.
Strona główna Blog Strona 140

PANEK CarSharing przekazuje 1000 samochodów na pomoc uchodźcom z Ukrainy

Każdy, kto chce przyłączyć się do akcji powinien wysłać swoje zgłoszenie na adres e-mail Biura Obsługi Klienta PANEK CarSharing

W związku z sytuacją na Ukrainie firma PANEK CarSharing, operator usługi samochodów na minuty zdecydował się wyłączyć 1000 samochodów z usługi i przeznaczyć je wolontariuszom i wszystkim osobom chcącym pomóc potrzebującym uchodźcom,  jako wsparcie w transporcie osób z granicy Ukrainy. Już dziś pracownicy PANEK wyruszyli w pierwsze trasy. Akcja trwać będzie przez cały weekend z możliwością przedłużenia na kolejne dni.

„Przepraszamy wszystkich za niedogodności związane z dostępnością części samochodów w ciągu najbliższych dni, ale nie możemy spokojnie patrzeć na to, co dzieje się za naszą schodnią granicą. Czujemy się w obowiązku pomóc ludziom, którzy ze względu na działania wojenne zmuszeni zostali do opuszczenia swojego kraju lub po prostu uciekają z obawy o życie swoje i swoich bliskich” – powiedział Konrad Panek, Marketing Manager w PANEK S.A.

Każdy, kto chce przyłączyć się do akcji powinien wysłać swoje zgłoszenie na adres e-mail Biura Obsługi Klienta PANEK CarSharing: bok@panekcs.pl . 1000 samochodów PANEK CarSharing czeka na kierowców wolontariuszy. Auta zostaną wyłączone z regularnej usługi i przekazane kierowcom wolontariuszom.

Zasady akcji pomocy uchodźcom z Ukrainy przekazuje chętnym Biuro Obsługi Klienta PANEK CarSharing.

Czas trwania akcji przewidziany jest na cały nadchodzący weekend, jednak nie firma nie wyklucza jej przedłużenia w razie takiej konieczności.

Raport Volkswagena – elektromobilność oczami Polaków

Z badań InsightOut Lab i Volkswagena wynika, że Polacy wciąż nie mają zbyt dużej wiedzy na temat elektromobilności

Volkswagen wspólnie z InsightOut Lab od dwóch lat bada opinie Polaków na temat samochodów elektrycznych (BEV) i ich stosunek do elektromobilności. W tym czasie przeprowadzono 20 badań, każde z nich zakończone raportem. Wraz z analizami, które również są efektem działań obu firm, tworzą one największą w Polsce publicznie dostępną bazę wiedzy na temat postaw polskich kierowców wobec aut elektrycznych, ich właścicieli i innych tematów związanych z elektromobilnością. Obszerny raport „Elektromobilność oczami Polaków w latach 2020-2022” zawiera najważniejsze i najciekawsze wyniki, uporządkowane według kluczowych dla elektromobilności tematów.

Z badań InsightOut Lab i Volkswagena wynika, że Polacy wciąż nie mają zbyt dużej wiedzy na temat elektromobilności, choć poziom wyedukowania poprawił się w ciągu minionych dwóch lat. Widać to choćby po odpowiedzi na pytanie o liczbę zarejestrowanych w naszym kraju aut typu BEV. W 2020 roku prawidłowo na to pytanie odpowiedziało zaledwie 22 procent ankietowanych, dziś jest to niemal co trzeci pytany (31 procent).

„Niebagatelną rolę w upowszechnianiu aut elektrycznych odgrywa obalanie szkodliwych dla elektromobilności mitów: mylnych przekonań przyczyniających się do tego, że ‘elektryki’ to wciąż nieczęsty widok na naszych ulicach. Temu służy szeroko zakrojony projekt badawczy, który prowadzimy razem z InsightOut Lab. Przedstawiając opinie i stan wiedzy Polaków na temat elektromobilności, konfrontujemy wyobrażenia z rzeczywistością, pokazując poziom społecznej akceptacji (lub jej braku) dla zróżnicowanych zagadnień, związanych z fascynującym światem samochodów elektrycznych” – mówi Łukasz Zadworny, dyrektor marki Volkswagen w Polsce.

Auto elektryczne to przyszłość mobilności

Respondenci w badaniu InsightOut Lab i Volkswagena uważają, że auta z napędem elektrycznym to przyszłość motoryzacji – 31 procent ankietowanych poproszonych o dokończenie zdania „samochody elektryczne to…” wskazało właśnie tę odpowiedź, nieco mniej badanych wybrało ekologię (13%) i nowoczesność (9%). Oczywiście nie brakowałotakże sceptycznych głosów – 17% badanych jest nastawionych negatywnie do aut elektrycznych.

Cena wciąż barierą, na szczęście są dotacje

Ankietowani są zdania, że samochody elektryczne są tanie w utrzymaniu, a główną ich wadą jest wysoka cena. To znaczący argument, bo aż 41 procent ankietowanych deklaruje, że wybrałoby auto elektryczne, gdyby koszty jego użytkowania były porównywalne lub niższe od samochodu z silnikiem spalinowym. Według ankietowanych publiczne dotacje do zakupu aut elektrycznych są skutecznym narzędziem upowszechniania elektromobilności. Z badania, przeprowadzonego w 2020 roku wynika, że 63% ankietowanych popierało ich wprowadzenie, w 2021 roku ten odsetek nieco zmalał, do 58%.

Właściciele instalacji fotowoltaicznych są bardziej skłonni do kupna „elektryka”

Pytani o chęć zakupu auta elektrycznego ankietowani są dość sceptyczni – z badania przeprowadzonego we wrześniu 2020 roku wynika, że 22 procent z nich rozważyłoby zakup takiego samochodu. Co ciekawe, gdy spojrzymy na ten sam wskaźnik, ale wśród posiadaczy instalacji fotowoltaicznych okaże się, że niemal co drugi z nich jest skłonny rozważyć taki zakup (48%). Tu dochodzimy do kolejnego pytania – czy samochody elektryczne można ładować z gniazdka, np. w garażu? Okazuje się, że niestety nie mamy zbyt dużej wiedzy w tej materii, choć sytuacja się poprawia. W 2020 roku aż 73% pytanych mylnie uważało, że nie można. W 2022 roku podobnego zdania było 64% kierowców. Z drugiej strony – w najnowszym badaniu 13% kierowców było pewnych, że auto „na prąd” można ładować ze zwykłego gniazdka. Dwa lata wcześniej ten odsetek wynosił zaledwie 5%.

Gdy spróbujesz – nie będzie powrotu do spalinówki

Z badania, przeprowadzonego w kwietniu 2021 roku wśród członków EV Klub Polska (stowarzyszenie zrzeszające właścicieli i użytkowników aut elektrycznych) wynika, że ich poziom zadowolenia z aut na prąd jest wysoki. Aż 97% ankietowanych nie zamieniłoby użytkowanego samochodu na spalinowy (79% – zdecydowanie nie; 18% – raczej nie). 86% osób, posiadających auto elektryczne, jeździ w trasy o długości przekraczającej zasięg samochodu. 65% ankietowanych właścicieli samochodów z napędem elektrycznym nigdy nie zrezygnowało z wyjazdu z powodu ograniczonego zasięgu lub długiego czasu ładowania.

Zasięg nie jest dziś problemem

Ankietowani nie zdają sobie sprawy, że dzisiejsze auta elektryczne mogą mieć zasięg przekraczający 500 km. Połowa badanych w 2022 roku kierowców jest zdania, że samochody BEV mają zasięg do 200 km. Na szczęście widać tu postęp, bo w 2020 roku twierdziło tak 61% ankietowanych.

Zdecydowana większość, bo czterech na pięciu właścicieli aut elektrycznych wyjeżdżało swoimi autami w podróże wakacyjne. Pokonywane przez nich trasy często kilkukrotnie przewyższały zasięgi ich samochodów. Dotyczy to przede wszystkim tych osób, które wyjechały w trasę dłuższą niż 1000 km, czyli ponad ¼ ankietowanych, wyjeżdżających na wakacje BEV-em. Dla największej grupy właścicieli „elektryków”, dokładnie dla 39%, najdłuższa pokonana trasa liczyła między 300 a 600 km.

Rozładowanie akumulatora? Prędzej nalejesz benzyny do diesla

Właściciele samochodów elektrycznych nie podzielają obaw związanych z ryzykiem całkowitego rozładowania akumulatora. Z badania wynika, że takie sytuacje niemal się nie zdarzają – 93% ankietowanych użytkowników aut BEV zrzeszonych w EV Klub Polska nigdy nie miało takiego problemu. A jeśli już do nich dochodzi, to znacznie rzadziej niż do przypadków pomylenia paliwa i wlania benzyny do baku zamiast oleju napędowego. Taki błąd zrobiło aż 14% spośród badanych kierowców.

INEOS AUTOMOTIVE uruchamia produkcję w fabryce w HAMBACH

Pierwsze próbne Grenadiery zjeżdżają z linii produkcyjnej w supernowoczesnym zakładzie INEOS Automotive w Hambach

Pierwsze próbne Grenadiery zjeżdżają z linii produkcyjnej w supernowoczesnym zakładzie INEOS Automotive w Hambach w ramach przygotowań do wprowadzenia do sprzedaży samochodów seryjnych w lipcu. Spółka INEOS, która przejęła fabrykę Hambach od Mercedes-Benz w styczniu 2021 r. inwestuje w obiekty oraz wysoko wykwalifikowanych pracowników, aby budować na wieloletniej renomie zakładu. Hambach znajduje się zaledwie 200 km od bazy operacyjnej INEOS Automotive w Stuttgarcie. Klienci będą mogli finalizować zamówienia internetowo lub u lokalnego sprzedawcy już od kwietnia.

Prototypy produkcyjne opuszczają linię fabryki INEOS Automotive w Hambach, sygnalizując ostatni etap przejścia firmy INEOS od „projektanta” do producenta samochodów.

Od momentu przejęcia fabryki Hambach w styczniu 2021 roku firma INEOS zainwestowała ponad 50 mln EUR, oprócz 470 mln EUR zainwestowanych w 2019 roku przez
Mercedes-Benz, w całkiem nową linię produkcyjną. Linia produkcyjna przeznaczona dla Grenadiera obejmuje nowy, w pełni zautomatyzowany warsztat blacharski, nową lakiernię półautomatyczną oraz zmodernizowaną halę montażu ogólnego. W Hambach znajduje się także nowe, zaawansowane technologicznie centrum oceny jakości.

Po zaledwie 12 miesiącach rekonfiguracji nowej linii z myślą o Grenadierze spółka INEOS zbliża się do końca pierwszej fazy prób produkcyjnych (PTO1). Zbudowanie 130 Grenadierów PTO1 ma kluczowe znaczenie w zakresie zdefiniowania procesu montażu, a także dostarczy inżynierom zbliżone do seryjnych pojazdy, które zostaną wykorzystane w końcowych etapach testów i certyfikacji.

W marcu rozpocznie się faza PTO2, której celem będzie walidacja procesu montażu i kontroli jakości, tak aby przygotować produkcję pojazdów seryjnych do spełnienia wymogów dotyczących łańcucha dostaw, logistyki i tempa produkcji.

Aby zapewnić gotowość firmy INEOS do przyjęcia klientów, równolegle kontynuowane będą intensywne przygotowania we wszystkich komercyjnych jednostkach biznesowych. Nominowano ponad 100 partnerów handlowych i serwisowych z całego świata, a także podpisano umowy z dystrybutorami części i partnerami finansującymi sprzedaż detaliczną.

„Swojego Grenadiera zarezerwowało już około 15 000 klientów na całym świecie”, powiedział Dirk Heilmann, dyrektor generalny spółki INEOS Automotive. „Chcemy dostarczyć samochód, który jest gotowy, dlatego nie zamierzamy chodzić na skróty. Dzięki wykorzystaniu wysokich kwalifikacji doświadczonego zespołu w Hambach, a także jego wiedzy z zakresu bezpieczeństwa i jakości, jesteśmy na dobrej drodze do rozpoczęcia produkcji seryjnej w lipcu”.

Dokładne ceny i specyfikacje zostaną ogłoszone w kwietniu 2022 r., gdy klienci w Europie, Afryce, Azji i Pacyfiku oraz na Bliskim Wschodzie będą mogli sfinalizować swoje zamówienia bezpośrednio w spółce INEOS poprzez witrynę internetową lub za pośrednictwem lokalnego dealera. Zamówienia dla klientów w Ameryce Północnej zostaną uruchomione w późniejszych miesiącach bieżącego roku.

Gospodarka potrzebuje cudzoziemców

Krajowe firmy z każdym rokiem w większym stopniu polegają na pracownikach z zagranicy: w 2020 r. liczba pozwoleń na pracę w Polsce przekroczyła 400 tys. Rosnąca liczba przyjezdnych nie zaspokaja jednak bieżących potrzeb przedsiębiorców. Poszukiwanie rąk do pracy wśród cudzoziemców zapowiadają liczne polskie fabryki i firmy handlowe, w tym co trzecia firma z sektora przemysłowego i handlu.

Na znaczeniu zyskuje więc atrakcyjność ofert oraz zapewnienie stabilności i poczucia bezpieczeństwa. W Unii Europejskiej wiele państw członkowskich posiłkuje się pracą osób z zagranicy, często spoza Wspólnoty. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2020 r. w granicach Unii przebywało 23 mln osób spoza UE, co stanowi 5 proc. populacji i cenny zasób kadrowy. W dużej mierze na ich pracy opiera się sektor hotelarsko-gastronomiczny, w którym pracuje 12 proc. przyjezdnych. To odsetek trzykrotnie wyższy niż dla obywateli UE. Drugi największy obszar zatrudnienia imigrantów stanowi sektor budowlany, w którym pracuje 9 proc. z nich.

Sytuacja na krajowym rynku pracy potwierdza, że Polska zbliżyła się do krajów Europy Zachodniej. Od kilku lat obserwuje się bowiem niedobór pracowników. Pod koniec 2020 r. w Polsce pozostawało wolnych 84,4 tys. miejsc pracy. Najwięcej – 21,2 tys. – w zakładach przetwórstwa przemysłowego. Kolejne 10 tys. w obszarze handlu i naprawy pojazdów. Jednocześnie liczba wakatów istotnie zmniejszyła się w porównaniu z rokiem 2019 (125 tys.). To m.in. zasługa cudzoziemców, ponieważ od 2016 r. Polska notuje dodatnie saldo migracji.

W 2021 r. liczba osób, które posiadają zezwolenie na pobyt w Polsce, wyniosła ok. 536 tys. Zdecydowana większość z nich przybywa nad Wisłę w poszukiwaniu pracy. W 2020 r. pozwolenie na pracę w Polsce otrzymało 406,5 tys. osób. Dominują wśród nich obywatele Ukrainy, stanowiący 72,6 proc. wszystkich pracujących cudzoziemców. Drugą pozycję zajmują Białorusini (niecałe 7 proc.), a na kolejnym miejscu plasują się obywatele Gruzji i Indii (po 2 proc.).

Dominik Andrzejczuk – Z Palo Alto do Warszawy

„Pisząc do MANAGERA chciałbym skorzystać z okazji, aby wyjaśnić, dlaczego przeniosłem się z Palo Alto w Kalifornii do Warszawy.” O Polsce, Warszawie, sytuacji ekonomicznej, perspektywach oraz wszystkich czynnikach, dla których zdecydował się przeprowadzić z Palo Alto w Kalifornii do Warszawy pisze Dominik Andrzejczuk, managing partner w funduszu inwestycyjnym Atmos Ventures.

Chcę przedstawić szereg ekonomicznych i kulturowych powodów, które, moim zdaniem, sprawiają, że stolica Polski to najlepszy wybór jako miejsce do życia. Od taniego czynszu po wysokiej jakości lokalne jedzenie i świetne opcje dla wegan. Warszawa oferuje szereg usług i możliwości biznesowych, które czynią ją najbardziej dynamiczną i atrakcyjną stolicą w Europie Środkowej. Jednak ekspansja stolicy to tylko wierzchołek góry lodowej w niewiarygodnej transformacji gospodarczej Polski.

W ciągu ostatnich trzydziestu lat Polska może poszczycić się najwyższym poziomem wzrostu wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej od czasu upadku Muru Berlińskiego, co czyni ją szóstą co do wielkości gospodarką w Unii Europejskiej. Według raportu KPMG, w latach 2009-2019 Polska odnotowała średni wzrost PKB na poziomie 3,6 proc., co skłoniło FTSE Russell Global Equity Index do przeklasyfikowania kraju ze statusu rynku wschodzącego do rozwiniętego, co jest nie lada osiągnięciem i czyni Polskę pierwszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej, który zdobył takie uznanie.

Sukces transformacji

Zamierzam szerzej omówić sukces gospodarczy Polski i udowodnić, że jest to kraj, który posiada najbardziej obiecujące perspektywy gospodarcze w Europie na nadchodzące lata. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak fatalne warunki życia musieli znosić Polacy przed upadkiem bloku komunistycznego w 1989 roku. Owocem gospodarki centralnie planowanej było wprowadzenie w latach 80. polityki racjonowania, która zmuszała obywateli do stania w wielogodzinnych kolejkach po podstawowe produkty, takie jak chleb, mleko czy mięso. Za reglamentowaną możliwością kupna szła jeszcze gorsza jakość produktu, a gospodarka stała na skraju bankructwa.

Po upadku Związku Radzieckiego upadająca polska gospodarka przeszła terapię szokową, która polegała na przyjęciu liberalnej polityki gospodarczej nakreślonej przez Konsensus Waszyngtoński, co pozwoliło krajowi wejść na rynek zachodni i przyciągnąć zagranicznych inwestorów. Efekty były nadzwyczajne. Według Euronews, w ciągu niespełna trzydziestu lat PKB Polski wzrósł ośmiokrotnie, osiągając poziom 15 431 dolarów na mieszkańca. W konsekwencji jakość życia również wzrosła o ponad 10 proc. od lat 90., podnosząc średnią długość życia do 77 lat.

To niewiarygodne osiągnięcie wynika z kilku czynników. Jeśli chodzi o publiczne inwestycje zagraniczne, w latach 2007-2020 Polska otrzymała z UE łącznie 208 mld euro, co stworzyło podstawy do szybkiego rozwoju różnych sektorów gospodarki, takich jak nieruchomości czy budownictwo. Wzrost ten nie pozostał niezauważony przez międzynarodowe firmy, takie jak Goldman Sachs, IBM czy Capgemini, które zdecydowały się na ekspansję na rynek wschodnioeuropejski.

Co więcej, Polska nie pozostaje w tyle jeśli chodzi o innowacyjność. Produkcja gier wideo stała się znakiem rozpoznawczym kraju dzięki ogromnemu sukcesowi firmy CD Projekt, odpowiedzialnej za projektowanie znanych na całym świecie gier, takich jak „Wiedźmin” czy „Cyberpunk 2077”. Dziś w Polsce działa trzysta firm produkujących gry, a dwadzieścia z nich jest notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Odporność na kryzys

W ciągu ostatnich trzynastu lat polska gospodarka wykazała się niezwykłą odpornością na kryzys finansowy spowodowany pęknięciem amerykańskiej bańki mieszkaniowej w 2008 roku oraz wciąż trwającą pandemię Covid-19 w 2020 roku. Gdy cała Europa przeżywała bolesną recesję, odnotowując znaczne straty w latach 2009 i 2011, Polska odnotowała wzrost odpowiednio o 1,6 proc. i 4 proc. W podobny sposób, wybuch pandemii zebrał jeszcze większe żniwo w gospodarce światowej, a kraje takie jak Wielka Brytania odnotowały druzgocące 9,5-procentowe straty. Polska gospodarka, jak wynika z raportu Banku Światowego, pozostaje jedną z najmniej dotkniętych przez pandemię, notując pierwszą od 1991 roku recesję na poziomie tylko 2,7 proc. w 2020 roku, podczas gdy globalna średnia OECD wyniosła 5,5 proc. Jednym z głównych czynników było niewątpliwie szybkie wdrożenie pakietu stymulacyjnego. Zapobiegł on nagłemu wzrostowi poziomu bezrobocia i złagodził skalę reperkusji społeczno-gospodarczych dla społeczeństwa, zapewniając niezbędną płynność finansową i ulgi podatkowe dla małych przedsiębiorstw.

Nie mniej ważna jest ekspansja technologiczna Polski, o której zaskakująco mało się mówi. Sektor IT i ICT zatrudnia ponad 430 tys. osób, a cała branża wytwarza 8 proc. krajowego PKB. Warto także wspomnieć, iż Polska zajęła czwarte miejsce pod względem liczby absolwentów kierunków ścisłych na 100 tys. mieszkańców. Co więcej, Polska znalazła się na liście krajów z najlepszymi wynikami w badaniu PISA, odpowiedzialnym za szacowanie średniego wyniku w matematyce, naukach ścisłych i czytaniu wśród uczniów. Oba te czynniki bez wątpienia odwzajemnią się obiecującą i wykwalifikowaną siłą roboczą, która pomoże przeprowadzić transformację technologiczną i cyfrową, uważaną za kamień milowy na drodze do stania się gospodarką zaawansowaną, na co Polacy pracują niezwykle ciężko.

Podsumowując, Polska nie jest już ukrytym klejnotem gospodarczym, ale pełnoprawną gospodarką rozwiniętą. Polska transformacja jest równie godna nauczania w szkołach i na uniwersytetach, jak chilijski cud dokonany przez szkołę chicagowską w latach 80., kiedy to kraj ten przeszedł podobną „terapię szokową”. Przez ostatnie trzy dekady Polska okazała się nieocenionym rynkiem zbytu dla wielu zachodnich przedsiębiorstw, a dzięki swojemu niezwykłemu położeniu geograficznemu ma szansę stać się niezbędnym łącznikiem między Europą Wschodnią i Zachodnią. To z kolei umocni integrację europejską, kluczową dla konkurowania z takimi potęgami gospodarczymi, jak USA i Chiny.

Jestem bardzo dumny, że mogę być częścią tego procesu i zachęcam do rozważenia Polski nie tylko jako potencjalnej inwestycji, ale jako kraju, na którego barkach można budować przyszłość.

W magazynie – Sposób na udaną sukcesję

Marek Czeredys, przewodniczący rady nadzorczej Arcus SA, oraz jego synowie: Michał, od 10 lat prezes spółki i Rafał, członek zarządu, opowiadają o udanej sukcesji, planach rozwojowych firmy i innowacyjnych, ekologicznych rozwiązaniach

Marek Czeredys, przewodniczący rady nadzorczej Arcus SA, oraz jego synowie: Michał, od 10 lat prezes spółki i Rafał, członek zarządu, opowiadają o udanej sukcesji, planach rozwojowych firmy i innowacyjnych, ekologicznych rozwiązaniach

Arcus to grupa firm. Zaczynaliście od sprzedaży drukarek, czym zajmujecie się obecnie?

Marek Czeredys (M. C.): Nasza historia sięga 35 lat. Słusznie jesteśmy kojarzeni z rynkiem urządzeń drukujących, który nadal ma duży udział w naszym portfolio. Ściśle współpracujemy z Kyocera Document Solutions jako jej dystrybutor w Polsce. W skład grupy, o którą pan pyta, wchodzi 5 spółek. Główną jest oczywiście Arcus, od którego wszystko się zaczęło. Kolejną – Arcus Systemy Informatyczne, partner Microsoftu, który wdraża systemy klasy ERP, specjalizuje się w modułach finansowo-księgowych i kadrowo-płacowych. Dobrze odnajduje się w świecie uczelni wyższych: do naszych klientów m.in. należą: Politechnika Śląska, Politechnika Poznańska, Uniwersytet Adama Mickiewicza, SWPS Uniwersytet Humanistyczno-Społeczny

Wdrożenia Microsoft Dynamics 365 Arcus SI realizuje także w sektorze komercyjnym: jedne z najnowszych projektów realizowane są w holdingu Wirtualna Polska funkcjonującym na rynku e-commerce, mediów internetowych i reklamy oraz spółce produkcyjnej Stella Pack. Z kolei Docusoft jest właścicielem i twórcą oprogramowania Vario oraz innowacyjnego oprogramowania ReadIT OCR, które pozwala w inteligentny sposób pozyskać dane z dokumentów papierowych i elektronicznych. Robi to znacznie efektywniej niż typowe systemy OCR. Przetworzone przez niego dokumenty mogą zostać automatycznie zaimportowane przez systemy finansowo-księgowe i poddawane są efektywnej walidacji. Zastosowanie systemu przyniosło wymierne korzyści biznesowe m.in. Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która została nagrodzona w prestiżowym konkursie „Eko-Inspiracja” za innowacyjny projekt transformacji cyfrowej w zakresie obiegu dokumentów, w tym ograniczenie zużycia papieru w ramach strategii less waste. Nie byłoby to możliwe bez wdrożenia ReadIT OCR Pro.

Michał Czeredys (M. C. – CEO): Trzecia z firm w naszej grupie – Geotik – świadczy usługi lokalizacji i monitoringu najróżniejszych pojazdów: od samochodów po maszyny budowlane i rolnicze. Spółka prężnie się rozwija, dziś wszyscy starają się oszczędzać ograniczając koszty paliwa i eksploatacji maszyn. Kolejna spółka – LMT – to startup, w ramach którego budujemy portal do porównywania różnych kosztów działania firm. Zainwestowaliśmy też w projekt Zeccer wpisujący się w model sharing economy, który jednak nie dotyczy samochodów, tylko urządzeń drukujących. Umieszczamy je w ogólnie dostępnych miejscach, żeby każdy mógł za niewielką kwotę wydrukować swój dokument.

Mamy takich urządzeń już ponad 200 na terenie całego kraju: w akademikach, urzędach, kawiarniach i galeriach handlowych. Podpisaliśmy umowy m.in. z Auchan i Stokrotką. Wychodzimy z założenia, że nie każdy musi mieć drukarkę w domu. W tym przedsięwzięciu koncentrujemy się na segmencie B2C, a nie B2B, co cieszy, ponieważ zawsze zastanawialiśmy się, jak dotrzeć do klienta końcowego. Dzięki Zeccerowi wreszcie nam się to udało. Biznes rozwija się dynamicznie, mamy już także pierwsze instalacje maszyn w Niemczech. Obecnie zastanawiamy się, jak zainteresować naszym rozwiązaniem mieszkańców pozostałych krajów Europy.

Nie sposób nie zapytać w o wasz core business.

  1. C. – CEO: Warto przypomnieć, że Arcus to nie tylko przedstawicielstwo Kyocery, ale też rozwiązania Pitney Bowes BlueCrest, które pozwalają na obsługę korespondencji przychodzącej i wychodzącej. W segmencie e-commerce świetnie sprawdza się rozwiązanie Parcel Kiosk, które pozwala szybko i skutecznie mierzyć i adresować przesyłki. Inwestujemy też w rozwój pozostałego biznesu informatycznego, np. komputerów, serwerów, macierzy. W tej dziedzinie nawiązaliśmy współpracę z Fujitsu. Oferujemy software pozwalające na zoptymalizowanie przebiegu dokumentów wewnątrz organizacji. Wybieramy z rynku najefektywniejsze i perspektywiczne rozwiązania: ScannerVision, Doc Volante, Alvika Capture Pro, MyQ Roger. Jest to portfolio produktów, które nadal będziemy uzupełniać i rozwijać.

Jak firma przetrwała trudny czas pandemii?

  1. C. – CEO: Nie było łatwo. Duża część pracowników naszych klientów przestała przychodzić do biur przechodząc na pracę zdalną. A my dużą część przychodu generujemy z maszyn, które są zainstalowane właśnie w biurach. Praca w systemie home office spowodowała, że ilość wydruków spadła nawet o 70 proc. Szacujemy, że nigdy nie wróci do wartości sprzed covidu, prawdopodobnie będzie to jakieś 80 proc. wyników sprzed pandemii. Podobnie wygląda to w całej Europie. Trudno jednak zgodzić się z opinią, że świat odchodzi od papieru. Klienci będą go wykorzystywać, ale w nieco innym zakresie niż dotychczas. Właśnie dlatego traktujemy urządzenia wielofunkcyjne jako pewnego rodzaju interfejs pozwalający dokumentowi wejść w krwiobieg firmy. Równolegle może funkcjonować jako końcowy etap procesów, które zachodzą w organizacji. Nasze rozwiązania nastawione są na stworzenie ergonomicznego połączenia świata cyfrowego z tradycyjnym modelem funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Ograniczenie zużycia papieru to jedno z haseł radykalnych ekologów.

  1. C.: Przesunęliśmy się zdecydowanie w kierunku informatycznym, ponieważ klienci oczekują na tego rodzaju zmiany. Trzeba jednak podkreślić, że świat z papieru na pewno nie zrezygnuje. Na sprawy ekologii należy patrzeć w szerszej perspektywie. Kiedy podjęliśmy współpracę z Kyocera Document Solutions, szczyciła się ona już nagrodą Błękitnego Anioła, przyznawaną firmom naszej branży za rozwiązania proekologiczne. Używamy bębnów ceramicznych, dzięki czemu nie produkujemy ton plastiku. W dodatku ceramika jest bardzo wytrzymała, bęben naszej najmniejszej drukarki wystarcza na minimum 100 tys. wydruków, ale naszym klientom udostępniamy także urządzenia z bębnami lifetime, z gwarancją na cały okres ich użytkowania.

Co ważne, urządzenia wielu firm zużywają do takiej samej ilości wydruków ogromnej liczby kartridży. W makroskali przekłada się to na kontenery wypełnione plastikiem. Poza tym sprzęt Kyocery charakteryzuje małe zużycie energii elektrycznej.

A wszystko to zapewne przekłada się na wyniki sprzedaży.

  1. C.: Na pewno tak się dzieje, choć o wynikach sprzedaży decydują ludzie. Jeśli spojrzy się na branżowe rankingi, widać, że przesunęliśmy się w niektórych kategoriach na 2. lub 3. miejsce. Osiągnęliśmy to dzięki znakomitej pracy całego zespołu i wieloletnim relacjom z klientami. Kiedy sam bezpośrednio zajmowałem się sprzedażą, zawsze mówiłem, że tylko ktoś, kto nie umie liczyć, nie kupuje Kyocery, ponieważ bardzo łatwo udowodnić, jakie oszczędności wynikają z różnicy kosztów eksploatacji porównywalnych urządzeń.
  2. C. – CEO: Dzisiaj koszt wydruku to nie tylko te materiały, bębny, których konkurencja musi zużywać dużo więcej, ale cały proces, w jakim dokument powstaje. I w tym upatrujemy tak naprawdę naszą największą przewagę. Dlaczego duże instytucje, takie jak banki, wybierają naszą ofertę? Dzieje się tak, ponieważ potrafimy zoptymalizować procesy, albo zaprojektować je od nowa. Dobry przykład stanowi system skanowania i obsługi dokumentacji kredytowej w bankach. Maszyny są interfejsem, który pozwala usprawnić proces wystawiania dokumentów kredytowych. Jak to działa? Na początku drukowany jest dokument, który klient podpisuje. Następnie dokument trafia z powrotem do maszyny i zeskanowany zasila archiwum klienta. Wszystko dzieje się w zdecydowanie krótszym czasie niż to miało miejsce wcześniej. Zamiast dotychczasowych dużych ilości dokumentów powstaje swoisty mix papierowo-informatyczny.

Proszę o kilka cyfr, które mogą zilustrować skalę waszej działalności.

  1. C. – CEO: Mamy około 4 tys. aktywnych klientów, którym wystawiamy faktury. Są nimi duże instytucje finansowe, urzędy i banki (w tym mBank, Millennium, Alior Bank), sektor samorządowy, medyczny, edukacyjny, ale także sektor MŚP. Tak szeroki wachlarz klientów powoduje, że swoim działaniem obejmujemy teren całej Polski. W niektórych regionach działamy przez partnerów handlowych i serwisowych. Strategicznie podjęliśmy decyzję, że ze względu na optymalizację kosztów sami nie realizujemy małych kontraktów. Co roku wprowadzamy na rynek około 25 tys. maszyn. Przypomnę, że działamy już od 35 lat, a to pokazuje nasycenie rynku naszymi urządzeniami.

Kolejne pytanie kieruję do pana Rafała Czeredysa. Od kiedy pracuje pan w rodzinnej firmie?

Rafał Czeredys (R. C.): W Arcusie od ponad 10 lat. Wcześniej zajmowałem się innymi projektami rodzinnymi. Najważniejszy z nich to Polmag w Olszowej koło Kędzierzyna-Koźla, ciśnieniowa odlewnia stopów w magnezie dla branży elektronarzędzi i motoryzacyjnej. Spółka dynamicznie się rozwiała, ale 2 października 2015 roku fabryka doszczętnie spłonęła. Proces odszkodowawczy trwał prawie 2 lata. Nie odbudowaliśmy zakładu. Czynnikiem, który o tym ostatecznie zadecydował, był deficyt siły roboczej. Większość fachowców z tego regionu podjęła pracę w Niemczech. Po tym nieszczęściu wspólnie podjęliśmy decyzję, że dołączę do zarządu Arcusa i będę wspierał Michała.

Za jaką część biznesu pan odpowiada?

  1. C.: Zajmuję się głównie sferą administracyjną i prawną. Jest to zgodne z moim wykształceniem. Studiowałem prawo.
  2. C.: Synowie mają różne charaktery, co pozwala im harmonijnie współpracować. Zdarza się, że Rafał łagodzi różnice zdań między mną a Michałem, ponieważ obaj potrafimy dynamicznie bronić swoich racji. Międzypokoleniowy system zarządzania firmą doskonale się sprawdził. Wcześniej powierzyłem kierownicze funkcje wynajętym managerom, którzy byli nastawieni na realizację wyników rocznych, a nie na perspektywiczny rozwój firmy. Ciężka praca zarządu i pracowników Arcusa przynosi już efekty. A jako zespół jesteśmy przygotowani na podejmowanie kolejnych biznesowych wyzwań.

Panie Michale, czym zajmował się pan wcześniej, zanim 10 lat temu został pan prezesem Arcusa?

  1. C. – CEO: Zdobywałem doświadczenie biznesowe w kilku miejscach. Na początku była to Polska Grupa Pocztowa. Zarządzałem także firmą Inforsys, która została kupiona przez spółkę zależną InPostu. W związku z tym pracowałem przez pewien czas dla Rafała Brzoski. Po przejściu do Arcusa wiedziałem, że nie jest to czas na pokazywanie dobrych wyników, nastawiłem się na budowanie wartości firmy w dłuższym horyzoncie czasowym. To jest proces, który trwa już 10 lat – jestem prezesem od maja 2011 roku. Poszerzamy działalność, inwestując bieżące zyski i rozwijając naszą kadrę.
  2. C.: W związku z tym, że jesteśmy firmą rodzinną, traktujemy pracowników jak część rodziny. Wiele osób pracuje tutaj już ponad 20, czy nawet 25 lat. Uroczyście żegnamy osoby przechodzące na emeryturę. Kiedyś ktoś policzył, że 60 proc. załogi pracuje w Arcusie od ponad 15 lat. Mamy 143 pracowników etatowych i niewielka grupę specjalistów na umowach B2B. Cała Grupa Arcus to około 250 osób.

Na czym obecnie koncentruje się zarząd Arcusa?

  1. C. – CEO: Podjęliśmy szeroko zakrojone działania strategiczne. Transformacja spółki jest bardzo motywująca, to unikalna możliwość, by sprawdzić w praktyce swoje koncepcje i umiejętności. Wyzwania, jakie pojawiają się na co dzień, powodują, że nie sposób się nudzić. Rosnące ceny i inflacja to dziś poważne wyzwania.

Czy zdarzyło się, że w jakiejś bardzo zasadniczej sprawie mieliście panowie zupełnie różne poglądy?

  1. C. – CEO: Walczymy na argumenty.
  2. C.: I dlatego zawsze wygrywa firma.
  3. C.: Pomimo różnych pomysłów łatwiej jest nam się dogadać w gronie rodzinnym, niż kiedyś mi ze wspólnikami, których na początku lat 90. miałem aż 11. Kiedyś ktoś mnie zapytał, co jest najważniejsze w życiu. Odpowiedziałem: marzenia. To one pozwalają realizować cele. Dzisiaj dodałbym jeszcze jeden element – doświadczenie. Dzielę się nim z synami, a oni wykorzystują wiedzę, którą sami zdobyli. Korzysta na tym Arcus, który jest dla mnie jak trzeci syn.

CO LUBI?

Marek Czeredys

Hobby – golf i narty
Wypoczynek – „Powiem żartem – lubię dobre drinki pod palmą w ciepłym kraju, nad morzem. Kiedyś chętnie wracałem do Tajlandii, ale kraj ten zniszczyła turystyka masowa. Moje odkrycie to Malediwy.”
Kuchnia – polska, francuska i włoska. Chętnie gotuje dla przyjaciół i rodziny
Samochód – Bentley GT Continental Speed

Michał Czeredys

Hobby – tenis, tenis, boks, bieganie
Wypoczynek – Hiszpania, przede wszystkim Andaluzja
Kuchnia – polska, śródziemnomorska i azjatycka. Kiedy znajdzie czas, sam coś przyrządza córkom
Samochód – „Po kilku latach wracam do BMW, to moja ulubiona marka.”

Rafał Czeredys

Hobby – motoryzacja i dobre wina, zwłaszcza z Toskanii Piemontu
Wypoczynek – „Mam ochotę wrócić do Tajlandii, którą odwiedzałem kiedyś z rodzicami.”
Kuchnia – tajska i japońska
Samochód – Audi A7

Volvo Trucks udoskonala wydajność paliwową na długich dystansach

Volvo Trucks wprowadza do I-Save nowe usprawnienia, które mają na celu obniżenie zużycia paliwa i znaczne ograniczenie emisji CO2, a jednocześnie poprawę właściwości jezdnych, co przekłada się na większy komfort jazdy. I-Save obejmuje optymalizację technologii silnika, oprogramowania sterującego i elementów zmniejszających opór powietrza, a wszystko po to, aby osiągnąć jeden wspólny cel – maksymalne zwiększenie efektywności energetycznej.

Volvo poszło o krok dalej w swojej koncepcji Volvo FH I-Save, aby zapewnić pełną optymalizację procesu spalania w silnikach, dostosowując wtryskiwacze, kompresję i wałek rozrządu specjalnie do swoich nowych, udoskonalonych i unikalnych tłoków. Zmniejszono również masę całkowitą i tarcie wewnętrzne. Wysokowydajna turbosprężarka i pompa olejowa zostały zmodernizowane; nawet filtry oleju, paliwa i powietrza zyskały opatentowane udoskonalenia w celu uzyskania lepszych osiągów.

„Zaczynając od wysoko-wydajnego silnika, zwróciliśmy uwagę na wiele istotnych szczegółów, które razem dają znaczne oszczędności. Chodzi o to, aby z każdej kropli paliwa wydobyć więcej energii użytkowej”, mówi Helena Alsiö, wiceprezes ds. zarządzania produktami w dziale układów napędowych Volvo Trucks.

Płynniej, mądrzej i szybciej

Sercem układu I-Save jest 13-litrowy silnik, D13TC, z opracowaną przez Volvo technologią turbo compound, która umożliwia osiąganie wysokiego momentu przy niskich obrotach silnika przez dłuższy czas. W rezultacie jazda jest bardziej płynna i cicha. Silnik może pracować z wysoką sprawnością w całym zakresie prędkości obrotowych, przy czym najlepsze wyniki osiąga w zakresie od 900 do 1 300 obr./ min.

Oprócz wszystkich aktualizacji sprzętowych wprowadzono nową generację oprogramowania do zarządzania pracą silnika, która z kolei komunikuje się z unowocześnioną skrzynią biegów I-Shift. W rezultacie, nie tylko zmniejszono zużycie paliwa, ale także wyraźnie poprawiono właściwości jezdne dzięki aktualizacji inteligentnej skrzyni zmiany biegów, która zapewnia szybszą reakcję i jeszcze bardziej harmonijne prowadzenie.

I-Torque to nowe, inteligentne oprogramowanie w zakresie momentu obrotowego zwiększające wydajność energetyczną poprzez analizę danych topograficznych z systemu I-See i dostosowywanie jazdy do aktualnej trasy. System I-See wykorzystuje informacje o planowanej trasie, aby jak najlepiej wykorzystać energię kinetyczną samochodu ciężarowego podczas jazdy po pagórkowatym terenie. Nowa funkcja I-Torque zarządza wyborem biegów, momentem obrotowym silnika i hamowaniem, gdy włączony jest system I-Cruise. Funkcja ta patrzy na drogę przed pojazdem i ocenia, jak wygląda topografia terenu, jednocześnie oceniając masę samochodu, aby wykorzystać te informacje do oceny, ile momentu obrotowego potrzebuje silnik, aby pracować jak najbardziej efektywnie energetycznie (oszczędnie pod względem zużycia paliwa).

„Aby oszczędzać paliwo, samochód ciężarowy uruchamia się w trybie Eco, a kierowca ma zawsze łatwy dostęp do potrzebnej mocy i może oczekiwać szybszych przełożeń oraz reakcji układu napędowego na moment obrotowy” – kontynuuje Helena Alsiö.

Podczas jazdy na długich dystansach aerodynamika samochodu ciężarowego odgrywa ważną rolę w oszczędzaniu paliwa, dlatego wprowadzono kilka zmian poprawiających przepływ powietrza, takich jak ciaśniejsze szczeliny w przedniej części kabiny i dłuższe przedłużenie drzwi.

I-Save jest bardzo dobrze oceniany przez Klientów Volvo Trucks od momentu wprowadzenia go na rynek w 2019 r. W odpowiedzi na duże zainteresowanie, do poprzednich wersji o mocy 460 i 500 KM dodano nowy poziom mocy 420 KM. Wszystkie silniki są certyfikowane do pracy na HVO100, odnawialnym oleju napędowym w postaci uwodornionych olejów roślinnych.

Volvo Trucks FH, FM i FMX ze standardowymi 11- i 13-litrowymi silnikami Euro 6 również otrzymają aktualizacje, które zwiększą ich efektywność energetyczną.

Na drodze do wolności od paliw kopalnych

Celem Volvo Trucks jest, aby w 2030 r. samochody ciężarowe z napędem elektrycznym stanowiły połowę sprzedaży. Silnik spalinowy będzie jednak nadal odgrywał pewną rolę, a zwiększona wydajność wynikająca z nowych rozwiązań I-Save w układzie napędowym jest jednym z ważnych sposobów przyczynienia się do obniżenia emisji CO2.

„Jesteśmy zaangażowani w realizację Porozumienia Paryskiego w sprawie zmian klimatu i podejmujemy zdecydowane działania w celu radykalnego obniżenia emisji CO2 związanej z drogowym transportem towarów. Nawet jeśli w dłuższej perspektywie głównym rozwiązaniem będzie elektromobilność, energooszczędne silniki spalinowe jeszcze przez wiele lat będą odgrywać istotną rolę” – podsumowuje Helena Alsiö.

Trudny czas dla restauracji

Artur Jarczyński, znany warszawski restaurator, wprowadził ograniczenia dla niezaszczepionych w restauracji Der Elefant w Warszawie. Opowiada o zagranicznych wzorach, które wprowadza w swoich restauracjach

Rozmawiał: Andrzej Mroziński

Chcąc wejść do restauracji w Europie lub USA należy pokazać paszport covidowy lub aktualny negatywny test. Kiedy antyszczepionkowiec prezydent Brazylii Jair Bolsonaro przybył na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zamiast spędzić wieczór w jednej z nowojorskich restauracji, musiał zadowolić się kawałkiem pizzy, który w towarzystwie swych współpracowników zjadł na manhattańskim chodniku

Wiem, że u nas sporo szumu medialnego wywoływała moja decyzja: w październiku 2021 roku wprowadziłem ograniczenia dla osób niezaszczepionych w jednej ze swoich 12 restauracji – Der Elefant w Warszawie. Przed wejściem do restauracji oprócz standardowej stacji z płynem dezynfekcyjnym wisi afisz z informacją, że wstęp do środka jest możliwy dla osób zaszczepionych, ozdrowieńców i posiadających aktualny test na Covid-19.

Było to odważne, rzekłbym oddolne, działanie…

Dla mnie ta decyzja była oczywista, bo gdy tworzę kolejną restaurację, najwyższą wartością jest dla mnie – oprócz jakości serwowanych dań, przyjaznego i profesjonalnego serwisu – bezpieczeństwo moich gości. Sporo podróżuję i zawsze staram się kolekcjonować pomysły i rozwiązania sprawdzone przez najlepszych, które wielokrotnie stają się dla mnie inspiracją. Nieskromnie powiem, że jest to też istotny element poziomu, który reprezentujemy. Poziomu opartego na najlepszych światowych standardach. Będąc w Austrii, Niemczech czy Francji, wszędzie przed wejściem do lokalu proszono mnie o okazanie paszportu covidowego. I było to dla mnie zupełnie oczywiste, każdy to akceptował, stając się w ten sposób członkiem tej społeczności. Jak wspomniałem, czuję się odpowiedzialny za moich gości i dlatego po powrocie do Polski chciałem zaoferować najwyższy poziom bezpieczeństwa, zwłaszcza że przestrzeń restauracyjna jest zamknięta, a wirus przenosi się w niej szybko. I jeszcze jedno. Mam wśród swoich bliskich i znajomych osoby, które w pandemii bardzo ostrożnie się zachowują, osoby starsze, nie korzystające z komunikacji miejskiej, nie odwiedzające miejsc publicznych, starające się to ryzyko minimalizować. I z myślą o takich gościach uczyniłem ten ukłon.

Niestety, nie obyło się bez hejtu, podobno niektórzy nawet nazywali te obostrzenia „faszystowskimi”.

Nasza decyzja zbiegła się w czasie z demonstracją tzw. antyszczepionkowców, która tego dnia przemieściła się w naszą okolicę. Muszę podkreślić, że wzorową i dyskretną ochronę zapewniła nam policja, co przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Mieliśmy również telefony, w których wyrażano swoje oburzenie z podjętej przeze mnie decyzji, ale podejrzewam, że to grupa osób, którą przez życie niesie potężny bagaż emocji, których nie potrafią w inny sposób rozładować jak poprzez hejt. Po dwóch dniach hejtu wszystko wróciło do normy, a teraz nawet przybywa gości, bo jesteśmy bezpieczną wyspą w czasie narastającej czwartej fali pandemii.

Pandemia wpłynęła negatywnie na biznes restauracyjny, wytworzyła się nowa sytuacja, z która nigdy przedtem nie mieliśmy do czynienia.

Ten czas nauczył nas pokory, pokazał też, że nic nie jest pewne. Podpisywaliśmy wieloletnie umowy, bo zakładaliśmy, że w przyszłości przecież nic się nie zmieni, robiliśmy kalkulacje długoterminowe, a pandemia pokazała, że nic nie jest od nas zależne. Jest to nowe doświadczenie, które też czegoś ważnego uczy.

W pandemii siadła turystyka, a co za tym idzie odwiedzane przez turystów restauracje.

Przed pandemią turystyka była najszybciej rozwijająca się gałęzią przemysłu na świecie. Stąd też nasza obecność w Krakowie, w sercu polskiej turystyki – restauracja w Sukiennicach – oraz w Warszawie na Starym Mieście – Bazyliszek i Kompania Piwna. Pandemia spowodowała, że nagle przestali przyjeżdżać turyści, przestano organizować konferencje, targi, spotkania biznesowe, śluby i uroczystości rodzinne.

Obecnie idzie ku lepszemu.

Jesteśmy zmęczeni pandemią i staramy się ją wyprzeć z naszej świadomości. W tym roku ruch się odbudowuje, ale daleko nam do tego, co było przed pandemią. Niepokoi bombardowanie nas informacjami o drożyźnie, podwyżkach, np. energii. Możemy stanąć przed wyborem: wydać pieniądze na prąd, czy pójść do restauracji. I to też może spowodować trend wsteczny. Jako uważny obserwator tego, co się dzieje na świecie, przyglądam się bacznie rynkowi restauracyjnemu w Austrii – totalny lockdown i przymusowe szczepienia – oraz temu, co się stało w Teksasie i na Florydzie, gdzie rekomendowano jedynie noszenie masek. W tych amerykańskich stanach nie było żadnych specjalnych obostrzeń, a pandemia dość łagodnie się z nimi obeszła.

Czy opisywane zasady zaczną obowiązywać też w innych lokalach?

Na razie nie. Wszystko zależy od tego, jak sytuacja pandemiczna będzie się rozwijała. Mam nadzieję, że ta fala będzie malała i nie będzie konieczności wprowadzania kolejnych ograniczeń.

Od ponad 30 lat zaskakujesz swoich gości, którzy – jak podkreślasz – stanowią najważniejsze dobro, nowymi daniami, nietuzinkową kuchnią. Co teraz polecasz w bezpiecznej restauracji Der Elefant?

Odwiedził mnie 2 miesiące temu Wiktor Gloger z Izraela, moim zdaniem najlepszy żyjący szef kuchni, urodzony w Argentynie. Za jego sugestią i radą mamy do zaoferowania kilka nowości w karcie, np. steki i hiszpański antrykot jagnięcy z mlecznej jagnięciny oraz gicz, również mlecznej jagnięciny. Oferujemy też najlepsze i najświeższe owoce morza, w tym ostrygi sprowadzane przez moją siostrę. Jesteśmy zawsze przygotowani, aby nieść naszym gościom radość i pociechę w tych niełatwych czasach.

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...