serię limitowaną można już składać.

Kacper Studencki obejmuje stanowisko Dyrektora Marketingu BMW w Polsce

Od 1 stycznia 2022 r. stanowisko Dyrektora Marketingu BMW w Polsce objął Kacper Studencki. W nowej roli będzie odpowiadać za tworzenie oraz nadzór nad realizacją strategii marketingowej marki BMW.

Kacper Studencki dołączył do zespołu BMW Group Polska ponad 6 lat temu. Na stanowisku Brand Managera odpowiadał m.in. za zarządzanie komunikacją marki BMW w mediach i działaniami zespołu w obszarach: digital, social media oraz dealer & aftersales marketingu.

Kampanie realizowane przez prowadzony przez niego zespół przyczyniły się do sukcesów biznesowych BMW i były wyróżniane prestiżowymi nagrodami branżowymi, w tym m.in. EFFIE, Golden Arrow czy Mixx Awards. Długofalowa strategia komunikacji doprowadziła do osiągnięcia w 2021 r. silnej pozycji marki w segmencie premium, co znalazło odzwierciedlenie w zajęciu najwyższej lokaty z perspektywy rozpoznawalności marki (Brand Monitor, marki premium, GfK 2021), pożądania marki (TGI, Q1-Q3 2021) oraz wśród zapytań w wyszukiwarce Google.

Kacper Studencki jest absolwentem zarządzania w The Swiss Hotel Management School oraz University of Derby. Przed dołączeniem do BMW Group był związany z Sony, gdzie jako Communication Manager odpowiadał za komunikację marki w kanale Retail (ATL, BLT, CRM).

Powstał społeczny komitet budowy pomnika Stefana Kisielewskiego

W 110 rocznicę urodzin i 30 rocznicę śmierci Stefana „Kisiela” Kisielewskiego zawiązał się społeczny komitet budowy jego pomnika. W latach 90 ubiegłego wieku Centrum im. Adama Smitha było wnioskodawcą nadania jego imienia skwerowi, który znajduje się na tyłach kawiarni „Rozdroże”.

Na zlecenie Centrum im. Adama Smitha Wiesław Janasz przygotował koncepcję oraz projektu pomnika Stefana Kisielewskiego pod nazwą „Kisiel i Przyjaciele”. Wśród przyjaciół znaleźli się m.in. Leopold Tyrmand, Mirosław Dzielski i Mieczysław Wilczek. Niestety śmierć rzeźbiarza i malarza Wiesława Janasza przerwała wówczas rozpoczętą realizację projektu. W rocznicowym dla Stefana Kisielewskiego roku 2021 powrócono do niezależnej i społecznej inicjatywy budowy pomnika.

W skład społecznego komitetu wchodzą: Jerzy Kisielewski; Barbara Wilczek-Michalik; Witold Dzielski; Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej; Tadeusz Syryjczyk, prezes Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego; Wiesław Uchański, prezes Wydawnictwa „Iskry”; prof. Witold Kwaśnicki, Uniwersytet Wrocławski; Ojciec Jacek Gniadek; Tadeusz Zysk, przedsiębiorca i właściciel wydawnictwa „Zysk i S-ka”; Henryk Siodmok, wieloletni prezes firmy „Atlas”; Marek Borowik, przedsiębiorca, samorządowiec, działacz opozycji demokratycznej; Andrzej Laskowski, przedsiębiorca, ekspert Centrum im. Adama Smitha; Michał Chałoński, założyciel Staropolskiego Towarzystwa Przemysłowego w Kielcach i Akcji Gospodarczej; Józef Płoskonka, założyciel Staropolskiego Towarzystwa Przemysłowego w Kielcach i Akcji Gospodarczej; Andrzej Fogtt, malarz; Prof. Robert Gwiazdowski, Uczelnia im. Łazarskiego, przewodniczący Rady Centrum im. Adama Smitha; Łukasz Warzecha, publicysta; Andrzej Sadowski, założyciel i prezydent Centrum im. Adam Smitha.

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...