.
Strona główna Blog Strona 66

Wirtualne bliźniaki, cyfrowe bliźniaki i Metaverse wg Dassault Systèmes

3DS Lab

Cyfrowe bliźniaki to po prostu cyfrowa forma dowolnego obiektu – jego wirtualna wersja. Dassault Systèmes ma jednak w swojej ofercie coś znacznie potężniejszego – wirtualne bliźniaki. Dają one możliwość modelowania 3D wszystkiego wokół siebie, a następnie tak długo testowania i przeprowadzania symulacji, by model był perfekcyjny.

Wirtualne bliźniaki w produkcji

Żeby zrozumieć, czym się różnią cyfrowe bliźniaki od wirtualnych, odwołajmy się do przykładu z przemysłu automotive. Technologia wirtualnych bliźniaków idealnie sprawdza się bowiem przy projektowaniu nowych modeli samochodów, szczególnie tych elektrycznych i hybrydowych. Za jej pomocą można przykładowo przeprowadzić symulacje ich odporności na różnego rodzaju elementy zewnętrzne. Jednym z ważniejszych jest przetestowanie, jak zachowają się one podczas zderzenia na śniegu i czy w związku z tym nie potrzebują lepszej jakości mechanizmów hamowania, spełniających podwyższone normy bezpieczeństwa.

Gdy nowy model jest gotowy do skierowania go do produkcji, wirtualnego bliźniaka można użyć do zbadania, jaki wpływ będą mieć różni poddostawcy na ogólny poziom emisji dwutlenku węgla końcowego produktu i jaki wpływ będzie to miało na łańcuch dostaw. I w konsekwencji wybrać do współpracy tych partnerów, których rozwiązania będą najbardziej ekologiczne.

Wreszcie na koniec można upewnić się, czy źródła danych z różnych fabryk produkujących ten sam model są zgodne na każdym etapie procesu. Jest to możliwe dzięki temu, że wszystko to odbywa się za pośrednictwem jednej, zintegrowanej platformy 3DEXPERIENCE. Platformy, która nie wymaga zmiany systemu projektowania, systemu zarządzania danymi i systemu symulacji podczas wdrażania nowych procesów rozwoju i produkcji.

Jeszcze innym ważnym wyróżnikiem wirtualnego bliźniaka jest to, że ustanawia on sprzężenie zwrotne z danymi pochodzącymi z danego produktu lub procesu w jego rzeczywistym użyciu. Zespoły mogą te dane analizować, przeprowadzać dodatkowe testy i wprowadzać zmiany w celu ciągłego doskonalenia i zapobiegania nieoczekiwanym przestojom.

Wirtualne bliźniaki w ochronie zdrowia

Już niespełna dwa lata temu podczas targów CES 2022 w Las Vegas Dassault Systèmes umożliwił publiczności „poznanie” swojego wirtualnego bliźniaka. Miało to pokazać ludziom, że ich dokładne repliki mogą być tworzone cyfrowo w oparciu o naukowe podejście do danych. Po co? No chociażby po to, by korzystając z wirtualnego bliźniaka ludzkiego ciała, lekarz mógł symulować wpływ leków na mózg, na przykład w przypadku choroby Alzheimera.

Na tych samych targach Dassault Systèmes pokazał też, że może stworzyć spersonalizowany widok serca każdej osoby i jak połączenie rzeczywistych danych z podobnych serc innych osób i technologii wirtualnego bliźniaka może pomóc przewidzieć prawdopodobieństwo rozwoju choroby serca. Możliwe jest również symulowanie wpływu niektórych leków na komórki w sercu danej osoby przy użyciu jej wirtualnego bliźniaka – coś, czego znacznie prostsza technologia cyfrowych bliźniaków nigdy nie byłaby w stanie zrobić! A przecież tego typu wsparcie medycyny jest już możliwe nie tylko w przypadku serca, ale także i mózgu.

Transformacja dzięki wirtualnym bliźniakom

Ktoś mógłby powiedzieć, że serce i mózg to tylko dwa organy ludzkiego ciała. To prawda, ale to dlatego, gdyż prace w zakresie ludzkiego ciała dopiero się zaczęły. Nie ulega jednak wątpliwości, że możliwości przekształcania zarówno świata organicznego, jak i nieorganicznego są nieograniczone. Zdolność do symulowania i testowania przy użyciu ciągłego strumienia danych ze świata rzeczywistego to wyjątkowa moc technologii wirtualnych bliźniaków, coś, do czego cyfrowy bliźniak po prostu nie jest zdolny.

Cyfrowy bliźniak to po prostu atrakcyjny obraz tego, nad czym się pracuje. A wirtualny ma odwzorowany każdy aspekt projektu na jednej platformie. Nie widzi się więc tylko cyfrowej reprezentacji, ale można też podejmować różnego rodzaju działania, śledząc i reagując na wszystkie wymagania projektu w jednej przestrzeni. Całkiem nieźle, co?

Dassault Systèmes zawsze dążył do doskonałości technicznej. Przekonany, że jedynym postępem jest człowiek, stawia na ludzi i ich doświadczenie w centrum swoich procesów badawczo-rozwojowych. Oznacza to, że kiedy aktualizuje swoje systemy, robi to we wszystkich, co nie jest typowe dla zwykłej firmy technologicznej.

Dzięki temu systemy CAD, symulacyjne i do zarządzania danymi nie muszą być weryfikowane pod kątem kompatybilności. Gdy klient decyduje się na współpracę z Dassault Systèmes, nie musi ponosić bieżących kosztów związanych z łączeniem systemów zarządzaniem danymi, CAD i symulacją.

Ponieważ cyfrowy bliźniak zawiera informacje pochodzące z różnych źródeł, nie jest jasne, które z nich jest poprawne i który cyfrowy „obraz” najdokładniejszy. Podczas korzystania z platformy 3DEXPERIENCE te pytania po prostu w ogóle się nie pojawiają.

Na ile Metaverse jest wirtualnym bliźniakiem?

To często zadawane pytanie kierowane do Dassault Systèmes. Metaverse tworzy drugą formę człowieka. Awatara, który może wchodzić w interakcje społeczne w równoległym, cyfrowym świecie. Jest to idealne rozwiązanie dostosowane do potrzeb branży gier, ponieważ wykorzystuje technologię AR/VR.

Na chwilę obecną wokół Metaverse jest dużo szumu informacyjnego w poszukiwaniu konkretnych podstaw. Nie jest też jeszcze jasne, do jakich celów lub zastosowań Metaverse będzie służyć, ani w jaki sposób będzie się można po nim poruszać. Co innego Dassault Systèmes, który ma ponad 40-letnie doświadczenie w tworzeniu wirtualnych światów i pomaganiu swoim klientom w pracy nad ulepszaniem produktów.

Osiągnięcia Dassault Systèmes w tworzeniu i stosowaniu wirtualnych bliźniaków dowodzą, że cele firmy daleko wykraczają poza proste cyfrowe reprezentacje obiektów, ludzi lub procesów. Każdego dnia pracuje ona nad tym, aby każdy, zarówno zawodowo, jak i prywatnie, miał dostęp do współpracujących przestrzeni wirtualnych. Niezależnie od tego, czy chodzi o producentów opracowujących inteligentniejsze produkty, które usprawniają codzienne życie, urbanistów przekształcających miasta, aby były bardziej ekologiczne, czy lekarzy ulepszających zabiegi medyczne, wirtualne bliźniaki Dassault Systèmes wspierają innowacje wokół każdego człowieka.

3DEXPERIENCE Lab

Żeby spopularyzować stosowanie nowych technologii typu platforma 3DEXPERIENCE czy wirtualne bliźniaki, Dassault Systèmes uruchomił w Paryżu w 2015 roku 3DEXPERIENCE Lab. To globalne, otwarte laboratorium innowacji, którego celem jest przyspieszenie realizacji przełomowych pomysłów, mających pozytywny wpływ na społeczeństwo. Trzy – cztery razy w roku odbywają się sesje, podczas których przedsiębiorcy i innowatorzy mogą ubiegać się o wsparcie w ramach sześciu tematów: City, Life, Lifestyle, Internet of Things, Ideation i Fablab. Ponieważ 3DEXPERIENCE Lab wspiera 17 celów zrównoważonego rozwoju ONZ, każdy projekt aplikujący do programu musi być zaangażowany w realizację co najmniej jednego z nich.

Startupy, które dołączają do programu, uzyskują dostęp do platformy 3DEXPERIENCE, aby cyfrowo opracowywać swoje projekty. Korzystają także z mentoringu i wiedzy specjalistycznej. Ponieważ program ten cieszy się ogromną popularnością, z czasem utworzone 3 kolejne jego filie: w Bostonie (USA) , Pune (Indie) i Monachium (Niemcy), w których zrealizowano już setki projektów.

bezlinowa pułapka na homary
Bezlinowa pułapka na homary firmy LiftLabs

67 najciekawszych spośród nich jest opisanych na stronie 3dexperiencelab.3ds.com. Jednym z nich jest bezlinowy system ściągania pułapek na homary z dna mórz i oceanów firmy LiftLabs, a wszystko po to, bo ratować rzadkie gatunki wielorybów, które często zaplątywały się w zakładane przez rybaków liny. Zdarzało się to zwłaszcza w przypadku wieloryba północnoatlantyckiego, którego zostało zaledwie 350 osobników, a który był szczególnie narażony na takie niebezpieczeństwo. Projekt ten dostał nagrodę na konkursie startupów ConservationXLabs w Malezji, a ostatecznie udało się go zrealizować dzięki wsparciu hinduskiego oddziału 3DS Lab, który udostępnił startupowi platformę 3DEXPERIENCE.

Wojciech Gryciuk

Jak rywalizować z silnymi podmiotami

Robert Szydlik, prezes PKP Cargo Service opowiada o specyfice działania firmy, konsekwentnym rozwoju biznesu, a także przekazuje swoje przemyślenia na temat zarządzania

Firma, którą pan zarządza, jest częścią większej struktury…

Jest to spółka celowa z grupy PKP Cargo S.A., która powstała 21 lat temu. Na początku jej działalność miała się skupiać na innych obszarach, zgodnie z nazwą „serwis”. Zajmowała się między innymi przewozem kruszyw oraz obsługą terminali przy bocznicach kolejowych na przejściach granicznych. To była swoista obsługa celna i logistyczna. Z biegiem czasu profil działalności spółki ewoluował i obecnie skupia się ona przede wszystkim na obsłudze bocznic, na którą składają się załadunek i rozładunek, prowadzenie obsługi ruchu kolejowego oraz prace remontowe i serwisowe.

Z grubsza wiemy, na czym polega obsługa bocznicy. Jak to wygląda w praktyce?

Pociąg towarowy jest załadowywany lub rozładowywany na terenie zakładu. Na przykład, jeśli mamy bocznicę kolejową przy kopalni węgla lub elektrociepłowni, to naszym zadaniem jest zapewnić, że towar – na przykład węgiel – zostanie załadowany na pociąg i dostarczony na docelową stację, gdzie będzie odebrany. Obsługa bocznicy polega więc na kompleksowym działaniu od chwili, kiedy pociąg wjeżdża na teren zakładu, do czasu, kiedy jest gotowy do dalszej podróży. To nasze zadanie i odpowiedzialność, tym bardziej że niekiedy prace odbywają się na terenach, które nie są ogrodzone ani nie mają fizycznych bram. Nasza rola obejmuje zarówno załadunek, jak i rozładunek. Na przykład, jeśli pusty pociąg przyjeżdża do kopalni, nasi pracownicy, w tym maszynista i manewrowy, zajmują się ustawianiem wagonów i przemieszczaniem pociągu. Czasami korzystamy z pomocy pracowników w ramach zleceń lub wynajmujemy dodatkowy sprzęt, na przykład lokomotywy czy wagony.

Czym jeszcze zajmuje się PKP Cargo Service?

W naszym zakresie jest także prowadzenie ruchu kolejowego oraz utrzymanie infrastruktury, które obejmuje wszystkie urządzenia sterowania ruchem kolejowym oraz zapewnienie, że techniczne aspekty działają sprawnie i spełniają stosowne wymogi. Jeśli coś się zepsuje, musimy to naprawić, a czasem nawet wymienić lub przeprowadzić remont kompleksowy. A to oznacza, że rozkładamy wszystko na części pierwsze i składamy od nowa. Przykładem może być sytuacja, którą mieliśmy na Podkarpaciu, gdzie przez kilkanaście lat nieużywana bocznica kolejowa w nieczynnej fabryce wagonów porosła samosiejkami sosen… Konieczne było jej całkowite przebudowanie. Nasza firma jest w stanie to zrobić – to jedno z jej podstawowych zadań. Czasem jest to związane z utrzymaniem infrastruktury kolejowej, a czasem nie. W mniejszym zakresie realizujemy także transport kolejowy. Naszą przewagą jest to, że jako mniejsza firma jesteśmy bardziej elastyczni niż duże podmioty. Możemy obsłużyć zadania, które wymagają większej operatywności. Duże firmy mogą przewieźć więcej, ale my jesteśmy bardziej elastyczni.

Działacie na konkurencyjnym rynku.

Musimy rywalizować z silnymi podmiotami. Udział w przetargach to nasza codzienność. Rywalizujemy z konkurencją, zarówno polską, jak i zagraniczną, czeską czy niemiecką. Czasem walcząc o nowe zlecenia, działamy samodzielnie, a czasami w ramach konsorcjum, współpracując z naszą spółką matką. Warto podkreślić, że nie dostajemy zleceń „państwowych” z wolnej ręki, bo ktoś tak zdecydował w jakimś ministerstwie. Każdy kontrakt musimy zdobyć, konkurując na wolnym rynku. Nasza firma ma dobrą opinię i jest postrzegana jako bezpieczna i przewidywalna. To buduje naszą reputację na rynku. Dlatego prywatne podmioty często wybierają nas do współpracy, nie zawsze kierując się ceną, choć te są u nas najczęściej konkurencyjne. Dobrym przykładem była niedawna decyzja prywatnej firmy szwajcarskiej Hupac, która wybrała naszą firmę do obsługi nowej bocznicy kontenerowej. Nie wybrała operatora w przetargu, a prowadząc negocjacje cenowe z kilkoma podmiotami, ostatecznie wybrała PKP Cargo Service. Podczas podpisywania kontraktu Szwajcarzy podkreślali, że na ich decyzji ostatecznie zaważyła nasza bardzo dobra opinia na rynku.

W jakiej kondycji była firma, kiedy został pan jej szefem?

Była stabilna i dobrze funkcjonowała. Kadencja poprzedniego zarządu wygasła, ówczesny prezes odszedł na emeryturę, a członek zarządu nie startowała na kolejną kadencję. Wchodząc do spółki, mieliśmy świadomość, że jest to dobrze działający mechanizm. Dlatego wprowadziliśmy jedynie niewielkie korekty. Wyzwaniem pozostaje nadążanie za zmieniającym się rynkiem i planowaną dekarbonizacją. Ubiegłoroczny kryzys, który był widoczny w branży węglowej, odbił się pozytywnie na wynikach firmy, bo pracy na rynku było więcej. Ale sytuacja na rynku ustabilizowała się i musimy myśleć o przyszłości. Dlatego skupiamy się na dywersyfikacji naszych usług i szukaniu nowych nisz. Pierwszym krokiem w tym kierunku była wyżej przywołana umowa z terminalem kontenerowym, a dosłownie kilka dni temu wygraliśmy postępowanie na obsługę terminali paliw płynnych Unimotu – polskiego właściciela stacji Avia. W tej chwili zatrudniamy około 850 pracowników, co, jak na branżę kolejową, może wydawać się niewielką liczbą, ale prowadzimy operacje w około 40 lokalizacjach w Polsce. Możemy się jednak poszczycić bardzo dobrą kadrą, która jest w stanie wygrać przetarg, a potem zrealizować kontrakt. Jak można uzyskać dobre wyniki finansowe, jednocześnie oferując klientom konkurencyjne ceny? Nie o wszystkim powinienem mówić, ale mogę podkreślić, że jedną z przyczyn naszych niskich kosztów jest struktura kadry, w której administracja to jedynie 11 proc. załogi.

A jak trafił pan do PKP Cargo Service?

Wprost z samorządu lokalnego, gdzie odpowiadałem m.in. za budowlankę, trafiłem do PKP S.A., gdzie byłem zaangażowany w pracę zespołu realizującego program inwestycji dworcowych jako pełnomocnik zarządu ds. inwestycji. Budowa domu dziecka czy dworca to podobny proces, choć oczywiście realizowany w innym otoczeniu prawnym. W PKP udało mi się zaproponować kilka rozwiązań, które pozwoliły na lepszą kontrolę wydatkowania środków przeznaczanych na te inwestycje i to otworzyło mi ścieżkę awansu. Wystartowałem w konkursie do zarządu PKP Cargo Service, spółki, którą wspólnie ze Zbigniewem Prusem kierujemy od 1 czerwca 2021 r.

Jakie należy stosować zasady, aby osiągnąć sukces w zarządzaniu?

Najważniejsze to odróżniać sprawy ważne od nieważnych i koncentrować się na tych kluczowych. To jest fundamentalne. Ważne jest także delegowanie zadań i pozwalanie pracownikom na pewną samodzielność działania. Sprawdzaj, kontroluj, wspieraj, jeśli pojawią się trudności. Trzeba też poznać szczegóły funkcjonowania organizacji i regularnie utrzymywać kontakt z ludźmi. Uważam, że budowanie relacji w firmie to kluczowa kwestia. Czasem możemy mieć trudne rozmowy z pracownikami, ale musimy umieć oddzielić problem od relacji. Jeśli ktoś przychodzi do nas podenerwowany, jeśli pojawi się sytuacja konfliktowa, nie można eskalować emocji w myśl zasady, że „tylko spokój nas uratuje”. Pomaga to budować pozytywne i konstruktywne relacje w firmie. Dobry manager powinien przyznawać się do swoich błędów. Podwładni bardzo to doceniają. To nie tylko ułatwia rozwiązywanie problemów, lecz także sprawia, że ludzie chętniej angażują się w pracę i cieszą się z osiąganych sukcesów, zamiast traktować je jako wynik walki, która była okupiona krwią, potem i łzami.

rozmawiał Piotr Cegłowski

Robert Szydlik

Hobby › Jestem ogromnym miłośnikiem różnych gatunków muzyki, takich jak rock, hard rock, metal, folk czy etno. Unikam rocka śpiewanego po niemiecku, chociaż doceniam np. wysoki poziom artystyczny zespołu Rammstein. Rock najlepiej brzmi po angielsku, ale lubię też wielu artystów śpiewających po hiszpańsku, włosku, francusku… W przeszłości miałem kolekcję kilku tysięcy płyt, ale ograniczyłem ją i obecnie jest ich pewnie 900, ponieważ uznałem, że trudno jest „ogarnąć” więcej…

Od 20 lat zajmuję się heraldyką, choć ostatnio nie mam na to dość czasu. Projektuję herby, flagi, sztandary i inne symbole samorządowe, a także medale, m.in. Krzyż Zachodni (odznaczenie państwowe) czy Pro Bono Poloniae (odznaczenie resortowe Urzędu ds. Kombatantów i osób represjonowanych).

Motoryzacja › Lubię auta japońskie, brytyjskie, amerykańskie… Moje auto marzeń to Subaru Outback z rynku amerykańskiego o pojemności 3,6 l.

Wakacje › nad morzem, nachętniej tym ciepłym, np. w Hiszpanii.

Kuchnia › Śródziemnomorska. W wolnym czasie chętnie sam gotuję. Najlepiej udają mi się różne makarony, żeberka i leczo.

Zdaniem ekspertów…

W nawiązaniu do raportu poświęconego medycynie estetycznej prezentujemy wypowiedzi ekspertów i praktyków, którym zadaliśmy dwa pytania:

 1.  Jakie są oczekiwania pacjentów medycyny estetycznej?

2.  Czy i jak zmiany prawne z początku roku 2023 wpłynęły na branżę medycyny estetycznej?

Skuteczne i bezpieczne rozwiązania medyczne

Kamila Stachura, lek. dermatolog, właściciel Kliniki Dr Stachura w Szczecinie

1. Oczekiwania nie zmieniły się radykalnie. Pacjent chce skutecznych, bezpiecznych rozwiązań medycznych odpowiadających na jego bardzo indywidualne potrzeby. Nie ma dwóch takich samych osób, a więc nie ma też dwóch identycznych potrzeb z zakresu medycyny estetycznej. Pacjent w gabinecie potrzebuje pewności, że oddaje się w najlepsze ręce, a rolą nas, lekarzy i właścicieli klinik, jest dostarczenie mu właśnie takich doświadczeń gabinetowych. Customer experience, czyli wszystko, co spotyka naszych pacjentów od chwili przekroczenia progu kliniki aż po jej opuszczenie, staje się jeszcze ważniejsze niż do tej pory. Dobrze, że pacjent chce jakości na każdym etapie. Ta jakość bierze się z pasji i profesjonalizmu oraz z dbałości o każdy szczegół doświadczenia, jakie wynosi z naszej kliniki.

2. To zmiany na lepsze. Rośnie rola edukacji, a przez to świadomości pacjentów. W gabinecie czas przeznaczony na rozmowę z pacjentem jest równie ważny, jak ten zabiegowy. Teraz jeszcze więcej uwagi warto poświęcać na informacje, których znacznej części nie możemy już podawać publicznie. Rodzaj relacji lekarz – pacjent jest niezwykle istotny w każdym procesie leczenia, także w medycynie estetycznej.

Pacjent oczekuje naturalności

Anna Tarkiewicz, współwłaścicielka i manager Tarkiewicz Clinic w Lublinie

1. Coraz więcej pacjentów chce się ładnie starzeć – bez zmarszczek, wyglądając pięknie i naturalnie. Jest to możliwe, jeśli klinika, z której usług chcą skorzystać, spełnia pewne warunki. Są to: doświadczony lekarz, bezpieczne i sprawdzone preparaty, technologie na światowym poziomie i pełny zakres usług w gabinecie. Pacjenci oczekują pomocy w zakresie całego ciała – chcą czuć się dobrze i naturalnie ze sobą. Bo medycyna estetyczna powinna zachwycać naturalnością.

2. W Tarkiewicz Clinic dostosowaliśmy się do wytycznych już kilka miesięcy temu – m.in. zmieniliśmy naszą stronę internetową (www.tarkiewicz.pl) na nową, usunęliśmy posty z mediów społecznościowych, które zawierały reklamę produktów medycznych. Obecnie publikujemy głównie posty, których celem jest budowanie i podtrzymywanie relacji z pacjentami. Nie udostępniamy ulotek ani informatorów, które, zgodnie z wytycznymi, są przeznaczone jedynie dla profesjonalistów, a nie dla pacjentów. Podsumowując, nowa ustawa tylko w niewielkim stopniu zmieniła funkcjonowanie naszej kliniki, która istnieje na lubelskim rynku od lat i ma ugruntowaną pozycję wśród pacjentów. Z pewnością większy wpływ ta ustawa ma na nowe gabinety, które muszą przekonać do siebie nowych pacjentów.

Efektywne technologie zabiegowe

Lek. Ewa Rybicka, założyciel Kliniki Estetica Nova w Warszawie

1. Pacjent zgłaszający się do kliniki medycyny estetycznej oczekuje przede wszystkim bezpieczeństwa i skuteczności. W mojej opinii te dwa ważne czynniki są nierozłączne i powinny być wyróżnikiem placówek medycznych spośród ogromnej liczby istniejących na rynku beauty podmiotów.

2. Zmiany prawne z początku roku 2023 stworzyły pewne wyzwania komunikacyjne, ale również nowe możliwości dla naszej kliniki w praktyce.

Jedną z najważniejszych szans, jaką zauważyliśmy, było podkreślanie w komunikacji z pacjentami faktu, że jesteśmy kliniką wyposażoną w nowoczesny sprzęt, śledzimy rozwój technologii i nowoczesnych urządzeń medycyny estetycznej, na bieżąco wprowadzając je do naszej oferty. Wprowadzenie nowych procedur i narzędzi może teraz wymagać podjęcia nieco innych działań mających na celu zarówno przeszkolenie personelu, jak i informowanie pacjentów o dostępności technologii (nie konkretnego sprzętu) w naszym portfolio zabiegowym. Stanowi to duże wyzwanie edukacyjne, ale także szansę na zwiększenie konkurencyjności i poszerzenie oferty zabiegów dla pacjentów.

Kolejną ważną zmianą jest rosnące zapotrzebowanie na wysokiej klasy usługi medycyny estetycznej. Coraz więcej osób, także bardzo zaangażowanych w swoje życie zawodowe, zwraca uwagę na swoją aparycję i widzi korzyści wynikające z zadbanego, a jednocześnie nieprzerysowanego wyglądu. Dla nas to wyzwanie i konieczność, ale jednocześnie przyjemność oferowania technologii zabiegowych, które są wysoce efektywne i nie wyłączają z codziennej aktywności.

Od lat regulacyjne otoczenie wpływa na naszą praktykę. Prawo i przepisy branżowe mogą się zmieniać, a my musimy dostosować nasze procedury, tym razem głównie komunikacyjne, do nowych wymogów. Z mojego punktu widzenia treści informacyjne są bliższe filozofii przekazu, która jest mi bliska. Moim zdaniem są też bardziej wartościowe dla pacjentów. Zmiany z początku roku 2023 mają pozytywny i wymagający charakter.

Edukacja jest istotą naszej pracy

Dr n. med. Mariusz Borkowski, właściciel MB Clinic w Warszawie

1. Na wprowadzone zmiany patrzę z dwóch perspektyw: z jednej strony jako manager w branży farmaceutycznej, z drugiej – lekarz medycyny estetycznej. Z punktu widzenia lekarza zmiany w prawie reklamowym oceniam pozytywnie, ponieważ lekarz nie będzie już banerem reklamowym dla producentów, ale ekspertem od zabiegów. I to jest rola, która bardzo mi odpowiada. Edukacja jest przecież istotą naszej pracy i nabiera teraz szczególnego znaczenia. W każdej branży od specjalistów mamy prawo oczekiwać fachowych porad, a nie usilnego namawiania do zakupu zabiegu z użyciem konkretnego preparatu. Funkcję edukacyjną w swoim zawodzie spełniam od lat m.in. przez podcast „Medycznie estetycznie”. Cieszy się on popularnością wśród pacjentów jako źródło wiedzy eksperckiej. Pacjenci chcą wiedzy na temat procedur i tego, czego mogą się spodziewać po danym działaniu.

2. Jako manager oceniam za to, że jednym z najważniejszych trendów w 2023 r. jest profesjonalizacja zarządzania placówką medycyny estetycznej. Dobrych managerów zarządzających nadal brakuje. Sam zabieg to tylko jeden z etapów – jeśli pacjent ma do nas wrócić, bardzo ważna jest jakość usług, komunikacja, możliwość kontaktu z lekarzem po zabiegu. Cały obszar customer experience jest bardzo istotny. Gabinetów jest coraz więcej, ale ilość nie zawsze przekłada się na poziom relacji z pacjentem. Co z tego, że zabieg został wykonany w pełni profesjonalnie, skoro po wykonanej procedurze w klinice nikt nie odbiera telefonów, a pacjenci zostają sami ze swoimi wątpliwościami. Czasem również powikłaniami… Widzę w tym szanse na rozwój dla wszystkich tych, którzy dostrzegają rolę profesjonalizacji usług nie tylko na etapie zabiegowym, lecz także w całym procesie obsługi pacjenta.

Subtelność i młodszy wygląd

Dr Marta Nowak, właściciel Nowak Clinic

1. Oczekiwania pacjentów podlegają ciągłym zmianom i jest to efekt rosnącej świadomości i dostępu do informacji oraz chęci uzyskania naturalnego efektu. Dane z raportu „Rynku estetycznego 2023” ukazują, że pacjenci stawiają na subtelność i młodszy wygląd. Pokrywa się to także z moją obserwacją. Obawa przed nienaturalnym efektem jest jedną z głównych obaw. Dziś pacjenci poszukują rezultatów, które subtelnie podkreślą urodę, nie zmieniając przy tym radykalnie ich wyglądu. W erze social mediów i nacisku na estetykę chęć zachowania młodości stała się nie tylko trendem, lecz wręcz normą. Chcą wyglądać młodziej, ale w sposób, który będzie wydawać się naturalny i harmonijny z ich cechami twarzy. Głównym motywatorem wizyty w gabinecie medycyny estetycznej jest dążenie do młodszego wyglądu. Dobry wygląd jest ważny niezależnie od grupy wiekowej. Coraz więcej osób widzi medycynę estetyczną jako narzędzie służące poprawie samopoczucia i pewności siebie.

2. Przez rosnącą inflację i tym samym wyższe ceny zabiegów pacjenci wybierają bardziej selektywnie zabiegi, które są sprawdzone i dają im pożądany efekt. Powiększanie ust, wolumetria i usuwanie zmarszczek to zabiegi dominujące u pacjentów 30+w moim gabinecie. Oczekiwania sprowadzają się także do jasnych informacji o zabiegach, prostego cennika usług i dokładnego opisania efektów oraz ewentualnych skutków ubocznych. Pacjent chce przestrzegania najwyższych standardów i stosowania wyłącznie sprawdzonych preparatów medycznych oraz urządzeń. Dodatkowym aspektem zmian w funkcjonowaniu kliniki stała się „dostępność”. Pacjent oczekuje wszystkich możliwości umówienia się na wizytę: od komunikatorów internetowych do portali rezerwacji online i szybkiej obsługi telefonicznej. Pisząc np. o godz. 20 w komunikatorze typu Messenger, oczekuje szybkiej odpowiedzi i potwierdzenia terminu. Dzisiaj pacjent nie chce też czekać np. dwa miesiące na zabieg usuwania zmarszczek. Konkurencja na rynku jest tak duża, że kliniki muszą umiejętnie zarządzać procesami i dbać o wszelkie potrzeby pacjentów.

Pacjent nie kieruje się ceną

Karolina Wodzisławska-Pióro, właściciel i manager Pióro Clinic – Centrum Medycyny i Estetyki w Kielcach

1. Pacjenci oczekują wysoko wykwalifikowanego personelu medycznego. Lekarz powinien mieć wysokie kwalifikacje, szereg odbytych szkoleń i odpowiednie umiejętności. Jest coraz więcej osób, które wykonują pacjentom zabiegi z zakresu medycyny estetycznej, ale nasze doświadczenie jasno pokazuje, że pacjent przy wyborze kliniki nie kieruje się ceną. Na etapie podejmowania decyzji ważne są przede wszystkim doświadczenie lekarza i jego wiedza. Istotnym aspektem jest również to, aby w klinice było wielu specjalistów, np. z zakresu medycyny estetycznej, chirurgii, laseroterapii, kosmetologii. Daje to możliwość odpowiedniego przekierowania pacjenta i kompleksowych rozwiązań, kiedy w grę wchodzą najważniejsze aspekty, czyli zdrowie i wygląd.

Dodatkowo pacjent musi mieć poczucie poszanowania intymności i zaufanie do swojego specjalisty w gabinecie.

2. Zmiany prawne dotyczące zakazu reklamy wyrobów medycznych i urządzeń spowodowały korektę naszej komunikacji z pacjentami w kanałach social mediów. Nie pokazujemy już nazw preparatów, których używamy, zamiast tego pokazujemy efekty zabiegowe, jakie uzyskujemy. Nie używamy również nazw urządzeń laserowych, natomiast skupiamy się na opisach technologii, jakie posiadamy. O szczegółach zabiegów chętnie rozmawiamy w gabinecie i tam udzielamy wyczerpujących informacji.

Indywidualne podejście

i personalizacja zabiegów

Lek. Marek Pitucha, właściciel konceptu

Natural Beauty Doctor w Warszawie

1. Najważniejsze dla pacjentów jest indywidualne podejście i personalizacja zabiegów, to sprawia, że pacjent czuje się wyjątkowo, bo wszystkie procedury są dostosowane do potrzeb jego skóry, jak również jego oczekiwań. Dlatego bardzo dużą uwagę podczas pierwszej konsultacji poświęcam na ocenę skóry, jej potrzeb oraz stopinia zaawansowania procesu starzenia i rozmowę na temat oczekiwań. Na tej podstawie przygotowuję Indywidualny Plan Terapeutyczny.

2. Zmiany wprowadzone na początku roku wydawały się na wstępnym etapie bardzo restrykcyjne i uniemożliwiające wręcz kontakt z potencjalnymi pacjentami. W praktyce ograniczenia prawne okazały się regulacją, która w sposób wyraźny porządkuje przekaz do pacjentów. Obecnie kontakt przez social media jest merytoryczny, edukacyjny – oparty na rzetelnych informacjach i doniesieniach klinicznych.

Satysfakcja z efektu zabiegowego

Lek. Justyna Magdzińska, radiolog, właściciel Gabinetu dr Magdzińska w Łodzi

1.  Portret pacjenta naszego gabinetu przedstawia osobę, która poza świetnym, naturalnym efektem naszych innowacyjnych zabiegów oczekuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Dowodem największego zaufania jest to, że wielu naszych pacjentów jest z nami lata. Każda wdrożona procedura zabiegowa czy sprzęt są przez nas dokładnie sprawdzone. Równolegle z estetyką rozwijamy od lat gałąź diagnostyczną, wprowadzając np. ultrasonografię tkanek miękkich twarzoczaszki. Dla mnie jako radiologa i lekarza medycyny estetycznej to szalenie istotny i ciekawy aspekt, który łączy dwie ukochane przeze mnie dziedziny medycyny. Z wykorzystaniem USG badamy pacjenta przed zabiegiem i w jego trakcie. Umożliwia nam to większą kontrolę i zwiększa bezpieczeństwo procedur szczególnie wolumetrycznych. To bardzo ważny element dający pełne poczucie bezpieczeństwa i pozwalający uniknąć powikłań. Dzięki ultrasonografii możemy podać również w sposób celowany leki do pozabiegowych zmian patologicznych czy leczyć np. niedokrwienie spowodowane zatorem z wypełniacza. Mam nadzieję, że wizja bezpieczeństwa medycyny estetycznej w Polsce będzie równie ważna, jak satysfakcja z efektu zabiegowego. Liczę tu na powszechne wprowadzenie badania USG twarzy, a także zmiany prawne zezwalające na wykonywanie procedur iniekcyjnych jedynie lekarzom.

2. Zmiany prawne nie zmieniły znacząco prowadzenia i funkcjonowania kliniki. Jedyne podjęte działania polegały na wycofaniu nielicznych zdjęć czy informacji z portali społecznościowych dotyczących używanych przez nas wyrobów i urządzeń medycznych. Od początku pozycjonujemy się w sieci jako profesjonaliści przybliżający aspekty możliwości medycyny estetycznej i regeneracyjnej na łamach social mediów. Nie uległo to zmianie. Z obserwacji rynku wynika jednak to, że pacjenci mają większą trudność w dotarciu do informacji o używanych w gabinetach medycyny estetycznej urządzeniach oraz wyrobach medycznych. Pozostaje nam szczegółowa informacja w gabinecie, na którą nasz pacjent zawsze może liczyć.

Niechęć do przerysowanych rezultatów

Dr n. med. Beata Dethloff, właściciel klinik Dr Beata Dethloff

w Warszawie i Konstancinie

1. Pacjenci oczekują przede wszystkim naturalnych i subtelnych efektów zabiegowych, spowolnienia procesu starzenia oraz zadbania o ich zdrowie. Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejszym czynnikiem jest bezpieczeństwo i niechęć do przerysowanych i sztucznych rezultatów. Pacjenci coraz bardziej cenią sobie indywidualne podejście, a tym samym plany leczenia, w których są przedstawione optymalne dla danego pacjenta zabiegi, aby uzyskać jak najlepsze efekty w krótkim czasie. 95 proc. moich pacjentów przychodzi z polecenia i ufa od początku, oddając się w moje ręce. Dla mnie to najlepsza rekomendacja.

2. Zmiany w branży medycyny estetycznej wpływają na funkcjonowanie kliniki na wielu płaszczyznach. Wprowadzenie nowych przepisów i regulacji prawnych wymaga dostosowania do nich komunikacji oraz inwestycji w edukację personelu. Rynek medycyny estetycznej jest również coraz bardziej konkurencyjny, co zmusza nas do ciągłego doskonalenia usług i śledzenia nowych trendów. Wartością dodaną jest też rosnąca świadomość pacjentów, którzy oczekują wyższego standardu obsługi oraz zabiegów przynoszących wymierne efekty.

Pacjenci są coraz bardziej wymagający

Ireneusz Matuszczak, dyrektor generalny NEAUVIA Poland

1. Polscy pacjenci są coraz bardziej wymagający. I jest to dobry znak, gdyż sprawia, że producenci też muszą dostarczać jak najlepsze rozwiązania: innowacyjne, ale przede wszystkim o zwiększonej skuteczności i bezpieczeństwie. Nie ma tu miejsca na kompromisy.

Inwestujemy w badania, szkolenia dla naszych lekarzy z zakresu anatomii, nowoczesnych technik przeprowadzania zabiegów. Wspieramy lekarzy w przeprowadzaniu zabiegów dla pacjentów z każdej grupy wiekowej i w spełnianiu różnych oczekiwań.

Nasze działy badawcze, obserwując społeczeństwo i procesy starzenia, opracowały dedykowane protokoły, które łączą różne terapie regeneracyjne z potwierdzonymi klinicznie efektami. Filozofia Smart Combination Therapy, którą proponujemy, to połączenie wypełniaczy tkankowych, urządzeń oraz kosmeceutyków, a to wszystko w duchu medycyny opartej na faktach, czyli przebadanej klinicznie.

2. Nowe rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej w sprawie wyrobów medycznych potocznie nazwane MDR również przyczyniło się do wielu zmian w komunikacji klinik z pacjentem. Była to potrzebna zmiana, która uporządkowała komunikację z końcowym klientem. Ważne jest, aby pacjent dostawał informacje, które są rzetelne i nie wprowadzają go w błąd.

Jako marka wspierająca i troszcząca się o swoich klientów przygotowaliśmy wraz z prawnikami e-booki, które nasi klienci mogli wykorzystywać jako gotowe manuale w zmianie swoich profili, stron, jak również komunikacji w gabinecie. Służyliśmy też wsparciem merytorycznym w okresie przejściowym. W specjalnie zorganizowanych spotkaniach live na naszych kanałach w social mediach klienci mogli zadawać pytania zarówno naszym przedstawicielom, jak i prawnikowi. Dla wielu podmiotów z branży medycyny estetycznej była to możliwość weryfikacji swojej komunikacji czy zasięgnięcia porady. Tak widzimy swoją rolę na tym rynku: dostawcy wysokojakościowych specjalistycznych rozwiązań, ale także wsparcia dla lekarzy prowadzących gabinety w zakresie bieżącej sytuacji rynkowej.

Zaczynamy ciekawy etap longevity

Lek. Katarzyna Grudzień, właściciel LiftMed Rybnik

1. Pacjent w klinice medycyny estetycznej oczekuje postępu technicznego. Chce, aby niemożliwe stało się możliwe przy zachowaniu profesjonalnego, medycznego podejścia. Pacjent oczekuje gotowych rozwiązań, najlepiej takich, które są doceniane w grupach społecznościowych kreujących trendy i mody w estetyce.

Początek 2023 r. to ogromny przewrót naszego postrzegania branży beauty poprzez social media, ich wykorzystania w potencjalnej reklamie i budowania naszego wizerunku. Wprowadzone regulacje prawne przypomniały nam m.in. o etycznych zasadach budowania społeczności i zobrazowały rolę, jaką powinniśmy odgrywać jako lekarze i właściciele klinik.

Funkcje edukacyjne i szkoleniowe oraz stałe pogłębianie wiedzy, czyli podnoszenie kwalifikacji – to nasza rola w komunikacji. Dla niektórych oczywista, dla innych wymagająca przypomnienia. Ta zmiana sprowokowała do rozwoju „self-care” na każdym etapie naszego życia. Zabiegi, produkty muszą być bardziej wydajne i skuteczne, aby pacjent dojrzał wartość wydanych pieniędzy. Rośnie świadomość funkcji suplementów, aktywności czy terapii genowych. Pacjent jest dociekliwy, dobrze wyedukowany i chętny poznania nowości związanych z tym, co oferujemy w gabinecie.

2. Najważniejszy aspekt zmian z 2023 r. to zauważalna tendencja w zachowaniach konsumenckich pacjentów; chcą nie tylko uczestniczyć w indywidualnych terapiach estetycznych, lecz także być wartością komunikacji społecznej branży beauty, brać w niej aktywny udział. Holistyczne zabiegi i produkty będą wiodły prym w gabinetach i będą stanowiły fundament dobrego wyglądu. Piękno to przecież kompleksowe łączenie snu ze zdrowiem psychicznym i z zabiegami. Zaczynamy ciekawy etap longevity.

Imperatyw jakościowego podejścia do pacjentów

Elżbieta Giżyńska, Brand Owner Medilâge

1. Pacjent oczekuje jakości. Wypowiadam się tu w imieniu marki, która oferuje wsparcie i dopełnienie zabiegów od środka, poprzez wykorzystanie najwyższej jakości składników z całego świata. Pracujemy z klinikami w całej Polsce. Dla pacjentów cały proces – od konsultacji przez zabiegi aż po opiekę między zabiegami – musi być najwyższej jakości. To właśnie kompleksowe podejście sprawia, że klinika wyróżnia się na rynku.

Wysoka jakość jest kluczowa dla zaufania i satysfakcji pacjentów. Obejmuje to zarówno efektywność i bezpieczeństwo zabiegów, jak i wsparcie między nimi, które Medilâge zapewnia przez wyselekcjonowane, najwyższej klasy składniki w swoich produktach. Dzięki takiemu podejściu pacjenci mają pewność, że są w dobrych rękach na każdym etapie swojej drogi do doskonałości estetycznej. A to jest kluczowy czynnik zadowolenia pacjenta. To na nim koncentrujemy nasze wysiłki, zarówno my, jak i lekarze.

2. Regulacje prawne wprowadzone z początkiem tego roku bez wątpienia wpłynęły na branżę pozytywnie, stanowiły bowiem imperatyw jakościowego podejścia do pacjentów. Wprowadzenie restrykcji reklamowych wymusza na branży konieczność skoncentrowania się na zapewnieniu rzetelnej informacji oraz uczciwego przedstawienia możliwości i ograniczeń dostępnych zabiegów i produktów. To z kolei sprzyja budowaniu zaufania i długotrwałych relacji między pacjentem a lekarzem.

Wprowadzone zmiany w prawie przysparzają wartości branży medycyny estetycznej, kładąc nacisk na jakość obsługi pacjenta i etyczne podejście do jego potrzeb. To również stwarza warunki do stałego doskonalenia usług i produktów, co przekłada się na podniesienie standardów w branży i zapewnienie pacjentom coraz lepszych rezultatów. To podejście jest tożsame z filozofią marki, którą reprezentuję, która powstała jako odpowiedź na potrzeby lekarzy medycyny estetycznej, poszukujących sposobu na bardzo jakościowe otoczenie pacjentów opieką także między zabiegami.

Wszystko, co oferujemy, wynika z naszego głębokiego przekonania, że pacjent zasługuje na pełne wsparcie, rzetelne informacje i opiekę na najwyższym poziomie.

Element stylu życia

Lek. Katarzyna Stencel, praktyk i wykładowca akademicki

1. Spowolnienia starzenia, utrzymania blasku, jędrności, zdrowego kolorytu skóry – tego szuka pacjent. Spełnienie tych oczekiwań wymaga działania na wielu płaszczyznach. Pacjenci coraz bardziej są tego świadomi.

Do aktywności fizycznej, zdrowej diety, rezygnacji z używek dochodzi również korzystanie z zabiegów medycyny estetycznej. Oznacza to, że medycyna estetyczna staje się elementem stylu życia, a pacjent oczekuje od lekarza podejścia holistycznego. Nie mniej istotna jest również relacja pacjent – lekarz. Osoby korzystające z zabiegów medycyny estetycznej nierzadko oczekują zaopiekowania nie tylko na poziomie zdrowia czy urody, lecz także na poziomie psychiki. Skrupulatnie zebrany wywiad przez lekarza, w trakcie którego pacjent określa potrzeby i oczekiwania, a lekarz proponuje rodzaj terapii i przedstawia jej cele oraz wyklucza przeciwwskazania do zabiegu, jest kluczem do zdobycia zaufania pacjenta. Poświęcenie czasu na zebranie dokładnego wywiadu, dającego pacjentowi możliwość zadania pytań, pozwala na ustalenie planu zabiegowego rozłożonego na kilka bądź kilkanaście miesięcy i daje poczucie komfortu bezpieczeństwa obu stronom. Ten nieograniczony pośpiechem czas na rozmowę ułatwia wejście w świat zabiegów medycyny estetycznej i jest jednym z bardzo ważnych oczekiwań ze strony pacjentów.

Ograniczenia prawne w komunikacji i reklamie

Dr Agnieszka Zemke-Górecka, adwokat, adiunkt na wydziale prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Kancelaria Adwokacka Agnieszka Zemke-Górecka

Dlaczego właściciele klinik medycyny estetycznej nie powinni lekceważyć ograniczeń prawnych w komunikacji i reklamie?

Zakaz reklamy dla lekarzy istnieje od lat (art. 63 KEL, art. 14 ustawy o działalności leczniczej, uzupełniony uchwałą nr 29/11/VI Naczelnej Rady Lekarskiej ws. szczegółowych zasad podawania do publicznej wiadomości informacji o udzielaniu przez lekarzy i lekarzy dentystów świadczeń zdrowotnych). Kodeks wykroczeń w art. 147a § 2 przewiduje, że kto podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych mające formę i treść reklamy, ten podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Komercjalizacja świadczeń z zakresu medycyny estetycznej miała wpływ na kształt ustawy o wyrobach medycznych, w szczególności w zakresie reklamy kierowanej do laików. Ustawodawca przyjął, że za reklamę uważane będzie nie tylko rekomendowanie samego wyrobu lub sprzętu medycznego, lecz także usług wykonywanych przy ich użyciu. Za naruszenie powyższego zakazu grozi kara do 2 000 000 zł (jeżeli dane naruszenie nie mogło skutkować zagrożeniem zdrowia lub życia beneficjentów, kara nie może przekroczyć 10 proc. tej kwoty).

Jak to wygląda w praktyce? Który aspekt zmian prawnych sprawia najwięcej problemów właścicielom klinik medycyny estetycznej?

Brak definicji legalnej pojęcia „reklama” powodował i będzie powodować poszukiwanie różnych form pozyskiwania klientów. Świadczeniodawcy medycyny estetycznej nie wystrzegają się określeń reklamowych na swoich stronach, blogach, social mediach, takich jak: „najskuteczniejsze metody”, „wybitni specjaliści”, „najodpowiedniejsze terapie” czy gwarantowanie efektu np. smukłego ciała. Trudności sprawia też usuwanie z przestrzeni publicznej licznych zdjęć metamorfoz „przed i po” czy korzystanie ze współpracy barterowej z influencerami.

W miejsce reklamy świadczeniodawcy powinni korzystać z różnych form edukacji, informacji, działalności naukowej czy prozdrowotnej, kierowanej do potencjalnych klientów – pacjentów. Warto zauważyć, że ustawa o wyrobach medycznych, zawężając komunikację marketingową, korzystnie wpłynęła na komunikację na linii lekarz -– pacjent. Beneficjent świadczeń z zakresu medycyny estetycznej otrzymuje zindywidualizowaną informację dotyczącą zarówno wykonywanego świadczenia, jak i wykorzystywanych wyrobów medycznych. Pozwolić to powinno pacjentowi na podjęcie świadomej decyzji o uzyskaniu świadczenia z zakresu medycyny estetycznej, w szczególności biorąc pod uwagę ryzyko ewentualnych powikłań.

75 lat zespołu Mazowsze

Mazowsze

5 grudnia 2023 r. w Teatrze Wielkim w Warszawie odbył się koncert jubileuszowy Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca Mazowsze z okazji 75 lat istnienia. Oprócz najładniejszych utworów tanecznych i wokalnych z jego repertuaru pokazano też firmy archiwalne prezentujące historię zespołu. W trakcie koncertu kierownictwu zespołu wręczono odznaczenia resortowe „Gloria Artis”, „Zasłużony dla kultury polskiej” oraz medale za długoletnią służbę. 

W rozmowie z PAP Jacek Boniecki, który jest dyrektorem zespołu od 10 lat, powiedział, że Mazowsze jest od zawsze wizytówką i prawdziwym ambasadorem kultury polskiej. Przede wszystkim z powodu samego genialnego pomysłu i jego niesamowitej realizacji, ale także z powodu niepowtarzalnej i jedynej formuły oraz komunikatywności dzieła na świecie. To właśnie dzięki temu zespół odwiedził 51 krajów, koncertował na wszystkich kontynentach, a jego występy obejrzało ponad 30 mln ludzi na całym świecie.

Mazowsze to rodzaj specyficznego teatru muzycznego, opartego na innym gatunku muzyki niż operetka czy musical. Pokazanie na scenie programu artystycznego o tak dużym stopniu trudności wymaga kunsztu. Mazowsze to zawodowy zespół artystyczny, który cały ten pomysł na zespół, począwszy od muzyki przez taniec, choreografię i śpiew, przekazuje na scenie w postaci widowiska muzycznego. Zespół dzisiaj to około 170 artystów chóru, baletu i orkiestry oraz ok. 140 pracowników obsługi i administracji. Rocznie daje 150-180 koncertów w Polsce i na świecie.

Trochę historii

Mazowsze zostało powołane do życia dekretem Ministerstwa Kultury i Sztuki z 8 listopada 1948 r., a zorganizowanie zespołu zlecono Tadeuszowi Sygietyńskiemu. Jednak jego idea powstała dużo wcześniej. Sygietyński, wybitny kompozytor i miłośnik folkloru, oraz Mira Zimińska-Sygietyńska, aktorka przedwojennej sceny, przyrzekli sobie w ruinach bombardowanej Warszawy, że jeśli przeżyją wojnę, założą zespół.

Repertuar zespołu nie ogranicza się do stylizowanych utworów ludowych. Podczas koncertów „Mazowsze” prezentuje również polskie kolędy, pieśni patriotyczne oraz muzykę sakralną, sięgając po dzieła najwybitniejszych kompozytorów światowej literatury muzycznej. Wykonuje także muzykę liturgiczną i pieśni kościelne.

Wojciech Gryciuk

Grupa FLPR z Wrocławia była jednym z partnerów podczas uroczystej gali wokół inauguracji II. edycji kampanii Badaj się Regularnie oraz ogłoszenia powstania Fundacji Badaj się Regularnie.

Grupa FLPR z Wrocławia była jednym z partnerów podczas uroczystej gali wokół inauguracji II. edycji kampanii Badaj się Regularnie oraz ogłoszenia powstania Fundacji Badaj się Regularnie. W trakcie wydarzenia obchodzono również 5. urodziny Royal Clinic.  

Odświętna gala odbyła się 11 listopada w Arche Hotel Krakowska. Gwoździem programu było ogłoszenie powstania Fundacji Badaj się Regularnie, której misją jest promowanie i wspieranie regularnych badań jako kluczowego elementu dbania o zdrowie. Towarzyszyły temu obchody 5-tych urodzin Royal Clinic. Jest to klinika medyczna w centrum Warszawy, która świadczy kompleksową opiekę specjalistyczną, spełniając przy tym najwyższe standardy diagnostyczne.

Grupa FLPR obsługiwała social media Fundacji, odpowiadała również za szeroko rozumianą oprawę graficzną wydarzenia: projekt ścianek, zaproszeń, wizualizacje wideo, spoty promujące czy materiały drukowane. Wrocławska agencja znalazła się w gronie partnerów tuż obok takich firm jak ZnanyLekarz, Polski Bank Komórek Macierzystych, Arche Hotel Krakowska oraz DNA Medical Group.

Wydarzenie poprowadzili Maciej Kurzajewski i Kasia Cichopek, a bogaty program artystyczny składał się z występów tanecznych Martynki Stawowy oraz Jana i Leny Klimentów. Nie zabrakło rozpoznawalnych gości, m.in. Julii Kamińskiej, Aleksandry Popławskiej czy Klaudii Halejcio.

Firma Edwards do zarządzania cyklem życia produktu wybrała platformę 3DEXPERIENCE

Edwards

Firma Dassault Systèmes ogłosiła, że czeski oddział marki Edwards, lidera na światowym rynku urządzeń próżniowych, wybrał platformę 3DEXPERIENCE do kastomizacji procesów produkcyjnych, szybkiego i bezpiecznego udostępniania danych oraz zarządzania wszystkimi aspektami cyklu życia produktu. Firma Edwards jest częścią Grupy Atlas Copco, a jej oddział w Czechach opracowuje, zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, niezawodne i ekonomiczne pompy próżniowe dla klientów przemysłowych z branży life science.

Przed wdrożeniem platformy 3DEXPERIENCE dane, z których korzystali pracownicy, były zamknięte w silosach informacyjnych, a projektami zarządzano przy użyciu arkuszy kalkulacyjnych, co przekładało się na niską efektywność procesów. W organizacji brakowało scentralizowanego środowiska do przechowywania wszystkich danych, które usprawniłoby pracę zespołów badawczo-rozwojowych, projektowych, procesowych i jakościowych.

Jako lider branży, Edwards potrzebował rozwiązania umożliwiającego bezpośrednią współpracę z zespołami R&D swoich klientów po to, by projektować niestandardowe pompy spełniające konkretne wymagania i posiadające odpowiednie parametry techniczne.

Na przestrzeni lat Edwards korzystał już z aplikacji CATIA firmy Dassault Systèmes do projektowania produktów. Jednak potrzeba konsolidacji zarządzania danymi oraz usprawnienia współpracy wewnątrz organizacji i wśród jej interesariuszy sprawiła, że firma zdecydowała się wdrożyć platformę 3DEXPERIENCE i skorzystać z aplikacji ENOVIA i DELMIA, dostępnych w ramach platformy.

Dzięki temu, że platforma 3DEXPERIENCE umożliwia multidyscyplinarną współpracę w zakresie zarządzania danymi i cyklem życia produktu, Edwards może teraz korzystać z zalet spójnego przepływu powiązanych informacji między różnymi działami. Pozwala to przyspieszać rozwój produktów i podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące nowych projektów produktowych, jeszcze przed przekazaniem ich do produkcji. Firma może w szerokim zakresie modelować i testować w wirtualnym środowisku nowe pompy, tworzyć kolejne iteracje projektowe i weryfikować proces montażu przed rozwojem prototypu.

Mając dostęp do wszystkich informacji, na jednym pulpicie nawigacyjnym kierownicy projektów pracują wydajniej i są w stanie kontrolować prace nad projektem, na bieżąco zarządzając zasobami i przenosząc je tam, gdzie są w danym momencie najbardziej potrzebne. Wszelkie aktualizacje projektów pomp są przeprowadzane w aplikacji CATIA i udostępniane na platformie 3DEXPERIENCE uczestnikom projektu oraz interesariuszom, którzy potrzebują do nich dostępu. Pozwala to skutecznie śledzić i zatwierdzać niestandardowe aktualizacje produktów, a także ułatwia proces identyfikacji na każdym etapie cyklu rozwoju produktu.

Za proces wdrożenia, wsparcie przy pierwszym uruchomieniu, sesje szkoleniowe i pomoc techniczną odpowiedzialny był Technodat, wiodący integrator i dystrybutor platformy 3DEXPERIENCE od Dassault Systèmes w Czechach.

Edwards

Systemowy lider, czyli jak korzystać z myślenia systemowego

Kiedy mówię o sobie „jestem systemowcem”, często widzę szeroko otwarte oczy mojego rozmówcy. Większość osób patrzy na mnie z perspektywy antysystemowca, czyli osoby walczącej z systemem

Kim jest zatem systemowiec? Systemowiec uznaje prawa porządku i organizację systemów otaczających nas dookoła. Systemów, które sami tworzymy i których jesteśmy częścią. Systemowiec to człowiek, który myśli systemowo, czyli wielopoziomowo i z uwzględnieniem różnorodności, wielowarstwowości i relacyjności systemu.

Czy jesteś członkiem jakiegoś systemu? Każdy z nas tworzy systemy rodzinne, systemy firmowe, systemy przyjaciół, ekosystemy skupiające określone organizacje i ludzi.

Co daje liderom myślenie systemowe?

Myślenie systemowe to kolejny poziom rozwoju lidera, wyrastający ponad poziom zarządzania operacyjnego i ponad poziom zarządzania strategicznego. Myślenie systemowe jest myśleniem z poziomu wizji, które uwzględnia zarówno makrokosmos, w jakim każdy z nas funkcjonuje, i jednocześnie wprost odnosi się do poziomu indywidualnego lidera, człowieka, każdego najmniejszego elementu takiego systemu. Myślenie systemowe to jedna z metod wypłynięcia na wody błękitnego oceanu i wyjście poza paradygmaty walki i ucieczki oraz kary i nagrody.

Jak myślenie systemowe może wspierać liderów?

Podstawową składową systemu jest relacja. Relacja to ja, ty i to, co pomiędzy nami, a powiązanie takich relacji pomiędzy wieloma uczestnikami systemu tworzy siatkę wzajemnych powiązań i zależności, które z bliska wyglądają jak węzeł gordyjski albo mapa galaktyki.

W dwuosobowym zespole mamy jedną relację wewnętrzną i relacje zewnętrzne – mierzone liczbą relacji, w jakie wchodzi każda z tych osób. Jeśli mają wspólnego jednego przełożonego, a każdy z nich obsługuje sześciu klientów, ilość relacji dla tych dwóch osób rośnie do 30. Zwiększenie zespołu o jednego człowieka powoduje logarytmiczny wzrost ilości relacji i powiązań. Czy to dlatego liczba Dunbara określa maksymalną ilość relacji, jaką może obsłużyć ludzki umysł, na 150 osób?

Jak można poszerzyć spojrzenie i jak rozwijać myślenie systemowe?

Jednym z najbardziej zgubnych założeń jest to, że do relacji wnosimy tylko siebie, to, co widać.

Jak to wygląda z poziomu organizacji? Kiedy dwie firmy nawiązują relację biznesową, opisują ją najczęściej kontraktem lub umową, która jest namacalnym zapisem tego, co widoczne, zauważone i ważne. Umowy mówią o tym, jak będziemy w tej relacji funkcjonować, na czym ta relacja polega, a na czym nie, jak wyglądają przepływy pomiędzy organizacjami – wymiany dóbr, wartości, płatności etc. Umowa zawiera informację, w jakich terminach następują te wymiany i kontakty, jak wyglądają procedury naprawcze, gdy coś nie działa zgodnie z umową, a także na czym polega zakończenie współpracy. Umowy nie opisują zasad działania każdej z firm, tych formalnych (choć czasami może pojawić się jakiś dodatkowy regulamin, który takie informacje zawiera) lub nieformalnych, (pracujemy tylko zdalnie i nie spotykamy się z klientami w biurze).

Umowy nie zawierają informacji o interesariuszach każdej z tych organizacji (rola związków zawodowych w firmie lub domena jednego działu, np. technologicznego, nad wszystkimi innymi, wynikająca z pozycji CTO w zarządzie).

Formalne umowy nie mówią nic o jawnych lub ukrytych dążeniach (promowanie firm z określonego rynku lub rozmiaru), kierunkach rozwoju i strategiach obu organizacji, sposobach działania (outsourcing non-core business).

Przekładając to na język relacji pomiędzy dwoma osobami: Każda z tych osób wnosi do relacji to, co widać i słychać – treść, wygląd, sposób prowadzenia rozmowy, sposób utrzymywania relacji. Każda z tych osób wnosi do relacji również swoje nieuświadomione zachowania, przekonania, automatyzmy, które programowały tę osobę od urodzenia. To tak, jakbyś wyobraził sobie, że w tej chwili, kiedy czytasz te słowa, razem z tobą na krześle siedzą twoi rodzice i rodzina oraz lata ich wpływu na ciebie, siedzą twoi wszyscy koledzy i znajomi z lat szkolnych, twoi nauczyciele i mentorzy, twoje pasje, które są z tobą od zawsze, i twoje zainteresowania, które zmieniałeś jak chorągiewka co jakiś czas, a jeszcze razem z tobą na tym krześle siedzi wszystko, co o sobie kiedykolwiek pomyślałeś, że jest/było prawdą. Na tym krześle razem z tobą siedzą również twoje marzenia i pragnienia, plany dalsze i bliższe. Razem z tym, co wiesz na swój temat, jest jeszcze to wszystko, czego jeszcze o sobie nie wiesz. I będąc takim zbiorem (systemem) tego, co stanowi o twoim człowieczeństwie, spotykasz drugiego podobnie zawierającego w sobie wszystkie aspekty człowieczeństwa człowieka.

Ty jesteś systemem i spotykasz drugi podobny system. Dla mnie jest to podstawowy sposób poszerzenia spojrzenia na świat, który otacza każdego z nas. Na świat, który otacza każdego lidera. Poszerzanie tej perspektywy ma wiele wad, ponieważ wymaga uważności, poświęcenia czasu na sam fakt zauważania więcej, umiejętności szybkiej zmiany spojrzenia szczegół – ogół, umiejętności odwracania myślenia analiza – synteza, synteza – analiza, a przede wszystkim poszerzenia własnych możliwości objęcia takiego systemu drugiego człowieka i możliwości ich zintegrowania. Zintegrowania, czyli ujęcia szerokiego spojrzenia na drugiego człowieka w twoim spojrzeniu na świat.

Czego nie widzę?

To jedno z moich ulubionych pytań, jakie zadaję sobie, aby poszerzyć sobie perspektywę sytuacji, człowieka wtedy, kiedy brak jest czasu na głęboką analizę i dzielenie włosa na czworo.

Słysząc pytanie „Czego nie widzę?”, mózg automatycznie przełącza się na patrzenie poza to, co widoczne, jawne i oczywiste.

Jak uczyć się myślenia systemowego?

Rekomenduję czerpanie inspiracji z dwóch światów, różnych światów, które mają wiele ze sobą wspólnego, a przenikanie się ich koncepcji bardzo pomaga w poznawaniu i poszerzaniu systemowego podejścia. Co mają ze sobą wspólnego Peter Senge i Bert Hellinger?

Interconnectedness

Pierwsza i najważniejsza cecha wyróżniająca obu panów to interconnectedness – wszechpołączoność, czyli wzajemne powiązania jako fundament budowy naszych światów. Systemy, w jakich funkcjonujemy, są systemami naczyń połączonych – podniesienie ceny jednego z produktów może spowodować wzrost zainteresowania podobnymi z naszej oferty, może spowodować wzrost niezadowolenia tych klientów, którzy podejmują decyzje zakupowe w oparciu o cenę, i wzrost zadowolenia klientów, dla których wyższa cena jest wyznacznikiem prestiżu lub jakości. Dostawcy półproduktów mogą być zadowoleni lub nie z tego, że poziom ich sprzedaży nagle się zmieni, albo będą musieli produkować półproduktów mniej albo więcej. Zmiana ceny – poza klientami i dostawcami – będzie miała wpływ na pracowników, obciążenie linii produkcyjnych, wykorzystanie zasobów organizacji, będzie miała wpływ na wynik finansowy firmy, a przez to na postrzeganie firmy przez inwestorów, instytucje finansujące, system fiskalny. Zmiana ceny produktu może mieć wpływ na poziom nauczania dzieci i przyszłość dzieci pracowników tej firmy – zmiana ceny, która spowoduje większe obciążenie pracą, zmniejszy czas dla dziecka. Może jednak pozytywnie wpłynąć na jego samodzielność i zaradność w przyszłości. Zmiana ceny, powodująca zmianę popytu na produkt, będzie miała wpływ na wykorzystanie surowców, a tym samym na stan planety. Jeśli uważasz, że idę zbyt daleko, chciałabym przypomnieć o efekcie motyla. Ruch skrzydeł motyla na jednej półkuli może wywołać tajfun na drugiej.

Ludzki mózg robi zaś wszystko, aby zminimalizować ilość zmiennych w podejmowaniu decyzji – to w końcu jego główna rola: podejmowanie i racjonalizowanie decyzji. Widzenie wielu zmiennych w równaniu i ich wzajemnego wpływu na siebie nie jest naturalnym procesem, do jakiego jesteśmy szkoleni. Naturalne jest działanie w oparciu o proste schematy „jeśli…, to…”, dlatego widzenie tych wszystkich połączeń i systemowa interconnectedness jest czymś, co musimy sobie świadomie i cierpliwie wypracowywać.

Balance

Kolejna cecha systemów, która łączy myślenie systemowe według Sengea i według Hellingera, to równowaga systemowa (balance). Każdy system dąży do homeostazy – własnego balansu określonego własnymi prawami. Jaki system jest najlepszy do pokazania tej zależności? Twoje zdrowie. Jeśli Twój organizm jest odpowiednio odżywiony, nawodniony i zregenerowany, funkcjonuje sprawnie i bez zarzutu. Jakikolwiek brak równowagi wywołuje mechanizmy naprawcze. Masz podwyższoną temperaturę? Zapewne w organizmie znalazły się drobnoustroje – wirusy lub bakterie, podniesienie temperatury ciała będzie dla nich zabójcze.

Hierarchy

Zarówno Senge, jak i Hellinger wskazują na istotną rolę hierarchii w systemach. Żyjąc w społeczeństwach demokratycznych zachodnich cywilizacji, nie wyobrażamy sobie możliwości istnienia ścisłej hierarchii poza takimi instytucjami, jak na przykład wojsko. Niektóre korporacje też funkcjonują w bardzo ściśle hierarchiczny sposób, na co odpowiedzią jest moda na turkusowe zarządzanie. Tyle że „turkus” wcale nie oznacza braku hierarchii i wynika to wprost z modelu dynamiki spiralnej Gravesa.

Hierarchia w myśleniu systemowym jest hierarchią opartą na starszeństwie, autorytecie, doświadczeniu, wiedzy. Hierarchia systemowa czasami idzie w parze z hierarchią wynikającą z podległości i zależności służbowych. Starszeństwo hierarchii systemowej najlepiej widać w systemach rodzinnych badanych przez Hellingera. Rodzice zawsze byli przed dziećmi, a dziadkowie przed rodzicami. Dzieci w działającym według porządku (Order) systemie są „mniejsze” od rodziców, a odpowiedzialność za ich los (jako dzieci) spoczywa na rodzicach. „Rolą” dzieci jest wyrastanie z władzy rodzicielskiej (przez rytuały przejścia) i „stanie się” dorosłymi. Rolą rodziców jest prowadzić dzieci tą ścieżką. Końcowym produktem wychowania dziecka jest rodzic. Takie samo zjawisko powinno występować w zdrowych systemach firmowych, gdzie nowo przyjmowani pracownicy znajdujący się w hierarchii wspinają się po jej szczeblach, budując swoją samodzielność i ostatecznie dorastając do roli samodzielnego „lidera” gotowego uczyć i rozwijać kolejnych młodszych (w organizacji stażem) od siebie.

W japońskich firmach nowo przyjmowany do organizacji lider, niezależnie od wieku, zawsze pierwszego dnia pracy siada na szarym końcu stołu. To miejsce jest symbolem uznania (potwierdzenia) pierwszeństwa i ważności wszystkich tych, którzy byli w tym systemie przed nim. Miejsce na szarym końcu stołu jest miejscem uznania wielkości i prawideł działającego systemu i pokazania pokory wobec tego systemu, uznaniem początku drogi. Dla niektórych zachodnich liderów może się to jawić jako barbarzyńska praktyka zabierająca poczucie szacunku i godności oraz będąca ujmą na honorze (i na ego), odbierająca prawo do własnego doświadczenia, wykształcenia i autorytetu. W myśleniu systemowym uznanie i nazwanie stanu faktycznego są niezbędnym elementem umożliwienia zmiany tego systemu, choćby polegającej na zaakceptowaniu jego nowego członka.

Orders / archetypes

Wspomniany wcześniej porządek (Order) jest elementem systemowym zaczerpniętym od Berta Hellingera, ale Peter Senge nazywa również to zjawisko, choć nieco inaczej – archetypem. Porządki, czy też archetypy, są wzorcami, którymi rządzą się systemy. Porządek Hierarchii i Porządek Równowagi, wspomniane wcześniej, to tylko przykłady. Porządek Lojalności – jeśli jesteś członkiem systemu, to winien mu jesteś lojalność, a naruszenie tej zasady może spowodować wykluczenie poza system. Oba systemy wyróżniają również Porządek Odporności oraz Porządek Granic. Systemy są odporne na zawirowania i powracają dzięki Porządkowi Równowagi do homeostazy, a naruszenie granic systemu powinno powodować reakcję tego systemu. Niektóre wzorce (takie jak Order of Purpose oraz Order of Shared Vision) nazywają się inaczej, ale stanowią o dokładnie takiej samej zasadzie – w tym przypadku o współdzieleniu i działaniu całego systemu oraz wszystkich jego członków dla pewnego ważnego celu, który dla wszystkich powinien być tak samo ważny. Kiedyś takim wspólnym celem działania było przetrwanie plemienia, dzisiaj na poziomie organizacji uspójnienie celu organizacji i uspójnienie celów jednostkowych jej przedstawicieli z celem organizacji „zabiera” całą robotę związaną z motywowaniem i angażowaniem ludzi do pracy. Członkowie organizacji, którzy znają jej „po co?” i działają z nim w zgodzie, nie potrzebują ani bata”, ani „marchewki”.

Dynamics

Ostatnią cechą wspólną i ważną w rozwijaniu myślenia systemowego jest dynamika oznaczająca tyle, że system jest cały czas w ruchu. Dynamika wynika z dwóch istotnych zjawisk. Po pierwsze, zrobienie stop-klatki i próba opisania systemu na pewien wybrany moment w czasie jest prawdziwe tylko dla tego momentu. Opisywanie systemu, w którym odnajdujemy, nazywamy i naświetlamy wzorce jego funkcjonowania, powoduje, że system się zmienia. Ujawnianie nieuświadomionego pokazuje zupełnie nowy obraz i wywołuje odmienne zachowania w systemie i całego systemu. Najbardziej widocznym przykładem tego zachowania jest ujawnianie informacji w mediach, co powoduje zmianę zachowań często całych społeczeństw. Najbardziej bieżącym przykładem jest rola ujawnień zachowań związanych z wykorzystywaniem osób nieletnich przez osoby duchowne na tempo sekularyzacji społeczeństwa polskiego. Co więcej, elementami każdego systemu są myśli, idee, przekonania, sposób patrzenia na system, historie, jakie opowiadają członkowie systemu o sobie i tym systemie. Te niematerialne ulotności wpływają dynamicznie i niematerialnie na materialny system. Zmiana sposobu myślenia o sobie czy zmiana przekonań, jakie są częścią procesów coachingowych czy w terapii, nie tylko powodują zmiany u klientów/pacjentów takich procesów, lecz także mają wpływ na ich całe systemy rodzinne i otoczenie. Taki jest zresztą cel tych procesów – wywołanie zmiany.

Senge vs. Hellinger

Najważniejszą różnicą, jaką należy zaznaczyć pomiędzy myśleniem systemowym według Petera Sengea a myśleniem według Berta Hellingera, jest to, że pierwszy poruszał się w organizacjach i firmach, a drugi w systemach rodzinnych. Porządki systemowe według Hellingera mają jeden cel – przywrócenie w nich przepływu miłości tam, gdzie został on zablokowany.

Poza wszystkim, co wymieniłam powyżej, systemy według Sengea opierają się również na zdefiniowanych Modelach Mentalnych, Sprzężeniu Zwrotnym i Punktach Dźwigni, a myślenie systemowe ma służyć tworzeniu samouczących się i uczących się organizacji.

W obu przypadkach myślenie systemowe jest o rozwoju i ewolucji jako niekończących się procesach, jakim stale podlegamy na każdym poziomie – indywidualnym, rodzinnym, społecznym, organizacyjnym, państwowym czy nawet planetarnym. I domyślam się, że również w tobie w jakimś aspekcie pojawiła się choćby na ułamek sekundy myśl: „ale co ja mogę?”. Niektórzy (ale oczywiście nie ty) takiej myśli o sobie podporządkowali całe swoje życie. Myślenie systemowe zaś to myślenie o sobie jako elemencie systemu, który ma na ten system wpływ.

To, do czego zachęcam liderów, to zaniechanie popadania w „grzech braku wpływu”. Peter Senge w swojej książce „Piąta dyscyplina” bardzo trafnie formułuje lekarstwo na grzech braku wpływu, jakim jest koncepcja mistrzostwa osobistego:

„Osobiste mistrzostwo to dyscyplina ciągłego wyjaśniania i pogłębiania naszej osobistej wizji, skupiania naszych energii, rozwijania cierpliwości i obiektywnego widzenia rzeczywistości”.

Grzech braku wpływu

Grzech braku wpływu lidera obserwujemy u tych liderów, którzy zaprzestali ciągłego procesu zmieniania, budowania i rozwijania siebie. Grzech braku wpływu lidera to brak własnej wizji siebie. Grzechem lidera jest również brak znajomości siebie i swoich zasobów (poziomów energii do zarządzania sobą w świecie). Grzechem jest brak cierpliwości i zamykanie się w świecie szybkiej gratyfikacji (i strzałów dopaminowych). Grzechem jest brak próby obiektywnego oglądu rzeczywistości i (empatycznego) spojrzenia z różnych perspektyw i szczerości wobec tego, co uwzględnia obiektywizm i różne perspektywy. Największym zaś grzechem jest brak szczerości w stosunku do samego/samej siebie.

Lider, każdy lider – niezależnie od tego, czy jest liderem tylko dla siebie czy dla zespołów albo nawet całych organizacji – jest tym, który ma mieć wpływ, ma czuć wpływ i mieć świadomość swojego wpływu. Sama obecność człowieka, idei, kogokolwiek w systemie zmienia dynamikę i budowę systemu. Świadome myślenie systemowe to wykraczanie poza wpływ wynikający z bycia i przechodzenie na wpływ wynikający z poczucia sprawczości i z działania w określonym kierunku.

Myślenie systemowe to świadomość czegoś więcej niż zwykłego algorytmu, „jeśli…, to…”, to świadomość obecności nieuchwytnego i niewidocznego. Według mnie najpiękniej i najkrócej myślenie systemowe podsumowuje afrykańska ideologia ubuntu – „jestem, bo jesteś”. Ukłon w tę stronę i życie takim życiem najczęściej jak tylko się da może być źróem siły i sprawczości dla systemowego lidera, dla lidera, który myśli systemowo. Myślenie systemowe to również źródło odwagi do zmiany. Siła, sprawczość i odwaga. Czego więcej potrzebujesz, liderze?

Joanna Andryszczak-Lewandowska o sobie

Inspiruję liderów, przedsiębiorców i founderów, jak słuchać siebie i siebie nawzajem po to, aby budować trwałe i autentyczne relacje w biznesie.

Human2Human Evangelist, Mastermind Jedi. Jako #HumanHub pomagam łączyć kropki w ludziach i ludzi pomiędzy sobą. Wdrażam w organizacjach #ConstantFeedback: kulturę pracy opartą na #RightPlaceRightTime informacji zwrotnej, która buduje trwałe relacje biznesowe. Uczę #Modern Communication Essentials for Leaders.

Jestem mentorem, trenerem i coachem z doświadczeniem w biznesie jako analityk, lider, manager i członek zarządów, konsultant, doradca. Również dla funduszy private equity /venture capital, polskich i zagranicznych.

Przez 18 lat pracowałam w instytucjach finansowych jako analityk, lider zespołów, manager i członek zarządów, konsultant, doradca. Jako były manager funduszy private equity / venture capital mam doświadczenie w pracy z różnymi branżami oraz w wielokulturowych, międzynarodowych organizacjach.

Teraz: ICF ACC Coach, trenerka komunikacji bez przemocy (NVC), konsultantka biznesowa, w trakcie akredytacji Mentorki EMCC, Certyfikowany Coach Prowokatywny, Praktyk NLP, Certyfikowana Praktyczka Resonant Healing, facylitatorka ustawień systemowych (które również wykorzystuję w organizacjach); podcasterka, klubowiczka Trend House.

Muzyka i malarstwo jako jedność

    Znakomity muzyk, który współpracował z gwiazdami światowego formatu, Victor Davies, jest też malarzem. Opowiada o swojej sztuce i najnowszej wystawie w Tajpej

    Jakie prace zamierza pan pokazać na Tajwanie?
    Będą to nowe obrazy, nad którymi pracowałem przez ostatnich kilka miesięcy. Nie chcę, żeby to zabrzmiało nieskromnie, ale mam w planach inwazję artystyczną o światowym zasięgu. Miałem kilka wystaw w Londynie. W Warszawie jeszcze przed pandemią pokazywała moje prace Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej. Moje obrazy kupili kolekcjonerzy z Izraela, Omanu, Dubaju i Mexico City.

    Co było pierwsze – muzyka czy malarstwo?
    Zaczynałem jako muzyk, dzięki czemu nie tylko poznałem wspaniałych twórców, lecz także odwiedziłem wiele krajów. Choć dla większości ludzi to dwie zupełnie różne dziedziny sztuki, dla mnie stanowią jedność. To rodzaj twórczej ekspresji. A ja wyrażam siebie w obu tych formach. Nigdy nie traktowałem poważnie podziałów w sztuce. Co stoi na przeszkodzie, żeby znajdować źródła inspiracji w hip-hopie lub country music? Cieszę się, że znajduję odbiorców, którzy myślą podobnie jak ja.

    W dzisiejszych czasach trudno być artystą niezależnym.

    Wierzę, że jest to jednak możliwe. Pochodzę z Londynu, moi znajomi muzycy, którzy są związani z dużymi wytwórniami, są obciążeni mnóstwem obowiązków, jakie nie mają nic wspólnego ze sztuką. Na początku swojej drogi chciałem podpisać tego rodzaju kontrakt. Dobrze, że do tego nie doszło, ponieważ sam zostałem wydawcą własnej muzyki i bez pomocy wielkiej machiny promocyjnej zdobyłem dużą grupę fanów w Japonii, ale też w innych krajach. Wtedy kilku poważnych graczy – Virgin, Columbia, EMI – zaproponowało mi podpisanie kontraktu, ale odmówiłem. Na tym etapie nie miało to już sensu. Nawiązałem współpracę z bardzo wówczas jeszcze młodą Bebel Gilberto, córką wielkiego kompozytora, gitarzysty i wokalisty Joao Gilberto. Potem pojechałem na tournée po Japonii z Dimitri from Paris. Grałem też z m.in. z Louie Vega, a w Polsce z Andrzejem Smolikiem. Napisałem dwie piosenki dla Maryli Rodowicz. Obecnie bardzo ściśle współdziałam z moją partnerką Miką Urbaniak, którą poznałem 17 lat temu.

    Jak pan zaczynał jako artysta?

    Mogłem liczyć tylko sam na siebie, po- chodzę z klasy pracującej. Mój ojciec przyjechał ze Sierra Leone do Londynu, gdzie poznał moją matkę, rodowitą Angielkę. Pomimo że ojciec był wszechstronnie wykształconym inżynierem, podejmował prace poniżej swoich kwalifikacji. Obrazy olejne zacząłem malować już w college’u, myślałem o tym, żeby studiować malarstwo. Wybrałem jednak karierę muzyczną. Choć nigdy nie porzuciłem malowania, to w poważny sposób zająłem się nim pięć lat temu.

    W pana sztuce można znaleźć inspirację Basquiatem.
    Powiedziałbym, że to raczej moja fascynacja Afryką, choć podziwiam twórczość Basquiata. Kiedy słyszę, że ulegam wpływom jego twórczości, sprawia mi to przyjemność. Moim źródłem jest jednak głęboki mistycyzm i rozmowy z ludźmi, którzy już nie żyją. Czasem ulegam chęci, by stosować technikę automatycznego pisania, przenosząc psychografię do malarstwa tak, bym sam był zdziwiony efektem aktu twórczego. Szczerze podziwiam sztukę brazylijskiego malarza Romero Britto. Jest to twórczość pełna ciepła i humoru, co jest mi bardzo bliskie. Fascynuje mnie postać Margaret Keane, która zasłynęła dzięki filmowi Tima Burtona „Wielkie oczy”.

    Słyszałem opinie specjalistów, że pańska sztuka to dobra inwestycja.
    To miłe, ale nie mówmy o inwestowaniu, tylko o inspiracjach. Podziwiam artystów, którzy wypracowali własny, rozpoznawalny styl i nie były im do tego potrzebne studia akademickie. Oczywiście nie jestem przeciwnikiem szkół artystycznych, ale trzeba mieć naprawdę silną osobowość, żeby zachować swój własny sposób postrzegania świata. Jeden z moich znajomych skarżył się, że akademia zmiażdżyła jego indywidualność.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...