.
Strona główna Blog Strona 91

Krakowski Bank Spółdzielczy jako pierwszy bank spółdzielczy w Polsce wdraża rozwiązanie w Chmurze Oracle

VCMS jest rozwiązaniem przeznaczonym do kompleksowej obsługi procesów klasy cash management i cash processing – zarówno dla firm zajmujących się obsługą wartości pieniężnych, jak również banków i innych instytucji finansowych. Został opracowany przez partnera Oracle, firmę VISIONA.

„Wdrożenie VCMS w chmurze jest pionierskie w naszym banku – przebiegło szybko, pomyślnie i zauważyliśmy, że rozwiązania tego typu są po prostu wygodne dla banku. To doświadczenie napawa nas optymizmem na przyszłość w zakresie podobnych wdrożeń. Jesteśmy dumni, że nasz bank otwiera się na nowe technologie” – komentuje Mariusz Kumorek, Wiceprezes Zarządu KBS.

„Bardzo duże znaczenie dla nas miał fakt wdrożenia pierwszego rozwiązania chmurowego przy udziale naszego stałego i profesjonalnego dostawcy systemów tj. firmy VISIONA, z którą Bank współpracuje od wielu lat” – dodaje Aneta Lis, Dyrektor Biura Operacji w KBS. „W naszym przypadku usługa z jakiej skorzystaliśmy w modelu SaaS nie wiązała się ze szczególnym charakterem chmury obliczeniowej. Wykonane analizy, oceny ryzyka przed wdrożeniem usługi potwierdziły, że jest ona na akceptowalnym i bezpiecznym dla Banku poziomie, a oszczędność własnych zasobów technologicznych i informatycznych – zarówno sprzętowych jak i personalnych, skłoniła nas do podjęcia decyzji o takim właśnie wdrożeniu”.

Podstawowe funkcje systemu VISIONA Cash Management Suite w Banku KBS, to automatyczne prognozowanie zasileń urządzeń, generacja etykiet na opakowania z gotówką, raportowanie z kwartalną sprawozdawczością oraz integracja z systemem SESCM NBP wspomagającym zaopatrywanie banków w walutę. Działając na platformie OCI, VCMS umożliwia ujednolicenie procesu obiegu gotówki we wszystkich oddziałach i filiach KBS, oraz zmniejszenie kosztów działania, co wynika z optymalizacji procesów zaopatrywania oddziałów oraz urządzeń.

„Jesteśmy przekonani, że postęp technologiczny z jakim mamy do czynienia spowoduje, że wdrożenia chmurowe staną się dla banków spółdzielczych rzeczywistością, której nie unikniemy” – podsumowuje Mariusz Kumorek. „Najważniejsze, aby proponowane rozwiązania zapewniały bezpieczeństwo danych przechowywanych w chmurze. Ogólnie rzecz biorąc, korzyści płynące z posiadania systemu jako usługi (SaaS) to m.in. niższy koszt utrzymania (brak konieczności zakupu sprzętu, licencji i specjalistów IT) oraz stabilność działania systemu, dzięki dopasowaniu mocy obliczeniowych do potrzeb”.

Platforma analityczna SAS Viya jest szybsza i bardziej opłacalna niż rozwiązania konkurencji

Nowa analiza porównawcza wskazuje również, że platforma SAS skaluje się lepiej przy obsłudze większych i bardziej złożonych zasobów danych. Szczegółowe wyniki badania znajdują się w raporcie.

Prędkość/Wydajność:

  • Viya jest średnio 30 razy szybsza niż reszta testowanych rozwiązań AI/ML ocenianych we wszystkich scenariuszach testowych.
  • Viya jest średnio 49 razy szybsza niż platforma Data/AI oparta na Spark we wszystkich algorytmach, rozmiarach danych i obciążeniach. W niektórych przypadkach Viya jest nawet 326 razy szybsza.

 Skalowalność:

  • Viya skaluje się lepiej niż rozwiązania alternatywne z większymi, złożonymi zbiorami danych, skracając czas uruchomienia AI/ML dzięki dodatkowym zasobom obliczeniowym.
  • W przypadku trenowania modeli na ponad 300 milionach punktów danych, Viya przewyższyła wszystkie alternatywne rozwiązania i okazała się jedyną platformą, która była gotowa do dalszego skalowania.

Efektywność kosztowa:

  • Użytkownicy mogą obniżyć koszty o ponad 86 proc. w porównaniu z testowanymi alternatywami, dzięki szybkości i skalowalności Viya w procesach trenowania i walidowania modeli.

SAS Viya dostarczyła wyniki w ciągu kilku minut, podczas gdy rozwiązaniom konkurencyjnym analiza zajęła wiele godzin lub po prostu się nie udała – powiedział Russ Fellows, starszy partner i analityk Futurum Group. SAS Viya pomaga użytkownikom obniżyć koszty obliczeniowe, przy obsłudze większych zasobów danych, w celu szybszego podejmowania decyzji. Nasze badania wykazały, że SAS znacznie wyprzedza konkurencję.

SAS Viya, natywna platforma AI działająca w chmurze, daje klientom wybór i kontrolę nad analizą dużych i złożonych zasobów danych, zapewniając potrzebną skalowalność. Wnioski dostarczone przez Viya pomagają liderom biznesu podejmować lepsze decyzje – niezależnie od tego, czy dotyczą one usług finansowych, procesów logistycznych lub produkcyjnych.

Badanie Futurum Group potwierdza to, co deklarowali nasi klienci: Viya działa sprawnie i efektywnie w chmurze, w pełni wykorzystując działanie procesora CPU w czasie wykonywania zadań – powiedział Bryan Harris, wiceprezes wykonawczy i Chief Technology Officer w SAS. Wyniki niezależnego badania przeprowadzonego przez Futurum Group są dowodem na przełomowe wzrosty wydajności i oszczędności kosztów, które dostarczamy naszym klientom.

SAS Viya to platforma do analizy i obsługi danych z wbudowaną sztuczną inteligencją, która działa na nowoczesnej, skalowalnej architekturze. Jest to oprogramowanie typu cloud-first, zaprojektowane tak, aby było zawsze dostępne i zaktualizowane oraz przynosiło moc analityki każdemu i wszędzie. SAS Viya integruje procesy podejmowania decyzji ze sztuczną inteligencją i zaawansowaną analityką, pomagając organizacjom szybciej podejmować lepsze decyzje.

 

70 proc. liderów biznesowych wolałoby, aby to sztuczna inteligencja podejmowała za nich ich decyzje

W badaniu obejmującym ponad 14 tys. pracowników i liderów biznesu w 17 krajach stwierdzono, że ludzie mają trudności z podejmowaniem decyzji w życiu osobistym i zawodowym w czasach, gdy są zmuszani do podejmowania większej liczby decyzji niż kiedykolwiek wcześniej.

Liczba podejmowanych decyzji mnoży się, a więcej danych nie pomaga

Ludzie są przytłoczeni ilością danych, co zmniejsza zaufanie, komplikuje decyzje i negatywnie wpływa na jakość ich życia.

  • 74 proc. badanych twierdzi, że liczba decyzji, które podejmują każdego dnia, wzrosła 10-krotnie w ciągu ostatnich trzech lat, a 78 proc. stwierdza, że jest bombardowanych większą ilością danych z większej liczby źródeł niż kiedykolwiek wcześniej.
  • 86 proc. twierdzi, że ilość danych znacznie komplikuje decyzje w ich życiu osobistym i zawodowym, a 59 proc. przyznaje, że staje przed dylematem decyzyjnym – nie wiedząc jaką decyzję podjąć – więcej niż raz każdego dnia.
  • 35 proc. nie wie, którym danym lub źródłom zaufać, a 70 proc. zrezygnowało z podjęcia decyzji, ponieważ ilość danych była zbyt wielka.
  • 85 proc. osób twierdzi, że ta niezdolność do podejmowania decyzji ma negatywny wpływ na jakość ich życia. Powoduje to wzrost niepokoju (36 proc.), utratę możliwości zawodowych (33 proc.) i niepotrzebne wydatki (29 proc.).
  • W rezultacie 93 proc. z nich zmieniło sposób podejmowania decyzji w ciągu ostatnich trzech lat. 39 proc. korzysta teraz tylko z zaufanych źródeł, a 29 proc. polega wyłącznie na przeczuciach.

Trudności w podejmowaniu decyzji powodują zakłócenia organizacyjne

Liderzy biznesowi chcą, aby dane były pomocne i wiedzą, że mają one kluczowe znaczenie dla sukcesu ich organizacji, jednak w ich opinii nie dysponują narzędziami, które pozwoliłyby im odnieść sukces – zmniejsza to ich pewność siebie i zdolność do podejmowania decyzji w odpowiednim czasie.

  • 85 proc. liderów biznesowych doświadczyło stresu decyzyjnego – mając poczucie winy, żałując lub kwestionując niektóre decyzje, które podjęli w ciągu ostatniego roku – a 93 proc. uważa, że dostęp do odpowiedniego rodzaju inteligencji decyzyjnej może zadecydować o sukcesie organizacji.
  • 97 proc. oczekuje pomocy ze strony danych. W idealnym świecie chcieliby, aby dane pomagały im: podejmować lepsze decyzje (44 proc.), zmniejszać ryzyko (41 proc.), podejmować szybsze decyzje (39 proc.), więcej zarabiać (37 proc.) i planować procedury na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń (29 proc.).
  • 72 proc. przyznaje, że zbyt wielka ilość danych i brak zaufania do nich powstrzymały ich przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji, a 89 proc. uważa, że rosnąca liczba źródeł danych ograniczyła sukces ich organizacji.
  • Zarządzanie różnymi źródłami danych wymagało dodatkowych zasobów do ich zebrania (40 proc.), sprawiło, że podejmowanie strategicznych decyzji było wolniejsze (36 proc.) i wprowadziło więcej możliwości popełnienia błędu (26 proc.).
  • Liderzy biznesowi nie wierzą, że najczęściej stosowane obecnie podejście do danych i analityki odpowiada na te wyzwania. 77 proc. twierdzi, że pulpity i wykresy, które otrzymują, nie zawsze odnoszą się bezpośrednio do decyzji, które muszą podjąć, a 72 proc. uważa, że większość dostępnych danych jest naprawdę pomocna tylko dla informatyków lub naukowców zajmujących się danymi.
  • Liderzy biznesowi wierzą, że odpowiednie dane i spostrzeżenia mogą pomóc im w podejmowaniu lepszych decyzji w zakresie HR (94 proc.), finansów (94 proc.), łańcucha dostaw (94 proc.) i doświadczeń klienta (93 proc. ).

Dane muszą być istotne dla podejmowanych decyzji, w przeciwnym razie będą ignorowane

Zbieranie i interpretowanie danych doprowadziło liderów biznesowych do punktu krytycznego w czasie, gdy jednocześnie wzrasta presja na nich wywierana.

  • 70 proc. badanych twierdzi, że problemy związane z koniecznością gromadzenia tak dużej ilości danych i ich interpretacji są dla nich zbyt wielkie.
  • Jest to szczególnie widoczne w świecie biznesu. 78 proc. liderów biznesowych twierdzi, że ludzie często podejmują decyzje, a następnie szukają danych, które je uzasadniają, 74 proc. pracowników uważa, że firmy często przedkładają opinię najwyżej opłacanej osoby nad obiektywne dane, a 24 proc. uważa, że większość decyzji podejmowanych w biznesie nie jest racjonalna.
  • Sytuacja jest tak trudna, że 64 proc. badanych – z tego 70 proc. liderów biznesowych – wolałoby, aby wszystkie te trudności po prostu zniknęły i aby decyzje podejmował za nich jakiś rodzaj sztucznej inteligencji.
  • Pomimo frustracji związanych z danymi w ich osobistym i zawodowym świecie, ludzie wiedzą, że bez danych ich decyzje byłyby mniej dokładne (44 proc.), mniej udane (27 proc.) i bardziej podatne na błędy (39 proc.).
  • Ludzie wierzą również, że organizacja, która wykorzystuje technologię do podejmowania decyzji opartych na danych, jest bardziej godna zaufania (79 proc.), odniesie większy sukces (79 proc.), jest firmą, w którą chętniej zainwestują (76 proc.), z którą będą współpracować (77 proc.) i dla której chcą pracować (78 proc.).

System kreuje oszusta a potem go ściga

Jako młody dziennikarz z radością polowałem na absurdy, jakich nie brakowało na przełomie lat 80. i 90. A dziś? Mam wrażenie, że niewiele się zmieniło. Przykład?

Mój znajomy postanowił kupić w Niemczech samochód. Kiedy uzgodnił cenę, wyciągnął umowę kupna-sprzedaży.Niemiec popatrzył na niego z zaskoczeniem i stwierdził: „Daję panu duży i mały Brief, odbieram pieniądze i na tym koniec formalności”. O podpisywaniu jakiejkolwiek umowy w ogóle nie chciał słyszeć: „Obaj mieszkamy na terenie Unii Europejskiej i zapewniam pana, że wszystko jest w najlepszym porządku”. Co dalej się działo? Oddajmy głos nabywcy auta: „Zgodnie z panującymi za Odrą zasadami sprzedawca miał rację. Ale po przejechaniu granicy okazało się, że jednak mieszkamy w trochę innej UE. W wydziale komunikacji poproszono mnie o przedstawienie orginalej umowy kupca-sprzedaży. Zadzwoniłem do poprzedniego właściciela, który nawet nie chciał słyszeć o podpisywaniu jakichkolwiek dokumentów. Chcąc nie chcąc, zrobiłem to, co wszyscy nabywcy niemieckich aut – sam wypełniłem pobraną z Internetu dwujęzyczną umowę. Czułem się jak potencjalny oszust, ale przecież urząd mnie do tego zmusił, domagając się fikcyjnego dokumentu. Jakby tego było mało, podczas kolejnej wizyty w wydziale komunikacji usłyszałem, że muszę przedstawić tłumaczenie przysięgłe nieszczęsnej umowy, a dodatkowo Briefów. Po co? Przecież to schematyczne, standardowe dokumenty. Wystarczy, żeby urząd miał jedno wzorcowe tłumaczenie. To jednak nie wszystko. Do wydziału komunikacji zaniosłem bankowy dowód przelewu akcyzy za sprowadzone auto. I tym razem zostałem potraktowany jak potencjalny oszust. Urząd akceptuje wyłącznie potwierdzenia wystawiane przez jedyny w Polsce urząd w Nowym Sączu specjalizujący się w akcyzie, na którego konto wpłaciłem pieniądze. Na marginesie – sam mógłby fakt ten sprawdzić. Nie jestem w stanie pojąć, kto i dlaczego wymyślił tę piramidalną fikcję?”.

Chcąc się dowiedzieć trochę więcej na ten temat, zacząłem szukać informacji na wyspecjalizowanych portalach inter- netowych. Oto co znalazłem na stronie „AutoŚwiata”, który ostrzega przed kupowaniem samochodów sprowadzanych z Niemiec: „Urzędy skarbowe zaczynają coraz dokładniej sprawdzać papiery i to nie tylko w przypadku nowo rejestrowanych aut, lecz także tych, które trafiły na polski rynek w ciągu ostatnich 2 lat. Wygląda na to, że do tej pory obowiązywała niepisana umowa między fiskusem a sprowadzającymi – my prawem kaduka pobieramy od was nienależną akcyzę, w zamian za to możecie nas bezkarnie oszukiwać na dokumentach. Druga sprawa to doświadczenie: na początku urzędnicy zupełnie nie wiedzieli, jak kontrolować międzynarodowy handel. Teraz ra- dzą sobie coraz lepiej, częściej proszą o pomoc zagraniczne urzędy. Dawniej fiskus dawał się oszukiwać. Teraz fiskus działa inaczej. (…) Wyobraźmy sobie, że kupujemy w Polsce samochód od handlarza, podpisując przy tym umowę z fikcyjnym, nieobecnym Niemcem. Oczywiście umowa ma aktualną datę. I problem gotowy! W urzędzie (o ile będzie czujny) okaże się, że numery wywozowe zostały wykupione w Niem- czech już np. miesiąc temu.

To oznacza, że samochód nie został kupiony tam, gdzie wykazane to zostało w umowie. Urzędy, korzystając z faktu, że jesteśmy w Unii Europejskiej, otrzymują pomoc swoich niemieckich odpowiedników i sprawdzają stan faktyczny za granicą. Co więcej, zagraniczny urząd nie tylko kontroluje dokumenty, lecz także może wystąpić do poprzednich właścicieli samochodu z zapytaniem, komu i w jakich okolicznościach sprzedali samochód. Nie oszukujmy się, Niemiec wezwany przez Finanzamt pod groźbą tego, że może zostać oskarżony o fałszywe zeznania lub sfałszowanie dokumentu, zezna, jak było naprawdę. To nie teoria! Docierają do nas relacje czytelników wraz z dokumentami z postępowań, z których wynika, że urzędy były w stanie dotrzeć i uzyskać zeznania nawet od trzech poprzednich właścicieli jednego samochodu! Jeżeli nieprawidłowości wykryje urząd celny, trzeba się liczyć z tym, że przede wszystkim zakwestionuje taką umowę, czyli również zadeklarowaną cenę. Oznacza to, że opłaty zostaną naliczone według ceny oszacowanej przez urząd! Auto z »lewą« umową może stracić rejestrację. Zarówno urząd celny, jak i wydział komunikacji mogą poinformować o domniemanym oszustwie prokuraturę. Zarzuty mogą być różne. Kupujący, który miał świadomość, że uczestniczy w »przekręcie«, może odpowiadać za fałszerstwo (czyn zagrożony grzywną lub karą pozbawienia wolności od 3 do 5 lat!). Ktoś, kto ze sfałszowanymi do- kumentami rejestruje samochód, może z kolei zostać oskarżony o »wyłudzenie poświadczenia nieprawdy poprzez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego« – grożą za to 3 lata odsiadki! Sprzedawca handlujący autami »na Niemca« może być ścigany za przestępstwa karno-skarbowe. Zła wiadomość dla kupujących: w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości rejestracja samochodu może zostać unieważniona! Nabywcy grozi wtedy żmudne postępowanie przed sądem, żeby udowodnić, że jest prawowitym właścicielem auta”.

KTO MA BRIEF, TEN MA AUTO. ZAREJESTROWANIE SAMOCHODU
W NIEMCZECH JEST ŁATWIEJSZE NIŻ W POLSCE. DLA TAMTEJSZEGO URZĘDU KOMUNIKACJI DOKUMENTEM WYSTARCZAJĄCYM DO ZAREJESTROWANIA AUTA JEST TZW. BRIEF, CZYLI KARTA POJAZDU, KTÓRA STANOWI DOWÓD WŁASNOŚCI

Przy okazji „AutoŚwiat” przypomina: „Kto ma Brief, ten ma auto. Zarejestrowanie samochodu w Niemczech jest łatwiejsze niż w Polsce. Dla tamtejszego urzędu komunikacji dokumentem wystarczającym do zarejestrowania auta jest tzw. Brief, czyli karta pojazdu, która stanowi dowód własności. Nie trzeba przedstawiać żadnej umowy kupna-sprzedaży. Dlatego bywa, że pokątni handlarze nie zawracają sobie wcale głowy umowami. Kupując auto do Polski, domagajmy się umowy!”. Na marginesie, również w Internecie przeczytałem, że podobno wydziały komunikacji w miastach blisko zachodniej granicy nie wymagają przedstawienia polsko-niemieckiej umowy zakupu samochodu, ponieważ mają świadomość realiów. Nie mogę jednak tego potwierdzić, nie sprawdzałem… Biorąc pod uwagę, że większość samochodów sprowadzanych z Niemiec do Polski to wysłużone, niedrogie pojazdy, które po kilku latach trafiają na złom lub gdzieś dalej na wschód, opisana przez „AutoŚwiat” misterna akcja ujawniania potencjalnych kombinatorów nie ma ekonomicznego ani prawnego sensu. To przecież system sam produkuje mimowolnych oszustów. Czyż jednak nie jest to wspaniałe osiągnięcie: złapać za rękę Polaka, któremu Niemiec sprzedał auto i odmówił podpisania umowy wymaganej przez polski, a nie przez niemiecki urząd. Wystarczy przecież stworzyć system produkujący kryminalistów, a potem zacząć ich łapać.

Piotr Cegłowski

8 lat strat na lokatach

Nawet ponad 10 proc. realnej straty-takie wyniki może dać w tym roku część kończących się bankowych lokat. Tak złych wyników depozyty nie dawały od co najmniej 17 lat. Wszystkiemu winne są inflacja i to, że banki nie rozpieszczają oszczędzających

Dwucyfrowa inflacja to cios w siłę nabywczą oszczędności. Powierzając je bankom, mamy dziś niemal gwarancję, że za rok będziemy mogli kupić za nasze pieniądze wyraźnie mniej nieobecnie i to pomimo naliczana skromnych odsetek.

Ponad 10 proc. straty na lokacie

Powiedzmy sobie szczerze – z oprocentowaniem, które nie daje sobie rady z inflacją, mamy do czynienia już od lat. Przez ostatnie kilkanaście lat nigdy sytuacja nie była jednak aż tak zła. Zdarzały się okresy, w których realne oprocentowanie przeciętnego depozytu było na poziomie – 1 proc. Gdy było szczególnie źle, dochodziliśmy w okolice – 2 proc. Gdy jednak poziom realnych strat przekroczył 3-4 proc., można było już mówić o tym,e sytuacja jest szczególnie zła. Dziś jednak realną perspektywą są straty przekraczające nawet 10 proc. w skali roku. Aż tyle na wartości mogą stracić pieniądze, które w ubiegłym roku powierzyliśmy bankom w ramach rocznej lokaty. Nie dziwne więc, że część rodaków szuka rozwiązań, które pozwoliłyby zachować siłę nabywczą oszczędności.Jeśli spełnią się obecnie formułowane prognozy, to w najgorszym położeniu będzie posiadacz przeciętnej rocznej lokaty bankowej założonej w trzecim kwartale 2021 r. Z wyliczeń przedstawionych przez analityków banku centralnego wynika bowiem, że w trzecim kwartale 2022 r. GUS będzie informował o inflacji na poziomie przekraczającym 12 proc. Lokaty zakładane rok wcześniej były oprocentowane na 0,1–0,2 proc. To znaczy, że w okresie trwania takich lokat ceny w sklepach rosły prawie sto razy szybciej, w tempie ponad 12 proc. w skali roku. Efekt tego będzie taki, że jeśli powierzyliśmy bankowi 10 tys. zł, to po wyjęciu tych pieniędzy z banku można będzie za nie kupić tylko tyle rzeczy, ile za około 8,9 tys. zł w dniu zakładania depozytu. Realna strata z rocznej inwestycji wyniesie w tym przypadku około 1,1 tys. zł. To najgorszy wynik od co najmniej 17 lat, czyli od kiedy zbierane są stosowne dane.

Oszczędzający widzą powoli rosnące oprocentowanie

Co prawda wraz z biegiem czasu poziom realnych strat ma być redu- kowany. Tak przynajmniej sugerują dziś dostępne prognozy. Kluczowe są tu jednak przewidywania odnośnie do ścieżki inflacji, a nie te dotyczące możliwych podwyżek oprocentowania depozytów. Jeśli bowiem spojrzymy na to, jak zmienia się oprocentowanie lokat, to nie ulega wątpliwości, że banki nas nie rozpieszczają. Przecież od października 2021 r. do marca 2022 r. podstawowa stopa procentowa wzrosła do 3,5 proc., a stawka WIBOR w wersji 3M jeszcze mocniej, bo do 4,5 proc. Za to w tym samym czasie przeciętne oprocentowanie rocznej lokaty wzrosło tylko do 2–2,5 proc. Mimo tych skromnych ruchów banki i tak obserwują wzmożony napływ kapitału na lokaty. Okazuje się, że niewielki nawet wzrost nominalnego oprocentowania lokat przekłada się na bardzo dynamiczny przyrost kapitału powierzanego bankom. Podobnie jest w przypadku detalicznych obligacji skarbowych. Ich oprocentowanie wzrosło w lutym o zaledwie 0,5 p.p., a za to sprzedaż papierów wzrosła o prawie 85 proc. w porównaniu z wynikiem ze stycznia. W obu przypadkach mamy więc potwierdzenie, że oszczędzający posiadają bardzo dużo kapitału, który skłonni są bezpiecznie lokować, o ile ktoś zaproponuje im choć trochę wyższe nominalne oprocentowanie, i to wszystko dzieje się w obliczu inflacji nawet kilkakrotnie przekraczającej oprocentowanie depozytów.

 

Bartosz Turek

główny analityk HRE Investments

OKAZUJE SIĘ,
ŻE NAWET NIEWIELKI WZROST NOMINALNEGO OPROCENTOWANIA LOKAT PRZEKŁADA SIĘ NA BARDZO DYNAMICZNY PRZYROST KAPITAŁU POWIERZANEGO BANKOM

Przez 8 lat na lokacie stracimy nawet ponad 20 proc.

Z problemem w postaci realnie ujem- nego oprocentowania lokat mierzymy się od lat. Już bowiem lokaty zakładane nna przełomie lat 2015/2016 przynosiły realną stratę. Stan ten trwa do dziś, a gdyby i tego było mało, to nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się szybko odwrócić. Tak przynajmniej su- gerują dziś dostępne prognozy. Wynika z nich, że realne straty będą problemem jeszcze w przypadku depozytów zakładanych w 2023 r., które zapadać będą w roku kolejnym. Jeśli więc ktoś na początku 2016 r. założył przeciętną roczną lokatę i konsekwentnie odnawiał ją co roku, i dalej planuje to robić, to dotychczas realnie straciłby 12–13 proc., a w ciągu 8 lat (2016–2024) realnie jego oszczędności mogą stracić aż 22 proc. ze swojej oryginalnej siły nabywczej. Dzieje się tak pomimo doliczania do tych pieniędzy odsetek. To najlepiej tłumaczy, dlaczego spora część rodaków w ostatnich latach wolała np. kupować detaliczne obligacje skarbowe, nieruchomości lub złoto. Ktoś, kto kupił na początku 2016 r. 10-letnie detaliczne papiery skarbowe, dziś mógłby się cieszyć z 21 proc. nominalnego zysku. To oznacza, że w latach 2016–2022 rozwiązanie to pozwoliło niemal zachować siłę nabywczą pieniądza. Po potrąceniu inflacji obligacje te dały bowiem 1 proc. realnej straty. Ktoś, kto na początku 2016 r. wybrał królewski kruszec, mógłby dziś go sprzedać i zainkasować około 75 proc. zysku (po potrąceniu inflacji – 44 proc. zysku). Za to ktoś, kto w tym czasie kupił mieszkanie, był świadkiem, że od początku 2016 r. do końca 2021 r. ceny w największych miastach poszły w górę o 62 proc., tak przynajmniej sugerują dane NBP. Już to dawałoby szansę na realny zysk na poziomie 33 proc. Zysk ten mógłby wzrosnąć do ponad 50 proc., jeśli ponadto nieruchomość ta przeznaczona byłaby na wynajem. W takim przypadku dodatkowy zysk z tego tytułu można bezpiecznie szacować na około 4 proc. rocznie. Oczywiście wymagałoby to od właściciela trochę zachodu, a i sam zakup nieruchomości czy jej przystosowanie do wynajmu pochłonęłoby niemałe koszty.

Bezpieczeństwo dostaw żywności

W czwartek, 24 marca 2022 r., europarlament przyjął rezolucję o potrzebie pilnego planu działania UE w celu zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego w Unii i poza nią po inwazji Rosji na Ukrainę. W tekście rezolucji eurodeputowani zaapelowali o natychmiastową pomoc w postaci dostaw żywności dla Ukrainy oraz o uruchomienie nowej unijnej strategii produkcji żywności. Biorąc pod uwagę poważny wpływ, jaki rosyjski atak na Ukrainę będzie miał na bezpieczeństwo żywnościowe, europarlament wezwał do udzielenia Ukrainie długoterminowej humanitarnej pomocy żywnościowej zarówno ze strony UE, jak i na szczeblu międzynarodowym. W dokumencie stwierdzono m.in., że UE powinna otworzyć korytarze żywno- ściowe do i z Ukrainy, które będą alternatywą dla zamkniętych portów Morza Czarnego. Wskazano przy tym, że ukraińskim rolnikom należy zapewnić brakujące nasiona, paliwo i nawozy. Posłowie do PE uważają, że zarówno pandemia COVID-19, jak i wojna w Ukrainie pokazały, że Unia musi zmniejszyć swoją zależność od importu od zbyt małej liczby dostawców. Eurodeputowani wezwali do dywersyfikacji dostaw z krajów trzecich, a w perspektywie krótkoterminowej domagają się, by Komisja oceniła, w jaki sposób złagodzić wpływ wysokich cen nawozów na rolników. Aby zmniejszyć zależność od importu nawozów w perspektywie długoterminowej, PE zaproponował przejście na alternatywne, organiczne źródła składników odżywczych dla rolnictwa oraz wsparcie innowacji w rolnictwie.W rezolucji zaznaczono, że Komisja powinna także zapewnić wsparcie dla najbardziej dotkniętych sektorów i uruchomić rezerwę kryzysową w wysokości 479 mln euro.

Rentowność inwestycji na rynku nieruchomości

Adam Bojanowski –  właściciel i prezes firmy „Działki budowlane w zaciszu”, przedsiębiorca, ekspert rynku nieruchomości. 

W obliczu obecnej sytuacji, spowodowanej trudnościami po pandemicznymi, skutkami wojny na Ukrainie oraz rosnącą inflacją. Wiele sektorów gospodarki zaczyna odczuwać wpływ tych czynników. Pomimo tego, rynek nieruchomości wciąż przyciąga inwestorów jako jedną z najbardziej interesujących gałęzi gospodarki. Tutaj bezpieczeństwo inwestycji idzie w parze z wyzwaniami związanymi z uzyskiwaniem finansowania oraz zdolnością kredytową potencjalnych finansobiorców.

Właściciel i prezes firmy „Działki budowlane w zaciszu”Adam Bojanowski dzieli się swoim punktem widzenia na temat bieżących kierunków na rynku nieruchomości oraz ocenia czy inwestowanie w ten sektor jest skutecznym sposobem na zabezpieczenie przed inflacją.

Inwestowanie w nieruchomości a inflacja: bezpieczeństwo inwestycji

Obecnie, dla przedsiębiorców i osób chcących zabezpieczyć swoje środki, bezpieczeństwo inwestycji jest niezwykle ważnym aspektem. W rzeczywistości, dwa główne aspekty, na które trzeba zwrócić uwagę to wartość pieniądza i wartość nieruchomości. Jeśli wartość pieniądza spada, ceny nieruchomości rosną. Jednak warto pamiętać, że wartość nieruchomości zależy od wielu czynników, takich jak: dostępność kredytów, przepisy dotyczące odrolnienia, dostępność nieruchomości dla deweloperów, sytuacja gospodarcza oraz dostępność i opłacalność innych form inwestowania. Wzrost cen nieruchomości sam w sobie nie zrekompensuje inflacji, dlatego inwestorzy muszą czerpać dodatkowe przychody z nieruchomości, aby osiągnąć dodatnią stopę zwrotu. Niemniej jednak, posiadanie nieruchomości jest wciąż skutecznym sposobem zabezpieczenia przed inflacją.

Czynniki decydujące o sukcesie na rynku nieruchomości

 W dzisiejszych czasach klienci oczekują nie tylko dobrej oferty, ale także pomocy w kwestiach formalnych związanych z transakcją. Dobra współpraca z władzami gmin, kwestie techniczne tj. uzbrojenie działek, odrolnienie czy budowa dróg dojazdowych to elementy, które wpływają na atrakcyjność i wartość nieruchomości. Warto też być elastycznym i pomocnym wobec klientów w trudnych sytuacjach. Wartość nieruchomości zależy nie tylko od jej stanu technicznego i lokalizacji, ale również od sytuacji na rynku. Banki, które odmawiają udzielenia kredytu osobom z wysokimi dochodami i wkładem własnym, nie realizują rzeczywistych potrzeb rynku. Ciekawą opcją dla klientów są systemy ratalne, gdzie zdolność kredytowa nabywcy nie ma znaczenia, a nieruchomość stanowi zabezpieczenie dla firmy.

Wymaganie od klientów nadmiernych zabezpieczeń wiąże się z dodatkowymi kosztami dla obu stron i spowalnia gospodarkę. Spadek popytu na kredyty mieszkaniowe powoduje również obniżenie marż bankowych, co z kolei wpływa na cały sektor.

Warto jednak pamiętać, że problemy sektora bankowego wynikają nie tylko z nieruchomości, ale również z innych czynników, takich jak zbyt wysokie koszty operacyjne czy np. ekspozycja toksyczne instrumenty pochodne. Spadek wartości nieruchomości, które były przejmowane przez banki, przyczynił się do kryzysu, ale nie był jedyną przyczyną. Banki, które miały problemy ze wspomnianą wysoką ekspozycją na toksyczne instrumenty pochodne lub zbyt wysokimi kosztami operacyjnymi, również zbankrutowały. Warto pamiętać, że banki narażone są na zupełnie inne ryzyka niż małe i średnie przedsiębiorstwa.

Małe przedsiębiorstwa, które charakteryzują się niskimi kosztami i posługują się swoimi własnymi środkami finansowymi, a nie pieniędzmi swoich klientów, mogą wziąć na siebie większe ryzyko, co jest rozsądnym podejściem.

Aktualne trendy dotyczące mieszkań i nieruchomości

Przez ostatnie dekady zaobserwowaliśmy masową migrację ludności ze wsi do miast. Jednak obecnie wydaje się, że ten trend się odwraca. Mieszkańcy miast coraz chętniej zamieniają hałaśliwe osiedla na urokliwe działki, gdzie mogą cieszyć się czystym powietrzem i widokiem pięknej przyrody. Zdolność do pracy zdalnej i możliwość robienia zakupów przez internet sprawiają, że mieszkanie w mieście staje się coraz mniej atrakcyjne. Ze względu na stale rozwijającą się infrastrukturę drogową oraz coraz bardziej zaawansowane technologie samochodowe, dojazdy z terenów wiejskich do miast stają się coraz bardziej wygodne i komfortowe. Wybierając dom poza miastem, można cieszyć się większą działką i przestrzenią mieszkalną. Infrastruktura i uzbrojenie działek stają się coraz bardziej dostępne, a życie poza miastem zyskują na komforcie.  Klienci doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego działki położone kilkadziesiąt kilometrów od dużych miast cieszą się dużym zainteresowaniem. Klienci szukają pięknych widoków, atrakcyjnego terenu i miejsca, które przypomina im wakacje przez cały rok. Dawniej atrakcyjne działki znajdowały się blisko centrum miast, ale dzisiaj klienci patrzą na to inaczej, dlatego nasza oferta skupia się głównie na atrakcyjnych nieruchomościach na Kaszubach i Mazurach.

ESG- konieczność czy potrzeba?

    Maciej Rudnicki prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, specjalista z zakresu prawa finansowego, absolwent UAM w Poznaniu (prawo) oraz Akademii Ekonomicznej w Poznaniu (bankowość), w latach 1997–2019 pracownik naukowy KUL, obecnie prorektor Akademii Polonijnej, były poseł (1997–2001) i były wiceminister środowiska (2000–2001)

     

    Od czasu wybuchu pandemii COVID-19 pojęcie ESG stało się tematem, o którym mówi się coraz częściej nie tylko na rynkach finansowych.

    Akronim ESG odnosi się do trzech grup czynników, na podstawie których dokonywane są oceny pozafinansowe różnego rodzaju podmiotów, odzwierciedlane są także istotne dla tych podmiotów wartości i sposoby działania zarówno wobec pracowników, jak i wobec dostawców, kontrahentów, podmiotów współpracujących. ESG powstało od słów: „environmental”, „social” i „governance”, które oznaczają symbiozę ochrony środowiska, ładu społecznego i korporacyjnego. Są to czynniki, w oparciu o które tworzone są ratingi i oceny pozafinansowe państw, przedsiębiorstw i organizacji. Głównym ich zadaniem jest dostarczenie inwestorom odpowiednich narzędzi do porównania na jednej płaszczyźnie alternatywnych kierunków inwestowania. Opierając się na informacjach podanych przez „Financial Timesa”: zrównoważone fundusze zwracające szczególną uwagę na ESG pozyskały rekordową kwotę 20,6 mld dol. w 2019 r. – prawie czterokrotnie więcej niż w 2018 r. Larry Fink, prezes Black Rock, jednego z największych amerykańskich funduszy, w dorocznym liście kierowanym do prezesów firm, których aktywa fundusz posiada, stwierdził, że fundusz koncentruje się na zrównoważonym rozwoju nie dlatego, że jego pracownicy są ekologami, ale dla- tego, że są kapitalistami i powiernikami funduszy klientów.Jedną z przyczyn prac nad ESG jest Europejski Zielony Ład.

    UE zobowiązała się do 2050 r. osiągnąć neutralność klimatyczną. Realizacja tego celu będzie wymagała transformacji społeczno-gospodarczej w Europie: racjonalnej kosztowo, sprawiedliwej i zrównoważonej społecznie. W przeciwnym razie dalej będą postępowały niekorzystne zmiany klimatyczne. Nowa strategia rozwoju gospodarczego UE ma zapewnić zrównoważony przemysł i transport, ograniczyć zanieczyszczenia. Można postawić tezę, że od ESG nie ma ucieczki pomimo tego, iż rynek regulacji prawnych dopiero się w tym obszarze kształtuje. Obecnie dostępnymi narzędziami pozwalającymi na ocenę zgodności z ESG, także na rynku polskim, są raporty niefinansowe, do których corocznego przygotowywania zobowiązane są spółki notowane na GPW, duże spółki interesu publicznego zatrudniające ponad 500 pracowników, uczestnicy rynku finansowego udostępniający produkty finansowe. Już wkrótce treść tych raportów, podobnie jak obecnie raportów finansowych, będzie weryfikowana przez niezależnych audytorów. Teraz raportowanie niefinansowe jest przygotowane według pewnych założeń kierunkowych, które ulegają uszczegółowieniu zgodnie z Taksonomią UE, określającą kryteria, jakie należy spełnić, aby działalność gospodarczą uznać za zrównoważoną środowisko- wo. Firmy będą musiały wykazać, że ich działalność w istotnym stopniu przyczynia się do realizacji jednego z sześciu celów środowiskowych, bez jednoczesnego negatywnego wpływu na inne wymienione cele. Komisja Europejska wskazała jako najistotniejsze: łagodzenie skutków zmian klimatu, adaptację do zmian klimatu, zrównoważone wykorzystanie i ochronę zasobów wodnych i morskich, przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym, zapobieganie zanieczyszczeniu i jego kontrola, ochronę i odbudowę bioróżnorodności ekosystemów. Taksonomia będzie miała istotny wpływ na kształtowanie rynku i funkcjonujących na nim przedsiębiorstw, ponieważ przekazywane informacje o oddziaływaniu na otoczenie będą istotnie wpływać na prze- pływ kapitału i strategię inwestycyjną. Banki, przykładowo, powinny nauczyć się przez taksonomię inaczej klasyfikować klientów, zwracając uwagę nie tylko na ich rozmiar, ale przede wszystkim na rodzaj prowadzonej przez nich działalności. Bez wątpienia wdrożenie ESG krótkoterminowo będzie wiązało się z dodatkowymi nakładami i, co ważniejsze, ze zmianą sposobu myślenia zarządzających. Zdecydowanie jednak korzyści z tego wynikające zrównoważą nakład sił i środków. Wdrożenie ESG będzie prowadziło do zgodności z regulacjami prawnymi, a jednocześnie będzie wywierało silny wpływ na reputację i wiarygodność firm wobec inwestorów, pozwoli również w sposób optymalny zarządzać ryzykiem społecznym i środowiskowym, co final- nie doprowadzi do uzyskania przewagi konkurencyjnej.

    Ważne Informacje

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

    Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

    Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...