.
Strona główna Blog Strona 91

Spełniony artysta

Wielu artystów, którzy osiągnęli już sukces, obawia się zmiany muzycznego stylu, by nie stracić swoich fanów. Czym kierował się piosenkarz przy tworzeniu płyty „Zielone I love You” i co mu przyświecało? O muzycznym dojrzewaniu, życiowych przemyśleniach i decyzji zmiany swojej muzyki opowiada Rafał Brzozowski.

Twoja nowa płyta jest zupełnie inna niż dotychczasowe, jaki był zamysł tej zmiany stylu muzycznego i narracji?

Powodów było wiele, pierwszy najważniejszy to taki, że tego typu muzyka zawsze mi się najbardziej podobała. Tacy artyści jak Frank Sinatra, Michael Buble, Dean Martin to moje muzyczne inspiracje, moje wzorce. W tej stylistyce nagrałem w 2016 roku płytę „Polskie standardy”, gdzie mogłem zaśpiewać razem ze Zbyszkiem Wodeckim.Z polskich wykonawców, których muzykę zawsze ceniłem lubię słuchać Wojciecha Młynarskiego, Andrzeja Zauchy i oczywiście wspomnianego Zbyszka. Od dawna chciałem pójść trochę w ich muzyczną stronę. Taką też próbą była ta płyta z 2016 roku.Skupiłem się jednak na bieżących projektach, w których brałem udział tj. nagraniach do programów „Koło Fortuny” czy „Jaka to melodia” i wreszcie na przygotowaniach do występu na Eurowizji.Gdy skończyłem 40 lat uznałem, że chciałbym wrócić do muzyki, która mnie spełni osobiście. Muzyki, która będzie od początku do końca napisana w oparciu o moje inspiracje, pod mój tembr głosu, w moim stylu muzycznym, który mi odpowiada najbardziej. Udało mi się zainspirować do takiej płyty dwóch niezwykłych artystów – kompozytora Tomka Szczepanika i tekściarza Maćka Jadowskiego.Zarówno słowa jak i muzyka tych kompozycji muzycznych były odzwierciedleniem moich emocji i doświadczeń życiowych.  A przyznać muszę, że to był taki bardzo przełomowy moment w moim życiu.Nie tylko skończyłem 40 lat, ale również zmieniło się bardzo wiele w moim życiu osobistym. Pojawiło się wiele wniosków na temat różnych relacji życiowych. Miałem coś do powiedzenia i chciałem to wyrazić przez muzykę.I tak można rzec – razem we trójkę stworzyliśmy płytę, która bardzo mnie wzmocniła i spełniła artystycznie. Mogłem przez nią wyrazić, co sądzę o życiu, o relacjach, o show-biznesie, a nawet o social mediach.

A który z utworów jest najbliższy twemu sercu i dlaczego?

Każdy z utworów opowiada inną historię. Utwór „Bywam złotą rybką” choć z pozoru jest lekki to opowiada, o tym, że większość życia dbałem o potrzeby innych, a swoje stawiałem na końcu. Piosenkę „Łudzę się co noc” musiałem mocno przemyśleć, bo to utwór o tym, że ludzie kładą się obok siebie spać i przed zaśnięciem zastanawiają czy jeszcze są ze sobą czy już nie.  A z kolei „Cienie się wloką za nami” to piosenka mówiąca o tym, że nie potrafimy zapomnieć przeszłości…ta przeszłość wlecze się za nami. Nie potrafimy się uwolnić od wspomnień, a powinniśmy przecież iść naprzód. Jestem bardzo sentymentalny i tę stronę siebie pokazuję na tej płycie. Przez lata nie mówiłem głośno, że sam mam jakieś swoje smutki. Choć w środku ścierały się różne emocje, częściej można mnie było widzieć uśmiechniętego. To pozwoliło mi funkcjonować w świecie show-biznesu.Natomiast, ludzie którzy mnie poznają bliżej, widzą we mnie tę moją inną twarz. W głębi duszy jestem bardzo romantycznym mężczyzną. Kiedyś wydawało mi się, że pokazywanie takiej twarzy jest oznaką słabości, ale dziś uważam, że w pewnym wieku przychodzi moment, gdy chcemy być naprawdę sobą. Warto mówić o tym czego potrzebuje serce.Co jest prawdziwe.  Dlatego też moim ulubionym utworem na tej płycie jest „Gdzieś w pokoju hotelowym”, napisany w stylu „My Way”, która jest moją faworytką pod względem śpiewania.

Grasz na gitarze czy jeszcze innych instrumentach?

Tak, gram na wielu instrumentach.Przede wszystkim na fortepianie. Byłem w szkole muzycznej pierwszego stopnia. Gram na gitarach, na perkusji na basie i na akordeonie…taki ze mnie trochę człowiek orkiestra. Na swoich koncertach grywam na gitarze, a współpracując z super muzykami, którzy lepiej grają ode mnie, mogę skupić się na śpiewie choć czasem chwytam gitarę i gram z nimi. Oczywiście gdy są okazje, że mogę zagrać na fortepianie, to korzystam z nich. Myślę też, aby kiedyś pouczyć się gry na saksofonie, bo to bardzo fajny instrument i od dawna przymierzam się do niego.

Świat muzyki zmienia się błyskawicznie. Znane platformy streamingowe są dla odbiorców muzyki „must have” w telefonie chociażby. Czy funkcjonują jeszcze płyty CD?

Jak najbardziej płyty wciąż są dostępne w dobrych sklepach muzycznych i wielu artystów wciąż głównie na nich opiera swoją obecność na rynku. Nie ma co jednak ukrywać, że sprzedaż dziś jest głównie cyfrowa. Mamy ogromny wybór jak chcemy słuchać ulubionej muzyki. Sam korzystam także z takich platform i uważam, że są świetnym rozwiązaniem. Odkrywam mnóstwo ciekawej muzyki dzięki nim. Płacę abonament i mam dostęp do muzyki na całym świecie. Pamiętam jeszcze rozmowy z szefem wytworni Universal – Andrzejem Puczyńskim, który mówił, że przyszłość muzyki to streamingi. Z kolegami nie dowierzaliśmy tym wizjom. Upieraliśmy się, że jednak płyta to tak jak książka, musi być w ręku i na półce. Tak jak winyl. A on zapewniał – zobaczycie, już wkrótce. I naprawdę nie minęło wiele czasu od tych rozmów, jak powstały platformy streamingowe.

Jakbyś podsumował zatem nową płytę? Jest ona do słuchania w domowym zaciszu? Czy raczej do dobrego nastrojenia słuchając na słuchawkach?

Przede wszystkim określiłbym tą płytę jednym słowem: spełnienie. To płyta, z którą kompletnie się utożsamiam. Jest mi bliskie co w niej zostało przekazane, styl jaki na niej reprezentuję, muzyka, teksty. Cieszę się, że mogę pokazać swoje inne oblicze. To które sprawia, że czuję się prawdziwym artystą, który śpiewa z przesłaniem i pełną świadomością przekazu. Myślę, że ta płyta jest propozycją zarówno na długi letni wieczór na ganku, jak i do odsłuchania jej na słuchawkach.Powiedziałbym, że pozwala ona nieco zanurzyć się w sobie i wyciszyć. Mam nadzieję, że znajdzie swoich odbiorców.

Intuicja w biznesie

    Beata Drzazga – przedsiębiorca, twórca, właściciel i prezes wielu firm w Polsce i za granicą, ekspert w zarządzaniu, ceniona prelegentka na konferencjach ekonomicznych i medycznych, autorka tekstów biznesowych dla przedsiębiorców, inspiruje i doradza innym w prowadzeniu biznesu, zajmuje się także działalnością charytatywną, współautorka prac naukowych z dziedziny ochrony zdrowia, Dziekan Wydziału Medycznego Akademii Górnośląskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach.

    Sukces w biznesie to suma wielu elementów. Doświadczenie, pasja, szczęście, wytrwałość, determinacja, ale i intuicja. Bo jeśli jesteśmy całkiem „zieloni” w biznesie, ale chcemy zacząć pracować u siebie, to pierwsze czemu musimy zawierzyć to właśnie naszej intuicji.

    Zaczynać warto od tego, na czym się znamy, co nam najlepiej wychodzi, w czym się specjalizujemy. Nie dotyczy to wyłącznie naszej sfery zawodowej, ale i hobbystycznej, bo pamiętajmy, że nasze zainteresowania też mogą się stać się naszą furtką do sukcesu.

    Jak rozpocząć naszą przygodę? Warto zacząć w najprostszy możliwy sposób. Rozejrzeć się dookoła: kto jest naszym sprzymierzeńcem, kto może nam pomóc. I nie chodzi tu tylko o finanse czy doświadczenie, a bardziej o wsparcie mentalne, żebyśmy się nie poddawali i realizowali nasz pomysł na samodzielność i niezależność, na bycie swoim własnym szefem.

    Często obserwując, tych co chcą zacząć biznes lub są na początku tej drogi widzę, że brakuje im tego wsparcia ze strony rodziny czy przyjaciół, brakuje tych osób, które wierzą, że osiągniemy sukces. Na konferencjach i spotkaniach podchodzą do mnie ludzie i pytają, jak mi się udało. Więc odpowiadam, żeby wokół siebie zbierali pozytywne osoby, nastawione na popieranie ich pomysłów, trzymające za nich kciuki.

    Trzeba także uruchomić szersze postrzeganie tego co robimy, bo przecież nie tylko budujemy dla siebie wsparcie mentalne, ale także w przyszłości możemy liczyć na stworzone w ten sposób podwaliny naszego marketingu szeptanego. Kto jak nie sprzyjające nam osoby mogą nas wesprzeć w informowaniu o prowadzonej przez nas działalności. Nie ma nic lepszego niż spontaniczne polecenie. Nim uruchomimy promocję komercyjnymi kanałami warto skorzystać z takiej właśnie pomocy.

    Branża, w której działam jak najbardziej wymaga budowania i podtrzymywania pozytywnych relacji z ludźmi. I znowu nie tylko mam na myśli pacjentów, ale to jak się odnoszę do otoczenia, do pracowników, przekłada się na to, jak oni zachowują się wobec podopiecznych, kontrahentów, klientów itd. To przenosi się dalej. Nie miejmy pretensji do naszych ludzi, że nie pracują wydajnie, że nie są skuteczni, nie dość zaangażowani, może to my zarządzający nie pokazujemy im jak powinni się zachowywać, nie przekazujemy naszego pomysłu, naszego wyobrażenia, o tym: jak powinni reagować, jak odpowiadać, jak bardzo się angażować.

    Wracając do tytułu – czy intuicja w biznesie jest niezbędna. Ja odpowiem, że tak. Mogę śmiało powiedzieć, że decydując się na realizację moich kolejnych przedsięwzięć daję się ponieść intuicji, instynktowi, który mi podpowiada czy warto. Na przykład, jeśli zatrudniam pracownika, to chcę go poznać wcześniej, chcę wiedzieć z kim będę pracować, jak się ze mną przywita, jak się będzie zachowywać, jak odpowiadać na pytania, jak się poruszać, jak reagować? To daje mi możliwość pierwszego spotkania i odczucia czy widzę tę osobę w moim zespole, czy chcę, żeby u mnie pracowała, czy chcę, żeby mnie reprezentowała, bo przecież każdy z moich ludzi, każdy mój pracownik jest wizytówką mojej firmy, a więc także i reprezentuje poprzez swoje zachowanie, postawę także i mnie.

    Czy się mylę? Cóż błędów nie popełniają tylko ci co nic nie robią, ale oczywiście dążę do perfekcjonizmu, żeby zminimalizować porażkę. Czy podejmuję ryzyko? Oczywiście, na tym polega rozwój i budowanie kolejnych wspaniałych firm. Biznes i ryzyko to szansa na odniesienie sukcesu. Intuicja, zaangażowanie, ambicja to droga do tego sukcesu. A wytrwałość i nieszablonowość to gwarancja odniesienia sukcesu. Prowadząc firmę trzeba się mierzyć z przeszkodami i zmianami, a głównie w 75 proc. rozwiązujesz problemy, ale warte jest to tych 25 proc. satysfakcji i zadowolenia.

     

    Autorka: Beata Drzazga, założyciel BetaMed SA

    e-4ORCE – nowa era napędów 4×4

    e-4ORCE to nowe podejście Nissana do napędu na wszystkie koła. Jako lider elektromobilności nie zapomniał o swoim terenowym dziedzictwie i pomimo, iż w europejskiej ofercie ma już wyłącznie crossovery, wielu klientów wciąż pamięta o niepokonanych w terenie modelach Patrol. Są też tacy, którzy opłakują niezwykle dzielną Navarrę, łączącą cechy nowoczesnego SUV-a i auta użytkowego. Jak zachowuje się napęd e-4ORCE w ekstremalnych warunkach sprawdziliśmy na najwyżej na świecie położonym torze wyścigowym w Andorze.

    Napęd na cztery koła z dwoma silnikami – e-4ORCE – został specjalnie zaprojektowany i stworzony, by współpracować z elektrycznymi i zelektryfikowanymi modelami Nissana i zapewniać niezawodne osiągi bez względu na warunki i porę roku. Z założenia napęd ma zapewnić bezpieczeństwo na śliskich, pokrytych śniegiem alpejskich trasach, czyli w naturalnym środowisku nowoczesnych SUV-ów. No, bo gdzie indziej będzie wyglądać lepiej współczesna „terenówka”, jak pod hotelem w Val di Sole, Zell am See czy Chamonix.

    Pierwsza próba – jazda pod górę

    Swoją wyprawę do Andory rozpoczęliśmy na lotnisku w Tuluzie, skąd elektrycznym Nissanem Ariya ruszyliśmy w liczącą około 170 km drogę do hiszpańskiej miejscowości Puigcerda. Niby niewymagająca trasa, ale droga przez cały czas wspina się w kierunku Pirenejów, a mnogość zakrętów wymaga od kierowcy dużego skupienia. Poza tym ruch lokalny i ciągłe ograniczenia nie nastrajają do odpoczynku za kierownicą. Ariya udowodniła jednak, że już dziś może być traktowana jak pierwsze auto w rodzinie, ponieważ w dość wymagających warunkach zużyła mniej niż połowę prądu zgromadzonego w bateriach, a to oznacza, że jest w stanie bez problemu pokonać na trasie ponad 350 km.

    Myślenie zostaw komputerowi

    To, po co przylecieliśmy do Francji i Andory miało się jednak wydarzyć dopiero następnego dnia. Oparty w 100% na napędzie elektrycznym napęd Nissana miał pokazać soją przydatność w najtrudniejszych warunkach. Zespół inżynierów Nissana odpowiedzialnych za opracowywanie jednostek napędowych wykorzystał posiadaną wiedzę i doświadczenie w trzech kluczowych obszarach: zarządzania jednostką elektryczną, układów napędu na cztery koła oraz technologii sterowania charakterystyką pracy zawieszenia. Efektem ich prac są nowatorskie rozwiązania, dające kierowcy poczucie pewności i dostarczające dynamicznych wrażeń w różnych sytuacjach podczas codziennej jazdy. Napęd z dwoma silnikami elektrycznymi zdecydowanie uprościł konstrukcję napędu. Wyeliminowanie wału napędowego, skomplikowanych mechanizmów różnicowych i reduktorów sprawiło, że sterowanie napędem stało się łatwe, a reakcja na polecenia komputera natychmiastowa.

    W modelu X-Trail układ dwóch silników elektrycznych oferuje łączną moc 157 kW (213 KM): silnik umieszczony na przedniej osi ma moc 150 kW, a jednostka zamontowana na tylnej osi – 100 kW, co zapewnia imponujące przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 7 sekund. Układ przekazuje siłę napędową na tylną oś 10 tys. razy szybciej niż mechaniczny napęd na cztery koła.

    Z kolei ARIYA e-4ORCE ma łączną moc 225 kW (306 KM), co przekłada się na dynamiczne przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 5,7 sekundy. Oba modele wyróżniają się pewnym prowadzeniem i zwrotnością we wszystkich warunkach drogowych, a także dynamiczną i płynną jazdą.

    Na torze było ślisko

    Po dojechaniu na tor w Andorze okazało się, że nocne opady śniegu nieco zmieniły warunki, w jakich mieliśmy testować napędy Nissana i to wcale nie na lepsze. Jednym słowem, lód został przykryty 20-centymetrową warstwą świeżego śniegu, dzięki czemu zrobiło się jeszcze bardziej ślisko. Na tyle ślisko, by wysiadając a auta „wywinąć pięknego orła”…

    Po rozpoczęciu ćwiczeń okazało się jednak, że kompletnie nie czuć tej ślizgawki podczas jazdy i samochody idealnie wybierały tor jazdy. Rozdziałem momentu obrotowego na poszczególne koła zajmuje się komputer i to on decyduje które koło prowadzi auto, a które jest przyhamowywane. Zadaniem kierowcy jest nie przeszkadzać, czyli po prostu prowadzić tak, jak by jechał po suchym asfalcie.

    Nieco więcej emocji wywołały szybsze próby, bowiem auta niezwykle plastycznie układały się w poszczególnych zakrętach. Czuje się wtedy delikatne prowadzenie tyłem, jednak w żadnym momencie nie odczułem nerwowości lub niepewności. Zarówno Nissan Ariya, jaki X-Trail e-Power podążają pewnie w zadanym kierunku.

    Ciekawe, czy podjedzie?

    Chyba jedynym testem, który mógłby wykazać słabości napędu e4ORCE była próba ruszania pod górę. Jest bowiem wiele czynników, które mogłyby zadecydować o tym, czy noc spędzimy w ciepłym, alpejskim hotelu, z filiżanką góralskiej herbaty, czy w samochodzie, na awaryjnych światłach, czekając na ciągnik. Ku mojemu zaskoczeniu, Auta ruszały bez problemu, a jedynym, co ma robić kierowca, jest trzymanie pedału przyspieszenia. Tam, gdzie o pomyślności wykonania manewru decyduje elektronika, komputer musi dostać wyraźne polecenie, by wiedzieć co ma robić. I robi to zaskakująco pewnie i bez zastanowienia.

    Co ciekawe, podczas prac nad napędem e-4ORCE inżynierowie Nissana wykorzystali okazję i opracowali system zapobiegający przechyłom i nurkowaniu auta podczas hamowania i jazdy w zakrętach. Wrażenie opadania i wznoszenia nadwozia zostało ograniczone dzięki rozłożeniu siły hamowania rekuperacyjnego na przednią i tylną oś. Układ dwóch silników gwarantuje bowiem wyższy poziom odzyskiwania energii niż układ z jedną jednostką, a spokojne i stabilne zachowanie na drodze, to komfort jazdy dla pasażerów, szczególnie tych podróżujących na tylnej kanapie, jak również dla czworonożnych pupili.

    Drogę z Andory do Tuluzy pokonaliśmy Nissanem X-Trail e-Power. Trasa powrotna o długości 170 km biegła tym razem w dół, a wydajny system rekuperacji ładował baterię układu hybrydowego. Nie uwierzycie, ale jeszcze 20 km przed lotniskiem komputer pokazywał zużycie paliwa 1 l/100 km i to tylko dlatego, że podobno nie może wskazać mniej.

    Największa w Europie i Azji konferencja dla kobiet w nowych technologiach – już 14 i 15 czerwca 2023 w Warszawie!

    14 i 15 czerwca na Perspektywy Women in Tech 2023 do warszawskiego Expo XXI zjadą czołowe inżynierki, programistki, specjalistki, naukowczynie, przedsiębiorczynie, aktywistki, liderki i startuperki, studentki oraz kobiety stojące u progu kariery zawodowej, a także mężczyźni i wszystkie osoby wspierające różnorodność w branży STEM, Tech & IT.

    Podczas Perspektywy Women in Tech Summit 2023 na czterech scenach odbędą się wystąpienia ponad 150 inspirujących mówców oraz znakomitych gości specjalnych, a do tego dziesiątki tech-talków i warsztatów.

    Wiodącymi tematami tegorocznego Summitu są zagadnienia sztucznej inteligencji i uczenia
    maszynowego, deep techu, rozwiązań chmurowych, komputerów kwantowych i cyfrowej ekologii, a także
    WEB 3.0 i NFT. Gośćmi specjalnymi Summitu będą w tym roku m.in.: Francesca Cavallo, aktywistka i autorka przetłumaczonej na 50 języków książki “Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” oraz Mark Brzezinski, Ambasador USA w Polsce, a jako keynote speakerzy wystąpią m.in. Joanne Hannaford, Chief Technology & Operations Officer w Credit Suisse AG, Laura Koormann, Head of Digital Solutions IT Team w Continental, Grzegorz Cimochowski, Head of Business Advisory Department w KPMG.

    Ponadto tegoroczny Summit – a dokładnie strefa Career Expo ze stoiskami prawie 100 najbardziej innowacyjnych globalnych firm – ma być miejscem, gdzie uczestniczki konferencji będą mogły odbyć rozmowę rekrutacyjną, znaleźć nową pracę, podnieść swoje kwalifikacje zawodowe czy nadać bieg swojej karierze. A do tego – w Mentoring Zone – wziąć udział w jednej z 500 indywidualnych sesji mentoringowych ze znakomitymi liderkami i liderami świata technologii.

    Perspektywy Women in Tech Summit to także pierwsze w Polsce wielkoskalowe wydarzenie pozytywne klimatycznie. Podobnie jak w zeszłym roku – całkowity ślad węglowy konferencji zostanie zoffsetowany poprzez stworzenie wiecznego lasu w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego.

    To wyjątkowe spotkanie kobiet nauki, biznesu i technologii, które podzielą się z nami swoim herstoriami, dorobkiem naukowym i wizjami przyszłości technologicznej świata, organizuje Fundacja Edukacyjna Perspektywy – uznana organizacja non-profit, która inspiruje, łączy i wspiera kobiety w technologiach, nauce i innowacjach w Europie i Azji Środkowej, a partneruje jej ponad 100 największych firm technologicznych oraz najlepsze uczelnie techniczne w Polsce.

    Studentki i studenci uczelni technicznych oraz kierunków ścisłych (z Polski i z zagranicy) jak zwykle mogą aplikować o darmowe bilety. Organizatorzy przewidują także szereg udogodnień dla osób biorących udział w konferencji – np. strefę zabaw edukacyjnych dla dzieci, w której rodzice będą mogli zostawić swoje pociechy pod okiem doświadczonych animatorów.

    Więcej informacji na stronie www.womenintechsummit.pl

    Kontakt dla mediów: Olga Gromek, o.gromek@perspektywy.p

    62 egzemplarze Ford Tourneo Connect we flocie Leroy Merlin

    Leroy Merlin, jedna z najbardziej popularnych sieci marketów budowlanych w Polsce, właśnie zdecydowała się na powiększenie swojej floty o modele Ford Tourneo Connect. Leroy Merlin w ramach tej umowy odbierze 62 egzemplarze Tourneo Connectów w wersji wyposażenia Titanium z 1,5-litrowym silnikiem benzynowym EcoBoost o mocy 114 KM, z napędem na przednie koła oraz 6-biegową manualną skrzynią biegów. Kontrakt obsługuje stacja Auto Brzezińska w Łodzi. Pierwsze egzemplarze właśnie trafiły do użytkowników.

    Samochód w tej wersji oferuje między innymi szczególnie przydatne w pracy flot systemy: system zapobiegania kolizjom Pre-Collision Assist, system monitorowania koncentracji kierowcy, system ostrzegania o niezaplanowanej zmianie pasa ruchu czy czujniki parkowania z przodu i z tyłu. Na pokładzie znajduje się także 8,25-calowy dotykowy ekran systemu informacyjno-rozrywkowego z obsługą Bluetooth, Android Auto i Apple CarPlay. Ford już w bazowej wersji samochodu zawarł także podgrzewane przednie fotele oraz tempomat.

    – Zaufanie klientów biznesowych to dla nas najlepsza rekomendacja. Już od premiery nowego Tourneo Connect wiedzieliśmy, że okaże się on sukcesem, co potwierdzają kolejne miesiące. Model wyróżnia się bowiem ciekawym wyglądem, oferując zarówno mnóstwo przestrzeni, najnowsze technologie, komfort podróżowania, świetną jakość wykonania oraz przede wszystkim niskie koszty użytkowania. Dla wielu firm, a także dla klientów prywatnych poszukujących niezawodnego samochodu rodzinnego, to kluczowa kwestia i trudno się temu dziwić – nasz model pod tym względem jest niezwykle konkurencyjny w swoim segmencie – powiedział Attila Szabó, prezes i dyrektor zarządzający Ford Polska.

    – Wybierając Forda Tourneo Connect dla przedstawicieli handlowych Leroy Merlin Polska, kierowaliśmy się szczegółowymi analizami, które wskazały nam, że ten model spełnia wszystkie nasze oczekiwania. To najlepszy wybór w stosunku jakości do ceny. Nasi pracownicy dotrą nim na każdą budowę, zabierając wszystko to czego potrzebują. Doskonały branding sprawi, że będą widoczni, a nasza marka zyska dodatkowy, stały nośnik reklamowy – dodała Magdalena Kołodziejska, rzeczniczka prasowa Leroy Merlin Polska.

    Wartość rezydualna ma znaczenie

    Ford Tourneo Connect to najnowszy hit sprzedażowy Forda. W 2022 roku, pierwszym i jednocześnie niepełnym roku sprzedaży modelu, znalazł się on w ścisłej czołówce pod względem sprzedaży, wyprzedzając wielu rywali. Model ten jest szczególnie popularny wśród klientów biznesowych, których wśród wielu zalet przyciąga jego wartość rezydualna.

    Nowy Ford Tourneo Connect jest zdecydowanym liderem swojego segmentu według danych Info-Ekspert. Wszystkie dostępne wersje modelu zdominowały zestawienie użytkowania przez 3 lata lub 90 tysięcy kilometrów według danych Info-Ekspert po lutym 2023 r. To typowe wartości przyjmowane przy porównywaniu modeli, najczęściej tożsame z realnym użytkowaniem przez klientów biznesowych. Po tym okresie model Forda nadal będzie wart od 58,9% do aż 61,1% (w zależności od wersji i wyposażenia) swojej pierwotnej ceny. Tym samym najlepiej oceniana wersja samochodu jest aż 5 punktów procentowych lepsza od kolejnego w zestawieniu modelu pozostałych producentów.

    Wśród największych zalet, dotychczasowi klienci Forda wskazują także przede wszystkim na wszechstronność i funkcjonalność. Pojazd jest bowiem dostępny zarówno z dwoma, jak i trzema rzędami siedzeń. Co istotne, wszystkie tylne fotele można łatwo wymontować, a przednie siedzenie pasażera składa się na płasko, co pozwala przewozić długie ładunki. Nieocenioną pomocą w zatłoczonych miejscach mogą być przesuwne drzwi boczne, które mogą ułatwiać załadunek albo wsiadanie pasażerom.

    Nowy Ford Tourneo Connect jest także ceniony za bezpieczeństwo. Model uzyskał ocenę pięciu gwiazdek w niezależnych testach bezpieczeństwa Euro NCAP. Ford od dawna stosuje zasadę, że klienci nie powinni zastanawiać się nad bezpieczeństwem modeli tej marki. Dlatego już w bazowych wersjach montuje zaawansowane systemy bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy, które poza poczuciem pewności za kierownicą, są także nieocenioną pomocą w codziennej pracy.

    Elektryczny Volkswagen „dla ludu” – premiera modelu ID. 2all

    Marka Volkswagen poszerza rodzinę elektrycznych modeli o model ID. 2all. Produkcyjna wersja auta ma kosztować poniżej 25 000 euro. Najważniejsze cechy samochodu to napęd na przednie koła, zasięg do 450 kilometrów, innowacyjne funkcje, takie jak Travel Assist, reflektory matrycowe IQ.LIGHT czy planer podróży. Konstrukcję oparto na platformie MEB Entry, a ID. 2all jest jednym z dziesięciu nowych modeli elektrycznych, które Volkswagen wprowadzi na rynek do 2026 roku.

    „Błyskawicznie i radykalnie przekształcamy Volkswagena. ID. 2all pokazuje, dokąd chcemy zaprowadzić markę: chcemy być blisko klienta, oferować auta wyposażone w topowe technologie i opakowane w fantastyczny design. Transformację realizujemy w szybkim tempie, aby elektromobilność była dostępna masowo” – powiedział Thomas Schäfer, prezes zarządu marki Volkswagen Samochody Osobowe.

    Volkswagen zaprezentuje produkcyjną wersję ID. 2all na rynek europejski w 2025 roku. Celem jest cena bazowej wersji na poziomie poniżej 25 000 euro.

    „Przenosimy zalety Volkswagena: najwyższą jakość, najnowsze oprogramowanie i usługi cyfrowe do świata nowej mobilności. W centrum uwagi są tu zawsze potrzeby i wymagania naszych klientów” – powiedziała Imelda Labbe, członek zarządu marki ds. sprzedaży, marketingu i obsługi posprzedażnej.

    ID. 2all opiera się na najnowszym wcieleniu znanej z innych modeli rodziny ID. platformy MEB. „ID. 2all będzie pierwszym pojazdem na bazie MEB z napędem na przednie koła. Wykorzystujemy dużą elastyczność oferowaną przez platformę MEB i za sprawą MEB Entry wyznaczymy nowe standardy w zakresie technologii i użyteczności” – mówi Kai Grünitz, członek zarządu marki odpowiedzialny za rozwój.

    Źródłem napędu jest silnik o mocy 226 KM, a prognozowany zasięg wg WLTP wynosi do 450 kilometrów.

    Volkswagen kładzie też większy nacisk na design: „ID. 2all to zapowiedź nowego języka projektowania Volkswagena, który opiera się na trzech filarach: stabilności, wzbudzającym sympatię wyglądzie i ekscytacji” – mówi Andreas Mindt, szef designu marki Volkswagen Samochody Osobowe.

    Stylistyka nadwozia: przyjazny wygląd przodu, dynamiczny kształt słupka C
    Jednym z elementów nowego języka projektowania jest kształt słupka C, przypominający rozwiązanie z pierwszego Golfa. ID. 2all jest pierwszym Volkswagenem z nową interpretacją tego elementu. Inne cechy stylistyczne konceptu to dynamiczne linie i ponadczasowa elegancja.

    Wnętrze: przestrzeń, wysoka jakość, samodzielna obsługa
    Wnętrze jest wyraziste i zastosowano w nim tworzywa wysokiej jakości. System inforozrywki ma bardzo proste menu, analogową regulację głośności, a klimatyzacją steruje się przy pomocy oddzielnego panelu. Pojemność bagażnika wynosi 490-1330 litrów, co jest wartością lepszą niż w pojazdach wyższych klas.

    Przyspieszona ofensywa elektryczna: dziesięć nowych modeli elektrycznych do 2026 r.
    Wersja produkcyjna ID. 2all będzie jednym z dziesięciu nowych modeli elektrycznych, które Volkswagen wprowadzi na rynek do 2026 roku. W najbliższym czasie pojawią się trzy auta: ID.3 drugiej generacji i sportowy ID.3 GTX oraz flagowy ID.7, następnie w 2026 roku na rynek trafi kompaktowy elektryczny SUV. Dzięki temu marka z Wolfsburga będzie miała najszerszą gamę pojazdów elektrycznych ze wszystkich producentów, a jej celem w Europie jest osiągnięcie udziału samochodów elektrycznych w dostawach na poziomie 80 procent. Wcześniejsze szacunki marki Volkswagen Samochody Osobowe zakładały wynik w okolicy 70 procent.

    STYLISTYKA ID. 2ALL

    Andreas Mindt, szef designu Volkswagena:
    „Przenosimy DNA naszych kultowych modeli w przyszłość”

    Koncept ID. 2all został zaprojektowany przez Andreasa Mindta, który od lutego 2023 roku jest szefem Volkswagen Design. Ma on Volkswagena we krwi, ponieważ jego ojciec był przed nim projektantem w Wolfsburgu. Andreas Mindt dołączył do Volkswagena w 1996 roku, tuż po studiach. Stworzył takie bestsellery jak pierwszy Tiguan i Golf siódmej generacji. W 2014 roku przeniósł się do Audi jako szef działu projektowania karoserii. Kolejny krok nastąpił w 2021 roku, kiedy Mindt został dyrektorem designu w Bentleyu. Zawsze jednak utrzymywał bliskie więzi z Volkswagenem i nadal jest dumnym właścicielem Garbusa. „Przenosimy DNA naszych kultowych modeli w przyszłość. ID. 2all jest więc także hołdem dla Garbusa, Golfa i Polo” – mówi Andreas Mindt o swoim pierwszym projekcie jako szef designu Volkswagena.

    DNA designu Volkswagena – nowy język projektowania
    Andreas Mindt opracował nowy język designu Volkswagena – taki, dzięki któremu DNA marki pozostanie w przyszłości wyraźnie rozpoznawalne. „Koncentruję się na trzech głównych filarach: stabilności, budzącym sympatię wyglądzie i ekscytacji” – komentuje Mindt.

    „Najważniejszą wartością dla designu Volkswagena jest stabilność” – mówi Andreas Mindt. Dotyczy to stabilności na wielu płaszczyznach, m.in. niezawodności i rozpoznawalności. Drugim elementem, charakterystycznym dla Volkswagena, jest prosta linia dolnej krawędzi bocznych okien, między słupkami A i C. „Dolna krawędź okien, znajdujące się poniżej przetłoczenie i próg są równoległe, ale zarazem wyglądają dynamicznie. Tak właśnie jest w przypadku ID. 2all” – dodaje Mindt. Ta prosta linia okien była charakterystycznym elementem stylistycznym dla bardzo wielu modeli Volkswagena na przestrzeni kilku dekad.

    „Projektowanie samochodów jest formą sztuki, ale także w niej istnieją jasne prawa, które mają zastosowanie – takie jak złota proporcja. „Auto może się spodobać już na pierwszy rzut oka dzięki wykorzystaniu tzw. złotej proporcji. Jest to po prostu stosunek trzech piątych do dwóch piątych” – mówi Andreas Mindt. Już Leonardo da Vinci kierował się tą geometryczną zasadą w pracach takich jak Mona Lisa. Projektant kontynuuje: „Przetłoczenie poniżej linii okien znajduje się dokładnie na linii wyznaczonej przez złotą proporcję w ID. 2all. Także w Garbusie i Golfie stosowano zasadę złotej proporcji” – mówi Mindt. Ludzie postrzegają ten stworzony przez naturę podział jako przyjemny dla oka i dający się lubić.

    Drugim decydującym elementem dla sympatycznego wyglądu jest design przedniej części pojazdu. „Przód ID. 2all charakteryzuje się wznoszącymi się ku górze elementami. To powoduje, że tworzą one coś na kształt uśmiechu” – komentuje Mindt.

    Ekscytacja: Nadwozie ID. 2all wygląda dynamicznie. Zaprojektowano je tak, że łatwo sobie wyobrazić sportowe auto na jego bazie. Równie ważna dla projektanta była wysoka jakość. „Koncepcyjny ID. 2all ma we wnętrzu przełącznik wyboru trybu jazdy, który jest wykonany z wysokiej jakości materiału i pracuje niezwykle precyzyjnie. Jest to szczegół, którego normalnie nie należałoby się spodziewać w pojeździe w tym segmencie cenowym” – zauważa główny projektant. Ostatni, równie ważny element to elegancja. Dzięki temu Volkswagen jest ponadczasowy, a to przekłada się na długie trzymanie wartości.


    TECHNOLOGIA W KONCEPCYJNYM ID. 2 ALL

    MEB Entry jako podstawa – dalszy rozwój platformyMEB
    ID. 2all opiera się na ewolucji platformy MEB. „Jej elastyczność daje klientom duże korzyści, a efekty skali MEB pozwalają nam na niedrogą integrację technologii z wyższych klas w ID. 2all. Każdy klient będzie miał z tego korzyści” – mówi Kai Grünitz.

    ID. 2all to także najnowocześniejsze systemy, m.in. Travel Assist do częściowo zautomatyzowanej jazdy
    Volkswagen chce w produkcyjnej wersji ID. 2all zastosować technologie z większych i droższych modeli ID. Będzie to między innymi najnowsza wersja Travel Assist – systemu pozwalającego na półautomatyczną jazdę. Inne funkcje, które zostaną zastosowane w ID. 2all to matrycowe reflektory LED IQ.LIGHT, światła tylne 3D LED z listwą pomiędzy nimi, system Park Assist Plus z funkcją pamięci, ID.Light oraz elektrycznie sterowane fotele z funkcją masażu. Listę zamyka duży, panoramiczny szklany dach, który dodatkowo rozjaśnia wnętrze.

    Codzienna mobilność bez zbędnych pytań
    Koncepcyjny ID. 2all to także łatwa obsługa. Dotykowy wyświetlacz systemu inforozrywki o przekątnej 12,9 cala ma nową, uproszczoną strukturę menu. Poniżej ekranu znajduje się nowo opracowany, osobny panel sterowania klimatyzacją. Głównymi jej funkcjami można sterować za pomocą podświetlanych przycisków. Pośrodku panelu sterowania klimatyzacją – łatwo dostępnego dla kierowcy i pasażera z przodu – znajduje się niewielkie pokrętło do regulacji głośności. Niżej znajdują się dwa miejsca do indukcyjnego ładowania smartfonów. Inne funkcje pojazdu, m.in. zmiana wyglądu cyfrowego kokpitu są obsługiwane za pomocą wyświetlacza systemu inforozrywki. Nowa kierownica wielofunkcyjna będzie bardzo prosta w obsłudze – po jej obu stronach znajdą się pokrętło i dwa przyciski. Wszystkie istotne dla kierowcy informacje są prezentowane na jednej osi – na cyfrowym kokpicie o przekątnej 10,9 cala i wyświetlaczu head-up. Smartfony i inne urządzenia elektroniczne można ładować przy pomocy licznych gniazd USB-C w różnych miejscach we wnętrzu. Nie zapomniano także o klasycznym gnieździe 230 V.

    Ponadto wnętrze koncepcyjnego ID. 2all oferuje maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Jest więc składane oparcie przedniego fotela pasażera: dzięki temu można uzyskać przestrzeń ładunkową o długości 2,20 metra. Oparcia tylnej kanapy składają się w stosunku 40:60. Przestrzeń bagażowa o pojemności 440 litrów została zaprojektowana niezwykle pomysłowo. Na szczególną uwagę zasługuje schowek pod podwójną podłogą bagażnika, który pomieści np. kilka toreb z zakupami. Kolejny schowek o pojemności 50 litrów znajduje się pod tylną kanapą, którą można złożyć jednym ruchem. Ten schowek zmieści kabel do ładowania oraz apteczkę, kamizelkę odblaskową i zestaw naprawczy do opon. Ponadto jest w nim wystarczająco dużo miejsca na większe urządzenia, takie jak laptopy i tablety, które można tam również ładować. Po złożeniu tylnej kanapy pojemność bagażnika wzrasta do 1330 litrów.

    Ładowanie do 80 procent w mniej niż 20 minut
    Silnik elektryczny o mocy 226 KM jest umieszczony w przedniej osi. Pojazd m przyspieszać od 0 do 100 km/h w mniej niż 7 sekund. Akumulator po naładowaniu do pełna pozwoli pokonać do 450 km wg WLTP. Na stacjach szybkiego ładowania DC akumulator będzie można naładować od 10 do 80 procent w ciągu 20 minut. W domu lub na publicznych stacjach ładowania prądem przemiennym akumulator ma być ładowany z mocą do 11 kW. Wersja produkcyjna ID. 2all będzie pełnowartościowym pojazdem elektrycznym, nadającym się do użytkowania na co dzień.

    UNICEF Dar serca

      Sylwia Nowik, dyrektor fundraisingu w UNICEF Polska opowiada o działaniach, jakie organizacja prowadzi na rzecz dzieci w najuboższych krajach świata, a także o pozyskiwaniu środków od firm i prywatnych darczyńców

      Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii wstrząsnęło opinią publiczną na całym świecie.

      W obliczu tej katastrofy – od razu przystąpiliśmy do działania. Najważniejsza jest teraz woda. W czasie trzęsienia ziemi zniszczone zostały wodociągi, studnie, punkty poboru. Jest ogromne ryzyko, że woda z sieci wymiesza się z tą z brudnych źródeł i doprowadzi do rozprzestrzeniania się chorób np. cholery. Musieliśmy natychmiast zapewnić jedzenie dzieciom. W tych pierwszych dniach katastrofy potrzebne są im ciepłe posiłki i wysokoenergetyczne produkty. Zajmujemy się dziećmi, które zgubiły bliskich i chcemy połączyć je z rodzinami. Poza tym dostarczamy sprzęt medyczny do szpitali, przede wszystkim narzędzia chirurgiczne. Dostawy są utrudnione ze względu na uszkodzone drogi i przejścia graniczne. Korzystamy z naszych magazynów w Libanie i Jordanii.

      Tak wygląda codzienność UNICEF-u. Warto powiedzieć też kilka słów o jego historii.

      Pomysłodawcą utworzenia United Nations International Children’s Emergency Fund był polski lekarz – bakteriolog Ludwik Rajchman. To on zaproponował na jednym z posiedzeń Narodów Zjednoczonych, żeby powołać wyspecjalizowaną organizację, która będzie pomagała dzieciom, wszędzie tam, gdzie zaistnieje taka potrzeba. UNICEF prowadził w naszym kraju aktywną działalność, w tym pomocową, do roku 2002, czyli chwili, kiedy Polska została zakwalifikowana do grupy krajów wysoko rozwiniętych. Wcześniej, od lat 50. i 60. UNICEF finansował programy pomocy dzieciom w Polsce, kupował wyposażenie dla ośrodków zdrowia, sprowadzał surowce do produkcji artykułów dla dzieci. Podczas stanu wojennego Komitety Narodowe z Europy Zachodniej przekazywały polskim dzieciom lekarstwa, odzież i odżywki.

      A ja z czasów dzieciństwa pamiętam błyszczące, kolorowe pocztówki UNICEF-u, które wówczas były symbolem lepszego świata.

      – Sprzedaż pocztówek finansowała nasze działania. Podobnie wyglądało to również po 1989 roku. Na początku kariery zawodowej pracowałam dla jednej z prywatnych firm. Przed świętami kupowaliśmy pocztówki UNICEF-u i wysyłaliśmy je kontrahentom. Co ciekawe – tę wielką akcję zainicjowała dziewczynka z Czech, wysyłając własnoręcznie wykonaną pocztówkę z podziękowaniami za pomoc do naszej siedziby w Nowym Jorku.

      .

      Wspomniała pani, że po 2002 roku zmienił się model działania UNICEF-u w naszym kraju.

      Zajmujemy się zbieraniem środków na pomoc dzieciom w najbardziej potrzebujących regionach świata. Jesteśmy już społeczeństwem, które może pomagać innym. Oczywiście, nadal realizujemy w Polsce programy związane z misją UNICEF-u, a dokładnie działamy na rzecz promowania i przestrzegania praw dziecka. W naszych akcjach edukacyjnych bierze udział ponad 8 tys. szkół w Polsce. Warto wspomnieć, że 17 z nich nosi imię naszej organizacji. Realizujemy ważny program „Miasto przyjazne dzieciom”. W tej chwili bierze w nim udział 7 miast z całej Polski. Tytuł ten jako pierwsza otrzymała Gdynia. Uczestnictwo w programie wymaga wprowadzenia wielu zmian w mieście, począwszy od partycypacji dzieci w decyzjach, które ich dotyczą, poprzez większą dostępność do terenów zielonych i placów zabaw, aż do udogodnień dla niepełnosprawnych. Nierzadko oznacza to zmianę sposobu myślenia o priorytetach, bo przecież włodarze są reprezentantami dorosłych. Zawsze powtarzam, że dziecko to młody dorosły i wszyscy powinniśmy o tym pamiętać. Dobry przykład stanowi Francja, gdzie jest wiele ośrodków, które uczestniczą w naszym programie.

      Nie organizujecie wielkich zbiórek na miarę WOŚP.

      Jest to wspaniała inicjatywa, ale my działamy inaczej. Pozyskujemy środki od darczyńców indywidualnych, ale też współpracujemy z firmami. Przez cały rok na wiele sposobów angażujemy naszych darczyńców w bardzo różne inicjatywy, które wspieramy na całym świcie. Jednym z naszych programów są „Prezenty bez pudła”. Jego ideą jest przekazywanie środków na zakup produktów humanitarnych np. mleka terapeutycznego, środków higieny, czy też zestawów edukacyjnych dla dzieci. Co roku publikujemy też raport, który mówi, co, gdzie i w jakiej ilości przekazaliśmy. W taki sposób walczymy z m.in. niedożywieniem i zapewniamy możliwość nauki dzieciom z najuboższych zakątków świata. Działamy w 190 krajach. Problem głodu kojarzymy przede wszystkim z Afryką. I rzeczywiście, większość programów realizujemy na tym kontynencie. Ogromne potrzeby są też w Azji. Prowadzimy programy zdrowotne dotyczące szczepień w Indochinach. Niedożywienie i wyzwania edukacyjne dotyczą również krajów Ameryki Południowej. Co ważne – działamy systemowo. Co to oznacza? Zwykle nie mówimy, że określona wpłata zostanie przeznaczona np. na wybudowanie konkretnej studni w Etiopii. Wiemy, że taka studnia powinna tam powstać i ujmujemy ją w naszych planach, a ona faktycznie powstaje. Dzięki stałej analizie naszych wydatków, jesteśmy w stanie bardzo efektywnie wydawać zebrane pieniądze. Warto podkreślić, że w skali globalnej 90% z wpłat, jakie pozyskujemy, trafia do beneficjentów. W zależności od projektów nasze koszty stanowią od 5 do 10 proc.

      Czy UNICEF dołączył do działań na rzecz zrównoważonego rozwoju?

      Od dawna walczymy ze skutkami zmian klimatycznych i w zależności od regionu świata robimy to w sposób dopasowany do lokalnych potrzeb. W niektórych uczymy dzieci i ich rodziny jak egzystować w zmienionych warunkach. Z kolei w Europie stawiamy na edukację, czynnie reagujemy na zmiany legislacyjne, zwracamy uwagę na pewne problemy, jak na przykład prawa i zdrowie psychiczne dzieci. W zeszłym roku opublikowaliśmy raport związany ze zmianą klimatu i jej wpływem na dzieci w krajach rozwiniętych m.in. w Polsce.

      Nie sposób nie zapytać o waszą reakcję na wydarzenia w Ukrainie.

      W ciągu kilku tygodni po wybuchu wojny uruchomiliśmy w Polsce biuro ds. reagowania kryzysowego. Podpisaliśmy umowy z kilkoma miastami – z Warszawą, Poznaniem, Wrocławiem, Lublinem, którym przekazujemy ogromne środki, dziesiątki milionów złotych, na rzecz pomocy ukraińskim dzieciom, ale też ich opiekunom. We współpracy z naszymi partnerami prowadzimy terapie, które pomagają naszym podopiecznym uporać się z wojenną traumą. W ogromnym stopniu finansujemy Program 500 plus dla rodzin ukraińskich. Przeznaczamy znaczne środki na wyjazdy wakacyjne. Prowadzimy punkty, w których Ukraińcy mogą uzyskać wszystkie możliwe informacje, ale też pomoc rzeczową. Wspierają nas w tym nasi Ambasadorzy Dobrej Woli. Robert Korzeniowski w zeszłym roku zorganizował wspólne z żoną „setne urodziny”, z których cały dochód przeznaczył na nasz program „Prezenty bez pudła”. Wspaniale pomagają nam też: Agnieszka Radwańska, Majka Jeżowska, Artur Żmijewski i Łukasz Nowicki. Trudno mi w tym miejscu wymienić wszystkich ludzi dobrej woli, którym pragnę podziękować.

      Wspomniała pani wcześniej, że polskie firmy wspomagają UNICEF.

      Współpraca z nimi daje niezwykłe rezultaty, dzięki skali pomocy jaką osiąga. Firmy nie tylko przekazują nam poważne środki, ale też inspirują swoich pracowników i kontrahentów. Na przykład, dzięki poznańskiemu Kinderkraft odbudowujemy dwie szkoły w doświadczanym zmianą klimatu Mozambiku. Nasze długoletnie partnerstwo z grupą CCC było doskonale widoczne dzięki logotypowi UNICEF na-torbach w sklepach tej marki. Chcemy być partnerem dla firm, które poważnie traktują swoje obowiązki społeczne, chcemy budować z nimi partnerstwa oparte o zasadę win-win, dzięki której każda strona realizuje swoje cele. Prawa dziecka doskonale wpisują się w strategię ESG. Współpraca z UNICEF-em przynosi firmom korzyści w różnych aspektach. Przede wszystkim działamy w ramach programów, które realnie pomagają dzieciom, także w Polsce, możemy je także wspólnie tworzyć, działamy w ramach najbardziej istotnych problemów z całego świata, od klęsk żywiołowych, głodu, kryzysu edukacyjnego, zdrowia psychicznego po przestrzeganie praw dzieci – z każdą z firm możemy określić cel, na którym jej najbardziej zależy. Współpraca z nami 100-krotnie powiększa skalę działań, daje rozpoznawalność nie tylko na rynku lokalnym, wzmacnia wizerunek przedsiębiorstwa i relacje z pracownikami. Dla małych i średnich firm mamy dwa programy – „Firma z sercem” i „Przyjaciel UNICEF”. Tematy, którym zamierzamy poświęcić w tym roku wiele czasu i uwagi, to zdrowie psychiczne dzieci i skutki zmian klimatycznych. Ma to wpływ na nas wszystkich, na nasze zdrowie, na nasze życie, na naszą codzienność.

      Działacie zgodnie ze starym porzekadłem: ziarnko do ziarnka, aż zbierze się miarka.

      Pieniądze na pomoc dzieciom zbieramy w 33 krajach rozwiniętych, w których istnieją tzw. Komitety Narodowe UNICEF. Jeden z nich to nasze Stowarzyszenie w Polsce. Dla nas cenna jest każda forma wsparcia. Z darczyńcami kontaktujemy się e-mailowo, wysyłamy im co roku biuletyn zawierający sprawozdania i raporty, które pokazują efekty naszych prac. Podkreślamy, że każda, nawet najmniejsza kwota, może pomóc. Każdego darczyńcę traktujemy z największym szacunkiem, wiedząc, że w dzisiejszych trudnych czasach, dzielenie się z potrzebującymi jest szczególnie cenne.

      A jak pozyskujecie nowych darczyńców?

      Jest wiele sposobów i kanałów pozyskiwania darczyńców. I cały czas pojawiają się nowe. Na naszą rzecz pracuje około 50 fundraiserów, najczęściej młodych ludzi, którzy aktywnie, na ulicach dużych miast, zachęcają indywidualnych darczyńców do przekazywania nam stałych co miesięcznych wpłat. Prowadzimy też duże kampanie medialne w telewizji, Internecie, prasie, a także w radiu. Wiele uwagi poświęcamy tematom kampanii, żeby nasz przekaz trafił do możliwie najszerszej grupy odbiorców. Próbujemy dotrzeć do wszystkich Polaków zainteresowanych pomaganiem dzieciom. Należy podkreślić, że filozofią działania UNICEF jest neutralność, współpracujemy z władzami z każdej opcji politycznej, nie opowiadamy się po którejkolwiek ze stron konfliktu. Dzięki temu nadal działamy na terenie Afganistanu. Jesteśmy jedyną organizacją międzynarodową, która została na Białorusi.

      Dotyczy to również Rosji?

      Jak wspomniałam, UNICEF zawsze działa na rzecz dzieci – wszędzie tam, gdzie potrzebują one pomocy.

      Wróćmy jednak do waszych kampanii, co decyduje o ich sukcesie? Głodne dziecko zawsze wzrusza?

      To prawda, ale równie poruszające są problemy, o których przypominamy. Ważne jest więc budowanie świadomości związanej z określonymi wyzwaniami. Na świecie jest bardzo wiele poważnych problemów. Z konieczności wybieramy te faktycznie najważniejsze. Co więcej – zawsze pokazujemy nie tylko problem, ale też jego rozwiązanie. Dbamy o to, żeby nie prezentować jednostkowej historii zapisanej na poruszającym obrazku. Chcemy, żeby nasi darczyńcy wiedzieli, na jaki cel zostaną przeznaczone ich pieniądze i czy będą wydane we właściwy sposób. Nie wymyślamy żadnych historii, pokazujemy prawdziwe dzieci. Nasze spoty mają około 60-90 sekund. Są dość długie, ale przecież potrzeba trochę czasu, żeby zarysować problem i wskazać, co trzeba zrobić w danej sprawie.

      W naszej cywilizacji obrazkowej łatwo zapomnieć o radiu, a to przecież nadal bardzo ważne medium?

      Wykorzystujemy radio popularyzując nasz program testamentowy. Największe zapisy na rzecz UNICEF-u sporządzili Japończycy i Amerykanie. W bogatych społeczeństwach testament jest ważnym elementem kultury. Zależy nam, żeby spadkodawcy pamiętali o potrzebach biednych dzieci. Nie oczekujemy wielkich pieniędzy. Wystarczy zapis pozwalający sfinansować leczenie niedożywienia przez miesiąc. Program testamentowy zaprezentowaliśmy też w telewizji, korzystając z filmu, w którym przeurocza para z Finlandii opowiedziała o tym, jak pozytywna jest świadomość pomagania. Kierujemy nasze materiały do prasy. Kiedyś wspólnie z Gazetą Wyborczą zainicjowaliśmy dodatek o testamentach, który nadal regularnie się ukazuje. Zaczęliśmy też prowadzić webinary na temat testamentów. Część z nich w tym roku poświęcimy sukcesji firm.

      Na koniec proszę o kilka słów o pani karierze managerskiej. Zacznijmy od studiów…

      Skończyłam stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim, ale zgodnie z moimi zainteresowaniami podjęłam pracę w marketingu. Wszystkie firmy, w których pracowałam, wspominam bardzo dobrze, ponieważ dały mi możliwość rozwoju. Szczególnie ciekawym wyzwaniem było umieszczanie Onetu na wszystkich innych ekranach niż komputerowy. Patrząc z obecnego punktu widzenia, rozumiem, jak bardzo przełomowy był to okres, przecież trudno byłoby nam sobie wyobrazić życie bez mobilnych serwisów. Kolejnym kamieniem milowym w moim rozwoju zawodowym była praca w jednej z warszawskich Fundacji, która pomagała dzieciom z rodzin zmarginalizowanych. Pierwsze pół roku było dla mnie bardzo trudne, wcześniej nie uzmysławiałam sobie, że w centrum Europy występują tak poważne problemy natury społecznej. Prowadziłam też różne projekty dla stowarzyszeń i organizacji, do czego motywował mnie zapał współpracowników, podobno tak rzadki wśród młodych ludzi. Najważniejsze było dla mnie poczucie, że wreszcie robię coś dobrego, które towarzyszy mi podczas trzech lat w UNICEF-ie.

      Rozmawiał Piotr Cegłowski

       

      ANKIETA MANAGERA

      Najważniejsze wartości, jakie pani wyznaje?

      Uczciwość, odpowiedzialność, empatia.

      O czym najchętniej dyskutuje pani pozazawodowo?

      Praca to moje życie. Lubię rozmawiać o projektach społecznych. Ale też o książkach i filmach.

      Gdyby nie istniały żadne ograniczenia, z kim chciałaby się pani spotkać na długą rozmowę i o czym musiałaby pani z tą osobą porozmawiać?

      Z grupą osób, które potrzebują pomocy, żeby lepiej zrozumieć ich punkt widzenia.

      Pani pasje prywatne.

      Bardzo lubię książki, relaksuje mnie praca w ogrodzie. Kiedyś z reguły wybierałam książki historyczne, a teraz chętnie sięgam po szwedzkie kryminały. Zaczęłam przekonywać się do science fiction – polecam „Problem trzech ciał” Cixin Liu.

      Ostatnio przeczytana książka, z tych pozazawodowych.

      Obecnie czytam „Zemstę” Jo Nesbo.

      Najważniejsza chwila pani życia?

      Mam kilka takich scen przed oczami, związanych z rodziną, dziećmi… Ulotne chwile, spojrzenie kogoś z przyjaciół…

      Bucket list?

      Jest wiele miejsc na świecie, których nie widziałam. Chciałabym pojechać do Azji. Na początek do Japonii, potem do Chin i Indonezji.

      Polski startup chce poprawić satysfakcję z życia intymnego kobiet

      W pojedynkę, w nowym związku czy w wieloletnim małżeństwie – intymność jest szalenie ważna dla budowania relacji, dobrego samopoczucia, a często też zdrowia fizycznego i psychicznego. Jednak aż 55% kobiet cierpi z powodu zaburzeń pożądania, a wiele z nich nie odczuwa przyjemności z seksu. Na szczęście, coraz więcej kobiet odważnie mówi o tematach wcześniej postrzeganych jako tabu – pożądaniu, spełnieniu w obszarach seksualnych czy akceptacji własnego ciała. Dla tych, które coraz śmielej eksplorują temat szeroko rozumianej seksualności z pomocą przychodzi LOVA.

      Startup, który stworzył gamę produktów dla wsparcia doznań, przyjemności i zdrowia intymnego, a także pierwszą w Polsce aplikacją z audio-erotykami, które pobudzą wyobraźnię i będą odpowiedzią na fantazje Polek.

      W trosce o przyjemność kobiet

      Jak podaje Journal of Sex and Marital Therapy – tylko 18,4% kobiet doświadcza orgazmu w trakcie seksu waginalnego, a aż 59% kobiet zdarzyło się udawać orgazm. Z drugiej jednak strony – blisko 2 mld kobiet regularnie się masturbuje, a w ostatnich latach na popularności zyskuje literatura erotyczna, stawiająca na zmysłowe wrażenia słuchowe i pozostawiająca pole do fantazjowania zarówno w pojedynkę, jak i w duecie. Wnioski nasuwają się same: Polki chcą czuć i przeżywać więcej, ale też wiedzieć więcej na temat swojej cielesności i zdrowia intymnego. Widząc te trendy, Iwona Połatyńska – jedna z założycielek LOVA, wpadła na pomysł stworzenia marki, która kompleksowo zadba o satysfakcję seksualną kobiet, proponując holistyczne podejście do tematu zdrowia intymnego i edukacji rynku w tym zakresie

      – Impulsem do stworzenia LOVA były nasze szczere rozmowy z kobietami w każdym wieku, ich historie i doświadczenia oraz wyniki przeprowadzonych przez nas badań – wyjaśnia Połatyńska, która stoi już za sukcesem kilku innych startupów z branży wellness i edukacji. – We współpracy z ekspertami opracowałyśmy produkty pielęgnacyjne, które wspierają zdrowie intymne kobiet oraz potęgują doznania seksualne. Chcemy, żeby każda kobieta mogła czerpać pełną radość ze zbliżeń – dodaje.

      Więcej niż pielęgnacja

      Jednak sama linia produktów pielęgnacyjnych to dopiero początek. Misją LOVA jest poprawa jakości życia seksualnego Polek. Marka zamierza ją wypełniać poprzez lekką w odbiorze edukację, przełamywanie tabu, ale też dostarczając suplementy diety zwiększające libido. Już teraz w Podcaście Intymnym, dostępnym na YouTube i Spotify oraz w aplikacji mobilnej, ceniona ekspertka Kamila Raczyńska i dziennikarka Aga Kozak wraz z gośćmi obalają mity, jakie narosły wokół kobiecej seksualności. Z humorem i dystansem rozmawiają o seksie m.in.: z Mariolą Bojarską-Ferenc, Eweliną Tyszko-Bury czy Pauliną Klepacz.

      – Seks powinien być przyjemnym i soczystym doznaniem dla zmysłów, bez bólu, dyskomfortu czy podrażnień – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i menstruacyjna związana z LOVA. – Dlatego edukujemy w zakresie zdrowia intymnego i chcemy pracować nad świadomością ciała kobiet, a także zmian zachodzących w sferze intymnej i seksualnej na przestrzeni czasu czy przebytych ciąż.

      Światło dzienne właśnie ujrzała aplikacja LOVA: opowiadania erotyczne – pierwsza taka w Polsce platforma z erotycznymi opowiadaniami w formie audio, które pobudzą sensualność i wyobraźnię Polek. Aplikacja jest do pobrania w sklepach App Store oraz Google Play, a dla klientów sklepu LOVA dostępna bezpłatnie przez 30 dni. – Data uruchomienia aplikacji tuż przed dniem kobiet jest nieprzypadkowa. To forma prezentu od nas, założycielek LOVY, dla wszystkich kobiet szukających nowych doznań – podsumowuje Połatyńska.

      ***

      O LOVA

      LOVA to firma oferująca kosmetyki i suplementy diety dla kobiet, mające na celu poprawę jakości ich życia seksualnego. W skład naszej oferty wchodzą produkty fizyczne (olejek intymny, serum intymne, suplementy wspierające libido) oraz aplikacja, w której kobiety znajdą materiały edukacyjne oraz nagrania opowiadań erotycznych, pozwalające na odkrywanie przyjemność z obcowania z samą sobą. Więcej informacji na temat aplikacji i produktów fizycznych LOVA dostępnych jest na stronie: https://lova.care

      Ważne Informacje

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

      Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

      Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

      Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

      Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

      III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

      Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...