.
Strona główna Blog Strona 140

W magazynie – Lekarz gwiazd

Dr Beata Dethloff, prowadząca dwie specjalistyczne kliniki – w Warszawie i Konstancinie – przedstawia swoją koncepcję rozwoju medycyny estetycznej w naszym kraju.

Zdecydowała się pani uruchomić trzecią klinikę medycyny estetycznej.

Mam świetny zespół i miejsce to tworzymy wspólnie. Znamy się długo, przyświecają nam te same wartości i kierujemy się wypracowaną wspólnie filozofią w biznesie. Podstawą nowego miejsca będzie również medycyna estetyczna, ale uzupełniona o cały wachlarz usług, których w tej chwili ze względu na warunki lokalowe nie możemy oferować.

Co będzie wyróżnikiem tego miejsca? 

Będzie to nowa oferta na rynku. Bardzo szeroka propozycja zabiegów, możliwość pozostania na kilka dni i skorzystania z oferty wykraczającej poza medycynę estetyczną i kosmetologię, ale też atmosfera miejsca i ludzie, którzy je tworzą.

Kiedy przyjmie pani tam pierwsze pacjentki? 

Mam nadzieję, że wczesną wiosną. To dobry czas na start i na rozpoczęcie nowego etapu w biznesie, jakim są kliniki dr Beata Dethloff.

Jaki jest przepis na sukces w tej branży ? 

Wiedza, talent, konsekwencja w działaniu, ale jak w życiu, tak i w biznesie nie są to jedyne składowe. W mojej branży dochodzi jeszcze szereg umiejętności, np. odpowiednie widzenie danej twarzy w przestrzeni, zdolność zaplanowania zabiegów w określonej kolejności tak, byśmy stali się młodszą wersją samego siebie, a nie osobą, która przestała nas fizycznie przypominać. Bardzo lubię swoją pracę, a w niej właśnie zwłaszcza etap prawidłowego zaprojektowania i wykonania wolumetrii twarzy. Kocham naturalne efekty, kiedy moje pacjentki słyszą „jak pięknie wyglądasz”, a nie „o, zrobiłaś sobie policzki”. Moja praca składa się z drobiazgów i znowu tak jak w życiu, to przecież drobiazgi tworzą mozaikę dnia, tygodnia, miesiąca, roku. Praktykuję od jakiegoś czasu także umiejętność zatrzymania się w świecie, który wciąż gna do przodu. To bardzo ważna umiejętność, bo w naszej pracy warto widzieć więcej. To nie jest cecha wybrańców, ale kompetencja, którą każdy może rozwijać. W medycynie estetycznej fascynuje mnie ciągły rozwój i nowe możliwości, które jednak muszą być osadzone w twardej wiedzy medycznej, doświadczeniu, poczuciu piękna i estetyki. Pewnie do tego przepisu warto jeszcze dodać ogromnie ważny składnik, bez którego nic nie istnieje – to ludzie i zespół, którym się otaczasz, dobre relacje z innymi, umiejętność odczuwania i okazywania wdzięczności

Czego wymagają Polki od lekarzy medycyny estetycznej? 

Kompleksowego podejścia, holistycznej opieki ze strony takich miejsc, jak nasze. Uroda to także wynik zdrowia organizmu – moje pacjentki chcą po prostu wyglądać pięknie i młodo, ale ich dieta, tryb życia, samopoczucie stają się ważną składową drogi do tego celu. Polki cenią sobie jakość, doceniają uwagę, jaką ma dla nich lekarz w gabinecie, chcą spersonalizowanej recepty dla siebie i dla swojej skóry. Aby dać im to wszystko w najlepszej możliwej postaci, trzeba się wciąż rozwijać i z bogatej oferty na rynku wybierać to co najlepsze, mądre i dobre dla pacjentek. Kiedy filarem relacji jest zaufanie, bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność za wygląd i samopoczucie danej osoby.

A czego brakuje na tym rynku? 

Konceptu, jaki postanowiłam stworzyć. Tu pacjent i jego bardzo różne potrzeby są w centrum uwagi. Bardzo szeroki zakres medycyny estetycznej i kosmetologii stanowią mocną podstawę, której towarzyszą rozwiązania bardzo dobrze uzupełniające charakter i ofertę tego miejsca. Można skorzystać z zabiegu, spotkać się na lunch, spędzić tam kilka dni i skorzystać z pakietu zabiegów, albo wziąć udział w szkoleniach i warsztatach, które odbywają się w tej samej przestrzeni.

Co jest przyszłością w tej branży? 

Przyszłość dzieje się teraz. Całościowe i kompleksowe patrzenie na organizm człowieka. Zdrowie i uroda idą w parze. Wszyscy pragniemy cofnąć czas i moim przywilejem jest to, że mogę i potrafię to zrobić, ale to wymaga współpracy, a nie chodzenia na skróty. Dyskretne, naturalne działania medycyny estetycznej dają piękno i dobre samopoczucie, które wszyscy kochamy. Ale tylko w parze ze zdrowiem i dobrą kondycją organizmu efekty zabiegu utrzymają się długo. Dlatego tak ważne jest też uświadamianie pacjentom tego, jaką rolę pełni organizm także w kontekście dobrego wyglądu. To istotny element pracy lekarzy. Każdy wiek jest dobry, aby np. zrobić sobie testy nutrigenetyczne – dowiedzieć się, co nam służy, a co nie. Na stronie internetowej moich klinik jest moje zdjęcie sprzed 10 lat i sprzed paru miesięcy. Różnica jest widoczna gołym okiem i nie jestem jedyną osoba, która uważa, że teraz wyglądam lepiej. Ja to czuję, widzę i wiem… Wykonałam badanie Genodiet iGenesis, zastosowałam się do wskazań, do tego, co naukowcy wyczytali na podstawie mojego DNA i konsekwentnie realizuję wskazania. Jestem dobrym przykładem, że można i trzeba zawalczyć o siebie, o lepszy wygląd, samopoczucie i  odhaczanie kolejnych  punktów na mapie marzeń. Czy i jak pomagają w tym badania? Zachęcam do odwiedzenia naszej strony i kanałów w social mediach, gdzie mówię dużo na ten temat.

Jak wyróżnić się na rynku przy tak dużej konkurencji ?

Konsekwentnie i z naciskiem na wysoką jakość należy realizować swoje plany, gromadzić zaufanie pacjentów, pamiętając, że to najcenniejsza nagroda, jaką możemy otrzymać. Zawsze czuję się wyróżniona, kiedy przy tak olbrzymiej konkurencji pacjenci wybierają moje kliniki.

Co pani planuje po otwarciu nowej kliniki? 

Zamierzam napisać książkę o tym, jak starzeć się wolniej i mieć długie i fajne życie. W moich planach jest też trochę więcej czasu na życie prywatne. Czuję się spełniona i otwarcie nowej placówki zaspokaja moje plany zawodowe. Przynajmniej na razie…

Jako ilustrację zamieszczamy zdjęcie z niecodziennej jak na lekarza sesji.

Jestem nie tylko lekarzem, ale też kobietą i ten element postanowiła podkreślić Jola Czaja Przesmycka. Lubię ten rodzaj wyrażania siebie i cieszę się, że w projekcie, w którym wzięłam udział, położono nacisk na kobiecość. Przed nami okres karnawału i każda za nas w tym czasie przynajmniej na jeden wieczór powinna się poczuć niezwykle, niecodziennie i bardzo kobieco – tak jak ja w tej sesji. Jest to dla nas równie ważne, jak praca i sukcesy zawodowe.

Pierwszy INCHCAPE PARK ruszył w Warszawie

Warszawie przy ul. Łopuszańskiej 38B otwarto pierwszy w Polsce INCHCAPE PARK, nowy koncept biznesowy łączący multibrandowy salon aut używanych premium oraz innowacyjny serwis marek BMW, MINI, Jaguar i Land Rover. Witold Wcisło, Prezes Zarządu Inchcape Polska, zapowiada, że podobne obiekty, ukierunkowane na sprzedaż samochodów używanych oraz nowoczesną szybką i wysokiej jakości obsługę serwisową, będą uruchamiane w kolejnych miastach. Klienci już dziś mogą wybierać spośród blisko 135 samochodów dostępnych od ręki.

Działający od nowego roku obiekt przy ul. Łopuszańskiej stawia sobie za cel zapewnienie jak najszerszej oferty na sprawdzone samochody używane. Nawet w okresie, gdy cały rynek zmaga się z deficytem pojazdów, klienci Inchcape Parku mają do dyspozycji na miejscu ponad 100 specjalnie wyselekcjonowanych aut. Podczas zakupu klienci mają do wyboru liczne formy finansowania, a wśród nich m.in. opcję pozostawienia starego samochodu w rozliczeniu. Wszystkie oferowane pojazdy to auta o udokumentowanym niskim przebiegu (znacznie poniżej średniej dla danego wieku), w bardzo dobrym stanie technicznym oraz ze szczegółowo sprawdzoną historią. Większość z samochodów opuszczających Inchcape Park objętych jest gwarancją, którą klienci mogą dowolnie poszerzać lub przedłużać według własnych potrzeb.

Inchcape Park to nie tylko koncept sprzedażowy, ale także część serwisowa. W obiekcie działają autoryzowane serwisy czterech marek: BMW i MINI oraz Jaguara i Land Rovera. Wszystkie procesy – od umawiania wizyty, przez konsultacje, zlecenia serwisowe, po płatności – mogą się odbywać zdalnie, za pośrednictwem aplikacji. Zautomatyzowany jest nawet sam proces przyjmowania samochodów do serwisu. Wystarczy, że klient o dowolnej porze zaparkuje auto w wyznaczonym miejscu, a kluczyk pozostawi w skrytce, czyli tzw. kluczykomacie. Dzięki temu rozwiązaniu zostawienie i „wydawanie” pojazdu są możliwe przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Uruchomienie konceptu Inchcape Park to wyraźny dowód na to, że jako grupa przewidujemy i odpowiadamy na zmieniające się trendy szybciej niż konkurencja. Otwarcie nowego punktu, którego działalność opiera się na sprzedaży samochodów używanych, pokazuje, jak poważnie traktujemy ten obszar i jak duży potencjał w nim widzimy. To bardzo ważny krok w rozwoju firmy. Warszawa to pierwsza lokalizacja, w której urzeczywistniamy ten nowoczesny projekt, ale przed nami kolejne podobne inwestycje w wybranych miastach Polski – informuje Witold Wcisło, Prezes Zarządu Inchcape Polska.

Inchcape Park jest czwartą lokalizacją Grupy Inchcape w Polsce. Firma obecna jest w naszym kraju od 2004 r. jako autoryzowany dealer i serwis marek BMW, BMW Motorrad i MINI (w 2020 r. BMW Inchcape Polska znalazło się jako jeden z dwóch dealerów związanych wyłącznie z markami premium w czołowej trzydziestce dealerskiej Listy TOP50). Posiada swoje przedstawicielstwa w Poznaniu, we Wrocławiu i w Warszawie.

 

Nowy OPEL Movano już w Polsce

2021 Opel Movano

Opel rozpoczął w Polsce sprzedaż nowego Movano z silnikami wysokoprężnymi oraz w pełni elektrycznego nowego Movano‑e. Ceny katalogowe na polskim rynku zaczynają się od 113 010 zł netto za Movano Podwozie i 267 910 zł netto za w pełni elektryczne Movano‑e Furgon (wszystkie ceny są rekomendowanymi cenami detalicznymi bez VAT w Polsce).

Nowy Opel Movano jest najbardziej konkurencyjną ofertą, jaką niemiecka marka przedstawiła dotychczas w segmencie dużych lekkich pojazdów użytkowych. Nowy dostawczy Opel charakteryzuje się najkorzystniejszymi w swojej klasie parametrami w zakresie ładowności, kubatury przestrzeni ładunkowej oraz dopuszczalnej masy całkowitej, którym towarzyszy szeroka gama wersji nadwozia różniących się długością i wysokością.

Oprócz napędu w pełni elektrycznego w nowym Movano dostępne są też silniki wysokoprężne, wyróżniające się jednymi z najniższych wartości zużycia paliwa i emisji CO2 na rynku. Silniki o pojemności 2,2 litra — spełniające rygorystyczne wymagania normy emisji Euro 6d — rozwijają moc od 88 kW (120 KM) do 121 kW (165 KM). Wysoki moment obrotowy jest dostępny od niskiej prędkości obrotowej silnika i wynosi od 310 Nm przy 1500 obr./min do 370 Nm przy 1750 obr./min. Silniki napędzają koła przednie poprzez sześciobiegowe przekładnie manualne.

Mocny i solidny charakter nowego Movano znajduje odzwierciedlenie w jego stylistyce, która jednocześnie sygnalizuje dynamikę i wysoką wydajność. W porównaniu z poprzednim modelem całkowity koszt posiadania został znacznie obniżony. W ciągu czterech lat użytkowania koszty będą o około 20 procent niższe w przypadku przeglądów, napraw i opon oraz o około 11 procent w przypadku paliwa1.

„Opel Movano cieszy się bardzo dużą popularnością wśród polskich klientów. Najlepszym tego potwierdzeniem są historycznie rekordowe wyniki sprzedaży Movano na polskim rynku w 2021 roku. Nowy Opel Movano i Movano-e oferuje szeroką gamę wersji nadwozia, imponującą przestrzeń ładunkową oraz łączy wysoką wydajność z niskimi kosztami eksploatacji. Oczekujemy, że obydwa modele będą miały dalszy, duży udział we wzroście naszej marki” — mówi Adam Męciński, dyrektor marki Opel w Polsce.

Bez kompromisów: nowy Movano‑e to realna alternatywa dla pojazdów z konwencjonalnym napędem

Nowy Opel Movano‑e jest pierwszym samochodem elektrycznym z zasilaniem akumulatorowym w segmencie dużych pojazdów dostawczych w ofercie niemieckiego producenta. Bezemisyjny elektryczny lekki pojazd użytkowy jest bezkompromisową, a więc prawdziwą alternatywą dla konwencjonalnie napędzanych samochodów. Elektryczny zespół napędowy rozwija moc 90 kW (122 KM) i maksymalny moment obrotowy 260 Nm. Prędkość maksymalna została ograniczona elektronicznie do 110 km/h. W zależności od wersji modelu klienci mają do wyboru akumulatory litowo-jonowe o pojemności od 37 kWh do 70 kWh, zapewniające zasięg (zależnie od profilu i warunków eksploatacji) odpowiednio 116 lub 247 kilometrów (w cyklu mieszanym WLTP2).

Opel Movano-e (2021)

Szeroki wybór: cztery długości, trzy wysokości i przestrzeń ładunkowa od 8 do 17 m3

Nowy Movano, oparty na najlepszej platformie w swoim segmencie rynku, oferuje imponującą przestrzeń ładunkową, a także szeroką gamę wersji różniących się typem nadwozia i ładownością. Nabywcy furgonów mają do wyboru cztery długości (L1: 4963 mm; L2: 5413 mm; L3: 5998 mm; L4: 6363 mm) i trzy wysokości (H1: 2254 mm; H2: 2522 mm; H3: 2760 mm), z maksymalną kubaturą od 8 do 17 m3. Drzwi w wariancie H3 mają aż 2,03 m wysokości – najwięcej w swojej klasie. Wraz z tylnymi drzwiami otwieranymi pod kątem 180 stopni (z opcją rozszerzenia do 270 stopni) zapewnia to wyjątkową łatwość załadunku.

Zakres dopuszczalnej masy całkowitej (DMC) należy do największych w tej klasie i wynosi od 2,8 to 4 ton, przy maksymalnej ładowności 1,8 tony. Przy długości od 2670 do 4070 mm, progu załadunku na wysokości zaledwie 503 mm, szerokości 1422 mm między wnękami kół i 1870 mm między ściankami przestrzeń ładunkowa nowego dużego vana marki Opel stanowi wzorzec dla jego rywali.

W standardowej kabinie znajduje się pojedynczy rząd trzech siedzeń, natomiast w drugim rzędzie opcjonalnej kabiny załogowej są miejsca dla czworga dodatkowych pasażerów. Z myślą o specjalnych potrzebach klientów nowego Movano przygotowano również w wersji z podwoziem do zabudowy i kabiną standardową lub załogową, a także z podłogą w części ładunkowej i kabiną z jednym rzędem trzech foteli. W późniejszym terminie nowy dostawczy Opel będzie dostępny także ze specjalistycznymi zabudowami, takimi jak wywrotki, platformy z opuszczanymi burtami i kampery.

W Polsce Opel początkowo oferuje nowego Movano Furgon, o dopuszczalnej masie całkowitej 3,5 t, w dwóch wersjach standardowej i wzmocnionej (Heavy), z nadwoziem w czterech długościach (L1–L4) oraz trzech wysokościach (H1–H3) oraz z dwoma poziomami wyposażenia – Movano i Movano Edition.

Wyposażenie i systemy wspomagające kierowcę: komfort i bezpieczeństwo

Nowy Opel Movano jest kompleksowo wyposażony w przydatne rozwiązania i systemy wspomagające kierowcę. Wiele z tych elementów należy do standardu niewymagającego dopłaty. W drzwiach znajdują się głębokie kieszenie. W desce rozdzielczej zamontowano uchwyt na smartfona oraz schowek na napoje, który w pojazdach z klimatyzacją jest chłodzony. W przestronnej kabinie komfort zapewnia fotel kierowcy z regulacją w sześciu kierunkach i podparciem kręgosłupa lędźwiowego. Pasażerowie dwuosobowej kanapy mogą natomiast korzystać z obrotowego stolika. Wszystkie fotele są wyposażone w zagłówki.

W zależności od wersji wyposażenia kierowcę wspomagają standardowo: system automatycznego hamowania awaryjnego, system ostrzegania przed niesygnalizowaną zmianą pasa ruchu, asystent ruszania pod górę, tempomat z ogranicznikiem prędkości, a także Park Pilot, czyli ułatwiające manewrowanie czujniki parkowania z tyłu. Opcjonalnie dostępne są system monitorowania martwego pola i kamera cofania. Nabywca może też zamówić automatyczną klimatyzację, hak holowniczy, elektrycznie regulowane, podgrzewane i składane lusterka boczne oraz zabezpieczenie przeciwkradzieżowe.

„OpelConnect” i aplikacja „myOpel” oferują specjalne rozwiązania dla użytkowników lekkich pojazdów użytkowych — także elektrycznych. Usługi te są dostępne za pośrednictwem aplikacji. Na potrzeby profesjonalnego zarządzania flotą rozwiązanie telematyczne „Opel Connect” z „Free2Move Fleet Services” może śledzić położenie geograficzne pojazdu, optymalizować trasy, monitorować przeglądy okresowe i zużycie paliwa oraz udzielać wskazówek dotyczących bardziej ekonomicznej jazdy.

Nowy Movano dołącza do Combo i Vivaro jako najnowszy przedstawiciel rodziny lekkich pojazdów użytkowych w ofercie marki Opel na polskim rynku. Wszystkie dostawcze modele Opla są już dostępne z napędem w pełni elektrycznym. Do 2024 r. Opel planuje elektryfikację wszystkich swoich modeli osobowych i dostawczych. Od 2028 r. firma Opel w Europie skupi się wyłącznie na pojazdach elektrycznych z zasilaniem akumulatorowym.

Biznes przenosi AI do chmury

Jak wynika z danych przedstawionych w opracowaniu „Sztuczna inteligencja i chmura” przygotowanym przez IDC we współpracy z SAS, 81 proc. organizacji korzysta w różnym zakresie z cloud computing. Biznes chętnie sięga po technologię cloud również w projektach z zakresu sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Nie oznacza to jednak, że chmura jest dla każdego i każdej firmie pisany jest sukces

Tekst: Wojciech Gryciuk

Chmura stopniowo staje się także naturalnym środowiskiem dla zaawansowanej analityki i sztucznej inteligencji (AI). Wiele przedsiębiorstw przechodzi na analitykę w modelu cloud ze względu na dostępność praktycznie nieograniczonej mocy obliczeniowej, która zapewnia szybkie i kompleksowe wyniki analiz, a w rezultacie pozwala na efektywniejsze podejmowanie decyzji biznesowych. Analityka w chmurze pozwala na wykorzystanie jej możliwości przez szersze kręgi pracowników, ułatwia wymianę informacji i poprawia współpracę zarówno wewnątrz organizacji, jak i poza nią.

Dlaczego warto

Rozwiązania chmurowe są idealne do tworzenia środowisk testowo-deweloperskich. To w nich analitycy i specjaliści data science będą mieli możliwość eksperymentowania i testowania różnych modeli, zanim zostaną one zweryfikowane i przeniesione do środowiska produkcyjnego. To napędza innowacje, pozwala szybciej wprowadzić na rynek nowe produkty i usługi, przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka. Bardzo ważny jest tu aspekt elastyczności infrastruktury chmurowej, gdyż w przypadku zaawansowanej analityki i sztucznej inteligencji zapotrzebowanie na moc obliczeniową jest zmienne. Większe, gdy trwa uczenie i testowanie modeli AI, a mniejsze w przypadku realizacji standardowych zadań. To zapewnia optymalizację kosztów całego rozwiązania.

Istnieje wiele przykładów na to, że wdrożenia projektów analitycznych i AI w chmurze mogą przynieść liczne korzyści. Rosnąca wiedza i postępująca edukacja, zrealizowane wdrożenia czy zwiększająca się dojrzałość rynku znacząco zmniejszyły liczbę firm rezygnujących z technologii cloud computing z powodów bezpieczeństwa. Biznes chce wiedzieć, gdzie są przechowywane dane, w jaki sposób są one zabezpieczone, kto i kiedy ma do nich dostęp, a także czy oferta dostawcy rozwiązania w chmurze pozwala na działania zgodne z wewnętrznymi politykami bezpieczeństwa oraz regulacjami na poziomie krajowym i europejskim – podsumowuje Piotr Kramek, Data Science Manager w SAS Central Europe.

Polski biznes nie lubi skrajności

Zwrot ku chmurze nie oznacza, że polskie firmy całkowicie zrezygnowały z tradycyjnej infrastruktury IT. Według danych IDC, aż 81 proc. rodzimych organizacji buduje platformy IT łącząc własne centrum danych z chmurą. O tym, że cloud computing nie cieszy się jeszcze pełnym zaufaniem, świadczy fakt, że jedynie 1 proc. respondentów stawia tylko na tę technologię. Wyłącznie z własnej infrastruktury IT korzysta 18 proc. organizacji z Polski.

– Nie jest tak, że wszyscy przenoszą wszystkie procesy do chmury publicznej. Wybór odpowiedniej platformy jest uzależniony od potrzeb biznesowych, możliwości technologicznych, dostępności kompetencji, ale też strategii firmy, otoczenia prawnego czy kultury organizacji. W rezultacie znakomita większość przedsiębiorstw zarówno w Polsce, jak i w Europie korzysta ze środowisk hybrydowych, gdzie część procesów odbywa się w oparciu o infrastrukturę wewnętrzną, a część w chmurze. Jest to często podyktowane względami bezpieczeństwa – tłumaczy Ewa Zborowska, Research Director w IDC.

Jak zapewnić powodzenie projektu

O ile zalety wykorzystania chmury są powszechnie znane i zachęcają biznes do przeniesienia choćby części procesów do tego środowiska, o tyle sukces nie zawsze jest łatwy do osiągnięcia. Dlatego przed przystąpieniem do wdrożenia należy dobrze je przygotować, z uwzględnieniem wielu różnych aspektów. W badaniu „IDC EMEA, Multicloud Survey 2020” przedsiębiorstwa wskazały następujące powody niepowodzeń wdrożeń w chmurze publicznej:

  • problemy z bezpieczeństwem – 31 proc.
  • problemy z wydajnością – 24 proc.
  • problemy z zaufaniem – 23 proc.
  • luka w umiejętnościach – 23 proc.
  • trudności z zachowaniem suwerenności danych – 21 proc.

Pomimo tych wyzwań, według innego raportu „IDC Worldwide Artificial Intelligence Spending Guide 2020”, platformy AI w chmurze publicznej stanowiły 36,7 proc. całkowitych wydatków na platformy AI w Europie w 2019 r. Według prognoz IDC, udział ten będzie systematycznie rósł w najbliższym czasie i już w 2021 roku platformy AI w chmurze powinny stanowić ponad połowę wszystkich wdrożeń. Z kolei za pięć lat chmura będzie dominującym modelem korzystania z platform AI, po który będzie sięgać siedem na 10 organizacji w Europie.

Raport IDC „Sztuczna inteligencja i chmura. Jak połączenie zaawansowanej analityki z chmurą wspiera firmy przyszłości?” można pobrać ze strony: https://www.sas.com/gms/redirect.jsp?detail=GMS201437_279665

Zakupy na cenzurowanym

Połowa Polaków poważne zakupy odkłada na później, a elektronikę i ubrania kupuje głównie w internecie – wynika z najnowszego badania firmy Deloitte

Opracowanie: Wojciech Gryciuk

W październiku ubiegłego roku utrzymywała się zauważalna w poprzednich miesiącach tendencja do pogarszania się nastrojów wśród polskich konsumentów – wynika z najnowszej edycji raportu „Global State of the Consumer Tracker” opracowanego przez firmę doradczą Deloitte. Na skutek rozwijającej się czwartej fali pandemii już tylko nieznacznie więcej niż jedna trzecia ankietowanych deklaruje, że nie obawia się latać samolotem, a niewiele mniej wyraża zaniepokojenie stanem domowych finansów. Spadł też odsetek zainteresowanych w nadchodzącym półroczu kupnem samochodu, a spośród tych, którzy się na to zdecydują, aż o 8 p.p. mniej chce nabyć pojazd fabrycznie nowy.

Dwudziesta czwarta fala badania wyraźnie pokazała, że utrzymuje się trend spadkowy w zakresie poczucia bezpieczeństwa deklarowanego przez ankietowanych. Najbardziej zmieniły się wskazania dotyczące osobistego robienia zakupów w sklepach. Odsetek mówiących, że w takich okolicznościach nie odczuwają strachu zmalał o 6 p.p., z 62 proc. do 56 proc. W porównaniu z ankietą przeprowadzoną przez Deloitte tuż przed wakacjami spadek wyniósł w sumie aż 18 p.p.

Mniej osób czuje się też bezpiecznie w czasie lotu samolotem (36 proc.), w trakcie wydarzeń masowych, takich jak koncerty, imprezy sportowe, seanse kinowe czy spektakle teatralne (48 proc.), gdy badani korzystają z usług indywidualnych oferowanych przez salony kosmetyczne i fryzjerskie, a także lekarzy czy dentystów (57 proc.) oraz podczas wizyt w restauracjach (59 proc.). We wszystkich tych przypadkach spadki wyniosły po 3 p.p.

W najmniejszym stopniu zmieniło się nastawienie do kwestii powrotu do biur. Nie obawia się tego 55 proc. badanych, co oznacza spadek tylko o 1 p.p. Z drugiej strony, minimalnie częściej deklarują oni jednak, że ze względu na COVID-19 posyłanie dzieci do szkoły nie jest bezpieczne w ich miejscu zamieszkania – 29 proc.

Rezygnacja z podróży służbowych

Więcej obaw dotyczących podróżowania samolotami wpływa także na perspektywy wyjazdów służbowych. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ankietowani częściej deklarują, że jest to mało prawdopodobne – wzrost o 3 p.p., do 38 proc. Przeciwnego zdania jest 54 proc. pytanych i w tym przypadku zanotowano spadek o 2 p.p.

Deklarowane powody podejmowania podróży służbowej uległy tylko nieznacznym zmianom. Najczęściej jest to konieczność bezpośredniego spotkania z klientem (23 proc.), nieco rzadziej udziału w konferencji (18 proc.) czy nawiązywania relacji z partnerami (15 proc.).

Ciekawie wygląda też spojrzenie na powody rezygnacji z wyjazdów w sprawach zawodowych. Wyraźnie częściej niż miesiąc temu badani mówią, że ich organizacje w ogóle zrezygnowały z takiej aktywności (23 proc., o 6 p.p. więcej). Pytani rzadziej czują się też bezpiecznie podczas delegacji – wzrost odsetka o 2 p.p., do 14 proc. Duża zmiana zaszła też wśród odpowiedzi wskazujących na zastąpienie podróżowania wykorzystaniem rozwiązań technologicznych – tak mówi 19 proc. ankietowanych, podczas gdy miesiąc temu jedna czwarta.

Większe zakupy muszą poczekać

Ogólne poczucie niepewności znajduje odzwierciedlenie w deklarowanym przez ankietowanych nastawieniu do kwestii finansowych. Już 22 proc. twierdzi, że ponosi co miesiąc wydatki większe niż dochody osiągane przez ich gospodarstwa domowe. Październik to kolejny miesiąc wzrostu tego wskaźnika. Jednocześnie podniósł się odsetek odpowiedzi dotyczących niepokoju o stan posiadanych oszczędności – nie martwi to 59 proc. Polaków, podczas gdy miesiąc temu tak twierdziło 62 proc.

43 proc. uważa, że może mieć problem z regulowaniem bieżących zobowiązań finansowych, a prawie połowa (49 proc.) deklaruje, że odkłada na później większe zakupy, które w normalnych warunkach nie byłyby problemem. Ta kwestia nie jest powodem do zmartwień dla 30 proc. badanych. O 4 p.p., do 40 proc., zmalał odsetek ankietowanych, którzy optymistycznie patrzą w przyszłość i zakładają, że ich sytuacja finansowa poprawi się w nadchodzących trzech miesiącach.

W obszarze finansowym najpowszechniejszym powodem do zmartwień pozostają jednak rosnące ceny najczęściej kupowanych produktów – tak twierdzi 84 proc. pytanych w październiku, co oznacza wzrost o 3 p.p. w porównaniu z miesiącem wcześniejszym. Nie przejmuje się tym zagadnieniem zaledwie 8 proc. Polaków.

Kup w internecie, odbierz w sklepie

Ponowny wzrost poczucia zagrożenia wizytami w sklepach stacjonarnych przekłada się na nastawienie do zakupów w formule online. W większości kategorii produktów rośnie odsetek deklarujących, że zakupy robią tylko przez internet. W przypadku elektroniki tak mówi 13 proc. badanych, a ubrania i obuwie wyłącznie online kupuje już niemal co dziesiąty badany (9 proc.). Z drugiej strony, tylko w tradycyjnej formie Polacy najczęściej kupują produkty spożywcze (70 proc.), leki (61 proc.) i domowe artykuły pierwszej potrzeby (53 proc.).

Podejścia click and collect w ogóle nie uznaje 23 proc. konsumentów, pozostali mówią, że zdarza im się to czasami (36 proc.), sporadycznie (27 proc.) lub często (11 proc.). Wyłącznie z takiej formuły robienia zakupów, gdy tylko to jest możliwe, korzysta 3 proc. badanych.

Motoryzacyjne spowolnienie

Poczucie niepewności wśród konsumentów przekłada się też na nastawienie np. do sposobu przemieszczania się i planowanie inwestycji w tym obszarze. Odsetek zainteresowanych w nadchodzących 6 miesiącach kupnem samochodu spadł do 19 proc. Co więcej, jeśli nawet konsumenci mają takie plany, 42 proc. chce nabyć pojazd fabrycznie nowy, co oznacza spadek aż o 8 p.p. względem badania wrześniowego. Jedna trzecia bierze pod uwagę auto używane, ale prawie nowe, z gwarancją – wzrost wskazań o 9 p.p.

Badanie Deloitte pokazuje, że decydując się na zmianę samochodu, konsumenci najczęściej kierują się raczej subiektywnymi pobudkami. Prawie jedna trzecia (30 proc.) uważa po prostu, że jest już gotowa, aby jeździć innym autem, niemal co piąty (19 proc.) zmienia model na nowy, bardziej nowocześnie wyposażony, a 15 proc. wskazuje na zmianę swoich potrzeb transportowych. 13 proc. ankietowanych poszukuje bardziej oszczędnego auta, a 11 proc. uważa, że dalsze utrzymywanie dotychczasowego po prostu się nie opłaca. Co ciekawe, przesiadanie się na pojazd elektryczny z pobudek ekologicznych jest sprawą marginalną – jako powód zakupu wymienianą przez zaledwie 2 proc. pytanych.

Drugie życie zużytych baterii Audi

Audi i koncern energetyczny RWE wspólnie dokonują przełomu w rewolucji energetycznej. W Herdecke, niedaleko Dortmundu, RWE uruchomiło magazyn energii wykorzystujący zużyte akumulatory litowo-jonowe z samochodów elektrycznych Audi. Dzięki 60 systemom akumulatorów, nowy typ magazynu energii zlokalizowany na terenie elektrowni szczytowo-pompowej RWE nad jeziorem Hengstey, będzie w stanie tymczasowo zmagazynować około 4,5 megawatogodziny energii elektrycznej.

Dostarczone do projektu akumulatory pochodzą z wycofanych z eksploatacji pojazdów rozwojowych Audi e-tron. Po pierwszym okresie eksploatacji w samochodzie, mają one jeszcze pojemność resztkową wynoszącą ponad 80 procent. Dzięki temu nadają się idealnie do zastosowania w stacjonarnych systemach magazynowania energii. W zależności od sposobu użytkowania, akumulatory te mają jeszcze do dziesięciu lat żywotności. Ponadto są one znacznie tańsze niż nowe ogniwa. I o to właśnie chodzi w ich „drugim życiu”: emisja dwutlenku węgla powstająca podczas produkcji baterii jest trwale rozłożona na dwa okresy życia produktu – jeden w samochodzie i jeden jako magazyn energii elektrycznej.

Oliver Hoffmann, członek zarządu AUDI AG ds. rozwoju technicznego mówi:

„Mobilność neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla to nadrzędny cel Audi. Ciężko pracujemy nad tym, by osiągnąć ten ambitny cel. Ważnym krokiem w tym kierunku jest nasz plan wprowadzenia na rynek ponad dwudziestu w pełni elektrycznych modeli do roku 2025. Nasze aspiracje wykraczają jednak daleko poza pojazd, stąd rozwój zrównoważonej mobilności wspieramy współpracą z partnerami z branży energetycznej. Partnerstwo z koncernem energetycznym RWE ma na celu zademonstrowanie możliwości, jakie istnieją w zakresie przyjaznego dla środowiska wykorzystania akumulatorów wysokiego napięcia drugiej generacji oraz ich inteligentnej integracji z siecią energetyczną. Ponadto już teraz myślimy o czasie, który nastąpi po utylizacji tychże akumulatorów i zwiększamy nasze wysiłki, by zapewnić ich efektywny recykling.”

RWE wybudowało już na terenie swojej elektrowni szczytowo-pompowej w Herdecke halę lekkiej konstrukcji o powierzchni 160 metrów kwadratowych dla 60 modułów bateryjnych, które ważą około 700 kilogramów. Montaż systemów bateryjnych w hali został zakończony w październiku. Poszczególne komponenty zostały uruchomione w listopadzie ubiegłego roku.

RWE planuje rozpocząć sprzedaż pojemności magazynowych swojego systemu akumulatorów drugiej generacji już w najbliższych miesiącach – początkowo w celu wsparcia sieci energetycznej w ramach utrzymania częstotliwości.

Roger Miesen, prezes zarządu RWE Generation SE dodaje:

„Wydajne magazyny zbudowane z ogniw akumulatorowych odgrywają zasadniczą rolę
w rewolucji energetycznej. Elastyczne techniki magazynowania są potrzebne, by zrekompensować krótkoterminowe wahania w dostawach energii odnawialnej i ustabilizować sieć. Akumulatory idealnie nadają się do tego celu. Wspólnie z Audi testujemy w Herdecke, jak wycofane z eksploatacji, połączone ze sobą akumulatory wysokiego napięcia z samochodów elektrycznych zachowują się jako stacjonarne urządzenia magazynujące energię. Wykorzystanie tego rodzaju magazynów stanowi trwałą alternatywę dla nowych akumulatorów. Doświadczenie zdobyte w tym projekcie pomoże nam określić zastosowania, w których możemy najbardziej ekonomicznie eksploatować takie systemy akumulatorowe.”

Wyniki badań przeprowadzonych w referencyjnym obiekcie w Herdecke pomogą RWE
w przyszłości budować i eksploatować większe obiekty magazynowe oparte na bateriach pozyskiwanych z samochodów elektrycznych. Obiekty te wykorzystują innowacyjną technologię, w której dwa moduły są połączone szeregowo, co zwiększa napięcie robocze i obniża koszty.

Crossovery Nissana dobrze trzymają wartość

Crossovery marki Nissan: Qashqai oraz Juke są jednymi z najlepiej utrzymujących wartość w swojej klasie – tak wynika z ostatniej prognozy Info-Ekspert, firmy zajmującej się m.in. profesjonalnym prognozowaniem wartości rezydualnej pojazdów. Szacowana wartość odsprzedaży po upływie 3 lat w przypadku samochodów Nissana znacząco przewyższa średnią w obu segmentach rynku.*

Przykładowo, najpopularniejsza wersja Nissana Qashqai czyli N-Connecta z silnikiem o mocy 140 KM oraz manualną skrzynią biegów, po upływie 36 miesięcy i rocznym przebiegu na poziomie 15 tys. km zachowa 67,2% swojej początkowej wartości. Średnia wartość rezydualna dla wszystkich wersji tego modelu jest wyższa o ponad 8,5 pp. od niektórych konkurencyjnych pojazdów i o blisko 3,5 pp. wyższa od średniej dla segmentu kompaktowych crossoverów.

Qashqai w wersji N-Connecta jest najchętniej wybieraną przez klientów odmianą tego modelu. Charakteryzuje się bogatym wyposażeniem, w którego skład wchodzi m.in. system kamer 360 stopni z funkcją wykrywania ruchomych obiektów czy elektrycznie regulowany fotel kierowcy, a także atrakcyjnym wyglądem zewnętrznym, który podkreślają 18-calowe felgi ze stopów metali lekkich i opcjonalne, dwukolorowe nadwozie. Nowy Nissan Qashqai kontynuuje 14-letnią historię sukcesów rynkowych, zapoczątkowaną przez modele poprzednich generacji, zwiększając jednocześnie standardy jakości i poziom bezpieczeństwa, czego dowodem jest uzyskanie maksymalnej noty 5 gwiazdek według najnowszego protokołu Euro NCAP.

Z kolei wartość rezydualna modelu Juke w wersji Acenta z dwusprzęgłową przekładnią automatyczną, również przy założeniu przebiegu 15 tys. km rocznie przez okres 3 lat, kształtuje się na poziomie 65,5%. Jest to bardzo dobry wynik na tle konkurencji, od której Juke może być średnio wart więcej nawet o blisko 5,5 pp.

Nissan Juke w odmianie Acenta dostępny jest w cenie już od 86 230 zł brutto. Samochód w tej wersji oferuje zarówno dynamiczną stylistykę, uwydatnioną przez 17-calowe felgi Sakura, jak i wiele nowoczesnych technologii, takich jak obsługa Apple CarPlay i Android Auto czy kamera cofania. Ponadto, tak jak w przypadku większego Nissana Qashqai, również i Juke posiada pakiet innowacyjnych systemów bezpieczeństwa, w których skład wchodzą m.in. system kontroli ruchów nadwozia czy system wspomagający ruszanie pod górę.

„Wysoka wartość rezydualna crossoverów Nissana to uznanie dla jakości naszych samochodów. Cieszymy się, że pozytywne opinie klientów zostały potwierdzone przez profesjonalną, niezależną firmę, jaką jest Info-Ekspert. Zarówno Qashqai, jak i Juke to modele o mocno ugruntowanej renomie w swoim segmencie. Pozostając w sprzedaży nieprzerwanie od kilkunastu lat, nasze crossovery wciąż przyciągają do salonów nowych klientów i zdobywają wiele prestiżowych wyróżnień. Są świetnie wyposażone i zapewniają wysoki poziom bezpieczeństwa, o czym świadczą m.in. wyniki testów zderzeniowych Euro NCAP. Jak potwierdza prognoza Info-Ekspert, zakup Nissana to również bardzo dobra decyzja pod względem ekonomicznym. Mamy nadzieję, że nasi klienci, kiedy nadejdzie czas zmiany samochodu, ponownie wybiorą jeden z modeli Nissana, które – w porównaniu z licznymi konkurentami – tak dobrze utrzymują wartość rynkową” – mówi Łukasz Michalski, szef sprzedaży w Nissan Sales CEE.

„Nieustannie rosnąca popularność crossoverów oraz SUV’ów sprawia, że uterenowione modele są poszukiwane na rynku wtórnym i charakteryzują się wysokimi wartościami odsprzedaży. Do atutów Nissana możemy zaliczyć opinię o bezawaryjności japońskich modeli, nowoczesne i oszczędne jednostki napędowe oraz bogate wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Dodatkowo, konkurencyjne ceny zakupu, zrównoważona polityka rabatowa i relatywnie niskie koszty eksploatacji sprawiają, że Qashqai i Juke cieszą się dużym zainteresowaniem wśród klientów i charakteryzują się jednymi z najwyższych wartości rezydualnych w swoich segmentach” – komentuje Dariusz Wołoszka, kierownik działu wartości rezydualnych Info-Ekspert.

* dane z prognozy INFO-EKSPERT z dnia 22.12.2021 r.

Marzenie z plakatu

Modelu 911 nie trzeba nikomu przedstawiać. Auto od swojej premiery w 1963 roku niezmiennie zachwyca i hipnotyzuje fanów motoryzacji i odwraca głowy przechodniów w każdym wieku. Obecna generacja oznaczona symbolem 992 jest już trzynastą z kolei i znów przewyższa swojego poprzednika pod każdym względem. Wśród wielu opcji widnieje jednak jedna, która szczególnie działa na moje zmysły. Jest nią Targa, czyli coupe ze zdejmowaną górną częścią dachu. Mój samochód z plakatu.

tekst: Michał Garbaczuk

Nie będę ukrywać, że ten model wwiercił się w moje serce tak głęboko, że zostanie ze mną do końca życia. 911 Targa jest czymś więcej, niż Porsche. Targa jest stylem życia, uosobieniem wolności, klasy i stylu. Nie wiem, czy chodzi o to, że jako dzieciak zasypiałem patrząc na czarne 911 SC, czy może to ten pałąk usztywniający karoserię… Jest w nim jakaś magia, a ja zawsze ślinić się będę na jego widok. Gdy zadzwonił telefon, że mam przyjechać po najnowsze 992 Targa 4S, mało nie upuściłem telefonu.

Nowoczesny, a jednak klasyczny

Samochód, który dostałem do testu skonfigurowany został dość odważnie. Lakier nadwozia w kolorze Aventurine Green Metallic zestawiony został z czarnym dachem i truflowym (jest taki kolor) wnętrzem. Na szczęście opony założone zostały na moje ulubione obecnie 5-ramienne felgi Carrera Exclusive Design (20 cali z przodu i 21 cali z tyłu), przypominające nieco klasyczne „Fuchs-y”. Dopełnieniem całości był naturalnie „pałąk przeciw kapotażowy”, który obecnie jest ozdobą, ale w kolorze drapanego aluminium prezentuje się epicko! W serii 992 ciekawie rozwiązano rozkładanie dachu. To istny spektakl, w którym tylna część wraz z szybą wędrują do tyłu, by zrobić przestrzeń dla części górnej i następnie wraca na swoje miejsce.

O wnętrzu nie będę się rozpisywać, bo znacie je doskonale. Jest uszyte na miarę, ale choć trudno nazwać je salonką, nie czuje się ciasnoty. Wszystko jest pod ręką, a wyposażenie kompletne. Na tylnych siedziskach zmieszczą się nawet dwie niewysokie osoby, ale ze względu na pionowe oparcia i nisko opadającą szybę, wygodnie będzie im tylko na krótkich dystansach.

Wstęp do zabawy

Model Carrera 4S zajmuje miejsce dokładnie po środku gamy modelowej serii 992. 6-cylindrowy silnik, tradycyjnie dla coupe z Zuffenhausen ma przeciwsobny układ cylindrów, zwany potocznie „Boxerem”. Jednostka o pojemności 3 litrów generuje moc 450 KM i moment obrotowy 530 Nm dostępny w zakresie 2300 – 5000 obr./min. Auto z opcjonalnym pakietem Sport Chrono przyspiesza do 100 km/h w 3,6 sekundy! Napęd przenoszony jest na wszystkie koła za pośrednictwem majstersztyku technologii – 8-biegowej, dwusprzęgłowej skrzyni biegów PDK.

To, jak „Dziewięćset jedenastka” startuje z miejsca, porównać z nabieraniem prędkości przez prom kosmiczny wchodzący na orbitę Ziemi. Szczególnie spektakularny jest sprint z wykorzystaniem „Launch Control”. Procedura startu nie jest skomplikowana, ale powinni używać jej tylko odpowiedzialni kierowcy. Ustawiacie tryb jazdy na „Sport +”, lewą nogą wciskacie pedał hamulca do oporu, a prawą pedał przyspieszenia. Gdy na ekranie przed kierownicą pojawi się komunikat, puszczacie hamulec, a elektronika zrobi resztę i zostaniecie katapultowani w nadprzestrzeń. W tym miejscu przekażę wam ważną poradę konsumencką: Przed startem oprzyjcie głowy na zagłówkach, bo po kilku takich próbach będziecie musieli odwiedzić kręgarza.

Jak gra komputerowa na żywo

Sportowiec ze Stuttgartu najlepiej czuje się na autostradzie, gdzie jako jeden z niewielu dostępnych na rynku samochodów ma paszport do zajmowania lewego pasa, ale jeszcze lepiej radzi sobie na torze wyścigowym. I to jest w Porsche 911 wyjątkowe. Spójrzcie bowiem na konstrukcję niemieckiego coupe. Lekki, niczym nie obciążony przód i ciężki tył, który powinien na każdym zakręcie wyprzedzać kierowcę, który z pełnymi portkami modliłby się o jeszcze jedną szansę. Tymczasem 911 Carrera 4S jedzie jak przyklejone i ani w głowie mu zerwanie przyczepności. Wydaje się wam, że dacie radę wyprowadzić go z równowagi? Jeśli włączona jest kontrola trakcji, jazda przypomina granie w jedną z popularnych gier na konsole i to w opcji „Beginner”. Kręcicie kierownicą, wciskacie gaz do oporu i jesteście mistrzami. Trochę inaczej ma się sprawa, jeśli przestawicie się w tryb „Sport +”. Kontrola trakcji pozwala na dużo więcej, ale wciąż kontroluje sytuację i gotowa jest wkroczyć do akcji w ułamku sekundy. Nawet, jeśli przyjdzie wam ochota nieco przeszlifować opony, czuć będziecie pełną kontrolę nad autem.

Zachowanie zdrowego rozsądku jest w tym samochodzie bardzo trudne, bo natychmiastowa reakcja na gaz i dźwięk silnika, który wraz ze wzrostem obrotów z ryku przechodzi w skowyt cały czas prowokują, by choć trochę przycisnąć. Wydaje się, że jedynie kierowca wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej mógłby oprzeć się czarowi niemieckiej rakiety. I przypominam, że 911 Targa 4S jest dopiero w środku stawki modelowej!

Na szczęście zawsze można zatrzymać się na chwilę, zdjąć dach i na pełnym luzie toczyć się po mieście. Przyznam się, że nie do końca wiem, jak im się to udało, że samochód, który jest w stanie pojechać 304 km/h, potrafi także sunąć z prędkością 50 km/h na szóstym biegu, nie dławiąc się przy tym. Istne czary mary…

Moja gwiazda

Już seria 991 wydawała się być samochodem idealnym. Wyprodukowana z najlepszych materiałów, przy zastosowaniu najbardziej wyrafinowanej technologii nie miała sobie równych i to w wielu kategoriach. Była jak superprodukcja zgarniająca Oscary w kategoriach: Najlepsi aktor i aktorka pierwszoplanowi, najlepsze role drugoplanowe, najlepszy film, najlepszy reżyser, najlepsza muzyka. Choć Porsche 911 Targa 4S jest samochodem dla gentlemana, to łacina jest tu na porządku dziennym. I gdy nam wydawało się, że konstruktorzy osiągnęli szczyt, oni wypuścili kolejną superprodukcję – serię 992, która znów rozbiła bank.

zdjęcia: mat. prasowe Porsche

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...