.
Strona główna Blog Strona 52

Ostatnie 2 tygodnie rekrutacji do XI edycji Programu Mentoringowego Fundacji Liderek Biznesu

    Mentoring przeżywa obecnie swój rozkwit w Polsce. Jest tematem coraz ważniejszym w firmach, w organizacjach branżowych  i na uczelniach wyższych. Stał się również strategiczną inicjatywą w rozwoju pracowników. Badania pokazują, że profesjonalny mentoring przyspiesza procesy awansu i osiągania celów. Wie o tym najlepiej Fundacja Liderek Biznesu, która właśnie uruchomiła rekrutację do XI edycji Programu Mentoringowego. Nabór do tegorocznej edycji potrwa do 31 marca, a to co ją wyróżnia od wcześniejszych, to dwie ścieżki, w tym specjalna ścieżka kierowana do osób z branży technologicznej.

    Program Mentoringowy Fundacji Liderek Biznesu to kompleksowy, crossbiznesowy projekt, wspierający kobiety i mężczyzn w świadomym kształtowaniu ich kariery zawodowej, doskonaleniu kompetencji przywódczych i rozwijaniu samoświadomości. To formuła, która cieszy się popularnością od ponad 10 lat. W ubiegłym roku w programie wzięło udział 214 par mentoringowych, a, od 2014 roku, program ukończyło 3 tys. uczestniczek i uczestników, w tym około 1600 mentees, wspieranych przez grono ponad 900 mentorów Fundacji Liderek Biznesu, reprezentujących ok. 50 branż. Program ten wyróżnia nie tylko doświadczenie w prowadzeniu takich programów, ale również niezwykle wysoki poziom satysfakcji uczestników – w ostatniej edycji 87% mentees osiągnęło swój cel mentoringowy, a wskaźnik polecenia Programu wśród mentees to 89%, a wśród mentorów 94%.

    Dzięki cyklicznej pracy z mentorem, mentee  nie tylko osiąga postawione przed sobą cele, ale przede wszystkim jest lepiej przygotowany do zmierzenia się z wyzwaniami w przyszłości i bardziej świadomie kieruje swoim rozwojem zawodowym i osobistym. Każda edycja ma swoje hasła przewodnie. W roku 2024 są to: Innowacyjność, Sprawczość, Harmonia. W  programie 4Business Leaders Growth  koncentrujemy się na rozwoju kompetencji przywódczych mentees. Zaś w ścieżce dedykowanej dla IT – 4Tech Leaders Excellence skupimy się nie tylko na rozwoju kompetencji przywódczych w świecie IT, ale również osadzeniu w dynamicznym świecie technologii i budowie bardziej zrównoważonego, różnorodnego i inkluzywnego środowiska w tej branży – mówi Anna Sirocka, prezeska Fundacji Liderek Biznesu.

    Różnorodność w zarządzaniu, czyli co daje udział w programie mentoringowym?

    W otwartym programie mentoringowym uczestnicy mają dostęp do mentorek i mentorów o różnych kompetencjach, doświadczeniach i specjalizacjach. Dzięki łączeniu w pary mentoringowe na podstawie zgłaszanych przez mentees potrzeb mogą oni współpracować z mentorem/ką, który/a najlepiej odpowiada ich indywidualnym potrzebom i celom rozwoju.

     – Istotą mentoringu jest  proces uczenia się poprzez rozmowy rozwojowe, w czasie których mentorzy dzielą się swoim doświadczeniem i wiedzą. Uśmiechamy się, że to taki coaching plus. Dla Fundacji Liderek Biznesu ważne jest także promowanie korzyści z różnorodności w zarządzaniu, zmiana myślenia w środowiskach biznesowych i wspieranie uczestników w ich działaniach i aspiracjach biznesowych – dodaje Monika Jezierska, członkini zarządu Fundacji Liderek Biznesu.

    Dlaczego mentoring jest tak ważny?

    Dobrze przeprowadzony program mentoringowy zmienia postrzeganie siebie i miejsca pracy. Praca z mentorem pozwala mentee rozwinąć skrzydła dzięki zwiększeniu samoświadomość, poznaniu swoich mocnych i słabych stron i podniesieniu kompetencji na wyższy poziom. Mentor to krytyczny ale i życzliwy towarzysz, który towarzyszy rozwojowi mentee, pomagając wdrażać zmiany, których chce mentee.

     – Mentor lub mentorka potrzebny jest każdej osobie, która potrzebuje wsparcia, by ruszyć z miejsca swoją karierę, podjąć istotną dla swojej przyszłości decyzję zawodową, rozwiązać konkretne problemy biznesowe czy rozwinąć swoje kompetencje w określonym obszarze. Rozmowa z mentorem ułatwia podjęcie kluczowych decyzji, pozwoli zobaczyć daną sytuację, wyzwanie lub problem z innej perspektywy. Sesja mentoringowa to również okazja do transferu know-how, czyli eksperckiej wiedzy poza podręcznikowej, będącej efektem wieloletniego doświadczenia zawodowego mentora. – podkreśla Agnieszka Maciejewska, członkini zarządu Fundacji Liderek Biznesu.

    Jak wynika z badań, w przedsiębiorstwach mających programy mentoringowe, mentees awansują pięć razy częściej niż osoby, które nie korzystają ze wsparcia mentorów, a same programy coraz częściej przyczyniają się do zwiększenia różnorodności zatrudnienia, w tym na stanowiskach zarządczych.

    Dwie ścieżki w XI edycji programu mentoringowego

    Założeniem ścieżki Programu ogólnego – 4Business Leaders Growth jest wzmocnienie kluczowych kompetencji związanych z rolą lidera, takich jak innowacyjność, sprawczość i harmonia, co pozwala świadomie rozwijać i kształtować własny styl przywódczy. Udział w tej ścieżce rozwoju to unikalna możliwość kilkumiesięcznej, indywidualnej pracy z osobami, które już odniosły sukces w biznesie, a tym samym szansa na skorzystanie z ich wiedzy i doświadczenia w realizacji własnych celów biznesowych.

    Z kolei założeniem sektorowego programu 4Tech Leaders Excellence jest nie tylko wzmocnienie kluczowych kompetencji związanych z rolą lidera, ale również osadzenie tej pracy mentora z mentee w branży technologicznej, który ma swoje specyficzne wyzwania. W programie będzie też miejsce na przestrzeń do głębokiej refleksji nad dynamicznym światem technologii, zrozumienie skutecznej komunikacji pomiędzy osobami IT oraz ze światem zewnętrznym oraz dążenie do budowy bardziej zrównoważonego, różnorodnego i inkluzywnego środowiska w tej branży. Dodatkowo poprzez warsztaty poruszymy obszary tematyczne takie jak wyzwania stawiane przez m.in: sztuczną inteligencję i technologie przyszłości, digitalizację i transformację cyfrową, równość i inkluzję w technologii, cyberbezpieczeństwo.

    Warsztaty te będą nie tylko źródłem wiedzy, ale także platformą do wymiany praktycznych wskazówek i doświadczeń między liderami biznesu oraz ekspertami w sektorze technologicznym. Poprzez panelowe dyskusje i prezentacje prowadzone przez specjalistów, mentee zyskają okazję do rozwoju swoich umiejętności zawodowych oraz do budowania trwałych relacji opartych na współpracy i wzajemnym wsparciu.

    Więcej informacji o tegorocznej edycji Programu:

    https://www.fundacjaliderekbiznesu.pl/pm/program-mentoringowy-edycja-2024/

    ***

    Fundacja Liderek Biznesu działa od 2014 roku. Tworzą ją kobiety, które osiągnęły sukces zawodowy i dziś wnoszą różnorodne doświadczenia biznesowe do wspólnej idei: promocji przedsiębiorczości, rozwijania talentów oraz wspierania ich aspiracji i niezależności zawodowej.

    Misją Fundacji jest wspieranie ludzi w wykorzystaniu ich potencjału tak, aby służył on im samym, jak i społeczności, którą współtworzą. Współdziałanie kobiet i mężczyzn to wartość w każdym aspekcie życia od biznesu, przez kulturę, politykę po budowanie lepszego społeczeństwa.

     

    Fundacja Liderek Biznesu swoją misję realizuje poprzez:

    • rozwój kompetencji przywódczych kobiet, budowanie różnorodności w biznesie oraz wywieranie zmian w otoczeniu służących promocji kobiet;
    • upowszechnianie wiedzy o  korzyściach z udziału kobiet w zarządzaniu;
    • zmianę sposobu myślenia o ambicjach i aspiracjach kobiet;
    • przekonanie środowisk gospodarczych i politycznych o potrzebie działań na rzecz większego udziału kobiet w zarządzaniu;
    • promowanie dobrych praktyk stosowanych  przez poszczególne państwa, rynki i firmy;
    • wspieranie kobiet w rozwoju kariery zawodowej poprzez programy mentoringowe i warsztaty;
    • budowanie platformy kontaktów w celu wymiany doświadczeń.

    https://www.fundacjaliderekbiznesu.pl/

     

    Sukces razy dwa

    Monika Sacewicz, prezes i Iwona Wierzgała, wiceprezes ApexNet sp. z o.o. opowiadają o 23 latach swojej firmy, kamieniach milowych na drodze rozwoju biznesu i o tym, jak radzić sobie w trudnych chwilach

    Na czym polega specyfika działalności spółki, którą panie kierują?

    Monika Sacewicz: Zajmujemy się szkoleniami w dziedzinie zamówień publicznych, ale też kadr, płac, funduszy unijnych, inwestycji budowlanych i BHP. Przede wszystkim uczymy urzędników, jak zgodnie z prawem wydawać państwowe pieniądze. Pokazujemy im, jak prawidłowo przeprowadzić cały proces postępowania przetargowego, jak przygotować dokumentację i jak ją rozliczyć. Współpracujemy też z klientami, którzy są aktywni na rynku zamówień publicznych, ucząc ich, jak dobrze przygotować oferty, a potem, jak w procesie realizacji zamówienia podchodzić do umów i warunków kontraktów. Słowem – szkolimy obie strony, pomagając im unikać błędów. Zajmujemy się tym już od 23 lat. Wypracowałyśmy pozycję lidera w naszej branży, a z wieloma klientami współpracujemy przez wiele lat.

    Założyły panie firmę zaraz po studiach?

    Iwona Wierzgała: Po studiach obie niezwłocznie wkroczyły w świat pracy, zyskując cenne doświadczenie w firmach prywatnych, głównie w obszarze szkoleniowym i programistycznym. Nasza przedsiębiorcza przygoda rozpoczęła się od skromnego pokoju, gdzie we dwie odmalowałyśmy meble z recyklingu. To były początki pełne wyzwań, ale dziś z dumą możemy powiedzieć, że nasza firma rozrosła się do zespołu 25 osób zajmujących się sprzedażą, marketingiem i przygotowywaniem szkoleń.

    Nie jesteśmy jednak tylko pracodawcami; jesteśmy także współpracownikami dla grupy kilkudziesięciu doświadczonych trenerów specjalizujących się m.in. w zamówieniach publicznych. Część z nich to nasi partnerzy od ponad dwóch dekad, co świadczy o trwałych relacjach, jakie udało się nam zbudować.

    Nie sposób nie zapytać, jak to się zaczęło?

    MS: Jeszcze przed ukończeniu zarządzania i marketingu w SGH podjęłam pracę w Instytucie Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy, a następnie w firmie informatycznej sprzedającej systemy ERP, dzięki czemu poznałam wiążące się z tym zagadnienia zarówno edukacyjne, jak i technologiczne. To pomogło mi w zrozumieniu nowoczesnego funkcjonowania biznesu w oparciu o technologię, a nie tylko pracę ludzką, co okazało się bardzo przydatne w firmie, którą uruchomiłyśmy z Iwoną. Było to w okresie, gdy internet dopiero się wykluwał. Nasza firma była jednym z pierwszych klientów innowacyjnego mBanku, a żeby wysłać bądź ściągnąć maila, łączyliśmy się przez modem i neostradę.

    IW: Nasza historia zaczęła się w firmie Athenasoft, gdzie poznałam Monikę. Moje edukacyjne ścieżki obejmują studia z zarządzania na POU oraz zdobycie tytułu MBA na uczelni Łazarskiego. Początki naszej firmy to było przeszkolenie dwóch klientek w zakresie kosztorysowania przy wykorzystaniu programu, który sprzedawałyśmy i wdrażałyśmy u naszych klientów. To były skromne początki naszej wspólnej drogi do stania się firmą szkoleniową, o czym na samym początku nawet nie myślałyśmy. W tamtym czasie moją specjalizacją było wdrażanie programów do kosztorysowania, czyniących zawód kosztorysanta w pełni funkcjonalnym, a programy, którymi się zajmowałam, miały wspomagać jego pracę. Dzisiaj te programy zdecydowanie zastąpiły tradycyjne podejście, a zawód kosztorysanta stopniowo odchodzi w zapomnienie.

    Na potrzeby rozmowy chciałbym się na chwilę wcielić w rolę właściciela firmy, która planuje zdobyć kontrakt na budowę mostu. Co mogłyby mi panie zaproponować?

    MS: Po pierwsze, musi już zostać ogłoszony przetarg, żeby nasz ekspert, analizując dokumentację przetargową zamawiającego oraz pańskiej firmy mógł ocenić szanse uzyskania zamówienia. Kolejny etap to przygotowanie dokumentacji. Jest to szczególnie ważne, bo nawet mały błąd może spowodować wykluczenie z postępowania lub odrzucenie oferty.

    IW: Warto dodać, że w naszej działalności angażujemy się na dwóch głównych płaszczyznach, dostosowując się do różnych etapów procesu. Pierwszy aspekt to nasza działalność szkoleniowa, która skupia się na przygotowaniu pracowników do profesjonalnego przygotowania ofert przetargowych. Oferujemy szkolenia, które pomagają zrozumieć kluczowe aspekty procesu składania ofert, co może być szczególnie istotne na etapie początkowym. Drugim obszarem naszej działalności jest bezpośrednie wsparcie w procesie przetargowym. Mimo że większe firmy budowlane zazwyczaj posiadają specjalistyczne zespoły zajmujące się przetargami, to czasem mogą potrzebować dodatkowej pomocy. W takich przypadkach oferujemy wsparcie prawne, zwłaszcza w kontekście weryfikacji ofert. Nasze doświadczenie staje się szczególnie cenne w sytuacjach, gdy konieczne jest rozstrzyganie sporów i odwołań, zwłaszcza przed Krajową Izbą Odwoławczą. W takich przypadkach pomoc naszych ekspertów jest wręcz nieoceniona.

    Rynek zamówień publicznych jest bardzo rozbudowany.

    IW: Rynek zamówień publicznych jest wyjątkowo złożony i obejmuje różnorodne sektory oraz instytucje. Przetargi są regularnie ogłaszane na różnych szczeblach, obejmując administrację rządową czy jednostki samorządowe. Istotą przetargów jest równe traktowanie, konkurencyjność, a także transparentność, zwłaszcza tam, gdzie angażowane są środki publiczne.

    Nie można również pominąć roli przetargów w kontekście środków unijnych. Choć nasza firma nie zajmuje się bezpośrednim sporządzaniem wniosków o fundusze z Unii, to nasi eksperci wspierają wiedzą przy efektywnym rozliczaniu tych środków. Wspieramy instytucje i firmy w sprawnym korzystaniu z pozyskanych funduszy unijnych, koncentrując się na etapie ich rozliczeń.

    Wróćmy proszę do tematu rozwoju waszej firmy, jakie były kamienie milowe?

    MS: Organizując drugie szkolenie, zatrudniłyśmy pierwszego pracownika. Pamiętnego dnia – 11 września 2001 roku – pozyskałyśmy kontakt do trenera, który pracuje z nami do dziś. W 2004 roku zostało istotnie znowelizowane prawo o zamówieniach publicznych. A to oznaczało, że znacząco zwiększyła się liczba zamówień na szkolenia, co z kolei pozwoliło nam uzyskać pozycję lidera. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej pojawiło się mnóstwo nowych firm szkoleniowych. Nie chciałyśmy z nimi konkurować, proponując coraz niższe ceny. W 2006 roku zorientowałyśmy się, że dzieje się coś złego. Na naszym szkoleniu w Gdańsku pojawiło się niewiele osób, podczas gdy inna sala w tym samym hotelu była wypełniona po brzegi. Dlaczego? Konkurencyjne szkolenie na ten sam temat, ze względu na unijne finansowanie, było bezpłatne. Zareagowałyśmy nietypowo – nie obniżyłyśmy cen, stawiając na jakość i innowacyjność. Była to ryzykowna decyzja, która przyniosła dobre efekty, choć przez pewien czas nie było nam łatwo. Klienci docenili nasz sposób działania, przede wszystkim to, że zatrudniamy najlepszych ekspertów.

    IW: W kontekście rozwoju naszej firmy, ważnym momentem był dzień, który utkwił mi w pamięci. To 11 września 2001 roku, kiedy to udało mi się nawiązać kontakt z trenerami, którzy do dziś są integralną częścią naszego zespołu. Kolejnym istotnym wydarzeniem było zorganizowanie już 10. edycji Dni Otwartych Zamówień Publicznych. To wydarzenia, na które bezpłatnie zapraszaliśmy zainteresowanych z całej Polski. Już przy pierwszej edycji byłyśmy zaskoczone, widząc aż 1,5 tysiąca uczestników. Te dni nie tylko dały nam znaczny punkt zetknięcia z potencjalnymi klientami, ale także stanowiły wyjątkową okazję do zrozumienia rozmiaru specjalistycznego zapotrzebowania w kraju i zidentyfikowania konkretnych problemów branżowych. Warto również podkreślić, że osoby, które uczestniczą w naszych szkoleniach, utrzymują swoje stanowiska niezależnie od zmiany decydentów, co świadczy o trwałych relacjach i zaufaniu, jakie udało się nam zbudować na przestrzeni lat.

    Jak firma przetrwała pandemię?

    IW: W 2011 roku, poszukując innowacyjnych rozwiązań, zdecydowałyśmy się na zorganizowanie serii szkoleń online. Pomimo udanej realizacji, okazało się, że rynek jeszcze nie był gotowy na tego typu rozwiązanie. Kiedy nadeszła pandemia COVID-19, byłyśmy równie przerażone, jak inni właściciele firm szkoleniowych. Pamiętam dokładnie dzień 11 marca 2021 roku, kiedy to otrzymałyśmy informację, że branża szkoleniowa musi wstrzymać swoją działalność. Następnego dnia mieliśmy zaplanowane 4 szkolenia w różnych miejscach, a rezygnacje zaczęły napływać lawinowo. Stanęło przed nami pytanie: co teraz? W ciągu jednej doby przestawiłyśmy naszą działalność na tryb online, korzystając z doświadczeń zdobytych sprzed 10 lat. Okazało się, że mamy w tym dość elastyczne podejście. W paradoksalny sposób, pandemia wzmocniła naszą firmę.

     

    XIV Kongres Stolarki Polskiej już 23 maja! – zapowiedź wydarzenia

    Już 23 maja 2024 roku w Hotelu Warszawianka w Jachrance odbędzie się XIV Kongres Stolarki Polskiej. To właśnie tam będzie biło serce polskiej branży stolarki budowlanej. W ramach kongresowych dyskusji z udziałem ekspertów wyznaczone zostaną dalsze kierunki rozwoju sektora. Prezentujemy szczegóły wydarzenia.

    Organizowany przez Związek POiD Kongres Stolarki Polskiej to prestiż, wiedza i kontakty coroczne miejsce spotkań przedstawicieli branży stolarki budowlanej, reprezentantów świata nauki, polityki i dziennikarzy. Udział w Kongresie jest doskonałą okazją do rozmów o przyszłości sektora i do nawiązania bezcennych kontaktów biznesowych.

    W tym roku program merytoryczny Kongresu Stolarki Polskiej skupiony będzie na szansach i wyzwaniach, przed jakimi stoi branża materiałów budowlanych w obliczu przemian politycznych, ekonomicznych oraz społecznych.

    W ramach bloków tematycznych Kongresu omówione zostaną m.in. takie zagadnienia jak: stagnacja gospodarcza i jej wpływ na rynek stolarki, czy preferencyjny kredyt oraz ulgi na termomodernizację mogą w szybkim tempie pobudzić branżę oraz jak budować europejską i globalną konkurencyjność sektora. Ważnymi tematami dyskusji będą również: transformacja energetyczna budownictwa i związane z nią zielone przemiany, a także prezentacja kluczowych trendów marketingowych w 2024 roku.

    Tegoroczny Kongres odbędzie się podczas jednego dnia, którego zwieńczeniem będzie wieczorna Gala Orłów Polskiej Stolarki z uroczystym bankietem i emocjonującym wręczeniem prestiżowych, branżowych wyróżnień.

    Udział w Kongresie daje uczestnikom solidną porcję unikalnej wiedzy z pierwszej ręki i zapewnia przedstawicielom firm informacje niezbędne do sprawnego funkcjonowania we współczesnym, szybko zmieniającym się świecie.

    Serdecznie zapraszamy na XIV Kongres Stolarki Polskiej, który odbędzie się 23 maja 2024 roku w Hotelu Warszawianka**** w Jachrance.

    Rejestracja na wydarzenie zostanie otwarta w marcu.

    Spotkajmy się na Kongresie Stolarki Polskiej!

    Uczłowieczenie networkingu

    Spojrzenie na wydarzenia biznesowe przez pryzmat poświęcenia uwagi uczestnikom jest przepisem na sukces – opowiada Kuba Janas, producent konferencji w londyńskim magazynie finansowym Investment & Pensions Europe, i co-founder w ExtraMile, butikowym konsultingu eventowym

    Zawodowo tworzysz wydarzenia i projektujesz doświadczenia dla ich uczestników. Dużo pracujesz z ludźmi. Pozwól, że zacznę lekko prowokacyjnie – czy lubisz ludzi?

    Przyznam, że zaskoczyłeś mnie tym pytaniem, ale zdecydowanie – tak. Ludzie oraz ich potrzeby muszą być zawsze w centrum uwagi. Na każdym etapie projektowania wydarzenia zadaję sobie pytanie, czy sam skorzystałbym na uczestnictwie w evencie. Takie podejście może wydawać się egoistyczne, ale jest zupełnie odwrotnie. Będąc częścią ekosystemu, biorę udział w wielu wydarzeniach, zarówno jako ich organizator, prowadzący, jak też – najczęściej – uczestnik. To właśnie ta ostatnia rola pozwala mi uzyskać najszerszą perspektywę i wgląd w potrzeby odbiorców.

    Bez względu na branżę? Każda ma przecież swoją własną publiczność, a i ich oczekiwania diametralnie się różnią.

    To sprawy uniwersalne dla wszystkich branż. Zwyczajowo dzielę każdy projekt na cztery główne obszary: format, agendę, doświadczenie oraz wymianę wiedzy. Dwa pierwsze są o tyle ważne, że to właśnie one zarządzają oczekiwaniami uczestników od samego początku – jeszcze przed rozpoczęciem samego wydarzenia. Pozwalają na oddech między sesjami. Brak przemyślanego formatu, za to z przeładowaną agendą – to prosta droga, aby stworzyć konferencję, gdzie nie ma chwili, by wymienić się pomysłami czy wizytówką. Trzeba bowiem pędzić z jednego wykładu na drugi.

    Czy tylko mnie nasuwa się porównanie do szkoły?

    Tak, a to mocno wpływa na odbiór. Przecież nie o to chodzi! Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak trudno w pełnym skupieniu wysiedzieć cały dzień na kolejnych prezentacjach. Organizatorzy, często niezamierzenie, stawiają na pasywność uczestników. Zupełnie się zapomina, że podczas wydarzeń sektorowych mamy pod jednym dachem grupę specjalistów, którym w ten sposób zabieramy możliwość rozmowy – lub nakazujemy wybór pomiędzy kolejną prezentacją a okazją do rozmowy z zaproszonymi ekspertami. Zamiast marnować ten potencjał, wykorzystajmy go i ułóżmy agendę tak, by uczestnicy mieli szansę przetrawić przekazaną wiedzę, ale też skonfrontować swoje spojrzenie ze współuczestnikami oraz poznać samych prelegentów.

    Jak ten UX i wymiana wiedzy powinny wyglądać w praktyce?

    Podczas prowadzenia warsztatów zawsze stawiam na wciągnięcie odbiorców w rozmowę. Dążę do tego, by uczestnicy zapomnieli o mnie i skoncentrowali się na rozmowie, która ostatecznie prowadzi do wymiany wiedzy. Mam wesprzeć ich w osiągnięciu tego celu, nie zastąpić. Moderując panel,kieruję się tą samą zasadą. Pamiętam, że prócz gości na scenie mamy też gościa regularnie pomijanego – mowa o wszystkich ludziach zgromadzonych na sali. Nie chcę, aby byli biernym tłem. Z mojego doświadczenia wynika, że aktywne wykorzystanie ich znajomości tematu, skonfrontowanie ich perspektyw z tymi wyrażanymi przez moich rozmówców oraz bezpośredni kontakt z panelistami przełoży się na kumulatywny wzrost wiedzy, a zarazem obniży barierę wejścia do późniejszej dyskusji w trakcie networkingu.

    Unikaliśmy tego słowa, ale musiało ono w końcu paść. Czy według ciebie networkingu można się nauczyć? I jeśli tak, to czy organizatorzy o tym pamiętają?

    Cieszę się, że wreszcie padło. Networking to sól każdego eventu, a mimo to rzadko działa tak, jak powinien. To umiejętność, którą jako organizatorzy musimy pielęgnować u uczestników i oferować im jak najlepsze warunki, by mogli podnosić swój skillset. Zapewnienie przestrzeni fizycznej jest istotne; to wiedza powszechna. Ale dopiero przestrzeń mentalna, złapanie tego oddechu, o którym wspominałem wcześniej, realnie przekłada się na nieskrępowaną wymianę myśli. W chwili, gdy nasze wydarzenie przeładujemy treścią, to będzie ono imponująco wyglądać na papierze, ale niekoniecznie w pełni zadowoli uczestników. Zabierzemy im czas, który mogliby inaczej spożytkować. Wrócę do włączania ludzi na sali do dyskusji – robię to zawsze na jak najwcześniejszym etapie, zamiast czekać do ostatnich minut na jedno czy dwa szybkie pytania. Rozmowa to współpraca, a nie wykład ex cathedra.

    Z tym, że musi być na to czas

    Zarówno czas, jak i zaangażowanie. Zauważyłeś, że aspekt dzielenia się wiedzą często nie działa na konferencjach? Przebodźcowanie i przeładowanie agendy często ma kompletnie odwrotny efekt od zamierzonego. Wiele osób czuje się zniechęconych kolejnym panelem lub prezentacją i wybierają odpisywanie na maile. Inni po prostu omijają sesje, ze stratą dla uczestników, ekspertów, sponsorów i organizatorów. Wcale nie musi tak być. Prowadząc wydarzenie, bardzo zwracam na to uwagę, bo puste sale nikomu nie służą. Są sposoby, żeby pomóc uczestnikom w wyłuskaniu najważniejszych informacji z danej sesji. Często w połowie i pod koniec eventu robię krótkie podsumowanie składające się z najważniejszych tematów, liczb, nieoczywistych faktów. To nie tylko szansa na podkreślenie tego, o czym dyskutowano, ale okazja, by zasugerować temat do dyskusji przy kawie czy winie. Przydaje się także nieco później do przygotowania choćby postu na media społecznościowe dla tych, którzy dotrzeć nie mogli.

    Organizatorzy nie są jednak samotną wyspą i wydarzenia zazwyczaj mają kilku wiodących partnerów ze swoimi potrzebami. Jak wiadomo, oczekiwania sponsorów niekoniecznie są tożsame z oczekiwaniami uczestników. Jak więc podejść do tego tematu w sposób satysfakcjonujący dla obydwu stron?

    Partner chce pozycjonować się jako ekspert; nie może to jednak być jednoznaczne z prowadzeniem sprzedaży. Układając agendę, definiujemy formułę i charakter poszczególnych jej elementów. To właśnie ten moment jest kluczowy dla osiągnięcia równowagi pomiędzy przekazywaniem treści a stworzeniem przestrzeni do wymiany wiedzy. Chcemy spowodować, aby uczestnik zdobył wiedzę domenową; sprowokować do spojrzenia na tematykę ze świeżej perspektywy, a nie tylko informować o tym, w jaki sposób sponsor lub partner realizuje swoje cele korporacyjne. Jeśli błędnie rozłożymy akcenty, to możemy doprowadzić do sytuacji, w której szereg firm zaprezentuje swoje dokonania uczestnikom, którzy najpewniej i tak już o nich słyszeli. W efekcie może to negatywnie wpłynąć na ogólną ocenę doświadczenia przez uczestników – wyjdą z niego z przeświadczeniem, że wzięli udział w grupowym deja vu. To organizator jest odpowiedzialny za współpracę z partnerami, żeby przekaz z wydarzenia przygotował grunt pod wartościowy networking. Głos uczestników oraz zapewnienie tego, by speakerzy byli dostępni w trakcie mniej formalnych rozmów, również bardzo pomaga.

    Czyli networking jest dla ludzi, a nie ludzie dla networkingu?

    Jest dokładnie tak, jak mówisz. Gdy spojrzymy na poszczególne części składowe każdego wydarzenia, o których rozmawialiśmy – projektowanie formatu, planowanie agendy, bieżącą oraz otwartą komunikację z partnerami, dbanie o wymianę myśli i opinii podczas eventu, a także inkluzywny hosting – to w ujęciu ogólnym powstaje  zjawisko, które nazywam uczłowieczeniem networkingu. Wysiłek organizatorów jest skupiony na tym, aby wszyscy uczestnicy mieli słuszne poczucie, że wydarzenie jest dla nich, a nie oni dla wydarzenia.

    Lepiej zaprojektowana agenda i format, nacisk na doświadczenie oraz wymianę wiedzy – czy te cztery wartości wymyśliłeś sam?

    Nie, to raczej efekt doświadczenia, wzlotów i upadków przy współtworzeniu konferencji finansowych, prawniczych i technologicznych. Dla korporacji, domów mediowych i NGOsów  – od Reyjkaviku, przez Londyn, Madryt i Paryż, po Amsterdam, Brukselę i Kopenhagę. Jednocześnie wiara w te elementy stanowi też punkt wyjścia do nowej inicjatywy o nazwie ExtraMile, którą współtworzę z Karoliną i Michałem, moimi przyjaciółmi. Są podobnie myślącymi profesjonalistami równie silnie przekonanymi o konieczności postawienia człowieka w centrum każdego eventu.

    Co do czterech wartości – przypomina mi to trochę theory of marginal gains – teorię zaczerpniętą zarówno ze świata finansów, jak i historii przytoczonej w „Atomowych nawykach” autorstwa Jamesa Cleara. Opisuje on decyzję brytyjskiej federacji kolarskiej o koncentrowaniu się na dotychczas ignorowanych obszarach i szukaniu tam mikroskopijnych przewag; jednak w ujęciu łącznym prowadzących do osiągnięcia wcześniej nieosiągalnych wyników i seryjnym wygrywaniu. Z chęcią opowiemy o tym, w jaki sposób przekładamy to na konsulting eventowy oraz konferencje, które tworzymy. Zapraszam na kawę do Trend House lub Cambridge Innovation Center, gdzie regularnie można nas spotkać. Dobre espresso to zawsze świetny pomysł, aby rzucić praktyczne światło na to, co robimy.

     

    rozmawiał Adrian Kondrat, VC in the CEE

     

     

     

    ExtraMile

    ExtraMile to efekt synergii trójki profesjonalistów z bogatym, międzynarodowym doświadczeniem (od Londynu przez Brukselę po Zagrzeb). Kuba Janas wraz z Karoliną Lewandowską i Michałem Kramarem oferują usługi szytego na miarę konsultingu eventowego – budują formaty, prowadzą hosting wydarzeń, wspierają technicznie partnerów. Stawiają na bezpośredni, ludzki vibe, jednocześnie robiąc rzeczy wartościowe w obszarach takich, jak networking oraz „community building”.

     

     

    Kuba Janas

    Producent konferencji oraz dziennikarz pracujący w londyńskim magazynie finansowym Investment & Pensions Europe. W grudniu 2023 r. wraz z dwójką przyjaciół współzałożył ExtraMile, czyli butikowy konsulting eventowy, gdzie odpowiada za prowadzenie konferencji i moderację paneli.

    Od 2021 r. jest również członkiem zarządu Fundacji PLUGin – organizatora Polish Tech Daya, diasporowego festiwalu poświęconego przedsiębiorczości, innowacyjności i technologii, organizowanego w Londynie, Paryżu i Warszawie. Po 12 latach mieszkania za granicą, 1,5 roku temu wybrał Warszawę.

     

     

    Adrian Kondrat

    VC in the CEE, podcascie o ekosystemie venture capital w Europie Środkowo-Wschodniej. Opowiada o ludziach, którzy wspierają founderów i startupy – od projektu do produktu. Podcast jest dostępny na wszystkich wiodących platformach podcastowych. Współzałożył startup z branży Adtech i od 2019 roku jest zaangażowany w tworzenie konferencji technologicznych, w tym Pitch To London i Polish Tech Day, które promują polskie startupy za granicą. Dodatkowo nadzoruje obszar Customer Experience (CX) dla znaczącego brytyjskiego magazynu inwestycyjnego.

    Forum Gospodarcze TIME  „Cyfrowa Dekada 2030”: Nowe Rozdanie, stare problemy, otwartość i współpraca

    W dniach 11-12 marca br. odbyło się zorganizowane już po raz 16 najważniejsze w naszym kraju coroczne spotkanie ludzi i firm związanych z technologiami ICT – Forum Gospodarcze TIME.

    W Forum udział wzięło kilkudziesięciu prelegentów i panelistów oraz ponad 1200 uczestników, w tym ponad 500 on-line, reprezentujących instytucje centralne, izby i samorząd gospodarczy, uczelnie, liczne fundacje i stowarzyszenia. Odbyło się łącznie 35 specjalistycznych sesji. Trzeba do nich dodać wiele równoległych spotkań w mniejszych gronach – np. Cyfrowych Seniorów czy dyskusję ekspertów związaną z premierą raportu „Jak osiągnąć cele cyfrowej dekady w Polsce?”., Ale co najważniejsze – odnotowaliśmy moc ożywionych rozmów prowadzonych indywidualnie w kuluarach Forum. W rzeczy samej wszyscy – i na scenie głównej, na spotkaniach zamkniętych i w kuluarach – odnosili się do wiodącego tematu Forum: wyzwań „Cyfrowej Dekady 2030” i dochodzeniu do jej celów w nowych realiach politycznych naszego kraju – Nowego Rozdania.

    Strategiczny obszar tego wyzwania i środków do jego osiągnięcia przedstawił na rozpoczęciu Forum Wicepremier, Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Wskazywał na cyfryzację kraju „jako konieczne zmiany horyzontalne i proces, którego autorami są zarówno nasi poprzednicy, jak i ich obecni i przyszli kontynuatorzy. Ważne, by były to działania prowadzone transparentnie i we współpracy wszystkich środowisk działających dla osiągnięcia uzgodnionych, społecznie akceptowanych w kraju i Unii Europejskiej celów”.

    Aspekt współpracy i otwartości na konsultacje był wielokrotnie przypominany także podczas kolejnych sesji, poświęconych wybranym, najważniejszym problemom podnoszonym przez nasze środowisko i branże. Platformą do tego rodzaju ciągłych aktywności będzie Rada ds. Cyfryzacji, funkcjonująca przy Ministrze Cyfryzacji, o czym mówiła i zachęcała do współpracy z nią obecna Przewodnicząca tej rady Agnieszka Jankowska.

    Główne wyzwania

    A problemów do przeanalizowania na nowo i możliwie najlepszego szybkiego rozwiązania cały nasz sektor ma wiele. Te najważniejsze staraliśmy się przedstawić i kompetentnie choć z konieczności skrótowo naświetlić w gronie ekspertów już podczas tegorocznego Forum.  Przypomnijmy najważniejsze z nich. Kwestie regulacyjne to te już nieco przeterminowane jak Krajowy System Cyberbezpieczeństwa i Prawo Komunikacji Elektronicznej,  oraz aktualne jak np. Digital Services Act i Digital Markets Act czy funkcjonowanie krajowych regulatorów. Problemem są jak zawsze inwestycje w telekomunikację i te wynikające z modernizacji sektora energetycznego i jego bezpieczeństwa, rozproszenia, dostosowania do nowych standardów klimatycznych, wprowadzenia nowych modeli biznesowych i zasad rozliczeń finansowych z przemysłem i klientami indywidualnymi.   Kwestie technologiczne to oczywiście rozwój usług chmurowych w naszym kraju, ale i dominujący w dyskursie społecznym i biznesowym temat Sztucznej Inteligencji, jej zalet, niebezpieczeństw, regulacji, rozwoju w naszym kraju połączonego z aspiracjami do bycia liderem w tym zakresie. Telekomunikacja, jako fundament informatyzacji i cyfryzacji, rozwoju usług dla biznesu i ogółu obywateli to oczywiście temat i krąg wielu poszczególnych problemów, a zatem sam w sobie był analizowany w dedykowanych mu sesjach lub się przewijał w wielu innych. Kolejne z nich dotyczyły problemów cyberbezpieczeństwa w wielu jego aspektach, nowoczesnych finansów, współpracy nauki i biznesu,  rynku medialnego, cyfrowych kompetencji i  cyfrowej higieny, cyfrowego zdrowia, a nawet polskiego sektora kosmicznego.

    Zgodnie z ustaleniami i zaleceniami Rady Programowej Forum staraliśmy się w gronie prelegentów i ekspertów mówić o istotnych dla nas sprawach, z istoty swej trudnych i skomplikowanych, możliwie językiem najprostszym. Chcemy w ten sposób docierać z wiedzą o nich i sposobach ich prowadzenia w najbliższej przyszłości do jak największej części naszego społeczeństwa, a tym samym pozyskiwać jego aprobatę dla wagi tych zagadnień i zrozumienia ich grupowych i osobistych korzyści czy to w bliższej, czy dalszej przyszłości. Komunikacji z uczestnikami Forum, zwłaszcza tymi nieobecnymi stacjonarnie, służyło także po raz pierwszy uruchomione w tej skali podczas FG TIME studio telewizyjne, w którym odbyło się kilkadziesiąt rozmów prowadzonych przez dziennikarzy z występującymi na scenie głównej Forum panelistami i ekspertami. W ten sposób, niejako w pigułce, przekazywaliśmy natychmiast naszym widzom relacje można powiedzieć z pierwszej ręki z tego, co się działo i o czym rozmawiamy na Forum czy to w panelach czy na hotelowych korytarzach.

    Wnioski

    Po pierwsze FG TIME po raz kolejny potwierdziło, jak w naszym środowisku, firm z oczywistych powodów z reguły wobec siebie konkurencyjnych, istotne jest osobiste spotkanie pracujących w nich ludzi, zazwyczaj o wieloletnim stażu i bogatym doświadczeniu zawodowym, administracyjnym i menedżerskim, ale chcących wspólnie działać dla dobra swoich firm, urzędów, izb gospodarczych, instytucji, uczelni, stowarzyszeń, jednakże  z celem  nadrzędnym – dla dobra kraju.

    Po drugie podczas tegorocznego Forum dominowało optymistyczne przekonanie, że nawet   w odniesieniu do niektórych starych problemów, jak np. zapóźnienie w akceptacji prze nasz kraj niektórych regulacji prawnych, a także tych zawsze istotnych jak dysponowanie odpowiednio dużymi środkami finansowymi, w otwartości do współpracy i faktycznego partnerstwa wszystkich stron leży klucz do zdynamizowania cyfryzacji w naszym kraju.  Pierwszym sprawdzianem tych działań powinno być zapowiedziane przez Wicepremiera. Ministra Cyfryzacji przygotowanie przez resort do końca pierwszego półrocza zaktualizowanej strategii cyfryzacji Polski. Nowe – polityczne – Rozdanie w zakresie informatyzacji kraju, wsparte merytorycznym wkładem tegorocznego Forum Gospodarczego TIME, ma szansę stać się faktem.  Ale jak wskazywali np. reprezentanci fundacji Digital Poland rok 2025 jest kluczowy dla opracowania strategicznych dokumentów. Oznacza to, iż jeszcze  w roku bieżącym musi powstać nowa kompleksowa strategia cyfryzacji, gdyż w przeciwnym razie Polska utraci możliwość wnioskowania o środki unijne w 2025 roku.

    Po trzecie kilkunastu organizatorów Forum na czele z jego inicjatorem i głównym realizatorem czyli Krajową Izbą Gospodarczą Elektroniki i Telekomunikacji ma prawo do poczucia satysfakcji z po raz kolejny wykonanej dobrze pracy na rzecz swoich członków i całego środowiska.

    Po czwarte już teraz deklarujemy, iż Forum Gospodarcze TIME w marcu 2025 roku dokona solidnego przeglądu tematów, problemów, obietnic i przede wszystkim realizacji głoszonych deklaracji w obszarze cyfryzacji naszego kraju. Niekoniecznie musimy zawsze i wszędzie być liderami, ale z całą pewnością musimy nie tylko zahamować proces zaistniałych w ostatnich latach opóźnień w określonych dziedzinach, ale przede wszystkim przyspieszyć w doganianiu tych, co liderami w informatyzacji i cyfryzacji w obrębie co najmniej Unii Europejskiej już są.

    Sięgając gwiazd

    Od kilku tygodni w mediach jest głośno o polskim astronaucie. Nazwisk podać jeszcze nie można, ale dzięki intensywnej kampanii i zaangażowaniu wielu osób wiadomo, że Sławosz Uznański jest w grupie astronautów rezerwowych Europejskiej Agencji Kosmicznej (European Space Agency)

    ESA ogłosiła nabór do klasy astronautów. Pierwszy od 13 lat i pierwszy w historii tak otwarty. Najwięcej zgłoszeń było z państw, które od lat są aktywne w delegowaniu swoich astronautów – z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Napłynęło ponad 22,5 tysiąca zgłoszeń. Co ciekawe, po raz pierwszy były rekrutowane osoby z niepełnosprawnościami do specjalnego projektu. Tych zgłoszeń było 257.

    Rekrutacja astronautów

    W pierwszym etapie należało wypełnić aplikacje, dostarczyć stosowne zaświadczenia lekarskie, etc. W drugim etapie, do którego zostało zaproszonych 1361 osób, trzeba było się już pokazać, przejść testy. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach dr Agata Kołodziejczyk podsumowała swoją pracę przy naborze słowami, że powinniśmy być dumni, iż Polak przeszedł tak trudne i wymagające testy. Tim Peak, brytyjski astronauta, opowiadając o rekrutacji wspominał, że decydujące, jak to miało miejsce w jego przypadku, może być pytanie: „Czy chciałbym/chciałabym być z tą osobą na ISS?” Z Polski z 549 aplikacji do drugiego etapu zaproszono 8 kobiet i 14 mężczyzn. 23 listopada ogłoszono 17 nazwisk – 5 osób z Europy jako astronauci, którzy rozpoczną przygotowania do misji, 11 osób w grupie rezerwowej, 1 osoba do specjalnego programu jako astronauta z niepełnosprawnością. Paraastronautą został John McFall, chirurg, ojciec trójki dzieci, paraolimpijczyk z brązowym medalem w biegach na 100 metrów przywiezionym z Pekinu (2008 r.). Z 17 wybrańców 8 to kobiety. Wiele się zmieniło od czasów grupy Merkury 13.

    Przypomnijmy, że Merkury 13 stoi za grupą 13 kobiet. Przeszły one testy, które można porównać do tortur. Dzięki nim kobiety wywalczyły prawo do udziału w programie lotów kosmicznych NASA. Tylko jedna z nich, Wally Funk, poleciała w przestrzeń kosmiczną w 2021 r. dzięki Blue Origin. Tym samym ustanowiła rekord wieku (mając 82 lata) dla osób przebywających w przestrzeni kosmicznej.

    Sławosz Uznański jest w rezerwie. Od tego momentu pokazywał się chętnie i w wielu miejscach. Spotykał się z dziećmi i młodzieżą, inspirując ich do zainteresowania się naukami ścisłymi, przemysłem i światem polityki. Aż dziw bierze, że miał też czas na swoją pracę w CERN.

    4 sierpnia minister rozwoju i technologii podpisał porozumienie z ESA i Axiom Space umożliwiające Polakowi lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Lot jest komercyjny. Polak będzie wykonywał eksperymenty zgłoszone przez polskie podmioty. Taki nabór ogłosiła Europejska Agencja Kosmiczna (niezależnie zrobiła to też Polska Agencja Kosmiczna oraz podmiot Science Now, chociaż rozpatrywane będą wyłącznie propozycje zgłoszone do ESA).

    MRiT zdecydowało również o dorzuceniu pieniędzy do programów ESA. Dorzuceniu, bo Rada Ministerialna ESA, a więc spotkanie ministrów ds. polityki kosmicznej państw członkowskich ESA, odbyło się w listopadzie 2022 r. i odbywa się raz na 3 lata. Ministerstwo ogłosiło, że przeznaczy dodatkowe środki w wysokości 295 mln euro. Proces decyzyjny na co dokładnie – wciąż trwa. Pieniądze te będą do zainwestowania w projekty realizowane przez polskie podmioty do kolejnej Rady Ministerialnej. Chociaż projekty to nie jest właściwe pojęcie. ESA zamawia. Zamawiają integratorzy misji. Należy więc pozbyć się złudzeń o projektach bez konkretnych efektów, których zamawiający nie jest w stanie sprawdzić. Ci zamawiający sprawdzają nader dokładnie. Obowiązuje zasada zwrotu geograficznego – pieniądze wpłacone wracają w postaci zamówień. I to jest spora szansa dla podmiotów z Polski, które nie mogą ćwiczyć swoich kompetencji poprzez misje narodowe czy długoletnie tradycje i prace nad instrumentami i aplikacjami kosmicznymi. A w tej części przemysłu kosmicznego, która pracuje nad wysłaniem statków kosmicznych w przestrzeń doświadczenie lotne jest kluczowe.

    Dobre relacje z partnerami, doświadczenie komercyjne jest również istotne przy tworzeniu aplikacji wykorzystujących dane kosmiczne. Tutaj jednak częstokroć doświadczenie spoza sektora jest kluczem do dobrego pomysłu.

    Po co to wszystko?

    Często przewija się informacja, że 1 euro zainwestowane w sektor kosmiczny to 5 euro zwrotu. Czasami mówi się nawet o 8 euro. Trudno jednak stwierdzić, jak to zostało wyliczone. Są firmy, które chętnie inwestują w sektor kosmiczny, bo to dowód niezawodności i wysokich standardów jakości ich produktów. Są też takie, które tworzą to z pasji do poszukiwania, rozwiązywania trudnych, często niewyobrażonych problemów. Kiedyś prof. Romana Ratkiewicz (Centrum Badań Kosmicznych PAN) zapytana o to, po co inwestować w kolejne misje kosmiczne (sama zajmuje się misjami międzygwiezdnymi) odpowiedziała, że dopóki nie pozyskamy danych i technologii to tego nie wiemy. Jest w tym sporo prawdy. Limitem wykorzystania danych z satelitów obserwacyjnych i pozycjonujących jest nasza wyobraźnia i ilość problemów, które staramy się rozwiązać. Pomocna jest też łączność satelitarna, która daje nam możliwość komunikacji z miejscami niedostępnymi. Technologia rozwijana na potrzeby misji kosmicznych może znaleźć zastosowanie w życiu codziennym, ale transferu technologii dokonują ludzie. I tutaj również granicą jest ich poznanie – problemu i dostępnych technologii. To ludzie wymyślili, że z pobiernika próbek regolitu księżycowego z misji Apollo może powstać odkurzać podręczny. To ludzie wymyślili, że detektora promieniowania gamma można używać do badań astronomicznych, ale też do wykrywania tzw. brudnych bomb. Nikt inny, tylko ludzie opracowali metodę wykorzystywania zdjęć satelitarnych do analiz statystycznych, co daje dokładniejsze i pewniejsze dane oraz pozwala oszczędzić czas, pieniądze i zasoby ludzkie (tutaj brawo dla GUS za pionieryzm).

    Co więc nas powstrzymuje i hamuje? Na pewno brak rozmów i zaufania, a także ograniczona współpraca.

     

     

     

    Kinga Gruszecka

    Ekspertka Polskiej Agencji Kosmicznej oraz prezeska Stowarzyszenia Polskich Profesjonalistów Sektora Kosmicznego. W latach 2019-2021 pełniła obowiązki dyrektora departamentu edukacji w POLSA, zajmując się tematyką kształcenia kadr do sektora kosmicznego, inspiracji poprzez eksplorację kosmiczną, łączności satelitarnej, obserwacji Ziemi i wieloma innymi. Nagrodzona tytułem Nadziei Polskiego Sektora Kosmicznego w konkursie Konstelacje (2019) oraz TOP100 Space & Aerospace Professionals to follow on Linkedin (2023) oraz Hubert H. Humphrey Fellowship (2023). Ukończyła studia licencjackie w zakresie stosunków międzynarodowych i kulturoznawstwa oraz studia magisterskie z zarządzania. Stypendystka Georgia Rotary Student Programme i Programu Erasmus. Ukończyła studia podyplomowe LeaderShe na Akademii Leona Koźmińskiego, w ramach których pracowała nad włączającą kulturą organizacji. Na ALK była też wykładowczynią na studiach podyplomowych dot. przedsiębiorczości w sektorze kosmicznym. Z sektorem kosmicznym związana od 2016 r.

    Volkswagen przedstawia modele ID.3 GTX i ID.7 GTX Tourer

    Volkswagen poszerza swoją gamę usportowionych modeli GTX. Swoją premierę świętują właśnie dwa nowe modele: ID.3 GTX i ID.7 GTX Tourer. Dwa dynamiczne samochody zostaną wkrótce wprowadzone na rynek. Wyróżniają się one zmienionym wyglądem zewnętrznym, sportowymi detalami we wnętrzu i świetnymi osiągami. Najbardziej sportowe modele z elektrycznej linii ID. noszą oznaczenie GTX od 2021 roku, wybrano je analogicznie do znanych już usportowionych odmian aut z Wolfsburga, oznaczonych kodami GTI, GTD lub GTE.

    GTX – historia sukcesu

    Sportowe i dynamiczne modele GTX oferują wyjątkowe wrażenia estetyczne i te związane z jazdą. Linia GTX ma już liczne grono zwolenników. Wystarczy powiedzieć, że co piąty nowo zarejestrowany model ID.4 i ID.5 w Europie to właśnie odmiana GTX. Volkswagen przeniósł sprawdzone w dwóch modelach rozwiązania do kolejnych aut: ID.3 GTX i ID.7 GTX Tourer.

    Charakter ID.3 GTX

    Volkswagen wprowadzi na rynek ID.3 GTX z napędem na tylną oś w dwóch wariantach. Topowym modelem jest ID.3 GTX Performance – to prawdziwy hot hatch, czyli kompaktowy samochód o sportowym zacięciu. „Dzięki spontanicznej i liniowej charakterystyce rozwijania mocy, nowy ID.3 GTX Performance jest dla mnie elektrycznym odpowiednikiem naszej sportowej ikony kompaktów – Golfa GTI Clubsport. Oczywiście, napęd elektryczny i turbodoładowany silnik benzynowy mają swoje własne, nieco inne, charaktery. Jednak ID.3 GTX Performance i Golf GTI Clubsport mają tę samą fascynującą lekkość podczas przyspieszania” – powiedział Kai Grünitz, członek zarządu marki Volkswagen odpowiedzialny za rozwój. „Wraz z ID.3 GTX, Volkswagen przenosi niemal 50-letnią tradycję swoich kompaktowych modeli z oznaczeniem GT do świata elektrycznej mobilności. Przyjemność z jazdy jest gwarantowana” – dodaje Grünitz.

    Wygląd i wyposażenie

    ID.3 GTX. ID.3 GTX wyróżnia się na tle innych modeli z tej linii dzięki charakterystycznym elementom nadwozia. Specyficzny dla GTX jest przedni zderzak z nowym wlotem powietrza, nowe są także światła do jazdy dziennej. Czarne elementy nadwozia mają wykończenie na wysoki połysk. Dotyczy to również nowo zaprojektowanych progów bocznych i nowej dolnej części tylnego zderzaka z dyfuzorem. Nowością są 20-calowe felgi aluminiowe Skagen – to element wyposażenia standardowego ID.3 GTX. Wnętrze pojazdu wyposażono w szereg elementów charakterystycznych dla usportowionej linii. Sportowe fotele klasy premium (obszyte tkaniną w połączeniu z ekologiczną skórą) są bardzo ergonomiczne i podkreślają sportowy charakter najmocniejszych modeli ID.3. Kolejny klasyczny element designu GTX: czerwone ozdobne przeszycia na fotelach i wielofunkcyjnej kierownicy. Kokpit odmiany GTX jest wykończony materiałami wysokiej jakości. Volkswagen ID.3 GTX Performance jest wyposażony standardowo w adaptacyjne zawieszenie DCC.

    Charakter ID.7 GTX Tourer

    Niedawno rozpoczęła się przedsprzedaż nowego ID.7 Tourer, a już teraz debiutuje najmocniejszy model w linii produktowej – nowy ID.7 GTX Tourer. Podobnie jak ID.4 GTX i ID.5 GTX, jest on wyposażony w dwa silniki i napęd na wszystkie koła. „ID.7 GTX Tourer przeciera szlaki dla nowego typu elektromobilności, łącząc przestronność dużego kombi z osiągami samochodu sportowego. Fascynujące jest piorunujące przyspieszenie od startu, dzięki silnikom elektrycznym, które dostarczają maksymalną moc i moment obrotowy w ułamku sekundy” – komentuje Kai Grünitz.

    Wygląd i wyposażenie ID.7 GTX Tourer. Przód ID.7 GTX Tourer wyróżnia się na tle innych modeli z tej linii dzięki charakterystycznemu zderzakowi z wlotem o strukturze plastra miodu i charakterystycznymi dla GTX światłami, a także podświetlanymi znaczkami Volkswagena z przodu i z tyłu. Podobnie jak w ID.3 GTX, wszystkie czarne elementy nadwozia są wykończone na wysoki połysk. Dotyczy to również progów i dyfuzora w tylnym zderzaku w stylistyce GTX. Podobnie jak w ID.3 GTX, także w ID.7 GTX Tourer do standardu należą 20-calowe felgi aluminiowe Skagen. Wnętrze jest dopracowane dzięki takim elementom, jak zarezerwowane dla topowej odmiany fotele (podgrzewane z przodu) z perforowanym napisem GTX na oparciach, czerwone lamówki na siedzeniach, czerwone przeszycia na panelu deski rozdzielczej i boczkach drzwi, a także wielofunkcyjna kierownica z czerwonymi elementami. Bagażnik o pojemności do 1714 litrów ma identyczną pojemność jak w wariantach z napędem na tylne koła.

    Rewolucja w przepisach. Czy konfiskata aut pijanym kierowcom zwiększy bezpieczeństwo na drogach?

      AlcoSense
      Man in handcuffs holds bottle of alcohol in car. Drunk driving concept. Don't drink and drive.

      14 marca b.r. weszły w życie przepisy pozwalające na konfiskatę samochodów pijanym kierowcom. Przedstawiamy szczegóły dotyczące nowelizacji Kodeku karnego, opinie ekspertów oraz wyniki badania „Polscy kierowcy a alkohol: postawy, kary, profilaktyka” zrealizowanego na zlecenie firmy AlcoSense, producenta alkomatów osobistych.

      Obecnie za jazdę w stanie po spożyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila alkoholu we krwi) grozi mandat w wysokości co najmniej 2500 zł. Za stężenie powyżej 0,5 promila kierowcy mogą zapłacić od 5 tys. do 60 tys. zł. W obu przypadkach otrzymuje się też 15 punktów karnych – maksymalną możliwą liczbę za pojedyncze zdarzenie.

      Od dziś obowiązuje nowelizacja Kodeksu karnego umożliwiająca konfiskatę pojazdów kierującym mającym we krwi ponad 1,5 promila alkoholu. Według nowych przepisów auta będą mogli stracić również ci, którzy po spożyciu napojów wyskokowych spowodują wypadek (od 0,5 do 1 promila, powyżej tej wartości konfiskata jest obowiązkowa).

      W przypadku zatrzymania nietrzeźwego kierującego z odpowiednio wysokim stężeniem alkoholu we krwi policja zatrzyma jego pojazd na siedem dni. W tym czasie zapadnie decyzja prokuratora o zabezpieczeniu auta (lub innego pojazdu mechanicznego), po czym sąd wyda wyrok o jego przepadku na rzecz Skarbu Państwa.

      Warto zaznaczyć, że w szczególnych przypadkach nowe przepisy pozwalają sądom na nałożenie innych kar:

      • jeśli prowadzony pojazd nie należy do pijanego kierującego, zasądzony zostanie przepadek równowartości maszyny;
      • w sytuacji, w której doszło do znacznego uszkodzenia pojazdu, sąd również zadecyduje o przepadku jego równowartości;
      • nietrzeźwemu kierowcy prowadzącemu pojazd służbowy w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych, samochód nie zostanie odebrany. Na kierującego zostanie nałożona kara finansowa od 5 tys. do 60 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

      Wprowadzane zmiany legislacyjne mają potencjał w ograniczeniu liczby tragicznych wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących. Jednak aby efektywnie rozwiązać ten problem, niezbędne będzie zarówno egzekwowanie tych przepisów, jak i ciągłe edukowanie społeczeństwa o skutkach jazdy na podwójnym gazie komentuje Gabriel Gatner, adwokat specjalizujący się w sprawach karnych związanych z jazdą po alkoholu i twórca strony jazdapopijaku.pl.

      Ekspert dodaje, że jazda samochodem po alkoholu jest powszechnym problemem.

      80% klientów mojej kancelarii to osoby, które alkohol spożywają okazyjnie, ale ruszyły samochodem w trasę, będąc przekonanymi, że zdążyły już strawić wypite napoje procentowe. Tak zwana nieświadoma nietrzeźwość jest niezwykle niebezpieczna dla kierowcy, jego pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego. Może mieć też poważne konsekwencje prawne dla kierującego niewiedza o stanie swojej trzeźwości nie jest dla sądu żadnym wytłumaczeniem – przekonuje Gatner.

      Na zlecenie firmy AlcoSense zbadano 1017 polskich kierowców. Ponad 40% respondentów uznaje konfiskatę samochodu za skuteczną karę dla osób, które zdecydowały się na jazdę na podwójnym gazie.

      Przepisy nie zastąpią braku wyobraźni

      W całym 2023 r. służby zanotowały ponad 90 tys. przypadków jazdy po alkoholu. Od 1 stycznia 2024 r. policja zatrzymała już blisko 13 tys. kierujących pod wpływem napojów z procentami. Może wydawać się, że to stosunkowo niewiele jak na liczbę wszystkich kierowców w Polsce. Jednak z badań wynika, że co czwarty (27%) kierowca po spożyciu alkoholu zastanawiał się, czy może prowadzić samochód.

      Najczęściej (aż 65%) wskazywanym przez ankietowanych powodem, dla którego zdecydowali się oni na jazdę nie mając pewności, czy są trzeźwi, było dobre samopoczucie. Biorący udział w anonimowej ankiecie wskazywali również na takie czynniki jak m.in. brak możliwości powrotu do domu inaczej niż własnym samochodem (39%) i krótki dystans do przejechania (28%). Prawie co piąty respondent (19%) przyznał, że liczył na uniknięcie kontroli drogowej i badania trzeźwości.

      Wojciech Pasieczny, były szef stołecznej drogówki, a obecnie przedstawiciel Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym, alarmuje, że w Polsce wciąż nie ma wystarczającej liczby funkcjonariuszy do testowania trzeźwości uczestników ruchu drogowego.

      – Oczywiście nie jest możliwe, aby policjant z alkomatem stał na każdym skrzyżowaniu. Niestety kontroli trzeźwości często nie ma nawet w tych porach i miejscach, gdzie byłoby to najbardziej wskazane. Brakom kadrowym służb mundurowych niestety towarzyszą braki w wyobraźni osób, które decydują się na jazdę autem „po paru głębszych”. Alkohol powoduje u kierowcy pogorszenie koordynacji ruchowej, wydłuża czas reakcji i zaburza widzenie – zarówno świateł, znaków drogowych, jak i samych pieszych, którzy są często niewinnymi ofiarami wypadków spowodowanych przez pijanych kierujących – tłumaczy Pasieczny.

      Zdaniem specjalisty nie można wierzyć popularnym mitom, że wytrzeźwieje się szybciej dzięki piciu kawy lub spożywaniu tłustych posiłków.

      – Przewietrzenie się na spacerze lub aktywność fizyczna po spożyciu alkoholu nie sprawią, że można wsiadać za kółko. Najlepiej jest sprawdzić stan swojej trzeźwości przy pomocy dobrej jakości alkomatu. Testery za kilka złotych nie zdają egzaminu. Najczęściej ich jedynym atestem (PZH) jest to, że po dmuchnięciu w ustnik nic nam się nie stanie. O poprawnym wskazaniu, czy mieścimy się w dopuszczalnym limicie alkoholu we krwi możemy jednak zapomnieć – przekonuje ekspert.

      Wtóruje mu Piotr Dempniak z firmy AlcoSense:

      Proces rozkładu alkoholu przez organizm jest bardzo skomplikowany i zależny od wielu czynników. Jego tempo zależy nie tylko od wagi i płci, ale może być inne w zależności od dnia i naszego samopoczucia. Dlatego jedynie badania krwi lub test dobrze skalibrowanym alkomatem gwarantują uzyskanie wiarygodnych wyników stężenia alkoholu w orgazmie – mówi ekspert.

      Jak właściwie sprawdzić stan swojej trzeźwości?

      Bezpłatne badanie trzeźwości można wykonać w komisariatach policji. Taki test daje nam pewność, że możemy chwycić za kółko, jednakże najpierw musimy dostać się do takiej placówki. Trzeba pamiętać, że na test na obecność alkoholu we krwi nie wolno przecież przyjechać prowadzonym przez siebie samochodem.

      Piotr Dempniak podpowiada, że swój stan w każdej chwili możemy sprawdzić dobrej jakości alkomatem osobistym.

      Na rynku dostępne są urządzenia dorównujące dokładnością pomiarów sprzętowi używanemu przez policję. Wykonanie testu alkomatem może uchronić nas przed podjęciem decyzji kosztującej życie lub zdrowie – przekonuje Dempniak.

      Specjalista radzi, aby korzystać z alkomatów wyposażonych w duży czujnik elektrochemiczny, zbliżonych do tych, jakich używają m.in. polskie służby. Gwarantują one dokładny i rzetelny pomiar. Dobry alkomat osobisty sam przeprowadzi użytkownika przez proces badania i wychwyci zbyt mocne, zbyt słabe lub niewystarczająco długie wydmuchiwanie powietrza z płuc podczas pomiaru. Nie mniej istotna kwestia to regularna kalibracja, o której powinno automatycznie przypominać urządzenie.

      Jeździe po alkoholu każdy powinien powiedzieć stanowcze „nie”

      Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu​ uznaje, że kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu jest jedną z czterech głównych przyczyn śmiertelnych wypadków drogowych. Na polskie drogi każdego dnia wyjeżdża średnio aż 255 osób kierujących po alkoholu.

      Z problemem pijanych kierowców należy walczyć na różne sposoby. Niezwykle ważną kwestią są obowiązujące przepisy – kary muszą być zarówno surowe, jak i odpowiednio egzekwowane. Tylko w ten sposób będą one skutecznie odstraszały przed jazdą po alkoholu. Kluczowa jest także długofalowa edukacja mająca na celu uświadomienie społeczeństwu rozmiarów problemu i jego skutków. W takie działania powinni zaangażować się zarówno rządzący, organizacje pozarządowe, media i przedstawiciele biznesu. Nie trzeba czekać na zmiany przepisów – dobre praktyki np. w miejscu pracy można wdrażać bez podpisanych ustaw, a samemu sprawdzać stan swojej trzeźwości za pomocą zaufanego urządzenia – przekonuje Dorota Olszewska, prezeska Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

      Ważne Informacje

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

      Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

      Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

      Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

      Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

      III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

      Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...